alika40+ napisał/a:Dziewczyny nie chodzi tylko ciężary do zrzucenia, bo ja rozumiem, ze nie mozna kogos caly czas obarczac swoimi problemami.. Bo na dłuzszą metę staje się to zbyt uciążliwe.
Ja tez mam znajomych , koleżanki, kolegów ale nie mam wlasnie takiej pewnosci na 100% , myslalam ,że tylko ja moze taka dziwna jestem ??
(...)
Lili a tak naprawdę to ja Ciebie dopiero poznaję, powiem tyle , nasza znajomośc rozwija się w dobrym kierunku 
Mi jakos tak trudno tak zaufać na 100% , moze mi to minie a moze i nie ..
(..)
aaa i zupy krem z brokułów nie lubię jak coś 
Wolę normalnie gotowany w całosci z masełkiem lub bez 
Ali ja uwierzę Ci dopiero jak skosztujesz mojej.
A z masełkiem i zrumienioną bułeczką własnej roboty też lubię. Proste danie i wartościowe.
Aliko i ja za to Cię właśnie lubię, że Ty powiesz co myślisz. I ja wiem na czym stoję, jest ten punkt odniesienia, nie trzeba się niczego domyślać, ani zgadywać co autor miał na myśli. To jest właśnie to pole na którym można budować relację.
Ja sobie parę rzeczy przemyślałam i wiesz co doszłam do wniosku, że przyjaźń to nie jest coś co spada z nieba, ale coś co się zdobywa krok po kroku rozwijając relację. Nie jest dobrze na samym początku zaufać tak na 100%, przecież nie wiesz z kim tak naprawdę masz do czynienia.
Ja dopiero dziś po wielu latach mogę stwierdzić, że mam przyjaciółkę. Właśnie tak stopniowo rozwijała się nasza relacja koleżeńska, aż doszło do przyjaźni z obydwu stron. Tak jak pisałam kiedyś ta moja koleżanka, nie była w stanie dać mi przyjaźni, ale ja to akceptowałam. Byłam dla niej wsparciem, za które dziś mi dziękuje. Byłam tą jedną istotą, która w nią wierzyła. Ja jej nie mogłam wtedy powierzyć siebie, bo ona i tak miała zbyt wiele na sobie, ale przeszła niewyobrażalną transformację i dziś to ona okazała się dla mnie wsparciem i cenną poradą. Jest bardzo naturalna i szczera, życzy dobrze każdemu i nie chowa urazy. Jest tak szczera, że czasami pozwalałam obie zwrócić jej uwagę, żeby uważała w rozmowie z taką czy inną osobą, żeby za dużo nie powiedzieć, bo to mogłoby jej zaszkodzić.
Na ostatnim spotkaniu z psychologiem posumowałam moje relacje z przyjaciółmi oraz znajomymi w życiu i w necie.
Doszłam do wniosku, że są ona dla mnie satysfakcjonujące. Mam tę jedną bliską osobę na miejscu, mam Alikę z którą mogę pogadać, bo wiem, że lubi
, mam koleżanki w pracy, które mnie lubią i mówimy sobie co tam u nas w rodzinie słychać, a także o wartościach, mam znajome - mamy koleżanek mojej córki, mam jedną przyjaciółkę w wieku mojej mamy, która choć ma wiele rodzinnych spraw, to w razie nagłej potrzeby ZAWSZE mogę na nią liczyć. Pamiętam jak wiele lat temu, kiedy nasza córka chorowała, wydaliśmy wszystkie pieniądze na jej leczenie, a ona bez słowa, przywiozła nam pieniądze na święta Bożego Narodzenia i powiedziała, że oddamy jak będziemy mieli. Mam Was, Drodzy Net-Przyjaciele. To niezwykłe ile dobrego można dać sobie nawet w tym wirtualnym świecie. Choć ja nie raz zwracałam uwagę, by unikać podawania szczegółów na forum, w ramach bezpieczeństwa. Czasem ktoś pisze w emocjach i nie zwraca na takie rzeczy uwagi, ale jednak nigdy nie wiadomo kto czyta. Nie wszyscy mają dobre intencje.
Podsumowując te relacje są dla mnie wystarczające, na więcej i tak po prostu nie miałabym czasu.