OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

Strony Poprzednia 1 6 7 8 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 456 do 520 z 579 ]

456 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-02-10 22:22:02)

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
pitagoras napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

W ekonomii podobnie jak w wielu innych dziedzinach nauki poprawna interpretacja wyników jest szczególnie ważna, gdyż....

W ekonomii wynik jest wartością obiektywną.Jak się coś próbuje interpretować, to już nie jest ekonomia tylko hazard....

Pit,
Ekonomia to szeeeeroka, z wartkim nurtem rzeka.
Hazard? Prędzej spekulacja big_smile - chociaż strasznie tego określenia nie lubię ze względu na pejoratywne zabarwienie ugruntowane na bazie historycznych przesłanek.
Zapraszam na Trading Floor jak kiedyś będziesz miał okazję i będzie Tobie po drodze - możesz się nieźle zdziwić smile

Zobacz podobne tematy :

457

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
Przyszłość napisał/a:

Ekonomia to szeeeeroka, z wartkim nurtem rzeka.

Nurt jest tam, gdzie są pieniądze.Reszta to starorzecze i meandry teoretyków, którzy interpretują.

458 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-02-10 22:46:35)

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
pitagoras napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

Ekonomia to szeeeeroka, z wartkim nurtem rzeka.

Nurt jest tam, gdzie są pieniądze.Reszta to starorzecze i meandry teoretyków, którzy interpretują.

Masz prawo do własnej opinii smile
Ale myśle, że dla Ciebie, miłośnika filozofii - teoria myśli ekonomicznej jest ciekawym zakolem rzecznym, przy którym warto się zatrzymać.

459

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
Przyszłość napisał/a:

teoria myśli ekonomicznej jest ciekawym zakolem rzecznym, przy którym warto się zatrzymać.

Nie postrzegam ekonomii jako coś ciekawego.Ot, przydatne cuś.

460 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-02-11 02:20:09)

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

OT NR 2 do Ojca Założyciela tego wątku:

EXTRA_terrestrial napisał/a:
aurora borealis napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Nie mogę się już doczekać odcinka w którym kochanek pozbawiony seksu zacznie przedstawiać propozycje małżeńskie.

EXTRA_terrestrial - Idealisto! Romantyku! Marzycielu!, Ty w Erze 2.0 ufasz, w instytucję małżeństwa? Posłuchaj, co dzieci już w wieku przedszkolnym o tym sądzą... Chcesz, aby Krotkowy Dyzio stał się "jaroszem"? ;-)))  http://youtu.be/Q_pkb-xMz24

Wielce szanowna Auroro, wprawdzie uznaję Twą wyższość w dziedzinie nazwnictwa anatomicznego, lecz nie tego co sam precyzyjnie napisałem.

Należy bowiem rozróżnić pomiędzy szacowną instytucją małżeństwa a składaniem propozycji małżeństwa..

Propozycja małżeństwa należy do znanych już przed wojną metod łamania oporu niewiasty. Gdy zaś ten zostanie złamany, któżby chciał wiązać się małżeństwem? Jak wynika choćby z przedstawionego przez Ciebie materiału kończy się ono klepaniem wieprzowiny przez żonę, a i mąż musi czasem klepać coś w samotności. Wspólnie zaś klepią co najwyżej biedę, z uwagi na koszt wychowania potomstwa. Nieliczne wyjątki potwierdzają jedynie regułę.

Małżeństwo da się obiecywać długo. Rekordzistkom - choćby na tym forum - udało się osiągnąć wyniki dochodzące do kilkanastu lat oczekiwania.

Najjaśniejszy Panie EXTRA_terrestrialu,

Miłym mi jest spór wszelaki na temat terminologii, jakże ubożuchnej w naszej polszczyźnie, a odnoszącej się do tego, co biblijny Adaś i Ewcia liściem okrywać musieli, a co spowodowało, że od dnia ich nieposłuszeństwa jedną rękę mieli już wiecznie zajętą trzymaniem ogonka liściowego we właściwym położeniu. W tym miejscu oddajmy chwałę wynalazcom majtek, bo uwolnili dłonie od tego piekielnego zajęcia, a ich swobodne ruchy (nie ruchy majtek, a dłoni, rzecz jasna) zaimplikowały rozwój mózgu.

Kusia i kuciapkę traktuję jako sofizmaty i z lubością poznam Pańską nomenklaturę ;-) I proszę nie pisać nic o ?uznaniu wyższości?, bo i tak mimo mego stosownego wzrostu zobliguje mnie Pan do zakładania szpilek przed każdą sesją logowania się na Forum, czytania Pańskich wypowiedzi i ?dorastania? do ich poziomu. Szukam innego zadowolenia z okresowej ?korespondencji? z Panem. Nie pałam chęcią jakiejkolwiek walki, wychowałam się ideach pacyfistycznych moich przodków : ?Make love not war?, a zwłaszcza niezdolna jestem do walki z Mężczyzną, gdyż zachwyca mnie różnorodność płci i wolę szukać satysfakcji w obcowaniu z nim, niźli i tak nierównym boju;-) Chyba, że o takim boju mowa ;-))) http://youtu.be/cqLF6Wzt-vg

W Pana przypadku absolutnie wystarczającą jest dla mnie satysfakcja rozumowo-lingwistyczna, której Pan w takiej obfitości mi dostarcza, zaspakajając mnie częstokroć ;-))) Bo ja kocham słowa, proszę Pana ;-)

Wczorajsze odebranie ?racji? dotyczyło zastosowanego przez Pana argumentu gramatycznego związanego z męskim narządem moczowo-płciowym, ale wyłącznie w kwestii ustalenia rodzaju rzeczownika ?kuś?, stąd konieczność przytoczenia źródła, z którego łapczywie zaczerpnęłam owe określenia wiele lat temu, gdy moja kilkuletnia progenitura odkryła dramatyczny brak tegoż kusia u swojej przedszkolnej narzeczonej, podobnie jak bohater wzmiankowanej książeczki.


A co do różnicy pomiędzy ?instytucją małżeństwa a propozycją matrymonialną, to oczywiście zgadzam się z Panem w całej rozciągłości mojego uśmiechu. Niewłaściwe było to, że owego wpisu dokonałam pozostając w obrębie pierwotnego systemu dedukcji i mojego silnego pragnienia ukonstytuowania się raz na zawsze relacji na linii Dyzio ? Kroteczka?

Brak możliwości wglądu w wyraz oczu i kształt paraboli ust interlokutora prezentującego ?na piśmie? swoje wypowiedzi, prowadzi do wielu nieporozumień, a nie wszystko da się zawrzeć w załączonej emotce... ;-)))

Dygam z właściwym sobie wdziękiem, hi, hi, hi...

461

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
pitagoras napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

teoria myśli ekonomicznej jest ciekawym zakolem rzecznym, przy którym warto się zatrzymać.

Nie postrzegam ekonomii jako coś ciekawego.Ot, przydatne cuś.

Czytałam ostatnio historyjkę o tym, jak grupka dzieci codziennie przeszkadzała staruszkowi odpoczywającemu w parku.
Az pewnego dnia pewien mężczyzna podszedł do dzieci i powiedział, że da im 10 zł za przeszkadzanie staruszkowi, na co dzieci z chęcią przystały. I taka sytuacja powtórzyła się codziennie przez tydzień. Po tygodniu mężczyzna powiedział dzieciom, że nadal mogą dokuczać staruszkowi, ale nie otrzymają już zapłaty, na co one odpowiedziały, że za darmo nie będą big_smile
O co chodzi?
W ten sposób motywacja wewnętrzna zostaje przekierowana na motywację zewnętrzną. I niestety, tak często "działa" współczesny świat - coraz mniej wewnętrznego zainteresowania, coraz więcej powierzchownej interesowności :-((
Czy ciekawe i "ot przydatne coś" można znależć tylko tam, "gdzie są pieniądze"? Absolutnie nie.
Rozumiem pragmatyzm, bo sama jestem dość pragmatyczna, ale dobrze mieć w sobie wewnętrzną motywację do pogłębiania wiedzy i zanim uzna się cokolwiek za bzdurę i/lub nieciekawe teoretyzowanie spróbować przynajmniej spojrzeć z innej perspektywy. Może się wówczas okazać, że we współczesnym świecie "nudna", "nieprzydatna", ale zreorganizowana wiedza łącznie z umiejętnościami sprawdzi się w pragmatycznej rzeczywistości.

462

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

maniek z maniek

1. Mam do Ciebie Elle pytanie natury "osobistej" o ile zechcesz na nie odpowiedzieć. Otoz nurtuje mnie to czy to co opisujesz co "wpływa" na nasze wybory to traktujesz to jakos calosc (człowieka) czy jako "czesc człowieka" w sensie odrebnosci (jedno z jego cial) a jeśli tak to, czy wtedy jest ta czesc autonomiczna? Czy jeszcze jakos inaczej?

Dobre pytanie smile

Ale widzę po nim, że nie do końca się zrozumieliśmy.
Tak jak pisałam, o jakości naszych wyborów (UWAGA: przez jakość rozumiem rozwój na poziomach subtelnych, czyli nie samo zdobywanie doświadczeń przez powielanie schematów, bo to nie rozwój, a zwykły głód emocji) decyduje poziom świadomości, na jakim się znajdujemy.
Z kolei poziom świadomości ma bezpośrednie przełożenie na nasze pojęcie o tym, co siedzi nam w podświadomości i daje szanse sprawniej 'zarządzać' tym, nie są to już totalnie "losowe" /z punktu widzenia człowieka o niskiej świadomości/ wybory, gdzie wydaje mu się, że nic od niego nie zależy i wszystko "samo" mu się przydarza i robi <smuteczek> wink

Więc pod tym kątem, o ile dobrze zrozumiałam o co pytasz, to 'centrum dowodzenia', skąd dokonuje się wyborów, znajduje się - jak pisałam m.in. na 'ciele przyczynowym i mentalnym', ale to ma i tak drugorzędne znaczenie w stosunku do tego, że na codzień nie zastanawiasz się przecież gdzie konkretnie zapadają decyzje w całym 'polu' wink
Po prostu rozważasz je pod kątem jakości w stosunku do swoich priorytetów na daną chwilę i jeśli znacznie odbiegają w tej jakości to masz odrazu sygnał, że:

a) zmiany, które próbowałeś wprowadzić do Oprogramowania (podświadomość) nie do końca się przyjęły lub byłeś za mało przekonywujący by zostały przyjęte przez System wink 

b) tak naprawdę Twoje cele na ten moment są inne niż świadomie (z poziomu rozumu) deklarujesz, że są, a podświadomość ma w dalszym ciągu inne, czyli jesteś dalej niż w punkcie a)


2. Oraz drugie pytanie czy i jeśli tak, to na ile samoswiadomosc potrafi "zapanować" nad roznymi "mechanizmami" detrerminujacymi nasze przeznaczenie (def. dla mnie losu i przeznaczenia jest rozna, los to dana "otoczka" zycia człowieka, przeznaczenie to co co jest wyznaczone i nie może być zmienione - same wydarzenia do realizacji tego samego przeznaczenia moga być rozne).

Tak jak napisałam, w każdej chwili możemy wykorzystać fakt posiadania wolnej woli, ALE - niektórzy nie rozumieją, że sam fakt jej posiadania, nie przełoży się na realne działanie, zanim podświadomość nie uwierzy, że ma prawo z tego korzystać.
To dlatego większość ludzi twierdzi, że scenariusz ich życia jest przesądzony z góry, skoro nie potrafią wpłynąć na bieg zdarzeń i okoliczności. Nie rozumieją, że na okoliczności i zdarzenia nie wpływa się z zewnątrz, tylko poprzez zmianę podejścia do nich, czyli głębiej- poprzez zmianę perspektywy na szerszą = wzięcie odpowiedzialności i zrozumienie, że sami kreujemy rzeczywistość wokół poprzez projekcję, nie odwrotnie.

Wzorce i zależności karmiczne w każdej chwili mają potencjał do przepracowania, jednak wyjście poza wąską perspektywę, która narzuca podświadomość, utrudnia to. Na tym polega 'zabawa'.


3. Trzecie czy to co się dzieje jest kwestia jakiegoś planu? Który istnieje, kto i jak ma na to wpływ?

Planów w jakim sensie?

To o czym do tej pory pisałam, jak byc może niektórzy zauważyli, robię w dwóch płaszczyznach równolegle, by pokazać analogię:

1. z perspektywy Duszy, a więc ujęcie karmiczne
2. perspektywa podświadomości, czyli wzorce do przepracowania, blokujące programy, etc.

To jest tak naprawdę jedno i to samo, tylko kwestia zrozumienia, że jedno wynika z drugiego, a niedowiarki moga po prostu pominąć aspekt duchowy i skupić się jedynie na wzorcach smile



W żaden sposób nie rozwija to "duchowo" jednostki ponieważ rozwój duchowy jest rozwojem cech osobowości jaźni, które ona poprzez doświadczenie, "zabiera ze sobą".

W pewnym sensie tak. Ale ja bym to ujęła inaczej: Rozwój duchowy jest wynikiem zrozumienia, że 'osobowość' i jej cechy (w tym ego) jest wtórna. To rodzaj 'nakładki' (i katalizatora zarazem) dla materii subtelnej, która przejawia się i zwiększa objętość wraz z przekraczaniem kolejnych "punktów kontrolnych" na drodze rozwoju.
Te "punkty kontrolne" to rozpad kolejnych złudzeń i iluzji n/t tego czym jesteśmy i w jaki sposób działa tzw. rzeczywistość. A sam rozpad dzieje się m.in. poprzez brak przywiązania do konkretnych cech osobowości, które do tej pory nas definiowały i z którymi się identyfikowaliśmy, co działa zawsze ograniczająco. 

Oraz: Jaźń niczego nie zabiera i jest wolna od obciążeń, to jest zupełnie inna kategoria.
W Jaźni po prostu jest miejsce na wszystko i wszystko jest doświadczane jednocześnie, w wielu różnych wariantach - my po prostu ze swojej ograniczonej perspektywy tego nie widzimy, przez co wydaje nam się, że nasze wybory są zawsze 'jedyne dostępne' w danym momencie wink
Ale chodziło Ci zapewne o nieprzepracowane elem. osobowości/cechy charakteru, które zostają przeniesione w duchu karmy na dalsze wcielenia - tu ok, tylko w tym momencie mówimy o podświadomości. To ona jest nośnikiem wzorców i innego rodzaju blokad na różnych ciałach i to ona magazynuje te wszystkie "graty", które obciążają kolejnego w tej sztafecie wink

463

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

GetReal


Elle88 -  nastepne pytanie: jak rozwinac "Swiadomosc" i jak "zapanowac" nad Ego.

I znów pytanie, w którym należy rozróżnić o co dokładnie pytamy smile

Świadomość jako Jaźń/Obecność - tego nie trzeba "rozwijać", ona po prostu JEST. Niezależnie od tego, czy o niej myślimy, że jest wink czy tego chcemy czy nie.
Żeby to poczuć, trzeba dokonać czegoś kompletnie odwrotnego niż sugeruje nam umysł i jego kategorie działania, do których jesteśmy przyzwyczajeni.
Świadomość to nawet nie "zgoda" i akceptacja wszystkiego co jest, bo nie potrzeba zgody na coś, co tak czy tak niezależnie od naszego stosunku do tego istnieje smile To po prostu zrozumienie faktu, że 'Obserwujący' to iluzoryczne wrażenie 'oddzielenia' od wszystkiego co jest, powstałe w wyniku przylgnięcia umysłu do określonej perspektywy patrzenia. Obserwującego nie ma, jest tylko Wszystkość smile

Ale nie o to zapewne pytałaś.. Sądzę, że miałaś na myśli ten "drugi rodzaj" świadomości (w sensie potocznym) - czyli chodzi o rozwój duchowy i jego kolejne etapy, a więc rozwój 'samoświadomości' i jak ją rozwijać.

Samoświadomość wzrasta na 2 sposoby: 1. ten bardziej 'świadomy' smile, czyli poprzez celowy wgląd w siebie i próby odnalezienia tam blokujących przekonań n/t siebie i świata i 2. poprzez lawinowa ilość doświadczeń, najczęściej tych mniej przyjemnych,które stają się pretekstem i katalizatorem do podejścia jak w pkt. 1

A konkretnie JAK to robić to sposobów jest wiele, na tym Forum przykładowo jest to interakcja i konfrontacja poglądów i próby znalezienia takich, które wydają się zgodne z nami na głębszym poziomie, czyli 'rezonują'.
W związku z tym ciągnie nas do osób, z którymi wydaje nam się, że mozna podyskutować lub się czegoś dowiedzieć i przychodzi nam to naturalnie.


"Zapanować nad ego" najłatwiej kiedy przypomnieć sobie co jest prawdziwym powodem przylgnięcia i identyfikacji do danej cechy osobowości, o którą gotowi jesteśmy walczyć jak o niepodległość wink Z reguły, kiedy znajdziemy źródło, okazuje się że sama cecha jest wtórna i stanowi 'nakładkę' na nasza prawdziwą naturę, więc przestaje mieć dla nas jakieś większe znaczenie.
Ego składa się zazwyczaj z wielu takich 'nakładek', im mniej ich jesteśmy świadomi, tym bardziej serio podchodzimy do siebie i innych.

464

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

zapanować nad ego?:D zwyczajnie przyjąc że jest coś  co nazywamy potocznie "ja" i coś co nazywamy "mnie". "Ja" nie ma osobowości jest istotą naturalną czystą jest obserwatorem bez żadnych naleciałości, opinii czy ocen jak naukowiec badający życie mrówek. "mnie" to coś w centrum wydarzeń.. Kiedy zaczyna się to rozróżniać i patrzeć na wydarzenia z pozycji "Ja" wtedy następuje okiełznanie, poznanie ego i jego akceptacja smile

465

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
Przyszłość napisał/a:

Czy ciekawe i "ot przydatne coś" można znależć tylko tam, "gdzie są pieniądze"? Absolutnie nie.

Nie zapominaj, że mowa o ekonomii.I faktycznie: w tej dziedzinie ciekawe jest są tylko tematy pieniężne.Na tym polega ekonomia!

466

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

13 podstrona w piątek trzynastego, a do tego przed walentego ;}
No co jest ? Temat umarł czy jak ?

467

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
pitagoras napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

Czy ciekawe i "ot przydatne coś" można znależć tylko tam, "gdzie są pieniądze"? Absolutnie nie.

Nie zapominaj, że mowa o ekonomii.I faktycznie: w tej dziedzinie ciekawe jest są tylko tematy pieniężne.Na tym polega ekonomia!

Pit,
Podjęłam kilka prób odpowiedzi na Twój post skupiając się na merytoryce, ale i tak ostatecznie wychodzi protekcjonalnie, a dla mnie protekcjonalizm jest zmorą tego forum. Poza tym wątek nie w tym temacie smile
Dlatego może najlepiej będzie, gdy tylko napiszę, że nie zgadzam się z Tobą i w moim odbiorze spłaszczasz i zbyt zawężasz temat, sprowadzając nauki ekonomiczne do jedynego słusznego - w Twoim mniemaniu - mianownika.
Szkoda sad
Często trafiam na Twoje posty na forum i widzę kumatego gościa pozującego na cynika i na siłę upraszczającego (czasami zresztą słusznie big_smile ) "świat dookoła". Chyba nawet trochę Tobie zazdroszczę.
Sorki za tę osobistą wycieczkę  smile

468

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
Przyszłość napisał/a:

upraszczającego (czasami zresztą słusznie big_smile ) "świat dookoła". Chyba nawet trochę Tobie zazdroszczę.

naprawdę, chcesz upraszczać świat ?
rozumiem, że czasami tej umiejetności zazdrościsz
ale chciałabyś ...

469 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-02-16 00:03:12)

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
in_ka napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

upraszczającego (czasami zresztą słusznie big_smile ) "świat dookoła". Chyba nawet trochę Tobie zazdroszczę.

naprawdę, chcesz upraszczać świat ?
rozumiem, że czasami tej umiejetności zazdrościsz
ale chciałabyś ...

In_ka,
Sami tworzymy sobie rzeczywistość i ja czasami mam skłonność do komplikowania big_smile
Po prostu uwzględniam coś, co najlepiej aby było mi obojętne, no ale nie jest.

BTW: Tak się cieszę, że wróciłaś smile Mam nadzieję, że wypoczęta i usatysfakcjonowana, bo w tym roku zima nie zawiodła smile

470

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
Przyszłość napisał/a:

BTW: Tak się cieszę, że wróciłaś smile Mam nadzieję, że wypoczęta i usatysfakcjonowana, bo w tym roku zima nie zawiodła smile

jak miło, kolejna osoba na forum mi to mówi, że się cieszy ...
ja też Przyszłość wink

471 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-02-16 11:58:40)

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

Elle dziekuje Ci za odpowiedz. Rozumiem wiec ze dla Ciebie "wybor" to wybor "swiadomy" i w sumie tez tak to postrzegam. Bardzo czesto jednak sam "wybor" jest mocno ograniczany (celowo nie pisze ograniczony) przez okolicznosci (ktore wg. mnie sa tak celowo ustawione). Polemizowalbym jednak czy samo doswiadczenie jest w danym momencie powielaniem schematu czy przezywaniem czegos na nowo (jest to uproszczenie) (prawdziwe doswiadczenie) bo jak to ocenic? Zwlaszcza ze doswiadczenie czasami "musi sie ugruntowac". Sama mozliwosc wyboru (swiadomego) bowiem niekoniecznie musi determinowac aspekt doswiadczania. Ale swiadomy wybor to wybieranie swiadomie sciezki wlasnego rozwoju (w tym doswiadczania) i tego nam brakuje. Tego dostepu do samej "prawdy". Przedwczoraj sie na tym zlapalem, kiedys rano jeszcze w polsnie rozwazalem dwa aspekty decyzyjnosci a umykal mi kolejny, bardziej subtelny, jakby nie dany mi do swiadomego poznania, bo potem nie moglem sobie tej "dyskusji" swiadomie przypomniec.

Natomiast kiedy mowisz o ciele "przyczynowo-mentalnym" to wg. mnie definiujesz "przeznaczenie", natomiast mowiac o decyzyjnosci "zwyklego poziomu" definiujesz "los". Co wiecej, na to co sie dzieje ma duzy wplyw nasza "kontrukcja" jako calosci. Ta konstrukcja jest rowniez tym co nazwalem wyzej jako okolicznosci.

Co ciekawe deklarujesz tutaj mozliwosc wprowadzana zmian do podswiadomosci. To ciekawe bo dla mnie jest to autonomiczne cialo czlowieka, ktore rowniez doswiacza (ale nie wiem czy sie uczy, raczej przejmuje schematy) a okreslenie podswiadomosc jest przejawem tej podswiadomosci (czyli tego).

W drugim pytaniu pisalem o swiadomosci a nie podswiadomosci. Rozumiem ze nasze definicje pojec sa tutaj rozne. Wg. mnie trudno bowiem podejrzewac podswiadomosc (emocje) o dzialania swiadome (sa takie na pewnym poziomie). To raczej swiadomosc powinna kierowac, ukierunkowywac emocje natomiast jest oczywista korzyscia uswiadomienie sobie dazen podswiadomosci, dzieki czemu jest mozliwa "kontrola" ogromnego potencjalu emocji i podswiadomosci, ukierunkowywania dzialan.

Trzecie pytanie dotyczylo opisow przytaczanych przez ludzi poddawanych hipnozie przedprenatalnej, ktorzy opisywali istnienie "planow zycia" ludzi (okreslone otoczenie jest kreowane zarowno przez miejsce i czas urodzenia sie, jak i cechy osobowe, jak i inne) bez czego zapanowalby "chaos". co nie umniejsza istnienia wolnej woli, ktorej dzialanie polega moze nie na 100% kreacji rzeczywistosci ale na umiejetnym wyborze z posrod dostepnych opcji-mozliwosci oraz kreowaniu swojego losu. Natomiast kreowanie swojego przeznaczenia wymaga juz dostepu swiadomego do swiadomosci (to co nazywasz cialem przyczynowym) ale swiadome, oznacza to wiec koniecznosc zmiany "ziemskiej" swiadomosci.

Dalej piszesz cos z czym nie do konca sie zgadzam. Otoz kwestia zrozumienia czegos jest zupelnie wtorna do rozwoju. Zrozumienie daje nam tylko (az) okreslone narzedzia, punkt patrzenia ale z samym rozwojem zwiazane sa dzialania (lub ich zaniechanie) takze mozna widziec i stac w miejscu oraz nie widziec a rozwijac sie. Poza tym zmiana punktu widzenia (zrozumienie) jest wpisana w nasze zycie chocby mechanizmem smierci, po ktorej "zrozumienie" przychodzi w sposob naturalny i nie potrzeba do niego jakis praktyk.

Natomiast rzeczywiscie ciekawym, kto wie czy nie najciekawszym (ze wzgledu na swoja przyczynowosc doswiadczania) jest stan odzielenia sie jazni, o ktorym piszesz. Trudno to sobie wyobrazic zwlaszcza ze zarowno ci ktorzy mieli doswiadczenia "nieba" oraz Ci, ktorzy opisuja swoje wspomnienia (duszy) z tamtego swiata, robie to w taki sposob, ze pokazuja mimo ze bezpostaciwe, dusze lub duchy posiadaja swoje cechy "osobowe". Dlatego zastanawiam sie czy stan np. medytacji nie jest stanem odzielenia "jakies jazni" od kolejnego ciala duchowego (powiedzmy nadducha) obdazonego swiadomoscia, dla ktorego "jazn" o ktorej piszesz jest tym samym czym podswiadomosc dla naszej obecnej swiadomosci.

Ogolnie wydaje mi sie ze uzyskanie "dostepu" do "nadswiadomosci" dopiero umozliwia kreacje swojego przeznaczenia (nierozlacznie zwiazane z przepracowywaniem obecnie doswiadczanego) ale to jest praktycznie niemozliwe gdyz oznaczaloby to uzyskanie swiadomosci z przed momentu urodzenia sie czy po smierci. Inaczej mozemy kreowac jedynie nasz los (ale nie przeznaczenie) i obojetnie czy to bedzie "swiadome" czy poprzez sluchanie swojego wewnetrznego glosu nadswiadomosci, czy kierowanie sie innymi "bodzcami", zaplanowane cele zycia mozna osiagnac tak samo skutecznie.

472

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

Mańku, praktycznie kompletnie się nie zrozumieliśmy i chyba się na to nie zapowiada wink

A to co piszesz o jakimś "oddzielaniu" i wydzielaniu Jaźni od reszty tylko potwierdza moje wrażenie, że mówimy o czym innym zupełnie.

Potem dorzuciłeś jeszcze swoje absolutne przekonanie o niemożności kontaktu z Wyższymi Jaźniami (Nadświadomością), gdzie ja bez problemu tego doświadczam na bazie codziennej.

Po prostu za dużo bym musiała 'odkręcać' lub od początku napisać, a i tak gwarancja, że zostanę zrozumiana prawidłowo jest niska.


Ale dzięki za polemikę smile

473 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-02-16 12:04:23)

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
Elle88 napisał/a:

Mańku, praktycznie kompletnie się nie zrozumieliśmy i chyba się na to nie zapowiada wink

A to co piszesz o jakimś "oddzielaniu" i wydzielaniu Jaźni od reszty tylko potwierdza moje wrażenie, że mówimy o czym innym zupełnie.

Potem dorzuciłeś jeszcze swoje absolutne przekonanie o niemożności kontaktu z Wyższymi Jaźniami (Nadświadomością), gdzie ja bez problemu tego doświadczam na bazie codziennej.

Po prostu za dużo bym musiała 'odkręcać' lub od początku napisać, a i tak gwarancja, że zostanę zrozumiana prawidłowo jest niska.


Ale dzięki za polemikę smile

OK Elle. Rozumiem. Nie chodzilo mi tez o jakas "dluga dyskusje". Na pewno roznimy sie rowniez z punktu samego "doswiadczenia", nie mowiac o roznej definicji pojec i "patrzeniu przez dziurke od klucza". W kazdym razie jest to wszystko do przemyslenia, rowniez dla mnie smile

Natomiast co do kontaktu z nadswiadomoscia, rowniez tego doswiadczam. Chodzilo mi raczej nie o sam kontakt ale o uzyskanie swiadomosci z punktu widzenia "nadswiadomosci" (nie jazni w czasie medytacji o ktorej pisesz) czyli prawdziwego myslenia (co nie jest mozliwe w warunkach "ziemskich") poniewaz wg. mojej oceny na podstawie opisow innych ludzi, stan "jazni" podczas metydacji a stan "nadswiadomosci" uzyskany czy posiadany poza obecnym zyciem fizyzcznym, to zupelnie rozne, odrebne stany swiadomosci.

474

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
Elle88 napisał/a:

/.../

Potem dorzuciłeś jeszcze swoje absolutne przekonanie o niemożności kontaktu z Wyższymi Jaźniami (Nadświadomością), gdzie ja bez problemu tego doświadczam na bazie codziennej.
/.../

Czy ma to charakter kontaktu z jakimiś bytami formującymi coś w rodzaju osób?

475

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

Czy ma to charakter kontaktu z jakimiś bytami formującymi coś w rodzaju osób?

Nie, Nadświadomość jest bezosobowa w formie. A człowiek nie mógł dla niej tej formy 'stworzyć' i ja w nią zamknąć, bo kontakt jest możliwy dopiero od pewnego stopnia zrozumienia, gdzie wie się, że formy to wytwór projekcji mózgu, zogniskowania molekuł w określony sposób -tak jesteśmy warunkowani od dziecka, tak funkcjonuje mózg.

Wyższe Jaźnie "zasiedlają" poziomy świadomości tuż poniżej Stwórcy/Boga/Wszystkości - tuż poniżej 7 poziomu.

476 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-02-16 22:39:29)

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
Elle88 napisał/a:

Czy ma to charakter kontaktu z jakimiś bytami formującymi coś w rodzaju osób?

Nie, Nadświadomość jest bezosobowa w formie. A człowiek nie mógł dla niej tej formy 'stworzyć' i ja w nią zamknąć, bo kontakt jest możliwy dopiero od pewnego stopnia zrozumienia, gdzie wie się, że formy to wytwór projekcji mózgu, zogniskowania molekuł w określony sposób -tak jesteśmy warunkowani od dziecka, tak funkcjonuje mózg.

To "WIE" każdy badacz mózgu. Ale nie zawsze "WIERZY" w to :-)

Elle88 napisał/a:

Wyższe Jaźnie "zasiedlają" poziomy świadomości tuż poniżej Stwórcy/Boga/Wszystkości - tuż poniżej 7 poziomu.

Straciłem "kontakt" z Twoim myśleniem :-) To "Wyższe Jaźnie" są częścią człowieka czy też są zewnętrzne w stosunku do niego?

477

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

To "Wyższe Jaźnie" są częścią człowieka czy też są zewnętrzne w stosunku do niego?

Problem w wyjaśnianiu gdzie znajdują się poszczeg. poziomy świadomości polega dokładnie na tym, co teraz poruszyłeś.
Ludziom wydaje się, że to jakieś zewnętrzne "byty" lub miejsca, a to wszystko jest ' w nas', to są warstwy, które przechodzimy po kolei poruszając się wgłąb nas - do wewnątrz, nie na zewnątrz jak się potocznie uważa, czytając w 'mądrych księgach' wink

478

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
EXTRA_terrestrial napisał/a:
Elle88 napisał/a:

Czy ma to charakter kontaktu z jakimiś bytami formującymi coś w rodzaju osób?

Nie, Nadświadomość jest bezosobowa w formie. A człowiek nie mógł dla niej tej formy 'stworzyć' i ja w nią zamknąć, bo kontakt jest możliwy dopiero od pewnego stopnia zrozumienia, gdzie wie się, że formy to wytwór projekcji mózgu, zogniskowania molekuł w określony sposób -tak jesteśmy warunkowani od dziecka, tak funkcjonuje mózg.

To "WIE" każdy badacz mózgu. Ale nie zawsze "WIERZY" w to :-)

Elle88 napisał/a:

Wyższe Jaźnie "zasiedlają" poziomy świadomości tuż poniżej Stwórcy/Boga/Wszystkości - tuż poniżej 7 poziomu.

Straciłem "kontakt" z Twoim myśleniem :-) To "Wyższe Jaźnie" są częścią człowieka czy też są zewnętrzne w stosunku do niego?

Jeśli interesują Cie odpowiedzi z punktu widzenia praktycznego a nie filozoficznego to polecam Ci ksiazke Newtona o wpomnieniach ludzi ze swiata dusz, uzyskane droga hipnozy przedprenatalnej gdzie opisane sa wspomnienia dusz z przed momentu urodzenia się i opisane jest zycie na tamtym swiecie. W tamtym ujęciu "wyzsza jaznia" może być nasza wlasna dusza (duch), opiekun, przewodnik.

Natomiast filozofie maja to do siebie ze zajmują umysl ale opisują rzeczywistość nieprecyzyjnie. Sa raczej takimi drogowskazami do poszukiwan (tak jak pisze Elle ze droga jest w glab a nie na zewnątrz) a nie rzeczywistymi wyjaśnieniami rzeczywistości. To twory wyobraźni okreslajace sciezki poszukiwan a nie rzeczywista struktura duchowosci. Żeby bowiem doświadczyć rzeczywistej struktury duchowości to trzeba zobaczyć ja w calosci. "ziemski człowiek" może co najwyżej doswiadczac roznych stanow swiadomosci wywolanych farmakologicznie czy medytacyjnie ale w żaden sposób nie daje to narzędzia do opisu calosci. Filozofie opisują nasze dazenia ale w żaden sposób nie sa empiryczne.

479

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

Off-topic będzie teraz!

(Auroro! To Ty jesteś słowniecudowna! Pisz książkę!)

koniec Off'a.
Przepraszam za owego.



P.S. Elle nie jestem TU znana, podczytuję, tu i ówdzie dwa słowa wrzucę... ale cieszę się że "wróciłaś" na łono forumowe wtedy, zaraz po tym jak Cię nie było.
Mam nadzieję jednak że się nie wyeksplorujesz tu, że nie wyssają z Ciebie wszystkich soków i innych umysłowych cieczy.
Pozdrawiam (i jeśli Ty też nie napisałaś jeszcze książki to nadrób to niedopatrzenie swoje wink  )

480

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

A propo's książek:
Elle, kupiłam właśnie kilka książek Osho - jak wyrobię sobię opinię dam znać smile

481

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

Elle, kupiłam właśnie kilka książek Osho - jak wyrobię sobię opinię dam znać smile

Jeje! Brafo big_smile

Choć muszę powiedzieć, że ja czytałam Osho fragmentami, nie wszystkie w całości, ale moja ulubiona to "Bliskość" i ją zawsze wszystkim polecam.

P.S. Elle nie jestem TU znana, podczytuję, tu i ówdzie dwa słowa wrzucę... ale cieszę się że "wróciłaś" na łono forumowe wtedy, zaraz po tym jak Cię nie było.
Mam nadzieję jednak że się nie wyeksplorujesz tu, że nie wyssają z Ciebie wszystkich soków i innych umysłowych cieczy.
Pozdrawiam (i jeśli Ty też nie napisałaś jeszcze książki to nadrób to niedopatrzenie swoje wink  )

Też kiedyś stąd zniknę, ale to jeszcze nie teraz wink
O książkach własnego autorstwa nie myślę, bo zawsze mam wrażenie, że wszystko już zostało powiedziane/napisane, wystarczy tylko po odpowiednią sięgnąć. Ale kto wie, może za 20 lat..? wink
pozdr.

482

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
Elle88 napisał/a:

Choć muszę powiedzieć, że ja czytałam Osho fragmentami, nie wszystkie w całości, ale moja ulubiona to "Bliskość" i ją zawsze wszystkim polecam.

świetna, aczkolwiek zrozumienie jej zajmuje troszku czasu wink

483 Ostatnio edytowany przez Hekaterine (2015-02-20 17:58:57)

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
maniek_z_maniek napisał/a:

Natomiast rzeczywiscie ciekawym, kto wie czy nie najciekawszym (ze wzgledu na swoja przyczynowosc doswiadczania) jest stan odzielenia sie jazni, o ktorym piszesz. Trudno to sobie wyobrazic zwlaszcza ze zarowno ci ktorzy mieli doswiadczenia "nieba" oraz Ci, ktorzy opisuja swoje wspomnienia (duszy) z tamtego swiata, robie to w taki sposob, ze pokazuja mimo ze bezpostaciwe, dusze lub duchy posiadaja swoje cechy "osobowe". Dlatego zastanawiam sie czy stan np. medytacji nie jest stanem odzielenia "jakies jazni" od kolejnego ciala duchowego (powiedzmy nadducha) obdazonego swiadomoscia, dla ktorego "jazn" o ktorej piszesz jest tym samym czym podswiadomosc dla naszej obecnej swiadomosci.

"Eli, Eli, lama sabachthani?"

Myślę, że domyślasz się, co chciałam Ci tym przekazać. ; )

maniek_z_maniek napisał/a:

To twory wyobraźni okreslajace sciezki poszukiwan a nie rzeczywista struktura duchowosci. Żeby bowiem doświadczyć rzeczywistej struktury duchowości to trzeba zobaczyć ja w calosci. "ziemski człowiek" może co najwyżej doswiadczac roznych stanow swiadomosci wywolanych farmakologicznie czy medytacyjnie ale w żaden sposób nie daje to narzędzia do opisu calosci. Filozofie opisują nasze dazenia ale w żaden sposób nie sa empiryczne.

Masz zdrowe, rozsądne podejście.
Podoba mi się to. smile

elle88 napisał/a:

jak się potocznie uważa, czytając w 'mądrych księgach'

Twoja ignorancja aż razi po oczach. Tak żenujące, że aż śmieszne. big_smile

484

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
Hekaterine napisał/a:

Twoja ignorancja aż razi po oczach. Tak żenujące, że aż śmieszne. big_smile

ale uważni forumowicze zauważają brak sympatii z twojej strony do Elle,
ci inni wyrównują obdarzając ją takową - np. ja smile
jak, potrzebujesz może nadal "dowalać" Elle
może Ty tego potrzebujesz ... dla własnej równowagi

485 Ostatnio edytowany przez Hekaterine (2015-02-21 01:28:55)

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
in_ka napisał/a:

ale uważni forumowicze zauważają brak sympatii z twojej strony do Elle,
ci inni wyrównują obdarzając ją takową - np. ja smile
jak, potrzebujesz może nadal "dowalać" Elle
może Ty tego potrzebujesz ... dla własnej równowagi

Nie wiem, o co Ci chodzi. Nikomu nie "dowalam", a stwierdzam jedynie FAKT.
Widzisz różnicę?

Twoja ulubienica pisała wyżej, że np. taka Biblia jest głupia i bezwartościowa (tak odbieram ironiczne "mądre księgi").
Obraża w ten sposób, między innymi, ludzi religijnych. Przypominam, że jesteśmy w dziale RELIGIA.

Przypomnę również, bo niektórzy chyba nie wiedzą, że:

Biblia to jeden z głównych filarów kultury europejskiej,
    jest uważana przez wierzących za świętą,
    jest nośnikiem idei i zasad moralnych, kształtującym wzory postaw życiowych,
    wyrastają z niej korzenie wielu gatunków literackich (hymnu, przypowieści, pieśni, psalmu, listu);
    biblijne wątki, tematy, postacie, symbole mają swe stałe miejsce w sztuce;
    jest źródłem związków frazeologicznych,
    jest cennym źródłem historycznym.

Jeśli coś mi się nie podoba i nie zgadzam się z tym, to często o tym mówię/piszę.
Tylko, a może AŻ tyle.

Zalecam więcej dystansu tym, którym tak przeszkadza to, że ktoś może mieć odmienne doświadczenia i zdania na dany temat.

W ogóle nie wiedziałam, że elle potrzebuje obrońców.
Zresztą sama również nie potrafiła odnieść się do żadnych z moich wcześniejszych argumentów w tym temacie, ale obrażać "mądre księgi" itp. akurat świetnie potrafi. I to z lubością.

486 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-02-21 11:54:07)

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
Hekaterine napisał/a:

Zalecam więcej dystansu tym, którym tak przeszkadza to, że ktoś może mieć odmienne doświadczenia i zdania na dany temat.

nie zamierzam się z tobą sprzeczać ale tak właśnie podkręca się atmosferkę a w tym wątku, to robisz
"śmieszne" czy "żenujące", takie stwierdzenia są tylko i wyłącznie złośliwe - i dobrze o tym wiesz,
gdy ten wątek był zamknięty a potem przywrócony do "łaski",
pisałaś - pilnujcie się ...

i jakoś sobie trwa
może, to przeszkadza ?
Elle w innym wątku pisała, jak działa pewien schemat,
pada złośliwość (prowokacja), jest odpowiedź (ktoś się broni), potem dalej atak
i ostrzeżenie dostaje - ten, KTO się broni
niestety tak, to często wygląda
mój post był po to, żeby taki schemat powstrzymać
a Elle rzeczywiście nie potrzebuje adwokatów
ja, pisze w swoim imieniu

487

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
in_ka napisał/a:

nie zamierzam się z tobą sprzeczać ale tak właśnie podkręca się atmosferkę a w tym wątku, to robisz
"śmieszne" czy "żenujące", takie stwierdzenia są tylko i wyłącznie złośliwe - i dobrze o tym wiesz,
gdy ten wątek był zamknięty a potem przywrócony do "łaski",
pisałaś - pilnujcie się ...

Przecież nikt się nie sprzecza? Odpowiadam tylko na Twoje obruszenie.

Tak, pisałam - pilnujcie się, ale ktoś tu ironizował i obrażał poniekąd uczucia religijne innych ludzi (to nie jest ZŁOŚLIWE?), więc adekwatnie do tego zareagowałam. To akurat Elle pierwsza sprowokowała.

Właściwie nawet nie chodzi tylko o Biblię, bo również chodzi o inne księgi np. Torę, które nie mówią tylko o skupianiu się na swoim wnętrzu itp.
Gdyby chociaż używała innych słów - nie byłoby tematu i nikt by się nie czepiał.
Tyle z mojej strony.

488 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-02-23 14:42:01)

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
Hekaterine napisał/a:
in_ka napisał/a:

nie zamierzam się z tobą sprzeczać ale tak właśnie podkręca się atmosferkę a w tym wątku, to robisz
"śmieszne" czy "żenujące", takie stwierdzenia są tylko i wyłącznie złośliwe - i dobrze o tym wiesz,
gdy ten wątek był zamknięty a potem przywrócony do "łaski",
pisałaś - pilnujcie się ...

Przecież nikt się nie sprzecza? Odpowiadam tylko na Twoje obruszenie.

Tak, pisałam - pilnujcie się, ale ktoś tu ironizował i obrażał poniekąd uczucia religijne innych ludzi (to nie jest ZŁOŚLIWE?), więc adekwatnie do tego zareagowałam. To akurat Elle pierwsza sprowokowała.

Właściwie nawet nie chodzi tylko o Biblię, bo również chodzi o inne księgi np. Torę, które nie mówią tylko o skupianiu się na swoim wnętrzu itp.
Gdyby chociaż używała innych słów - nie byłoby tematu i nikt by się nie czepiał.
Tyle z mojej strony.

Bo widzisz droga "buddyjska" i droga "chrzescijanska" nie sa tymi samymi drogami. W tej pierwszej "oswiecenie" przychodzi przez samopoznanie siebie ale czesto jest ignorancja innych (czesto przypomina sie sytuacja z zycia Buddy, kiedy ten skomentowal bezwartosciowosc pracy przewoznika, z ktorej sam wczesniej skorzystal). Ta druga to droga pokory wobec siebie i innych, droga dzialania na rzecz innych (dzialanie, slowo, modlitwa) oraz oswiecienie przez laske dana z zewnatrz, przez doswiadcznie pokory, milosci i cierpienia.

I teraz pytanie ktora droga jest sluszna, czy sa inne, dokad one prowadza, jak skutecznie i czy zmieniaja czlowieka, jego postrzeganie.

Moim zdaniem patrzac na calosc sa one obie pewnym elementem calosci. Jednak ta chrzescijanska (o ile jest prawdziwie prowadzona) prowadzi o wiele dalej, nie tyle do samopoznania ale do poznania "laski" danej dla czlowieka, dzieki ktorej staje sie on "nowym bytem". To sie powtarza w prawie kazdej relacji kogos kto "prawdziwie praktykuje" i nie teoretyzuje. Ta pierwsza wprowadza dyscypline umyslu, daje samopoznanie na pewnym poziomie. Obie mozna porownac do wiary i milosci, z tym ze mowi sie ze jesli ma sie ogromna wiare a milosci sie nie ma, jest sie niczym. Tym mozna porownac droge i rezultat tych dwoch sciezek. Co wiecej, uwazam ze nauczycieli moze byc wielu, jednak wiekszosc mowi o rozwoju osobowosci i bycia bogiem dla samego siebie (samostanowienie?), natomiast tylko ten jeden (Jezus) mowi o Ojcu i wg. relacji s. FK sam aplikuje do bycia w niebie z Ojcem. To diametralnie dwie rozne drogi albo etapy. Tak jak ewolucja i rewolucja. Skoro czlowiek ma wolna wole to nie mnie oceniac co jest sluszna a co jest niesluszne.

Rzeczywiscie jesli padly tu slowa negatywne w tyms sensie co podalas o Biblii (bo tego nie wiem) to swiadczylo by to o ignorancji a wiec nie jest to droga madrosci. Madrosci droga bowiem jest pokora, zaufanie, zawierzenie (bo istnieje ona jako niezalezny byt, czy sila - patrz psalmy ST, ingeneza, zasada antropiczna, itd. moze wiec byc jedynie dana a nie wyuczona jak odruchy). Samo PS jest wielowatkowe, wielowiekowe i wielozrodlowe. Nie jest tym czym wiekszosci sie wydaje. Ale czy to oznacza ze nie ma tam ciekawych tresci? Prawdziwym problemem jest jednak narzucanie ludziom przez innych ludzi interpretacji i manipulacje tym a przeciez sama nauka z PS zaprzecza temu podejsciu!!!!

Empiryka jest dla mnie wazna bo kazda rzecz, ktorej doswiadczam, kazda nad ktora sie zastanawiam powinna miec swoje wyjasnienie. Te wyjasnienia w przeciagu zycia znalazlem i nie sa to filozofie (te rowniez byly) ale relacje. Potrzeba jednak tu zmiany w mysleniu i postrzeganiu (jest to proces) bo nie da sie klasycznymi kryteriami i pojeciami wyjasnic wszystkich rzeczy, zjawisk, relacji. Ludziom podaje sie wiec rozne filozofie, modele zycia, modele rzeczywistosci, ktorych weryfikacja jest watpliwa. Ale jesli uwazamy ze jest inaczej, ze to nie jest "nic warte" to wtedy co w zamian przedstawiamy sami soba, co oferujemy?

I teraz jesli ktos "atakuje" to co jest dla nas wazne to musimy sie zastanowic nad naszym stosunkiem do tego. Czy boli nas to bo nie umiemy tego obronic, czy boli nas czyjs stosunek do tego (wtedy pytanie o co nam chodzi z tym drugim czlowiekiem), czy chcemy narzucic komus swoje zdanie?

Oburzasz sie na czyjs ogolny stosunek do PS. Rozumiem to. A gdybym Ci powiedzial, ze np. w Genesis opisane sa te same historie co w cywilizacjach o tysiace lat starszych od zydow, gdzie wszystko bylo zupelnie inaczej, ze nie bylo grzechu pierworodnego w naszym pojeciu, ze Elohim bogowie to wymienieni z imienia w tekstach wczesniejszych Anu, Enlil, Enki i Ninsurag, gdzie w ST zytamy ze aniolowie byli smiertleni (jeden zostal rozszarpany przez Lwa), gdzie wszystko znajduje potwierdzenie w NT gdzie jego bohater mowi, ze prawdziwy jest tylko Ten Ktory mnie poslal, Ktorego wy nie znacie, albo kto ma uszy niech slucha. A to oznacza conajmniej istnienie innej, nie automatycznie poznanej przez sam tekst warstwy. A te pojecia o ktorych pisze, sa ugruntowane spolecznie kiedy np. na tablicach przymierza nie bylo tekstu 10 przykazan. To wtedy zaczynam stawiac sobie pytanie czyjej dzialalnosci wyznacznikiem sa teksty ST a czyjej NT? Wiec moze warto na przyszlosc sprecyzowac o czym konkretnie mowimy.

489

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
maniek_z_maniek napisał/a:

"oswiecenie" przychodzi przez samopoznanie siebie ale czesto jest ignorancja innych (czesto przypomina sie sytuacja z zycia Buddy, kiedy ten skomentowal bezwartosciowosc pracy przewoznika, z ktorej sam wczesniej skorzystal).

Mozesz rozwinac jak w Buddyzmie oswiecenie przychodzi przez ignorancje innych? Mozesz podac link z ta historia o Budddzie?

Zgadzam sie z maniek_z_maniek, ze Hekaterine powinna sobie na spokojnie zastanowic sie nad swoim stosunkiem do tematu.

Dlaczego Hekaterine masz potrzebe atakowania Elle88? Dlaczego tak bardzo Ciebie boli to ze sa osoby ktore nie wierza w to co Ty (i skad ta pewnosc?). Tylko dlatego ze tutaj dyskutuja?

Mozesz tez powiedziec dlaczego tak bardzo oburzylas sie na "swiete ksiegi" z gory zakladajac ze chodzi o Biblie? Skad masz pewnosc ze np nie chodzi o Sutry albo Wedy? Moze zamiast oburzac sie, warto zadac pytanie: dlaczego? Dlaczego Elle88 sadzi tak a nie inaczej?

490 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-02-24 18:39:21)

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

Najpierw bliska mi osoba (znajomość zawdzięczam zresztą temuż forum) poprosiła mnie, abym zastanowiła się, czy NADAL chcę rozwijać siebie, swoją świadomość i Świadomość. Pytanie wynika z niepokoju, gdyż autorka pytania w moim dalszym rozwoju upatruje zagożenia dla rozwoju mojego związku. A dzisiaj zaczęłam czytać "Bliskość" i już na wstępie natknęłam się na cyt: "poznanie siebie możliwe jest tylko w głębokiej samotności" (zakładam, że autor niekoniecznie miał na myśli osamotnienie).
I zastanawiam się czy ja nie dostrzegam zagrożenia, ba nawet wydaje mi się logiczne, że nie można przerwać samorozwóju, gdyż to ciągły proces oraz że nie można rozwijać relacji jeśli samemu się nie rozwija.
A jakie jest Wasze zdanie (może doświadczenia)?
Czy gdy już pozna się siebie (rozumiane jako rozwój, trening świadomości), rozkmini się własne słabości, lęki, dzieciństwo, gdy już się wie jak z sobą samym postępować.
TO CO DALEJ?
1. Czy dalej droga się rozwidla i ALBO dalej brnie się w SAMOROZWÓJ, aby "stać się samowystarczalną, kochającą siebie istotą, której nikt i nic nie jest w stanie skrzywdzić"...ALBO...rozwija sie RELACJĘ ?
2. Czy te dwie drogi mogą naturalnie biec równolegle względem siebie i w ścisłej nomen omen...bliskości?
3. A może wariant 2 powyżej jest do spełnienia, ale przy spełnieniu odpowiednich warunkach brzegowych? Jakich?

Wydaje mi się, że ten wątek może "udżwignąć" ten temat - szukałam na forum czegoś zbliżonego, ale bez powodzenia.
Ciekawa jestem Waszych opinii.

491

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
Przyszłość napisał/a:

Najpierw bliska mi osoba (znajomość zawdzięczam zresztą temuż forum) poprosiła mnie, abym zastanowiła się, czy NADAL chcę rozwijać siebie, swoją świadomość i Świadomość. Pytanie wynika z niepokoju, gdyż autorka pytania w moim dalszym rozwoju upatruje zagożenia dla rozwoju mojego związku. A dzisiaj zaczęłam czytać "Bliskość" i już na wstępie natknęłam się na cyt: "poznanie siebie możliwe jest tylko w głębokiej samotności" (zakładam, że autor niekoniecznie miał na myśli osamotnienie).
I zastanawiam się czy ja nie dostrzegam zagrożenia, ba nawet wydaje mi się logiczne, że nie można przerwać samorozwóju, gdyż to ciągły proces oraz że nie można rozwijać relacji jeśli samemu się nie rozwija.
A jakie jest Wasze zdanie (może doświadczenia)?
Czy gdy już pozna się siebie (rozumiane jako rozwój, trening świadomości), rozkmini się własne słabości, lęki, dzieciństwo, gdy już się wie jak z sobą samym postępować.
TO CO DALEJ?
1. Czy dalej droga się rozwidla i ALBO dalej brnie się w SAMOROZWÓJ, aby "stać się samowystarczalną, kochającą siebie istotą, której nikt i nic nie jest w stanie skrzywdzić"...ALBO...rozwija sie RELACJĘ ?
2. Czy te dwie drogi mogą naturalnie biec równolegle względem siebie i w ścisłej nomen omen...bliskości?
3. A może wariant 2 powyżej jest do spełnienia, ale przy spełnieniu odpowiednich warunkach brzegowych? Jakich?

Wydaje mi się, że ten wątek może "udżwignąć" ten temat - szukałam na forum czegoś zbliżonego, ale bez powodzenia.
Ciekawa jestem Waszych opinii.

Odpowiem na zasadzie pierwszego skojarzenia - czyli wyobrażając sobie "że ja to ty" (proszę tu o ew. wyrozumiałość). Co bym zrobił "z tym wszystkim" z czym chcesz się uporać - zakładając, że wiem z czym się chcesz uporać. I zakładając jakieś bazowe podobieństwo ludzkich reakcji. No więc...



                                                  ***





Wybrałbym się w PODRÓŻ.

Właśnie tak. W całym, konkretnym tego słowa znaczeniu. Samotnie, z minimalnym bagażem, ew. dobrym terenowym samochodem. Wziąłbym roczny urlop od wszystkiego. Spróbowałbym dotrzeć w miejsca, gdzie ludzie żyją innym rytmem w innej kulturze, robić rzeczy, których nie robię na codzień, poznać ludzi, których najprawdopodobniej bym nie poznał. Starałbym się jednak dużo przebywać samemu w sensie czysto "fizycznym". Może nauczyłbym się jakiś nowych umiejętności - mnie np. zawsze pociągało stolarstwo ;-) - może - jak moja córka nauczyłbym się od podstaw techniki rysunku i malarstwa. Nie wiem czy wybrałbym Paryż, Himalaje, Tasmanię czy jakieś wyspy na Pacyfiku. Idea jest taka, aby uwolnić się od zobowiązań i zacząć widzieć świat na nowo. Nie po to aby od czegoś uciec, ale po to aby w zmieniającym się otoczeniu oddzielić siebie od świata, swoje potrzeby od potrzeb innych, swoje cele od celów otoczenia.

Podróż nie jest ucieczką - bo zakłada przecież możliwość powrotu, w każdym momencie gdy się tego zapragnie.

492

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
EXTRA_terrestrial napisał/a:

...
Wybrałbym się w PODRÓŻ.

Właśnie tak. W całym, konkretnym tego słowa znaczeniu. Samotnie, z minimalnym bagażem, ew. dobrym terenowym samochodem. Wziąłbym roczny urlop od wszystkiego. Spróbowałbym dotrzeć w miejsca, gdzie ludzie żyją innym rytmem w innej kulturze, robić rzeczy, których nie robię na codzień, poznać ludzi, których najprawdopodobniej bym nie poznał. Starałbym się jednak dużo przebywać samemu w sensie czysto "fizycznym". Może nauczyłbym się jakiś nowych umiejętności - mnie np. zawsze pociągało stolarstwo ;-) - może - jak moja córka nauczyłbym się od podstaw techniki rysunku i malarstwa. Nie wiem czy wybrałbym Paryż, Himalaje, Tasmanię czy jakieś wyspy na Pacyfiku. Idea jest taka, aby uwolnić się od zobowiązań i zacząć widzieć świat na nowo. Nie po to aby od czegoś uciec, ale po to aby w zmieniającym się otoczeniu oddzielić siebie od świata, swoje potrzeby od potrzeb innych, swoje cele od celów otoczenia.

Podróż nie jest ucieczką - bo zakłada przecież możliwość powrotu, w każdym momencie gdy się tego zapragnie.

Dzięki ET :-)
Niespełna rok temu podobny pomysł chodził mi po głowie. Wtedy pewne naprawdę istotne przyczyny uniemożliwiały jego realuzację.
Ale dzisiaj...
Dzisiaj nie ma obiektywnych przeszkód, a nawet wprost przeciwnie - nigdy nie miałam lepszych warunków do realizacji podróży. Mam techniczne możliwości, wiem, czego chciałabym się nauczyć, a jak zamykam oczy to nawet widzę miejsce, do którego chcę dotrzeć, mimo że nie mam pojęcia gdzie ono jest. Może zatem TO JEST TO :-)
Nie wiem tylko, czy dam radę dzieci "porzucić", na pewno nie na rok.
Poważnie rozważę PODRÓŻ.

493 Ostatnio edytowany przez Hekaterine (2015-02-25 02:37:54)

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
maniek_z_maniek napisał/a:

Bo widzisz droga "buddyjska" i droga "chrzescijanska" nie sa tymi samymi drogami. W tej pierwszej "oswiecenie" przychodzi przez samopoznanie siebie ale czesto jest ignorancja innych (czesto przypomina sie sytuacja z zycia Buddy, kiedy ten skomentowal bezwartosciowosc pracy przewoznika, z ktorej sam wczesniej skorzystal). Ta druga to droga pokory wobec siebie i innych, droga dzialania na rzecz innych (dzialanie, slowo, modlitwa) oraz oswiecienie przez laske dana z zewnatrz, przez doswiadcznie pokory, milosci i cierpienia.

Wspominałam o tym wcześniej. Tak naprawdę buddyzm nie różni się wiele od ateizmu (wykluczając tę całą teorię reinkarnacji), bo tam odrzuca się pomoc "z zewnątrz". Jesteś sam dla siebie człowieku i twój rozwój zależy tylko od ciebie, więc pracuj, pracuj nad swoim wnętrzem.
Cierpienie? Ależ skąd! Trzeba odrzucić cierpienie i iluzje tego świata (moim zdaniem pierwotne nauki z czasem były coraz bardziej wypaczane przez ludzi).   

Moim zdaniem patrzac na calosc sa one obie pewnym elementem calosci.

Puzzli jest wiele, ale kto poskłada je do kupy, kiedy brakuje elementów, a części z ogniw zostały nadgryzione/uszkodzone/zniekształcone przez istoty czasu? ;p Każdy powinien przynajmniej próbować... dla siebie.
Ale ludzie biorą swoje klocki (bo te ładne), inni swoje - na tym często zaprzestają.
Może tak musi być? Może to im wystarczy.

Rzeczywiscie jesli padly tu slowa negatywne w tyms sensie co podalas o Biblii (bo tego nie wiem) to swiadczylo by to o ignorancji a wiec nie jest to droga madrosci.

Stąd też moja reakcja. Nie tylko Biblia jest świętą księgą, ale również ona.
Skąd wiem, że chodziło też o nią? W końcu pisałam w tym wątku o Jezusie jako Synu Bożym (znany większości NT), co zostało skomentowane równie negatywnie.

Oburzasz sie na czyjs ogolny stosunek do PS. Rozumiem to. A gdybym Ci powiedzial, ze np. w Genesis opisane sa te same historie co w cywilizacjach o tysiace lat starszych od zydow, gdzie wszystko bylo zupelnie inaczej, ze nie bylo grzechu pierworodnego w naszym pojeciu, ze Elohim bogowie to wymienieni z imienia w tekstach wczesniejszych Anu, Enlil, Enki i Ninsurag, gdzie w ST zytamy ze aniolowie byli smiertleni (jeden zostal rozszarpany przez Lwa), gdzie wszystko znajduje potwierdzenie w NT gdzie jego bohater mowi, ze prawdziwy jest tylko Ten Ktory mnie poslal, Ktorego wy nie znacie, albo kto ma uszy niech slucha. A to oznacza conajmniej istnienie innej, nie automatycznie poznanej przez sam tekst warstwy. A te pojecia o ktorych pisze, sa ugruntowane spolecznie kiedy np. na tablicach przymierza nie bylo tekstu 10 przykazan. To wtedy zaczynam stawiac sobie pytanie czyjej dzialalnosci wyznacznikiem sa teksty ST a czyjej NT? Wiec moze warto na przyszlosc sprecyzowac o czym konkretnie mowimy.

Bardziej oburzam się na formę, w jakiej ten stosunek jest opisywany.
Faktycznie sama nie wyrażałam się pochlebnie o Osho, ale podawałam argumenty, przez które tak myślę, więc nie widziałam potrzeby, żeby "podkoloryzować", ugrzecznić mój przekaz, bo nikt się do nich nie odniósł, więc dla mnie to oczywisty znak (ze strony tej/tych o "tamtych poglądach"), że mogę śmiało uznać, iż mam rację.

Dla chrześcijan raczej całe PŚ jest święte, więc co to za różnica?
I nie musisz mi mówić, bo wiem, że są zbieżności, ale także rozbieżności w tych tekstach.
Co do imion... taki Islam ma 99 (setne znane tylko Jemu) nazw na Allaha, więc... kolejne do kolekcji.


Na resztę pytań co poniektórych nie odpowiadam, bo napisałam wystarczająco o moich motywach (także strony wcześniej), więc nie będę się powtarzać.

494

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
Przyszłość napisał/a:

Poważnie rozważę PODRÓŻ.

można przeżyć taką podróż nie "podróżując"
ale zgadzam się, że w samotności

poznawanie siebie to długa podróż (przynajmniej dla mnie)

495

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

Przyszłość

Podroz to dobre rozwiazanie, jest to jednak droga w jedna strone. Najlepiej polaczyc podroz fizyczna z podroza jaka proponuje in_ka. Powrot jednak jest niemozliwy (nie w sensie fizycznym, nawet jesli podroz byla fizyczna). Bo kazda prodroz (niezaleznie od formy) Ciebie zmieni. Zmienisz sie Ty, zmieni sie twoje spojrzenie na swiat, zmieni sie system wartosci. Ci co zostali beda lata swietlne od Ciebie.

Ty sie rozwiniesz ale co sie stanie z Twoim zwiazkiem? Czy druga osoba nie zacznie sie martwic ze zostaje w "tyle"? Czy bedzie probowala Cie przystopowac? Z mojego doswiadczenia nic z takich zwiazkow nie wychodzilo. Probowano mnie ratowac "przed sektami" (nie bylam nigdy w zadnej sekcie), probowano wcisnac w ramy, "nawracac" etc. Ogolnie konczylo sie to rozstaniem. Byly to jednak dobre doswiadcznia i wiele sie nauczylam. Na zadnego ex sie nie zloszcze i nie mam zalu, nawet do dzisiaj mamy dobry kontakt smile Bez nich i ich "prob ratowania mnie" nie bylabym gdzie jestem smile

Przyznam sie jednak ze mi coraz czesciej marzy sie taka ciemna jaskinia, zeby tak sobie klapnac na czterech literach i posiedziec w ciszy. Moze na emeryturze mi sie uda.

Hekaterine napisał/a:

Jesteś sam dla siebie człowieku i twój rozwój zależy tylko od ciebie, więc pracuj, pracuj nad swoim wnętrzem.

Jak to pieknie podsumowalas. Wlasnie o to chodzi. Czy nie brzmi to wspaniale? Szkoda ze tak trudno to wykonac sad
Ucielabym tylko poczatek zdania - jestes sam dla siebie. Nie jestes sam dla siebie bo nie jestes na samotnej wyspie. Pracujesz nad soba by byc lepszym czlowiekiem dla siebie i innych. W sumie to i tak sie laczy, jak bedziesz lepszy dla siebie (nie chodzi o egoizm) to automatycznie bedziesz tez lepszy dla innych. 
?

Hekaterine napisał/a:

Cierpienie? Ależ skąd! Trzeba odrzucić cierpienie i iluzje tego świata (moim zdaniem pierwotne nauki z czasem były coraz bardziej wypaczane przez ludzi).

Tutaj chyba troche upraszczasz. Zozumiec cierpienie, zrozumiec powody cierpienia, zrozumiec przyczyny i skutki cierpienia. To podstawa. Nastepny krok to zrozumienie ze nie musisz cierpiec. Wystarczy popracowac nad przyczyna cierpienia. Cierpienie w pewnym sensie bedzie nadal ale twoja reakcja na cierpienie bedzie inna. Nie odrzucasz a raczej akceptujesz. Pracujesz nad tym, probujesz zrozumiec przyczyny, podwijasz rekawy i zaczynasz pracowac.
Iluzje tego swiata- zobacz na tym forum ile osob zyje w iluzji. Dziewczyny zyja z manipulantami ktorzy klamia i je oszukuja, wszyscy im pisza zeby sie obudzily i zaczely pracowac nad soba a one nastepnego dnia pisza: ale ja kocham mojego misia bo on jest taki dobry i dal mi dzisiaj kwiatka i nie wyzwal od k****. Totalna iluzja i przez to cierpi. Jak w koncu sie dziewczyna obudzi, zobaczy wyraznie przyczyne swojego cierpienia (nie jest to tylko ten konkretny mis ukochany ale powod dla ktorego z takimi misiami sie wiaze) i cos z tym zrobi to nie bedzie musiala glupio i na wlasne zyczenie cierpiec.

Hekaterine napisał/a:

Tak naprawdę buddyzm nie różni się wiele od ateizmu.

A te diably o ktorych mowil Cejrowski? wink

Hekaterine napisał/a:

Puzzli jest wiele, ale kto poskłada je do kupy, kiedy brakuje elementów, a części z ogniw zostały nadgryzione/uszkodzone/zniekształcone przez istoty czasu? ;p Każdy powinien przynajmniej próbować... dla siebie.?Ale ludzie biorą swoje klocki (bo te ładne), inni swoje - na tym często zaprzestają.?Może tak musi być? Może to im wystarczy.

Zgadzam sie z Toba ze ludzie biora swoje klocki a cala reszte uwazaja za brzydkie. Po czesci pewnie sie boja. A moze niektorym po prostu to wystarczy. Tak jest bo tak jest, bo tak mi powiedziano, bo tak jest napisane.

My tutaj dyskutujemy na temat tego kto jakie klocki ma. Porownujemy i sprawdzamy, ogladamy z ciekawosica inne klocki etc. Przynajmniej probujemy.

496 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-02-25 13:24:35)

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

"Mozesz rozwinac jak w Buddyzmie oswiecenie przychodzi przez ignorancje innych? Mozesz podac link z ta historia o Budddzie?"

Kiedys to zaslyszalem, ale nie moglem znalezc zrodla wiec na razie potraktuj to jako "fakt dziennikarski". Troche moja wiarygnodnosc na tym ucierpi ale wole tak niz sciemniac ze cos jest inaczej niz jest. Dalej bede tego szukal do czego mnie obliguje tresc dyskusji tutaj. Jednak gdybym to rozwijal to roznice miedzy buddyzmem a chrzescijanstwem widzialbym np. w tym, ze w buddyzmie stosunek do drugiego czlowieka wyraza sie przez jego zrozumienie - wspolczucie, w chrzescijanstwie przez oddanie- milosc. W buddyzmie nie ma wogole mowy o oddaniu siebie, ew. jest sluzba ale to i tak jest cel dla siebie. Rezygnacja w buddyzmie to nie oddanie ale element filzofii pozbywania sie wszystkiego co wiaze z ziemia, w celu transcendecji. W chrzescijanstwie osiaga sie ja przez laske, nagrode za uczynki.

Przyszlosc, mysle ze jak najbardziej mozna rozwijac sie przez relacje a bycie z samym soba mozna miec chocby wychodzac na lake czy samotny spacer. Bowiem zyjemy w spoleczenstwie zarowno w tym zyciu jak i po smierci a wiec nauka relacji, ich poglebianie to poznawanie zarowno siebie, innych, rozwoj siebie i innych. Tutaj raczej widze reperkusje tego co opisuje powyzej, zderzenia buddyjskiego i chrzescijanskiego wyobrazenia o rozwoju czlowieka. Buddyjski w zaden sposob nie kladzie nacisku na relacje z innymi, chrzescijanski wrecz przeciwnie ale w tym drugim jest rowniez wskazanie na samotnosc przez konkretna propozycje samotnej modlitwy i samotnej kontemplacji wiezi z Ojcem.

Jesli chodzi o relacje to przyszla mi taka mysl do glowy ze przeciez rozne idee, mysli, sposoby postrzegania rowniez przekazuja sobie ludzie nawzajem, dlatego spotykajac nowych ludzi (rowniez poprzez forum) rozwijamy i tworzymy nowe relacje, uczymy sie rowniez siebie. Natomiast propozycja odrzucenia tego pachnie mi jakims sekciarstwem czy proba uzalezniania siebie od kogos. Osobiscie chce miec mozliwosc wyboru bycia z ludzmi oraz bycia w samotnosc, ktora praktykuje poprzez 1. Uczestnictwo w liscie tutaj. 2. Zycie rodzinne 3. Samotne pobyty na dzialce.

Swego czasu pisalas mi o swojej podrozy rowerem przez zycie. Bardzo to do mnie przemowilo z tym ze "balbym" sie tutaj naciskow kogos. Ludzie z reguly sami sa przeswiadczeni o slusznosci swojego stylu zycia, chca zeby inni go powielali co jest dla nich rowniez potwierdzeniem slusznosci ich wyboru. Jesli jednak ktos nie tylko proponuje ale wrecz zaczyna naklaniac to mnie by sie juz zapalila czerwona lampka, gdzy jednym z kryteriuw oceny dla mnie szczerosci intencji drugiego czlowieka przez pozostawienie mi 100% wolnosci wyboru bez jakiegokolwiem nacisku czy manipulacji. Dlatego tez, ze z pragmatycznego punktu widzenia, tylko takie relacje maja glebszy sens, gdyz tylko wtedy nie pojawi sie rozczarowanie w wyniku niespelnienia czyis oczekiwan. To "niezadowolenie" z niespelnienia czyis oczekiwan moze byc kolejna lampka ostrzegawcza.

497 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-02-25 14:02:42)

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

Hekaterine, piszesz ze:

"Wspominałam o tym wcześniej. Tak naprawdę buddyzm nie różni się wiele od ateizmu (wykluczając tę całą teorię reinkarnacji), bo tam odrzuca się pomoc "z zewnątrz". Jesteś sam dla siebie człowieku i twój rozwój zależy tylko od ciebie, więc pracuj, pracuj nad swoim wnętrzem.
Cierpienie? Ależ skąd! Trzeba odrzucić cierpienie i iluzje tego świata (moim zdaniem pierwotne nauki z czasem były coraz bardziej wypaczane przez ludzi)."


Wiesz, nie do konca sie zgodze. Pisalem ze dla mnie buddyzm to jest rozwoj, pewna czesc rozwoju. Elementy tego mamy rowniez w chrzescijanstwie. Nawet ludzie, ktorzy opisuja swoje zycie po smierci (wspomnienia uzyskane droga hipnozy) opisuja momenty koniecznosci przebywania duszy w samotnosci w celu...uleczenia jej energii.

Dla mnie to wszystko jest jak patrzenie przez dziurke od klucza. Np. Jezus podal gotowa recepte (przyklad swojego zycia) i jak najszybciej osiagnac cel ostateczny (przemiana, transtendecja, tutaj tzw. wieloduchowa - jest sie czescia wiekszej calosci) tylko malo ludzi tak postepuje a buddzym kladzie nacisk na nauke dyscypliny umyslu (tez jakas czesc konieczna w historii rozwoju duszy). Jednak i tak pewne przekonania wynikaja z punktu odniesienia tak jak pewne decyzje ze stanu np. wypadku, choroby. Takim punktem jest smierc i wtedy widzimy jak jest i podejmujemy decyzje (byc moze) lub jestesmy kierowani tak gdzie nasze miejsce. Jak przekonania religijne na to wplywaja to nie mam pojecia.
   


"Puzzli jest wiele, ale kto poskłada je do kupy, kiedy brakuje elementów, a części z ogniw zostały nadgryzione/uszkodzone/zniekształcone przez istoty czasu? ;p Każdy powinien przynajmniej próbować... dla siebie.
Ale ludzie biorą swoje klocki (bo te ładne), inni swoje - na tym często zaprzestają.
Może tak musi być? Może to im wystarczy."


Dlatego nie odrzucam elementow buddyzmu dla zrozumienia siebie ale uwazam ze chrzescijanstwa (tego prawdziwego) nie da sie wogole odrzucic. Jakos filozofia samorozwoju do mnie nie przemawia skoro wiec czy tutaj, czy tam nie zyje sam tylko spolecznie. Oczywiscie ten wybor ostatecznej drogi, ktorymi sa albo uczestnictwo w rzece albo w kreacji pozostawiam na etap calosci swiadomosci, na pewno nie jest to wybor teraz i dzisiaj.



"Rzeczywiscie jesli padly tu slowa negatywne w tyms sensie co podalas o Biblii (bo tego nie wiem) to swiadczylo by to o ignorancji a wiec nie jest to droga madrosci.
Stąd też moja reakcja. Nie tylko Biblia jest świętą księgą, ale również ona.
Skąd wiem, że chodziło też o nią? W końcu pisałam w tym wątku o Jezusie jako Synu Bożym (znany większości NT), co zostało skomentowane równie negatywnie."


Czy chodzi o dyskusje kim byl czy jest Jezus? Dla mnie to jakies nieporozumienie. W NT zawarte sa slowa samego Jezusa, gdzie sam konkretnie sie okresla. Rowniez w wizjach Jana jest to jednoznacznie podane. Jesli wiec przyjmiemy NT za odnosnik to stwierdzenie tego nie nastrecza problemow.



"Dla chrześcijan raczej całe PŚ jest święte, więc co to za różnica?"


A skad ten pomysl? Ten dogmat dosc latwo jest obalic. Bo skoro ST jest wynikiem "objawienia" to dlaczego cywilizacja starsza o 2 tys. lat opisuje te same historie w sposob bardziej szczegolowy kiedy jeszcze nikt o zydach nie slyszal, kiedy nie istnieli? Czy nie jest to dowod ze przejeli oni historie starsze i wtloczyli je w historie swojego narodu?

Dla mnie ST nie jest pismem "swietym" ale NT juz tak z tym mam pewne "zastrzezenia" co do niektorych nauk Pawla z listow apostolskich. Dlaczego? Odpowiedzi jest prosta. Poniewaz cechy boga ST a Boga NT sa zupelnie rozne, ze soba sprzeczne. Zreszta sam Jezus o tym mowi slowami do zydow, ze prawdziwy jest tylko Ten, Ktory mnie poslal, Ktorego wy nie znacie. Nie jest to wiec ten ktorego oni znali wczesniej. To chyba jest oczywiste, zwlaszcza biorac pod uwage to co jest opisane w ST a wiec kaznie ludzi z nakazu tego "boga", smiertelnosc jego aniolow, mozliwosc przekupienia.

Dla mnie jest oczywiste ze gdyby to byl prawdziwy bog to tak samo jak przyjscie Jezusa na Ziemie, swietowany bylby fakt pojawienia sie samego boga z ktorym silowal sie jeden z dawnych patriarchow zydowskich przez cala noc. Byloby to przeciez wydarzenie wrzechczasow a przeciez tak nie jest. Zeby bardziej rozwiac Twoje watpliwosci to zapewne wiesz ze w ST napiane jest w oryginale ze bogowie stworzyli czlowieka, l mn. Elochim. Na tabliczce sumeryjskiej w opisie tworzenia czytamy ze byli to Anu, Enlil, Enki i Ninsurag. Czyli konkretne osoby z krwi i kosci. Sporo o nich czytamy tez w Indyjskich Wedach oraz nieco w pismach Egiskich (dynastie bogow) czy mitach Am. Pld. A sa to cywilizacje starsze od zydowskiej to czy sa to jakies postacie mityczne, czy moze ci bogowie zyli naprawde? Np. o Noem czytamy juz u Sumerow a wiec na conajmniej 2 tys, lat przed pojawieniem sie zydow a byla to dla nich historia "mityczna" a wiec rowniez dla sumerow zyjacych nawet 6 tys. alt temu starsza, prawdopodobnie z okresu zmian klimatycznych, czyli gdzies 10,5 tys. lat temu. Okresie kiedy prawdopodobnie zbudowano piramidy, zarowno te w Egipcie, jak i te zatopione u wybrzezy Azji, gdzie datowanie osadow organicznych na nich ktore mogly powstac dopiero po zatopieniu pokazuja wiek 10,5 tys. lat. A wczesniej ktos je przeciez zbudowal i nie byli to prymitywni ludzie.

498 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-02-26 09:23:24)

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

można przeżyć taką podróż nie "podróżując"
ale zgadzam się, że w samotności

poznawanie siebie to długa podróż (przynajmniej dla mnie)

Tak In_ka, zgadzam się z Tobą smile, Można podróżować nie ruszając się z miejsca. Ba, ta podróż już trwa, bo jestem w permanentnej podróży określania swojego własnego JA. Podróżując stwierdzam kim jestem na ten konkretny moment a następnie dzięki dalszej OBSERWACJI wymieniam swoje oprogramowanie i zmieniam siebie i swój świat.
A wiesz, co ja TU obserwuję? Wiesz czego TU I TERAZ się uczę? A czy mogę zaobserwować i nauczyć się czegoś nowego, innego?

Podroz to dobre rozwiazanie, jest to jednak droga w jedna strone. Najlepiej polaczyc podroz fizyczna z podroza jaka proponuje in_ka. Powrot jednak jest niemozliwy (nie w sensie fizycznym, nawet jesli podroz byla fizyczna). Bo kazda prodroz (niezaleznie od formy) Ciebie zmieni. Zmienisz sie Ty, zmieni sie twoje spojrzenie na swiat, zmieni sie system wartosci. Ci co zostali beda lata swietlne od Ciebie.

GetReal,
Nawet jeśli fizycznie nie ruszę się z miejsca to i tak nie powstrzymam PODRÓŻY. To wszystko, na co zwracasz moją uwagę (dzięksy smile ) i tak się wydarza i pewnie wydarzać będzie. Może to naiwne, ale nie sądzę, że tak zmieni się moje spojrzenie na świat, że nie będę potrafiła w nim nadal funkcjonować. Nie wiem jak Ty, ale ja teraz na co dzień funkcjonuję w otoczeniu, którego "sztuczności" jestem świadoma. Widzę ten świat, gdzie poczucie wartości zespawane jest z sukcesem, ale...dostosowuję się do panujących reguł i całkiem dobrze sobie z tym radzę. smile
W pełnej podróży chodzi o to, żeby przez jakiś czas żyć na bieżąco tym, co się czuje bez wkładania maski schematów; żyć tym, kim się staję na bieżąco w oparciu o doświadczaną w danym momencie rzeczywistość, sprawdzać i testować.
Nie wydaje mi się, że po powrocie nie będę mogła znieść aktualnej kultury i obowiązujących schematów a może nawet nabiorę większego do nich dystansu.

Ty sie rozwiniesz ale co sie stanie z Twoim zwiazkiem? Czy druga osoba nie zacznie sie martwic ze zostaje w "tyle"? Czy bedzie probowala Cie przystopowac? Z mojego doswiadczenia nic z takich zwiazkow nie wychodzilo. Probowano mnie ratowac "przed sektami" (nie bylam nigdy w zadnej sekcie), probowano wcisnac w ramy, "nawracac" etc. Ogolnie konczylo sie to rozstaniem. Byly to jednak dobre doswiadcznia i wiele sie nauczylam. Na zadnego ex sie nie zloszcze i nie mam zalu, nawet do dzisiaj mamy dobry kontakt  Bez nich i ich "prob ratowania mnie" nie bylabym gdzie jestem

Dzięki za podzielenie się własnymi doświadczeniami. Czuję to, co piszesz już teraz, ale też nie ma co kryć - ryzyko jest częścią zdobywania doświadczeń. Nigdy nie wiadomo jaki będzie koszt odcięcia korzeni, odejścia od życia w modelu rzeczywistości na rzecz życia w rzeczywistości.

Przyszlosc, mysle ze jak najbardziej mozna rozwijac sie przez relacje a bycie z samym soba mozna miec chocby wychodzac na lake czy samotny spacer. Bowiem zyjemy w spoleczenstwie zarowno w tym zyciu jak i po smierci a wiec nauka relacji, ich poglebianie to poznawanie zarowno siebie, innych, rozwoj siebie i innych. Tutaj raczej widze reperkusje tego co opisuje powyzej, zderzenia buddyjskiego i chrzescijanskiego wyobrazenia o rozwoju czlowieka. Buddyjski w zaden sposob nie kladzie nacisku na relacje z innymi, chrzescijanski wrecz przeciwnie ale w tym drugim jest rowniez wskazanie na samotnosc przez konkretna propozycje samotnej modlitwy i samotnej kontemplacji wiezi z Ojcem.

Jesli chodzi o relacje to przyszla mi taka mysl do glowy ze przeciez rozne idee, mysli, sposoby postrzegania rowniez przekazuja sobie ludzie nawzajem, dlatego spotykajac nowych ludzi (rowniez poprzez forum) rozwijamy i tworzymy nowe relacje, uczymy sie rowniez siebie. Natomiast propozycja odrzucenia tego pachnie mi jakims sekciarstwem czy proba uzalezniania siebie od kogos. Osobiscie chce miec mozliwosc wyboru bycia z ludzmi oraz bycia w samotnosc, ktora praktykuje poprzez 1. Uczestnictwo w liscie tutaj. 2. Zycie rodzinne 3. Samotne pobyty na dzialce.

Maniek,
Jest pewnie sporo racji w tym, co piszesz o relacjach, że one nas wzbogacają. Jednak jestem teraz na takim etapie, że słabo przyjmuję cudzy koncept smile. Gdy sprawdzę samodzielnie, co jest prawdziwe, nie będę mogła zostać oszukana smile
Twoje posty często ciągną mnie w stronę niekoniecznie przez Ciebie pożądanym kierunku  smile
Zastanawiałeś się kiedykolwiek, kiedy przestajemy uczyć się poprzez obserwację i zaczynamy dążyć do tego aby zmieniać świat na taki, który nam pasuje?
Dzieje się tak ponoć ok. 5 roku życia i większość późniejszych przekonań ludzi pochodzi właśnie z tego okresu. Spójrz na Krotkę - to wciąż księżniczka, którą wszyscy powinni wielbić jak wtedy, gdy miała lat kilka, ona ciągle szuka potwierdzenia tego, jak jest wyjątkowa, wciąż musi się porównywać do innych.
Dlaczego uczymy się tylu nieprzydatnych informacji a nie uczymy się umiejętności bycia tu i teraz?  Dlaczego przyjmujemy cudzy koncept za własny? Dlaczego nie uczymy się tego, co psychologia określa jako uważność lub tego, co uczy buddyzm o istnieniu niedualistycznej jaźni, która nie jest do poznania intelektualnie za pomocą umysłu
Czy myślisz, że życie Krotki potoczyłaby się tak, jak to teraz widzimy, gdyby ona zmieniła u siebie projekcję na obserwację i gdyby mentalnie nie została w wieku 5 lat a jej świadomość ewoluowałaby przez tych kolejnych 30 lat?

499

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
Przyszłość napisał/a:

Maniek,
Jest pewnie sporo racji w tym, co piszesz o relacjach, że one nas wzbogacają. Jednak jestem teraz na takim etapie, że słabo przyjmuję cudzy koncept smile. Gdy sprawdzę samodzielnie, co jest prawdziwe, nie będę mogła zostać oszukana smile
Twoje posty często ciągną mnie w stronę niekoniecznie przez Ciebie pożądanym kierunku  smile
Zastanawiałeś się kiedykolwiek, kiedy przestajemy uczyć się poprzez obserwację i zaczynamy dążyć do tego aby zmieniać świat na taki, który nam pasuje?
Dzieje się tak ponoć ok. 5 roku życia i większość późniejszych przekonań ludzi pochodzi właśnie z tego okresu. Spójrz na Krotkę - to wciąż księżniczka, którą wszyscy powinni wielbić jak wtedy, gdy miała lat kilka, ona ciągle szuka potwierdzenia tego, jak jest wyjątkowa, wciąż musi się porównywać do innych.
Dlaczego uczymy się tylu nieprzydatnych informacji a nie uczymy się umiejętności bycia tu i teraz?  Dlaczego przyjmujemy cudzy koncept za własny? Dlaczego nie uczymy się tego, co psychologia określa jako uważność lub tego, co uczy buddyzm o istnieniu niedualistycznej jaźni, która nie jest do poznania intelektualnie za pomocą umysłu
Czy myślisz, że życie Krotki potoczyłaby się tak, jak to teraz widzimy, gdyby ona zmieniła u siebie projekcję na obserwację i gdyby mentalnie nie została w wieku 5 lat a jej świadomość ewoluowałaby przez tych kolejnych 30 lat?

Wiesz poruszylas Przyszlosc cos na co z jednej strony bardzo trudno a z drugiej bardzo latwo jest odpowiedziec. Otoz zyjemy w okreslonym spoleczentwie, ktore nas ksztaltuje. Ogromna wrecz wine ponosi tutaj sytstem edukacji a dzisiejszy jest juz jakas karykatura nawet tego znanego nam poprzedniego. Wogole nie uczy samodzielnosci, wolnosci myslenia. Dzieciom nie podaje sie do rozwazan "konceptow rzeczywistosci" one w edukacji i wychowaniu otrzymuja schematy zachowan, przypisane do okreslonycych emocj oraz "jedynie sluszny opis rzeczywistosci". Czasami ktos na liscie zarzuca mi nieczulosc, jednostronne patrzenie? a jest to przeciez wynikiem mojego wlasnego doswiadczenia gdzie moje wlasne schematy myslenia i wiary zostaly rozbite przez kogos kto zaatakowal kiedys bez pardonu podstawy mojej wiary, gdzie musialem mierzyc sie z sila arguementow (na szczescie) co ugruntowalo moje poszukiwanie prawdy w faktach a nie przekonaniach. Dzis czesto stosuje te sama metode dla innych. Doszlo nawet do tego ze kiedys rozmawiajac z kims kto "umial ocenic argumenty" uslyszalem" "byc moze masz racje ale ja juz nie chce zmieniac swojego myslenia". Mysle ze u Ciebie Przyszlosc doszlo wlasnie do takiego rozbicia. Oczywiscie moja intencja byla chec "uchronienia" Cie od jakiegos wyobcowania na wlasne zyczenie. Ale to Twoja droga. Kiedy czasem patrze na moje malzenstwo to w pewnych sprawach bardzo poszedlem na przod, ale w innych zona. Oboje sie czegos od siebie uczymy, mimo ze wiazac sie z kims innym, moglbym wejsc na "wyrzyny samorozwoju". Ale czy mi jest to do szczescia potrzebne? Czy rodzina, dzieci nie sa takim podstawowym umocowaniem. A moze wlasnie o naszym "poziomie" bedzie swiadczyc to czy umiemy pogodzic ze soba nasze rozne role, role matki, ojca, role pracownika, role samojednostki dla siebie?

Co do Twoje kontretnej uwagi to powiem tak. Ludzie jedni zatrzymuja sie w rozwoju na etapie 5 lat, inni 20 lat, jeszcze inni 30 lat, inni 40 lat, itd a inni nie zatrzymuja sie wogole. Czasami to zderzenie jest bardzo "bolesne" kiedy rozmawiasz z kims kto Cie widzi tak jak nawet sam sie zachowywales 20 lat temu, a przeciez dzis Twoje myslenie jest inne, jednak druga strona mysli o Tobie, ocenia Ciebie tak samo jak kiedys nie biorac pod uwage mozliwosci zmian. Czy to dlatego ze sama sie nie zmienila, stanela w miejscu w swoim wlasnym rozwoju?

Nie zgodze sie tylko w jednym co moze nie zostalo odpowiednio jasno powiedziane. Otoz uwazam, ze w zyciu rozwijamy okreslone cechy (jest to zaplanowane - przeznaczenie). Sa one rozwiajane przewaznie przez doswiadczenie. I tujaj "samopoznanie" nie jest niezbedne do rozwoju "duszy" (doswiaczenia duszy) ale daje wglad w mechanizm tego poznania, pomaga swiadomie w nim uczestniczyc.
Bo sama powiedz. Czy szybciej nayczuc sie milosci do stworzenia kontemplujac to w myslach, czy moze podziwiajac kwiatki na lace, czy moze pomagajac w hospicjum dla dzieci? Byc moze jest to ta sama droga, moze sa to rozne drogi ale na pewno roznia sie one swoja skutecznoscia i efektywnoscia. I w tym osobiscie wlasnie widze istote roznicy miedzy buddyjska a chrzesciajanska "droga doswiadczenia".

500

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
Przyszłość napisał/a:

/.../gdyby ona zmieniła u siebie projekcję na obserwację /.../

Lubię jak mi nazwą coś co wiem, ale nie wyodrębniłem jeszcze jako osobnei idei :-))

501

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

Jedno pytanie
Po co się jest ?

502

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
spanowany napisał/a:

Jedno pytanie
Po co się jest ?

Po to zeby wykorzystać okazję "bycia" do nadania sensu swojemu istnieniu.

503

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
EXTRA_terrestrial napisał/a:
spanowany napisał/a:

Jedno pytanie
Po co się jest ?

Po to zeby wykorzystać okazję "bycia" do nadania sensu swojemu istnieniu.

ło matko...

504

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
in_ka napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:
spanowany napisał/a:

Jedno pytanie
Po co się jest ?

Po to zeby wykorzystać okazję "bycia" do nadania sensu swojemu istnieniu.

ło matko...

No przeca nie napisze, że po to aby popić i podu....cyć bo nie uwierzy.

505 Ostatnio edytowany przez Przyszłość (2015-02-27 17:48:35)

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

Maniek
Dziękuję za post.
Łączysz tak wiele myśli i wątków w jednej wypowiedzi, że czasam czytając Twoje wpisy czuję się jak podczas due diligance smile

Wiesz poruszylas Przyszlosc cos na co z jednej strony bardzo trudno a z drugiej bardzo latwo jest odpowiedziec. Otoz zyjemy w okreslonym spoleczentwie, ktore nas ksztaltuje. Ogromna wrecz wine ponosi tutaj sytstem edukacji a dzisiejszy jest juz jakas karykatura nawet tego znanego nam poprzedniego. Wogole nie uczy samodzielnosci, wolnosci myslenia. Dzieciom nie podaje sie do rozwazan "konceptow rzeczywistosci" one w edukacji i wychowaniu otrzymuja schematy zachowan, przypisane do okreslonycych emocj oraz "jedynie sluszny opis rzeczywistosci". Czasami ktos na liscie zarzuca mi nieczulosc, jednostronne patrzenie? a jest to przeciez wynikiem mojego wlasnego doswiadczenia gdzie moje wlasne schematy myslenia i wiary zostaly rozbite przez kogos kto zaatakowal kiedys bez pardonu podstawy mojej wiary, gdzie musialem mierzyc sie z sila arguementow (na szczescie) co ugruntowalo moje poszukiwanie prawdy w faktach a nie przekonaniach. Dzis czesto stosuje te sama metode dla innych. Doszlo nawet do tego ze kiedys rozmawiajac z kims kto "umial ocenic argumenty" uslyszalem" "byc moze masz racje ale ja juz nie chce zmieniac swojego myslenia". Mysle ze u Ciebie Przyszlosc doszlo wlasnie do takiego rozbicia. Oczywiscie moja intencja byla chec "uchronienia" Cie od jakiegos wyobcowania na wlasne zyczenie. Ale to Twoja droga. Kiedy czasem patrze na moje malzenstwo to w pewnych sprawach bardzo poszedlem na przod, ale w innych zona. Oboje sie czegos od siebie uczymy, mimo ze wiazac sie z kims innym, moglbym wejsc na "wyrzyny samorozwoju". Ale czy mi jest to do szczescia potrzebne? Czy rodzina, dzieci nie sa takim podstawowym umocowaniem. A moze wlasnie o naszym "poziomie" bedzie swiadczyc to czy umiemy pogodzic ze soba nasze rozne role, role matki, ojca, role pracownika, role samojednostki dla siebie?

Może zacznę od Twojej osobistej refleksji dotyczącej tego, że przypisywana jest Tobie "nieczułość i jednostronne patrzenie", których powody upatrujesz w swoich doświadczeniach. Sorry, ale ja to widzę inaczej. Ja nie w Twoich doświadczeniach upatrywałabym źródeł forsowania argumentów ale w Twoim EGO. To samo EGO, które instrumentalnie włada Twoim istnieniem, jest w mojej opinii główną bolączką współczesnych ludzi, bo poprzez systemy narzuconych tez i idei, steruje niemal każdym przejawem ich życia. Twoje "doświadczenie" w tym przypadku to wewnętrzna mitologia, która zbudowała Twoją tożsamość. A jak potężną to można zaobserwować po Twoich reakcjach na czytane na forum słowa filtrowane przez Twój umysł a następnie poddawane procesowi myślowymu, który tworzy  interpretację. Tak to widzę.

Maniek, fakt, że wszyscy jesteśmy systematycznie "urabiani" przez procesy wychowawcze, społeczne systemy i 'prawdy', w których żyjemy. Ale nie to mnie zatrzymuje, ale to, że najczęściej nawet nie próbujemy sobie zadać pytania kim JA w ogóle jestem, co to znaczy JA, co czyni mnie naprawdę szczęśliwym. Biegamy jak mrówki za obrazami, które sami sobie projektujemy a które są efektem indoktrynacji - nie tylko w ramach edukacji, ale otaczających nas modeli rzeczywistości.
Jeśli na chwilę znowu wrócilibyśmy do Krotki i zastanowili w czym ona szuka swojego JA i swojego szczęścia, to pewnie odpowiedzielibyśmy: w poszukiwaniu akceptacji, dlatego tak ważne dla niej jest żeby mieć te atrybuty, które w masowym odbiorze uważane są za wyznaczniki atrakcyjności, prestiżu, sukcesu. Krotka tak bardzo się oszukuje w kontekście tego, kim ma być, że traci dostęp do swoich prawdziwych zasobów i do tego kim jest naprawdę i co naprawdę mogłoby uczynić ją szczęśliwą. Ona nie potrafi cieszyć się i być wdzięczna za to, co ma. Bo nawet tego nie zauważa - tak bardzo zaprzątnięta jest pogonią za iluzją, która wg niej powinna dać jej szczęście, zadowolenie i dobrostan. I niestety nawet przez chwilę nie pomyśli, że naprawdę cudne jest to, że czasami jest się pięknym a czasami brzydkim, czasami smutnym a czasami wesołym, czasami szczęśliwym a czasami nieszczęśliwym, czasami akceptowanym a czasami odrzucanym. A każde doświadczenie nas wzbogaca, nawet te negatywne. Cóż, czy nam się to podoba czy nie, z punktu widzenia informacyjnego - każde wydarzenie, każde doświadczenie, które nas dotyka w życiu jest czystą percepcją, która nie jest zabarwiona ani znacznikiem dobra, ani zła. A co więcej na każde doświadczenie można spojrzeć z dwóch stron, wszystko ma dwie strony medalu i na każde doświadczenie można patrzeć z dwóch różnych punktów widzenia.
Dajmy przykład: ja - zostałam zdradzona i mogę spojrzeć na to w ten sposób:
A) Ojej ojej zostałam zdradzona, poniżona, jestem gorsza od innych, moje życie to porażka,... i tak biadolić wciąż tkwiąc w roli ofiary
ale mogę też inaczej:
B) Zostałam zdradzona, ale niejako "przy okazji" dowiedziałam się czegoś o sobie i o "swojej" rzeczywistości, zrozumiałam, że zbudowałam sobie świat, w którym zdrada mi się nie przytrafi, ale wyciągnęłam wnioski i już wiem, jakich błędów nie powtórzę, na co zwracać uwagę z jakim partnerem nie wiązać się.

Maniek, u mnie nie doszło do rozbicia smile Ja po prostu chciałabym dotrzeć do swojej PRAWDY, która być może jest w tym miejscu, w którym teraz jestem. Ale co mi szkodzi sprawdzić inne opcje? Najwyżej zatoczę koło.
Chciałabym żyć i realizować swój prawdziwy potencjał oprócz ról, które wymieniłeś. Wyobcowania nie obawiam się - znam zasady gry tego świata, chociaż jestem spoza niego. Ale bardzo Tobie dziękuję za troskę smile Nawiasem, to budujące, że ludzie mają na uwadze dobro innych, "obcych" ludzi.

Nie zgodze sie tylko w jednym co moze nie zostalo odpowiednio jasno powiedziane. Otoz uwazam, ze w zyciu rozwijamy okreslone cechy (jest to zaplanowane - przeznaczenie). Sa one rozwiajane przewaznie przez doswiadczenie. I tujaj "samopoznanie" nie jest niezbedne do rozwoju "duszy" (doswiaczenia duszy) ale daje wglad w mechanizm tego poznania, pomaga swiadomie w nim uczestniczyc.
Bo sama powiedz. Czy szybciej nayczuc sie milosci do stworzenia kontemplujac to w myslach, czy moze podziwiajac kwiatki na lace, czy moze pomagajac w hospicjum dla dzieci? Byc moze jest to ta sama droga, moze sa to rozne drogi ale na pewno roznia sie one swoja skutecznoscia i efektywnoscia. I w tym osobiscie wlasnie widze istote roznicy miedzy buddyjska a chrzesciajanska "droga doswiadczenia".

Myślę, że niepotrzebnie uwypuklasz skrajności "dróg doświadczeń" wymienionych religii. Jednak po COŚ natura wyposażyła nas nie tylko w umiejętność mowy, rozumowania czy poruszania się, powierzając nam niezgłębione zasoby wewnętrznego skupienia i ciszy. Lecz poprzestańmy na tym, że mamy w tym punkcie rozbieżne opinie.



EXTRA_terrestrial napisał/a:
Przyszłość napisał/a:

/.../gdyby ona zmieniła u siebie projekcję na obserwację /.../

Lubię jak mi nazwą coś co wiem, ale nie wyodrębniłem jeszcze jako osobnei idei :-))

ET
Zawsze do usług :-)

506

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
EXTRA_terrestrial napisał/a:
in_ka napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Po to zeby wykorzystać okazję "bycia" do nadania sensu swojemu istnieniu.

ło matko...

No przeca nie napisze, że po to aby popić i podu....cyć bo nie uwierzy.

1. Która moja wypowiedź ku temu świadczyła ?

2. Za dużo w was dumy by cokolwiek zrozumieć

3. Nie ma czegoś takiego jak sens swojego istnienia , to tak jak czuć się lepiej od zwierząt, kuwa ile my żyjemy na tej planecie - w porównaniu z czasookresem  bytu ssaków my nawalamy na czas tak ostro tylko po to by szybciej się to skończyło, ... nie do gonimy Boga .

4. Myślicie , że odpowiedzieliście sobie na to banalne pytanie, hmm jeszcze nikt nie zdołał, ale gratuluje pewności ,

5. Nadanie sensu swemu istnieniu jest nie istotne, nie musisz się określać w przestrzeni, bo będąc w niej już jesteś, bla bla bla , ważne jak reagujesz \

6. Myślisz Inka - jak harcerska finka, nie naśladując indiańskiego Inka , zapytam gdzie moja kodeinka , zbożowa inka - akurat tu mam ło matko dobre wspomnienia.

7. wszystko to gra, tylko wszystko sprowadza się do jednego pytania - po co ? czy to ważne? , czy ważne jest istotne? a tu i tak przyjdzie następny dzień

8. tak z życia: dziś widziałem się ze swoimi dziećmi które na koniec chciały mi na swym podwórku pokazać przebiśniegi, każdy z nich miał inną metodę na ochronę tych kwiatów, - żaden z nich nie czytał małego K, jeden ochraniał je patykami-(na moją sugestię że martwe patyki dają im cień(żałuje , że to powiedziałem-bo i tak kwiaty rosły) rozwalił ochronę stwierdziwszy , że gdy będzie czas postawi płotek dalej.), drugi między dwa metalowe pręty wbite w ziemi ustanowił granicę drutem by jej nie przekraczać. Nie ma na ich podwórku zwierząt i małych dzieci, czemu oni tak bardzo chcieli chronić ten symbol życia ? Dodam ich matka wyczaiła że gdzieś mój fetor się roznosi i wyszła z siebie- mieszkania oczywiście - bym z stąd sobie odszedł - i poszedłem , bo co tak sobie miałem stać by znowu niebieska szklanka migała znów>?
9. Ach fantastycznie że dodajecie mi przymiotów smile

10. Dajcie Elle i nie przeszkadzajcie niech odda to wszystko co odkryła. Kto uważny odnajdzie to co trzeba.

507

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

Cheer up, Brian
You know what they say
Some things in life are bad
They can really make you mad
Other things just make you swear and curse
When you´re chewing on life´s gristle
Don´t grumble, give a whistle
and this´ll help things turn out for the best

And always look on the bright side of life
always look on the light side of life
if life seems jolly rotten
there´s something you´ve forgotten
and that´s to laugh and smile
and dance and sing
When you´re feeling in the dumps
don´t be silly chumps
just purse your lips and whistle
that´s the thing
And always look on the bright side of life
always look on the light side of life

For life is quite absurd
and death´s the final word
you must always face the curtain with a bow
forget about your sin
give the audience a grin
enjoy it, it´s the last chance anyhow

So always look on the bright side of death
just before you draw your terminal breath
life´s a piece of s***
when you look at it
life´s a laugh and death´s a joke
it´s true, you´ll see it all a show
keep on laughing as you go
just remember that the last laugh is on you

And always look on the bright side of life...
Always look on the bright side of life...

Come on guys, cheer up
Always look on the bright side of life...
Always look on the bright side of life...

Worse things happen at sea you know
Always look on the bright side of life...

I mean--what have you got to lose
you know, you come from nothing
you're going back to nothing
what have you lost? nothing!

always look on the right side of life...

508

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

spanowany a jakby, tak więcej dystansu do siebie, do świata, do ludzi smile
a to mi się podoba:

Inka - jak harcerska finka

nie byłam harcerką - może i szkoda wink

509 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-02 23:05:19)

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
EXTRA_terrestrial napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

/.../ choć moja filozofia życiowa jest diametralnie odmienna od Pańskiej. Może właśnie poprzez kontrast z Pana podejściem do rozmaitych spraw, krystalizuje się w jakiś tajemniczy sposób mój własny pogląd na rzeczywistość, jej sens i na gęstą sieć relacji łączących człowieka z Uniwersum. /.../

Nie przesadzajmy. Mi się raczej wydaje że różnica na dymensji ET<->AB da się opisać jako różnica między znakiem a znaczeniem. Innymi słowy mój i twój mózg działa inaczej. Dla mnie znak jest tylko marną realizacją tego o co w istocie chodzi, Twój świat zaś to znak - tam głównie umościła się Twoja świadomość. Zatem, przywiązując dużą wagę do dosłowności "znaku" możesz mieć czasem wrażenie istnienia nieistniejących różnic, które nawiasem mnie "obchodzą mniej" bo moja świadomość jest w świecie znaczeń i relacji między zjawiskami. Bo "mój świat" to zdolność kojarzenia odległych idei.
Zresztą każdy z moich ulubionych uczestników "forumu" ma świadomość ulokowaną nieco inaczej - przykładowo- z tego co widzę "na dziś" i rozpatrując tylko jakieś ponadnormatywne zdolności - Przyszłość widzi praktycznie zawsze każdą sytuację jako zbiór odległych konsekwencji, Elle jako układ uwikłanych w nią emocji. Dzięki temu zresztą każdy z nas "wyciska" z dowolnej sytuacji co innego i właśnie dlatego jest to tak ciekawe.

"Dla mnie znak jest tylko marną realizacją tego o co w istocie chodzi, Twój świat zaś to znak - tam głównie umościła się Twoja świadomość"

Moje odczucia są zgoła odmienne. Rzecz jasna, możesz nazywać to przesadą.

Z racji dostępności Twoich wpisów, które zwykle uważnie czytam w różnych wątkach, bo są one jedynym zgromadzonym ?materiałem dowodowym? na podstawie, którego buduję sobie obraz Twoich poglądów, podobnie, jak kilku innych Forumowiczów. W związku z tym, tak ważny jest dla mnie język, jakim posługuje się każda z Osób i nie chodzi mi w tym miejscu o składnię i ortografię - jakkolwiek miło jest czytać i smakować również i te walory polszczyzny ? ale o wymiar, jaki Osoba nadaje słowom. W tym znaczeniu, słowo jest desygnatem. I tu tkwi dla mnie jego ważność.
Dlaczego?
Bo język jest znakiem, jest funkcją duszy, jest jej organem. Jest narzędziem, którym się ona posługuje. Język daje wyraz myślom, przeżyciom, wyobrażeniom. Język ukazuje sposób, w jaki postrzegasz świat, ukazuje to JAK i ILE widzisz. Jedna z Osób, które szczególnie na tym Forum cenię napisała, że słowo jest formą istnienia. Bardzo trafnie to ujęła. Stąd właśnie coraz częściej wnioskuję, czytając Twoje słowa, że nie jesteśmy "kompatybilni", ET. W wielu kwestiach rozmijają się nam kody znaczeniowe i komunikacja przestaje być możliwa, bo Ty poszukujesz okazji do rozwijania swej zdolności kojarzenia idei, a ja poszukuję słów, znaków, symboli, drogowskazów, w historiach opisywanych tu, przez różne Osoby, które stają się mi bliskie, gdy gdzieś serce przylgnie na chwilę do innego człowieczego, często pokiereszowanego życia, do jego tajemnicy...

Ja tu jestem "na leczeniu", a Ty na "sympozjum"... ;-)))

510

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
O'kruszynka napisał/a:

Off-topic będzie teraz!

(Auroro! To Ty jesteś słowniecudowna! Pisz książkę!)

koniec Off'a.
Przepraszam za owego.

Dopiero dzisiaj, znalazłszy się tu przypadkiem, przeglądając posty, trafiłam na Twój wpis, O' Kruszynko...
Spłoniłam się...
Jestem Ci wdzięczna. Potrafisz rozjaśnić mroki marcowej nocy ;-)
Uśmiecham się do Ciebie tak, że aż mi trzonowce widać ;-)))

511

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
aurora borealis napisał/a:
EXTRA_terrestrial napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

/.../ choć moja filozofia życiowa jest diametralnie odmienna od Pańskiej. Może właśnie poprzez kontrast z Pana podejściem do rozmaitych spraw, krystalizuje się w jakiś tajemniczy sposób mój własny pogląd na rzeczywistość, jej sens i na gęstą sieć relacji łączących człowieka z Uniwersum. /.../

Nie przesadzajmy. Mi się raczej wydaje że różnica na dymensji ET<->AB da się opisać jako różnica między znakiem a znaczeniem. Innymi słowy mój i twój mózg działa inaczej. Dla mnie znak jest tylko marną realizacją tego o co w istocie chodzi, Twój świat zaś to znak - tam głównie umościła się Twoja świadomość. Zatem, przywiązując dużą wagę do dosłowności "znaku" możesz mieć czasem wrażenie istnienia nieistniejących różnic, które nawiasem mnie "obchodzą mniej" bo moja świadomość jest w świecie znaczeń i relacji między zjawiskami. Bo "mój świat" to zdolność kojarzenia odległych idei.
Zresztą każdy z moich ulubionych uczestników "forumu" ma świadomość ulokowaną nieco inaczej - przykładowo- z tego co widzę "na dziś" i rozpatrując tylko jakieś ponadnormatywne zdolności - Przyszłość widzi praktycznie zawsze każdą sytuację jako zbiór odległych konsekwencji, Elle jako układ uwikłanych w nią emocji. Dzięki temu zresztą każdy z nas "wyciska" z dowolnej sytuacji co innego i właśnie dlatego jest to tak ciekawe.

"Dla mnie znak jest tylko marną realizacją tego o co w istocie chodzi, Twój świat zaś to znak - tam głównie umościła się Twoja świadomość"

Moje odczucia są zgoła odmienne. Rzecz jasna, możesz nazywać to przesadą.

Z racji dostępności Twoich wpisów, które zwykle uważnie czytam w różnych wątkach, bo są one jedynym zgromadzonym ?materiałem dowodowym? na podstawie, którego buduję sobie obraz Twoich poglądów, podobnie, jak kilku innych Forumowiczów. W związku z tym, tak ważny jest dla mnie język, jakim posługuje się każda z Osób i nie chodzi mi w tym miejscu o składnię i ortografię - jakkolwiek miło jest czytać i smakować również i te walory polszczyzny ? ale o wymiar, jaki Osoba nadaje słowom. W tym znaczeniu, słowo jest desygnatem. I tu tkwi dla mnie jego ważność.
Dlaczego?
Bo język jest znakiem, jest funkcją duszy, jest jej organem. Jest narzędziem, którym się ona posługuje. Język daje wyraz myślom, przeżyciom, wyobrażeniom. Język ukazuje sposób, w jaki postrzegasz świat, ukazuje to JAK i ILE widzisz. Jedna z Osób, które szczególnie na tym Forum cenię napisała, że słowo jest formą istnienia. Bardzo trafnie to ujęła. Stąd właśnie coraz częściej wnioskuję, czytając Twoje słowa, że nie jesteśmy "kompatybilni", ET. W wielu kwestiach rozmijają się nam kody znaczeniowe i komunikacja przestaje być możliwa, bo Ty poszukujesz okazji do rozwijania swej zdolności kojarzenia idei, a ja poszukuję słów, znaków, symboli, drogowskazów, w historiach opisywanych tu, przez różne Osoby, które stają się mi bliskie, gdy gdzieś serce przylgnie na chwilę do innego człowieczego, często pokiereszowanego życia, do jego tajemnicy...

Ja tu jestem "na leczeniu", a Ty na "sympozjum"... ;-)))

Nie ma potrzeby tłumaczenia mi ważności "znaku" jako drogi rozumienia przez Ciebie ludzi. To jak sądzę Twój akurat "superpower".  Dorzucę jednak, że tą samą "chorobę" - (ale nie należy tego rozumieć dosłownie - w sensie "przypadłości" - bo myślę o dowolnych cechach - także pozytywnych i obojętnych) - można rozpoznać albo badając dno oka, albo parametry krwi, albo robiąc badania radiologiczne. To tak jakby jedno było okulistą, drugie hematologiem a trzecie radiologiem. Jest obszar poznania wspólnego i jest obszar gdzie tylko jedna ze specjalności decyduje o rozpoznaniu. Innymi słowy nie chciałbym udowadniać że np. okulistyka jest "lepsza" od radiologii bo nie ma to sensu. Jest ważna. Czasem zaś nie ma znaczenia dla "rozpoznania". W tym sensie, pobyt na tym forum jest dla mnie jakby stażem np. okulisty na radiologii czy hematologii.

Może dodam jeszcze jedno doświadczenie. Spędziłem sporo czasu "rozmawiając", czy też komunikując się z ludźmi, którzy w wyniku uszkodzenia mózgu stracili nie zdolność wypowiadania się ale SAME MECHANIZMY MOWY(na poziomie fonologicznym, leksykalnym semantycznym i syntaktycznym - czasem na wszystkich poziomach). Miałem też kontakt z osobami, u których wystąpiły dysfunkcje rozwojowe mowy nie naruszając innych zdolności. Ukazało mi to, że "duch" [;-)] ludzki nie jest równoznaczny z narzędziem jakim jest mowa, bo mimo tych ograniczeń osoby te są wciąż zdolne zarówno do podłości jak i wielkich rzeczy.

Nie ma dla mnie sprawy "kompatybilności" z Aurorą Borealis :-) - nigdy nie podniósłbym takiego problemu - bo nie oczekuję od Ciebie, że będziesz jakakolwiek - innymi słowy nie poczuję się ani trochę lepiej lub gorzej jeśli staniesz się np. osobą niewierzącą lub wierzącą, podzielającą moje poglądy w szeregu kwestii lub nie. Dla mnie, nawet ważniejsze są osoby właśnie "silnie niekompatybilne" - byle nietuzinkowe, bo ich sposób rozumienia świata może mi pokazać coś czego nie wiem, lub wręcz wskazać obszar "duszi" gdzie mam dziurę do załatania. Jeśli zaś z czymś ważnym - w tym co piszę - się nie zgodzisz - napisz mi to bez najmniejszego problemu. Dla mnie nie jest kłopotliwe, że ludzie się ze mną nie zgadzają. Bardziej drażni mnie gdy coś wiedzą a nie chcą mi powiedzieć :-) Nie uważam też żadnego z moich poglądów za ostateczny i niezmienny. To byłoby strasznie "betonujące" doświadczenie.

Nie chce mi się jedynie zajmować swojego czasu ludźmi piszącymi nudno, przewidywalnie i stale na ten sam temat - a to zdecydowanie Ci nie grozi :-)))

512 Ostatnio edytowany przez aurora borealis (2015-03-03 02:11:50)

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

EXTRA_terrestrial,

Piszę o tu i teraz. O Forum, o jedynym dostępnym mojej źrenicy źródle poznania poglądów interlokutorów, czyli pisanych przez nich słowach, a nie o ludziach z afazją, którzy utracili zdolność komunikacji werbalnej i kompensują to innymi dostępnymi formami porozumiewania się. Nie deprecjonuję ich. Ekspresja małych dzieci także nie osadza się na biegłości posługiwania się aparatem artykulacyjnym. To są oczywiste oczywistości...

Spór nie dotyczy nadrzędności lub podrzędności tego, kto i co wyczytuje ze słów innych i tego czyja racja jest "mojsiejsza". Nie uzurpuję sobie prawa, by widzieć i rozumieć więcej, bo moje zdolności kognitywne zredukowane do czytania znaków zakładają dużą skalę błędu, tym bardziej, że każdy z języków wypowiadających się tu Osób, jest przecież w jakimś sensie językiem obcym. Piszę o tym, że z wieloma z Twoich poglądów się nie identyfikuję, czego daję Ci nadzwyczaj wyraziste dowody (dla przykładu, ostatnio w wątku Piotra). Nie dostrzegam też jakiejś szczególnej lekcji, która na bazie tego typu sporów miałaby poszerzyć mój aparat pojęciowy i wnieść coś nowego. To jest raczej dowód na istnienie granicy "wiecznych lodów" pomiędzy dwoma bytami o odmiennych przekonaniach.

To, co mnie ciekawi w tej przestrzeni, to nie tyle "analiza przypadków", porady, sugestie, ile umiejętność "wejścia w dialog" osoby, która zakłada wątek. Rzadko się to niestety zdarza. Na tym Forum to wyjątki. Szukam też momentów przełomowych, gdy ktoś zaczyna patrzeć i widzieć to, czego wcześniej nie dostrzegał.

Nie mam też takiego nabożeństwa do wszelakich psychologizmów, okadzania modłami i mantrowania słowa: świadomość, podświadomość, itd. Jestem chrześcijanką i moja wiara zakłada istnienie niedostępnej, wypełnionej tajemnicą przestrzeni jaką jestem ja sama i drugi człowiek. To, czy ona wzrasta czy zanika, jaki jest skutek wymiany poglądów, przyjęcia czy odrzucenia jakiegoś stanowiska, Tobie jest dalece obojętne. Mnie na szczęście - nie. ;-)

513 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-03-03 19:23:57)

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
aurora borealis napisał/a:

EXTRA_terrestrial,

Piszę o tu i teraz. O Forum, o jedynym dostępnym mojej źrenicy źródle poznania poglądów interlokutorów, czyli pisanych przez nich słowach, a nie o ludziach z afazją, którzy utracili zdolność komunikacji werbalnej i kompensują to innymi dostępnymi formami porozumiewania się. Nie deprecjonuję ich. Ekspresja małych dzieci także nie osadza się na biegłości posługiwania się aparatem artykulacyjnym. To są oczywiste oczywistości...

To nie są "oczywiste oczywistości" tylko trudno przekazywalne doświadczenie - które sygnalizuję jako jeden z czynników, który mnie kształtował zwracając mi uwagę na konieczność rozumienia poszczególnych "słów" w kontekście całości wypowiedzi, kontekście sytuacji, kontekście wcześniejszych działań, wyborów osoby, wiedzy o niej, co w końcu przyczyniło się do skupienia na tych pozasłownych aspektach komunikacji. /Nie  "szanujemy afatyków" - bo ja zdecydowanie nie o tym./

aurora borealis napisał/a:

Spór nie dotyczy nadrzędności lub podrzędności tego, kto i co wyczytuje ze słów innych i tego czyja racja jest "mojsiejsza". Nie uzurpuję sobie prawa, by widzieć i rozumieć więcej, bo moje zdolności kognitywne zredukowane do czytania znaków zakładają dużą skalę błędu, tym bardziej, że każdy z języków wypowiadających się tu Osób, jest przecież w jakimś sensie językiem obcym. Piszę o tym, że z wieloma z Twoich poglądów się nie identyfikuję, czego daję Ci nadzwyczaj wyraziste dowody (dla przykładu, ostatnio w wątku Piotra). Nie dostrzegam też jakiejś szczególnej lekcji, która na bazie tego typu sporów miałaby poszerzyć mój aparat pojęciowy i wnieść coś nowego. To jest raczej dowód na istnienie granicy "wiecznych lodów" pomiędzy dwoma bytami o odmiennych przekonaniach.

Sorki, ale to już wyjaśniałem. Nie ma sensu drugi raz. Z tego co piszę da się wybrać dowolną rzecz, która funkcjonując poza kontekstem zmienia znaczenie. Szczerze mówiąc nieco się wtedy zdziwiłem, że chce ci się "strzelać z dział Aurory" do tej "kaczki".

aurora borealis napisał/a:

To, co mnie ciekawi w tej przestrzeni, to nie tyle "analiza przypadków", porady, sugestie, ile umiejętność "wejścia w dialog" osoby, która zakłada wątek. Rzadko się to niestety zdarza. Na tym Forum to wyjątki. Szukam też momentów przełomowych, gdy ktoś zaczyna patrzeć i widzieć to, czego wcześniej nie dostrzegał.

Nie mam też takiego nabożeństwa do wszelakich psychologizmów, okadzania modłami i mantrowania słowa: świadomość, podświadomość, itd.

OK, wydaje mi się, że rozumiem - starasz się chyba zrealizować cel "spotkania dwu egzystencji" gdy piszesz w jakimś wątku - nie koncentrując się nadmiernie na "rozwiązaniu problemu"

aurora borealis napisał/a:

Jestem chrześcijanką i moja wiara zakłada istnienie niedostępnej, wypełnionej tajemnicą przestrzeni jaką jestem ja sama i drugi człowiek. To, czy ona wzrasta czy zanika, jaki jest skutek wymiany poglądów, przyjęcia czy odrzucenia jakiegoś stanowiska, Tobie jest dalece obojętne. Mnie na szczęście - nie. ;-)

Przypomnę jedynie, że to co napisałem brzmiało dosłownie:

" bo nie oczekuję od Ciebie, że będziesz jakakolwiek - innymi słowy nie poczuję się ani trochę lepiej lub gorzej jeśli staniesz się np. osobą niewierzącą lub wierzącą, podzielającą moje poglądy w szeregu kwestii lub nie. Dla mnie, nawet ważniejsze są osoby właśnie "silnie niekompatybilne" - byle nietuzinkowe, bo ich sposób rozumienia świata może mi pokazać coś czego nie wiem, lub wręcz wskazać obszar "duszi" gdzie mam dziurę do załatania."

Nawiasem, wiem, że widzisz i widziałaś różnicę. Jesteś zbyt uważnym czytelnikiem i "pisarzem" aby jej nie zauważyć.

514

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

Nawet się nam nie zarysowuje jakaś mediana na horyzoncie...
Szkoda, bo żal tylu słów...

Ty zatem "idź górą", a ja pójdę "doliną"... Może tam już krokusy kwitną?

515

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
aurora borealis napisał/a:

Nawet się nam nie zarysowuje jakaś mediana na horyzoncie...
Szkoda, bo żal tylu słów...

Ty zatem "idź górą", a ja pójdę "doliną"... Może tam już krokusy kwitną?

Nie ma czego żałować, bo wszystko może być nauką. Życzę abyś znalazła wszelkie kwiecie w swojej dolinie. W mojej wysokiej ocenie Twojego pisarstwa nie zmienia to nic :-)

516

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

ET błogie rozczarowanie cię czeka,
gdy nadejdzie ten, który ucieka
gdy pojmiesz prostotę, wielokrotność cię wynagrodzi.
Czego szukasz ? powiesz czy się boisz ?
nie sądzę byś w strachu umoczony
boś ty przecież uczony wink
a gdy to wszystko mgła, płocha skucha,
gdzie ta zawierucha, kostucha, bez brzucha,
brakiem odp , mnie nie zgnoisz.
Inka bardzo dziękuje smile

517

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
EXTRA_terrestrial napisał/a:
aurora borealis napisał/a:

Nawet się nam nie zarysowuje jakaś mediana na horyzoncie...
Szkoda, bo żal tylu słów...

Ty zatem "idź górą", a ja pójdę "doliną"... Może tam już krokusy kwitną?

Nie ma czego żałować, bo wszystko może być nauką. Życzę abyś znalazła wszelkie kwiecie w swojej dolinie. W mojej wysokiej ocenie Twojego pisarstwa nie zmienia to nic :-)

Nie dokuczaj mi, dobra?! Bo Ci przywalę pogrzebaczem... Jakiego znowu "pisarstwa"??? Ja nie mam nic wspólnego z literaturą! Czytam wolniutko i stukam w "klawikord" jednym palcem. Nocami - jak widzisz, żeby wstydu przed ludźmi nie było...

518

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
spanowany napisał/a:

8. tak z życia: dziś widziałem się ze swoimi dziećmi które na koniec chciały mi na swym podwórku pokazać przebiśniegi, każdy z nich miał inną metodę na ochronę tych kwiatów, - żaden z nich nie czytał małego K, jeden ochraniał je patykami-(na moją sugestię że martwe patyki dają im cień(żałuje , że to powiedziałem-bo i tak kwiaty rosły) rozwalił ochronę stwierdziwszy , że gdy będzie czas postawi płotek dalej.), drugi między dwa metalowe pręty wbite w ziemi ustanowił granicę drutem by jej nie przekraczać. Nie ma na ich podwórku zwierząt i małych dzieci, czemu oni tak bardzo chcieli chronić ten symbol życia ?

Trafiłam na ten fragment wczoraj i prawie się poryczałam ze wzruszenia.

Jakie to wspaniałe, że jeszcze rosną na świecie takie dzieci, które intuicyjnie czują, że piękno i jego kruchość należy chronić. Jeśli dziś, mając po kilka lat troszczą się o przebiśniegi, jest nadzieja, że w przyszłości, będą potrafiły ochronić różany ogród swojego życia...

Fantastyczne masz Dzieci, Spanowany!

519 Ostatnio edytowany przez spanowany (2015-03-05 23:02:34)

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

dziękuje,
masz w sobie moc dobrego patrzenia.
big_smile
"bo żal tylu słów"
-mogę sobie to przywłaszczyć ?

520

Odp: OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka
spanowany napisał/a:

dziękuje,
masz w sobie moc dobrego patrzenia.
big_smile
"bo żal tylu słów"
-mogę sobie to przywłaszczyć ?

I ja dziękuję.

Oddaję Ci wszystkie słowa. Weź, ile chcesz.
Ty doskonale wiesz, że są w człowieku przestrzenie, których żadne słowo nie ogarnie. Zostaje wtedy najczulsza tkanka - obecność, czucie i rozumienie.

Niech te przebiśniegi też będą dla Ciebie znakiem, jak dla Twoich Smyków. Życie pnie się ku życiu, bez względu na okoliczności. Potrzebuje do tego światła i odrobiny wilgoci.

Co jest Twoim światłem, Spanowany?

Posty [ 456 do 520 z 579 ]

Strony Poprzednia 1 6 7 8 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELIGIA - DUCHOWE POSZUKIWANIA » OGÓLNA TEORIA WSZYSTKIEGO by ELLE88 - netkafejka

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024