paulo, nie obraź się, ale napiszę wprost: strasznie jojczysz. Znam kilku facetów, którzy szukali partnerki na Sympatii i innych portalach randkowych (każdy znalazł) i owszem, oni też mówili o tym, jak ciężko jest uzyskać od kobiety odpowiedź na wysłaną wiadomość i o tym, że w ogóle trudno o fajną babkę w ich typie na takim portalu. Ale żaden jakoś nie skarżył się, nie żalił i nie marudził, tylko uzbrajał się w cierpliwość i podchodził do całej sprawy z dystansem. Bo tu nie da się inaczej - jeśli brakuje Ci dystansu, to bierzesz do siebie każde niepowodzenie i każdy brak odpowiedzi od kobiety traktujesz osobiście. Nie podchodź do tego tak strasznie poważnie i pamiętaj, że internet rządzi się nieco innymi prawami, niż realne życie. Interakcje społeczne wyglądają inaczej, przez internet łatwiej jest po prostu nie odpisać, nie powiedzieć wprost, ukryć prawdę - bo można. W cztery oczy tak się nie da, a to niekomfortowe. Nie roztrząsaj tego, po prostu przyjmij, że tak po prostu jest i musisz się dostosować. Nie zmienisz innych ludzi, nic też nie da narzekanie na nich. Wyobraź sobie na przykład, że szukasz pracy, ale na żadne wysłane CV nie dostajesz odpowiedzi od pracodawców. Czy w takiej sytuacji usiądziesz w kącie i zaczniesz wygrażać piąstką, że świat jest taki niesprawiedliwy, a pracodawcy głupi i się nie znają, czy raczej skupisz się na zwiększaniu swoich kompetencji i/lub zadbasz o dopracowanie swojego CV, by było bardziej atrakcyjne wizualnie?
Mnie też się zdarzyło, że ktoś mi nie odpisał, że osoba, z którą korespondowałam, znikała bez śladu po wymianie kilku wiadomości, jak również nasłuchałam się miliona wymówek w stylu "niestety, nie mogę się z tobą spotkać, okazało się, że jestem ciężko chory/-a / umarł mi ojciec / mam mnóstwo pracy i nie mam czasu" itd. Serio, ludzie zrobią wszystko, by nie musieć powiedzieć "sorry, ale jednak nie jesteś w moim typie". Ty taką odmowę odbierasz bardzo osobiście, tymczasem należy przyjąć, że to osoba, która "tchórzy" ma problem, nie Ty. A jeśli kobieta od razu pisze o pieniądzach itd., to możesz być jej tylko wdzięczny, że tak szybko pokazała, że nie jest w Twoim typie, nie musiałeś dzięki temu tracić czasu na rozwijanie takiej znajomości.
Pamiętaj też, że jeśli kobieta Ci nie odpisuje, to może dlatego, że Ty jej się nie podobasz. A nie napisze tego wprost, bo:
1) jak napisałam odrobinę wyżej, większość ludzi ma trudność z powiedzeniem "nie jesteś dla mnie atrakcyjny/-a"
2) jak już pisałam w poprzednich postach (i nie tylko ja, ale też inne panie wypowiadające się w tym wątku): większość facetów w ogóle nie akceptuje słowa "NIE", drążą temat do znudzenia i namawiają
3) kobiety otrzymują wiele wiadomości od nieinteresujących ich mężczyzn, niekiedy odpisywanie na każdą wiadomość jest zwyczajnie czaso- i pracochłonne.
Nie rozumiem tylko jednego: dlaczego tak bardzo przeszkadza Ci, że kobiety mają wymagania, skoro Ty także je masz. Pisałeś przecież, że nie interesują Cię kobiety otyłe, starsze od Ciebie (a nawet takie w Twoim wieku), mające dzieci. Co to w takim razie jest, jeśli nie wymagania? Nie zrozum mnie źle, to dobrze, że je masz, ale jednocześnie nie miej pretensji do kobiet, że mają je wobec Ciebie jako potencjalnego partnera. Zgodzę się, że wymagania w stylu "żeby był wysoki, bogaty i żeby mnie utrzymywał" nie należą do rozsądnych (ale tu się powtórzę: jeśli kobieta informuje Cię od razu, że takie są jej oczekiwania, to wyświadcza Ci przysługę), ale takie, by potencjalny partner miał jakąś pozycję zawodową i społeczną, jakieś wykształcenie, był zadbany i urodziwy (subiektywnie) są naprawdę takie dziwne i oburzające? Dlaczego kobieta, która sama jest w stanie te rzeczy zaoferować, miałaby nie szukać partnera podobnego sobie? W przypadku 45-latka stałe źródło dochodu i zadbany wygląd to nie jest jakieś nie wiadomo co, tylko raczej niezbędne minimum. Te dochody to nie po to, żebyś Ty utrzymywał kobietę, ale raczej żeby ona nie musiała utrzymywać Ciebie... Trudno się dziwić, że dla kobiet taka informacja jest ważna.