Starosc z Narcyzem - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 13 14 15 16 17 18 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 911 do 975 z 1,120 ]

911

Odp: Starosc z Narcyzem
paslawek napisał/a:
ósemka napisał/a:

Ulle, wczoraj przeczytałam wszystkie Twoje posty, wszystkie od początku Twojej aktywności na forum, i nie wiem co Tobą kieruje. No nie wiem. Czy to nie spełnione marzenia sprzed lat? Realizacja ich za wszelką cenę?
Co jest w tym facecie, czego nie widzisz? Co jest?  Niby dużo wiesz a tak naprawdę nic nie wiesz. Weszłaś ponownie w to gówno tylko inaczej je nazwałaś. 
Sorry za szczerość, lubię Cię Ulle ale nie rozumiem.

Ulle to chyba ma to co ja kiedyś tam - zamiłowanie do eksperymentów na sobie.
Popełnić ten sam błąd raz było mi mało ale tak 3 razy dla pewności to czemu nie.
Pozdrowienia.

Serio aż 3 razy, niezły jesteś smile

Pewnie masz rację  Pasławku, musiała wrócić aby się przekonać, że to goowno.

Również pozdrawiam.

Zobacz podobne tematy :

912

Odp: Starosc z Narcyzem
ósemka napisał/a:
paslawek napisał/a:
ósemka napisał/a:

Ulle, wczoraj przeczytałam wszystkie Twoje posty, wszystkie od początku Twojej aktywności na forum, i nie wiem co Tobą kieruje. No nie wiem. Czy to nie spełnione marzenia sprzed lat? Realizacja ich za wszelką cenę?
Co jest w tym facecie, czego nie widzisz? Co jest?  Niby dużo wiesz a tak naprawdę nic nie wiesz. Weszłaś ponownie w to gówno tylko inaczej je nazwałaś. 
Sorry za szczerość, lubię Cię Ulle ale nie rozumiem.

Ulle to chyba ma to co ja kiedyś tam - zamiłowanie do eksperymentów na sobie.
Popełnić ten sam błąd raz było mi mało ale tak 3 razy dla pewności to czemu nie.
Pozdrowienia.

Serio aż 3 razy, niezły jesteś smile

Pewnie masz rację  Pasławku, musiała wrócić aby się przekonać, że to goowno.

Również pozdrawiam.

Tak to prawda byłem "Niezłe ziółko" jak mawia o mnie moja córka na szczęście to raczej już przeszłość  to "ziółko" smile

913

Odp: Starosc z Narcyzem
paslawek napisał/a:
ósemka napisał/a:
paslawek napisał/a:

Ulle to chyba ma to co ja kiedyś tam - zamiłowanie do eksperymentów na sobie.
Popełnić ten sam błąd raz było mi mało ale tak 3 razy dla pewności to czemu nie.
Pozdrowienia.

Serio aż 3 razy, niezły jesteś smile

Pewnie masz rację  Pasławku, musiała wrócić aby się przekonać, że to goowno.

Również pozdrawiam.

Tak to prawda byłem "Niezłe ziółko" jak mawia o mnie moja córka na szczęście to raczej już przeszłość  to "ziółko" smile

Oboje macie rację i bardzo wam dziękuję za wyrażenie swoich opinii. To wszystko, co piszecie ma na mnie ogromny wpływ.
Zastanawiam się też co jest ze mną nie tak i dochodzę do wniosku, że mój rozwój emocjonalny zatrzymał się gdzieś tam po drodze, może gdzieś na poziomie nastolatki. Inne moje rówieśnice rozwijały się w miarę harmonijnie pod względem psychicznym, intelektualnym i emocjonalnym, a u mnie musiało nastąpić jakieś zakłócenie. Osoby które znają mnie bliżej też dostrzegają, że moje zachowanie znacznie odbiega od zachowań moich rówieśnic. Odzwierciedla się to np w moim wyglądzie czy sposobie ubierania- no generalnie naprawdę daleko mi do wyglądu poważnej matrony, chociaż nie jest też tak, że z tyłu liceum a z przodu muzeum. Jestem najbardziej nietypową babcia jaka tylko można być, chociaż potrafię stać przy garach, żeby ugotować coś smacznego dla wnuczki, jednak nie przypominam innych babć. Interesuje się dosłownie wszystkim, a gdy dowiaduje się czegoś nowego czasem dostaje aż czerwonych uszu w przejęcia. Słucham muzyki na cały regulator i to takiej, że niejeden młody człowiek byłby zdumiony, jednak równie vzetnie słucham muzyki poważnej i kocham operę. Jestem osobą bardzo różnorodną i wiem też, że mój narcyz lubi we mnie to szaleństwo, a jednocześnie nie może pojąć, jaką potrafię być zorganizowana osoba i żeby było ciekawiej mam radykalne prawicowe poglądy, chociaż dekadę temu byłam lewaczka pełna gębą. W życiu zawsze szłam pod prąd i byłam typem buntownik, lektury szkolne czytałam dopiero po ich przerobieniu na lekcjach, a okna mylam po świętach zamiast przed. Nie znoszę nudy i rutyny, chociaż w domu mam idealny porządek. Jeśli czegoś chce, to w zasadzie nie mam żadnych zahamowań typu nie wypada albo coś w tym stylu. Zawsze miałam dziwnych i trudnych znajomych i od samego początku ciągnęło mnie do rzeczy niezwykłych. Moje życie przebiegalo i nadal przebiega w sposób bardzo burzliwy, liczne przeprowadzki, frontalne zmiany zainteresowań przwie z dnia albo godziny. Nigdy nie bałam się eksperymentów, bo zawsze ciekawilo mnie, co będzie dalej. Tak więc najmadrzejszy na całym świecie paslawku dobrze napisałeś z tym eksperymentowaniem. Siedzi we mnie jakaś przekór i głupota także. Osemko, naprawdę przeczytałaś wszystkie moje posty? Jestem w szoku, ale bardzo to doceniam, bo widać, że ty naprawdę pragniesz mnie zrozumieć, by móc mi pomóc. Paslawek natomiast jest świetnym psychologiem, zna się na ludziach, gdyż z niejednego pieca chleb jadł.
Posłuchajcie mnie kochani, dzisiaj zadzwonił i zeszło na święta. Aha, on jest od kilku dni na Kanarach, wraca w czwartek albo w piątek, a ja na Kanarach nie jestem. Fajny związek. W każdym razie dzwonił dzisiaj i powiedziałam mu, że wprawdzie różne rzeczy w życiu robiłam, ale nie wyobrażam sobie wyruszyć w podróż do mniego w jednej ręce trzymając torbę z kotem, a w drugiej torbę z rzeczami, z uwzględnieniem świat i sylwestra, że będę wyglądała jak stara menelka obwieszona torbami i mająca nierówno pod sufitem, gdy ktoś zorientuje się, że jadę z kotem. Mój Pan natomiast posiada wielkie wypasione auto i będzie sobie czekał aż jego kobieta przyjedzie do niego autobusem z dwoma przesiadkami. Zrozumiał że może powinien po mnie i po jego w przyszłości kotkę przyjechać, bo to świadczyły o jego klasie. Jest na mnie zły po tej rozmowie i chyba na tym będzie koniec, bo on nie ugnie przede mną karku aż do tego stopnia.

914

Odp: Starosc z Narcyzem
ulle napisał/a:
paslawek napisał/a:
ósemka napisał/a:

Serio aż 3 razy, niezły jesteś smile

Pewnie masz rację  Pasławku, musiała wrócić aby się przekonać, że to goowno.

Również pozdrawiam.

Tak to prawda byłem "Niezłe ziółko" jak mawia o mnie moja córka na szczęście to raczej już przeszłość  to "ziółko" smile

Oboje macie rację i bardzo wam dziękuję za wyrażenie swoich opinii. To wszystko, co piszecie ma na mnie ogromny wpływ.
Zastanawiam się też co jest ze mną nie tak i dochodzę do wniosku, że mój rozwój emocjonalny zatrzymał się gdzieś tam po drodze, może gdzieś na poziomie nastolatki. Inne moje rówieśnice rozwijały się w miarę harmonijnie pod względem psychicznym, intelektualnym i emocjonalnym, a u mnie musiało nastąpić jakieś zakłócenie. Osoby które znają mnie bliżej też dostrzegają, że moje zachowanie znacznie odbiega od zachowań moich rówieśnic. Odzwierciedla się to np w moim wyglądzie czy sposobie ubierania- no generalnie naprawdę daleko mi do wyglądu poważnej matrony, chociaż nie jest też tak, że z tyłu liceum a z przodu muzeum. Jestem najbardziej nietypową babcia jaka tylko można być, chociaż potrafię stać przy garach, żeby ugotować coś smacznego dla wnuczki, jednak nie przypominam innych babć. Interesuje się dosłownie wszystkim, a gdy dowiaduje się czegoś nowego czasem dostaje aż czerwonych uszu w przejęcia. Słucham muzyki na cały regulator i to takiej, że niejeden młody człowiek byłby zdumiony, jednak równie vzetnie słucham muzyki poważnej i kocham operę. Jestem osobą bardzo różnorodną i wiem też, że mój narcyz lubi we mnie to szaleństwo, a jednocześnie nie może pojąć, jaką potrafię być zorganizowana osoba i żeby było ciekawiej mam radykalne prawicowe poglądy, chociaż dekadę temu byłam lewaczka pełna gębą. W życiu zawsze szłam pod prąd i byłam typem buntownik, lektury szkolne czytałam dopiero po ich przerobieniu na lekcjach, a okna mylam po świętach zamiast przed. Nie znoszę nudy i rutyny, chociaż w domu mam idealny porządek. Jeśli czegoś chce, to w zasadzie nie mam żadnych zahamowań typu nie wypada albo coś w tym stylu. Zawsze miałam dziwnych i trudnych znajomych i od samego początku ciągnęło mnie do rzeczy niezwykłych. Moje życie przebiegalo i nadal przebiega w sposób bardzo burzliwy, liczne przeprowadzki, frontalne zmiany zainteresowań przwie z dnia albo godziny. Nigdy nie bałam się eksperymentów, bo zawsze ciekawilo mnie, co będzie dalej. Tak więc najmadrzejszy na całym świecie paslawku dobrze napisałeś z tym eksperymentowaniem. Siedzi we mnie jakaś przekór i głupota także. Osemko, naprawdę przeczytałaś wszystkie moje posty? Jestem w szoku, ale bardzo to doceniam, bo widać, że ty naprawdę pragniesz mnie zrozumieć, by móc mi pomóc. Paslawek natomiast jest świetnym psychologiem, zna się na ludziach, gdyż z niejednego pieca chleb jadł.
Posłuchajcie mnie kochani, dzisiaj zadzwonił i zeszło na święta. Aha, on jest od kilku dni na Kanarach, wraca w czwartek albo w piątek, a ja na Kanarach nie jestem. Fajny związek. W każdym razie dzwonił dzisiaj i powiedziałam mu, że wprawdzie różne rzeczy w życiu robiłam, ale nie wyobrażam sobie wyruszyć w podróż do mniego w jednej ręce trzymając torbę z kotem, a w drugiej torbę z rzeczami, z uwzględnieniem świat i sylwestra, że będę wyglądała jak stara menelka obwieszona torbami i mająca nierówno pod sufitem, gdy ktoś zorientuje się, że jadę z kotem. Mój Pan natomiast posiada wielkie wypasione auto i będzie sobie czekał aż jego kobieta przyjedzie do niego autobusem z dwoma przesiadkami. Zrozumiał że może powinien po mnie i po jego w przyszłości kotkę przyjechać, bo to świadczyły o jego klasie. Jest na mnie zły po tej rozmowie i chyba na tym będzie koniec, bo on nie ugnie przede mną karku aż do tego stopnia.

Trudno mi opisać tego pana jednym słowem... Żal.pl to jedyne co się nasuwa...

Co do "mojego" to to żaden narcyz, tylko zwykła pierdoła. Nie spotykamy się, odmówiłam kontynuacji romansu.
Chciał dzwonić, no to dzwonił. Lubię z nim gadać, a rozmowa to chyba nie przestępstwo? Głupol nie pilnował telefonu, myślał że nie musi - ma z blokadą na jego równie durny jak on sam, palec. I z pinem tak prostym, że.średnio rozgarnięty absolwent żłobka może go rozgryźć w 4 sekundy. Żona przegrzebała mu ten telefon, a potem do mnie zadzwoniła. Ona. Do mnie. Czy tylko mnie się zdaje, czy powinna gadać tylko z tym swoim mężem? Zaczęła tak oficjalnie i miała tak mamusiowy ton... (aż czekałam jak powie - "proszę nie rozmawiać z moim synkiem") że się rozłączyłam.

Jestem umęczona jak po pracy na kopalni.
A on milczy.
A jaki był butny wcześniej - "co ona sobie wyobraża, ja tak nie będę, mam prawo rozmawiać z kim chcę" - mówił. A tu - proszę jaki grzeczny.
Jednak chyba nie narcyz. Oni chyba się inaczej zachowują.

Żona męczy mnie już 2 dni
Straszy ujawnieniem jakichś starych zdjęć, które on ma na telefonie... a miał wyrzucić... obiecywał...


Czy za bezprawne ujawnienie mojego wizerunku grożą jakieś sankcje? Czy za dalsze dzwonienie do mnie i nękanie mnie coś mogę jej zrobić?

Dla mnie to niewyobrażalne, że mnie nienawidzi, a z nim do łóżka chodzi. Chore to. To człowiek 10 lat starszy ode mnie, a baba zachowuje się jakbym przymusiła go do czegoś. No masakra jakaś.
I to jeszcze ja odrzucałam dalsze zaloty, mimo jego nachalności...

915

Odp: Starosc z Narcyzem

Ulle bosz jaki ten facet jest obleśny w swym zachowaniu. Kijem bym nie tknęła. Aczkolwiek kiedyś, pewnie też bym poleciała jak ćma do ognia. Jednak terapia robi swoje.

916 Ostatnio edytowany przez Narcyza (2019-12-05 13:48:30)

Odp: Starosc z Narcyzem
Klara2204 napisał/a:

N nie stara się być dobry, on tylko gra żeby coś ugrać dla siebie. Po okresie idealizacji przychodzi dewaluacja. My empatki żyjemy w iluzji i nie chcemy, albo nie potrafimy z niej wyjść, a N korzysta. Wszystko jest do czasu.

Narcyzo sądzę, że Ty być może masz tylko rys narcystyczny i nie bądź dla siebie zbyt surowa.

Ojoj widzisz sama ile w Tobie empatii.. jestem złym człowiekiem ale staram się być dobra i nie krzywdzić ale chyba po to żeby utrzymać przy sobie tych którzy już są, w przeciwnym razie byłabym samotna i musiała zaczynać wciąż od nowa. To mnie motywuje do zmiany i inaczej nie potrafię.
Dlatego tak bliskie mi co czuje narcyz i czym się kieruje. Oczywiście nasilenie cech może być różne u każdego i dochodzi różnica płci, uważam ze mężczyzna narcyz jest o wiele bardziej okrutny od kobiety narcyz ze względu na chciażby liczne podboje i uzależnienia od różnych rzeczy, co rani partnerkę i uniemożliwia jej stabilne życie... Wielu narcyzów to psychopaci i to jest jeszcze gorsze.

917 Ostatnio edytowany przez _Marika_ (2019-12-06 03:45:36)

Odp: Starosc z Narcyzem

Napiszę krótko, bo mogłabym o narcyzach chyba książkę napisać. Niestety bardzo często poznaję osobowości narcystyczne, bo zakochuję się w artystach. Od dziecka również obracam się w takim towarzystwie, widziałam związki znajomych rodziców, w których narcyzi pokazywali dobitnie swoje ja, przykładem moja ciotka. Przede wszystkim na narcyza trzeba patrzeć, podziwiać go, chwalić, wzdychać z zachwytu dzień w dzień. Na początku, jest on skromny, wręcz wrażliwy i delikatny, nienachalny.  To tylko idealna manipulacja, żeby wszystkie wcześniej wymienione efekty osiągnąć. Narcyz ZAWSZE będzie kochał siebie bardziej niż swojego partnera. On kocha tylko wtedy, kiedy jest podziwiany, wspaniały, nieskazitelny, lub minimalne wady nie są zbyt istotne i jesteśmy w stanie je zaakceptować. W momencie, kiedy narcyz popełnia błąd lub źle kogoś potraktuje, nigdy się do tego nie przyzna, czasem może przytaknąć, ale w efekcie końcowym i tak będzie próbował znaleźć winowajcę swojego zachowania. Może nawet przepraszać, ale i tak nastanie ten moment, kiedy my będziemy winni, nie on. Kiedy już wiemy, że narcyz jest zły i chcemy się wycofać, narcyz będzie bardzo silnie o nas zabiegał, odtrącenie jest to kwestia dla niego najbardziej przerażająca. Żebyśmy do niego wróciły, będzie w stanie nawet przyznać się do błędu, nawet usłyszymy od niego komplement, co zwykle jest rzadkością. Już natychmiast kiedy wybaczymy i pozwolimy wrócić, to  narcyz pokarze pazury i dam nam porządnego kopa, znowu wina będzie nasza. Zawsze będziemy żałować powrotów do niego. On chce wrócić tylko po to, żeby pokazać nam swoją wyższość, że jest lepszy, jemu wcale na nas nie zależy. Narcyz jest wspaniały tylko wtedy, kiedy go podziwiamy i myślimy że jest nieskazitelny. Kiedy, już wie, że nam nie zaimponuje, natychmiast szuka innej ofiary, która będzie go podziwiała. On obraca się tylko wśród ludzi, którzy go lubią. Wszyscy inni zawsze są przeciwko niemu, knują i zazdroszczą, bo przeciez nie ma równych sobie, on jest najlepszy. Roznosi wokół siebie taką aurę, przyciąga ludzi jak magnes, zawsze wie co powiedzieć, jak kogoś rozśmieszyć, obce osoby rozgryza od razu i manipuluje żeby się przypodobać. Tylko ten, kto pozna go blisko, na prawdę pożałuje, bo narcyz zwykle nie wchodzi w bliskie relacje. W życiu ma zwykle wiele związków. Narcyz przez swoją płytkość, brak empatii i wbrew temu, co mu się wydaje-wcale nie ogromną inteligencję, tylko umiejętności manipulacyjne, będzie sam, choć zawsze otoczony wieloma ludźmi, którzy nigdy nie będą mu bliscy.
Dlaczego poddajemy się narcyzowi-bo zawsze u jego boku czekają nas atrakcje, pełno przygód, ciekawych znajomości, na początku będzie się nam wydawało, że narcyz potrafi czytać w naszych myślach..nie on najpierw umiejętnie sprawdza co myślimy i natychmiast programuje nam życie. Pytanie, czy jesteśmy w stanie zrezygnować z tej kolorowej osobowości, atrakcji jakie nam zapewni i żyć normalnie i spokojnie, z jakimś zrównoważonym, troskliwym, ale nie do końca ciekawym mężczyzną,  długo i spokojnie, czy będziemy lawirować pomiędzy kolejnymi narcyzami. Co do zachowań psychopatycznych, to narcyzi zawsze są mocno zaburzeni. Schizofrenia, paranoje, dwubiegunowość i wiele innych albo kilka na raz, to norma. Nękanie, to dla niego próba ukarania nas za rozstanie, to też częste u nich zachowanie, przechodziłam przez to. Piszę to wszystko dlatego, że każdy narcyz, którego spotykała był prawie taki sam. Nie ma lepszej drogi, jak ignorować, w ogóle nie podejmować żadnej dyskusji, wymazać człowieka z życia, poblokować na wszelkich możliwych komunikatorach i w telefonie. Narcyz zawsze będzie kłamał w relacjach ze znajomymi i innymi ludźmi z waszego środowiska. Zawsze trzeba mieć to na uwadze, mówić znajomym na bieżąco o jego zachowaniu, pokazywać korespondencję, nie dać się oczernić, bo on na pewno będzie chciał to zrobić. Musimy o tym pomyśleć jeszcze zanim się z nim rozstaniemy, niestety.

918

Odp: Starosc z Narcyzem

Bardzo trafnie to opisałaś.
Ja też po relacji z narcyzem. Trzy lata trwała na zasadzie rozstań i powrotów. W tej chwili od roku cisza, zniknął bez słowa w najmniej spodziewanym momencie, kiedy chwilę wcześniej zjawił się po pół roku przerwy i za wszelką cenę chciał odnowić naszą znajomość. Odnowił na chwilę i cisza znowu. Długo się zastanawiałam dlaczego, po co chciał się znowu spotykać żeby za chwilę znowu zniknąć...może zauważył,że moja fascynacja nim już nie jest taka jak na początku, że sama sobie radzę,że nie wydzwaniam, nie inicjuję kontaktu...nie wiem. Jest wzorcowym narcyzem, dodatkowo przy kasie co robi go jeszcze gorszym. Niestety mamy wspólnych znajomych i mieszkamy w jednym mieście, więc pewnie kiedyś w końcu gdzieś go spotkam...może z jakąś nową laską, swego czasu słyszałam,ze jakaś młodsza o ćwierć wieku do niego przyjeżdża.

919

Odp: Starosc z Narcyzem

„Nie możesz odkryć nowych oceanów, dopóki nie masz odwagi stracić z oczu brzegu.”
(Gide)

920

Odp: Starosc z Narcyzem

Cześć,

Czytam forum od dawna, ale dopiero dzis zdecydowałam sie napisac.

Jestem w trakcie rozstania z kim, kto wydaje mi się, ma przynajmniej rys narcystyczny. Boli bardzo, niedługo bede sie wyprowadzać, ale boje sie, co będzie dalej. Bardzo cierpię.

Fajnie, że jesteście, i że powstał ten temat.

Pozdrawiam

921

Odp: Starosc z Narcyzem
CzteryCzwarte napisał/a:

Cześć,

Czytam forum od dawna, ale dopiero dzis zdecydowałam sie napisac.

Jestem w trakcie rozstania z kim, kto wydaje mi się, ma przynajmniej rys narcystyczny. Boli bardzo, niedługo bede sie wyprowadzać, ale boje sie, co będzie dalej. Bardzo cierpię.

Fajnie, że jesteście, i że powstał ten temat.

Pozdrawiam

Witaj CzteryCzwarte smile
Jestem już trzy lata po rozstaniu z narcyzem.  Niestety mimo, że minęło sporo czasu, nadal nie potrafię zapomnieć.  Co więcej mam wrażenie że na czole  mam napisane "narcyzofil" i na takich osobników ostatnio natrafiam.  Na szczęście nie są to relacje które mogłyby mieć tak destrukcyjny wpływ na moje życie jak ta sprzed kilku lat, która mnie tutaj przywiodła.
Z moim N. byłam przez siedem lat i w tym czasie moja osobowość znikła z powierzchni ziemi.  Liczył się tylko On.
Mam nieszczęście pracować z nim w jednej korporacji. Stosunki służbowe mamy poprawne. Mam jednak nieodparte  wrażenie że on wyczuwa moje stany emocjonalne.  Dzwoni zawsze wtedy  kiedy wydaje mi się że już wyszłam na prostą.  W rozmowie, ktora jest niby neutralna zawsze przemyci coś co spowoduje że przez kilka następnych dni jestem wyłączona z normalnego życia i zapadam się w otchłań...

922

Odp: Starosc z Narcyzem

Cześć Unisa,

Dziękuję za odpowiedź! Jakiekolwiek wsparcie w tym trudnym czasie jest nieocenione. U nas historia trwa 4.5 roku. W zeszlym tygodniu po kolejnej karczemnej awanturze zebralam sie w sobie i odważyłam złożyć wypowiedzenie. O odejsciu mysle od jakiegoś czasu. Za mną juz rozmowy, proby zmiany siebie, pozniej jego, tlumaczenie, pytania "dlaczego" , "jak on mógł sie tak zachowac", "czemu mowi do mnie w ten sposób". Nie szukam juz w nim tez tego człowieka, ktorego mi pokazal na poczatku. Od jakiegos czasu jest we mnie akceptacja, ze to i tak nastąpi, ale boję się. Od dwoch lat jestem w terapii i to pomaga mi na biezaco przepracowywac trudne emocje.
Ten weekend byl trudny, bo oczywiscie standardowo teraz on jest na etapie przekonywania mnie, ze "przezwyciezymy ten kryzys, a potem będziemy silniejsi" i ze "zwiazki trzeba naprawiac", ze przeciez on sie stara, ze on "nigdy by mnie nie zostawil". Mamy tu caly festiwal wzbudzania poczucia winy, drogie prezenty, lzy (ktore chyba wciaz dzialaja na mnie najmocniej, peka mi serce). Swieta spedzamy oddzielnie w sporej odleglosci od siebie, co mam nadzieję pozwoli nabrac mi więcej dystansu. Bede otoczona rodzina w miejscu, w ktorym czuje sie bezpiecznie. A po powrocie planuje znajezc nowe lokum i wyniesc sie maksymalnie do polowy stycznia. Nie lacza nas kredyty, praca ani dzieci, nie jesteśmy małżeństwem, tyle dobrego. Jednak dalej boli.

Myślałaś o zmianie pracy? Podejrzewam, ze kontakt nie ulatwia Ci procesu wyrzucania go ze swojego zycia. Ściskam Cię.

923

Odp: Starosc z Narcyzem

Hej CzteryCzwarte,
Mam nadzieję, że miło spędzasz czas z rodziną i nie myślisz o nim za dużo, choć z własnego doświadczenia wiem, że to raczej niemożliwe.
Oczywiście, że myślałam o zmianie pracy, ale obecne warunki finansowe pozwalają mi na ogarnięcie wydatków związanych z domem i całą resztą.
Co innego kiedy ma się kogoś kto będzie Twoim kołem ratunkowym w razie W, a co innego kiedy masz taką decyzję podjąć sama i w razie wpadki sama się zbierać od zera.
Odnośnie mojego Narcyza opowiem Ci ostatni motyw. Przed przerwą świąteczną przyszedł do mnie z podarkiem w postaci kalendarza. Był milutki, patrzył głęboko w oczy, mówił tym swoim aksamitnym głosem. Nie o nas bezpośrednio, ale wspominał też mimochodem stare dzieje. Oczywiście roztopił moje serce, ale już nie w takim stopniu jak miałoby to miejsce kilka lat temu.
W przeddzień Wigilii,  w czasie krzątaniny przedświątecznej posłałam mu życzenia, proste, takie od siebie. Myślisz, że odpisał? Oczywiście że nie. A ja czekając na "dziękuję" lub "nazwzajem" rozpłakałam się nad waniliowymi rogalikami.
Jestem sama trochę już z własnej woli, bo przez lata stałam się celem osobników narcystycznych. Moja mama też jest narcyzem. Całe dzieciństwo szantażowała mnie emocjonalnie i to wpłynęło chyba później na moje wybory. Szukałam podobnego charakteru, bo z takim nauczyłam się sobie radzić.
Całkiem niedawno poznałam kolejnego narcyza. Na szczęście zatrzymało się na etapie korespondencji, bo pewnie w tej chwili szlochałabym w poduszkę. Wykształcony, elokwentny, ciepły, czuły. Marzenie. No niestety żonaty z późnym dzieckiem. Uwodził mnie przez telefon, zasypywał korespondencją, przy której Leśmian to początkujący gryzipiórek.
Nagle kiedy ja zaczęłam się zakochiwać, napisał że nie może tak dłużej i zniknął. Zniknął na dwa miesiące, a ja zostałam z szeroko rozwartymi oczami, bo nie wiedziałam o co chodzi. Mieliśmy sporadyczny kontakt bo pracuje w firmie z którą mam relacje biznesowe, ale brzmiał sucho. Gdybym nie zachowała tamtej korespondencji nie uwierzyłabym, że ta sama osoba to człowiek, który jeszcze niedawno nosił mnie na rękach.
Po dwóch miesiącach napisał do mnie. Brzmiał tak jakby tej przerwy w ogóle nie było. Tylko fakt, że przez lata byłam w związku z narcyzem i miałam doświadczenie, terapię i mnóstwo literatury za sobą, pozwolił mi zachować zdrowe zmysły. Teraz postanowiłam wykorzystać to co wiem i przeczekać. Nie odzywam się. Jeśli to Narcyz nie wytrzyma i znowu do mnie uderzy. A że to Narcyz jestem prawie pewna. Nie mam nadziei z nim związanych i na szczęście nie doszło do bliższych kontaktów, bo byłoby po mnie.
Tak więc uważaj CzteryCzwarte, bo jeśli raz zostałaś ofiarą już zawsze będziesz miała ku temu skłonności hmm
Spokojnych Świąt!

924

Odp: Starosc z Narcyzem

Hej Ulle, śledzę Twoją historię od dłuższego czasu.  Jest mi bliska. Zniknęłaś przed Świętami. Jak je spędzasz? Mam nadzieję , że z rodziną i nie dałaś się odsunąć od córki i wnuczki. No i że kot też z Wami świętuje. Pozdrawiam świątecznie.

925

Odp: Starosc z Narcyzem

Rozmawiałam z moim narcyzem zostawił mnie 3 miesiące temu. Dziś z nim rozmawiałam powiedział z serce oddał kobiecie swojego życia.
Czyli w dwa miesiące znalazł kobietę swojego życia

Boli...

926

Odp: Starosc z Narcyzem
Tebika napisał/a:

Rozmawiałam z moim narcyzem zostawił mnie 3 miesiące temu. Dziś z nim rozmawiałam powiedział z serce oddał kobiecie swojego życia.
Czyli w dwa miesiące znalazł kobietę swojego życia

Boli...

Dlatego całkowite zerwanie kontaktu, ma w takich sytuacjach wymiar leczniczy i terapeutyczny.

927 Ostatnio edytowany przez CzteryCzwarte (2019-12-28 19:08:19)

Odp: Starosc z Narcyzem

Witajcie!

Unisa, mam nadzieję, ze Święta minely Ci mimo wszystko milo. Co do skłonności, to mimo że wydaje mi sie, ze w moim otoczeniu nie natknęłam sie wczesniej na narcyza, to niestety poprzednio bylam w dluzszym zwiazku z człowiekiem, ktory ma problem z uzaleznieniem. A ja niestety najwyraźniej wchodzę w zwiazki współzależnie. Teraz, gdy jestem w terapii widze to wyraźnie i to jest niestety smutna prawda. Jestem jednak pelna nadziei, ze mimo tendencji to tego typu relacji, bede umiala w pewnym momencie stworzyć zdrowy i trwaly zwiazek.

Tebika, bardzo mi przykro... Trzymam kciuki za Ciebie i mam nadzieję, że uda Ci się wkrotce ruszyć do przodu. Tego zycze nam wszystkim.

Ja wciąż jestem w domu rodzinnym i czuje sie zaskakująco dobrze. Az trochę mnie to martwi, no nie wiem czy czasem wszystkiego nie wypieram. Generalnie bardzo pomogla mi rozmowa z bliskimi i opowiedzenie rodzeństwu czesci tego wszystkiego co się działo. Przynioslo mi to ulge... Czuje, ze jestem wśród ludzi, ktorym na mnie szczerze zalezy i sama ich obecnosc jest bardzo terapeutyczna. Akceptacja i zrozumienie ze strony bliskich jest bezcenne. Funkcjonuje nieźle, choc wiem, ze gdy wroce, czeka mnie wyprowadzka i to jej obawiam sie najbardziej. Wiem, ze czekaja mnie sceny i emocjonalny roller-coaster. On sie odzywa. Obecnie wysyla jedna wiadomość dziennie po tym gdy zadzwonił i poprosiłam, by jednak tego nie robił. Nie odpisuje na jego wiadomości. On ewidentnie nie chce dac o sobie zapomnieć i zdecydowanie chciałby, zeby wszystko wróciło na stare tory. Tak jest pewnie jedynie dlatego, ze traci grunt pod nogami. Bylismy juz w podobnej sytuacji kilka miesięcy temu. Ja wtedy z bardzo ciezkim sercem, kompletnie się nie trzymajac, zdecydowalam sie wziac kilka rzeczy i na jakis czas przenieść sie do koleżanki. Namówił mnie wtedy, bym jeszcze nie wypowiadała umowy najmu. Spotkaliśmy sie w tym czasie 2 razy, zeby porozmawiać. Bylo wszystko- zapewnienia o uczuciu, prosby, obietnice, lzy. Zależało mi bardzo, wiec wrocilam... Tym razem, mimo ze boli, czuje, ze juz bylam w tym miejscu i nic sie nie zmienilo. To rownia pochyla. Nie chcę sie dac namówić na kolejna szanse. Teraz, gdy mam troche spokoju, widze jak czlowiek powinien czuc sie na codzien. Ja juz o tym zapomniałam bo bardzo dlugim okresie ciaglego stresu, smutku, niepokoju i rożnego rodzaju objawow somatycznych. Obawiam sie tego, co mnie czeka tuz po powrocie, ale staram sie sobie powtarzac ze "ide do przodu". Chce jeszcze byc szczesliwa.

Sciskam Was mocno.

928

Odp: Starosc z Narcyzem
Tebika napisał/a:

Rozmawiałam z moim narcyzem zostawił mnie 3 miesiące temu. Dziś z nim rozmawiałam powiedział z serce oddał kobiecie swojego życia.
Czyli w dwa miesiące znalazł kobietę swojego życia

Boli...

Narcyz nigdy nie znajdzie kobiety życia więc niepotrzebnie się smucisz.
Kobieta której oddał serce na kilka miesięcy po prostu, to mu minie.

929

Odp: Starosc z Narcyzem

Ja jestem obecnie na etapie dewaluacji mojego narcyza. Niestety on doskonale to wyczuwa.
Chcę zakończyć ten związek ale nie wiem czy to się uda.
Problem związku dwóch narcyzów jest taki, że oni wzajemnie się zatrzymują, kiedy jedno chce skończyć to drugie wie co ma zrobić żeby tak się nie stało, to dziwne.

930

Odp: Starosc z Narcyzem
Narcyza napisał/a:
Tebika napisał/a:

Rozmawiałam z moim narcyzem zostawił mnie 3 miesiące temu. Dziś z nim rozmawiałam powiedział z serce oddał kobiecie swojego życia.
Czyli w dwa miesiące znalazł kobietę swojego życia

Boli...

Narcyz nigdy nie znajdzie kobiety życia więc niepotrzebnie się smucisz.
Kobieta której oddał serce na kilka miesięcy po prostu, to mu minie.

Narcyzo, a co z tymi N, którzy są w długoletnich związkach. Dzieci, żona i nagle pojawia się miłość życia. On chce spróbować jeszcze raz, bo ten mu nie wyszedł. Biega za nową miłością, kupuje drogie prezenty, wycieczki. Nie liczy się już żona, ani dziecko, bo jego do nowej ciągnie. Straszne to jest.

931

Odp: Starosc z Narcyzem

Za 2 dni mam wracac do domu, w ktorym obecnie wciaz wspólnie mieszkamy i juz zaczynam sie denerwować. Dziś śniła mi się moja wyprowadzka. Najbardziej sie boje wzbudzania poczucia winy i przywowywania wspomnien, bo to działa na mnie najmocniej. Mam wrazenie, ze jak zobacze, ze on cierpi to bede sie potem zbierac w nieskończoność. Generalnie sama kwestia wzbudzania poczucia winy w koncowej fazie związku była na porządku dziennym. Zaczęłam się mimowolnie tlumaczyc ze wszystkiego i nawet nie wiem kiedy to się stało. Przy nim wlasciwie non stop czuje sie winna. Czy ktoras z Was przechodzila przez wyprowadzke od narcyza? Jak wytrwac i nie dac sie namowic na "ostatnia szanse" po raz setny? Prosze dajcie mi nadzieje, ze to jest do przezycia...

932

Odp: Starosc z Narcyzem
CzteryCzwarte napisał/a:

Za 2 dni mam wracac do domu, w ktorym obecnie wciaz wspólnie mieszkamy i juz zaczynam sie denerwować. Dziś śniła mi się moja wyprowadzka. Najbardziej sie boje wzbudzania poczucia winy i przywowywania wspomnien, bo to działa na mnie najmocniej. Mam wrazenie, ze jak zobacze, ze on cierpi to bede sie potem zbierac w nieskończoność. Generalnie sama kwestia wzbudzania poczucia winy w koncowej fazie związku była na porządku dziennym. Zaczęłam się mimowolnie tlumaczyc ze wszystkiego i nawet nie wiem kiedy to się stało. Przy nim wlasciwie non stop czuje sie winna. Czy ktoras z Was przechodzila przez wyprowadzke od narcyza? Jak wytrwac i nie dac sie namowic na "ostatnia szanse" po raz setny? Prosze dajcie mi nadzieje, ze to jest do przezycia...

Tak. Przechodziłam. To jest do przeżycia, ale trudne, bo jak sama już wiesz wzbudzają poczucie winy.
Spróbuj to zrobić bez jego obecności. Wykorzystaj chwilę. Spakuj się, a potem po prostu wyjdź. Każde przedłużanie z jego strony będzie Cię później prześladować. Cierpiętnicza mina. Nawet łzy. Wspominanie dobrych chwil. Będzie robił wszystko, żebyś szybko nie zapomniała.
A Twoim zadaniem jest się odciąć. Nie rozpamiętywać, nie szukać śladów jego obecności w rzeczach które zabrałaś. Zablokuj go na FB (lub przynajmniej przestań obserwować). Im mniej sentymentów tym szybsze ozdrowienie. Myśl o sobie. Oni naprawdę mają uczucia innych w czterech literach...

933 Ostatnio edytowany przez Narcyza (2019-12-30 17:58:07)

Odp: Starosc z Narcyzem
Klara2204 napisał/a:

Narcyzo, a co z tymi N, którzy są w długoletnich związkach. Dzieci, żona i nagle pojawia się miłość życia. On chce spróbować jeszcze raz, bo ten mu nie wyszedł. Biega za nową miłością, kupuje drogie prezenty, wycieczki. Nie liczy się już żona, ani dziecko, bo jego do nowej ciągnie. Straszne to jest.

Ci mniej inteligentni N myślą że to miłość ich życia a rutyna później i tak przynosi rozczarowanie. Dlatego zostawiają rodzinę dla nowej Pani. To błąd.

Ja i mój narcyz jesteśmy w długoletnich małżeństwach i żadne z nas nigdy nie myślało o rozwodzie, chociaż wrażenie przez pierwsze miesiące mieliśmy takie że jesteśmy dla siebie stworzeni. Ale obydwoje zdajemy sobie sprawę z tego że to tylko iluzja która przeminie.

934

Odp: Starosc z Narcyzem
Mysza22 napisał/a:

Hej Ulle, śledzę Twoją historię od dłuższego czasu.  Jest mi bliska. Zniknęłaś przed Świętami. Jak je spędzasz? Mam nadzieję , że z rodziną i nie dałaś się odsunąć od córki i wnuczki. No i że kot też z Wami świętuje. Pozdrawiam świątecznie.


Myszko, Ulle chyba popłynęła. W temacie miłosne rytuały napisała tak:

ulle napisał/a:

A my mamy taki rytuał, że mój Pan wyskakuje z łóżka, mnie nie pozwala i idzie do kuchni robić nam kawę uwzględniając nasze upodobania kawowe i zawsze przynosi kilka pysznych ciasteczek do kawy, pijemy więc sonie kawę, rozmawiamy, przytuleni do siebie i oglądamy telewizję, bo mamy ogromny telewizor w sypialni. Takie poranki uwielbiamy.

Cóż, dobre rady Ulle, były dobre, miały pomóc i zapewne wielu pomogły, ale czy jej samej?

Cokolwiek Ulle postanowiłaś,życzę Ci szczęścia i spełnienia marzeń.

935

Odp: Starosc z Narcyzem
Narcyza napisał/a:
Klara2204 napisał/a:

Narcyzo, a co z tymi N, którzy są w długoletnich związkach. Dzieci, żona i nagle pojawia się miłość życia. On chce spróbować jeszcze raz, bo ten mu nie wyszedł. Biega za nową miłością, kupuje drogie prezenty, wycieczki. Nie liczy się już żona, ani dziecko, bo jego do nowej ciągnie. Straszne to jest.

Ci mniej inteligentni N myślą że to miłość ich życia a rutyna później i tak przynosi rozczarowanie. Dlatego zostawiają rodzinę dla nowej Pani. To błąd.

Ja i mój narcyz jesteśmy w długoletnich małżeństwach i żadne z nas nigdy nie myślało o rozwodzie, chociaż wrażenie przez pierwsze miesiące mieliśmy takie że jesteśmy dla siebie stworzeni. Ale obydwoje zdajemy sobie sprawę z tego że to tylko iluzja która przeminie.

Zabawne, że piszesz tu o inteligencji N. Przez cały czas miałam mojego N za inteligentnego i stabilnego, a w momencie kiedy pojawiła się nowa to mam wrażenie, że mu totalnie odbiło. Próbował ze mną różnych sztuczek, był przymilny, uwodzicielski i na końcu wredny i agresywny żeby postawić na swoim i rozegrać rozwód po swojej myśli. Niestety zaparłam się i powiedziałam, że nie popuszczę i udowodnię mu winę. Znalazłam dowody jego zdrady. Nastoletnie dziecko się od niego odwróciło i został z tą swoją „damą serca”, a ja dochodzę do wniosku, że jest żałosny. Mimo to nadal mnie boli, że wybrał ją, a nie rodzinę. Mam żal.

936

Odp: Starosc z Narcyzem

Powiedzcie mi moje drogie. Wiadomo, że N zawsze musi wygrać, a co kiedy przegrywa? Kiedy udowodni mu się jego winę?

937

Odp: Starosc z Narcyzem
Klara2204 napisał/a:
Narcyza napisał/a:
Klara2204 napisał/a:

Narcyzo, a co z tymi N, którzy są w długoletnich związkach. Dzieci, żona i nagle pojawia się miłość życia. On chce spróbować jeszcze raz, bo ten mu nie wyszedł. Biega za nową miłością, kupuje drogie prezenty, wycieczki. Nie liczy się już żona, ani dziecko, bo jego do nowej ciągnie. Straszne to jest.

Ci mniej inteligentni N myślą że to miłość ich życia a rutyna później i tak przynosi rozczarowanie. Dlatego zostawiają rodzinę dla nowej Pani. To błąd.

Ja i mój narcyz jesteśmy w długoletnich małżeństwach i żadne z nas nigdy nie myślało o rozwodzie, chociaż wrażenie przez pierwsze miesiące mieliśmy takie że jesteśmy dla siebie stworzeni. Ale obydwoje zdajemy sobie sprawę z tego że to tylko iluzja która przeminie.

Zabawne, że piszesz tu o inteligencji N. Przez cały czas miałam mojego N za inteligentnego i stabilnego, a w momencie kiedy pojawiła się nowa to mam wrażenie, że mu totalnie odbiło. Próbował ze mną różnych sztuczek, był przymilny, uwodzicielski i na końcu wredny i agresywny żeby postawić na swoim i rozegrać rozwód po swojej myśli. Niestety zaparłam się i powiedziałam, że nie popuszczę i udowodnię mu winę. Znalazłam dowody jego zdrady. Nastoletnie dziecko się od niego odwróciło i został z tą swoją „damą serca”, a ja dochodzę do wniosku, że jest żałosny. Mimo to nadal mnie boli, że wybrał ją, a nie rodzinę. Mam żal.

Widocznie zmęczył się w tym małżeństwie skoro jednak wybrał nową i jezeli nie zdaje sobie sprawy że jego stan idealizacji nowej zdobyczy jest przejściowy, to świadczy o tym, że nie jest świadomy tego że jest narcyzem.

938

Odp: Starosc z Narcyzem
Klara2204 napisał/a:

Powiedzcie mi moje drogie. Wiadomo, że N zawsze musi wygrać, a co kiedy przegrywa? Kiedy udowodni mu się jego winę?


Wojna z narcyzem... przygotuj się na krwawe i mściwe starcia..

939

Odp: Starosc z Narcyzem
Klara2204 napisał/a:

Powiedzcie mi moje drogie. Wiadomo, że N zawsze musi wygrać, a co kiedy przegrywa? Kiedy udowodni mu się jego winę?

Odwraca kota ogonem wink

940

Odp: Starosc z Narcyzem
ósemka napisał/a:
Mysza22 napisał/a:

Hej Ulle, śledzę Twoją historię od dłuższego czasu.  Jest mi bliska. Zniknęłaś przed Świętami. Jak je spędzasz? Mam nadzieję , że z rodziną i nie dałaś się odsunąć od córki i wnuczki. No i że kot też z Wami świętuje. Pozdrawiam świątecznie.


Myszko, Ulle chyba popłynęła. W temacie miłosne rytuały napisała tak:

ulle napisał/a:

A my mamy taki rytuał, że mój Pan wyskakuje z łóżka, mnie nie pozwala i idzie do kuchni robić nam kawę uwzględniając nasze upodobania kawowe i zawsze przynosi kilka pysznych ciasteczek do kawy, pijemy więc sonie kawę, rozmawiamy, przytuleni do siebie i oglądamy telewizję, bo mamy ogromny telewizor w sypialni. Takie poranki uwielbiamy.

Cóż, dobre rady Ulle, były dobre, miały pomóc i zapewne wielu pomogły, ale czy jej samej?

Cokolwiek Ulle postanowiłaś,życzę Ci szczęścia i spełnienia marzeń.


Osemko i myszko oraz pozostałe kochane dziewczyny, odezwę się za kilka dni, gdy wrócę do domu. U mnie wszystko ok. Napiszę.

941 Ostatnio edytowany przez Klara2204 (2019-12-30 22:40:27)

Odp: Starosc z Narcyzem
Narcyza napisał/a:
Klara2204 napisał/a:
Narcyza napisał/a:

Ci mniej inteligentni N myślą że to miłość ich życia a rutyna później i tak przynosi rozczarowanie. Dlatego zostawiają rodzinę dla nowej Pani. To błąd.

Ja i mój narcyz jesteśmy w długoletnich małżeństwach i żadne z nas nigdy nie myślało o rozwodzie, chociaż wrażenie przez pierwsze miesiące mieliśmy takie że jesteśmy dla siebie stworzeni. Ale obydwoje zdajemy sobie sprawę z tego że to tylko iluzja która przeminie.

Zabawne, że piszesz tu o inteligencji N. Przez cały czas miałam mojego N za inteligentnego i stabilnego, a w momencie kiedy pojawiła się nowa to mam wrażenie, że mu totalnie odbiło. Próbował ze mną różnych sztuczek, był przymilny, uwodzicielski i na końcu wredny i agresywny żeby postawić na swoim i rozegrać rozwód po swojej myśli. Niestety zaparłam się i powiedziałam, że nie popuszczę i udowodnię mu winę. Znalazłam dowody jego zdrady. Nastoletnie dziecko się od niego odwróciło i został z tą swoją „damą serca”, a ja dochodzę do wniosku, że jest żałosny. Mimo to nadal mnie boli, że wybrał ją, a nie rodzinę. Mam żal.

Widocznie zmęczył się w tym małżeństwie skoro jednak wybrał nową i jezeli nie zdaje sobie sprawy że jego stan idealizacji nowej zdobyczy jest przejściowy, to świadczy o tym, że nie jest świadomy tego że jest narcyzem.

Nie jest świadomy, zresztą rok temu nawet ja nie miałam pojęcia o narcyźmie. Nie wiem jednak co będzie dalej. Zanim zaczęliśmy walczyć, mówił, że nie wie czy mu ten związek wyjdzie i że za rok, może dwa albo pięć lat do mnie wróci. Niestety nie spodziewał się, że ja się podniosę i zawalczę o siebie. Nic nie idzie po jego myśli. Cokolwiek nie zrobi obraca się przeciwko niemu. Zastanawiam się co będzie kiedy minie mu czas idealizacji nowej partnerki, kiedy ta walka między nami się skończy. Co masz na myśli pisząc, że się „zmęczył”?

942

Odp: Starosc z Narcyzem
Klara2204 napisał/a:

Powiedzcie mi moje drogie. Wiadomo, że N zawsze musi wygrać, a co kiedy przegrywa? Kiedy udowodni mu się jego winę?

Nieee, nigdy w ten sposób nie wygrasz z narcyzem. Przenigdy.
Nawet jeśli udowodnisz mu jego winę, to nigdy tego nie przyzna, dodatkowo rozwścieczy go to i obudzi w nim najgorsze instynkty.
Wygrywamy TYLKO wtedy kiedy odchodzimy, nie wracamy i jesteśmy szczęśliwe.
To jest prawdziwa wygrana w wojnie z narcyzem. I jedyna możliwa.

943 Ostatnio edytowany przez Klara2204 (2019-12-30 22:35:52)

Odp: Starosc z Narcyzem
IsaBella77 napisał/a:
Klara2204 napisał/a:

Powiedzcie mi moje drogie. Wiadomo, że N zawsze musi wygrać, a co kiedy przegrywa? Kiedy udowodni mu się jego winę?

Nieee, nigdy w ten sposób nie wygrasz z narcyzem. Przenigdy.
Nawet jeśli udowodnisz mu jego winę, to nigdy tego nie przyzna, dodatkowo rozwścieczy go to i obudzi w nim najgorsze instynkty.
Wygrywamy TYLKO wtedy kiedy odchodzimy, nie wracamy i jesteśmy szczęśliwe.
To jest prawdziwa wygrana w wojnie z narcyzem. I jedyna możliwa.

Ja już odeszłam. Kontaktuję się z nim tylko w sprawie dziecka, a nawet to robię tylko i wyłącznie wtedy kiedy jestem do tego zmuszona. On żyje swoim życiem, a ja swoim. Resztę załatwiam sądownie i przez adwokata. Nie mam już nic do stracenia. Zresztą mam też tą świadomość, że on już do mnie nie wróci.

944

Odp: Starosc z Narcyzem

Więc nie ma już między Wami tak naprawdę wojny?
Czy na czym ta wojna ma polegać?

945 Ostatnio edytowany przez Mysza22 (2019-12-30 23:11:09)

Odp: Starosc z Narcyzem

Cieszę się Ulle, że się odezwałaś. W takim razie korzystaj z tego świątecznego czasu i bierz jak najwięcej dla siebie.               
Z niecierpliwością czekam na wiadomości od Ciebie.
O sobie napiszę, bo jest o czym, oj jest, ale muszę się odważyć.
Pozdrawiam Ciebie i wszystkich autorów w tym temacie.

946

Odp: Starosc z Narcyzem
IsaBella77 napisał/a:

Więc nie ma już między Wami tak naprawdę wojny?
Czy na czym ta wojna ma polegać?

Walczymy ze sobą w sądzie. On cały czas zapiera się, że nikogo nie ma, że mnie nie zdradził i że to ja byłam złą żoną. Nie dbałam o niego, nie kochałam, byłam agresywna. Przypisał mi wszystko to co sam robił. Udowodniłam mu posiadanie kochanki, to, że z nią mieszka od kilku miesięcy i był z nią na wczasach. Myślał, że to się nie wyda. Wkurzył mnie po prostu. Teraz nadskakuje nowej partnerce.

947

Odp: Starosc z Narcyzem
IsaBella77 napisał/a:

Nawet jeśli udowodnisz mu jego winę, to nigdy tego nie przyzna, dodatkowo rozwścieczy go to i obudzi w nim najgorsze instynkty.
Wygrywamy TYLKO wtedy kiedy odchodzimy, nie wracamy i jesteśmy szczęśliwe.
To jest prawdziwa wygrana w wojnie z narcyzem. I jedyna możliwa.

To są święte słowa i temat o narcyzach można zamknąć.

948 Ostatnio edytowany przez CzteryCzwarte (2020-01-03 12:02:28)

Odp: Starosc z Narcyzem

Ja wczoraj chyba znalazlam dla siebie lokum, mam potwierdzic do jutra i chyba się zdecyduje. To by oznaczalo, ze w przyszlym tygodniu zabiorę wszystkie rzeczy z obecnego mieszkania. Poki co nie ma miejsca obrzucanie mnie winą, nie ukrywam, ze czuje z tego powodu ulgę. Nie ma tez scen... Czuję, ze działam teraz na jakims automacie i wypieram to co sie dzieje. Pierwsze noce w nowym miejscu moga być bardzo trudne, na szczescie rodzina i przyjaciele sa w gotowości by mnie wspierać, choćby telefonicznie (mieszkam w innym kraju). Trzymajcie się dzielnie!

949

Odp: Starosc z Narcyzem
CzteryCzwarte napisał/a:

Ja wczoraj chyba znalazlam dla siebie lokum, mam potwierdzic do jutra i chyba się zdecyduje. To by oznaczalo, ze w przyszlym tygodniu zabiorę wszystkie rzeczy z obecnego mieszkania. Poki co nie ma miejsca obrzucanie mnie winą, nie ukrywam, ze czuje z tego powodu ulgę. Nie ma tez scen... Czuję, ze działam teraz na jakims automacie i wypieram to co sie dzieje. Pierwsze noce w nowym miejscu moga być bardzo trudne, na szczescie rodzina i przyjaciele sa w gotowości by mnie wspierać, choćby telefonicznie (mieszkam w innym kraju). Trzymajcie się dzielnie!

Trzymam kciuki. Musi być dobrze!
Zrobiłaś pierwszy krok, a ten właśnie jest najtrudniejszy.

950

Odp: Starosc z Narcyzem

Dzięki Unisa.

Jak u Ciebie?

951

Odp: Starosc z Narcyzem

Niby spokojnie. Staram się nie myśleć, ale czasem zaczyna mnie znowu boleć.
Na moje życzenia świąteczne odpisał krótkim "Wzajemnie" po czterech dniach.
Nie wysyłałam życzeń noworocznych, ale też nie dostałam ich od niego.
Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie jego serdeczna wizyta w ostatnim dniu pracy przed świętami. Był serdeczny, taki jak kiedyś za dawnych czasów.
A ja chyba po raz kolejny dałam się nabrać.
Cały czas się zastanawiam czy z takim narcyzem w tle jestem w stanie zbudować coś normalnego. Boję się, że podświadomie szukam jego cech w innych facetach...

952 Ostatnio edytowany przez ulle (2020-01-04 22:57:40)

Odp: Starosc z Narcyzem

Jestem już w domu i zgodnie z obietnicą piszę do was dziewczyny.
No cóż? Powiem krótko - nie było fajnie i chleba z tej mąki raczej nie będzie tzn nie będzie na pewno. Nie ma takich pieniędzy ani takich dóbr materialnych, takich luksusow, które warte byłyby rezygnacji z własnego życia, z samej siebie i skazania się na bycie klakierem jakiegoś człowieka.
On naprawdę się starał i naprawdę widać było, że bardzo zależy mu na tym, żebym z nim zamieszkała, ale jego codzienne nawyki, sposób podchodzenia do innych ludzi, traktowania ich i zachowanie na co dzień pod jednym dachem są dla mnie czymś absolutnie nie do przyjęcia. Pierwsza rzecz to jego pedantyzm, zachowania pod tym względem graniczace wręcz z absurdem. Życie z człowiekiem, który potrafi funkcjonować tylko w sterylnych warunkach jest po prostu niemożliwe. Gdybyście zobaczyły do jakich absurdalnych zachowań i poglądów może posunąć się pedant, to w życiu nie uwierzylybyscie w coś takiego. Ten człowiek sam siebie zamecza tym swoim perfekcjonizmem i zaorze każda inna istotę. To obłęd a nie życie.
Druga rzecz, to jego potworny egoizm i egocentryzm. Rzeczy niewiarygodne i ciężkie do wyobrażenia sobie, że są tacy ludzie. Toż to niewolnik samego siebie.
Następna sorawa- każda rzecz dobra i normalna dla związku, a więc dobra dla niego i dla siebie należy wynegocjować, a negocjacje z nim naprawdę są bardzo ciężkie. Wszystko, czego chciałabym dla siebie musiałabym wyrywać mu z łap zębami i pazurami. Inaczej siedziałabym tam za przysłowiową miskę ryżu. A więc na każdym kroku walka i udowadnianie mu, że nie jestem taka głupia, jak on jest mądry. Do niego trzeba by było mieć stalowe nerwy, być jakimś bezdysznym cyborgiem, żeby nie skończyć w wariatkowie. Normalny człowiek nie wytrzyma czegoś takiego.
Osoba, która nie potrafi postawić się komuś, być bezczelna i radykalna oraz stanowcza w swoich żądaniach od razu może się pakować i wynosić do siebie, ponieważ dla takiego człowieka byłaby nikim, zwykłym smieciem do wykorzystania. On ceni tylko tych, którzy potrafią sprawić, że on im w czymś ustapi.
Chodzi mi o to, że tacy ludzie chętnie pomiataja ludźmi naprawdę dobrze im zyczacymi i wiele wybaczaja narcyzowi, takich on ma za nic i lekceważy, natomiast powazaja tylko takich, którzy ich się nie boją i jasno stawiają różne żądania i potrafią być bezczelni. Takich narcyz poważa, albo inaczej, z takimi on się liczy w tym sensie, że nie będzie się starał ich wykorxystac. Wyjaśnię to na dość głupim przykładzie, ale jakże dobrze pokazujący ich sposób myślenia. Jak wiecie byłam u niego z kotem. Kot i sterylnie żyjący pedant niezbyt udana kombinacja, na pewno to przyznacie. Wiecie też o tym, że kot potrafi uwziasc się na osobę, której nie lubi i np sikac do butów tej osoby, złośliwie i z premedytacją i w związku z tym mój facet chociaż patrzeć nie mógł na mojego kota widząc w nim jedynie źródło sierści w całym domu, podobno nawet na suficie widział sierść kota mojego szanowal i starał się mu w niczym nie podpasc. Dlaczego? Otóż dlatego, żeby mój kot nie lał na jego rzeczy osobiste i na jego dom. Tylko dlatego szanowal go, nie psikal na niego, nie prychal, bo bal się zemsty kota.
Tak więc jestem już w domu, na dywanie mam trochę kociej sierści, ale nie dramatyzuje  z tego powodu ani nie zamierzam wyrzucać kota z domu.
Życie z nim,  z narcyzem, a z kotem, rzecz jasna, byłoby dla mnie meczarnia i choćby oferował mi nie wiadomo jakie złote góry, ja wybieram siebie oraz domek ciasny ale własny.

953

Odp: Starosc z Narcyzem

Ulle,
widocznie potrzebowałaś się przekonać na własnej skórze, że człowiek o którym marzyłaś tyle lat nie nadaje się na dobrego partnera.

Taki z niego partner jak z koziej dupy trąba (Twoje słowa wink ). Na przyjaciela też się nie nadaje bo nie widzi nic więcej, poza czubkiem własnego nosa.

Teraz, kiedy się zestarzał przydałaby mu się opiekunka, lecz nie byle jaka, o nie!, przecież on jest kimś! - więc wcale się nie dziwię, że mając w pamięci piękną zakochaną kobietę, która spełniała jego życzenia, była zawsze kiedy potrzebował – wybrał Ciebie.

I tu zaszła zmiana, której się zapewne nie spodziewał – zmiana zaszła u Ciebie - tak Ulle, to Ty się zmieniłaś, nie on. On jedynie próbował się chwilowo dostosować do okoliczności, a zależało mu przede wszystkim na tym, żeby było tak, jak sobie zaplanował.

Ale Ty Ulle wiesz o tym wszystkim.

Trzymaj się dziewczyno! i pamiętaj, że zostawiając za sobą to perfumowane szambo, znacznie zwiększasz swoje szanse na znalezienie kogoś z kim poczujesz się jak w prawdziwej perfumerii, czego bardzo Ci życzę.

P.S. Przytul sierściucha smile

954

Odp: Starosc z Narcyzem
ósemka napisał/a:

Ulle,
widocznie potrzebowałaś się przekonać na własnej skórze, że człowiek o którym marzyłaś tyle lat nie nadaje się na dobrego partnera.

Taki z niego partner jak z koziej dupy trąba (Twoje słowa wink ). Na przyjaciela też się nie nadaje bo nie widzi nic więcej, poza czubkiem własnego nosa.

Teraz, kiedy się zestarzał przydałaby mu się opiekunka, lecz nie byle jaka, o nie!, przecież on jest kimś! - więc wcale się nie dziwię, że mając w pamięci piękną zakochaną kobietę, która spełniała jego życzenia, była zawsze kiedy potrzebował – wybrał Ciebie.

I tu zaszła zmiana, której się zapewne nie spodziewał – zmiana zaszła u Ciebie - tak Ulle, to Ty się zmieniłaś, nie on. On jedynie próbował się chwilowo dostosować do okoliczności, a zależało mu przede wszystkim na tym, żeby było tak, jak sobie zaplanował.

Ale Ty Ulle wiesz o tym wszystkim.

Trzymaj się dziewczyno! i pamiętaj, że zostawiając za sobą to perfumowane szambo, znacznie zwiększasz swoje szanse na znalezienie kogoś z kim poczujesz się jak w prawdziwej perfumerii, czego bardzo Ci życzę.

P.S. Przytul sierściucha smile

Siersciucha już przytuliłam i nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo jestem szczęśliwa, że jestem już w domu.

Osemko, napiszę jutro, bo dzisiaj muszę jeszcze ogarnąć kuchnie i łazienke.
Myślę, że jesteś moją anonimowa przyjaciółką i jestem prawie pewna, znamy się z realu. Do jutra.

955 Ostatnio edytowany przez ulle (2020-01-06 09:01:34)

Odp: Starosc z Narcyzem
ulle napisał/a:
ósemka napisał/a:

Ulle,
widocznie potrzebowałaś się przekonać na własnej skórze, że człowiek o którym marzyłaś tyle lat nie nadaje się na dobrego partnera.

Taki z niego partner jak z koziej dupy trąba (Twoje słowa wink ). Na przyjaciela też się nie nadaje bo nie widzi nic więcej, poza czubkiem własnego nosa.

Teraz, kiedy się zestarzał przydałaby mu się opiekunka, lecz nie byle jaka, o nie!, przecież on jest kimś! - więc wcale się nie dziwię, że mając w pamięci piękną zakochaną kobietę, która spełniała jego życzenia, była zawsze kiedy potrzebował – wybrał Ciebie.

I tu zaszła zmiana, której się zapewne nie spodziewał – zmiana zaszła u Ciebie - tak Ulle, to Ty się zmieniłaś, nie on. On jedynie próbował się chwilowo dostosować do okoliczności, a zależało mu przede wszystkim na tym, żeby było tak, jak sobie zaplanował.

Ale Ty Ulle wiesz o tym wszystkim.

Trzymaj się dziewczyno! i pamiętaj, że zostawiając za sobą to perfumowane szambo, znacznie zwiększasz swoje szanse na znalezienie kogoś z kim poczujesz się jak w prawdziwej perfumerii, czego bardzo Ci życzę.

P.S. Przytul sierściucha smile

Siersciucha już przytuliłam i nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo jestem szczęśliwa, że jestem już w domu.

Osemko, napiszę jutro, bo dzisiaj muszę jeszcze ogarnąć kuchnie i łazienke.
Myślę, że jesteś moją anonimowa przyjaciółką i jestem prawie pewna, znamy się z realu. Do jutra.

Osemko, ja pojęcia nie miałam, że tacy starsi faceci, jak on i należący do grupy bardzo nadzianych maja takie problemy ze znalezieniem kobiety dla siebie na te swoje stare lata. Kasy maja jak lodu, mieszkają w pięknych rezydencjach, a jednak siedzą sami i jakoś nie kręcą się koło nich kobiety, ani te starsze, ani te młodsze. Ci faceci maja popieprzone we lbach na swoim punkcie, hulaszcze życie za sobą, czyli wóde i liczne baby, forsa zrobiła im wodę z mózgu, dzisiaj liczne choroby i samotność, potworna samotność. Szukają kobiety z ogromną desperacja i nie mogą znaleźć. Ci którzy jakimś cudem ostali się jeszcze ze starymi żonami próbują przytulić się do swoich latami pogardzanych żon, ale większość z nich jest wolna po licznych romansach z młodymi gidiami.
Strach, choroby i zbliżający się koniec życia coraz bardziej zaglądają im w oczy i teraz na stare lata wzueliby każda, która tylko by się zgodziła. Najwięcej nadziei pokladaja w kobietach, które znalazły się w fatalnej sytuacji bytowej, niektórzy np w Ukrainkach. Przez te kilka tygodni napatrzylam się i nasluchalam takich historii, że jestem w szoku. Ale swiatek. Niewiarygodne rzeczy.
Tak, ja wiem doskonale o tym, że zostałam wybrana spośród wielu na te zaszczytna funkcje opiekunki na jego stare lata, ponieważ wśród innych jego kobiet z przeszłości JA WYTRZYMALAM NAJWIECEJ. Kochałam go bardzo i dużo znosilam, fizycznie też bardzo mu się podobałam, pociągalam go i na dodatek sroce spid ogona nie wypadłam, chociaż daleko mi było do jego pozycji społecznej, oczywiście według jego standardów.
Tak więc mają dzisiaj te bonzy do wiwatu. Kilku z nich nawet poznałam i słyszałam ich rozmowy. Szok. Naprawdę uwierzcie mi.
Ten mój miał się oczywiście za wielkiego szczesciarza i chelpil się tym, że ma taką kobietę, jak ja.
Patrzyłam na to wszystko z politowaniem i rzecz jasna, nie przyciągało mnie do tego mojego faceta, lecz wprost przeciwnie.
Dobrze, że miałam że sobą kota, bo jak na ironię losu, ten mały zwierzak dokonał wszystkiego. Sierść była wszędzie, podobno nawet w jego kawie i na suficie, a ja nasluchalam się odpowiednich komentarzy i nasprzatalam chalupe za wszystkie czasy. Wyszło więc na to, że zdradziłam go z kotem i upokorzylam jak tylko można najbardziej, bo wybrałam kota.

On cała rzecz że mną dokładnie sobie zaplanował, jednak nie przewidział tego, że przez te wszystkie lata ja mocno pracowałam nad sobą i po dawnej ule nie ma dzisiaj ani śladu. On nie zrobił postępu nawet na centymetr, wręcz przeciwnie, zrobił się z niego jeszcze większy buc, ja natomiast jako ulle w nowym wydaniu pasowałam do niego, jak kwiatek do kozucha.
On przeżywa teraz dramat i oczywiście dalej dzwoni do mnie próbując coś tam jeszcze mi uświadomić, a ja jestem szczęśliwa i czuję się tak, jakbym zdjela że swoich pleców wor kamieni.
Dziewczyny, pracujecie nad sobą i naprawdę nie bójcie się życia bez Narcyza u boku, bo jak napisała ósemka poprzez upieranie się przy narcyzie odbieracie sobie szansę na życie w perfumerii, zamiast tego upieracie się przy perfumerowanym szambie.
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
Pisze pospiesznie, więc sorry za jakieś literówki albo błędy różnego typu.
Uśmiech na twarzy, piers do przodu i do boju. Życie jest piękne.

956

Odp: Starosc z Narcyzem

Ulle, masz całkowitą rację.
W późniejszym wieku ci osobnicy pozostają sami jak palec, albo ewentualnie jakiś drobny odsetek ma przy sobie jeszcze swoje najbardziej wytrwałe ofiary. I oni paradoksalnie - ale mają najlepiej, bo ofiary bardzo dbają o nich i zabiegają i otaczają ich opieką, z której pawiany korzystają skwapliwie, choć zupełnie niezasłużenie - tyranizując te ofiary do końca życia.

957

Odp: Starosc z Narcyzem
ulle napisał/a:

Uśmiech na twarzy, piers do przodu i do boju. Życie jest piękne.

I tego się trzymaj wink
Pozdrawiam

958

Odp: Starosc z Narcyzem

Przyszłam się trochę wygadac. Dzis odebralam klucze do nowego miejsca i spedzam tu pierwsza noc. W sobote przewoze rzeczy ze starego mieszkania do nowego. Tego dnia sie od dawna obawiam. W nowym miejscu czuje sie całkiem dobrze i mam nadzieje, ze uda mi sie zbudowac tutaj swoj maly wewnętrzny dom. Sobote rano zaczynam od spotkania z terapeutka, potem zajmuje sie rzeczami. Rodzina jest "w pogotowiu" pod telefonem w razie gdybym byla w bardzo slabym stanie. W niedzielę widzę sie z przyjacielem, troche zeby sobie poplakac i nie być samej. A później? Nie wiem. Robie jakies plany na reszte stycznia i lutego, zeby miec na co czekać. Bede tez mieszkac blizej przyjaciółki. Boje sie, ze dochodzenie do siebie zajmie mi wieki. Czasem obawiam się, ze nigdy mi nie minie, ale powtarzam sobie, ze to po prostu moja glowa płata mi figle. Jestem dzielna, Wy tez bądźcie.

959

Odp: Starosc z Narcyzem
CzteryCzwarte napisał/a:

Przyszłam się trochę wygadac. Dzis odebralam klucze do nowego miejsca i spedzam tu pierwsza noc. W sobote przewoze rzeczy ze starego mieszkania do nowego. Tego dnia sie od dawna obawiam. W nowym miejscu czuje sie całkiem dobrze i mam nadzieje, ze uda mi sie zbudowac tutaj swoj maly wewnętrzny dom. Sobote rano zaczynam od spotkania z terapeutka, potem zajmuje sie rzeczami. Rodzina jest "w pogotowiu" pod telefonem w razie gdybym byla w bardzo slabym stanie. W niedzielę widzę sie z przyjacielem, troche zeby sobie poplakac i nie być samej. A później? Nie wiem. Robie jakies plany na reszte stycznia i lutego, zeby miec na co czekać. Bede tez mieszkac blizej przyjaciółki. Boje sie, ze dochodzenie do siebie zajmie mi wieki. Czasem obawiam się, ze nigdy mi nie minie, ale powtarzam sobie, ze to po prostu moja glowa płata mi figle. Jestem dzielna, Wy tez bądźcie.

„Skoro można pomyśleć, że może być lepiej, to znaczy, że już jest lepiej.”(Olga Tokarczuk)

Powodzenia Ci życzę wink

960

Odp: Starosc z Narcyzem

Narcyzo dziękuję że potrafisz pewne rzeczy tak wytłumaczyć to jest łatwiejsze kiedy mówi to osoba która jest blisko takich spraw.

Dziewczyny wszystkiego dobrego w Nowym Roku . Ja usilnie wierzę w dobro które wraca i jestem pewna że będziemy tak szczęśliwe że jeszcze będziemy się z tego wszystkiego kiedyś smialy:)

961

Odp: Starosc z Narcyzem
Klara2204 napisał/a:
Narcyza napisał/a:
Klara2204 napisał/a:

Zabawne, że piszesz tu o inteligencji N. Przez cały czas miałam mojego N za inteligentnego i stabilnego, a w momencie kiedy pojawiła się nowa to mam wrażenie, że mu totalnie odbiło. Próbował ze mną różnych sztuczek, był przymilny, uwodzicielski i na końcu wredny i agresywny żeby postawić na swoim i rozegrać rozwód po swojej myśli. Niestety zaparłam się i powiedziałam, że nie popuszczę i udowodnię mu winę. Znalazłam dowody jego zdrady. Nastoletnie dziecko się od niego odwróciło i został z tą swoją „damą serca”, a ja dochodzę do wniosku, że jest żałosny. Mimo to nadal mnie boli, że wybrał ją, a nie rodzinę. Mam żal.

Widocznie zmęczył się w tym małżeństwie skoro jednak wybrał nową i jezeli nie zdaje sobie sprawy że jego stan idealizacji nowej zdobyczy jest przejściowy, to świadczy o tym, że nie jest świadomy tego że jest narcyzem.

Nie jest świadomy, zresztą rok temu nawet ja nie miałam pojęcia o narcyźmie. Nie wiem jednak co będzie dalej. Zanim zaczęliśmy walczyć, mówił, że nie wie czy mu ten związek wyjdzie i że za rok, może dwa albo pięć lat do mnie wróci. Niestety nie spodziewał się, że ja się podniosę i zawalczę o siebie. Nic nie idzie po jego myśli. Cokolwiek nie zrobi obraca się przeciwko niemu. Zastanawiam się co będzie kiedy minie mu czas idealizacji nowej partnerki, kiedy ta walka między nami się skończy. Co masz na myśli pisząc, że się „zmęczył”?


Też to słyszałam jak przyjechał oddać mi rzeczy patrzył maślanymi oczami i padały teksty że to nie jest tak że mu na mnie nie zależy i że za jakiś czas ... Blablabla

Mam jakieś dziwne odczucie że jakieś furtki niegdy do końca nie domykają

962 Ostatnio edytowany przez Narcyza (2020-01-10 12:15:06)

Odp: Starosc z Narcyzem

Mój narcyz po tygodniu od rozstania przyjeżdżał na parking pod moją firmę, sprawdzał czy jestem i odjeżdżał.
Zadzwonił, poprosił o spotkanie. Umówiliśmy się na parkingu przy mojej firmie żeby było bezpiecznie, nie wiem na ile on jest niezrownowazony.
Zgodziłam się, bo chciałam popatrzeć jak się miota. Miotał się, chciał mojego powrotu ale jego słowa były mi zupełnie obojętne, a kiedy powiedział ze mnie kocha wybuchłam śmiechem.
Przytuliłam go, pocalowalam namiętnie, uwielbiam jego usta.. podziękowałam za wspólnie spędzony czas i powiedziałam żeby więcej nie dzwonił ani nie przyjeżdżał.
Mam nadzieję że zadziała bo już nic nie czuję do niego, nawet sympatii, chociaż bym chciała to czuć.

963

Odp: Starosc z Narcyzem
Narcyza napisał/a:

Mój narcyz po tygodniu od rozstania przyjeżdżał na parking pod moją firmę, sprawdzał czy jestem i odjeżdżał.
Zadzwonił, poprosił o spotkanie. Umówiliśmy się na parkingu przy mojej firmie żeby było bezpiecznie, nie wiem na ile on jest niezrownowazony.
Zgodziłam się, bo chciałam popatrzeć jak się miota. Miotał się, chciał mojego powrotu ale jego słowa były mi zupełnie obojętne, a kiedy powiedział ze mnie kocha wybuchłam śmiechem.
Przytuliłam go, pocalowalam namiętnie, uwielbiam jego usta.. podziękowałam za wspólnie spędzony czas i powiedziałam żeby więcej nie dzwonił ani nie przyjeżdżał.
Mam nadzieję że zadziała bo już nic nie czuję do niego, nawet sympatii, chociaż bym chciała to czuć.

Jak ja Ci zazdroszczę, że nic już do niego nie czujesz. Mój N, co jakiś czas się odzywa. Chciałabym tak jak Ty być już obojętną.

964

Odp: Starosc z Narcyzem

Bzdury.
Nie całuje się, nie przytula, i nie odgrywa rólek przed człowiekiem, do którego już się nic nie czuje.
Obojętność sprawia, że takie rzeczy ani przez myśl nie przechodzą.

965 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2020-01-10 16:43:17)

Odp: Starosc z Narcyzem
ulle napisał/a:

Osemko, ja pojęcia nie miałam, że tacy starsi faceci, jak on i należący do grupy bardzo nadzianych maja takie problemy ze znalezieniem kobiety dla siebie na te swoje stare lata. Kasy maja jak lodu, mieszkają w pięknych rezydencjach, a jednak siedzą sami i jakoś nie kręcą się koło nich kobiety, ani te starsze, ani te młodsze. Ci faceci maja popieprzone we lbach na swoim punkcie, hulaszcze życie za sobą, czyli wóde i liczne baby, forsa zrobiła im wodę z mózgu, dzisiaj liczne choroby i samotność, potworna samotność. Szukają kobiety z ogromną desperacja i nie mogą znaleźć. Ci którzy jakimś cudem ostali się jeszcze ze starymi żonami próbują przytulić się do swoich latami pogardzanych żon, ale większość z nich jest wolna po licznych romansach z młodymi gidiami.
Strach, choroby i zbliżający się koniec życia coraz bardziej zaglądają im w oczy i teraz na stare lata wzueliby każda, która tylko by się zgodziła. Najwięcej nadziei pokladaja w kobietach, które znalazły się w fatalnej sytuacji bytowej, niektórzy np w Ukrainkach. Przez te kilka tygodni napatrzylam się i nasluchalam takich historii, że jestem w szoku. Ale swiatek. Niewiarygodne rzeczy.
Tak, ja wiem doskonale o tym, że zostałam wybrana spośród wielu na te zaszczytna funkcje opiekunki na jego stare lata, ponieważ wśród innych jego kobiet z przeszłości JA WYTRZYMALAM NAJWIECEJ. Kochałam go bardzo i dużo znosilam, fizycznie też bardzo mu się podobałam, pociągalam go i na dodatek sroce spid ogona nie wypadłam, chociaż daleko mi było do jego pozycji społecznej, oczywiście według jego standardów.
Tak więc mają dzisiaj te bonzy do wiwatu. Kilku z nich nawet poznałam i słyszałam ich rozmowy. Szok. Naprawdę uwierzcie mi.
Ten mój miał się oczywiście za wielkiego szczesciarza i chelpil się tym, że ma taką kobietę, jak ja.
Patrzyłam na to wszystko z politowaniem i rzecz jasna, nie przyciągało mnie do tego mojego faceta, lecz wprost przeciwnie.
Dobrze, że miałam że sobą kota, bo jak na ironię losu, ten mały zwierzak dokonał wszystkiego. Sierść była wszędzie, podobno nawet w jego kawie i na suficie, a ja nasluchalam się odpowiednich komentarzy i nasprzatalam chalupe za wszystkie czasy. Wyszło więc na to, że zdradziłam go z kotem i upokorzylam jak tylko można najbardziej, bo wybrałam kota.

On cała rzecz że mną dokładnie sobie zaplanował, jednak nie przewidział tego, że przez te wszystkie lata ja mocno pracowałam nad sobą i po dawnej ule nie ma dzisiaj ani śladu. On nie zrobił postępu nawet na centymetr, wręcz przeciwnie, zrobił się z niego jeszcze większy buc, ja natomiast jako ulle w nowym wydaniu pasowałam do niego, jak kwiatek do kozucha.
On przeżywa teraz dramat i oczywiście dalej dzwoni do mnie próbując coś tam jeszcze mi uświadomić, a ja jestem szczęśliwa i czuję się tak, jakbym zdjela że swoich pleców wor kamieni.
Dziewczyny, pracujecie nad sobą i naprawdę nie bójcie się życia bez Narcyza u boku, bo jak napisała ósemka poprzez upieranie się przy narcyzie odbieracie sobie szansę na życie w perfumerii, zamiast tego upieracie się przy perfumerowanym szambie.
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
Pisze pospiesznie, więc sorry za jakieś literówki albo błędy różnego typu.
Uśmiech na twarzy, piers do przodu i do boju. Życie jest piękne.

Brawo Ulle. Obyśmy wszystkie dotarły do takiego etapu.

966 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2020-01-10 20:32:52)

Odp: Starosc z Narcyzem
Klara2204 napisał/a:

Brawo Ulle. Obyśmy wszystkie dotarły do takiego etapu.


I oby wam nie zeszło tyle czasu do tego etapu, co Ulle.
Swoją drogą oni nie odpuszczają tak łatwo, więc czy to końcowy etap?... się okaże wink

967 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2020-01-10 20:33:17)

Odp: Starosc z Narcyzem
ósemka napisał/a:

I oby wam nie zeszło tyle czasu do tego etapu, co Ulle.
Swoją drogą oni nie odpuszczają tak łatwo, więc czy to końcowy etap?... się okaże wink

Ósemko, ten mój nie odpuszcza, bo za dużo osób w jego otoczeniu dowiedziało się o mnie, wiele osób poznalo mnie teraz gdy u niego byłam kilka tygodni, więc on ma problem, co im powiedzieć, bo ludzie przecież pytają co u mnie, co u nas. Dla niego to więc trochę sprawa honoru. Ja też namieszalam sporo w swojej rodzinie i wśród znajomych, ale w ogóle się tym nie przejmuję i normalnie mówię, że nic z tego nie będzie. On natomiast ma problem i zżera go ambicja.

968

Odp: Starosc z Narcyzem

Ulle on nie odpuści, wiesz o tym.

969 Ostatnio edytowany przez ulle (2020-01-10 20:30:46)

Odp: Starosc z Narcyzem
ósemka napisał/a:

Ulle on nie odpuści, wiesz o tym.

Wiem. Znam go jak własną kieszeń i jest przyzwyczajony do tego, że musi iść po jego myśli. Jednak ja też taka jestem. W każdym razie zabawnie jest teraz.
A swoją drogą, to ciekawe jak on wybrnie teraz z całej tej sytuacji wśród swoich znajomych, bo jeśli będzie im tłumaczył tak, jak mi powiedział, to w życiu nikt mu nie uwierzy. Każdy domyślić się, że coś się stało i że ucieklam od niego. Boi się więc, że będą się z niego nabijac.

970

Odp: Starosc z Narcyzem
ulle napisał/a:
ósemka napisał/a:

Ulle on nie odpuści, wiesz o tym.

Wiem. Znam go jak własną kieszeń i jest przyzwyczajony do tego, że musi iść po jego myśli. Jednak ja też taka jestem. W każdym razie zabawnie jest teraz.
A swoją drogą, to ciekawe jak on wybrnie teraz z całej tej sytuacji wśród swoich znajomych, bo jeśli będzie im tłumaczył tak, jak mi powiedział, to w życiu nikt mu nie uwierzy. Każdy domyślić się, że coś się stało i że ucieklam od niego. Boi się więc, że będą się z niego nabijac.

Pytanie, czy nadal się bawisz czy odpuszczasz?

971

Odp: Starosc z Narcyzem
ósemka napisał/a:
ulle napisał/a:
ósemka napisał/a:

Ulle on nie odpuści, wiesz o tym.

Wiem. Znam go jak własną kieszeń i jest przyzwyczajony do tego, że musi iść po jego myśli. Jednak ja też taka jestem. W każdym razie zabawnie jest teraz.
A swoją drogą, to ciekawe jak on wybrnie teraz z całej tej sytuacji wśród swoich znajomych, bo jeśli będzie im tłumaczył tak, jak mi powiedział, to w życiu nikt mu nie uwierzy. Każdy domyślić się, że coś się stało i że ucieklam od niego. Boi się więc, że będą się z niego nabijac.

Pytanie, czy nadal się bawisz czy odpuszczasz?

Odpuszczam go, bo źle by mi się z nim mieszkało pod jednym dachem, w dodatku pod jego dachem. Od wielu lat mieszkam sama i mam swoje przyzwyczajenia i przede wszystkim lubię robić w domu to, na co mam ochotę. U niego musiałabym chodzić pod linijkę, non stop sprzątać, jeść to, co on uważałby za dobre dla nas i na okrągło podziwiać jego piękny nowy dom oraz inne jego apartamenty. Pod jego dom niech sobie inni urządzają wycieczki, by podziwiać jego życiowy dorobek, pokazywać palcami jego chalupe, ale ja tego robić nie będę. Już nie mówiąc o moim kocie.

972

Odp: Starosc z Narcyzem
ulle napisał/a:
ósemka napisał/a:
ulle napisał/a:

Wiem. Znam go jak własną kieszeń i jest przyzwyczajony do tego, że musi iść po jego myśli. Jednak ja też taka jestem. W każdym razie zabawnie jest teraz.
A swoją drogą, to ciekawe jak on wybrnie teraz z całej tej sytuacji wśród swoich znajomych, bo jeśli będzie im tłumaczył tak, jak mi powiedział, to w życiu nikt mu nie uwierzy. Każdy domyślić się, że coś się stało i że ucieklam od niego. Boi się więc, że będą się z niego nabijac.

Pytanie, czy nadal się bawisz czy odpuszczasz?

Odpuszczam go, bo źle by mi się z nim mieszkało pod jednym dachem, w dodatku pod jego dachem. Od wielu lat mieszkam sama i mam swoje przyzwyczajenia i przede wszystkim lubię robić w domu to, na co mam ochotę. U niego musiałabym chodzić pod linijkę, non stop sprzątać, jeść to, co on uważałby za dobre dla nas i na okrągło podziwiać jego piękny nowy dom oraz inne jego apartamenty. Pod jego dom niech sobie inni urządzają wycieczki, by podziwiać jego życiowy dorobek, pokazywać palcami jego chalupe, ale ja tego robić nie będę. Już nie mówiąc o moim kocie.


Czyli to on poniósł porażkę, nie Ty - super.

973 Ostatnio edytowany przez ulle (2020-01-10 21:22:00)

Odp: Starosc z Narcyzem
ósemka napisał/a:
ulle napisał/a:
ósemka napisał/a:

Pytanie, czy nadal się bawisz czy odpuszczasz?

Odpuszczam go, bo źle by mi się z nim mieszkało pod jednym dachem, w dodatku pod jego dachem. Od wielu lat mieszkam sama i mam swoje przyzwyczajenia i przede wszystkim lubię robić w domu to, na co mam ochotę. U niego musiałabym chodzić pod linijkę, non stop sprzątać, jeść to, co on uważałby za dobre dla nas i na okrągło podziwiać jego piękny nowy dom oraz inne jego apartamenty. Pod jego dom niech sobie inni urządzają wycieczki, by podziwiać jego życiowy dorobek, pokazywać palcami jego chalupe, ale ja tego robić nie będę. Już nie mówiąc o moim kocie.


Czyli to on poniósł porażkę, nie Ty - super.

Ja poniosłam porażkę, bo długo w niego inwestowalam (nie chodzi o kasę), ale w finale pokonałam go i to jego własną bronią, czyli pewnością siebie bez względu na jego reakcje. Miałam dobrego nauczyciela w jego osobie.
On poniósł porażkę, bo niepotrzebnie spośród wielu kobiet z przeszłości uparl się akurat na mnie. Nie byłam dobrym wyborem, bo okazało się, że robię mu problem z moją zgoda na jego propozycję dla mnie.
Tak naprawdę, to oboje jesteśmy przegrani, tyle tylko że chociaż raz jemu przyszło się teraz troszkę pomeczyc. Wcześniej cierpienie było tylko moja działką.

974

Odp: Starosc z Narcyzem
IsaBella77 napisał/a:

Bzdury.
Nie całuje się, nie przytula, i nie odgrywa rólek przed człowiekiem, do którego już się nic nie czuje.
Obojętność sprawia, że takie rzeczy ani przez myśl nie przechodzą.

Emocjonalnie jest mi obojętny.
Ale fizycznie bardzo mnie pociąga.
Czułam jak jego usta drżą z podniecenia kiedy mnie całował, jak zawsze, chciałam tego doświadczyć ten ostatni raz.
Nic więcej.

975

Odp: Starosc z Narcyzem

Same sobie drogie Panie tworzycie legendy o nadzwyczajności zwykłych facetów z krwi i kości, bo chyba wam to potrzebne. Zaznaczę że odróżniłabym mężczyznę z narcystyczną osobowością od stalkera, bo to inna bajka.
Bo stalkerow należy unikać, a narcystycznego Pana ustawia w ryzach zwykłą asertywnością.
I wg mnie absolutną podstawą jest podobny stosunek do kotów smile
Ja nie lubię, i nie mogłabym być z kimś kto śpi , kotami i psami w łóżku., Ale to się wcześniej wie.

Posty [ 911 do 975 z 1,120 ]

Strony Poprzednia 1 … 13 14 15 16 17 18 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024