moje cudowne życie po rozwodzie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie

Strony Poprzednia 1 187 188 189 190 191 232 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12,221 do 12,285 z 15,029 ]

12,221

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Właśnie wrociłam do domu i piję cynamonową herbatkę spędzając przyjemnie czas w domowym zaciszu.

Zobacz podobne tematy :
Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Zrobi się romantycznie smile smile

12,223

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

Właśnie wrociłam do domu i piję cynamonową herbatkę spędzając przyjemnie czas w domowym zaciszu.

Hej Symbi , pozwolisz ,że  przysiądę do Ciebie z kubkiem zielonej z imbirem smile

12,224

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Wielbicielu, początek Twojej piosenki przypomina Seweryna Krajewskiego

12,225

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
alika40+ napisał/a:
Symbi napisał/a:

Właśnie wrociłam do domu i piję cynamonową herbatkę spędzając przyjemnie czas w domowym zaciszu.

Hej Symbi , pozwolisz ,że  przysiądę do Ciebie z kubkiem zielonej z imbirem smile

Dawaj Aliko, ja zaraz sobie lampkę winka naleję....

12,226

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witaj Wielbicielu smile  dawno Ciebie u nas nie było smile
Własnie słucham Twojej piosenki wink

12,227

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:
alika40+ napisał/a:
Symbi napisał/a:

Właśnie wrociłam do domu i piję cynamonową herbatkę spędzając przyjemnie czas w domowym zaciszu.

Hej Symbi , pozwolisz ,że  przysiądę do Ciebie z kubkiem zielonej z imbirem smile

Dawaj Aliko, ja zaraz sobie lampkę winka naleję....

Wiesz , nawet bym sie  napiła lampeczkę tongue

Ps zapomniałam zapytać  jak masć , sprawdziła się ??

12,228 Ostatnio edytowany przez Symbi (2017-12-15 19:10:42)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Aliko, maść na pękające kąciki ust dała radę.
Ja ostatnio non stop słucham tej piosenki

Też mam kogoś, kto pod moim sercem zostawił po sobie motyle i ćmy.

12,229

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Też dzisiejszego dnia sprawiłam sobie przyjemnosc , choinkę jodłę kaukaską sobie kupiłam , taką metrową w doniczce, bardzo jestem zadowolona z zakupu wink

12,230 Ostatnio edytowany przez alika40+ (2017-12-15 19:16:14)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

Aliko, maść na pękające kąciki ust dała radę.
Ja ostatnio non stop słucham tej piosenki

Też mam kogoś, kto pod moim sercem zostawił po sobie motyle i ćmy.


Rozumiem  smile 

Ksiązkę przeczytałam, ale powiem Ci ,że nie powaliła mnie z nóg hmm

Edit: podepnę się tez pod  nutkę wink

12,231

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Ja po książće też nie doznałam cudów, tylko ten jeden cytowany przeze mnie fragment do mnie przemówił i to dopiero za drugim czytaniem. Teraz czytam Reginę Brett "Bóg nigdy nie mruga", ale w sumie za dużo już tego typu książek czytałam, żeby ta robiła na mnie jakieś wrażenie.

12,232

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

Ja po książće też nie doznałam cudów, tylko ten jeden cytowany przeze mnie fragment do mnie przemówił i to dopiero za drugim czytaniem. Teraz czytam Reginę Brett "Bóg nigdy nie mruga", ale w sumie za dużo już tego typu książek czytałam, żeby ta robiła na mnie jakieś wrażenie.

Do mnie własnie tez nie przemówiła, przeczytam po raz drugi, może coś uszczknę dla siebie ..

12,233

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Aliko, cud wymaga zmiany myślenia w dużej mierze. Weź przykład z Piegowatej. W końcu dałaś radę, mimo przeciwności losu, wyciśnij więc sukces z życia.

12,234 Ostatnio edytowany przez alika40+ (2017-12-15 19:36:52)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

Aliko, cud wymaga zmiany myślenia w dużej mierze. Weź przykład z Piegowatej. W końcu dałaś radę, mimo przeciwności losu, wyciśnij więc sukces z życia.

Wiem Symbi,z przeciwnosciami losu daję sobie radę,z czymś innym niestety nie bardzo hmm

12,235 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-15 20:01:04)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Reginę Brett bardzo lubię, bo nie przesładza i nie upraszcza. Jej pozytywne myślenie nie brzmi naiwnie, jak to się zdarza w innych książkach.
Dziś właśnie miałam przyjemność porozmawiać z młodym człowiekiem, który miał okazję być na spotkaniu z Brett w stolicy mojego województwa. Kurczę, że też ja o tym nie wiedziałam! W ogóle młody człowiek ujął mnie tym, że oprócz Brett czytuje też poezję. To chyba rzadkość wśród dzisiejszej młodzieży, a zwłaszcza chłopców.
Aliko, zielonej z imbirem nie piłam jak żyję. Muszę wypróbować! Ja teraz popijam kawę z bitą śmietanką. Nie mam nic przeciwko temu, żeby długo wieczorem nie móc spać i porządnie poczytać książkę.
Korci mnie zapytać, z czym nie dajesz sobie rady, ale to chyba osobiste pytanie, więc nie wiem, czy wypada.
Symbi, dzięki za rekomendację smile Żaden ze mnie ideał, ale przyznaję, że w swoim sposobie myślenia pokonałam długą drogę i przysięgam, da się zmienić podejście do wielu spraw. Zaczynałam od małych kroczków i fakt, że to działa, zachęcał mnie do następnych. Oczywiście nie bez potknięć i zwątpień - to zupełna normalka.
Zaraz wychodzę do Biedronki na codzienne zakupy, a potem zrobię to, o co prosiłaś mnie na FB.
Pozdrawiam całą Ekipę!

12,236 Ostatnio edytowany przez Symbi (2017-12-15 20:01:45)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

No Piegusku, czekam z niecierpliwością!
Ja zakupy zrobię jutro z synkiem, dzisiaj relaks po tygodniu pracy.

12,237 Ostatnio edytowany przez alika40+ (2017-12-15 22:38:50)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Hej Piegusku, masz rację i trochę pisałam wczesniej o swoich problemach.
Zieloną z imbirem polecam ale liściastą nie w torebkach, jeśli oczywiście lubisz zieloną herbatkę tongue
Właśnie dziś kupiłam w Biedronce choinkę jodłę kaukaską  w donicy, bo cos mi się zachciało żywej choinki big_smile

12,238

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

o to Aliko, masz piękną choinkę na święta!

12,239 Ostatnio edytowany przez alika40+ (2017-12-15 20:49:51)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

o to Aliko, masz piękną choinkę na święta!

Nioo, taką właśnie chciałam, mam dla niej miejsce i juz oczyma wyobraźni  widzę jak sobie stoi i pachnie  tongue

Jutro  ją ubiorę jak będę miała wenę  big_smile

Edit :  właśnie znalazłam stroik , ktory  mam chęć zrobić, prosty nawet , tylko kolory wstążek bym zmieniła na czerwono srebrne, bo  bardziej mi będą pasowały do wystroju wink

Podoba Ci się ???

12,240

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Aliko, podoba mi się stroik i myślę, że z czerwienią będzie jeszcze bardziej świąteczny.

12,241

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

Aliko, podoba mi się stroik i myślę, że z czerwienią będzie jeszcze bardziej świąteczny.

Też tak myslę wink  Tylko ciekawe czy mi wyjdzie??, obręcz ze styropianu widziałam w pasmanterii, jutro kupię i spróbuję zrobić ..
Szkoda ,że nie umiem wstawiać tutaj fotek  bo bym się pochwaliła big_smile  wink

12,242

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Snake do cholery jesteś na prawdę niezły!
No, to rozumiem. smile

Po takiej scenie to chyba na powrót zakocham się w filmie. Jest doskonała.
Zacznę od Gwiezdnych Wojen, wybieramy się w weekend we trójkę.

Ha ha dopiero odsłuchałem, bo wrzucałem bez głosu, że to włoska wersja. No tylko to teraz passe, nie widać, słychać tam entuzjastycznej zgody wink Ba, jest nawet przemoc. Ech po tylu mądrych wypowiedziach ja mam w uszach, to jedno właściwe - jak się będziesz pytał, to nic z tego nie będzie lol
Ja też jutro idę smile

12,243

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Snake, jeśli o mnie chodzi to wniosek jak najbardziej słuszny.
Ja właśnie nie znoszę by mnie o to pytać. big_smile

Miłego oglądania. smile

12,244

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piegowata'76 napisał/a:

Zatem do dzieła smile
A poza tym jeszcze wnuki przed Wami smile

Z Nowym Rokiem nowe nadzieje. smile

Co do wnuków, to ja bym chciała mieć liczne, ale moja córka oświadczyła, że za mąż nie będzie wychodzić, ani mieć dzieci. Nie lubi małych dzieci. Tak myślę, że gdyby było u nas małe dziecko to mogłaby przyjrzeć się opiece nad nim z bliska, może zmieniła by zdanie. smile Oczywiście liczę na to, że jak będzie starsza to zmieni zdanie. smile

12,245

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piegowata'76 napisał/a:

Trzeba mieć tyle pokory, żeby to "nie wszystko" umieć godnie przyjąć, i tyle wiary w siebie, by sięgać po "sporo".

Bardzo trafne ujęcie. Pokazuje na czym polega równowaga.
Wiesz, że ja się dopiero tego uczę. Równowagi, proporcji, umiarkowania.
Pracując nad swoim myśleniem będę starała się pokazać takie rozwiązania również córce.

12,246

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Snake, jeśli o mnie chodzi to wniosek jak najbardziej słuszny.
Ja właśnie nie znoszę by mnie o to pytać

A chciałem być poprawny politycznie ale wzbudzało to właśnie irytację. Czytaj nie bądź pierdolą :LOL:
Ech, ciężkie jest życie faceta. Jak praca sapera...

12,247 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2017-12-15 23:52:46)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

O tak, irytację. Kobiety piszą w głowie setki scenariuszy. Mój był taki, że jak pyta to pewnie liczy na to, że powiem nie. big_smile No więc mówiłam nie. big_smile

A teraz to ja się nie pytam tylko biorę co moje i co mi się słusznie należy. big_smile

Co do kobiecego gderania i fochowania, to ja przypominam od czasu do czasu mężowi, żeby nie brał tego tak całkiem na serio. smile

Dla mnie nie ma nic bardziej podniecającego niż widzieć pożądanie u faceta, to jak bardzo mnie pragnie, przejmuje inicjatywę i robi co do niego należy. tongue No i gdzie tu miejsce na zadawanie pytań. smile
Oczywiście piszę tylko za siebie.

12,248

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Kochani przespałam dziś  wieczór z lampką wina, ale muzykę sobie teraz odsłuchałam.
Podobały mi się dudy i skrzypce. Krajewskiego też lubię. smile

12,249

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Ha, ha no skądś to znam. Tak mi żona kiedyś powiedziała - jak się będziesz pytał, to przeważnie usłyszysz NIE. Wziąłem sobie do serca... wink
Z gderaniem i dużo gorszymi rzeczami słyszałem, że ja tylko tak mówię. Dla mnie kiedyś to było niezrozumiałe, bo przyzwyczajony byłem, że nie rzuca się słów na wiatr. Nawet zafundowałem małą lekcję pt. konsekwencje tego co mówimy. Naukę z lekcji wyniosłem głównie ja i dobrze smile Ale stąd potem biorą się dowcipy o tym jak faceci puszczają mimo uszu, to co mówią kobiety.

12,250

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
alika40+ napisał/a:

Szkoda ,że nie umiem wstawiać tutaj fotek  bo bym się pochwaliła big_smile  wink

Ale za to ja zobaczę choinkę i stroik. smile

Ja mogę polecić na świąteczny prezent dla każdej kobiety, która zostanie lub jest mamą dziewczynki książkę " Jak być mamą dla swojej córki" Marty Pociechy.
Wspaniała książka w ogóle dla kobiet, nie tylko mam.

Odnajduję i składam siebie po kawałeczku. To wspaniałe uczucie. smile

12,251

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Snake napisał/a:

Ale stąd potem biorą się dowcipy o tym jak faceci puszczają mimo uszu, to co mówią kobiety.

Rzeczywiście czasami trudno rozpoznać kiedy kobieta mówi poważnie, a kiedy tylko tylko sobie gdera.
Generalnie popadanie ze skrajności w skrajność nie służy ludziom, ja niestety mam taką skłonność, ale pracuję nad tym. smile

Snake nie mogę się przyzwyczaić do Twojego nowego avatara. Jakoś mi nie pasuje do Ciebie. Jest zbyt łagodny, a może to taka podpucha? smile

12,252

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

No jasne, że podpucha :LOL: Stąd tekst w stopce.  Jest jeszcze drugie dno ale fakt, że raczej niezrozumiałe.
A co do gderania, ma to swoje plusy. Uodparnia na wiele. Jak się człowiek nauczy olewać złe, to i olewa tzw. dobre, szczególnie jak pada z innych kierunków.... To jest ten dystans do siebie. Daje spokój i siłę.

12,253

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Lilka, Snake, poruszacie mój czuły punkt. Rozumiem, że w związku wygląda to inaczej, można sobie pozwolić na bezpośredniość, oboje wiemy, co nas łączy itd., znamy siebie, ale niejedną moją randkę zepsuła zbytnia poufałość panów. Czasem należałoby jednak zapytać, choćby niewerbalnie. I na pewno nie powiem "tak", jeżeli myślę "nie". Ani też odwrotnie. Bywa też tak, że daj takiemu palec, to całą rękę chce. Wrrr!!!

12,254

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Fajnie czuć ten spokój i siłę. Mam tego więcej niż kiedyś. Ten czas po rozwodzie jest być może najwartościowszym czasem w moim życiu.

12,255 Ostatnio edytowany przez Symbi (2017-12-16 09:26:54)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry! Jaki piękny dzisiaj dzień! Właśnie siedzę sobie w szlafroku z kawką na stoliku w cieplutkim pokoju i oglądam telewizję śniadaniową. Choinkę mam już ubraną i prezenty pod nią położone.
Na marginesie - co macie na czubku choinki, gwiazdę czy czubek? Bo ja akurat mam złotego Mikołaja.
Dzisiaj czeka mnie trochę pracy zawodowej w domu, ale to później jak dzieci wstaną i ogarniemy kuchnię.

12,256

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień doberek smile

Dosiadam do Ciebie Symbi z kubkiem kawy smile

http://e-kartki.net.pl/kartki/73/2/d/26767.gif

Symbi , zawsze miałam czubek na choince, ale teraz nie wiem, zobaczę co będzie lepiej pasowało wink

Jaką masz choinkę ?

Miłego dnia życzę !!!

12,257

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Aliko, choinkę mam sztuczną ze względów praktycznych. Malutka, koło 1.20 m. , ale za to gęsto bombkami obwieszona.
Wzajemnie życzę miłego dnia!

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Symbi, otóż to, początek wstawionej przeze mnie piosenki wydał mi się znajomy smile
Aliko, serdecznie witam!
Piegowato, a ja kocham poezję smile smile

12,259 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2017-12-16 12:27:27)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry Kochani smile
Ja z piosenką do kawy.

Piegusku, oczywiście, że to o czym pisaliśmy ze Snake'em to nie jest uniwersalny scenariusz.
Po prostu akurat u Niego wygląda to podobnie jak i u mnie i oczywiście, że dotyczy to tylko  małżeństwa a nie randek. Na marginesie mój mąż uwielbia jak bez uprzedzenia przejmuję inicjatywę big_smile Ale kiedyś tego nie potrafiłam. Czyżby najlepsze życie seksualne rozpoczynało się koło 40? big_smile


U mnie jak zapomnimy na początku przystrugać wierzchołek choinki to jest gwiazdka (na końcu już się tego nie da zrobić bo choinka jest do sufitu).
W tym roku pamiętaliśmy i jest bańkowy czubek. smile

12,260 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-16 13:15:44)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Pozdrowionka w śnieżne południe!
Owszem, w takim już ewidentnym związku byłoby fajnie tak znienacka dać się porwać. Owszem, czemu nie smile
Przyszłam tak kiedyś do męża, gdy zostaliśmy sami w domu, i ni z tego, ni z owego tonem groźnego ss-mana zawołałam: rozbieraj się! natychmiast! smile Spodobało mu się to... Trochę humoru i w "tych" sprawach nie zaszkodzi.
Uciekam do codzienności. Miłego!...

12,261

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

U mnie nie ma śniegu, co mnie nie martwi, a  temperatury w okolicach zera wciąż.
Ja tam nie tęsknię za związkiem ani za porywami serca czy uniesieniami. Miałam to szczęście, że tego wszystkiego doznałam w życiu, ale też było po drodze sporo niepotrzebnych emocji, których nie chcę od nowa przeżywać. Zresztą, wraz z doświadczeniem życiowym stałam się nieco cyniczna i wyrobiłam sobie swoje poglądy na istotę połączeń międzypłciowych, którą zresztą tutaj przedstawiałam. Chcecie wierzyć w bajki o miłości, proszę bardzo.
Niedawno zresztą napisała do mnie pewna kobieta, która stwierdziła, że w jej wieku (nieco starsza ode mnie) ona już rodziny nie założy, co najwyżej może z kimś miło pospędzać czas. Podzielam jej pogląd. Żaden facet nie będzie ojcem dla moich dzieci z pierwszego związku, a ja nowego dziecka żadnemu facetowi już nie urodzę, bo ostatnie na co mam ochotę, to znowu narażać kolejne dziecko na wychowywanie się bez ojca na codzień, gdyby jednak "tatuś" po jakimś czasie gdzie indziej ulokował odpowiedzialność za pożądanie.
Ostatnio wraz z klientem jechałam samochodem i trochę zagadał o prywatnych sprawach. Powiedział, że się rozwodzi, że wspólnie z żoną złożyli wniosek o rozwód, bo razem doszli do zdania, że nie ma sensu kontynuować związku. To był drugi poważny związek tego klienta, z pierwszego ma syna. Oczywiście matka dziecka to samo zło, ciekawe tylko czy mu się wydawało, że ją kocha - tak jak napisała Piegowata - kiedy mu stanął i kiedy ją zapładniał. Uwierzyłam w bajkę o porozumieniu rozwodowym i trwałam w niej kilka dni, kiedy wczoraj dowiedziałam się, że na przyjęcie, na które ja też jestem zaproszona, ten klient przyjdzie z nową partnerką. I łuski spadły z oczu, znowu ta sama historia, pojawia się ktoś nowy, motylki znów się pojawiają w brzuchu i ta nowa "miłość" zdaje się znowu być tą pierwszą, tą wyczekaną, wyśnioną, jedyną i bajeczną. Jak wyczytałam na pewnym forum, żadna małpa nie puści gałęzi, dopóki nie trzyma następnej. A jeszcze w czerwcu tego roku razem z żoną jechali na wspólny urlop.
Inny klient po rozwodzie z pierwszą żoną też długo szukał kobiety, miał po drodze kilka związków, aż wreszcie poznał pewną Ukrainkę 20 lat młodszą, sprowadził ją z jej synkiem do Polski, poślubił i zapłodnił następnie.
Dodam, że jeden ma 40, drugi 50 lat. Ten drugi planuje następne dzieci z młodą żoną. Oczywiście na początku było git, super miodzio i w ogóle, a pół roku po urodzeniu się dziecka wyprowadził się z domu do biura, bo rzekomo żona się zmieniła.
Jeszcze jedno co zauważyłam, że związki kolejne mają większe szanse na powodzenie, kiedy rodzi się z nich dziecko, inaczej jest to kwestia czasu, kiedy ludzie się rozejdą, bo w sumie nic ich nie łączy i nie mają żadnej motywacji, żeby w imie dobra rodziny pracować nad związkiem. Dzisiaj panuje pogląd,. nawet wśród psychologów, że jeśli ci nie pasuje jakaś osoba, to się po prostu od niej odetnij, o tym nawet pisze Lilka - że się odcięła od toksycznej matki. Zapanowała moda na egoizm. Zresztą, ja w sumie w jakiś stopniu też jestem egoistką, bo żyję sama jak mi się podoba i nie zważam na opinie otoczenia.

12,262 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2017-12-16 17:44:18)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witam popołudniowo smile

Ja rozumiem Symbi Twój punkt widzenia na związki. Jakiś czas temu opisałam hipotetycznie, swoje za i przeciw kolejnym związkom. Z pewnością brałabym po uwagę te argumenty o dzieciach, które wymieniłaś. Dodam, że nigdy nie chciałam mieć wielu chłopaków, co przekładało się na mój stosunek do nich. Chciałam mieć jednego chłopaka za którego wyjdę za mąż i tego się trzymałam. Stąd nie mam doświadczenia jeśli chodzi o posiadanie exów. Ja to liczę sobie na plus, bo mnie nie potrzebne obciążenia psychiczne. Nigdy też nie miałam poczucia, że coś straciłam nie mając doświadczeń seksualnych z innymi mężczyznami. Może to kwestia wartości. Ja uwielbiam swoje ciało, nie pozwoliłabym nigdy go użyć. Zawsze marzyłam o tym że będziemy dla siebie pierwszymi i ostatnimi. Jedne dziewczyny chciały mieć przystojnych chłopaków, inne takich z samochodem, inne takich co szpanują, a ja chciałam kochać i być kochana. Myślę, że w pewien sposób dążymy do tego czego pragniemy. Moje marzenia spełniły się. Wiem, że nie są one marzeniami innych, ale przecież to nie ma dla mnie znaczenia.

Co do psychologów to ja bym nie uogólniała i w tym przypadku. Mój psycholog wyraźnie powiedział, że najpierw trzeba ratować małżeństwo, a kiedy wszystko zawiedzie i po prostu się nie da to wtedy się rozwieźć. Trzeba też rozróżnić ludzi z problemami od ludzi toksycznych. Toksyczni to tacy, którzy Cie niszczą, co dzień bezwzględnie, krok po kroku, aż w końcu przestajesz istnieć. Oni nigdy się nie zmienią, dla nich nie ma ratunku. Jedyne co możesz zrobić to uciec. Gdybym nie odcięła się od swojej matki zniszczyła by mnie, a ja swojego męża i dziecko. Toksyk sprawia, że umierasz powoli każdego dnia, tracisz energię do życia, tracisz radość, aż w końcu nie widzisz sensu życia. Oczywiście, że moja wiara w tym wypadku musiała zostać zweryfikowana. Tak, musiałam pokonać najpierw miłość, a potem nienawiść. Osiągnęłam obojętność, uczucie którego wcześniej nie znałam i tak jest dobrze. Bóg nie chce mojej zguby, dlatego nie wierzę w to, że źle postąpiłam. Owoce są dobre.

Dodam jeszcze, że zajmując się zdradami tu na forum przez jakiś czas doszłam do wniosku, że każdy przypadek powinno rozpatrywać się indywidualnie. Zdarza się, że Ci którzy na forum chcą uchodzić, za wielce pokrzywdzonych i wieszają psy na swoich byłych, przyłożyli rękę do swojego losu. To takie moje ogólne spostrzeżenie. Nie zamierzam tego roztrząsać.

12,263 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2017-12-16 18:03:57)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Snake napisał/a:

No jasne, że podpucha :LOL: Stąd tekst w stopce.  Jest jeszcze drugie dno ale fakt, że raczej niezrozumiałe.

Moja interpretacja bajki o wężu: poznajesz człowieka, wiesz, że jest on niebezpieczny, ale jednak postanawiasz go oswoić, uratować swoją miłością. Kiedy urasta on w końcu w siłę, rani cię i odchodzi, a ty rozpadasz się na kawałki. Nie dowierzasz, że może być taki okrutny po tym co się dla niego zrobiło, a jednak może bo to toksyk, tacy się nie zmieniają.

Twoja kolej Snake. smile

12,264

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Dodam jeszcze, że zajmując się zdradami tu na forum przez jakiś czas doszłam do wniosku, że każdy przypadek powinno rozpatrywać się indywidualnie. Zdarza się, że Ci którzy na forum chcą uchodzić, za wielce pokrzywdzonych i wieszają psy na swoich byłych, przyłożyli rękę do swojego losu. To takie moje ogólne spostrzeżenie. Nie zamierzam tego roztrząsać.

Może i przyłożyli rękę w jakiś sposób poprzez zachowanie, zaniechanie, fochy itd. ale dla mnie od tego ma być związek, żeby w nim ROZMAWIAĆ ZE SOBĄ, a nie tylko mówić. Zamiast ciszy na jęczenie przemęczonej partnerki przy małym dziecku i wychodzenia z domu na jogging - zrozumienie, prosty komunikat "Rozumiem, że jestes zmęczona, ale nie wyżywaj się na mnie. " "Nie podoba mi się Twoje zachowanie" "Czy chcesz przez to powiedzieć to i to". Ja uważam, że generalnie ludzie koncentrują się na spełnieniu fizycznym swoim zaniedbując likwidowanie barier komunikacyjnych. Ludzie słyszą, ale nie słuchają. Nie rozumieją, co kto do kogo mówi. Pewnej kobiecie tłumaczył to po rozstaniu psychiatra - że ona nie mogła do męża po prostu powiedzieć" Zrób sałatkę z pomidorów". Powinna była powiedzieć "Umyj pomidory, pokrój je i wymieszaj ze śmietaną". Inna kobieta na psychoterapii małżeńskiej usłyszała od prowadzącej, że mają z mężem dwa różne charaktery i bariery komunikacyjne, mąż wyniósł z tego samego spotkania, że żona jest dla niego alergenem, od którego musi się uwolnić. O tym, że ludzie co innego wynoszą z tego samego wydarzenia pisałam na blogu.

12,265

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:
Snake napisał/a:

No jasne, że podpucha :LOL: Stąd tekst w stopce.  Jest jeszcze drugie dno ale fakt, że raczej niezrozumiałe.

Moja interpretacja bajki o wężu: poznajesz człowieka, wiesz, że jest on niebezpieczny, ale jednak postanawiasz go oswoić, uratować swoją miłością. Kiedy urasta on w końcu w siłę, rani cię i odchodzi, a ty rozpadasz się na kawałki. Nie dowierzasz, że może być taki okrutny po tym co się dla niego zrobiło, a jednak może bo to toksyk, tacy się nie zmieniają.

Twoja kolej Snake. smile

Ja po prostu powiedziałabym, że nikt nie zmieni swojej natury, wąż będzie wężem, człowiek człowiekowi wilkiem albo bratem, zależy od okoliczności.

12,266

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Symbi ja tu broń Boże nie piszę o tym, że są jakieś powody dla których można zdradzać. Absolutnie. Tylko chciałam zaznaczyć, że tu na forum widzimy tylko jedną stronę medalu. Generalnie potępiam zdradę, wiem jaki ogrom cierpienia przynosi. Chcę tylko zwrócić uwagę, że są osoby bezwzględne, które tak manipulują partnerem ze ten staje się wrakiem człowieka aż w końcu robi rzeczy, których w innych okolicznościach nigdy by nie zrobił. To tylko jeden wybiórczy aspekt.
Pokusiłam się o hipotetyczną interpretację tego co może być po drugiej stronie medalu dwa razy tu na forum i dwa razy byłam hejtowana. smile
Uważam, że problemy małżeńskie powinno rozpatrywać się mając dwie wersje wydarzeń.

Te przytoczone przykłady o psychoterapii rzeczywiście nie napawają optymizmem. Trzeba uważać do kogo się trafiło, bo może jeszcze większych szkód narobić. Trzeba patrzeć na efekty.

Komunikacja to słaby punkt związków. Wystarczy, że jedna strona nie potrafi, a co dopiero jak dwie. Ja przestałam tworzyć wizje w głowie co miał na myśli mój mąż mówiąc to i to, kiedy kolejny raz porównałam to co on miał na myśli z tym co ja zrozumiałam. smile Naprawdę to były zupełnie różne rzeczy. Ja w końcu nauczyłam się mówić otwarcie, mój maż mniej, ale staram się słuchać co tam między wierszami przemyca. smile

12,267

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Witam popołudniowo smile

Dodam, że nigdy nie chciałam mieć wielu chłopaków, co przekładało się na mój stosunek do nich. Chciałam mieć jednego chłopaka za którego wyjdę za mąż i tego się trzymałam. Stąd nie mam doświadczenia jeśli chodzi o posiadanie exów.

Myślę, czy będziesz miała eksa czy nie, nie zawsze od Ciebie zależy. Ty możesz planować jednego męża do śmierci, a życie przynosi niespodzianki. Ja też planowałam jednego męża i byłam święcie przekonana, że będziemy dla siebie jedynymi na dobre i złe, a okazało się, że było tylko na dobre. Dlatego czasami Lilko jak piszesz o tym, co Twój mąż myśli, to mi się chce śmiać z Twojej naiwności, bo dla mnie to możesz napisać tylko o tym, co on Ci mówi, jak sie zachowuje, ale nie siedzisz w jego głowie radarem, żeby znać wszystkie jego myśli. Nikt nie zna.
Wracając do jednego męża, to jest dla mnie kolejny powód, dlaczego nie wchodzę w kolejne związki. Ja jednego mężą już miałam i dla mnie jest to (w sumie w obliczu Boga nadal) jedyny mąż, jaki był, taki był, ale takiego go brałam.

12,268 Ostatnio edytowany przez Symbi (2017-12-16 18:42:05)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Symbi ja tu broń Boże nie piszę o tym, że są jakieś powody dla których można zdradzać. Absolutnie. Tylko chciałam zaznaczyć, że tu na forum widzimy tylko jedną stronę medalu. Generalnie potępiam zdradę, wiem jaki ogrom cierpienia przynosi. Chcę tylko zwrócić uwagę, że są osoby bezwzględne, które tak manipulują partnerem ze ten staje się wrakiem człowieka aż w końcu robi rzeczy, których w innych okolicznościach nigdy by nie zrobił. To tylko jeden wybiórczy aspekt.
Pokusiłam się o hipotetyczną interpretację tego co może być po drugiej stronie medalu dwa razy tu na forum i dwa razy byłam hejtowana. smile
Uważam, że problemy małżeńskie powinno rozpatrywać się mając dwie wersje wydarzeń.

Te przytoczone przykłady o psychoterapii rzeczywiście nie napawają optymizmem. Trzeba uważać do kogo się trafiło, bo może jeszcze większych szkód narobić. Trzeba patrzeć na efekty.

Komunikacja to słaby punkt związków. Wystarczy, że jedna strona nie potrafi, a co dopiero jak dwie. Ja przestałam tworzyć wizje w głowie co miał na myśli mój mąż mówiąc to i to, kiedy kolejny raz porównałam to co on miał na myśli z tym co ja zrozumiałam. smile Naprawdę to były zupełnie różne rzeczy. Ja w końcu nauczyłam się mówić otwarcie, mój maż mniej, ale staram się słuchać co tam między wierszami przemyca. smile

Tak, oczywiście widzimy jedną stronę medalu, tak jak nowe partnerki, nowy partnerzy też widzą tylko jedną stronę medalu, bo znają byłych partnerów tylko z opowieści, najczęściej negatywnych, strony z którą są w związku.
Psychoterapia małżeńska może przynieść efekty, jeśli obie strony są gotowe na zmiany i w zależności od celu, w jakim udajemy się na psychoterapię, w przypadku pary którą opisałam, kobieta bardzo chciała zmian i pracy nad związkiem, a mąż idąc na terapię chciał tylko, by żona przygotowała się na rozwód. Terapia zakończyła się po dwóch spotkaniach, bo cele były różne.

12,269

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

https://scontent-frx5-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/25398949_798177973723719_8519560664108914033_n.jpg?oh=6c4f682e6b4e4788a6cedf2c0363658e&oe=5A8B526A
tak a propos rozumienia się

12,270

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Moja interpretacja bajki o wężu: poznajesz człowieka, wiesz, że jest on niebezpieczny, ale jednak postanawiasz go oswoić, uratować swoją miłością. Kiedy urasta on w końcu w siłę, rani cię i odchodzi, a ty rozpadasz się na kawałki. Nie dowierzasz, że może być taki okrutny po tym co się dla niego zrobiło, a jednak może bo to toksyk, tacy się nie zmieniają.

Twoja kolej Snake. smile

W zasadzie tak, choć miałem na myśli i taką bardziej ogólną stronę natury znaczy męskiej, żeńskiej. A trzecie dno, to taki żart zrozumiały tylko dla mnie wink Tryptyk.

12,271 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-16 20:41:13)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dobry wieczór.
Parówki na kolację same się ugotują, więc mogę w tym czasie napisać parę słów smile
Śnieg zmienił się we wstrętne czarne bajoro, a nocą pewnie zmieni się w gołoledź. Ale przynajmniej przez chwilę oko cieszył
Ciekawe te Wasze poglądy na związki.
Ja jak zwykle gdzieś pośrodku. Każda sytuacja jest inna, warto próbować, naprawiać, ale jeśli kolejne wysiłki spełzają na niczym, jeśli znika szacunek i zaufanie, jeśli pojawia się przemoc - to trzeba się przed tym ratować.
Mam koleżankę, która ma naprawdę szurniętych rodziców - mówię to z całą odpowiedzialnością. Sama jej za każdym razem powtarzam, że powinna zabierać dziecko i uciekać jak najdalej z ich domu, bo zniszczą i ją, i swoją wnuczkę. Rodzice ją szantażują, dyktują, jak ma żyć, a przecież to już prawie 40-letnia kobieta.
Ja na uszach stawałam, by dogadać się z moim byłym, ale pewne jego akcje były tak poniżej pasa, że dłużej tego nie mogłam znieść. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że postąpiłam słusznie.
Mimo to, pomimo wszystko, wciąż wierzę, że są pary, gdzie ludzie się szanują i kochają bez wielkich fajerwerków, lecz szczerze. I takiego związku chcę. Albo będzie z miłością, albo będę sama. Nie zamierzam sobie zawracać głowy płytkimi romansikami.
Jakoś nie przemawiają do mnie wielkie namiętności, uniesienia itd. To mi się wydaje dobre dla ludzi młodych i naiwnych. Bardziej cenię bliskość, ciepło i zwykłą solidność. I przede wszystkim wartości, o czym wspomina Lilka.
Ja nie pojmuję czegoś takiego jak zdrada, nie wyobrażam sobie, że mogłabym się tego dopuścić. Pewnych rzeczy się po prostu NIE ROBI.
Oczywiste jest, że nie kradnę, nie zabijam i nie cudzołożę. Dla mnie tu zupełnie nie ma nad czym dyskutować i dzielić włosa na czworo.

12,272 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-16 21:10:50)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

W sumie chciałam tak jak Lilka, kochać i być kochana. Tylko, że ja się pomyliłam w swoim wyborze. Ty, Lilko mialaś więcej szczęścia.

12,273

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzis tu sporo madrosci z ktorymi sie identyfikuje nawet od Lilki zwykle ortodoksyjnej  smile czytam z sympatią.

12,274

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piegowata'76 napisał/a:

Nie zamierzam sobie zawracać głowy płytkimi romansikami.

I to jest clou, ja też nie mam ochoty na płytkie romanse, a z drugiej strony nigdy człowiek nie wie, który romans zamieni się w coś stałego z przyszłością. Ja jak napisałam tego ryzyka nie podejmuję, bo z trzeciej strony dobrze mi jak jest, czyli w pojedynkę.
Poniżej cytuję arykuł z radiowej Czwórki
Z jakich powodów najczęściej się rozstajemy? Czy ludzie w obecnych czasach nie umieją już rozwiązywać konfliktów i problemów w związku, bo łatwiej jest go po prostu zakończyć? Po co się wiązać, skoro nie umiemy w pełni zaangażować naszych emocji?
- Z mojego doświadczenia i obserwacji par, które przychodzą na terapię, płyną smutne wnioski - mówi Magdalena Grudziecka, teraupetka reprezentująca Polskie Centrum Mediacji. - Ludzie garną się do związków, bo nie podoba im się życie w pojedynkę. Nie idą do konkretnego partnera, który jest wspaniały, cudowny, lecz wiążąc się z kimś, próbują coś zmienić w swojej egzystencji, bo może "jakoś się uda".
Psycholog Piotr Mosak potwierdza te słowa. Dodaje jeszcze inną istotną kwestię: - Trudno coś budować, gdy wchodzi się w związek z podejściem, że jest się z kimś tylko po to, żeby ten ktoś nam pomógł. Nie patrzymy przez pryzmat "my - ja i mój partner", ale "ja i moje potrzeby". To droga donikąd.
zasy wieloletnich związków powoli odchodzą w zapomnienie. Zmieniające się tempo życia, potrzeby człowieka, wpływają również na relacje partnerskie. - Nie chce nam się pracować nad związkiem, ma być lekko i łatwo. W momencie, gdy nadchodzi kryzys w związku i trzeba zacząć rozmawiać, szukać rozwiązania, borykać z emocjami, to uciekamy i wymieniamy partnera - mówi w "4 do 4" Mosak.
Nie zawsze rozstania przebiegają jednak w spokojny sposób. Często dopiero w chwilach dużego kryzysu, umiemy dostrzec, ile druga osoba dla nas znaczy. Co wówczas należy zrobić? - Często powtarzam, że może dużo lepiej jest spróbować naprawić ten związek, bo to mniej kosztuje - przekazuje swoje doświadczenia Grudziecka. - Badania przeprowadzone na Polakach wskazują na to, że potrzeba pięciu lat, żeby wrócić do siebie emocjonalnie po rozstaniu. Żeby osiągnąć równowagę finansową po zakończeniu długiego związku, tych lat potrzeba siedem. To jest potężny bagaż emocji i czasu, niesamowity wysiłek. Może więc lepiej sobie tego oszczędzić i naprawić coś, co przecież kiedyś musiało mieć dla nas największą wartość?!
Nierzadko nie dostrzegamy tak naprawdę samego zarzewia konfliktu i zapominamy o tym, że łatwiej jest zapobiegać, niż leczyć. Co więc robić na co dzień, aby kryzys w związku, czy też małżeństwie, po prostu nas nie dotknął? - Oczywiście jedynej słusznej i właściwej metody nie ma. Często po prostu nie jesteśmy sobą. Nie informujemy partnera o swoich potrzebach, bo boimy się reakcji. To coś się w nas tłumi, dusi i potem wybucha z pełną mocą, a wtedy może być już za późno. Rozmawiajmy, wyznaczmy swoje terytoria, potrzeby - sugeruje Mosak.

12,275 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-16 23:51:34)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Symbi, mądry artykuł, bardzo go popieram.
Owszem, nie wiadomo: a nuż romans przerodzi się w miłość, ale ja tam nie będę grać w rosyjską ruletkę. Jeśli mi facet oznajmia, wprost czy nie wprost, że nie ma żadnych poważnych zamiarów - to ja odwracam się na pięcie. Mówią, że nie należy się na wczesnym etapie deklarować, ale toż to właśnie deklaracja i to bardzo konkretna.
Inna sprawa, że można trafić na ściemniacza obiecującego dozgonną miłość, ale to już jest raczej do rozszyfrowania, o ile fascynacja nie odbierze nam rozumu. A ja już nie chciałabym ulec takiej fascynacji, to dobre dla gówniarzy. Jak poznam lepiej, wtedy mogę się fascynować.

12,276

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Hej smile
Właśnie wróciliśmy z kina. Tak jak przypuszczałam film mnie nie zachwycił. smile Mąż chciał żebyśmy poszli we trójkę, no to poszliśmy. Jemu i córce takie filmy bardzo się podobają. Mnie przypadły do gustu jedynie szklane liski i roboty. big_smile Aktorsko nikt mnie nie urzekł. No może Joda. big_smile W całym filmie było może ze trzy uniwersalne prawdy jak: tracąc wiarę w człowieka możesz przechylić jego duszę na złą stronę mocy, odrzucone dziecko nosi w sobie głęboką ranę, na wojnie jedni giną a drudzy zarabiają.

Snake, a Tobie się podobało?

12,277

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Symbi
Ja napisałam, że wielokrotnie nie rozumiałam męża i że mieliśmy ogromne problemy komunikacyjne. Teraz jest dużo lepiej i to głównie moja zasługa. Komunikacja to rozległy temat. To nie jest tak, że w żadnej dziedzinie ludzie nie mogą się dogadać. Zazwyczaj są to wybiórcze tematy, takie słabe punkty, bolączki każdego z nas. Wtedy każdy filtruje to co słyszy przez swoje zranienia. Ja to w sobie uleczyłam, ale to wymagało 20 lat pracy. Dzięki temu mogę pokazywać  świat prawidłowej komunikacji mężowi. No i robi te małe kroczki.
Może dlatego mi, nam się udało przetrwać, że ja nigdy nie udaję. Można czytać ze mnie jak z otwartej karty. I nigdy też nie zamiatam problemów pod dywan. Mówię prawdę prosto w oczy, tak dziś wiem, że to boli, ale może to dobrze. Mój mąż zna mnie nawet lepiej niż ja sama. Wielokrotnie mówi mi co zrobię z tym czy z tamtym, ja że na pewno nie, a potem jest jak mówi. Naprawdę po 20 latach ludzie już trochę się znają. Ja też jestem go pewna w wielu aspektach, bo niektóre rzeczy po prostu widać. To widać kiedy ludzi robią co innego a co innego mówią. Nawet ja która często ma klapki na oczach, po pewnym czasie widzę te dysharmonię. Ja Go kocham nie dlatego ze tak mówię, ale dlatego że moje działania służą Jego dobru. I odwrotnie, jeżeli widzę jego poświęcenie, jego czułość, to mam tę pewność że i on mnie kocha. Zresztą gdyby tak nie było to już dawno by mnie zostawił. No mówiłam, że łatwa nie jestem. big_smile
No pewnie, że nie znam wszystkich jego myśli, ale co to ma do rzeczy. Ja też bym nie chciała, żeby on znał moje. Takie fantazje erotyczne na przykład wink (to a'propos spektaklu " Seks dla opornych", który gorąco polecam wszystkim parom z dłuższym stażem). Jest sfera osobistej wolności, której nie wolno przekraczać. Nie ma takiej potrzeby.
Artykuł bardzo dobry. Sedno to właśnie ten wybór. Kiedy wybierasz sercem i jednocześnie rozumem.
Tak miałam szczęście, ale i odwaliłam kawał dobrej roboty.
Oczywiście, że życie jest nieprzewidywalne, ale jednocześnie każdy jest kowalem swojego losu.
Miałabym wpływ na to czy wyjść drugi raz za mąż.
Nie jest wykluczone, że gdybym zakochała się do szaleństwa (o co u mnie nietrudno), to moje teorie mogłyby wziąć w łeb, a ja bym wyszła drugi raz za mąż. smile

Z resztą poruszanych tu zagadnień się zgadzam.
Właściwie to nie dostrzegam różnic w tym co piszemy.

Jedynie w pojmowaniu miłości, ale o tym już było.
Zgoda w tym aspekcie nie jest do niczego potrzebna, ponieważ mnie jest dobrze z moim pojmowaniem miłości. smile 

Piotrze, dziękuję. To było miłe. smile

12,278

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Ja jestem wyznawcą głównie imperium kontratakuje więc reszta będzie dla mnie gorsza. Wypowiem się jak będzie na płytach i obejrzę jeszcze z 5 razy wink Na pewno podobało mi się pokazanie tej brudniejszej strony tego konfliktu. Ci wojują, a ktoś zarabia. Super gość od włamywania. Babki u steru też, szczególnie kontra "pistolety". Czuję pewną ironię autorów wobec konwencji. Choć ogólnie z ostatnich najbardziej przypadł mi do gustu Łotr 1 ale widać, że miał wpływ i na sposób pokazywania głównego wątku sagi.
Rozczarowania? Wątek Snoka, rodziców Rey.

12,279

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Hej!
U mnie dzisiaj śnieg, więc wysypałam słonecznik dla ptaków. Na razie ptaszki jeszcze się nie dowiedziały o tym i jest pusto.
Lili, ja też tylko przedstawiam swój punkt widzenia spraw, nie zależy mi na przekonywaniu do swoich racji.
Ale mnie z poglądami bliżej do Piotra.
Dopóki byłam w związku, myślałam dokładnie tak jak Ty. I to się zmieniło. Także pod wpływem spotkań z mężczyznami, które odbyłam po rozwodzie. Nie zliczę ile razy ktoś na portalu randkowym oferował "masaż" lub dołączenie do trójkąta. Albo wprost pytał się, czy lubię seks i jakie metody antykoncepcji stosuję, oraz żeby pojechać do niego, wypić wino i zobaczyć, jak się sytuacja rozwinie. Wydaje mi się,  że Ty Lili znasz te stronę życia jedynie z opowieści, nie z doświadczenia własnego, to myślisz jak myślisz. Ja nawet gdzieś widziałam ogłoszenie chłopca w wieku mojego syna, wtedy 13-letniego, który oferował seks w zamian za prezenty i pieniądze.
Szacunek za wykonaną pracę nad związkiem.
I na kawusię zapraszam.

12,280

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Na "Gwiezdne wojny" dzisiaj zawożę dziecko starsze. Rosołek już wstawiłam, kawkę drugą zrobiłam.
Aliko, jak tam nastrój? Czy Twój nastrój powodowany jest śmiercią PDP?

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

"Gwiezdne wojny" to jeden z cyklów filmowych, który umieściłbym na biegunie zimna moich fascynacji ekranowych. Irytują mnie i drażnią, może jestem zgredem? smile

12,282 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-17 17:40:06)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witam Was przy porannej kawusi smile
U mnie też piękny dzień: słonecznie i nawet sporo śnieżnej bieli ocalało z wczorajszego dnia.
Jutro postanowiłam uczciwie, jak co dzień wybrać się do pracy... i poprosić u urlop do samych świąt. Myślę, że nie będzie problemu, bo nie obsługuję ludzi. Spokojnie sobie coś tam upitraszę i przygotuję.
Co do "Gwiezdnych wojen", to już sam tytuł powoduje, że nie jestem zainteresowana. Nie moje klimaty. Nie jestem w stanie skupić się na filmie, który mnie nie interesuje i wcale się nie dziwię koledze, który kiedyś po prostu zasnął na jakimś nudziarstwie.
A co do związków i facetów, to ja często czuję się zupełnie nie z tego świata.
Miałam to szczęście na co dzień obcować z bardzo udanym i dobranym małżeństwem. Być może idealizuję jako córka, to bardzo możliwe. Ale tego właśnie szukam dziś i nie widzę zbyt wiele: autentycznych rozmów, wspólnych tematów, podobnych wartości i PRZYJAŹNI. Moja mama powiedziała mi nie tak dawno, że bywało różnie, gorzej też, ale "za wsze wiedziałam, że to jest TEN człowiek".
I tego, kurde chcę. Takiego związku, a nie półśrodka, bo niby samej źle.
I młoda, naiwna myślałam, że takie relacje to norma, a tymczasem obserwowałam chyba dość rzadkie zjawisko.
Ale jednak zdarzają się rzadkie zjawiska. Może się doczekam smile

12,283 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-17 11:43:00)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Hmmm... Taki paradoks: żeby wybrać dobrze, trzeba być świadomym zła. smile Ale mi mądrość wyszła, hehe smile

P.S. Do tej porannej kawusi po kawałku torcika, bo mi ostatnio roczek stuknął - po czterdziestce smile


http://i50.tinypic.com/t6f5oo.gif

12,284

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Piegusku,ja pogryzam nerkowce, bo kupiłam wczoraj paczuszkę. W zeszłym roku kupiłam świetny glogg do wina, może w tym roku też uda mi się spotkać.

12,285 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-17 11:47:44)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

Piegusku,ja pogryzam nerkowce, bo kupiłam wczoraj paczuszkę. W zeszłym roku kupiłam świetny glogg do wina, może w tym roku też uda mi się spotkać.

Nie miałam z tym do czynienia, ale pewnie dobre.
Uwielbiam grzane, pachnące korzeniami wino. Na dzisiejszy wieczór właśnie zaplanowałam sobie jednoosobową imprezkę przy symbolicznej świeczce. Będę sobie czytać coś smakowitego i sączyć grzańca w ulubionym fotelu smile

Posty [ 12,221 do 12,285 z 15,029 ]

Strony Poprzednia 1 187 188 189 190 191 232 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024