Starosc z Narcyzem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 15 16 17 18 19 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 881 do 935 z 1,002 ]

881 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-11-25 09:59:50)

Odp: Starosc z Narcyzem
Pompon napisał/a:
Narcyza napisał/a:
Pompon napisał/a:

Lubię jego towarzystwo. Jako kolega mi wystarczy - bo jak widzę, jakiekolwiek wiązanie się z nim głębsze sprawi mi emocjonalne kuku. Jak zatem wykręcić się od spotkania w wiadomym celu, ale tak by nie urazić go całkiem, żeby mieć w nim chociaż kolegę?

Czujesz się wyjątkowa w jego towarzystwie, pewnie uwodzi Cię subtelnie i to jest miłe. Jako kolega przestanie się tak zachowywać i może dawać dużo chłodu, wiec już nie będzie tak przyjemnie. Po co Ci taki kolega?
Żeby nie urazić go całkiem musiałabyś zacząć nim manipulować czyli po prostu udawać, ściemniać, grać, czy tego chcesz?
To i tak droga donikąd.


Czyli najlepiej uciąć kontakt na zawsze? Darować sobie tę znajomość i tyle? Z jednej strony szkoda... z drugiej- może tak będzie lepiej?

Ich towarzystwo zawsze jest atrakcyjne, bo oni mają w sobie to coś, co przyciąga. Ja naprawdę uwielbiam towarzystwo swojego faceta, bo on zawsze wymyśli coś atrakcyjnego, a nawet, gdy siedzimy w domu i nic nie robimy, to i tak jest fajnie, powiewaz w takim nonszalackim domowym stroju też wygląda pociągająco. On po prostu bardzo mi się podoba.
Jaki byłby jako kolega? Nie miałam okazji tego sprawdzić, bo albo byłyśmy razem, albo totalnie zerwani, jednak czytałam że jako znajomi mogą się oni sprawdzić tylko na tej zasadzie, że dana osoba jest mu do czegoś potrzebna. Jeśli nie jest potrzebna, wtedy bez problemu odsuwa kogoś od siebie (no nie odbiera telefonów), ale zasypywac za sobą mostów oni raczej nie lubią, bo a nóż widelec, więc ciągle maja tego kogoś na liście kontaktow .
Lepiej zerwij z nim kontakt, bo facet ma żonę, a ty zaangażowałas się uczuciowo, więc nie wywołuj wilka z lasu.
Możesz też zrobić inaczej i wykorzystać teraz sytuację, bo widać ewidentnie że zalazlas mu w pamięć, więc zaryzykuj i powiedz mu tak: nie masz mi niczego do zaoferowania, a ty w  jakieś głupoty typy koleżanka i kolega bawić się nie będziesz i zobaczysz, co on zrobi.
Albo powiedz mu, że możesz być jego koleżanka, ale potrzebujesz czasu po tym wszystkim i wolisz żeby przez jakiś czas on do ciebie nie dzwonił ani nie pisał, że jeśli coś, to ty sama do niego zadzwonisz. Do tej pory to ty czekałas w napięciu, więc zrób tak, żeby teraz on czekał i glowil się nad tym kiedy zadzwonisz i czy w ogóle. I w żadnym wypadku nie idź z nim do łóżka, bo ty z żonatym nie będziesz się bzykac, by mieć wspólne choroby z jego żona.
Zacznij po prostu odwracac wasze dotychczasowe rolę i pozycje, żeby ty miała kontrolę, a on nie.

Zobacz podobne tematy :

882

Odp: Starosc z Narcyzem
Pompon napisał/a:

Czyli najlepiej uciąć kontakt na zawsze? Darować sobie tę znajomość i tyle? Z jednej strony szkoda... z drugiej- może tak będzie lepiej?

To zależy od tego, czego po tej znajomości i po tym "koleżeństwie" oczekujesz.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

883

Odp: Starosc z Narcyzem
IsaBella77 napisał/a:
Pompon napisał/a:

Czyli najlepiej uciąć kontakt na zawsze? Darować sobie tę znajomość i tyle? Z jednej strony szkoda... z drugiej- może tak będzie lepiej?

To zależy od tego, czego po tej znajomości i po tym "koleżeństwie" oczekujesz.

Koleżeństwa, kawy od czasu do czasu bez podtekstów żadnych. Rozmowy. Inna sprawa to to, czego on oczekuje od "koleżeństwa". Zdumiewa mnie - "z żoną teraz dobrze, nawet bardzo" co nie przeszkadza mu w szukaniu "boków". Nie. "Bokiem" być nie zamierzam. Kiedy z żoną było podobno źle, nie patrzyłam na to od tej strony, że się w cokolwiek wcinam. No bo przecież jest źle, to niczego nie psuję. Od kiedy wiem, że jest dobrze między nimi (w sumie mógłby mi nakłamać, że znowu jest źle,ale z jakiegoś powodu tego nie robi) nie potrafię nawet myśleć o jakimkolwiek kontakcie seksualnym z nim. No po prostu kompletnie przestała mnie rajcować taka perspektywa.
Każdy chciałby być najważniejszy dla tej jednej osoby na świecie. Dla niego nigdy najważniejsza nie będę i przyjmuję to do wiadomości.
Dziś dzwonił. Nagle tekst - zaczekaj, nie mów teraz nic (miał ustawiony na głośnomówiący w aucie), po czym otworzył drzwi i życzył żonie miłego dnia. Słyszałam jak odpowiada. Wie o tym, co się zdarzyło, wie kim jestem.
Nie widzę możliwości powrotu do tego, co było. Mogłoby być koleżeństwo, choć po tym co miało miejsce, to trochę takie... nie wiem - dziwne?
Czy można przejść do zwykłej znajomości po romansie? I wciąż ta myśl z tyłu głowy, że on stara się utrzymać kontakt, nie dlatego że jestem fajnym człowiekiem, tylko dlatego, że jestem... użyteczna? Przydam się być może? Ale syf...

884

Odp: Starosc z Narcyzem

Dzwoni, nie dzwoni. Mam dosyć tej huśtawki. Dzwoni, żeby mi opowiadać o udanej imprezie - potancówie z żoną. Ja nie wiem, czy ten człowiek jest pozbawiony empatii? Sadysta? Jestem strasznie zmęczona tą huśtawką. Jednego razu się zbliża, innego oddala totalnie na całe kilometry.
Nie wiem jak mam to interpretować?

Czasami nie daję już sobie z tym wszystkim rady...

885 Ostatnio edytowany przez Narcyza (2019-11-27 12:21:01)

Odp: Starosc z Narcyzem
Pompon napisał/a:

Dzwoni, nie dzwoni. Mam dosyć tej huśtawki. Dzwoni, żeby mi opowiadać o udanej imprezie - potancówie z żoną. Ja nie wiem, czy ten człowiek jest pozbawiony empatii? Sadysta? Jestem strasznie zmęczona tą huśtawką. Jednego razu się zbliża, innego oddala totalnie na całe kilometry.
Nie wiem jak mam to interpretować?

Czasami nie daję już sobie z tym wszystkim rady...

Dla niego to normalne, on rozumie to tak że przecież wiesz ze ma żonę i pytasz co robił wiec opowiada. On nie myśli ze może tym zranić.
Możesz go jednak przeszkolić i powiedzieć mu wprost, stanowczo ale delikatnie że nie chcesz już słyszeć ani słowa o jego żonie. Zapytaj się czy zrozumiał komunikat.
Powinien już od tego momentu nie wspominać o niej.
Nie będziesz wiedziała czy się między nimi układa czy nie i będzie to dla Ciebie zdrowsze. O ile można to tak nazwać....

Do huśtawki musisz się przyzwyczaić, to nigdy się nie zmienia.
Chyba że i w tym go wyszkolisz i powiesz ze oczekujesz ze codziennie o tej i o tej ma zadzwonić.
Ale wtedy może część z tych rozmów być taka ze będziesz czuła niechęć w jego głosie albo możesz trafić ze akurat o tej godzinie będzie miał zły humor i tez nie będzie miło, bo może Ci coś głupiego powiedzieć i będziesz miała zepsuty dzień, wiec ja bym została jednak przy tym żeby dzwonił kiedy on chce. Ja tak robię i przynajmniej na nic nie czekam a jak już zadzwoni to miły, kulturka, żadnego focha. A rozmawiamy praktycznie codziennie poza weekendami.

886

Odp: Starosc z Narcyzem

Ciekawe ile miesięcznie bralby stróż pilnujacy czyjąś chalupe 24 h/7?
Sam też mieszkalby w tej chalupie i miałby luksusowy wikt i opierunek oraz inne przywileje, ale jego życie, jakby na to nie patrzył, sprowadzaloby się do roli stróża pilnujacego nieswoje.
Distalby że 2000 na rękę?
Jak oplacana byłaby kucharka, sprzątaczka itd?
Pytam w odniesieniu do kobiet, które mieszkają w ogromnym domu swojego faceta, spełniają wszystkie obowiązki żony oraz korzystają z przywilejów, ale nie są żoną i nie mają prawa do współwłasności tego faceta.
Ile mogłaby wynieść pensja takiej kobiety, żeby czuła się tam jak u siebie w domu? Ja wyliczylam, że powinna dostawać jakieś 15000 miesięcznie za pracę i poniesione straty na rzecz takiego związku.
I naprawdę pytam poważnie, bo prawie już mam taki problem i nie wiem, jak postąpić.

887

Odp: Starosc z Narcyzem

Nie wiem za bardzo o co chodzi z tą wypłatą. Związek z narcyzem na krótką metę może być absolutnie fascynującym doświadczeniem ale on się do życia w długim związku po prostu nie nadaje.

Mój narcyz jest taki jak inni.
Próbował ukryć swoje nałogi jakimi są: pracoholizm, alkoholizm, seksoholizm i kilka drobniejszych ale równie upierdliwych. Po prostu je ignoruję i biorę tylko to co mi najbardziej pasuje czyli seks. Ale różnica taka ze ja w przeciwieństwie do Was nie chce ułożyć sobie z nim życia.
On o tym wie i właśnie dlatego traci dla mnie głowę.
Problem jest taki że konstrukcja psychiczna takich osob jest niemożliwa do zmiany.
Oni uprawiają seks tylko po to aby usłyszeć jakimi super są kochankami. A rzeczywiście są dobrymi bo im zależy żeby takimi być. Podrywają dziewczyny na każdym kroku bo to im daje mega zastrzyk dla ego ale nie z każdą sypiają.
Wystarczy kilka zasad i związek z nimi może być bardzo ciekawy ALE nigdy nie będzie wyglądał jak związek z normalnym mężczyzną.

888 Ostatnio edytowany przez Pompon (2019-11-28 18:45:10)

Odp: Starosc z Narcyzem
Narcyza napisał/a:

Nie wiem za bardzo o co chodzi z tą wypłatą. Związek z narcyzem na krótką metę może być absolutnie fascynującym doświadczeniem ale on się do życia w długim związku po prostu nie nadaje.

Mój narcyz jest taki jak inni.
Próbował ukryć swoje nałogi jakimi są: pracoholizm, alkoholizm, seksoholizm i kilka drobniejszych ale równie upierdliwych. Po prostu je ignoruję i biorę tylko to co mi najbardziej pasuje czyli seks. Ale różnica taka ze ja w przeciwieństwie do Was nie chce ułożyć sobie z nim życia.
On o tym wie i właśnie dlatego traci dla mnie głowę.
Problem jest taki że konstrukcja psychiczna takich osob jest niemożliwa do zmiany.
Oni uprawiają seks tylko po to aby usłyszeć jakimi super są kochankami. A rzeczywiście są dobrymi bo im zależy żeby takimi być. Podrywają dziewczyny na każdym kroku bo to im daje mega zastrzyk dla ego ale nie z każdą sypiają.
Wystarczy kilka zasad i związek z nimi może być bardzo ciekawy ALE nigdy nie będzie wyglądał jak związek z normalnym mężczyzną.

  Ja mam zawsze dylemat, czy odzywać się do niego jako pierwsza - tzn jak on zadzwoni to za jakoś czas oddzwonić czy czekać aż jemu się zachce? W sensie- czy opłaca się pokazywać mu, że mi na nim zależy? Czy olać i czekać aż sam się zdecyduje?


Kilka razy złapałam go na kłamstwie. I sie zastanawiałam, czy mu mówić, że wiem, że kłamie. Czy to ma jakikolwiek sens, czy tylko go tym wkurzę?

Ulle - męczy Cię życie z nim? Obarcza Cię obowiązkami, a w zamian nic nie daje?

889

Odp: Starosc z Narcyzem
ulle napisał/a:

Ile mogłaby wynieść pensja takiej kobiety, żeby czuła się tam jak u siebie w domu?

Nie ma takiej ceny - której nie warto zapłacić, by być panem samego siebie.

890

Odp: Starosc z Narcyzem
Pompon napisał/a:

  Ja mam zawsze dylemat, czy odzywać się do niego jako pierwsza - tzn jak on zadzwoni to za jakoś czas oddzwonić czy czekać aż jemu się zachce? W sensie- czy opłaca się pokazywać mu, że mi na nim zależy? Czy olać i czekać aż sam się zdecyduje?


Kilka razy złapałam go na kłamstwie. I sie zastanawiałam, czy mu mówić, że wiem, że kłamie. Czy to ma jakikolwiek sens, czy tylko go tym wkurzę?

Ulle - męczy Cię życie z nim? Obarcza Cię obowiązkami, a w zamian nic nie daje?

Niestety jezeli chcesz utrzymać narcyza przy sobie nie możesz go zdemaskować.
Oni kłamią i trzeba to zaakceptować bo jezeli zaczynasz z tym walczyć, konfrontować wersje wydarzeń to zburzysz wizerunek nad jakim pracuje wiec jest duże ryzyko ze odejdzie. Oni nie potrafią inaczej funkcjonować. Po prostu wymagasz tego, czego on nie jest w stanie dać chociaż chciałby.

Czy oddzwaniać? Ja oddzwaniam kilka razy z rzędu od razu, a kilka razy musi poczekać. To taka gra z mojej strony ale ja w nią lubię z nim grać chociaż wiem ze nie lubi czekać i chciałby mnie mieć dostępną od razu.

891

Odp: Starosc z Narcyzem

Dziewczyny, odkąd wróciliśmy do siebie, czyli od sierpnia spędzam z nim sporo czasu, bo pół miesiąca jesteśmy oddzielnie, ale w codziennym kontakcie, a pół miesiąca u niego, więc mimo odległości nie jest źle. On jest skrajnym egoista, jak żyje nie znałam nigdy człowieka, który byłby aż tak bardzo skupiony na sobie i biorąc pod uwagę ten aspekt, obiektywnie mogę stwierdzić, że jak na niego, on naprawdę się stara. On pod tym względem nigdy nie dorówna mężczyźnie opiekunczemu, ale stara się, jak może, bo ma silna motywację, żebym z nim została. Ma w stosunku do mnie poważne zamiary i naprawdę widzę to i akurat tego jestem pewna.
O co więc mi chodzi? Czego się czepiam i co mi nie pasuje?
No właśnie, co mi nie pasuje. Otóż mimo wszystko jest całkiem sporo takich rzeczy, które mi nie pasują i coraz bardziej średnio wyobrażam sobie życie z nim na co dzień. Nie chodzi o to, że goni mnie do roboty, a sam niczego od siebie nie daje. Gdy jesteśmy razem jest normalnie. W tygodniu on rano idzie do pracy, wraca późnym popołudniem, a ja zostaje w jego domu i wiadomo, coś tam podgotuje, posprzatam, wyprasuje i nie są to prace ponad moje siły. W weekendy wyjeżdżamy do jego posiadłości w miejscowości uzdrowiskowej i razem spędzamy czas. Tu sobie pojedziemy, to tam, chodzimy na spacery, razem pichcimy w kuchni, no niby jest idealnie. W stosunku do mnie jest grzeczny i niczego nie mogę mu zarzucić.
A jednak nie jest mi z nim zbyt dobrze. Wszystko przebiega pod jego dyktando i czasem czuje się uszczesliwiana na siłę. On wszystkie swoje potrzeby realizuje, ale ja czuję się jak ptak uwięziony w klatce. Robiąc zakupy kupujemy tylko te rzeczy, które jemu pasują. To nie są złe rzeczy, bo on kupuje żywność z najwyższej półki i oczywiście za wszystko płaci sam. Ja nie mogę wrzucić do koszyka żadnego produktu, bo potem słyszę, że to co kupiłam jest niejadalne. Wrzuciłam głupiego śledzia wędzonego w dymie, a nie malowane go i tyle się na ten temat nasluchalam, że szok. Nie chodziło mu o tego śledzia, tylko o to, że ja go wybrałam. Już jestem nauczona, że lepiej, bym nie wtracala się w jego zakupy dla nas. Chodzę więc za nim i moja rola sprowadza się do tego, że muszę chwalić każdy jego wybór. Nie jest to trudne, bo on rzeczywiście wybiera dobre żarcie, ale o fakt, że jak ja się czuję z czymś takim. W końcu od lat sama prowadzę dom, gotuję, sprzątam itd, robię to dobrze, a tu nagle ktoś wpycha mnie do kąta. Nie chodzi tylko o te zakupy, ale dosłownie o wszystko. Mam myśleć tak, jak on mi każe, odpoczywać gdy on uważa, że powinnam odpocząć, chodzić na spacer, gdy on sobie tego życzy itd itd. Strasznie mnie to wszystko męczy, bo czuję się przy nim jak niepełnosprawna umysłowo, taka biedulka która trzeba układać, żeby nauczyła się żyć. I on robi to wszystko w taki sposób, że wprost niczego złego mi nie powie,  swoimi sposobami on non stop daje mi coś do zrozumienia. Nie jestem tumanem, więc oczywiście umiem czytać jego słowa kierowane do mnie. Wkurzam się wtedy i mówię mu wprost, że ma wyluzowac, ale w gruncie rzeczy nie mam zbyt dobrych argumentów, żeby go przebić, bo on niczego złego nie robi ani nie chce. Czy mogę przyczepić się do szynki, która on wybiera? No nie mogę się przyczepić, bo wybiera najlepsze szynki.
To perfekcjonista i on chciałby przeglądać się we mnie jak w lustrze i chciałby widzieć w tym lustrze swój idealny wizerunek. To jest jakaś masakra.
Dlatego dochodzę do wniosku, że jeśli faktycznie zwiaze się z nim już tak na poważne, to moja rola sprowadzi się do roli darmowego stróża jego chałupy, idealnej gospodyni domu itd, a z drugiej strony wiem, że jeśli nawet uda mu się mnie ułożyć idealnie pod jego potrzeby, to ja szybko stanę się domowym sprzętem, który można ustawiać gdzie się chce i jako sprzęt domowy niespecjalnie będę przez niego powazana. Bo dopóki ja mu się stawiam i on nie jest mnie taki pewny wtedy on ma że mną zajęcia i odpowiednie emocje, a gdy osiągnie swój cel facet zacznie się nudzić i znowu będzie szukał wyzwań.
Nie wiem czy dobrze to wyjaśniłam.
Witaj ósemko.

892

Odp: Starosc z Narcyzem

Witaj ulle, wiele wiesz, głupia nie jesteś wink Wiesz też, że związek z tym człowiekiem to ogromne wyzwanie, wymagające cierpliwości, uległości i ogromnego poświęcenia z Twojej strony.
Jeżeli chcesz wytrwać w tym związku musisz zapomnieć o tym co lubisz i czego pragniesz. Możesz powalczyć, spróbować to zmienić ale jeżeli okaże się, że to walka z wiatrakami, zastanów się czy nie lepiej odpuścić i przemyśleć czy to w ogóle ma sens…

893 Ostatnio edytowany przez Senshi (2019-11-29 20:28:42)

Odp: Starosc z Narcyzem

Ulle po co Ci ktoś taki? Przecież Ty jesteś tylko lustrem dla niego. Zwariowalabym przy kimś takim. Jestem w szoku, że Ty taka świadoma, a zachowujesz się jak cma lecaca do ognia. To jakiś masochizm.

894

Odp: Starosc z Narcyzem

Ulle - idealnie to opisałaś. Nic dodać nic ująć. Będziesz sprzętem wysokiej jakości ale i tak po czasie nie będziesz wystarczająco dobra.

Mi moi partnerzy (miałam ich w życiu 6) zarzucali to że nawet nie wiem jak bardzo by się starali to i tak znajdę jakieś "ale". Zawsze to ja ich zostawiałam bo wydawało mi się ze stawali się zbyt ulegli i już nie byli dla mnie atrakcyjni, to się działo zazwyczaj po dwóch latach związku.
Było mi przykro ale ja nawet nie zdawałam sobie sprawy w którym momencie ich ranię...
Wiem ze życie z narcyzem jest bardzo trudne, męczące, bo narcyz nie akceptuje przeciętności u innych. Niestety nie mogę więcej publicznie napisać o sobie ale to co napisałaś Ulle jest idealnym przykładem początku związku. Później jest tylko gorzej.
Karanie brakiem zbliżenia, zero seksu, ciche dni.
Narcyz nie chce z Tobą być ale tez nie pozwala Ci odejść - tak chyba najłatwiej opisać związek z narcyzem. Zawsze wyniszcza. Zawsze czujesz że coś nie gra. To się nigdy nie zmieni.

895

Odp: Starosc z Narcyzem

Straszne jest to odrzucenie. Znowu 0 kontaktu. Kara bo nie proponuję spotkania i powrotu do romansu?
Pomaga trochę oglądanie kanału SoluGPS na youtube.

Narcyzo, Ulle, czy brak kontaktu może być celową chęcią manipulacji i sprawienia mi   przykrości?

896 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-11-30 18:36:17)

Odp: Starosc z Narcyzem
Pompon napisał/a:

Straszne jest to odrzucenie. Znowu 0 kontaktu. Kara bo nie proponuję spotkania i powrotu do romansu?
Pomaga trochę oglądanie kanału SoluGPS na youtube.

Narcyzo, Ulle, czy brak kontaktu może być celową chęcią manipulacji i sprawienia mi   przykrości?

Yt


Nie, nie musi być celowym działaniem w celu ukarania cię za coś albo zrobienia co przykrości. To może być po prostu zwykłym brakiem chęci do kontaktowania się z tobą, ot tak po prostu. On nie myśli o tobie przez cały Boży dzień i gdy akurat ma inne lustro, to niekoniecznie ma chęć przeglądać się w tobie.
Nie czekaj na jego telefony w taki sposób, że liczysz dni i godziny, bo to bez sensu, niepotrzebnie tylko się stresujesz. On zadzwoni, gdy będzie miał ochotę, bo przez kontakt z tobą wypełnia jakieś swoje braki, a nie dlatego, że zależy mu na tobie, jako na osobie. Facet ma swoje życie i on już wie, jak to życie sobie uatrakcyjnić. Ty czekasz na niego, ale on na ciebie nie czeka. Im szybciej dotrze to ciebie, tym szybciej zdasz sobie sprawę z tego, jak bardzo żałosne jest to twoje czekanie na jego telefony. Na szczęście nie doszłas jeszcze do takiego etapu, że o nie zebrzesz.
Narcyzo ja to wszystko wiem i dlatego patrzę na rzecz realistycznie. Nie da się żyć na co dzień z narcyzem, bo człowiek non stop musiałby grać w ich grę i zamiast odpoczywać po ciężkim dniu we własnym domu ciągle musiałby się mieć na baczności. Nigdy nie dawać z siebie zbyt wiele i ciągnąć dla siebie, ile wlezie, czyli liczyć zyski i straty. To nienormalne.
Cienko widzę swoją przyszłość z tym facetem, bo gdy przyjdzie co do czego, to raczej się nie zdecyduje. Na razie realizuje jakże polskie "jakoś to będzie dzie".
Ósemko, obie znamy tego pana (jestem tego pewna na 99%), więc spokojnie. Póki co daje sobie z nim radę, są jakieś postępy, ale daleko mi do optymistycznej wizji dalszego ciągu, szczególnie że mój równoległy świat, w którym sobie tutaj żyje jest naprawdę fajny. Tak więc w razie czego nie wpadnę w próżnie i natychmiast odbije się od dna.
Pozdrawiam was dziewczyny.

897 Ostatnio edytowany przez Pompon (2019-11-30 21:37:11)

Odp: Starosc z Narcyzem
ulle napisał/a:
Pompon napisał/a:

Straszne jest to odrzucenie. Znowu 0 kontaktu. Kara bo nie proponuję spotkania i powrotu do romansu?
Pomaga trochę oglądanie kanału SoluGPS na youtube.

Narcyzo, Ulle, czy brak kontaktu może być celową chęcią manipulacji i sprawienia mi   przykrości?

Yt


Nie, nie musi być celowym działaniem w celu ukarania cię za coś albo zrobienia co przykrości. To może być po prostu zwykłym brakiem chęci do kontaktowania się z tobą, ot tak po prostu. On nie myśli o tobie przez cały Boży dzień i gdy akurat ma inne lustro, to niekoniecznie ma chęć przeglądać się w tobie.
Nie czekaj na jego telefony w taki sposób, że liczysz dni i godziny, bo to bez sensu, niepotrzebnie tylko się stresujesz. On zadzwoni, gdy będzie miał ochotę, bo przez kontakt z tobą wypełnia jakieś swoje braki, a nie dlatego, że zależy mu na tobie, jako na osobie. Facet ma swoje życie i on już wie, jak to życie sobie uatrakcyjnić. Ty czekasz na niego, ale on na ciebie nie czeka. Im szybciej dotrze to ciebie, tym szybciej zdasz sobie sprawę z tego, jak bardzo żałosne jest to twoje czekanie na jego telefony. Na szczęście nie doszłas jeszcze do takiego etapu, że o nie zebrzesz.
Narcyzo ja to wszystko wiem i dlatego patrzę na rzecz realistycznie. Nie da się żyć na co dzień z narcyzem, bo człowiek non stop musiałby grać w ich grę i zamiast odpoczywać po ciężkim dniu we własnym domu ciągle musiałby się mieć na baczności. Nigdy nie dawać z siebie zbyt wiele i ciągnąć dla siebie, ile wlezie, czyli liczyć zyski i straty. To nienormalne.
Cienko widzę swoją przyszłość z tym facetem, bo gdy przyjdzie co do czego, to raczej się nie zdecyduje. Na razie realizuje jakże polskie "jakoś to będzie dzie".
Ósemko, obie znamy tego pana (jestem tego pewna na 99%), więc spokojnie. Póki co daje sobie z nim radę, są jakieś postępy, ale daleko mi do optymistycznej wizji dalszego ciągu, szczególnie że mój równoległy świat, w którym sobie tutaj żyje jest naprawdę fajny. Tak więc w razie czego nie wpadnę w próżnie i natychmiast odbije się od dna.
Pozdrawiam was dziewczyny.

Ulle - porównuję to z tym co było na początku - telefony non stop - nawet o północy jeśli miał chwilę na kontakt. Codziennie rozmawialiśmy po 1-2 godziny. Do tego spotkania, na których byłam wychwalana pod niebiosa. Komplementowana tak, jak nigdy w życiu przez nikogo. Byłam dosłownie jak pijana, odurzona tą atencją. Potem - wysypanie się romansu. Z żoną został podobno tylko ze względu na dziecko. Żona stoi na baczność, spełnia zachcianki, znosi humory... a on proponuje powrót do romansu.  Nie chcę,bo tak jak wtedy łatwo uwierzyłam w jego nieszczęście i łatwo mi było wejść w romans - tak teraz nie jestem w stanie... bo przecież tam - między nimi jest dobrze.
Zatem wycofał się z oferowanej "przyjaźni", ale zależało mu na kontakcie chociaż telefonicznym - po czym milknie. Jeśli zadzwoni - to trwa ta rozmowa góra 3 minuty. 
Dwa lata wciskał mi teksty o pokrewieństwie dusz, o swoim nieszczęściu i wielkim żalu,że nie możemy być razem - "bo dziecka nie zostawi".
A teraz - ciach.

Jestem zmęczona nim i całą tą sytuacją i zaczynam czuć ulgę, że wrócił do żony, bo szczerze wątpię czy dałabym radę znosić go na codzień. Jego żonie współczuję - raczej niee ma łatwego życia, i dam głowę, że będzie jeszcze nie raz zdradzana sad

898

Odp: Starosc z Narcyzem

Wiecie co, dziewczyny? Rozumiem, że można raz popełnić błąd, czegoś nie rozpoznać, wejść w relację z toksykiem i przywiązać się do niego emocjonalnie, tak, że trudno to przerwać. Ale drugi, trzeci raz wchodzić w to samo? I to piszą osoby jakiś czas temu pewne słuszności decyzji o rozstaniu, które udzielały rad innym, jak wyjść z błędnego koła...
Tacy ludzie nie zmieniają się. Żyjecie złudzeniami.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

899

Odp: Starosc z Narcyzem
niepodobna napisał/a:

Wiecie co, dziewczyny? Rozumiem, że można raz popełnić błąd, czegoś nie rozpoznać, wejść w relację z toksykiem i przywiązać się do niego emocjonalnie, tak, że trudno to przerwać. Ale drugi, trzeci raz wchodzić w to samo? I to piszą osoby jakiś czas temu pewne słuszności decyzji o rozstaniu, które udzielały rad innym, jak wyjść z błędnego koła...
Tacy ludzie nie zmieniają się. Żyjecie złudzeniami.

Ja akurat pierwszy raz jestem w związku z narcyzem, wcześniej ich omijałam szerokim łukiem, bo mialam inne potrzeby.
Życie w iluzji przez jakiś czas nie jest niczym złym ale układać na niej sobie życie to błąd.

Pompon: on to nie do końca robi świadomie, w sensie takim ze jest w nim dużo złości bo nie zgadzasz się być jego kochanką, dlatego złość go blokuje, nie dzwoni często i nie ma wiele do powiedzenia. Daj mu czas. Jezeli nie znajdzie nikogo nowego, to znowu zacznie czesciej dzwonić. Jeśli zobaczy cień szansy na Twój powrót to będzie Cię uwodził jak dawniej.

900 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-12-02 11:31:42)

Odp: Starosc z Narcyzem

Ulle, ja nie zadaję już pytania, po co Ci to? Bo duża jesteś i widocznie Ci ten związek potrzebny.kropka.
Natomiast niepotrzebnie się wycofujesz że swoich potrzeb i frustrujesz.
Np. zacznij od zakupów. Włóż do koszyka coś co lubisz i powiedz, że doceniasz to, że on m doskonałe rozeznanie, ale ty Dzisiaj masz Ochotę na coś takiego.wlasnie.
Nie z pretensją w stylu "bo zawsze musi być jak Ty chcesz," tylko metodą zdartej płyty, spokojnie.
on też się czegoś uczy.
A może Ty byłabyś rozczarowana, gdyby z tym nie protestował.?
Sorry że to powiem, ale ten związek wygląda jak jakiś sparring. Gdzie przeciwnik ucieka do narożników, więc żadna frajda.

Ja podlewam czystą wodą
Ziarno które będzie kwiatem
I uważam na zaklęcia
Każde słowo ma swój zapach

901 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-12-02 17:35:20)

Odp: Starosc z Narcyzem
Ela210 napisał/a:

Ulle, ja nie zadaję już pytania, po co Ci to? Bo duża jesteś i widocznie Ci ten związek potrzebny.kropka.
Natomiast niepotrzebnie się wycofujesz że swoich potrzeb i frustrujesz.
Np. zacznij od zakupów. Włóż do koszyka coś co lubisz i powiedz, że doceniasz to, że on m doskonałe rozeznanie, ale ty Dzisiaj masz Ochotę na coś takiego.wlasnie.
Nie z pretensją w stylu "bo zawsze musi być jak Ty chcesz," tylko metodą zdartej płyty, spokojnie.
on też się czegoś uczy.
A może Ty byłabyś rozczarowana, gdyby z tym nie protestował.?
Sorry że to powiem, ale ten związek wygląda jak jakiś sparring. Gdzie przeciwnik ucieka do narożników, więc żadna frajda.

Sparring? Bardzo trafne określenie tego związku.
Ela, gdyby problem dotyczył tylko zakupów, to pół biedy, chociaż nie czuje się z nim fajnie na zakupach. Gdybym zrobiła tak, jak mi proponujesz, to on po prostu niczego z tego, co kupiłam by nie jadł i byłby na tyle bezczelny, że nawet nie próbowałby niczego udawać, żeby np nie zrobić mi przykrości.
Jednak my mamy większe problemy polegające na tym, że on jest typem Właściciela, który niczego nie chciałby komukolwiek zawdzięczac, natomiast w drugą stronę działa to tak, że inni, którzy od niego zależą powinni od rana do nocy okazywać mu wdzięczność.
Planujemy moja przeprowadzkę do niego, ale to on będzie właścicielem jego nowego domu i jak go znam, na każdym kroku będzie to pokazywał. To pedant, więc nie wiem czy do jego domu będę mogła zaprosić kogoś z mojej rodziny np córkę i wnuczke, bo chyba dostałby białej gorączki, gdyby mała latala po domu, piszczala i robiła swoje porządki oraz tego, że cała moja uwaga skupiona byłaby na maluszku . On chyba by oszalał pod własnym dachem.
Mam kota siersciucha, który na złość potrafi podlać buty albo zlac się na łóżko oraz drapnac po drodze np fotek czy kanapę. Mam jechać do niego na święta że swoją kotka i prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie czegoś takiego. Chyba oka bym nie zmruzyla cały czas myśląc o tym, co robi mój kot, od brylowania kuwety chyba bym nie odchodziła. I mnóstwo innych problemów charakterystycznych dla związków z dominantem i generalnie z człowiekiem, który nie nadaje się do życia z kimś pod jednym dachem.
Przyznam, że na samą myśl o wyjeździe do niego na święta dostaje gesiej skórki.
Myślę, że nie pojadę do niego, bo tak mam dość tego faceta, chociaż doceniam oczywiście to, że jak na niego, to on teraz naprawdę się stara.
Do niepodobnej- fakt, szewc bez butów chodzi, ale coś mi się wydaje, że długo to nie potrwa. Aktualnie nie dzwoni do mnie już trzeci dzień odkąd ustalusmy, że biorę ze sobą kota. Nie ma mowy, żebym zostawiła kota np w hotelu albo u corki( ona ma dwa koty i moja leje jej na łóżko, więc bez przesady) i po szerokich dyskusjach on łaskawie zgodził się na kota, bo powiedziałam, że inaczej nie przyjadę. A teraz milczy, bo myśli, że w ten sposób wymusi na mnie, żebym zorganizowała coś dla kota na czas mojej wizyty u niego.
Tak to widzicie jest. I dalej nie są to jedyne nasze problem, bo gdzie Rzym i gdzie Krym.

902

Odp: Starosc z Narcyzem

Z kotem będzie ciężko, generalnie narcyzi nie lubią kotów, może są wyjątki.

903 Ostatnio edytowany przez Klara2204 (2019-12-03 14:46:56)

Odp: Starosc z Narcyzem

Zgadzam się, N nie lubią kotów. Przeczytałam wszystkie Wasze posty. Jestem po wieloletnim związku z N. Pompon dziwię Ci się jesteś kobietą jak piszesz grubo po 30-tce i dałaś się na teksty jaki to on nieszczęśliwy, żona go nie kocha, a teraz on wrócił do żony, a Ty płaczesz. Daj sobie spokój z tym gościem. Nawet jeżeli nie jest N, to nie jest wiele wart. Żal mi jego żony, bo on dalej robi z niej głupią, a ona ciągle ma nadzieję.

904

Odp: Starosc z Narcyzem

Przepraszam,  może pytanie nie na miejscu, ale po co Wam to? Dlaczego poświęcacie taki duży kawałek swojego życia na faceta, z którym nie czujecie dobrze?

905

Odp: Starosc z Narcyzem
Czarna Kotka napisał/a:

Przepraszam,  może pytanie nie na miejscu, ale po co Wam to? Dlaczego poświęcacie taki duży kawałek swojego życia na faceta, z którym nie czujecie dobrze?

W czasie związku z N wpadasz w swego rodzaju uzależnienie. Wyjście z tego jest jak detoks po narkotykach. Jeżeli nie byłaś w takim związku nie zrozumiesz tego.

906

Odp: Starosc z Narcyzem

Dokładnie, nie da się tego zrozumieć jeśli się nie poddało urokowi narcyza, bo żaden normalny facet nie zapewni takiej adrenaliny. Tu nie ma przeciętności. Albo jest radość albo łzy. Albo miłość albo nienawiść. I dynamika związku jest bardzo daleka od przeciętności.
Kobiety empatyczne będą kochały narcyza na zabój, bo przecież chociaż jest złym człowiekiem to tak bardzo się stara być dobry i to jest pułapka oczywiście.
Narcystyczne kobiety z kolei czerpią przyjemność pierwszego okresu romansu, ignorują niedoskonałości i wiedzą dobrze że związek nie będzie trwał długo.

907

Odp: Starosc z Narcyzem

N nie stara się być dobry, on tylko gra żeby coś ugrać dla siebie. Po okresie idealizacji przychodzi dewaluacja. My empatki żyjemy w iluzji i nie chcemy, albo nie potrafimy z niej wyjść, a N korzysta. Wszystko jest do czasu.

Narcyzo sądzę, że Ty być może masz tylko rys narcystyczny i nie bądź dla siebie zbyt surowa.

908 Ostatnio edytowany przez paslawek (2019-12-03 16:30:36)

Odp: Starosc z Narcyzem
Czarna Kotka napisał/a:

Przepraszam,  może pytanie nie na miejscu, ale po co Wam to? Dlaczego poświęcacie taki duży kawałek swojego życia na faceta, z którym nie czujecie dobrze?

Na początku wcale dziewczyny nie czuły się źle wręcz przeciwnie ,to zawsze jest problem, szczęście powoli ale nieuchronnie  się oddala i nie ma nad nim kontroli władzy panowania pułapka bo kto inny ma nad tym szczęściem władze dawkuje je rozdziela i żąda więcej dla siebie .
W opisach masz to wszystko jakby skompresowane i wiele gotowych  wniosków pada z dystansu już po czasie, a w życiu jest inaczej wielu rzeczy,zjawisk się nie widzi bo koncentracja skierowana jest jakby w jeden punkt żądania szczęścia.

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

909

Odp: Starosc z Narcyzem

Ulle, wczoraj przeczytałam wszystkie Twoje posty, wszystkie od początku Twojej aktywności na forum, i nie wiem co Tobą kieruje. No nie wiem. Czy to nie spełnione marzenia sprzed lat? Realizacja ich za wszelką cenę?
Co jest w tym facecie, czego nie widzisz? Co jest?  Niby dużo wiesz a tak naprawdę nic nie wiesz. Weszłaś ponownie w to gówno tylko inaczej je nazwałaś. 
Sorry za szczerość, lubię Cię Ulle ale nie rozumiem.

910

Odp: Starosc z Narcyzem
ósemka napisał/a:

Ulle, wczoraj przeczytałam wszystkie Twoje posty, wszystkie od początku Twojej aktywności na forum, i nie wiem co Tobą kieruje. No nie wiem. Czy to nie spełnione marzenia sprzed lat? Realizacja ich za wszelką cenę?
Co jest w tym facecie, czego nie widzisz? Co jest?  Niby dużo wiesz a tak naprawdę nic nie wiesz. Weszłaś ponownie w to gówno tylko inaczej je nazwałaś. 
Sorry za szczerość, lubię Cię Ulle ale nie rozumiem.

Ulle to chyba ma to co ja kiedyś tam - zamiłowanie do eksperymentów na sobie.
Popełnić ten sam błąd raz było mi mało ale tak 3 razy dla pewności to czemu nie.
Pozdrowienia.

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

911

Odp: Starosc z Narcyzem
paslawek napisał/a:
ósemka napisał/a:

Ulle, wczoraj przeczytałam wszystkie Twoje posty, wszystkie od początku Twojej aktywności na forum, i nie wiem co Tobą kieruje. No nie wiem. Czy to nie spełnione marzenia sprzed lat? Realizacja ich za wszelką cenę?
Co jest w tym facecie, czego nie widzisz? Co jest?  Niby dużo wiesz a tak naprawdę nic nie wiesz. Weszłaś ponownie w to gówno tylko inaczej je nazwałaś. 
Sorry za szczerość, lubię Cię Ulle ale nie rozumiem.

Ulle to chyba ma to co ja kiedyś tam - zamiłowanie do eksperymentów na sobie.
Popełnić ten sam błąd raz było mi mało ale tak 3 razy dla pewności to czemu nie.
Pozdrowienia.

Serio aż 3 razy, niezły jesteś smile

Pewnie masz rację  Pasławku, musiała wrócić aby się przekonać, że to goowno.

Również pozdrawiam.

912

Odp: Starosc z Narcyzem
ósemka napisał/a:
paslawek napisał/a:
ósemka napisał/a:

Ulle, wczoraj przeczytałam wszystkie Twoje posty, wszystkie od początku Twojej aktywności na forum, i nie wiem co Tobą kieruje. No nie wiem. Czy to nie spełnione marzenia sprzed lat? Realizacja ich za wszelką cenę?
Co jest w tym facecie, czego nie widzisz? Co jest?  Niby dużo wiesz a tak naprawdę nic nie wiesz. Weszłaś ponownie w to gówno tylko inaczej je nazwałaś. 
Sorry za szczerość, lubię Cię Ulle ale nie rozumiem.

Ulle to chyba ma to co ja kiedyś tam - zamiłowanie do eksperymentów na sobie.
Popełnić ten sam błąd raz było mi mało ale tak 3 razy dla pewności to czemu nie.
Pozdrowienia.

Serio aż 3 razy, niezły jesteś smile

Pewnie masz rację  Pasławku, musiała wrócić aby się przekonać, że to goowno.

Również pozdrawiam.

Tak to prawda byłem "Niezłe ziółko" jak mawia o mnie moja córka na szczęście to raczej już przeszłość  to "ziółko" smile

Choć to szaleństwo,
lecz jest w nim metoda

913

Odp: Starosc z Narcyzem
paslawek napisał/a:
ósemka napisał/a:
paslawek napisał/a:

Ulle to chyba ma to co ja kiedyś tam - zamiłowanie do eksperymentów na sobie.
Popełnić ten sam błąd raz było mi mało ale tak 3 razy dla pewności to czemu nie.
Pozdrowienia.

Serio aż 3 razy, niezły jesteś smile

Pewnie masz rację  Pasławku, musiała wrócić aby się przekonać, że to goowno.

Również pozdrawiam.

Tak to prawda byłem "Niezłe ziółko" jak mawia o mnie moja córka na szczęście to raczej już przeszłość  to "ziółko" smile

Oboje macie rację i bardzo wam dziękuję za wyrażenie swoich opinii. To wszystko, co piszecie ma na mnie ogromny wpływ.
Zastanawiam się też co jest ze mną nie tak i dochodzę do wniosku, że mój rozwój emocjonalny zatrzymał się gdzieś tam po drodze, może gdzieś na poziomie nastolatki. Inne moje rówieśnice rozwijały się w miarę harmonijnie pod względem psychicznym, intelektualnym i emocjonalnym, a u mnie musiało nastąpić jakieś zakłócenie. Osoby które znają mnie bliżej też dostrzegają, że moje zachowanie znacznie odbiega od zachowań moich rówieśnic. Odzwierciedla się to np w moim wyglądzie czy sposobie ubierania- no generalnie naprawdę daleko mi do wyglądu poważnej matrony, chociaż nie jest też tak, że z tyłu liceum a z przodu muzeum. Jestem najbardziej nietypową babcia jaka tylko można być, chociaż potrafię stać przy garach, żeby ugotować coś smacznego dla wnuczki, jednak nie przypominam innych babć. Interesuje się dosłownie wszystkim, a gdy dowiaduje się czegoś nowego czasem dostaje aż czerwonych uszu w przejęcia. Słucham muzyki na cały regulator i to takiej, że niejeden młody człowiek byłby zdumiony, jednak równie vzetnie słucham muzyki poważnej i kocham operę. Jestem osobą bardzo różnorodną i wiem też, że mój narcyz lubi we mnie to szaleństwo, a jednocześnie nie może pojąć, jaką potrafię być zorganizowana osoba i żeby było ciekawiej mam radykalne prawicowe poglądy, chociaż dekadę temu byłam lewaczka pełna gębą. W życiu zawsze szłam pod prąd i byłam typem buntownik, lektury szkolne czytałam dopiero po ich przerobieniu na lekcjach, a okna mylam po świętach zamiast przed. Nie znoszę nudy i rutyny, chociaż w domu mam idealny porządek. Jeśli czegoś chce, to w zasadzie nie mam żadnych zahamowań typu nie wypada albo coś w tym stylu. Zawsze miałam dziwnych i trudnych znajomych i od samego początku ciągnęło mnie do rzeczy niezwykłych. Moje życie przebiegalo i nadal przebiega w sposób bardzo burzliwy, liczne przeprowadzki, frontalne zmiany zainteresowań przwie z dnia albo godziny. Nigdy nie bałam się eksperymentów, bo zawsze ciekawilo mnie, co będzie dalej. Tak więc najmadrzejszy na całym świecie paslawku dobrze napisałeś z tym eksperymentowaniem. Siedzi we mnie jakaś przekór i głupota także. Osemko, naprawdę przeczytałaś wszystkie moje posty? Jestem w szoku, ale bardzo to doceniam, bo widać, że ty naprawdę pragniesz mnie zrozumieć, by móc mi pomóc. Paslawek natomiast jest świetnym psychologiem, zna się na ludziach, gdyż z niejednego pieca chleb jadł.
Posłuchajcie mnie kochani, dzisiaj zadzwonił i zeszło na święta. Aha, on jest od kilku dni na Kanarach, wraca w czwartek albo w piątek, a ja na Kanarach nie jestem. Fajny związek. W każdym razie dzwonił dzisiaj i powiedziałam mu, że wprawdzie różne rzeczy w życiu robiłam, ale nie wyobrażam sobie wyruszyć w podróż do mniego w jednej ręce trzymając torbę z kotem, a w drugiej torbę z rzeczami, z uwzględnieniem świat i sylwestra, że będę wyglądała jak stara menelka obwieszona torbami i mająca nierówno pod sufitem, gdy ktoś zorientuje się, że jadę z kotem. Mój Pan natomiast posiada wielkie wypasione auto i będzie sobie czekał aż jego kobieta przyjedzie do niego autobusem z dwoma przesiadkami. Zrozumiał że może powinien po mnie i po jego w przyszłości kotkę przyjechać, bo to świadczyły o jego klasie. Jest na mnie zły po tej rozmowie i chyba na tym będzie koniec, bo on nie ugnie przede mną karku aż do tego stopnia.

914

Odp: Starosc z Narcyzem
ulle napisał/a:
paslawek napisał/a:
ósemka napisał/a:

Serio aż 3 razy, niezły jesteś smile

Pewnie masz rację  Pasławku, musiała wrócić aby się przekonać, że to goowno.

Również pozdrawiam.

Tak to prawda byłem "Niezłe ziółko" jak mawia o mnie moja córka na szczęście to raczej już przeszłość  to "ziółko" smile

Oboje macie rację i bardzo wam dziękuję za wyrażenie swoich opinii. To wszystko, co piszecie ma na mnie ogromny wpływ.
Zastanawiam się też co jest ze mną nie tak i dochodzę do wniosku, że mój rozwój emocjonalny zatrzymał się gdzieś tam po drodze, może gdzieś na poziomie nastolatki. Inne moje rówieśnice rozwijały się w miarę harmonijnie pod względem psychicznym, intelektualnym i emocjonalnym, a u mnie musiało nastąpić jakieś zakłócenie. Osoby które znają mnie bliżej też dostrzegają, że moje zachowanie znacznie odbiega od zachowań moich rówieśnic. Odzwierciedla się to np w moim wyglądzie czy sposobie ubierania- no generalnie naprawdę daleko mi do wyglądu poważnej matrony, chociaż nie jest też tak, że z tyłu liceum a z przodu muzeum. Jestem najbardziej nietypową babcia jaka tylko można być, chociaż potrafię stać przy garach, żeby ugotować coś smacznego dla wnuczki, jednak nie przypominam innych babć. Interesuje się dosłownie wszystkim, a gdy dowiaduje się czegoś nowego czasem dostaje aż czerwonych uszu w przejęcia. Słucham muzyki na cały regulator i to takiej, że niejeden młody człowiek byłby zdumiony, jednak równie vzetnie słucham muzyki poważnej i kocham operę. Jestem osobą bardzo różnorodną i wiem też, że mój narcyz lubi we mnie to szaleństwo, a jednocześnie nie może pojąć, jaką potrafię być zorganizowana osoba i żeby było ciekawiej mam radykalne prawicowe poglądy, chociaż dekadę temu byłam lewaczka pełna gębą. W życiu zawsze szłam pod prąd i byłam typem buntownik, lektury szkolne czytałam dopiero po ich przerobieniu na lekcjach, a okna mylam po świętach zamiast przed. Nie znoszę nudy i rutyny, chociaż w domu mam idealny porządek. Jeśli czegoś chce, to w zasadzie nie mam żadnych zahamowań typu nie wypada albo coś w tym stylu. Zawsze miałam dziwnych i trudnych znajomych i od samego początku ciągnęło mnie do rzeczy niezwykłych. Moje życie przebiegalo i nadal przebiega w sposób bardzo burzliwy, liczne przeprowadzki, frontalne zmiany zainteresowań przwie z dnia albo godziny. Nigdy nie bałam się eksperymentów, bo zawsze ciekawilo mnie, co będzie dalej. Tak więc najmadrzejszy na całym świecie paslawku dobrze napisałeś z tym eksperymentowaniem. Siedzi we mnie jakaś przekór i głupota także. Osemko, naprawdę przeczytałaś wszystkie moje posty? Jestem w szoku, ale bardzo to doceniam, bo widać, że ty naprawdę pragniesz mnie zrozumieć, by móc mi pomóc. Paslawek natomiast jest świetnym psychologiem, zna się na ludziach, gdyż z niejednego pieca chleb jadł.
Posłuchajcie mnie kochani, dzisiaj zadzwonił i zeszło na święta. Aha, on jest od kilku dni na Kanarach, wraca w czwartek albo w piątek, a ja na Kanarach nie jestem. Fajny związek. W każdym razie dzwonił dzisiaj i powiedziałam mu, że wprawdzie różne rzeczy w życiu robiłam, ale nie wyobrażam sobie wyruszyć w podróż do mniego w jednej ręce trzymając torbę z kotem, a w drugiej torbę z rzeczami, z uwzględnieniem świat i sylwestra, że będę wyglądała jak stara menelka obwieszona torbami i mająca nierówno pod sufitem, gdy ktoś zorientuje się, że jadę z kotem. Mój Pan natomiast posiada wielkie wypasione auto i będzie sobie czekał aż jego kobieta przyjedzie do niego autobusem z dwoma przesiadkami. Zrozumiał że może powinien po mnie i po jego w przyszłości kotkę przyjechać, bo to świadczyły o jego klasie. Jest na mnie zły po tej rozmowie i chyba na tym będzie koniec, bo on nie ugnie przede mną karku aż do tego stopnia.

Trudno mi opisać tego pana jednym słowem... Żal.pl to jedyne co się nasuwa...

Co do "mojego" to to żaden narcyz, tylko zwykła pierdoła. Nie spotykamy się, odmówiłam kontynuacji romansu.
Chciał dzwonić, no to dzwonił. Lubię z nim gadać, a rozmowa to chyba nie przestępstwo? Głupol nie pilnował telefonu, myślał że nie musi - ma z blokadą na jego równie durny jak on sam, palec. I z pinem tak prostym, że.średnio rozgarnięty absolwent żłobka może go rozgryźć w 4 sekundy. Żona przegrzebała mu ten telefon, a potem do mnie zadzwoniła. Ona. Do mnie. Czy tylko mnie się zdaje, czy powinna gadać tylko z tym swoim mężem? Zaczęła tak oficjalnie i miała tak mamusiowy ton... (aż czekałam jak powie - "proszę nie rozmawiać z moim synkiem") że się rozłączyłam.

Jestem umęczona jak po pracy na kopalni.
A on milczy.
A jaki był butny wcześniej - "co ona sobie wyobraża, ja tak nie będę, mam prawo rozmawiać z kim chcę" - mówił. A tu - proszę jaki grzeczny.
Jednak chyba nie narcyz. Oni chyba się inaczej zachowują.

Żona męczy mnie już 2 dni
Straszy ujawnieniem jakichś starych zdjęć, które on ma na telefonie... a miał wyrzucić... obiecywał...


Czy za bezprawne ujawnienie mojego wizerunku grożą jakieś sankcje? Czy za dalsze dzwonienie do mnie i nękanie mnie coś mogę jej zrobić?

Dla mnie to niewyobrażalne, że mnie nienawidzi, a z nim do łóżka chodzi. Chore to. To człowiek 10 lat starszy ode mnie, a baba zachowuje się jakbym przymusiła go do czegoś. No masakra jakaś.
I to jeszcze ja odrzucałam dalsze zaloty, mimo jego nachalności...

915

Odp: Starosc z Narcyzem

Ulle bosz jaki ten facet jest obleśny w swym zachowaniu. Kijem bym nie tknęła. Aczkolwiek kiedyś, pewnie też bym poleciała jak ćma do ognia. Jednak terapia robi swoje.

916 Ostatnio edytowany przez Narcyza (2019-12-05 12:48:30)

Odp: Starosc z Narcyzem
Klara2204 napisał/a:

N nie stara się być dobry, on tylko gra żeby coś ugrać dla siebie. Po okresie idealizacji przychodzi dewaluacja. My empatki żyjemy w iluzji i nie chcemy, albo nie potrafimy z niej wyjść, a N korzysta. Wszystko jest do czasu.

Narcyzo sądzę, że Ty być może masz tylko rys narcystyczny i nie bądź dla siebie zbyt surowa.

Ojoj widzisz sama ile w Tobie empatii.. jestem złym człowiekiem ale staram się być dobra i nie krzywdzić ale chyba po to żeby utrzymać przy sobie tych którzy już są, w przeciwnym razie byłabym samotna i musiała zaczynać wciąż od nowa. To mnie motywuje do zmiany i inaczej nie potrafię.
Dlatego tak bliskie mi co czuje narcyz i czym się kieruje. Oczywiście nasilenie cech może być różne u każdego i dochodzi różnica płci, uważam ze mężczyzna narcyz jest o wiele bardziej okrutny od kobiety narcyz ze względu na chciażby liczne podboje i uzależnienia od różnych rzeczy, co rani partnerkę i uniemożliwia jej stabilne życie... Wielu narcyzów to psychopaci i to jest jeszcze gorsze.

917 Ostatnio edytowany przez _Marika_ (2019-12-06 02:45:36)

Odp: Starosc z Narcyzem

Napiszę krótko, bo mogłabym o narcyzach chyba książkę napisać. Niestety bardzo często poznaję osobowości narcystyczne, bo zakochuję się w artystach. Od dziecka również obracam się w takim towarzystwie, widziałam związki znajomych rodziców, w których narcyzi pokazywali dobitnie swoje ja, przykładem moja ciotka. Przede wszystkim na narcyza trzeba patrzeć, podziwiać go, chwalić, wzdychać z zachwytu dzień w dzień. Na początku, jest on skromny, wręcz wrażliwy i delikatny, nienachalny.  To tylko idealna manipulacja, żeby wszystkie wcześniej wymienione efekty osiągnąć. Narcyz ZAWSZE będzie kochał siebie bardziej niż swojego partnera. On kocha tylko wtedy, kiedy jest podziwiany, wspaniały, nieskazitelny, lub minimalne wady nie są zbyt istotne i jesteśmy w stanie je zaakceptować. W momencie, kiedy narcyz popełnia błąd lub źle kogoś potraktuje, nigdy się do tego nie przyzna, czasem może przytaknąć, ale w efekcie końcowym i tak będzie próbował znaleźć winowajcę swojego zachowania. Może nawet przepraszać, ale i tak nastanie ten moment, kiedy my będziemy winni, nie on. Kiedy już wiemy, że narcyz jest zły i chcemy się wycofać, narcyz będzie bardzo silnie o nas zabiegał, odtrącenie jest to kwestia dla niego najbardziej przerażająca. Żebyśmy do niego wróciły, będzie w stanie nawet przyznać się do błędu, nawet usłyszymy od niego komplement, co zwykle jest rzadkością. Już natychmiast kiedy wybaczymy i pozwolimy wrócić, to  narcyz pokarze pazury i dam nam porządnego kopa, znowu wina będzie nasza. Zawsze będziemy żałować powrotów do niego. On chce wrócić tylko po to, żeby pokazać nam swoją wyższość, że jest lepszy, jemu wcale na nas nie zależy. Narcyz jest wspaniały tylko wtedy, kiedy go podziwiamy i myślimy że jest nieskazitelny. Kiedy, już wie, że nam nie zaimponuje, natychmiast szuka innej ofiary, która będzie go podziwiała. On obraca się tylko wśród ludzi, którzy go lubią. Wszyscy inni zawsze są przeciwko niemu, knują i zazdroszczą, bo przeciez nie ma równych sobie, on jest najlepszy. Roznosi wokół siebie taką aurę, przyciąga ludzi jak magnes, zawsze wie co powiedzieć, jak kogoś rozśmieszyć, obce osoby rozgryza od razu i manipuluje żeby się przypodobać. Tylko ten, kto pozna go blisko, na prawdę pożałuje, bo narcyz zwykle nie wchodzi w bliskie relacje. W życiu ma zwykle wiele związków. Narcyz przez swoją płytkość, brak empatii i wbrew temu, co mu się wydaje-wcale nie ogromną inteligencję, tylko umiejętności manipulacyjne, będzie sam, choć zawsze otoczony wieloma ludźmi, którzy nigdy nie będą mu bliscy.
Dlaczego poddajemy się narcyzowi-bo zawsze u jego boku czekają nas atrakcje, pełno przygód, ciekawych znajomości, na początku będzie się nam wydawało, że narcyz potrafi czytać w naszych myślach..nie on najpierw umiejętnie sprawdza co myślimy i natychmiast programuje nam życie. Pytanie, czy jesteśmy w stanie zrezygnować z tej kolorowej osobowości, atrakcji jakie nam zapewni i żyć normalnie i spokojnie, z jakimś zrównoważonym, troskliwym, ale nie do końca ciekawym mężczyzną,  długo i spokojnie, czy będziemy lawirować pomiędzy kolejnymi narcyzami. Co do zachowań psychopatycznych, to narcyzi zawsze są mocno zaburzeni. Schizofrenia, paranoje, dwubiegunowość i wiele innych albo kilka na raz, to norma. Nękanie, to dla niego próba ukarania nas za rozstanie, to też częste u nich zachowanie, przechodziłam przez to. Piszę to wszystko dlatego, że każdy narcyz, którego spotykała był prawie taki sam. Nie ma lepszej drogi, jak ignorować, w ogóle nie podejmować żadnej dyskusji, wymazać człowieka z życia, poblokować na wszelkich możliwych komunikatorach i w telefonie. Narcyz zawsze będzie kłamał w relacjach ze znajomymi i innymi ludźmi z waszego środowiska. Zawsze trzeba mieć to na uwadze, mówić znajomym na bieżąco o jego zachowaniu, pokazywać korespondencję, nie dać się oczernić, bo on na pewno będzie chciał to zrobić. Musimy o tym pomyśleć jeszcze zanim się z nim rozstaniemy, niestety.

918

Odp: Starosc z Narcyzem

Bardzo trafnie to opisałaś.
Ja też po relacji z narcyzem. Trzy lata trwała na zasadzie rozstań i powrotów. W tej chwili od roku cisza, zniknął bez słowa w najmniej spodziewanym momencie, kiedy chwilę wcześniej zjawił się po pół roku przerwy i za wszelką cenę chciał odnowić naszą znajomość. Odnowił na chwilę i cisza znowu. Długo się zastanawiałam dlaczego, po co chciał się znowu spotykać żeby za chwilę znowu zniknąć...może zauważył,że moja fascynacja nim już nie jest taka jak na początku, że sama sobie radzę,że nie wydzwaniam, nie inicjuję kontaktu...nie wiem. Jest wzorcowym narcyzem, dodatkowo przy kasie co robi go jeszcze gorszym. Niestety mamy wspólnych znajomych i mieszkamy w jednym mieście, więc pewnie kiedyś w końcu gdzieś go spotkam...może z jakąś nową laską, swego czasu słyszałam,ze jakaś młodsza o ćwierć wieku do niego przyjeżdża.

919

Odp: Starosc z Narcyzem

„Nie możesz odkryć nowych oceanów, dopóki nie masz odwagi stracić z oczu brzegu.”
(Gide)

920

Odp: Starosc z Narcyzem

Cześć,

Czytam forum od dawna, ale dopiero dzis zdecydowałam sie napisac.

Jestem w trakcie rozstania z kim, kto wydaje mi się, ma przynajmniej rys narcystyczny. Boli bardzo, niedługo bede sie wyprowadzać, ale boje sie, co będzie dalej. Bardzo cierpię.

Fajnie, że jesteście, i że powstał ten temat.

Pozdrawiam

921

Odp: Starosc z Narcyzem
CzteryCzwarte napisał/a:

Cześć,

Czytam forum od dawna, ale dopiero dzis zdecydowałam sie napisac.

Jestem w trakcie rozstania z kim, kto wydaje mi się, ma przynajmniej rys narcystyczny. Boli bardzo, niedługo bede sie wyprowadzać, ale boje sie, co będzie dalej. Bardzo cierpię.

Fajnie, że jesteście, i że powstał ten temat.

Pozdrawiam

Witaj CzteryCzwarte smile
Jestem już trzy lata po rozstaniu z narcyzem.  Niestety mimo, że minęło sporo czasu, nadal nie potrafię zapomnieć.  Co więcej mam wrażenie że na czole  mam napisane "narcyzofil" i na takich osobników ostatnio natrafiam.  Na szczęście nie są to relacje które mogłyby mieć tak destrukcyjny wpływ na moje życie jak ta sprzed kilku lat, która mnie tutaj przywiodła.
Z moim N. byłam przez siedem lat i w tym czasie moja osobowość znikła z powierzchni ziemi.  Liczył się tylko On.
Mam nieszczęście pracować z nim w jednej korporacji. Stosunki służbowe mamy poprawne. Mam jednak nieodparte  wrażenie że on wyczuwa moje stany emocjonalne.  Dzwoni zawsze wtedy  kiedy wydaje mi się że już wyszłam na prostą.  W rozmowie, ktora jest niby neutralna zawsze przemyci coś co spowoduje że przez kilka następnych dni jestem wyłączona z normalnego życia i zapadam się w otchłań...

922

Odp: Starosc z Narcyzem

Cześć Unisa,

Dziękuję za odpowiedź! Jakiekolwiek wsparcie w tym trudnym czasie jest nieocenione. U nas historia trwa 4.5 roku. W zeszlym tygodniu po kolejnej karczemnej awanturze zebralam sie w sobie i odważyłam złożyć wypowiedzenie. O odejsciu mysle od jakiegoś czasu. Za mną juz rozmowy, proby zmiany siebie, pozniej jego, tlumaczenie, pytania "dlaczego" , "jak on mógł sie tak zachowac", "czemu mowi do mnie w ten sposób". Nie szukam juz w nim tez tego człowieka, ktorego mi pokazal na poczatku. Od jakiegos czasu jest we mnie akceptacja, ze to i tak nastąpi, ale boję się. Od dwoch lat jestem w terapii i to pomaga mi na biezaco przepracowywac trudne emocje.
Ten weekend byl trudny, bo oczywiscie standardowo teraz on jest na etapie przekonywania mnie, ze "przezwyciezymy ten kryzys, a potem będziemy silniejsi" i ze "zwiazki trzeba naprawiac", ze przeciez on sie stara, ze on "nigdy by mnie nie zostawil". Mamy tu caly festiwal wzbudzania poczucia winy, drogie prezenty, lzy (ktore chyba wciaz dzialaja na mnie najmocniej, peka mi serce). Swieta spedzamy oddzielnie w sporej odleglosci od siebie, co mam nadzieję pozwoli nabrac mi więcej dystansu. Bede otoczona rodzina w miejscu, w ktorym czuje sie bezpiecznie. A po powrocie planuje znajezc nowe lokum i wyniesc sie maksymalnie do polowy stycznia. Nie lacza nas kredyty, praca ani dzieci, nie jesteśmy małżeństwem, tyle dobrego. Jednak dalej boli.

Myślałaś o zmianie pracy? Podejrzewam, ze kontakt nie ulatwia Ci procesu wyrzucania go ze swojego zycia. Ściskam Cię.

923

Odp: Starosc z Narcyzem

Hej CzteryCzwarte,
Mam nadzieję, że miło spędzasz czas z rodziną i nie myślisz o nim za dużo, choć z własnego doświadczenia wiem, że to raczej niemożliwe.
Oczywiście, że myślałam o zmianie pracy, ale obecne warunki finansowe pozwalają mi na ogarnięcie wydatków związanych z domem i całą resztą.
Co innego kiedy ma się kogoś kto będzie Twoim kołem ratunkowym w razie W, a co innego kiedy masz taką decyzję podjąć sama i w razie wpadki sama się zbierać od zera.
Odnośnie mojego Narcyza opowiem Ci ostatni motyw. Przed przerwą świąteczną przyszedł do mnie z podarkiem w postaci kalendarza. Był milutki, patrzył głęboko w oczy, mówił tym swoim aksamitnym głosem. Nie o nas bezpośrednio, ale wspominał też mimochodem stare dzieje. Oczywiście roztopił moje serce, ale już nie w takim stopniu jak miałoby to miejsce kilka lat temu.
W przeddzień Wigilii,  w czasie krzątaniny przedświątecznej posłałam mu życzenia, proste, takie od siebie. Myślisz, że odpisał? Oczywiście że nie. A ja czekając na "dziękuję" lub "nazwzajem" rozpłakałam się nad waniliowymi rogalikami.
Jestem sama trochę już z własnej woli, bo przez lata stałam się celem osobników narcystycznych. Moja mama też jest narcyzem. Całe dzieciństwo szantażowała mnie emocjonalnie i to wpłynęło chyba później na moje wybory. Szukałam podobnego charakteru, bo z takim nauczyłam się sobie radzić.
Całkiem niedawno poznałam kolejnego narcyza. Na szczęście zatrzymało się na etapie korespondencji, bo pewnie w tej chwili szlochałabym w poduszkę. Wykształcony, elokwentny, ciepły, czuły. Marzenie. No niestety żonaty z późnym dzieckiem. Uwodził mnie przez telefon, zasypywał korespondencją, przy której Leśmian to początkujący gryzipiórek.
Nagle kiedy ja zaczęłam się zakochiwać, napisał że nie może tak dłużej i zniknął. Zniknął na dwa miesiące, a ja zostałam z szeroko rozwartymi oczami, bo nie wiedziałam o co chodzi. Mieliśmy sporadyczny kontakt bo pracuje w firmie z którą mam relacje biznesowe, ale brzmiał sucho. Gdybym nie zachowała tamtej korespondencji nie uwierzyłabym, że ta sama osoba to człowiek, który jeszcze niedawno nosił mnie na rękach.
Po dwóch miesiącach napisał do mnie. Brzmiał tak jakby tej przerwy w ogóle nie było. Tylko fakt, że przez lata byłam w związku z narcyzem i miałam doświadczenie, terapię i mnóstwo literatury za sobą, pozwolił mi zachować zdrowe zmysły. Teraz postanowiłam wykorzystać to co wiem i przeczekać. Nie odzywam się. Jeśli to Narcyz nie wytrzyma i znowu do mnie uderzy. A że to Narcyz jestem prawie pewna. Nie mam nadziei z nim związanych i na szczęście nie doszło do bliższych kontaktów, bo byłoby po mnie.
Tak więc uważaj CzteryCzwarte, bo jeśli raz zostałaś ofiarą już zawsze będziesz miała ku temu skłonności hmm
Spokojnych Świąt!

924

Odp: Starosc z Narcyzem

Hej Ulle, śledzę Twoją historię od dłuższego czasu.  Jest mi bliska. Zniknęłaś przed Świętami. Jak je spędzasz? Mam nadzieję , że z rodziną i nie dałaś się odsunąć od córki i wnuczki. No i że kot też z Wami świętuje. Pozdrawiam świątecznie.

925

Odp: Starosc z Narcyzem

Rozmawiałam z moim narcyzem zostawił mnie 3 miesiące temu. Dziś z nim rozmawiałam powiedział z serce oddał kobiecie swojego życia.
Czyli w dwa miesiące znalazł kobietę swojego życia

Boli...

926

Odp: Starosc z Narcyzem
Tebika napisał/a:

Rozmawiałam z moim narcyzem zostawił mnie 3 miesiące temu. Dziś z nim rozmawiałam powiedział z serce oddał kobiecie swojego życia.
Czyli w dwa miesiące znalazł kobietę swojego życia

Boli...

Dlatego całkowite zerwanie kontaktu, ma w takich sytuacjach wymiar leczniczy i terapeutyczny.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

927 Ostatnio edytowany przez CzteryCzwarte (2019-12-28 18:08:19)

Odp: Starosc z Narcyzem

Witajcie!

Unisa, mam nadzieję, ze Święta minely Ci mimo wszystko milo. Co do skłonności, to mimo że wydaje mi sie, ze w moim otoczeniu nie natknęłam sie wczesniej na narcyza, to niestety poprzednio bylam w dluzszym zwiazku z człowiekiem, ktory ma problem z uzaleznieniem. A ja niestety najwyraźniej wchodzę w zwiazki współzależnie. Teraz, gdy jestem w terapii widze to wyraźnie i to jest niestety smutna prawda. Jestem jednak pelna nadziei, ze mimo tendencji to tego typu relacji, bede umiala w pewnym momencie stworzyć zdrowy i trwaly zwiazek.

Tebika, bardzo mi przykro... Trzymam kciuki za Ciebie i mam nadzieję, że uda Ci się wkrotce ruszyć do przodu. Tego zycze nam wszystkim.

Ja wciąż jestem w domu rodzinnym i czuje sie zaskakująco dobrze. Az trochę mnie to martwi, no nie wiem czy czasem wszystkiego nie wypieram. Generalnie bardzo pomogla mi rozmowa z bliskimi i opowiedzenie rodzeństwu czesci tego wszystkiego co się działo. Przynioslo mi to ulge... Czuje, ze jestem wśród ludzi, ktorym na mnie szczerze zalezy i sama ich obecnosc jest bardzo terapeutyczna. Akceptacja i zrozumienie ze strony bliskich jest bezcenne. Funkcjonuje nieźle, choc wiem, ze gdy wroce, czeka mnie wyprowadzka i to jej obawiam sie najbardziej. Wiem, ze czekaja mnie sceny i emocjonalny roller-coaster. On sie odzywa. Obecnie wysyla jedna wiadomość dziennie po tym gdy zadzwonił i poprosiłam, by jednak tego nie robił. Nie odpisuje na jego wiadomości. On ewidentnie nie chce dac o sobie zapomnieć i zdecydowanie chciałby, zeby wszystko wróciło na stare tory. Tak jest pewnie jedynie dlatego, ze traci grunt pod nogami. Bylismy juz w podobnej sytuacji kilka miesięcy temu. Ja wtedy z bardzo ciezkim sercem, kompletnie się nie trzymajac, zdecydowalam sie wziac kilka rzeczy i na jakis czas przenieść sie do koleżanki. Namówił mnie wtedy, bym jeszcze nie wypowiadała umowy najmu. Spotkaliśmy sie w tym czasie 2 razy, zeby porozmawiać. Bylo wszystko- zapewnienia o uczuciu, prosby, obietnice, lzy. Zależało mi bardzo, wiec wrocilam... Tym razem, mimo ze boli, czuje, ze juz bylam w tym miejscu i nic sie nie zmienilo. To rownia pochyla. Nie chcę sie dac namówić na kolejna szanse. Teraz, gdy mam troche spokoju, widze jak czlowiek powinien czuc sie na codzien. Ja juz o tym zapomniałam bo bardzo dlugim okresie ciaglego stresu, smutku, niepokoju i rożnego rodzaju objawow somatycznych. Obawiam sie tego, co mnie czeka tuz po powrocie, ale staram sie sobie powtarzac ze "ide do przodu". Chce jeszcze byc szczesliwa.

Sciskam Was mocno.

928

Odp: Starosc z Narcyzem
Tebika napisał/a:

Rozmawiałam z moim narcyzem zostawił mnie 3 miesiące temu. Dziś z nim rozmawiałam powiedział z serce oddał kobiecie swojego życia.
Czyli w dwa miesiące znalazł kobietę swojego życia

Boli...

Narcyz nigdy nie znajdzie kobiety życia więc niepotrzebnie się smucisz.
Kobieta której oddał serce na kilka miesięcy po prostu, to mu minie.

929

Odp: Starosc z Narcyzem

Ja jestem obecnie na etapie dewaluacji mojego narcyza. Niestety on doskonale to wyczuwa.
Chcę zakończyć ten związek ale nie wiem czy to się uda.
Problem związku dwóch narcyzów jest taki, że oni wzajemnie się zatrzymują, kiedy jedno chce skończyć to drugie wie co ma zrobić żeby tak się nie stało, to dziwne.

930

Odp: Starosc z Narcyzem
Narcyza napisał/a:
Tebika napisał/a:

Rozmawiałam z moim narcyzem zostawił mnie 3 miesiące temu. Dziś z nim rozmawiałam powiedział z serce oddał kobiecie swojego życia.
Czyli w dwa miesiące znalazł kobietę swojego życia

Boli...

Narcyz nigdy nie znajdzie kobiety życia więc niepotrzebnie się smucisz.
Kobieta której oddał serce na kilka miesięcy po prostu, to mu minie.

Narcyzo, a co z tymi N, którzy są w długoletnich związkach. Dzieci, żona i nagle pojawia się miłość życia. On chce spróbować jeszcze raz, bo ten mu nie wyszedł. Biega za nową miłością, kupuje drogie prezenty, wycieczki. Nie liczy się już żona, ani dziecko, bo jego do nowej ciągnie. Straszne to jest.

931

Odp: Starosc z Narcyzem

Za 2 dni mam wracac do domu, w ktorym obecnie wciaz wspólnie mieszkamy i juz zaczynam sie denerwować. Dziś śniła mi się moja wyprowadzka. Najbardziej sie boje wzbudzania poczucia winy i przywowywania wspomnien, bo to działa na mnie najmocniej. Mam wrazenie, ze jak zobacze, ze on cierpi to bede sie potem zbierac w nieskończoność. Generalnie sama kwestia wzbudzania poczucia winy w koncowej fazie związku była na porządku dziennym. Zaczęłam się mimowolnie tlumaczyc ze wszystkiego i nawet nie wiem kiedy to się stało. Przy nim wlasciwie non stop czuje sie winna. Czy ktoras z Was przechodzila przez wyprowadzke od narcyza? Jak wytrwac i nie dac sie namowic na "ostatnia szanse" po raz setny? Prosze dajcie mi nadzieje, ze to jest do przezycia...

932

Odp: Starosc z Narcyzem
CzteryCzwarte napisał/a:

Za 2 dni mam wracac do domu, w ktorym obecnie wciaz wspólnie mieszkamy i juz zaczynam sie denerwować. Dziś śniła mi się moja wyprowadzka. Najbardziej sie boje wzbudzania poczucia winy i przywowywania wspomnien, bo to działa na mnie najmocniej. Mam wrazenie, ze jak zobacze, ze on cierpi to bede sie potem zbierac w nieskończoność. Generalnie sama kwestia wzbudzania poczucia winy w koncowej fazie związku była na porządku dziennym. Zaczęłam się mimowolnie tlumaczyc ze wszystkiego i nawet nie wiem kiedy to się stało. Przy nim wlasciwie non stop czuje sie winna. Czy ktoras z Was przechodzila przez wyprowadzke od narcyza? Jak wytrwac i nie dac sie namowic na "ostatnia szanse" po raz setny? Prosze dajcie mi nadzieje, ze to jest do przezycia...

Tak. Przechodziłam. To jest do przeżycia, ale trudne, bo jak sama już wiesz wzbudzają poczucie winy.
Spróbuj to zrobić bez jego obecności. Wykorzystaj chwilę. Spakuj się, a potem po prostu wyjdź. Każde przedłużanie z jego strony będzie Cię później prześladować. Cierpiętnicza mina. Nawet łzy. Wspominanie dobrych chwil. Będzie robił wszystko, żebyś szybko nie zapomniała.
A Twoim zadaniem jest się odciąć. Nie rozpamiętywać, nie szukać śladów jego obecności w rzeczach które zabrałaś. Zablokuj go na FB (lub przynajmniej przestań obserwować). Im mniej sentymentów tym szybsze ozdrowienie. Myśl o sobie. Oni naprawdę mają uczucia innych w czterech literach...

933 Ostatnio edytowany przez Narcyza (2019-12-30 16:58:07)

Odp: Starosc z Narcyzem
Klara2204 napisał/a:

Narcyzo, a co z tymi N, którzy są w długoletnich związkach. Dzieci, żona i nagle pojawia się miłość życia. On chce spróbować jeszcze raz, bo ten mu nie wyszedł. Biega za nową miłością, kupuje drogie prezenty, wycieczki. Nie liczy się już żona, ani dziecko, bo jego do nowej ciągnie. Straszne to jest.

Ci mniej inteligentni N myślą że to miłość ich życia a rutyna później i tak przynosi rozczarowanie. Dlatego zostawiają rodzinę dla nowej Pani. To błąd.

Ja i mój narcyz jesteśmy w długoletnich małżeństwach i żadne z nas nigdy nie myślało o rozwodzie, chociaż wrażenie przez pierwsze miesiące mieliśmy takie że jesteśmy dla siebie stworzeni. Ale obydwoje zdajemy sobie sprawę z tego że to tylko iluzja która przeminie.

934

Odp: Starosc z Narcyzem
Mysza22 napisał/a:

Hej Ulle, śledzę Twoją historię od dłuższego czasu.  Jest mi bliska. Zniknęłaś przed Świętami. Jak je spędzasz? Mam nadzieję , że z rodziną i nie dałaś się odsunąć od córki i wnuczki. No i że kot też z Wami świętuje. Pozdrawiam świątecznie.


Myszko, Ulle chyba popłynęła. W temacie miłosne rytuały napisała tak:

ulle napisał/a:

A my mamy taki rytuał, że mój Pan wyskakuje z łóżka, mnie nie pozwala i idzie do kuchni robić nam kawę uwzględniając nasze upodobania kawowe i zawsze przynosi kilka pysznych ciasteczek do kawy, pijemy więc sonie kawę, rozmawiamy, przytuleni do siebie i oglądamy telewizję, bo mamy ogromny telewizor w sypialni. Takie poranki uwielbiamy.

Cóż, dobre rady Ulle, były dobre, miały pomóc i zapewne wielu pomogły, ale czy jej samej?

Cokolwiek Ulle postanowiłaś,życzę Ci szczęścia i spełnienia marzeń.

935

Odp: Starosc z Narcyzem
Narcyza napisał/a:
Klara2204 napisał/a:

Narcyzo, a co z tymi N, którzy są w długoletnich związkach. Dzieci, żona i nagle pojawia się miłość życia. On chce spróbować jeszcze raz, bo ten mu nie wyszedł. Biega za nową miłością, kupuje drogie prezenty, wycieczki. Nie liczy się już żona, ani dziecko, bo jego do nowej ciągnie. Straszne to jest.

Ci mniej inteligentni N myślą że to miłość ich życia a rutyna później i tak przynosi rozczarowanie. Dlatego zostawiają rodzinę dla nowej Pani. To błąd.

Ja i mój narcyz jesteśmy w długoletnich małżeństwach i żadne z nas nigdy nie myślało o rozwodzie, chociaż wrażenie przez pierwsze miesiące mieliśmy takie że jesteśmy dla siebie stworzeni. Ale obydwoje zdajemy sobie sprawę z tego że to tylko iluzja która przeminie.

Zabawne, że piszesz tu o inteligencji N. Przez cały czas miałam mojego N za inteligentnego i stabilnego, a w momencie kiedy pojawiła się nowa to mam wrażenie, że mu totalnie odbiło. Próbował ze mną różnych sztuczek, był przymilny, uwodzicielski i na końcu wredny i agresywny żeby postawić na swoim i rozegrać rozwód po swojej myśli. Niestety zaparłam się i powiedziałam, że nie popuszczę i udowodnię mu winę. Znalazłam dowody jego zdrady. Nastoletnie dziecko się od niego odwróciło i został z tą swoją „damą serca”, a ja dochodzę do wniosku, że jest żałosny. Mimo to nadal mnie boli, że wybrał ją, a nie rodzinę. Mam żal.

Posty [ 881 do 935 z 1,002 ]

Strony Poprzednia 1 15 16 17 18 19 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018