Mam 26 lat, on 27. Jestem ze swoim facetem od ponad roku. Poznaliśmy się przez naszych znajomych. Standard. Jest nam razem bardzo dobrze, mieszkamy razem, prawie w ogóle nie ma między nami kłótni. Po prostu idealnie. Do czasu.
Mój chłopak dowiedział się, że przed nim przez rok spotykałam się z pewnym kolesiem na seks. Nic nas kompletnie nie łączyło oprócz tego, że raz, dwa razy na tydzień dawaliśmy sobie upust. Mam wysokie libido, jestem aktywna więc mam do tego prawo. Byłam wolna, tamten facet również. Używaliśmy prezerwatyw, więc zachowywaliśmy bezpieczeństwo.
Później on znalazł sobie kobietę, a następnie ja mojego mężczyznę.
Nie mówiłam mu o tym, bo wychodzę z założenia, że to co było to było i nie mam obowiązku spowiadać się i tłumaczyć z mojego życia towarzyskiego z innymi. Liczy się to co teraz, a nowy związek to nowa czysta karta.
Jednak on tego nie rozumie. Twierdzi, że powinnam mu o tym powiedzieć na samym początku, bo nie mówiąc mu o tym go okłamałam. Ale ja się pytam? Co to za różnica? Dlaczego to ma mieć wpływ na nasze życie. Moje życie seksualne przed związkiem z nim przecież nie ma nic do rzeczy. Nie wiem czy się czuje przez to gorszy? Czy mnie uznaje za gorszą? Jestem tym kim jestem i wszystkie wcześniejsze doświadczenia tworzą mnie taką jaką jestem. Nie mam zamiaru za to przepraszać. Ale on chyba chce się rozstać, bo twierdzi, że nie umie sobie z tym poradzić.
Dziewicy szukał? ![]()
Bez przesady,a co go to...cytując klasyka gatunku... "gówno interesuje?".Może teraz dla odmiany Ty zapytaj o jego życie seksualne przed Waszym związkiem i zacznij robić mu schizy?
Dzieciak z niego,pomimo 27 lat.
Jak sobie nie może z tym "poradzić" to znaczy,że w główce coś nie halo.
Z Tobą jest wszystko w porządku, nie musisz mu się z tego tłumaczyć. To on ma problem i to chyba bardziej ze sobą, jakieś kompleksy czy coś w tym stylu.
Co najmniej dziwne zachowanie - jego.
Przecież byłaś wolna, tamten Twój partner również- nikogo więc nie krzywdziliście, nie oszukiwaliście. Nie rozumiem...
A gdybyś była wcześniej w stałym związku , to też miałby jakieś "ale"?
On nie miał wcześniej nikogo?
Miałam wcześniej normalne związki. On także. Jemu chodzi o to, że "służyłam jakiemuś dupkowi wyłącznie za materac"
6 2016-06-02 09:58:17 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2016-06-02 09:59:31)
Twój (jeszcze) chłopak ma takie poglądy, jakie ma. Szkoda, że o nich Cię wcześniej nie poinformował.
Tutaj, na forum, jest sporo wątków założonych przez panów z identyczną z Twoim (jeszcze) chłopakiem opinią na życie seksualne kobiet. Nie pamiętam, by którykolwiek z nich swój sposób myślenia zmienił, a przymiotnik 'gorsza' na określenie kobiety, która rozpoczynając z nim związek nie była dziewicą, był jednym z subtelniejszych.
Współczuję.
Miałam wcześniej normalne związki. On także. Jemu chodzi o to, że "służyłam jakiemuś dupkowi wyłącznie za materac"
hahahaha...sorrki,na debila trafiłaś.
A on tych "normalnych związkach" za co służył?Czyżby zajmował się jedynie prokreacją?
Facet ma chyba kompleksy, jak stąd na Madagaskar.
Miałam wcześniej normalne związki. On także. Jemu chodzi o to, że "służyłam jakiemuś dupkowi wyłącznie za materac"
Idiota.
Tak w ogóle to wielu facetów marzy o relacjach bez zobowiązań. Niestety część z nich to hipokryci odmawiający tego samego prawa kobietom.
Twój (jeszcze) chłopak ma takie poglądy, jakie ma. Szkoda, że o nich Cię wcześniej nie poinformował.
Tutaj, na forum, jest sporo wątków założonych przez panów z identyczną z Twoim (jeszcze) chłopakiem opinią na życie seksualne kobiet. Nie pamiętam, by którykolwiek z nich swój sposób myślenia zmienił, a przymiotnik 'gorsza' na określenie kobiety, która rozpoczynając z nim związek nie była dziewicą, był jednym z subtelniejszych.
Współczuję.
Najlepiej...samemu "bzykać" ile się da i kogo się da , ale jego kobieta powinna być dziewicą. A potem szuka przygód na boku, bo ta dziewica go nie satysfakcjonuje.
Przypuszczam, że facet myśli że ty nadal się z nim spotykasz lub będziesz spotykać. Może się boi, że jak cię nie zadowoli to polecisz poprawić sobie u tamtego?
Mój ex jak się dowiedział, że po rozstaniu z jego poprzednikiem, jeszcze długi czas spotykaliśmy się raz kiedyś żeby się rozładować, to też się okropnie czepiał i twierdził, że nie ma pewności, że nadal się z nim nie spotykam. Więc może facet ma jakiś kompleks na punkcie swoich umiejętności?
Nic dziwnego w takiej reakcji.
Wielu mężczyzn tak ma, rzecz jeszcze z epoki kamienia i mamutów. W dużej mierze chodzi o jego przydatność w związku, czy będzie widziany jako ten, który utrzyma kobietę przy sobie. Utrzymanie fizyczne ( ilu facetów za wszelką cenę buduje swój wizerunek sukcesu? Fura, kasa. ). Utrzymanie emocjonalne ( dostarczanie emocji, koszenie konkurencji, strach przed porównaniem). Warto by spojrzeć na model rodziny w jakiej dorastał.
I fajne spostrzeżenie- czemu wcześniej nie powiedział? A pytałaś? Jak sobie wybrałaś go z tłumu? Bo ma dobrze poukładane w głowie, zapewni socjal, szacunek, dbałość o Ciebie. ....i nie szaleje z byle panienkami.
makata,
Chłopak, nie czepia się Twojego życia seksualnego które miałaś w związku, ale tego ktore mialaś poza związkiem, dla "rozładowania".
Dla niektórych osób seks jest dopełnieniem uczuć, intymności pomiedzy dwoma ososbami,
jednocześnie traktowanie seksu jako "uprawianie" , "dla sportu" jest nie do zaakceptowania.
Widocznie takie podejście ma ten chlopak.
Poza tym, być może obawia się, że osoba ktora potrafi pójść z kimś do łóżka dla samego seksu,
równie dobrze może mieć podobne podejście będąc z kimś w związku, nie przywiązując większej wagi do tego z kim uprawia seks.
Chłopak ma inny pogląd na temat seksu niż Ty.
Ma do tego prawo i należy to uszanować.
Tutaj jest identyczna sytuacja ale z punktu widzenia faceta:
Dopiszcie do adresu netkobiet t81324.html
Specjalnie się zarejestrowałem aby Wam kobiety wytknąć Wasz relatywizm.
14 2016-06-02 10:43:40 Ostatnio edytowany przez Averyl (2016-06-02 10:44:24)
Wielu mężczyzn tak ma, rzecz jeszcze z epoki kamienia i mamutów.
Niestety muszę się zgodzić z Tobą w tej kwestii.
Zawsze mnie dziwi czemu faceci mają roszczenia wobec okresu od urodzenia do czasu gdy się spotkają i zaczną być ze sobą, jakby kobieta od samego początku przynależało do gościa... i czemu mają żal, że dziewczyna już na początku znajomości nie wyspowiadała się z każdego pocałunku, każdego spojrzenia, nie mówiąc już o dokładnej analizie każdej fazy stosunku i wyrzutów sumienia za każdy orgazm ![]()
A spotkaliście się może z sytuacją, że facet ma żal, że "jego" kobieta nie opowiedział o tym jak bawiła się w piaskownicy, albo jak cierpiała, gdy dostała pierwszą miesiączkę? Nie jest to tak interesujące? Czemu?
Makkatka uciekają od niego, bo będzie ci zatruwał życie swoimi kompleksami.
Tutaj jest identyczna sytuacja ale z punktu widzenia faceta:
Dopiszcie do adresu netkobiet t81324.html
Specjalnie się zarejestrowałem aby Wam kobiety wytknąć Wasz relatywizm.
Specjalnie się zarejestrowałeś, żeby odesłać do wątku w którym część osób przedstawiła identyczne w istocie porady jak w tym, część przedstawiła ich odwrotność, a część starała się znaleźć drogę pomiędzy. Dokładnie to którym kobietom wytykasz relatywizm i z którą opinią się zgadzasz/nie zgadzasz? Zapomniałeś wspomnieć o tych szczegółach w porywie oburzenia...
Tutaj jest identyczna sytuacja ale z punktu widzenia faceta:
Dopiszcie do adresu netkobiet t81324.html
Specjalnie się zarejestrowałem aby Wam kobiety wytknąć Wasz relatywizm.
Przejrzałam wskazany wątek, żadna z osób, które w nim wyraziły swoją opinię, nie napisała ani słowa w tym. Napisałam swoją opinię i, jak zwykle, nie roszczę sobie żadnych praw do twierdzenia, że jest ona obowiązująca dla wszystkich kobiet.
Historia nie jest pełna, by pytać czy ten facet docieka o życie pieluchowe, piaskownicowe. Niektórzy chcą zawłaszczyć każdy aspekt życia swojej kobiety dla siebie. Niektórzy. I kobiety też ( niektóre) bawią się w superkontrolę. Można posądzić o toksyczność.
Tutaj nie ma ani słowa czy ten konkretny ma swoje zasady, dostosowuje się sam do nich, chciałby otrzymać dokładnie to samo. Czemu niby nie. Od razu jest wrzucony do worka z niepoprawnymi bzykaczami, którzy chcą dziewicę za żonę.
Czy to takie nielegalne i karalne mieć system wartości?
MisterNobody napisał/a:Tutaj jest identyczna sytuacja ale z punktu widzenia faceta:
Dopiszcie do adresu netkobiet t81324.html
Specjalnie się zarejestrowałem aby Wam kobiety wytknąć Wasz relatywizm.Przejrzałam wskazany wątek, żadna z osób, które w nim wyraziły swoją opinię, nie napisała ani słowa w tym. Napisałam swoją opinię i, jak zwykle, nie roszczę sobie żadnych praw do twierdzenia, że jest ona obowiązująca dla wszystkich kobiet.
Jemu nie chodzi o konkretną kobietę, ale o Kobietę. Kobietę, która ma jeden kobiecy mózg, jeden kobiecy pogląd, jeden kobiecy stosunek do spraw kobiet i mężczyzn. Tej Kobiecie wytyka relatywizm. Dla niego każda kobieta jest tą Kobietą, więc, to że wypowiadały się tam kobiety o innych nickach nie ma znaczenia. Podobnie to, że część z nich wyraziła identyczny pogląd jak w tym wątku inne kobiety. To co niewygodne dla poglądu na temat Kobiety się wytnie, albo nie zwróci uwagi... Wszystko po to, aby przekonania o istnieniu Kobiety w każdej kobiecie nie zmienić...
19 2016-06-02 10:59:11 Ostatnio edytowany przez Kareena (2016-06-02 11:03:52)
Nie wszyscy dopuszczają seks dla sportu albo rozładowania napięcia. Może być tak, jak ktoś wyżej wytknął - że chłopak sam chętnie wszedłby w taki układ, ale od dziewczyny wymaga, by była czysta. Ale niekoniecznie. Może dla niego seks musi łączyć się z uczuciem, a teraz dowiedział się, że dla Ciebie to może być czynność mechaniczna. Ma prawo być w szoku. I jasne, że nie trzeba spowiadać się ze wszystkiego, ale jak się buduje z kimś związek podejście do seksu jest jedną z rzeczy, których nie powinno się taić. Gdybym się dowiedziała, że mój facet umawiał się z kimś tylko na bzykanie, na pewno nie czułabym się z tym komfortowo. To nie jest od razu powód do rozstania... No, chyba że dowiaduje się od osób trzecich, bo ukochany/ukochana to zataił.
W jaki sposób się dowiedział? Jak Ty byś się poczuła, jakby jakaś znajoma Ci powiedziała: a, znam tę laskę przy barze, sypiała z Twoim chłopakiem? A może Twój chłopak dowiedział się właśnie od tego "dupka", że służyłaś mu za materac?
20 2016-06-02 11:00:45 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2016-06-02 11:03:41)
(...) Czy to takie nielegalne i karalne mieć system wartości?
Nie. Świetnie jest mieć swoją hierarchię (i każdy - chyba - jakąś ma). Dobrze byłoby jednak, by zawczasu sprawdzić, czy druga osoba ma podobną, zwłaszcza w tych wartościach fundamentalnych. Inaczej oboje mają problem.
Czy to takie nielegalne i karalne mieć system wartości?
Nie. Jak najbardziej można mieć system wartości. Dla Autorki wartością jest obecny związek i stosunek jaki mają do siebie partnerzy obecnie. To jest na pierwszym miejscu, a to co istniało między nimi a przeszłymi partnerami nie jest tak istotne. To jest jej system wartości i może taki mieć. Chyba, że jej systemu wartości nie uznajemy za taki, a jedynie ten który prezentuje jej partner...
I o niedogadanie się najprawdopodobniej chodzi. Wkomponowanie chłopaka w opakowanie dziwaka, zaburzeńca, bzykacza i hasło"uciekaj" są nie na miejscu. Za mało danych.
Nie mają takiej samej definicji "partnera" Klio. Dla mnie ktoś do bzykania też nie jest partnerem. Co innego obiekt uczuć, nawet bez seksu.
24 2016-06-02 11:09:00 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2016-06-02 11:10:58)
Co to za system wartości, na czym oparty? Na wbitych w głowę teoriach, że ludzie mający w przeszłości związek seksualny bez miłości nie będą potrafili zbudować pełnej relacji z zaangażowaniem emocjonalnym? Że nie będą wierni? To jest bzdurna generalizacja. I niesprawiedliwa. Nie ocenia się tu partnera jako człowieka,.jaki jest w tym związku, jaki ma stosunek do niego, do drugiej osoby. Bo widać, to że kocha i trwa w tym to za mało. Zmieniamy się cały czas, korzystanie z okazji bez krzywdzenia kogokolwiek nie jest i nie powinno być zbrodnią. I dla mnie człowiek odrzucający kochającą osobę że względu na.jej przeszłość, a raczej ze względu na swoje irracjonalne lęki, jest niedojrzały.
makkatka napisał/a:Miałam wcześniej normalne związki. On także. Jemu chodzi o to, że "służyłam jakiemuś dupkowi wyłącznie za materac"
Idiota.
Tak w ogóle to wielu facetów marzy o relacjach bez zobowiązań. Niestety część z nich to hipokryci odmawiający tego samego prawa kobietom.
Z tym ostatnim stwierdzeniem zgadzam się bez marudzenia, Żydzie z Pejsami i W Śmiesznym Kapeluszu. ![]()
Nie wszyscy dopuszczają seks dla sportu albo rozładowania napięcia.
OK, nie wszyscy, ale strasznie wartościujesz - jeśli jednak ktoś lubi seks i robi to, bo ma taką potrzebę, to jest moralnie niżej od tych, co to tylko po bożemu?
A jeśli ktoś nie ma takiego systemu wartości, uważa, że ma prawo do swojego życia (również seksualnego), to ma się oceniać przez pryzmat cudzych opinii, światopoglądu, cudzego systemu wartości?
27 2016-06-02 11:13:31 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-06-02 11:14:09)
Nie mają takiej samej definicji "partnera" Klio.
Co nie oznacza, że jego poglądy można nazwać "systemem wartości", a jej poglądów już nie. W samym stwierdzeniu "system wartości" istnieje już wartościowanie. Zazwyczaj istnienie "systemu wartości" przypisujemy osobom, z którymi się zgadzamy, a odmawiamy tego osobom, których poglądów nie podzielamy, nawet jeśli to co tworzą te poglądy również jest "systemem wartości". Ich systemy różnią się i tyle.
W historii jest ciekawe słowo"dowiedział" . Prawdopodobnie nie od autorki, dlatego zadałem parę pytań. Pozostają bez odpowiedzi.
Nie o negację czyichś wartości chodzi, a o brak szacunku dla tych wartości. Chłopak ma takie, a inne. Wątpię, by nie wyszły one na światło dzienne wcześniej, więc o nastąpiło cicho-sza. O ile łatwiej można się pogodzić z niewygodną dla siebie wiedzą, zweryfikować swój pogląd, gdy w miarę przyzwoity sposób jesteś o tym poinformowana. Spotykasz faceta, który dawniej uderzył jakąś laskę, zmienił się i jest poukładany. Dowiadujesz się od obcej osoby o takim fakcie i przechodzisz nad tym do porządku dziennego? Bez żadnych pytań i wątpliwości? Tutaj chłopak ma wątpliwości i mało tego, zadaje pytania i przedstawia swój punkt widzenia.
Tak, nie sprecyzowałam jak się dowiedział. Bo w sumie nie powinno to być tak istotne, ale rzeczywiście, było to niefortunne.
Pisałam, że poznaliśmy się przez znajomych i jest to właśnie jeden z naszych wspólnych znajomych. Dowiedział się od niego, bo zapytał wprost kiedy od kogoś innego się dowiedział, że coś nas łączyło.
Ale jak pisałam, nie jest to istotne i nie powinno mieć żadnego wpływu na sam fakt, że było to zanim byliśmy razem
30 2016-06-02 11:35:30 Ostatnio edytowany przez Klio (2016-06-02 11:36:22)
W historii jest ciekawe słowo"dowiedział" . Prawdopodobnie nie od autorki, dlatego zadałem parę pytań. Pozostają bez odpowiedzi.
Nie o negację czyichś wartości chodzi, a o brak szacunku dla tych wartości. Chłopak ma takie, a inne. Wątpię, by nie wyszły one na światło dzienne wcześniej, więc o nastąpiło cicho-sza. O ile łatwiej można się pogodzić z niewygodną dla siebie wiedzą, zweryfikować swój pogląd, gdy w miarę przyzwoity sposób jesteś o tym poinformowana. Spotykasz faceta, który dawniej uderzył jakąś laskę, zmienił się i jest poukładany. Dowiadujesz się od obcej osoby o takim fakcie i przechodzisz nad tym do porządku dziennego? Bez żadnych pytań i wątpliwości? Tutaj chłopak ma wątpliwości i mało tego, zadaje pytania i przedstawia swój punkt widzenia.
Czemu tworzysz scenariusz z pobiciem, gdy na podorędziu jest o wiele logiczniejszy w kontekście wątku: Spotykam mężczyznę, który miał wcześniej partnerki seksualne. Nie ze wszystkimi tworzył związki itd. Tu powinien leżeć znak równości. Tymczasem posiadanie wcześniej partnera seksualnego poza związkiem przez Makkatkę stawiasz na równi z agresją i pobiciem kobiety przez mężczyznę. Ciekawe. Bo wychodzi, że w tym systemie wartości to te sytuacje się równoważą, a aktywność seksualna mężczyzny przed związkiem (również ta pozazwiązkowa) nie ma tu miejsca... Niech zgadnę. Nie jest tak źle widziana jak aktywność seksualna kobiety...
Nasze systemy wartości również się różnią Apologises.
Nie wiem...nie wiem...
Mógłby mieć pretensje o przeszłość, gdyby ta przeszłość kogoś krzywdziła...gdyby ta dziewczyna sypiała z kim popadnie, ale poniekąd miała stałego partnera, zabezpieczali się, myśleli co robią....
Bardziej może zaważyło o jego reakcji to, że zna tego chłopaka...może coś wcześniej tamten się chwalił takim układem...?
Przeszłość, to przeszłość.
Ważne jest to, co teraz i później (ewentualnie).
Nie przeczę, że szczerość oczyszcza przedpole (oby obustronnie), ale czynienie z tego podstawy do zaufania jest zbyt daleko idące.
Nie wszyscy są dumni z przeszłości i mogliby chcieć inaczej postrzegani.
To błąd według mnie, ale zarazem, nic złego.
W takich chwilach, jak zakochanie się, w głowie może dominować przeświadczenie, że przeszłość może to zniszczyć.
W patriarchalnej, jak by nie patrzeć Polsce, nie jest to zbyt odosobnione i wcale nieuzasadnione.
Przeszłość, to przeszłość.
Ważne jest to, co teraz i później (ewentualnie).
Nie przeczę, że szczerość oczyszcza przedpole (oby obustronnie), ale czynienie z tego podstawy do zaufania jest zbyt daleko idące.
Nie wszyscy są dumni z przeszłości i mogliby chcieć inaczej postrzegani.
To błąd według mnie, ale zarazem, nic złego.
W takich chwilach, jak zakochanie się, w głowie może dominować przeświadczenie, że przeszłość może to zniszczyć.
W patriarchalnej, jak by nie patrzeć Polsce, nie jest to zbyt odosobnione i wcale nieuzasadnione.
Jestem przeciw całkowitemu odkryciu swojej przeszłości w nowym związku, o ile nie ma to wpływu na ten związek.
Owszem różnią się, co nie znaczy, że nie szanuję czy nie rozumiem Twojego.
Scenariusz jak każdy inny. Może być i z samym seksem. Gdy masz informację o przeszłości swojego partnera wprost od niego, to akceptujesz ją taką jaką jest. Czyli był ktoś, był związek, wcale nie musi być info o seksie. To przecież już prywatna sprawa. Nie było info o czystym seksie, dla samej przyjemności. Nawet nieważne jak i z kim. Sam fakt jest ukryty. Brak szczerości. Dlaczego? Bo źle by to przyjął? Bo mogło być jakieś osądzenie? Bankowo było znane , że facet ciężko przełknie taką wiedzę?
Powtórzę, między innymi z powodu zasad jakie ten chłopak wyznaje stał się atrakcyjny i pożądany. Podświadomie lub świadomie nie dostał ważnego dla niego info bezpośrednio od autorki. To było ważne dla niego i tyle. Nieistotne, czy jego poglądy były lepsze czy gorsze. Nie poznali siebie i ważnych dla siebie info w odpowiednim czasie. Można postawić pytanie czy zwróciłby uwagę na tę autorkę z wiedzą, którą ma.
Jestem przeciw całkowitemu odkryciu swojej przeszłości w nowym związku, o ile nie ma to wpływu na ten związek.
Właśnie o to "...o ile.." mi chodziło. ![]()
36 2016-06-02 12:16:36 Ostatnio edytowany przez Kareena (2016-06-02 12:26:51)
Kareena napisał/a:Nie wszyscy dopuszczają seks dla sportu albo rozładowania napięcia.
OK, nie wszyscy, ale strasznie wartościujesz - jeśli jednak ktoś lubi seks i robi to, bo ma taką potrzebę, to jest moralnie niżej od tych, co to tylko po bożemu?
A jeśli ktoś nie ma takiego systemu wartości, uważa, że ma prawo do swojego życia (również seksualnego), to ma się oceniać przez pryzmat cudzych opinii, światopoglądu, cudzego systemu wartości?
Masz rację, moja wypowiedź ma wartościujący wydźwięk, niezamierzenie. Nie uważam, że ktoś kto uprawia seks bo lubi, jest niżej moralnie.
Do autorki: Piszesz, że to jak się dowiedział, nie powinno mieć znaczenia. Moim zdaniem ma ogromne znaczenie, które Ty lekceważysz. W pierwszym poście napisałaś, że z chłopakiem nie łaczyło Cie nic oprócz seksu, a okazuje się, że jest to Twój znajomy, czyli masz z nim kontakt. Czyli - na płaszczyźnie koleżeńskiej - coś Cie z nim łączy. Jakby Twój chłopak sypiał z którąś z waszych wspólnych koleżanek, obojętnie czy byłoby to na zasadzie FF, czy jakaś forma związku, nie chciałabyś o tym wiedzieć? Chciałabyś dowiedzieć się od niej?
Skoro Twój chłopak dowiedział się od niego to jest to najgorszy możliwy sposób. Nie wiesz, w jaki sposób ów kolega mu to przekazał - i tu bym się zainteresowała, bo może on tego nie przedstawia tak, że była to równoprawna relacja gdzie czerpaliście takie same korzyści, ale że właśnie on Cię bzykał.
Zawaliłaś, bo jak to jest Wasz wspólny znajomy to powinnaś wziąć pod uwagę, że się przed Twoim facetem wygada. Już nie mówiąc o tym, że Twój chłopak sam zapytał, bo podejrzewał, że coś między Wami było. Kto rozpuszcza plotki? Twoi znajomi czy może ów "dupek" chwaląc się tym, co Ty uważasz (słusznie) za Twoją prywatna sprawę i co nie powinno nikogo więcej interesować, a więc nikt inny nie powinien wiedzieć? Te podejrzenia skądś się wzięły. Moim zdaniem, w bardziej lub mniej bezczelny sposób, Twój były partner seksualny obrabia Ci tyłek za plecami.
Jak Twój chłopak ma się z tym czuć? Jest ogromna różnica, czy ten wspólny kolega powiedział: "tak, byliśmy oboje wolni i spotykaliśmy się" czy powiedział "Dawaliśmy sobie upust". Sądząc po słowach Twojego "dupek zrobił sobie z ciebie materac" wątpię, by wypowiedział się z szacunkiem do Ciebie". Zresztą, nie wiem jaki poziom inteligencji i dobrych manier jest w Twoim towarzystwie, ale wiedząc w jak sposób wielu chłopców (bo nie mężczyzn) wypowiada się o seksie mozna się spodziewać raczej czegoś w rodzaju: "Od czasu do czasu ją bzykałem".
Odpowiedź na Twoje pytanie dlaczego? znalazła się już w pierwszym poście.
Nie mówiłam mu o tym, bo wychodzę z założenia, że to co było to było i nie mam obowiązku spowiadać się i tłumaczyć z mojego życia towarzyskiego z innymi. Liczy się to co teraz, a nowy związek to nowa czysta karta.
Jednak on tego nie rozumie. Twierdzi, że powinnam mu o tym powiedzieć na samym początku, bo nie mówiąc mu o tym go okłamałam.
Tworzysz za to swoje teorie w oparciu o swój system wartości, nie dostrzegając, że zarówno pytania jakie się zadaje, jak i odpowiedzi mogą się bardzo różnić w zależności od systemu wartości właśnie:
Brak szczerości. Dlaczego? Bo źle by to przyjął? Bo mogło być jakieś osądzenie? Bankowo było znane , że facet ciężko przełknie taką wiedzę?
Powtórzę, między innymi z powodu zasad jakie ten chłopak wyznaje stał się atrakcyjny i pożądany. Podświadomie lub świadomie nie dostał ważnego dla niego info bezpośrednio od autorki.
Ciekawe jest zwłaszcza pytanie: Bo mogło być jakieś osądzenie? Podobnie stwierdzenie chłopaka Makkatki, że powinna o wszystkim powiedzieć na samym początku związku.
Tego zazwyczaj oczekuję od partnera: osądzania. Czy to przeszłości, czy teraźniejszości. Oczekuję, że będzie moim sędzią. Będzie mówił mi czy postępowałam zgodnie z jego kodeksem, czy wbrew niemu. Liczyć będę na łagodną karę w razie wykroczenia.
Na samym początku związku przeprowadzi audyt mojej przeszłości, tak żeby sprawdzić mnie pod kątem każdego swojego paragrafu. Biada mi jeżeli okaże się, że dopuściłam się wykroczenia.
Audyt musi zostać przeprowadzony na absolutnym początku związku. Nie można dopuścić do sytuacji, w której mój sędzia musiałby parać się z przestępcą o kilka minut dłużej, niż to absolutnie konieczne. Myślę, że po przedstawieniu pierwsza randka, a najdalej druga powinna stać się okazją dla przeprowadzenia skrupulatnego audytu.
Ja swojego sędzi nie nazwałabym nigdy partnerem. Podobnie nie związałabym się z osobą, która ma zapędy do tego by mnie osądzać. Trzeba zapytać Makkatki czy w tym zakresie jej partner był szczery od samego początku związku. Czy już wtedy dał jej wyraźnie znać, że woli być sędzią niż partnerem.
>Traktowanie osób, które nie uważają uprawiania seksu bez zobowiązań za coś normalnego jak dziwaków.
W sumie jeżeli to dla autorki tematu jest coś nieistotnego to tym bardziej nie rozumiem czemu mu o tym nie powiedziała. Nie powiem Ci tego bo to nie istotne? Przecież to w ogóle nie ma sensu. Może jestem jakiś dziwny, ale myślałem, że w związku rozmawia się o różnych rzeczach. Wygląda to tak jakby autorka tematu próbowała coś zataić, a teraz ma pretensje do drugiej osoby, że się dowiedziała od kogoś innego. Podzielam opinię, że wcześniejsze życie seksualne nie ma bezpośredniego wpływu na obecny związek, ale za to na pewno znaczenie ma szczerość. Chyba można było założyć, że prędzej czy później dowie się tego od osób trzecich co jest raczej lekko mówiąc niefajne. Do tego pozna czyjąś wersje wydarzeń, a nie wersje swojej dziewczyny.
Abstrahując już od "systemu wartości" tego kolesia. Ma prawo uważać za seks bez zobowiązań za coś niedopuszczalnego tak samo jak autorka tematu za coś normalnego i nie rozumiem tego wyśmiewania że jest niedojrzałym hipokrytom i pewnie szuka dziewicy. I w ogóle zazdro dla kolegi autorki tematu bo mógł bzykać bez zobowiązań, a przecież każdemu na tym zależy.
Oczywiście można oba stanowiska doprowadzić do absurdu i podać przykład gdy facet nie mówi o tym, że ma dziecko z poprzedniego związku bo przecież nowy związek to czysta karta i nie ma powodu się spowiadać.
Autorce tematu zamiast obrażania się proponuje trochę zrozumienia bo na dłuższą metę nie dogadacie się.
39 2016-06-02 12:29:31 Ostatnio edytowany przez RavenKnight (2016-06-02 12:30:34)
Reakcja normalna, pod warunkiem, że ten facet sam nie traktował seksu jako formy rozrywki i pomimo okazji nie korzystał, inaczej jest hipokrytą.
To nie chodzi o to że uprawiałaś seks, tylko w jaki sposób go traktowałaś.
Facet zaczął główkować, że skoro byłaś skłonna spotykać się z facetem wyłącznie na seks, to jak coś pójdzie u Was nie tak, to wykonasz manewr skoku w bok, w celu zaspokojenia swoich intymnych potrzeb.
Jeszcze inni, ale to rzadkość, mają konkretny system wartości, nie chcą się wiązać z byle kim tylko dla seksu, nie ma uczucia, to nie ma seksu i nie ma związku, szukają dalej i patrzą krzywo na osoby mające wielu partnerów seksualnych, gdyż dla nich jest to obleśne.
Ponadto dostrzegają różnice w podejściu do życia już na starcie i widzą, że to nie ma sensu.
To że to był mój znajomy nie znaczy, że mnie z nim coś więcej łączyło. Jest tak jak na początku napisałam. Nie łączyło nas nic oprócz seksu. Znam i znałam go na tyle, że mówimy sobie cześć. Tyle. Mam wielu znajomych a wśród nich kolegów i koleżanki, którzy mają też swoich innych niż moi kolegów i koleżanki. I takim właśnie jest ten znajomy. Widzieliśmy się czasem i nadal widujemy na jakiś większych wspólnych imprezach. Przecież to normalne.
Zarzut w moją stronę, że mogłam się domyśleć, że to wyjdzie jest absurdalny. Mam więc na samym początku każdego swojego związku kajać się za to co w życiu zrobiłam, zwłaszcza, że w tym przypadku nie uważam bym miała jakiekolwiek do tego powody?!
Moje życie i moja przeszłość. Nie zmienię tego i nawet tego bym nie chciała.
Chłopak się dowiedział, bo pewnie ktoś nas kiedyś widział razem i nasze uśmiechy i coś chlapnął. Trudno. To jego problem a nie mój.
A jakbyś zareagowała jakby Ci powiedział, że jego ilość partnerek seksualnych jest równa dwucyfrowej liczbie?
Ludzie, zarówno kobiety jak i mężczyźni są na tym tle hipokrytami.
Gdy kobieta sobie używała, a facet ma pretensje, to co go to obchodzi, to normalne.
Gdy facet sobie używał, to kobieta ma pretensje, jaki on obrzydliwy i w ogóle ![]()
Trochę za ostro.
Jedno z ważnych pytań-dlaczego zwróciła na niego uwagę, dlatego chciała go za partnera. Moja sugestia ,między innymi za jego zasady, za nieszukanie seksu bez zaangażowania. Facet bezpieczny pod tym względem. Poczucie bezpieczeństwa to bardzo ważna rzecz w związku. Zatajając istotną kwestię dla niego, skłamała. Gość rzuca się o sam fakt seksu bez związku, bo to dla niego ważne. Nie wypominam autorce jej stylu życia, jej sprawa, nie oceniam tego stylu. Kładę nacisk na szczerość.
Nie interesowała mnie przeszłość mojej żony, nie wypominałem jej. Za to ona czuła się przy mnie bezpieczna, bo nie bawiłem się gdzie tylko można. Nie byłem jej sędzią, tego na pewno nie może powiedzieć, mimo w miarę sztywnych zasad. Za to fakt oceny mnie przez pryzmat moich zasad i zachowania jest oceną, prawda? Podobnie jest tutaj.
Autorka byłaby w porządku wobec chłopaka szanując jego zasady, bo wzięła go sobie mając wiedzę o nim. Celowo ukryła pewne fakty.
Starając się o kobietę, dla której jest ważna czystość przedmałżeńska, a czysty nie jestem, mogę sobie odpuścić. To jest w porządku. Nie podważam jej zasad, bo nie mam takiego prawa. Mogę skłamać , ożenić się . To jest oszustwo i brak szacunku dla niej. Mogę też wyjawić prawdę i czekać na jej decyzję. To jest szacunek dla niej i dla siebie. I niestety ryzyko, którego autorka najprawdopodobniej nie podjęła.
Nie chcesz być w związku z sędzią, to bardzo mądrze. Jednak zasady różnych ludzi są bardzo różne. I niestety nie nam jest dane oceniać, czy są one dobre, czy złe. W przeciwnym razie nasze zasady również podlegają ocenie. Możemy jedynie zaakceptować czyjeś zasady lub żyć obok z tymi ludźmi, ale nie z nimi.
43 2016-06-02 12:54:16 Ostatnio edytowany przez Kareena (2016-06-02 13:00:47)
To jego problem a nie mój.
Skoro tak uważasz, jeśli chłopak ma trochę oleju w głowie to się z Tobą rozstanie. Nie wiń za to jego dziwnego podejścia do wolności i seksu, ale Twój własny egoizm i kompletny brak umiejętności wczucia się w czyjąś sytuację.
Chłopak się dowiedział, bo pewnie ktoś nas kiedyś widział razem i nasze uśmiechy i coś chlapnął.
Na pewno, jak ja się do kogoś uśmiechnę też zaraz znajomi sugerują, że z nim sypiam.
Nijak bym zareagował. Bo to nie moja sprawa. Byleby nie miał jakiegoś syfa.
I nie wkładaj mi w usta czegoś czego nie powiedziałam. Nigdzie nie wyraziłam takiej opinii, że mój mężczyzna musi być prawiczkiem lub mieć znikomą liczbę partnerek na koncie.
Nie jestem dziewicą. Daleko mi do tego. Nie byłam spokojnym duchem i z tego co sam mi mówił, to mam ZNACZNIE większe doświadczenie pod tym względem. Mimo to w łóżku nie narzekam. Czasem wystarczy odpowiednio pokierować, powiedzieć co i jak i wtedy jest OK. Ale tak jak jest prawie z każdym na początku, niezależnie do doświadczenia.
45 2016-06-02 13:01:35 Ostatnio edytowany przez Nekuro (2016-06-02 13:02:33)
Zarzut w moją stronę, że mogłam się domyśleć, że to wyjdzie jest absurdalny. Mam więc na samym początku każdego swojego związku kajać się za to co w życiu zrobiłam, zwłaszcza, że w tym przypadku nie uważam bym miała jakiekolwiek do tego powody?!
Nie jest absurdalny tylko jak najbardziej logiczny. Bo to przecież w ogóle nie było do przewidzenia skoro macie wspólnych znajomych.
Nikt nie każe Ci się kajać czy tłumaczyć. Tym bardziej na początku każdego związku. Ale zdaje się, ze już jesteście rok ze sobą i razem mieszkacie, wiec to chyba już na poważnie. Tym bardziej, że nie uważasz że zrobiłaś coś złego.
To jego problem a nie mój.
Fajne podejście, nie ma co. Może jeszcze oczekujesz by twój facet Cię przeprosił?
Argument z byciem sędzią tak bardzo absurdalny. Całe życie jesteśmy oceniani przez inny na podstawie wyglądu, zachowania czy tego co mówimy. Kwestią jest tylko to czyja opinia jest dla nas istotna. Oczywiście możemy się zamknąć na jakiekolwiek opinie innych osób, ale to chyba czyni kogoś egocentrycznym i zadufanym w sobie. Zdaniem niektórych nie jest istotne podejście partnera do seksu czy innych kwestii. W takim razie co jest istotne? Czy dziewczyna ma fajną buzie, cycki i dobrze nam się uprawia seks?
btw. Twoi znajomi wiedzą, więcej o twoim życiu seksualnym niż twój facet xD No ale faceci zawsze lubią się chwalić.
Zastanawiam sie jaką mentalność posiada ktoś, kto uważa, że jego partnerka służyłasłużyła za "materac". A to, przepraszam, kobieta z seksu przyjemności nie ma? A moze to on, tamten, byl "materacem"?
Ale nie, tego rodzaju męskie ego, niedorozwinięte deczko, nie potrafi tego pojąć.
Tylko co dalej? I jak w takim razie podchodzi do obecnej relacji pod wzgledem seksu?
Autorka nikomu nie "służyła" ot brała to, co w danym momencie bylo jej potrzebne. Ale to wymaga ode5obime szerszego poglądu niz tylko, że kobiety "służą" w seksie.
47 2016-06-02 13:02:18 Ostatnio edytowany przez RavenKnight (2016-06-02 13:05:31)
Dziwne, bo skoro Ci to zwisa, to trzeba było mu od razu powiedzieć, może inaczej by to przyjął.
Na 90% to jest koniec tego związku, będziesz mogła w spokoju poszerzać swoje "doświadczenie" ![]()
Ale nie, tego rodzaju męskie ego, niedorozwinięte deczko, nie potrafi tego pojąć.
Straszne uogólnianie, ja rozumiem że ktoś może nie chcieć takiej osoby, tak samo jak dziewica może mnie nie chcieć, gdyż miałem kilka partnerek seksualnych, ja w tym momencie nic dziwnego nie widzę.
Więc jak to nazwać po Twojemu? Durne kobiece ego? ![]()
Sprowadzasz teraz temat do seksu i swoich reakcji, a chodzi o szacunek dla niego i jego zasad. Znałaś jego zasady lub całkowicie zlekceważyłaś. A to boli. Brak szacunku i lekceważenie jego uczuć.
Najdelikatniej rzecz ujmując facet z tego wątku jest do skreślenia. Nie widzę podstaw do kontynuowania relacji z kimś z takim podejściem do tematu. Mnie również ciekawiły doświadczenia intymne dziewczyn czy kobiet, z którymi utrzymywałem bliższe relacje ale z zupełnie innych powodów. Trzeba być mentalnie i emocjonalnie w przedszkolu, żeby zachowywać się tak jak ów jegomość.
50 2016-06-02 13:15:06 Ostatnio edytowany przez RavenKnight (2016-06-02 13:15:49)
No widzisz, a dla niektórych Ty jesteś do skreślenia, namawiając partnerkę do trójkątów.
Po co tak generalizować?
Jak ktoś ma inne podejście, to zaraz łobuz, debil, zakompleksiony, nie to co ja Pan i władca ![]()
Ludzie, zero empatii i wczucia się w inny punkt widzenia niż czubek własnego nosa.
Raczej tu jest problem :
To nie chodzi o to że uprawiałaś seks, tylko w jaki sposób go traktowałaś.
Facet zaczął główkować, że skoro byłaś skłonna spotykać się z facetem wyłącznie na seks, to jak coś pójdzie u Was nie tak, to wykonasz manewr skoku w bok, w celu zaspokojenia swoich intymnych potrzeb.
No i zaborczość,chciałby ją mieć tylko dla siebie...
Oprócz tego może myśleć,że ktoś traktował ją "przedmiotowo"-tylko do seksu,a jej to nie przeszkadzało ?
52 2016-06-02 13:22:10 Ostatnio edytowany przez Il Condottiero (2016-06-02 13:22:34)
Parafrazując: koleś zachował się tak jakby dano mu sportowe auto a on nie potrafiłby nim 100 metrów przejechać i miał o to pretensje bo auto jest złe. Dla takich typów nie mam empatii tylko jej przeciwieństwo.
Iceni napisał/a:Ale nie, tego rodzaju męskie ego, niedorozwinięte deczko, nie potrafi tego pojąć.
Straszne uogólnianie, ja rozumiem że ktoś może nie chcieć takiej osoby, tak samo jak dziewica może mnie nie chcieć, gdyż miałem kilka partnerek seksualnych, ja w tym momencie nic dziwnego nie widzę.
Więc jak to nazwać po Twojemu? Durne kobiece ego?
Ja rozumiem, ze ktos moze NIE CHCIEC. Wielu rzeczy. Nie rozumiem mentalnosci, ktora kaze myslec, ze kobieta "sluzy za materac"
Ona (Autorka) nilomu nie "sluzyla" -brala z zycia to, co w danym momencie bylo jej potrzebne - w tym wypadku seks. Okreslenie, ze byla materacem jest dla niej uwlaczajace, poniewaz jej partner (ktoremu jak mniemam wydaje sie, ze ja kocha) nie potrafi pojac, ze kobieta jest (a przynajmniej powinna byc) RÓWNORZĘDNYM PARTNEREM. Takiego toku myslenia u swojego partnera przelknac bym nie mogla.
Moge sypiac z kim chce, bo to JA dokonuje WYBORU. I jezeli facet, ktorego bym kochala w ten sposob podszedlby do mojej przeszlosci seksualnej oznaczaloby to , ze nie traktuje mnie jako rowna mezczyznie w podejmowaniu decyzji z kim, kiedy i dlaczego ide do lozka.
Moglabym go zrozumiec, gdyby mnie zostawil z powodu zbyt duzej ilosci partnerow - trudno.
Ale gdyby mnie nazwal "materacem" dla kogos to bym go strzelila w pysk i sama odeszla.
Moglabym go zrozumiec, gdyby mnie zostawil z powodu zbyt duzej ilosci partnerow - trudno.
Ale gdyby mnie nazwal "materacem" dla kogos to bym go strzelila w pysk i sama odeszla.
Otóż to, dlatego ja jestem zdania żeby takie rzeczy sobie mówić już na początku, żeby potem nikt nie strzelał z dupy o przeszłość, nie spodoba się, to odejdzie, ja będę miał czystsze sumienie, że niczego nie ukrywałem.
Z tym materacem, to faktycznie żałosne, rozumiem że kobieta może poczuć się takim określeniem bardzo urażona i traktowana jako człowiek drugiej kategorii.
55 2016-06-02 13:29:04 Ostatnio edytowany przez gagatka0075 (2016-06-02 13:31:49)
Jest mnóstwo związków, które przetrwały dużo większe burze: alkoholizm, zdrady, zaburzenia psychiczne. Tu problemem jest PRZESZŁOŚĆ. Jak nazwa wskazuje coś, co było. Oczywiście, dla idealistow to nie to, to o szczerość chodzi. Moim zdaniem raczej, jak napisała Iceni, o zraniona męską dumę. Niemniej rangą nawet pięt nie sięga ten niektórym problemom. Jakże marna i płytka musi być miłość, w której takie przeszkody powodują zawód i rozpad relacji. Faktycznie, jak już w jakimś wątku powiedziano, niedługo pretekstem do rzucania partnera stanie się nie podniesiona /nie opuszczona deska w kiblu.
Małostkowość staje się trendem.
Najbezpieczniej będzie w takim razie zarezerwować sobie ze trzy doby i ze szczegółami, wzajemnie opowiedzieć sobie życiorysy. Zero niespodzianek.
Raczej tu jest problem :
No i zaborczość,chciałby ją mieć tylko dla siebie...
Tak, dzielmy się swoimi kobietami i mężczyznami.
Parafrazując: koleś zachował się tak jakby dano mu sportowe auto a on nie potrafiłby nim 100 metrów przejechać i miał o to pretensje bo auto jest złe. Dla takich typów nie mam empatii tylko jej przeciwieństwo.
Nie nadążam. Kobieta która ma duże doświadczenie jest jak sportowe auto? Czy kobieta z wysokim libido? Co jeżeli ktoś nie lubi sportowych aut?
Autorko, nie przeskoczysz tego.
On nie akceptuje faktu, że uprawiałaś seks bez miłości i ma do tego prawo.
Ty masz prawo uważać jego zachowanie za niedojrzałe.
Myślę, że powinniście po prostu pogadać, znaleźć wspólny język, a jeśli się to nie uda, to po prostu się rozstać, nie Wy pierwsi i nie ostatni.
Tak szczerze, to uważam, że jeśli on Cię skreśla przez to, że miałaś seks bez miłości, to nie szkoda marnować czas, naprawdę.
I zgadzam się z tym, co napisała Iceni.
Dodam od siebie: porno jest be i uzależnia, masturbacja jest okropnym czynem, uprawiać seksu bez miłości nie wolno - więc jak z popędem seksualnym ma sobie radzić młoda osoba nie będąca w związku? Ma sobie genitalia na supeł zawiązać?
58 2016-06-02 13:35:23 Ostatnio edytowany przez Averyl (2016-06-02 13:36:45)
RavenKnight napisał/a:Iceni napisał/a:Ale nie, tego rodzaju męskie ego, niedorozwinięte deczko, nie potrafi tego pojąć.
Straszne uogólnianie, ja rozumiem że ktoś może nie chcieć takiej osoby, tak samo jak dziewica może mnie nie chcieć, gdyż miałem kilka partnerek seksualnych, ja w tym momencie nic dziwnego nie widzę.
Więc jak to nazwać po Twojemu? Durne kobiece ego?
Ja rozumiem, ze ktos moze NIE CHCIEC. Wielu rzeczy. Nie rozumiem mentalnosci, ktora kaze myslec, ze kobieta "sluzy za materac"
Ona (Autorka) nilomu nie "sluzyla" -brala z zycia to, co w danym momencie bylo jej potrzebne - w tym wypadku seks. Okreslenie, ze byla materacem jest dla niej uwlaczajace, poniewaz jej partner (ktoremu jak mniemam wydaje sie, ze ja kocha) nie potrafi pojac, ze kobieta jest (a przynajmniej powinna byc) RÓWNORZĘDNYM PARTNEREM. Takiego toku myslenia u swojego partnera przelknac bym nie mogla.
Moge sypiac z kim chce, bo to JA dokonuje WYBORU. I jezeli facet, ktorego bym kochala w ten sposob podszedlby do mojej przeszlosci seksualnej oznaczaloby to , ze nie traktuje mnie jako rowna mezczyznie w podejmowaniu decyzji z kim, kiedy i dlaczego ide do lozka.
Moglabym go zrozumiec, gdyby mnie zostawil z powodu zbyt duzej ilosci partnerow - trudno.
Ale gdyby mnie nazwal "materacem" dla kogos to bym go strzelila w pysk i sama odeszla.
Zgadzam się; niektórzy powielają schematy - kobieta jako przedmiot użytkowy dla facetów, kobieta jako ta, którą obowiązują wszelkie nakazy, zakazy moralne, bez popędu płciowego tylko z instynktem Matki-Polki.
Dlaczego kobieta musi oceniać się przez pryzmat cudzych zasad, jest wolną osobą, czy niewolnicą, przedmiotem przynależnym do faceta?
59 2016-06-02 13:35:57 Ostatnio edytowany przez kwadrad (2016-06-02 13:36:30)
Wygląda to mniej więcej tak ze Ty rozkminiasz jego problem i pokazujesz ze Ci zależy.
Sprowadził Cie do narożnika , zmusił do odsłonięcia kart i jeszcze grasz jego kartami.
Z jego perspektywy to wyborna strategia.
Ja nigdy nie informowalam ilu partnerow mialam. Nigdy tez nie pytalam.
Uwazam, ze jezeli dla kogos historia seksualna jest az tak priorytetowa to sam powinien pytac na poczatlu zwiazku a nie potem byc zszokowany. Bo dla niektorych to nie ma znaczenia i do glowy im nie przychodzi spowiadac sie z zycia seksualnego
Zwlaszcza kiedy sie juz nie ma nastu lat ![]()
Ja mam gdzies ile ktos tam mial partnerek, bo wiem, ze zdradzic moze i ktos bez doswiadczenia (no i na milosc boska ile tu jest takich watkow gdzie partner/ka bez doswiadczenia fantazjuje potem "jak by to bylo z innym") a ktos, kto mial i 30 partnerow byc wiernym jak pies? Dlaczego? Bo osoba z bogatym doswiadczeniem seksualnym nie szuka, nie fantazjuje o licho wie kim, nie pojdzie na slodkie slowka bo taka osoba juz WIE jak smakuje seks w bardzo wielu odmianach. I takiej osobie latwiej jest powiedziec NIE niz dopiero co rozprawiczonemu facetowi czy swiezej nie-dziewicy.
Tylko to nie jest dla zakompleksionych natur i myslenia "skoro zrobila to tyle razy to na pewno mnie zdradzi" :S
Nie nadążam. Kobieta która ma duże doświadczenie jest jak sportowe auto? Czy kobieta z wysokim libido?
Rzeczywiście nie nadążasz. Bez znaczenia jakie ma libido czy doświadczenie. Robi to na co ma ochotę gdyż jest samodzielną osobą. Komuś się to może podobać albo nie ale nic nikomu do tego dopóki nie łamie prawa. Obrażanie się i wypominanie komuś tego co robił w przeszłości jest dla mnie infantylizmem niebotycznym.
Co jeżeli ktoś nie lubi sportowych aut?
To się nimi nie interesuje.
Ja mam gdzies ile ktos tam mial partnerek, bo wiem, ze zdradzic moze i ktos bez doswiadczenia (no i na milosc boska ile tu jest takich watkow gdzie partner/ka bez doswiadczenia fantazjuje potem "jak by to bylo z innym") a ktos, kto mial i 30 partnerow byc wiernym jak pies? Dlaczego? Bo osoba z bogatym doswiadczeniem seksualnym nie szuka, nie fantazjuje o licho wie kim, nie pojdzie na slodkie slowka bo taka osoba juz WIE jak smakuje seks w bardzo wielu odmianach. I takiej osobie latwiej jest powiedziec NIE niz dopiero co rozprawiczonemu facetowi czy swiezej nie-dziewicy.
Nic ująć, nic dodać.
Ja mam gdzies ile ktos tam mial partnerek, bo wiem, ze zdradzic moze i ktos bez doswiadczenia (no i na milosc boska ile tu jest takich watkow gdzie partner/ka bez doswiadczenia fantazjuje potem "jak by to bylo z innym") a ktos, kto mial i 30 partnerow byc wiernym jak pies? Dlaczego? Bo osoba z bogatym doswiadczeniem seksualnym nie szuka, nie fantazjuje o licho wie kim, nie pojdzie na slodkie slowka bo taka osoba juz WIE jak smakuje seks w bardzo wielu odmianach. I takiej osobie latwiej jest powiedziec NIE niz dopiero co rozprawiczonemu facetowi czy swiezej nie-dziewicy.
Nieźle się uśmiałem. Widzę panuje tutaj pochwała bogatego życia seksualnego pod każdym względem
Już się dowiedziałem z tego tematu, że osoby z ubogim życiem seksualnym zazdroszczą tym, którzy mogą uprawiać seks bez zobowiązań. Teraz, że są bardziej skłonne do zdrady. Rozumiem, że seks jest fajny, ale nie trzeba sobie dorabiać do tego ideologi wyższości swojej postawy.
Tylko to nie jest dla zakompleksionych natur i myslenia "skoro zrobila to tyle razy to na pewno mnie zdradzi" :S
Skoro zrobiła to tyle razy bez uczucia z kolegą któremu mówi "część" to mnie zdradzi*
Iceni napisał/a:Ja mam gdzies ile ktos tam mial partnerek, bo wiem, ze zdradzic moze i ktos bez doswiadczenia (no i na milosc boska ile tu jest takich watkow gdzie partner/ka bez doswiadczenia fantazjuje potem "jak by to bylo z innym") a ktos, kto mial i 30 partnerow byc wiernym jak pies? Dlaczego? Bo osoba z bogatym doswiadczeniem seksualnym nie szuka, nie fantazjuje o licho wie kim, nie pojdzie na slodkie slowka bo taka osoba juz WIE jak smakuje seks w bardzo wielu odmianach. I takiej osobie latwiej jest powiedziec NIE niz dopiero co rozprawiczonemu facetowi czy swiezej nie-dziewicy.
Nieźle się uśmiałem. Widzę panuje tutaj pochwała bogatego życia seksualnego pod każdym względem
Już się dowiedziałem z tego tematu, że osoby z ubogim życiem seksualnym zazdroszczą tym, którzy mogą uprawiać seks bez zobowiązań. Teraz, że są bardziej skłonne do zdrady. Rozumiem, że seks jest fajny, ale nie trzeba sobie dorabiać do tego ideologi wyższości swojej postawy.
Iceni napisał/a:Tylko to nie jest dla zakompleksionych natur i myslenia "skoro zrobila to tyle razy to na pewno mnie zdradzi" :S
Skoro zrobiła to tyle razy bez uczucia z kolegą któremu mówi "część" to mnie zdradzi*
Są różne rodzaje zdrady, nie tylko fizyczna. Niektórzy chyba o tym zapomnieli.
Rozumiem, ze wstrzemiezliwosc jest fajna, ale nie należy sobie do tego dorabiac ideologii wyzszosci wlasnej postawy.