I ja pamiętam piece kaflowe u mojej babci. Teraz ma ogrzewanie gazowe i krocie zimą płaci 
Za dzieciaka fajnie było się pleckami przytulić. No, ale żeby było ciepło trzeba go "odpalić".
Dagmarko narobiłaś mi ochoty na frytencje, ślinię się jak buldog
a nie mogę, dietkę trzymam...
Asiu, no pisałaś, że coś czytasz...chyba, że chodziło Ci o czytanie Naszego wątku 
Słonko gdzieś zaszło i noska nie wychyli. Hejo!!! Hop hop??!!!
Ja mam błogosławioną ciszę. Doceniam każdą minutę w samotności. Mąż z chłopakami do Bierdony pojechał. Nie pomyślcie, że wyrodną matką jestem...że dzieci na taki mróz dałam, ale młody jak raz dziennie się nie karnie dyliżansem to "chory" jest. Maniak po tatusiu
Lecę pozmywać, póki mam czas!