Witajcie Dziewczyny:)
Zalozylam watek poniewaz od jakiegos czasu zyje w stanie permanentnego zagrozenia. Ciagle sie o cos boje, ze kogos strace , ze cos sie komus moze stac, ze ktos moze nagle zniknac. Ten strach nasila sie do tego stopnia ze czasami jestem wylaczona z codziennych czynnosci bo moje mysli kraza obsesyjnie wokol tego co moze sie stac. Co gorsza ten strach nie powstaje na podstawie rzeczywistej oceny syuacji, ale totalnie irracjonalnej. Szukam zwiazku logicznego miedzy faktami w ktorym tego zwiazku nie ma ale i tak wychodzi mi logiczna calosc przez co tak sie nakrece ze zaczynam w to wierzyc.
POnad to przez ten lek jestem podejrzliwa wzgledem tej "drugiej strony", wydaje mi sie,ze mnie oszukuje i to co mowi jest nieprawda. Doszukuje sie wciaz czegos czego nie ma. Nie chce sie meczyc w ten sposob. Czy ktoras z was tak miala? I moze macie jakies sposoby na to by sie z tym jakos uporac? A nie chce aby najblizsze otoczenie cierpialo na tym.