A ja znowu o mojej mamie poględzę.Dziś dzwoniłam do niej z zapytaniem czy jej wnuczka może jutro po lekcjach przyjść do niej bo ja długo pracuję.
Oczywiście nie obyło się bez narzekania,że jedziemy a dziecko będzie miało zaległości i co w szkole nauczyciele powiedzą (swego czasu moja mama próbowała mi doradzić bym skłamała wychowaczyni,że moje dziecko jest chore i bym w żadnym wypadku nie mówiła,że jedziemy na narty.No bo ona oglądała w opiniotwórczych rozmowach w toku czy jakimś paradokumencie,że z powodu tego,że gimnazjalista przez tydzień nie przychodził do szkoły tylko pomagał przy pracach polowych rodzice zapłacili karę i dostali kuratora.Kiedy powiedziałam jej by się zastanowiła do czego mnie namawia-bym uczyła córkę,że kłamać to nic zlego-to się obraziła).Powiedziałam mamie,że spotkałam wychowaczynię w sklepie,powiedziałam,że jedziemy na narty,ta pozadrościła,powiedziała,że bez żadnych wyrzutów sumienia mamy jechać i wypoczywać i zyczyła nam dobrej zabawy.Na to mama,że pani bardzo tolerancyjna.No i innej beczki zaczęła mnie opierdzielać,że zostawiam jej psa na tydzień.Powiedziałam,że przecież rozmawiałyśmy,sama powiedziała,że trochę ruchu się jej przyda.Ale teraz zmieniła zdanie.
Ja to w sumie nie pamiętam by moja mama za coś mnie pochwaliła.Zawsze musi mieć o coś pretensję,zawsze krytykuje moje życie,pracę,wybory,sposób wychowywania córki.Pamiętam jak się przyczepiła kiedy musiałam w niedzielę iść do pracy,męża nie było i poprosiłam mamę by przyszła do mojej sześciolatki wtedy.Mama się spóźniała więc powiedziałam corce,że babcia zaraz przyjdzie a ja już wychodzę.Jaka była jazda,że dziecko sześcioletnie w domu zostawiłam samo na jakieś 10 minut. A ona powinna być ostatnią osobą,która to krytykuje bo zostawiła mnie samą jak miałam dwa lata śpiąca.Jak wróciła zastała mnie zwytą i zarzyganą.Jako trzylatka zostawałam sama na cztery,pięć godzin,jako siedmiolatkę moi rodzice zostawiali mnie z młodszą sąsiadką na noc a sami z sąsiadami szli na dancing.Kiedy jej to przypominam-foch.Ale ja jej przypominam to by jej uświadomić,że nie powinna mnie pouczać.
Mam ochotę wyjechać na koniec świata by za często z nią nie przebywać...