Droga Kroteczko,
Czytając Twój wątek, mogłabym opisać i sama siebie może nie w 100 ale w 85% co najmniej.. Nieprawdopodobne ile podobnych przeżyć, myśli.. cytując:
*"Pojawił sie on inteligentny, wesoły, przystojny i niesamowicie męski. Zapatrzony we mnie choc mógł miec każdą. Przez wiele lat nie dopuszczalam do siebie mysli ze mogloby byc cos miedzy nami, on wielokrotnie sugerowal, ja udawalam ze to żarty. Wielu mezczyzn probowalo ze mna flirtowac a ja zawsze umialam zachowac dystans. Niestety on byl wyjatkowy, moze schlebialo mi to, ze on chcial tylko mnie. Gadalismy godzinami, lubilismy te same rzeczy, smialismy sie z tych samych żartów."
*"Nie dam rady tego ciągnąć ale nie umiem tego zakonczyc. Codziennie?.mówię sobie dziś to zakończę a potem go widzę i nie potrafię jak na mnie tak patrzy."
*"Zawsze mnie pociagal, ale chcialam to przeczekac, niestety chemia ciagle ta sama od lat, nic nie przeszlo, on tak samo."
*'Gbyby mi odpuscil to do niczego by nie doszlo nigdy go sama nie prowokowalam. Choć oczywiście w pewnym momencie zaczelam odpowiadac na jego flirty.'
*'Ale potem po dluzszej przerwie kiedy on ciagle tak na mnie patrzy z pozadaniem znow mnie do niego ciagnie. Jestem na niego zla, czasami go nienawidzę ze mi to robi. Chce sie od niego uwolnić, ale nie mam dosc sily. ? Ale to go chyba tylko nakreca, widzę ze jestem dla niego jak nalog , z ktorego tez pewnie chcialby sie uwolnic a nie potrafi. I tak razem w tym tkwimy jak narkomani.'
*"On jest bardzo dominujacy i po prostu nie moge mu się oprzeć. Zawsze marzylam o takim facecie. Ja jestem silna kobieta a przy nim czuję sie jak dziewczynka . Obrazam się na niego jak jest niemiły a on wtedy mi nadskakuje. I tak w kółko się wozimy. Potem bierze co chce i uwaza ze to jego.
Cała litania...
Dokładnie to samiutko mogłabym powiedzieć o mojej znajomości (romansie), jedyna różnica, nie pracujemy razem a ja nie mam dzieci.
I dalej:
*"Panigie tak on jesr miloscia mojego zycia pasujemy do siebie idealnie. Przyjaznimy sie od lat. Mam duzo kolegow ale z nikim nie mialam takiej chemii. Z nim bylalbym szczesliwa ale chyba juz za pozno. Nie mam chyba sily walczyć na gruzach."
aż chciałoby się powiedzieć, skąd ja to znam?
Ja nie miałam siły by podjąć za niego decyzje o rozwodzie?
Ty piszesz dalej:
*"Problem w tym ze pewnie nie będę juz nigdy szczesliwa, ale i tak nie będę, z tym drugim tym bardziej."
Będziesz! Wystarczy się uwolnić! Ja w to naprawdę nie wieżyłam, a na pewno że nie tak szybko mi się uda.. a zaledwie 2 tyg. minęły? tyle że totalnego urwania kontaktu itp. miałam lepiej bo go a co dzień nie widzę ale się da?
*"Najchetniej bym chciala zeby maz sobie kogos znalazl mialabym spokojniejsze sumienie"
Oj ja też tak myślałam, najlepiej jakby jego żona znalazła kogoś..
*"A tamten ma wszystko i mnie pociaga niesamowicie"
Tamten mnie też i co z tego?
Nie wiem w jakiej relacji jesteś w pracy (nie mówię prywatnej) ale o obowiązki, podległość ? jeśli to nie jest Twój szef, to już jest dobrze? Kobieto! Ogarnij się? skończ ze spotkaniami? bo one Cię wyniszczą totalnie..
Ja nie wiem jak się z moim ?Romeo? skończy, ale nawet nie wiesz jaką mam satysfakcję jako kobieta, że ja to przerwałam i on potem przezywał dylematy, wyznawał miłość itp. (nadal będąc z żoną). Daj sobie i Ty ta satysfakcję i nie reaguj. Zobaczysz pierwsze parę dni tragiczne a potem sama świadomość że mu potrafisz się oprzeć i jak on na to reaguje doda ci siły..
A piszę Ci to na gorąco.. bo sama z tym walczyłam i myślę że wygrałam, też dzięki temu forum.
Powodzenia!
Trzymam Kciuki! 