Nie chcę tu w niczym umniejszać Adze ale coś muszę napisać.
Ja Ciebie Aga nie podziwiam.Ja to uważam za normę.Jak widać,niewielu ludzi za normę to uznaje.
Dla mnie to żadne poświęcenie: kochamy kogoś to normalne,że chcemy dla niego wszystko zrobić.
I tak ma być,i na tym polega związek:) I fajnie,że tak akurat trafiłaś.I fajnie,że on też:)
Nawet nie wiem Aga czy chcesz słuchać tego,że jesteś podziwiana bo opiekujesz się chorym człowiekiem.
Chyba raczej z tego powodu,że tak trafiłaś:)Miałam faceta,który zachorował na raka.Pierwszy rzut-zażegnany.Dwa lata spokoju.Drugi rzut-trzustka.
Chłopak miał tylko ojca gdzieś za granicą, z nową kobietą.Mało się synem interesował.
Pamiętam sytuację jak umierał w hospicjum a ja karmiłam go jajkiem na miękko.Zaczął charczeć a ja myślałam,że się krztusi...
To były ciężkie chwile ale nie dlatego,że praktycznie ja i moi rodzice się nim opiekowaliśmy.Było ciężko bo wiadomo było jakie są rokowania.
GOJKA pięknie to opisałaś!
AGA nigdy się nie użala na swój los,nie uważa że się poświęca!