kasiulka188 napisał/a:...skąd się biora te szczęśliwe małżeństwa w których nie dzieje się źle a wręcz przeciwnie? oczywiście mówię tu o małżeństwach w którym jedno z małżonków juz kiedyś było w związku małżeńskim i jak to powiedziałaś ma tą starą rodzinę. Znam takie pary, takie małżeństwa i są naprawde szczęśliwe a współmałżonkowie nie szukają kolejnych kochanek, kochanków.
To prawda...bywaja szczęśliwe małżeństwa, w których chociaż jedno z dwojga było już wcześniej w związku, ale niestety , nie udało się go utrzymać.
Tak sie zdarza.Cały szkopuł tkiwi w tym , że człowiek , który w takim związku jest nieszczęśliwy , niespełniony, samotny, nie próbuje grać nie fair , tylko uczciwie wykłada karty na stół.Nie okłamuje swojej drugiej połowy , nie udaje , że wszystko jest w porządku, że jego małżeństwo kwitnie .
Nie musi sobie szukac nikogo na boku, uciekać z domu , kłamać w żywe oczy,prowadzić podwójne życie.Taki człowiek ,czy to jest kobieta , czy mężczyzna ma odwagę powiedziec , że coś jest nie tak.Kiedy pozna kogos innego , nie robi z partnera idioty, nie zataja prawdy.To maż , żona ma prawo o wszystkim , o zdradzie , o tej ( tym) drugim dowiedzieć się pierwsza.Chocby to była bardzo bolesna prawda.Bo uważam , że lepiej dowiedzieć się , że jest ktoś drugi od partnera , niz od obcych .Do kogoś takiego można mieć szacunek nawet wtedy , gdy mimo wszystko dojdzie do rozwodu.
Facet jeśli ma kochankę i uważa , że ją kocha , a pożycie z zona jest fikcją , powinien o tym zonie powiedzieć.Powinien zamknąć ten rozdział w jego życiu , "posprzątać " za sobą, rozstać się kulturalnie i z klasą.A takim człowiekiem można żyć nawet w zgodzie i sympatycznych relacjach bez pretensji , żalu, urazu...pomagac sobie w wychowywaniu dzieci...Dopiero póżniej może sobie układać życie z kochanką , czy jak tam kto chce sobie nazwać ta druga kobietę.I nie twierdzę , że ten drugi związek się nie uda, że jest skazany na niepowodzenie, bo może być wręcz przeciwnie.
Jedak nie da się stworzyć nowej rodziny na fundamencie kłamstwa , niedomówień , hipokryzji.Wcześniej czy póżniej tai związek nie przetrwa próby czasu.Kochanka będzie zawsze żyła w poczuciu , że jednak jest tą drugą, że ON ma jednak swoją rodzinę, zobowiązania wobec niej, że być może On jednak kocha nadal swoją żonę , skoro nie potrafi odejść.Bo skoro nie ma na to odwagi , to znaczy , że nie ma pewności , że to ją - kochankę kocha tak na prawdę.Całe życie będzie żyła w niepewności , w zawieszeniu , z nadzieją , że jednak się uda, ze stanie się coś , co sprawi , że jednak ON bedzie jej na wyłączność.A ON jak żeglarz będzie sobie żył jak lord , kursując od jednego portu do drugiego.
Związek udany można stworzyć , kiedy ma się poczucie , że nic mu nie zagraża.Kiedy sie ma zaufanie do drugiej osoby , szacunek.Sama miłość i fascynacja niestety nie wystarczy.
Życie nie weryfikuje koloru czarnego czy białego na szary.To my sami tak robimy , kiedy jest nam tak wygodnie.
Wybaczyć , a zapomnieć to nie jedno i to samo.Można wybaczyć, próbowac , a nawet zrozumieć.Ale nie da się zapomnieć.Może kiedyś z czasem , jak nic złego się nie wydarzy po drodze.Ale na to trzeba cierpliwości , a nie każdego na to stać, nie każdy chce odbudowywać ruiny , nie mając pewności , czy starczy mu życia , czy warto.
I przestańmy już z tym ocenianiem innych , bo nikt tutaj nie chce nikomu na żle.Prawda powinna uczyć , a nie obrażać.