Cóż...w innym wątku opisany jest mój problem...pisze bo przeraźiło mnie to co wczoraj się działo.Zerwałam kontakt z najważniejszą osobą w moim życiu.Poszłam na spacer.Szłam przed siebie ze słuchawkami w uszach.Byłam przemarznięta.Nagle spostrzegła że stoję na moście.Usiadłam na poręczy o dziwo nie tyłem do wody a przerzucając nogi na druga stronę poręczy.Założyłam kaptur, sprawdziłam godzinę.Spojrzałam w ode i wtedy poczułam nieodpartą chęc by znalesc się pod jej taflą..zimna, sama...nawet moje ciało nie protestowało kiedy zaczełam pochylac sie do przodu.Nie zwracałam uwagi na to co dzieje się dookoła.Woda szumiała jakby zapraszając mnie w swoją czarną toń.Nagle ktoś objął mnie rękoma ściągając z poręczy.Był to sanitariusz przejeżdżającej karetki.Nie wiem co się ze mną działo..miewałam kiedys myśli samobójcze...po straceniu kolejnej ciazy ale moje mysli wrzeszczały wtedy bym tego nie robiła...a teraz było inaczej....Gdyby nie ten chłopak pewnie skoczyłabym bez wahania...myslicie że to był jakis znak że ktoś mnie zatrzymał..??
Myślę że to najlepszy moment żeby z kimś o tym porozmawiać.Myślę że jesteś osoba która potrzebuje wykrzyczeć całemu światu jak jest ci źle i dobrze by było żeby znalazł sie ktoś kto by cię wysłuchał,zrozumiał i doradził.Oczywiście nie mam tu na myśli od razu lekarza-ale jeśli nie masz nikogo innego w swoim zaufanym otoczeniu,lub jeśli łatwiej ci się otworzyć przed obcymi to psycholog byłby dobrym wyjściem,Czasami kumulowanie problemów w sobie narasta do takich rozmiarów że człowiek nie widzi innego wyjścia jak zejść z tego świata-tylko co dalej?co by to dało że by cię nie było?pomyslałaś ile możesz jeszcze wnieść jeszcze wspaniałych rzeczy do swojego życiorysu?przecież jesteś jeszcze bardzo młodą osoba i nie wszystkie drogi masz zamknięte.
Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do formy.
don't give up
'cos you have friends
don't give up
you're not beaten yet
don't give up
I know you can make it good...
Peter Gabriel "Don't Give Up"
wykorzystaj szansę , którą dał Ci ten sanitariusz. uważaj na siebie ![]()
brysiu przeraziło mnie to że nie wahałam się..nie myślałam o tym co będzie jak zniknę..czy ktoś będzie cierpiał.Martwiłam się tylko tym czy woda nie jest zimna albo czy nie jest za głęboko.Kiedy płakałam w objęciach jakiegoś nieznanego mi chłopaka byłam zła na siebie.Byłam zła że nie martwiłam się o to jak rodzice przyjmą stratę jedynej córki...jak przyjmie to przyjaciółka, jak przyjmie to M.Chłopak uspokoił mnie i odwieźli mnie do domu.Nie przyznałam się rodzicom.chociaz chwile póxniej rozmawiałam z mama o swoich problemach..pierwszy raz w zyciu wygadałam się jej wylewając wszystko.A ona słuchała...ale nie przyniosło mi to ulgi...mam sie komu wygadac i robie to..ale nikt mnie nie rozumie ![]()
5 2009-10-29 13:35:46 Ostatnio edytowany przez bianka25 (2009-10-29 13:37:33)
Ja często myślalam o tym by się zbić, nawet myśli o moich bliskich nie pomagały, bylam tylko ja. jedyne co mnie uratowało to to ze bardzo chciałam dac komus życie. Mam córke, chorą, czasami miewam takie mysli zeby to wszystko skonczyc, razem z nia, ale ja juz nie mam do tego prawa, musze zyć dla niej. dałam jej zycie. moze ty znajdz w sobie jakis cel, jakas mala radosc i mocno się jej bedziesz trzymac, wiesz ja mam takie zdanie, ze ten kto raz byl od smierci blisko, bedzie chciał już na zawsze w nią uciec..a zycie jest po to, by walczyć..
nik cie nie rozumie. a ty? ty siebie rozumiesz?
Pogubiłam się juz pół roku temu kiedy rozstałam się z ukochanym...przestałam rozumiec siebie i osobe którą kocham...mówił cos innego a robił co innego...robi nadal...zerwał pół roku temu ale na siłe chciał miec kontakt...kiedy teraz ja rywam kontakt on udaje wielce samotnego i skrzywdzonego...a ja chce by był szczęsliwy i nie chce ograniczac go swoim uczuciem skoro go nie chce...kiedy juz się komuś wyżalam słysze krótkie : "będzie dobrze, wróci" i to kończy sprawe i moją godzinną mowe na temat gego że sobie na radze i jest mi cięzko.
moze to czas abys pomyślała wreszcie o sobie, przecież on jakby toba manipulował chcac utrzymywac z toba kontakt, ok. ze on jest samotny, skrzywdzony, a gdzie w tym wszystkim jestes Ty? Twoja rownowaga, Twoje marzenia? plany? miłosc? potrzeba kogos bliskiego? moze popatrz na niego inaczej, na samolubnego, egoiste. moze powiedz mu co chciałaś zrobić, moze niech sobie tez zadaje pytania dlaczego? tak, ja też myśle ze jak zerwiesz z nim kontakt to dla ciebie bedzie lepiej i dal niego tez, "za jakiś czas" może lepiej zeby do ciebia nie wracał, ty przez jakiś czas pocierpisz(bo tak zawsze jest) a pozniej spojrzysz na swoje zycie inaczej. moze to egoistyczne, ale powinnas sie teraz skupic na sobie, zrozumiec swoje Ja..
Bianka kocham go...dlatego może pogodze się z tym wszystkim..ale nie zapomnę...kocham go...jest całym moim swaitem...wiem że są priorytety...ucze się chce cos osiągnac ale cieszyłam się móc byc obok niego...
Rozumie Cie. Jego dłoń, Twój przylądek ciepła, który od Ciebie odsuwa...
dokładnie...dlatego podjełam decyzje za oboje...on zerwał zwiazek ale bał się zerwać kontakt...ja chce zwiazku...on sie boi...nie potrafie byc tylko przyjaciółka a on tego ode mnie wymaga...dlatego powiedziałam wczoraj wracasz albo żegnaj...miotał sie denerwował..w koncu odłozyłam słuchawke i już jej nie podniosłam a on cierpi teraz jest skrzywdzony i pokutuje ja swoje zycie jak głosi jego opis gadu gadu ;/
on sam nie wie czego chce, ale na pewno musi miec czas aby dowiedziec sie czego chce.. a ty mu nie możesz pomóc, nawet gdybyś chciała.
przeraża mnie to że chciałam targnąc się na swoje zycie bez wahania skoro jest jeszcze nadzieja..prawda?
nadzieja jest zawsze, i czasami jak zwatpimy ze już nie ma innego wyjścia to nas zaskakuje. Tak to głupie co chciałaś zrobic, ale myśle że nie byłaś wtedy Ty. bo przecież chcesz żyć,dawać i brać.
Nadzieja Matką Głupich
Ale Matka kocha swoje dzieci.
Ja często sobie to powtarzam. Chociaz czasami jest trudno, sama zreszta wiesz..
Myśle ze dla niego też nie jesteś tak do końca obojętna, bo po co miałby takie opisy na gg?
Bo stracił zabawke którą bawił się przez ostatnie pół roku??
Nie wiem...chce wierzyc że wrócimy do siebie bo się kochamy chociaż strach przed kolejnym zranieniem siebie na wzajem paraliżuje go od środka..i chociaż chce powiedzieć "tak, bądźmy ze soba" to boi się znów mnie ranić i znów być ranionym...kłótnie bolą...a w ostatnim miesiącu przed rozstaniem się ich namnożyło.Zauważyłam że przez te pół roku rozmawialiśmy spokojnie..tak jak nie potrafiliśmy rozmawiać w czasie związku.Bylismy ze sobą trzy lata...a ja chcialam to zaprzepaścić kilkoma sekundami i pluskiem.
dostrzegasz tyle rzeczy, a ciagle chcesz wrócic do niego. nie lepiej przepłakać z miesiąc, dwa, i stanać na nogi emocjonalnie? o jednym nie pomyślałaś: a jak byś została kaleką? nie wiesz czy woda byla głeboka, zimna? co by wtedy było?
Nie myślałam wtedy nad tym...nie myslałam nad niczym..nad żadna konsekwencja..chciałam już nie myslec..to wszystko..
Bianka zerwaliśmy ponad pół roku temu...a ja nadal się nie moge pozbierac...
jak jeszcze raz bedziesz w takiej sytuacji to pomysl o tym, wtedy nie tylko zrobisz sobie krzywdę ale swoim bliskim. może tak trudno ci się pozbierać bo masz z nim kontakt, inaczej pewnie byloby jakbys go nie widywala. wiesz, ja kiedys przezylam taka wielko milosc ktora nagle sie skonczyla, bardzo to przezylam, nie chcialam nic wiecej tylko tyle by patrzyl na mnie.. zeby byl.. cokolwiek chcialabym ci powiedziec, nawet to, ze bedzie dobrze, ze jakos sie ulozy i tak nie rozwiaze twojego przygnebienia..ale trzeba miec nadzieje..nawet jesli sie wydaje glupia..
tak więc.. kochana.. wykorzystaj szanse daru życia:) bo ten sanitariusz .. to Twój anioł stróż
Anioły istnieją
uwierz mi ![]()
Nadzieja trzyma mnie przy zyciu...ale skąd się na tym mostku wogóle wzięła karetka....o_O juz nie mówmy o szoku chęci popełnienia samobójstwa...ale tam samochody jeździły rzadko...dlatego chyba tam przyszłam...w serduszku mam chęc do zycia ale z ta nadzieją.
jak dzisiaj patrzysz na życie na świat?
Dzięki mojemu psorowi od WF jakoś lżej...cóż...robie generalne porządki w pokoju, zarzucam tyłkiem przy starych przebojach...Mysle o byłym..w sercu tli sie iskierka nadziei ale musze się wziąśc za swoje życie a nie uzależniać wszystkiego od niego...
nowy dzien, nowe spojrzenie na rzeczywistość. Masz bardzo dobre podejście do życia, dałaś sobie trochę dystansu do tej całej sytuacji, fajnie. a on? odezwał się wczoraj wieczorem?
zarzucam tyłkiem przy starych przebojach...
Przepraszam za 3 grosze, ale chyba nic nie zabrzmiało bardziej optymistycznie od powyższego tekstu
Genialnie
Tak trzymaj ![]()
Kakyuu - już Don Pedro zwrócił uwagę na Twoje genialne słowa: zarzuciłam tyłkiem przy starych przebojach - cha,cha nic tak nie poprawia humorku jak fajowa piosenka i zatańczenie - samemu!!Trzymaj tak dalej a wszystko się poukłada!!
Moje zdanie jest takie wkurza mnie to jak komuś się coś powie o swoich problemach to ktoś ci powie nie przejmuj się ale taka jest prawda że jak ktoś ma rodziców alkoholików to dopiero może zrozumieć sama nie raz myślałam o samobójstwie ale pomyślałam że nie warto chociaż się straci kochaną osobę trzeba patrzeć przed siebie a nie za siebie.
Bianka on zgrywa wielce skrzywdzonego i jak głosi jego opis pokutuje za swoje życie...teraz to on jest załamany i smutny ale jak ja się męczyłam przez 5 miesięcy to było fajnie =.=
Nie nie odezwał się ale liczę na to że za jakiś czas przyjdzie..a nie zadzwoni...ale to marzenie i mała iskierka nadziei...nie chce żyć tylko oczekiwaniem.
Don Pedro cóż...dzisiaj mam lepszy humor...byłam na zajęciach a psor od WFu potrafi zmotywować swoimi tekstami ![]()
"Macie iść na palcach a nie jak stado żołnierzy...", "Zdaje mi się że to ma być dostojny ruch a tutaj ku*** widzę Formuła 1."
"A wy tańczycie do taktu czy na wyścigach konnych jesteście??". Przy nim się nie da nie śmiać..."przestałem wam liczyć kroki to od razu podskakujecie jak jakieś pomponiary...do rytmu kobiety do rytmu"...i jego wymowne wyrzucenie przed siebie rąk w bezradnym geście jakby mu zabrakło do nas słów a tego co robimy nie dało się opowiedzieć "a Wyście się dzisiaj grupowo naćpały że tak krzywo łazicie?"
Wieczorem spotykam się ze znajomymi na ogladanie filmów i mam akcje "posprzątaj tam gdzie nie zaglądasz a goście i owszem"...latam na odkurzaczu śpiewając stare przeboje i starając się nie myślec o tym że jestem singlem...
Kakyuu, nie jesteś sama, i o tym wiesz, ja jeszcze tydzień temu miałam myśli samobójcze, a to nie pierwszy raz w życiu, tylko brakło mi odwagi, tylko wiem ze mam dla kogo żyć, dla najukochańszych rodziców, ale to okropny przeszywajacy ból gdy nie ma Go ze mną, ze nie mogę już patrzeć mu w oczy i znów rzucić mu się w ramiona ![]()
nie rób tego i doceń że ktoś Cie powstrzymał, bo to dobry znak
Taaa...powstrzymał mnie żebym mogła sobie dalej cierpieć i się męczyć??To wolałam sobie popływać ostatni raz i mieć to z głowy...nienawidzę siebie za to że zaprzepaściłam ten związek..mogłam zmienic ta jedną głupią rzecz i wszystko byłoby dobrze...a Tak...straciłam kogos kogo kocham nad zycie...
kakyuu ja tez mogłam zmienić jedną głupia rzecz i teraz była bym szczęśliwa, ale najwyraźniej nie ten czas nie to miejsce nie ta pora... pamiętaj nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło...
uważasz ze odebranie sobie życia to dobry pomysł, ze to ma sens? bo mi sie wydaje że w naszej sytuacji to raczej była by ucieczka od problemów od tego co wiele kobiet przeżywa i musiało kiedyś przeżyć... my nie jesteśmy same, po prostu puściłyśmy swoje miłości wolno, ja nie zapominam o swoim, nigdy nie zapomnę, bardzo mi ciąży jego związek z inna zwłaszcza gdy zboczyłam kto to jest
ale nic nie zmienimy, ani zmuszając kogoś do czegoś, czy odbierając sobie życie... i nie myśl ze teraz śmieje sie przed monitorem, bo tak nie jest, też nie płacze bo nie mogę, jestem pogrążona w żalu i obawach, pogrążona w nostalgii, we wszystkich melancholijnych uczuciach... i zastanawiam sie jak pogodzić dwa typy osobowości melancholika i sangwinika i ten cholerny stres zazdrość smutek i żal...
miałas już nie pisać o tym co mogłas wtedy zrobić..
dlaczego cie powstrzymał?
bo to nie byl Twój czas, widocznie masz jeszcze dużo tutaj do zrobienia:)
kazdy w swoim zyciu mogł cos zmienic zeby mu było teraz lepiej, ale widocznie takie są koleje rzczy. Nie ten jest Ci pisany, inny Cie szuka..ale najpierw polub byc singielka..
pokutuje za zycie? pokutuje bo wie co stracił, wie że nie zawsze bedziesz, pokutuje za głupote.
moze jestem innego zdania niz wszyscy, ale mysle ze sie odezwie, w końcu jestes super:)
(to tak na podniesienie samooceny)
Dzięki bianka...mam nadzieję ze Twoje inne zdanie nie jest tylko po to by podnieść mi humor....widze jak się rzuca...wczoraj np. ustawił opis który nie dał mi zasnąc..a ja go nie rozumiem...:(
""Mam bardzo pozytywne podejście do życia.Nie zanoszę natomiast większości jego użytkowników."" nie wiem o co chodzi czy ja jestem tą która nienawidzi?? On i pozytywne podejście??ON?? chyba sobie żarty stroi....
Taaa...powstrzymał mnie żebym mogła sobie dalej cierpieć i się męczyć??
Twój Anioł Stróż dał Ci szansę na to, żebyś mogła pokazać ile siły w Tobie na zmiany. Żebyś mogła sobie samej udowodnić, że sobie poradzisz ze wszystkim, i że zaczniesz żyć na nowo.
Wiem, że tęsknisz za nim i że chciałabyś być z nim, jednak czy warto czekać na kogoś kto już pół roku się miota i nie może się zdecydować? Może warto zamknąć ten rozdział i zacząć pisać nowy?
Teraz tli się w Tobie nadzieja. A co jeśli on odbierze Ci tą nadzieję, bo mimo wszystko będzie chciał być tylko Twoim przyjacielem, a nie kimś więcej? Nie mogąc się zdecydować on skazuje Cię na cierpienie. Zdecyduj za niego. Zacznij od nowa. Bo tam na moście dostałaś szansę - szansę życia dla siebie, bez cierpienia i smutku a życia z radością i uśmiechem. Od Ciebie zależy czy chcesz szczęścia. A samobójstwo nie jest rozwiązaniem. Powoduje tylko kolejne cierpienie - cierpienie najbliższych.
Kakyuu, pokaż światu na co Cię stać, a na pewno stać Cię na wiele
Tylko uwierz, że możesz ![]()
Mnie się wydaje że dostałam szanse by naprawić swoje błedy...by walczyć..nie chce się poddawać..wole być sama niż z kims innym...
No to walcz i nie poddawaj się Kakyuu - bierz życie w swoje ręce. I jak najwięcej zarzucaj tyłkiem przy starych przebojach ![]()
Ale ja cały czas powtarzam stary schemat....i chce walczyć tylko o niego....mam dośc jego humorów, niezdecydowania...bo sama jestem pewna na 100% że go kocham....:( płacza od kiedy tylko otworzyłam oczy dzisiaj..a wczoraj miałam taki super humor...
Kakyuu straszne to było że chciałaś się .......... Szkoda mi Cie bardzo, ale nie możesz uzaleznaić się od tego chłopaka. TEGO KWIATU JEST PÓŁ ŚWIATU!!!!! Ciesz się życiem, ja mam 2 letniego synka i to jest moja największa radość w życiu, moje szczęscie. I Ty musisz znależć cel. PROSZE CIE NIGDY WIECEJ TEGO NIE RÓB, NIE MIEJ TAKICH MYŚLI!!!!!!!!!!!!
37 2009-10-31 13:03:52 Ostatnio edytowany przez Kakyuu (2009-10-31 13:09:43)
TEGO KWIATU JEST PÓŁ ŚWIATU!!!!!!
Tatra...ale mnie zalezy na tym jednym i chce zawsze o niego dbać..moim celem jest teraz skończyć szkołe...ale moje życie byłoby prostsze gdybym miała go u swojego boku..kocham go nad życie i szanuje...nie chce go stracić..a niedawno zerwałam kontakt bo nie mogłam już...a zresztą...więcej w temacie http://www.netkobiety.pl/t7850.html ....
moze On jest typem człowieka co nie umie rozmawiac o swoich uczuciach, miota sie miedzy gestami a myślami. a ty poprostu tego nie wytrzymałaś..
jak on ma takie opisy na gg to ty też napisz cos od siebie, jak się czujesz. może on wie ze ty jego opisy czytasz i specjalnie Cię nimi dręczy. Wiesz faceci są bardzo dziwni, bardziej niż kobety. bo my jestesmy zmienne a oni niezdecydowani a to jest chyba gorsze.
Otworzyłas oczy i poczułaś jak bardzo jesteś sama. Bo jego nie ma.
Kazdy na etapie swojego zycia ma swoje male problemy, ktore zasłaniaja przyszlasc, i mowienie, ze będzie lepiej kiedyś, ze poznasz kogoś innego, nie pociesza...Kazda rzecz trzeba przezyc i isc do przodu.. i miec nadzieje..
Mam nadzieje...ale ja nie mam nadzieji na epsze życie tylko na to że wróci..a jak nie to będe sobie sama bo nie chce być z nikim..nie chce już cierpiec..
Twoja odpowiedz jest przepełniona smutkiem..
każda miłość może byc skazana na cierpienie, nawet jego..
ale jesli kocha to wróci...jesli mu zależy to zatęskni...ale jesli nie to przekonam się że okłamywał mnie przez te lata ożywając słów na zawsze czy kocham...
ale on napewno w jakis sposób za toba teskni, tak z dnia na dzien nie da sie odwrocic i odejsc i pstryknac palcami i nic nie czuć..
To co się stało to jest twój wybor, może dlatego jest gdzieś tam a nie przy tobie..
Taaa..widzę po opisach jak tęskni...chociaż nigdy nie uzewnętrzniał swoich uczuć w opisach na gadu =.= on zawsze był skryty...a nagle zaczynał płakać i w ogóle...widziałam jaki jest zły kiedy zrywałam kontakt...gubie się..
idz do niego. nic nie mow, tylko zrob tak aby przez chwile na ciebie popatrzył, pomaluj dla niego rzesy..
bianka to za wcześnie..nie ma ze mną kontaktu dopiero 4 dzien...musze wytrzymać chociaż dwa tygodnie...nie widział mnie juz 2 tyg niech nie widzi miesiąc...zobaczymy...
jak piszemy o nim pomaga Ci to w jakiś sposób, ze go wspominasz?
chce go zrozumiec i Tyle...chce żebyście mi pomogły go zrozumiec..
ja bym do niego na twoim miejscu poszła, dowiedziala sie jak on to wszystko widzi. chciałabym wiedzieć. nie chciałbym czekac, i miec nadzieje ze sie odezwie, pozniej moze byc za pozno.. proznia was wasze myśi..
Ale 4 dni to za mało....musze jeszcze poczekac...wogóle dzisiaj nie wytrzymałam i napisałam mu wiadomośc na gg...;/ bo jestem głupia....
zależy co ci odpisał?
Nic..nie ma go w domu...pojechał do rodzinki i na cmentarze bo ma kawałek...dlatego narazie cisza...
I znów to samo....kolejne nachodzące mnie wizje skończenia ze sobą....spotyka się z kimś....a ja nie potrafię tego udźwignąć....pomocy...
Kochana Kakyuu nie bądz głupia i nie poddawaj się walcz i jeszcze raz walcz... Szkoda tak pięknego życa aby je zakończyc, masz tyle lat życia przed sobą. Ja też kiedyś próbowałam popełnic samobójstwo i to 3 razy i moim Aniołem stróżem był mój dziadek, który mnie zawsze w ostatniej chwili znalazł. Po drugiej nie udanej próbie powiedziałam sobie "do trzech razy sztuka". Byłam pewna,że mi się uda bo nikogo nie było w domu i wiedziałam,że będą dopiero późnym wieczorem więc to zrobiłam,ale los tak chciał,że dziadek zapomniał czegoś i po to wrócił. Gdy mnie znalazł zadzwonił od razu na pogotowie... w szpitalu mu powiedzieli,że w ostatniej chwili się pojawił bo jeszcze kilka minut i byłoby po mnie. Do szpitala trafiłam w stanie krytycznym długo do siebie dochodziłam a jak już doszłam do siebie to sobie powiedziałam, że już nigdy tego nie zrobie bo szkoda sobie życie marnowac..... Poprostu zaczęłam życ swoim życiem i jak narazie wszystko jest ok. Dlatego proszę cię zastanóe się dobrze zanim postanowisz to znowu zrobic.
Wole odejść niż patrzeć jak ona go oplata wokół palca...nie potrafie żyć z myslą że są teraz razem..chociaż zalezy mi na jego szczęsciu..i wiem że przy niej się pozbiera...życze im szczęścia ale ja nie musze na to patrzec...
brysiu przeraziło mnie to że nie wahałam się..nie myślałam o tym co będzie jak zniknę..czy ktoś będzie cierpiał.Martwiłam się tylko tym czy woda nie jest zimna albo czy nie jest za głęboko.Kiedy płakałam w objęciach jakiegoś nieznanego mi chłopaka byłam zła na siebie.Byłam zła że nie martwiłam się o to jak rodzice przyjmą stratę jedynej córki...jak przyjmie to przyjaciółka, jak przyjmie to M.Chłopak uspokoił mnie i odwieźli mnie do domu.Nie przyznałam się rodzicom.chociaz chwile póxniej rozmawiałam z mama o swoich problemach..pierwszy raz w zyciu wygadałam się jej wylewając wszystko.A ona słuchała...ale nie przyniosło mi to ulgi...mam sie komu wygadac i robie to..ale nikt mnie nie rozumie
Witaj Kakyuu, mnie też nikt nie rozumiał ani rodzice,ani siosrta ani ex mąż a teraz córki
nie mam nikogo na świecie/ choć mam ich wielu... /
uważam,że " ... nie ten kto z Tobą się smieje lecz ten kto z Toba płacze jest Twoim przyjacielem" nie wiem ile masz lat ale uwierz - samobójtwo to droga do nikąd ...
zawsze znajdzie się pomocna dłoń...poszukaj dobrego "słuchacza" albo napisz coś na forum -tu lub na psychologicznym.Jest tu dużo mądrych fajnych Dziewczyn w netkafejkach /proponuję naszą-starsze koleżanki-tylko metrykalnie starsze- doradzą we wszystkim
Ala50, Koma5, Kora40, Mon61,Lida47, Leniwka, MajaKL, Emigrantka czy Grazia40
/ życie jest piękne tylko nie którzy ludzie je zaśmiecają pozdrawiam Julka
Julio...widzisz wiem że nie jest to rozwiązaniem...jednak nie widze juz nic innego.Nie potrafie być jego przyjaciółka bo mnie to rani..nie potrafię zapomnieć o nim i zerwać kontakt bo za bardzo mi na nim zależy.Stoje na rozstaju dróg a jedyną myślą jaka mi krąży po głowie gdy patrze na drogowskazy to zawróć lub zrezygnuj z dalszej podróży.A że zawrócić się juz nie da...zostaje mi tylko stchórzyć i się poddać..walczyłam zbyt długo...nie mam juz sił.Jutro mnie czeka rozmowa z nim..ale nie wiem jak to się wszystko potoczy ![]()
Prosze Cie, poczytaj ksiazki Agnieszki Przybysz. Albo cos w stylu "Sekret". To bardzo pomaga. Wiem, bo ze mna niedawno tez nie bylo kolorowo. Ale trzeba walczyc o swoje szczescie. Bo zaden facet nie jest wart, by przez niego konczyc ze soba.
I odnawiamy temat..ale tylko chwilowo...dzisiaj Ka postanowiła umrzeć...przeraża mnie to ale nie widzę juz innego wyjścia...inni potrafią żyć beze mnie...to tylko ja nie potrafię być bez nich przy boku.Zaplanowałam to na sylwestra..ostatni spacer po mieście, odwiedzenie starych kątów.Wszystko juz przygotowałam...napisałam listy pożegnalne...wyjaśniłam w nich dlaczego to wszytko...wytłumaczyłam rodzicom co się działo w moim zyciu ostatnio...że nie wiedzieli o wszystkim.Chciałaby by to stało się szybciej...ale musze zaczekac az znów zostane sama...az Paula wyjedzie do chłopaka...nie widze juz sensu dalszego męczenia się tutaj.
Nie wierzę... Nie wierzę, że Ty to piszesz. Przecież wiesz, że życie to sinusoida. Raz na dole raz na górze. Zaplanowałaś to tak na chłodno? Tak precyzyjnie? Polubiłem Cię
Nie rób tego Kakyuu . Jesteś potrzebna na tym świecie. Ja się nie zgadzam i denerwujesz mnie! A sens życia jest zawsze! Nie poddawaj się. Jest już tak dobrze. Piszesz z nami. Opowiadasz o swoich rozterkach, przeżyciach. Nie mów, że nie jest łatwiej dzięki temu... Masz z nami zostać, słyszysz?
Ale moja sinusoida zamieniła się w funkcje stałą...źle, źle i źle...a mnie zastąpisz sobie odkurzaczem...każdy sobie mnie kims zastępuje...zawsze...wybacz mi Pedro...o tyle Cie prosze...byś wybaczył mi tchórzostwo....
Chyba żartujesz. Odkurzaczem? Ja pier.... znajdę Cię i nakopię...
Słuchaj, ja obiecuję Ci swoje towarzystwo tu na forum i gadki o wszystkim i o niczym a Ty mi obiecujesz, że porzucisz takie myśli i pomysły, ok?
Wybacz Pedroś...ale mnie juz gadki nie pomagają...sączę drinka z czystym spirytusem bo juz nawet wódki nie czuje....nie moge Ci nic obiecać Kochany....
Odstaw tego "drinka" bo tylko w głowie Ci miesza. Weź się w garść i jednak mi obiecaj. Uwierz mi, że przeszedłem różne koleje losu. Z rodziną mam na pieńku bo nie tańczę jak zagrają (chrzaniona klanowość rodzin). Ale staram się jak mogę nie upaść. Są osoby, które mnie potrzebują i w każdej chwili może pojawić się ktoś dla kogo będziesz wszystkim
Ja całkiem niedawno znalazłem prawdziwą Przyjaźń, zupełnie nieoczekiwanie. I teraz daje mi to niesamowitego kopa do życia. Zatem nie podejmuj działań które nie należą do Ciebie. Nie Ty tu decydujesz. I weź pod uwagę mój głos, proszę.
Nie mówie że nie wezmę go pod uwagę Pedro.Wiem co robię...mam swoje marne lata z dwójką na przedzie....ale mam dośc życia.Straciłam Przyjaźń, rodzinę, ukochanego...dziecko, wiare w siebie....wszystko sie posypało w tym roku...a że dla kogoś będe wszytskim....nie chcę...nie chce być wszystkim dla "kogos".Byłam wszystkim dla niego...a teraz jestem zerem...
Znam kilka dramatycznych historii, równie podłych co Twoja. Znam rozpacz i bezsilność, która Tobą teraz targa. Znam poczucie beznadziei i braku sensu we wszystkim. Ale do jasnej cholery widzę w Tobie wrażliwą dziewczynę, z poczuciem humoru. lubiącą się śmiać. Potrafiącą walczyć. Nie zaprzepaść teraz tego. Ja człowiek z centralnej Polski zawsze słyszałem, że górale i góralki to silni ludzie. Pokaż charakter i stań mocno na ziemi. Wiem, że na tym świecie jest mnóstwo shitu ale na pewno znajdziesz swoje miejsce, swoją przystań. Ja w to wierzę, proszę, nie podkop mojej wiary ![]()