moje cudowne życie po rozwodzie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie

Strony Poprzednia 1 192 193 194 195 196 232 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12,546 do 12,610 z 15,029 ]

12,546

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień doberek smile

Wpadłam na chwilę przywitać się z Wami smile
Na dzień dzisiejszy nie mam zdania co do mojego nowego miejsca pracy  hmm na razie obserwuję i się uczę wink
Pozdrawiam Wszystkich i miłego dnia życzę smile

Zobacz podobne tematy :

12,547

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

w kwestii motyli to kiedyś mi sie piosenki z czasów PRL nie podobały - wkoło tyle było nieprzyjemności że brzmiały nieprzyzwoicie beztrosko ale teraz -są bajeczne

12,548 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2018-01-12 16:20:59)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Hej Aliko, również ślę pozdrowionka. smile Jak podróż?

Co do motyli to mnie przypomniało się:

"Szczęśliwe chwile to motyle - miłość wieczna tęsknota"

Ja już dziś nie potwierdzę tych słów, miłość dojrzała jest piękna. Każda prawdziwa taka jest. smile

Piotrze czyżby u Ciebie zaczęła się duchowa hossa? smile

Lubię Korę, jej piosenki mnie nie nudzą. Są wyraziste jak ona sama. I głos mocny, czysty, głęboki.

12,549

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dobry wieczór. Dziecko żyje i żyć będzie. Jednak dostaliśmy skierowanie na badania.

A co u Was?

12,550 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-01-12 22:41:05)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piotr Introwertyk napisał/a:

w kwestii motyli to kiedyś mi sie piosenki z czasów PRL nie podobały - wkoło tyle było nieprzyjemności że brzmiały nieprzyzwoicie beztrosko ale teraz -są bajeczne

Może w ponurych czasach tym bardziej trzeba takiej bajecznej odskoczni?
Lubię stare piosenki.

12,551 Ostatnio edytowany przez Snake (2018-01-12 22:49:42)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

A propos Anny German mała przeróbka i to w moich ulubionych klimatach wink

12,552 Ostatnio edytowany przez Symbi (2018-01-13 08:44:57)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Kawa - herbata do wyboru
https://misiontek.pl/uploads/images/kawa%20i%20herbata.jpg
Wstałam dzisiaj wcześnie, bo mam ambitny plan posprzątania całego domku wraz z wyniesieniem choinki.

Snake, świetna piosenka i bardzo przejmujący teledysk, obejrzałam z przyjemnością. Niestety, nie znam twórczości Anny German, nie oglądałam serialu, to nie mogę skojarzyć, jaka to jest jej piosenka.
EDIT:
Piegowata, cieszę się, że spotkanie sie udało.
Przypomniało mi się o tej piosence - z dedykacją na te złe dni

"rzecz w tym, żeby nie zwariować;
to co pomaga, to są dobre słowa, które mają czar"

12,553

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

Snake, świetna piosenka i bardzo przejmujący teledysk, obejrzałam z przyjemnością. Niestety, nie znam twórczości Anny German, nie oglądałam serialu, to nie mogę skojarzyć, jaka to jest jej piosenka.

Piosenka "Nie spiesz się", to był cover zespołu Murakami podłożony pod reklamówkę gry War Thunder. Lubię go, bo mam słabość do słowiańskich języków, literatury, twarzy i mentalności. Często łapie się, że covery bardziej mi się podobają niż oryginały np. taki stary kawałek w oryginalnym wykonaniu kanadyjskiego astronauty (nakręcony na pokładzie międzynarodowej stacji kosmicznej ISS i zmontowany przez internautów).

Na marginesie przed paroma dniami zmarł John Young, jeden z herosów, pionierów podboju kosmosu. Odbył 2 loty kosmiczne na pokładzie statku Gemini, dwa razy latał na Księżyc w programie Apollo, za drugim na Księżycu lądował. Był dowódcą pierwszego lotu wahadłowca na pokładzie Columbii i ostatni raz dowodził nią w roku 1983. Łącznie był 6 razy w kosmosie. To było pokolenie...

12,554

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Hej, ja dziś wybieram kawę i muzykę z Wami. smile

Oglądałam serial "Anna German", byłam ciekawa jej losów. Głos z pewnością wybitny.

Ale dziś jedna z moich ulubionych popowych piosenek, z kosmosem w tle.



Snake, jak myślisz dlaczego Amerykanie nie latają już w Kosmos?

12,555

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dla mnie Anna German to coś więcej niż piosenkarka. Bardzo mi się we wspomnieniach łączy z Tatą, bo razem jej słuchaliśmy w pewne przedświąteczne zimowe popołudnie. Zapamiętałam na całe życie tę rozpierającą mnie radość... chyba życia po prostu, wspaniałą pogodę i rodzinne ciepło. Po prostu chwila szczęścia.
Minęło tyle lat a widzę tamten dzień jak żywy.

12,556

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Snake, jak myślisz dlaczego Amerykanie nie latają już w Kosmos?

Latają wink tylko od czasu jak uziemili wahadłowce płacą Rosjanom za transport. Czekają aż moloch NASA skończy nowy projekt ale najprawdopodobniej będą płacić za transport panu Muskowi, którego konstrukcje robią furorę.

12,557

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

z kosmosem w tle.

Dobry wieczór smile Z kosmosem w tle to i ja zapodam


12,558

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dżdżownick, inspirowana dzisiejszą audycją Trójki ośmielam się zauważyć podobieństwo ostatniego Twojego utworu do piosenki Skaldów

12,559

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Symbi - Mateusz IV to niemal mój hymn, bardzo lubię ten utwór smile

Korzystając z okazji podrzucę Wam jeszcze coś nowszego od skaldów. Trochę przestrzeni...

12,560 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-01-14 13:00:22)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry, dzień dobry! smile
Syn grasuje z kuzynem gdzieś po mieście, a ja mam wolną chatę i korzystam - leniuchuję, ile wlezie!
Posłuchałam Waszych muzycznych kawałków. Mnie pewne rodzaje muzyki - głośne, z mnóstwem dźwięków, z tekstem, który trudno w tej dźwiękowej powodzi usłyszeć - męczą. Ciekawie jednak poszerzyć horyzonty. Podobały mi się ostatnie dwa utwory, które podrzucił Snake - te instrumentalne.
Pozdrawiam i kawę stawiam smile :

https://img1.dmty.pl//uploads/201307/1374878839_ozufr3_600.jpg

12,561

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witaj Piegusku! Dzień dobry czytającym!
Ja też się leniwię, więc z przyjemnością dołączam się do kawki.
Zimno za oknem, chociaż śniegu nie ma wciąż.
Piegusku, może taki spokojny utwor Ci się spodoba

12,562 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2018-01-14 13:53:37)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry, takiej kawy to i ja się chętnie napiję. smile Nie wiem jak i kiedy się to stało, ale od pewnego czasu umiem żyć bez pośpiechu, bez przymusu i bez niepokoju.

Snake to ciekawe co piszesz o kosmosie, czyli wychodzi na to, że Amerykanie współpracują z Rosjanami w kosmosie. Ale czy Rosjanom można ufać? big_smile Co daje człowiekowi podbój kosmosu? Czy to zaspokojenie ciekawości czy może szansa na odkrycie złóż cennych substancji, albo zrobienie biznesu w inny sposób np. loty dla tych milionerów.

Mnie jakoś ekspansja białego człowieka nie kojarzy się pozytywnie, przeważnie oznaczała zniszczenie dla rdzennej ludzkości i eksploatację zasobów bez poszanowania natury. Ja osobiście wolałabym skupić się na rozwoju technologii w kierunku odnawialnych źródeł energii i redukcji śmieci i innych zanieczyszczeń wytwarzanych przez człowieka.

A czy wierzycie w istnienie innych form inteligencji niż człowiek? Czy są na to jakieś dowody? Czy wszystko to tylko spekulacje?

Hej Dżdżownik, dawno nie zaglądałeś. Co słuchać u Ciebie?

12,563

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Statystycznie podchodząc byłoby naprawdę dziwne gdyby w tak ogromnym wszechświecie była tylko jedna planeta na której rozwinęła się inteligentna forma życia. Z drugiej jednak strony może stanowczo przeceniamy wagę inteligencji i gdzieś ewolucja poszła w innym kierunku, nam niepojętym, a wcale nie gorszym. Osobiście uważam, że ludzkość ma ogromną megalomanię i wcale nie jesteśmy udaną drogą ewolucji, czy tam nawet jakoś specjalnie wykreowaną przez jakiegoś "Kogosia".

12,564

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Snake to ciekawe co piszesz o kosmosie, czyli wychodzi na to, że Amerykanie współpracują z Rosjanami w kosmosie. Ale czy Rosjanom można ufać? big_smile Co daje człowiekowi podbój kosmosu? Czy to zaspokojenie ciekawości czy może szansa na odkrycie złóż cennych substancji, albo zrobienie biznesu w inny sposób np. loty dla tych milionerów.

Amerykanie nie mają wyjścia. Rosjanie jako jedyni mogą wozić załogi na międzynarodową stację ISS. Teoretycznie Chińczycy mają podobną technologię ale są tak pewnie ze 20 lat z tyłu, no i korzystają w końcu z klonów technologii rosyjskiej. USA znalazło się w tej sytuacji, bo zamknęli program wahadłowców (ostatni lot w 2011 roku) nie mając alternatywy. Program , którewahadłowców był w sumie dość kontrowersyjny. Przez wielorazowość miał być tańszy, a w sumie był to bardzo drogi program. W zamian firma Boeing opracowuje na zlecenie NASA platformę, która jest de facto powrotem do idei starych statków Apollo, które latały na Księżyc. Oczywiście w nowoczesnej odsłonie. Rosjanie jednorazowych statków Sojuz używają od dziesięcioleci i sobie chwalą wink No i w tym roku ma odbyć pierwszy załogowy lot statek Dragon firmy SpaceX. Też z zewnątrz przypomina stare dobre Apollo ale to coś zupełnie innego. Przede wszystkim ma się opierać na technologii wielokrotnego wykorzystania rakiet nośnych jaką opracowała i wdrożyła firma pana Muska. To jest coś czego nie zrobiły do tej pory potęgi przemysłu kosmicznego, państwowe agencje kosmiczne itp. Na pewno przełom. Wyższość prywatnej inicjatywy lol
Po co latać? Ogólnie bo się prowadzi w kosmosie badania, których nie można wykonać na Ziemi, badania samej Ziemi, kosmosu, nowe technologie. Są z tego wymierne korzyści. I w tym szkopuł, że wszyscy trochę zatracili dawny romantyzm, wielkie cele. A kogo interesuje, że paru gości 400 km nad Ziemią coś tam sobie robi? Lotami na Księżyc żyli prawie wszyscy ludzie na Ziemi, nie tylko Amerykanie. Musk chyba też to rozumie. Ma wielkie pomysły. Lot na Marsa, to jest to!

12,565 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-01-14 16:36:13)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
wilczysko napisał/a:

Statystycznie podchodząc byłoby naprawdę dziwne gdyby w tak ogromnym wszechświecie była tylko jedna planeta na której rozwinęła się inteligentna forma życia. Z drugiej jednak strony może stanowczo przeceniamy wagę inteligencji i gdzieś ewolucja poszła w innym kierunku, nam niepojętym, a wcale nie gorszym. Osobiście uważam, że ludzkość ma ogromną megalomanię i wcale nie jesteśmy udaną drogą ewolucji, czy tam nawet jakoś specjalnie wykreowaną przez jakiegoś "Kogosia".


Wilk, gdybym nie polubiła Cię wcześniej, to po tym poście już Cię lubię! smile

12,566 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-01-14 16:26:50)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Takie nam się to wszystko wydaje oczywiste, a przecież nie jest.
Kiedyś, bardzo już dawno, dosiadł się do mnie na ławce obcy starszy człowiek. Powiedział mi coś takiego: Jeśli w organizmie człowieka egzystuje jakaś bakteria, to dla niej ten ogromny organizm może zdawać się niezmierzonym i niepojętym kosmosem. Więc skąd wiadomo, czy gdzieś poza znanym nam światem nie istnieje coś jeszcze i jeszcze, i jeszcze.
Pamiętam też, jak zaskoczyła mnie prosta, a jaka głęboka myśl z książki dla dzieci. Autorką jest Anna Janko (było z nią spotkanie w naszej miejskiej bibliotece), książka opowiada o dwojgu nienarodzonych jeszcze bliźniaków - Maciupku i Maleńtasie. W którymś fragmencie jeden z nich przerażony nieznanym, które go czeka, słyszy od brata: "A skąd wiesz, że nie ma życia po porodzie?"
Nożżż, kurczę... Genialne! W ten sposób właśnie myślę o śmierci: a skąd wiesz...?
I jeszcze Korczak, też o śmierci: napisał coś takiego, ze to tylko zmiana formy bytu, może będzie w trawie, która wyrośnie na jego grobie.
Tak, Wilku, przeceniamy ten nasz rozum, to nasze myślenie, tę naszą świadomość. Amen smile

12,567

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Mnie jakoś ekspansja białego człowieka nie kojarzy się pozytywnie

Mnie też. Można mieć nadzieję, że ludzkość zmądrzeje po wszystkich strasznych doświadczeniach, ale czy ja wiem?

12,568 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-01-14 16:33:43)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

Piegusku, może taki spokojny utwor Ci się spodoba

A spoko, spoko jest smile Dzięki.

A to ode mnie - tak się składa, że również z kosmicznymi konotacjami smile Co za zbieg okoliczności, że na to trafiłam, wcale  nie szukałam, nawet nie znałam:

12,569

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Ja myślę, że to możliwe, że nie tylko na naszej planecie Bóg stworzył życie. smile
Ale nie wierzę w to, że jakieś inne formy próbowały się z nami kontaktować.
Co by nie mówić o człowieku, to jednak ma potężny wpływ na swoje środowisko.
Potrafi czynić wspaniałe rzeczy, ale niestety i również bardzo złe.
Niszczy swoją planetę, swój piękny dom.
I według mnie na pozytywną zmianę w tym temacie się nie zanosi.

Snake zgrabnie opisałeś te loty. Dzięki. To pewnie jeden z Twoich ulubionych tematów, jak "Gwiezdne wojny". Coś mi się wydaje, że chętnie byś się i Ty przeleciał na Marsa. smile

Z kosmicznych tematów filmowych to mnie podobał się "Armageddon". Lubię niektóre filmy z Brucem Willisem, a Ben Affleck i Liv Tyler tworzyli piękną parę.

12,570

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Ale nie wierzę w to, że jakieś inne formy próbowały się z nami kontaktować.

Okno do komunikacji jest małe. Powiedzmy bardzo optymistycznie, że jakieś 100 lat jesteśmy w stanie zrozumieć, że ktoś próbuje się z nami skontaktować, choć tak naprawdę to może 50 lat. Z prędkością światła daje to promień 50-100 lat świetlnych od Ziemi, a to jak grubość kurzu na butach kogoś kto jest po drugiej stronie naszej planety. Jeśli nie istnieje możliwość innej niż poruszającej się z prędkością światła komunikacji, to praktycznie możliwość komunikowania się cywilizacji w kosmosie są bliskie zeru. Oczywiście w każdej chwili możemy odebrać sygnał czy inną formę informacji świadczącej o tym, że gdzieś jest cywilizacja tylko z racji wspomnianych ograniczeń będzie to najprawdopodobniej informacja z dalekiej przeszłości.

Lilka787 napisał/a:

Snake zgrabnie opisałeś te loty. Dzięki. To pewnie jeden z Twoich ulubionych tematów, jak "Gwiezdne wojny". Coś mi się wydaje, że chętnie byś się i Ty przeleciał na Marsa. smile.

Za młodu prowadziłem nawet ewidencję lotów i dane statków, rakiet, astro i kosmonautów itp. znałem na wyrywki. Teraz to trochę jak studiować rozkład jazdy autobusów podmiejskich... 

Lilka787 napisał/a:

Z kosmicznych tematów filmowych to mnie podobał się "Armageddon". Lubię niektóre filmy z Brucem Willisem, a Ben Affleck i Liv Tyler tworzyli piękną parę.

Ale ten film, to zgrabna bzdura wink jednak, że zgrabna, to też kilka razy obejrzałem smile

12,571

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piegowata'76 napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Statystycznie podchodząc byłoby naprawdę dziwne gdyby w tak ogromnym wszechświecie była tylko jedna planeta na której rozwinęła się inteligentna forma życia. Z drugiej jednak strony może stanowczo przeceniamy wagę inteligencji i gdzieś ewolucja poszła w innym kierunku, nam niepojętym, a wcale nie gorszym. Osobiście uważam, że ludzkość ma ogromną megalomanię i wcale nie jesteśmy udaną drogą ewolucji, czy tam nawet jakoś specjalnie wykreowaną przez jakiegoś "Kogosia".


Wilk, gdybym nie polubiła Cię wcześniej, to po tym poście już Cię lubię! smile

Aż tak ? A czemuż to ? big_smile

Tak, Wilku, przeceniamy ten nasz rozum, to nasze myślenie, tę naszą świadomość.

Oczywiście, że przeceniamy smile Machinalnie nadajemy wszystkiemu ludzkie cechy. Tworzyliśmy religie w których Bóg, bóstwa, mają ludzkie cechy. Siłom natury, zwierzętom nadawaliśmy ludzkie cechy. Strasznie trudno nam się wyzbyć takiego sposobu rozumowania. A człowiek paradoksalnie jest najgłupszym stworzeniem na tej planecie.

12,572

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
wilczysko napisał/a:

Aż tak ? A czemuż to ? big_smile

Jakie tam "aż"? Normalnie smile
A dlaczego? Bo rzadko taki sposób myślenia spotykam, a bardzo mi z nim po drodze.

12,573 Ostatnio edytowany przez Symbi (2018-01-15 10:42:28)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
wilczysko napisał/a:

Oczywiście, że przeceniamy smile Machinalnie nadajemy wszystkiemu ludzkie cechy. Tworzyliśmy religie w których Bóg, bóstwa, mają ludzkie cechy. Siłom natury, zwierzętom nadawaliśmy ludzkie cechy. Strasznie trudno nam się wyzbyć takiego sposobu rozumowania. A człowiek paradoksalnie jest najgłupszym stworzeniem na tej planecie.

Myślę, że wynika to z ludzkich prób tłumaczenia sobie świata. Skoro nie od razu był Internet i szkiełko naukowca, mikroskopy i nanotechnologia, ludzie próbowali sobie wytłumaczyć jakoś otaczający świat. A nadawanie bóstwom ludzkich cech świadczy tylko o doskonałym zmyśle obserwacji rzeczywistości, ludzkich zachowań, które są schematyczne do dziś dzień.  Do tej pory łatwiej jest wierzyć, że ktoś nami steruje, że nasze losy są zależne od "ktosia" niż powiedzieć sobie szczerze, że sami jesteśmy kowalami ludzkiego losu. Słowa "Bóg tak chciał" mają nieść pocieszenie i tłumaczyć nas w obliczu niektórych wydarzeń, kiedy to nie mamy na ich bieg żadnego wpływu.
Ja myślę, że ludzkość jest mądra i głupia jednocześnie. Mądra, bo chociażby w dziedzinie sztuki kolejne pokolenia zostawiają nam spuściznę w postaci obrazów, perełek literatury, filmów, utworów muzycznych wybitnych postaci. Weźmy Beethovena, który 9 symfonię napisał jako kompletnie głucha osoba, co więcej dodał w ostatnim momencie ludzkie głosy, dyrygował pierwszym wykonaniem nie słysząc zupełnie muzyków i śpiewaków, nie słysząc oklasków, dopiero jedna z wokalistek obróciła go przodem do widowni, żeby zobaczył rzęsiste brawa.  Głupia, bo np. każe nam wierzyć, że w tej samej dziedzinie sztuki ludzki kał zapakowany w metalową puszkę jest wyrazem artyzmu.
EDIT. poza tym nadawanie bóstwom ludzkich cech ma pokazać, że nie ma istot idealnych. Ulegają one emocjom, popędom, namiętnościom tak jak ludzie. Nawet chrześcijański Bóg powoli dojrzewał jako człowiek, nieobcy był mu gniew i zemsta, obciążanie następnych pokoleń odpowiedzialnością za grzechy ojców, ale w końcu na znak przebaczenia wysłał swoje jedynego syna na straszną śmierć. Odtąd sami jesteśmy za siebie odpowiedzialni i zawsze mamy czas na zmianę swojego postępowania.

12,574

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piegowata'76 napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Aż tak ? A czemuż to ? big_smile

Jakie tam "aż"? Normalnie smile
A dlaczego? Bo rzadko taki sposób myślenia spotykam, a bardzo mi z nim po drodze.

Mało kto się chyba w ogóle zastanawia nad takimi sprawami.

12,575

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Oczywiście, że przeceniamy smile Machinalnie nadajemy wszystkiemu ludzkie cechy. Tworzyliśmy religie w których Bóg, bóstwa, mają ludzkie cechy. Siłom natury, zwierzętom nadawaliśmy ludzkie cechy. Strasznie trudno nam się wyzbyć takiego sposobu rozumowania. A człowiek paradoksalnie jest najgłupszym stworzeniem na tej planecie.

Myślę, że wynika to z ludzkich prób tłumaczenia sobie świata. Skoro nie od razu był Internet i szkiełko naukowca, mikroskopy i nanotechnologia, ludzie próbowali sobie wytłumaczyć jakoś otaczający świat. A nadawanie bóstwom ludzkich cech świadczy tylko o doskonałym zmyśle obserwacji rzeczywistości, ludzkich zachowań, które są schematyczne do dziś dzień.  Do tej pory łatwiej jest wierzyć, że ktoś nami steruje, że nasze losy są zależne od "ktosia" niż powiedzieć sobie szczerze, że sami jesteśmy kowalami ludzkiego losu. Słowa "Bóg tak chciał" mają nieść pocieszenie i tłumaczyć nas w obliczu niektórych wydarzeń, kiedy to nie mamy na ich bieg żadnego wpływu.
Ja myślę, że ludzkość jest mądra i głupia jednocześnie. Mądra, bo chociażby w dziedzinie sztuki kolejne pokolenia zostawiają nam spuściznę w postaci obrazów, perełek literatury, filmów, utworów muzycznych wybitnych postaci. Weźmy Beethovena, który 9 symfonię napisał jako kompletnie głucha osoba, co więcej dodał w ostatnim momencie ludzkie głosy, dyrygował pierwszym wykonaniem nie słysząc zupełnie muzyków i śpiewaków, nie słysząc oklasków, dopiero jedna z wokalistek obróciła go przodem do widowni, żeby zobaczył rzęsiste brawa.  Głupia, bo np. każe nam wierzyć, że w tej samej dziedzinie sztuki ludzki kał zapakowany w metalową puszkę jest wyrazem artyzmu.

Zgadza się. Kiedy tylko człowiek stał się na tyle rozumnym stworzeniem, że zaczął sobie stawiać różne pytania to równocześnie zaczął sam sobie na nie odpowiadać. W taki sposób na jaki go było stać. Teraz stać nas na więcej, ale mimo to nawyk pewnego sposobu myślenia pozostał.

12,576

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
wilczysko napisał/a:
Symbi napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Oczywiście, że przeceniamy smile Machinalnie nadajemy wszystkiemu ludzkie cechy. Tworzyliśmy religie w których Bóg, bóstwa, mają ludzkie cechy. Siłom natury, zwierzętom nadawaliśmy ludzkie cechy. Strasznie trudno nam się wyzbyć takiego sposobu rozumowania. A człowiek paradoksalnie jest najgłupszym stworzeniem na tej planecie.

Myślę, że wynika to z ludzkich prób tłumaczenia sobie świata. Skoro nie od razu był Internet i szkiełko naukowca, mikroskopy i nanotechnologia, ludzie próbowali sobie wytłumaczyć jakoś otaczający świat. A nadawanie bóstwom ludzkich cech świadczy tylko o doskonałym zmyśle obserwacji rzeczywistości, ludzkich zachowań, które są schematyczne do dziś dzień.  Do tej pory łatwiej jest wierzyć, że ktoś nami steruje, że nasze losy są zależne od "ktosia" niż powiedzieć sobie szczerze, że sami jesteśmy kowalami ludzkiego losu. Słowa "Bóg tak chciał" mają nieść pocieszenie i tłumaczyć nas w obliczu niektórych wydarzeń, kiedy to nie mamy na ich bieg żadnego wpływu.
Ja myślę, że ludzkość jest mądra i głupia jednocześnie. Mądra, bo chociażby w dziedzinie sztuki kolejne pokolenia zostawiają nam spuściznę w postaci obrazów, perełek literatury, filmów, utworów muzycznych wybitnych postaci. Weźmy Beethovena, który 9 symfonię napisał jako kompletnie głucha osoba, co więcej dodał w ostatnim momencie ludzkie głosy, dyrygował pierwszym wykonaniem nie słysząc zupełnie muzyków i śpiewaków, nie słysząc oklasków, dopiero jedna z wokalistek obróciła go przodem do widowni, żeby zobaczył rzęsiste brawa.  Głupia, bo np. każe nam wierzyć, że w tej samej dziedzinie sztuki ludzki kał zapakowany w metalową puszkę jest wyrazem artyzmu.

Zgadza się. Kiedy tylko człowiek stał się na tyle rozumnym stworzeniem, że zaczął sobie stawiać różne pytania to równocześnie zaczął sam sobie na nie odpowiadać. W taki sposób na jaki go było stać. Teraz stać nas na więcej, ale mimo to nawyk pewnego sposobu myślenia pozostał.

A ja myślę, że to się w rozwiniętych gospodarczo krajach powoli zmienia, tam gdzie ludzie maja czas i pieniądze na szukanie odpowiedzi na pytania i oczywiście ochotę na samorozwój.  Weźmy chociaż modna psychoterapię. Kiedy młody Barciś w "Znachorze" leżał z połamany nogami w łóżku, nikt nie powiedział głośno, że grany przez niego bohater ma depresję. Ja sama oglądając ten film 20 lat temu też bym nie wiedziała tego, dzisiaj jestem tego świadoma, bo gdzieś po drodze zaczęto eksponować wiedzę o depresji. Ja sama np. spotkałam się jako młoda dziewczyna z różnymi psychologicznymi pojęciami, np. piramidą potrzeb Maslowa czy etapami żałoby po stracie według Kubler Ross. Dopóki tego nie doświadczyłam, były to abstrakcyjne teorie. A jak nadeszły pewne wydarzenia w moim życiu, to zdałam sobie sprawę, że  przeszłam wszystkie klasyczne etapy żałoby i że przy okazji rożnych wydarzeń, nawet wręczenia mandatu przez drogówkę je przechodzę, różni się tylko czas przechodzenia przez tę żałobę, szybkość godzenia się ze stratą. Pisanie na forum wielu osobom daje możliwość innego spojrzenia na własne życie, choć zgadzam sie, że nie każdy jest gotowy na przyjmowanie krytyki względem tego.

12,577

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

A ja myślę, że to się w rozwiniętych gospodarczo krajach powoli zmienia, tam gdzie ludzie maja czas i pieniądze na szukanie odpowiedzi na pytania i oczywiście ochotę na samorozwój.  Weźmy chociaż modna psychoterapię. Kiedy młody Barciś w "Znachorze" leżał z połamany nogami w łóżku, nikt nie powiedział głośno, że grany przez niego bohater ma depresję. Ja sama oglądając ten film 20 lat temu też bym nie wiedziała tego, dzisiaj jestem tego świadoma, bo gdzieś po drodze zaczęto eksponować wiedzę o depresji. Ja sama np. spotkałam się jako młoda dziewczyna z różnymi psychologicznymi pojęciami, np. piramidą potrzeb Maslowa czy etapami żałoby po stracie według Kubler Ross. Dopóki tego nie doświadczyłam, były to abstrakcyjne teorie. A jak nadeszły pewne wydarzenia w moim życiu, to zdałam sobie sprawę, że  przeszłam wszystkie klasyczne etapy żałoby i że przy okazji rożnych wydarzeń, nawet wręczenia mandatu przez drogówkę je przechodzę, różni się tylko czas przechodzenia przez tę żałobę, szybkość godzenia się ze stratą. Pisanie na forum wielu osobom daje możliwość innego spojrzenia na własne życie, choć zgadzam sie, że nie każdy jest gotowy na przyjmowanie krytyki względem tego.

Owszem zmienia się. Choć bardzo powoli. Dzięki temu, że mamy coraz lepsze instrumenty do tego, żeby poznawać lepiej różne nauki to zdobywamy wiedzę i ta się rozpowszechnia. Ale pełni wiedzy nigdy nie posiądziemy. Nigdy nie zbadamy całego Wszechświata. Więc zawsze będziemy po ludzku dywagować na różne tematy. A jeśli chodzi o wszelkie religie to tutaj zawsze będzie ogromne pole do popisu, bo nikt tu nigdy niczego nie udowodni smile

12,578

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
wilczysko napisał/a:

Owszem zmienia się. Choć bardzo powoli. Dzięki temu, że mamy coraz lepsze instrumenty do tego, żeby poznawać lepiej różne nauki to zdobywamy wiedzę i ta się rozpowszechnia. Ale pełni wiedzy nigdy nie posiądziemy. Nigdy nie zbadamy całego Wszechświata. Więc zawsze będziemy po ludzku dywagować na różne tematy. A jeśli chodzi o wszelkie religie to tutaj zawsze będzie ogromne pole do popisu, bo nikt tu nigdy niczego nie udowodni smile

Wiedzy jest od dawna za dużo, żeby jak Leonardo da Vinci być obecnie człowiekiem Renesansu. Do religii też można wykształcić sobie krytyczne spojrzenie, tylko trzeba przestać być fanatykiem jednego wyznania.

12,579

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Owszem zmienia się. Choć bardzo powoli. Dzięki temu, że mamy coraz lepsze instrumenty do tego, żeby poznawać lepiej różne nauki to zdobywamy wiedzę i ta się rozpowszechnia. Ale pełni wiedzy nigdy nie posiądziemy. Nigdy nie zbadamy całego Wszechświata. Więc zawsze będziemy po ludzku dywagować na różne tematy. A jeśli chodzi o wszelkie religie to tutaj zawsze będzie ogromne pole do popisu, bo nikt tu nigdy niczego nie udowodni smile

Wiedzy jest od dawna za dużo, żeby jak Leonardo da Vinci być obecnie człowiekiem Renesansu. Do religii też można wykształcić sobie krytyczne spojrzenie, tylko trzeba przestać być fanatykiem jednego wyznania.

Z religiami jest ten problem, że prawie każdemu wyznawcy jakiejś religii wiara myli się z wiedzą. Dla wierzących te słowa w kwestiach religii niemal synonimy. Dlatego bardzo często każdy wierzący myśli, że jest w posiadaniu jakiejś prawdy, która jest jedyną prawdą i każdy kto jej zaprzecza jest głupi i należy go albo nawracać, albo z nim walczyć. Zresztą takie podejście nie dotyczy tylko wierzących. Podobnie jest z niektórymi ateistami. Tak mówiąc szczerze to ateizm też jest swojego rodzaju wiarą. Dobrze by było jakby każdy miał odrobinę pokory w obrębie swoich przekonań. Ale wiem, że to cholernie trudne uświadamiać sobie, że to w co się bardzo wierzy tak naprawdę może być bzdurą kompletną.

12,580

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Moje 7-letnie dziecko parę dni temu zaskoczyło mnie swym punktem widzenia jak Bóg stworzył świat. Niestety nie byłem skupiony więc nie powtórzę ale był on dość zbieżny z moim wink

12,581

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
wilczysko napisał/a:

Z religiami jest ten problem, że prawie każdemu wyznawcy jakiejś religii wiara myli się z wiedzą. Dla wierzących te słowa w kwestiach religii niemal synonimy. Dlatego bardzo często każdy wierzący myśli, że jest w posiadaniu jakiejś prawdy, która jest jedyną prawdą i każdy kto jej zaprzecza jest głupi i należy go albo nawracać, albo z nim walczyć. Zresztą takie podejście nie dotyczy tylko wierzących. Podobnie jest z niektórymi ateistami. Tak mówiąc szczerze to ateizm też jest swojego rodzaju wiarą. Dobrze by było jakby każdy miał odrobinę pokory w obrębie swoich przekonań. Ale wiem, że to cholernie trudne uświadamiać sobie, że to w co się bardzo wierzy tak naprawdę może być bzdurą kompletną.

Dlatego jestem "wierząca po swojemu". Nie odżegnuję się od wiary i w kościele też bywam, ale wiara według ścisłych wytycznych, bez marginesu na "wiem, że nic nie wiem" budzi we mnie sprzeciw.
Podpiszę się jednak pod maksymą: "Gdyby Boga nie było, należałoby Go wymyślić".
Dla mnie On jest, tylko przeróżnie nazywany, pojmowany i czczony.
To, że słowa są źródłem nieporozumień też często cytuję, za "Małym księciem" bodajże smile

12,582

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Snake napisał/a:

Moje 7-letnie dziecko parę dni temu zaskoczyło mnie swym punktem widzenia jak Bóg stworzył świat. Niestety nie byłem skupiony więc nie powtórzę ale był on dość zbieżny z moim wink

Dyskusje z dziećmi są naprawdę ambitne i twórcze. Mówię to bez grama ironii.

12,583

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piegowata'76 napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Z religiami jest ten problem, że prawie każdemu wyznawcy jakiejś religii wiara myli się z wiedzą. Dla wierzących te słowa w kwestiach religii niemal synonimy. Dlatego bardzo często każdy wierzący myśli, że jest w posiadaniu jakiejś prawdy, która jest jedyną prawdą i każdy kto jej zaprzecza jest głupi i należy go albo nawracać, albo z nim walczyć. Zresztą takie podejście nie dotyczy tylko wierzących. Podobnie jest z niektórymi ateistami. Tak mówiąc szczerze to ateizm też jest swojego rodzaju wiarą. Dobrze by było jakby każdy miał odrobinę pokory w obrębie swoich przekonań. Ale wiem, że to cholernie trudne uświadamiać sobie, że to w co się bardzo wierzy tak naprawdę może być bzdurą kompletną.

Dlatego jestem "wierząca po swojemu". Nie odżegnuję się od wiary i w kościele też bywam, ale wiara według ścisłych wytycznych, bez marginesu na "wiem, że nic nie wiem" budzi we mnie sprzeciw.
Podpiszę się jednak pod maksymą: "Gdyby Boga nie było, należałoby Go wymyślić".
Dla mnie On jest, tylko przeróżnie nazywany, pojmowany i czczony.
To, że słowa są źródłem nieporozumień też często cytuję, za "Małym księciem" bodajże smile

"Mały książe" to mi się zawsze z tą wersją kojarzy big_smile Sorry.
Książkę czytałem, ale mnie nie ruszyła.

12,584

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
wilczysko napisał/a:

Tak mówiąc szczerze to ateizm też jest swojego rodzaju wiarą.

A owszem, każdy w coś wierzy, ma jakieś przekonania itd.

12,585 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-01-15 12:19:00)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
wilczysko napisał/a:

"Mały książe" to mi się zawsze z tą wersją kojarzy big_smile Sorry.
Książkę czytałem, ale mnie nie ruszyła.


Żeby było śmieszniej, to wcale nie w z "Księcia" wzięłam ten cytat. Przytaczała go Małgorzata Musierowicz w "Kwiecie kalafiora" smile
Czytałam i "księcia", ale też jakoś mi się specjalnie w pamięci nie zapisał, choć na pewno jest książką wartościową.

Ksiązką mojego życia mogę śmiało nazwać "Krystynę córke Lavransa" oraz powieści Remarque'a.
Potem były jeszcze "Dzieci Jerominów" Ernsta Wiecherta oraz powieści Archibalda Josepha Cronina - ale te  później, gdy mogły już tylko potwierdzić to, co mi w duszy gra.

12,586

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

A czy wierzycie w istnienie innych form inteligencji niż człowiek? Czy są na to jakieś dowody? Czy wszystko to tylko spekulacje?

Hej Dżdżownik, dawno nie zaglądałeś. Co słuchać u Ciebie?

Hej, Lilko... Ano, żyję, tylko czasu wolnego przydałoby się więcej.

Jeśli chodzi o inne (niż człowiek) formy inteligencji, to problem w znacznym stopniu zależy od zdefiniowania inteligencji. Okazuje się, że trudno jest podać taką jej definicję, by nie mieściła się w niej inteligencja zwierząt. Kupiłem niedawno książkę "Geniusz ptaków" Jennifer Ackerman. Jeszcze jej nie czytam (ledwo podczytałem z ciekawości kilkanaście kartek. I cóż... nie doceniamy istot żyjących "obok" nas.

12,587 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-01-15 13:46:18)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Bardzo się kiedyś interesowałam zwierżętami, przyrodą. Miałam Ojca, który tą pasją mnie zaraził. Mieszkałam w warunkach, które sprzyjały obcowaniu z przyrodą.
Potem w pędzie życia gdzieś mi się to zagubiło. Coraz częściej myślę, żeby się z dawnymi hobby przeprosić.
Moja Mama wraca "na starość" do fotografowania i nieźle jej to wychodzi.
Dżdżownick, jakiś czas temu czytałam gawędy o zwierzętach (zapomniałam dokładnego tytułu) Simony Kossak - też niesamowite rzeczy pisze.

12,588

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piegowata'76 napisał/a:

Bardzo się kiedyś interesowałam zwierżętami, przyrodą. Miałam Ojca, który tą pasją mnie zaraził. Mieszkałam w warunkach, które sprzyjały obcowaniu z przyrodą.
Potem w pędzie życia gdzieś mi się to zagubiło. Coraz częściej myślę, żeby się z dawnymi hobby przeprosić.
Moja Mama wraca "na starość" do fotografowania i nieźle jej to wychodzi.
Dżdżownick, jakiś czas temu czytałam gawędy o zwierzętach (zapomniałam dokładnego tytułu) Simony Kossak - też niesamowite rzeczy pisze.

Bo Simona to niesamowita kobieta smile Znam jej historię, jej życie w puszczy.
A może zaciekawi Ciebie problem komunikacji ze zwierzętami? Też fascynująca rzecz. Podrzucę link do wykładu Anny Breytenbach

12,589 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2018-01-15 16:50:37)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Hej Wszystkim smile

Aliko co u Ciebie? Czy nowa praca jest OK? Coś nie wpadasz na kawkę.

Bardzo ciekawe rzeczy piszecie, a gdyby nie ten czas to pewnie i więcej by było.

Ja jestem przekonana do dekalogu i Pisma Świętego, choć wiem, że Kościół wiele rzeczy przemilczał i nie można mu tak do końca ufać. Na marginesie nie ufam obecnemu papieżowi, wolałam Ratzingera. Ja nie tylko wierzę w Boga, ale też wiem że istnieje. smile
Jednak nie jestem za ślepym zaufaniem. Nie mogę zrozumieć np. jak kiedyś Krzyżowcy mordowali w imię Boga, przecież jest napisane: nie zabijaj, a nawet gdyby nie było to wiadomo przecież że to jeden z najgorszych czynów jakie można popełnić. Jak więc Bóg mógłby tego chcieć. Była taka scena w filmie "Polowanie na czarownice". Film prosty w treści i realizacji, ale tam była ta wymowna scena. Kiedyś chrześcijanie mordowali w imię Boga, a dziś Muzułmanie, zresztą oni raczej zawsze. To przerażające jak można przy użyciu pewnych mechanizmów wyprać mózg człowiekowi, albo całej zbiorowości.

Co do dogmatów wiary to je uznaję, nie mogłabym inaczej, bo miałabym rozdwojenie jaźni, gdybym w co innego wierzyła, a co innego robiła. Mnie jest dobrze z moja religią. Odpowiada mi w takiej formie jak jest.

Snake, ciekawa jestem Twojej wersji stworzenia świata. smile

Ja ogólnie jestem trochę zawiedziona człowiekiem, zwłaszcza tym jak niszczy przyrodę, w którą raczej powinien się wsłuchiwać i rozumieć.
Kontakt z przyrodą ma działanie uzdrawiające duszę, dobrze jest częściej z tego korzystać.

12,590 Ostatnio edytowany przez Snake (2018-01-16 00:08:06)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Snake, ciekawa jestem Twojej wersji stworzenia świata. smile

Ooo, jest bardzo prosta wink Bóg stworzył wszechświat, a dalej toczy się samo. Są dwie rzeczy, które wprowadzają mnie w melancholijny stupor. Jak w bezchmurną noc patrzę u siebie na wsi w górę na gwiazdy i próbuję sobie wyobrazić "co jest dalej"? Jak minąć naszą galaktykę, następne i następne, i w końcu dotrze się do ostatniej, to co jest DALEJ? Jeśli to wszystko co zajmuje obszar dziesiątek miliardów lat świetlnych powstało kiedyś z jednego punktu, to czym był ten punkt? Co było przed nim? I tam widzę Boga. Druga rzecz, to jak sobie chwilę zastygnę i myślę - zaraz, zaraz - przecież ja kiedyś umrę! Wszystko się skończy i nie będzie nic. To co jest teraz, to tylko mikroskopijna chwila niezauważalna w skali nawet nie kosmosu ale naszej Ziemi. Łał....
W filmie Prometeusz nawiązującym do serii Obcy pojawiają się tzw. Inżynierowie. Inteligentna rasa, która wg filmu stworzyła na swoje podobieństwo NAS. Kiedy bohaterowie filmu docierają do tej informacji, ktoś - nie wiem czy nie filmowy android - rzuca kwestię, że teraz już wiecie wszystko. Nie - pada odpowiedź. Nie wiemy kto stworzył ICH...

12,591 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2018-01-16 14:19:38)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witajcie przy kawie smile

http://animowane-gify.pl/uploads/Gor%C4%85ca%20kawusia.gif

Snake ja też kiedyś o tym myślałam - o nieskończoności kosmosu - jak to możliwe i jak sobie to wyobrazić. Do dziś nic nie wymyśliłam, podobnie jak na to, że nie umiem sobie wyobrazić, że mogłabym przestać istnieć jako byt świadomy. Dla mnie to niemożliwe.

A swoją drogą te kosmiczne tematy nadają się na podryw. big_smile Pamiętam jak dawno temu mój mąż pokazywał mi nocą gwiazdozbiory. smile
Nie wiem jak na inne dziewczyny, ale na mnie w pierwszej kolejności działa to, że facet ma zainteresowania i ciekawie o nich opowiada. Ja lubię słuchać jak ludzie opowiadają o tym co ich fascynuje, co zajmuje ich myśli.

Nie oglądałam "Prometeusza". Nie spodobał mi się zwiastun, jakoś taki straszny dla mnie był. Fajnie jednak, że pojawiają się tu różne propozycje filmowe lub książkowe. Można będzie w wolnej chwili wrócić do nich.

Piegowata'76 napisał/a:

Bardzo się kiedyś interesowałam zwierżętami, przyrodą. Miałam Ojca, który tą pasją mnie zaraził. Mieszkałam w warunkach, które sprzyjały obcowaniu z przyrodą.

A tu przykład kontaktu z przyrodą smile
http://ocdn.eu/pulscms-transforms/1/pnTktkpTURBXy9hNmRiMzIzODVmMzZmZjQ3Mjc4MjllN2QxNzhmMzgxMS5qcGeRkwXNAXrM2A

Piegowata lubię czytać jak ciepło opisujesz chwile spędzone z Twoim Tatą. Dla mnie brzmią bajkowo. smile

Przeczytałam ostatnio, że w kontakcie dziecko-rodzic to właśnie jest najważniejsze - obecność, wspólne spędzanie czasu, jednak - aktywne w sensie, jestem teraz tylko dla ciebie, słucham z zainteresowaniem co mówisz, robimy coś wspólnie, albo wspólnie nic nie robimy, bo wspólne nudzenie się też jest ważne. Pokazać, że w życiu jest też miejsce na nudę. Unikać moralizowania, pouczania, oceniania. Po prostu być razem, choćby tylko te pół godziny dziennie. A więc dwie rzeczy: być i dawać przykład swoim zachowaniem.

12,592 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-01-16 15:17:46)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Piegowata lubię czytać jak ciepło opisujesz chwile spędzone z Twoim Tatą. Dla mnie brzmią bajkowo. smile

Bo to był absolutnie cudowny człowiek. Ze wszystkimi wadami i zaletami, bo przecież bywałam na niego i wściekła, i nie zgadzałam się z nim czasami. Ale nigdy nie poczułam się przez niego odrzucona, stał murem za mną choćby nie wiem, co. Z Mamą relacja była znacznie trudniejsza.
Tata miał w sobie ciepło i pogodę ducha. Z dumą słucham dziś od znajomych, jaki to był porządny i fajny facet. Mamę dziś bardzo doceniam, ale to osobowość dużo bardziej skomplikowana.
Dopełniali się pod tym względem: on prostolinijny, szczery, otwarty, a ona... cóż... moją Mamę trzeba poznać, żeby ocenić właściwie, ale bez wątpienia jest człowiekiem dobrym.. Kocham ich oboje, ale to Tata był tym, do którego rwało się serce.
Nie powinnam zanudzać, ale wciąż, po tylu latach potrzebuję o Nim mówić. Nie ma dnia bez wspomnień, skojarzeń itd. Nie ma dnia ani godziny bez Niego.

12,593 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-01-16 15:19:45)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Może dzięki tej więzi, zawsze wierzyłam, że nie można stracić serca swojego dziecka, jeśli kocha się je szczerze i mocno, jeśli ono WIE, czuje, że jest kochane. To mi dało siłę w czasie rozłąki z moim dzieckiem. Wiedziałam i robiłam swoje, choć było potwornie trudno.


P.S. Lilko, czasami jednak przemycam moralizatorskie gadki pod adresem mojego syna smile Mimochodem, bo a nuż coś wpadnie jednym uchem i nie wypadnie drugim.

Pamiętam surowe upomnienie mojej Babci, gdy entuzjastycznie i głosno relacjonowałam, ile pieniędzy uzbierałam od cioć z okazji mojej Pierwszej Komunii. Babcia wtedy wygłosiła: "Ty nie bądź na te pieniądze taka łakoma!".
Zapamiętałam smile

12,594 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-01-16 15:23:54)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
dżdżownick napisał/a:

Bo Simona to niesamowita kobieta smile Znam jej historię, jej życie w puszczy.
A może zaciekawi Ciebie problem komunikacji ze zwierzętami? Też fascynująca rzecz. Podrzucę link do wykładu Anny Breytenbach

Dzięki! Obejrzę z największą przyjemnością, gdy tylko dorwę dłuższęj chwili przy laptopie (syn konkurencję robi smile )
Historia życia Simony jest porywająca. Podziwiam osoby, które są tak zdecydowanie ukierunkowane w życiu. Kilka takich znam osobiście. Ja taka nie jestem, rozpraszam się, choć czegoś tam się na swej drodze trzymam smile

12,595 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2018-01-17 12:05:47)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Hej

Piegowata w cudowny sposób opowiadasz o swoich rodzicach. Naprawdę. smile

Piegowata'76 napisał/a:

Może dzięki tej więzi, zawsze wierzyłam, że nie można stracić serca swojego dziecka, jeśli kocha się je szczerze i mocno, jeśli ono WIE, czuje, że jest kochane. To mi dało siłę w czasie rozłąki z moim dzieckiem.

Piękne, to cała prawda.

Jest jedna rzecz za którą jestem wdzięczna moim rodzicom - to życie, najcenniejszy dar. Moje dorosłe życie jest dobre. smile

I jeszcze muzyczna propozycja smile

12,596

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Lilka, jestem szczęściarą, że mogę tak pisać.

Kiedyś czytałam pełen goryczy wiersz, a raczej jakąś ludową gadkę. Zaczynała się od słów: "Czemużeś mnie, mamo, świniom zjeść nie dała?". Mocne to, gorzkie i bardzo prawdziwe, niestety.
Bywa i tak, znam takie osoby. Potwornie skrzywdzone przez ludzi, którzy nigdy nie powinni mieć dzieci. A te dzieci, choć w moim wieku, chyba już na zawsze pozostaną takimi nic nie wartymi (we własnym mniemaniu) ochłapami... w sam raz w koryto dla świń sad

12,597 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2018-01-17 15:25:31)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Zapraszam na popołudniową herbatkę. smile
Ja miałam dziś bardzo pracowite przedpołudnie, wiele spraw do załatwienia, z czego większość pozytywnie.

http://coolinarny.blox.pl/resource/3.JPG

Piegusku, ja się wielokrotnie burzyłam na taki jak opisałaś los dzieci. Są rany, które nigdy się nie zagoją, zdeptani w dzieciństwie ludzie, którzy nigdy się nie podniosą. Nie wiem od czego to zależy że jedni dadzą radę się dźwignąć a inni nie, i kto weźmie za nich odpowiedzialność. Też myślę, że jeśli ktoś nie chce, nie umie zająć się dzieckiem to nie powinien ich mieć. Nie ma obowiązku. Ale czy ludzie, którzy bestialsko postępują z dziećmi są skłonni do takiej refleksji?
W każdym bądź razie ja już nikogo ratować z niczego nie zamierzam. Zostałam skutecznie wyleczona z takich zapędów.

Z mojej strony starczy już tych smutnych dywagacji.

A zatem miłego popołudnia. smile

12,598

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witam wieczorową porą smile

W nowym miejscu, jakoś nie mogę się za bardzo odnaleźć,nie jest źle tylko inaczej niż poprzednich moich miejscach.
Mała miejscowość, mozna pospacerować nad kanałem ale trochę wieje , zresztą pogoda się popsuła, teraz słyszę jak wieje i pada.
Moja PDP trochę zdezorientowana, ale jest spokojna, dziś poszła do łożka o 20, jak tak dalej będzie to dam radę te 6 tygodni przepracować wink

Lili, będę wpadać na poranną kawę wink

To chyba tyle na dzień dzisiejszy, zmykam na film.

Pozdrawiam wszystkich smile

12,599 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2018-01-18 12:41:41)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Hej Ali,
fajnie, że zajrzałaś. Zanim napijemy się kawy w realu, zapraszam na tę wirtualną, dziś wypasioną i z buziaczkami.

http://3.bp.blogspot.com/-nwyb9vo_Seg/T8KF9R4318I/AAAAAAAAEoI/K4jBR_ymIp4/s400/kawa+animation+ciasteczko+buziak+usta.jpg.gif


Pamiętam Twojej poprzednie miejsce pracy. Bardzo urokliwe były te parki z mosteczkami, kaczkami, strumyczkami i piękny ryneczek z fontanną.
Czas szybko płynie i nim się obejrzysz będziesz z powrotem, a kolejne miejsce może okazać dużo lepsze. Pozdrowionka smile

12,600 Ostatnio edytowany przez alika40+ (2018-01-18 14:27:57)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Hejka , Lili kawka wygląda na pyszną  tongue chociaż wirtualna wink  muszę taka kawę wyczarować w realu wink
Poprzednie miejsce miałam fajne, teraźniejsze jest  inne i mniejsza miejscowość .
Zresztą każde miejsce to różne doświadczenia..

Pozdrowionka smile

Edit: miałam wyjść się przejść, ale obawiam się,że wiatr mnie porwie,  wieje jak w kieleckim hmm

12,601

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Musze zaoponować - w kieleckim przecież piździ! Nie zmieniajmy tradycji meteo!

12,602

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piotr Introwertyk napisał/a:

Musze zaoponować - w kieleckim przecież piździ! Nie zmieniajmy tradycji meteo!

Fakt, ja nic nie zmieniam, tylko ładniej napisałam wink  big_smile  big_smile

12,603

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Snake ja też kiedyś o tym myślałam - o nieskończoności kosmosu - jak to możliwe i jak sobie to wyobrazić.

Ja sam obserwowalny kosmos jestem w stanie jakoś ogarnąć. W końcu to "tylko" odległości, wiecej i więcej gwiazd, galaktyk itd. Tylko gdzieś mimo tego rozmiaru się kończy no i czym jest to dalej? Dokąd sięga i co to znaczy, że jest np. nieskończone.

Lilka787 napisał/a:

A swoją drogą te kosmiczne tematy nadają się na podryw. big_smile Pamiętam jak dawno temu mój mąż pokazywał mi nocą gwiazdozbiory. smile
Nie wiem jak na inne dziewczyny, ale na mnie w pierwszej kolejności działa to, że facet ma zainteresowania i ciekawie o nich opowiada. Ja lubię słuchać jak ludzie opowiadają o tym co ich fascynuje, co zajmuje ich myśli.

Moja kazała mi opowiadać o historii, o kosmosie chyba też i różne takie wink

Lilka787 napisał/a:

Nie oglądałam "Prometeusza". Nie spodobał mi się zwiastun, jakoś taki straszny dla mnie był. Fajnie jednak, że pojawiają się tu różne propozycje filmowe lub książkowe. Można będzie w wolnej chwili wrócić do nich.

No nie taki chyba straszny jak wszyscy poprzedni "Obcy" ale to w sumie chyba horror wink

Moje dzieci mają jakąś fazę filozoficzną. Pytają się mnie co to znaczy "sens życia"? A skąd my się wzięliśmy? Mówię, że ja z mamusią was zrobiliśmy. Nieee tato, ja wiem skąd się wzięliśmy - uwaga - Pan Bóg nas zrespawnował...

12,604

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piotr Introwertyk napisał/a:

Musze zaoponować - w kieleckim przecież piździ! Nie zmieniajmy tradycji meteo!

Ale tego legendarnego dworca już ponoć tam nie ma, więc może teraz tam już tylko wieje big_smile

12,605 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2018-01-19 13:09:33)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

U mnie w nocy ponoć piź...ło, choć wcale to nie Kieleckie, ale ja nic o tym nie wiem, bo spałam jak zabita smile Tak reagowałam na tę zmianę pogody, ze padłam na pysk wcześniej niż moje dziecię, a zwykle to ja je zapędzam do spania.
A teraz też nieźle... duje.
Pozdrawiam!

http://e-kartki.net.pl/kartki/71/2/d/25399.jpg

12,606

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piegowata'76 napisał/a:

U mnie w nocy ponoć piź...ło, choć wcale to nie Kieleckie, ale ja nic o tym nie wiem, bo spałam jak zabita smile

Tej nocy to wszędzie wiało, a gdzieniegdzie piździło big_smile Nawet rano. Nie wiem czy mi synusia nie porwało, bo on takie chucherko big_smile

12,607

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

A swoją drogą te kosmiczne tematy nadają się na podryw. big_smile Pamiętam jak dawno temu mój mąż pokazywał mi nocą gwiazdozbiory. smile
Nie wiem jak na inne dziewczyny, ale na mnie w pierwszej kolejności działa to, że facet ma zainteresowania i ciekawie o nich opowiada. Ja lubię słuchać jak ludzie opowiadają o tym co ich fascynuje, co zajmuje ich myśli.

Mnie urzeka ciepło, mądrość i życzliwość dla świata. Nie tylko w mężczyznach zresztą.

Lilko, ze mną też kiedyś jeden taki leżał na pomoście u brzegu pewnego jeziora i pokazywał, jak znaleźć Mały Wóz, Gwiazdę Polarną i Kasjopeę. Faaaajnie było... A jak żaby rechotały, a jak księżyc świecił.... Aaaaaj! smile
A ja byłam piękna i młoda... A dziś ino piękna i to inaczej big_smile

12,608

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
wilczysko napisał/a:

Tej nocy to wszędzie wiało, a gdzieniegdzie piździło big_smile Nawet rano. Nie wiem czy mi synusia nie porwało, bo on takie chucherko big_smile

Kamieni trza było napchać! smile

12,609

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piegowata'76 napisał/a:
wilczysko napisał/a:

Tej nocy to wszędzie wiało, a gdzieniegdzie piździło big_smile Nawet rano. Nie wiem czy mi synusia nie porwało, bo on takie chucherko big_smile

Kamieni trza było napchać! smile

No napisałem mu smsa, żeby sobie powkładał ciężarki do kieszeni, ale nie wiem czy to zrobił big_smile

12,610

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

I beret przybić gwoździkiem..

Posty [ 12,546 do 12,610 z 15,029 ]

Strony Poprzednia 1 192 193 194 195 196 232 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024