Cześć ![]()
Znowu poranek taki jak lubię. Wstaje piękny, słoneczny i śnieżny dzień
Śnieg się pewnie będzie topił, ale nie myślmy o tym. Jest cudnie!
Zaspałam dzisiaj jak niemowlę na zapowiedzianą mszę za duszę dziadzia (teścia). Miała się odbyć o szóstej rano spory kawałek drogi od nas. Nastawiłam w telefonie budzik na 4:30 rano... i nie zadzwonił, dziad jeden. Musiałam coś źle ustawić. Było już po szóstej, gdy otworzyłam błękitne swe oczęta ![]()
No, trudno.
Przyznam, że cieszyłam się na myśl o wyjściu z domu o tak wczesnej porze i niekonwencjonalnym spacerze z synem. Uwierzycie, że w swoim życiu nigdy nie byłam na roratach? Może raz, z mężem, ale słabo to pamiętam. Choć marny ze mnie religijny praktyk, to tak całkiem od świątyni nie stronię. Na roraty podobno przychodzi się z lampionami, chciałabym to kiedyś zobaczyć. Dziś byłaby okazja, ale w sumie co mi szkodzi wybrać się z raz bez okazji?
Moi rodzice też nie należeli do gorliwych religijnych praktyków, ale nie zabraniali tego nam, dzieciom, byli przychylni. Atrakcją dzieciństwa były wspólne z innymi dziećmi wyprawy do kościoła w sąsiedniej wsi. Zawsze w drodze było bardzo wesoło
Taka integracja ![]()
Kawka ; voila!

Z imbirem i cynamonem. Muszę ten przepis wypróbować ![]()




