Pierwszy raz piszę na forum. Moja historia przedstawiaj się następująco:
Spotykałam się z mężczyzną ponad rok poznanym przez internet. Byliśmy początkowo w harmonijnym związku, o wszystkim rozmawialiśmy, poznawaliśmy się, nasze charaktery były dość mocne i stanowcze. Nie akceptowałam jego znajomych, gdyż uważałam ich za kobieciarzy i bałam się, że wpływ jaki wywierają na mojego byłego może i pokierować nim w przyszłości. Byłam jego pierwszą partnerką ( miał wcześniej w liceum - krótką nieznacząca dziewczynę). JEgo palenie papierosów nie podobało mi się i w pewnego razu w przypływie emocji uderzyłam go w twarz. Pracował w firmie produkcyjnej, bardzo lubiłam sprawdzać jego telefon. Po roku oświadczył mi się spędzaliśmy każdą wolną chwilę razem. Głównie u mnie w domu, czy wychodząc gdzieś wspólnie we dwoje. OStatnio w maju pojechaliśmy na wyjazd, wszystko przebiegało harmonijnie jednak ostatniego dnia on chciał wracać, a ja chciałam jeszcze zostać, gdy zobaczyłam, że piszę znów z tym kolegą i chce juz wracac do domu rzuciłam pierscionek oraz zegarek uderzyłam w twarz i powiedziałam, że widocznie mu sie znudziłam skoro znów jest ktos wazniejszy ode mnie.
Może czasem brak zastanawiania się czy działanie w emocjach przynosci negatywne skutki. Po tym zdarzeniu przyjechał do mnie po swoje rzeczy ( nie mieszkaliśmy razem) i powiedział ze to ejst koniec i nie chce miec ze mna do czynienia, Od tygodnia nie mamy kontaktu. Mimo ze go przepraszałam chciałam porozmawiac było zero reakcji z jego strony.
2 2016-06-02 00:52:03 Ostatnio edytowany przez akselff (2016-06-02 01:00:36)
Mam nadzieję , że to żart. Nic dziwnego , że cie zostawił. Jakim prawem bijesz innego człowieka w twarz? Zachowujesz się nienormalnie. I dlaczego nie może pisać z kolegą ani palić papierosów? Moim zdaniem masz problemy psychiczne.. Związek to nie więzienie, a drugi człowiek powinien być partnerem, a nie niewolnikiem. Bardzo dobrze zrobił! Jeszcze ta separacja od jego znajomych. Toksyczna osoba i partnerka z ciebie
Nie dziwię mu się, sam bym od Ciebie spieprzał aż by się kurzyło ![]()
Dobrze, że pozwoliłaś mu oddychać.
Nie martw sie, dojrzejesz jeszcze do bycia w zwiazku.
Ucz sie na wlasnych bledach.
Zastanow sie nad soba.Dlaczego tak zareagowalas ? Nie porozmawialas, ze Cie to boli, ze chcialabys z nim wiecej czasu spedzic, a on chce do kolegi ? Dlaczego odstawiasz histerie ?
Jeszcze tydzień i facet wróci, powie, że "przemyślał sprawę" i że Cię kocha. Ty będziesz próbować przez jakiś czas panować nad emocjami. Niestety nie wyjdzie. Po paru miesiącach facet trafi na to forum i założy wątek pt. "Ślub niedługo, a czuję, że ona mnie nie kocha i nie szanuje".
Tak, jest szansa na telenowelę.
Pierwszy raz piszę na forum. Moja historia przedstawiaj się następująco:
Spotykałam się z mężczyzną ponad rok poznanym przez internet. Byliśmy początkowo w harmonijnym związku, o wszystkim rozmawialiśmy, poznawaliśmy się, nasze charaktery były dość mocne i stanowcze. Nie akceptowałam jego znajomych, gdyż uważałam ich za kobieciarzy i bałam się, że wpływ jaki wywierają na mojego byłego może i pokierować nim w przyszłości. Byłam jego pierwszą partnerką ( miał wcześniej w liceum - krótką nieznacząca dziewczynę). JEgo palenie papierosów nie podobało mi się i w pewnego razu w przypływie emocji uderzyłam go w twarz. Pracował w firmie produkcyjnej, bardzo lubiłam sprawdzać jego telefon. Po roku oświadczył mi się spędzaliśmy każdą wolną chwilę razem. Głównie u mnie w domu, czy wychodząc gdzieś wspólnie we dwoje. OStatnio w maju pojechaliśmy na wyjazd, wszystko przebiegało harmonijnie jednak ostatniego dnia on chciał wracać, a ja chciałam jeszcze zostać, gdy zobaczyłam, że piszę znów z tym kolegą i chce juz wracac do domu rzuciłam pierscionek oraz zegarek uderzyłam w twarz i powiedziałam, że widocznie mu sie znudziłam skoro znów jest ktos wazniejszy ode mnie.
Może czasem brak zastanawiania się czy działanie w emocjach przynosci negatywne skutki. Po tym zdarzeniu przyjechał do mnie po swoje rzeczy ( nie mieszkaliśmy razem) i powiedział ze to ejst koniec i nie chce miec ze mna do czynienia, Od tygodnia nie mamy kontaktu. Mimo ze go przepraszałam chciałam porozmawiac było zero reakcji z jego strony.
To nie byl harmonijny zwiazek tylko Twoja dyktatura. Ty wybieralas mu towarzystwo, gdzie jak i ile czasu spedzicie, dyktowalas co mu wolno co nie. Ale najgorsze w tym byly rekoczyny. Nie mialas prawa tego robic. Nerwy i emocje nie tlumacza braku szacunku do drugiego czlowieka. Nie dojrzalas do bycia w zwiazku skoro uwazasz ze polega to na byciu dla kogos pepkiem swiata i oczekiwaniu ze zrezygnuje calkiowcie z siebie na Twoja rzecz. No chyba ze jestes malym trollem i robisz sobie tu z nas beke ![]()
vajolettaa...zmień nick na varojattkaa.
No chyba,że trollem jesteś,bo to niemożliwe,żeby tacy "mądrzy inaczej"chodzili po tym padole.
Hahaha. Nie ma takich wariatek, musisz być trollem.