Dzień doberek ![]()
Wpadłam na chwilę przywitać się z Wami ![]()
Na dzień dzisiejszy nie mam zdania co do mojego nowego miejsca pracy
na razie obserwuję i się uczę ![]()
Pozdrawiam Wszystkich i miłego dnia życzę ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie
Strony Poprzednia 1 … 192 193 194 195 196 … 232 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Dzień doberek ![]()
Wpadłam na chwilę przywitać się z Wami ![]()
Na dzień dzisiejszy nie mam zdania co do mojego nowego miejsca pracy
na razie obserwuję i się uczę ![]()
Pozdrawiam Wszystkich i miłego dnia życzę ![]()
w kwestii motyli to kiedyś mi sie piosenki z czasów PRL nie podobały - wkoło tyle było nieprzyjemności że brzmiały nieprzyzwoicie beztrosko ale teraz -są bajeczne
Hej Aliko, również ślę pozdrowionka.
Jak podróż?
Co do motyli to mnie przypomniało się:
"Szczęśliwe chwile to motyle - miłość wieczna tęsknota"
Ja już dziś nie potwierdzę tych słów, miłość dojrzała jest piękna. Każda prawdziwa taka jest.
Piotrze czyżby u Ciebie zaczęła się duchowa hossa?
Lubię Korę, jej piosenki mnie nie nudzą. Są wyraziste jak ona sama. I głos mocny, czysty, głęboki.
Dobry wieczór. Dziecko żyje i żyć będzie. Jednak dostaliśmy skierowanie na badania.
A co u Was?
w kwestii motyli to kiedyś mi sie piosenki z czasów PRL nie podobały - wkoło tyle było nieprzyjemności że brzmiały nieprzyzwoicie beztrosko ale teraz -są bajeczne
Może w ponurych czasach tym bardziej trzeba takiej bajecznej odskoczni?
Lubię stare piosenki.
A propos Anny German mała przeróbka i to w moich ulubionych klimatach ![]()
Kawa - herbata do wyboru
Wstałam dzisiaj wcześnie, bo mam ambitny plan posprzątania całego domku wraz z wyniesieniem choinki.
Snake, świetna piosenka i bardzo przejmujący teledysk, obejrzałam z przyjemnością. Niestety, nie znam twórczości Anny German, nie oglądałam serialu, to nie mogę skojarzyć, jaka to jest jej piosenka.
EDIT:
Piegowata, cieszę się, że spotkanie sie udało.
Przypomniało mi się o tej piosence - z dedykacją na te złe dni
"rzecz w tym, żeby nie zwariować;
to co pomaga, to są dobre słowa, które mają czar"
Snake, świetna piosenka i bardzo przejmujący teledysk, obejrzałam z przyjemnością. Niestety, nie znam twórczości Anny German, nie oglądałam serialu, to nie mogę skojarzyć, jaka to jest jej piosenka.
Piosenka "Nie spiesz się", to był cover zespołu Murakami podłożony pod reklamówkę gry War Thunder. Lubię go, bo mam słabość do słowiańskich języków, literatury, twarzy i mentalności. Często łapie się, że covery bardziej mi się podobają niż oryginały np. taki stary kawałek w oryginalnym wykonaniu kanadyjskiego astronauty (nakręcony na pokładzie międzynarodowej stacji kosmicznej ISS i zmontowany przez internautów).
Na marginesie przed paroma dniami zmarł John Young, jeden z herosów, pionierów podboju kosmosu. Odbył 2 loty kosmiczne na pokładzie statku Gemini, dwa razy latał na Księżyc w programie Apollo, za drugim na Księżycu lądował. Był dowódcą pierwszego lotu wahadłowca na pokładzie Columbii i ostatni raz dowodził nią w roku 1983. Łącznie był 6 razy w kosmosie. To było pokolenie...
Hej, ja dziś wybieram kawę i muzykę z Wami.
Oglądałam serial "Anna German", byłam ciekawa jej losów. Głos z pewnością wybitny.
Ale dziś jedna z moich ulubionych popowych piosenek, z kosmosem w tle.
Snake, jak myślisz dlaczego Amerykanie nie latają już w Kosmos?
Dla mnie Anna German to coś więcej niż piosenkarka. Bardzo mi się we wspomnieniach łączy z Tatą, bo razem jej słuchaliśmy w pewne przedświąteczne zimowe popołudnie. Zapamiętałam na całe życie tę rozpierającą mnie radość... chyba życia po prostu, wspaniałą pogodę i rodzinne ciepło. Po prostu chwila szczęścia.
Minęło tyle lat a widzę tamten dzień jak żywy.
Snake, jak myślisz dlaczego Amerykanie nie latają już w Kosmos?
Latają
tylko od czasu jak uziemili wahadłowce płacą Rosjanom za transport. Czekają aż moloch NASA skończy nowy projekt ale najprawdopodobniej będą płacić za transport panu Muskowi, którego konstrukcje robią furorę.
z kosmosem w tle.
Dobry wieczór
Z kosmosem w tle to i ja zapodam
Dżdżownick, inspirowana dzisiejszą audycją Trójki ośmielam się zauważyć podobieństwo ostatniego Twojego utworu do piosenki Skaldów
Symbi - Mateusz IV to niemal mój hymn, bardzo lubię ten utwór ![]()
Korzystając z okazji podrzucę Wam jeszcze coś nowszego od skaldów. Trochę przestrzeni...
Dzień dobry, dzień dobry! ![]()
Syn grasuje z kuzynem gdzieś po mieście, a ja mam wolną chatę i korzystam - leniuchuję, ile wlezie!
Posłuchałam Waszych muzycznych kawałków. Mnie pewne rodzaje muzyki - głośne, z mnóstwem dźwięków, z tekstem, który trudno w tej dźwiękowej powodzi usłyszeć - męczą. Ciekawie jednak poszerzyć horyzonty. Podobały mi się ostatnie dwa utwory, które podrzucił Snake - te instrumentalne.
Pozdrawiam i kawę stawiam
:

Witaj Piegusku! Dzień dobry czytającym!
Ja też się leniwię, więc z przyjemnością dołączam się do kawki.
Zimno za oknem, chociaż śniegu nie ma wciąż.
Piegusku, może taki spokojny utwor Ci się spodoba
Dzień dobry, takiej kawy to i ja się chętnie napiję.
Nie wiem jak i kiedy się to stało, ale od pewnego czasu umiem żyć bez pośpiechu, bez przymusu i bez niepokoju.
Snake to ciekawe co piszesz o kosmosie, czyli wychodzi na to, że Amerykanie współpracują z Rosjanami w kosmosie. Ale czy Rosjanom można ufać?
Co daje człowiekowi podbój kosmosu? Czy to zaspokojenie ciekawości czy może szansa na odkrycie złóż cennych substancji, albo zrobienie biznesu w inny sposób np. loty dla tych milionerów.
Mnie jakoś ekspansja białego człowieka nie kojarzy się pozytywnie, przeważnie oznaczała zniszczenie dla rdzennej ludzkości i eksploatację zasobów bez poszanowania natury. Ja osobiście wolałabym skupić się na rozwoju technologii w kierunku odnawialnych źródeł energii i redukcji śmieci i innych zanieczyszczeń wytwarzanych przez człowieka.
A czy wierzycie w istnienie innych form inteligencji niż człowiek? Czy są na to jakieś dowody? Czy wszystko to tylko spekulacje?
Hej Dżdżownik, dawno nie zaglądałeś. Co słuchać u Ciebie?
Statystycznie podchodząc byłoby naprawdę dziwne gdyby w tak ogromnym wszechświecie była tylko jedna planeta na której rozwinęła się inteligentna forma życia. Z drugiej jednak strony może stanowczo przeceniamy wagę inteligencji i gdzieś ewolucja poszła w innym kierunku, nam niepojętym, a wcale nie gorszym. Osobiście uważam, że ludzkość ma ogromną megalomanię i wcale nie jesteśmy udaną drogą ewolucji, czy tam nawet jakoś specjalnie wykreowaną przez jakiegoś "Kogosia".
Snake to ciekawe co piszesz o kosmosie, czyli wychodzi na to, że Amerykanie współpracują z Rosjanami w kosmosie. Ale czy Rosjanom można ufać?
Co daje człowiekowi podbój kosmosu? Czy to zaspokojenie ciekawości czy może szansa na odkrycie złóż cennych substancji, albo zrobienie biznesu w inny sposób np. loty dla tych milionerów.
Amerykanie nie mają wyjścia. Rosjanie jako jedyni mogą wozić załogi na międzynarodową stację ISS. Teoretycznie Chińczycy mają podobną technologię ale są tak pewnie ze 20 lat z tyłu, no i korzystają w końcu z klonów technologii rosyjskiej. USA znalazło się w tej sytuacji, bo zamknęli program wahadłowców (ostatni lot w 2011 roku) nie mając alternatywy. Program , którewahadłowców był w sumie dość kontrowersyjny. Przez wielorazowość miał być tańszy, a w sumie był to bardzo drogi program. W zamian firma Boeing opracowuje na zlecenie NASA platformę, która jest de facto powrotem do idei starych statków Apollo, które latały na Księżyc. Oczywiście w nowoczesnej odsłonie. Rosjanie jednorazowych statków Sojuz używają od dziesięcioleci i sobie chwalą
No i w tym roku ma odbyć pierwszy załogowy lot statek Dragon firmy SpaceX. Też z zewnątrz przypomina stare dobre Apollo ale to coś zupełnie innego. Przede wszystkim ma się opierać na technologii wielokrotnego wykorzystania rakiet nośnych jaką opracowała i wdrożyła firma pana Muska. To jest coś czego nie zrobiły do tej pory potęgi przemysłu kosmicznego, państwowe agencje kosmiczne itp. Na pewno przełom. Wyższość prywatnej inicjatywy ![]()
Po co latać? Ogólnie bo się prowadzi w kosmosie badania, których nie można wykonać na Ziemi, badania samej Ziemi, kosmosu, nowe technologie. Są z tego wymierne korzyści. I w tym szkopuł, że wszyscy trochę zatracili dawny romantyzm, wielkie cele. A kogo interesuje, że paru gości 400 km nad Ziemią coś tam sobie robi? Lotami na Księżyc żyli prawie wszyscy ludzie na Ziemi, nie tylko Amerykanie. Musk chyba też to rozumie. Ma wielkie pomysły. Lot na Marsa, to jest to!
Statystycznie podchodząc byłoby naprawdę dziwne gdyby w tak ogromnym wszechświecie była tylko jedna planeta na której rozwinęła się inteligentna forma życia. Z drugiej jednak strony może stanowczo przeceniamy wagę inteligencji i gdzieś ewolucja poszła w innym kierunku, nam niepojętym, a wcale nie gorszym. Osobiście uważam, że ludzkość ma ogromną megalomanię i wcale nie jesteśmy udaną drogą ewolucji, czy tam nawet jakoś specjalnie wykreowaną przez jakiegoś "Kogosia".
Wilk, gdybym nie polubiła Cię wcześniej, to po tym poście już Cię lubię! ![]()
Takie nam się to wszystko wydaje oczywiste, a przecież nie jest.
Kiedyś, bardzo już dawno, dosiadł się do mnie na ławce obcy starszy człowiek. Powiedział mi coś takiego: Jeśli w organizmie człowieka egzystuje jakaś bakteria, to dla niej ten ogromny organizm może zdawać się niezmierzonym i niepojętym kosmosem. Więc skąd wiadomo, czy gdzieś poza znanym nam światem nie istnieje coś jeszcze i jeszcze, i jeszcze.
Pamiętam też, jak zaskoczyła mnie prosta, a jaka głęboka myśl z książki dla dzieci. Autorką jest Anna Janko (było z nią spotkanie w naszej miejskiej bibliotece), książka opowiada o dwojgu nienarodzonych jeszcze bliźniaków - Maciupku i Maleńtasie. W którymś fragmencie jeden z nich przerażony nieznanym, które go czeka, słyszy od brata: "A skąd wiesz, że nie ma życia po porodzie?"
Nożżż, kurczę... Genialne! W ten sposób właśnie myślę o śmierci: a skąd wiesz...?
I jeszcze Korczak, też o śmierci: napisał coś takiego, ze to tylko zmiana formy bytu, może będzie w trawie, która wyrośnie na jego grobie.
Tak, Wilku, przeceniamy ten nasz rozum, to nasze myślenie, tę naszą świadomość. Amen ![]()
Mnie jakoś ekspansja białego człowieka nie kojarzy się pozytywnie
Mnie też. Można mieć nadzieję, że ludzkość zmądrzeje po wszystkich strasznych doświadczeniach, ale czy ja wiem?
Piegusku, może taki spokojny utwor Ci się spodoba
A spoko, spoko jest
Dzięki.
A to ode mnie - tak się składa, że również z kosmicznymi konotacjami
Co za zbieg okoliczności, że na to trafiłam, wcale nie szukałam, nawet nie znałam:
Ja myślę, że to możliwe, że nie tylko na naszej planecie Bóg stworzył życie.
Ale nie wierzę w to, że jakieś inne formy próbowały się z nami kontaktować.
Co by nie mówić o człowieku, to jednak ma potężny wpływ na swoje środowisko.
Potrafi czynić wspaniałe rzeczy, ale niestety i również bardzo złe.
Niszczy swoją planetę, swój piękny dom.
I według mnie na pozytywną zmianę w tym temacie się nie zanosi.
Snake zgrabnie opisałeś te loty. Dzięki. To pewnie jeden z Twoich ulubionych tematów, jak "Gwiezdne wojny". Coś mi się wydaje, że chętnie byś się i Ty przeleciał na Marsa.
Z kosmicznych tematów filmowych to mnie podobał się "Armageddon". Lubię niektóre filmy z Brucem Willisem, a Ben Affleck i Liv Tyler tworzyli piękną parę.
Ale nie wierzę w to, że jakieś inne formy próbowały się z nami kontaktować.
Okno do komunikacji jest małe. Powiedzmy bardzo optymistycznie, że jakieś 100 lat jesteśmy w stanie zrozumieć, że ktoś próbuje się z nami skontaktować, choć tak naprawdę to może 50 lat. Z prędkością światła daje to promień 50-100 lat świetlnych od Ziemi, a to jak grubość kurzu na butach kogoś kto jest po drugiej stronie naszej planety. Jeśli nie istnieje możliwość innej niż poruszającej się z prędkością światła komunikacji, to praktycznie możliwość komunikowania się cywilizacji w kosmosie są bliskie zeru. Oczywiście w każdej chwili możemy odebrać sygnał czy inną formę informacji świadczącej o tym, że gdzieś jest cywilizacja tylko z racji wspomnianych ograniczeń będzie to najprawdopodobniej informacja z dalekiej przeszłości.
Snake zgrabnie opisałeś te loty. Dzięki. To pewnie jeden z Twoich ulubionych tematów, jak "Gwiezdne wojny". Coś mi się wydaje, że chętnie byś się i Ty przeleciał na Marsa.
.
Za młodu prowadziłem nawet ewidencję lotów i dane statków, rakiet, astro i kosmonautów itp. znałem na wyrywki. Teraz to trochę jak studiować rozkład jazdy autobusów podmiejskich...
Z kosmicznych tematów filmowych to mnie podobał się "Armageddon". Lubię niektóre filmy z Brucem Willisem, a Ben Affleck i Liv Tyler tworzyli piękną parę.
Ale ten film, to zgrabna bzdura
jednak, że zgrabna, to też kilka razy obejrzałem ![]()
wilczysko napisał/a:Statystycznie podchodząc byłoby naprawdę dziwne gdyby w tak ogromnym wszechświecie była tylko jedna planeta na której rozwinęła się inteligentna forma życia. Z drugiej jednak strony może stanowczo przeceniamy wagę inteligencji i gdzieś ewolucja poszła w innym kierunku, nam niepojętym, a wcale nie gorszym. Osobiście uważam, że ludzkość ma ogromną megalomanię i wcale nie jesteśmy udaną drogą ewolucji, czy tam nawet jakoś specjalnie wykreowaną przez jakiegoś "Kogosia".
Wilk, gdybym nie polubiła Cię wcześniej, to po tym poście już Cię lubię!
Aż tak ? A czemuż to ? ![]()
Tak, Wilku, przeceniamy ten nasz rozum, to nasze myślenie, tę naszą świadomość.
Oczywiście, że przeceniamy
Machinalnie nadajemy wszystkiemu ludzkie cechy. Tworzyliśmy religie w których Bóg, bóstwa, mają ludzkie cechy. Siłom natury, zwierzętom nadawaliśmy ludzkie cechy. Strasznie trudno nam się wyzbyć takiego sposobu rozumowania. A człowiek paradoksalnie jest najgłupszym stworzeniem na tej planecie.
Aż tak ? A czemuż to ?
Jakie tam "aż"? Normalnie ![]()
A dlaczego? Bo rzadko taki sposób myślenia spotykam, a bardzo mi z nim po drodze.
Oczywiście, że przeceniamy
Machinalnie nadajemy wszystkiemu ludzkie cechy. Tworzyliśmy religie w których Bóg, bóstwa, mają ludzkie cechy. Siłom natury, zwierzętom nadawaliśmy ludzkie cechy. Strasznie trudno nam się wyzbyć takiego sposobu rozumowania. A człowiek paradoksalnie jest najgłupszym stworzeniem na tej planecie.
Myślę, że wynika to z ludzkich prób tłumaczenia sobie świata. Skoro nie od razu był Internet i szkiełko naukowca, mikroskopy i nanotechnologia, ludzie próbowali sobie wytłumaczyć jakoś otaczający świat. A nadawanie bóstwom ludzkich cech świadczy tylko o doskonałym zmyśle obserwacji rzeczywistości, ludzkich zachowań, które są schematyczne do dziś dzień. Do tej pory łatwiej jest wierzyć, że ktoś nami steruje, że nasze losy są zależne od "ktosia" niż powiedzieć sobie szczerze, że sami jesteśmy kowalami ludzkiego losu. Słowa "Bóg tak chciał" mają nieść pocieszenie i tłumaczyć nas w obliczu niektórych wydarzeń, kiedy to nie mamy na ich bieg żadnego wpływu.
Ja myślę, że ludzkość jest mądra i głupia jednocześnie. Mądra, bo chociażby w dziedzinie sztuki kolejne pokolenia zostawiają nam spuściznę w postaci obrazów, perełek literatury, filmów, utworów muzycznych wybitnych postaci. Weźmy Beethovena, który 9 symfonię napisał jako kompletnie głucha osoba, co więcej dodał w ostatnim momencie ludzkie głosy, dyrygował pierwszym wykonaniem nie słysząc zupełnie muzyków i śpiewaków, nie słysząc oklasków, dopiero jedna z wokalistek obróciła go przodem do widowni, żeby zobaczył rzęsiste brawa. Głupia, bo np. każe nam wierzyć, że w tej samej dziedzinie sztuki ludzki kał zapakowany w metalową puszkę jest wyrazem artyzmu.
EDIT. poza tym nadawanie bóstwom ludzkich cech ma pokazać, że nie ma istot idealnych. Ulegają one emocjom, popędom, namiętnościom tak jak ludzie. Nawet chrześcijański Bóg powoli dojrzewał jako człowiek, nieobcy był mu gniew i zemsta, obciążanie następnych pokoleń odpowiedzialnością za grzechy ojców, ale w końcu na znak przebaczenia wysłał swoje jedynego syna na straszną śmierć. Odtąd sami jesteśmy za siebie odpowiedzialni i zawsze mamy czas na zmianę swojego postępowania.
wilczysko napisał/a:Aż tak ? A czemuż to ?
Jakie tam "aż"? Normalnie
A dlaczego? Bo rzadko taki sposób myślenia spotykam, a bardzo mi z nim po drodze.
Mało kto się chyba w ogóle zastanawia nad takimi sprawami.
wilczysko napisał/a:Oczywiście, że przeceniamy
Machinalnie nadajemy wszystkiemu ludzkie cechy. Tworzyliśmy religie w których Bóg, bóstwa, mają ludzkie cechy. Siłom natury, zwierzętom nadawaliśmy ludzkie cechy. Strasznie trudno nam się wyzbyć takiego sposobu rozumowania. A człowiek paradoksalnie jest najgłupszym stworzeniem na tej planecie.
Myślę, że wynika to z ludzkich prób tłumaczenia sobie świata. Skoro nie od razu był Internet i szkiełko naukowca, mikroskopy i nanotechnologia, ludzie próbowali sobie wytłumaczyć jakoś otaczający świat. A nadawanie bóstwom ludzkich cech świadczy tylko o doskonałym zmyśle obserwacji rzeczywistości, ludzkich zachowań, które są schematyczne do dziś dzień. Do tej pory łatwiej jest wierzyć, że ktoś nami steruje, że nasze losy są zależne od "ktosia" niż powiedzieć sobie szczerze, że sami jesteśmy kowalami ludzkiego losu. Słowa "Bóg tak chciał" mają nieść pocieszenie i tłumaczyć nas w obliczu niektórych wydarzeń, kiedy to nie mamy na ich bieg żadnego wpływu.
Ja myślę, że ludzkość jest mądra i głupia jednocześnie. Mądra, bo chociażby w dziedzinie sztuki kolejne pokolenia zostawiają nam spuściznę w postaci obrazów, perełek literatury, filmów, utworów muzycznych wybitnych postaci. Weźmy Beethovena, który 9 symfonię napisał jako kompletnie głucha osoba, co więcej dodał w ostatnim momencie ludzkie głosy, dyrygował pierwszym wykonaniem nie słysząc zupełnie muzyków i śpiewaków, nie słysząc oklasków, dopiero jedna z wokalistek obróciła go przodem do widowni, żeby zobaczył rzęsiste brawa. Głupia, bo np. każe nam wierzyć, że w tej samej dziedzinie sztuki ludzki kał zapakowany w metalową puszkę jest wyrazem artyzmu.
Zgadza się. Kiedy tylko człowiek stał się na tyle rozumnym stworzeniem, że zaczął sobie stawiać różne pytania to równocześnie zaczął sam sobie na nie odpowiadać. W taki sposób na jaki go było stać. Teraz stać nas na więcej, ale mimo to nawyk pewnego sposobu myślenia pozostał.
Symbi napisał/a:wilczysko napisał/a:Oczywiście, że przeceniamy
Machinalnie nadajemy wszystkiemu ludzkie cechy. Tworzyliśmy religie w których Bóg, bóstwa, mają ludzkie cechy. Siłom natury, zwierzętom nadawaliśmy ludzkie cechy. Strasznie trudno nam się wyzbyć takiego sposobu rozumowania. A człowiek paradoksalnie jest najgłupszym stworzeniem na tej planecie.
Myślę, że wynika to z ludzkich prób tłumaczenia sobie świata. Skoro nie od razu był Internet i szkiełko naukowca, mikroskopy i nanotechnologia, ludzie próbowali sobie wytłumaczyć jakoś otaczający świat. A nadawanie bóstwom ludzkich cech świadczy tylko o doskonałym zmyśle obserwacji rzeczywistości, ludzkich zachowań, które są schematyczne do dziś dzień. Do tej pory łatwiej jest wierzyć, że ktoś nami steruje, że nasze losy są zależne od "ktosia" niż powiedzieć sobie szczerze, że sami jesteśmy kowalami ludzkiego losu. Słowa "Bóg tak chciał" mają nieść pocieszenie i tłumaczyć nas w obliczu niektórych wydarzeń, kiedy to nie mamy na ich bieg żadnego wpływu.
Ja myślę, że ludzkość jest mądra i głupia jednocześnie. Mądra, bo chociażby w dziedzinie sztuki kolejne pokolenia zostawiają nam spuściznę w postaci obrazów, perełek literatury, filmów, utworów muzycznych wybitnych postaci. Weźmy Beethovena, który 9 symfonię napisał jako kompletnie głucha osoba, co więcej dodał w ostatnim momencie ludzkie głosy, dyrygował pierwszym wykonaniem nie słysząc zupełnie muzyków i śpiewaków, nie słysząc oklasków, dopiero jedna z wokalistek obróciła go przodem do widowni, żeby zobaczył rzęsiste brawa. Głupia, bo np. każe nam wierzyć, że w tej samej dziedzinie sztuki ludzki kał zapakowany w metalową puszkę jest wyrazem artyzmu.Zgadza się. Kiedy tylko człowiek stał się na tyle rozumnym stworzeniem, że zaczął sobie stawiać różne pytania to równocześnie zaczął sam sobie na nie odpowiadać. W taki sposób na jaki go było stać. Teraz stać nas na więcej, ale mimo to nawyk pewnego sposobu myślenia pozostał.
A ja myślę, że to się w rozwiniętych gospodarczo krajach powoli zmienia, tam gdzie ludzie maja czas i pieniądze na szukanie odpowiedzi na pytania i oczywiście ochotę na samorozwój. Weźmy chociaż modna psychoterapię. Kiedy młody Barciś w "Znachorze" leżał z połamany nogami w łóżku, nikt nie powiedział głośno, że grany przez niego bohater ma depresję. Ja sama oglądając ten film 20 lat temu też bym nie wiedziała tego, dzisiaj jestem tego świadoma, bo gdzieś po drodze zaczęto eksponować wiedzę o depresji. Ja sama np. spotkałam się jako młoda dziewczyna z różnymi psychologicznymi pojęciami, np. piramidą potrzeb Maslowa czy etapami żałoby po stracie według Kubler Ross. Dopóki tego nie doświadczyłam, były to abstrakcyjne teorie. A jak nadeszły pewne wydarzenia w moim życiu, to zdałam sobie sprawę, że przeszłam wszystkie klasyczne etapy żałoby i że przy okazji rożnych wydarzeń, nawet wręczenia mandatu przez drogówkę je przechodzę, różni się tylko czas przechodzenia przez tę żałobę, szybkość godzenia się ze stratą. Pisanie na forum wielu osobom daje możliwość innego spojrzenia na własne życie, choć zgadzam sie, że nie każdy jest gotowy na przyjmowanie krytyki względem tego.
A ja myślę, że to się w rozwiniętych gospodarczo krajach powoli zmienia, tam gdzie ludzie maja czas i pieniądze na szukanie odpowiedzi na pytania i oczywiście ochotę na samorozwój. Weźmy chociaż modna psychoterapię. Kiedy młody Barciś w "Znachorze" leżał z połamany nogami w łóżku, nikt nie powiedział głośno, że grany przez niego bohater ma depresję. Ja sama oglądając ten film 20 lat temu też bym nie wiedziała tego, dzisiaj jestem tego świadoma, bo gdzieś po drodze zaczęto eksponować wiedzę o depresji. Ja sama np. spotkałam się jako młoda dziewczyna z różnymi psychologicznymi pojęciami, np. piramidą potrzeb Maslowa czy etapami żałoby po stracie według Kubler Ross. Dopóki tego nie doświadczyłam, były to abstrakcyjne teorie. A jak nadeszły pewne wydarzenia w moim życiu, to zdałam sobie sprawę, że przeszłam wszystkie klasyczne etapy żałoby i że przy okazji rożnych wydarzeń, nawet wręczenia mandatu przez drogówkę je przechodzę, różni się tylko czas przechodzenia przez tę żałobę, szybkość godzenia się ze stratą. Pisanie na forum wielu osobom daje możliwość innego spojrzenia na własne życie, choć zgadzam sie, że nie każdy jest gotowy na przyjmowanie krytyki względem tego.
Owszem zmienia się. Choć bardzo powoli. Dzięki temu, że mamy coraz lepsze instrumenty do tego, żeby poznawać lepiej różne nauki to zdobywamy wiedzę i ta się rozpowszechnia. Ale pełni wiedzy nigdy nie posiądziemy. Nigdy nie zbadamy całego Wszechświata. Więc zawsze będziemy po ludzku dywagować na różne tematy. A jeśli chodzi o wszelkie religie to tutaj zawsze będzie ogromne pole do popisu, bo nikt tu nigdy niczego nie udowodni ![]()
Owszem zmienia się. Choć bardzo powoli. Dzięki temu, że mamy coraz lepsze instrumenty do tego, żeby poznawać lepiej różne nauki to zdobywamy wiedzę i ta się rozpowszechnia. Ale pełni wiedzy nigdy nie posiądziemy. Nigdy nie zbadamy całego Wszechświata. Więc zawsze będziemy po ludzku dywagować na różne tematy. A jeśli chodzi o wszelkie religie to tutaj zawsze będzie ogromne pole do popisu, bo nikt tu nigdy niczego nie udowodni
Wiedzy jest od dawna za dużo, żeby jak Leonardo da Vinci być obecnie człowiekiem Renesansu. Do religii też można wykształcić sobie krytyczne spojrzenie, tylko trzeba przestać być fanatykiem jednego wyznania.
wilczysko napisał/a:Owszem zmienia się. Choć bardzo powoli. Dzięki temu, że mamy coraz lepsze instrumenty do tego, żeby poznawać lepiej różne nauki to zdobywamy wiedzę i ta się rozpowszechnia. Ale pełni wiedzy nigdy nie posiądziemy. Nigdy nie zbadamy całego Wszechświata. Więc zawsze będziemy po ludzku dywagować na różne tematy. A jeśli chodzi o wszelkie religie to tutaj zawsze będzie ogromne pole do popisu, bo nikt tu nigdy niczego nie udowodni
Wiedzy jest od dawna za dużo, żeby jak Leonardo da Vinci być obecnie człowiekiem Renesansu. Do religii też można wykształcić sobie krytyczne spojrzenie, tylko trzeba przestać być fanatykiem jednego wyznania.
Z religiami jest ten problem, że prawie każdemu wyznawcy jakiejś religii wiara myli się z wiedzą. Dla wierzących te słowa w kwestiach religii niemal synonimy. Dlatego bardzo często każdy wierzący myśli, że jest w posiadaniu jakiejś prawdy, która jest jedyną prawdą i każdy kto jej zaprzecza jest głupi i należy go albo nawracać, albo z nim walczyć. Zresztą takie podejście nie dotyczy tylko wierzących. Podobnie jest z niektórymi ateistami. Tak mówiąc szczerze to ateizm też jest swojego rodzaju wiarą. Dobrze by było jakby każdy miał odrobinę pokory w obrębie swoich przekonań. Ale wiem, że to cholernie trudne uświadamiać sobie, że to w co się bardzo wierzy tak naprawdę może być bzdurą kompletną.
Moje 7-letnie dziecko parę dni temu zaskoczyło mnie swym punktem widzenia jak Bóg stworzył świat. Niestety nie byłem skupiony więc nie powtórzę ale był on dość zbieżny z moim ![]()
Z religiami jest ten problem, że prawie każdemu wyznawcy jakiejś religii wiara myli się z wiedzą. Dla wierzących te słowa w kwestiach religii niemal synonimy. Dlatego bardzo często każdy wierzący myśli, że jest w posiadaniu jakiejś prawdy, która jest jedyną prawdą i każdy kto jej zaprzecza jest głupi i należy go albo nawracać, albo z nim walczyć. Zresztą takie podejście nie dotyczy tylko wierzących. Podobnie jest z niektórymi ateistami. Tak mówiąc szczerze to ateizm też jest swojego rodzaju wiarą. Dobrze by było jakby każdy miał odrobinę pokory w obrębie swoich przekonań. Ale wiem, że to cholernie trudne uświadamiać sobie, że to w co się bardzo wierzy tak naprawdę może być bzdurą kompletną.
Dlatego jestem "wierząca po swojemu". Nie odżegnuję się od wiary i w kościele też bywam, ale wiara według ścisłych wytycznych, bez marginesu na "wiem, że nic nie wiem" budzi we mnie sprzeciw.
Podpiszę się jednak pod maksymą: "Gdyby Boga nie było, należałoby Go wymyślić".
Dla mnie On jest, tylko przeróżnie nazywany, pojmowany i czczony.
To, że słowa są źródłem nieporozumień też często cytuję, za "Małym księciem" bodajże ![]()
Moje 7-letnie dziecko parę dni temu zaskoczyło mnie swym punktem widzenia jak Bóg stworzył świat. Niestety nie byłem skupiony więc nie powtórzę ale był on dość zbieżny z moim
Dyskusje z dziećmi są naprawdę ambitne i twórcze. Mówię to bez grama ironii.
wilczysko napisał/a:Z religiami jest ten problem, że prawie każdemu wyznawcy jakiejś religii wiara myli się z wiedzą. Dla wierzących te słowa w kwestiach religii niemal synonimy. Dlatego bardzo często każdy wierzący myśli, że jest w posiadaniu jakiejś prawdy, która jest jedyną prawdą i każdy kto jej zaprzecza jest głupi i należy go albo nawracać, albo z nim walczyć. Zresztą takie podejście nie dotyczy tylko wierzących. Podobnie jest z niektórymi ateistami. Tak mówiąc szczerze to ateizm też jest swojego rodzaju wiarą. Dobrze by było jakby każdy miał odrobinę pokory w obrębie swoich przekonań. Ale wiem, że to cholernie trudne uświadamiać sobie, że to w co się bardzo wierzy tak naprawdę może być bzdurą kompletną.
Dlatego jestem "wierząca po swojemu". Nie odżegnuję się od wiary i w kościele też bywam, ale wiara według ścisłych wytycznych, bez marginesu na "wiem, że nic nie wiem" budzi we mnie sprzeciw.
Podpiszę się jednak pod maksymą: "Gdyby Boga nie było, należałoby Go wymyślić".
Dla mnie On jest, tylko przeróżnie nazywany, pojmowany i czczony.
To, że słowa są źródłem nieporozumień też często cytuję, za "Małym księciem" bodajże
"Mały książe" to mi się zawsze z tą wersją kojarzy
Sorry.
Książkę czytałem, ale mnie nie ruszyła.
Tak mówiąc szczerze to ateizm też jest swojego rodzaju wiarą.
A owszem, każdy w coś wierzy, ma jakieś przekonania itd.
"Mały książe" to mi się zawsze z tą wersją kojarzy
Sorry.
Książkę czytałem, ale mnie nie ruszyła.
Żeby było śmieszniej, to wcale nie w z "Księcia" wzięłam ten cytat. Przytaczała go Małgorzata Musierowicz w "Kwiecie kalafiora" ![]()
Czytałam i "księcia", ale też jakoś mi się specjalnie w pamięci nie zapisał, choć na pewno jest książką wartościową.
Ksiązką mojego życia mogę śmiało nazwać "Krystynę córke Lavransa" oraz powieści Remarque'a.
Potem były jeszcze "Dzieci Jerominów" Ernsta Wiecherta oraz powieści Archibalda Josepha Cronina - ale te później, gdy mogły już tylko potwierdzić to, co mi w duszy gra.
A czy wierzycie w istnienie innych form inteligencji niż człowiek? Czy są na to jakieś dowody? Czy wszystko to tylko spekulacje?
Hej Dżdżownik, dawno nie zaglądałeś. Co słuchać u Ciebie?
Hej, Lilko... Ano, żyję, tylko czasu wolnego przydałoby się więcej.
Jeśli chodzi o inne (niż człowiek) formy inteligencji, to problem w znacznym stopniu zależy od zdefiniowania inteligencji. Okazuje się, że trudno jest podać taką jej definicję, by nie mieściła się w niej inteligencja zwierząt. Kupiłem niedawno książkę "Geniusz ptaków" Jennifer Ackerman. Jeszcze jej nie czytam (ledwo podczytałem z ciekawości kilkanaście kartek. I cóż... nie doceniamy istot żyjących "obok" nas.
Bardzo się kiedyś interesowałam zwierżętami, przyrodą. Miałam Ojca, który tą pasją mnie zaraził. Mieszkałam w warunkach, które sprzyjały obcowaniu z przyrodą.
Potem w pędzie życia gdzieś mi się to zagubiło. Coraz częściej myślę, żeby się z dawnymi hobby przeprosić.
Moja Mama wraca "na starość" do fotografowania i nieźle jej to wychodzi.
Dżdżownick, jakiś czas temu czytałam gawędy o zwierzętach (zapomniałam dokładnego tytułu) Simony Kossak - też niesamowite rzeczy pisze.
Bardzo się kiedyś interesowałam zwierżętami, przyrodą. Miałam Ojca, który tą pasją mnie zaraził. Mieszkałam w warunkach, które sprzyjały obcowaniu z przyrodą.
Potem w pędzie życia gdzieś mi się to zagubiło. Coraz częściej myślę, żeby się z dawnymi hobby przeprosić.
Moja Mama wraca "na starość" do fotografowania i nieźle jej to wychodzi.
Dżdżownick, jakiś czas temu czytałam gawędy o zwierzętach (zapomniałam dokładnego tytułu) Simony Kossak - też niesamowite rzeczy pisze.
Bo Simona to niesamowita kobieta
Znam jej historię, jej życie w puszczy.
A może zaciekawi Ciebie problem komunikacji ze zwierzętami? Też fascynująca rzecz. Podrzucę link do wykładu Anny Breytenbach
Hej Wszystkim
Aliko co u Ciebie? Czy nowa praca jest OK? Coś nie wpadasz na kawkę.
Bardzo ciekawe rzeczy piszecie, a gdyby nie ten czas to pewnie i więcej by było.
Ja jestem przekonana do dekalogu i Pisma Świętego, choć wiem, że Kościół wiele rzeczy przemilczał i nie można mu tak do końca ufać. Na marginesie nie ufam obecnemu papieżowi, wolałam Ratzingera. Ja nie tylko wierzę w Boga, ale też wiem że istnieje.
Jednak nie jestem za ślepym zaufaniem. Nie mogę zrozumieć np. jak kiedyś Krzyżowcy mordowali w imię Boga, przecież jest napisane: nie zabijaj, a nawet gdyby nie było to wiadomo przecież że to jeden z najgorszych czynów jakie można popełnić. Jak więc Bóg mógłby tego chcieć. Była taka scena w filmie "Polowanie na czarownice". Film prosty w treści i realizacji, ale tam była ta wymowna scena. Kiedyś chrześcijanie mordowali w imię Boga, a dziś Muzułmanie, zresztą oni raczej zawsze. To przerażające jak można przy użyciu pewnych mechanizmów wyprać mózg człowiekowi, albo całej zbiorowości.
Co do dogmatów wiary to je uznaję, nie mogłabym inaczej, bo miałabym rozdwojenie jaźni, gdybym w co innego wierzyła, a co innego robiła. Mnie jest dobrze z moja religią. Odpowiada mi w takiej formie jak jest.
Snake, ciekawa jestem Twojej wersji stworzenia świata.
Ja ogólnie jestem trochę zawiedziona człowiekiem, zwłaszcza tym jak niszczy przyrodę, w którą raczej powinien się wsłuchiwać i rozumieć.
Kontakt z przyrodą ma działanie uzdrawiające duszę, dobrze jest częściej z tego korzystać.
Snake, ciekawa jestem Twojej wersji stworzenia świata.
Ooo, jest bardzo prosta
Bóg stworzył wszechświat, a dalej toczy się samo. Są dwie rzeczy, które wprowadzają mnie w melancholijny stupor. Jak w bezchmurną noc patrzę u siebie na wsi w górę na gwiazdy i próbuję sobie wyobrazić "co jest dalej"? Jak minąć naszą galaktykę, następne i następne, i w końcu dotrze się do ostatniej, to co jest DALEJ? Jeśli to wszystko co zajmuje obszar dziesiątek miliardów lat świetlnych powstało kiedyś z jednego punktu, to czym był ten punkt? Co było przed nim? I tam widzę Boga. Druga rzecz, to jak sobie chwilę zastygnę i myślę - zaraz, zaraz - przecież ja kiedyś umrę! Wszystko się skończy i nie będzie nic. To co jest teraz, to tylko mikroskopijna chwila niezauważalna w skali nawet nie kosmosu ale naszej Ziemi. Łał....
W filmie Prometeusz nawiązującym do serii Obcy pojawiają się tzw. Inżynierowie. Inteligentna rasa, która wg filmu stworzyła na swoje podobieństwo NAS. Kiedy bohaterowie filmu docierają do tej informacji, ktoś - nie wiem czy nie filmowy android - rzuca kwestię, że teraz już wiecie wszystko. Nie - pada odpowiedź. Nie wiemy kto stworzył ICH...
Witajcie przy kawie

Snake ja też kiedyś o tym myślałam - o nieskończoności kosmosu - jak to możliwe i jak sobie to wyobrazić. Do dziś nic nie wymyśliłam, podobnie jak na to, że nie umiem sobie wyobrazić, że mogłabym przestać istnieć jako byt świadomy. Dla mnie to niemożliwe.
A swoją drogą te kosmiczne tematy nadają się na podryw.
Pamiętam jak dawno temu mój mąż pokazywał mi nocą gwiazdozbiory.
Nie wiem jak na inne dziewczyny, ale na mnie w pierwszej kolejności działa to, że facet ma zainteresowania i ciekawie o nich opowiada. Ja lubię słuchać jak ludzie opowiadają o tym co ich fascynuje, co zajmuje ich myśli.
Nie oglądałam "Prometeusza". Nie spodobał mi się zwiastun, jakoś taki straszny dla mnie był. Fajnie jednak, że pojawiają się tu różne propozycje filmowe lub książkowe. Można będzie w wolnej chwili wrócić do nich.
Bardzo się kiedyś interesowałam zwierżętami, przyrodą. Miałam Ojca, który tą pasją mnie zaraził. Mieszkałam w warunkach, które sprzyjały obcowaniu z przyrodą.
A tu przykład kontaktu z przyrodą
Piegowata lubię czytać jak ciepło opisujesz chwile spędzone z Twoim Tatą. Dla mnie brzmią bajkowo.
Przeczytałam ostatnio, że w kontakcie dziecko-rodzic to właśnie jest najważniejsze - obecność, wspólne spędzanie czasu, jednak - aktywne w sensie, jestem teraz tylko dla ciebie, słucham z zainteresowaniem co mówisz, robimy coś wspólnie, albo wspólnie nic nie robimy, bo wspólne nudzenie się też jest ważne. Pokazać, że w życiu jest też miejsce na nudę. Unikać moralizowania, pouczania, oceniania. Po prostu być razem, choćby tylko te pół godziny dziennie. A więc dwie rzeczy: być i dawać przykład swoim zachowaniem.
Piegowata lubię czytać jak ciepło opisujesz chwile spędzone z Twoim Tatą. Dla mnie brzmią bajkowo.
Bo to był absolutnie cudowny człowiek. Ze wszystkimi wadami i zaletami, bo przecież bywałam na niego i wściekła, i nie zgadzałam się z nim czasami. Ale nigdy nie poczułam się przez niego odrzucona, stał murem za mną choćby nie wiem, co. Z Mamą relacja była znacznie trudniejsza.
Tata miał w sobie ciepło i pogodę ducha. Z dumą słucham dziś od znajomych, jaki to był porządny i fajny facet. Mamę dziś bardzo doceniam, ale to osobowość dużo bardziej skomplikowana.
Dopełniali się pod tym względem: on prostolinijny, szczery, otwarty, a ona... cóż... moją Mamę trzeba poznać, żeby ocenić właściwie, ale bez wątpienia jest człowiekiem dobrym.. Kocham ich oboje, ale to Tata był tym, do którego rwało się serce.
Nie powinnam zanudzać, ale wciąż, po tylu latach potrzebuję o Nim mówić. Nie ma dnia bez wspomnień, skojarzeń itd. Nie ma dnia ani godziny bez Niego.
Może dzięki tej więzi, zawsze wierzyłam, że nie można stracić serca swojego dziecka, jeśli kocha się je szczerze i mocno, jeśli ono WIE, czuje, że jest kochane. To mi dało siłę w czasie rozłąki z moim dzieckiem. Wiedziałam i robiłam swoje, choć było potwornie trudno.
P.S. Lilko, czasami jednak przemycam moralizatorskie gadki pod adresem mojego syna
Mimochodem, bo a nuż coś wpadnie jednym uchem i nie wypadnie drugim.
Pamiętam surowe upomnienie mojej Babci, gdy entuzjastycznie i głosno relacjonowałam, ile pieniędzy uzbierałam od cioć z okazji mojej Pierwszej Komunii. Babcia wtedy wygłosiła: "Ty nie bądź na te pieniądze taka łakoma!".
Zapamiętałam ![]()
Bo Simona to niesamowita kobieta
Znam jej historię, jej życie w puszczy.
A może zaciekawi Ciebie problem komunikacji ze zwierzętami? Też fascynująca rzecz. Podrzucę link do wykładu Anny Breytenbach
Dzięki! Obejrzę z największą przyjemnością, gdy tylko dorwę dłuższęj chwili przy laptopie (syn konkurencję robi
)
Historia życia Simony jest porywająca. Podziwiam osoby, które są tak zdecydowanie ukierunkowane w życiu. Kilka takich znam osobiście. Ja taka nie jestem, rozpraszam się, choć czegoś tam się na swej drodze trzymam ![]()
Hej
Piegowata w cudowny sposób opowiadasz o swoich rodzicach. Naprawdę.
Może dzięki tej więzi, zawsze wierzyłam, że nie można stracić serca swojego dziecka, jeśli kocha się je szczerze i mocno, jeśli ono WIE, czuje, że jest kochane. To mi dało siłę w czasie rozłąki z moim dzieckiem.
Piękne, to cała prawda.
Jest jedna rzecz za którą jestem wdzięczna moim rodzicom - to życie, najcenniejszy dar. Moje dorosłe życie jest dobre.
I jeszcze muzyczna propozycja
Lilka, jestem szczęściarą, że mogę tak pisać.
Kiedyś czytałam pełen goryczy wiersz, a raczej jakąś ludową gadkę. Zaczynała się od słów: "Czemużeś mnie, mamo, świniom zjeść nie dała?". Mocne to, gorzkie i bardzo prawdziwe, niestety.
Bywa i tak, znam takie osoby. Potwornie skrzywdzone przez ludzi, którzy nigdy nie powinni mieć dzieci. A te dzieci, choć w moim wieku, chyba już na zawsze pozostaną takimi nic nie wartymi (we własnym mniemaniu) ochłapami... w sam raz w koryto dla świń ![]()
Zapraszam na popołudniową herbatkę.
Ja miałam dziś bardzo pracowite przedpołudnie, wiele spraw do załatwienia, z czego większość pozytywnie.
Piegusku, ja się wielokrotnie burzyłam na taki jak opisałaś los dzieci. Są rany, które nigdy się nie zagoją, zdeptani w dzieciństwie ludzie, którzy nigdy się nie podniosą. Nie wiem od czego to zależy że jedni dadzą radę się dźwignąć a inni nie, i kto weźmie za nich odpowiedzialność. Też myślę, że jeśli ktoś nie chce, nie umie zająć się dzieckiem to nie powinien ich mieć. Nie ma obowiązku. Ale czy ludzie, którzy bestialsko postępują z dziećmi są skłonni do takiej refleksji?
W każdym bądź razie ja już nikogo ratować z niczego nie zamierzam. Zostałam skutecznie wyleczona z takich zapędów.
Z mojej strony starczy już tych smutnych dywagacji.
A zatem miłego popołudnia. ![]()
Witam wieczorową porą ![]()
W nowym miejscu, jakoś nie mogę się za bardzo odnaleźć,nie jest źle tylko inaczej niż poprzednich moich miejscach.
Mała miejscowość, mozna pospacerować nad kanałem ale trochę wieje , zresztą pogoda się popsuła, teraz słyszę jak wieje i pada.
Moja PDP trochę zdezorientowana, ale jest spokojna, dziś poszła do łożka o 20, jak tak dalej będzie to dam radę te 6 tygodni przepracować ![]()
Lili, będę wpadać na poranną kawę ![]()
To chyba tyle na dzień dzisiejszy, zmykam na film.
Pozdrawiam wszystkich ![]()
Hej Ali,
fajnie, że zajrzałaś. Zanim napijemy się kawy w realu, zapraszam na tę wirtualną, dziś wypasioną i z buziaczkami.

Pamiętam Twojej poprzednie miejsce pracy. Bardzo urokliwe były te parki z mosteczkami, kaczkami, strumyczkami i piękny ryneczek z fontanną.
Czas szybko płynie i nim się obejrzysz będziesz z powrotem, a kolejne miejsce może okazać dużo lepsze. Pozdrowionka ![]()
Hejka , Lili kawka wygląda na pyszną
chociaż wirtualna
muszę taka kawę wyczarować w realu ![]()
Poprzednie miejsce miałam fajne, teraźniejsze jest inne i mniejsza miejscowość .
Zresztą każde miejsce to różne doświadczenia..
Pozdrowionka ![]()
Edit: miałam wyjść się przejść, ale obawiam się,że wiatr mnie porwie, wieje jak w kieleckim ![]()
Musze zaoponować - w kieleckim przecież piździ! Nie zmieniajmy tradycji meteo!
Musze zaoponować - w kieleckim przecież piździ! Nie zmieniajmy tradycji meteo!
Fakt, ja nic nie zmieniam, tylko ładniej napisałam
![]()
Snake ja też kiedyś o tym myślałam - o nieskończoności kosmosu - jak to możliwe i jak sobie to wyobrazić.
Ja sam obserwowalny kosmos jestem w stanie jakoś ogarnąć. W końcu to "tylko" odległości, wiecej i więcej gwiazd, galaktyk itd. Tylko gdzieś mimo tego rozmiaru się kończy no i czym jest to dalej? Dokąd sięga i co to znaczy, że jest np. nieskończone.
A swoją drogą te kosmiczne tematy nadają się na podryw.
Pamiętam jak dawno temu mój mąż pokazywał mi nocą gwiazdozbiory.
Nie wiem jak na inne dziewczyny, ale na mnie w pierwszej kolejności działa to, że facet ma zainteresowania i ciekawie o nich opowiada. Ja lubię słuchać jak ludzie opowiadają o tym co ich fascynuje, co zajmuje ich myśli.
Moja kazała mi opowiadać o historii, o kosmosie chyba też i różne takie ![]()
Nie oglądałam "Prometeusza". Nie spodobał mi się zwiastun, jakoś taki straszny dla mnie był. Fajnie jednak, że pojawiają się tu różne propozycje filmowe lub książkowe. Można będzie w wolnej chwili wrócić do nich.
No nie taki chyba straszny jak wszyscy poprzedni "Obcy" ale to w sumie chyba horror ![]()
Moje dzieci mają jakąś fazę filozoficzną. Pytają się mnie co to znaczy "sens życia"? A skąd my się wzięliśmy? Mówię, że ja z mamusią was zrobiliśmy. Nieee tato, ja wiem skąd się wzięliśmy - uwaga - Pan Bóg nas zrespawnował...
Musze zaoponować - w kieleckim przecież piździ! Nie zmieniajmy tradycji meteo!
Ale tego legendarnego dworca już ponoć tam nie ma, więc może teraz tam już tylko wieje ![]()
U mnie w nocy ponoć piź...ło, choć wcale to nie Kieleckie, ale ja nic o tym nie wiem, bo spałam jak zabita
Tak reagowałam na tę zmianę pogody, ze padłam na pysk wcześniej niż moje dziecię, a zwykle to ja je zapędzam do spania.
A teraz też nieźle... duje.
Pozdrawiam!

U mnie w nocy ponoć piź...ło, choć wcale to nie Kieleckie, ale ja nic o tym nie wiem, bo spałam jak zabita
Tej nocy to wszędzie wiało, a gdzieniegdzie piździło
Nawet rano. Nie wiem czy mi synusia nie porwało, bo on takie chucherko ![]()
A swoją drogą te kosmiczne tematy nadają się na podryw.
Pamiętam jak dawno temu mój mąż pokazywał mi nocą gwiazdozbiory.
Nie wiem jak na inne dziewczyny, ale na mnie w pierwszej kolejności działa to, że facet ma zainteresowania i ciekawie o nich opowiada. Ja lubię słuchać jak ludzie opowiadają o tym co ich fascynuje, co zajmuje ich myśli.
Mnie urzeka ciepło, mądrość i życzliwość dla świata. Nie tylko w mężczyznach zresztą.
Lilko, ze mną też kiedyś jeden taki leżał na pomoście u brzegu pewnego jeziora i pokazywał, jak znaleźć Mały Wóz, Gwiazdę Polarną i Kasjopeę. Faaaajnie było... A jak żaby rechotały, a jak księżyc świecił.... Aaaaaj! ![]()
A ja byłam piękna i młoda... A dziś ino piękna i to inaczej ![]()
Tej nocy to wszędzie wiało, a gdzieniegdzie piździło
Nawet rano. Nie wiem czy mi synusia nie porwało, bo on takie chucherko
Kamieni trza było napchać! ![]()
wilczysko napisał/a:Tej nocy to wszędzie wiało, a gdzieniegdzie piździło
Nawet rano. Nie wiem czy mi synusia nie porwało, bo on takie chucherko
Kamieni trza było napchać!
No napisałem mu smsa, żeby sobie powkładał ciężarki do kieszeni, ale nie wiem czy to zrobił ![]()
I beret przybić gwoździkiem..
Strony Poprzednia 1 … 192 193 194 195 196 … 232 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024