Szanowni Państwo,
Dzień całowania dziewczyn przypada 26 września, a więc ... jutro.
Ponieważ mąż stał się dzisiaj BYŁYM mężem, a żadna ze stron nie przewiduje odwoływań od wyroku, to ... ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie
Strony Poprzednia 1 … 167 168 169 170 171 … 232 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Szanowni Państwo,
Dzień całowania dziewczyn przypada 26 września, a więc ... jutro.
Ponieważ mąż stał się dzisiaj BYŁYM mężem, a żadna ze stron nie przewiduje odwoływań od wyroku, to ... ![]()
Uważam, że i seks może być pieszczotliwy, i pieszczoty seksualne. Nie ma sensu przesadnie rozgraniczać i spraw na dwóch biegunach stawiać.
A gdyby tak od czoła zacząć, potem ucalować w powieki, zejść na szyję, a skończyć...
![]()
Chyba nieźle, co?
Choć z drugiej strony niech ten cmok w policzek czasem będzie dla samego cmoku ![]()
Piegowata, oczywiście, że nieźle.
![]()
I całus bez okazji też jest bardzo miły.
W seksie moim zdaniem nie chodzi o znajomość wystudiowanych technik, choć oczywiście mogą być i są miłym urozmaiceniem, jeśli ktoś sobie akurat tego życzy.
Otóż to.
Panowie czytają i się uczą. ![]()
Dzień dobryW każdym razie witam Was ze statusem: WOLNA STRZAŁA.
I szczęśliwa, spokojna, z promiennym uśmiechem na ustach, na niebotycznych szpilkach (
) wkraczam dziś OFICJALNIE na NOWĄ DROGĘ ŻYCIA zwaną ... "Moim cudownym życiem po rozwodzie"!
Owacje na stojąco ![]()
Panowie czytają i się uczą.
to co zostało powiedzianie nie jest niczym nowym ![]()
Mag, "gratulacje" to moim zdaniem niewłaściwe słowo w tych okolicznościach, ale serdecznie życzę spokoju duchowego na nowym oficjalnym etapie życia. Mentalnie rozwiodłaś się już kiedyś tam.
Tak sobie dywagujecie o pocałunkach, dotykach i tego rodzaju sprawach i czytając to myślę, że moje seksualna definicja miłości jako efektu działania różnych hormonów na mózg jest jak najbardziej adekwatna.
I_see_beyond napisał/a:Dzień dobryW każdym razie witam Was ze statusem: WOLNA STRZAŁA.
I szczęśliwa, spokojna, z promiennym uśmiechem na ustach, na niebotycznych szpilkach (
) wkraczam dziś OFICJALNIE na NOWĄ DROGĘ ŻYCIA zwaną ... "Moim cudownym życiem po rozwodzie"!
Owacje na stojąco
Dzięki, Szefie!
W ogóle doszłam do wniosku, że dziś w sądzie to miałam do czynienia z obcym człowiekiem. Totalnie zerwane jakiekolwiek więzi, chłód emocjonalny. Nie umiałabym z nim wejść na nowo w jakąkolwiek relację. To jest oczywiście bardzo dobra część mojego życia, jednak ... dziś mój BYŁY już mąż stał się dla mnie ... NIEWIDZIALNY.
OK. No to jedni się uczą, inni utrwalają wiadomości i umiejętności. ![]()
Mag, "gratulacje" to moim zdaniem niewłaściwe słowo w tych okolicznościach, ale serdecznie życzę spokoju duchowego na nowym oficjalnym etapie życia. Mentalnie rozwiodłaś się już kiedyś tam.
Tak sobie dywagujecie o pocałunkach, dotykach i tego rodzaju sprawach i czytając to myślę, że moje seksualna definicja miłości jako efektu działania różnych hormonów na mózg jest jak najbardziej adekwatna.
Dziękuję, Symbi. Wspaniałe życzenia, właśnie tego sobie życzę. Dzisiejsza, ostatnia z serii rozpraw, była wisienką na torcie. Zamknęłam drzwi do pokoju, który od dawna był pusty.
Jak najbardziej Twoja definicja do mnie przemawia.
Nie dyskutuję z nauką i faktami. ![]()
miałam do czynienia z obcym człowiekiem
To jest w sumie smutne, ale prawdziwe. Ja tez tak mam. A przecież widział mnie w tylu różnych sytuacjach, zrobioną w makijażu w sukni balowej i w we krwi bóli porodowych. Somebody that I used to know jak śpiewał Gotye.
Tak sobie dywagujecie o pocałunkach, dotykach i tego rodzaju sprawach i czytając to myślę, że moje seksualna definicja miłości jako efektu działania różnych hormonów na mózg jest jak najbardziej adekwatna.
Jak najbardziej Symbi, bez hormonów ani rusz.
Moje ogólne spostrzeżenie to nie pozwalajmy na przemoc seksualną w żadnym wydaniu. Zbyt wysoką cenę trzeba za to zapłacić.
Kochani ja tu sobie tak żartuję seksualnie, po to by między wierszami dać nadzieję innym, że zawsze jest czas by tę delikatną sferę wyprowadzić na prostą. Jest to bardzo trudne, ale kto się nie podda ten otrzyma słodki laur zwycięstwa. ![]()
.
Mag
no to teraz do przodu
żyj tak jak chcesz a nie tak jak musisz ![]()
Nie dyskutuję z nauką i faktami.
A ja tak, wiele z nich co i rusz okazuje się nieprawdziwe.
Świat jest jedną wielką zagadką.
Dziękuję, kaja! Teraz to możliwe!
Symbi , ja, podobnie jak Ty, mam dobrze przepracowany temat rozwodu i sporo przemyśleń podobnych do Twoich. Rozłożyłam całą tę sytuację na czynniki pierwsze i ROZUMIEM, co i dlaczego się stało. Jednak czasem się tak "bez szkiełka i oka" dziwię, jak dwoje ludzi, którzy naprawdę bardzo się kochali i wspierali, mogło się tak oddalić od siebie.
I_see_beyond napisał/a:Nie dyskutuję z nauką i faktami.
A ja tak, wiele z nich co i rusz okazuje się nieprawdziwe.
Świat jest jedną wielką zagadką.
To prawda z tą zagadką. Jeśli ktoś CHCE coś zakwestionować czy udowodnić, zrobi to. Natomiast są dziedziny nauki, które mają ugruntowaną pozycję i trudno je na dzień dzisiejszy podważyć. Ja żyję w teraźniejszości i korzystam z aktualnej wiedzy. Co będzie w przyszłości - niezmiennie odpowiadam: "czas pokaże" lub "nie wiem".
Oczywiście jeśli chcesz kwestionować coś - masz do tego prawo. ![]()
A ja się poskarżę.
Znowu miałam paskudny dzień z synem. Wpadł dosłownie w histerię, a ja razem z nim.
No, trochę przesadzam, ale z równowagi dałam się wyprowadzić, nakrzyczalam strasznie na syna. A tak chciałabym być cierpliwą, łagodną i wyrozumiałą matką. Wczoraj mialam chęć wyrzucić gnojka przez okno!
Poza tym nie wiem, jak u Was, ale mój rozwód wcale nie jest równoznaczny z końcem problemów. Były w moim zyciu wciąż obecny, bo przecież to ojciec mojego dziecka.
Syn ma dobrą relację z nową byłego. Nie przeszkadzało mi to, bo im więcej dobrych relacji w życiu tym lepiej. Tymczasem w sobotę spotkałam byłą teściową, kulturalnie się przywitałam i zapytałam o zdrowie syna (mojego byłego, który jest teraz w szpitalu), a ta podzieliła się ze mną wątpliwościami na temat Nowej. Jej zdaniem Nowa manipuluje i jej synem, i moim.
Wiem, że teściowa jest nieufna i podejrzliwa, taka sama była wobec mnie, ale kilka jej argumentów dało mi mocno do myślenia. Już nie wiem, kto tu prawdę mówi.
Nowa podobno nagadała teściowej, że to ja nie dopuszczam mojego dziecka do ojca.
Już nie wiem, kto tu kręci. Miałabym w nosie ten cyrk, gdyby nie dotykał mojeg dziecka.
Jestem tak zmęczona psychicznie, że aż mnie wszystko boli.
Tak są rzeczy określone np. prawa fizyki czy budowa atomu, ale już np. w biologi, biochemii teorie powstają i upadają. Nie mówię już o "faktach" historycznych, to dopiero plątanina. Ogólnie rzecz biorąc dla mnie tylko część prawd jest naprawdę określona, reszta to niewiadoma, błędne teorie, albo biznes.
Ot, takie skrzywienie zawodowe, żeby nie do końca ufać nauce. ![]()
Piegowata, ustal jak najszybciej się da kontakty ojca z synem, wywieś terminy tatusiowe na lodówce (np. zaznaczone dni w kalendarzu i poinformuj o tym syna. A nową się nie przejmuj, one w 99,9% widzą w byłych żonach Wujków Samo Zło, a w w swoich aktualnych panach - biedne misie.
Piegowata ile Twój syn ma lat?
Piegowata ile Twój syn ma lat?
12 ![]()
Piegowata, ustal jak najszybciej się da kontakty ojca z synem, wywieś terminy tatusiowe na lodówce (np. zaznaczone dni w kalendarzu i poinformuj o tym syna. A nową się nie przejmuj, one w 99,9% widzą w byłych żonach Wujków Samo Zło, a w w swoich aktualnych panach - biedne misie.
Ależ to nie o Nową chodzi, tylko o moją byłą teściową.
A co Cie Piegowata była teściowa obchodzi co ona gada. To obca kobieta. Napij się lepiej wina. Albo melisy.
Wiesz co Piegowata, ja zaczęłam się uczyć technik komunikacji z dzieckiem i powiem Ci, że to działa.
Tam są praktyczne rozwiązania na różne okazje. Ja uważam, że warto wypróbować to co sprawdziło się u innych. A tę pierwszą i drugą pozycję, którą Ci podałam kiedyś napisały mamy, na podstawie doświadczeń w pracy z rodzicami. Pierwsza jest dla dzieci, a druga dla nastolatków. Ja zaczęłam od pierwszej, bo moja córka ma 10 lat. ![]()
Dzięki. Staram się oczywiście i coś o komunikacji wiem, ale czasami człowiek traci samokontrolę. Jestem zła na siebie, że mi się to przydarzyło.
Piegowata w takich sytuacjach trzeba powiedzieć dziecku, na co konkretnie się jest złym, nie ukrywać tego absolutnie, dziecko ma prawo widzieć takie emocje, i trzeba przeprosić jeśli w nerwach obraziłaś syna. To też będzie lekcja dla niego.
Tak, przeprosiłam syna.
Umówiliśmy się wczoraj - i moje mądre dziecko samo mi to zaproponowało! - że dla pewności, że już skończyłam mówić, powiem: "kropka", aby mi nie przerywał w pół zdania ![]()
Ale przykro mi nadal, bo mocno się wczoraj poprztykaliśmy.
Syn ma pewne nawyki jeszcze z ojcowskiego domu, gdzie tatuś niemal mu nadskakiwał.
No to dobrze, że tak to się zakończyło. Rozumiem, że Ci przykro, ale jak na pewno sama wiesz tu potrzeba czasu i stopniowo dzięki staraniom obu stron bedzie coraz lepiej. Tak dzieci są mądre i należy to wykorzystać. ![]()
Piegowata , przeczytałam to, co napisałaś o synu i teściowej (byłej).
Myślę, że Ty chorujesz na "miłość do ludzi".
Celowo daję uśmiech, bo to komplement, a Ty się zdenerwowałaś i na jednego i na drugą, mogłabyś mnie źle w tej chwili "odczytać".
Moim zdaniem- SŁUSZNIE i zupełnie NATURALNIE miałaś prawo się zirytować.
Ostatnio coś takiego genialnego widziałem jeśli chodzi o dzieci ![]()
Bardzo mądry tata na tym video. ![]()
No cie teraz randkowanie czeka Mag ![]()
No cie teraz randkowanie czeka Mag
Tak. Teraz "na legalu".
Tylko kandydatów chwilowo brak. ![]()
Byłam w sobotę w Empiku. Miły sprzedawca zapytał mnie:
-Kupiła już pani coś na Dzień Chłopaka?
Roześmiałam się perliście i odpowiedziałam:
-Najpierw muszę sobie go znaleźć.
Mam na to 5 dni. Dzień Chłopaka wypada 30 września. Taki suchar porozwodowy. ![]()
Mag pamiętaj w twym życiu nie ma granic ![]()
I see, wszystkiego dobrego ![]()
I see, wszystkiego dobrego
Dziekuję, Aga! Otworzył się dziś NOWY ROZDZIAŁ w książce zwanej "Moim życiem". ![]()
Tak, Astral, pamiętam naczelną zasadę wątku! Dzięki za przypomnienie!
PS Wyrzuca mi znowu 500 Internal Server Error. ![]()
Jeśli chodzi o tę konkretną sytuację z filmu powyżej to ja mam kilka zastrzeżeń. Przede wszystkim wygląda mi to na naprawianie błędów rodzica kosztem dziecka. Ktoś to dziecko uczynił rozpuszczonym, a teraz ktoś wymaga od 2 latki by zachowywała się i pojmowała jak dorosły. Ojciec siedzi do niej plecami kiedy do niej mówi - co to ma być? W takiej sytuacji należałoby uznać uczucia dziecka - zwyczajnie powiedzieć - że ma prawo czuć się zła, zawiedziona czy rozżalona odmową kupna zabawki (w domyśle, bo nie wiemy dokładnie o co chodziło). Można by tu użyć metody przechodzenia do wizualizacji, gdzie rodzic i dziecko razem fantazjują co kupią jak będą mieć dużo pieniędzy, albo zapisują na kartce wszystkie rzeczy które dziecko chce mieć, samo to daje dziecku satysfakcję, że jest ważne to dla rodzica, a np. jak będą urodziny to z tej listy zakupi się prezent. A wszystko to powinno być oprawione autentycznym uczuciem do dziecka.
Owszem dziecku należy stawiać wymagania na miarę jego wieku i być w tym konsekwentnym, ale też dzieci mają prawo do zachowań typowych dla ich wieku i do błędów, dlatego właśnie że są dziećmi. Należy nauczyć ich jak wyrażać swoje uczucia w tym trudne jak złość i jak komunikować potrzeby.
Ja tak to widzę. I przede wszystkim należy znać swoje dziecko, tak aby móc dobrać zasadę złotego środka.
Ja myślę, że on po prostu nagrywał wtedy przykład i z drugiej strony siedział odwrócony aby córka nie czuła jego emocji i aby się szybciej uspokoiła 'nie karmiona' jego poddenerwowaniem ewentualnym. Do tego myślę, że dzieci jednak próbują to swoje otoczenie kształtować płaczem i wynoszą to po prostu z czasów kołyski... On pokazywał jak praktycznie sobie z tym poradzić bez agresji czy to słownej czy fizycznej, więc to fajne... Nie każdy wie jak to zrobić i ludzie myślą, że bezstresowo chowają dzieciaki to tak dobrze. On wychowuje bez agresji bo stres dziecka uspokoił ale na swoim postawił. Wychowanie bezstresowe jest bez sensu gdyż, jak z chorobami - stresowe sytuacje są i będą i dziecko uodpornione lepiej radzi sobie w życiu. Ale nie oznacza to konieczności właśnie agresji czy przesady tylko asertywności jak ten facet. Powiedział do tego dziewczynce, że ona jest tam z nimi bo to jest PRZYWILEJ co oznacza, że mała ma to docenić.
Innym błędem jest dawanie dziecku pieniędzy za coś. Mój ojciec mnie tak psuł abym mu samochód często posprzątał i umył. I mnie właśnie bawił samochód i bym to robił bez tych pieniędzy a tak nie lubiłem tego zajęcia i musiał albo mocno mnie przekupywać albo wkurzać się na mnie. Pewne obowiązki dziecko powinno wykonywać bez innych motywatorów niż wewnętrzne.
I ostatnie. Śmieszne... UWAGA, włączam tryb domowego psychologa. Jako kierownik tak cholernie często i dobrze spełniały mi się wszystkie startegie rodzica względem dziecka ale w odniesieniu do... pracowników w moim zespole
Naprawdę! Wtedy miałem dobrze zmotywowany, zadowolony zespół
A nie wierzcie jednak chłopy 30-40 lat jak traktowali mnie jak takie odniesienie ojca to miałem i autorytet i oni rozumieli co się dzieje i czuli się BEZPIECZNIE... hahaha!
Tego powinni uczyć na kursach kierowania zespołami ale to mój patent. I się sprawdza też tutaj, że dziecko powinno być partnerem i inne teorie rodzicielskie oparte nie na dominacji ostrej ale na współpracy... A co to innego strategia 'zdartej płyty' w kierowaniu zespołem jeśli nie tłumaczenie w kółko dziecku co jest odpowiednim zachowaniem a co nie ![]()
Ja odebrałam to video podobnie jak rh.
Facet - oaza spokoju.
Na koniec - oboje zadowoleni, a dziecko z uśmiechem na ustach.
Nie zgodzę się z odwróceniem plecami - dla mnie nie do przyjęcia, on emocji nie wyrażał - był spokojny a więc córka i tak by ich nie poczuła. Mam nadzieję, że ta pozycja wynikała z nagrywania.
Sygnalizowanie płaczem potrzeb jest charakterystyczne dla malutkich dzieci, ale że jest typowe dla takich kilku latków to już nie. Moja córka tego np. nie miała.
Wychowanie bezstresowe - to takie nie wiadomo co pod tym pojęciem.
Wychowanie powinno opierać się na zdrowych zasadach. Sam ich brak jest z wielka szkodą dla dziecka. Przede wszystkim rodzic uczy dziecko swoją postawą jak sobie radzić w życiu z małymi i dużymi problemami.
Jak dla mnie ten ojciec nie uznał uczuć tej dziewczynki, że ma do nich prawo, bo miała prawo się tak zachować, tego mi zabrakło. Potraktował ją trochę jak dorosłą.
Przywilej? Dla mnie dyskusyjne - czy więc dziecko jest akceptowane tylko wtedy gdy jest grzeczne, a gdzie bezwarunkowa miłość?
Zgoda na to, że tłumaczenie dziecku nie zawsze jest potrzebne i skuteczne.
Dziecko jako partner- kwestia dyskusyjna, bo jak połączysz to z kwestią poczucia bezpieczeństwa, owszem trzeba stopniowo dawać dziecku prawo wyboru, aby uczyło się podejmować decyzje.
Wychowanie dziecka - to bardzo, bardzo szeroki temat. A nawet jak znasz teorię to jest jeszcze kwestia tego, aby nauczyć się ją stosować w praktyce.
I jeszcze kwestia samych teorii - wiele jest szkodliwych na temat, dlatego mówię, że zdrowy rozsadek, obserwacja dziecka i wyciąganie wniosków, a nie wyładowywanie się na dziecku za własne błędy (nie twierdzę że to tu było).
A przy okazji, przydałby mi się Twój patent. ![]()
Tak, pewnie i dałby radę bez odwracania się plecami bo był bardzo spokojny - jednak wielu ma z tym problem... Reszta to sprawa indywidualna. Był zamierzony rezultat i zrobił to zgrabnie. Dziecko w roli partnera to pewna strategia wcale nie partnerka taka. Wiele tam po prostu przybliżeń i analogii ale rola rodzica jest zachowana. Jeśli chodzi o ten przywilej to dziecko powinno zrozumieć, że wcale tak 'mu się nie należy' jeśli chodzi o pewne zachowania lub rzeczy w życiu. Jeśli przywilej to powinno docenić i zachowywać się odpowiednio. Ale co tam... inny temat, który mi się tutaj skojarzył po poście Piegowatej. Zostawmy...
I tak naprawdę nikt nie wie, jakie to są zdrowe zasady ![]()
Podrzucę Wam tylko film ktory wlasnie obejrzałam ![]()
Polecam ![]()
Dobranoc ..
Mi tez by się przydał patent.... ale na inną dziedzinę ![]()
Ha, ha, a ja kiedyś dzieci do "lasu" chciałem wywieźć. Śmichy, chichy ale w pewnym momencie miny im zrzedly... no tato ale my już będziemy grzeczni! Ze sklepu dzieci nie wyprowadzalem, pozwalalem im odstawiac te "cyrki" w środku. Nie ruszala mnie reakcja otoczenia więc jeździłem z wyjcem i robiłem spokojnie zakupy. Taki bonus, że teraz jak młodszy wyje, to starszy mu tłumaczy, że tak nie można, że nic to nie da itd. Ciężki kawałek chleba ale idzie ogarnąć.
Za to teraz jak rasowy facet przeżywam katar
Tak się skończyła calonocna weekendowa integracja. Zobaczyć niektórych ludzi po ponad 20 latach, trochę śmieszno, trochę straszno ![]()
Dzień dobry,
@Alika, będę miała na uwadze ten film. Nie wiem tylko, kiedy ja to wszystko obejrzę;
@Snake, masz dystans i do siebie i do forum - to generalnie w ludziach lubię;
@rh, wstawiasz ciekawe rzeczy. Technika "zdartej płyty" jest mi znana.
Wcześniej wstawiłeś YT ze specjalnym wydaniem "Randki"(czy to jest nowy program, BTW? Ja nie oglądam od jakiegoś czasu TV). Nie miałam ani głowy ani czasu przed rozwodem, żeby pisać na forum, ale obejrzałam film.
Zaczynać znajomość od łóżka? ...
Nie jest to w moim stylu. Nie zdarzyło mi się jeszcze.
Tam kilkoro uczestników zdecydowało się jednak kontynuować znajomość zawartą w łóżku. Zaiskrzyło, było to "coś", co sprawiło, że po kilkunastu (?) minutach / kilku godzinach spędzonych w programie zdecydowali się ( lub tak było w scenariuszu
) poznać bliżej.
Ja bym w takiej fabule nie wystąpiła, choćby nie wiem jak bardzo mnie singielstwo przycisnęło. Tam następowała natychmiastowa ocena potencjalnego partnera na podstawie jego ciała. Niemalże nagiego. Ja wiem, że tak się dzieje, że wybiera się tych, którzy nas pociągają fizycznie, jednak czułabym się jak towar na półce, bardzo obnażony w dodatku. Film obejrzałam z zainteresowaniem. Na co zwróciłam uwagę:
* pierwsze wrażenie jest bardzo ważne;
* nie jest łatwo położyć się w łóżku obok obcej osoby;
* taniec erotyczny jako element gry wstępnej jest nie dla mnie
, ale podobał mi się zwrot "tańczę oczami";
* ktoś tam powiedział, "nie mam zwyczaju całować się na pierwszej randce"; to chyba znów kwestia indywidualna. Jak będę po pierwszej swojej porozwodowej i "legalnej" randce, to Wam napiszę, jak to jest u mnie.
Miłego dnia wszystkim życzę!
Tak są rzeczy określone np. prawa fizyki czy budowa atomu, ale już np. w biologi, biochemii teorie powstają i upadają. Nie mówię już o "faktach" historycznych, to dopiero plątanina. Ogólnie rzecz biorąc dla mnie tylko część prawd jest naprawdę określona, reszta to niewiadoma, błędne teorie, albo biznes.
Ot, takie skrzywienie zawodowe, żeby nie do końca ufać nauce.
Ten post jest uzupełnieniem mojego wczorajszego posta o moim poszanowaniu faktów i nauki. Napisałam też, że " żyję w teraźniejszości i korzystam z aktualnej wiedzy. Co będzie w przyszłości - niezmiennie odpowiadam: 'czas pokaże' lub 'nie wiem'."
Nie wiem, czy mam aż taki intelekt i zaplecze badawczo-laboratoryjne, aby kwestionować osiągnięcia naukowców w różnych dziedzinach.
Zadaję sobie różne pytania, ale to są DWIE różne sprawy.
Zadam zatem pytanie, mam nadzieję, że pozostali też odpowiedzą, ZAWSZE ufasz swojemu umysłowi?
EDIT
Pytanie nr 2: lubicie funkcję "słownik" w urządzeniach?
W dalszym ciągu jej nie zlokalizowałam w tablecie.
Pytanie nr 3
Wolicie, jak się u nas w temacie robi edycje (tak jak ja teraz) czy bardziej przejrzyste jest pisanie posta pod postem?
dzień dobry!
Dzień dobry!
Ja mam słownik w telefonie i niestety zdarza się przy pisaniu smsów, że przekręca mi słowa, a ja tego nie zauważę przed wysłaniem i zdarzają się śmieszne pomyłki. Dlatego nie pisze postów z telefonu, zresztą nie jest to wygodne.
Lata mi dzisiaj jakas mucha po pokoju, chyba to oznaka że się na zewnątrz ciepło zrobiło.
Nie powinniśmy do końca ufać zmysłom, bo np. przecież jest to naukowo udowodnione, że nasz mózg nie rejestruje świadomie wszystkiego, co widzi oko. Wystarczy, że skupimy wzrok na jednym szczególe, a już nie widzimy tego co się dzieje w pozostałej części obrazu. Np. schizofrenia powodowana jest zaburzeniami w pracy mózgu, co z kolei wywołuje wrażenie dla osoby chorej, że wszystko co widzi i odczuwa jest bardzo prawdziwe. A wystarczy ustabilizować pracę mózgu lekami, żeby osoba wróciła do zdroworozsądkowej oceny swoich psychotycznych przeżyć. Jednak dla większości ludzi bez wiedzy schizofrenia jako choroba psychiczna to cecha charakteru.
A wasze rozważania na temat odcieni koloru niebieskiego ? - szafiru, turkusu szmaragdu - każdy z wypowiadających sie osób inaczej widział kolor i inaczej go nazywał.
Co nie znaczy, że na aktualnym poziomie wiedzy bez zaplecza laboratoryjnego mam zaprzeczać wszystkim dotychczasowym odkryciom.
Zmieniające się teorie są po prostu powodowane postępem naukowo-technicznym, nowymi odkryciami z różnych dziedzin. Kiedyś spalono na stosie Galileusza, teoria Kopernika była rewolucyjna, dziś jest to potwierdzona dowodami ustabilizowana wiedza. I tak jest w każdej dziedzinie.
Nie sądzę, żebym chorowała na miłość do ludzi, ale każdemu daję kredyt zaufania, pomimo że jednocześnie jest to zaufanie ograniczone. Nie w moim stylu jednak jest robienie i mówienie czegoś, czego nie myślę, bardzo nie lubię krętactwa, nie zamierzam też przed nikim udawać, że żyję inaczej niż żyję. Niektórzy uważają to za naiwność... cóż... w takim razie jestem naiwna i taka chcę pozostac.
Jest to spójne z moim podejściem do poruszanego tu zagadnienia pierwszych randek.
Pytanie jeszcze, jaka to randka - czy całkowicie "w ciemno" czy też poprzedzona jakąś znajomością, bo od tego również uzależnione będzie moje zachowanie.
Jeśli w ciemno, to traktuję takie spotkanie jako czysto zapoznawcze. Zdarzyło mi się, że byłam przez takiego zupełnie obcego człowieka brana za rękę i w objęcia. Stanowczo było to dla mnie zbyt poufałe, choć gość był całkiem do rzeczy. Nie skreśliłam go mimo to, ale powiedziałam, że wolałabym poczekać, aż się nieco z sobą oswoimy. On jednak nie chciał mnie oswajać.
Do łóżka na początkowym etapie znajomości nie pójdę za Chiny, chyba że się upiję
Dałoby się to zrealizować - ale po co?
Meczowy na początku zachowywał się bardzo w moim guście: spacer, kawka, piwko, pogaduchy w moim mieszkaniu,potem złapanie za rękę, jakies pogłaskanie. Ale gdy na to przyzwoliłam, ruszył z kopyta
Zaczęły się niesmaczne wypowiedzi, nachalne, zbyt osobiste pytania - czułam ogromny dyskomfort, ale obniżyłam wymagania sądząc, że problem jest po mojej stronie. A jednak należało słuchać swoich emocji.
Uważam, że ta znajomość była pożyteczna, bo mi to uświadomiła, a raczej utwierdziła w tym przekonaniu.
Jeśli chcesz być ze mną, szanuj mnie. Koniec, kropka.
Następnym razem zrobię tylko to, czego będę chciała.
A co do dziecka, to z synem miałam wczoraj fajny dialog:
Ja: - Synek, ale ty grzeczny jesteś dzisiaj ![]()
Syn: - Bo na mnie nie krzyczysz.
Ja: - Bo wiesz, ja też staram się być grzeczna.
Zawsze, zawsze to podkreślam: nie tylko my wychowujemy swoje dzieci, ale również one nas.
Ufam umysłowi, ufam nauce, ale pozostawiam dosyć szeroki margines pod tytułem: SĄ RZECZY, O KTÓRYCH NIE ŚNIŁO SIĘ FILOZOFOM.
Mag, gratulacje na nowej, lepszej drodze życia
Do rodzajów całusów dodałbym jeszcze jeden: pocałunek Duszy. Nie zawsze ufam swojemu umysłowi, nie istniałby on bez Duszy i serca. A one bez niego....
Nie zawsze ufam swojemu umysłowi, nie istniałby on bez Duszy i serca. A one bez niego....
Ładnie powiedziane ![]()
A jaki to pocałunek - Duszy? ![]()
Ufam umysłowi, ufam nauce, ale pozostawiam dosyć szeroki margines pod tytułem: SĄ RZECZY, O KTÓRYCH NIE ŚNIŁO SIĘ FILOZOFOM.
I pod tym się podpiszę.
Wielbicielu, dziękuję.
Masz rację, że ta wymieniona przez Ciebie "wielka trójka" stanowią jedność, która przekłada się na jedno słowo z kolei: c z ł o w i e k*.
Pocałunek Duszy - piękne i romantyczne. Siebie bardziej określam jako rozważną niż romantyczną, ale doskonale pojmuję, o czym napisałeś.
*W swym pragmatyzmie i dążeniu do bycia "spójną" dorzucę jeszcze ciało i energię.
A ja jestem i rozważna, i romantyczna ![]()
Na pewno jestem emocjonalna i pełna sentymentów, ale jednak decydujący głos ma rozsądek.
Dzień dobry ![]()
Nie wypowiem się co do wychowywania dzieci , bo mam ju za za sobą na szczęście ![]()
Mag , film polecam , dobra obsada i fabuła trochę taka romantyczna ![]()
A ja dziś miałam pecha, tak niefortunnie zeszłam ze schodka ,że sobie prawdopodobnie skręciłam kostkę ![]()
Boli jak diabli, cos znalazłam na okłady , zobaczę jak dalej się to rozwinie ![]()
Jak do wieczora mnie nie przestanie boleć, to muszę zgłosić i pojechać do lekarza...
Pozdrawiam i miłego dnia życzę ![]()
Edit: Piegowata, szacunek do drugiej osoby jest najważniejszy, czy to w związku , przyjaźni czy tez w zwykłym koleżeństwie
Ja np . jestem na to bardzo wyczulona, ale inni niekoniecznie i to jest bardzo złe w tym społeczeństwie ![]()
Wielbiciel Lidiji Bacic napisał/a:Nie zawsze ufam swojemu umysłowi, nie istniałby on bez Duszy i serca. A one bez niego....
Ładnie powiedziane
A jaki to pocałunek - Duszy?
Dziękuję
Przez pocałunek Duszy rozumiem wspólnotę myśli zakochanych. Jednakże nie tylko, także empatię, wzajemny szacunek, delikatność w miłości, bezgraniczne zaufanie etc. To taki całus z najwyższej półki ![]()
Aliko, współczuję.....
Bez Pocałunków Duszy nie chcę związku ani pocałunków pozostałych ![]()
Witam
Teraz mam chwilkę na kawę, a i do kawy widzę mam lekturę. To lubię.
A i jeszcze pierwsza pomoc na tel. do Aliki pójdzie. ![]()
Zadam zatem pytanie, mam nadzieję, że pozostali też odpowiedzą, ZAWSZE ufasz swojemu umysłowi?
I_see... definicyjnie to trzeba powiedzieć, że zawsze... Jakbyś zapytała, czy zmysłom lub osądom to pewnie nie...
Jeśli chodzi o cielesność to Twój umysł to Ty. Jakbyś się starała sobie nie ufać to tylko w kategoriach jakiejś alegorii - symbolicznie. Jak sobie nie zaufasz to oznacza to jakąś chorobę
Mi chodzi o rzeczywiste zaufanie...
Pytanie nr 2: lubicie funkcję "słownik" w urządzeniach?
W dalszym ciągu jej nie zlokalizowałam w tablecie.
Ja to lubicie...
Bo mi pomaga. Są 2 funkcje główne związane ze słownikiem a nawet 3: podpowiedzi, sprawdzanie pisowni oraz wspomaganie wstawiania znaków.
I tej funkcji nie znajdziesz raczej jako osobnej tylko w narzędziach - jak klawiatura w urządzeniu jak tablet czy phone oraz sprawdzanie pisowni to tym razem np. w przeglądarce, która pokazuje pola edycyjne - inne opcje też są, jak korektory tekstu w edytorach. Ale Ty pewnie piszesz o opcji w klawiaturze - podpowiadanie słów...
Wolicie, jak się u nas w temacie robi edycje (tak jak ja teraz) czy bardziej przejrzyste jest pisanie posta pod postem?
A zależy, jeśli odpowiadam różnym osobom, to wolę oddzielne posty. Jeśli jest generalna zmiana myśli a nie dopowiedzenie to oddzielny. Dalej, jeśli kto się wypowie w międzyczasie to edity uciekną więc nowy post.
Wcześniej wstawiłeś YT ze specjalnym wydaniem "Randki"(czy to jest nowy program, BTW? Ja nie oglądam od jakiegoś czasu TV). Nie miałam ani głowy ani czasu przed rozwodem, żeby pisać na forum, ale obejrzałam film.
A kiedyś widziałem na YT - w telewizji nie widziałem. Jednak szczerze Ci życzę pocałunków na pierwszej randce jeśli facet zasłuży
Jednak kobieta oprócz zgody i chęci musi brać pod uwagę inne aspekty, w tym swoją opinię lub generalnie PR. Wiem, że to 'zależy' jak wszystko. Jednak pocałunek na pierwszej randce to jak wsiąść do pociągu ekspresowego - zależy Ci aby gdzieś dojechać a nie tylko pojechać
(hihihi... w innym temacie gadałyście, że facet jak autobus - jeden ucieknie, drugi przyjedzie
A trzeci samolot - przyleci i .... no właśnie
)
...Nie powinniśmy do końca ufać zmysłom, bo np. przecież jest to naukowo udowodnione, że nasz mózg nie rejestruje świadomie wszystkiego, co widzi oko. Wystarczy, że skupimy wzrok na jednym szczególe, a już nie widzimy tego co się dzieje w pozostałej części obrazu. Np. schizofrenia powodowana jest zaburzeniami w pracy mózgu, co z kolei wywołuje wrażenie dla osoby chorej, że wszystko co widzi i odczuwa jest bardzo prawdziwe. A wystarczy ustabilizować pracę mózgu lekami, żeby osoba wróciła do zdroworozsądkowej oceny swoich psychotycznych przeżyć. Jednak dla większości ludzi bez wiedzy schizofrenia jako choroba psychiczna to cecha charakteru.
Symbi, my już się pojedynkowaliśmy na tą 'chemię'
Fajnie było. I nie pomijaj kwestii, że mózg to też impulsy elektryczne a nie tylko chemia. A to oznacza inny element, który nas kontroluje od strony mózgu. Są mózgi odporne na chemię bardziej niż inne - i wtedy rządzą te impulsy. Generalnie one zawsze rządzą a chemia je jedynie ukierunkowuje
Więc wg mnie chemia działa, działa. Ale warstwa decyzyjna również i zakochanie się to nie tylko chemia. Ja uważam, że można się zakochać i 'zdalnie' czyli na odległość. Wtedy chemia działa wtórnie - najpierw jest uczucie a potem chemia. Ona będzie ale będzie wynikiem a nie przyczynkiem ![]()
Boli jak diabli, cos znalazłam na okłady , zobaczę jak dalej się to rozwinie
Jak do wieczora mnie nie przestanie boleć, to muszę zgłosić i pojechać do lekarza...
Koniecznie okłady zimne... Aby ta opuchlizna zeszła
Wiesz, z zamrażalnika jakiś groszek czy inne warzywka w worku foliowym i na nogę. Powinno podziałać a jak nie to lekarza. Aby przeszło, życzę ![]()
Symbi napisał/a:...Nie powinniśmy do końca ufać zmysłom, bo np. przecież jest to naukowo udowodnione, że nasz mózg nie rejestruje świadomie wszystkiego, co widzi oko. Wystarczy, że skupimy wzrok na jednym szczególe, a już nie widzimy tego co się dzieje w pozostałej części obrazu. Np. schizofrenia powodowana jest zaburzeniami w pracy mózgu, co z kolei wywołuje wrażenie dla osoby chorej, że wszystko co widzi i odczuwa jest bardzo prawdziwe. A wystarczy ustabilizować pracę mózgu lekami, żeby osoba wróciła do zdroworozsądkowej oceny swoich psychotycznych przeżyć. Jednak dla większości ludzi bez wiedzy schizofrenia jako choroba psychiczna to cecha charakteru.
Symbi, my już się pojedynkowaliśmy na tą 'chemię'
Fajnie było. I nie pomijaj kwestii, że mózg to też impulsy elektryczne a nie tylko chemia. A to oznacza inny element, który nas kontroluje od strony mózgu. Są mózgi odporne na chemię bardziej niż inne - i wtedy rządzą te impulsy. Generalnie one zawsze rządzą a chemia je jedynie ukierunkowuje
Więc wg mnie chemia działa, działa. Ale warstwa decyzyjna również i zakochanie się to nie tylko chemia. Ja uważam, że można się zakochać i 'zdalnie' czyli na odległość. Wtedy chemia działa wtórnie - najpierw jest uczucie a potem chemia. Ona będzie ale będzie wynikiem a nie przyczynkiem
Fizyka w mózgu, tak i owszem. Czyli dalej nauka.
A że zakochujemy się "zdalnie" - owszem, dla mnie to kwestie naszych wyobrażeń "na temat" drugiej osoby zbudowane na podstawie wypowiedzi, często boleśnie złudne, bo nie poparte dowodami w postaci działań. No, chyba że zakochana jednostronnie strona przysyła drugiej stronie kartę kredytową do swobodnego wykorzystywania
(Kalibabka i inni naciągacze). Nie sądzę, żeby były mózgi bardziej odporne na chemię, skoro na wszystkich działają te same lekarstwa, ale sądzę, że różni ludzie różnie sobie radzą ze stresem, który sprawia, że zaburza się równowaga fizyko-chemiczna organizmu, w tym mózgu.
alika40+ napisał/a:Boli jak diabli, cos znalazłam na okłady , zobaczę jak dalej się to rozwinie
Jak do wieczora mnie nie przestanie boleć, to muszę zgłosić i pojechać do lekarza...Koniecznie okłady zimne... Aby ta opuchlizna zeszła
Wiesz, z zamrażalnika jakiś groszek czy inne warzywka w worku foliowym i na nogę. Powinno podziałać a jak nie to lekarza. Aby przeszło, życzę
Dzięki , wlasnie tak robię na przemian z lodem, ,,złego podobno diabli nie biorą '' tak czasem mam jak źle stanę , stara niewyleczona kontuzja, ale faktem jest ze boli
ale mam tabletki przeciwbólowe
dam se radę a jak nie to jutro do lekarza się wybiorę, ubezpieczenie mam, tak ,że spoko ![]()
Ps Dziękuję za dobre rady ![]()
Leżakuję teraz sobie ![]()
Strony Poprzednia 1 … 167 168 169 170 171 … 232 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024