Cayenne81 napisał/a:Mariola oglądam o tych dzieciach co zabrali w Nisku. Nie wiem jak ta opieka i cały ten system działa że odbiera się dzieci tym co nie trzeba.Tam gdzie patologia to się problemu nie dostrzega.
Też, jakiś czas temu, wgryzłam się w temat i moje zdanie było podobne do Waszego, ale im więcej czytałam artykułów na temat tej rodziny, tym więcej miałam wątpliwości czy faktycznie tak zupełnie bez powodu rodzinie tej odebrano dzieci. Zwróciłam też uwagę na to, że pod tymi artykułami, systematycznie pojawiają się negatywne komentarze pisane pod adresem rodziny Bałutów przez mieszkańców Niska. Dzisiaj już nie tylko negatywne komentarze są dostępne w sieci lecz również dość obszerne artykuły, ukazujące tę rodzinę w zupełnie innym świetle.
''Media skupiają się na tym, że sąd odebrał dzieci, a nikt nie widzi tego bagna dookoła. Sprawa nie jest tak jednoznaczna, jakby tego chciały media i politycy PiS.
Bałutowie mieszkają w bloku komunalnym, na 37 m razem z matką Sławomira, do której mieszkanie należy. Zanim w grudniu zapadła decyzja o odebraniu dzieci, sąd pół roku wcześniej ograniczył im władzę rodzicielską i ustanowił kuratora. Mieli posprzątać mieszkanie, usunąć z niego zwierzęta: trzy psy, królika, chomika i trzy akwaria. W mieszkaniu niesprzątanym od lat był skrajny bałagan, ciasnota i brud. Najstarsza dziewczynka chodziła do szkoły, ale nie jadła obiadów, często się spóźniała, nie miała odrobionych lekcji. Sąd postanowił, że musi mieć terapię - to zalecenie też nie zostało zrealizowane.
Zatrudniony został asystent rodziny, który miał Bałutów nauczyć, jak się opiekować dziećmi, jak zrobić porządek. Ale jego też nie wpuszczali do mieszkania - w listopadzie miał być pięć razy, udało mu się wejść tylko raz. Małżonkowie podczas kontroli wszczynali awantury.
Jedziemy do Niska. Rozmawiam z sąsiadami. Chętnie opowiadają, ale bez nazwisk. Boją się Sławomira: - Chodzi z gazem, z nożem. Jak można kogoś takiego bronić? - pyta jeden z nich. - Sławomir grozi, że nasze mieszkania zostaną podpalone, że zostaniemy zabici.
W mieszkanku, prócz matki Sławomira, mieszka jeszcze 25-letnia kobieta. Kim jest? Do sądu zgłosił się jej ojciec. Opowiedział, że córka od trzech lat mieszka u Bałutów.
- W tym mieszkaniu jest harem. Bardzo dobrze się stało, że sąd odebrał im dzieci - mówią sąsiedzi.
W sądowych aktach znalazły się m.in. zeznania administratorki innej kamienicy w Nisku. Mówi, że Katarzyna szukała w maju mieszkania do wynajęcia, bo mąż wyrzucił ją z domu, "niszczy ją psychicznie" i obwinia za to, że sąd zabrał im dzieci. Z zeznań administratorki wynika, że Katarzyna Bałut za wszystkie problemy obwinia 25-letnią kobietę, która z nimi mieszka. "Kiedy zapytałam ją, czy to prawda, że nawet w jej urodziny mąż nie spał z nią, tylko z tą drugą, nie zaprzeczyła" - czytamy w urzędowej notatce.
Od decyzji sądu o odebraniu dzieci Bałutowie się nie odwoływali. Rodzice nie interesują się najmłodszym dzieckiem. Ojciec nie odwiedzał go od 30 kwietnia, matka w czerwcu była trzykrotnie, a w lipcu ani razu mimo zachęt i próśb rodziny zastępczej - mówi sędzia Nowak.''
wyborcza.pl
Uważam, że ta sprawa ma drugie dno, dlatego też byłabym ostrożna w ferowaniu jednoznacznych wyroków.