No właśnie o to mi chodziło, że dobre kosmetyki i w umiarze. Nie lubię chodzić bez podkładu na twarzy, nawet w domu. Tylko nakładam jedynie rozświetlacz i cienką warstwę podkładu. Żadnych innych zapychaczy, które tworzą wiele warstw. Dużo osób zachwyca się Revlonem, ale mnie on akurat nie podpasował, bo skóra w ogóle mi w nim nie oddychała. Trzeba dopasować, bo to nawet nie zależy od marki ani ceny. Mnie niestety pasuje jeden z droższych podkładów, a wypróbowałam mnóstwo różnych.
ale jednak te zwykłe najtańsze nie sa dobre ze względu na zdrowie i na to jak niszcza skóre. ja miałam jakiś puder czy fluid na twarzy dwa razy w życiu i nie lubie, mam jasna cere i tez ciężko mi dobrac poza tym nie mam cierpliwości ![]()
No właśnie o to mi chodziło, że dobre kosmetyki i w umiarze. Nie lubię chodzić bez podkładu na twarzy, nawet w domu. Tylko nakładam jedynie rozświetlacz i cienką warstwę podkładu. Żadnych innych zapychaczy, które tworzą wiele warstw. Dużo osób zachwyca się Revlonem, ale mnie on akurat nie podpasował, bo skóra w ogóle mi w nim nie oddychała. Trzeba dopasować, bo to nawet nie zależy od marki ani ceny. Mnie niestety pasuje jeden z droższych podkładów, a wypróbowałam mnóstwo różnych.
Mi podpasował revlon, ale TYLKO do skóry suchej i nie daję go dużo
I dopiero 15 minut od nałożenia i wchłonięcia kremu.
rozświetlacz u mnie nie jest konieczny, ale za to róż jest
z racji bladości
ale i tak nie wybieram nigdy takiego sztucznego różu w pudrze tylko biorę ten w kremie - wygląda jakby to były moje naturalne policzki, ładnie się "zlewa" ze skórą
Mi na przykład totalnie nie pasują tusze z loreala i max factora, z bourjois również nie, a za to podpasował mi bardzo z astora, mimo że jest o połowę tańszy od nich i nie wodoodporny (chociaż jak zrobiłam mu test wody - pryśnięcie spryskiwaczem, to dał radę).
To u mnie jest odwrotnie - nie potrzebuję różu, ale rozświetlacz dobrze się sprawdza, bo mam ciepły typ urody. Zgadzam się, że te najtańsze fluidy są bardzo słabe. Nie mówiąc już o gamie kolorystycznej. Ja wypróbowałam mnóstwo podkładów, ale mam taki odcień cery, że pasują mi góra 3, które są dostępne na rynku. Inne wyglądają średnio. Oczywiście są jeszcze takie, których nie próbowałam, ale sukcesywnie to zmieniam.
To u mnie jest odwrotnie - nie potrzebuję różu, ale rozświetlacz dobrze się sprawdza, bo mam ciepły typ urody. Zgadzam się, że te najtańsze fluidy są bardzo słabe. Nie mówiąc już o gamie kolorystycznej. Ja wypróbowałam mnóstwo podkładów, ale mam taki odcień cery, że pasują mi góra 3, które są dostępne na rynku. Inne wyglądają średnio. Oczywiście są jeszcze takie, których nie próbowałam, ale sukcesywnie to zmieniam.
Ja sie trzymam tego revlona, bo probowanie bardzo mnie czasem denerwuje. Zwlaszcza ze w sklepie nie naloze przeciez podkladu na cala twarz, zeby zobaczyc jak wyglada. Wiec to taka troche gra w ruletke ![]()
Rety, nie pamiętam kiedy miałam ostatnio podkład na twarzy. Właściwie całkowicie przestawiłam się na BB, co prawda z oryginalnymi BB ma on niewiele wspólnego, ale i tak jest dużo lżejszy.
Zawsze stosowałam te "apteczne" podkłady, tj. Iwostin, Pharmaceris... Nigdy nawet nie wypróbowałam drogeryjnego i jestem w sumie ciekawa, jaka jest różnica. Lepiej kryją?
917 2015-11-15 23:32:38 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-11-15 23:37:16)
No właśnie o to mi chodziło, że dobre kosmetyki i w umiarze. Nie lubię chodzić bez podkładu na twarzy, nawet w domu. Tylko nakładam jedynie rozświetlacz i cienką warstwę podkładu. Żadnych innych zapychaczy, które tworzą wiele warstw. Dużo osób zachwyca się Revlonem, ale mnie on akurat nie podpasował, bo skóra w ogóle mi w nim nie oddychała. Trzeba dopasować, bo to nawet nie zależy od marki ani ceny. Mnie niestety pasuje jeden z droższych podkładów, a wypróbowałam mnóstwo różnych.
W domu też? Pewnie przyzwyczaiłaś się, że masz wtedy podkład i czujesz się wtedy lepiej?
Ja mam właśnie niezbyt wyrazistą urodę, jasna cera, brązowe włosy, krótkie rzęsy, ale przy tym chyba i tak nie ma tragedii bez makijażu, bo cera bez pryszczy w miarę. Jakoś tak mam, że nie przepadam za malowaniem się i rzadko to robię. Może jednak kupię sobie krem bb.
Z tuszy do rzęs, to tych droższych na razie nie używałam. Maybelline miałam, ale za bardzo sklejał rzęsy, lubię tani Lovely curl up i jestem po nim nawet zadowolona z efektu i rzęsy nie wypadały po nim czy coś, także dobrze, a taki tani, że pomyślałam, że mi teraz odpowiada. Taki w żółtym opakowaniu. No, a mimo że podkładu tak sama nie stosuję, no to zgadzam się, lepiej wydać więcej, bo tutaj nosi się go na twarzy i to ma już większe znaczenie, by był dobrze dobrany, by nie szkodził.
Jak jestem w domu, to nigdy się nie maluję.
Kwestia przyzwyczajenia pewnie. ![]()
truskaweczko, popadasz w pesymistyczne tony! Już Ci nie raz, nie dwa pisałam, że wyglądasz przeuroczo.
A cera... marzenie.
Jak jestem w domu, to nigdy się nie maluję.
Kwestia przyzwyczajenia pewnie.
truskaweczko, popadasz w pesymistyczne tony! Już Ci nie raz, nie dwa pisałam, że wyglądasz przeuroczo.
A cera... marzenie.
Dzięki, muszę bardziej zacząć siebie doceniać. To mówisz, że bez makijażu u mnie nieźle? W końcu bez makijażu właśnie mnie widziałaś ![]()
[
Ja mam właśnie niezbyt wyrazistą urodę, jasna cera, brązowe włosy, krótkie rzęsy, ale przy tym chyba i tak nie ma tragedii bez makijażu, bo cera bez pryszczy w miarę. Jakoś tak mam, że nie przepadam za malowaniem się i rzadko to robię. Może jednak kupię sobie krem bb
Truskaweczko ale... podkład nie służy do zaklejania pryszczy, tylko do wyrównywania (ujednolicania) kolorytu cery
Super, że masz jasną cerę i uwierz, że z wiekiem będziesz jeszcze bardziej z tego faktu zadowolona ![]()
921 2015-11-15 23:49:14 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-11-15 23:49:28)
truskaweczka19 napisał/a:[
Ja mam właśnie niezbyt wyrazistą urodę, jasna cera, brązowe włosy, krótkie rzęsy, ale przy tym chyba i tak nie ma tragedii bez makijażu, bo cera bez pryszczy w miarę. Jakoś tak mam, że nie przepadam za malowaniem się i rzadko to robię. Może jednak kupię sobie krem bbTruskaweczko ale... podkład nie służy do zaklejania pryszczy, tylko do wyrównywania (ujednolicania) kolorytu cery
Super, że masz jasną cerę i uwierz, że z wiekiem będziesz jeszcze bardziej z tego faktu zadowolona
No tak wiem, ale jednak jak się nie ma pryszczy to zawsze tam lepiej, bo mniej do zakrywania w razie czego. Także mnie chyba krem bb na razie starczy, nie chcę na razie więcej w sumie. No tak, pewnie tak ![]()
W domu też? Pewnie przyzwyczaiłaś się, że masz wtedy podkład i czujesz się wtedy lepiej?
Tak, w domu też. Ogólnie mam ładną cerę, więc mogę chodzić bez podkładu, ale przy użyciu tego odpowiedniego moja skóra lepiej się czuje. Oczywiście nie używam jakichś zapychających podkładów, gdzie twarz nie może oddychać. Po nałożeniu podkładu mam na cały dzień świeżą i aksamitną skórę twarzy, a jeśli nakładam tylko krem, to on nie daje aż takiego efektu, jedynie nawilża.
Ok rozumiem, masz większy komfort i tak po prostu lubisz ![]()
Ostatnio mam jakiegoś bzika na punkcie wysokich budynków.
Lubię w nich siedzieć i patrzeć przez okno. Chyba wykupię sobie pokój na wysokim piętrze w jakimś hotelu. Jakiś czas mieszkałam na 10 piętrze i brakuje mi tych widoków. A nawet to za nisko jak dla mnie. Facet się ze mnie śmieje, że zrobiłam się strasznie łatwa, jeśli chodzi o randki, bo wystarczy mnie zabrać na dach wieżowca i już piszczę z radości. Takie życie.
Ja w domu jak nigdzie nie wychodze wlasnie uzywam kremu bb
Truskaweczko - a zeby zrobic bardziej wyrazista urode nie jest trudno ![]()
Sprobuj tuszu astor seduction codes nr 2 (taki rozowy), jest w cenie maybelline a robi teatralny efekt na rzesach - nawet nie trzeba go duzo nakladac ![]()
Przyciemnij brwi i bedzie super
Tez mam jasna cere i ciemne wlosy i dziala, takze polecam
krem bb + tusz + henna na brwi raz na dwa tygodnie - rano zajmie Ci to ze 3 minuty ![]()
Ja w domu jak nigdzie nie wychodze wlasnie uzywam kremu bb
![]()
Truskaweczko - a zeby zrobic bardziej wyrazista urode nie jest trudno
Sprobuj tuszu astor seduction codes nr 2 (taki rozowy), jest w cenie maybelline a robi teatralny efekt na rzesach - nawet nie trzeba go duzo nakladac
Przyciemnij brwi i bedzie super![]()
Tez mam jasna cere i ciemne wlosy i dziala, takze polecamkrem bb + tusz + henna na brwi raz na dwa tygodnie - rano zajmie Ci to ze 3 minuty
No racja
Rzęsy mam krótkie, mało wyraźne, ale brwi ciemniejsze, ale i przyciemnić, by w sumie można. Dzięki, nie używałam tego tuszu, ale coś o nim słyszałam chyba, kiedyś spróbuję
Nom, sama widzisz, faktycznie, to niewiele, a coś daje, a krem bb też coś mi da zawsze ![]()
Dobranoc ![]()
kammiś napisał/a:Ja w domu jak nigdzie nie wychodze wlasnie uzywam kremu bb
![]()
Truskaweczko - a zeby zrobic bardziej wyrazista urode nie jest trudno
Sprobuj tuszu astor seduction codes nr 2 (taki rozowy), jest w cenie maybelline a robi teatralny efekt na rzesach - nawet nie trzeba go duzo nakladac
Przyciemnij brwi i bedzie super![]()
Tez mam jasna cere i ciemne wlosy i dziala, takze polecamkrem bb + tusz + henna na brwi raz na dwa tygodnie - rano zajmie Ci to ze 3 minuty
No racja
Rzęsy mam krótkie, mało wyraźne, ale brwi ciemniejsze, ale i przyciemnić, by w sumie można. Dzięki, nie używałam tego tuszu, ale coś o nim słyszałam chyba, kiedyś spróbuję
Nom, sama widzisz, faktycznie, to niewiele, a coś daje, a krem bb też coś mi da zawsze
Dobranoc
Ja tez mam krotkie i malo wyrazne rzesy i dopiero ten tusz mi pomogl, ze je w ogole widac a naprobowalam sie duzo i kazdy mnie rozczarowywal
jak ktos ma dlugie rzesy to on robi efekt typowo sztucznych rzes jak z reklamy
a jak ktos ma krotkie to ladnie wydluza i podkreca (a to podkrecenie cholernie duzo daje, mimo ze kiedys w to watpilam) ![]()
Dobranoc ![]()
Wlasnie wyszlam z rossmanna kupowac revlon i przeraza mnie to co kobiety robia ze swoja cera ![]()
I gimnazjalistki ladujace do koszykow tone kosmetykow, bo zaplaca za nie 5 zl. Za to co wkladowaly moglyby miec spokojnie podstawowy porzadny zestaw.
Wlasnie wyszlam z rossmanna kupowac revlon i przeraza mnie to co kobiety robia ze swoja cera
I gimnazjalistki ladujace do koszykow tone kosmetykow, bo zaplaca za nie 5 zl. Za to co wkladowaly moglyby miec spokojnie podstawowy porzadny zestaw.
a daj spokój jak ja patrze na koleżanki mojej siostry z gimnazjum to jestem przerazona jak można tyle kłaść na siebie tapety a jeszcze kupowanie masy kosmetyków i przynoszenie całej kosmetyczki do szkoły, by na każdej przerwie się podmalować ![]()
Ja tez mam krotkie i malo wyrazne rzesy
Mogę pożyczyć swoich, bo mam nie byle jako długie
Wymieniłbym też obrzydliwie kobiece usta... ![]()
wcale długie rzesy nie są takie fajne
mi strasznie przeszkadzają w noszeniu okularów
kammiś napisał/a:Ja tez mam krotkie i malo wyrazne rzesy
Mogę pożyczyć swoich, bo mam nie byle jako długie
Wymieniłbym też obrzydliwie kobiece usta...
A dziękuję, Astor załatwił sprawę ![]()
Usta mam duże, ale mężczyznom takowe nie pasują ![]()
933 2015-11-16 21:00:27 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-11-16 21:03:36)
kammiś napisał/a:Wlasnie wyszlam z rossmanna kupowac revlon i przeraza mnie to co kobiety robia ze swoja cera
I gimnazjalistki ladujace do koszykow tone kosmetykow, bo zaplaca za nie 5 zl. Za to co wkladowaly moglyby miec spokojnie podstawowy porzadny zestaw.a daj spokój jak ja patrze na koleżanki mojej siostry z gimnazjum to jestem przerazona jak można tyle kłaść na siebie tapety a jeszcze kupowanie masy kosmetyków i przynoszenie całej kosmetyczki do szkoły, by na każdej przerwie się podmalować
ciiii, ja też mam zawsze przy sobie puder, perfumy i pomadkę ![]()
Ale w sumie nic więcej. Odkąd trafiłam na revlon nie potrzebuję
Nie licząc żelu do rąk i chusteczek antybakteryjnych, ale to chyba inna kategoria
Z tym że zakładam, że 4 rok studiów to jednak co innego niż któraś klasa gimnazjum ![]()
A wracając do tematu wątku - nie wiem dlaczego najlepiej czuję się jak mam baaaaardzo dużo roboty. Taki spokój psychiczny mam jedynie przy zmęczeniu fizycznym - mimo że praca fizyczna nie jest.
Na przykład ten tydzień mam bardzo zawalony, a zwłaszcza jutrzejszy dzień - wyjdę z domu o 7, wrócę pewnie koło 20, a komfort psychiczny czuję dużo większy niż na wakacjach...
Czasem sama siebie nie rozumiem ![]()
oj ja się zdecydowanie lepiej czuje jak mam czas dla siebie ale u mnie przejawia się to nauką chociażby nowego języka czy rysowaniem albo uczeniem się jak zagrac na gitarze jakiś utwór, wiec jakos tak ciągle wytężam umysł
mimo ze kilka godzin pracy umysłowej to jeszcze w domu tryb siedzący. a dupa rośnie... ![]()
oj ja się zdecydowanie lepiej czuje jak mam czas dla siebie ale u mnie przejawia się to nauką chociażby nowego języka czy rysowaniem albo uczeniem się jak zagrac na gitarze jakiś utwór, wiec jakos tak ciągle wytężam umysł
mimo ze kilka godzin pracy umysłowej to jeszcze w domu tryb siedzący. a dupa rośnie...
Ja właśnie wróciłam ze szkolenia a zaraz idę robić Killera Chodakowskiej ![]()
ja mam codziennie rower i dołóżmy ten w-f w szkole ale i tak mi się przytyło ![]()
ja mam codziennie rower i dołóżmy ten w-f w szkole ale i tak mi się przytyło
Wf w szkole jest bezużyteczny ![]()
I powie Ci to każdy trener personalny, a nawet lekarz.
Nie ma żadnego pożytku z odbijania piłki
Już taka Chodakowska, Lewandowska, Mel B więcej dają. Bieżnia, rower - stacjonarny czy normalny. Orbitrek, step, trening funkcjonalny, cardio, interwały - jak ktoś ma dobrą kondycję.
Nie ćwiczyłam na wfie nigdy ze względu na jego bezużyteczność
Na studiach jest dużo lepszy, bo wybierasz co chcesz ![]()
a to ja wiem ale ja lubie pograć w piłkę
ćwiczenia swoja droga ale to jest zaleta ze mogę w większej grupie pograc w kosza czy siate ![]()
a to ja wiem ale ja lubie pograć w piłkę
![]()
ćwiczenia swoja droga ale to jest zaleta ze mogę w większej grupie pograc w kosza czy siate
Ja tego nienawidzilam ![]()
Wf polubilam dopiero na studiach jak zapisalam sie na taniec nowoczesny a potem na step ![]()
o patrz ja tanczyc nienawidzę
jak już miałabym się zapisac to na jakas gre zespołową ![]()
o patrz ja tanczyc nienawidzę
![]()
jak już miałabym się zapisac to na jakas gre zespołową
A jest ich pełno ![]()
Mel B :>>>>
Gier zespołowych nigdy nie lubiłam, jestem mała jak pchła i co najwyżej mogłam patrzeć jak silniejsze koleżanki "walczą" o piłkę.
Za to na gimnastyce czułam się jak ryba w wodzie. ![]()
ja się zastanawiam nad studiami teologicznymi jak już miałabym iść ale nie jestem pewna
a co studiujesz kammiś?
944 2015-11-16 21:38:33 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-11-16 21:41:54)
kammiś napisał/a:Ja tez mam krotkie i malo wyrazne rzesy
Mogę pożyczyć swoich, bo mam nie byle jako długie
Wymieniłbym też obrzydliwie kobiece usta...
Jakby się dało wymienić, to by było fajnie, bo facetowi to zbędne hehe, a mój facet też ma długie rzęsy, dłuższe od moich, gdyby dało się wymienić, to wiem, że by mi ich trochę dał ![]()
Usta mam średniej wielkości, ale w miarę pełne. Nie jakieś bardzo pełne, ale trochę tak.
Co do gier zespołowych, to ich nie lubiłam, dlatego zwykle nie lubiłam wf. Zazwyczaj była siatkówka, słabo grałam, a ktoś słabo grał, to się denerwowali lub niektórzy jak nie z mojej klasy, to z innej śmiali. Teraz to bym się tak tym nie przejęła, ale wtedy wiadomo dla nastolatki to nic fajnego jak kiepsko jej idzie, nie jest to dla niej, a musi grać.
A ja teraz chodzę kilka razy w tygodniu na pole dance. Takiego wycisku nie dostawałam jeszcze na żadnych aerobikach i innych zajęciach. Teraz pozostaje tylko zainstalowanie w domu rury. A lubicie sporty zimowe? Najchętniej spróbowałabym jazdy figurowej na łyżwach, ale nie orientuję się czy gdzieś w ogóle są takie zajęcia, no i trochę się boję upadków przy czymś takim.
Nie mam pojęcia jak to wszystko wygląda w praktyce dla zwykłego śmiertelnika.
946 2015-11-16 21:44:09 Ostatnio edytowany przez Iris7 (2015-11-16 21:46:23)
Pole dance jest podobno fantastyczny, może jeszcze kiedyś. ![]()
Moje poczciwe bieganie przeplatane ćwiczeniami też się dobrze sprawdza.
Nie słyszałam o czymś takim, ale może być ciekawe.
Kiedyś miałam epizod z nartami, nawet mi się spodobało, ale nie kontynuowałam tego.
A łyżwy bardzo lubię, jednak z jazdą figurową ma to niewiele wspólnego. ![]()
947 2015-11-16 21:44:21 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-11-16 21:47:07)
Nie próbowałam za bardzo sportów zimowych, tylko łyżwy właśnie parę razy w sumie. Kiedyś muszę coś jeszcze spróbować. Łyżwy te na zamkniętym lodowisku, czasem średnio się jeździ, bo zwykle dużo ludzi, ale było i tak nawet fajnie. Najpierw byłam jako jeszcze dziecko w miarę, nie wiem z 10 lat, mimo 1 razu szło mi nieźle i chyba tylko 1 raz się wywróciłam. Potem byłam jako starsza, ale to parę razy i szło mi coraz lepiej, nie jakoś bardzo dobrze i żaden profesjonalny poziom, wiadomo, ale szybko dawałam radę, bo wiadomo niektórzy musieliby więcej razy iść, by dać radę jeździć, a ja tak szybciej jakoś. Muszę zacząć tak chodzić, bo fajnie się jeździło, nawet te parę razy i chętnie pojeżdżę więcej. Co do jazdy figurowej, to nie wiem, musisz popytać. Ja właśnie tak zwyczajnie jeździłam i raczej na razie tak bym chciała, bo i tak wolałabym pójść na inne jak bym już bardzo dobrze jeździła, a jeszcze tak nie jest, choć było nieźle.
Oj tak, pole dance wciąga. Ostatnio robimy choreografię do piosenki z 50 shades of Grey. Tutaj jest coś podobnego:
Facetem nie jestem, ale na tę kobietę mogę patrzeć i patrzeć.
ja się zastanawiam nad studiami teologicznymi jak już miałabym iść ale nie jestem pewna
a co studiujesz kammiś?
Prawo i ekonomię. Oba na 4 roku
Oj ja się boję sportów zimowych - łyżew i nart. Jakoś tak, że się połamię
Poza tym bardzo szybko marznę, rownież na buzi, tłuste kremy z kolei mi sie służą i ogólnie unikam zimna ![]()
O ale kierunki
ja jestem w technikum ekonomicznym ale nie cierpię tego ![]()
O ale kierunki
ja jestem w technikum ekonomicznym ale nie cierpię tego
A ja lubie ![]()
jak byłam w liceum to jedyny przedmiot jaki lubiłam to podstawy przedsiębiorczości
inne były totalnie nieprzydatne ![]()
Fajnie ze się odnalazłaś w tym i robisz co lubisz
Ja niestety mam tyle kierunków które by mi pasowaly ze żaden nie jest w 100% pewny
Oj tak, pole dance wciąga. Ostatnio robimy choreografię do piosenki z 50 shades of Grey. Tutaj jest coś podobnego:
Facetem nie jestem, ale na tę kobietę mogę patrzeć i patrzeć.
Miło popatrzeć, oj miło.
Tylko buty trochę mi przeszkadzają w odbiorze. :>
Masz siniaki? Słyszałam, że o to nietrudno.
Mam siniaki, ale trudno mi powiedzieć czy to od pole dance czy od pewnych innych aktywności.
Rzeczywiście jej buty mi się nie podobają, ale nie rzuca mi się to w oczy jakoś bardzo. Co ciekawe, ta instruktorka pole dance ma 36 lat. To by było na tyle pseudomęskiej teorii o tym, że kobiety po 35-tym roku życia najlepiej zastępować nastolatkami. Chciałabym zobaczyć nastolatki z takim ciałem i poruszające się z taką gracją.
Fajnie ze się odnalazłaś w tym i robisz co lubisz
![]()
Ja niestety mam tyle kierunków które by mi pasowaly ze żaden nie jest w 100% pewny
W sumie byłam na to skazana (w sensie na prawo, ekonomia to akurat mój dodatkowy wybór) ale podoba mi się
zresztą u mnie żaden inny kierunek nie wchodziłby w grę - mam dobrą pamięć, ale: bardzo słabe myślenie abstrakcyjne i wyobraźnię (co konieczne przy przedmiotach ścisłych), nienawidzę historii, przedmioty biologiczne mnie obrzydzają (krew, narządy itd.), a ścisłowiec ze mnie mniej niż mierny
Na ekonomii wbrew pozorom mamy większość przedmiotów prawniczych bo to specjalność prawo w biznesie więc nie muszę liczyć
(hurra!
)
Cslady - do pole dance trzeba mieć bardzo silne ręce?
Może i ja bym zaczęła w ferie albo wakacje a potem pociągnęła ![]()
tylko że mam bardzo słabe ręce a widzę że ona się na nich zawiesza ![]()
Trzeba, trzeba. Zanim zaczynałam naukę, to byłam bardzo dobrze wyćwiczona, ale ręce okazały się moim najsłabszym punktem. Nie umiałam nawet podciągnąć się na drążku (takim zwykłym jak to faceci mają), a teraz robię to bez problemu. Mięśnie tej górnej partii ładnie mi się rozbudowały, dzięki czemu wyglądam teraz jak proporcjonalna klepsydra, a nie jak typowa gruszka (tak wyglądałam wcześniej).
957 2015-11-17 00:46:10 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-11-17 00:46:40)
Trzeba, trzeba. Zanim zaczynałam naukę, to byłam bardzo dobrze wyćwiczona, ale ręce okazały się moim najsłabszym punktem. Nie umiałam nawet podciągnąć się na drążku (takim zwykłym jak to faceci mają), a teraz robię to bez problemu. Mięśnie tej górnej partii ładnie mi się rozbudowały, dzięki czemu wyglądam teraz jak proporcjonalna klepsydra, a nie jak typowa gruszka (tak wyglądałam wcześniej).
Czyli zanim się pójdzie - siłownia i ćwiczenie rąk?
Ajć, będzie boleć
Jak jest trening cardio mel b, to on ma właśnie jakby dwie części - na stojąco - wysiłek spoczywa na nogach - i "w poziomie" - wysiłek spoczywa na rękach. I w tej drugiej części jeszcze wymiękam
Dziś robiłam... Nie umiem utrzymać ciężaru całego ciała na ramionach, niezależnie od tego czy jestem wypoczęta czy to koniec treningu.
Jak zaczynałaś ćwiczyć ręce?
Ostatnio mam jakiegoś bzika na punkcie wysokich budynków.
Lubię w nich siedzieć i patrzeć przez okno. Chyba wykupię sobie pokój na wysokim piętrze w jakimś hotelu. Jakiś czas mieszkałam na 10 piętrze i brakuje mi tych widoków. A nawet to za nisko jak dla mnie. Facet się ze mnie śmieje, że zrobiłam się strasznie łatwa, jeśli chodzi o randki, bo wystarczy mnie zabrać na dach wieżowca i już piszczę z radości. Takie życie.
Nie masz lęku wysokości?
Ja takiego bzika mam od dawna, a co ciekawe mam spory lęk wysokości ![]()
Mam siniaki, ale trudno mi powiedzieć czy to od pole dance czy od pewnych innych aktywności.
Rzeczywiście jej buty mi się nie podobają, ale nie rzuca mi się to w oczy jakoś bardzo. Co ciekawe, ta instruktorka pole dance ma 36 lat. To by było na tyle pseudomęskiej teorii o tym, że kobiety po 35-tym roku życia najlepiej zastępować nastolatkami. Chciałabym zobaczyć nastolatki z takim ciałem i poruszające się z taką gracją.
Teoretycznie od 20. roku życia przważają procesy kataboliczne, więc przykro mi drogie panie: starzejemy się.
Pół żartem, pół serio oczywiście.
"Kobiety po 35-tym roku życia" zabrzmiało, jakby tyczyło się to co najmniej 70letnich. A i takie potrafią się świetnie trzymać. Widziałam ostatnio taką wystrzałową starszą panią, włosy już miała całe białe (ale jakie ładne i zadbane!), śliczna spódnica do połowy łydki, sweterek, apaszka, buty na bardzo delikatnym podwyższeniu... a błysk w oku jak u nastolatki.
Takie panie sprawiają, że starość nie maluje się w czarnych barwach. ![]()
Nie wiem, raczej nie trzeba tego zrobić przed. Ja po prostu nie chodziłam do grupy początkującej, bo mnie to nudziło. Trafiłam do grupy z dziewczynami, które nawet szpagatu nie umiały zrobić, więc wszystko było proste, zupełnie podstawowe i robione powoli. Ręce ćwiczyłam na siłowni pod okiem instruktora, a w domu podciągałam się na drążku i robiłam męskie pompki. W końcu też nauczyłam się stania na rękach, bo zawsze się bałam zrobić bez niczyjej pomocy.
Chciałabym za 10 lat nadal mieć taką piękną formę jak ta pani z filmiku.
Mój facet już narzeka, że dawno dla niego nie tańczyłam, bo robiłam remont pomieszczenia, w którym była rura i zrobiłam sobie lustro na całą ścianę, żebym dobrze siebie widziała. Podoba mi się też sztuka lap dance, ale nie wiem czy są takie kursy. Na razie sama sobie układałam choreografie posiłkując się trochę tym, co jest w Internecie.
cslady, stoisz na rękach bez pomocy drabinki?
Wow ![]()
Jeśli chodzi o moje najbliższe "cele" sportowe, to chciałabym wiosną poprawić październikowy wynik z półmaratonu. Ale powiem Wam, że przeżycie jest fantastyczne. Na mecie czułam się, jakby cały świat stał przede mną otworem (pytanie, jaki to otwór...). ![]()
962 2015-11-17 01:31:50 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-11-17 01:33:44)
cslady, stoisz na rękach bez pomocy drabinki?
Teraz już tak, ale dopiero stosunkowo od niedawna. Lubię doskonalić się w panowaniu nad własnym ciałem. Jakoś mnie to relaksuje i uspokaja.
Nie masz lęku wysokości? Ja takiego bzika mam od dawna, a co ciekawe mam spory lęk wysokości.
Mam lęk wysokości, ale on nigdy nie przekładał się na pobyt w wysokich budynkach. Nie czuję nawet niepokoju przebywając na najwyższym piętrze jakiegoś wieżowca. Najgorzej jest, gdy muszę się gdzieś wspiąć albo wejść po drabinie. Wejść to jeszcze wejdę, ale przy zejściu mam nogi jak z waty. Kiedy latem bywam u rodziny na wsi, to kilka razy się zdarzyło, że musiałam wejść na silos, by go zamknąć. Wejście nie stanowiło problemu, ale schodziłam chyba z 40 minut.
No głupi jest taki lęk, bo przecież są zabezpieczenia przy drabince, a schodząc nie patrzę ciągle w dół. Kiedyś skoczyłam ze spadochronem, by walczyć z lękiem wysokości. Było super, ale nic się nie zmieniło pod tym względem. Gdyby nie to, że skacze się z kimś, to sama bym się nie wypchnęła. Nie wiem dlaczego, ale najcięższy jest dla mnie moment podjęcia decyzji, że teraz schodzę/skaczę. Jak już to robię, to strach mi mija.
Uwielbiam patrzeć na miasto z wysokiego piętra, jakoś mnie to relaksuje. Zawsze jak jestem w jakimś hotelu, to wybieram możliwie najwyżej położony pokój. Teraz moim celem jest basen znajdujący się na 43 lub 44 piętrze (nie jestem pewna). Nie miałam pojęcia, że taki istnieje, co w sumie dziwne. Muszę się tam wybrać. Chociaż w sumie bardziej by mnie interesował widok za oknem niż pływanie.


Źródło zdjęć: Internet
Ja mam wlasnie problem z utrzymaniem rownowagi. Co ciekawe moja mama tez. I tak wole np zasuwac na biezni pol godziny niz przez minute stac na jednej nodze (zwlaszcza lewej) - musze sie bardzo mocno skupic zeby sie nie przewrocic.
Jakos od zawsze szybkie cwiczenia szly mi lepiej. No ale staram sie jakos nad tym pracowac.
964 2015-11-17 02:05:24 Ostatnio edytowany przez luc (2015-11-17 02:06:14)
Mam lęk wysokości, ale on nigdy nie przekładał się na pobyt w wysokich budynkach. Nie czuję nawet niepokoju przebywając na najwyższym piętrze jakiegoś wieżowca. Najgorzej jest, gdy muszę się gdzieś wspiąć albo wejść po drabinie. Wejść to jeszcze wejdę, ale przy zejściu mam nogi jak z waty. Kiedy latem bywam u rodziny na wsi, to kilka razy się zdarzyło, że musiałam wejść na silos, by go zamknąć. Wejście nie stanowiło problemu, ale schodziłam chyba z 40 minut.
No głupi jest taki lęk, bo przecież są zabezpieczenia przy drabince, a schodząc nie patrzę ciągle w dół. Kiedyś skoczyłam ze spadochronem, by walczyć z lękiem wysokości. Było super, ale nic się nie zmieniło pod tym względem. Gdyby nie to, że skacze się z kimś, to sama bym się nie wypchnęła. Nie wiem dlaczego, ale najcięższy jest dla mnie moment podjęcia decyzji, że teraz schodzę/skaczę. Jak już to robię, to strach mi mija.
Uwielbiam patrzeć na miasto z wysokiego piętra, jakoś mnie to relaksuje. Zawsze jak jestem w jakimś hotelu, to wybieram możliwie najwyżej położony pokój. Teraz moim celem jest basen znajdujący się na 43 lub 44 piętrze (nie jestem pewna). Nie miałam pojęcia, że taki istnieje, co w sumie dziwne. Muszę się tam wybrać. Chociaż w sumie bardziej by mnie interesował widok za oknem niż pływanie.
Mój lęk wysokości aktywizuje się w wysokich górach, ale tylko gdy muszę przejść w pobliżu przepaści. Gdy jest bezpieczna odległość daję radę. W budynkach też nie mam problemów.
Ale ze spadochronem nigdy nie odważyłabym się skoczyć. Gratuluję.
Lubię takie widoki
post image
Piękny widok!
Mnie przy takich jednak "sciaga" w dol ![]()
kammis, pisalas ze masz problem z wlosami, moze sprobowalabys naturalnych polepszaczy? Mi bardzo pomoglo nakladanie siemienia lnianego na godzine po umyciu wlosow (kupujesz w formie przemielonej, albo sama mielisz, zaparzasz, a po umyciu wlosow nakladasz na wlosy (1 godzina), splukujesz. Dobry jest tez olejek kokosowy, ale niektore uzytkowniczki pisza ze przesusza, wiec nie ma reguly mi bardzo pomogly te obie rzeczy, bardziej niz odzywki. Mam teraz wlosy w dotyku jak aksamit, albo jedwab.
kammis, pisalas ze masz problem z wlosami, moze sprobowalabys naturalnych polepszaczy? Mi bardzo pomoglo nakladanie siemienia lnianego na godzine po umyciu wlosow (kupujesz w formie przemielonej, albo sama mielisz, zaparzasz, a po umyciu wlosow nakladasz na wlosy (1 godzina), splukujesz. Dobry jest tez olejek kokosowy, ale niektore uzytkowniczki pisza ze przesusza, wiec nie ma reguly mi bardzo pomogly te obie rzeczy, bardziej niz odzywki. Mam teraz wlosy w dotyku jak aksamit, albo jedwab.
Już nie mam problemu ![]()
Ścięłam ![]()
rzecz w tym, że nie mam czasu na takie operacje
wstaję rano i codziennie rano myję włosy, więc ciężko by było ![]()
'Who's to say
I can't do everything
Well I can try...'Nie żyję byle jak - czyli robię wszystko, żeby moje życie było wyjątkowe, bo przeciętność mnie nie zadowala! Spełniam swoje zachcianki, dążę do tego, żeby marzenia się ziściły i chwalę się bezwstydnie każdym dniem, żeby zmotywować innych.
Zarozumiała? Tak o mnie mówią. Ja po prostu jestem szczęśliwa i nie wiem, dlaczego miałabym to ukrywać!
thumbs up! ![]()
Hej!
Tak się zastanawiam czy łapanie chwili,życie chwilą,wyciskanie jej na maxa jest życiem byle jakim?
To w kontekście faktu,że za chwilę jadę w Alpy i wiem,że mam tylko tydzień na to by te chwile powyciskać,nałapać dobrych wspomnień i chwil i wiem,że siedzenie na tarasie i patrzenie we wszechobecne słońce raczej nie dla mnie ![]()
Hej!
Tak się zastanawiam czy łapanie chwili,życie chwilą,wyciskanie jej na maxa jest życiem byle jakim?
To w kontekście faktu,że za chwilę jadę w Alpy i wiem,że mam tylko tydzień na to by te chwile powyciskać,nałapać dobrych wspomnień i chwil i wiem,że siedzenie na tarasie i patrzenie we wszechobecne słońce raczej nie dla mnie
Dlaczego od razu byle jak?
Dla mnie życie nie-byle-jak to życie na maksa.
Mam znajomego, który 1) jest na aplikacji 2) robi doktorat 3) pracuje 4) udziela się gdzie tylko może
I uwaga w wolnym czasie właśnie pakuje plecak i jeździ.
Nie powiedziałabym że raz na jakiś czas łapanie chwili jest złe ![]()
972 2015-12-04 14:55:48 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-12-04 14:58:59)
Hej!
Tak się zastanawiam czy łapanie chwili,życie chwilą,wyciskanie jej na maxa jest życiem byle jakim?
To w kontekście faktu,że za chwilę jadę w Alpy i wiem,że mam tylko tydzień na to by te chwile powyciskać,nałapać dobrych wspomnień i chwil i wiem,że siedzenie na tarasie i patrzenie we wszechobecne słońce raczej nie dla mnie
Fajnie masz z tymi Alpami
Nie byle jak, to spędzić tak jak ty chcesz, żebyś to ty wypoczęła i była zadowolona. Ja raczej bym wybrała opcję z tarasem i ale ty możesz preferować coś innego.
Od siebie powiem coś takiego. Na przykład ja lubiłam sama jeździć nad morze, czy w góry. Wcale nie było mi smutno, ani mi się nie nudziło, wręcz przeciwnie wtedy wypoczywałam. Dopasowywałam sobie plan wakacji i zwiedzania tak jak mi odpowiadało. Robiłam to co chciałam.
I za chiny, nigdy nie mogłam mojej mamie tego wytłumaczyć, że mi tak jest dobrze, ze ja LUBIE SAMA, i zawsze mi smęciła, żebym wzięła jakąś koleżankę, albo pojechała z grupą, zresztą innym też nie mogłam wytłumaczyć. Moja siostra cioteczna zawsze była chętna na takie wyjazdy, bo ja oprócz sama preferuje jeszcze wyjazd 1+1 czyli we dwoje, ale już w większych gronach to nie lubię. Ja bym nawet z nią pojechała ale był taki problem ona lubiła wieczorem iść do klubu na dyskoteki, a na plaży zaraz...zagadywała i zawierała znajomość, z połową plażowiczów a druga połowę już znała
A mnie to męczyło, musiałam udawać że wypoczywam, że to lubię ale się dusiłam. To dopiero było byle jak, ![]()
a trzeba było udawać, ze jest nie byle jak ![]()
ale tylko raz na coś takiego poszłam.
Wczasy z rodzicami też jakoś wyjątkowo nawet fajnie wspominam. Zawsze brałam pokój 1, często chodziłam swoimi drogami. Największy plus za nic nie płaciłam ![]()