kaja77 napisał/a:Mag ja jestem bardzo ciekawa jak odebrałaś tę książkę 
Dokończyłam dziś książkę.
Najpierw Wam powiem, dlaczego po nią sięgnęłam. Lubię thrillery.
Wciągam się zazwyczaj w akcję i ... sama siebie czasem sprawdzam, czy uda mi się rozgryźć w miarę szybko, kto jest sprawcą jakiejś zbrodni. Są książki, w których udaje mi się mniej więcej w 1/4 wpaść na właściwy trop, bywały i takie, gdzie do samego końca autor trzymał mnie w napięciu.
Dziewczynę z pociągu czytało mi się dobrze. Ani źle, ani rewelacyjnie - dobrze właśnie. Jak na bestseller, nie była to książka, którą musiałam pochłonąć w jeden dzień, a takie też czytałam (1000 stron w jedną noc).
Tu trochę będzie teraz spoiler - jednak zapytałam wcześniej, czy ktoś zamierza książkę czytać. Nikt nie napisał nic, to sobie pozwolę odsłonić co nieco z tej lektury.
Ciekawa była narracja trzech kobiet zamieszanych w te same wydarzenia. Strasznie smutna wydała mi się postać głównej bohaterki, bo za taką centralną postać uważam tytułową Rachel.
Mniej więcej w 1/4 książki domyśliłam się, co może zdarzyć się na końcu, a raczej kto stoi za wydarzeniem, wokół którego w pewnym momencie zaczyna się książka. Zadecydowało o tym moje własne doświadczenie - zwróciłam uwagę na pewien szczegół. Cóż, przedstawiałam się już w YouTubie Shakin' Dudi'ego Gdy wracam jako żona czujna jak policjant. he he
Zakończenie moim zdaniem nieco przerysowane, jednak rozumiem, że w tak rozreklamowanej książce nie mogło być mniej spektakularne.
Jeśli chodzi o treść - wiedziałam, że kupiłam thriller. Niespodzianką okazał się motyw ... zdrad, romansów, trójkątów, kłamstw ... Naprawdę, nie wiedziałam o tym kupując tę pozycję!
Uważam, iż bardzo dobrze pokazane są przyczyny zdrady - głęboki kryzys małżeński, problemy, z którymi dwoje ludzi nie może sobie poradzić, szczeliny w murze, przez które łatwo przedostać się trzeciej osobie, zaburzona osobowość zdradzających bohaterów. To też taka książka z morałem dla kobiet będących kochankami żonatych facetów.
Najciekawsza dla mnie okazała się postać Anny. Ja nie ukrywam, iż na forum zgłębiałam psychikę kochanek, tych "trzecich" w trójkącie, żeby lepiej zrozumieć to, co mnie spotkało i oswoić to moje własne trudne przeżycie. Muszę się kiedyś pokusić o charakterystykę kobiet wchodzących w romans z zajętymi mężczyznami. Będzie obszerna. Jako wstęp do tej analizy umieściłabym fragmenty z Dziewczyny z pociągu. To słowa Anny, która odbiła męża innej kobiecie i sama stała się żoną oraz matką dziecka tego człowieka:
Brakuje mi świadomości, że jestem kochanką.
Lubiłam to. Ba! Uwielbiałam! Nigdy nie miałam wyrzutów sumienia. Tylko udawałam, że mam. Musiałam w obecności zamężnych przyjaciółek, tych, które żyją w strachu przed zuchwałymi au pair albo ładniutkimi, zabawnymi młódkami z pracy potrafiącymi rozmawiać o piłce nożnej i spędzającymi pół życia na siłowni. Musiałam im powiedzieć, że tak, że oczywiście, czuję się okropnie, oczywiście, że współczuję jego żonie, nie chciałam, żeby do tego doszło, ale zakochaliśmy się w sobie, więc co mogliśmy zrobić?
Ale szczerze mówiąc, nigdy jej nie współczułam, nawet kiedy jeszcze nie wiedziałam, że pije, jak bardzo jest trudna i jak go unieszczęśliwia. Była dla mnie kimś nierzeczywistym, zresztą za dobrze się bawiłam. Bycie tą drugą ogromnie podnieca, nie ma sensu się tego wypierać. Jesteś tą, dla której on zdradza swoją żonę, chociaż ją kocha. Po prostu nie sposób Ci się oprzeć.
Na zakończenie mojej "recenzji", chciałabym dodać coś osobistego: cieszę się, że emocjonalnie, przestałam, a wkrótce formalnie i fizycznie, przestanę być częścią smutnej rzeczywistości małżeńskiego trójkąta.
Kaja, ja napisałam, co sądzę o tej książce. Teraz jestem ciekawa poznać Twoją opinię. Jeśli AiR, która ją czytała, znajdzie czas, mam nadzieję, że napisze co myśli o niej. 
Dziewczyny, nie zawiedźcie mnie!
BTW, AiR, dziś odebrałam Poczet królowych polskich Szczygielskiego.