mariola856 napisał/a:denerwje mnie to okreslenie patologia
kto to jest? biedniejsi? z trojka dzieci i wiecej? ludzie z
e wsi?
Poznaj definicję rodziny patologicznej, a przestaniesz się denerwować.
Rodzina patologiczna to taka rodzina, w której oboje lub jedno z rodziców jest alkoholikiem, przestępcą, to rodzina w której obecna jest przemoc domowa i brak właściwych wzorców życia rodzinnego.
To, że rodzina jest biedna, nie znaczy, że patologiczna. Patologiczne są zachowania jakie rodzina przejawia. Jeżeli jest to biedna, ale kochająca się rodzina, która nie przejawia zachowań patologicznych, to nie można mówić , że jest rodziną patologiczną.
niki71 napisał/a:Mariola oburzyłaś się na określenie patologia.U nas taka rodzina jest,oboje nie pracują i ośmioro dzieci.To jest normalne żeby mieć tyle dzieci jak się nie ma stałego dochodu?Tatuś coś tam zarobi dorywczo,pół przepije.Resztę opieka daje.
Znam podobną rodzinę. Dziewczyna cztery lata młodsza ode mnie, poznałam ją gdy miała niespełna trzydzieści lat i siedmioro dzieci. Mąż alkoholik, który znęcał się nad rodziną nie tylko psychicznie ale i fizycznie. Więcej nie pracował niż pracował, a jeśli nawet pracował to po kilku miesiącach był wyrzucany za alkoholizm. Pomagała rodzina, sąsiedzi, instytucje państwowe. Cztery lata temu, pan tatuś odszedł od rodziny i związał się z kochanką (wiem, brzmi to kuriozalnie). Wtedy pani żona postanowiła wystąpić o eksmisję męża, założyła mu sprawę na policji, sprawę o alimenty. CPR i MOPS w ramach pomocy załatwiły dziewczynie możliwość darmowego uczęszczania do prywatnego liceum (miała tylko podstawowe wykształcenie), oraz w ramach jakiegoś unijnego projektu mogła wybrać sobie jeden z kilku kursów, za który nic nie płaciła. Dziewczyna zdecydowała się na kurs opiekuna osób starszych, otrzymała również zapewnienie, że jak skończy ten kurs znajdzie się dla niej praca. Niestety, nie umiała docenić tego, co dostała za friko. W szkole była dwa razy i więcej się nie pokazała, a z kursu zrezygnowała, bo jak stwierdziła, to nie jej bajka. W krótkim czasie wycofała również oskarżenie złożone na męża na policji i przyjęła go z powrotem pod dach. Od tego czasu minęły cztery lata, a jedyne co się zmieniło w tej rodzinie to to, że doczekali się kolejnej trójki dzieci i dzisiaj mają ich dziesięcioro. Mąż jak pił tak pije, jak się znęcał nad rodziną tak się znęca nadal, nigdzie nie pracuje i nie robi nic by tę pracę znaleźć. Z drugiej strony, po co ma szukać jak lada moment dostanie od państwa 4500 złotych? Miał mniej i nie szukał to tym bardziej nie będzie szukał teraz.
PIGWA napisał/a:Nutka 23 napisał/a:No jak jadę do biedronki to zawsze płace z 200-300 zł..
A gojka co to za dieta?
NATKA co tam aż za tyle kupujesz?
daj spokój,jesteś bardzo rozrzutna
Pigwa, nie wierzę, że wydajesz na tydzień mniej niż Natka skoro masz na utrzymaniu pięć osób (córkę i jej rodzinę). Ja, wydaje tygodniowo na zakupy (jedzenie, drobna chemia) mniej więcej tyle co Natka, i zastanawiam się, gdy tak zarzucacie Natce rozrzutność, co Wy jadacie, że ta kwota wydaje Wam się tak ogromna? Zaznaczam, moja rodzina cudów nie jada...