Ah, bo to takie trudne. że kobieta może chcieć seksu bez zobowiązań. Mnie mierzią tacy kolesie - tak jak napisał ktoś na początku, myślaął, że dziewicę spotkał? Gdybyś tak mu powiedziała, to rozumiem
Ale niekótrym ciezko przetrawić zgwałconą kobietę, więc nie dziwi... Dziecinne tot rochę, choć dla niektórych kobiet może być>romantyczne<.
Sprawa wygląda tak, autorka i jej chłopak byli razem od roku i stanowili mniej więcej podobieństwa, co dawało im równowagę.
W pewnym momencie chłopak dowiedział się pewnych informacji o swojej dziewczynie w niemiły sposób otrzymując silny cios w ego.
Równowaga ich związku zmieniła się w równie pochyłą, gdzie obydwoje zajmują przeciwległe pozycje. Chłopak będąc po tej niższej stronie
zaraz się spieprzy, a autorka twierdzi że to jego problem
nobo owszem, jego problem, że nie umie zaakceptowa człowieka z przeszłością. każdy jakąś ma.
Jasne, że facet ma prawo do swojego systemu wartości i swoich poglądów. Ale nie ma prawa uzasadniać nimi ubliżania osobie, którą podobno jeszcze przed chwilą kochał. Nie ma prawa wpędzać tej osoby w poczucie winy w związku z sytuacją, w której o żadnej winie mowy być nie może.
Czy autorka zdradziła kogokolwiek? (byłego, obecnego czy choćby tego tylko od seksu) NIE
Przyczyniła się do zdrady? NIE
Czy wykorzystała kogoś seksualnie? NIEAutorka, będąc wolną kobietą, zaangażowała się w relację opartą na seksie z facetem - nie uciekała się przy tym do kłamstw, manipulacji, szantażów czy wymuszeń żeby uzyskać seks. Był to jeden stały facet przez okres około roku. Rozsądnie używała formy antykoncepcji, która chroni również przed chorobami wenerycznymi. Doprawdy - wszetecznica. Ma ktoś kamień pod ręką?
Ja rozumiem, że jej obecny mężczyzna, może być niepocieszony tą informacją. Ale w związku z tym ma prawo ją przetrawić i albo zaakceptować fakty z życia swojej kobiety, albo rozstać się z Autorką w kulturalny i cywilizowany sposób. Bo ON NIE JEST W STANIE pogodzić się z faktami, a NIE dlatego, że ONA JEST CZEMUŚ WINNA.
Dokładnie. Nie powinno się nikogo wpędzać w poczucie winy. Można mieć inny system wartości, ale ona była wolna i nie zrobiła nic złego. Może być po prostu inna od niego. No a może też być inaczej, że kieruje nim zazdrość, a nie konkretne poglądy. Tego nie wiadomo.
199 2016-06-07 14:21:10 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2016-06-07 14:25:44)
Nie sądzę,aby on kiedykolwiek się z tym pogodził,w najgorszym momencie może to wywlec...
To prawda. Nic na siłę. No, a miłość to szacunek, pełna akceptacja, jeżeli tego nie ma, to nie ma sensu być razem. Facet pownien widzieć w kobiecie coś więcej niż to z kim spała. Ona może mieć fajny charakter, ale on tego nie widzi, może woli kobietę z mniejszym doświadczeniem. Jego prawo, ale niech wtedy nie zajmuje jej czasu. Ona też zasługuje na kogoś kto ją pokocha i będzie ją doceniał zamiast obniżać samoocenę. Oczywiście gdyby to dotyczyło chłopaka to radziłabym to samo. Jak jest się wolnym to nie zrobiłó się wtedy nic złego, nie ma powodu, by czuć się winnym, trzeba znaleźć kogoś, kto to rozumie. Czasem ludzie do siebie nie pasują, tak bywa.
200 2016-06-07 14:38:20 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2016-06-07 14:38:36)
Mysle, ze dla chlopaka nie jest najwiekszym problemem postepowanie autorki przed ich zwiazkiem, ani nawet to, ze mu o tym nie powiedziala, lecz to, ze sie tego dowiedzial i w dodatku w najgorszy mozliwy sposob.
To musialo byc niezle zaskoczenie.Jesli autorka chce sprawe zalagodzic i uratowac zwiazek i zaufanie faceta (i sama odzyskac do niego), to chyba najlepszym rozwiazaniem byloby wlasnie wylozyc mu szczerze czego ewentualnie jeszcze nie wie a nawet przeprosic, ze sie tego musial dowiadywac w taki sposob, a z kolei on musialby zdecydowac i obiecac, ze nie bedzie do tego tematu juz wracal.
Tak, przeprosic, nawet jesli autorka uwaza, ze nie ma za co - bo w zwiazku nie chodzi o to zeby cos wygrac, tylko zeby obie strony wygraly.
Ja autorki za dziwke nie uwazam, ale skoro OwocowaZelka juz o tym piszesz, to powiedz jak nazywasz uprawianie seksu w zamian za cos?
A skoro znajomi wiedzieli to znaczy ze jednak sie chwalil.
No tak, to niefajne dowiedzieć się w ten sposób. No, ale analogicznie, gdyby kobieta powiedzxiała, że sypiała z naszym facetem, tak przechwalając się, to też może być niefajne uczucie, ale widać jednak poziom umysłowy tej osoby, która tak mówi. Nie świadczy to jednak od razu źle o partnerze. Jednak to faceci częściej przechwalają się i wychodzi na to, że facet może być z tego dumny, a kobieta według niektórych ma się tego wstydzić. Widzisz tutaj pewną niesprawiedliwość? Ja tak. Jeżeli myślisz o niej źle, to pomyśl też co świadczy o tym chłopaku jeśli tak rozpowiada.
Niechcący post pod postem.
Makkatko, nie daj sobie wmówić, że zrobiłaś coś złego.
Jesteś młoda, ale wydajesz się dość dojrzałą osobą. Słusznie moim zdaniem nie chcesz się tłumaczyć ze swojej przeszłości i żałować. Ja myślę podobnie. Bo przecież nie ma czego żałować. Nie mówiąc już o tym, że dbałaś o to,by seks był bezpieczny.
Nie uważam też, żeby seks dla przyjemności był czymś złym. Niestety przez wieki kobietom odmawiano prawa do jakiejkolwiek przyjemności seksualnej - głównie oczywiście w małżeństwie, bo poza małżeństwem to już była czysta herezja. Takie przekonania panują niestety do dzisiaj, choć mamy XXI wiek i żyjemy w wydaje się cywilizowanym kraju. Masz prawo do korzystania z życia i życia tak, jak masz ochotę. Równie popularny jest mit, że jak seks to tylko z miłości.
Nie ma też wyjścia z sytuacji: mówić czy nie mówić o swojej przeszłości? Jeśli nie powiesz, będzie problem, bo facet skądś się dowie i będzie marudził. Powiesz? Będzie i tak Ci to wypominał. Ale to tylko w jednym przypadku. Kiedy facet (celowo nie piszę "mężczyzna") jest zakompleksiony, ma niską lub zupełnie znikomą pewność siebie i był wychowany w przeświadczeniu, że kobiety to albo święte (nadają się na żony), albo dziwki (czyt. normalne kobiety z życiem seksualnym).
Jedyne wyjście z takiej sytuacji, to niestety zmienić faceta.
Mówię to z własnego doświadczenia.
Ja nigdy nie ukrywałam przez moimi partnerami poprzednich związków czy przygód, bo uważam, że nie mam się czego wstydzić i że nie robiłam nic złego. Nie mam też ochoty mówić, że żałuję i że gdybym mogła, to bym zmieniła przeszłość. Otóż bym nie zmieniła, bo to co przeżyłam, z kim byłam, ukształtowało mnie taką, jaką jestem teraz, a lubię siebie taką, jaką jestem i nie chciałabym być inna. Niestety ostatni mój partner (obecnie były - związek toksyczny, z którego usilnie próbuję się wyrwać) niby nie miał nic przeciwko, a jednak w kłótniach potrafił wyzwać mnie od dziwek czy kurew.
Wydajesz się osobą dość świadomą swoich potrzeb, również tych seksualnych. Nie będę Ci radziła, żebyś zostawiła tego chłopaka, bo to Twoja i tylko Twoja decyzja. Ale szkoda by było, żeby z takiej fajnej, otwartej dziewczyny ktoś zrobił niepewną siebie kobietę, która będzie się obwiniać, żałować i pokutować - tylko po to, żeby pan facet poczuł się lepiej i podbudował swoje ego.
Mój były partner miał również do mnie pretensje o to, że nie wyrzekłam się wszystkich moich poprzednich miłości (on mi powiedział, że teraz widzi, że tak naprawdę nikogo nie kochał, że to nie były prawdziwe miłości). Ja tak nie potrafię. Bo dla mnie każda z moich poprzednich miłości była prawdziwa i zawsze wyznawałam to uczucie szczerze. Więc dlaczego miałabym teraz temu zaprzeczać? Czy to, że pokochałam ponownie przekreśla poprzednie uczucia? No raczej nie.
Podsumowując: jeśli to dla niego takie ważne, to mógł przecież sam zapytać, jakie miałam doświadczenia seksualne. A teraz nagle strzela focha. Dla mnie to objaw niedojrzałości i kompleksów.
202 2016-06-08 18:31:43 Ostatnio edytowany przez Excop (2016-06-08 18:35:08)
Oglądałem dziś po raz kolejny, choć pierwszy raz od początku do końca "W Pogoni za Amy" z Ben'em Afleck'iem i Joey Adams (i Jason'em Lee oraz Kevin'em Smith'em, reżyserem obrazu zresztą).
W czym rzecz?
W tym samym, co tyczy Autorki i jej partnera.
W filmie było nieco inaczej, ale zasada ta sama.
Mimo, że kobieta, biseksualna, jak się okazało zresztą, spała z wieloma kobietami przed poznaniem mężczyzny swojego życia, jemu przeszkodził jedynie fakt, że uprawiała seks z dwoma facetami jednocześnie, w tzw. "chińskiej pułapce". Wiele lat wcześniej, gdy poznawała swoją orientację w praktyce.
Dowiedział się o tym od zazdrosnego o jego zainteresowanie tą kobietą dotychczasowego przyjaciela i współpracownika.
Reszta to dalsze brnięcie ku zazdrości o przeszłość, które zniszczyło związek dwojga kochających się ludzi.
Scena, w której dziewczyna wykrzyczała gościowi w twarz, że jest hipokrytą i zwykłym szowinistą, wstrząsająca.
Powtórzę. Lesbijska przeszłość seksualna głównemu bohaterowi nie przeszkadzała.
Tutaj jest identyczna sytuacja ale z punktu widzenia faceta:
Dopiszcie do adresu netkobiet t81324.html
Specjalnie się zarejestrowałem aby Wam kobiety wytknąć Wasz relatywizm.
Haha, dla mnie ten typ jest bohaterem.
On się aż zarejestrował, ja aż odkopałem:)
Co było nie za jego kadencji to nic mu do tego, wcale nie musisz się spowiadać ze wszystkiego bez przesady. faceci tez mają swoje tajemnice....
to nie chodzi o przeszlosc samą w sobie tylko ze dowiedzial sie przez Twojego znajomego i to go najbardziej dotknęło, dlatego najlepiej nie mowic o swojej przeszlosci (oczywiscie mialas prawo robic co chcialas), tez ten znajomy jakos maly bystry albo nie zbyt zyczliwy wobec Ciebie
to nie chodzi o przeszlosc samą w sobie tylko ze dowiedzial sie przez Twojego znajomego i to go najbardziej dotknęło, dlatego najlepiej nie mowic o swojej przeszlosci (oczywiscie mialas prawo robic co chcialas), tez ten znajomy jakos maly bystry albo nie zbyt zyczliwy wobec Ciebie
A zwróciliście uwagę z którego roku jest ten post ?
Autorka już raczej tego nie czyta.
kamiloo86 napisał/a:to nie chodzi o przeszlosc samą w sobie tylko ze dowiedzial sie przez Twojego znajomego i to go najbardziej dotknęło, dlatego najlepiej nie mowic o swojej przeszlosci (oczywiscie mialas prawo robic co chcialas), tez ten znajomy jakos maly bystry albo nie zbyt zyczliwy wobec Ciebie
A zwróciliście uwagę z którego roku jest ten post ?
Autorka już raczej tego nie czyta.
Z drugiej strony temat co jakiś czas wraca ![]()
Wątek widzę sprzed kilku lat, ale skoro ktoś już odkopał...
Przeczytałam cały, bo mnie zaciekawił, zwłaszcza te kłótnie na temat prostytucji i transakcji handlowych w związkach i poza nimi
Szczerze powiem, że miałam troszkę podobną sytuację, choć mój (były już) partner dowiedział się wszystkiego ode mnie, bo sam tego chciał, a później i tak nie umiał tego zaakceptować i wypominał mi takie rzeczy, wtedy kiedy było mu wygodnie
Nie będę komentować wszystkiego co się tutaj przewinęło, ale jedna rzecz najbardziej mnie uderzyła, a mianowicie:
to nie chodzi o przeszlosc samą w sobie tylko ze dowiedzial sie przez Twojego znajomego i to go najbardziej dotknęło, dlatego najlepiej nie mowic o swojej przeszlosci (oczywiscie mialas prawo robic co chcialas), tez ten znajomy jakos maly bystry albo nie zbyt zyczliwy wobec Ciebie
Część osób w tym wątku broni tego chłopaka dlatego, że się dowiedział o sytuacji w taki a nie inny sposób. Tylko serio? To jest na jego obronę? Przecież facet, który ma jakieś wątpliwości co do przeszłości swojej partnerki powinien w pierwszej kolejności zapytać ją, a nie latać po kolegach (którzy przecież nawet nie są sobie jacyś super bliscy). Nie wiem czy się bał konfrontacji z nią, ale skoro później pretensje miał do niej, to już pomijajac wyznawanie jakichś swoich wartości, zachował się niedojrzale.
Jakby mój facet wolał pytać mojego potencjalnego byłego partnera seksualnego niż mnie, to coś tu chyba jest nie halo ![]()
Jak w większości przypadków, wliczając w to moje własne doświadczenia - komunikacja leży/leżała.
ja mu sie nie dziwie. mam takie samo podejscie. ktos taki jak ty nie nadaje sie na zone, w przypadku faceta na meza.