Marcin prawda smalec jest najlepszy do smażenia ale nie mogę bo zapach mnie odrzuca...
U nas najwięcej kasy idzie na napoje,sok.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Strony Poprzednia 1 … 652 653 654 655 656 … 764 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Marcin prawda smalec jest najlepszy do smażenia ale nie mogę bo zapach mnie odrzuca...
U nas najwięcej kasy idzie na napoje,sok.
agnesitas napisał/a:gojka102 napisał/a:A on podobno żywił się energią słoneczną
Gdybym ja przeszła na taką dietę, to by mnie trzeba było przez lupę szukać
AGA jesteś szczuplutka?
ja prawie nic nie jem ,waga stanęła na 58 kg i niech tak zawsze zostanie
Pigwa
Ja jem sporo, a ważę 55 kg.
Mam szybką przemianę materii, a i nerwy też robią swoje.
Mi smażone na smalcu śmierdzi,poza tym ja nie mogę jeść takich rzeczy.Na maśle klarowanym też nie powinnam,na maśle smażę córce i mężowi.Ja używam oleju kokosowego.
Jestem dziś cały dzień nakręcona tym wyjazdem.Oglądałam sobie pensjonacik i pokój,w którym będziemy mieszkać.Wygląda tak:
http://www.narty-wlochy.pl/hotele-i-apa … -residence
http://www.narty-wlochy.pl/hotele-i-apa … -residence
Będziemy we trójkę mieszkać w aparatamencie czteroosobowym bo nie było już trójek.Chce ktoś jechać? ![]()
Gojka fajny wyjazd ![]()
Gojka ja z Tobą jadę ![]()
Pensjonacik fajny,ale w sumie w górach,na nartach człowiek wraca tak zmęczony że marzy aby coś zjeść i położyć się spać byle gdzie ![]()
Jeśli jeszcze chodzi o wydatki,to wiem sama po sobie że na napoje idzie dużo kasy.Nawet jak od pewnego czasu zaczęłam ograniczać kupowanie niektórych napojów głównie dla siebie to raczej oszczędności w tym nie zauważyłam.
Marcin Ty sporo zaoszczędzisz własnie na kaszach,makaronach,pieczywie u mnie akurat na tym się nie da.Na samo pieczywo idzie mi w miesiącu ok 70 zł.
Zakupy duże jak mówiłam robię za 300-400 zł raz w miesiącu,jednak w ciagu tygodnia chodząc do sklepu u siebie i robiąc jeden wypad do marketu tez mi ok 300 zł idzie.
Nie mówiąc już o tygodniu gdy mój jest.Tylko u nas na jedzenie się nie żałuje.A zresztą co te pieniądze warte,dzisiaj poszłam do biedronki kupiłam 2 kaszki,kapsułki persila ,3 bułki,makaron i jedną wodę,zapłaciłam za to ponad 50 zl więc cóż pieniądze idą jak woda.
W poniedziałek poszliśmy do rela w niemczech,wydaliśmy 80 zł na nasze a zawartość to mała reklamówka w której była garstka słodyczy,2 płyny do płukania 3 żele pod prysznic.póki euro będzie stało wysoko to nie opłaca się tam na zakupy jechać.
Smażyłam zazwyczaj na oleju rzepakowym,ale od jakiegoś czasu schabowe,mielone itp smażę na smalcu bo to bardziej mi przypomina smak sprzed lat.
Oststnio oglądałam też że smalec wcale nie jest niezdrowy,to w mediach nas karmią głupotami żeby oczywiscie napędzić sprzedaż innych produktów.
Olej kokosowy używałam,ale no właśnie mi śmierdziało wszystko co na nim smażone.
A teraz pytanko,kto jadł syrop klonowy? Warto to kupić?
Ja jem syrop klonowy przeważnie z naleśnikami.
Aga a jakie to w smaku jest?podobne do czego?
Eee.tam Lena,nie przesadzaj.My jedziemy ok 10 rano,robimy sobie dwie przerwy-na jedzenie i picie,potem do hotelu,na basen albo do sauny-choć we Val di Sole to ja akurat nigdy na stoku nie zmarzłam-raczej jestem zgrzana:)
Czasem robimy sobie drzemkę godzinną a wieczorem wyjście na kolację.
Więc jakoś tak strasznie męcząco nie jest ![]()
Syrop klonowy to przysmak żydowski ![]()
Dodaje się go do wielu dań i je się też sam.Dla mnie mega słodki,smakuje nieco jak miód z mocnym dodatkiem czegoś ziołowego.Moje dziecko uwielbia,więc jak chcesz kupić dla dzieci to będzie im smakował:)
Gojka wyjazd super.
Mnie też trochę obrzydza zapach smalcu,ale schabowe na nim smażę.Jakoś mi nie pasuje do nich olej.
Ja mam pełno swoich soków.Napojów nie lubię.Syn z mężem czasem kupują.Ja tylko mineralną i czasem sok pomarańczowy.A i jeszcze w tych wydatkach jest jedzenie dla psów i kotów.
U mnie młodszy nie wszystko lubi to mu czasem robię coś osobno na obiad.Reszta je co jest.Nawet się kiedyś obrazili że koło niego skakam i mu coś osobno robię.No ale on jest b.szczupły a mąż ze starszym całkiem ładnie wyglądają. I tak im powiedziałam.
Masz rację Lena te pieniądze nic nie warte.Kupisz parę rzeczy na krzyż i pięc dych nie ma.
Syropu klonowego nie kupowałam nigdy.
mariola856 napisał/a:denerwje mnie to okreslenie patologia
kto to jest? biedniejsi? z trojka dzieci i wiecej? ludzie z
e wsi?Poznaj definicję rodziny patologicznej, a przestaniesz się denerwować.
Rodzina patologiczna to taka rodzina, w której oboje lub jedno z rodziców jest alkoholikiem, przestępcą, to rodzina w której obecna jest przemoc domowa i brak właściwych wzorców życia rodzinnego.
To, że rodzina jest biedna, nie znaczy, że patologiczna. Patologiczne są zachowania jakie rodzina przejawia. Jeżeli jest to biedna, ale kochająca się rodzina, która nie przejawia zachowań patologicznych, to nie można mówić , że jest rodziną patologiczną.niki71 napisał/a:Mariola oburzyłaś się na określenie patologia.U nas taka rodzina jest,oboje nie pracują i ośmioro dzieci.To jest normalne żeby mieć tyle dzieci jak się nie ma stałego dochodu?Tatuś coś tam zarobi dorywczo,pół przepije.Resztę opieka daje.
Znam podobną rodzinę. Dziewczyna cztery lata młodsza ode mnie, poznałam ją gdy miała niespełna trzydzieści lat i siedmioro dzieci. Mąż alkoholik, który znęcał się nad rodziną nie tylko psychicznie ale i fizycznie. Więcej nie pracował niż pracował, a jeśli nawet pracował to po kilku miesiącach był wyrzucany za alkoholizm. Pomagała rodzina, sąsiedzi, instytucje państwowe. Cztery lata temu, pan tatuś odszedł od rodziny i związał się z kochanką (wiem, brzmi to kuriozalnie). Wtedy pani żona postanowiła wystąpić o eksmisję męża, założyła mu sprawę na policji, sprawę o alimenty. CPR i MOPS w ramach pomocy załatwiły dziewczynie możliwość darmowego uczęszczania do prywatnego liceum (miała tylko podstawowe wykształcenie), oraz w ramach jakiegoś unijnego projektu mogła wybrać sobie jeden z kilku kursów, za który nic nie płaciła. Dziewczyna zdecydowała się na kurs opiekuna osób starszych, otrzymała również zapewnienie, że jak skończy ten kurs znajdzie się dla niej praca. Niestety, nie umiała docenić tego, co dostała za friko. W szkole była dwa razy i więcej się nie pokazała, a z kursu zrezygnowała, bo jak stwierdziła, to nie jej bajka. W krótkim czasie wycofała również oskarżenie złożone na męża na policji i przyjęła go z powrotem pod dach. Od tego czasu minęły cztery lata, a jedyne co się zmieniło w tej rodzinie to to, że doczekali się kolejnej trójki dzieci i dzisiaj mają ich dziesięcioro. Mąż jak pił tak pije, jak się znęcał nad rodziną tak się znęca nadal, nigdzie nie pracuje i nie robi nic by tę pracę znaleźć. Z drugiej strony, po co ma szukać jak lada moment dostanie od państwa 4500 złotych? Miał mniej i nie szukał to tym bardziej nie będzie szukał teraz.
PIGWA napisał/a:Nutka 23 napisał/a:No jak jadę do biedronki to zawsze płace z 200-300 zł..
A gojka co to za dieta?NATKA co tam aż za tyle kupujesz?
daj spokój,jesteś bardzo rozrzutnaPigwa, nie wierzę, że wydajesz na tydzień mniej niż Natka skoro masz na utrzymaniu pięć osób (córkę i jej rodzinę). Ja, wydaje tygodniowo na zakupy (jedzenie, drobna chemia) mniej więcej tyle co Natka, i zastanawiam się, gdy tak zarzucacie Natce rozrzutność, co Wy jadacie, że ta kwota wydaje Wam się tak ogromna? Zaznaczam, moja rodzina cudów nie jada...
Ja nie robię zakupów ale na jedzenie tygodniowo 300zł to na pewno nie wydajemy
oni kolacje i śniadania jedzą u siebie,to kupują sami
Lena
Coś ala miód lipowy.
Ja jeszcze czasem dodaję do sosu.
Schabowe smażę czasem na oleju kokosowym i smakuje mi, ale oststnio używam olej z orzechów arachidowych.
PIGWA napisał/a:agnesitas napisał/a:Gdybym ja przeszła na taką dietę, to by mnie trzeba było przez lupę szukać
AGA jesteś szczuplutka?
ja prawie nic nie jem ,waga stanęła na 58 kg i niech tak zawsze zostaniePigwa
Ja jem sporo, a ważę 55 kg.
Mam szybką przemianę materii, a i nerwy też robią swoje.
to tak jak i ja AGA
wystarczy trochę stresu i nie jem prawie nic
teraz już nie lecę z wagi bo już się trochę martwiłam
Mi smażone na smalcu śmierdzi,poza tym ja nie mogę jeść takich rzeczy.Na maśle klarowanym też nie powinnam,na maśle smażę córce i mężowi.Ja używam oleju kokosowego.
Jestem dziś cały dzień nakręcona tym wyjazdem.Oglądałam sobie pensjonacik i pokój,w którym będziemy mieszkać.Wygląda tak:
http://www.narty-wlochy.pl/hotele-i-apa … -residence
http://www.narty-wlochy.pl/hotele-i-apa … -residenceBędziemy we trójkę mieszkać w aparatamencie czteroosobowym bo nie było już trójek.Chce ktoś jechać?
GOJKA nigdy nie byliśmy na zimowym wyjezdzie!
nie mamy żadnych sportowych butów,kombinezonów,sprzętu
Moja córka też je z naleśnikami,dodaje do herbaty,mleka,kanapek.
Moje kuzynowstwo jada z plackami na słodko,smarują tym piernika,wafle ryżowe,dodają do wody,kawy.
Pigwa
Ja przy większych nerwach, teź nie potrafię nic przełknąć.
Gojka
Z kawą jeszcze nie próbowałam.
Mówisz Aga że jak miód? Hmm to się zastanowię bo ja miód to tylko do jabłek pieczonych albo ciasta daje.
Niki a no z ki m bym nie rozmawiała to każdy mówi że pieniądze nic nie warte.
Może gdyby wrócily czasy komuny gdzie w sklepach nic nie było to ludzie zyli by inaczej?
Wtedy nawet śmietana lepiej smakowała,pepsi była o niebo lepsza,a smak schabowych tez zupełnie inny niż teraz.
Dzisiejszy świat nastawiony jest na konsumpcjonizm,ale jak tu nie brać jak z każdej strony ładne opakowania,promocje,zachęty ![]()
Kiedys tego nie było ale za to nikt mi nie odbierze wspomnień jak smakowały pomarańcze w tamtych czasach,albo lody kupowane w termos,czy woda z syfonu.
u nas obiad jest jednodaniowy
w sobotę zazwyczaj robimy rosół z dużej wiejskiej kury+ skrzydła indyka i wołowina
w niedziele też rosół+np schabowe
z tego rosołu mąż odlewa w słoje i jest barszczyk czerwony,czasem pomidorowa
z mięsa robimy uszka,pierogi,krokiety
jak nie ma rosołu pieczemy karczek + kluski śląskie na dwa dni
to tak dużo nie kosztuje
ja tu nie wliczam chemii,napoi,tylko obiady
przecież chemii nie kupuje się co tydzień,teraz tyle mi przywiezli wszystkiego z holandi że mi starczy na bardzo długo
Nutka jestes po prostu rozrzutna, tyle kasy na jedzenie i na chemie wydawac na 3 osoby tygodniowo,
u mnie idzie roznie na jedzenie, do 500 zl na miesiąc
W takim razie większość tu takich rozrzutnych.
A tak na poważnie, to nie Natka żyje rozrzutnie, to raczej Ty żyjesz skromnie. Jak podzielisz 500zł na 4 tygodnie to wychodzi 125zł tygodniowo. Jak podzielisz to przez 7 dni, to na jeden dzień wychodzi 17,85zł. Jak podzielisz to na cztery osoby, to dzienna stawka na jedną osobę w Twojej rodzinie wynosi 4zł 46grł. Niezmiernie trudno jest mi sobie wyobrazić, że za taką stawkę dzienną można utrzymać 4-osobową rodzinę, nawet jeśli ma się swoje warzywa i owoce. A jeśli można, to jest to życie na granicy ubóstwa i tak być nie powinno.
Ja wydaję ok. 200 zł na dwie osoby na jedzenie, bo swego czasu zbieraliśmy paragony.
Was jest dwoje to 200, u mnie, u Niki czy Leny jest troje to 300zł , i z tym się zgodzę.
Ja tam nie liczę za bardzo ile wydaję na jedzenie.Kupuję co jest potrzebne i już.
Ale tak mniej więcej to jest pewnie ok.300 zł na tydzień.
No, czyli standarcik.
Zakupy duże jak mówiłam robię za 300-400 zł raz w miesiącu,jednak w ciagu tygodnia chodząc do sklepu u siebie i robiąc jeden wypad do marketu tez mi ok 300 zł idzie.
Czyli, kolejny standarcik... ![]()
ja tu nie wliczam chemii,napoi,tylko obiady
Dlaczego nie wliczasz? Natalia wliczyła!
Śniadań, kolacji nie jecie? Kawy nie pijecie?
przecież chemii nie kupuje się co tydzień,teraz tyle mi przywiezli wszystkiego z holandi że mi starczy na bardzo długo
Ty nie kupujesz, my niestety kupujemy...
w sobotę zazwyczaj robimy rosół z dużej wiejskiej kury+ skrzydła indyka i wołowina
w niedziele też rosół+np schabowe
z tego rosołu mąż odlewa w słoje i jest barszczyk czerwony,czasem pomidorowa
z mięsa robimy uszka,pierogi,krokiety
jak nie ma rosołu pieczemy karczek + kluski śląskie na dwa dni
to tak dużo nie kosztuje
Teraz podlicz ile Cię ten sobotni obiad kosztuje...
Jeśli ja za zdechłego kurczaka płacę ponad 10 zł to Ty za wiejską kurę płacisz więcej. Skrzydła z indyka u mnie są po 7,60 za kg (na kilogram wchodzą dwa). Wołowina? Drażliwy temat, z uwagi na jej cenę: szponder wołowy 24,90 zł za kilogram, udziec wołowy 32,90 zł, antrykot z kością 31,99 zł.
Dolicz cenę schabu z następnego dnia, cenę mięsa do pierogów, cenę karczka, dolicz ziemniaki, produkty na surówkę, chleb który kupujesz w ciągu tygodnia, produkty na śniadanie i kolację, masło, kawę, herbatę, dolicz chemię, którą musiałabyś kupić gdyby Ci nie przywieźli (Natalia musi kupić), a okaże się, że Natalia wcale nie jest taka rozrzutna jak piszesz. ![]()
U nas najwięcej kasy idzie na napoje,sok.
Nie kupuj kolorowych napoi i soków, bo to najgorsze świństwo! Po co truć rodzinę i jeszcze płacić za to ciężkie pieniądze?
Wyjęłam z portfela dwa rachunki, z wczoraj i dzisiaj. Rarytasów na tych rachunkach nie ma, podstawowe produkty potrzebne do zrobienia obiadu, kolacji i śniadania.
Rachunek z wczoraj:
obiad - 1kg ziemniaków 1,20zł
- 2 piersi 7,40zł
- słonina 4zł (przetapiam na smalec)
- kapusta i 2 marchewki na surówkę 2,50zł
kolacja: - chleb 2,60zł
- polędwica surowa wędzona 35dkg 8,40zł
śniadanie: - ser żółty królewski 135 g 3,60zł
- 2 bułki młodemu do szkoły 0,70zł
- chleb z dnia poprzedniego
oprócz tego: - 2 wody gazowane 3zł
- 2 banany 1,50zł
- 2 jogurty Jogobella 2,00zł
razem 36,90zł
Rachunek z dzisiaj:
obiad - frytki 4zł
- morszczuk 10zł
kolacja: - chleb tostowy 3zł
- pieczarki 1,5zł
- por 2zł
śniadanie - 1/2 chleba 1,5zł
- jajka 4zł
- 2 bułki młodemu do szkoły 0,70zł
- 6 plastrów szynki gotowanej 2,50zł
oprócz tego - mandarynki 1kg 4zł
- mleko 2,50zł
razem 35,70zł
Wciągu dwóch dni wydałam 72,60zł, a cudów nie nakupowałam!
W wydatkach tych nie ma nic z chemii, nie ma kawy, herbaty, łakoci, które też czasami młodemu kupuje. Są tylko podstawowe produkty niezbędne na trzy główne posiłki, czyli bez szaleństwa! Jestem więcej niż pewna, że jutro ubędzie mi z portfela kolejne 30-40zł, a to będzie już ponad 100zł w ciągu trzech dni, a do końca tygodnia daaaaaleko.....
Czy to znaczy, że jestem rozrzutna?
Gojka ja z Tobą jadę
Pensjonacik fajny,ale w sumie w górach,na nartach człowiek wraca tak zmęczony że marzy aby coś zjeść i położyć się spać byle gdzie
Jeśli jeszcze chodzi o wydatki,to wiem sama po sobie że na napoje idzie dużo kasy.Nawet jak od pewnego czasu zaczęłam ograniczać kupowanie niektórych napojów głównie dla siebie to raczej oszczędności w tym nie zauważyłam.
Marcin Ty sporo zaoszczędzisz własnie na kaszach,makaronach,pieczywie u mnie akurat na tym się nie da.Na samo pieczywo idzie mi w miesiącu ok 70 zł.Zakupy duże jak mówiłam robię za 300-400 zł raz w miesiącu,jednak w ciagu tygodnia chodząc do sklepu u siebie i robiąc jeden wypad do marketu tez mi ok 300 zł idzie.
Nie mówiąc już o tygodniu gdy mój jest.Tylko u nas na jedzenie się nie żałuje.A zresztą co te pieniądze warte,dzisiaj poszłam do biedronki kupiłam 2 kaszki,kapsułki persila ,3 bułki,makaron i jedną wodę,zapłaciłam za to ponad 50 zl więc cóż pieniądze idą jak woda.
W poniedziałek poszliśmy do rela w niemczech,wydaliśmy 80 zł na nasze a zawartość to mała reklamówka w której była garstka słodyczy,2 płyny do płukania 3 żele pod prysznic.póki euro będzie stało wysoko to nie opłaca się tam na zakupy jechać.Smażyłam zazwyczaj na oleju rzepakowym,ale od jakiegoś czasu schabowe,mielone itp smażę na smalcu bo to bardziej mi przypomina smak sprzed lat.
Oststnio oglądałam też że smalec wcale nie jest niezdrowy,to w mediach nas karmią głupotami żeby oczywiscie napędzić sprzedaż innych produktów.
Olej kokosowy używałam,ale no właśnie mi śmierdziało wszystko co na nim smażone.A teraz pytanko,kto jadł syrop klonowy? Warto to kupić?
LENKA a do czego on służy?
to środek leczniczy czy spożywczy?
Eee.tam Lena,nie przesadzaj.My jedziemy ok 10 rano,robimy sobie dwie przerwy-na jedzenie i picie,potem do hotelu,na basen albo do sauny-choć we Val di Sole to ja akurat nigdy na stoku nie zmarzłam-raczej jestem zgrzana:)
Czasem robimy sobie drzemkę godzinną a wieczorem wyjście na kolację.
Więc jakoś tak strasznie męcząco nie jest
Syrop klonowy to przysmak żydowski
Dodaje się go do wielu dań i je się też sam.Dla mnie mega słodki,smakuje nieco jak miód z mocnym dodatkiem czegoś ziołowego.Moje dziecko uwielbia,więc jak chcesz kupić dla dzieci to będzie im smakował:)
to już nie dla mnie ten syrop klonowy!
nie cierpię miodu a to jest słodkie!
mariola856 napisał/a:Nutka jestes po prostu rozrzutna, tyle kasy na jedzenie i na chemie wydawac na 3 osoby tygodniowo,
u mnie idzie roznie na jedzenie, do 500 zl na miesiącW takim razie większość tu takich rozrzutnych.
![]()
A tak na poważnie, to nie Natka żyje rozrzutnie, to raczej Ty żyjesz skromnie. Jak podzielisz 500zł na 4 tygodnie to wychodzi 125zł tygodniowo. Jak podzielisz to przez 7 dni, to na jeden dzień wychodzi 17,85zł. Jak podzielisz to na cztery osoby, to dzienna stawka na jedną osobę w Twojej rodzinie wynosi 4zł 46grł. Niezmiernie trudno jest mi sobie wyobrazić, że za taką stawkę dzienną można utrzymać 4-osobową rodzinę, nawet jeśli ma się swoje warzywa i owoce. A jeśli można, to jest to życie na granicy ubóstwa i tak być nie powinno.Martainn napisał/a:Ja wydaję ok. 200 zł na dwie osoby na jedzenie, bo swego czasu zbieraliśmy paragony.
Was jest dwoje to 200, u mnie, u Niki czy Leny jest troje to 300zł , i z tym się zgodzę.
niki71 napisał/a:Ja tam nie liczę za bardzo ile wydaję na jedzenie.Kupuję co jest potrzebne i już.
Ale tak mniej więcej to jest pewnie ok.300 zł na tydzień.No, czyli standarcik.
Cayenne81 napisał/a:Zakupy duże jak mówiłam robię za 300-400 zł raz w miesiącu,jednak w ciagu tygodnia chodząc do sklepu u siebie i robiąc jeden wypad do marketu tez mi ok 300 zł idzie.
Czyli, kolejny standarcik...
PIGWA napisał/a:ja tu nie wliczam chemii,napoi,tylko obiady
Dlaczego nie wliczasz? Natalia wliczyła!
Śniadań, kolacji nie jecie? Kawy nie pijecie?PIGWA napisał/a:przecież chemii nie kupuje się co tydzień,teraz tyle mi przywiezli wszystkiego z holandi że mi starczy na bardzo długo
Ty nie kupujesz, my niestety kupujemy...
PIGWA napisał/a:w sobotę zazwyczaj robimy rosół z dużej wiejskiej kury+ skrzydła indyka i wołowina
w niedziele też rosół+np schabowe
z tego rosołu mąż odlewa w słoje i jest barszczyk czerwony,czasem pomidorowa
z mięsa robimy uszka,pierogi,krokiety
jak nie ma rosołu pieczemy karczek + kluski śląskie na dwa dni
to tak dużo nie kosztujeTeraz podlicz ile Cię ten sobotni obiad kosztuje...
Jeśli ja za zdechłego kurczaka płacę ponad 10 zł to Ty za wiejską kurę płacisz więcej. Skrzydła z indyka u mnie są po 7,60 za kg (na kilogram wchodzą dwa). Wołowina? Drażliwy temat, z uwagi na jej cenę: szponder wołowy 24,90 zł za kilogram, udziec wołowy 32,90 zł, antrykot z kością 31,99 zł.
Dolicz cenę schabu z następnego dnia, cenę mięsa do pierogów, cenę karczka, dolicz ziemniaki, produkty na surówkę, chleb który kupujesz w ciągu tygodnia, produkty na śniadanie i kolację, masło, kawę, herbatę, dolicz chemię, którą musiałabyś kupić gdyby Ci nie przywieźli (Natalia musi kupić), a okaże się, że Natalia wcale nie jest taka rozrzutna jak piszesz.Nutka 23 napisał/a:U nas najwięcej kasy idzie na napoje,sok.
Nie kupuj kolorowych napoi i soków, bo to najgorsze świństwo! Po co truć rodzinę i jeszcze płacić za to ciężkie pieniądze?
MIRIAM jak mówiłam ja zakupów nie robię,nie kupujemy masła klarownego,kozich serów,mamy obiady tradycyjne
wędliny się nie kupuje,mąż piecze karczek schab,boczek
obiad sobotnio-niedzielny coś tam kosztuje,tylko z tego są pierogi,uszka,krokiety i jakaś zupa to jednak nie wychodzi drogo,tylko trzeba się pobujać z robieniem tych dań
Wyjęłam z portfela dwa rachunki, z wczoraj i dzisiaj. Rarytasów na tych rachunkach nie ma, podstawowe produkty potrzebne do zrobienia obiadu, kolacji i śniadania.
Rachunek z wczoraj:
obiad - 1kg ziemniaków 1,20zł
- 2 piersi 7,40zł
- słonina 4zł (przetapiam na smalec)
- kapusta i 2 marchewki na surówkę 2,50złkolacja: - chleb 2,60zł
- polędwica surowa wędzona 35dkg 8,40zł
śniadanie: - ser żółty królewski 135 g 3,60zł
- 2 bułki młodemu do szkoły 0,70zł
- chleb z dnia poprzedniego
oprócz tego: - 2 wody gazowane 3zł
- 2 banany 1,50zł
- 2 jogurty Jogobella 2,00zł
razem 36,90złRachunek z dzisiaj:
obiad - frytki 4zł
- morszczuk 10zł
kolacja: - chleb tostowy 3zł
- pieczarki 1,5zł
- por 2zł
śniadanie - 1/2 chleba 1,5zł
- jajka 4zł
- 2 bułki młodemu do szkoły 0,70zł
- 6 plastrów szynki gotowanej 2,50zł
oprócz tego - mandarynki 1kg 4zł
- mleko 2,50zł
razem 35,70złWciągu dwóch dni wydałam 72,60zł, a cudów nie nakupowałam!
W wydatkach tych nie ma nic z chemii, nie ma kawy, herbaty, łakoci, które też czasami młodemu kupuje. Są tylko podstawowe produkty niezbędne na trzy główne posiłki, czyli bez szaleństwa! Jestem więcej niż pewna, że jutro ubędzie mi z portfela kolejne 30-40zł, a to będzie już ponad 100zł w ciągu trzech dni, a do końca tygodnia daaaaaleko.....Czy to znaczy, że jestem rozrzutna?
nie wiem co ci odpowiedzieć,ja wczoraj kupiłam tylko chleb
jest pieczony karczek to masło nie potrzebne tylko chrzan
mój nie kupuje całego wózka,robi zakupy w różnych miejscach
ziemniaki,warzywa,jajka ze wsi
powiem mężowi by zapisywał ile idzie na jedzenie
ja osobiscie żyje powietrzem!
mój wczoraj wróciłi się trzepał co jadłam bo tyle karczku w lodówce
2 razy wzięłam sobie do sklepu po dwie kanapki i finito
nie będę jadła na siłę bo on tak chce
Ja oleju kokosowego jakiś czas używałem ale przestałem, bo niektóre potrawy za bardzo przechodzą smakiem kokosa co mi nie pasuje. Używam tylko do dań azjatyckich gdzie ten posmak jest porządany. A tak to smalec, bo ma smak najbardziej neutralny ze wszystkich olei. Zresztą rzadko jem smażone, raczej pieczone, czy duszone lub z wolnowara. Ten ostatni sposób jest najprostszy bo wrzucasz składniki na parę godzin zapominasz. Nic się nie przypali, nie wygotuje, bo temperatura jest na tyle niska, że potrawa nie bulgoce. Ja mam jakieś 200 metrów od siebie hurtownię mięsną. Sprzedają też ilości detaliczne, ale trzeba tam iść koło 5. Mają często sporo taniej niż normalnie w sklepach i codziennie świeże, bo większość gastronomii tam się zaopatruje. Cielęcinę i wołowinę kupuję z jednej frimy Agrofirma Witkowo, bo mają tam mięso z hodowli krów karmionych trawą i ras mięsnych. I nie jest wcale droższa niż ta w marketach. Kosztuje tyle samo w zasadzie. Ale nie kupuję polędwicy tylko tańsze, lekko tłustsze części bo są po prostu smaczniejsze. Chemię kupuję raczej rzadko. Raz na miesiąc może, czasami rzadziej. Zależy co. Generalnie jak ktoś jest na diecie to wbrew pozorom wydaje się mniej pieniędzy na jedzenie. A mit jest taki, że dieta jest droga. Nie jest. Jak się wliczy cały śmieć jaki kupuje się przy okazji, wychodzi, że wydaje się mniej.
Miriam naprawde nie rozumiesz ze chodzi nie o to jakie kto sumy wydaje na jedzenie jesli na to go stac i lubi zjesc rozne rzeczy tylko o to ze Natka tak placze ze nie ma kasy a potem wydaje spore sumy na czasem cos niepotrzebnego. Ale ja mysle ze ona tylko tak mowi i ze kasy jej nie brakuje, z38 nas WKRECA na kazdym kroku a mąż tez jest w porzadku.
Stac kogoś niech wydajeynawet i dwa tysiace na jedzenie, jego sprawa bo go stac!
A teraz te 50 zl to jest nic nieiwarte, kupi sie pare rzeczy i po kasie.
Dubieniecki byl zieciem ale zmarlego bylego prezydenta.
a ja zyje skromnie nie powiedzialam ze nie
poza tym zaznaczylqm ze duzo produktow mamy swoich np te ziemniaki na obiad
jak dojdzie moja pensja to będziemy wydawać napewno wiecej na jedzenie
nie zazucilam tobie rozrzutnosci tylko Natce z tego co pisze jak gospodaruje tym co ma
bo mówi na to nie mam, dla dziecka nie mam na krople a na nowe sprzety mam do domu
no widzisz ja do tego wydawqlam ostatnie 1.5 roku jeszcze sporo na dzieci, na leki bo musialam i na wyjazdy , teraz na szczepionke i musi mi starczyc
nie zazucilam tobie rozrzutnosci tylko Natce z tego co pisze jak gospodaruje tym co ma
bo mówi na to nie mam, dla dziecka nie mam na krople a na nowe sprzety mam do domu
Tutaj się Mariola zgodzę.
Zwłaszcza jak sobie przypomnę wcześniejsze wpisy Natki,np gdy jej pisałam kiedyś jakoś ze 2-3 miesiące temu żeby prywatnie poszła do okulisty, a nie czekała do października.
Nie miała pieniędzy,a za chwilę kupują samochód.Więc dla mnie w taki przypadku coś jest nie tak.
Nie licząc jedzenia,są rzeczy ważne i ważniejsze.Z tych mniej ważnych trzeba czasem zrezygnować lub odsunąć je w czasie.
Bo mając do wyboru wziąć kredyt na samochód,a iść z dzieckiem prywatnie do lekarza to najpierw załatwiam to drugie.Zwłaszcza że samochód był i jeździł,można było się wstrzymać jakiś czas.
Życie jest drogie.JA mam swoje jajka,ziemniaki,warzywa przetwory a i tak mimo to dużo kasy na żywność idzie.Owszem można było by ponad polowę wydać ale no nie zamierzam karmić dzieci najtańszą pasztetową czy mielonką.
Dzisiaj pójdę na obiad rybę kupić to bęzie kosztować ponad 20 zł,do tego chleb,bułki itp i 30 zł minimum pójdzie.
Marcin mówisz 200 zł to się zgodzę,ale doliczyłeś koszty wydane na córkę? Wiesz pampersy itp?
Miriam,niestety maż tylko takie pije nie wypije nic innego...
tak mariola wkręcam was że wszystkim ![]()
A na auto jest kredyt a nie za oszczędność...
wtedy maż nie chciał bym szla prywatnie wojna była to czekałam i co myślisz że nie żałuje,tylko co Ty możesz wiedzieć.
A ty mariola sobie przypomnij jak maż pojechał zagranice zostawiając ciebie bez grosza...
Marcin mówisz 200 zł to się zgodzę,ale doliczyłeś koszty wydane na córkę? Wiesz pampersy itp?
Nie. Bo tak jak napisałem pisałem o wydatkach na jedzenie. Nie innych;)
życie jest drogie a jedzenie najbardziej
nawet porównać vat na wozki to 22 procent a na trumny 8☺
Marcin a ile ci idzie na pampersy itp
Całkiem bez grosza jej nie zostawil,po za tym pojechał zarobić.
Natka w sumie nawet jak mąż nie chciał żebyś prywatnie szła,to czego sama decyzji nie podjęłaś żeby jednak iść?
NAjwyżej przez miesiąc nie pił by napojów.
lena oczywiście że mogłam,ale wiem czym by się to skończyło ale teraz sama chce by dziecko szło prywatnie...
Cayenne81 napisał/a:Marcin mówisz 200 zł to się zgodzę,ale doliczyłeś koszty wydane na córkę? Wiesz pampersy itp?
Nie. Bo tak jak napisałem pisałem o wydatkach na jedzenie. Nie innych;)
Własnie ![]()
Wiem dzieciaczek trochę kosztuje,U Was jest oszczędność na mleku.
Ja na mleko i pampersy miesięcznie wydawałam ok. 200 zl.Bez ubrań itp.
Mariola vat chyba tylko u nas taki wysoki na dzieci,w niektórych krajach jest zerowy.
Powiem tak. Na pampersy wydałem do tej pory chyba z 70 zł. Bo dostałem masę pampersów po tych jak się mała urodziła. A to w pracy ktoś kupił, a to dziadki kupiły, a to jacyś znajomi co przyszli z wizytą. Raz kupiłem w Netto jak była promocja 3 wielkie paki za 70 zł. I cały czas t pampersy mam. Ubranek nie kupiłem prawie żadnych bo wszystko dostaliśmy. Znajomi po swojej córeczce przywieźli nam 3 wielkie kartony ubranek. Teraz ja je składam do worków próżniowych i też komuś oddam. Wanienki dostaliśmy od znajomych po ich dzieciach. Na małą tak naprawdę wydajemy tylko na kosmetyki i szczepionki. Póki co innych kosztów nie było. Takich mamy znajomych, że NIC nie musieliśmy kupować bo poprzynosili też zabawki. Mamy też fajny sklep "Angielskie bibeloty" gdzie są używane, a czasem nowe rzeczy za grosze. Kupiliuśmy np. taki "usypiacz" Fisher Price za 20 zł. niedozwolony link
Byliśmy z małą na badaniach bo nie robi tej kupki. Wszystkie badania idealne. Jelita pracują, a ona robić nie chce. Kazała więc lekarka wprowadzić probiotyk i dać czopka. Zrobiła i dalej nie robi. Nie wiadomo o co chodzi.
na prezerwatywy 7 procent wynosi vat
To fajnie że duzo dostaliście.
Ja w sumie też miałam duzo od kogoś,no ale pampki sie w końcu skonczyły i trzeba było kupować,a potem jakieś kaszki,słoiczki itp.
Na początku miałam fioła na punkcie zabawek fishera ale potem doszłam do wniosku że wszystkie sa robione na jedno kopyto i przestałam kupować.
Marcin z tą kupką hmmm zastanawiające i dziwne.
A jakąś wodę do picia dajecie? Może pomoże?
no widzisz a mi siostra wypomniala ciuchy po swojej córce ..
lena to jak ty robila że na mleko szło ci 200 zł? chodzi mi na te modyfikowane...
marcin dziwne z kupką,moja mala jak nie chciała mi zrobić kupy to dawałam wody,herbaty z kopru włoskiego...a może twoja żona coś jej?
NAtka 200 zł na pampersy i mleko.
Mleko za jakies wtedy 13 zł za karton,a opakowan z 10.Pampersy zazwyczaj 2 duże paczki na miesiąc.Różne raz pampersy,raz dada zalezy od promocji.
Marcin z tą kupką hmmm zastanawiające i dziwne.
A jakąś wodę do picia dajecie? Może pomoże?
Dajemy i nic to nie daje. Najdziwniejsze jest to, że ona non stop jest zadowolona. Nie widać, żeby ją coś bolało. Brzuszek ma miękki, bąki idą. Przestaliśmy jej nawet dawać te krople niemieckie bo to do niczego nie jest potrzebne, bo nie ma wzdętego brzuszka. Żona diety nie zmieniła i to tak z dnia na dzień się stało. Jednego dnia były 4 kupy, a potem już żadnej. Najpierw po 4 dniach zrobiła sama, a teraz 2 razy musieliśmy jej pomóc. Lekarka dała te probiotyki i kazała wodą przepajać. Bo jest lek na perystaltykę jelit, ale na razie nie chce jej włączać. Znajomy też mieli ten problem i probiotyk pomógł. Ale mają inny niż my. Najwyżej się kupi ten co im pomógł, jak ten nie będzie spełniał zadania. Poza tym mała ładnie przybiera na wadze. Jak była w 10 centylu po urodzeniu, tak teraz jest w 50, czyli dokładnie w połowie. Rozwija się prawidłowo. Nic niepokojącego nie ma. Poza tą kupą.
Ja ostatnio też pełno zabawek po 5-10 zł kupiłem w Tesco. Tam często można trafić na mega przeceny. A że ja tam chodzę wcześnie rano lub późnym wieczorem to jest mało ludzi i mogę to spokojnie pooglądać. Zresztą ja wydatków na małą nie liczę. Jak będzie mi brakować to ograniczę swoje wydatki. Ja nie mam z tym problemu.
NAtka 200 zł na pampersy i mleko.
Mleko za jakies wtedy 13 zł za karton,a opakowan z 10.Pampersy zazwyczaj 2 duże paczki na miesiąc.Różne raz pampersy,raz dada zalezy od promocji.
a no bo kiedys było tańsze mleko niż teraz u mnie to bardzo dużo na mleko szło..
a może ona tak ma że kupka będze rzadko bo teraz jeste na piersi a do 6 miesiące będziesz wprowadzał stałe posiłki to może coś się zmieni..
Może taka jej uroda z tą kupka.
Zacznie co innego jesc to się zmieni.
U nas na dzieci też się nie żałuje.
Też tak myślę, że się powinno coś zmienić. Już za miesiąc będzie można podawać jakieś rozcienczone soczki, więc to już trochę błonnika będzie. Ja jak jestem na diecie ketogenicznej to też przez wiele dni mogę nie robić, bo w zasadzie to nie ma czego wydalać:D
Są tacy co wywalają na siebie kosztem dziecka. Ja nie z tych. Dziecko na świat się nie pchało.
Może taka jej uroda z tą kupka.
Zacznie co innego jesc to się zmieni.
U nas na dzieci też się nie żałuje.
własnie marcin może tak jej urody,jak nie płacze dobrze jej rośnie.
a u mnie też małej nie raz kupuje więcej niż sobie
Natka to ty rozpętałaś dyskusję kto na co wydaje i ile.
Od tego się zaczeło.
Widzę że twój mąż ma fochy,może niech założy firmę i zostanie jakimś biznesmenem z zarobkami 20 tys.msc.]
A jak nie to niech przypilnuje dziecka i idź do pracy skoro tyle u was tej pracy jest.
Innego wyjścia nie widzę skoro wam brakuje a mąż taki delikatny że kompotu się nie napije.
Na fanaberie trzeba sobie zarobić.
Ogólnie ja myślę że jak ktoś ma na dobre jedzenie i rachunki to niech nie narzeka.A jak coś więcej się chce to ruszyć głową.A nie marudzić i liczyć na co inni wydają.
Marcin jak mała zacznie jeść soczki i jakieś zupki to pewnie coś się zmieni.
maż nie jest no nauczony pić kompoty czy soki własne roboty bo u niego w domu tak nie pili,jedli tanio,tłusto i jakoś pomału oduczam męża normalnie jeść.
na razie nie chcę mi pomagać,bym na całe eteta poszła do pracy..
oduczasz ? chyba odwrotnie
oduczasz ? chyba odwrotnie
Nie. Oduczam jedzenia tanio tłusto i nie zdrowo
Niki wszystkiego najlepszego dniu urodzin ![]()
Tanie jedzenie, to nie oznacza, że zaraz niezdrowe.
Można jeść tanio i zdrowo, tylko trzeba mieć pomyślunek i zakupy robić z głową.
ja osobiscie żyje powietrzem!
To Ty jesteś tania w utrzymaniu. ![]()
Żeby tak moi panowie chcieli żyć powietrzem jak Ty, to miałabym kasy jak lodu. ![]()
Miriam naprawde nie rozumiesz ze chodzi nie o to jakie kto sumy wydaje na jedzenie
Czyżby? To przeczytaj swój wcześniejszy post, obie z Pigwą próbowałyście rozliczyć Natalię z tego ile wydaje na jedzenie:
No jak jadę do biedronki to zawsze płace z 200-300 zł.
Nutka jestes po prostu rozrzutna, tyle kasy na jedzenie i na chemie wydawac na 3 osoby tygodniowo, to chocby dwie pensje byly to ciagle malo wam będzie.
W podobnym tonie napisany został post Pigwy:
NATKA co tam aż za tyle kupujesz?
daj spokój,jesteś bardzo rozrzutna
Obie oburzyłyście się, że tak dużo kasy tygodniowo wydaje na jedzenie i chemię, tylko jak pokazują posty pozostałych kafejkowiczów, wydatek 200-300zł tygodniowo na jedzenie to nie jest rozrzutność lecz standard trzyosobowej rodziny.
nie zazucilam tobie rozrzutnosci tylko Natce
Wiem, że nie mi zarzuciłaś, jednak moje wydatki na jedzenie są bardzo zbliżone do wydatków Natalii, dlatego będę się upierała przy swoim, że w kwestii wydatków na jedzenie, nie można Natalii zarzucić rozrzutności.
Nie miała pieniędzy,a za chwilę kupują samochód.Więc dla mnie w taki przypadku coś jest nie tak.
Tylko zauważ, że samochód kupił mąż Natalii bez jej zgody, a zatem nie ma tu mowy o rozrzutności z jej strony. Można przyczepić się wyłącznie do męża, ona miała gów.... do gadania.
Dubieniecki byl zieciem ale zmarlego bylego prezydenta.
Masz rację, Jaruś nie ma zięcia tylko kota. ![]()
Tylko zauważ, że samochód kupił mąż Natalii bez jej zgody, a zatem nie ma tu mowy o rozrzutności z jej strony. Można przyczepić się wyłącznie do męża, ona miała gów.... do gadania.
Zgadza się,teraz gdy kasy będzie mniej Natalia powinna sama chodzić na zakupy i wyeliminować to co jest faktycznie zbedne.Kosztem meza oczywiście ,bo w końcu to jemu zachciało sie kredytu więc teraz wypije mniej nie potrzebnego syfu.
Natalio droga skoro mąż ma w dupie i pomagać Ci nie chce żebyś Ty mogła pracować,niech sama stanie na głowie i przyniesie jakiś tysiąc dodatkowo.Trudno jak się jest takim to trzeba w inny sposób sobie radzić.
Wszystko jest drogie,i choćbym chciała to poniżej 200 zł nie zejdę w tygodniu.Zresztą obserwuję ludzi w sklepie u siebie,we wtorki i czwartki gdy jest wędlina i mięso wydają ok 50 zł.Przez resztę dni ok 20-25 zł.Wiekszosc z nich w tym ja jeździmy też na zakupy do marketu,więc tygodniowo się nazbiera.
James napisał/a:?
Jaki James?
Przecież to ja napisałam, nie Jamens... ![]()
Lena, skąd Ty żeś go wytrzasnęła??? ![]()
Wszystko jest drogie,i choćbym chciała to poniżej 200 zł nie zejdę w tygodniu.
Dokładnie!
Lena właśnie przestałam się przejmować tym że nie pracuje, jak napisałaś niech sam kombinuje..
Co ty jak by jego ukochanej coli nie było to zaraz się wścieka.
Oj Miriam,zapomniałam Twój Nick wpisać ![]()
Natka niech sobie sam kupuje tą colę,mam nadzieję że nałogu jakiegoś nie ma typu papieroski?
James napisał/a:?
Jaki James?
![]()
Przecież to ja napisałam, nie Jamens...
Lena, skąd Ty żeś go wytrzasnęła???Cayenne81 napisał/a:Wszystko jest drogie,i choćbym chciała to poniżej 200 zł nie zejdę w tygodniu.
Dokładnie!
ja juz myslalam ze źle czytam jak ktoś zarzuca komus rozrzutność gdy wydaje sie dwie lub trzy setki tygodniowo ,aż oczy przecieralam...
wydając tyle na rodzine raczej jest sie powściągliwym i gospodarnym ,
przypomina mi to przeczytane kiedyś na onecie rady emeryta jak wyżyć za 50 zł tygodniowo-we dwoje ,podawano przepisy ,jadłospisy ,jeden przez drugiego sie prześcigał kto mniej wyda
tylko chyba to nie na tym polega by żyć na granicy nedzy i jeszcze epatować dobrymi radami,
jasne mozna przezyc za grosze,jesc byle co ,tylko ze ,,jesteśmy tym czym jemy,
jeśli są dzieci,kupujemy owoce,warzywa,soki ,jogurty,orzechy,łakocie itp a to kosztuje
sery ,dobre wędliny,ryby,na tym sie nie oszczędza
dodatkowo kupujemy chemie,kosmetyki,to są pokaźne sumy
krytykować kogoś za wydatki rzędu 2-3 stów tygodniowo jest mocnym nietaktem
No sorry, że wtrącę, ale ludzie jak Wy żyjecie?
Naprawdę jestem w szoku, ze tak się liczycie co kto ile na co i gdzie wydał. Kurde pochlastać się idzie.
Pojęcia nie mam, ile wydaje tygodniowo, chyba najwięcej kasy w Rossmannie mi idzie.
Powiem Wam, ze ja sobie czasem luknę na to jakie to życie po ślubie jest i dochodzę do wniosku, że życie samemu lub we dwoje ale na osobnym ma niezliczona ilość plusów i coraz bardziej mi się podoba.
Bez urazy ludzie, ale jesteście świetna lekturą, dla osób które poważnie myślą o małżeństwie i że o założeniu rodziny nie wspomnę. Skutecznie wybijacie z głowy te pomysły.
ja juz myslalam ze źle czytam jak ktoś zarzuca komus rozrzutność gdy wydaje sie dwie lub trzy setki tygodniowo ,aż oczy przecieralam...
wydając tyle na rodzine raczej jest sie powściągliwym i gospodarnym
Ja poszłam dalej i przez moment zaczęłam się zastanawiać czy i ja nie jestem zbyt rozrzutna...
Ostatecznie doszłam do wniosku, że choćbym na głowie stawała, nie dam rady żyć za mniejsze pieniądze.
Powiem Wam, ze ja sobie czasem luknę na to jakie to życie po ślubie jest i dochodzę do wniosku, że życie samemu lub we dwoje ale na osobnym ma niezliczona ilość plusów i coraz bardziej mi się podoba.
Widzisz, a Ty na siłę próbowałaś chłopa do ołtarza zaciągnąć, teraz powinnaś być mu wdzięczna, że się nie dał. ![]()
Widzisz Ludka jakie to życie po ślubie jest ... ![]()
Ale tak na serio ja się zastanawiam jak żyją ludzie,mając jeszcze do tego kredyt na mieszkanie w granicach 1,5 tys zł,5 innych kredytów i opłat.Wszystko to oczywiscie przy niezbyt wysokich dochodach.
Natka czy Twój mąż robił kiedyś zakupy sam? Bo wiesz faceci czasem sobie sprawy nie zdają z tego co ile kosztuje.
Marcin zastanawiam się czego edytowano Twój link,ogólnie takich przecież pełno jest na forum.Sama wielokrotnie coś wrzucałam i nikt tego nie usuwał.
LUSILJU napisał/a:ja juz myslalam ze źle czytam jak ktoś zarzuca komus rozrzutność gdy wydaje sie dwie lub trzy setki tygodniowo ,aż oczy przecieralam...
wydając tyle na rodzine raczej jest sie powściągliwym i gospodarnymJa poszłam dalej i przez moment zaczęłam się zastanawiać czy i ja nie jestem zbyt rozrzutna...
![]()
Ostatecznie doszłam do wniosku, że choćbym na głowie stawała, nie dam rady żyć za mniejsze pieniądze.Ludmiłaa napisał/a:Powiem Wam, ze ja sobie czasem luknę na to jakie to życie po ślubie jest i dochodzę do wniosku, że życie samemu lub we dwoje ale na osobnym ma niezliczona ilość plusów i coraz bardziej mi się podoba.
Widzisz, a Ty na siłę próbowałaś chłopa do ołtarza zaciągnąć, teraz powinnaś być mu wdzięczna, że się nie dał.
Miriam no i mnie ubiegłaś ,bo to samo chcialam do Ludy napisać
Miriam napisał/a:James napisał/a:?
Jaki James?
![]()
Przecież to ja napisałam, nie Jamens...
Lena, skąd Ty żeś go wytrzasnęła???Cayenne81 napisał/a:Wszystko jest drogie,i choćbym chciała to poniżej 200 zł nie zejdę w tygodniu.
Dokładnie!
ja juz myslalam ze źle czytam jak ktoś zarzuca komus rozrzutność gdy wydaje sie dwie lub trzy setki tygodniowo ,aż oczy przecieralam...
wydając tyle na rodzine raczej jest sie powściągliwym i gospodarnym ,przypomina mi to przeczytane kiedyś na onecie rady emeryta jak wyżyć za 50 zł tygodniowo-we dwoje ,podawano przepisy ,jadłospisy ,jeden przez drugiego sie prześcigał kto mniej wyda
tylko chyba to nie na tym polega by żyć na granicy nedzy i jeszcze epatować dobrymi radami,
jasne mozna przezyc za grosze,jesc byle co ,tylko ze ,,jesteśmy tym czym jemy,
jeśli są dzieci,kupujemy owoce,warzywa,soki ,jogurty,orzechy,łakocie itp a to kosztuje
sery ,dobre wędliny,ryby,na tym sie nie oszczędza
dodatkowo kupujemy chemie,kosmetyki,to są pokaźne sumy
krytykować kogoś za wydatki rzędu 2-3 stów tygodniowo jest mocnym nietaktem
cudowne wtrącać sie do dyskusji z doskoku gdy jedt zadyma
ja na granicy nedzy nie żyje ani moje dzieci
nie jemy byle czego ani nie zdrowo ani byle jak
a moje dzieci maja to wszystko co wymieniłas
takze wypraszam sobie takie komentarze
LUSILJU napisał/a:Miriam napisał/a:James napisał/a:?
Jaki James?
![]()
Przecież to ja napisałam, nie Jamens...
Lena, skąd Ty żeś go wytrzasnęła???Dokładnie!
ja juz myslalam ze źle czytam jak ktoś zarzuca komus rozrzutność gdy wydaje sie dwie lub trzy setki tygodniowo ,aż oczy przecieralam...
wydając tyle na rodzine raczej jest sie powściągliwym i gospodarnym ,przypomina mi to przeczytane kiedyś na onecie rady emeryta jak wyżyć za 50 zł tygodniowo-we dwoje ,podawano przepisy ,jadłospisy ,jeden przez drugiego sie prześcigał kto mniej wyda
tylko chyba to nie na tym polega by żyć na granicy nedzy i jeszcze epatować dobrymi radami,
jasne mozna przezyc za grosze,jesc byle co ,tylko ze ,,jesteśmy tym czym jemy,
jeśli są dzieci,kupujemy owoce,warzywa,soki ,jogurty,orzechy,łakocie itp a to kosztuje
sery ,dobre wędliny,ryby,na tym sie nie oszczędza
dodatkowo kupujemy chemie,kosmetyki,to są pokaźne sumy
krytykować kogoś za wydatki rzędu 2-3 stów tygodniowo jest mocnym nietaktemcudowne wtrącać sie do dyskusji z doskoku gdy jedt zadyma
ja na granicy nedzy nie żyje ani moje dzieci
nie jemy byle czego ani nie zdrowo ani byle jak
a moje dzieci maja to wszystko co wymieniłas
takze wypraszam sobie takie komentarze
sluchaj mozesz sobie wypraszać co tylko chcesz,Miriam juz wyliczyla stawke na dzien wiec nie będę powtarzac,nawet dla MOPSU czy innego sropsu to jest ubóstwo nie ma co sie obrażać ,to ty sama nam te sumy podalas
nie jest mozliwe by w tej kwocie żyć normalnie,chyba ze u was są ceny z piec razy nizsze niż w calym kraju
nie ma co bić piany,zagalopowalas sie po prostu,napisalas za dużo,wiec nie dziw sie ze ktoś to komentuje,wszak ty skomentowalas ,,pseudorozrzutnosc,,Naty ,a ja twoje wydatki,mam prawo do wlasnego zdania i pisania ,,z doskoku,,bądź regularnie to nie TWOJ PRYWATNY FOLWARK A PUBLICZNE FORUM
sama kiedyś stwierdzilas ze piszesz za dużo o sobie,bądź wiec przygotowana na krytykę,zwlaszcza jak krytykujesz styl życia innych,to jest wlasnie zaleta i wada publicznego forum,
Miriam nie mieszka ze mna i nie wie jak jemy i co jemy. Poza tym napisalam ze mamy duzo swoich rzeczy, to jest duza oszczednosc. W takim razie wiele rodzin w Polsce żyjących na podobnym poziomie jak ja zyje na granicy nędzy? nie widzialas prawdziwej biedy w takim razie.
Bieda jest wtedy gdy rodziny nie maja cieplych posilkow nie maja na chleb ani nic do chleba.
Jakos my i podobne nam rodziny zyja i sobie radza.
Chore to forum po co ja tu znowu zaczęłam pisać. Widac tu mozna tylko pisac same superlatywy bo jak ktos ma gorsza sytuacje finansowa czy jakies problemy to zostanie zjevhany z gory do dolu i nie przez osoby do ktorych pisze nawet ale przez osoby zagladajace tu z doskoku zeby sie posmiac czy dowartościować. Pare osob juz stad odeszlo albo na chwile albo na stale i mialy racje.
Strony Poprzednia 1 … 652 653 654 655 656 … 764 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jak żyć ze sobą po ślubie? Netkafejka :)
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024