moje cudowne życie po rozwodzie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie

Strony Poprzednia 1 179 180 181 182 183 232 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11,701 do 11,765 z 15,029 ]

11,701

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Lilko roznie sie nam forumowe relacje ukladaly w innych watkach ale w tej kwestii podpisuje sie pod tym co napisalas rekoma nogami a nawet nosem smile

Dziękuję Feniks. smile Wiele to dla mnie znaczy.

Wtedy Ty nie rozumiałaś moich emocji, a ja nie rozumiałam dlaczego ich nie rozumiesz.
Dziś wiem, że moje działania na wątku u Spensa i Roxann nie miały najmniejszego sensu.
Sama nie jestem bez winy, dałam się wtedy ponieść emocjom i użyłam kilku niepotrzebnych słów. Żałuję tego.
Jednak również dzięki Twoim wpisom wtedy zaczęłam się zastanawiać i poszukiwać.
Z każdej dyskusji można wyciągnąć ważne dla siebie wnioski.

Dziś jestem wolna od takich silnych emocji, choć niektórzy twierdzą, że to nie możliwe. A jednak. Można pokonać mechanizm autodestrukcji.
Ja jestem dumna, że to mi się udało i to jest moją siłą.

Dużo trudniej o ile w ogóle to możliwe wyjść z ramki pt. ja. Smutne to.
A może znajdzie się taki śmiałek, który będzie próbował do skutku.
Kto wie może uda mu się oderwać wzrok od siebie i zobaczyć drugiego, a potem jeszcze raz i jeszcze, aż w końcu będzie szło mu to całkiem sprawnie. smile

Zobacz podobne tematy :

11,702

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Astral Shadow napisał/a:

lila odpisałem ci na maila wsprawie sylwestra smile Wieć będzie rocka and roll wink

No i super. smile Będę dziś pisać szczegóły do tych co się zapisali.

11,703

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piegowata'76 napisał/a:
alika40+ napisał/a:

jestem tylko i wyłącznie za daniem prawa głosu kobiecie a nie rządowi , ktory ma decydować za kobiety.

Zgadzam się. To bezczelność, by decydowali o tym ludzie, dla których temat jest teoretyczną abstrakcją.

Właśnie Piegusku  o to mi tylko chodzi,mnie ponosi jak czytam te dyrdymały jaka to pomoc jest i w ogóle:/
Wystarczy poczytac ile dzieci porzebuje pomocy bo rodziców nie stać na operację ,aby dziecko przezyło , to jest totalne nieporozumienie sad

Nasz rząd jest do bani, tylko zakazy i przykazy, wiecej juz pisać nie będę !!!!

Miłego dnia , dziś tez idę na spacer do lasu głowę przewietrzyć
tongue  big_smile

11,704 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2017-10-13 13:02:45)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
alika40+ napisał/a:

Hymmm, wyszło na to ,że ja jestem za dzieciobójstwem na to wygląda ??
Chyba Lili nie zrozumieliśmy się, ja jestem tylko i wyłącznie za daniem prawa głosu kobiecie a nie rządowi , ktory ma decydować za kobiety.

W wątku obok bardzo mądre zdanie przeczytałam,,nikt nikogo nie ciągnie na siłę żeby usunąć niechcianą ciązę ''
decyzja o tym powinna być podjęta przez kobietę ''  cos w tym stylu ...

Ja Ciebie Ali rozumiem. I myślę, że na tamtym wątku tez nikomu nie chodzi o dzieciobójstwo.

Ale ja się nie zgadzam z tym, że kobiecie wolno zabić dziecko, które jest u niej w brzuchu.
Moim zdaniem życie tego dziecka nie jest jej własnością.

Żeby uniknąć takiej sytuacji potrzebna jest edukacja w sprawie antykoncepcji, ale jeżeli już doszło do ciąży, to moim zdaniem dziecko ma prawo się urodzić i wychować w rodzinie, która będzie go chcieć.
Zabicie tego dziecka w brzuchu - to nie jest dla mnie metoda na rozwiązywanie problemu niechcianej ciąży.


Wiem, że było Ci ciężko, ale czy mogąc zmienić przeszłość chciałabyś żeby któregoś z Twoich synów tak po prostu nigdy nie było? Na pewno nie.

Ja reprezentuję stanowisko tych nienarodzonych dzieci. Moim zdaniem to są ludzie (choć w początkowym etapie rozwoju) i mają takie samo prawo jak dziecko już urodzone, czy to w 6 czy 9 miesiącu ciąży, czy dorosły człowiek, czy staruszek, czy chory.

Rząd wyraża wolę większości obywateli i stanowi prawa. Co jeszcze nie znaczy, że skoro ustanowi dane prawo to okej nie będę z tym dyskutować tylko na ślepo przyjmować, bo przecież nie można naruszać czyichś dóbr w imię krzywdzących regulacji.

Naturalne prawa człowieka nie podlegają jak dla mnie negocjacjom.

A danie przyzwolenia na zabijanie nienarodzonych to nie jest wyjście z sytuacji. Właśnie należałoby umożliwić kobietom dyskretne oddanie niechcianego dziecka, usprawnić przepisy adopcyjne, dać solidną pomoc na wychowanie dzieci. Taką rzeczywiście wycelowaną odpowiednio do potrzebujących. I do wychowywania chorego dziecka też nie zmuszać. Przecież są do tego domy opieki, dać pracę ludziom, opłacić jak trzeba, wielu pójdzie tam z powołania. Jest wiele rzeczy, które można zrobić, jeśli się po prostu chce. Jesteśmy ludźmi, stać nas na takie rozwiązania.

Takie jest moje zdanie, jakby co. smile

11,705

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Lilko nie udzielam sie zbyt czesto ale podczytuje rozne watki i widac bardzo prace, ktora wykonalas nad soba. smile Bije tez z Ciebie jakas spokojna pewnosc siebie(nie mylic z zadufaniem) i swiadomosc swojej wartosci co przeklada sie na dystans do odmiennych opinii innych osob. Nie angazujesz sie az tak bardzo emocjonalnie w dyskusje ani nie traktujesz odmiennych stanowisk innych ludzi  jako atak na swoja osobe.
Ja sama tez nad soba pracuje, dostrzegam swoje niedociagniecia m.in. czasem zbyt agresywne reakcje na posty niezgodne z moimi przekonaniami albo prezentujace zachowania dla mnie niewlasciwe. Nie zawsze mi to wychodzi ale staram sie przypilowac pazurki i uszanowac ze kazdy ma prawo do swoich decyzji i pogladow smile

11,706

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Aliko, a ja mam pytanie - czy chciałabyś, żeby Twoi synowie nie mieli możliwości decydowania o narodzinach swoich dzieci czy zostawiałabyś podjęcie decyzji tylko synowej bez udziału ojca, Twojego dziecka z krwi i kości? Czy pogodziłabyś się z decyzją synowej o aborcji, gdyby Twój syn był jej przeciwny? Uważam, że ojciec też ma prawo do decydowania o nienarodzonym dziecku, czy ma żyć. To nie jest takie łatwe, a dla mnie słowa "mój brzuch-moja sprawa" to nic innego, tylko traktowanie się jako inkubatora, egoistyczne do tego. Wiadomo, są ofiary gwałtu i przemocy, i tu sama mam wątpliwości, ale to dziecko z gwałtu nie jest przecież w naszym kraju normą. Są "okna życia", dlaczego kobieta nie odda niechcianego przez siebie dziecka do "okna życia", dlaczego nie zrzecze się praw do dziecka w szpitalu, przecież też może -  dając mu najpiękniejszy dar - życie?

11,707

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:
alika40+ napisał/a:

Hymmm, wyszło na to ,że ja jestem za dzieciobójstwem na to wygląda ??
Chyba Lili nie zrozumieliśmy się, ja jestem tylko i wyłącznie za daniem prawa głosu kobiecie a nie rządowi , ktory ma decydować za kobiety.

W wątku obok bardzo mądre zdanie przeczytałam,,nikt nikogo nie ciągnie na siłę żeby usunąć niechcianą ciązę ''
decyzja o tym powinna być podjęta przez kobietę ''  cos w tym stylu ...

Ja Ciebie Ali rozumiem. I myślę, że na tamtym wątku tez nikomu nie chodzi o dzieciobójstwo.

Ale ja się nie zgadzam z tym, że kobiecie wolno zabić dziecko, które jest u niej w brzuchu.
Moim zdaniem życie tego dziecka nie jest jej własnością.

Żeby uniknąć takiej sytuacji potrzebna jest edukacja w sprawie antykoncepcji, ale jeżeli już doszło do ciąży, to moim zdaniem dziecko ma prawo się urodzić i wychować w rodzinie, która będzie go chcieć.
Zabicie tego dziecka w brzuchu - to nie jest dla mnie metoda na rozwiązywanie problemu niechcianej ciąży.


Wiem, że było Ci ciężko, ale czy mogąc zmienić przeszłość chciałabyś żeby któregoś z Twoich synów tak po prostu nigdy nie było? Na pewno nie.

Ja reprezentuję stanowisko tych nienarodzonych dzieci. Moim zdaniem to są ludzie (choć w początkowym etapie rozwoju) i mają takie samo prawo jak dziecko już urodzone, czy to w 6 czy 9 miesiącu ciąży, czy dorosły człowiek, czy staruszek, czy chory.

Rząd wyraża wolę większości obywateli i stanowi prawa. Co jeszcze nie znaczy, że skoro ustanowi dane prawo to okej nie będę z tym dyskutować tylko na ślepo przyjmować, bo przecież nie można naruszać czyichś dóbr w imię krzywdzących regulacji.

Naturalne prawa człowieka nie podlegają jak dla mnie negocjacjom.

A danie przyzwolenia na zabijanie nienarodzonych to nie jest wyjście z sytuacji. Właśnie należałoby umożliwić kobietom dyskretne oddanie niechcianego dziecka, usprawnić przepisy adopcyjne, dać solidną pomoc na wychowanie dzieci. Taką rzeczywiście wycelowaną odpowiednio do potrzebujących. I do wychowywania chorego dziecka też nie zmuszać. Przecież są do tego domy opieki, dać pracę ludziom, opłacić jak trzeba, wielu pójdzie tam z powołania. Jest wiele rzeczy, które można zrobić, jeśli się po prostu chce. Jesteśmy ludźmi, stać nas na takie rozwiązania.

Takie jest moje zdanie, jakby co. smile

Co do edukacji seksualnej - nie zrzucam tego obowiązku na szkołę, bo moim zdaniem program wychowania do zycia w rodzinie nie jest wystarczający, ale staram się sama rozmawiać z dziećmi na "te" tematy od maleńkości. Język dobieram w zależności od wieku dziecka i mówię mu takie szczegóły, jakie uważam za stosowne do wieku. Np. Jak były zupełnie małe, to mówiłam, że mama ma taką specjalną dziurkę do rodzenia dziecka (na co moje dziecko wtedy 5letnie powiedziało, "to dobrze, bo siusiak spuchłby jak balon'), a dziś używam słowa "pochwa", "wagina", "członek", "penis". Tłumaczyłam, że mama daje jajeczko, a tata plemnika, żeby mogło w czasie seksu powstać dziecko. Rozmawiamy o metodach antykoncepcji. Ostatnio dziecko pytało mnie co to jest "penetracja" i powiedziałam mu też o seksualnym znaczeniu tego słowa. Tłumaczę, co to jest orgazm i dlaczego człowiek jęczy w czasie seksu. Obalamy mity, jak na przykład to, że dziecko powstaje z samego całowania. Cały czas uświadamiam, że seks wiąże się z możliwością rodzicielstwa, nie z samą przyjemnością i zabawą. Nie jesteśmy bogatymi profesorami z dziedziny seksuologii , ale wiedza jest dostępna w książkach i internecie.

11,708

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dziewczyny jak wrocę to Wam odpowiem na wszystkie pytania, ide na spacer jest ładna pogoda smile

Narka  smile

11,709 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2017-10-13 13:45:45)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Bardzo dziękuję Feniks za informację zwrotną. smile

W dyskusji jednak język jest ważny, pomaga w dobrej komunikacji, otwiera albo zamyka oponenta na argumenty.

Często trudno jest pogodzić różne prawa, ja w takiej sytuacji zadaję sobie pytanie - czy chciałabym, aby mnie tak potraktowano.

Feniks jeśli będziesz mieć kiedyś ochotę, zapraszamy do lekkich i trudnych rozmów przy kawie. smile

11,710

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Bardzo dziękuję Feniks za informację zwrotną. smile

W dyskusji jednak język dyskusji jest ważny, pomaga w dobrej komunikacji, otwiera albo zamyka oponenta na argumenty.

Często trudno jest pogodzić różne prawa, ja w takiej sytuacji zadaję sobie pytanie - czy chciałabym, aby mnie tak potraktowano.

Feniks jeśli będziesz mieć kiedyś ochotę, zapraszamy do lekkich i trudnych rozmów przy kawie. smile

Dziekuję bardzo, niewykluczone ze się dosiadę ze swoją filizaneczką smile wink

11,711 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-10-13 15:42:53)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
alika40+ napisał/a:

mnie ponosi jak czytam te dyrdymały jaka to pomoc jest i w ogóle:/
Wystarczy poczytac ile dzieci porzebuje pomocy bo rodziców nie stać na operację ,aby dziecko przezyło , to jest totalne nieporozumienie sad

Ech, czasami się zastanawiam, czy oni coś wiedzą o biedzie, przecież chyba wychodzą poza te swoje konferencyjne sale. Może i wiedzą, ale co ich to obchodzi?
Znam bardzo blisko osobę, której dzieciństwo było niczym z powieści Dickensa, po prostu włos się na głowie jeży. Nie opiszę, bo nadużyłabym zaufania, ale tuż obok nas jest sporo prawdziwej, niezawinionej biedy. Ta bliska mi kobieta sama mówi, że w takich warunkach, jakie jej były dane, dzieci nie powinny przychodzić na świat. Wcześnie musiała dorosnąć, stać się matką swojej matki i rodzeństwa, wie, co to głód i niemożność wyjścia zimą z domu, bo brakuje butów. Dziś też życie jej nie rozpieszcza, bo zimne i głodne dzieciństwo przypłaciła ciężką chorobą. Nie może pracować, ma żałosną rentę, która nie wystarcza na życie, a gmina ma to w d...e, bo obowiązują ją przepisy.
Co ci panowie i te, za przeproszeniem, malowane paniusie, wiedzą o takim życiu?

11,712

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Symbi ja mam podobne stanowisko jeśli chodzi o edukację seksualną. Uważam, że zarówno prawa jak i obowiązki w tej sferze, w głównej mierze spoczywają na rodzicach. Szkoła jest tu na drugim miejscu. Dzieci pytają o takie sprawy w sposób naturalny, najgorsze co można wtedy zrobić to obarczyć je swoim własnym wstydem.

Dla mnie nie była to sprawa łatwa. Ale wiedziałam, że muszę się tego nauczyć i zrobiłam to. I mam efekty.

A na edukację nigdy nie jest za późno, ja właśnie niedawno skorzystałam zarówno z literatury jak i Internetu żeby się dokształcić w tym aspekcie.
I teraz chodzę uśmiechnięta od ucha do ucha, a i mąż zadowolony. smile

11,713

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Piegowata władza deprawuje.
Tym na górze wcale nie chodzi o nas. Ja mam takie obserwacje, że to jedna wielka manipulacja ludźmi, a miejscami to i niewolnictwo.
Ale przecież nie będziemy zła zwalczać złem.

Jednak czasem mam takie myśli, że jeżeli takie dziecko miało by być głodzone, bite, gwałcone, to naprawdę lepiej mu umrzeć już na starcie. Mniej bólu po prostu.

11,714

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

Aliko, a ja mam pytanie - czy chciałabyś, żeby Twoi synowie nie mieli możliwości decydowania o narodzinach swoich dzieci czy zostawiałabyś podjęcie decyzji tylko synowej bez udziału ojca, Twojego dziecka z krwi i kości? Czy pogodziłabyś się z decyzją synowej o aborcji, gdyby Twój syn był jej przeciwny? Uważam, że ojciec też ma prawo do decydowania o nienarodzonym dziecku, czy ma żyć. To nie jest takie łatwe, a dla mnie słowa "mój brzuch-moja sprawa" to nic innego, tylko traktowanie się jako inkubatora, egoistyczne do tego. Wiadomo, są ofiary gwałtu i przemocy, i tu sama mam wątpliwości, ale to dziecko z gwałtu nie jest przecież w naszym kraju normą. Są "okna życia", dlaczego kobieta nie odda niechcianego przez siebie dziecka do "okna życia", dlaczego nie zrzecze się praw do dziecka w szpitalu, przecież też może -  dając mu najpiękniejszy dar - życie?

Symbi,ja mogę tylko za siebie decydować, nie wtrącałabym się do rodziny moich synów,są dorosli i jak założą swoje rodziny to niech zyja sobie jak chcą i maja tyle dzieci ile chcą. Ja oczywiscie będę się starała być dobra babcia i bede kochała swoje wnuki, nawet postaram się je rozpieszczać chociaż na dzien dzisiejszy nie wyobrażam sobie bycia babcią.
A wracając do Twojego pytania , tak pogodziłabym się bo myślę, że to by była decyzja mojej synowej i mojego syna.  smile

11,715

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Lili, ja nie napisałam swojego posta, tylko dlatego zeby ktos mi współczuł i nie dlatego ze było mi cięzko.
Przedstawiałam to na swoim przykładzie jak traktowało się i traktuje samotne matki, ktore cos robia a nie siedzą w domu i czekaja na,, mannę z nieba '' Wiem ,że jak ja miałam nieletnie dzieci  to była inna władza, ale wiem tez ,że teraz jest jeszcze gorzej z tymi przepisami i całą tą biurokracją.
Z tego co się orientuje to najlepiej mieć duzo dzieci , siedzieć w domu i nie pracować, podobno to się najlepiej opłaca i jeszcze mieć męża alkoholika tak dla przykładu.
Dobra kończe te swoje wywody tylko powtórzę raz jeszcze to jest tylko moje zdanie.

11,716

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
alika40+ napisał/a:
Symbi napisał/a:

Aliko, a ja mam pytanie - czy chciałabyś, żeby Twoi synowie nie mieli możliwości decydowania o narodzinach swoich dzieci czy zostawiałabyś podjęcie decyzji tylko synowej bez udziału ojca, Twojego dziecka z krwi i kości? Czy pogodziłabyś się z decyzją synowej o aborcji, gdyby Twój syn był jej przeciwny? Uważam, że ojciec też ma prawo do decydowania o nienarodzonym dziecku, czy ma żyć. To nie jest takie łatwe, a dla mnie słowa "mój brzuch-moja sprawa" to nic innego, tylko traktowanie się jako inkubatora, egoistyczne do tego. Wiadomo, są ofiary gwałtu i przemocy, i tu sama mam wątpliwości, ale to dziecko z gwałtu nie jest przecież w naszym kraju normą. Są "okna życia", dlaczego kobieta nie odda niechcianego przez siebie dziecka do "okna życia", dlaczego nie zrzecze się praw do dziecka w szpitalu, przecież też może -  dając mu najpiękniejszy dar - życie?

Symbi,ja mogę tylko za siebie decydować, nie wtrącałabym się do rodziny moich synów,są dorosli i jak założą swoje rodziny to niech zyja sobie jak chcą i maja tyle dzieci ile chcą. Ja oczywiscie będę się starała być dobra babcia i bede kochała swoje wnuki, nawet postaram się je rozpieszczać chociaż na dzien dzisiejszy nie wyobrażam sobie bycia babcią.
A wracając do Twojego pytania , tak pogodziłabym się bo myślę, że to by była decyzja mojej synowej i mojego syna.  smile

Wybacz Aliko ze sie wtrace ale wcale nie odpowiedzialas na pytanie Symbi. Ona spytala czy tak samo bylabys za prawem synowej do decydowania o losie poczetego dziecka w sytuacji gdy ona chcialaby aborcji a Twoj syn - ojciec dziecka NIE?

11,717

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piegowata'76 napisał/a:
alika40+ napisał/a:

mnie ponosi jak czytam te dyrdymały jaka to pomoc jest i w ogóle:/
Wystarczy poczytac ile dzieci porzebuje pomocy bo rodziców nie stać na operację ,aby dziecko przezyło , to jest totalne nieporozumienie sad

Ech, czasami się zastanawiam, czy oni coś wiedzą o biedzie, przecież chyba wychodzą poza te swoje konferencyjne sale. Może i wiedzą, ale co ich to obchodzi?
Znam bardzo blisko osobę, której dzieciństwo było niczym z powieści Dickensa, po prostu włos się na głowie jeży. Nie opiszę, bo nadużyłabym zaufania, ale tuż obok nas jest mnóstwo prawdziwej, niezawinionej biedy. Ta bliska mi kobieta sama mówi, że w takich warunkach, jakie jej były dane, dzieci nie powinny przychodzić na świat. Wcześnie musiała dorosnąć, stać się matką swojej matki i rodzeństwa, wie, co to głód i niemożność wyjścia zimą z domu, bo brakuje butów. Dziś też życie jej nie rozpieszcza, bo zimne i głodne dzieciństwo przypłaciła ciężką chorobą. Nie może pracować, ma żałosną rentę, która nie wystarcza na życie, a gmina ma to w d...e, bo obowiązują ją przepisy.
Co ci panowie i te, za przeproszeniem, malowane paniusie, wiedzą o takim życiu?

Piegusku, napiszę tak, nie  miałam aż takiej biedy, faktem jest ze cięzko było bo nie zawsze mnie na wszystko było stać. Coś za coś wink
Ale bieda u nas w kraju jest i dalej się rozwija, a naprawdę potrzebujący i schorowani ludzie starsi jak i małe dzieci nie mają pomocy od państwa.Własnie przepisy biurokracja to jest u nas na pierwszym miejscu.

11,718

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
feniks35 napisał/a:
alika40+ napisał/a:
Symbi napisał/a:

Aliko, a ja mam pytanie - czy chciałabyś, żeby Twoi synowie nie mieli możliwości decydowania o narodzinach swoich dzieci czy zostawiałabyś podjęcie decyzji tylko synowej bez udziału ojca, Twojego dziecka z krwi i kości? Czy pogodziłabyś się z decyzją synowej o aborcji, gdyby Twój syn był jej przeciwny? Uważam, że ojciec też ma prawo do decydowania o nienarodzonym dziecku, czy ma żyć. To nie jest takie łatwe, a dla mnie słowa "mój brzuch-moja sprawa" to nic innego, tylko traktowanie się jako inkubatora, egoistyczne do tego. Wiadomo, są ofiary gwałtu i przemocy, i tu sama mam wątpliwości, ale to dziecko z gwałtu nie jest przecież w naszym kraju normą. Są "okna życia", dlaczego kobieta nie odda niechcianego przez siebie dziecka do "okna życia", dlaczego nie zrzecze się praw do dziecka w szpitalu, przecież też może -  dając mu najpiękniejszy dar - życie?

Symbi,ja mogę tylko za siebie decydować, nie wtrącałabym się do rodziny moich synów,są dorosli i jak założą swoje rodziny to niech zyja sobie jak chcą i maja tyle dzieci ile chcą. Ja oczywiscie będę się starała być dobra babcia i bede kochała swoje wnuki, nawet postaram się je rozpieszczać chociaż na dzien dzisiejszy nie wyobrażam sobie bycia babcią.
A wracając do Twojego pytania , tak pogodziłabym się bo myślę, że to by była decyzja mojej synowej i mojego syna.  smile

Wybacz Aliko ze sie wtrace ale wcale nie odpowiedzialas na pytanie Symbi. Ona spytala czy tak samo bylabys za prawem synowej do decydowania o losie poczetego dziecka w sytuacji gdy ona chcialaby aborcji a Twoj syn - ojciec dziecka NIE?

Tak , byłabym , zdania nie zmieniam ...

11,719

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Bawcie sie dobrze!
http://img1.obrazkionline.pl/ob/weekend/weekend_008.jpg

11,720

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

A ja tak tylko chciałam napisać, że mam dokładnie takie samo zdanie jak Alika. Może dlatego, że byłyśmy/jesteśmy w podobnych sytuacjach życiowych... Miłego weekendu smile

11,721 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2017-10-13 16:43:42)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Cześć Santa smile

Szanuję zdanie Twoje i Aliki, chociaż są odmienne od mojego. smile

Jeśli chodzi o pomoc państwa dla rodzin to jestem jak najbardziej za, bo dzieci to nasza przyszłość, ale jednak uważam że obecny program 500+ jest jakby mało wycelowany w realną pomoc dla dzieci. Bo co jeśli kobieta jest sama i ma tylko jedno dziecko, a też potrzebuje pomocy. Moim zdaniem powinna ta pomoc być bardziej dopasowana do potrzeb, uwzględnić też realną pomoc dla dzieci, które są ciężko chore, a leki są dla nich tylko drogie. I dlaczego nie ma na pierwsze dziecko, a tak mówiła pani premier. Oni wszyscy kłamią, nie ważne z której opcji. Wyzyskują pracę zwykłych ludzi i bawią się za nasze ciężko zarobione pieniądze. Rzucają takie właśnie hasła jak aborcja, żeby nas skłócić. My się będziemy bić ze sobą, a oni mają z tego ubaw i wcale ich nie obchodzi nasz los. Tylko pieniądz się liczy i władza.

Moim zdaniem w naszym państwie środki są marnotrawione bezmyślnie choćby na Kościół, a tak wiele można by za to zrobić.
Niestety lobby zawsze wygra z jednostką.

11,722

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
santapietruszka napisał/a:

A ja tak tylko chciałam napisać, że mam dokładnie takie samo zdanie jak Alika. Może dlatego, że byłyśmy/jesteśmy w podobnych sytuacjach życiowych... Miłego weekendu smile

I ja do tego zdania się przyłączam.
Ale tak sobie też myślę, że kiedyś tu była fajna luźna netkafejka z fajnym przesłaniem... szkoda, że już tak nie jest... sad

11,723

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Cześć Ram smile A mnie nie szkoda, bo ja lubię rozmawiać na różne tematy. I jak widać nawet na taki trudny temat nasze towarzystwo potrafi rozmawiać. smile

11,724

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Cześć Ram smile A mnie nie szkoda, bo ja lubię rozmawiać na różne tematy. I jak widać nawet na taki trudny temat nasze towarzystwo potrafi rozmawiać. smile

Czy ja wiem, Lilko? Chyba nie taki był cel tego tematu... Niby nadal trwa, ale gdzie się wszyscy podziali?

11,725

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
rampampam napisał/a:
Lilka787 napisał/a:

Cześć Ram smile A mnie nie szkoda, bo ja lubię rozmawiać na różne tematy. I jak widać nawet na taki trudny temat nasze towarzystwo potrafi rozmawiać. smile

Czy ja wiem, Lilko? Chyba nie taki był cel tego tematu... Niby nadal trwa, ale gdzie się wszyscy podziali?

Mysle, ze celem netkafejki jest rozmowa na rozne tematy czasem lekkie i przyjemne a czasem nieco ciezsze. Czy ja wiem czy wszyscy znikneli? Jakos nie zauwazylam. Co wiecej bywaly czasy ze w tej netkafejce panowaly duzo wieksze "puchy" a ciezar gatunkowy rozmow byl o wiele lzejszy. Mysle ze to kwestia nie tylko poruszanych tematow ale i ludzi. Czasem ktos nie ma ochoty albo czasu udzielac sie na forum a czasem akurat konkretny watek nie jest w jego guscie. Chyba trudno byloby dogodzic wszystkim i robic ankiety jaki temat powinien zostac poruszony. Zreszta...nikt nie broni zmienic tematu i zadac pytania z innej bajki wink

11,726

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
feniks35 napisał/a:
rampampam napisał/a:
Lilka787 napisał/a:

Cześć Ram smile A mnie nie szkoda, bo ja lubię rozmawiać na różne tematy. I jak widać nawet na taki trudny temat nasze towarzystwo potrafi rozmawiać. smile

Czy ja wiem, Lilko? Chyba nie taki był cel tego tematu... Niby nadal trwa, ale gdzie się wszyscy podziali?

Mysle, ze celem netkafejki jest rozmowa na rozne tematy czasem lekkie i przyjemne a czasem nieco ciezsze. Czy ja wiem czy wszyscy znikneli? Jakos nie zauwazylam. Co wiecej bywaly czasy ze w tej netkafejce panowaly duzo wieksze "puchy" a ciezar gatunkowy rozmow byl o wiele lzejszy. Mysle ze to kwestia nie tylko poruszanych tematow ale i ludzi. Czasem ktos nie ma ochoty albo czasu udzielac sie na forum a czasem akurat konkretny watek nie jest w jego guscie. Chyba trudno byloby dogodzic wszystkim i robic ankiety jaki temat powinien zostac poruszony. Zreszta...nikt nie broni zmienic tematu i zadac pytania z innej bajki wink

Piszę, co myślę, to tyle.

11,727

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
rampampam napisał/a:
feniks35 napisał/a:
rampampam napisał/a:

Czy ja wiem, Lilko? Chyba nie taki był cel tego tematu... Niby nadal trwa, ale gdzie się wszyscy podziali?

Mysle, ze celem netkafejki jest rozmowa na rozne tematy czasem lekkie i przyjemne a czasem nieco ciezsze. Czy ja wiem czy wszyscy znikneli? Jakos nie zauwazylam. Co wiecej bywaly czasy ze w tej netkafejce panowaly duzo wieksze "puchy" a ciezar gatunkowy rozmow byl o wiele lzejszy. Mysle ze to kwestia nie tylko poruszanych tematow ale i ludzi. Czasem ktos nie ma ochoty albo czasu udzielac sie na forum a czasem akurat konkretny watek nie jest w jego guscie. Chyba trudno byloby dogodzic wszystkim i robic ankiety jaki temat powinien zostac poruszony. Zreszta...nikt nie broni zmienic tematu i zadac pytania z innej bajki wink

Piszę, co myślę, to tyle.

Ram ja tez i absolutnie nie traktuj mojej wypowiedzi jako atak.:) Chcialam tylko podkreslic, ze Ty rowniez jestes czescia tej netkafejki i masz realny wplyw na to jaka ona bedzie smile

11,728

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
feniks35 napisał/a:

Mysle, ze celem netkafejki jest rozmowa na rozne tematy czasem lekkie i przyjemne a czasem nieco ciezsze.

Wiem. Ale ta ma konkretny temat, a ja zwyczajnie żałuję, że straciła swój pierwotny charakter.

11,729

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
rampampam napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Mysle, ze celem netkafejki jest rozmowa na rozne tematy czasem lekkie i przyjemne a czasem nieco ciezsze.

Wiem. Ale ta ma konkretny temat, a ja zwyczajnie żałuję, że straciła swój pierwotny charakter.

Idac Twoim tropem powinny z niej zniknac wszystkie osoby ktorym temat rozwodu jest obcy. Czy wtedy byloby lepiej?

11,730

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Jestem stosunkowo nowa w tym wątku, ale uważam, że nie ma sensu sztywno trzymać się reguł. Życie, również po rozwodzie obfituje w, różne odcienie - i poważne, i mniej poważne. Ja tam nie mam nic przeciwko różnorodności tematów.
Chatę mam dzisiaj wolną, bo syn wybył z moją siostrą i siostrzeńcem z miasta. Zamierzam się rozkoszować na całego!
Hehe, a w ramach rozkoszowania się poczynić wstępne przygotowania do pierogowej akcji na życzenie syna smile

11,731

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
feniks35 napisał/a:
rampampam napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Mysle, ze celem netkafejki jest rozmowa na rozne tematy czasem lekkie i przyjemne a czasem nieco ciezsze.

Wiem. Ale ta ma konkretny temat, a ja zwyczajnie żałuję, że straciła swój pierwotny charakter.

Idac Twoim tropem powinny z niej zniknac wszystkie osoby ktorym temat rozwodu jest obcy. Czy wtedy byloby lepiej?

Nie wiem, feniks35, co kto lubi wink
Kto chce, ten pisze, jak to w netkafejce. Nie to ładne, co ładne, ale co się komu podoba - jak to mowią.

11,732

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Ram, przecież życie po rozwodzie niczym się nie różni od życia przed rozwodem. Tak samo żyjemy, jemy, chodzimy do toalety za drugą potrzebą, na zakupy, tyle że singiel musi się nauczyć być dla siebie opoką.
Każde życie, czy w związku, czy w samotności ma swoje blaski i cienie. Rozmowy na różne tematy dotyczą wszystkich. Nie tylko osoby w parach.

11,733

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

Ram, przecież życie po rozwodzie niczym się nie różni od życia przed rozwodem. Tak samo żyjemy, jemy, chodzimy do toalety za drugą potrzebą, na zakupy, tyle że singiel musi się nauczyć być dla siebie opoką.
Każde życie, czy w związku, czy w samotności ma swoje blaski i cienie. Rozmowy na różne tematy dotyczą wszystkich. Nie tylko osoby w parach.

Hm, moje się różni - jest zdecydowanie lepsze w pewnych sferach. Ale nie w tym rzecz. Nie musicie mnie przekonywać. Wyraziłam swoją myśl, bo mogę smile I owszem, kiedyś tu mi się podobało, teraz niespecjalnie. Może to się zmieni, a może nie...

11,734

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
rampampam napisał/a:
Symbi napisał/a:

Ram, przecież życie po rozwodzie niczym się nie różni od życia przed rozwodem. Tak samo żyjemy, jemy, chodzimy do toalety za drugą potrzebą, na zakupy, tyle że singiel musi się nauczyć być dla siebie opoką.
Każde życie, czy w związku, czy w samotności ma swoje blaski i cienie. Rozmowy na różne tematy dotyczą wszystkich. Nie tylko osoby w parach.

Hm, moje się różni - jest zdecydowanie lepsze w pewnych sferach. Ale nie w tym rzecz. Nie musicie mnie przekonywać. Wyraziłam swoją myśl, bo mogę smile I owszem, kiedyś tu mi się podobało, teraz niespecjalnie. Może to się zmieni, a może nie...

To nie pisz tu... smile Przecież przymusu nie ma, ja nie piszę w tematach, które mi nie odpowiadają.

11,735

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Cos Wam jeszcze napiszę na koniec mojego wywodu smile
Ja tak naprawdę, to juz nie powinnam się wypowiadać na temat aborcji, ale wkurza mnie jeden tylko fakt , że ktos ma decydować o kobietach i dlatego jestem za smile

Mi tak naprawdę to bliżej do eutanazji niż do aborcji hmm

Ja lubie tą kafejkę, własnie dlatego ,że mozna sobie porozmawiać na rozne tematy i nikt nikogo  bo pleckach nie głaszcze i nie przyklaskuje ,kazdy ma swoje zdanie i może tego się  trzymajmy smile

11,736

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:
rampampam napisał/a:
Symbi napisał/a:

Ram, przecież życie po rozwodzie niczym się nie różni od życia przed rozwodem. Tak samo żyjemy, jemy, chodzimy do toalety za drugą potrzebą, na zakupy, tyle że singiel musi się nauczyć być dla siebie opoką.
Każde życie, czy w związku, czy w samotności ma swoje blaski i cienie. Rozmowy na różne tematy dotyczą wszystkich. Nie tylko osoby w parach.

Hm, moje się różni - jest zdecydowanie lepsze w pewnych sferach. Ale nie w tym rzecz. Nie musicie mnie przekonywać. Wyraziłam swoją myśl, bo mogę smile I owszem, kiedyś tu mi się podobało, teraz niespecjalnie. Może to się zmieni, a może nie...

To nie pisz tu... smile Przecież przymusu nie ma, ja nie piszę w tematach, które mi nie odpowiadają.

Pewnie już nie będę, choć byłam tu od pierwszej strony...

11,737

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

tyle że singiel musi się nauczyć być dla siebie opoką.
Każde życie, czy w związku, czy w samotności ma swoje blaski i cienie..

Bardzo się z tym zgadzam. Tylko do pierwszego zdania co nieco dopowiem z własnych przemyśleń: ZAWSZE powinniśmy być dla siebie opoką. Do tego powinniśmy się wychowywać i dopiero z tej pozycji wychodzić do drugiego człowieka. Zrozumiałam to w pełni po rozstaniu z mężem. Dlatego tak mocno podkreślam w postach o samotności, że niepotrzebnie się ją tak negatywnie przeżywa, bo samemu sobie można dać bardzo wiele. Ba, pewnie że nie wszystko, ja ludzi bardzo lubię i ze spotkań czerpię energię, ale samej też już mi zupełnie dobrze. Coraz lepiej i uważam to za swój ogromny sukces.

11,738

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
rampampam napisał/a:
Symbi napisał/a:
rampampam napisał/a:

Hm, moje się różni - jest zdecydowanie lepsze w pewnych sferach. Ale nie w tym rzecz. Nie musicie mnie przekonywać. Wyraziłam swoją myśl, bo mogę smile I owszem, kiedyś tu mi się podobało, teraz niespecjalnie. Może to się zmieni, a może nie...

To nie pisz tu... smile Przecież przymusu nie ma, ja nie piszę w tematach, które mi nie odpowiadają.

Pewnie już nie będę, choć byłam tu od pierwszej strony...

Ram pamietaj, ze to Twoja decyzja, nikt Ciebie stad nie wygania. Przemysl to jeszcze, czy naprawde warto koniecznie zamykac sie w ramach tematu " rozwiedziona" ? Przeciez Twoje zycie w wielu aspektach jest identyczne jak to osob w parach. Poza tym spojrzenie osob ktore sa na jakims etapie zycia same ze spojrzeniem osob bedacych w zwiazkach moze sie bardzi fajnie uzupelniac.

11,739

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
feniks35 napisał/a:
rampampam napisał/a:
Symbi napisał/a:

To nie pisz tu... smile Przecież przymusu nie ma, ja nie piszę w tematach, które mi nie odpowiadają.

Pewnie już nie będę, choć byłam tu od pierwszej strony...

Ram pamietaj, ze to Twoja decyzja, nikt Ciebie stad nie wygania. Przemysl to jeszcze, czy naprawde warto koniecznie zamykac sie w ramach tematu " rozwiedziona" ? Przeciez Twoje zycie w wielu aspektach jest identyczne jak to osob w parach. Poza tym spojrzenie osob ktore sa na jakims etapie zycia same ze spojrzeniem osob bedacych w zwiazkach moze sie bardzi fajnie uzupelniac.

Też tak myślę wink
Ale każdy decyduje o sobie wink

11,740

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
feniks35 napisał/a:
rampampam napisał/a:
Symbi napisał/a:

To nie pisz tu... smile Przecież przymusu nie ma, ja nie piszę w tematach, które mi nie odpowiadają.

Pewnie już nie będę, choć byłam tu od pierwszej strony...

Ram pamietaj, ze to Twoja decyzja, nikt Ciebie stad nie wygania. Przemysl to jeszcze, czy naprawde warto koniecznie zamykac sie w ramach tematu " rozwiedziona" ? Przeciez Twoje zycie w wielu aspektach jest identyczne jak to osob w parach. Poza tym spojrzenie osob ktore sa na jakims etapie zycia same ze spojrzeniem osob bedacych w zwiazkach moze sie bardzi fajnie uzupelniac.

Cóż, Symbi sobie tę funkcję wyganiającą przyznała smile Ale ok, mnie to akurat nie przeszkadza.
Niemniej jednak takie są fakty : kiedyś wątek wyglądał inaczej. Netkafejek jest wiele i nie chodzi o to, żeby wszystkie były takie same. Cały ich urok polega na tym, żeby były tematyczne. Wtedy każdy może znaleźć coś dla siebie.

11,741

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Ram, a tak naprawdę to o co Ci chodzi ??
Bo ja jakoś nie rozumiem, dzisiaj piszemy o tym jutro o czym innym??
Czy mamy się trzymać sztywnych reguł ?
Wytłumacz mi to proszę  ??;)

11,742

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
alika40+ napisał/a:

Ram, a tak naprawdę to o co Ci chodzi ??
Bo ja jakoś nie rozumiem, dzisiaj piszemy o tym jutro o czym innym??
Czy mamy się trzymać sztywnych reguł ?
Wytłumacz mi to proszę  ??;)

Żałuję, że temat tak bardzo się zmienił. I miałam ochotę to napisać. Tyle.

11,743

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
rampampam napisał/a:
feniks35 napisał/a:
rampampam napisał/a:

Pewnie już nie będę, choć byłam tu od pierwszej strony...

Ram pamietaj, ze to Twoja decyzja, nikt Ciebie stad nie wygania. Przemysl to jeszcze, czy naprawde warto koniecznie zamykac sie w ramach tematu " rozwiedziona" ? Przeciez Twoje zycie w wielu aspektach jest identyczne jak to osob w parach. Poza tym spojrzenie osob ktore sa na jakims etapie zycia same ze spojrzeniem osob bedacych w zwiazkach moze sie bardzi fajnie uzupelniac.

Cóż, Symbi sobie tę funkcję wyganiającą przyznała smile Ale ok, mnie to akurat nie przeszkadza.
Niemniej jednak takie są fakty : kiedyś wątek wyglądał inaczej. Netkafejek jest wiele i nie chodzi o to, żeby wszystkie były takie same. Cały ich urok polega na tym, żeby były tematyczne. Wtedy każdy może znaleźć coś dla siebie.

Ja tego nie odebralam jako wyganiania tylko podkreslenia prawa wyboru a to roznica. Co do tematycznosci kafejek to jak w takim razie wyobrazasz sobie tematycznosc tej konkretnej? Jako ciagle walkowanie jedynie tematu samotnosci / rozwodu/ szukania/braku  partnera zyciowego? Przeciez o tym mozna rozmawiac jak najbardziej ale nie oznacza to ze tylko o tym. Ja faktycznie rozwiedziona nie jestem ale tak sobie mysle ze nawet te nierozwiedzione osoby maja czesto te same bolaczki co osoby samotne a nawet jesli nie to fajnie jest to skonfrontowac z kims kto ma nieco inna sytuacje.

11,744 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2017-10-13 18:40:52)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Rampusiu, proszę nigdzie nie znikaj, ale zrozum nie samy seksem Lily żyje. smile

Ja mam rozwiązanie - otóż w kafejce będą pojawiać się różne tematy, stosownie do potrzeby chwili, a odnosić się będą te osoby które będą miały ochotę. smile

Proszę zauważyć, że my tu mamy mieć cudowne życie po tym właśnie rozwodzie. Cudowne - a więc takie tutaj tworzymy, to jest praca, wcale nie taka lekka, a i czasu na to trzeba.
A po co się tak stygmatyzować, że po rozwodzie. Czy rozwodnik to już tylko z rozwodnikiem gada. To jakby samemu sobie etykietkę przypiąć.
Po co siebie samego ograniczać.

I nie ma co tak wracać do tego co było przy rozwodzie, w sensie stale tym żyć, to ma być właśnie życie po.

A jak mamy akurat człowieka w potrzebie to owszem, pomagamy, tulimy, ocieramy łezkę. To oczywiste, że dostanie tu około rozwodowe fachowe wsparcie.

A poza tym ja uważam, że dobrze jest wiedzieć, bo nie żyjemy w próżni. Jeśli zamkniemy oczy na trudne sprawy, to znajda się tacy co za nas zadecydują ani się nawet obejrzymy.

Ja mam takie oto zdanie, a co gorsza, też mam do niego prawo. smile

11,745

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

No popatrzcie, przecież ja nie oczekuję żadnej reakcji. Każdy tu ciągle podkreśla, że każdy może się na forum wypowiedzieć. Czemu się denerwujecie? Przecież wam się podoba. A mnie się podobało bardziej kiedyś, jak pisało tu dużo więcej osób. Ale już nie piszą. Nie wiem, czemu, ale ich nie ma. Tematu też nie ma. I dlatego żałuję tych zmian. Po co brać do siebie? I po co zaraz krytykować mnie i przypisywać mi różne rzeczy.

11,746

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
rampampam napisał/a:

No popatrzcie, przecież ja nie oczekuję żadnej reakcji. Każdy tu ciągle podkreśla, że każdy może się na forum wypowiedzieć. Czemu się denerwujecie? Przecież wam się podoba. A mnie się podobało bardziej kiedyś, jak pisało tu dużo więcej osób. Ale już nie piszą. Nie wiem, czemu, ale ich nie ma. Tematu też nie ma. I dlatego żałuję tych zmian. Po co brać do siebie? I po co zaraz krytykować mnie i przypisywać mi różne rzeczy.

Ram ale nikt nie krytykuje, Ty to tak odbierasz. Slowo pisane ma niestety to do siebie, ze moze byc roznie odbierane bo nie widac gestykulacji mimiki i akcentow rozmowcow. Uwierz ze nikt tu z widlami na Ciebie nie idzie:)
Co do ilosci osob udzielajacych sie w watku....ja uwazam ze to naprawde nie zawsze kwestia trzymania sie tematyki. Czasem ktos poprostu uznaje ze jego bytnosc tutaj jest juz zbedna bo np poradzil sobie z danym problemem albo wrecz przeciwnie nie poradzil i uznaje ze jednak forum nie jest najlepszym miejscem by ten problem rozwiazac. Tak samo jest jest w realu. Nie kazda "paczka" idzie przez zycie w niezmienionym skladzie do samego konca. Czasem to kwestia nie spelniania dluzej pewnych oczekiwan  innym razem nowych priorytetow zyciowych a jeszcze kiedy indziej jest to kwestia potrzeby chwilowego wylaczenia sie z pewnego grona tak po prostu. smile

11,747 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2017-10-13 19:01:03)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Ram ja się nie denerwuję, wyszłam tylko z propozycją ugody. smile Masz prawo wyrazić swoje zdanie. I ja je szanuję.
Ludzie nie piszą tu z różnych powodów. Ty sama pisałaś bardzo rzadko mimo mojej zachęty.
Ja sama nie pisałam kiedyś pół roku. Każdy jest dorosły i ma wolny wybór.
Jedni nie mają czasu, inni nie chcą. Wiem, bo piszę z nimi na maila.
A niektórzy po prostu mają focha, bo nie jest tak jak oni by chcieli.
Nie da rady wszystkim dogodzić.
Ja też tu byłam od początku i pisałam na najróżniejsze tematy i nadal zamierzam.
Włożyłam w ten wątek wiele serca, pracy i czasu. Pisałam nawet wtedy, kiedy mało kto tu zaglądał. Pamiętasz jak Myszka pytała gdzie jesteśmy. Kto jej wtedy odpowiadał. Mnie akurat zależy na tym miejscu.
Ale nie dam sobą manipulować, a inni jak chcą to mogą sobie na to pozwalać. Nic mi do tego.

11,748

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
feniks35 napisał/a:

Czasem to kwestia nie spelniania dluzej pewnych oczekiwan  innym razem nowych priorytetow zyciowych a jeszcze kiedy indziej jest to kwestia potrzeby chwilowego wylaczenia sie z pewnego grona tak po prostu. smile

Powodów może być tysiąc. I tyle. Też tak uważam. I też tylko tyle. Gdybym napisala: ojej, jak tu fajnie, reakcja była by inna, a też tylko wyraziłabym zdanie, prawda? 
Napisałam tylko tyle, że wolałam wątek w niegdysiejszej postaci. A zobaczcie, co urosło...

11,749

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

No bo Ram zapodałaś temat, a że my lubimy gadać to i objętości przybywa, a nasi czytelnicy mają co czytać. smile

Powiem Ci w sekrecie, że wielu naszych kolegów i koleżanek, ma się całkiem dobrze. smile

11,750

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Powiem Ci w sekrecie, że wielu naszych kolegów i koleżanek, ma się całkiem dobrze. smile

To akurat dobrze.

11,751 Ostatnio edytowany przez Astral Shadow (2017-10-13 20:56:51)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

ekhem  wiedzę znowu małe wojenki  i zawsze gdy pożucę swe siedliszcze , to taka sytuacja powstaje już nawet nie można na szlak wyjecha i poubijać kilku potworów wink .Wróciłem  więc zachowajmy spokój  smile Pozatym sam tytuł dotyczył mnie  i jest on luźny  mozna rozmawiać o czym się chce. Byle wojenek nie wszczynać smile

11,752

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Astral Shadow napisał/a:

ekhem  wiedzę znowu małe wojenki  i zawsze gdy pożucę swe siedliszcze , to taka sytuacja powstaje już nawet nie można na szlak wyjecha i poubijać kilku potworów wink .Wróciłem  więc zachowajmy spokój  smile Pozatym sam tytuł dotyczył mnie  i jest on luźny  mozna rozmawiać o czym się chce. Byle wojenek nie wszczynać smile

No i fajnie smile Rozmawiajcie smile

11,753 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2017-10-13 21:15:00)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Tak to jest Wodzu, jak w domu chłopa nie ma to baby harcują. smile

Ale dziś wojenki tu nie było, tylko pokojowa wymiana zdań. Jutro się razem kawy wszystkie napijemy. smile

Wiecie co ja lubię jak są na forum net-faceci. Jakoś tak lepiej się to wszystko kręci. No lubię Panów i już. I Panie też. tongue
Bez Panów to forum byłoby nudne jak flaki z olejem. big_smile

11,754

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

He , he Lili , ale Ty jutro stawiasz kawę tongue  smile

Ziomal 2 coś nas opuścił , już nie wspomnę o Ziomalu 1 hymm  big_smile  smile

11,755 Ostatnio edytowany przez Astral Shadow (2017-10-13 22:06:33)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

To kto na tego sylwka  jedzie?

11,756

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Jakieś wojenki? Eee, ale ogólnie nie warto. Natomiast warto pamiętać, że ludzie mają prawo do swoich poglądów. Nawet jeśli te poglądy są sprzeczne z naszymi, to trzeba je szanować. Lubic się mimo odmiennych poglądów, to jest dopiero fajne. Mam przyjaciela, który ma wiele odmiennych poglądów niż ja. Rzadko się widzimy, czasem nabijaja się z naszych różnych punktów widzenia ale za tym zawsze jest szacunek do odmienności.

11,757

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

odmienne poglądy jak najbardziej smile mi to nie przeszkadza

11,758

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

W taki razie napijmy się za wolność do wyrażania poglądów smile

https://cdn.pastemagazine.com/www/articles/imperialbeersmain.jpg

11,759

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

W taki razie napijmy się za wolność do wyrażania poglądów smile

https://cdn.pastemagazine.com/www/articles/imperialbeersmain.jpg

Przyłączam się smile

11,760 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2017-10-13 22:02:46)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Astral napisałam Ci na maila skład drużyny.

Snake nie dał jeszcze odpowiedzi. smile

11,761

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

lila bez paniki juz ogarniete

11,762

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

OK, mam nadzieję, że impra też będzie nieźle ogarnięta. big_smile

Dobrej nocy smile

11,763

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Zgodnie z propozycją Aliki stawiam dzisiaj kawę. smile

https://img-ovh-cloud.zszywka.pl/0/0623/3523-kawa-dla-wszystkich.jpg

11,764

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

To ja dokładam rogalika
http://mediterraneo.blox.pl/resource/Croissant1.jpg

11,765

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Cześć dziewczyny smile

Kawa jest i nawet rogalik , tongue  dzięki smile

Posty [ 11,701 do 11,765 z 15,029 ]

Strony Poprzednia 1 179 180 181 182 183 232 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024