gojka102 napisał/a:Miriam-przepisy wewnętrze nie mogą przecież być inne niż te ważniejsze,tutaj:KK czy KW.
Jak widzisz mogą, tyle że, w praktyce obowiązuje uszeregowanie wg ważności, a to znaczy, że KK czy KW jest ponad przepisami wewnętrznymi, a zatem, w razie próby wyciągnięcia wobec Ciebie konsekwencji za pozostawione dziecko w galerii, Ty byłabyś na wygranej pozycji. Tak uważam, aczkolwiek prawnikiem nie jestem, mogę się mylić.
gojka102 napisał/a:Co do Twojego psiaczka- nie myślałaś o sterylce? Ja to się strasznie takich napalonych psiaków boję,że albo zwieją na spacerze albo spacer będzie udręką bo będą tylko węszyć i lizać tam gdzie się zacieczkowana suczka wysikała.No i wkurzałoby mnie to piszczenie...
Gojka, był taki moment gdy rozważaliśmy kastrację, jednak weterynarz nam odradził. Wytłumaczył, że kastracja ma swoje plusy i minusy. Jako plus wymienił to, że po kastracji nie występuje u psa ryzyko zachorowania na raka jąder oraz jest to duża wygoda dla właścicieli psów, bo psiak po kastracji ''łagodnieje''. Jako minus wymienił dwukrotnie zwiększone ryzyko otyłości, a co za tym idzie wiele problemów zdrowotnych z nią związanych, problemy z tarczycą, nadnerczami, oraz większe ryzyko nowotworu prostaty, bo o ile u niekastrowanych psów rozwija się łagodny przerost prostaty, o tyle u kastrowanych występuje ogromne ryzyko złośliwego nowotworu. Tyle nam powiedział miejscowy weterynarz. Będąc w Gorzowie, postanowiłam opinię ''mojego'' weta skonfrontować z opinią gorzowskiego weterynarza i powiedział nam niemalże to samo, a mianowicie jeśli pies nie jest agresywny, nie ''gwałci'' ludzi, mebli, zabawek, nie ucieka podczas spacerów to lepiej nie ingerować w naturę, bo nikt nie da nam gwarancji, że kastracja nie rozchwieje metabolizmu psiaka, fundując mu tycie przy zwykłej dawce jedzenia, i drakońską dietę do końca życia, by otyłości zapobiec. Nie jestem weterynarzem, w Internecie opinie są podzielone.
Ostateczną decyzję podjęliśmy po rozmowie z właścicielem sznaucerka, który wykastrował swojego psiaka i jak nam powiedział, szybko tej decyzji pożałował, bo psiak w zastraszającym tempie zaczął tyć i skończyło się na cukrzycy i codziennych zastrzykach.
Cayenne81 napisał/a:Miriam murzynka lubię,jakiego robiłaś taki zwykły bez niczego czy przekładany czymś?
Nie chciało mi się przekładać, to do masy dałam dżem wiśniowy.
Cayenne81 napisał/a:Jak boczek robisz?.
Sól, pierz, czosnek i na noc do lodówki. Wcześniej używałam przypraw typu Delikat do mięs, papryka, czosnek granulowany, a od jakiegoś czasu wolę bez tej chemii.
Mój mąż już pojechał, z nadzieją, że zdąży na mecz na 21 - ehh, też mi się trafił chłop dla którego mecz jest ważniejszy od żony, z którą mógł pobyć godzinę dłużej... 