moje cudowne życie po rozwodzie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie

Strony Poprzednia 1 169 170 171 172 173 232 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11,051 do 11,115 z 15,029 ]

11,051 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2017-09-27 12:23:48)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

Lilko, czy jakiś nick w Internecie tak rządzi Twoim życiem, że czujesz potrzebę omawiania go na sesjach psychologicznych?

Symbi, u psychologa omawia się głównie relacje. Dla mnie były to kolejno relacje z córką, mężem, rodzicami, bratem, zawodowe i z przyjaciółmi.

Dokładnie tak samo było u pani psycholog, która poddała diagnozie moją córkę. Ponieważ ja bałam się, że w jakimś zakresie mogłabym powielić schemat matka-córka, ze swojego dzieciństwa, poprosiłam o diagnozę psychologa. Pani psycholog po testach i rozmowach z córką, nie miała zastrzeżeń co do mojego sposobu wychowywania oraz rozwoju dziecka. Dlatego przeszła do relacji w grupie rówieśniczej uznając że to jest tu ważne. I tak co kilka tygodni sprawdza jak sobie moja córka radzi w tym zakresie. Cykl spotkań dobiega właśnie końca w tym tygodniu. Pani psycholog oceniła mnie jako osobę otwartą i że skorzystam na pewno z wiedzy która jest zawarta w literaturze, którą mi podała, a jeśli zdarzą się sytuacje w których będę miała wątpliwości, to mogę się  z nią umówić.

Mag, nie jest dla mnie nikiem. Byłyśmy serdecznymi przyjaciółkami. Spotykałyśmy się, poznała moją rodzinę, gościłam ją u siebie i również u moich teściów. Byłam z nią w codziennym kontakcie, również w najtrudniejszych chwilach. Dlatego mimo, że tej relacji już nie ma zawsze będzie mieć miejsce w moim sercu.

Zobacz podobne tematy :

11,052

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Moim zdaniem Lilko, Ty się za bardzo wczuwasz w forum i nie zawsze podchodzisz obiektywnie do wypowiedzi, w których przecież ani głosu, ani intonacji nie słychać. jest tylko jakieś zdanie, które wyrwane z kontekstu może być nieopatrznie zrozumiane. Pisząc to mam na uwadze Twoje wypowiedzi z innych wątków, w szczególności utkwił mi w pamięci wątek Polskiego Polaka i Twoja troska o niego, gdzie potrafiłaś nawet po długim czasie odszukać wątek i pytać go poczynione kroki, choć on się przestał odzywać na forum.
Jak jesteśmy manipulowani fragmentami wypowiedzi, pewnie wiesz z telewizji. Wystarczy obejrzeć kolejno wiadomości na Polsacie, TVN i TVP i każda ze stacji podaje te same wiadomości w różny sposób, opatrzone swoimi komentarzami. Albo pomija niewygodne fakty.
Poza tym dopiero co po przygodzie ze szpitalem pisałaś, że masz tu wsparcie, a teraz nagle po jednym wpisie mam wrażenie, że zmieniasz zdanie.
Ja uważam, że o polityce mogłabyś rozmawiać z mężem, bo nawet jak się pokłócicie, to się potem pogodzicie w łóżku.  Poza tym zważ, że władza się zmienia sukcesywnie i nie wiadomo kiedy i jak która wypowiedź może zostać wykorzystana przeciwko Tobie, choć nie przewiduję, żeby u nas system polityczny upodobnił się do kultu jednostki jak w Korei Płn.

11,053

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:


A jaki to tusz? .

Od dłuższego czasu używam Max Factor 2000 calories.
Nie wiem, czy rozbili ten tusz na kilka rodzajów, bo ten akurat jest dodatkowo podkręcający rzęsy.
Kiedyś był jeden rodzaj, albo ja byłam tak skoncentrowana na "swoim",że innych nie zauważałam...

11,054

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dziękuję Symbi, że się odniosłaś. Jeśli chodzi o moją emocjonalność to masz rację. Rzeczywiście na początku bardzo mnie poruszały historie tu na forum, ale teraz już okrzepłam. Nabrałam też doświadczenia, zmieniłam nieco perspektywę. I tego już nie ma. Forum jest dla mnie bardzo cennym doświadczeniem, co wielokrotnie podkreślałam.

Jeśli chodzi o dyskusje polityczne to owszem z mężem sobie rozmawiamy, ale już w pracy to temat tabu, koleżanki też się tym nie interesują, a ja chciałam poznać zdanie osoby lub osób o których co nieco wiem. Tylko tyle, przeczytać co myślicie na ten temat. No i w sumie niektórzy zdążyli napisać. smile
Dla mnie temat jak każdy inny, przecież rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Nie rozumiem dlaczego w naszym gronie mają być tematy zakazane.
Ale wiesz co nie muszę tego rozumieć, nie mam parcia na to.

11,055

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Mysti, dzieki, rozważę ten tusz, choć w zasadzie ja się maluje tylko na jakieś szczególne okazje typu wesela.

11,056

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Orientujecie się zapewne w moich klimatach muzycznych - są dość szerokie.

Przypomniał mi się singiel grupy Human - nie wiem, czy ktoś kojarzy.

U mnie piękne słońce ... Muszę się nacieszyć nim.

http://emoty.blox.pl/resource/th_0girlchant.gif wink


Dłuższa przerwa w pracy się skończyła. Wylogowuję się.

11,057

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Mag, ja znam tę piosenkę. "Bo jedno kochać, a drugie kochanym być." Cala prawda o związkach.

11,058

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Córka koleżanki ostatnio miała jako wypracowanie polskiego napisać list do Wertera z wyjaśnieniem, że miłość to głównie hormony. Ot, taka ciekawostka, ale dla mnie bardzo dobry temat wypracowania dla młodych ludzi.

11,059

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

Mag, ja znam tę piosenkę. "Bo jedno kochać, a drugie kochanym być." Cala prawda o związkach.

Ja się zgodzę.

Jest jeszcze taki fajny tekst piosenki, który też przekazuje prawdę o relacjach. Kiedyś nie umiałam zaakceptować faktu o PRZEMIJANIU - wszystkiego. Miłości, młodości, urody, życia ... Dziś ROZUMIEM, że to naturalne w życiu. I łatwiej mi z tą świadomością. Nie oznacza to, że nie posiadam emocji z tym związanych.

Wszystko przemija...
Jak zwykłe złudzenie
Jak dziecka marzenie
Jak długi, nudny, mroczny sen...

Wszystko przemija...
Jak nierozerwalna przyjaźń
Jak najpodlejsza zima
Jak długi, nudny, mroczny sen...

NIEREALNE NIEREALNE OGNISKA
NIEREALNE NIEREALNE...

Wszystko przemija...
Jak młodość i trema
Jak zieleń żywego drzewa
Jak długi, nudny, mroczny sen...

Wszystko przemija...
Jak najgorętsza miłość
Jak świat, którego nie było
Jak długi, nudny, mroczny sen...

11,060

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

Córka koleżanki ostatnio miała jako wypracowanie polskiego napisać list do Wertera z wyjaśnieniem, że miłość to głównie hormony. Ot, taka ciekawostka, ale dla mnie bardzo dobry temat wypracowania dla młodych ludzi.

Tak. Dziś też mogłabym napisać o tym wypracowanie. Mogłaby to być rozprawka typu "za", bo jak najbardziej zgadzam się z tym, że "miłość" wywołują hormony i regulują jej intensywność. Mogłaby to być również rozprawka typu "za i przeciw" - po lekturze postów na ten tematu tutaj. Z tego co pamiętam ze szkoły, to w tym drugim typie jest jednak argument finalny potwierdzający postawioną tezę. Koniec końców efekt jest ten sam.

Kiedyś uwielbiałam pisać. Teraz mam taką pracę, która nie pozwala na twórcze pisanie. Zresztą to, co ja tu "uprawiam" to pospolite grafomaństwo. wink Ale sobie coś tam skrobnę w wolnej chwili. Teraz akurat dorwałam się do laptopa - i to widać. wink

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
rh72 napisał/a:
Symbi napisał/a:

...Nie powinniśmy do końca ufać zmysłom, bo  np. przecież jest to naukowo udowodnione, że nasz mózg nie rejestruje świadomie wszystkiego, co widzi oko. Wystarczy, że skupimy wzrok na jednym szczególe, a już nie widzimy tego co się dzieje w pozostałej części obrazu. Np. schizofrenia powodowana jest zaburzeniami w pracy mózgu, co z kolei wywołuje wrażenie dla osoby chorej, że wszystko co widzi i odczuwa jest bardzo prawdziwe. A wystarczy ustabilizować pracę mózgu lekami, żeby osoba wróciła do zdroworozsądkowej oceny swoich psychotycznych przeżyć. Jednak dla większości ludzi bez wiedzy schizofrenia jako choroba psychiczna to cecha charakteru.

Symbi, my już się pojedynkowaliśmy na tą 'chemię' smile Fajnie było. I nie pomijaj kwestii, że mózg to też impulsy elektryczne a nie tylko chemia. A to oznacza inny element, który nas kontroluje od strony mózgu. Są mózgi odporne na chemię bardziej niż inne - i wtedy rządzą te impulsy. Generalnie one zawsze rządzą a chemia je jedynie ukierunkowuje smile Więc wg mnie chemia działa, działa. Ale warstwa decyzyjna również i zakochanie się to nie tylko chemia. Ja uważam, że można się zakochać i 'zdalnie' czyli na odległość. Wtedy chemia działa wtórnie - najpierw jest uczucie a potem chemia. Ona będzie ale będzie wynikiem a nie przyczynkiem smile

Moim skromnym zdaniem miłość należy do świata emocji, nie zaś fizyki, chemii, lub fizjologii. Jest przede wszystkim emocją. Chyba powinniśmy w takim pryzmacie na nią spoglądać.

11,062

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:
rh72 napisał/a:
Symbi napisał/a:

...Nie powinniśmy do końca ufać zmysłom, bo  np. przecież jest to naukowo udowodnione, że nasz mózg nie rejestruje świadomie wszystkiego, co widzi oko. Wystarczy, że skupimy wzrok na jednym szczególe, a już nie widzimy tego co się dzieje w pozostałej części obrazu. Np. schizofrenia powodowana jest zaburzeniami w pracy mózgu, co z kolei wywołuje wrażenie dla osoby chorej, że wszystko co widzi i odczuwa jest bardzo prawdziwe. A wystarczy ustabilizować pracę mózgu lekami, żeby osoba wróciła do zdroworozsądkowej oceny swoich psychotycznych przeżyć. Jednak dla większości ludzi bez wiedzy schizofrenia jako choroba psychiczna to cecha charakteru.

Symbi, my już się pojedynkowaliśmy na tą 'chemię' smile Fajnie było. I nie pomijaj kwestii, że mózg to też impulsy elektryczne a nie tylko chemia. A to oznacza inny element, który nas kontroluje od strony mózgu. Są mózgi odporne na chemię bardziej niż inne - i wtedy rządzą te impulsy. Generalnie one zawsze rządzą a chemia je jedynie ukierunkowuje smile Więc wg mnie chemia działa, działa. Ale warstwa decyzyjna również i zakochanie się to nie tylko chemia. Ja uważam, że można się zakochać i 'zdalnie' czyli na odległość. Wtedy chemia działa wtórnie - najpierw jest uczucie a potem chemia. Ona będzie ale będzie wynikiem a nie przyczynkiem smile

Moim skromnym zdaniem miłość należy do świata emocji, nie zaś fizyki, chemii, lub fizjologii. Jest przede wszystkim emocją. Chyba powinniśmy w takim pryzmacie na nią spoglądać.

Ja bym powiedziała, że miłość jest źródłem emocji, nie samą emocją. Ale spotkałam się też z twierdzeniem, że miłość jest decyzją.

11,063

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
I_see_beyond napisał/a:

Orientujecie się zapewne w moich klimatach muzycznych - są dość szerokie.

Przypomniał mi się singiel grupy Human - nie wiem, czy ktoś kojarzy.

Mag, proszę więcej takich piosenek.

11,064

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

Mag, proszę więcej takich piosenek.

Nie wiem, czy akurat trafię idealnie w Twój gust, ale to były moje "klimaty" w LO. Jakiś czas temu. wink

"Modny" w "tamtych czasach"  był Varius Manx, a śpiewała w nim wtedy Anita Lipnicka. Lubiłam i muzykę i teksty, bo miały jakiś przekaz, w moim odczuciu.
Potem, jak wiemy, Lipnicka rozstała się z zespołem i zaczęła karierę solową, później z Johnem Porterem.

Mogę na to popołudnie zaproponować relaksującą, adekwatną do netkafejki piosenkę, którą akurat lubię:

Specjalnie wybrałam tę wersję, choć jest słabsza dźwiękowo.
Ze względu na MTV. Pamiętacie ten kanał z czasów świetności?

Ja tak. Potem coś się dziwnego podziało z tą stacją.

11,065

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

witam widzę że ostro poszło przez chwilę  bo polityka  powiem mi to nie przeszkadza.

Misti cieszę się że ci sie prezent podobał smile

11,066

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Ja z kolei mam dwie propozycje, na poważnie i na wesoło, choć w sumie, gdyby usunąć ostatni wers z drugiej piosenki, nie byłaby taka zabawna.


Dzisiaj mecz na Jedynce, pewnie dziecko namówi mnie na wspólne oglądanie.

11,067

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Mnie się rozmowy o polityce tak stereotypowo, co podkreślam, kojarzą z facetami. Często rozemocjonowanymi. Powiem szczerze, że przestałam jakiś czas temu śledzić z wypiekami na twarzy debaty polityczne. Sprawdzam sobie w internecie, co tam w świecie się dzieje, żeby mieć wiedzę OGÓLNĄ. To moje zdanie w temacie politycznym na tym wątku.

Annie Lennox & Why - właśnie włączyłam. Miodzio!

Zobaczę zaraz drugie video. W tej chwili bez problemu słucham i żartów i piosenek o porzuconych kobietach. Kiedyś pewnie bym zareagowała bardziej emocjonalnie - no ale sytuacja i czas były inne. Kilka miesięcy temu byłam w teatrze na spektaklu "Prawda o zdradzie". Genialne studium przypadku. wink WTEDY śmiała się cała sala, bo to była komedia, ja ... nie bardzo. wink Dziś obejrzałabym tę sztukę INACZEJ. Po prostu -inaczej. To najwłaściwsze słowo. smile

11,068 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-09-27 19:00:25)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

Ja bym powiedziała, że miłość jest źródłem emocji, nie samą emocją. Ale spotkałam się też z twierdzeniem, że miłość jest decyzją.

Symbi... miłość to uczucie, racja! smile Nie emocja... Emocje siedzą gdzie indziej i są fascynującym mechanizmem pierwotnym... Uczucie to coś trwalszego, dotyczy kogoś lub czegoś, dłużej trwa, jest powiązane z emocją i to głównie kierunkiem gdyż budzi odpowiednie emocje tongue

I dobrze byś powiedziała... Miłość może nie jest źródłem a towarzyszy odpowiednim emocjom. I to zależnie od sytuacji ich wachlarz jest spory...
Miłość jako decyzja to właśnie pojęcie mocno kontrolowanej chemii big_smile Co ciekawe, w dawnych czasach związki były z rozsądku i prowadziły bardzo często do miłości. Oczywiście, że nie zawsze.

A z emocjami jest cool. Jest teoria, że budzi je mózg, czyli czuję strach to uruchamiam odpowiednie działanie organizmu w tym np. adrenalinę. ALE jest inna teoria - przeciwna wręcz. To nie mózg uruchamia emocję ale ciało. Really - nic w mózgu i jakieś pierwotności ale... ciało. Zaraz powiem co może o tym świadczyć. Taka teoria, że najpierw właśnie pojawia się np. testosteron czy inne substancje produkowane przez ciało a POTEM pojawia się emocja. No taka przewrotność... emocja jest jakby interpretacją mózgu sygnałów idących z ciała. Przecież możemy emocje indukować poprzez ciało - co z tymi przyjemnościami, przykładowo? smile

Aaaa... ten mózg. Kawałek artykułu z Newsweek'a - resztę można zgooglować smile

Nasze ciało i psychika sterowane są przez dwa niezależne układy nerwowe. Pierwszym rządzi mózg. Centrum sterowania drugiego mieści się... w jelitach.

O tym, że nasz brzuch i głowę łączą tajemnicze więzy, wie każdy, kto kiedykolwiek czuł motylki w żołądku pod wpływem zakochania, miał biegunkę przed egzaminem czy zmagał się z dławieniem w przełyku po kłótni z szefem. Naukowcy zaczynają docierać do istoty tego związku, odkrywając skomplikowany system nerwowy, w jaki natura wyposażyła nasz układ pokarmowy. Stopień jego zaawansowania jest tak duży, że specjaliści od powstającej dopiero gałęzi medycyny – neurogastrologii – ukuli dlań termin „drugi mózg”. Ich zdaniem ma on ogromny wpływ nie tylko na trawienie pokarmu, ale też na nastrój i stan psychiczny. Najnowsze badania wyjaśniają, jak te dwa niezależne mózgi porozumiewają się ze sobą i współdziałają.

Więc ta druga teoria emocji ma sens smile

11,069

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
I_see_beyond napisał/a:

Mnie się rozmowy o polityce tak stereotypowo, co podkreślam, kojarzą z facetami. Często rozemocjonowanymi. Powiem szczerze, że przestałam jakiś czas temu śledzić z wypiekami na twarzy debaty polityczne. Sprawdzam sobie w internecie, co tam w świecie się dzieje, żeby mieć wiedzę OGÓLNĄ. To moje zdanie w temacie politycznym na tym wątku.

Annie Lennox & Why - właśnie włączyłam. Miodzio!

Zobaczę zaraz drugie video. W tej chwili bez problemu słucham i żartów i piosenek o porzuconych kobietach. Kiedyś pewnie bym zareagowała bardziej emocjonalnie - no ale sytuacja i czas były inne. Kilka miesięcy temu byłam w teatrze na spektaklu "Prawda o zdradzie". Genialne studium przypadku. wink WTEDY śmiała się cała sala, bo to była komedia, ja ... nie bardzo. wink Dziś obejrzałabym tę sztukę INACZEJ. Po prostu -inaczej. To najwłaściwsze słowo. smile

Mnie Song porzuconej nie śmieszy, a rzucona na koniec uwaga "zepsułeś mi weekend" brzmi gorzko. Może dlatego, że mój zepsuty weekend zdawał się nie mieć końca. Na szczęście, jak to Alika ma w stopce, czas upłynął.

11,070

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

Mnie Song porzuconej nie śmieszy, a rzucona na koniec uwaga "zepsułeś mi weekend" brzmi gorzko. Może dlatego, że mój zepsuty weekend zdawał się nie mieć końca. Na szczęście, jak to Alika ma w stopce, czas upłynął.

Wiem, o czym napisałaś, bo sama tego doświadczyłam. I pomógł dr Czas oraz praca nad sobą przy wsparciu innych osób. Są tzw. "trudne" tematy, z których żartowanie przez osoby postronne bywa niesmaczne. Natomiast inaczej odbieram żartowanie z jakiejś, nazwijmy to, "przypadłości losowej," przez samego zainteresowanego. To też była moja strategia przetrwania - po prostu się w pewnym momencie roześmiać.

Wiesz co, wygooglowałam sobie teraz tekst - bez podkładu muzycznego. Odbiór ... też jest inny.

11,071

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Rh, to ciekawe co piszesz. Do tej pory uczona byłam o centralnym i obwodowym układzie nerwowym, ale w sumie nauka cały czas się rozwija.
Miłość jako decyzja kojarzy mi się z działem "Trudne związki" i kościołem katolickim. Ale po trudnych związkach, jeśli nie wpadniemy w pułapkę powtórki z rozrywki bardziej doceniamy przyjemną stronę miłości.

11,072

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

I filozoficzny nastrój mnie ogarnął.

11,073

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Przyszłam z piosenką i herbatką

https://d-pt.ppstatic.pl/k/r/1/d6/13/55c62d0b4fb7e_p.jpg?1441322635

11,074

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Ja też przeczytałam post o "drugim mózgu" z zainteresowaniem. Gdyby nie forum, nie zapoznałabym się z tą teorią.

A ja mam dziś dobry nastrój. Słucham tego, co zapodajecie i ... idę zrobić kanapkę. wink tongue

11,075 Ostatnio edytowany przez Symbi (2017-09-27 19:23:45)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie


uwielbiam polski tekst do tej piosenki. Wtedy myślę, że dzięki eksowi mam takie wspaniałe dzieci jakie mam i to jest najpiękniejsza pamiątka, którą mam dzięki tamtemu związkowi.

Dobra, na dziś koniec filozofii, naczynia same sie nie pozmywają, a pranie samo się nie powiesi.

11,076

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

mam takie wspaniałe dzieci jakie mam

Gratuluję! smile


Symbi napisał/a:

Dobra, na dziś koniec filozofii, naczynia same sie nie pozmywają, a pranie samo się nie powiesi.

Mnie czeka ... prasowanie. wink

11,077 Ostatnio edytowany przez Symbi (2017-09-27 19:30:42)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Ale zanim się wyłączę piosenka z jednego bliskiego memu sercu filmu

Mysti, własnie chciałabym wiedzieć dlaczego to takie ciężkie. Emocji nie da się tak łatwo wyciszyć, zwłaszcza gdy się jest wysoko wrażliwą osobą.

11,078

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

"Przerwana lekcja muzyki". Oczywiście kojarzę tytuł.
Jednak ... jeszcze filmu nie widziałam.

Brakuje mi na wiele rzeczy, tak prozaicznie, czasu.

11,079

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piegowata'76 napisał/a:
Lilka787 napisał/a:

W "Toksycznych związkach"P. Mellody jest cały rozdział o granicach, murach itp. bardzo dobry moim zdaniem. Poznanie zagadnienia to pierwszy krok. Można sobie ściągnąć całą książkę w pdf. A, że nie przesadzasz, to by Ci mój psycholog wytłumaczył, ja nie umiem, ale mamy jeszcze dyżurnego pana psychologa smile Wiesz co Ci powiem, gdybyś trafiła na takiego człowieka jak ja, odkrycie i naprawa tego obszaru poszło by Ci bardzo sprawnie.

Po co się męczyć, jak można sobie pomóc. Ja to nawet tęskniłam za panem psychologiem jak był na urlopie, a i on przywitał mnie z niekłamaną radością. Po prostu lubię tego człowieka, a on mnie i tym sposobem praca wre. smile

Nie chciałabym popadać w "psychologiczną hipochondrię". Boję się właśnie tego, co gdzieś już tu komuś zarzucono (sorry, nie pamiętam, co kto komu smile ): wałkowania każdego, za przeproszeniem, pierdnięcia ze specjalistą. Wolałabym sobie radzić sama, nie wyolbrzymiać swoich problemów i nie szukać dziury w całym. Jakiś jednak problem mam na pewno i chcę go rozpracować. Toteż po historii z Meczowym zawzięłam się i udałam do rzeczonego specjalisty.
Dopiero się "rozkręcamy", spotkania są raz w miesiącu, ale za to bezpłatne smile Ciekawa jestem, do jakich wniosków dojdę.

P.S. Sporo czytam z psychologii, bo mnie to po prostu ciekawi. Znalazłam odpowiedź na wiele swoich pytań, ale nie zaszkodzi jeszcze trochę poszukać smile

Piegowata tak jest, że terapia zaczyna się i kończy. Kiedy już wszystko zostanie odkryte, rozwiązane, a klient nie ma więcej pytań. smile I tak naprawdę to człowiek sam pracuje nad sobą tylko że pod profesjonalnym okiem.

Jeszcze tak mi przyszło na myśl, że u Ciebie to przekraczanie granic dotyczy konkretnych granic - fizycznej i seksualnej, ale już jeśli chodzi o uleganie mentalnej presji innych osób tego wcale nie widać.

11,080

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Wiecie co odrabiam z córką matmę, a tam "Jacek, Placek i Leszek rzucali czterema kostkami do gry.." str. 11 w podręczniku w IV klasie'.
No i pośmialiśmy się z mężem. Taka mała polityczna anegdotka. smile

11,081

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
I_see_beyond napisał/a:
Lilka787 napisał/a:

A teraz sobie poczytam co tam komu w duszy gra.

Natomiast z góry dziękuję za wszelkie analizy treści MOICH postów z Twojej strony*.
Nawet te poczynione w zaciszu gabinetu psychologicznego.

To oficjalna prośba - widoczna dla wszystkich na forum.

* W moim przekonaniu we wczorajszym obszernym poście wyczerpałaś temat. Nie widzę potrzeby powielania treści. Jako WYRAŹNA adresatka posta przeczytałam go ze zrozumieniem.

Uszanuję Twoją prośbę. I ja mam jedną do Ciebie. Przez wzgląd na to co dobrego nas łączyło - uszanuj mnie.

11,082

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Fajne nutki wrzucacie smile to i ja jeszcze jedną dorzucę , wink

11,083

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dobranoc

11,084

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Uszanuję Twoją prośbę.

Dziękuję.

11,085

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Symbi, obejrzałam dziś wspomniany przez Ciebie film. Dawno miałam w planach to zrobić. Twój post okazał się być impulsem. I ... nie wiem, jak ja kiedyś żyłam bez cda. wink
Dobry scenariusz, dobrze zagrany. Inny tytuł, który dałabym filmowi to "Przywrócona życiu" - zresztą to jedna z kwestii Susanny. Niezła ścieżka dźwiękowa. Skojarzył mi się automatycznie "Lot nad kukułczym gniazdem". Powiem, że książka zrobiła na mnie większe wrażenie niż film.

11,086

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Symbi napisał/a:

I filozoficzny nastrój mnie ogarnął.

Przepadam za tą płytą - to z nią mogę zrobić GŁOŚNIEJ  smile , uruchomić djembe i struny glosowe.  Dzięn dobry.

11,087

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Przemijanie - to cud trwania w wieczności wykonany przez naturę z nietrwałych składników

11,088

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry smile

Kawa, dla tych co potrzebują wiecej kofeiny smile

http://kawowy.guru/wp-content/uploads/2015/06/kawa_po_turecku_zestaw.jpg

Miłego dnia smile

11,089

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry, ledwo wpadłam do pracy, a tu już telefony dzwonią jak z koszmaru, jeden za drugim. Ludzie to chyba nie śpią całą noc, tylko myślą nad tym, co maja do przekazania.
Aliko, całuski za kawę, jestem już po pierwszym łyku.

11,090

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piotr Introwertyk napisał/a:
Symbi napisał/a:

I filozoficzny nastrój mnie ogarnął.

Przepadam za tą płytą - to z nią mogę zrobić GŁOŚNIEJ  smile , uruchomić djembe i struny glosowe.  Dzięn dobry.

Ja kiedyś dużo słuchalam Kayah,  zwłaszcza jej pierwszej płyty "Kamień".  A kiedy nagrała "Zebrę" byłam wręcz na nią zła, że poszła w takie popowe rytmy i wyszła z niszy. A co do Gorana Bregovica, płyta z Kayah bardzo mi sie spodobała, ale po zapoznaniu się z twórczością Bregovica, stwierdziłam, że to doskonały marketingowiec, który w różnych krajach z różnymi artystami nagrywal te same melodie, zreszta z tego co wiem, skradzione zespołowi Bielo Dugme. A tę płytę sprzed 20 lat też gdzieś mam w domu.

11,091

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
I_see_beyond napisał/a:

Symbi, obejrzałam dziś wspomniany przez Ciebie film. Dawno miałam w planach to zrobić. Twój post okazał się być impulsem. I ... nie wiem, jak ja kiedyś żyłam bez cda. wink
Dobry scenariusz, dobrze zagrany. Inny tytuł, który dałabym filmowi to "Przywrócona życiu" - zresztą to jedna z kwestii Susanny. Niezła ścieżka dźwiękowa. Skojarzył mi się automatycznie "Lot nad kukułczym gniazdem". Powiem, że książka zrobiła na mnie większe wrażenie niż film.

Nie zrozumiałam za bardzo, która książka Ci się bardziej podobała niż film? "Lot nad kukułczym gniazdem? (ani nie czytałam, ani nie oglądałam, znam ze słyszenia), czy "Przerwana lekcja muzyki" - oglądałam wpierw, niedawno czytałam; po książce, która była dość skąpa w akcję dziwiłam się, jak ktoś wpadł na pomysł scenariusza. Zresztą nie pierwszy raz byłam tak zdziwiona, bo czytałam kiedys Masłowskiej "Wojnę polsko-ruską (...)" i byłam bardzo zaskoczona, jak ktoś w ogóle po tym bełkocie (w pozytywnym słowa znaczeniu, bo ksiązka bardzo mi się podobała) nakręcił film.
A filmy, do których bezustannie wracam przy prasowaniu to na zmianę kinowa wersja "Seksu w wielkim mieście", "Lejdis" i "Bruce Wszechmogący".
Po Twojej zachęcie obejrzałam "Powiernika królowej", dobrze oceniam grę Dench w scenkach epizodów depresyjnych bohaterki, ale też świetnie było ukazane, jak jedna osoba potrafi drugą zmanipulować i podać jej w gładkich słówkach fałszywą wiedzę (informacje o powstaniu w Indiach). Zastanawiałam się na kwestią pokazania muzułmanów w tym filmie, czy reżyserowi bardziej chodziło o pokazanie ich w dobrym świetle, czy też właśnie na odwrót.

11,092 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2017-09-28 09:16:50)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witam przy kawie po turecku. smile
Piotrze, moja córka interesuje się muzyką. W tym roku zaczęła również lekcje śpiewu. To jej marzenie. Często razem słuchamy. Kiedy weszła ta piosenka LP, obie ją uwielbiałyśmy. A przy oglądaniu klipa musiałam jej wytłumaczyć, dlaczego dziewczyna całuje dziewczynę. smile

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Witam przy kawie po turecku. smile
Piotrze, moja córka interesuje się muzyką. W tym roku zaczęła również lekcje śpiewu. To jej marzenie. Często razem słuchamy. Kiedy weszła ta piosenka LP, obie ją uwielbiałyśmy. A przy oglądaniu klipa musiałam jej wytłumaczyć, dlaczego dziewczyna całuje dziewczynę. smile

Lilko, ciekaw jestem, czy Twoja córka słuchała kiedyś jakiejś chorwackiej piosenki?
Podoba mi się ten utwór:

11,094 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2017-09-28 11:08:04)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry,

Symbi, chodziło mi o "Lot nad kukułczym gniazdem". Rzeczywiście z posta trudno wyczytać, o którą książkę chodzi -efekt pisania "na szybko" w nocy.

Miałam kiedyś okres fascynacji klasyką literatury amerykańskiej.  Książkę przeczytałam najpierw, potem obejrzałam film z Jackiem Nicholsonem. Idealnie dobrany do roli. Jest jeszcze spektakl w teatrze w moim BIG CITY oparty na tej samej książce, ale jeszcze go nie widziałam.

Każdy film można omawiać na kilku płaszczyznach. "Powiernika królowej" zarekomendowałam zaraz po obejrzeniu go. To były pierwsze wrażenia. Dziś po Twoim poście zwróciłabym jeszcze uwagę na to, jak bardzo ludzie są spragnieni zainteresowania (Victoria) i przez to podatni na czyjeś wpływy. Judi Dench, tak jak pisałam wcześniej, jako aktorkę bardzo lubię.

"Wojnę polsko-ruską" wypożyczyłam z biblioteki, ale ja z kolei nie dobrnęłam do końca.

Cały czas rozważam zakup czytnika. Może uda mi się go kupić w przyszłym miesiącu. W tym - nieco już "zaszalałam". wink Jednak nie żałuję - to ogromny luksus wydawać własne pieniądze bez wyrzutów sumienia i wyrzutów ze strony drugiej osoby.

11,095

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piotr Introwertyk napisał/a:

Przemijanie - to cud trwania w wieczności wykonany przez naturę z nietrwałych składników

Nie na darmo Twój nick to Skała. Pięknie powiedziane.

11,096

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Symbi , proszę bardzo i miło mi smile

Ekipa , juz się przywitała , fajnie smile
Mam takie pytanko, czy zdarza Wam się  wspierać np chore dzieci.?? Chodzi mi o zupełnie obce osoby , które oglaszają się np na portalu ,,się pomaga'' macie jakies doświadczenie ? Mnie własnie wzruszyła, historia tej dziewczynki i chciałabym wesprzeć. Tylko po ostatniej aferze, nie wiem czy to prawda czy znów ktos sobie cos tam wymyślił:/  Jak sprawdzić czy to jest prawdziwe ? proszę o jakieś rady czy namiary ??

11,097

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Spróbuję wkleić link smile
https://www.siepomaga.pl/juliapotocka

11,098

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

W moim odczuciu w "Powierniku..." pokazano muzułmanów w dobrym świetle. Relacja dwojga głównych bohaterów to "Pocałunek Duszy", o którym pisał Wielbiciel, a świat muzułmański, jego tradycje, architektura, religia pokazane są jako fascynujące. Film budzi pozytywne emocje.

We mnie takie wzbudził. Obejrzałam też film z pozytywnym nastawieniem po obejrzeniu zwiastunu i mając za cel relaks w sobotnie popołudnie.

Jednak można oczywiście popatrzeć jeszcze pod kątem "ukrytych motywów" i tu dyskusja też będzie ciekawa. Tak myślę, że można też dopatrzeć się i zręcznej manipulacji politycznej - WTEDY i TERAZ.

11,099

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Czołem ekipo

Dzięki za kawę. Dorzucę za chwilę coś na drugie śniadanie.

Osobiście tej piosenki LP nie darzę sympatią, mimo że ciekawa. Błahy powód- podczas zeszłorocznych wakacji nad morzem słyszałyśmy ją wszędzie, tak jakby wszędzie mieli tylko ten utwór.
I po prostu "przejadła" się.

Aliko-- trudno wyczuć, czy dana historia jest prawdziwa.
Pisaliśmy już tutaj kiedyś o pomaganiu innym, jak trafiają się ludzie, którzy to wykorzystują.
Nie zawsze tak jest. W jednej fundacji jest znane mi dziecko, znam jego historię. wiem,że prawdziwa (niestety) i pomagając wiem,że pieniądze idą na konkretny cel.


Obiecane śniadanko

http://www.towsrodku.pl/wp-content/uploads/2016/06/przepis-na-koktajl-1024x768.jpg

11,100

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Tak jak pisałam wcześniej mam swoją "cegiełkę" w szeroko pojętej "dobroczynności" poprzez comiesięczne, regularne wsparcie UNICEF-u.

Dla mnie to bezpieczna "marka".

Poza tym wybrałam organizację najbliższą mojemu sercu - a więc wspierającą najbardziej bezbronnych i potrzebujących, a więc DZIECI. W tym małe dziewczynki, które od zawsze są krzywdzone na tym świecie na różne sposoby.

Nie mam narzędzi weryfikacji tak naprawdę, na co idą wpłacane na tzw. "szczytne cele" pieniądze, jednak UNICEF-owi zaufałam.

11,101

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

UNICEF - to światowa organizacja, mnie interesuje ta którą wkleiłam..  Ktoś cos wie na ten temat ? ??
Misty, wlacz gg bo cos pokićkałam hmm

11,102 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-09-28 10:58:04)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Do fundacji Siepomaga trzeba najpierw dostarczyć dokumenty potwierdzające potrzebę założenia zbiórki - czyli przede wszystkim dokumentację medyczną. Nie wpłacajcie na "zrzutka" - tam zbiórkę może założyć każdy i to tam właśnie była ta niedawna afera z chorym chłopczykiem, który nie istniał.
Tak samo wiarygodne są inne fundacje, posiadające status organizacji pożytku publicznego (ale najlepiej nie "świeży", tylko co najmniej od 2 lat, bo to oznacza, że składają sprawozdania z działalności, skoro ich po 2 latach nie wykreślono) - np. Zdążyć z pomocą, Słoneczko i podobne. Też wymagają dostarczenia dokumentacji i nie z każdym podpiszą umowę.
Potem takie "zweryfikowane" dziecko dostaje pieniądze nie bezpośrednio, ale na podstawie konkretnych faktur za konkretne rzeczy (np. od lekarzy, za rehabilitację, za jakieś niezbędne przedmioty), które też są przez te fundacje weryfikowane.

Alika, w Twoim linku masz wyraźnie zaznaczone "zbiórka zweryfikowana przez fundację Siepomaga".

11,103

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
alika40+ napisał/a:

UNICEF - to światowa organizacja, mnie interesuje ta którą wkleiłam..  Ktoś cos wie na ten temat?

Moja odpowiedź o UNICEF-ie CZĘŚCIOWO jest odpowiedzią na Twoje wcześniejsze pytanie.

Jeśli chodzi o tę konkretną akcję -wiem na chwilę obecną tyle co Ty.
A więc tyle ile napisano na stronie.

11,104 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2017-09-28 11:06:48)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Cytuj zamiast edytuj na tablecie... big_smile

11,105 Ostatnio edytowany przez alika40+ (2017-09-28 11:22:49)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
santapietruszka napisał/a:

Do fundacji Siepomaga trzeba najpierw dostarczyć dokumenty potwierdzające potrzebę założenia zbiórki - czyli przede wszystkim dokumentację medyczną. Nie wpłacajcie na "zrzutka" - tam zbiórkę może założyć każdy i to tam właśnie była ta niedawna afera z chorym chłopczykiem, który nie istniał.
Tak samo wiarygodne są inne fundacje, posiadające status organizacji pożytku publicznego (ale najlepiej nie "świeży", tylko co najmniej od 2 lat, bo to oznacza, że składają sprawozdania z działalności, skoro ich po 2 latach nie wykreślono) - np. Zdążyć z pomocą, Słoneczko i podobne. Też wymagają dostarczenia dokumentacji i nie z każdym podpiszą umowę.
Potem takie "zweryfikowane" dziecko dostaje pieniądze nie bezpośrednio, ale na podstawie konkretnych faktur za konkretne rzeczy (np. od lekarzy, za rehabilitację, za jakieś niezbędne przedmioty), które też są przez te fundacje weryfikowane.

Alika, w Twoim linku masz wyraźnie zaznaczone "zbiórka zweryfikowana przez fundację Siepomaga".

,

Ok , dzięki , smile
Edit: sorry , wczesniej nie widziałam Twojego wpisu smile

11,106

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Santa, to śmiało mogę wspomóc tak ? wink

11,107

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
I_see_beyond napisał/a:
alika40+ napisał/a:

UNICEF - to światowa organizacja, mnie interesuje ta którą wkleiłam..  Ktoś cos wie na ten temat?

Moja odpowiedź o UNICEF-ie CZĘŚCIOWO jest odpowiedzią na Twoje wcześniejsze pytanie.

Jeśli chodzi o tę konkretną akcję -wiem na chwilę obecną tyle co Ty.
A więc tyle ile napisano na stronie.

Ok , rozumiem wink

11,108 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-09-28 11:28:09)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
alika40+ napisał/a:

Santa, to śmiało mogę wspomóc tak ? wink

Myślę, że tak smile Sama wpłacam - i nie tylko ja smile Ale zrobisz, jak uważasz smile

https://www.siepomaga.pl/ocalic-jedrusia#wplaty
Tu masz piękny przykład, jak ludzie potrafią się w 3 dni zmobilizować, żeby uratować komuś życie smile Obserwowałam tą zbiórkę, bo wydawało mi się nierealne zebranie 2 milionów w 2 tygodnie... a tu proszę smile

11,109 Ostatnio edytowany przez alika40+ (2017-09-28 11:41:23)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
santapietruszka napisał/a:
alika40+ napisał/a:

Santa, to śmiało mogę wspomóc tak ? wink

Myślę, że tak smile Sama wpłacam - i nie tylko ja smile Ale zrobisz, jak uważasz smile

https://www.siepomaga.pl/ocalic-jedrusia#wplaty
Tu masz piękny przykład, jak ludzie potrafią się w 3 dni zmobilizować, żeby uratować komuś życie smile Obserwowałam tą zbiórkę, bo wydawało mi się nierealne zebranie 2 milionów w 2 tygodnie... a tu proszę smile

Ok ,juz poszło smile
Tak mi szkoda takich dzieci,że aż serce ściska, a ta dziewczynka to az mi brak mi słów..

Edit: ąz mi ciarki przeszły jak poczytałam o tym chłopcu, ale powiem Ci piękna sprawa, jak się czyta że się wszystko udało smile teraz trzymamy kciuki  smile

11,110

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Piegowata tak jest, że terapia zaczyna się i kończy. Kiedy już wszystko zostanie odkryte, rozwiązane, a klient nie ma więcej pytań. smile I tak naprawdę to człowiek sam pracuje nad sobą tylko że pod profesjonalnym okiem.

Jeszcze tak mi przyszło na myśl, że u Ciebie to przekraczanie granic dotyczy konkretnych granic - fizycznej i seksualnej, ale już jeśli chodzi o uleganie mentalnej presji innych osób tego wcale nie widać.

Psychoterapia nie jest mi obca. Zdesperowana trudnym małżeństwem szukałam kiedyś pomocy i skorzystałam z propozycji spotkań z psychologiem. Było to bardzo interesujące i pouczające.
Gdybym dziś miała 20 lat i brak komplikacji zdrowotnych, studiowanie psychologii rozważyłabym bardzo poważnie. Lubię zaglądać w siebie, a także poznawać cudze historie i motywy postępowania. Ludzie często mi mówią, że dobrze się ze mną rozmawia (nie chwaląc się).
A z tymi granicami masz rację. Właśnie wskazany przez Ciebie obszar jest dla mnie trudny.

11,111

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
I_see_beyond napisał/a:

Piegowata, a teraz zmanipulowałam treść Twojego posta. wink I wyszedł mi POLITYCZNY POCAŁUNEK:

http://histografy.pl/wp-content/uploads/2015/12/gierek-brezniew.jpg

Proszę, kto rozwinie myśl, skojarzenia?... wink

Oj, nie wyglądają ci panowie na uszczęśliwionych smile

11,112

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

A oto, co myślę o polityce smile

https://www.youtube.com/watch?v=9IpMmMFuU8w

11,113 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2017-09-28 14:23:57)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piegowata'76 napisał/a:

Lubię zaglądać w siebie, a także poznawać cudze historie i motywy postępowania. Ludzie często mi mówią, że dobrze się ze mną rozmawia (nie chwaląc się).

Mnie psychologia też interesuje, natomiast bardziej jako hobby i traktuję ją jako przydatną wiedzę ogólną na co dzień. Patrzę na nią tak jak Ty. Nie brałabym pod uwagę tej profesji jako zawodu. Nie mogłabym tak non stop słuchać o ludzkich problemach. To jeden z zawodów, gdzie łatwo o wypalenie zawodowe.

Spoko, chwal się, chwal. wink Ja z Tobą na forum lubię " rozmawiać"- lektura Twoich postów pozostawia we mnie pozytywne odczucia.

Jeśli chodzi o pocałunki -to mnie kręcą tylko te z mężczyznami. wink

Nigdy nie pocałowałam żadnej dziewczyny w usta i nigdy tego nie zrobię. Brrr!

11,114 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-09-28 14:29:38)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
I_see_beyond napisał/a:

Mnie psychologia też interesuje, natomiast bardziej jako hobby i przydatną wiedzę ogólną na co dzień. Patrzę na nią tak jak Ty. Nie brałabym pod uwagę tej profesji jako zawodu. Nie mogłabym tak non stop słuchać o ludzkich problemach. To jeden z zawodów, gdzie łatwo o wypalenie zawodowe.

Spoko, chwal się, chwal. wink Ja z Tobą na forum lubię " rozmawiać"- lektura Twoich postów pozostawia we mnie pozytywne odczucia.

Jeśli chodzi o pocałunki -to mnie kręcą tylko te z mężczyznami. wink

Nigdy nie pocałowałam żadnej dziewczyny w usta i nigdy tego nie zrobię. Brrr!

Ja bardzo lubię słuchać ludzi i jeśli tylko mogę, chętnie pomagam, sprawia mi to satysfakcję. Trudno mi powiedzieć, jak sprawdziłabym się w takim zawodzie na dłuższą metę, ale pociąga mnie to zajęcie.
Za młodu miałam koleżankę, która witała się i żegnała "dzióbkiem" w usta. Nie przeszkadzało mi to i nie miało dla mnie wydźwięku erotycznego.
Byłabym natomiast co najmniej zdziwiona, gdyby tak całował mnie kolega.

11,115

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Jeśli chodzi o mnie to w relacjach koleżeńskich i rodzinnych (kobiety i mężczyźni) akceptuję wyłącznie całus w policzki - z okazji uroczystości, powitania i pożegnania oraz spontanicznego wyrażenia emocji, np. radości.

Natomiast pocałunek mężczyzny w usta ma dla mnie określone znaczenie-jest to dla obydwu stron czytelny sygnał - przechodzimy o level wyżej. smile wink

Posty [ 11,051 do 11,115 z 15,029 ]

Strony Poprzednia 1 169 170 171 172 173 232 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024