Wyjście z żałoby po ex - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Wyjście z żałoby po ex

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 96 ]

Temat: Wyjście z żałoby po ex

Wiecie co, ja muszę się pochwalić. To co dużo osób na tym forum mi radziło, odciąć się nie kontaktować to działa. Jest mi lepiej, mija 6 miesięcy od rozstania. Zaczynam chyba przestawać być trupem:)

Nadal kocham buraka, ale zaczynam powoli dochodzić do wniosków, że wyjdzie mi to na dobre. Ba nawet mam wrażenie, że nie pobiegłabym jak pies na jedno skinienie kapryśnego pana.

Ten czas kiedy myślałam jak go odzyskać, pozwolił mi dojść do wniosku, że nie chce kogoś kto pozwolił mi tak cierpieć.

Faktem jest, że osiągnęłam totalne dno. Chyba już bliskie depresji. Od ostatniego spotkania miesiąc temu, nie miałam siły jeść i wychodzić z domu. Ale własnie miesiąc temu podjęłam decyzję, za sprawą rad na tym forum, że koniec k...wa tego smile koniec poniewierania, wykorzystywania, wahania.
Swojemu byłemu lubemu, który nie chciał już ze mną być, ale sypiać czemu nie, powiedziałam, że poznałam kogoś i przez chwilę się z nim spotykałam. Powiedziałam to tylko dlatego, że chciałam, żeby ostatni raz go zabolało, żeby pokazał czy coś tam jeszcze w nim jest. Jego reakcja powiedziała mi wiele, co prawda przez chwile miałam wrażenie, że lekko go to ukuło ale nie na tyle, żeby się łudzić. Wtedy we mnie wszystko pękło. WSZYSTKO.
Od tamtej pory sie nie odzywam, poza jedną koniecznością spotkania po odbiór dokumentu do auta. Byłam na tyle dzielna, że nie spytałam nawet co u niego. Nie chce wiedzieć. Nie chce słuchać o jego podbojach, jaki to był pokrzywdzony przez byłą żonę. G..WNO mnie to obchodzi.

Wczoraj nadszedł przełom, pierwszy raz od wielu miesiecy szczerze się ubawiłam, coś zaczeło sprawiać mi przyjemność, to tylko wyjście do kina z bratem, bratową i mama. Ale czuje przełom. Ja już wiem, że będzie dobrze. I wiem, że nie zasłużyłam sobie na takie cierpienie:)

Chce Wam tylko powiedzieć, że osoby które powodują wasze cierpienie, z premedytacją drapiąc w waszej ranie, wiedząc że Wy jeszcze nie jesteście wyleczeni, są niegodne żeby czyścić Wam buty.
Dodatkowo, jeżeli ktoś tak po prostu odpuszcza i odwraca się od Was chwilę wcześniej deklarując wielką i dozgonną miłość, był oszustem.

Walczcie o siebie. Gdzieś tam czeka na Was osoba, która będzie kochać Was takimi jacy jesteście, a nie takich jak oni by chcieli żebyście byli:)

Jedno jest istotne, to Wy powinniście czuć swoją własną wartość i nigdy nie dać sobie wmówić, że jesteście gorsi.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wyjście z żałoby po ex
karmelitabosy napisał/a:

Chce Wam tylko powiedzieć, że osoby które powodują wasze cierpienie, z premedytacją drapiąc w waszej ranie, wiedząc że Wy jeszcze nie jesteście wyleczeni, są niegodne żeby czyścić Wam buty.
Dodatkowo, jeżeli ktoś tak po prostu odpuszcza i odwraca się od Was chwilę wcześniej deklarując wielką i dozgonną miłość, był oszustem.

Dzięki, właśnie to sobie uświadomiłem. smile

3

Odp: Wyjście z żałoby po ex
karmelitabosy napisał/a:

Wczoraj nadszedł przełom, pierwszy raz od wielu miesiecy szczerze się ubawiłam, coś zaczeło sprawiać mi przyjemność, to tylko wyjście do kina z bratem, bratową i mama. Ale czuje przełom. Ja już wiem, że będzie dobrze. I wiem, że nie zasłużyłam sobie na takie cierpienie:)

Chce Wam tylko powiedzieć, że osoby które powodują wasze cierpienie, z premedytacją drapiąc w waszej ranie, wiedząc że Wy jeszcze nie jesteście wyleczeni, są niegodne żeby czyścić Wam buty.
Dodatkowo, jeżeli ktoś tak po prostu odpuszcza i odwraca się od Was chwilę wcześniej deklarując wielką i dozgonną miłość, był oszustem.

Jedno jest istotne, to Wy powinniście czuć swoją własną wartość i nigdy nie dać sobie wmówić, że jesteście gorsi.

Juz nie mogę sie doczekac tego momentu, kiedy kazde wyjscie przestanie być w jakimś % niszczone przez niego, że go nie ma, i że tak się zachowal. Dodałaś mi otuchy.

No i to Twoje przedostatnie zdanie, wszystko prawda, tylko najpierw trzeba włożyć tylllleeee wysiłku w to, ażeby sobie samemu uzmysłowić, że to nie my jesteśmy gorsi, bo porzuceni, ale to oni bo są niezdolni do odpowiedzialnych i człowieczych czynów. Ale jak juz dojdzie to do nas, to już musi być tylko lepiej.
smile

4

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Na szczęście mam tą drogę z uświadamianiem za sobą, a wyjście każde wyjście mi sprawia radość, wręcz mógłbym siedzieć cały dzień na dworze i komputer sprzedać smile  I szczerze to zaczałem wychodzić, poznawać ludzi itd. dopiero po rozstaniu.

5

Odp: Wyjście z żałoby po ex

gratuluję. może mnie też to czeka kiedyś.

6

Odp: Wyjście z żałoby po ex

shadzaraJakie może? JAKIE MOŻE SIĘ PYTAM?! To wyjście na prosta, czeka Cię na 100% gwarantuję Ci to, aż założe się o flachę!
Bez żadnych może, chyba, tutaj!

7

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Dobry post. Szczególnie zdanie z czyszczeniem butów. Sama prawda smile

8 Ostatnio edytowany przez karmelitabosy (2014-05-04 17:21:53)

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Ja też mogę założyć się o flachę shadzara:) Będzie ok, tylko trzeba pomyśleć samolubnie. Jest takie powiedzenie, które lubie najbardziej w tej chwili. Jeżeli coś kochasz - puść to wolno, jeżeli wróci - jest Twoje na zawsze, jeżeli nie - nigdy nie było Twoje?
To jest czysta prawda, jeżeli odszedł/odeszła to znaczy, że to nie było prawdziwe.

Po rozstaniu też rzuciłam się w wir spotkań, imprez, zajęć. Ale każdy światło gasło kończyło się dołem. Ale z perspektywy czasu wiem, że pozwoliło mi to przezyć. Łudziłam się, że on otrzeźwieje. Ale nie jestem dla niego ważna. Znowu zdezynfekowałam ranę, nakleiłam plaster i tym razem jej nie ubrudzę póki się nie zagoi. Mojego byłego nie wyprowadziłam z błędu, że się z kimś spotykam, żeby nie przyszło mu do głowy mnie zaczepiać. Na początku chciałam to odkręcać ale już wiem, że tak jest lepiej.
Dziś dzieki temu widzę zasadniczą różnicę. Przestałam czekać i tochyba był klucz do sukcesu:)
Za tydzień ide na wesele - sama. Mam adoratora ale nie chce na razie z nikim być. Chce sie wyleczyć do końca. Liczę, że ubawię się po pachy:)

Trzymam kciuki za Was, bedzie dobrze, mówie to z perspektywy osoby, która została skrzywdzona nie pierwszy raz:)

9

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Jeżeli coś kochasz - puść to wolno, jeżeli wróci - jest Twoje na zawsze, jeżeli nie - nigdy nie było Twoje?

Nadużywa się tego cytatu. A on sam z siebie, bez określenia motywacji takiego powrotu - nic nie znaczy.
Ludzie niedojrzali wracają, bo nie mają lepszej opcji często, dojrzali - nie załatwiają problemów rozejściem się.

Także ja za tym cytatem nie przepadam akurat.

10

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Ja po rozstaniu nie robiłem nic. Żadne imprezy, wyrywania, itp. Bo niby co by mi to dało? Żyłem sobie dalej swoim życiem, idąc do przodu. Mija ponad 4 miesiące już i jest git.

Eks natomiast dwa dni po, już sobie przygruchała nowego. Tylko, że na zdrowy rozum, tak się nie da.

Dlatego wnioski są jedne. To trwało już długo.

Człowiek czasem nie wie z kim żyje pod jednym dachem...

11 Ostatnio edytowany przez karmelitabosy (2014-05-04 17:31:17)

Odp: Wyjście z żałoby po ex
Elle88 napisał/a:

Jeżeli coś kochasz - puść to wolno, jeżeli wróci - jest Twoje na zawsze, jeżeli nie - nigdy nie było Twoje?

Nadużywa się tego cytatu. A on sam z siebie, bez określenia motywacji takiego powrotu - nic nie znaczy.
Ludzie niedojrzali wracają, bo nie mają lepszej opcji często, dojrzali - nie załatwiają problemów rozejściem się.

Także ja za tym cytatem nie przepadam akurat.

Tu masz rację smile Ale chodzi o perspektywę zostawionego, do którego ktoś nie wraca. Moim zdaniem to ważne, żeby sobie uświadomić, że to była taka cudowna miłość to ta osoba była by przy nas.

A cytat ma trochę sensu jesli winimy sie za rozpad zwiazku. U mnie było to poczucie winy, ale wiem, że gdyby mnie kochał to pewnie tak łatwo od pstryknięcia palców mu to uczucie by  nie przeszło w jednej sekundzie mimo, że trochę rozrabiałam.

12

Odp: Wyjście z żałoby po ex
karmelitabosy napisał/a:

Jest takie powiedzenie, które lubie najbardziej w tej chwili. Jeżeli coś kochasz - puść to wolno, jeżeli wróci - jest Twoje na zawsze, jeżeli nie - nigdy nie było Twoje?
To jest czysta prawda, jeżeli odszedł/odeszła to znaczy, że to nie było prawdziwe.

Nie zawsze jeśli wraca, jest nasze, czasami lubi odejśc po raz drugi. A czasami to lepiej, żeby nie wracało po raz kolejny.. Tak jak w moim przypadku.
Więc lepiej trzymać się tego, że jesli odeszła/odszedł to to własnie nie było prawdziwe.

Tylko musimy sobie wpierw sami to porządnie wytłumaczyć po naszemu, wtłoczyć do głowy, a potem powtarzac to sobie do znudzenia, szczególnie kiedy atakują nas kryzysy z każdej strony.

Z mojego doświadczenia wiem, że trzeba sobie pozwolić na okres "żałoby", "pochować" byłego partnera i życ jakby miało go już nie być. To jedyna droga, żeby zaznać wewnetrzny spokoj. Bo szukanie kontaktu, liczenie na cokolwiek, rozrywa rany, które z każdym dniem sie zabliźniają co raz bardziej.
Co nas nie zabije to nas wzmocni, niech to będzie naszym przesłaniem;)

13 Ostatnio edytowany przez karmelitabosy (2014-05-04 17:41:43)

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Może jeszcze być inny cytat, mój : "karłom emocjonalnym mówimy stanowcze NIE! " smile

14

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Karmelita, nic tylko pogratulować i życzyć Ci abyś już nie zeszła z tak mądrze obranej drogi smile

Pięknie i mądrze napisane, ja chociaż ja jeszcze nie do końca jestem tam gdzie Ty ponieważ u mnie minęły dopiero 2 miesiące od rozstania, ale podpisuję się pod wszystkim i mam nadzieję niedługo być w tym punkcie co Ty smile

15

Odp: Wyjście z żałoby po ex

"Nie rób priorytetu z kogoś, dla kogo jesteś tylko opcją" - to jest lepsze big_smile

Coś w tym jest co mówicie, ja potrafiłem przezwyciężyć wszystko, tylko dlatego, że szczerze kochałem i dbałem, by ta druga osoba czerpała radość z tego, że też kocha. No cóż, niektórzy nie doceniają pewnych rzeczy, ale to i lepiej, że wychodzi to z nich teraz, niż później, jak jest już dom, rodzina, itd.

16

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Twój post zdecydowanie podniósł mnie na duchu. Dziękuję Ci za to !
Jestem ok 1,5 miesiąca po rozstaniu, więc niestety nie jest mi jeszcze dane być taką optymistką, ale mam nadzieję, że niedługo ja też będę mogła sobie pogratulować. Zaraz po rozstaniu przez kilka dobrych tygodni żyłam nadzieją,  że jednak wróci. Teraz wiem, że skoro potrafił odejść z dnia na dzień  te wszystkie jego słowa, obietnice były tylko kłamstwem. Wiem, że zasługuje na kogos lepszego.
Dostałam nauczkę - dopiero niedawno uświadomiłam sb, jak bardzo wyzbyłam się siebie w tym związku. Ogólnie jestem osobą, która ma swoje zdanie i potrafi go bronić, jestem bezpośrednia i szczera. A pod jego wpływem stałam się cichą myszką, nawet jak nie podobało mi się coś, to , żeby nie doprowadzić do kłótni przygryzałam język i siedziałam cicho. Robiłam wszystko , żeby mu się przypodobać , a on i tak mnie kopnął w d***. Teraz wyciągnęłam wnioski i postanowiłam, że dla żadnego już nie będę starała się zmieniać, łagodzić mojego wybuchowego czasem temperamentu. Jestem przekonana, że z czasem poznam takiego, przy którym nie będę musiała się zmieniać, żeby w związku było dobrze.

17

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Dziękuje za post.
Daje nadzieje innym, wszystkim tym którzy boją się przyszłości.

Ktoś powiedział ze trzeba być konsekwentnym w działaniu nie w gadaniu.
I tu autorka to zrobiła.
Okazała się mądrą konsekwentną kobietą.

JA dwa razy podchodziłam do odcięcia się.
Pomagają mi w takich sytuacjach wyjazdy, jakoś jak jadę te 400-600 km to mi się w głowie rozjaśnia.
Wracam inna, pewna swego. Zdecydowana.

Dziękuję za post.
Wiem ze jest ciężko, wiem ze są lęki, wiem że jest ból.
Ale tez wiem ze po nocy zawsze wstaje dzień.

18

Odp: Wyjście z żałoby po ex
solinka napisał/a:

Anioły, jak im się połamie skrzydła, to muszą na miotle latać...

Skrzydła im się zrastają po jakimś czasie, później wchodzi rehabilitacja i znowu zaczynają latać ze zrośniętymi i grubszymi w miejscu złamania skrzydłami.

19

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Chyba diabeł tkwi w kontakcie z tą drugą osobą. Nadal czuję pustkę, nadal mam gorsze i lepsze dni. Ale kiedy się od niego definitywnie odcięłam, (zablokowałam jeszcze na wszelki wypadek numer) poczułam ulgę i wiem, że jest szansa na sukces z każdym dniem większy. Gdyby on chciał to poruszył by niebo i ziemię, żeby mnie odnaleźć a przy zablokowanym numerze jego kaprys, żeby zaprosić mnie na piwo ze swoją koleżanką nie jest dla mnie groźny. 

atolka6, leni_83, felizaa, solinka będzie dobrze, choć jeszcze kawałek drogi przed Wami. Ale odradzam pogrążanie się w rozpaczy kontaktem. To ten aspekt odbierał mi siły do życia. Może szybciej byłabym w tym punkcie, w którym jestem teraz. Kajałam się i poniżałam a teraz to ja czuję niechęć i zaczyna we mnie wzbierać uczucie wykorzystania i zabawienia się mną jednocześnie pogardy. Bo domyślam się, że moja intuicja mnie nie myliła, że z byłej żony się do końca nie wyleczył. Ja się wreszcie pozbieram i będe szczęśliwa, a on na zawsze zostanie karłem emocjonalnym:)

Ty Zyczliwy tak bywa, że cwaniakujesz na tym forum, ale też widzę, że nieźle po du..ie dostałeś od swojej ex;) jeszcze będziecie sie z tego śmiać:)
Mam nadzieję, że te skrzydła naprawdę się zrastają za każdym kolejnym razem bo ja już naprawdę mam spore zgrubienia:)

20

Odp: Wyjście z żałoby po ex
karmelitabosy napisał/a:

Chyba diabeł tkwi w kontakcie z tą drugą osobą. Nadal czuję pustkę, nadal mam gorsze i lepsze dni. Ale kiedy się od niego definitywnie odcięłam, (zablokowałam jeszcze na wszelki wypadek numer) poczułam ulgę i wiem, że jest szansa na sukces z każdym dniem większy. Gdyby on chciał to poruszył by niebo i ziemię, żeby mnie odnaleźć a przy zablokowanym numerze jego kaprys, żeby zaprosić mnie na piwo ze swoją koleżanką nie jest dla mnie groźny. 

atolka6, leni_83, felizaa, solinka będzie dobrze, choć jeszcze kawałek drogi przed Wami. Ale odradzam pogrążanie się w rozpaczy kontaktem. To ten aspekt odbierał mi siły do życia. Może szybciej byłabym w tym punkcie, w którym jestem teraz. Kajałam się i poniżałam a teraz to ja czuję niechęć i zaczyna we mnie wzbierać uczucie wykorzystania i zabawienia się mną jednocześnie pogardy. Bo domyślam się, że moja intuicja mnie nie myliła, że z byłej żony się do końca nie wyleczył. Ja się wreszcie pozbieram i będe szczęśliwa, a on na zawsze zostanie karłem emocjonalnym:)

Ty Zyczliwy tak bywa, że cwaniakujesz na tym forum, ale też widzę, że nieźle po du..ie dostałeś od swojej ex;) jeszcze będziecie sie z tego śmiać:)
Mam nadzieję, że te skrzydła naprawdę się zrastają za każdym kolejnym razem bo ja już naprawdę mam spore zgrubienia:)

Proszę, proszę ktoś tu wreszcie się ogarnął i tryska optymizmem... Gratuluję smile

21 Ostatnio edytowany przez karmelitabosy (2014-05-07 23:42:46)

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Koniec dziś z optymizmem... Ręce opadają. Otóż.. Spotkałam się ze swoim dawnym byłym chłopakiem z czasów początków studiów. Męczył mnie dług, żebyśmy poszli na piwo pogadać. Trochę się ostatnio  otrzepałam z marazmu wiec mówie co mi tam. Ma dziewczyne od półtora roku.
Pierwsze primo, zdradził ją "tylko" 3 razy. Mówi, że ją kocha i że na tle wszystkich facetów z którymi gada to jest naprawde wierny, bo faceci mają to w du..ie i zdradzają na lewo i prawo w dużej wiekszości. Jak wracaliśmy próbował mnie namówić na "coś wiecej":( Szlag mnie trafił. Widziałam kiedys ta dziewczyne. Wyglada mega sympatycznie. On mowi ze ja kocha ale wkradła im sie monotonia. Facet jest mega atrakcyjny to prawda i wierze mu na słowo, że kobiety pchają mu sie do łóżka. Ale... zrobiłam mu awanturę jak próbował mnie pocałować i położył mi łapę na kolanie w samochodzie. Szkoda mi dziewczyny. On mówi, że wiekszość facetów tak robi. Taki smutny miałam dziś przypadek. Tracę nadzieję.... Brzydze sie gościa normalnie.

Chyba lepiej żyć samotnie i nie mieć takich problemów.

22

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Wiesz co, ja też się łapie za głowę. W związku z moją sytuacją, kumple aż mnie osaczają rozmowami żeby mi pomóc.
Ale ja mam gdzieś ich zdanie, bo wiem co sami robią, że tacy ludzie jak oni nie są w stanie zrozumieć co czuję.
A co robią? Związki na boku, mistrzem jest gość który jest oficjalnie z kobietą X ale spotyka się też z T,Y,Z. X nie wie o żadnej, a T wie o Y,Z,X jak i Y wie o T,Z,X jak i Z wie o T,Y,X. Nie wiem ja łapie się za głowę. I po co jest z tą X? Po co ją krzywdzi? Ona nie wie że ją krzywdzi, ale pewnie się dowie. Ale też on wie że ją krzywdzi, gdyby ją kochał to by nie krzywdził lub z nią nie był. Nie rozumiem.

Ale przyznam szczerze... zgasili mnie.
Powiedziałem wprost, słuchajcie ja w dupie mam to co mówicie, wy lecicie w chu** oszukujecie, sory ale nie dogadamy się. Ja nigdy nie oszukałem, nie zdradziłem nie miałem takich myśli nawet....
Na co odpowiedź znajomych - OK, A POPATRZ JAK SKOŃCZYŁEŚ...

Nie, to nie znaczy że teraz stanę się jak oni. To znaczy że nie ma reguły, możesz być szczery wierny a dostaniesz prosto w twarz.
I to jest niestety prawda, nie obracam się chyba w jakimś dziwnym towarzystwie, ale 70% kumpli... hmm żal mi ich dziewczyn.

23

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Jestemsam, dobrze wiedziec, że sa jeszcze tacy faceci, którzy mają jakieś zasady i kręgosłup moralny, i w dodatku myslą tą głową co trzeba.
Hehe mam nadzieję, że w zyciu nie nadarzy mi się okazja spotkania Twoich kolegów ani tym poodobnych;p

24 Ostatnio edytowany przez redapples (2014-05-08 00:13:47)

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Wydaje mi się że my same, oczywiście nie wszystkie psujemy sobie rynek. Podświadomie czujemy że facet Nami kręci, ale jakoś nie trafia to do Naszej świadomości. Często wybaczamy, ale nie ma co generalizować. Z drugiej strony rządzą nami instynkty pierwotne i Nasza logika i świadomość powinna nad nimi panować.
karmelitabosy gratuluję postu, takie chcemy też czytać, dobrze załatwiłaś trutnia. CO do Twojego kolegi to może on z tych co dużo ryczy, mało mleka daje. smile Jak widać są fajni faceci a kolega tłumaczy zdradę wątpliwymi przykładami.

25

Odp: Wyjście z żałoby po ex

No tego Ci życzę. Naprawdę nie wiem co takimi ludźmi kieruje, nie jestem w stanie zrozumieć związku na boku, zdrady.

Przecież jeśli masz potrzebę zrobienia związku na boku to znaczy że masz problem w związku i nie chce Ci się z nim radzić? Lub wkradła się taka nuda że szukasz czegoś nowego zamiast zabić tą nudę? W obu przypadkach jeśli jesteś na nie to po co krzywdzić drugą osobę i z nią być, udawać przed nią że wszystko jest ok, i "bawić" się za plecami.

Zdrady, kochanków kochanek i innych podobnych też nie rozumiem... PO CO?

Nie wiem, moje życie seksualne z moją byłą było dla mnie na wysokim poziomie, a gdy wtargnęła się nuda i mechaniczność co uważam że jest normalne to oboje walczyliśmy o to by to zmienić, różnymi sposobami. I zmienialiśmy. I było dobrze.
To że widziałem mega laskę na ulicy i myślałem o kur** brałbym! To nie znaczy że w nocy gdy moja była śpi, wstałbym po cichu z łóżka, wymsknął się z domu i poleciał brać tą laskę. A gdybym już tak miał zrobić, to oświadczył bym byłej że to koniec, bo idę brać nową laskę, bo mam zasady i nie bawię się na boku, krzywdząc drugą osobę.

26

Odp: Wyjście z żałoby po ex

No własnie i o to się wszystko rozchodzi, ja rozumiem wszelkie instynkty, popęd, chęć zdobycia "świeżego towaru" może i dla zasady wyrwania jak to dla niektórych, ale czemu wszystko kosztem drugiej osoby, najczęsciej nieswiadomej?. Jej się nie zostawia żadnego wyboru, dopóki sama się nie dowie, albo partner nieoczekiwanie zakonczy związek, bo mu strasznie niedobrze przecież..
    Wydaje mi się, że jest jakies przyzwolenie społeczne, a za to podziękować można tylko mediom, które w wiekszości wypowiadając się o związkach nakładają nacisk na seks, udzielają jakże cennych rad, a to jak urozmaicić, jak zaskoczyć, jak się ubrać, jak ruszac jeżykiem, którego cycka najpierw.. A gdzie wartości i odpowiedzialność za drugiego człowieka? Zdolność komunikacji, wyrozumiałość i tolerancja. Wsparcie, kompromis. Totalne dno. Jak człowiek sam nie będzie starał się o swój rozwój to w dzisiejszych czasach będzie już tylko masowa produkcja kolejnych pokoleń, w których długoletnie związki będą jakimś wynaturzeniem społecznym.

27

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Tez ostatnio byłem na takim spotkaniu w grupie. Były kobiety i byli mezczyzni. Wszyscy pijani, więc szło sporo opowiesci o zdradach. Wiekszosc dziewczyn nawet było świadomych tego, że są zdradzane, ale są w zwiazku bo "cos je ciagnie do nich". Takze mowili i to bardzo powaznie, że chłop to sie z jednej miski nie nażre. Jedna z dziewczyn za to mowiła, że ma dwóch. Jeden jest do "urabiania", a jeden ją urabia... oczywiscie ten pierwszy o niczym nie wie. Kolejna para - koleś się chwali, że jest z tą dziewczyną tylko dla seksu, ale ogólnie jest potężnie brzydka i jest z nią  litości. Nie mowil, ze ma inne na boku. Worek na głowe i za ojczyzne - ona płakała i sie do niego przytulała bo to jej miś. Pozniej padały propozycje zamiany partnerów, juz zaczeli sie obmacywać... zwykłe spotkanie przy ognisku przeciętnych ludzi.

Normalna sprawa.

28

Odp: Wyjście z żałoby po ex

I to jest patologia, możesz być właśnie szczery, wierny... a możesz trafić na taką babkę/faceta i nawet nie wiesz że jesteś robiony w chu**.
Kurde gdybym poznał mechanizm działania tego, może bym coś zrozumiał spróbował się wczuć w sytuacje... ale NIE MA żadnego mechanizmu działania. Nie ma wytłumaczenia. To czysta głupota, chamstwo i dziecinność.

29

Odp: Wyjście z żałoby po ex
atolka6 napisał/a:

No własnie i o to się wszystko rozchodzi, ja rozumiem wszelkie instynkty, popęd, chęć zdobycia "świeżego towaru" może i dla zasady wyrwania jak to dla niektórych, ale czemu wszystko kosztem drugiej osoby, najczęsciej nieswiadomej?. Jej się nie zostawia żadnego wyboru, dopóki sama się nie dowie, albo partner nieoczekiwanie zakonczy związek, bo mu strasznie niedobrze przecież..
    Wydaje mi się, że jest jakies przyzwolenie społeczne, a za to podziękować można tylko mediom, które w wiekszości wypowiadając się o związkach nakładają nacisk na seks, udzielają jakże cennych rad, a to jak urozmaicić, jak zaskoczyć, jak się ubrać, jak ruszac jeżykiem, którego cycka najpierw.. A gdzie wartości i odpowiedzialność za drugiego człowieka? Zdolność komunikacji, wyrozumiałość i tolerancja. Wsparcie, kompromis. Totalne dno. Jak człowiek sam nie będzie starał się o swój rozwój to w dzisiejszych czasach będzie już tylko masowa produkcja kolejnych pokoleń, w których długoletnie związki będą jakimś wynaturzeniem społecznym.

Wiem do czego dążysz w swoim poście, ale żywię nadzieję że jeszcze nie jest tak źle w społeczeństwie. Może napiszę z pewną analogią do Twoich przemyśleń-jakieś dwa lata temu byłem na wyciecze w Oświęcimiu i obserwowałem zachowania ludzi towarzyszące zwiedzaniu tego miejsca. Starsze pokolenia wyraźnie czuły to miejsce, wielki dramat tysięcy ludzkich istnień jaki tam się rozgrywał, młodzi już nie. Bywało że żartowali sobie z więźniów na zdjęciach. To jest niewątpliwie ten efekt znieczulenia medialnego, ale nie tylko, w tym przypadku dużą rolę odgrywa też niedojrzałość. Akurat media serwują mieszankę najgorszych bełtów a oglądając reportaż o masakrze w szkole nie wszyscy rzucają się hurtem do sklepu z bronią palną. Zapewne duży wpływ na takie decyzje ma też patogenność pewnych jednostek, ale to już pozostawiam analizom zainteresowanym.

Co do samych związków to największy paradoks występuje w momencie, kiedy ludzie zdradzeni szukają źródła problemu w sobie. A tak bardzo często bywa, zresztą wystarczy przejrzeć tematy w tym dziale. Nie jestem tak w 100% przekonany co do tego czy ludzie zmieniają się wraz z postępem cywilizacyjnym, ale jestem pewien że na pewno lepszy taki pogląd niż bieganie za królikiem, którego ktoś sam sobie namalował.

30

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Cóż.. Ja też byłam taką "głupią, naiwna laską, do urabiania".
I macie racje - często, mimo że coś nie gra, nie chce się robić z siebie paranoika i histeryka i po prostu spokojnie (albo mniej spokojnie) się czeka na rozwój wypadków.

Ale przez tą sytuację jeszcze jedną rzecz, z mojego małego 'kodeksu zasad' wink, sobie potwierdziłam: Jeśli samemu jest się w porządku, to nie ma szans, żeby taka sytuacja się nie wydała - kwestia czasu tylko.
U mnie wydała się w przedziwnych okolicznościach, tym bardziej wierzę w istnienie Siły Wyższej i nabrałam do tego jeszcze większego szacunku i pokory.

Fajne z Was chłopaki, jak już ktoś powiedział.
W tych popieprzonych czasach czasem się zapomina, że męskość to przede wszystkim stałość: poglądów, zasad.
Czasem myślę, że urodziłam się nie w tych czasach..

Trochę dziś bredzę, wiem tongue

31

Odp: Wyjście z żałoby po ex

No widzisz piszesz że "młodzi" a potem piszesz że "niedojrzałość". Wiesz przecież że młodzi = niedojrzałość. Byłem w oświęcimiu w gimnazjum z tego co pamiętam, na pewno po mnie nie było widać szacunku do tego miejsca. Do takich rzeczy trzeba dojrzeć.

Ludzie zdradzeni szukają winy w sobie - hmm szczerze to dobrze, bo nie koniecznie są bez winy. Nie nie chodzi mi o to że są winni więc należy ich zdradzać zamiast rozwiać problem. Ale wykorzystam swój przykład... robi się monotonnie i mechanicznie w łóżku, oboje próbujemy to naprawić. A co gdyby ona tego nie chciała naprawić, tylko sam ja? może po jakimś czasie bym doszedł do wniosku... ona nie chcę naprawić NASZEGO życia seksualnego więc spróbuje je naprawić gdzie indziej - bo muszą go chcieć 2 osoby, a jedna choćby nie wiem jak się starała nie da rady.
Może to być jakieś wytłumaczenie i w takim przypadku warto żeby ona poszukała tej winy w sobie bo może ją znajdzie i wyciągnie mądre wnioski na przyszłość? I zapobiegnie temu w następnym związku?

32

Odp: Wyjście z żałoby po ex
jestemsam napisał/a:

No widzisz piszesz że "młodzi" a potem piszesz że "niedojrzałość". Wiesz przecież że młodzi = niedojrzałość. Byłem w oświęcimiu w gimnazjum z tego co pamiętam, na pewno po mnie nie było widać szacunku do tego miejsca. Do takich rzeczy trzeba dojrzeć.

Ludzie zdradzeni szukają winy w sobie - hmm szczerze to dobrze, bo nie koniecznie są bez winy. Nie nie chodzi mi o to że są winni więc należy ich zdradzać zamiast rozwiać problem. Ale wykorzystam swój przykład... robi się monotonnie i mechanicznie w łóżku, oboje próbujemy to naprawić. A co gdyby ona tego nie chciała naprawić, tylko sam ja? może po jakimś czasie bym doszedł do wniosku... ona nie chcę naprawić NASZEGO życia seksualnego więc spróbuje je naprawić gdzie indziej - bo muszą go chcieć 2 osoby, a jedna choćby nie wiem jak się starała nie da rady.
Może to być jakieś wytłumaczenie i w takim przypadku warto żeby ona poszukała tej winy w sobie bo może ją znajdzie i wyciągnie mądre wnioski na przyszłość? I zapobiegnie temu w następnym związku?

Wiesz, wnioski na pewno się wyciąga i nie chodzi o obwinianie, bo to już bez znaczenia. Chodzi o bardzo smutne wrażenie, że czasem wystarczy wyjść "o długość paznokcia" poza swoją strefę komfortu i otworzyć się przed partnerem z 'pretensjami', żalami.. Dopiero kiedy to się zrobi i zero efektów, można myśleć o "rozwiązaniach alternatywnych". Jeśli pomija się zupełnie ten etap i górę bierze urażona duma, ego i ferowanie wniosków i wyroków na temat tego dlaczego druga strona nas 'unika' w sypialni, to oznacza tylko tyle, że nie było w tym związku podstawowej komunikacji.
Jedna strona chciała żyć iluzją, rzeczywistość ja przerosła.

A kto bardziej "winny"..kogo to obchodzi, kiedy nie ma już z czego składać..

33

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Jak nie da sie czegos naprawic to odchodzisz smile I nie ma zdrady, czysta karta.

34

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Tak robią ludzie dojrzali..to nie to forum wink

35

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Jak nie to forum, jak my jesteśmy zajebiści i jednak tu jesteśmy? big_smile

36

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Nie nie... szukanie winy w sobie miałem namyśli gdy psuje się w łóżku, 1 strona chcę to naprawić a drugą nie widzi problemu i nie chcę naprawiać. Wtedy 1 strona stwierdza no okej nic nie zrobię, szukam dobrego seksu więc znajduje sobie kogoś na boku. 2ga osoba po czasie się orientuje że 1wsza ma kogoś na boku... ogarnia ją panika żal złość itp... ma pretensje do całego świata bo mój partner mnie zdradza. A powinna zaglądnąć do siebie, poszukać tej winy w sobie i znalazła by ją... nie chciała rozwiązać problemu bo jej było dobrze - drugiej osobie nie, ale to nie ważne, bo jej było dobrze. W końcu ta osoba, znalazła by tą winę w sobie, że była egoistyczna, że nie chciała się postarać żeby w tym związku życie seksualne było na zatysfakcjonującym poziomie dla drugiej osoby. Może by wyciągnęła wnioski, i zastosowała je w przyszłości w innym związku.

Przeczytaj jeszcze raz mój poprzedni post tongue
Nie chodzi o obwinienie się. Chodzi o to że warto zobaczyć czy czasem winy nie ma w nas. Bo możemy być zaślepieni. I możemy nie nauczyć się niczego, możemy w kolejnym związku popełnić ten sam błąd.

37

Odp: Wyjście z żałoby po ex

"nie to forum"

Zauważ jak jest... zazwyczaj jak jest wszystko dobrze to cieszysz się tym szczęściem, i nawet nie masz czasu, myśli żeby opowiadać dookoła o tym szczęściu. Jak jest źle, to szukasz sposobu by to naprawić, by poczuć się lepiej, szukasz rozwiązania, wtedy dzielisz się wszystkim tym właśnie swoim problemem. Od tego jest to forum... kto sobie nie radzi, kto się źle czuję, kto ma problem ten szuka tu pomocy.
A ten kto jest szczęśliwy w związku, jest wszystko ok nie wejdzie tutaj i nie założy tematu jak to u niego zajebiście.
Chcesz? Mogę założyć drugi temat jak to było zajebiście u mnie w związku, gwarantuję Ci że będzie 100x dłuższy niż ten w którym opisuje jak jest źle gdy mnie zostawiła smile

38 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-05-08 01:29:10)

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Wszystko się zgadza. Tylko co jeśli ta zdradzana osoba próbowała rozmawiać n/t swoich potrzeb poza łóżkowych, które są dla kobiety trochę jak 'gra wstępna' i zdradzający miał to w 4 literach, skupiony wyłącznie na swoich potrzebach doraźnych?

Dzięki, to ja sobie odrazu sama odpowiem: Traktował partnerkę jak żywy materac - z materacem się nie rozmawia przecież smile

Komunikacja. Nigdy nie pojmę jak można ryzykować cały związek, niszczyć go od środka kiedy wszystko co wystarczy zrobić to siąść i pogadać.
Ale dla niektórych to zbyt dużo. Ego by takiej konfrontacji nie zniosło wink

Jestemsam: Czytaj proszę ze zrozumieniem to co pisze, mam wrażenie że jest z tym jakiś problem..

39

Odp: Wyjście z żałoby po ex
jestemsam napisał/a:

No widzisz piszesz że "młodzi" a potem piszesz że "niedojrzałość". Wiesz przecież że młodzi = niedojrzałość. Byłem w oświęcimiu w gimnazjum z tego co pamiętam, na pewno po mnie nie było widać szacunku do tego miejsca. Do takich rzeczy trzeba dojrzeć.

Ludzie zdradzeni szukają winy w sobie - hmm szczerze to dobrze, bo nie koniecznie są bez winy. Nie nie chodzi mi o to że są winni więc należy ich zdradzać zamiast rozwiać problem. Ale wykorzystam swój przykład... robi się monotonnie i mechanicznie w łóżku, oboje próbujemy to naprawić. A co gdyby ona tego nie chciała naprawić, tylko sam ja? może po jakimś czasie bym doszedł do wniosku... ona nie chcę naprawić NASZEGO życia seksualnego więc spróbuje je naprawić gdzie indziej - bo muszą go chcieć 2 osoby, a jedna choćby nie wiem jak się starała nie da rady.
Może to być jakieś wytłumaczenie i w takim przypadku warto żeby ona poszukała tej winy w sobie bo może ją znajdzie i wyciągnie mądre wnioski na przyszłość? I zapobiegnie temu w następnym związku?

Problem polega na tym że niektórym "młodym" to zostaje na dłużej. Czasami ciągnie się bardzo długo, zresztą takie obserwacje czerpie też ze swojego środowiska w przedziale głównie 27-29. Może po prostu czuję się zbyt staro już smile

Wałkowałem to kilka razy, zrobiło się nudno bo zaczęła się rutyna. Dojrzały człowiek rozumie to słowo, nie bardzo kumam monotonność w łóżku. Nie zrozum mnie źle, czasami czuję się jak stetryczały konserwatysta w czasach dżender-srender. Nigdy nie miałem specjalnych problemów pościelowych, bo nikt nie sprzedawał mi produktu na siłę, byłem z partnerką bo między nami było uczucie, seks to nie rutyna, odbębnij dwa razy w tygodniu i postaw krzyżyk w notesie ze sprawami do załatwienia. Każde zbliżenie to wyrażanie uczuć i nie tylko w sferze fizycznej. Tu jest właśnie problem tej niedojrzałości, zrozumienia prawdziwych uczuć. Jasne, to kwestia pewnej wprawy i polotu, ale co to za problem?
To już chyba sprawa niedopasowania, takie przypadki zdarzają się często, ale to się weryfikuje już na początku, jeśli rodzi się uczucie to pozostaje na długo. Jeśli jest zauroczenie to przemija bardzo szybko i wkrada się nuda. Wiesz, ja się nigdy nie nudziłem ze swoimi dziewczynami, nie potrafię siedzieć dłużej niż 24h w jednym miejscu. To nie prawda że kobiety potrzebują jakiegoś supermana, który będzie się wiecznie obsrywał wymyślając coraz to nowsze atrakcje zapieprzając na źródła termalne a potem będzie studiował grube książki z kamasutrą i wymyślał na siłę nowe pozycje.
Jeśli ktoś jest w takim związku to powinien sobie dać spokój dla dobra swojego i drugiej osoby.
Sprawa jest prosta jak budowa cepa, nie ważne gdzie i jak, ważne z kim. Skoro się rozleciało to warunek nie był spełniony. Kup kiedyś wino i bagietkę, idź nad rzekę z dziewczyną, napijcie się, zjedzcie tą bagietę, resztą nakarmcie ptactwo na rzece, wejdźcie na teren ogrodzony z tabliczkami zakaz wstępu. To jest fajne, jak to powiadają spontan. Z sexem zupełnie to samo, jeździsz ostro na rowerze, co jest w tym najlepsze? To uczucie kiedy napier**lasz dropa i czujesz jak grawitacja przez chwilę nie istnieje czy analizujesz w locie prawa fizyki?

Pozdrawiam i idę spać bo już mam lewe oko na maroko smile

40

Odp: Wyjście z żałoby po ex

otworzyć się przed partnerem z 'pretensjami', żalami.. Dopiero kiedy to się zrobi i zero efektów, można myśleć o "rozwiązaniach alternatywnych". Jeśli pomija się zupełnie ten etap i górę bierze urażona duma, ego i ferowanie wniosków i wyroków na temat tego dlaczego druga strona nas 'unika' w sypialni, to oznacza tylko tyle, że nie było w tym związku podstawowej komunikacji.

O tym samym piszę. Osoba zwraca się do partnera że jest coś nie tak, a partner tego nie chcę naprawić bo uważa że jest ok.

Wszystko się zgadza. Tylko co jeśli ta zdradzana osoba próbowała rozmawiać n/t swoich potrzeb poza łóżkowych, które są dla kobiety trochę jak 'gra wstępna' i zdradzający miał to w 4 literach, skupiony wyłącznie na swoich potrzebach doraźnych?

To zdradzana osoba nie znajdzie w sobie winy bo jej nie ma. Więc może żyć spokojnie smile

Komunikacja. Nigdy nie pojmę jak można ryzykować cały związek, niszczyć go od środka kiedy wszystko co wystarczy zrobić to siąść i pogadać.

Też tego nie pojmę, nie muszę Ci mówić że komunikacja to jedna z najważniejszych rzeczy w związku bo przecież o tym wiesz.

Chodzi mi o to że każdy lajtowo fajnie obwinia cały świat, to jest złe tamto jest złe on mnie zdradzał on jest chu* i burak, cały świat jest chu*.
Ale ZAWSZE warto oprócz obwiniania całego świata zajrzeć do siebie, bo może być jakiś problem też w nas.
Jeśli problemu nie znajdziemy - to dobrze, nie ucierpimy na jego wcześniejszym szukaniu, trochę się dowartościujemy w tym że "uff! kurde! ze mną jest w porządku! On/ona to był burak!"
Jeśli go znajdziemy to też dobrze, bo spróbujemy go naprawić i nie popełnić w przyszłości.

41 Ostatnio edytowany przez jestemsam (2014-05-08 02:18:16)

Odp: Wyjście z żałoby po ex

iceman
Monotonność o której wspominam to według mnie normalny etap, monotonność przychodzi w życiu codziennym (opisałem trochę to w moim temacie) gdy ona zmęczona wraca po pracy, ja zmęczony również nic nowego, codziennie to samo w pracy np. Jakiś taki kiepski okres, mało ambitny. I ten kiepski okres z życia przenosi się również do łóżka. Nie uwierzę że monotonność nie przyszła w jakimkolwiek związku.
Przykładowo on i ona codziennie po pracy zmęczeni bo ciężki miesiąc, codziennie o tej samej porze przed spaniem seks... właściwie z zasady, dla zaspokojenia potrzeb. Mechanicznie bez uczucia, bo żeby nie było mechanicznie to trzeba się zrelaksowac, oddać przyjemności a nie da się, bo nie ma czasu bo np jutro rano wcześnie do pracy bo zmęczony bo śpiący. I tak parę dni podrząd, wkrada się ta rutyna. Nie jest tak jak powinno być.
I w tym momencie obie strony ZAUWAŻAJĄ to że nie jest tak jak być powinno. I robimy/wymyślamy coś nowego. Następnego dnia wracam z pracy nie spodziewam się niczego a drzwi od mieszkania otwiera partnerka w szpilkach i pończochach i się rzuca na ciebie. O! nagle coś nowego, zaskoczenie, niespodzianka... zwalczanie rutyny, monotonności. O tym mówię.

To nie jest niedopasowanie, nie uwierzę w to że u każdego przykładowo seks jest ZAWSZE tak samo zajebisty, różny, pociągający jak na początku gdy się ludzie poznają i poznają swoje ciała, zachowania, potrzeby.

Z sexem zupełnie to samo, jeździsz ostro na rowerze, co jest w tym najlepsze? To uczucie kiedy napier**lasz dropa i czujesz jak grawitacja przez chwilę nie istnieje czy analizujesz w locie prawa fizyki?

Tak, latasz tego dropa 10,20 razy potem znasz go na pamięć, lecisz go idealnie, aż robi się nudny bo zawsze taki sam, wtedy stwierdzasz oo zrobię no handera, będzie ciekawiej! Robisz no handera, i nagle drop już nie jest nudny. Doświadczyłeś nowych wrażeń. Zrobiłeś tego nohandera, bo latanie po czasie bez tricku było zawsze takie samo i zrobiło się nudne i przewidywalne, chciałeś wprowadzić coś nowego smile

I wyobraź sobie że drop też był zmęczony tym że tylko go latasz cały czas tak samo, też się znudził widzi Ciebie na najeździe... "oo iceman jedzie, ok wybije się będzie leciał ok 2sec wyląduje jak zawsze, kurde chciałbym zobaczyć tutaj w końcu coś fajnego bo zawsze to samo..."
Ty chcesz coś nowego bo zawsze to samo, drop też tak uważa. Więc wybijasz się i robisz NFCC. Ty podjarany, drop też... zapominacie o tym że ostatnie 20 skoków było na sucho, myślicie tylko o tej nowości o tym NFCC! Brawo! wyszliście z rutyny, z monotonności smile

42 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-08 02:41:40)

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Tyle, że własnie ta cała proza życia wielu młodym nie odpowiada. Zapala się lampka, co? To ja mam jeszcze 50 lat tak żyć? Młody/młoda jestem, trzeba znalezc cos bardziej emocjonalnego. Na takie zycie przyjdzie czas, albo i nie przyjdzie. Tez mialem dziewczyne, która sie bała wszystkiego. Siedziala w domu i co najwyzej imprezowała, czasem rower. Nic poza tym. I kogo wina, że rutyna? Moja. Nie ma emocji, bo ma byc ciagle w pełni romantyczny związek. Nie to, ze my nie mamy co ze sobą robić, czy nie rozmawiamy. Po prostu nie ma emocji i koniec. Takiej osobie chyba też zaczyna switac, ze to zwiazek z rozsądku i że nie ma tu uczuć.

43

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Nie to, ze my nie mamy co ze sobą robić, czy nie rozmawiamy. Po prostu nie ma emocji i koniec. Takiej osobie chyba też zaczyna switac, ze to zwiazek z rozsądku i że nie ma tu uczuć.

Możesz jakoś jaśniej?
Bo trochę jedno z drugiego nie wynika, albo źle zrozumiałam.

44

Odp: Wyjście z żałoby po ex

jestemsam

Widzę że ładnie to wszystko konwertujesz według swojej logiki, przeczytałem Twój temat dzisiaj. Przyznam że wcześniej nie miałem okazji i obawiam się że to wszystko jest wynik ustawicznego utrwalania sobie wizji świętej ex z aureolą nad głową.

Piszesz o monotonii w związku. Jasne w każdym się zdarza, w związku, życiu zawodowym, prywatnym, wszędzie. Tak już skonstruowane jest życie w mrowisku. Nikt tego nie neguje, a problem niedojrzałości polega nie tylko na unikaniu rutyny za wszelką cenę, ale też zrozumieniu że coś takiego istnieje.

A to co opisałeś trafia idealnie w punkt, który wymieniałem już wcześniej. Notesik i krzyżyk w sprawach załatwionych, jak to sam napisałeś 'dla zasady'. Jeśli w to wierzysz to powinieneś się cieszyć bo w Twoim związku nie było już żadnych uczuć.

thepass

No i nie dziwię się że nie odpowiada, przed telewizorem na wyrku to się siedzi będąc na emeryturze, to wszystko są dodatki towarzyszące codzienności.
Reszta to bierność i wcale nie szukałbym problemu w dziewczynie, skoro coś Was do siebie popchnęło to po to żeby wymieszać cechy charakteru, uczycie się wzajemnie swoich potrzeb, raz bądź romantykiem tak jak ona lubi, drugi raz bądź szalony i idź z nią na bungee, to jest problem nie dostrzegania potrzeb drugiej osoby. Gówno prawda że taka osoba marzy tylko o siedzeniu przed telewizorem, wielki błąd po którym można obudzić się z ręką w nocniku i tak zazwyczaj się dzieje.

45

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Swietnie i jak tu komuklowiek zaufac. Jestem dwa i pol miecha po rozstaniu, zero kontaktu z exem od ponad tygodnia i dopiero teraz widze jak ten caly syf ze mnie wychodzi. Dochodze do wniosku ze mam doczynienia z naprawde chorym osobnikiem, przez jego sentymenty i martwienie sie o mnie raz juz do niego wrocilam. Kiedy zerwalam z nim definitywnie nadal meczyl mnie swoim ''i love you i need you and I'm worrying'' tylko ze przez trzy lata skoorwiel podnosil na mnie reke i traktowal jak kawal szmaty. Zasada zero kontaktu to podstawa. Trzeba lac na takich osobnikow i isc w swoja strone, nie patrzac wstecz! Takie jatrzenie ran ze strony porzuconego to dodawanie oliwy do ognia osobie, KTORA PRZECIEZ Z JAKIEGOS POWODU ODESZLA, PRAWDA? Jezeli jest dobrze, jezeli ludzie chca pracowac nad zwiazkiem to rzadko sie zdarza, ze ludzie odchodza. Kiedy czytam co tu sobie piszecie jak ludzie sie traktuja zaczyna mnie mdlic i dochodze do wniosku, ze pier...e taki biznes i wole byc sama. Wole miec przyjaciela na kawe i do kina ale od mojego zycia lapy z daleka!

46

Odp: Wyjście z żałoby po ex

wiesz, katyenn:  Ja też przed chwilą zerknęłam na nowy wątek, gdzie kolejna 'zagubiona' żali się, jaki to dylemat ją spotkał: mąż czy kochanek? Kochanek czy mąż? Ciężki wybór, biedna zagubiona duszyczka.. I przez chwilę też poczułam, że opadam z sił..

Pomimo całej świadomości, że tacy ludzie są i zawsze będą, to ciężko jest mi wykrzesać z siebie dla nich tą empatię na początku, bo pierwsza reakcja wiadomo..
Z drugiej strony, brak dojrzałości emocjonalnej nie jest zbrodnią i partner wbrew pozorom ma zawsze wybór- zostać z taka osobą czy męczyć się dalej. Gorzej gdy to wszystko rozgrywa się w 'podziemiu' i zanim wyjdzie na jaw mija dużo czasu, który jest tak naprawdę dla jednej osoby życiem w jakiejś iluzji szczęścia i wizji partnera/partnerki, którego nie ma..

Najbardziej rozsierdza mnie chyba to żałosne i pełne wyuczonej bezradności rozkładanie łapek w zdradzającego: "To było silniejsze ode mnie, a teraz jestem taki biedny..nie wiem co robić? sad buuu buu.."
Do tego pełen obłudy tekst: "Nie chcę stracić mojego aktualnego partnera (którego mam za jelenia, ale głupio tak zostać z niczym, gdyby z kochankiem nic nie wyszło)".


Wyciąganie wniosków, że nie warto być z nikim jest tak naprawdę karaniem siebie za sk.... jakie nas spotkało z czyjejś ręki i w ogóle nie powinno mieć miejsca, niestety jest to pierwsza, obronna reakcja psychiki i trzeba przez to przejść.

Najtrudniej jednak przyjąć do świadomości, że jednak zawsze były jakieś (małe lub większe) sygnały ostrzegawcze, które ignorowaliśmy, bo albo - nie mieliśmy w danym momencie dość siły psychicznej by stanowczo zareagować albo przymykaliśmy na to oczy, jak dziecko w reakcji na dantejskie sceny rozgrywające się między rodzicami w pewnym momencie "przechodzi nad tym do porządku dziennego" i z czasem staje się to jego 'drugą skórą' i automatyczną reakcją na "radzenie sobie" z czymś co przerasta.


Kat i ofiara..Oni zawsze się znajdą. Czasem zamieniają się rolami, czasem przez chwilę bywa sielanka, ale toksyczne wzorce zawsze wypłyną -kwestia czasu..

47 Ostatnio edytowany przez kattyen (2014-05-08 14:00:45)

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Wiem chyba o ktorym watku mowisz. Przeczytalam i wyszlam smile Nie na moje nerwy. Masz racje, ze to troche karanie samego siebie za sk....na. Nie stracilam nadziei, ze kiedys spotkam kogos z kim stworze zwiazek ale to juz nie bedzie zwiazek w ktorym bede potrafila duzo z siebie dac. Po prostu tak mysle na dzien dzisiejszy. Sparzylam sie cholernie i martwi mnie to, ze byc moze spotkam kiedys fajnego faceta i on bedzie przez to cierpial. Dlatego jak na razie wole przyjaciela, nie chce sie angazowac. Pozdrawiam

48 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-05-08 14:06:36)

Odp: Wyjście z żałoby po ex

To bardzo smutne kattyen..Taki związek na "pół gwizdka". To chyba faktycznie lepiej nie zaczynać niczego, dopóki się w pełni człowiek nie otworzy.
Ja też gdzieś po cichu ciągle jeszcze wierzę, a czasem mam to wszystko gdzieś.

49

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Dokladnie, lepiej sie wyleczyc zamiast nalepiac plastry w postaci kolejnego zwiazku. Zreszta chce pobyc sama, zobaczyc jak to jest kiedy robi sie rzeczy samemu, np. wyjezdza na wakacje smile Nie boje sie tego, juz to przegryzlam. Ja musze budowac wszystko od nowa, bo wyszlam z tego chorego zwiazku bez przyjaciol, stracilam chec do zycia. Teraz na nowo buduje swoje zycie i stwierdzam, ze idzie mi calkiem niezle. Chce pobyc troche singlem, kiedy widze jak ludzie sie traktuja, jak dookola mnie rozwlalaja sie zwiazki to seryjnie odechciewa mi byc z kimkolwiek. Powiem szczerze ja nigdy w zyciu nie widzialam szczesliwego malzenstwa ani zwiazku. Ja juz zjadlam zeby i stracilam tyle czasu na zwiazki, dawaniu z siebie ze mi sie odechciewa. Lubie swoje wlasne towarzystwo a to, ze mi wywalilo emocjonalne szambo po urwaniu kontaktow z exem to juz chyba tylko sprawa takiej prawdziwej zaloby, ktora wg mnie tak na prawde zaczyna sie, kiedy calkowicie zrywamy z kims kontakt. Zrozumialam, ze juz nigdy wiecej go nie zobacze i jako osoba wspoluzalezniona od osoby przemocowej wiem, ze to dobrze ale z drugiej strony moj organizm domaga sie toksyn. To chore, to jest rzeczywiscie rzucanie nalogu. Zreszta ja mam 36 lat i tak na serio na cholere mi facet? smile Jestem singielka z wyboru i chce nacieszyc sie zyciem, jestem niezalezna finansowo, mam swoje pasje, znajomych. Mysle, ze troche ciezko byloby mi teraz oddac swoja wolnosc i niezaleznosc dla kogokolwiek.

50

Odp: Wyjście z żałoby po ex

U mnie jest ten paradoks, że ja nie miałam pojęcia, że mam w sobie bardzo aktywne wzorce współuzależnienia do czasu ostatniego toksyka.
Dlatego wiem, że to było po coś i cholernie dużo się z tego o sobie nauczyłam, a to jest wiedza bezcenna, bo ona przerywa ten bieg wściekłego chomika w kołowrotku w tej swojej małej klatce, do której ogranicza się jego rzeczywistość.

Często skupiamy się na tym jak NIE POWINIEN nasz związek wyglądać i czego nie chcemy - i ok, ta wiedza jest bardzo ważne, tyle że..PP działa tak, że wkrótce, z takimi myślami, dostaniemy tego więcej - dowodów na istnienie właśnie takiej rzeczywistości.
Na tej samej zasadzie "wpadłyśmy" w toksynę, bo na ten moment to był nasz idealny model związku głęboko w podświadomości.
Prawo mówi - dostaniesz wszystko w co naprawdę wierzysz i pragniesz, więc dostaliśmy wink
Do kogo można mieć pretensje? Zresztą, nie o pretensje i żale tu chodzi.

Trzeba z tym uciekaniem od związków w ogóle bardzo uważać, bo to kolejna pułapka, w którą wpadamy z jednego wzorca, od którego uciekamy w kolejny -równie niszczący. A wkręcanie się w kolejne dogmaty (nawet te pozornie ograniczające ryzyko zranienia) nie jest ucieczką do przodu.

Nie ma lepszego sposobu niż zbudować mocne fundamenty, siłę psychiczną (nie mylić z budowaniem twierdzy wokół siebie) i nauczyć się ufać sobie. Bo jeśli ufam sobie, nic złego nie może mi się stać - nic, na co nie dawałabym przyzwolenia.
Tak samo jak nikt nie może nas zranić - to my nadajemy czyimś działaniom rangę i układamy z nich puzzle, żeby całość układanki mogła potwierdzić perspektywę z jakiej widzimy rzeczywistość. Jeśli mamy wzorce ofiary - zawsze będziemy dążyć do interpretowania faktów tak, by na końcu móc poczuć się jak ofiara.
Gdy jesteśmy od nich wolni - fakty są suchymi faktami, nie czujemy presji dorabiania do nich całej historii naszego "upodlenia", wykorzystania, bo nie mamy potrzeby poczuć się jak ofiara.
O ile łatwiej wtedy wejść z kimś w relacje i znowu zaufać.

Ja wolę podążać w tym kierunku wink

51 Ostatnio edytowany przez redapples (2014-05-08 15:35:25)

Odp: Wyjście z żałoby po ex
Elle88 napisał/a:

To bardzo smutne kattyen..Taki związek na "pół gwizdka". To chyba faktycznie lepiej nie zaczynać niczego, dopóki się w pełni człowiek nie otworzy.
Ja też gdzieś po cichu ciągle jeszcze wierzę, a czasem mam to wszystko gdzieś.

Dziewczyny, rozumiem doskonale morał płynący z tego wątku, jednak to forum nie jest wyrocznia i przytaczane przykłady bywają marginesem, faktycznie dość sporym, no ale marginesem. Tak się składa, ze pracuje miedzy facetami i sporo liczba tych ludzi jest stała w uczuciach do swoich zon, dziewczyn, rozmawiam z nimi na co dzień i sami krytykują wynaturzenia pewnych zachowań i wcale nie jest to dla nich norma, (skok w bok, brak szacunku itd.), fakt zdarzają się wyjątki, jak wszędzie.
Ważne jest by na pewnym etapie swojego życia nie ignorować sygnałów jakie dostajemy i szukać facet, który będzie dla Nas odpowiedni. Helllol, przecież jak idziemy do sklepu, zanim wybierzemy buty na jakaś ważna okazje, tych sklepów musimy trochę zwiedzić. Nie jest to analogia i możne słabe porównanie, ale nie chcemy się czuć jak w za ciasnych butach.

Martwię, ze ci najlepsi to już zajęci, bo przespałam gdzieś trochę życia i tkwiłam w tych ciasnych butach, Elle ale to Ty piszesz by zasiać gdzieś to ziarno, może w końcu nie będzie to chwast big_smile.
i to jest kwintesencja, ze zacytuje, bo potrafisz lepiej ubierać pewne rzeczy w słowa.

Nie ma lepszego sposobu niż zbudować mocne fundamenty, siłę psychiczną (nie mylić z budowaniem twierdzy wokół siebie) i nauczyć się ufać sobie. Bo jeśli ufam sobie, nic złego nie może mi się stać - nic, na co nie dawałabym przyzwolenia.

52

Odp: Wyjście z żałoby po ex

@ Elle, dobrze zdawac sobie sprawe jak zwiazek nie powinien wygladac i miec oczy otwarte, bo na pewno nie tak jak moj. Nie uwazam teraz ze jestem ubozsza w cokolwiek nie bedac w zwiazku. Nie uwazam rowniez, ze wszyscy porzadni faceci sa pozajmowani. Kiedys uwazalam, ze jestem definiowana przez pryzmat zwiazku. kolezanki, przyjaciolki tkwily i tkwia nadal w toksycznych zwiazkach, wiec ja tez tak robilam...bo chlopa trzeba miec. Bylam kiedys w osmioletnim zwiazku, nie bylo wyzwisk, bicia etc. wiem, ze po prostu spotkalam skoorwiela, ktory mna zamanipulowal i wyciagnal to, co najgorsze. Teraz to wiem! Mam dosyc zwiazkow i myslenia typu, kto ci szkalnke na starosc poda albo, ze kobieta bez faceta jest nic nie warta i trzeba byc w zwiazku. Nie mam ochoty ani planow na wiazanie sie z nikim i nie wydaje mi sie, ze to jakas pulapka. Robie sobie dluugie wakacje od plci przeciwnej smile

53

Odp: Wyjście z żałoby po ex

redapples: Ja tylko ubieram w słowa to, o czym i tak wszyscy wiemy, tylko zapominamy czasem wink

kattyen: Nie wiem czy dobrze się zrozumiałyśmy. Ja nie uważam, żeby do pełni szczęścia potrzebny był nam (kobietom) związek, tak samo dzieci, małżeństwo - to są wszystko "formy". Taka samą formą jest praca, wykonywany zawód, przynależność do jakiegoś kółka zainteresowań i mocna identyfikacja z tym.
Ale pomiędzy ślepą często identyfikacją a czerpaniem z czegoś radości, poczuciem spełnienia - jest spora przestrzeń, można uplasować się gdzieś po środku, nie trzeba definitywnie rezygnować z góry z czegoś, co kiedyś było przyczyną problemów. 
To tak jak z poparzeniem gorącą kawą.. Czy żeby kolejnym razem się nie poparzyć musisz wyrzucić drogi ekspress, omijać kafeterie szerokim łukiem i nigdy już nie wypić kubka kawy?
A może wystarczy po prostu następnym razem być bardziej uważnym na jej temperaturę przed wzięciem pierwszego łyka? wink

Jestem przeciwniczką skrajności.


Uważam, że można być spełnionym człowiekiem na wiele sposobów, w tym również pozostając bez stałego związku, sakramentu, dzieci, stałej pracy, etc. etc.
Ale jak zawsze, sedno leży w źródle takich wyborów: czy były 'wolne' i świadome, czy podszyte strachem przed ryzykiem i ewentualną porażką.

tylko tyle wink

54

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Elle doskonale cie zrozumialam, rzeczy ktore piszesz sa dla mnie oczywiste smile chodzi o to, ze ja nie skupialam sie na tym jak zwiazek mial nie wygladac i dlatego nie widzialam co sie dzieje. Jedyna nad czym sie skupialam to na dogadzaniu i wchodzeniu w doope beznadziejnemu, nudnemu trollowi bez poczucia humoru, ktory mial baaardzo niskie poczucie wartosci i wyzyl sie za to na mnie.Zabawne, bo mialam zamiar napisac w poprzednim poscie, ze zly zwiazek jest jak beznadziejna praca do ktorej nie masz ochoty chodzic.Po prostu stwierdzilam ostatnio, ze lepiej bawie sie bez faceta u boku. Jezeli spotkam na mojej drodze kogos wartosciowego to swietnie na razie nie mam parcia na zwiazek smile

55

Odp: Wyjście z żałoby po ex

No to ok, się zgadzamy smile

Dlatego ja powoli przywykam do myśli, że być może też będę sobie sama. I w świetle moich doświadczeń - opis partnera właściwie mogłabym przepisać za Tobą, też nie wydaje mi się to najgorsza opcją.

56 Ostatnio edytowany przez kattyen (2014-05-08 17:57:13)

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Moj byly to leniwy gnom, calymi dniami gnijacy przed kompem, ktory nie ma pojecia jak byc z kobieta. Nic do zaoferowania. Gosc, ktory wychowal sie bez ojca, czyli zero wzorca meskiego w zyciu,ktory nigdy nie byl w zwiazku z kobieta, uwielbiajacy filmy o superbohaterach, grajacy nalogowo w battlefield agresywny doopek z przerosnietym ego. Do tego socjopata i alkoholik, cala ich rodzina jakas dziwna, siostra wysoko postawiona policjantka (troche syfu jej narobilam, wzywajac gliny do domu kiedy jej braciszek mnie pobil), brat blizniak bez dziewczyny mieszkajacy ze swoja siostra, najlepsze jest to ze teraz wszyscy mieszkaja u siostry, brakuje tylko mamusi. W jego zyciu najwazniejsze jest relaksowanie i skupianie sie na wlasnym hobby i przyjaciolach, na ktorych slowa nie mozna powiedziec. Moi przyjaciele, ktorych niestety stracilam na zawsze byli banda gejow i doopkow. Po prostu czul sie przy nich niepewnie, bo mieli poziom, mieli hobby- wszyscy zajmujemy sie fotografia i sztuka. I co taki maly smierdzacy bobek mogl ze mna zrobic? Oddzielic mnie od przyjaciol, zaciagnac na swoje terytorium i zgnoic! Wszedzie, doslownie wszedzie palily sie czerwone lampki!!! Niestety spotkalam oszusta i socjopate, ktoremu dalam sie zmanipulowac i jestem na siebie o to wkoorwiona na maxa a najbardziej nie moge przebolec straty moich przyjaciol! Nigdy wiecej. Nie mam wzorca ofiary, po prostu sie nia stalam, bo nie sluchalam siebie, zignorowalam wlasna intuicje, bo uleglam presji srodowiska ...jaki przystojaniak, jak sie troszczy o ciebie, faceta trzeba miec, kobieta bez faceta to jakies dziwadlo. A... w doopie to wszystko mam teraz wink Nigdy nie ignorujcie czerwonych lampek ludziska, nigdy!

57 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-08 18:27:53)

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Ciekawi mnie to jak to sie dzieje. Gosc niczego nie prezentuje w zyciu, szczegolnie charakterem, mentalnością a kobiete sobie znajdzie i owinie wokół palca.

A doczytałem, że przystojniak.

58

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Mial niezla gadke i duzego, nie wiesz ze panny tylko na to leca (zart) wink Zgodnie z socjopatycznym schematem postepowania zrobil mi z mozgu galarete, zdarza sie.

59

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Zart nie zart, ale chyba jednak racja big_smile

60

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Tak, tu chodzi o "gadkę" i umiejętność obracania się wokół półprawd i niedopowiedzeń a w razie przyłapania na kłamstwie i nieścisłościach - odwracanie kota ogonem = robienie 'galarety' z mózgu i wmawianie przewrażliwienia i szukania problemów, "dziury w całym".

Najlepsze, że takiego psychopatę jego damski odpowiednik potrafi owinąć wokół palca i taki troll chodzi jak w szwajcarskim zegarku.
Potem - zgodnie ze schematem, żeby wzorzec mógł być odmalowany w pełni- to ona go rzuca, a on wyje do księżyca za utraconą miłością big_smile

Klasyczny scenariusz.
I tego im chyba wypada życzyć - spełnienia smile

61

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Dokladnie Elle, swietnie to ujelas, przewrazliwienia i dramy smile Udalo mu sie nawet zrobic ze mnie psychiczna i wyslac do terapeutki, sam sobie dolek wykopal bo ona mi uswiadomila i pomogla wyjsc z tego bagna.
The Pass zapomnialam napisac o kasie big_smile

62

Odp: Wyjście z żałoby po ex

To ja tez byłam wysyłana do lekarzy od głowy różnych big_smile


Ale diagnozę sam sobie dobrze postawił, jego głównym zarzutem do mnie było, że "jestem normalna" z miną pomieszanej dezaprobaty, rozczarowania z miną srającego kota na puszczy.
On sam- nudziarz nad nudziarze z kolei, miał się za kogoś absolutnie niesztampowego, a nawet czerstwe kawały z brodą palił jak nikt big_smile

Do tego - rasowy onanista, erotoman gawędziarz.. do udanego "seksu" wystarczył mu fakt, że ktoś patrzy jak robi sobie sam dobrze rączka i jęczy i wzdycha przy tym do kamerki big_smile
Każda jego poprzednia kobieta zrywała z nim z tego samego powodu - był beznadziejny w łóżku - za to oczekiwania względem partnerki nie z tej ziemi.
Kosmita big_smile

63 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-08 19:07:10)

Odp: Wyjście z żałoby po ex

A co w sytuacji kiedy owija wokół palca, ale nigdy nie obwinia? (chyba że siebie?)

Kasa, mięśnie i jeszcze mundur.

Kazda go zostawiała przez seks. Wyyy... niedobre wy.

64

Odp: Wyjście z żałoby po ex
thepass napisał/a:

A co w sytuacji kiedy owija wokół palca, ale nigdy nie obwinia? (chyba że siebie?)

Kasa, mięśnie i jeszcze mundur.

Nie musi obwiniać wprost i werbalizować tego.
Wyższa szkoła manipulacji, mój drogi.

65 Ostatnio edytowany przez kattyen (2014-05-08 19:11:51)

Odp: Wyjście z żałoby po ex

Czasami nawet zona i dzieci.
Musial miec wymagania wzgledem partnerki skoro Sam byl kiepski ???? Bidulek a my takie wredne, zeschizowane zouzy jestesmy. Ciekawe czemu tak nie chcieli nam dac odejsc skoro takie do doopy bylysmy.

Posty [ 1 do 65 z 96 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Wyjście z żałoby po ex

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024