netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozbijam jego małżeństwo

467 odpowiedzi40 807 wyświetleńzałożony przez Puk Puk, 23.07.2007

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozbijam jego małżeństwo

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 456 do 468 z 468 ]

456

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

No ale bierzemy pod uwagę że kochanka go kocha i w jej rozumieniu jeśli od niego odejdzie to zrezygnuje ze swojej miłości...będzie musiała odejść od ukochanej osoby!
O taka sztukę rezygnacji mi chodziło.:)

457

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
kasiulka188 napisał/a:

No ale bierzemy pod uwagę że kochanka go kocha i w jej rozumieniu jeśli od niego odejdzie to zrezygnuje ze swojej miłości...będzie musiała odejść od ukochanej osoby!
O taka sztukę rezygnacji mi chodziło.:)

Jak Ty to piszesz : i co z tego , że ona se go kocha smile Chce być z kims , kto być może nie kocha jej ? On innej  przysięgał, z inną snuł plany na przyszłość.Musi sie z tym liczyć i brać to pod uwagę.

458

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
kasiulka188 napisał/a:

DeliciousNight tez tak kiedys myślałąm że nigdy pewnych rzeczy nie wybacze a wybaczyłam i zdradę i to że mnie udeżył i to że mnie zwyzywał... a zapierałam się dokładnie tak jak ty że nigdy przenigdy czegoś takiego nie wybacze i pewni zapierałbym się do dziś gdybym się nie przekonała na samej sobie... To jest właśnie weryfikowanie przez zycie koloru czarnego i białego... a najgorsze jest to że takiego człowieka można nadal kochać...

No ale to nie ten wątek więc to było tylko tak na marginesie

Widzisz, tym sie roznimy-ja ja mowie, ze jestem czegos pewna, to jestem pewna. Jestem osoba baaardzo stanowcza i stawiam swoje asady ponad wszystko. NIGDY nie pozwole, zeby KTOKOLWIEK traktowal mnie jak zabawke, jak zwykla szmate...
Z reszta...widac, ze Ty jestes osoba tolerancyjna i wyrozumiala, stwierdzam to glownie po tym, ze rozumiesz Olke, starasz sie ja wytlumaczyc.Ja taka ( na szczescie ) nie jestem...

459

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

DeliciousNight uważam że wyrozumiałość jest bardzo ważna bo człowiekowi łatwiej zrozumieć innych i zarazem byc może pomóc im. Oczywiście ma to swoje minusy tak jak w moim przypadku. Jaka jesteś nie wiem bo cie nie znam. Mówię tylko to co pomyśłałam po przeczytaniu twojego postu.:)

Jeanne i co z tego że ona to wszytko wie jak i tak go kocha? Ją ta miłość zaślepia i tylko ta jej miłość się dla niej liczy tym bardziej że odnalazła poczucie bezpieczeństwa i dobrze się przy nim czuje. Dlatego sztuką dla niej będzie odejść od osoby którą kocha. Dlatego Ola tez go tłumaczy i dlatego nie nalego żeby odszedł od żony bo woli mieć namiastkę szczęścia niż nie mieć nic

460

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
kasiulka188 napisał/a:

Jeanne i co z tego że ona to wszytko wie jak i tak go kocha? Ją ta miłość zaślepia i tylko ta jej miłość się dla niej liczy tym bardziej że odnalazła poczucie bezpieczeństwa i dobrze się przy nim czuje. Dlatego sztuką dla niej będzie odejść od osoby którą kocha. Dlatego Ola tez go tłumaczy i dlatego nie nalego żeby odszedł od żony bo woli mieć namiastkę szczęścia niż nie mieć nic

kasiulka188 , napisze wprost: Twoje posty zaczynają mnie dobijać.Czy Ty je piszesz na śpiąco ? Co Ty w ogóle wypisujesz ?! Czy Ty to wszystko czytasz , co stworzysz ?! O jakim Ty poczuciu bezpieczeństwa piszesz ? Ona się może przy takim facecie dobrze czuć , ba , może być nawet zaśepiona ta miłością - to jej problem.Jak można czuć się bezpiecznym , żyjąc w zawieszeniu, bez żadnych perspektyw na przyszłość, z dnia na dzień, żywiąc się pustymi obietnicami o wspólnym życiu a nawet małżeństwie .
Sztuka jest zdecydować (i wprowadzić to w czyn)o rozstaniu , z osobą , którą się kocha.Ale czy łatwo jest żyć z kimś , jeśli nie mamy 100 % pewności , co do autentyczności uczuć tej drugiej osoby ? Tylko postawione ultimatum : wybieraj , może doprowadzić do rozwiązania tej chorej sytuacji i dziwnego układu.
Tłumaczysz Olę twierdząc , że byc może woli miec namiastkę szczęścia , niz go nie mieć wcale.Powiem tak : wolałabym nie mieć tej namiastki , niż żyć w poczuciu wypatrzonego szczęścia.

461

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

tak naprawdę to toczy się dyskusja bez głównej zainteresowanej z tego co widzę i tak jak to miało już miejsce w grudniu-Ola wtrąca coś nowego co jakiś czas dziękując tym co ją popierają mając w nosie to co jej się tłumaczy.Czytając wszystkie posty można wywnioskować ,że zawsze w takiej kwestii inne spojrzenie będą miały kobiety mające normalne rodziny a inne będzie spojrzenie kobiet wolnych lub robiących podobnie do Oli.
Będziemy tu prawić przez kolejne miesiące a Ola nie zmieni swojego nastawienia bo uczepiła się tego faceta jak rzep!
Moim skromnym zdaniem to żona tego typa powinna pognać go z domy w samych skarpetach,dla zasady jeszcze żądać rozwodu z jego winy i ściągać alimenty na siebie-a Ola.....niech go sobie wtedy bierze takiego jak go Pan stworzył i niechby wtedy napisała jak fajnie jest mieć przy sobie takiego typa-ciekawe czy po powiedzmy roku pożycia nadal uważałaby że to rycerz z bajki.
Kasiulka chronisz szczęścia Oli jak lwica młodych-ok,masz do tego święte prawo-odpowiedz mi tylko czy potrafisz wczuć się w role którejkolwiek z tych dwóch kobiet?czy gdybyś była żoną której mąż robi takie siupy broniłabyś Oli?czy gdybyś była Olą czyli drugą od zawsze i wychodzi na to że na zawsze-popierałabyś takie życie?

462

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
Jeanne napisał/a:

kasiulka188 , napisze wprost: Twoje posty zaczynają mnie dobijać.Czy Ty je piszesz na śpiąco ? Co Ty w ogóle wypisujesz ?! Czy Ty to wszystko czytasz , co stworzysz ?! O jakim Ty poczuciu bezpieczeństwa piszesz ? Ona się może przy takim facecie dobrze czuć , ba , może być nawet zaśepiona ta miłością - to jej problem.Jak można czuć się bezpiecznym , żyjąc w zawieszeniu, bez żadnych perspektyw na przyszłość, z dnia na dzień, żywiąc się pustymi obietnicami o wspólnym życiu a nawet małżeństwie .

Ehh Jeanne pisze to całkowicie przytomna i wiem co pisze:). poczucie bezpieczeństwa to nie plany na przyszłość. Plany na przyszłość są tym co będzie za jakiś czas a ona bezpieczna czuje się z nim teraz.On jej pomaga on ją pociesza on ją wspiera co sprawia że czuje się przy nim bezpieczna. Kocha go więc miłość przesłania jej to co będzie za jakiś czas. Czasami tak jak wynika z jej postów ma przebłyski (myśli o przyszłości) ale w tych przebłyskach jest i tak tylko on! to taka zaślepiona miłością kobieta. Choćby on jej nie kochał  i chciał tylko sexu i tak będzie sobie tłumaczyć że on kocha tylko ją. to jest właśnie uzależnienie od tej miłości i nikt mi nie powie że tak łatwo jest sie z tego wyrwać. Że wystarczy powiedzieć "wybieraj" i zostawić wszystko losowi. W takich sytuacjach niektóre osoby nie umieją tak poprostu podjąć decyzji która mogłaby się wiązać z tym że ta druga osoba odejdzie.To jest za trudne dla takiej kobiety. Łatwo jest mówić jak sie nie jest na jej miejscu. Bo dla osób patrzących z boku rozwiązanie jest proste ale dla niej nie.

Jeanne napisał/a:

Tłumaczysz Olę twierdząc , że byc może woli miec namiastkę szczęścia , niz go nie mieć wcale.Powiem tak : wolałabym nie mieć tej namiastki , niż żyć w poczuciu wypatrzonego szczęścia.

Jeśli ona faktycznie zaznała wiele krzywdy we wcześniejszym życiu cieszy się teraz z tego co ma. I dla niej to jest właśnie szczęście. Dlatego boi się je stracić.

brysia napisał/a:

Kasiulka chronisz szczęścia Oli jak lwica młodych-ok,masz do tego święte prawo-odpowiedz mi tylko czy potrafisz wczuć się w role którejkolwiek z tych dwóch kobiet?czy gdybyś była żoną której mąż robi takie siupy broniłabyś Oli?czy gdybyś była Olą czyli drugą od zawsze i wychodzi na to że na zawsze-popierałabyś takie życie?

Droga brysiu ja nie chronie szczęscia Oli tylko wyrażam swoje zdanie na  temat dlaczego ona tkwi w chorym związku.
Odpowiedź na twoje dwa pytania:
1. Gdybym była żoną tego faceta to pierwsze co to miałabym przede wszystkim żal do faceta. Bo jak to juz kiedyś pisałam to on mnie kochał to on mi przyrzekał, to on zapewniał mnie o swojej lojalności, to on stworzył ze mna rodzinę. I to jego wziełabym za dupę w pierwszej kolejności!!! W zależności od jego reakcji i zachowania albo bym mu wybaczyła i spróbowała zacząć wszystko od nowa, oczywiście na moich zasadach i z bardzo dużą rezerwą albo bym go pogoniła raz na zawsze co nie byłoby łatwe gdybym go kochała. Co do kochanki owszem żywiłabym żal do tej kobiety ale napewno nie taki jak do męża. i napewno nie obwiniałbym jej o zaistniałą sytuację bo gdyby to nie była ta kobieta to zapewne byłaby inna. jak chciałby mnie zdradzić to z tą czy z inna ale by to zrobił. Oczywiście przyjrzałabym się też pewnie poniekąd sobie bo napewno zadałbym sobie pytanie co było ze mną nie tak że on poszedł do innej. No chyba że byłabym chodzącym ideałem co jest nie możliwe.
2.Gdybym była drugą(w tym przypadku Olą) to gdybym juz wplątała się w taka sytuację to pewnie po tym jak minełoby mi chore zauroczenie a pozostała tylko wdzieczność, dobre relacje to olałabym tego faceta. Dlaczego bo ja jakoś nie wyobrażam sobie że miałbym nie mieć ślubu kościelnego czego on nie mógłby mi dać, bo chciałbym budować swoje albo raczej nasze wspólne szczęście i nasz związek na podstawie naszych wspolnych powoli zdobywanych doświadczeń a nie na podstawie jego doświadczeń wyniesionych z poprzedniego związku, bo gdyby on miał dajmy na to dzieci z tamtego związku to nie potrafiłabym się pogodzić z tym że moje dzieci maja czegoś mniej(np pieniędzy czy obecności ojca) przez to ze ich ojciec musi to podzielić między nich i swoje dzieci z poprzedniego związku, bo nie potrafiłabym znieść tego że on jezdzi do tej kobiety bo właśn e łącza ich wspólne dyskusje wspólne zobowiazania związane z dziećmi(oczywiście dzieci byłby tu akurat najmniej winne jednak ja to tak odczuwam). Oczywiście jest jeszcze jedno założenie że gdybym go naprawde kochał ale tak 1000% to bym te wszytkie przeciwności pewnie stłumiła w sobie. I wtedy pewnie postawiła ultimatu ja albo ona bo nie podobałoby mi się bycie tą drugą ale twierdze że wiedzą że byc może wybierze ją byłoby to dla mnie  najtrudniejszą rzeczą do zrobienia na świecie. I pewnie gdyby wybral ją i tak chciałbym mieć z nim jakiś kontakt(nie mówie o kontakcie fizycznym).

463

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Dla mnie takie układy i bycie tą drugą nie mają żadnego,powtarzam- żadnego sensu !!!!!!!!!!!!  Dostałam w ''dupę od życia " i więcej w to nie wejdę,nawet gdyby to był Mister Universum !

464 Ostatnio edytowany przez samożycie (2011-10-15 16:50:08)

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

A co jeżeli od początku układ jest jasny? Chodzi mi o to , że facet nie mówi źle o swojej żonie,mówi jasno , że od niej nie odejdzie.Układ ma sie opierac tylko i wyłącznie na seksie. Jednak po pewnym czasie ten sam facet daje Ci do zrozumienia ,że sie zakochał. Mam koleżanke , która jest w takim właśnie układzie, ale ostatnio On powiedział jej , że jak chce sobie zrobic dobrze to idzie z żoną do łóżka, a jak chce sie pokochac to przychodzi do niej. Moim zdaniem facet sie zakochał , ale nie powie jej tego w prost.Dla niej też tylko liczy sie seks w tym układzie,twierdzi ,że nie mogła by byc z Nim na stałe, bo skoro zdradza żone to i Ją równiez by zdradził. Czy wedłóg Was Ona równiez rozbija rodzine? Moim zdaniem NIE.

465

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Nie rozbija? A co robi? Aaaaaaaaaa nie rozbija! Faktycznie. To przecież coś takiego jak ... Kupa... Potrzeba fizjologiczna zalatwiana jak jest potrzeba...
Fakt. Nie rozbija.

466

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
samożycie napisał/a:

A co jeżeli od początku układ jest jasny? Chodzi mi o to , że facet nie mówi źle o swojej żonie,mówi jasno , że od niej nie odejdzie.Układ ma sie opierac tylko i wyłącznie na seksie. Jednak po pewnym czasie ten sam facet daje Ci do zrozumienia ,że sie zakochał. Mam koleżanke , która jest w takim właśnie układzie, ale ostatnio On powiedział jej , że jak chce sobie zrobic dobrze to idzie z żoną do łóżka, a jak chce sie pokochac to przychodzi do niej. Moim zdaniem facet sie zakochał , ale nie powie jej tego w prost.Dla niej też tylko liczy sie seks w tym układzie,twierdzi ,że nie mogła by byc z Nim na stałe, bo skoro zdradza żone to i Ją równiez by zdradził. Czy wedłóg Was Ona równiez rozbija rodzine? Moim zdaniem NIE.

A co ma jej powiedzieć, że chce ją przelecieć bo młodsza smile

Wchodzicie w rolę tej trzeciej, rozbijacie małżeństwa, dorabiacie ideologie do swoich łowów na cudzych mężów (zazwyczaj są to już dobrze sytuowani) i chcecie zrozumienia!!!!

Widać teraz kochanki wyszły z nor i żądają pogłaskania po głowach i akceptacji innych. JAJA.
Proponuję iść do księdza i dać na mszę aby cudzy mąż został z kochanką, to już postawi kropkę nad "i".

467

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Dla  byłych, obecnych i przyszłych kochanek proponuje lekturę jednej głupiej, zdradzonej żony.
Wisiało przed chwilą na Onecie

http://mycha14.blog.onet.pl/Rola-kochanki-w-zdradzie,2,ID436278333,n

Posty [ 456 do 468 z 468 ]

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozbijam jego małżeństwo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026