moje cudowne życie po rozwodzie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie

Strony Poprzednia 1 186 187 188 189 190 232 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12,156 do 12,220 z 15,029 ]

12,156 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-10 09:45:50)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Cześć smile
Znowu poranek taki jak lubię. Wstaje piękny, słoneczny i śnieżny dzień smile Śnieg się pewnie będzie topił, ale nie myślmy o tym. Jest cudnie!
Zaspałam dzisiaj jak niemowlę na zapowiedzianą mszę za duszę dziadzia (teścia). Miała się odbyć o szóstej rano spory kawałek drogi od nas. Nastawiłam w telefonie budzik na 4:30 rano... i nie zadzwonił, dziad jeden. Musiałam coś źle ustawić. Było już po szóstej, gdy otworzyłam błękitne swe oczęta sad
No, trudno.
Przyznam, że cieszyłam się na myśl o wyjściu z domu o tak wczesnej porze i niekonwencjonalnym spacerze z synem. Uwierzycie, że w swoim życiu nigdy nie byłam na roratach? Może raz, z mężem, ale słabo to pamiętam. Choć marny ze mnie religijny praktyk, to tak całkiem od świątyni nie stronię. Na roraty podobno przychodzi się z lampionami, chciałabym to kiedyś zobaczyć. Dziś byłaby okazja, ale w sumie co mi szkodzi wybrać się z raz bez okazji?
Moi rodzice też nie należeli do gorliwych religijnych praktyków, ale nie zabraniali tego nam, dzieciom, byli przychylni. Atrakcją dzieciństwa były wspólne z innymi dziećmi wyprawy do kościoła w sąsiedniej wsi. Zawsze w drodze było bardzo wesoło smile Taka integracja wink
Kawka ; voila!


https://www.przyslijprzepis.pl/media/cache/default_view/uploads/media/recipe/0005/27/28fb2cc9d15ec33599b5a0a0f668351390aa3eac.jpeg


Z imbirem i cynamonem. Muszę ten przepis wypróbować smile

Zobacz podobne tematy :

12,157

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witam!
Kawa z cynamonem, o tak.
W zeszłym roku mialam dwie butelki gloggu do wina, to też dobre było i świetnie pasowało do zimy.

12,158

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry niedzielnie i zimowo smile

I u mnie czas na poobiednią kawę.
Ja jako dziecko lubiłam chodzić do kościoła i lubiłam się modlić. Najczęściej jednak kiedy prosiłam o pozwolenie pójścia na majówkę dostawałam do ręki motykę. big_smile
Obecnie dzieci z lampionami przybywają na wieczorne roraty.
Ja raczej staram się przestrzegać tego w co wierzę. Nie umiem żyć w rozdźwięku. Kiedy czegoś nie potrafię, to mówię to Bogu, żeby na mnie zaczekał. Wiem kiedy źle postępuję, ale czasem nie potrafię inaczej. Nigdy jednak nie oszukuję sama siebie, bo wtedy nie zrobiłabym nawet jednego kroku na przód.

Piegowata wiesz jak sobie Ciebie wyobrażam? Właśnie jako błękitnookie dziewczę z rozwianymi blond lokami, w zwiewnej sukience, boso maszerującą przez kwiecistą, wiosenną łąkę. smile

Co do mojej matki to jest to człowiek toksyczny, którego dla własnego dobra trzeba unikać jak ognia. Niszczy wszystko czego się dotknie, ludzi, zwierzęta, rośliny. I jest w tym niesamowicie nachalna. Mój psycholog pierwsze co mi poradził to ryglować przed nią drzwi, a drugie to nie ukrywać przed ludźmi tego co robi. Tacy jak ona w oczach świat chcą uchodzić za ideały. Ale to się już skończyło. Przestałam milczeć.
Dziś jedyne co mam za zadanie to trzymać ją jak najdalej od siebie i mojej rodziny.
Wtedy jest dobrze.

12,159 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-10 17:18:15)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

A to fajne, Lili - o tym niebieskookim dziewczęciu smile
Boso chodzić uwielbiam i po łące też chętnie. Loków nie posiadam - włosy półdługie, trochę za uszy i proste jak druty. Zwykle noszę fryzury na "bomkę". Próbowałam innych, ale bomka najlepiej się sprawdza. Jestem szatynką, czasami rudą smile Raz spróbowałam zostać blondynką, ale zdecydowanie wolę rudzielca. A że od koloryzowania włosy potwornie mi wysychały, wróciłam do naturalnych.
Mimo luźnego podejścia moich rodziców, kościół zajmował dość istotne miejsce w moim dzieciństwie. Mieszkałam i mieszkam w takim środowisku, gdzie ludzie regularnie uczęszczają na nabożeństwa.
Roraty u nas rankiem, ale na wsi, gdzie kiedyś mieszkałam, były wieczorami. Tak się jakoś złożyło, że akurat na tym nabożeństwie nigdy nie byłam.
Lili, moim zdaniem nie ma nic gorszego niż zmowa milczenia i dramaty za zamkniętymi drzwiami. O moim byłym wielu mówiło, że to taki świetny facet, bo chodzi z synkiem na spacery, myje okna i robi zakupy. A to przecież nie wszystko. Cichy był i perfidny, a ja wyprowadzana przez niego z równowagi darłam, za przeproszeniem mordę i pewnie brana byłam za tę niedobrą. Ale nie udawałam, że wszystko jest cacy, choć nie rozgłaszałam z detalami. W pracy nieraz widzieli, jak przychodziłam ze łzami w oczach, nie musiałam nawet mówić.
...A wiesz, ja pamiętam, jak ludzie modlili się w maju pod pobliskim krzyżem, a ja w naszym ogródku zrywałam trawę dla królików smile

P.S. A styl flower-power, jakieś hippisowsko-etniczne klimaty to jak najbardziej moja bajka. Choć nie jedyna, bo i biurową paniusię lubię czasem poudawać, i trapera w dżinsach, itd. smile

12,160 Ostatnio edytowany przez Symbi (2017-12-10 18:33:54)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Piegusku, uważam, że zachowanie ludzkie jest wypadkową co najmniej kilku czynników, między innymi charakteru, stopnia dojrzałości, sposobu reagowania na działania drugiego człowieka. Ja przy byłym mężu bardzo się szarpałam i generalnie mimo byłam niespokojna, w sumie oddziaływał na mnie niedobrze, a teraz jak skończyło się jego oddziaływanie na moją osobę rzadko, to mało co wyprowadza mnie z równowagi, nie umiem się zdenerwować,  można by rzec, że jestem oazą spokoju. Kiedyś się zastanawiałam, dlaczego tak jest, czy to znaczy, że charakter mi się zmienił, ale nie, charakter mam taki sam, upodobania takie same, po prostu przestał na mnie działać alergen.

12,161 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-10 18:54:47)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Symbi, ja też bez byłego żyję spokojniej, jestem pogodniejsza. I zawsze powtarzam za pewnym panem z rowerowego warsztatu smile, że spokój nie ma ceny.

12,162

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Wy tu gadu gadu a ja sie przeprowadzilem do nowego lokum. Stary dom sprzedany i szczerze to w ogole za nim nie tesknie. Ostatnie lata przezylem tam wegetujac wiec nie ma za czym tesknic. Teraz siedzę  na kupie kartonow i nie wypakowuje ich bo nie wiem jak ustawic meble tongue

12,163

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

O, gratuluję Piotrze! Nowe miejsce, nowe nadzieje. A rozpakowywanie najlepiej zacząć od pierwszego z brzegu kartonu i tak po kolei.

12,164 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2017-12-10 20:58:20)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

No to może po kieliszeczku wina? big_smile

http://filing.pl/wp-content/uploads/2014/01/filing_images_2caed6edd7af.gif

Dobry nastrój sprzyja pomysłom i chęciom. Niech Ci się darzy Piotrze w mieszkaniu. smile

U nas był dawniej taki zwyczaj, że ludzie przeprowadzali się do nowych domów właśnie na Boże Narodzenie. Myślę, że to dobry czas.

12,165

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dołączam do toastu. Twoje zdrowie, Piotrze! Niech Ci się dobrze mieszka.

12,166

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

A ja avizo wyjęłam dzisiaj ze skrzynki. Na poczcie czeka na mnie przesyłka z sądu.
Uffff! Nareszcie!

12,167

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Piegusku, trzymam kciuki, mam nadzieję, że sprawa szybko się rozwiąże i odczujesz ulgę.

12,168

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Nie dziękuję, Symbi, żeby nie zapeszyć. Rano nie zdążyłam zajść na pocztę, więc jeszcze nie wiem, czego się dokładnie spodziewać.

12,169

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Tak. Wezwanie do sądu przyszło. Na koniec stycznia.
Sto kilo spadło mi z pleców.
Następne sto spadnie, jeśli rozprawa przebiegnie pomyślnie.

12,170

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry smile

Piegusku - trzymam kciuki.

Zapraszam na popołudniową kawę.

http://scouteu.s3.amazonaws.com/cards/images_vt/merged/dzien_dobry_milego_dnia_zycze_6.jpg

12,171

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Super ta kawka.
Jak już zakończy się ta cała sądowa historia, to sobie sprawię jakąś małą fanaberię. Może to będzie jakaś niezwykła kawa w sąsiednim pięknym mieście, a może sukienka czy wyprawa z moim synem - coś będzie w każdym razie.
Serdecznie Was pozdrawiam! Dzięki za wsparcie duchowe i moralne.

12,172 Ostatnio edytowany przez alika40+ (2017-12-12 17:09:52)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień doberek smile

Piegusku, trzymam kciukasy za spełnienie Twoich,, fanaberii''  smile

Lili , dzięki za kawkę, tego mi właśnie potrzeba w ten smętny dzień wink

A u mnie nieciekawie w kwestiach zawodowych,juz miałam wszystko prawie dograne z wyjazdem do pracy i niestety plany szlag trafił sad
Dziś dostałam tel. od firmy wyjazd odwołany, PDP zmarł , kurcze  to już drugi raz mnie spotkało, czyżby jakieś fatum mnie prześladuje ???


Pozdrawiam  serdecznie ! wink

12,173 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2017-12-12 18:00:50)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Cieszę się, że taka wypasiona kawa poprawiła Wam choć trochę nastój.
Ciekawa propozycja muzyczna Aliko, refleksyjna.
Tak się czasami zdarza, że dosięga nas zła passa. Ale potem wychodzi słońce. smile


W tym refleksyjnym nastroju, pozwolę sobie wrócić do Twoich słów Symbi.

Symbi napisał/a:


Lilko, ja jak napisałam do Kościoła nie chodzę ale wierzę, że coś istnieje poza ludźmi, jakaś siła wyższa, doznałam jej działania kilka lat temu, mało brakło, a nie moje dzieci nie miałyby matki, a to wszystko z rozpaczy, tak mocno ją odczuwałam. Było bardzo dramatycznie, ale szczęśliwie Bóg mnie nie opuścił, po prostu pozwolił mi dojrzeć jako człowiekowi.

Rozpacz to bardzo trudne doświadczenie - utrata nadziei.
To kłamstwo wciskane człowiekowi przez Złego, kto mu ulegnie może przegrać życie.
W takich chwilach odwołuję się do rozumu, choć to bardzo trudne, bo emocje tak bardzo zaciemniają obraz. Ja mam taką metodę - trzymam się przekonania, że zły czas ZAWSZE przemija,  przecież moje doświadczenie tak mówi. I wtedy znów będzie pięknie, trzeba tylko dotrwać do tego etapu.

12,174

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

To znowu ja, chyba mam troszkę doła, cos mi się nie wiedzie ostatnio ...
Nie wiem czy to moja wina czy moze coś innego, czy ja jestem az taka zła,że wszystko mi się wali..
Tak sobie myślę i analizuję ....

Lili , refleksyjna nutka powiadasz, hymm znalazłam ją dzisiaj przypadkiem, bardzo mi wpadła w ucho i zapodałam wink
Z tym wychodzącym  słońcem to nie jestem pewna , ale mam nadzieję ,że kiedyś wyjdzie i zaświeci również dla mnie smile
Lody  czekoladowe wynalazłam w zamrażalniku, wcinam teraz ale cos  mi nic nie jest lepiej sad
Jutro  będzie nowy dzień i moze promyczek nadziei ???
Dobranoc !!!

12,175 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-12 22:16:45)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Zgodzę się z Lili, że w końcu wszystko przemija i ZAWSZE po burzy wychodzi słońce. Trzeba przetrwać zły czas, choć to trudne.
Mocno wierzę, że będzie lepiej!
Aliko, trzymaj się mocno!

12,176

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Co do smakołyków, to zrobiłam na jutrzejszy obiad spaghetti carbonara i nie wytrzymałam, żeby już teraz nie nałożyć sobie porcji na talerz smile

12,177 Ostatnio edytowany przez alika40+ (2017-12-12 22:24:34)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piegowata'76 napisał/a:

Zgodzę się z Lili, że w końcu wszystko przemija i ZAWSZE po burzy wychodzi słońce. Trzeba przetrwać zły czas, choć to trudne.
Mocno wierzę, że będzie lepiej!
Aliko, trzymaj się mocno!

Piegusku, dziekuję trzymam się jakoś , ale tak mi dziwnie,mam wrazenie ,że czego się nie dotknę to coś jest nie tak sad
Wiem, wiem pozytywne myslenie !!!

Przetrwać przetrwam, zawsze staję na nogi i idę do przodu  nie ogladając się za siebie ..

Ps dzęki  za pomysł na obiad , jutro upichcę, trzy dni będę jadła.. jak zwykle hmm

12,178 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-12 22:27:20)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Ali, aż tak źle? Przykro mi bardzo. Mocno ściskam, bo cóż więcej mogę.
Ja też gotuję na dwa-trzy dni.
Syn wzgardził moim daniem. Ten facet nie zna się na jedzeniu! wink
Na szczęście przewidziałam to, odłożyłam dla niego część makaronu i zakupiłam słoik dżemu wiśniowego.
A carbonara dla mnie!

12,179 Ostatnio edytowany przez alika40+ (2017-12-12 22:42:50)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Aż tak źle to nie ,tylko szkoda mi czasu , ktory przemija i juz nie wroci ...
Sorry, za to moje smęty hmm

Rzadko gotuję jak jestem sama, ostatnio w piątek, ale juz cos mi się chce gotowanego, wiec jutro  makaron

12,180

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dobra znikam,chyba dobry film leci na tvn
Pa  Piegusku smile

12,181 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-12 22:52:11)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

A posmęć trochę, jeśli Ci tego trzeba smile
A ja się zastanawiam, czy dostanę jakieś alimenty na syna. Były raczej nie będzie miał z czego ich płacić, a byłaby to duża pomoc. O jakiejś znacznej kwocie nie marzę, bo wiem, że to nierealne.

12,182

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Żeby nie jesc przez 3 dni tego samego to można zamrozić w pudełku po lodach (takim 800-1000ml) i mieć na potem. Przetestowane bo też mam problem żywieniowy. Czasem też korzystam z powstałych barów z dwoma daniami za 10-12zł ale nie za często bo szału nie ma.
W temacie związkowym doszedłem do wniosku że (teoria plemienna jak już kiedyś wspominałem dużo wyjaśnia) kobiety i mężczyźni powinni żyć tak aby spotykać sie primo - nocą dla przedłużenia gatunku i secundo -przy przekazywaniu upolowanego jelenia. Poza tym nieszczególnie mają sobie coś do powiedzenia i lepiej żeby przebywali z własną płcią która ich rozumie.  Wniosek powstał na skutek wysłuchania zarzutów obu płci smile . Co Wy na to ?

12,183

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry!
Bardzo lubię spaghetti carbonara, ale moje dzieciaki za nią nie przepadają, wolą tradycyjny pomidorowy sos do makaronu.
Piotrze, ja się z Tobą zgadzam. Zresztą, nie tylko ja. Byłam kiedyś u jednego bardzo dobrego psychiatry w moim mieście i on też tak powiedział, że w związku kobieta i mężczyzna spotykają się wieczorem w wiadomych celach, a w ciągu dnia rozchodzą każde do swoich spraw.  Cała ta gadka o "porozumieniu dusz" to się bierze z postkoitalnego upojenia.

12,184 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2017-12-13 10:33:17)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Hey! Ja na to (jakby powiedzieli górale smile ).

Aliko spieszę do Ciebie z serdecznym uściskiem.
Ja myślę, że człowiek nie powinien być w życiu sam na dłuższą metę, bo to się nie udaje. Pamiętam jak mój mąż pracował z dala od domu, a ja miałam problemy w pracy. Wracałam do domu i byłam sama, siadałam na łóżku i płakałam, albo po prostu siedziałam w bezruchu godzinami. To było okropne.
Ciężko się żyje bez bliskiej osoby na co dzień, czy to dzieci, czy partnera, czy przyjaciela.

Dla Ciebie dziś Aliko ta przepiękna ballada. Życzę Ci żebyś poczuła się jak w niebie.


Ja myślę, że ludzie po prostu boją się kochać, z różnych względów. Nie chcą bliskości drugiego albo nie potrafią być blisko. Ale czy to nie życiowa strata? Nie wiem. Ale może się okazać u schyłku życia, że troska o pełny brzuch i portfel, to jednak było za mało.
Z drugiej strony wiem, że często szuka się spełnienia nie tam gdzie ono jest.
A z trzeciej myślę, że "niespokojne jest serce człowieka dopóki nie spocznie w Panu". 

Ja myślę, że zdrowy układ to żeby kobieta i mężczyzna byli razem, dbali o siebie, o swoje potomstwo i o swoje gospodarstwo. Oprócz tego kobiety powinny spędzać czas z kobietami, a mężczyźni z mężczyznami, bo to jest potrzebne. A dzieci oczywiście z innymi dziećmi, przecież to uwielbiają. Plus oczywiście wspólne damsko-męskie imprezy i spotkania.
Ja jestem tradycjonalistką i w takim układzie widzę spełnienie. smile

12,185

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Piegowata, ja tam się dobrze nie znam na alimentach, ale ojciec ma płacić, a jak nie ma z czego bo jest chory, to jego rodzice przejmują ten obowiązek, a jak nie to państwo. W każdym bądź razie staraj się o te pieniądze na syna.

12,186 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-13 14:22:26)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Moje poglądy na kwestię poruszoną przez Piotra plasują się gdzieś pośrodku.
Skłaniam się ku tradycji, chciałabym pójść z kimś przez życie ramię w ramię (ach, ci marzyciele!), ale to nie wyklucza potrzeby osobnych obszarów, przestrzeni dla siebie.
Nigdy nie miałam potrzeby ciągania męża na babskie pogaduchy z moimi koleżankami ani nie było dla mnie problemem, że on wychodzi z kolegą na piwo. Nieraz szłam do kina czy na koncert sama będąc już mężatką ; przecież i ja nie chciałabym ziewać z nudów na jakichś gwiezdnych wojnach, więc dlaczego miałabym katować faceta np. Beatą Rybotycką? Ale chciałabym choćby zadzwonić potem do niego i opowiedzieć, że było super smile
Zastanawiałam się kiedyś nad takimi związkami, w których mieszka się osobno i doszłam do wniosku, że jest to dla mnie zupełnie akceptowalne. Pod warunkiem, że wciąż czuję się ważna, potrzebna i możemy wzajemnie na sobie polegać.
Na pewno jednak źle czułabym się w relacji, gdzie jedynym łącznikiem jest wspomniane "przedłużanie" i wspólne interesy. Nie! Potrzebuję przyjaźni w związku i w pełni zgadzam się z Lilką, że wiele osób bliskiej więzi po prostu się boi.
"Przedłużanie" często bywa formą ucieczki przed bliskością i otwartością . Wyskoczą ludzie z ubrań, wskoczą pod kołdrę i już im się wydaje, że sprawa załatwiona, że są blisko, więc po ro rozmawiać, zwierzać się, poznawać? Dalej się już nie idzie... tylko - no, własnie, Symbi! - "jedzie się" na postkoitalnym upojeniu, a ono bywa bardzo złudne i zawodne.
Jestem za równowagą między niezależnością a bliskością.

12,187 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-13 15:38:25)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Lilko, koleżanka na innym wątku opisywała sytuację, gdzie od byłego męża alimentów ściągnąć po prostu nie sposób, a ona za "dobrze" zarabia, żeby cokolwiek uzyskać od państwa. Obawiam się, że ze mną może być podobnie.
Mimo wszystko miałabym skrupuły przed pociąganiem teściowej do odpowiedzialności. Choć z drugiej strony mam argumenty, że nie taka ona biedna jak się wydaje.



Lubię te forumowe dyskusje, bo z nich klarują się poglądy.
Przez całe dorosłe życie czułam się "dziwna" i niedzisiejsza w swoich poglądach na całe to seksualne zamieszanie (no, prawie całe, bo jako naiwne młode dziewczę sądziłam, że moja wizja świata jest oczywista), a dziś wszystko układa mi się w spójną całość. Rozpoznaję, co jest "moje", a co tylko wydawało mi się jakąś normą, do której "powinnam" przystawać.
Dochodzę do wniosku, że sporo przeczuwałam intuicyjnie i... słusznie. Choćby to była tylko moja słuszność.
Odnajduję SWOJĄ PRAWDĘ. Lepiej późno niż wcale.
Zagmatwałam trochę ; kumacie? smile

12,188 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-13 12:39:11)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Nie wiem, czy potrzeba jeszcze o tym gadać, ale wracając do wypowiedzi Symbi o upojeniu przytoczyłabym historyjkę prosto z życia. Tylko uprzedzam, wulgarna trochę jest.
Koleżanka z pracy opowiadała mi kiedyś, jak w dawnej pracy - z samymi facetami, prostymi chłopami - zdarzyło się, że któryś z kolegów "zmajstrował" jakiejś kobiecie dziecko, ale nie zdecydował się na związek z nią.
Koleżance, starszej ode mnie o pokolenie z hakiem, zebrało się na umoralnianie kolegi:
- Ty, Antek (Jasiek, Stasiek...  - wstaw dowolne)! Czemu ty się z nią nie ożenisz?
- Bo jej nie kocham.
- Jak to nie kochasz? No przecież dziecko razem macie!
- A bo jak mi stanął, to myślałem, że ją kocham.

Prosto, krótko i w sedno.

12,189

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Piegus  - jest też oczywiście opcja że były będzie chciał mieć syna u siebie i od Ciebie alimenty. Tu ważne jest zdanie syna skoro już nastolatek to może sie wypowiedzieć choć to też wiadomo niełatwe dla niego.
Postkoitalny - skąd to słowo wytrzasnęłyście ? 
Alez to co napisałyście sie doskonale łączy z tym co ja napisałem - dbamy o siebie bo stanowimy rodzinę ale nie przesadzajmy z tym dążeniem do porozumienia dusz. Symbi - high five!

12,190 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-13 14:05:27)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piotr Introwertyk napisał/a:

Piegus  - jest też oczywiście opcja że były będzie chciał mieć syna u siebie i od Ciebie alimenty. Tu ważne jest zdanie syna skoro już nastolatek to może sie wypowiedzieć choć to też wiadomo niełatwe dla niego.
Postkoitalny - skąd to słowo wytrzasnęłyście ? 
Alez to co napisałyście sie doskonale łączy z tym co ja napisałem - dbamy o siebie bo stanowimy rodzinę ale nie przesadzajmy z tym dążeniem do porozumienia dusz. Symbi - high five!

Piotrze, w to nie wątpię, że on będzie chciał syna. Trochę się obawiam, co wymyśli, ale sądzę też, że moje argumenty są dość mocne. Syn wciąż konsekwentnie utrzymuje, że chce być ze mną. Wniosłam również o wysłuchanie jego, bo to już duży chłopak. Staram się nie panikować i nie wymyślać czarnych scenariuszy.
Słowa "koitalny" czy "postkoitalny" nie znałam, może gdzieś tam się obiło o uszy, ale domyśliłam się, o co chodzi i potwierdziłam domysły w internecie.
Ja choć uwielbiam bliskość, potrzebuję też niezależności. Nie musimy bez przerwy spijać sobie z dzióbków smile
A porozumieniem dusz jest dla mnie zgodność co do wyznawanych wartości. Mam sporo bratnich dusz.

P.S. Wcale mi nie przeszkadza, że przez trzy dni jem to samo - za to święty spokój z gotowaniem smile

12,191 Ostatnio edytowany przez alika40+ (2017-12-13 16:19:47)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień doberek smile
Jakoś tak nie lubię, jak ktos się zwraca do mnie bezosobowo, może to dziwne ale tak mam hmm

Piotrze stosuję zamrażanie i wiem jak to działa wink

Z tym gotowaniem to mam różnie , raz mi się chce a raz nie big_smile tongue, przeważnie tak mam jak jestem sama...
Jak mam dla kogo to owszem lubię dogodzić podniebieniu i nawet zachcianki kulinarne spełniam i dogadzam swoim,, mężczyznom'' wink

Dziś mam lepszy dzień, moje troski i zwątpienia w siebie  powolutku odchodzą w siną dal...

Piegusku, też tak myślę ,,spijanie sobie z dzióbków''  to nie ta droga, dla mnie szacunek, szczerość i zaufanie jest podstawą w kazdej relacji  nie tylko partnerskiej ale i koleżeńskiej, przyjacielskiej jak również rodzinnej.

Tak się zastanawiam co tak na prawdę znaczą te słowa? Czy w dzisiejszych czasach mają one jakąś wartość? Czy wyszły one juz z mody?
Nikt już nie portafi być szczery? Mówić prosto z mostu co czuje, jak jest, dlaczego tak jest? Dlaczego ludziom przychodzi to z taką trudnością? Boją się przyznać do swojej słabości? błędu? Czy o co chodzi? Bo nie rozumiem tego….
Zaufanie to też ważna sprawa w koleżeństwie, przyjaźni, partnerstwie, miłości…ale z tym też ludzie maja problemy…
Może chodzi tu o brak umiejętności porozumiewania się? Wszyscy zapomnieli już na czym tak na prawdę opierają się stosunki międzyludzkie, stosunki partnerskie, koleżeńskie, życie w grupie, życie z kimś… może nikt już nie potrafi rozmawiać z drugim człowiekiem?Rozmowę  wyparły komunikatory itp. gadżety .
Żeby nie było , że jestem jakaś niedzisiejsza sama też korzystam z tych wynalazków big_smile , ale lubię sobie porozmawiać np w sklepie czy na ulicy, uśmiechnąc się ot tak do starszej pani, pana, dziecka , ot tak zwyczajnie tak po prostu wink
Dla większosci ludzi najważniejsze  są  teraz są pieniądze, ciepły kąt, święty spokój… Wiem , wiem, wazne ale nie najważniejsze..
Na szacunek natomiast składają się i szczerość i zaufanie. Gdy jesteś szczery to znaczy, że szanujesz daną osobę…jeśli nie jesteś…to chyba jest coś nie tak …
Rozumiem też ,że nie kazdy lubi i preferuje szczerość, ja jednak wolę jak ktoś mi powie prosto w oczy a nie,, owija w przykładową bawełnę ''


Zastanawia mnie to wszystko…i to bardzo…

Pozdrawiam cieplutko wszystkich smile

Ps na obiad jednak u mnie dzisiejszego dnia nie makaron tongue tylko miks warzyw z piekarnika z piersią kurczaka i trzy dni z głowy wink tongue

12,192 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2017-12-13 16:30:19)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Hej Ali, dla Ciebie dziś specjalnie ten torcik i popołudniowa kawa. smile

http://id.joe.pl/sub_images/pictures/e55931466623b2c7594dcbe24cee85b9_th2.gif

Ja uwielbiam takie ciasto, z ptasim mleczkiem, musem, owocami...

Za to mrożonek nie robię, bo nie lubię. Po prostu mi nie smakują, wyczuwam ten specyficzny posmak. Nie lubię nawet mrożonych warzyw w zupie. Lubię świeże potrawy i tylko takie mają cenne składniki. Wiadomo, że najczęściej dania zostają do drugiego dnia i to zjadamy, ale ja już nie ze smakiem.

Ali, ale nic nie piszesz czy Ci się Bryan Adams podobał, bo mnie bardzo. To jest jedyny muzyk na koncercie którego mogłabym piszczeć jak małolata. big_smile Ma w sobie to coś. Nie wiem może ten głos. smile A tu bardziej współcześnie.

https://vigorvegano.files.wordpress.com/2016/04/1024px-bryan_adams_hamburg_mg_0631_flickr.jpg

12,193 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2017-12-13 16:55:20)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Kochani ja bym mogła całe poematy z Wami tu pisać, tylko skąd brać czas. smile
Lubię Was czytać. Poznajemy się wtedy wzajemnie. Mnie się zdaje, że my to w zasadzie piszemy z podobnym przesłaniem, tylko każdy coś nowego odsłania i dodaje.

Odniosę się tylko do tzw. porozumienia dusz. Kiedyś tego pragnęłam z mężem. Pisałam o tym. Dziś wiem, że zdarza się to naprawdę rzadko, o ile w ogóle. Teoretyzując myślę, że coś takiego było by możliwe, tylko warunki bardzo trudno spełnić i dlatego prawie się nie zdarza. Myślę, że gdyby spotkało się dwoje ludzi, którzy mieli by odpowiedni zasób wiedzy o człowieku, do tego byli by już ukształtowani i dojrzali, i jeszcze szalenie by im na sobie zależało, to takie absolutne porozumienie było by możliwe.
Ja doszłam do wniosku, że skoro to zdarza się rzadko, albo wcale, to nie może być w związku niezbędne i dlatego już tego nie oczekuję, a poza tym osiągnęłam porozumienie ze samą sobą, co wydaje mi się o wiele bardziej istotne. smile

Szczerość jest trudna w dzisiejszym świecie. Ludzie nie mówią prawdy z wielu powodów. Też tak to odbierałam Aliko, że skoro mnie okłamują to znaczy, że nie szanują, że nic dla nich nie znaczę. I czasami tak właśnie jest, ale nie zawsze. Czasami po prostu się boją.
Myślę też, że bez szczerości nie da się stworzyć żadnej relacji.

12,194 Ostatnio edytowany przez alika40+ (2017-12-13 17:12:17)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Lili, sorki , zapomniałam napisać smile
B.Adamsa uwielbiam , jest boski a ten głos hymmm smile  mam  płytę, skromnie napiszę smile

Ja rozumiem , ze szczerosć jest trudna ale jak się chce to jednak mozna prawda ??
Ja  tu nie piszę o tym,żeby wszystko mówić od a-z, bo to jest niepotrzebne, chodzi mi o taką normalną szczerość międzyludzką.

Ps ciasto pychota, mniam tongue

12,195

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Chcecie szczerze- to macie! Kompletnie absurdalne wydaje mi sie wstawianie obrazkow ciast i kaw na forum a juz kompletnie nie rozumiem jak ktos pisze ze smaczne!
Przykro mi ale tak to widzę  big_smile

12,196

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

O jak fajnie, że trafiłam z Bryanem i z ciastem. smile

Pewnie, że jak się chce to wszystko można. smile
Jak najbardziej widzę kwestię szczerości tak jak i Ty.
U mnie fałsz w relacjach w ogóle nie wchodzi w grę.
A ja nawet jakbym chciała udawać, że wszystko jest w porządku, to nie umiem.
Duszę się w sztucznych układach.

12,197

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

No i OK Piotrze, nie wszystko musi się podobać i nie wszystko trzeba rozumieć.
Ja jak sobie piję kawkę i jem ciacho, to lubię wtedy wstawić obrazek, bo mam wrażenie, że to nas zbliża do siebie. smile

O widzicie, jest szczerze, a świat się nie zawalił. smile

12,198

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piotr Introwertyk napisał/a:

Chcecie szczerze- to macie! Kompletnie absurdalne wydaje mi sie wstawianie obrazkow ciast i kaw na forum a juz kompletnie nie rozumiem jak ktos pisze ze smaczne!
Przykro mi ale tak to widzę  big_smile

A mnie nie jest przykro big_smile
Każdy lubi co innego i podoba mu się co innego .
Nudno by było na tym świecie jakby wszystkim podobało się to samo  wink

12,199

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piotr Introwertyk napisał/a:

Chcecie szczerze- to macie! Kompletnie absurdalne wydaje mi sie wstawianie obrazkow ciast i kaw na forum a juz kompletnie nie rozumiem jak ktos pisze ze smaczne!
Przykro mi ale tak to widzę  big_smile

A ja tam lubię tę zabawę - jest przyjemna i wprowadza miły nastrój. I jak najbardziej dania zwykle wyglądają apetycznie, bo przecież brzydkich zdjęć nie wybieramy.

12,200 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-13 19:50:08)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Relacja bez szczerości według mnie mija się z celem. Oczywiście, nie wszystko się wszystkim mówi, ale po co udawać kogoś, kim się nie jest?
Domyślam się, co mają na myśli ci, którzy wierzą w to słynne porozumienie dusz - jakieś mistyczne i zupełnie nierealne stopienie się w jedno. Nie chcę nikogo obrazić, ale dla mnie to bajki dla małych dziewczynek i dziwi mnie, że nabierają się na nie całkiem dorośli ludzie.
Ja porozumieniem dusz nazwałabym po prostu fakt, że mamy jakąś wspólną płaszczyznę, nadajemy na podobnych falach i takich ludzi nie brakuje mi w życiu. Nie muszę tego szukać akurat w związku, choć paradoksalnie, związku bez tego nie chcę.

Przy tej okazji przypomina mi się pewna rozmowa z bratem. Jesteśmy z jednego domu, więc dobrze się rozumiemy i czasem nawet za wiele nie musimy mówić, oczywiste jest, że myślimy tak i tak. Przy jednej z takich rozmów, właśnie o małzeństwie, związkach i tego typu sprawach, odczułam takie porozumienie i radość, że ktoś dobrze wie, o czym mówię, że wykrzyknęlam gromko: "Brat!!!! Ożeń się ze mną! Razem będzie nam dobrze!!! smile
Niestety, byliśmy już oboje w związkach małżeńskich wink

12,201

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Piegusko, ja porozumienie dusz rozumiem jako, doskonałe rozumienie drugiego człowieka, rozumienie tego co myśli i czuje, rozumienie dlaczego tak postępuje, a do tego potrzeba wiedzy, doświadczenia życiowego i również takiego bardzo pozytywnego podejścia, chęci, akceptacji, zaangażowania. No i oczywiście, że można by to osiągnąć nie tylko z partnerem w związku, ale też właśnie bratem/siostrą czy przyjaciółką/przyjacielem, może rodzicem.

Piegowata Ty piszesz w bardzo bezpośredni, jasny, przyjazny sposób. Lubię to. Opowiadasz szczerze o sobie, często bez skrępowania. To zbliża. Pozwala bardziej Cię poznać. Lubię Cię czytać i w zasadzie często mamy podobne myślenie. Blisko u nas do porozumienia. W każdym bądź razie ja rozumiem to o czym piszesz. smile

I jeszcze myślę, że te wizualizacje, które tu wstawiamy to w pewnym sensie powstają na potrzeby wirtualnego kontaktu. Pozwalają dać komuś odczuć, że jest dla nas ważny, pozwalają pokazać, co lubimy, co nam się podoba, co nas śmieszy. Mnie się zdarza, że te pozytywne emocje stąd smakują mi bardziej niż rzeczywiste smakołyki. 
Ale oczywiście rozumiem, że nie każdy jest do tej formy przekonany. smile

12,202 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-14 00:42:02)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Lili, speszyłaś mnie trochę tym "bez skrępowania". Czasami się zastanawiam, czy nie za bardzo się wywnętrzam. Ale zawsze uważałam, że skoro jestem, a przynajmniej staram się być uczciwa, nie mam nic do ukrycia. I nie po to się urodziłam, żeby przemykać przez życie kanałami. W niektórych sprawach bywam mniej powściągliwa niż w realu, bo to, że rozmówcy nie patrzy się w oczy, pozwala poczuć się swobodniej. Po to tu zresztą kiedyś weszłam, żeby popisać o rzeczach,o których z osobami znającymi mnie na co dzień krępowałabym się porozmawiać. A bardzo tego potrzebowałam.

12,203

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień doberek smile

Poranną kawę zapodaję, proszę wink
https://r-http-a9.dcs.redcdn.pl/http/o2/tvn/web-content/m/p5/i/5a142a55461d5fef016acfb927fee0bd/74f27700-5853-4280-8851-cb2603d1734a.jpg

Miłego dnia !!

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Moi Drodzy, długo mnie nie było, ale powróciłem z tą melodią smile

12,205

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Cześć.
A mi dzisiaj smutno. Ale o tym później.
Tymczasem pozdrawiam z mojego szarego dzisiaj miasteczka smile

12,206 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2017-12-14 17:02:27)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witajcie Kochani smile
Ja dopiero przysiadam się do jakże uroczego stolika z kawą. smile
Piękne te dłonie, zwłaszcza te smukłe z czarnymi paznokciami.

Panowie też przysiadają się do nas z lekką nutą nieśmiałości, Piotrze, Wielbicielu. smile

Astral szefie, co u Ciebie?

Snake, a Ty gdzie się podziewasz? Nie piszesz już na forum?

Nie wiem jak Wam, ale mnie brakuje nieobecnych. Wiem, że dobrze jest być w realu, a nie na forum (zwłaszcza nałogowo), ale jakoś tak chciałoby się wiedzieć co tam u kogo. smile

Święta blisko może ktoś wpadnie z życzeniami i da znać że żyje. smile

Piegusko nic się nie martw tym "nieskrępowaniem", dzięki temu że czujesz się swobodnie, jesteś dobrze odbierana, w sensie ludzie czują się dobrze z otwartymi osobami. Ja na pewno. Też czasem się martwię, że za dużo powiedziałam.

Każdy z nas ma inne usposobienie i tak jest dobrze. Pełne urozmaicenie. smile

Wielbicielu dziękuję, wspaniała muzyka, cudowna sceneria i przepiękne kobiety. Na twarzy jasnowłosej dostrzegłam piękne piegi. smile


A ja dziś wstawię coś niecodziennego, bardzo wesołego, z dedykacją dla pewnego znajomego, dla Piotrka, jeśli nas czyta to na pewno się domyśli. smile

12,207 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-14 17:43:54)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Lilko, nie chwaląc się, nieraz słyszałam, że dobrze się ze mną rozmawia. Może właśnie z powodów, które wymieniłaś? Uwielbiam rozmawiać, w ten sposób ładuję swoje wewnętrzne akumulatory i czerpię satysfakcję. Być może dlatego jakoś na brak porozumienia z ludźmi nie narzekam.
Pisałam, że mi smutno. Otóż mój syn dał mi do zrozumienia, że czuje się gorszy od swoich kolegów. Podpowiedziałam mu, żeby zaprosił kiedyś któregoś do domu, a on mi na to, że będą się z niego śmiać, że mamy stare meble, że jesteśmy "biedni" (ja tam się za biedną nie uważam!). Próbowałam wyjaśniać, że nie takie wartości są najważniejsze, nie to się liczy, ale nie tak łatwo wytłumaczyć to dwunastolatkowi.
Czuję się winna, że zburzony został bezpieczny świat mojego dziecka. Że ma rozwiedzionych rodziców, a ostatnio i ukochany ojciec zupełnie się od niego oddalił. Że choć nam się nigdy nie przelewało, było stabilnie i w miarę bezpiecznie, przewidywalnie...
I myślę sobie: co za świat?! Gdy byłam dzieckiem, kwestie tego, co kto ma, czego nie ma, były zupełnie nieistotne. Bawiliśmy się wszyscy razem, wszyscy mniej-więcej mieliśmy tyle samo. Mogłabym wręcz powiedzieć, że byłam z ciut "lepszej rodziny", bo miałam ojca na kierowniczym stanowisku (co niekoniecznie się przekładało na sukces finansowy), a jednak rodzice nigdy nie pozwoliliby mi z tego powodu wywyższać się nad inne dzieci.
A dziś obserwuję, jak wielu rodziców dało się ogłupić bożkowi pieniądza, zarywa noce, zabija się, by dziecko miało drogie buty czy "wypasiony" komputer. Na litość Boską, czy o to w życiu chodzi???
Dałabym mojemu dziecku wszystko (o ile byłoby to dla niego dobre), ale choćbym uznała to za słuszne, nie dam rady tyrać jak zdrowy człowiek na te jakieś buty i smartfony.
Powiem więcej: uważam, za wychowawcze, gdy dziecko usłyszy czasem, że czegoś nie dostanie, że na coś musi poczekać, że nie wszystko ma i z tym też musi sobie poradzić. Uważam za ważną życiową umiejętność odmówienie sobie czegoś od czasu do czasu - a jednak mi przykro.
Jak pomóc temu dziecku odnaleźć się w tym wszystkim?
Dziś wywiadówka, za chwilę wychodzę. Może delikatnie poruszę problem oceniających się według stanu posiadania dzieciaków? Na osobności z wychowawczynią. To mądra kobieta, może jakąś pogadankę dzieciakom przemyci?

12,208

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

czołem ekipo  ja żyję jakoś ostatnio brak czasu bo ostro wziąłem się za wykończeniwkę  na budowie  i wygląda to tak że z jednej roboty do drugiej

12,209

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Piegusie - akurat do rozwiązywania tego typu problemów to własnie Ty jesteś osobą do której bym sie zwrócił o poradę więc nie watpię że poradzisz sobie doskonale co nie oznacza że twój syn będzie natychmiast szczęśliwy ale wyrośnie na mądrego człowieka. Gdybyś jednak koniecznie chciała coś odswieżyć to polecam malowanie - ścian , mebli, drzwi - może nawet na jakieś dzikie kolory. Jest to tanie i kompletnie zmienia mieszkanie.  Co do ewentualnego  zakupu mebli polecam olx. Akurat meble są tam tanie i bardzo da sie je jeszcze znegocjować. Korzystam z obu form i sobie bardzo chwalę. Jak obecnie kuchnię walnąłem na kolory antracytowo-białe to mój syn stwierdził że ho ho - nowocześnie.  Jakby co polecam sie do porad a i Astral ma pewnie niezłe doświadczenie wink .

12,210 Ostatnio edytowany przez alika40+ (2017-12-15 09:49:41)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry smile

Piegusku rozumiem Ciebie doskonale, samotne wychowanie nastolatka w dzisiejszych czasach w dobie tych wszystkich,, bajerów'' i pogoni za kasą jest trudne.
Sama słyszę na swoim osiedlu jak małolaty chwalą się swoimi telefonami i co mają w domu itp
Przykre to,że człowieka ocenia się po tym co posiada... Ale ludzkiej mentalności się nie zmieni.

Tak jak pisze Piotr poradzisz sobie i wytłumaczysz synowi,że majętność nie zawsze idzie w parze z dobrocią, ale o tym sama dobrze wiesz smile
Dużo można pisać na temat ludzkich wyobrażeń o posiadaniu, ale raczej nie o to tutaj chodzi, wiec nie będę się rozwodzić.

Pozdrawiam  Ciebie serdecznie. smile

Miłego dnia wszystkim widzialnym i niewidzialnym życzę !!!  wink

12,211

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Snake, a Ty gdzie się podziewasz? Nie piszesz już na forum?

Czasem od słów trzeba przejść do czynów wink

12,212

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Snake do cholery jesteś na prawdę niezły!
No, to rozumiem. smile

Po takiej scenie to chyba na powrót zakocham się w filmie. Jest doskonała.
Zacznę od Gwiezdnych Wojen, wybieramy się w weekend we trójkę.

12,213

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Astral Shadow napisał/a:

czołem ekipo  ja żyję jakoś ostatnio brak czasu bo ostro wziąłem się za wykończeniwkę  na budowie  i wygląda to tak że z jednej roboty do drugiej

Hej Astral,
czasami dobrze jest zająć ręce, mniej czasu na rozmyślania, a i efekty potem cieszą. smile

12,214 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2017-12-15 10:33:50)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Kochani kawa i piosenka dla Wszyskich smile

http://www.cie-kawa.pl/0x5Erepository?resource=09d6b3fc6a1a166277b7af4304bbec72

12,215 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2017-12-15 11:00:03)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Piegusku, rozumiem Cię w kwestii problemów szkolnych dziecka. Nie jest łatwo odnaleźć się dziecku w środowisku szkolnym.
Dzieci bardzo to przeżywają nawet jeśli tego nie pokazują po sobie.
Poruszanie takich problemów na lekcji wychowawczej to bardzo dobry pomysł. Dobry wychowawca to prawdziwy skarb dla dzieci.

Moim zdaniem dajesz synowi właściwy przekaz, że są cenniejsze wartości niż posiadanie dóbr materialnych.
Z drugiej jednak strony niech idzie przekaz, że człowiek może czynić swoje życie komfortowym, że dzięki nauce i pracy stać go będzie na wartościowe rzeczy, na sprawianie sobie przyjemności. Bo i w tej dziedzinie trzeba znaleźć zasadę złotego środka. Taki przekaz podnosi wiarę w siebie, w swoja sprawczość, w to że się zasługuje na dobre rzeczy. (Czytałam o tym).
Moim zdaniem syn powinien mieć choć kilka rzeczy takich, które są cool wśród rówieśników. To jest ważne, żeby nie odstawać od grupy.
Np. koszulkę, bluzę, czapkę czy buty takie jak jemu się podobają, jedną sztukę ale takie jak chce.
Może ktoś z rodziny kupi Mu takie wymarzone rzeczy na urodziny czy gwiazdkę, może babcia, chrzestny.

Z tym, że trzeba uczyć dziecko poczekać na pewne rzeczy to bardzo słusznie. To ważna umiejętność.

Dla mnie rzeczy materialne nie mają i nigdy nie miały zbytniego znaczenia, po prostu moje poczucie wewnętrznego szczęścia od nich nie zależy, ale wiem, że u innych ludzi może to zupełnie inaczej wyglądać.

Ostatnio rozmawiałam z mężem, że chyba podążamy w złym kierunku, kupujemy córce najlepsze rzeczy, bo nas na to stać, jest jedna, a my oboje pracujemy. Zresztą lubimy sprawić Jej przyjemność, ale np. iPhone'a nie kupimy, bo uważam, że ten produkt nie jest wart swojej ceny i nie jest Jej potrzebny. No i tak myślę, czy te rzeczy, wyjazdy, kina, teatry to nam zastąpią drugiego człowieka, czy są ważniejsze niż kolejne dziecko?
Kiedy córka niedługo dorośnie zostaniemy w pustym domu, zajęci zarabianiem i wydawaniem. To wydaje mi się smutną wizją. Chciałabym żeby w domu rozlegał się śmiech dziecka. Dzieci sprawiają, że dom żyje. Mąż to przemyślał i podsumował, że właściwie to on lubi zajmować się dziećmi. smile

12,216 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-15 13:08:49)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Piotrze, z tymi meblami chodzi o to, że do wynajęcia szukam mieszkań już umeblowanych, bo to męczące co dwa lata pakować dobytek i przewozić go w nowe miejsce. Nie chcę tym sobie zawracać głowy. Za mieszkanie "odpicowane" na błysk płaci się się więcej, nie mówiąc o tym, że przecież użytkując je, zawsze coś się uszkodzi, zniszczy... Wybrałam niższy standard, ale za to cena wynajmu jest "do przeżycia". Stanowczo wolę zabrać syna na jakąś fajną wycieczkę niż inwestować w miejsce, które jest... tylko miejscem.
Lilko, z bajerów sprawiłam latem synowi telefon, bo miałam taką możliwość. Dotykowy, wybrany przez niego samego, z możliwością grania w ulubione pokemony. Zmieniałam operatora sieci, umowa objęła też syna. Ze względu na niego zrezygnowałam z nowego telefonu dla siebie... I pech chciał, że synowi po bardzo krótkim czasie telefon wpadł do wanny sad Naprawa tania nie jest, postanowiłam poczekać z tym do rozwiązania sprawy alimentów, wtedy będę miała więcej finansowych luzów. A młodemu - stwierdziłam - nie zaszkodzi, gdy odczuje konsekwencje swojej nieostrożności.
Po wywiadówce wczoraj poruszyłam sprawę na osobności. Wychowawczyni twierdzi, że w jej klasie raczej ten problem nie występuje. Są tylko jakieś dwie dziewczynki o tego typu skłonnościach.
Myślę, że to był jakiś gorszy moment mojego syna. Trochę mnie to wytrąciło z równowagi, ale już o.k.
Moim następnym krokiem po załatwieniu sprawy syna będzie złożenie podania o mieszkanie socjalne z Urzędu Miasta. W pojedynkę, bez syna mam za wysokie dochody na osobę. Jak się doczekam, to urządzę je sobie tak jak mi (a raczej nam) się podoba. Teraz mi się nie chce.

12,217

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Piegusku, skontaktuj się ze mną przez FB lub maila, bardzo pilne.

12,218 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-15 13:04:57)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Z drugiej jednak strony niech idzie przekaz, że człowiek może czynić swoje życie komfortowym, że dzięki nauce i pracy stać go będzie na wartościowe rzeczy, na sprawianie sobie przyjemności. Bo i w tej dziedzinie trzeba znaleźć zasadę złotego środka. Taki przekaz podnosi wiarę w siebie, w swoja sprawczość, w to że się zasługuje na dobre rzeczy.

Lili, zgadzam się z tym przekazem. Sporo w życiu zależy od nas, choć nie wszystko. Trzeba mieć tyle pokory, żeby to "nie wszystko" umieć godnie przyjąć, i tyle wiary w siebie, by sięgać po "sporo".
Jak ważne jest sprawianie sobie przyjemności, przekonałam się nieraz.
Mam takie różne głupawe powiedzonka - otóż powiedziałam kiedyś koledze, że najtrudniejsze czasy w moim życiu przetrwałam, bo robiłam sobie dobrze. A robić dobrze to nie są wielkie sprawy: może być choćby kąpiel przy  świecach, albo herbata z pomarańczą przy ulubionej muzyce.
Wczoraj w ramach robienia sobie dobrze wyskoczyłam po wywiadówce na końcówkę koncertu Orkiestry Czasów Zarazy. Muzyka dawna jest niesamowicie klimatyczna. Odlatuję przy niej.





Lilka787 napisał/a:

Kiedy córka niedługo dorośnie zostaniemy w pustym domu, zajęci zarabianiem i wydawaniem. To wydaje mi się smutną wizją. Chciałabym żeby w domu rozlegał się śmiech dziecka. Dzieci sprawiają, że dom żyje. Mąż to przemyślał i podsumował, że właściwie to on lubi zajmować się dziećmi. smile

Zatem do dzieła smile
A poza tym jeszcze wnuki przed Wami smile

12,219 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-15 13:39:47)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

A jeśli chodzi o te materialne pokusy, to czytywałam kiedyś namiętnie Jeżycjadę Małgorzaty Musierowicz. Do dziś "zaliczam" każdy nowy tom.
W "Pulpecji" tytułowa bohaterka przytacza anegdotę o Sokratesie, który co dzień przechadzał się po targu, oglądał stragany, ale nic nie kupował. Dziwili mu się i pytali, co w takim razie tam robi. A on na to:
- Sprawdzam, bez jak wielu rzeczy jestem szczęśliwy.
Nie ma to jak filozofem być smile

12,220

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Ja też lubię sobie sprawiać drobne przyjemności, bardzo często jest to po prostu gorąca kąpiel w wannie lub lampka wina, lub kubek kawy do porannej telewizji w weekend.

Posty [ 12,156 do 12,220 z 15,029 ]

Strony Poprzednia 1 186 187 188 189 190 232 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024