tak właśnie jest ile już tych rozwodów-rostań przez ten cholerny niby dobrobyt że nasze dziewczyny-żony-mężowie muszą jechac za chlebem za granice , ja pamiętam słowa znajomej że woli chleb z cukrem jeśc niż chłopa za granice póścic .
... przeciez ona Cie oszukala mowiac, ze nikogo nie ma w jej zyciu.... Tym klamstwem, brakiem przeprosin okazuje Ci brak szacunku... a Ty lezysz i placzesz, i wlosy wyrywasz z glowy. Spoko, nie musisz sie wyleczyc z milosci do niej... bo to nie milosc. Musisz nauczyc sie kochac siebie. Moze warto, moze nie jestes taki do d***? Kolezanki Cie lubia, to moze tez sie polubisz i zaczniesz sie szanowac.
Przepraszam, ze tak brutalnie... ale ja juz jestem "po drugiej stronie lustra"... Kocham siebie i szanuje.
Wiesz ile cudownych kobiet jest na ziemi..... a Ty zamykasz sie w swojej patologicznej osobowosci... jak ja kiedys.
Teraz widać tą wdzięczność żony.Ty charowałeś jak wół a ona widać sie nie nudziła.Pewnie tak bardzo tęskniła za tobą,że z tej rozpaczy znalazła sobie kochanka...
Niewdziecznica!
Ja na twoim miejscu pusciłabym ja z torbami,bo już nie widze nadziei na ten związek.Ale jest jeszcze cos-czy bedziesz mógł życ ze świadomością,że zdradziła cię żona,gdyby zechciała do ciebie wrócić?
bedziesz umiał tak żyć dalej?juz tak nie zaufasz jej jak kiedyś
Jedno mnie zastanawia...jesli by jakis skur...el chcial odebrac mi zone...to wybaczcie, ale nie wyobrazam sobie nie "porozmawiac" z tym czlowiekiem mniej lub bardziej brutalnie. Autor tekstu wykazał się wg mnie zdecydowanie za duza uległoscią wobec zony. No ale to jest moj pkt widzenia
Najgorzej się jest w takiej chwili załamać. Trzeba być nieugiętym i pokazać że jak chce odejść to droga wolna, to bywa trudne, ale nic na siłę się nie wskóra. Po jakimś czasie zmięknie i przekona się co straciła i być może będzie chciała wrócić,a wtedy to TY będziesz a wygranej pozycji. Kobiety często ulegają zauroczeniu innymi mężczyznami, taka ich natura, taka sama jak i nasza. Ja też mam dwoje dzieci i po ślubie jestem 10 lat. Po czterech latach małżeństwa żona też mnie zdradziła, nie powiem, bolało, ale da się przeżyć. Opowiedziała mi o tym sama i o sytuacji jaka wtedy wynikła i co ją do tego skłoniło. Chłopak poderwał moją żonę na komplementy, wino i parę innych bzdetów. Szybko się to skończyło jak nie mógł jej zaspokoić w łóżku. Nie mam do niej o to żalu, chciała spróbować jak to jest z innym. Mnie też się to przytrafiło za granicą, o czym powiedziałem żonie i pretensji do mnie nie miała, bo obydwoje teraz rozumiemy że czasami taki skok w bok dobrze wpływa na nasze małżenstwo. Mamy do siebie zaufanie i dużo rozmawiamy o tych sprawach. Wiem o tym że moja żona będzie miała jeszcze nie jeden skok w bok, być może i ja też , z resztą najważniejsza jest miłość. Jak ktoś kocha to wybaczy, zresztą cipka nie mydło nie wymydli się, byle by z umiarem.
WITAM:(
Dowiedziałem sie, ze moja zona mnie zdradziła, miała innego. to bardzo boli, nie tylko ze wzgledu na mnie, ale też 2 letniego synka.
Kocham ja, ale ona na pytanie czy mnie też, odpowiada "NIE WIEM" ....
Nigdy nie sądziłem, ze cos może tak bardzo boleć i tak niszczyc człowieka, choc w zyciu przezyłem wiele, nie wiem teraz jak zyć... co dalej robic, szkoda mi najbardziej tego maleństwa, mojego synka, tak bardzo go kocham, najbardziej na swiecie, jesli zona bedzie się chciała rozwieść, nie wiem jak ja sobie bez niego poradze, z ta świadomością, ze jest gdzieś ale nie w moim domu, bo licze się z taka ewentualnościa, ze zona oddejdzie, wyprowadzi sie z nim:( umre chyba...czuje sie teraz taki jakis samotny, niechciany, niekochany... nie moge opisac tego uczucia, cos mnie boli, kuje w sercu, mam mętlik w sercu....:( kńcze, dajcie jakąś rozsądną rade:((((