Ja też lubię swojskie szynki,polędwice i kiełbachy:)
Mąż czasem przywozi takowe od pacjentów.
Ostatnio przyjechała do nas jego pacjentka z gęsią.Oczywiście oczyszczoną.Upiekłam według przepisu Gessler i nawet wyszła.Nawet nie wiedziałam,że gęś piecze się prawie cztery godziny:)Ale była pyyyszna...
Wczoraj mój tata miał urodziny.Jakoś tak głupio wyszło bo zadzwoniłam do niego złożyć życzenia i powiedziałam,że po południu wpadniemy na chwilkę.
On nie bardzo chciał by brat mamy,który jest u nich z żoną wiedzieli i kupowali mu prezent.Ale powiedziałam rodzicom,że to głupie,to ukrywanie.Powiedziałam mamie,że przecież jakiejś imprezy szykować nie musi,zrobi obiad,kupi trochę ciasta i tyle.
Przyjeżdżamy do mamy koło dziewiętnastej a mama obiadek nam serwuję.Mówię jej,że my już po obiedzie,że zjemy kawałek ciasta.Na to mama,że przecież mówiłam,żeby nam obiad zrobiła,że dziecko pewnie nie jadło.Mówię jej,że dziecko jadło jak wróciło ze szkoły,że przecież ja też gotuję obiad prawie codziennie.
Ale mama musiała błysnąć przed żoną brata,że ja to taka matka co wozi dziecko na obiad do babci o 19.00...I jeszcze tłumaczy się,że ja przecież nie zawsze gotuję obiad,że ostatnio, w niedzielę przyszliśmy z mężem do nich na obiad.Pytam się czy widzi różnicę-jestesmy sami,po imprezie i nie chciało mi się zwyczajnie gotować,co innego jak dziecko moje wraca ze szkoły,za chwilę idzie do muzycznej i jest po prostu głodne.
No ale zawsze warto coś tam przekręcić żeby ponapierdzielać sobie na córkę i podbudować własne ego...
Kiedyś,gdy nie miałam jeszcze dziecka,wydawało mi się,że moja mama tyle dla mnie robiła,tak się mną opiekowała,tak się poświęcała bym coś w życiu osiągnęła.To oczywiście przez ciagłe gadanie mojej mamy,wmawianie,że ona taką niesamowicie poświęcającą się dla mnie matką była.
Odkąd mam dziecko,takie rzeczy jakie to ona dla mnie robiła i za które mam jej być do końca zycia wdzięczna,ja robią dla mojej córki,Robię nawet znacznie więcej,bo mam więcej cierpliwości niż moja mama.
Wydaje mi się to zupełnie naturalne,nie robię z tego kwestii,nie wymagam nieustającej wdzięczności od mojej córki za to.
Coraz mniej rozumiem moją mamę i coraz mniej ją chyba szanuję...