A mój tata zawsze był wesoły zarażał optymizmem,posiadał dużą wiedzę którą potem przekuł w czyny.Nigdy nie mogłem narzekać,że czegoś co chciałem od niego nie dostawałem,cóż potem jakoś nie mogliśmy się dogadać.On życie traktował bardzo serio ja na luzaku on nigdy nie oglądał piłki a ja wręcz uwielbiałem,potem moje stadionowe wyczyny brał mocno do siebie.Szkoda,że umarł kiedy rozum zaczynał u mnie działać na normalnych trybach,żałuję ,że nie pojechałem z nim nigdy na ryby,nie interesowały mnie jego pasje ech długo by opowiadać.Jednak coś mi z niego zostało,że umiem coś zbudować z niczego mimo swoich ułomności.I są dni kiedy mi go brakuje.
Moj ojciec... Hmm... Szczerze to gdyby nie skrzetnie pochowane fotografie, nie pamietalabym jak wygladal. Zmarl 9 lat temu...
Jaki byl? Staram sobie przypomniec... I mam obraz wspolnie ogladanych bajek Zwariowanych Melodii, jego postac gdy przyjechal do dziadkow w wakacje i w rece trzymal czerwona ksiazke pelna bajek. Widok jak prasowal spodnie i sluchal muzyki na walkmanie...
Ale jest jeszcze wspomnienie trzymania za reke drugiej zony, rozmowy w ich wspolnej kuchni i ostatnie spotkanie w szkole.Moj ojciec zdradzil moja Mame i zostawil nas na rzecz nowej rodziny. Wiem ze po nim mam talent do rysunku i tyle. Boje sie ze mam w sobie gen zdrady,ktory ujawni sie wczesniej badz pozniej.
Czego by oczekiwal ode mnie? Nie wiem... Nie wiem co o mnie myslal, jakie mial zdanie na moj temat. Z dzieckiem sie nie rozmawia na takie tematy, zwlaszcza ze ma sie nowa rodzine. A jak bylam na studiach to nawet nie zdazylam sie z nim pozegnac. Grobu rowniez nie odwiedzilam bo samej nie jestem w stanie tam pojechac.
Obojetnosc wystepuje. Zal juz dawno minal. Niech tamten swiat bedzie dla niego lepszy
Montko, jeżeli mogę wtrącić trzy grosze- gen zdrady nie istnieje
Ze swoim Tatą, różniliśmy się jak Słońce od Księżyca ![]()
Co mi przekazał mój ojciec? Niedościgniony obraz mężczyzny ![]()
Nauczył mnie być niezależną myślowo, to on wkuł we mnie połączenie kobiecości i męskiej decyzyjności. Nauczył mnie że moje życie to moje wybory.
Dzięki niemu żaden facet nie jest w stanie zachwiać moim obrazem samej siebie ![]()
Mój ojciec. Jak to sam lubi opowiadać, gdy byłem malutki(zaraz po urodzeniu) usłyszał w moim płaczu głos szatana. Potem przez
wiele lat, z całej swojej siły walczył z tym 'szatanem'. Nie widzę, nie rozumiem wielu podstawowych spraw. Ciężko je ogarnąć
gdy ma się wrażenie, że umarło się wiele lat temu. Ojciec to człowiek którym nigdy nie będę.
Mój ojciec... po prostu fajny gość. Od zawsze pamiętam, że poświęcał mi maksimum uwagi. Czasami wręcz rozpieszczał w czym hamowała go mama i jak teraz o tym myślę dobrze robiła
Mam z nim świetne relacje. Gdy do siebie dzwonimy to rozmowa potrafi trwać nawet godzinę czy dwie. Jak się spotkamy to cóż... posiadówka przy piwie na minimum kilka godzin. Wpoił mi masę wartości, których do dziś się trzymam. Przede wszystkim swoim postępowaniem wobec mojej mamy pokazął mi co to znaczy szacunek dla kobiety z którą się żyje, co to znaczy pielęgnować swój związek każdego dnia. Myślę, że wiele z tego przeniosłem na moje małżeństwo. Jak każdy mój ojciec ma też wady - potrafi być wybuchowy i pochopnie podejmuje decyzje. Nie potrafię też zapomnieć okresu kiedy pił. Na szczęście dzięki mamie szybko przestał i wszystko wróciło do normy.
Mój ojciec. Jak to sam lubi opowiadać, gdy byłem malutki(zaraz po urodzeniu) usłyszał w moim płaczu głos szatana. Potem przez
wiele lat, z całej swojej siły walczył z tym 'szatanem'. Nie widzę, nie rozumiem wielu podstawowych spraw. Ciężko je ogarnąć
gdy ma się wrażenie, że umarło się wiele lat temu. Ojciec to człowiek którym nigdy nie będę.
współczuje, ojciec był chory psychicznie tak?
tragedia na pewno niewyobrażalna dla małego dziecka
Mój Ojciec był alkoholikiem i tzw. "dzieciorobem", bo wychowanie dzieci spadło głównie na Mamę, ale tęsknię za nim. Nauczył mnie ciekawości świata, zapobiegł utworzeniu się po bokach mojej głowy "klapek na oczy". I choć był socjalistą z przekonania i zdeklarowanym antyklerykałem, bał się własnej matki, która (wyjątkowo wspierana w tej sprawie przez Mamę, bo w innych żyły jak pies z kotem) dopilnowała, by wnuczęta przyjęły wszystkie niezbędne sakramenty Kościoła rzymskokatolickiego.
Czy ktoś jeszcze zechce opowiedzieć nam o swoim ojcu? Dziś dzień szczególny, Dzień Ojca, czyli taki moment, który wyjątkowo sprzyja refleksji.
74 2017-06-23 11:04:48 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2017-06-23 12:55:26)
Mój tata był alkoholikiem. Zniszczył mi życie. Pewnie tyle tylko bym napisała, gdyby nie wiele miesięcy psychoterapii.
Mój tata był niezwykle wrażliwym, inteligentnym i wykształconym człowiekiem. Kochał góry oraz pociągi.
Kochał też mnie, co okazywał na różne sposoby, gdy akurat był trzeźwy. Nie radził sobie sam ze sobą, ale staram się pamiętać te dobre chwile.
Zmarł w 2004 roku. Mam nadzieję, że spoczywa w spokoju.
Moje dzieciństwo tez nie nalezalo do najszczęśliwszych, jednak teraz mam już do tego dystans - wiem, ze mimo wszystko chciał najlepiej. Waham się nawet, czy nie zadzwonić dziś (pierwszy raz) z zyczeniami na Dzien Ojca.