Zniszczylam swoje zycie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Strony Poprzednia 1 2 3 4 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 3,039 ]

66

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

I jeszcze jedno: Powiedz, po co wychodziłaś za mąż za męża? Co Tobą kierowało? Skoro lubisz dominujących mężczyzn, a mąż taki nie jest.

A to jest akurat bardzo proste pytanie. Dobry, uczynny, pracowity i grzeczny mąż NIGDY sam nie odejdzie. Co prawda jest nudny i niezbyt seksualnie pociągający, ale to jest inwestycja na lata ! Coś jak gwarantowany fundusz ubezpieczeniowy - zawsze wypłacalny. To zawsze kobieta będzie decydować czy chce odejść czy też nie. A bad boy, choć oferuje szybką jazdę bez trzymanki no to w końcu może babę zostawić dla innej, a później jeszcze dla innej więc układ kochanka-kochanek z bad boyem jest zdecydowanie lepszy aniżeli układ oficjalny bo on nie jest funduszem gwarantowanym. W ogóle żadnej wartości ubezpieczeniowej nie zapewnia. Dlaczego więc miałaby poślubić bad-boya, a za kochanka mieć grzecznego chłopca ? To się nie kalkuluje.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczka e... tam zaraz, że zniszczyłaś sobie życie. Tak źle za mąż nie wyszłaś. W sumie to ty masz całkiem fajnie. Jeden dobry i kocha, drugi za tobą szaleje. Żyć nie umierać:)  Szkoda tylko, że pewnie na długo się takiego stanu nie utrzyma. Więc trzeba się chyba zastanowić co wybrać, albo kogo.

68

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Mam jeszcze takie swoje spostrzeżenia. Nie patrzeć jaki mężczyzna jest dla nas na początku. Patrzeć jaki jest dla innych ludzi, dla innych kobiet. Kiedyś, prędzej czy później tak właśnie będzie nas traktował.

69

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Uwierz mi wyrzuty mam ogromne codziennie czasem czekam az będzie weekend zeby go wreszcie nie widziec. A potem testnie za nim i ciagle myślę.

Po co wyszlam za meza. Kochalam go chyba , on tez jest raczej dominujacy, poza tym jest bardzo dobrym czlowiekiem inteligentym przystojnym taki ideal niby. Ale nie dla mnie , jest inny niz ja ma inne pasje, co innego go bawi. A tamten ma wszystko i mnie pociaga niesamowicie,  ale ma tez ogromne wady inne niz moj maz. Czesto nie liczy sie z ludzmi jest nieslowny.

I tu chyba jest pies pogrzebany, Kroteczko.
Kochanek jest boski, ale jako kochanek, a nie nadaje się chyba na Twojego partnera życiowego, choćby się dla Ciebie rozwiódł.
Mąż i owszem, ale nie kochasz go z kolei.
Co byś nie zrobiła, nie zdecydowała, będziesz cierpieć.
Najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich byłoby, gdybyś odeszła od męża i od kochanka.
A co będzie najlepsze dla Ciebie?
Nie wiem i nie podejmuję się radzić w tej kwestii.

70

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Nie mam jaj nie potrafię po prostu odejsc od meza co z dziecmi wtedy. Nie wyobrażam sobie tego. Jestem tchórzem wiem.

Tak ten drugi jest fascynujacy ale chyba faktycznie nie nadawalby sie na mojego meza. Co prawda jakbym chciala to chyba moglabym go "wychowac". Wiem ze zdarza mu sie nieprzyjemnie traktowac kolezanki. One na niego leca strasznie wiem sama bylam swiadkiem. Mnie nigdy tak nie traktowal ale zdarzalo mu sie zazartowac czasem niemilo, teraz tak nie robi bo wie ze sie obraze. Inne kolezanki nigdy sie nie obrazaja tak jakby sie go baly, on wie ze ja się go nie boje. Ale to go chyba nakreca. Czasem sama sobie z niego żartuję nikt inny w pracy sobie na to nie pozwala. To taki samiec alfa.

71

Odp: Zniszczylam swoje zycie

No nic, to pozostaje czekać aż się "samo" wszystko rozwiąże.
"Nie potrafię, boję się, nie wiem.." -to wersja w stosunku do męża. Więc cierp durny ty, za to żeś taki nudny i przewidywalny w tej swojej żałosnej miłości. wink
Klasyka.

72 Ostatnio edytowany przez Excop (2014-11-13 22:30:33)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Nie mam jaj nie potrafię po prostu odejsc od meza co z dziecmi wtedy. Nie wyobrażam sobie tego. Jestem tchórzem wiem.

Tak ten drugi jest fascynujacy ale chyba faktycznie nie nadawalby sie na mojego meza. Co prawda jakbym chciala to chyba moglabym go "wychowac". Wiem ze zdarza mu sie nieprzyjemnie traktowac kolezanki. One na niego leca strasznie wiem sama bylam swiadkiem. Mnie nigdy tak nie traktowal ale zdarzalo mu sie zazartowac czasem niemilo, teraz tak nie robi bo wie ze sie obraze. Inne kolezanki nigdy sie nie obrazaja tak jakby sie go baly, on wie ze ja się go nie boje. Ale to go chyba nakreca. Czasem sama sobie z niego żartuję nikt inny w pracy sobie na to nie pozwala. To taki samiec alfa.

Jakbyś odpowiadała na mój poprzedni post w trakcie, gdy go pisałem, a przesłaliśmy je niemal równocześnie.
Teraz, czytając to, co napisałaś, współczuję jego kobiecie. Jak ją musi traktować, skoro taki "alfa"?
A co do dzieci, Kroteczko.
Moim zdaniem, obawiasz się reakcji dzieci na Twoją ewentualną decyzję o rozwodzie.
Nic o nich nie piszesz, więc przyjmuję, że nie przeczuwają, że małżeństwo ich rodziców "wisi na włosku".

73

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Egoizm, egocentryzm, samolubność etc. aż biją po oczach w Twoich postach...

Skoro tu jesteś to zdajesz sobie sprawę, że robisz coś nie tak...
Tylko zamiast biadolić nad swoim życiem, zastanów się nad krzywdą, którą wyrządzasz mężowi, żonie "pana od chemii" i dzieciakom...
Nie czuj się pokrzywdzona i nieszczęśliwa, jesteś przecież póki co "panią danej sytuacji", igrasz z ogniem, krzywdzisz i oszukujesz innych - skoro tak ci źle rozwiedź się i tego samego zażądaj od kochanka, albo  powiedz prawdę mężowi o romansie i los niech decyduje...wtedy będzie nowy wątek..mąż nie chce wybaczyć i zabiera dzieciaki....
Skoro nie docierają do Ciebie komentarze osób, które udzielają się w Twoim wątku, poczytaj inne wątki o zdradzanych, kochankach i tym podobnych dramatach, a jak to nie pomoże to będzie świadczyć o Twojej infantylności....

74

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

Cudowna rada big_smile

Było takie hasło parodiujące Samoobronę kiedyś: "R..ać, j.ać, nic się nie bać!" I to idealnie oddaje powyższy przekaz ..

o haslo chyba trzeba wyhaftować na makatce i powiesić w domu kroteczki,cos jak kiedyś u naszych babc,,dobra zona tym się chlubi ,ze gotuje co maz lubi,,

75

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Czytam, czytam, czytam i dochodzę do jednej, jedynej konkluzji.
Ty nic nie rozumiesz. Nic a nic.
Nie można płakać nad rozlanym mlekiem, a skoro się powiedziało "A", trzeba by jakoś dokończyć to abecadło.
Usłyszałam kiedyś, że pozbawiłam męża możliwości wyboru, nie mówiąc wszystkiego.
Podjęłam decyzję za niego i to ja zawyrokowałam, czy i co dla niego jest lepszym: poznanie prawdy, czy życie w kłamstwie, w ułudzie.
Robisz dokładnie to samo. PODEJMUJESZ DECYZJĘ  za niego. Nie pozwalasz mu dokonywać swoich wyborów.
Nie dość że zdradziłaś, nie dość że zakochałaś, to jeszcze odmawiasz mu podstawowego prawa do decydowania o samym sobie.
Jesteś złą kobietą, kłamczuchą i tchórzem.
Robisz mu krzywdę teraz. Jakim prawem stanowisz o jego przyszłości? Jakim prawem postanawiasz to czy tamto i Z GÓRY WIESZ, jak on się zachowa?
Boisz się, że coś sobie zrobi? Gów..o prawda. Ty o siebie się boisz, nie o niego. I nie powtarzaj w każdym poście tych dyrdymałów, jaki to on jest dobry, bo dobrym ludziom nie robi się krzywdy.
Jesteś 'biednym miesiem' w wydaniu babskim tongue
Użalasz się nad sobą, jak Ci źle, ale przecież nikt prócz ciebie nie może zmienić tego, co się dzieje.
Jeśli masz kobieto jaja, zacznij po sobie sprzątać. Ale nie pod dywanik.
Zacznij myśleć jak odpowiedzialny, dorosły człowiek. Weź odpowiedzialność za wszystko co zrobiłaś z wszelkimi jej konsekwencjami.
Oddaj mężowi jego życie, jego prawo do wolności wyboru, do wolności decydowania o swym losie.
A ty gotuj się w tym swoim sosie, zawieszona gdzies pomiędzy jawą a sennym koszmarem. Twój los jest w twoich rękach.
Los męza w jego (lub tak być powinno).

Ps: A na zakończenie: jaka była sytuacja między wami, nim nie przybłąkał się kulawy kochaś?

76

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Droga Kroteczko,
Czytając Twój wątek, mogłabym opisać i sama siebie może nie w 100 ale w 85% co najmniej.. Nieprawdopodobne ile podobnych przeżyć, myśli.. cytując:
*"Pojawił sie on inteligentny, wesoły, przystojny i niesamowicie męski.  Zapatrzony we mnie choc mógł miec każdą. Przez wiele lat nie dopuszczalam do siebie mysli ze mogloby byc cos miedzy nami, on wielokrotnie sugerowal, ja udawalam ze to żarty. Wielu mezczyzn probowalo ze mna flirtowac a ja zawsze umialam zachowac dystans. Niestety on byl wyjatkowy, moze schlebialo mi to, ze on chcial tylko mnie. Gadalismy godzinami, lubilismy te same rzeczy, smialismy sie z tych samych żartów."
*"Nie dam rady tego ciągnąć ale nie umiem tego zakonczyc. Codziennie?.mówię sobie dziś to zakończę a potem go widzę i nie potrafię jak na mnie tak patrzy."
*"Zawsze mnie pociagal, ale chcialam to przeczekac, niestety chemia ciagle ta sama od lat, nic nie przeszlo, on tak samo."
*'Gbyby mi odpuscil to do niczego by nie doszlo nigdy go sama nie prowokowalam. Choć oczywiście w pewnym momencie zaczelam odpowiadac na jego flirty.'
*'Ale potem po dluzszej przerwie kiedy on ciagle tak na mnie patrzy z pozadaniem znow mnie do niego ciagnie. Jestem na niego zla, czasami go nienawidzę ze mi to robi. Chce sie od niego uwolnić,  ale nie mam dosc sily. ? Ale to go chyba tylko nakreca, widzę ze jestem dla niego jak nalog , z ktorego tez pewnie chcialby sie uwolnic a nie potrafi. I tak razem w tym tkwimy jak narkomani.'
*"On jest bardzo dominujacy i po prostu nie moge mu się oprzeć.  Zawsze marzylam o takim facecie.  Ja jestem silna kobieta a przy nim czuję sie jak dziewczynka  . Obrazam się na niego jak jest niemiły a on wtedy mi nadskakuje. I tak w kółko się wozimy. Potem bierze co chce i uwaza ze to jego.


Cała litania...
Dokładnie to samiutko mogłabym powiedzieć o mojej znajomości (romansie), jedyna różnica, nie pracujemy razem a ja nie mam dzieci.

I dalej:
*"Panigie tak on jesr miloscia mojego zycia pasujemy do siebie idealnie. Przyjaznimy sie od lat. Mam duzo kolegow ale z nikim nie mialam takiej chemii. Z nim bylalbym szczesliwa ale chyba juz za pozno. Nie mam chyba sily walczyć na gruzach."

aż chciałoby się powiedzieć, skąd ja to znam?
Ja nie miałam siły by podjąć za niego decyzje o rozwodzie?

Ty piszesz dalej:
*"Problem w tym ze pewnie nie będę juz nigdy szczesliwa, ale i tak nie będę, z tym drugim tym bardziej."

Będziesz! Wystarczy się uwolnić! Ja w to naprawdę nie wieżyłam, a na pewno że nie tak szybko mi się uda.. a zaledwie 2 tyg. minęły? tyle że totalnego urwania kontaktu itp. miałam lepiej bo go a co dzień nie widzę ale się da?

*"Najchetniej bym chciala zeby maz sobie kogos znalazl mialabym spokojniejsze sumienie"

Oj ja też tak myślałam, najlepiej jakby jego żona znalazła kogoś..

*"A tamten ma wszystko i mnie pociaga niesamowicie"

Tamten mnie też i co z tego?
Nie wiem w jakiej relacji jesteś w pracy (nie mówię prywatnej) ale o obowiązki, podległość ? jeśli to nie jest Twój szef, to już jest dobrze? Kobieto! Ogarnij się? skończ ze spotkaniami? bo one Cię wyniszczą totalnie..

Ja nie wiem jak się z moim ?Romeo? skończy, ale nawet nie wiesz jaką mam satysfakcję jako kobieta, że ja to przerwałam i on potem przezywał dylematy, wyznawał miłość itp. (nadal będąc z żoną). Daj sobie i Ty ta satysfakcję i nie reaguj. Zobaczysz pierwsze parę dni tragiczne a potem sama świadomość że mu potrafisz się oprzeć i jak on na to reaguje doda ci siły..
A piszę Ci to na gorąco.. bo sama z tym walczyłam i myślę że wygrałam, też dzięki temu forum.
Powodzenia!
Trzymam Kciuki! smile

77

Odp: Zniszczylam swoje zycie

My niepotrzebnie się wkręcamy wink Tu chodzi tylko o jedno i autorka sama to między wierszami wyznała pisząc, że "Nie miałaby za złe gdyby mąż też sobie kogoś znalazł."
Otóż chodzi naszej autorce o to, że najlepszym wg niej rozwiązaniem byłoby gdyby mąż pewnego pięknego dnia sam z siebie zdecydował, że odchodzi. Idealne rozwiązanie dla kroteczki: ona nie musiałaby czuć się winna, bo 'skoro on też chciał to zakończyć..' i zakończyłaby tę farsę z czystym sumieniem.

Ale zdaje sobie sprawę, że to nierealny scenariusz.. Hmm..co tu zrobić.
No pozostaje jeszcze genialny sposób przerzucania winy na męża. Ale o WSZYSTKO. Nie ma co się rozdrabniać.
Najpierw poważne sprawy z cyklu: "zobacz, frajerze, znowu nie równo postawiłeś buty" i ban na seks przez 2 miechy.
Jeśli takie drobne szpile nie doprowadzą do reakcji i spięcia z jego strony (tak żebyś miała pretekst by to zakończyć - wiadomo, kłótliwy mąż, tego się nie da wytrzymać), to wprowadzasz cięższy kaliber cięższy kaliber - na pewno przypomnisz sobie coś, co zrobił kilka lat temu, a Ty o tym wspaniałomyślnie "zapomniałaś", bo jesteś taka dobra - teraz możesz z tym wyskoczyć smile Weź go z zaskoczenia.
Wypominaj mu to, bądź nieustępliwa i konsekwentna niczym zdarta płyta. Bardzo możliwe, że on sam już nie pamięta że taka sytuacja w ogóle miała miejsce- wtedy jesteś w domu, możesz go obwiniać dodatkowo, że zamiata problemy pod dywan i mu nie zależy.

Jak to tez nie pomoże i nie uda się gościa doprowadzić na skraj wytrzymałości, zabaw się w poszukiwanie obiektu, do którego rzekomo wzdycha- innymi słowy wmawiaj mu zdradę! Z sąsiadką, panią od sprzątania klatki, koleżanką - możliwości ogranicza tylko Twoja wyobraźnia, a wiesz, że jest ich sporo z autopsji wink
Idź w zaparte i na jego żałosne tłumaczenia , ze zmyślasz zagroź rozwodem.
Krok po kroku, odwrócisz kota ogonem i.. voila! smile


Musisz się bronić kobieto! Walcz o swoje szczęście!

78

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

My niepotrzebnie się wkręcamy wink Tu chodzi tylko o jedno i autorka sama to między wierszami wyznała pisząc, że "Nie miałaby za złe gdyby mąż też sobie kogoś znalazł."
Otóż chodzi naszej autorce o to, że najlepszym wg niej rozwiązaniem byłoby gdyby mąż pewnego pięknego dnia sam z siebie zdecydował, że odchodzi. Idealne rozwiązanie dla kroteczki: ona nie musiałaby czuć się winna, bo 'skoro on też chciał to zakończyć..' i zakończyłaby tę farsę z czystym sumieniem.

...

Jak to tez nie pomoże i nie uda się gościa doprowadzić na skraj wytrzymałości, zabaw się w poszukiwanie obiektu, do którego rzekomo wzdycha- innymi słowy wmawiaj mu zdradę! Z sąsiadką, panią od sprzątania klatki, koleżanką - możliwości ogranicza tylko Twoja wyobraźnia, a wiesz, że jest ich sporo z autopsji wink
Idź w zaparte i na jego żałosne tłumaczenia , ze zmyślasz zagroź rozwodem.
Krok po kroku, odwrócisz kota ogonem i.. voila! smile


Musisz się bronić kobieto! Walcz o swoje szczęście!

No tak się pod wpływem 'zaślepienia' myśli ale co zrobić... Najlepiej jakby mąż znalazł inną, a tamtego zona innego pod wpływem ochłodzenia uczuć i poczucia, że to nie to.. i wszyscy by byli szczęśliwi.. ale to się zdarza raz na 1000 a może rzadziej? Ok, fajnie, romans, adrenalinka, pożądanie... tylko co dalej? Jedno oszukuje drugie... i wszystkich wokół... Z tego nic dobrego nie wyjdzie... Poważna rozmowa... i wszystko się wyjaśni... chyba że ktoś się jej boi...

79

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Elle88 napisał/a:

My niepotrzebnie się wkręcamy wink Tu chodzi tylko o jedno i autorka sama to między wierszami wyznała pisząc, że "Nie miałaby za złe gdyby mąż też sobie kogoś znalazł."
Otóż chodzi naszej autorce o to, że najlepszym wg niej rozwiązaniem byłoby gdyby mąż pewnego pięknego dnia sam z siebie zdecydował, że odchodzi. Idealne rozwiązanie dla kroteczki: ona nie musiałaby czuć się winna, bo 'skoro on też chciał to zakończyć..' i zakończyłaby tę farsę z czystym sumieniem.

Elle masz racje, że autorka między wierszami założyła scenariusz, że mąż kogoś znajdzie...wtedy połowicznie zrzuciłaby winę na męża, że on też się przyczynił do rozpadu małżeństwa...teraz to gdybanie, bo również prawdopodobne jest, że obudziłby się w niej pies ogrodnika...że ten ciapowaty mąż kogoś sobie przygruchał...

80

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Maniek, świetne posty. Jedne z lepszych, jakie tu kiedykolwiek przeczytalam.  Serio smile

81

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Autorka powinna powiedziec mezowi prawde i rzucic kochanka. I zaczac od nowa.
Moze dla Ciebie wogole nie jest stworzony zwiazek z jednym facetem? Moze lubisz bardziej poligamistyczne zwiazki?
W kazdym razie, nawet jesli to wciaz nie w takim ukladzie, ze ktos nie wie w czym siedzi (jak Twoj maz)

82

Odp: Zniszczylam swoje zycie
NinaLafairy napisał/a:

Autorka powinna powiedziec mezowi prawde i rzucic kochanka. I zaczac od nowa.

Albo niech rzuci męża skoro tak biadoli nad swoim nieszczęśliwym życiem....

83

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Zdecydowanie, ja pisalam to  mysla o tym, ze maz sam bedzie chcial sie rozstac.
Jak najbardziej rozwod powinna brac. Ten zwiazek z mezem nie ma sensu.

84

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Dziekuje wam wszystkim za posty czytam je wielokrotnie i analizuje. Duzo daja do myslenia.

Anastacja dobrze znalezc bratnia dusze ktora przechodzila przez to samo. Ten czlowiek mnie opetal wiem ze muszę to skonczyc choc bardzo mi schlebia jego adoracja. To ze wybral mnie spośród wielu mlodszych wolnych etc. A to mnie chce pomimo ze mam dzieci wcale nie jestem taka mloda. On jest po prostu niesamowity taki męski to mnie w nim pociaga. Jak to ktos napisal taki bad boy ktory bierze co chce a chce właśnie mnie. Jak to zakonczylas? Co powiedzialas? Ja chyba po prostu powiem ze nie dam rady tak dluzej ze mnie to zabija kazdego dnia. Nigdy nie powiedzialam mu co czuję i nigdy juz nie powiem. Przynajmniej mam tę przewagę że on nie jest pewny mojego zaangażowania. On widzi ze inni mezczyzni na mnie patrzą i jest zazdrosny. On wie ze ja znam jego wady. Wiem ze będzie cierpial ale  niech pocierpi skoro teraz ja tak cierpie prze niego. Nie tylko ja ...

85

Odp: Zniszczylam swoje zycie

kroteczka,pszesz:

To ze wybral mnie spośród wielu mlodszych wolnych etc.

Co to dokladnie dla ciebie znaczy?
Czujesz sie "wyrozniona",lepsza?
Twoje zachowania,przeciez,maja swol cel.
I znow,twoj cytat

Ja chyba po prostu powiem ze nie dam rady tak dluzej ze mnie to zabija kazdego dnia.

I to jest uczciwe,wg ciebie?
I dalej:

Nigdy nie powiedzialam mu co czuję i nigdy juz nie powiem. Przynajmniej mam tę przewagę że on nie jest pewny mojego zaangażowania[/b].

On widzi ze inni mezczyzni na mnie patrzą i jest zazdrosny

Co chceszsz ugrac?
I gdzie w tym wszystkim jest miejsce na milosc?
DOBREJ NOCY CI ZYCZE I DOBRYCH PRZEMYSLEN

86

Odp: Zniszczylam swoje zycie

kroteczka, dramatyzujesz.
Typowy romans, żadne aj waj.
Piszesz, że jara Cię adrenalina, możliwość wtopy..
Nie.Podświadoma część Twojej psychiki chce po prostu, żeby sprawa wyszła.Wiesz, że nie masz w sobie siły oraz ochoty żeby cokolwiek zmienić.Więc masz nadzieję, że wpadka sprawi, że coś się ''samo'' zmieni, bez Twojego udziału.
Piszesz też, że Twój mąż coś by sobie zrobił itp.Też bzdura, ale fajnie tłumaczy niechęć do jakiegokolwiek działania.Mąż zapewne jeszcze by Cię przeprosił...
Kluczem do całej sytuacji jest fakt, że nie chcesz być z mężem.I będziesz szukać na boku.Jak nie ten, to inny.
Po odrzuceniu łzawych, dorobionych naprędce ideologii tak to wygląda.

87 Ostatnio edytowany przez slońce1 (2014-11-14 09:04:45)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

zrób tak żebyś niczego nie żałowała w przyszłości...
może powinnaś z nim porozmawiać... nie wiem, twoja decyzja, ale ja np. do dziś żałuje że jak miałam możliwość porozmawiania z kimś- po prostu tego nie zrobiłam. Żałuję dziś jak cholera. Nie wiem co by wynikło z tej rozmowy, ale najgorzej w życiu żałować czegoś czego się nie zrobiło.
To że przerwiesz ten romans definitywnie nie załatwi ci sprawy. Początkowo poczujesz ulgę, poczujesz zwycięstwo, będziesz z siebie zadowolona, dumna, ale MOŻE przyjść taki moment że będziesz żałować że z nim np. nie porozmawiałaś ... o was, o tym co jest.
Nie będę cię do rozmowy namawiać. Chodzi mi o to że odcięcie się nagłe może nie załatwić sprawy, może to do ciebie wrócić za rok, za dwa, będziesz się zastanawiać czy dobrze zrobiłaś. A warto przemyśleć to dokładnie i zrobić tak jak tobie pasuje.
Masz ochotę mu coś powiedzieć... nawet te najgorsze słowa - to zrób to!

Ja tez nie jadłam, nie spałam, chodziłam na terapię dla siebie, chciałam iść na terapię małżeńską ... to wyniszcza,
ale dziś wiem że czego na dzień dzisiejszy żałuję. Odejście bez słowa tak jak ja to zrobiłam jest najgorszą rzeczą,
odejście bez wyjaśnienia. Ty tak nie rób. To taki mój przykład a pro po.

88

Odp: Zniszczylam swoje zycie

no właśnie kroteczka, on jest męski - i to cię w nim pociąga (między innymi).  W mężu widzisz bratnią duszę...
pitagoras ma rację... będziesz jeszcze kochanka szukała albo miała przypadkiem, bo będzie cię ciągnąć do tego typu romansów.
Dopóki twój mąż nie zacznie cię tak pociągać i nie znajdziesz w nim kochanka.

89

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Tak czuje sie wyróżniona,  musze przyznac ze schlebia mi ta sytuacja. I to ze on mi nadskakuje a innym nie. Wiem ze to glupie, czasami czuję się jakbym  grala w jakimś filmie. To jest dla mnie takie nierealne nie moge uwierzyc ze w takie cos sie wciagnelam.

90

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Dziekuje wam wszystkim za posty czytam je wielokrotnie i analizuje. Duzo daja do myslenia.

Anastacja dobrze znalezc bratnia dusze ktora przechodzila przez to samo. Ten czlowiek mnie opetal wiem ze muszę to skonczyc choc bardzo mi schlebia jego adoracja. To ze wybral mnie spośród wielu mlodszych wolnych etc. A to mnie chce pomimo ze mam dzieci wcale nie jestem taka mloda. On jest po prostu niesamowity taki męski to mnie w nim pociaga. Jak to ktos napisal taki bad boy ktory bierze co chce a chce właśnie mnie. Jak to zakonczylas? Co powiedzialas? Ja chyba po prostu powiem ze nie dam rady tak dluzej ze mnie to zabija kazdego dnia. Nigdy nie powiedzialam mu co czuję i nigdy juz nie powiem. Przynajmniej mam tę przewagę że on nie jest pewny mojego zaangażowania. On widzi ze inni mezczyzni na mnie patrzą i jest zazdrosny. On wie ze ja znam jego wady. Wiem ze będzie cierpial ale  niech pocierpi skoro teraz ja tak cierpie prze niego. Nie tylko ja ...

Uwierz, u mnie było identycznie: "...wybral mnie spośród wielu mlodszych etc....taki bad boy ktory bierze co chce a chce właśnie mnie. " To mnie mega kręciło. I też czułam się wyjątkowa, że to na mnie tak patrzył, że to mi poświęcał uwagę itd. Tym bardziej że widziałam, że innym kobietom się podoba, słyszałam wiele razy jak  mówiły między sobą o nim "niezłe ciacho" czy coś w tym stylu.
On wcale nie pytał mnie o zdanie, miał plan i go realizował, świetnie przy tym mną manipulując. Pisałam o tym w swoim poście. Jego teksty typu "za minutę jestem u ciebie", "właśnie kupuję bilety", mam dla ciebie niespodziankę, tylko musisz wyjść na chwilę, albo gdzieś musimy podjechać  itd. a w domyśle, już nie masz wyjścia, musisz się ze mną spotkać. A że miał głowę pełną pomysłów, to te niespodzianki były bardzo fajne, oryginalne (i nie mówię tu tylko o seksie), widać też że mnie uważnie słuchał, co lubię, co bym chciała w życiu zrobić, gdzie pojechać, co zobaczyć... Coś na zasadzie mówisz-masz.
Też czułam, że się od niego uzależniam. Tęskniłam, kiedy wracał do domu. Coraz gorzej mi z tym było. W końcu uznałam, że muszę coś z tym zrobić bo się wykończę psychicznie.
I najzwyczajniej w świecie powiedziałam mu że już nie chcę się z nim spotkać, spotykać. Nie na takich zasadach - po prostu nie chcę być jego kochanką. I kiedy mi zaproponował spotkanie, odmówiłam i powiedziałam by o mnie zapomniał. Oczywiście nie było mi łatwo, tym bardziej, że nie dawał za wygraną. Tysiące wiadomości telefonów... ale nie reagowałam. I powiem Ci, że teraz czuję się o niebo lepiej. Można powiedzieć, że nie chwalmy dnia przed zachodem słońca, bo zaledwie 2 tyg, minęły, ale to i tak dużo, zważywszy że rozmawialiśmy codziennie i nie dużo rzadziej się spotykaliśmy. Myślę, że on jeszcze nie powiedział ostatniego słowa, ale co może zrobić? Zmusić, nie zmusi. Nie może mnie szantażować, bo sam się jeszcze bardziej wkopie. Szybciej on się powinien bać, że ja się tą sensacją z kimś podzielę.
Tak samo u Ciebie, wam obojgu myślę, że zależy na tym by nikt sie nie dowiedział, więc nie musisz się obawiać jego reakcji jak mu się wywiniesz.
No chyba, że chcesz być z nim na jego zasadach. Ale to, że się wtedy wykończysz psychicznie, to jest bardziej niż pewne. Nie warto! Jesteś matką, pamiętaj o tym.

91

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Anastacja nawet nie wiesz jak bardzo to co piszesz daje mi nadzieje ze moze uda się to zakonczyc. U mnie jest tak ze my nie możemy spedzac czasu poza praca a przynajmniej rzadko. Na szczęście.
Najgorsze jest to ze on wie ze nie moge mu się oprzeć. Jestem nawet o niego zazdrosna. Tez mnie kreci to ze inne kobiety sa nim zafascynowane a on je zlewa. Widze ze mi zazdroszcza przyjazni z nim choc nie wiedza ze to dawno przestala byc tylko przyjazn.
Teraz jestem na etapie, ze mnie strasznie pociaga ale zaczelam testowac jego wytrzymałość obrazajac sie na niego etc. A on jakby bardziej sie zaczął wkrecac.
Anastacja a ty jestes mezatka masz dzieci? Nie smutno ci ze nigdy juz się do niego nie przytulisz?

92

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Nie smutno ci ze nigdy juz się do niego nie przytulisz?

tobie juz jest z tego powodu smutno, już to przeżywasz. Dasz radę kobieto! Życzę ci wytrwałości i jak najmniej bólu po drodze.

93

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Slonce tak juz mi smutno jak o tym pomysle. Boje się ze nie będzie chcial wrocic do relacji typu przyjazn a tego bym chciala najbardziej. Myślę ze ja bym potrafila, co prawda ta nasza przyjazn byla taka ze on ciagle flirtowal ze mna. A teraz bym tak nie chciala.
Slonce jak to odeszlas bez slowa? A jak teraz bys to zakonczyla co bys powiedziala?

94

Odp: Zniszczylam swoje zycie

kroteczka
przeczytałam wiele z tego co napisałaś. Powiem jedno, egocentryzm do kwadratu przebija z Twoich wypowiedzi, myślisz tylko o sobie.

95 Ostatnio edytowany przez slońce1 (2014-11-14 11:55:23)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

normalnie porozmawiałabym o swoich uczuciach do niego, pewnie łezki by mi poleciały, ale cóż... lepiej tak niż żałować że się nie zrobiło nic. Poza tym powiedziałabym przede wszystkim prawdę jak ja to widzę... ale to trochę inna sytuacja niż twoja, u mnie romansu nie było. No i na pewno chciałabym go przytulić, ale to zależałoby od rozmowy jaka byłaby między nami. Zależałoby to od tego jak on by zareagował.

96

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Anastacja nawet nie wiesz jak bardzo to co piszesz daje mi nadzieje ze moze uda się to zakonczyc. U mnie jest tak ze my nie możemy spedzac czasu poza praca a przynajmniej rzadko. Na szczęście.
Najgorsze jest to ze on wie ze nie moge mu się oprzeć. Jestem nawet o niego zazdrosna. Tez mnie kreci to ze inne kobiety sa nim zafascynowane a on je zlewa. Widze ze mi zazdroszcza przyjazni z nim choc nie wiedza ze to dawno przestala byc tylko przyjazn.
Teraz jestem na etapie, ze mnie strasznie pociaga ale zaczelam testowac jego wytrzymałość obrazajac sie na niego etc. A on jakby bardziej sie zaczął wkrecac.
Anastacja a ty jestes mezatka masz dzieci? Nie smutno ci ze nigdy juz się do niego nie przytulisz?

Ja nie mam dzieci, byłam w wieloletnim związku, ale zakończył się on tragicznie. On natomiast jest żonaty i ma dziecko. Znamy się od 2 lat, od ok 1,5 roku przyjaźnimy. Myślę, że ten mój też widział, że nie mogę się mu oprzeć, był bardzo pewny siebie, ale przy tym bardzo szarmancki i czuły - no ideał! Myślę, że inne kobiety też mi zazdrościły tego, że mnie lubi, że tak dobrze się dogadujemy.  I też nikt nie ma pojęcia, że od jakiegoś czasu, to nie była już tylko przyjaźń.
Ze spotkaniami nie mieliśmy problemu, bo jego rodzina żyje w innej miejscowości, kilkaset km od mego miasta, w którym on najczęściej pracuje. Tak więc tu miałam go tylko dla siebie. Czy byłam o niego zazdrosna? Tak, w pewnym momencie zaczęłam być, ale o jego żonę.
U mnie były wyznania miłości (z jego strony), nawet temat ewentualnego rozwodu się pojawił. Mam jednak wrażenie, że tylko po to by mnie przekonać bym uwierzyła, że traktuje mnie poważnie. Że jestem dla niego ważna. Bo potem pojawiło się tysiąc 'przeciw', by tego rozwodu jednak nie brać, bo niby wszyscy na tym stracą. I znów próba przekonania mnie, że to nie jest dobry pomysł.
A co do Ciebie, myślę, że jak nie Ty, to znalazłby inną - taki typ faceta, dla których hedonizm jest największą wartością. Oni nie mają głębszych uczuć. On nie martwi się swoją żoną, twoim mężem, dziećmi. Nie interesuje go że Ty się męczysz, że tak naprawdę Ciebie krzywdzi - a przecież gdyby Cię kochał, to by chyba nie pozwolił, byś źle sie przez niego czuła. On myśli tylko o sobie!
A w to, że Wy będziecie razem a wasze drugie połówki ułożą sobie z kimś innym życie, i wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie, to chyba sama nie wierzysz.
Jak się wyda, on na 99% wróci do żony skruszony, żona go kocha i wybaczy, a Ty zostaniesz tą najgorszą z łatką "puszczalskiej". I wcale nie jest powiedziane że Ci mąż wybaczy i przyjmie z otwartymi rękoma. Ty ryzykujesz najwięcej. Czy warto? Nie sądzę.
Jak wybijesz sobie go z głowy, to i w domu powinno być lepiej, bo sama ze sobą będziesz się lepiej czuć.
No albo bierzcie rozwód i ty i on, przestańcie wszystkich wokół okłamywać. I żyjcie długo i szczęśliwie.
Szczera rozmowa i konkretna decyzja albo w jedną albo w drugą stronę.

97

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

Tak czuje sie wyróżniona,  musze przyznac ze schlebia mi ta sytuacja. I to ze on mi nadskakuje a innym nie. Wiem ze to glupie, czasami czuję się jakbym  grala w jakimś filmie. To jest dla mnie takie nierealne nie moge uwierzyc ze w takie cos sie wciagnelam.

no nie udawaj ,ze nie wiesz dlaczego wybral mężatkę a nie wolna dziewczyne,bo jestes teoretycznie
bezpieczniejsza,bo nic nie powinnaś chciec,żadnej znany,wolna zaczęłabym mu szybko truć,
zaraz zaczelyby sie naciski, po drugie u ciebie w razie wpadki i tak byliby na męża,zresztą pewnie
i tak nie wiedziałabyś czuje to dziecko,spisz wszak z jednym i drugoligowej

98

Odp: Zniszczylam swoje zycie

LUSILJU
u mężatki nie ma wpadki big_smile

99

Odp: Zniszczylam swoje zycie

U mnie jest tak ze widze go prawie codziennie w pracy. On nie mami mnie komplementami czy wizja rozwodu. Pewnie wie ze ciezko by mi bylo poswiecic rodzine. Ale sama tez czuje ze on tez swojej rodziny nie poswieci. Tylko te teksty co by było gdybysmy sie wczesniej spotkali, albo ze kiedys uciekniemy daleko etc takie glupoty.
Wiem ze mu na mnie zalezy robi duzo rzeczy za mnie w pracy bezinteresownie a czasem wbrew swojemu interesowi. Na szczęście mamy równorzędne stanowiska. Nie jest moim szefem.
Czy by sobie znalazl kogos innego? Mowi mi ze nigdy nie poznal kogos takiego jak ja i nie rozglada sie za innymi kobietami choc na początku naszej znajomosci tak bylo wiec wiem ze tak potrafi. On ogolnie ma nature kobieciarza wie ze kreci inne kobiety. Ale od kilku lat nie zwraca na inne uwagi mowi ze tylko ja go kręcę ze ciagle chce byc ze mna. Ciagle mowi z podtekstem erotycznym. Twoj byl czuly moj się wstydzi czułości choc jego gesty czesto sa czule, ale slowa raczej nie.

100

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Normalnie kółko wzajemnej adoracji powstało. Jakie wy biedne jesteście ojejkujejku. Mało jest historii z happy endem więc po co wy się w to pchacie. Dobra rozumiem raz czy dwa się bzyknąć ale nie się zakochiwać w dupkach co mają was gdzieś

101

Odp: Zniszczylam swoje zycie
LUSILJU napisał/a:
kroteczka napisał/a:

Tak czuje sie wyróżniona,  musze przyznac ze schlebia mi ta sytuacja. I to ze on mi nadskakuje a innym nie. Wiem ze to glupie, czasami czuję się jakbym  grala w jakimś filmie. To jest dla mnie takie nierealne nie moge uwierzyc ze w takie cos sie wciagnelam.

no nie udawaj ,ze nie wiesz dlaczego wybral mężatkę a nie wolna dziewczyne,bo jestes teoretycznie
bezpieczniejsza,bo nic nie powinnaś chciec,żadnej znany,wolna zaczęłabym mu szybko truć,
zaraz zaczelyby sie naciski, po drugie u ciebie w razie wpadki i tak byliby na męża,zresztą pewnie
i tak nie wiedziałabyś czuje to dziecko,spisz wszak z jednym i drugoligowej

Wreszcie ktoś naiwnej niuni wytłumaczył dlaczego ona a nie wolne panny smile) brawo

102

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Tak czytam i czytam i niewierze. Kroteczka ile ty masz lat? Bo zachowujesz się jak jakaś małolata, bo on taki męski ble ble ble?jak go tak kochasz to sprawa prosta?idziesz do męża walisz prosto z mostu nie kocham cię, mam w nosie własne dzieci, bo kocham kochanka i odchodzisz? i po temacie?ale nie, bo wiesz że on jest nikim?robi coś za ciebie w pracy bo wie że mu się za to oddasz na biureczku i będzie miło i sympatycznie, a potem ładnie pięknie i do domku do żoneczki i sielanka, a ty taka rozdarta, bo go tak kochasz, że nie wiesz co masz ze sobą zrobić...a jeszcze jedno ciągle tylko piszesz o sobie, że jest ci źle ...a pomyślałaś o dzieciach?

103

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

U mnie jest tak ze widze go prawie codziennie w pracy. On nie mami mnie komplementami czy wizja rozwodu. Pewnie wie ze ciezko by mi bylo poswiecic rodzine. Ale sama tez czuje ze on tez swojej rodziny nie poswieci. Tylko te teksty co by było gdybysmy sie wczesniej spotkali, albo ze kiedys uciekniemy daleko etc takie glupoty.
Wiem ze mu na mnie zalezy robi duzo rzeczy za mnie w pracy bezinteresownie a czasem wbrew swojemu interesowi. Na szczęście mamy równorzędne stanowiska. Nie jest moim szefem.
Czy by sobie znalazl kogos innego? Mowi mi ze nigdy nie poznal kogos takiego jak ja i nie rozglada sie za innymi kobietami choc na początku naszej znajomosci tak bylo wiec wiem ze tak potrafi. On ogolnie ma nature kobieciarza wie ze kreci inne kobiety. Ale od kilku lat nie zwraca na inne uwagi mowi ze tylko ja go kręcę ze ciagle chce byc ze mna. Ciagle mowi z podtekstem erotycznym. Twoj byl czuly moj się wstydzi czułości choc jego gesty czesto sa czule, ale slowa raczej nie.

No to ja już się pogubiłam, w czym jest tak naprawdę problem?
Schlebia Ci że adoruje, prawi komplementy, czujesz się wyjątkowa itd. Widać, po tym co piszesz, że nie chcesz tak naprawdę by to się skończyło. Nie kochasz już męża. Wiesz jednak, że on nie odejdzie od żony.
Chcesz się po prostu wygadać? Że nie wiesz co robić? Że Twoja sytuacja jest beznadziejna? Łudzisz się że wszystko się samo ułoży? Że uciekniecie, cofniecie w czasie itp.? NIE, tak nie będzie! Nikt Ci nie będzie współczuł jak kochanek i mąż cie zostawią. No chyba że myślisz, że kochanek cie nie zostawi nigdy. Bo jesteś taka dla niego wyjątkowa? I że to jego żona w końcu od niego odejdzie? Oj, dziewczyno, przejrzyj na oczy!
Wiem, że łatwo mówić, że do Ciebie teraz nic nie dociera. Myślisz wciąż o nim itd. Ale w końcu spadniesz na ziemię i wtedy będzie naprawdę bolało.

104

Odp: Zniszczylam swoje zycie

No, mentalność nastolatki bez 2 zdań.
"Schlebia jej", że stary żonaty kozioł "ją bierze kiedy chce..JAK MĘŻCZYZNA" ..hahahahha

dramat
biedne dzieci

105

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Strasznie to wszystko ckliwe, co piszesz, kroteczka. Ty masz emocjonalność nastolatki, łatwo tobą manipulować, do tego problem z poczuciem własnej wartości, skoro dowartościowuje cię to, że jakiś fagas wybiera ciebie. Wybrał tak, jak mu najłatwiej, żeby problemów sobie nie narobić. Ciekawa jestem, jak bardzo musisz mieć zaburzony obraz samej siebie, że wierzysz w te bzdury, które ci pociskał.
Opętał cię? No to do egzorcysty marsz!
Sama się dałaś zrobić i teraz cierpisz. Po prostu zacznij żyć realnie, zamiast bujać w obłokach.

106

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kroteczka napisał/a:

A to mnie chce pomimo ze mam dzieci wcale nie jestem taka mloda....

W tym układzie w jakim jestescie przeciez dzieci nie przeszkadzaja .
Zastanów sie czy chciałby Cie jakbyś mu powiedziała : zostawiam męża , bierz mnie razem z moimi dziećmi ??

107

Odp: Zniszczylam swoje zycie

ale o to chodzi, że ON (czyli Kochanek najwspanialszy na świecie) jej niechce, jemu jest dobrze tak jak jest teraz... a ona ma rozdarcie...tylko nie wiem czego:)

108

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Dzień doobry smile

Cwaniara smile .. a ja mam radę dla autorki.
Powiedz temu kochankowi ze potrzebujesz przerwe 1 miesiąc na załatwienie swoich spraw.Niech w tym czasie sie z tobą nie kontaktuje. Potem idz do męża powiedz mu o tym co chcesz zrobić..albo nie...od razu niech dostanie pozew o rozwód. Rozwiedz się ..i od razu po rozwodzie ,zadzwoń do swojego kochanka i powiedz mu ze już nie ma problemu jesteś wolna i możecie się spotykać cały czas. wink
Zobazc jakie to proste i łatwe i przynajmneij bedziesz szczera i w porządku wobec męża że go za plecami nie okłamujesz. Masz odwagę na ten krok..?
1 miesiąc i masz raj ..do dzieła !!!
pozdrawiam

109

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczka wkurzyłaś mnie tekstem, że nie poświęciłabyś rodziny i on również. Już ją poświęciłaś. Masz moim zdaniem gdzieś swoje dzieci i męża. Kieruje tobą twój interes. Ty po prostu nie chcesz niczego tracić. A twój mąż jest idealnym frajerem z rogami na kilometr. Jego wadą jest to, że jest w porządku.
Coś jest nie tak. Tyrana  przemocowca, bawidamka żona nie zdradzi. Będzie przeżywać upokorzenia i tęsknić. A jak facet jest dobry to doprawia się mu rogi. Czemu tak jest!?
I czemu kobieta zapomina o dzieciach?! Czemu o nich nie myślisz? Nawet jeśli to się nie wyda i z nim zerwiesz to jak bedziesz z tym żyć. Nie umiałabym się zbliżyć do męża. Nie umiałabym żyć widząc, że on mnie kocha, jest dobry a ja zrobiłam mu świństwo.
Nie dowierzam, że jesteś prawdziwa. Nie dowierzam, że tak się da...
Powiedz mi, kiedy kobieta zamężna, matka wdaje się w flirt myśli o dzieciach? Zdaje sobie sprawę, że rozwala ich świat. One ci ufają. Mają bezpieczny dom, szczęście. A ty im to rozwalasz. Ty już im ten świat rozwaliłaś. Już masz swoją tajemnicę. Już jesteś oddalona.
Czy ten dobry człowiek nie zasługuje na uczciwość, prawdę. Nie myl pożadania z miłością. Może nie niszczysz życia sobie, niszczysz je swoim dzieciom.

110 Ostatnio edytowany przez spanowany (2014-11-14 13:57:01)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Czyli jak króliczki,
a może zacząć myśleć,
tez czasem o innych?
W tym wątku, mąż i dzieci to w ogóle jakoś tak z boku, jakby ich wcale nie było.
Tylko ta stojąca pałka męskiego szympansa.
Aż powiem, że przykro to czytać, że tak można.
kobieto (dziewczyno)idź na chorobowe na 2tyg i zerowe kontakty. Wróć do swojego życia, może się uda
bet miło że takie kobiety jak ty istnieją.
Jak tam zlecenia, trochę lepiej u Ciebie?

111

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Wiem ze moja rodzina jest w rozsypce wiem ze ranie dzieci bo faktycznie jestem oddalona. Niby jestem przy nich fizycznie ale daleko myslami. Ludze się ze sie wszystko samo ułoży bo boje sie podjac zero-jedynkowej decyzji.

112 Ostatnio edytowany przez robert247 (2014-11-14 14:00:52)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
bet napisał/a:

Jego wadą jest to, że jest w porządku.
Coś jest nie tak. Tyrana  przemocowca, bawidamka żona nie zdradzi. Będzie przeżywać upokorzenia i tęsknić. A jak facet jest dobry to doprawia się mu rogi. Czemu tak jest!?
I czemu kobieta zapomina o dzieciach?!
Czy ten dobry człowiek nie zasługuje na uczciwość, prawdę.

Bo to taki gatunek smile Kobiety ogólnie nie szanują mężczyzn...niepewnych siebie,przez to spokojnych,wycofanych,nie umiejących czegoś zdobyć poprzez walkę. To geny naszych przodków smile
Jesteśmy cywilizowani...ale atawizm bierze górę niejednokrotnie.Taka osoba przestaje logicznie myśleć i zachowuje się już tylko instynktownie.
Pierwsza rzecz jaką facet powinien zrobić wiążąc się z kobietą to pokazanie jej kto tu wyznacza granice,cele,i zasady. Wtedy zdobywa się szacunek. Faceci w sumie to wiedzą ale trudno im nieraz tak robić bo chca po partnersku.Błąd.
Partnerstwo z kobietą polega na tym, że się ją prowadzi przez życie , a nie daje do ręki zapałki i kanister z benzyną.
pozdrawiam.

113

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Bet bo dla Kroteczki jej mąż to stary model. Ona się do niego przyzwyczaiła kiedyś ją kręcił jak teraz kochanek. Kiedyś przy mężu czuła motylki w brzuchu, teraz czuje to przy kochanku.
Ja bym nie dał rady jeść każdego dnia schabowego przez cały rok ( a bardzo lubię http://emotikona.pl/emotikony/pic/0sarcastic.gif ).
Dlatego teraz męża traktuje jak przyjaciela.
Tylko zapomniała, że w każdym małżeństwie motylki kiedyś zdychają.

114 Ostatnio edytowany przez maga81 (2014-11-14 14:07:11)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Kroteczka, chcesz żeby sprawa się rozwiązałą na twoją korzyść ... wyślij anonim do żony swojego lubego że ma romans na boku...i po kłopocie... tylko że on nie wybierze ciebie, on nie bedzie miał takiego dylematu jak ty teraz...z podkulonym ogonem wróci do żony...a ty zostaniesz z tym g**** sama...bez miłości swojego życia, bo on napewno nią nie jest...a męża zostaw i dzieci też...samej ci bedzie nalepiej



dobra rada dla ciebie weź sie kobieto za robote najlepiej fizyczną...zmęczysz sie to ci głupoty z głowy wylecą...i myśl o dzieciach a nie o cielesnych przyjemnościach...

115 Ostatnio edytowany przez slońce1 (2014-11-14 14:07:17)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
robert247 napisał/a:

Pierwsza rzecz jaką facet powinien zrobić wiążąc się z kobietą to pokazanie jej kto tu wyznacza granice,cele,i zasady. Wtedy zdobywa się szacunek.
Faceci w sumie to wiedzą ale trudno im nieraz tak robić bo chca po partnersku.Błąd.
Partnerstwo z kobietą polega na tym, że się ją prowadzi przez życie , a nie daje do ręki zapałki i kanister z benzyną.
pozdrawiam.

no nie do końca mój drogi, bo mój mąż np też "przewodzi" w naszym związku, a przez to ja czuje się często jakby mnie ograniczał.
Bez niego jestem bardziej otwarta jak jestem między ludźmi, więcej się odzywam, lepiej poznaję inne osoby, świetnie sobie ze wszystkim radzę.
Doprowadził do tego że przy nim jestem trochę przytłoczona, w sumie nie wiem jak to nazwać... ale na pewno mnie to trochę ogranicza w podejmowaniu samemu decyzji. To nie jest dobre.
Z jednej strony czuję bezpieczeństwo jak jest blisko mnie, z drugiej strony brak swobody. Ale to już inna bajka. Nie ten temat.

116 Ostatnio edytowany przez robert247 (2014-11-14 14:27:50)

Odp: Zniszczylam swoje zycie
slońce1 napisał/a:

no nie do końca mój drogi, bo mój mąż np też "przewodzi" w naszym związku, a przez to ja czuje się często jakby mnie ograniczał.
Bez niego jestem bardziej otwarta jak jestem między ludźmi, więcej się odzywam, lepiej poznaję inne osoby, świetnie sobie ze wszystkim radzę.
Doprowadził do tego że przy nim jestem trochę przytłoczona, w sumie nie wiem jak to nazwać... ale na pewno mnie to trochę ogranicza w podejmowaniu samemu decyzji. To nie jest dobre.
Z jednej strony czuję bezpieczeństwo jak jest blisko mnie, z drugiej strony brak swobody. Ale to już inna bajka. Nie ten temat.

No i chwała twojemu mężowi...ty sie tam czujesz jakby cię ograniczał..? Nie marudz smile..dobrze robi, bo potem masz takie kwiatki jak w tym wątku,widzisz szanujesz swojego męza zapewne ...a więc nie w głowie tobie wychodzenie przed szereg,i szukanie nie wiadomo czego(przygód)...dzieki temu związek się trzyma,bo są zasady,wyznaczone przez męża.Ciesz się smile
nie jedna by pewnie chciała takiego męża.
pozdrawiam

Autorka zamiast tego mogła by sobie kupić 10 skoków na spadochronie ,a potem spróbować przepłynać wpław kanał La Manche - to są tez wyzwania i adrenalina...a i przy okazjii nikogo się nie skrzywdzi.

117

Odp: Zniszczylam swoje zycie
robert247 napisał/a:

...dzieki temu związek się trzyma,bo są zasady,wyznaczone przez męża.Ciesz się smile
nie jedna by pewnie chciała takiego męża.
pozdrawiam

owszem związek się trzyma ale też mamy obydwoje za uszami, a ja szczególnie. Nie znasz mojego wątku.
pozdrawiam smile

118

Odp: Zniszczylam swoje zycie

To nie tak ze brakowalo mi adoracji i on się trafil. Nie mogę narzekac na powodzenie u mężczyzn.  Mam duzo kolegow ktorzy czuja do mnie mięte. Nie wiem co we mnie jest ze kręcę facetów nie jestem jakąś sexbomba. Jestem towarzyska i pewna siebie i widzę ze wielu by chcialo sie "zaprzyjaznic" ze mna. On tez to widzi i chyba mu to imponuje. Ja trzymam innych na dystans nie chce im robic zadnej nadziei bo to nie ma sensu. Wiec to nie tak ze szukalam u niego tej adoracji. Adoracji mam po uszy. Wiem ze wiekszosci facetom chodzi o seks ale ten niby jest zafascynowany moja osobowoscia, choc wszystko co robi jest zawsze z jednym podtekstem.

119

Odp: Zniszczylam swoje zycie

"To co robimy z naszym życiem, jest zależne od naszego rozumu i emocji
oraz od równowagi między nimi

"emocja powoduje-->reakcję, rozum determinuje-->działanie."

"...każdy ma prawo do szczęścia ale nie kosztem drugiego człowieka, tego najbliższego który był na tyle naiwny by kochać i ufać.
Szczęście budowane w ten sposób jest g**no warte..."

"Bądź mądrzejsza i naucz się być szczęśliwa sama ze sobą. Przecież kochający Cię człowiek, to tylko premia od Boga za to, że lubisz siebie."

"Do cholery... Niby jakim prawem, jakim prawem oni decydują za innych.
Zdradzają... i nic sobie z tego nie robią... mówią "a pogubiłem się" idą dalej...ale gdyby to oni tego doświadczyli to klękajcie narody... ból cierpienie, niesprawiedliwość, złość..."

"Nieważne jakie pokusy istnieją wokół, decyzja zawsze należy do kuszonego, chce ulec pokusie lub nie.
Nie da się z tego świata wyeliminować pokus - to nierealne.
Czy wszyscy ulegają....NIE ....choć sidła w postaci pokus wszelkich świat zastawia na wszystkich jednakowo."


Wbrew pozorom zdrajcy to wiekszosci ludzie o niskim poczuciu wlasnej wartosci, dlatego potrzebne im sa kochanki/kochankowie, by przegladac sie w ich oczach, jak zla krolowa w czarodziejskim lusterku. Prawda nie jest wiec potrzebna tylko nam zdradzonym, ale rowniez im zdrajcom, by mogli ujrzec prawde o sobie ujrzec w naszych oczach, inaczej gdzies wciaz bedzie im dzwieczec w uszach... tak tyś najpiekniesza/y na swiecie.

120

Odp: Zniszczylam swoje zycie

nie zgodze sie że nie brakuje ci adoracji bo tak nie jest... twoja bezośredniość w kontaktach spowodowała że faceci czują że ty chcesz, że wysyłasz im sygnały do podrywu...a ty jakbyś nie chciała to byś sie tak niezachowywała...ale widocznie ty lubisz ten sport

121

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Jeszcze jedno co mi przychodzi na myśl.

Chcesz mieć szacunek do siebie to skończ z tym. to jest jakieś uzależnienie nim.
Powiedz prawdę mężowi-zatajenie prawdy mężowi jest kłamstwem, a kłamstwo jest złem które będzie cie uwierać. Zrób to dla niego, ale przede wszystkim dla siebie. nie szukaj wytłumaczeń, zobacz ile ich już wymyśliłaś-to jest tchórzostwo, następna zła cecha.
Jesteś dobrym człowiekiem, ale ostro się zagubiłaś i to nie przez to że mąż nudny, kochanek to ten na którego czekałaś, ale błąd tkwi w tobie tylko tobie.
A teraz, tak nie myśląc o konsekwencjach, co inni pomyślą , szczerze -Co byś chciała zrobić żeby być szczęśliwa?
Nakaz na weekend:
spróbuj totalnie nie myśleć o nim,  gdy tylko myśl się pojawi, pomyśl o gównie w jakim się znajdujesz o osobach które tracą, a później rób coś, co chcesz ,ale nie wolno ci o nim myśleć, jesteś jeszcze ty, twój świat wokół.
A kochankowi w poniedziałek mówisz, to co tu napisałaś, albo daj mu przeczytać ten wątek:)
Ty jesteś bardzo ważna, on ciebie nie określa.

122 Ostatnio edytowany przez slońce1 (2014-11-14 15:53:43)

Odp: Zniszczylam swoje zycie

absolutnie nic nie mów mężowi.
Mąż może ci wybaczyć, ale po co ma cierpieć z twojego powodu.
Rób tak żeby być szczęśliwą i JEŚLI CHCESZ ten romans zakończyć to zrób to, ale przede wszystkim zrób to na co masz ochotę.
Nic na siłę.

A jak będziesz miała ochotę sprzedać mu liścia to też to zrób wink

pozdr.

123

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Twój post z innego-własnego wątku:
2014-04-28 10:45:14
slońce1
"...Mężowi o nim powiedziałam bo nie potrafiłam żyć w kłamstwie..."

kłamstwo jest cierpieniem.
Rób to na co masz ochotę-w zasadzie tak, ale przydało by się nie krzywdzić przy tym może ?;)

124

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Tak w weekend od niego odpoczywam. Muszę z nim pogadac otwarcie powiedziec ze tak nie potrafię zyc, ze krzywdzimy mojego meza i jego żonę. Jak bylismy tylko przyjaciolmi bylo inaczej moglismy pogadac o wszystkim takze o naszych wspolmalzonkach. Teraz jest inaczej. Zal mi ze pozwolilam na zmiane naszej relacji on byl cudownym przyjacielem pomagal mi we wszystkim a ja jemu.

125

Odp: Zniszczylam swoje zycie

Myślisz, że uda się powrócić z romansu do aseksualnej przyjaźni?
Wątpię szczerze.

126

Odp: Zniszczylam swoje zycie
spanowany napisał/a:

Twój post z innego-własnego wątku:
2014-04-28 10:45:14
slońce1
"...Mężowi o nim powiedziałam bo nie potrafiłam żyć w kłamstwie..."

kłamstwo jest cierpieniem.
Rób to na co masz ochotę-w zasadzie tak, ale przydało by się nie krzywdzić przy tym może ?;)

no tak... powiedziałam...., dziś bym tego już nie zrobiła, bo zbyt wiele przez to wycierpiał, mówię na własnym doświadczeniu.

127

Odp: Zniszczylam swoje zycie
robert247 napisał/a:
bet napisał/a:

Jego wadą jest to, że jest w porządku.
Coś jest nie tak. Tyrana  przemocowca, bawidamka żona nie zdradzi. Będzie przeżywać upokorzenia i tęsknić. A jak facet jest dobry to doprawia się mu rogi. Czemu tak jest!?
I czemu kobieta zapomina o dzieciach?!
Czy ten dobry człowiek nie zasługuje na uczciwość, prawdę.

Bo to taki gatunek smile Kobiety ogólnie nie szanują mężczyzn...niepewnych siebie,przez to spokojnych,wycofanych,nie umiejących czegoś zdobyć poprzez walkę. To geny naszych przodków smile
Jesteśmy cywilizowani...ale atawizm bierze górę niejednokrotnie.Taka osoba przestaje logicznie myśleć i zachowuje się już tylko instynktownie.
Pierwsza rzecz jaką facet powinien zrobić wiążąc się z kobietą to pokazanie jej kto tu wyznacza granice,cele,i zasady. Wtedy zdobywa się szacunek. Faceci w sumie to wiedzą ale trudno im nieraz tak robić bo chca po partnersku.Błąd.
Partnerstwo z kobietą polega na tym, że się ją prowadzi przez życie , a nie daje do ręki zapałki i kanister z benzyną.
pozdrawiam.

Zero szacunku mam do czegos takiego.  Wiec nie wiem gdzie to tutaj dziala? Jestem doroslym czlowiekiem i nie potrzebuje zeby ktos mnie prowadzil przez zycie.
I pokazanie przez faceta, ze to on wyznacza granice ,cele i zasady rownaloby sie temu, ze jest za slaby psychicznie zeby ze mna byc i szybko bym go zniczyla i wykonczyla - i to wcale nie naumyslnie.
Albo jest rowno , naprawde po rowno, ze po prostu idziemy obok siebie, albo ja bede rywalizowac i walczyc o wladze, a jak bede sie musiala o to dlugo szarpac to odejde.
Nie lubie jak ktos jest wycieraczka moja i nie lubie jak ktos nade mna dominuje w zaden sposob.
Jesli czulabym sie ograniczona w najmniejszym stopniu to juz kaplica big_smile
Takie metody moim zdaniem dzialaja tylko na niektore kobiety dobrze, ale wcale to nie jest zasada.

128

Odp: Zniszczylam swoje zycie

no ciekawa jestem jak ci minie weekend, powodzenia!

129

Odp: Zniszczylam swoje zycie
Emilia napisał/a:

I naprawdę, ale to naprawdę nie masz wyrzutów sumienia? Wiesz, że mąż cię kocha, ale mimo to jara cię wbijanie mu noża prosto w serce? Tak ot, "wiem" i nic z tą wiedzą nie robisz? Ja za to wiem, jak to się wszystko skończy. Mąż się dowie, przeżyje załamanie nerwowe (polecam lekturę wątków zdradzanych żon, zobaczysz co to znaczy zostać zdradzonym, ale oczywiście pewnie cię to i tak nie ruszy), a potem wystawi ci walizki za drzwi. Do tego zacznie się starać o rozwód z twojej winy i o przyznanie praw do wyłącznej opieki nad dziećmi. Zanim się zorientujesz, co się dzieje to twój kochaś wróci skruszony do żony (nawet się zrymowało), a ty zostaniesz sama jak palec w ciemnej d... I wtedy dopiero będziesz miała powód do zakładania wątków o tym, że zniszczyłaś swoje życie... Jak cię wystawi ten twój fagas, to nagle przypomnisz sobie, że męża kochasz nad życie, ale żeby się nie okazało, że już za późno. Fundujesz mężowi i żonie tego faceta emocjonalną karuzelę, z której zejdą poranieni jak diabli, ale oczywiście teraz myślisz tylko jedną częścią ciała, tą od przyjemności i bynajmniej nie jest to głowa. Może czas zacząć myśleć o innych? Nie tylko o sobie?

A dlaczego twierdzisz ze żona go przyjmie.

130

Odp: Zniszczylam swoje zycie
kicur napisał/a:
Emilia napisał/a:

I naprawdę, ale to naprawdę nie masz wyrzutów sumienia? Wiesz, że mąż cię kocha, ale mimo to jara cię wbijanie mu noża prosto w serce? Tak ot, "wiem" i nic z tą wiedzą nie robisz? Ja za to wiem, jak to się wszystko skończy. Mąż się dowie, przeżyje załamanie nerwowe (polecam lekturę wątków zdradzanych żon, zobaczysz co to znaczy zostać zdradzonym, ale oczywiście pewnie cię to i tak nie ruszy), a potem wystawi ci walizki za drzwi. Do tego zacznie się starać o rozwód z twojej winy i o przyznanie praw do wyłącznej opieki nad dziećmi. Zanim się zorientujesz, co się dzieje to twój kochaś wróci skruszony do żony (nawet się zrymowało), a ty zostaniesz sama jak palec w ciemnej d... I wtedy dopiero będziesz miała powód do zakładania wątków o tym, że zniszczyłaś swoje życie... Jak cię wystawi ten twój fagas, to nagle przypomnisz sobie, że męża kochasz nad życie, ale żeby się nie okazało, że już za późno. Fundujesz mężowi i żonie tego faceta emocjonalną karuzelę, z której zejdą poranieni jak diabli, ale oczywiście teraz myślisz tylko jedną częścią ciała, tą od przyjemności i bynajmniej nie jest to głowa. Może czas zacząć myśleć o innych? Nie tylko o sobie?

A dlaczego twierdzisz ze żona go przyjmie.

A dlaczego twierdzisz, że mąż się dowie ?
kroteczka jest dobra ukrywaniu romansu. Ma doświadczenie.
Mężowi wmówi, że to jego wina, ze o nią nie dba, nie adoruje, że potrzebuje czasu na przemyślenie, ze powinien sie wyprowadzić i tak zrobi.
Po 6 miesiącach kroteczka uzyska rozwód z winy męża bo despota, bije i pije ( na pewno znajdzie świadków którzy to potwierdzą) a w dodatku porzucił rodzinę.
Kochanek stanie sie wtedy dobrym wujkiem który zaopiekuje sie biedną kroteczką i jej dziećmi.
I bedą sobie żyli dłługo i szczęśliwie smile

Reszta nie jest istotna, co się stanie z mężem, żoną kochanka ....who cares...to ich problem.
Ważne że kroteczka będzie szczęśliwa, z alimentami od męża i kochankiem u boku.
Nawet dzieci zaczną do niego mówić per "tatuś", o ile kroteczce uda się skutecznie uniemożliwic ojcu widywania dzieci to łatwo im wmówi że ojciec ich porzucił... i tylko "wujeK" jest ich prawdziwym tatusiem.

Inny scenariusz : kroteczka urodzi kochankowi dziecko i to będzie ich wspólna tajemnica.
Bedze to również jej osłoda na konieczny czas przebywania z mężem aż  do momentu kiedy kochanek odejdzie od zony....

Emilka, dla ludzi bez skrupułów świat ma wiele odcieni. Nie musi być tak szary jak dla tych którzy stresują się niepotrzebnymi ograniczeniami, zasadami, empatią itd. sad

Posty [ 66 do 130 z 3,039 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 47 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zniszczylam swoje zycie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024