Średniowiecze
podpuszczacie dziewczynę zamiast jej powiedzieć że powinna do męża wrócić, wcale nie musi robić tego co on chce ale chyba na tym związki polegają, żyje się w symbiozie - ty coś dla mnie i ja dla ciebie ona ugotuje upierze posprząta a za to on pracuje
tez się nie dziwię, że do dziecka się nie zbliża - jak autorka myśli o nim jako o potworze to niech by się spotykał zaraz by coś wymyśliła, że krzywdę dziecku robi czy coś, nie raz się takie kwiatki widzi, on zły, niedobry ona anioł tylko, że to on dziecka nie widuje, płacić kasę musi bo tak sąd kazał sama odeszła bo się dostosować nie chciała do norm społecznych, tak to jest jak się hameryka marzy i wolność bezwzględna tylko jak się tam nie było to się nie wie, że większość ludzi tam to tradycjonaliści
obudź się dziewczyno nim będzie za późno jeszcze możesz to wszystko zawrócić a jeśli tak bardzo ci na dziecku zależy to zastanów się jaką ty mu krzywdę robisz odmawiając mu ojca
Co to za bzdury! Czy ty przeczytałaś ten wątek? Przecież to mąż opuścił rodzinę, nie ona odeszła od niego!
genialna napisał/a:podpuszczacie dziewczynę zamiast jej powiedzieć że powinna do męża wrócić, wcale nie musi robić tego co on chce ale chyba na tym związki polegają, żyje się w symbiozie - ty coś dla mnie i ja dla ciebie ona ugotuje upierze posprząta a za to on pracuje
tez się nie dziwię, że do dziecka się nie zbliża - jak autorka myśli o nim jako o potworze to niech by się spotykał zaraz by coś wymyśliła, że krzywdę dziecku robi czy coś, nie raz się takie kwiatki widzi, on zły, niedobry ona anioł tylko, że to on dziecka nie widuje, płacić kasę musi bo tak sąd kazał sama odeszła bo się dostosować nie chciała do norm społecznych, tak to jest jak się hameryka marzy i wolność bezwzględna tylko jak się tam nie było to się nie wie, że większość ludzi tam to tradycjonaliści
obudź się dziewczyno nim będzie za późno jeszcze możesz to wszystko zawrócić a jeśli tak bardzo ci na dziecku zależy to zastanów się jaką ty mu krzywdę robisz odmawiając mu ojca
Co to za bzdury! Czy ty przeczytałaś ten wątek? Przecież to mąż opuścił rodzinę, nie ona odeszła od niego!
chyba nie.. to ona się wyprowadziła po czym kazała się jemu wyprowadzić bo to było jej mieszkanie
może i średniowiecze ale chyba wiedziała co to ślub? na dobre? ok spoko a na złe? z resztą ja tu nie widzę niczego tak strasznego ze strony jej męża? nie katował jej, nawet je nie uderzył ani dziecka, wiadomo, że też popełnił sporo błędów ale czemu ona nie mówi nic co ona mu zrobiła? jego zachowanie nie wzięło się z chmury?
69 2017-04-13 14:28:28 Ostatnio edytowany przez Bulka (2017-04-13 14:34:12)
"genialna" tępa dzida z chmury.
Doskonale wiem, jak ciężko się zebrać w sobie, żeby przewrócić swoje życie "do góry nogami". Tylko że weź pod uwagę, że wtedy właśnie staniesz pewnie na nogach. Teraz masz je podcinane. Musisz przestać myśleć o nim, całkowicie, co on, gdzie jest, pisać smsy, patrzeć czy u siostry - wykasuj go ze swojej głowy i zacznij liczyć tylko na siebie. Przecież on nic nie wnosi, poza "stówą" rzuconą z łaski, oraz ogromnym zamętem i gnębieniem Ciebie. Jeśli masz to towarzycho blisko, to może również terytorialnie powinnaś się od nich odciąć. Zacznij myśleć tak, jakbyś była sama z dzieckiem i co należy robić, żeby Wam było dobrze. Trzymaj się.
P.S. szarpnij się na profesjonalistę od wywiadu, który udokumentuje wyjazdy i czas stwora. Bez tego nie składaj pozwu.
Zły jest tytuł wątku, to nie jest kryzys pierwszego dziecka, tylko kryzys emocjonalny i kryzys dojrzałości twojego faceta. Nie ma o co walczyć i podobnie jak inne dziewczyny uważam, że przyczyna jest inna pani...a jeżeli córeczkę traktuje tak jak piszesz, to nie ma o kogo walczyć. Bo jeżeli jestem w stanie zrozumieć jakieś durne szaleństwo i zauroczenie inną babą, to nie trawię, kiedy facet olewa swoje dzieci. Na pewno będzie ci ciężko się odciąć, bo jakoś nam kobietom ciągle się wydaje,że oni opamiętają się i wrócą zakochani do nas...ale to nieprawda, to koniec. Musisz żyć bez niego.
71 2017-04-13 22:24:18 Ostatnio edytowany przez Bulka (2017-04-13 22:31:15)
Temat powinien brzmieć: Kryzys rozsądku i instynktu samozachowawczego.
Nie marnotraw energii, pomyśl ile mogłabyś zdziałać ze spokojna głową? Gdyby nie było w Twoim życiu tego destrukcyjnego pierwiastka.
podpuszczacie dziewczynę zamiast jej powiedzieć że powinna do męża wrócić, wcale nie musi robić tego co on chce ale chyba na tym związki polegają, żyje się w symbiozie - ty coś dla mnie i ja dla ciebie ona ugotuje upierze posprząta a za to on pracuje
tez się nie dziwię, że do dziecka się nie zbliża - jak autorka myśli o nim jako o potworze to niech by się spotykał zaraz by coś wymyśliła, że krzywdę dziecku robi czy coś, nie raz się takie kwiatki widzi, on zły, niedobry ona anioł tylko, że to on dziecka nie widuje, płacić kasę musi bo tak sąd kazał sama odeszła bo się dostosować nie chciała do norm społecznych, tak to jest jak się hameryka marzy i wolność bezwzględna tylko jak się tam nie było to się nie wie, że większość ludzi tam to tradycjonaliści
obudź się dziewczyno nim będzie za późno jeszcze możesz to wszystko zawrócić a jeśli tak bardzo ci na dziecku zależy to zastanów się jaką ty mu krzywdę robisz odmawiając mu ojca
Gdzie się chowają takie jak ty?
Symbioza i tradycjonalizm polegał w moim małżeństwie na tym, że i pracowałam i zajmowałam się dzieckiem. Nie byłam na utrzymaniu męża, byłam na urlopie macierzyńskim na który ciężko zapracowałam. Po jego zakończeniu od razu wróciłam do pracy. Tak, potrzebowałam wsparcia męża. I emocjonalnego i finansowego i czysto logistycznego. Prowadzę własną działalność gospodarczą, potrzebowałam czasu na to żeby uzyskiwać w miarę stabilne dochody. Myślałam, że pieniądze w małżeństwie są wspólne, ale się pomyliłam. Rozmawiałam o tym z mężem, wprost odmówił mi pomocy. Całą ciążę sprzątałam, gotowałam,prałam. Za pierwszy zasiłek kupiłam materac do łóżka za kilka tysięcy złotych, bo jego na starym bolały plecy. Nie interesowało go nic - ani co u nas słychać, ani jak minął pierwszy dzień w pracy ani chociażby co z opieką nad dzieckiem. Pomiędzy spotkaniami wracałam z małą do domu, żeby tata mógł ją zabrać na plac zabaw. Stałyśmy w oknie, ja płakałam, odwoływałam wieczorne spotkania, a tatuś wracał koło 19 i szedł spać. Po to żeby w nocy w spokoju mógł "czytać książki".
Tak wyprowadziłam się pierwsza, ale to była tylko geografia. Odszedł mąż - okazując to brakiem zainteresowania, troski, pomocy, kolejnymi kłamstwami. Po roku życia w domu, w którym tata nie szanuje mamy i nie tyka jej palcem, stwierdziłam że moje dziecko nie będzie rozwijać się w takich warunkach. Zasłanianie się dzieckiem? Kocham ją ponad życie i każda krzywda wyrządzona jej boli mnie przeogromnie. A tatuś jak miał możliwość widywać się z dzieckiem codziennie później potrafił znikać na dwa tygodnie, bo tak mu akurat pasowało. Nigdy nie pomógł mi podczas choroby dziecka, zawsze było coś ważniejszego - wyjazd integracyjny, zakup żelazka czy samochodu. Tak, przestałam prosić o pomoc. Przestałam też wywracać życie do góry nogami, wtedy kiedy akurat jemu odpowiada wizyta. Stracił teraz pracę - nota bene z powodu braku możliwości zbudowania relacji w zespole. Oświadczył, że teraz może przychodzić w tygodniu. Ale gdzie był 8 miesięcy? Nasze życie naprawdę jest już poukładane i nie mam zamiaru robić w nim rewolucji.
Nie, nie pokłóciłam go z rodziną. Obrzucali się epitetami bez jakiegokolwiek mojego udziału.
W moim życiu po naszym rozstaniu zmieniło się niewiele - nie kupiłam skutera, samochodu, działki budowlanej, nie zaczęłam utrzymywać kontaktu z ludźmi, których wcześniej obrażałam. Ja byłam szczera.
Genialna idź do psychiatry.
A ty autorko przestań udawać że pada deszcz gdy na ciebie plują.
Jak masz pieniądze to wynajmij detektywa w trymiga. Jak nie masz pieniędzy to spróbuj śledzić sama. To oczywiste że twój mąż ma romans. Chodzą takie mendy po świecie jak twój mąż niestety. Na przykład mój eks mąż też nigdy nie zainteresował się naszymi dziećmi. Nawet jak leżałam z jednym czy drugim w szpitalu.
Na pęczki jest dziś takich kretynów. W żaden sposób nie zmusisz go do tego żeby mu zależało - ani na tobie ani na córce.
I weź coś zacznij robić w sprawie przyszłości swojej córki bo takim czekaniem nic nie zdziałasz. napisz wreszcie ten cholerny pozew i wniosek o alimenty. bo jeszcze chwila i to ty się staniesz winna rozkładu małżeństwa i grosza od niego nie zobaczysz.
75 2017-04-14 16:29:28 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-04-14 16:30:57)
Zrozpaczona... obudź się, dziewczyno.
Obudź się i uderz się z całej siły w twarz z plaskacza.
Dlaczego pozwalasz temu facetowi by traktował Cię jak szmatę? Dlaczego?
Jak tak dalej pójdzie, to Twoja córka wyrośnie na wiecznie wystraszoną dziewczynę, dla której normą będzie, że facet ma pomiatać kobietą i mieć wszystko w dupie. Taki wzorzec jej przekazujesz.
Rusz się i złóż ten pozew rozwodowy. Zatroszcz się też o alimenty. Jeśli nie dla siebie, zrób to dla córki. Niech ma chociaż kawałek normalnego dzieciństwa.
I chodź dalej do lekarza, potrzebujesz terapii.
P.S Nie daj sobie wmówić, że przyczyną zachowania męża jest inna kobieta. On jest po prostu, za przeproszeniem, skończonym fiutem.
O alimenty można wystąpić już przed rozwodem. Żyjecie w separacji, on nie płaci więc można to zrobić.
77 2017-04-14 17:09:11 Ostatnio edytowany przez Hebanod (2017-04-14 17:11:13)
scarvive napisał/a:genialna napisał/a:podpuszczacie dziewczynę zamiast jej powiedzieć że powinna do męża wrócić, wcale nie musi robić tego co on chce ale chyba na tym związki polegają, żyje się w symbiozie - ty coś dla mnie i ja dla ciebie ona ugotuje upierze posprząta a za to on pracuje
tez się nie dziwię, że do dziecka się nie zbliża - jak autorka myśli o nim jako o potworze to niech by się spotykał zaraz by coś wymyśliła, że krzywdę dziecku robi czy coś, nie raz się takie kwiatki widzi, on zły, niedobry ona anioł tylko, że to on dziecka nie widuje, płacić kasę musi bo tak sąd kazał sama odeszła bo się dostosować nie chciała do norm społecznych, tak to jest jak się hameryka marzy i wolność bezwzględna tylko jak się tam nie było to się nie wie, że większość ludzi tam to tradycjonaliści
obudź się dziewczyno nim będzie za późno jeszcze możesz to wszystko zawrócić a jeśli tak bardzo ci na dziecku zależy to zastanów się jaką ty mu krzywdę robisz odmawiając mu ojca
Co to za bzdury! Czy ty przeczytałaś ten wątek? Przecież to mąż opuścił rodzinę, nie ona odeszła od niego!
chyba nie.. to ona się wyprowadziła po czym kazała się jemu wyprowadzić bo to było jej mieszkanie
może i średniowiecze ale chyba wiedziała co to ślub? na dobre? ok spoko a na złe? z resztą ja tu nie widzę niczego tak strasznego ze strony jej męża? nie katował jej, nawet je nie uderzył ani dziecka, wiadomo, że też popełnił sporo błędów ale czemu ona nie mówi nic co ona mu zrobiła? jego zachowanie nie wzięło się z chmury?
Czyli pojęcie przemocy psychicznej jest Ci obce? Typ zasłużył na kopa w D sposobem, w jaki zwraca się do żony (zupełny brak szacunku), a przede wszystkim tym, że celowo zaniedbuje dziecko.
Piekło małżeństwa to jedna z gorszych rzeczy, jakie rodzice mogą zafundować swoim pociechom.
I już wiemy, że mąż musi przywalić swojej wybrance, żeby kwalifikował się do rozwodu, pytanie tylko czy siniak wystarczy, czy powinien złamać rękę? Pod warunkiem oczywiście że nie miał do tego powodu, bo przecież bywa że "jego zachowanie nie bierze się z chmury".
Jeśli to nie troll, to przychylę się do porady wyżej i polecę psychiatrę.
scarvive napisał/a:genialna napisał/a:podpuszczacie dziewczynę zamiast jej powiedzieć że powinna do męża wrócić, wcale nie musi robić tego co on chce ale chyba na tym związki polegają, żyje się w symbiozie - ty coś dla mnie i ja dla ciebie ona ugotuje upierze posprząta a za to on pracuje
tez się nie dziwię, że do dziecka się nie zbliża - jak autorka myśli o nim jako o potworze to niech by się spotykał zaraz by coś wymyśliła, że krzywdę dziecku robi czy coś, nie raz się takie kwiatki widzi, on zły, niedobry ona anioł tylko, że to on dziecka nie widuje, płacić kasę musi bo tak sąd kazał sama odeszła bo się dostosować nie chciała do norm społecznych, tak to jest jak się hameryka marzy i wolność bezwzględna tylko jak się tam nie było to się nie wie, że większość ludzi tam to tradycjonaliści
obudź się dziewczyno nim będzie za późno jeszcze możesz to wszystko zawrócić a jeśli tak bardzo ci na dziecku zależy to zastanów się jaką ty mu krzywdę robisz odmawiając mu ojca
Co to za bzdury! Czy ty przeczytałaś ten wątek? Przecież to mąż opuścił rodzinę, nie ona odeszła od niego!
chyba nie.. to ona się wyprowadziła po czym kazała się jemu wyprowadzić bo to było jej mieszkanie
może i średniowiecze ale chyba wiedziała co to ślub? na dobre? ok spoko a na złe? z resztą ja tu nie widzę niczego tak strasznego ze strony jej męża? nie katował jej, nawet je nie uderzył ani dziecka, wiadomo, że też popełnił sporo błędów ale czemu ona nie mówi nic co ona mu zrobiła? jego zachowanie nie wzięło się z chmury?
Mam ważenie, że jesteś facetem piszącym pod damskim nickiem.