Hej!Marcin ja też uwielbiam wędzoną mieloną paprykę.Dostałam jej kilka puszeczek chyba meksykańskiej od ciotki.Nazywa się to Pimention de la Vera-jest pyyszna,pachnąca i nawet nie wiedziałam,że Kotanyi taka produkuje.
Natka-Ty jesteś młoda kobieta i boisz się,że Cię mięśnie będą bolały? Jako studentka jeździłam co roku z Concordii do Irlandii na truskawki albo jabłka.Truskawki rwało się na kolanach.Nieraz kolana mi spuchły,że nie mogłam nóg wyprostować.Ale co tam-da się z tym żyć,za to przecież płacą.
Wiesz,ludzie po studiach pracują nieraz ciężko fizycznie-tacy rehabilitanci-nie dość,że muszą masować nie zawsze czystych ludzi- a latem to ci ludzie nieraz tak się lepią,że nie da się olejki rozprowadzić.Masaż to cholernie ciężka fizyczna robota.I nie narzekają-pracując u mojego męża za 800 zeta.
Miriam-może gościowi chodziło o cukrzycę typu II? Co do typu pierwszego-nazywa się ją młodzieńczą,ale ja zachorowałam mając lat 22 a znam osoby,które zachorowały po 40 i po 50.
Ja jestem na diecie z powodu tego,że pewne produkty mi szkodzą,zaburzają glikemię.Wiadomo,że mnie dieta nie wyleczy bo moją trzustkę można wyciąć i rzucić psom.
Nie wiem kim jest Zięba.Czy to ktoś w rodzaju Jana Kwaśniewskiego? Tak mi się skojarzyło jak Natka napisała o diecie tłuszczowej.