moje cudowne życie po rozwodzie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie

Strony Poprzednia 1 98 99 100 101 102 232 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 6,436 do 6,500 z 15,029 ]

6,436 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-11-15 22:53:39)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Mystique71 napisał/a:

Mag-- mam nadzieję, że któraś z sałatek Ci posmakuje.

Mysti, z pewnością. Bardzo lubię sałatki. Te zaproponowane przez Ciebie na pewno będą świetne. Dam znać, jak zrobię. Jak do tej pory wszystko, co tu proponowaliście, okazało się ... bardzo smaczne. Ja sobie niektóre rzeczy już wypróbowałam. smile


Mystique71 napisał/a:

Ja ostatnio jakaś niedospana jestem. Zmykam zaraz do łóżka.

Ja mam podobnie. Czasem ucinam sobie taką krótką drzemkę po południu (padam ze zmęczenia czasami) i się szybko regeneruję. Jednak w tym tygodniu mam masakrycznie długie dni z powodu pracy. Jednak odbiję to sobie w weekend. smile

Zobacz podobne tematy :

6,437

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

A ja ostatnio słyszałem od mądrej pani psycholog, że pozytywne myślenie powoduje tworzenie w mózgu połączeń neuronowych odpowiedzialnych za pozytywne doznania i jednocześnie zanik (osłabienie) połączeń przekazujących negatywne odczucia. I odwrotnie. Taki samonapędzający się mechanizm.

6,438

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

No to promujmy pozytywne doznania tutaj. Dziś ... słuchowe. smile

Jak Dżem, to Dżem. wink Kiedyś miałam fiksację na punkcie tego kawałka:

6,439

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Mystique71 napisał/a:

http://forumeria.pl/attachment.php?aid=7798

He, he świetne zdjęcie smile

6,440

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

A jak byście zgłodnieli, to zrobię Wam po kromce świeżego chleba z domowym dżemem truskawkowym:

https://3.bp.blogspot.com/-s9hLXDZHais/U7kpgU3nugI/AAAAAAAACoY/lnbKL9pOI8M/s1600/D%25C5%25BCem+truskawkowy+IMG_5099.jpg

6,441

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

A właśnie miałem iść odwiedzić lodówkę.;)

Wiem, że o tej porze, to już trochę niezdrowo, ale co tam wink

6,442

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Ale jak smacznie. wink

6,443

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

W temacie Dżemu - jak Wam się podobał film Skazany na bluesa?

http://gfx.filmweb.pl/n/SkazanyNaBluesaS.jpg

6,444

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Moim zdaniem jedna z najlepszych ról Kota.
Nie potrafię ocenić na ile film oddaję prawdę o życiu jednego z najlepszych polskich wokalistów i jego walki z nałogiem ale na mnie zrobił duże wrażenie.
Zawsze lubiłem Dżem. R. Riedla widziałem tylko raz na żywo. Cieszę się, że chociaż raz.

6,445

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Mnie się też podobał. Jeden z lepiej zrobionych filmów polskich. Przede wszystkim poprzez dobrze napisany scenariusz. I masz rację, Chris, Kot zagrał świetnie.

Film widziałam 2-3 razy jakiś czas temu. Było kilka scen, gdzie mnie chwyciło za gardło. Po prostu.



To jaki kawałek Dżemu nam jeszcze dziś zapodasz?

6,446 Ostatnio edytowany przez krych23 (2016-11-15 23:44:46)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

"Hey you chcę ci powiedzieć, hey you -  szanuj to co masz, hey you bo najważniejsze w życiu jest po prostu żyć." smile
Aaaaaaaaaa ale to zajebiste hyhyhyhyh.
Taka prawda. Tekst pochodzi z kawałka poniżej.

Tak, Maggie - to prawda: zło, negatywne klimaty mają więszką moc przebicia, większy wpływ na człowieka. Niestety taka jest rzeczywistość.
Mimo wszystko warto uczyć się pozytywnego myślenia, wiary w siebie, w moc działania. Miłość, Nadzieja, te wartości były, są i będą. Szklanka nigdy nie jest pusta do połowy, tam jest też powietrze.
Albo ten przykład - weźmy biała kartkę A4 i zróbmy na niej markerem czarną kropkę. Co widzimy? Albo to:
                                                                           (:(   ---> Ty wybierasz tongue
Wystarczy głowę obrócić. Wszystko tak naprawdę to kwestia perspektywy, chęci widzenia rzeczy. Nawet jak mam dołki, czy coś nie idzie tak jakbym sobie tego życzył to... jestem wdzięczny za szanse, a na pewno za kolejną próbę smile Warto być dźwięcznym, ŻYCIE TO RYTM.
Jestem wdzięczny, że tu z Wami jestem i mogę trwać. Za kawy poranne, żarciki, muzyczkę, porady, Wasz czas. Dzięki smile

Film "Skazany..." był całkiem OK. Wtedy poznałem troszke biografii Ryśka. Straszny z niego był egoista... Wyszedł po mleko i latał na koniach tongue, muzyk genialny. Niektórzy nie powinni zakładać rodzin lub zakładać gumki tongue Druga sprawa, ze heroina to strasznie twardy narko. Zawsze się tego bałem i będę bał.


Coż za klimat.... odpływam.... .Gdzie jest kuźwa ta świeca (myśli głośno)

6,447

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Niech będzie tak: wink
(wersja z inny Wielkim - Cz. Niemenem)

6,448

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Na mnie pora smile

Dżem lubię, cenię,  choć nie uwielbiam smile

Do jutra. Dobrej nocy smile

6,449 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-11-15 23:59:40)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

smile Dziękuję Wam bardzo za świetną muzykę dzisiejszego wieczoru.

No i jak tu iść spać, jak tu takie cudowne wieczory na forum mamy. wink


Klimat jest bardzo przyjemny w tym temacie. Ja tu też lubię zaglądać - oprócz dobrej muzyki i wielu innych dobrych rzeczy są też ciekawe przemyślenia życiowe.

Jakby to podsumować:

                           KEEP
                           CALM

                             &

                          LISTEN

                            TO
                           DŻEM!

I ja też powolutku ... wink

6,450

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzem jest najlepszy do rozpoczecia spiewow przy ognisku. Niezaleznie od grupy wiekowej slowa whisky i wehikulu zna ponad polowa uczestnikow. A potem juz jakos leci smile

6,451 Ostatnio edytowany przez krych23 (2016-11-16 00:08:33)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dobranoc wszystkim smile

Ognisko się zapali jeszcze wink

http://rozalin.net.pl/assets/730dab8d3edbde0e976c5f36575e715fb3eb36b2.jpg

6,452

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Miło bardzo i... jeszcze ognisko. smile

Dobranoc Wszystkim.

6,453

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dobrze, to ja zamykam me błękitne oczęta:

jedno wink  i   drugie  wink


i też mówię Dobranoc. smile

6,454

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry się z Wami

Jak zwykle o poranku- w biegu, ale z kubkiem kawy w ręce.

Co do Dżemu, podobnie jak Air- cenię, ale nie przepadam. Flagowe numery znam na pamięć, na "Cegle" przy ognisku nieraz zdarłam gardło.

http://www.fixabay.com/reimg/resize-img.php?src=http://www.fixabay.com/images/Drinks/rn4wi3mferq.jpg&h=960&w=1280

6,455

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry Wszystkim! smile

Jaką pogoda w całej Europie jest - każdy widzi.

Jest jeszcze coś takiego jak pogoda ducha. Tę pielegnuję dzięki temu tematowi.

Wyobraziłam ją sobie tak:

http://www.gify.net/data/media/148/pogoda-ruchomy-obrazek-0085.gif

I takiego błękitu w duszy Wszystkim życzę!

Miłego dnia! smile

6,456

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witaski wieczorne smile

A co tutaj taka ciszaaaaaaaaaaaa?????

6,457

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Air swochofała na Rudą, że zniknęła. Mysti za użytownika z tematu nr 5 od góry, temat 8'my. Maggie ma focha na psa sąsiada. Chris na siebie, a ja na świat.
A bym zapomiał - wszyscy mają focha na Alikę tongue

Pozdro wink

6,458

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

http://img.zszywka.pl/0/0268/2072/foch.gif


Się fochnęło towarzystwo big_smile

U mnie to brak czasu- "Mało casu...kruca bomba..."

6,459

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Krych 23  ale dlaczego na mnie wszyscy maja focha ???? yikes  big_smile

6,460

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dobry wieczór smile

O żesz wyszło że Mysti ma focha na mnie wink

Jestem po drugim seansie jest trochę "przerażająco" - prawda boli, ale nie żałuję że się zdecydowałam smile

Krych w Londynie zatrzymuję się u znajomych w strefie 5 to będę miała daleko do atrakcji londyńskich

6,461

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Alika bo Cię tu nie ma i strasznie nam Cię brakuje smile

6,462

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
krych23 napisał/a:

Maggie ma focha na psa sąsiada.

Na szczęście ja się długo nie gniewam. smile Już się pogodziliśmy. wink

http://assets.bwbx.io/images/users/iqjWHBFdfxIU/i8r1RiZvQPAk/v3/-1x-1.jpg


Jeszcze dziś pracuję - muszę skończyć coś na jutro. Zajrzę później.

Kaju, bardzo dobrze, że robisz to, co robisz.

Alika, jeśli foch, to dlatego, że za rzadko do nas wpadasz!

6,463

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dziewczyny i chłopaki, proszę się na mnie nie fochować, ja jestem, czuwam i jak coś to wpadam do Was jak mam cos madrego do powiedzenia.:D
Ale ostatnio, same głupoty mam w głowie i wolę się nie wypowiadać big_smile wink

Kaju, super ze się zdecydowałaś, trzymam kciuki będzie dobrze musi być  !!!!  smile

6,464

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dziś jest jeden z tych dni, kiedy jesteśmy skupieni na pracy, nic się nikomu nie chce, nawet zajrzeć do netkafejki. wink Taki dzień musi się też zdarzyć.

Tak jak zapowiadałam - mam pracowity tydzień, dużo jestem poza domem, bez dostępu do laptopa. Dziś w biegu cały czas. Zmieniłam w końcu opony na zimowe, załatwiłam milion rzeczy i ... nie zdążyłam zrobić sobie jednej z 4 sałatek według przepisów Piotra i Mysti. sad Trudno, nadrobię zaległości w weekend.


Tu gdzie mieszkam jest lekki mróz, przyjemnie szczypie w policzki. Szkoda tylko, że tak szybko robi się ciemno. Staram się nie poddawać jesiennej chandrze. Nawet sama się sobie dziwię, że tak dobrze znoszę listopad. Myślę, że duży wpływ na to ma spokój, jaki zapanował w domu, w którym mieszkam. Nieobecność mojego jeszcze_męża w moim życiu mi służy. Żyję sobie całkiem nieźle. smile Nie uważam się za osobę nieszczęśliwą. Wręcz przeciwnie. smile

Minęło już trochę czasu od krytycznych wydarzeń w moim życiu. Za mną uczucia gniewu, poczucia oszukania, chęci zemsty (tak, tak! wink jak wybuchła ta sensacja, miałam kilka interesujących scenariuszy - na szczęście żaden z nich nie doszedł do skutku - wiecie, że mam bogatą wyobraźnię hi hi ). Uporałam się z negatywnymi emocjami. Chciałabym tylko, aby małż już zakończył swoje odwetowe gierki. Przecież puszczam go wolno. smile To by znacznie ułatwiło mi życie. Nie mam jednak na tego dorosłego przecież człowieka wpływu.

Pomyślałam teraz o poście, w którym Kaja napisała o rozwodzie w zaledwie 3 miesiące po porzuceniu przez męża i koszmarze, jaki przeżywała wtedy. Mój małżonek miał w ubiegłym roku pewien chytry plan względem mnie, ale się przejechał, tak jak to wczoraj napisałam. Mniejsza z tym. Do czego zmierzam - małżeństwo musi się skończyć w psychice, rozwód formalny jest ... formalny. Moje małżeństwo w mojej psychice zakończyło się dopiero teraz. Po szoku, jakiego doznałam, potrzebowałam ok. 1,5 roku, żeby się całkowicie pozbierać.

Dlatego, Kaja, trzymam kciuki za Twoją terapię! To wszystko dzieje się po coś. Piszesz o "przerażeniu" po drugim seansie w sięganiu do trudnych tematów w swoim życiu - ja myślę, że rozwód to był ostateczny impuls do podjęcia pracy nad sobą i rozwiązania zaległych problemów. Uważam, iż można sobie pomóc, pokonać "demony przeszłości" i wieść całkiem szczęśliwe i satysfakcjonujące życie. Pisałam o tym wiele razy na wielu różnych wątkach. Trzeba przede wszystkim chcieć i nie zbaczać z raz objętego przez siebie kursu. Wtedy będzie dobrze. smile Piszesz, że nie żałujesz, że się zdecydowałaś - i to jest dla mnie CZYTELNY SYGNAŁ, ŻE PODĄŻASZ WE WŁAŚCIWĄ STRONĘ.

Planując zwiedzanie atrakcji w Londynie weź pod uwagę gabinet figur woskowych Madame Tussaud. Moim zdaniem to A MUST SEE każdego odwiedzającego to miasto. Myślę, że warto wydać pieniądze na bilet wstępu.

Alika, ja chętnie posłucham Twoich "głupot", to brzmi interesująco. big_smile Zobaczyłabym sobie jakiś wesolutki obrazek na wątku na przykład. big_smile


Chyba już tu nikt nie zajrzy dzisiaj. Tak cichutko jeszcze chwilkę zostawię zielone światełko ON, jednak na wszelki wypadek zostawię to słowo dla Was:

https://kochajmnie.files.wordpress.com/2015/02/ab2e68e0133ffdae2a767d6cc6c46d8f_th2.gif

Kto otworzy jutro temat? smile

6,465

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
I_see_beyond napisał/a:

ja myślę, że rozwód to był ostateczny impuls do podjęcia pracy nad sobą i rozwiązania zaległych problemów. Uważam, iż można sobie pomóc, pokonać "demony przeszłości" i wieść całkiem szczęśliwe i satysfakcjonujące życie. Pisałam o tym wiele razy na wielu różnych wątkach. Trzeba przede wszystkim chcieć i nie zbaczać z raz objętego przez siebie kursu. Wtedy będzie dobrze. smile

Szanowna, mądra I_see, Maggie, dobra wróżko to konkretne, treściwe, mądre słowa. Nie inaczej, nie inaczej...
Porażkę można przekuć z czasem w sukces. Warto być wytrwałym, nie poddawać się, ogarniać siebie, uczyć się tego i owego. Tylko nasz własny łeb nas hamuje.
"Bóg pomaga tym, którzy chcą sobie pomóc". Zawsze o tym będę pamiętał.
Łap przytulaska za swe słowa tongue :

http://rewelki.pl/wp-content/uploads/2015/07/4.-Kubek-przytulasek.jpg

Zakończenie relacji/małżeństwa: zgodzę się, iż wszystko rozgrywa się w głowie, no i w sercu too. Nie patrzeć w tył, nie karmic się przeszłością. Powoli, ale do przodu, a akceptacja przyjdzie, emocje opadną i z czasem ulotnią się, wyparują. Wiem, żadna nowość. Każdy ma też inne tempo. Mimo wszystko obserując forum, rozmawiając z ludźmi, czytając to i owo (świetny magazyn tv tongue), trzymałem się zasad i jestem gdzie indziej. Damy radę.

Dobranoc wszystkim smile

6,466

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry Wszystkim! smile

Krych, dziękuję. God helps those who help themselves, w wolnym tłumaczeniu "Samo się nie zrobi" - czas pomoże, ale nie można siedzieć z założonymi rękami. Świadoma praca nad sobą się kłania. smile

Krych dziś przygotował filiżanki, a ja wobec powyższego postanowiłam zaparzyć dobrej, aromatycznej kawy.

https://www.garneczki.pl/images/products/k/a/kafejnik--dzbanek-do-kawy-emaliowany-zielony-nostalgia-1-3-l.jpg

Do zobaczenia późnym wieczorem! smile

6,467

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witam Was, w biegu wink
Zajrzę... kiedyś tam.

6,468 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-11-17 09:36:14)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Facet_z_wąsem napisał/a:

Zajrzę... kiedyś tam.

Nie każ na siebie jednak czekać w nieskończoność, Chris. Wiesz dobrze, że nie ma "Cudownego życia" bez Ciebie. smile


To niepisanie w godzinach pracy jest zabójcze dla wątku. wink Wszyscy tacy zapracowani ... Odpowiedzialni... - ze mną na czele. wink


Może czas zmodyfikować swój PLAN PRACY:

http://www.pozytywniej.pl/upload/02ae16ae28a1672cd7dc8ac01b8f924f5967.jpg


* W miejsce Facebooka (do którego się nie przekonam)o 11:00 wstawiam "netkobiety".

6,469 Ostatnio edytowany przez AiR7 (2016-11-17 15:21:13)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witajcie smile

To prawda, wątek ostatnio trochę zwolnił, może tak musi być ... miejmy nadzieję, że czasy jego świetności jeszcze przed nami big_smile Może tak bardzo się nie zaniedbujmy... OK?
Mag, na prawdę miło się Ciebie czyta smile Ten czas, który Ty teraz gościsz w swoim umyśle i w sercu jeszcze przede mną. Kurcze u mnie to jakoś długo to trwa. Ale tak jak piszecie, każdy ma swoje tempo smile  Jeszcze osoba bm.  czasem wzbudza we mnie bardzo skrajne i silne emocje.

I jeszcze te zbliżające się święta... ehh... łatwo nie będzie

Zajrzę wieczorem smile

Miłego popołudnia Wam wszystkim

A Ty Chris już tak nie strasz, że zajrzysz... kiedyś tam tongue

6,470

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witaj AiR, smile

w temacie jest dziś tak cicho, że aż nieswojo się czuję. wink Dobrze, że napisałaś ten post - ja mam chwilę przerwy w pracy, więc pierwsze co zrobiłam, to zajrzałam tutaj.

Forum ma swoje tempo, nasz temat też. Najwięcej to się tutaj działo w wakacje - rozkręcaliśmy wtedy wątek. Ja miałam wtedy urlop i mnóstwo wolnego czasu. To oznaczało jedno - zalewające temat fale moich postów. big_smile Jeśli wątek zwalnia, to też jest OK. Lubię się odnieść do niektórych rzeczy, które tu piszecie - nie zawsze daję radę, szczególnie kiedy pojawia się sporo różnych postów. Mam czasem taki "niedosyt" - o coś chciałabym zapytać lub rozwinąć... Mnie się na przykład bardzo podobało takie ćwiczenie, które zaproponowałaś, AiR -  o tej gradacji trudnych wydarzeń, które mają na nas wpływ.

I Tobie też dziękuję, AiR za dobre słowo o mojej pisaninie tutaj. wink Tak, każdy z nas jest na innym etapie jeśli chodzi o emocje, bo w różnych okresach czasu przechodziliśmy te traumy. Jeśli moje słowo, moja historia, którą się tu dzielę, pomaga komuś, to bardzo się cieszę.

Już wspominałam kilka razy, iż ja z kolei czasowo jestem za Symbi i Krychem. Dlatego cieszę się, że piszą u nas w temacie - ja mogę się odnieść do tego co komentują ze swojej perspektywy czasowej. SŁOWEM PODSUMOWANIA, każdy na tym wątku jakoś korzysta z opisywanych tutaj doświadczeń innych.



W kwestii zbliżających się świąt - gdyby kogokolwiek tutaj łapała jakaś "depresja" z tego powodu lub NICZYM NIE UZASADNIONA TĘSKNOTA ZA "UTRACONYM" MĘŻEM LUB ŻONĄ, uprzejmie proszę o sygnał. wink Nakieruję Wasze myślenie na właściwe tory. big_smile Święta staną się wtedy prawdziwą przyjemnością. wink



AiR7 napisał/a:

A Ty Chris już tak nie strasz, że zajrzysz... kiedyś tam tongue

Ja myślę, że Chris się z nami trochę droczy. wink smile

Chociaż ... może na tym wątku rozegra się kolejny DRAMAT mojego życia? wink Wiecie, ludzie działają według określonych schematów, te cholerne matryce w podświadomości powodują, iż spotykają nas nieustannie te same sytuacje. Czyli byłoby tak: polubiłam faceta, pozwoliłam Mu się nawet na wątku w "Dniu Całowania Dziewczyn" pocałować na oczach wszystkich, przyzwyczaiłam się do Jego obecności, po czym On oświadcza, że ... zajrzy ... kiedyś tam. Taaak ... Kiedyś tak jakby to przerabiałam. wink Jakoś tak to leciało. wink

Ehh, z facetami, mówię Wam Dziewczyny. wink


PS AiR, ja na bardzo późną obiadokolację dziś ponownie robię krewetki z makaronem według Twojego przepisu. Wyszły pyszniuteńkie, a przygotowanie - rzeczywiście express. Jakbyś miała jeszcze jakiś przepis na szybki obiad, dawaj go tu. Oczywiście moje pytanie jest też otwarte dla Wszystkich.

Też zajrzę wieczorem. smile

6,471 Ostatnio edytowany przez AiR7 (2016-11-17 16:32:02)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
I_see_beyond napisał/a:

Mnie się na przykład bardzo podobało takie ćwiczenie, które zaproponowałaś, AiR -  o tej gradacji trudnych wydarzeń, które mają na nas wpływ.

To na pewno ja? Takie mądre rzeczy? Nie wiem, nie mogę sobie przypomnieć... ale możemy o tym pogadać smile

Ja ostatnio gonię i chyba  za dużo sobie na głowę  wzięłam... co weekend coś.
Jednakże rozmawiam ze sobą i z dziećmi i wszystkie trzy wiemy, że to tylko przejściowy okres. Zrobię kurs i wtedy sobie odpocznę, no na pewno sporo zwolnię smile
Nie należę do osób, które ciągle muszą za czymś gonić. Cenię spokój i wolny czas... i  mam świadomość, że ten natłok zajęć ma swoje określone granice smile

Mag, wczoraj założyli mi panowie piec gazowy smile Mam luksus i nie muszę schodzić do lochów smile Obawiam się jedynie ile za ten "luksus" będę musiała co miesiąc płacić, ale jak docieplę dom do końca to może nie będzie tak źle smile

6,472

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Na pewno Ty i na pewno mądre rzeczy. smile Ja mam bardzo dobrą pamięć, w tym do szczegółów. Myślę, że wrócimy do tego zagadnienia. smile

Ja też bardzo cenię spokój i wolny czas. Taką mam naturę. Kiedyś bardziej goniłam, ale nie tyle był to mój własny, świadomy wybór, ile okoliczności - po pierwsze wdrażanie się w pracę i utrzymanie jej, po drugie - konieczność finansowa. Teraz jest inaczej. Zrezygnowałam z wielu dodatkowych zajęć, nie muszę już ich wykonywać (co nie oznacza, że nagle zaczęłam zarabiać więcej. wink ) Znów ... zmusiły mnie okoliczności.

AiR, to wspaniałe wiadomości. smile Tego pieca gazowego Ci też "zazdraszczam". Ja już w domu, w którym mieszkam, żadnych inwestycji robić nie będę. Z wiadomych względów - chcę się wyprowadzić stąd. Jednak też miałam w planie wymianę pieca. Ale to było przed REWOLUCJĄ ŻYCIOWĄ. wink Mnie też czekają jeszcze wydatki związane z nowym etapem życia.

Jednak DAMY WSZYSCY RADĘ ogarnąć te "nowości". To jest przecież motyw przewodni tego tematu. smile

6,473

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Yo smile
Ta gradacja trudnych wydarzeń mnie interesuje.
Zaczynam odliczanie do Pani Wiosny, a co tam tongue

https://spoznajmesa.sk/images/upload/seznamtese/jaro_v_lese.jpg

Spokojnego dnia dla ekipy.

6,474

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Czolem,
Za palenie gazem nie strasze ale obstawiam 2x tyle co za wegiel i czekam Airseven na info ile sie pomylilem. Oczywiście izolacja konieczna. 
Szybki obiad~ cienki plaster swiezego lososia z biedry posypac pieprzem cytrynowym smazyc z 2 stron po 7min plus warzywa mrozone tez usmazyc.
Gabinet figur wioskowych ~odnosze wrazenie ze to jak wizyta w prosektorium, brrr ~dla mnie niekoniecznie smile
Swieta i w ogole wszystko stracilo dla mnie wartosc. No dobra nie wszystko ~dzieci sa bardzo ważne bo czuje ze mam wplyw ma ich rozwoj (staram sie wtedy byc zupelnie pozytywny, ba wesoly nawet ).Ekstremalne zabawy tez sa fajne bo adrenalina bo i strach i smiech, bo czuje ze żyje~ ale to trwa krotko wiec nie o to chodzi. Towarzystwo i rozmowa tez wazne ~nawet dochodze do wniosku ze one sa najwazniejsze w zyciu. Dzieki wam wiec mam choc rozmowe smile

6,475 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-11-17 20:25:37)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Ja tylko cichutko dodam, że jestem i tęsknię za Wami wszystkimi.
Na razie muszę wyhamować, posłuchać w ciszy siebie i moich najbliższych, poczytać Was, przemyśleć,
ale jak już się ogarnę to wrócę i mam nadzieję, że Chris będzie w komitecie powitalnym, smile że wszyscy tu będziecie smile

To miejsce jest magiczne, ma moc - prowadzi na jasną stronę świata, jedni idą pewnie i dostojnie, inni bardzo ostrożnie stawiają kroki i oglądają się za siebie, jeszcze inni biegną na oślep, potykają się i powstają przyjmując pomocną dłoń.  Wszyscy dotrzemy do celu jeśli nie zmienimy kursu.

6,476

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witajcie! smile

Jaka niespodzianka - Lily! smile No pewnie, że jak wrócisz to będziemy w komitecie powitalnym! Ja myślę, że nawet jakaś imprezka się z tej okazji uszykuje! big_smile Lily, My Love, musimy wrócić do tradycji i dodać odrobiny pikanterii jesiennej aurze na tym wątku.

Piotrze, dziękuję za pomysł. "Biedra" jest moim ulubionym sklepem, zdążyliście się już zorientować. Łosoś z warzywami jest świetny. Przyrządzam czasem go z ryżem, sałatkami lu surówkami, czasem z frytkami. Mniam! I jaki zdrowy posiłek z tego łososia wychodzi.

Krych, pytałeś o gradację trudnych wydarzeń. AiR napisała kiedyś tak:

AiR7 napisał/a:

Z tym wybaczeniem to oczywiście prawda, nie oznacza całkowitego zapomnienia, ale właśnie pozbycia się z siebie ciężaru który nosimy (...) to kwestia podjęcia decyzji, wzięcia odpowiedzialności za siebie i wyjście z roli ofiary... Kiedyś czytałam o takim ćwiczeniu, nawet je zastosowałam i uświadomiło mi to co się ze mną dzieje. Mianowicie: trzeba wypisać sobie te zdarzenia, osoby który nas bardzo skrzywdziły, potem przypisać numery od 1-10 w zależności od tego jak bardzo nas ta osoba skrzywdziła. Narysować siebie i analogicznie te ciężary to plecaki i torby, które to my właśnie dźwigamy...

Mnie się ta analogia bardzo podoba. Wiadomo, że w naszym życiu czasami są takie wydarzenia, których ciężar głęboko odciska się na naszym życiu. Są sprawy, które człowiek nosi w sobie latami. I ja nie neguję ani prawa do odczuwania negatywnych uczuć z tym związanych, ani czasu, jaki jest potrzebny poszczególnym osobom do poradzenia sobie z problemem.

Jednak przychodzi taki moment, kiedy już nie możemy utrzymać się na nogach pod wpływem tych wszystkich ciężarów razem wziętych. Coś trzeba z tym zrobić. I nie mówcie mi proszę, że się nie da, bo wiele rzeczy się da. wink  Mnie na forum ściągnęło jedno konkretne wydarzenie, jednak to nie jest tak, że tych plecaków, toreb, walizek, reklamówek różnej wielkości nie dźwigałam. W chwili obecnej mam tylko jeden lekki plecaczek. Odpuściłam tak wiele rzeczy ... I mnie też odpuszczono, żeby nie było, że ja to jakaś taka "idealna" jestem. wink

Terapia z kartką i długopisem dla mnie jest najskuteczniejsza. Lub z klawiaturą - tak bardziej nowocześnie. wink Siadam, przyglądam się zagadnieniu, nazywam je, przelewam na papier, czytam, dociera do mnie, jaki jest problem, znajduję rozwiązanie. Tak leczę się sama.

Lily, ja myślę, że dobrze, że wątek zwolnił. Jest czas na wykonanie tego ćwiczenia zaproponowanego przez AiR. Moje hasło na dzisiejszy wieczór: zrzucamy ciężary z siebie.

https://thumb7.shutterstock.com/display_pic_with_logo/461077/251710225/stock-photo-businesswoman-carrying-big-red-bag-on-back-251710225.jpg

Docelowo, to mamy czuć się tak:

http://www.hackcrow.com/wp-content/uploads/2015/05/feel_free.jpg

6,477

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

jeszcze inni biegną na oślep, potykają się i powstają przyjmując pomocną dłoń.  Wszyscy dotrzemy do celu jeśli nie zmienimy kursu.

To chyba o mnie Lili napisałaś smile Ja się tak czuję... jeszcze po omacku.
Fajnie, że choć na chwilę do nas zajrzałaś.

Mag, ja to napisałam... i tak chciałabym świadomie już podjąć decyzję o zrzuceniu ciężaru, ale jest jeszcze we mnie sporo innych emocji. Głównie złości... więc daję sobie jeszcze chwilę.

6,478

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Bardzo dobrze, AiR, pozwól się tej emocji wypalić. Tłumiona ... odbije się za jakiś czas czkawką.

Ja myślę, że świadomość to pierwszy krok.

Jednak wcielenie teorii w praktykę wymaga czasu.

Ja niektóre swoje "ciężary" nosiłam kilka lat. Bardzo chciałam je zrzucić, ale się nie udawało.

Wszystko nastąpiło wtedy, kiedy miało nastąpić. Nie mamy niestety wpływu na czas.

6,479

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

A jak nie wyjdzie, nie uda mi się to pójdę do lekarza, niech zrobi ze mną co chce wink

6,480

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Wszystko się uda, AiR. A lekarze? Od tego są, żeby pomagać, jak sobie nie radzimy.

Jaki serial "medyczny" lubisz najbardziej? wink

6,481

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

ja chyba żadnego medycznego nie widziałam hmm

6,482

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

"Chirurdzy?", "Na dobre i na złe?" wink I ... tyle kojarzę. big_smile

6,483

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dziecko do mnie przyszło spać smile Boi się wiatru smile
Utulę ją do snu.
Żałuję, że brak mi czasu, żeby częściej tu bywać...

Dobranoc

6,484 Ostatnio edytowany przez I_see_beyond 7176 (2016-11-18 00:27:46)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Jasne, AiR. smile

Dobrej nocy. smile



EDIT

hmm wink

http://www.obrazki.org/upload/tbn_ob_0_26030900_1314208270.JPEG

6,485

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry Wszystkim!  smile

http://bi.gazeta.pl/im/75/95/e6/z15111541Q.jpg

Dziś mam luźniejszy dzień w pracy. Będę tu zaglądać. Może nie tylko ja? wink

Miłego dnia Wszystkim życzę!

6,486

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witajcie,

Ja też się postaram zajrzeć w ciągu dnia smile

Mysti, nie podaję kawy, czekamy na Twoją.
Dziś piątek, a ja marzę o tym żeby jutro zrobić sobie piżamowy dzień smile Lecz odwiedzam moje ulubione miasto Wrocław smile
Najbliższa taka okazja na weekend leniuchowania nadarzy się dopiero na początku grudnia. Wtedy zrobimy sobie taki dzień wszystkie trzy smile)

Miłego dnia smile

6,487

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Piotr Introwertyk napisał/a:

Za palenie gazem nie strasze ale obstawiam 2x tyle co za wegiel i czekam Airseven na info ile sie pomylilem. Oczywiście izolacja konieczna.

No właśnie nie wiem czy będzie dwa razy drożej. Ze względu na to, że piec był ustawiony nie tak jak trzeba, łącznie z jakimiś zaworami... (nie znam się) to podawał często i węgiel się nie spalał tak jak powinien. Zużywałam miesięcznie tonę groszku i (to nie takiego najtańszego), przy takiej light zimie... wiesz ile tona kosztuje... Zobaczymy jak z tym gazem będzie, na pewno podzielę się z Tobą info. Tak myślę, że kiedyś się pokuszę, aby wezwać jakiegoś dobrego fachowca i niech przerobi to tak żeby było dobrze.
Na chwilę obecną cieszę się, że nie muszę nadwyrężać sobie swoich plecków smile noszeniem ciężkich worów big_smile

6,488

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witaj AiR,

brakowało mi tego "dreszczyku" w godzinach pracy - wiecie, czy ktoś nie zajrzy mi przez ramię i nie zobaczy, co ja tu na publicznym forum wypisuję. wink We Wrocławiu nie byłam wieki ... Mają tam bardzo ładny rynek. smile

Właśnie, ja się zastanawiam, gdzie się podziewa Mysti. Alika się zakamuflowała, Kaja wieczorami nie wpada do nas.

Astral to już w ogóle zapomniał o swoim własnym wątku.



Fajnie, że Krych do nas wrócił - z pewnością wrzuci nam tu ciekawy temat do dyskusji.

A ja wrzucam taki tekścik - znalazłam przed chwilą:

http://img.zszywka.pl/0/0453/thb_6297/z-optymizmem-przez-swiat-i-do-cwicz.png

Ćwiczymy optymizm. smile

6,489

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień doberek smile

Zapraszam na kawę przedpołudniową smile
http://e-kartki.net.pl/kartki/73/2/d/26767.gif

Miłego dnia pracusie smile

6,490

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witaj Alika!

Dzięki za kawę. Bardzo się cieszę, że dziś piątek. Nie dość, że mam w miarę luz w pracy (od baaardzo dawna tak nie miałam), to jeszcze uda mi się dziś wyjść wcześniej.

Moje wyjście z pracy będzie wyglądało mniej więcej tak:

http://i1.kwejk.pl/k/obrazki/2012/10/0407e923f74c593839f7b406e1e0999b.gif


Jakieś zakupy jeszcze dzisiaj, żeby w weekend nie stać w kolejkach i ... wolne!

6,491

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry smile

ja jestem jestem podczytuję Was cały czas (w domu, w pracy,  w autobusie smile)
jednakże kiepsko mi się pisze z telefonu a i po seansach jestem jakaś taka PUSTA totalnie to i nic nie piszę sad

6,492

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Witaj Kaju!

z telefonu jeszcze nie pisałam na forum, czasem piszę na tablecie, jednak trwa to bardzo długo.


kaja77 napisał/a:

po seansach jestem jakaś taka PUSTA totalnie to i nic nie piszę sad

A może to jest dobry znak, ta PUSTKA? Pozbywasz się starych spraw, emocji, ROBISZ MIEJSCE NA NOWE, LEPSZE? Pomyśl o tym w ten sposób. Długo czekałaś na te sesje. Nie poddawaj się teraz i doprowadź terapię do końca. 2-3 spotkania to może być mało, czasem trwa to dłużej podobno. Jest pokusa, żeby przerwać terapię, szczególnie kiedy coś zaczyna uwierać, boleć. Mam nadzieję, że wiesz, jakie to ważne, aby dokończyć to, co się zaczęło.

Jeśli będziesz miała jakieś wnioski po tej terapii, napisz nam tutaj o tym. Coś pozytywnego, co Cię zaskoczyło, zainteresowało.


Jest PIĄTEK, PIĄTECZEK, PIĄTUNIO ... Ja piszę już ... z domu, czekając, aż mi się obiad ugotuje. wink


Będę dziś kończyć Dziewczynę z pociągu, miałam napisać, co o tej książce myślę. Pamiętam, Kaja, że nie byłaś zachwycona książką. AiR ją czytała.

Nie chcę robić spoilera na wątku - jeśli ktoś chce tę książkę przeczytać, niech da mi znać. Postaram się pominąć fragmenty dotyczące fabuły.

6,493 Ostatnio edytowany przez kaja77 (2016-11-18 17:59:27)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Mag ja jestem bardzo ciekawa jak odebrałaś tę książkę smile

Chris ja też tęsknię za Tobą tj. za podczytywaniem Ciebie chociaż smile

6,494 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-11-18 18:21:13)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
AiR7 napisał/a:
Lilka787 napisał/a:

jeszcze inni biegną na oślep, potykają się i powstają przyjmując pomocną dłoń.  Wszyscy dotrzemy do celu jeśli nie zmienimy kursu.

To chyba o mnie Lili napisałaś smile Ja się tak czuję... jeszcze po omacku.
Fajnie, że choć na chwilę do nas zajrzałaś.

A ja myślałam, że o mnie smile Najlepiej to chwyćmy się wszyscy za ręce i chodźmy razem. Dziękuję AiR smile

Mag dziękuję za ćwiczenia z ciężarami i modlitwę optymisty. Na tym się teraz zatrzymam. smile

Kaja pamiętaj, że zawsze jestem z Tobą. smile

Mysti i Ali , czasami wpadam na pyszną kawę od Was, tylko siadam tak bardziej z tyłu. I muzyczki z Wami posłucham i dyskusję poczytam. Jedak już nie w godzinach pracy.

Z książek polecam "Dasz radę" Ks. Jana Kaczkowskiego. Jest tam krótko i na temat o wielu sprawach, o miłości, cierpieniu, sztuce, sumieniu. Ciekawe jest to o sumieniu, chciałabym kiedyś pofilozofować z Wami o tym na wątku. Ten Kaczkowski to był bardziej człowiek niż ksiądz. smile

Chciałabym kiedyś podyskutować jeszcze na poważne tematy z Wami, zdaje się że Snake takie lubi wink może jeszcze będzie okazja.


Do miłego zobaczenia Przyjaciele smile

6,495

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
Lilka787 napisał/a:

Chciałabym kiedyś podyskutować jeszcze na poważne tematy z Wami (...)
Do miłego zobaczenia Przyjaciele smile

Ja myślę, Lily, że będzie okazja. Do zobaczenia. smile

6,496 Ostatnio edytowany przez alika40+ (2016-11-18 18:53:45)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
I_see_beyond napisał/a:
Lilka787 napisał/a:

Chciałabym kiedyś podyskutować jeszcze na poważne tematy z Wami (...)
Do miłego zobaczenia Przyjaciele smile

Ja myślę, Lily, że będzie okazja. Do zobaczenia. smile

Tez tak myślę,  smile ale tymczasowo na powazne tematy nie mam weny tongue  wink

Cześc Lili  smile

6,497

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie
kaja77 napisał/a:

Mag ja jestem bardzo ciekawa jak odebrałaś tę książkę smile

Dokończyłam dziś książkę.

Najpierw Wam powiem, dlaczego po nią sięgnęłam. Lubię thrillery. wink Wciągam się zazwyczaj w akcję i ... sama siebie czasem sprawdzam, czy uda mi się rozgryźć w miarę szybko, kto jest sprawcą jakiejś zbrodni. Są książki, w których udaje mi się mniej więcej w 1/4 wpaść na właściwy trop, bywały i takie, gdzie do samego końca autor trzymał mnie w napięciu.

Dziewczynę z pociągu czytało mi się dobrze. Ani źle, ani rewelacyjnie - dobrze właśnie. Jak na bestseller, nie była to książka, którą musiałam pochłonąć w jeden dzień, a takie też czytałam (1000 stron w jedną noc).

Tu trochę będzie teraz spoiler - jednak zapytałam wcześniej, czy ktoś zamierza książkę czytać. Nikt nie napisał nic, to sobie pozwolę odsłonić co nieco z tej lektury.
Ciekawa była narracja trzech kobiet zamieszanych w te same wydarzenia. Strasznie smutna wydała mi się postać głównej bohaterki, bo za taką centralną postać uważam tytułową Rachel.

Mniej więcej w 1/4 książki domyśliłam się, co może zdarzyć się na końcu, a raczej kto stoi za wydarzeniem, wokół którego w pewnym momencie zaczyna się książka. Zadecydowało o tym moje własne doświadczenie - zwróciłam uwagę na pewien szczegół. Cóż, przedstawiałam się już w YouTubie Shakin' Dudi'ego Gdy wracam jako żona czujna jak policjant. he he

Zakończenie moim zdaniem nieco przerysowane, jednak rozumiem, że w tak rozreklamowanej książce nie mogło być mniej spektakularne.

Jeśli chodzi o treść - wiedziałam, że kupiłam thriller. Niespodzianką okazał się motyw ... zdrad, romansów, trójkątów, kłamstw ... Naprawdę, nie wiedziałam o tym kupując tę pozycję!

Uważam, iż bardzo dobrze pokazane są przyczyny zdrady - głęboki kryzys małżeński, problemy, z którymi dwoje ludzi nie może sobie poradzić, szczeliny w murze, przez które łatwo przedostać się trzeciej osobie, zaburzona osobowość zdradzających bohaterów. To też taka książka z morałem dla kobiet będących kochankami żonatych facetów.

Najciekawsza dla mnie okazała się postać Anny. Ja nie ukrywam, iż na forum zgłębiałam psychikę kochanek, tych "trzecich" w trójkącie, żeby lepiej zrozumieć to, co mnie spotkało i oswoić to moje własne trudne przeżycie. Muszę się kiedyś pokusić o charakterystykę kobiet wchodzących w romans z zajętymi mężczyznami. Będzie obszerna. Jako wstęp do tej analizy umieściłabym fragmenty z Dziewczyny z pociągu. To słowa Anny, która odbiła męża innej kobiecie i sama stała się żoną oraz matką dziecka tego człowieka:

Brakuje mi świadomości, że jestem kochanką.

Lubiłam to. Ba! Uwielbiałam! Nigdy nie miałam wyrzutów sumienia. Tylko udawałam, że mam. Musiałam w obecności zamężnych przyjaciółek, tych, które żyją w strachu przed zuchwałymi au pair albo ładniutkimi, zabawnymi młódkami z pracy potrafiącymi rozmawiać o piłce nożnej i spędzającymi pół życia na siłowni. Musiałam im powiedzieć, że tak, że oczywiście, czuję się okropnie, oczywiście, że współczuję jego żonie, nie chciałam, żeby do tego doszło, ale zakochaliśmy się w sobie, więc co mogliśmy zrobić?

Ale szczerze mówiąc, nigdy jej nie współczułam, nawet kiedy jeszcze nie wiedziałam, że pije, jak bardzo jest trudna i jak go unieszczęśliwia. Była dla mnie kimś nierzeczywistym, zresztą za dobrze się bawiłam. Bycie tą drugą ogromnie podnieca, nie ma sensu się tego wypierać. Jesteś tą, dla której on zdradza swoją żonę, chociaż ją kocha. Po prostu nie sposób Ci się oprzeć.


Na zakończenie mojej "recenzji", chciałabym dodać coś osobistego: cieszę się, że emocjonalnie, przestałam, a wkrótce formalnie i fizycznie, przestanę być częścią smutnej rzeczywistości małżeńskiego trójkąta.


Kaja, ja napisałam, co sądzę o tej książce. Teraz jestem ciekawa poznać Twoją opinię. Jeśli AiR, która ją czytała, znajdzie czas, mam nadzieję, że napisze co myśli o niej. smile
Dziewczyny, nie zawiedźcie mnie!

BTW, AiR, dziś odebrałam Poczet królowych polskich Szczygielskiego.

6,498

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Ruszył u mnie weekendowy maraton sałatkowy. Przepisy wykorzystuję w kolejności dodawania ich przez Autorów. Dziś zrobiłam sałatkę według przepisu Piotra, tę z kurczakiem i brzoskwiniami. Wyszła bardzo dobra. Dziękuję! Następna będzie seria sałatek według przepisów Mysti.

Po wypróbowaniu kilku przepisów umieszczonych tutaj stwierdzam, iż ... bardzo dobrze "kucharzycie". smile

Dobranoc! smile

6,499 Ostatnio edytowany przez Symbi (2016-11-19 11:12:38)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry smile Witam przy przedłużonej porannej kawie, ciągle wymyślam sobie nowa stronkę w necie, bo jakoś nie mogę się zebrać do pracy. czeka mnie dzisiaj nasiadówka z papierkami.
Ale były też przyjemniejsze rzeczy w tym tygodniu: mam już prezenty dla trzech członków rodziny na święta, kupiłam też sobie coś z kosmetyków i do dekoracji domu. Koleżanka namówiła mnie też na wspólne pieczenie pierników z dziećmi, mam nadzieje, że ten pomysł wypali, bo musimy się jeszcze zgrać przed świętami i znaleźć taki weekend, kiedy obie mamy dzieci. Dzisiaj nie wytrzymałam i wyciągnęłam pierwsze ozdoby świąteczne, drzwi domu mam już udekorowane. Jak będe miała jutro nastrój, to wyciągnę choinkę, ubiorę ją i zapakuje te prezenty dla bliskich, które kupiłam wczoraj. Przed rozwodem zawsze bardzo cieszyłam sie na Boże Narodzenie, potem siła świąt straciła na znaczeniu, ale przecież mam dzieci, dla nich warto więc stwarzać ten nastrój, mnie się też przy okazji udziela.
A to moja choinka z zeszłego roku, jest malutka, ale mnie się spodobała wlasnie taka, latami miałam ponad dwumetrową.
http://imgup.pl/dm/LCEZ/choinka.jpg
Nie jestem zwolenniczką corocznej wycinki drzew bo wiele z nich się marnuje i po świętach są po prostu bezczelnie wyrzucane na śmietnik, więc moja choinka jest wieloletnia.
No i nawet kupiłam sobie sześć nowych bombek big_smile

6,500 Ostatnio edytowany przez kaja77 (2016-11-19 11:22:14)

Odp: moje cudowne życie po rozwodzie

Dzień dobry smile

Lily :*

Wydobywam z zakamarków swojego umysłu to co zawsze wiedziałam a spychałam w głąb udawałam że nie ma a teraz musze się z tym zmierzyć z sobą samą tak naprawdę po każdym seansie wygladam jakby tir mnie rozjechał tak to widać.....

Mag dla mnie ta książka wcale nie była thillerem  lecz smutną historią tak naprawdę wszystkich trzech nieszczęśliwych kobiet.....

Dla mnie zdrada ma inny wymiar dla mnie jest leczeniem swoich kompleksów dowartościowywaniem się ujściem emocji z którymi nie potrafimy sobie poradzić niedojrzali zdradzają idą do tych kton ich głaszcze po główce a nie oczekuje zmierzenia sie z rzeczywistością dojrzali potrafią zmierzyć się sami ze sobą a nie wszystkie swoje wew. i zew. niepowodzenia zrzucać na partnera zdrada jest w pewien sposób rozładowywaniem się za swe niepowodzenia jako partner nie sprostania tej roli on odchodzi do innej a schemat się powtarza to co się okazuje gdzie leży wina.....

Posty [ 6,436 do 6,500 z 15,029 ]

Strony Poprzednia 1 98 99 100 101 102 232 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » moje cudowne życie po rozwodzie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024