netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozbijam jego małżeństwo

467 odpowiedzi40 811 wyświetleńzałożony przez Puk Puk, 23.07.2007

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozbijam jego małżeństwo

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 391 do 455 z 468 ]

391

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
Samanta napisał/a:

Ogólnie jestem w każdym calu tego samego zdania co kasiulka188. Jesteś bardzo mądrą kobietą.

Na poczatku zaznacze, ze nie uwazam, ze kasiulka188 nie jest madra. Ale denerwuje mnie to, ze ktos uwaza, ze inna osoba jest madra, tylko dlatego, ze ma takie same poglady jak ona.

kasiulka188 moim zdaniem forum to miejsce, gdzie mozemy wyrazac wlasna opinie w taki sposob jaki nam sie podoba i ja wlasnie to zrobilam

392

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
DeliciousNight napisał/a:
Samanta napisał/a:

Ogólnie jestem w każdym calu tego samego zdania co kasiulka188. Jesteś bardzo mądrą kobietą.

Na poczatku zaznacze, ze nie uwazam, ze kasiulka188 nie jest madra. Ale denerwuje mnie to, ze ktos uwaza, ze inna osoba jest madra, tylko dlatego, ze ma takie same poglady jak ona.

kasiulka188 moim zdaniem forum to miejsce, gdzie mozemy wyrazac wlasna opinie w taki sposob jaki nam sie podoba i ja wlasnie to zrobilam

Pogląd mam podobny do kasiulki188, a jej mądrość wynika z argumentów jakich używa. Prawda jest taka, nie popieramy takich zachowań, ale jak pójdziesz po poradę do psychologa, to ciekawa jestem czy w jej słownictwie usłyszysz "TY sz****, ty K*****, masz co chciałaś, więc nie oczekuj pomocy". Tak nie można. Empatia nie polega na popieraniu, tylko na próbie zrozumienia ludzkiego zachowania i wskazaniu właściwej drogi.

393

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Samanta bardzo mądrze powiedziane...

394

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Powiem tak.... jestem kobieta, ktora maz zostawil z dziecmi dla innej... twierdzil, ze jest to milosc jego zycia....ich romans trwal przez ostatnie 2 lata malzenstwa, czyli na dzien dzisiejszy sa razem trzy llata. Ciezko sie ocenia kogokolwiek...... ona zostawila meza, on mnie z dziecmi, co jest lesze? nie ma rozwiazania.  Z jednej strony budowanie szczescia na czyims nieszczesciu... z drugiej strony, mnie tez sie nalezy, bo go kocham... Pamietaj jednak, ze niesie to konsekwencje nie tylko dla Ciebie, dla masy ludzi, rodziny jego, jej, przede wszystkim dla tego dziecka i dla Ciebie. Zadaj sobie pytanie czy warto i czy bedziesz szczesliwa wiedzac, ze "gdzies" jest ta kobieta i to dziecko.....i czy kiedys Ty nie znajdziesz sie w takiej sytuacji! Po drugie, zastanow sie, kogo on oszukuje, bo moze wcale nie ja tylko Ciebie? Mezczyzni sa rozni, tak samo jak my.....a moze wcale nie wyglada to tak jak myslisz?

395

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Oj święte słowa a jeśli już zostaniemy oszukane to nie jesteśmy bez woli można postawic sprawe jasno albo ona albo ja bo na co czekac.

396

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
Samanta napisał/a:
DeliciousNight napisał/a:
Samanta napisał/a:

Ogólnie jestem w każdym calu tego samego zdania co kasiulka188. Jesteś bardzo mądrą kobietą.

Na poczatku zaznacze, ze nie uwazam, ze kasiulka188 nie jest madra. Ale denerwuje mnie to, ze ktos uwaza, ze inna osoba jest madra, tylko dlatego, ze ma takie same poglady jak ona.

kasiulka188 moim zdaniem forum to miejsce, gdzie mozemy wyrazac wlasna opinie w taki sposob jaki nam sie podoba i ja wlasnie to zrobilam

Pogląd mam podobny do kasiulki188, a jej mądrość wynika z argumentów jakich używa. Prawda jest taka, nie popieramy takich zachowań, ale jak pójdziesz po poradę do psychologa, to ciekawa jestem czy w jej słownictwie usłyszysz "TY sz****, ty K*****, masz co chciałaś, więc nie oczekuj pomocy". Tak nie można. Empatia nie polega na popieraniu, tylko na próbie zrozumienia ludzkiego zachowania i wskazaniu właściwej drogi.

po 1 to ja nie jestem psychologiem, a po 2 dla mnie takie "kobiety" sa poprostu  .... itp. itd. wiec nie mam zamiaru bawic sie w owijanie a juz napewno w empatie w stosunku do ludzi, ktorzy sa dla mnie 0. Teraz nadeszly takie czasy, ze trzeba trzezwo myslec i miec swoje zasady. Dla mnie cos jest czarne albo biale, nie mam zamiaru doszukiwac sie jakis szarosci, przynajmniej napewno w takim temacie jak zdrada,prostutucja i odbijanie ZAJETYCH mezczyzn.

397

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
DeliciousNight napisał/a:

Dla mnie cos jest czarne albo biale, nie mam zamiaru doszukiwac sie jakis szarosci...

Oj DellicjousNight nie doszukuj się życie się za ciebie kiedyś doszuka i zweryfikuje pogląd że świat jest w czarnych albo białych barwach...

398

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Delicious masz rację, każdy wyraża swoje poglądy wg własnego poziomu kultury, więc nie wchodźmy sobie w drogę i nie oceniajmy tych, którzy są bardziej tolerancyjni. Sama jeszcze kiedyś zobaczysz, to co napisała kasiulka188, życie to nie kolor czarny i biały, ale o tym przekonasz się z biegiem lat.

399

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

powiedzialam, ze dla mnie cos jest czarne lub biale przynajmniej jesli chodzi o tego typy tematy. Dla mnie Ola rozwalila malzenstwo dwojga ludzi, wpakowala sie z buciorami w czyjes zyce i tyle

400

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Witam.moje skromne zdanie,jest takie,ze przewaznie facet mowi ze mu sie z zona,nie uklada.a pobrali sie ze wzgledu na dziecko,.a prawda jest taka ze to jest mydlenie oczu.widze po znajomych ktore byly w takich zwiazkach.to raz..a dwa ja bym miala obawe ze za iks lat np.wymieni mnie na mlodszy model.

401

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

koro40 zgadzam sie z TOBA W 100%.Ola nie rób tego to nie jest miłość uwież mi doświadczyłam tego byłam w podobnej sytuacji,zapwenianie że to ty jesteś najwspanialsza i w ogóle wszystko co najlepsze to brednie predzej czy póżniej i tak zostaniesz przez niego zdradzona tak samo jak w tej chwili jego narzeczona,bedzie to trochę bolało ale uwież bedziesz dwa razy kopana,minie jeśli uświadomisz sobie że też mogłaś czuć sie jak jego narzeczona,Błagam przemyśl to.

402

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

nie czytałam wszystkich stron sorka,teraz dopiero sobie przeczytałam i dowiedziałam sie że jesteś z tym Facetem i jest super wiec życze wam wszystkiego naj mam nadzieje że było warto.Zauważyłam że każdy ma na ten temat swoje zdanie i niektóre nawet badzo sie posprzeczały,chciała bym również sie wypowiedzieć co myśle nikogo nie obrażając ani znikim sie nie kucić,Wiec to jest Twoja sprawa co zrobiłaś i jest super,Ale jak pisałam wcześniej miałam okazje tak samo zrobić byłam w ciut gorszej bo i ja miałam chłopaka a on miał żone ale dowiedziałam się że nie byłam jego pierwsza wróciłam do chłopaka,ani ostatnią bo również dziś ma dwie żonę i kochankę.

403

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Laseczki kochane, to znowu ja Mroga77 Mam 40 lat. . Nie ma co tu sie tak emocjonowac i obrzucac blotem. Trzeba tylko troche przemyslec. Zycie jest trudne i krotkie. Nie warto robic innym krzywdy. Robiac innym zle rzeczy krzywdzimy samych siebie. Bo potem kochane trzeba z tym zyc. Nie warto i jeszcze raz nie warto zajmowac sie zonatym facetem. Potwornie krzywdzi sie dzieci, ktore potem maja problemy ze soba i nie moga ulozyc sobie zycia. Kolo sie zamyka. Dziewczyny nie zdaja sobie tez sprawy, ze jak facet zostawia zone, to te sprawy nigdy nie zamykaja sie na zawsze. Gdy sa dzieci facet musi lub chce  najszesciej brac czynny udzial w wychowaniu tych dzieci. Wiec poswieca w dalszym ciagu czas tamtej rodzinie. Odwiedza tamten dom i kobiete a ciebie trafia szlag. No i musi lozyc pieniadze na tamten dom a ciebie znow trafia szlag i tak bez konca az nareszcie zwiazek powszednieje, milosc mija i zostaja tylko zale i pretensje. Gorzej, gdy tych pieniedzy i tak nie jest za duzo. a jeszcze gorzej, gdy pojawiaja sie inne dzieci a ciebie zrzera zazdrosc o stosunek do "starej" rodziny. Stajesz sie nerwowa a on, ten wymarzony zaczyna cie porownywac do zony jeszcze obecnej, czy juz balej. Prawie zawsze na twoja niekorzysc. Ten zwiazek ma swoj czar i urok dopoki jest zakazany i potajemny a potem wszystko pryska. Bywa tez i tak, ze pojawia sie nastepna ukochana-ofiara bez ktorej krolewicz nie moze zyc. Skad znam takie czarne historie? Jestem psychoterapeltka. Na mojej kanapce siadaja wszyscy z tego zakleteg kola. Najrzadziej oczywiscie krolewicze. Najczesciej zony - zdradzone, zawiedzione i prawdziwie zniszczone, okaleczone bez woli zycia i bez wiary - jakiejkolwiek wiary, potem kochanki a w koncu dzieci ale najczesciej juz dorosle. Dzieci po przejciach.    I nie wyklocajcie sie dziewczyna o to, kto ma wieksze doswiadczenie. Oczywiscie, ze wiek i doswiadczenie wplywa na wasz poglad na temat......Nie jest to jednak wartosc stala, czy wprostproporcjonalna do wieku. Wazny jest tez poglad na temat, ktory tez w pewien sposob nierozerwalnie laczy sie z wiekiem i doswiadczeniem. Nie ma jednak na to wszystko zadnej sasady. Mozna miec 18 lat i nie ladowac sie w zwiazki, w ktorych tak naprawde nie ma juz miejsca. I jesli "wcisniesz" sie w taki zwiazek chocby jedna noga to i tak bedzie ciasno. I albo kogos wypchasz i "skreci" sobie kark albo ci te noge urwie albo powaznie zwichnie. Wierzcie mi nie ma takiego przypadku, zeby obylo sie bez bolu. Nie osadzam, bo nie na tyym polega moje zadanie. Staram sie tylko pomoc dzwignac sie ludziom po tym upadku, czy wypadku. Tego faktu psycholog nie zmieni. Nie mozna wytrzec tego z zycia jak gumka z zeszytu. I choc to trudne, nalezy uczyc sie z tym problemem obchodzic. Zaczac chciec isc w nowym kierunku. I z doswiadczenia mojego zawodowego wynika, ze kochanka i tak zawsze ma lzej. niezaleznie od tego czy "wygra" czy "przegra" w jej mniemaniu. Poniewaz mniej lub bardziej swiadomie godzi sie na swoja pozycje jako druga. Dla niej nie istnieje inna pozycja. Nawet jesli ukryje sie z facecikiem na koncu swiata i tak bedzie druga.  Obrazowo mozna to przedstawic w ten sposob, ze kto jest wyzej - spada bolesniej. Mam wiele zrozumienia i dla zon i kochanek. Ale radze nie zwracac uwagi na zonatych facetow. Poniewaz zwlaszcza w poczatkowej fazie uczuciami mozna sterowac, to nalezy przyjac sobie, zalozyc z gory, ze nie wchodze w relacje "tego typu" z mezczyzna w zwiazku. A kobieta zawsze znajdzie sposob, zeby od razu wykryc, czy mezczyzna ma zobowiazania, czy nie. Ale mimo wszystko rozumiem was dziewczyny. Pozdrawiam!!!

404

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Moroga77 i o to właśnie chodzi, by w mądry sposób przekazać to co nam tu napisałaś. Nie trzeba kogoś wyzywać, żeby dotrzeć do umysłu. Swoją drogą to cała prawda, ale z dorosłymi jest jak z dziećmi, dopóki sami się nie sparzą i nie przekonają, to nie ma mowy o racjonalnym myśleniu.
Naprawdę dziewczyny uwierzcie, bardzo trudno jest powiedzieć żegnaj komuś kogo się kocha i nawet jeśli się wie, że tak będzie lepiej. To jest jak walka z narkotykiem i siłą swojego charakteru. To tak jakbyś sama sobie świadomie wbijała nóż w serce. Oczywiście o tym powinno się pomyśleć zanim to się zdarzy, ale jeśli już się zdarzy?? przecież miłość to nie jest uczucie sterowane. Jak wówczas dać sobie radę?

405

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Tak się zastanawiałam ...dlaczego ludzie , którzy kierują się w życiu jakimiś zasadami , nie mają takich problemów i dylematów ? Nigdy takich nie miałam i z tego co wiem , nie miały i nie mają ich także osoby ,które mają podobne podejście do życia jak ja.Nie ma w zyciu koloru szarego.Jest tylko białe i czarne.Jest dobro albo zło.Kolor szary jaki widzimy , lub chcemy zobaczyć , to nie jest mniejsze zło, bo zło jest , albo go nie ma.Tak jak nie ma mniejszej połowy.Szarośc to usypianie naszego sumienia, usprawiedliwianie siebie , kiedy cos nam mówi , że nie tędy droga.To przykrywanie ****
kapeluszem.Nie widać go , ale dalej coś śmierdzi.Ludzie , którzy twierdza , że życie weryfikuje kolor czarny i biały na szary błądzą.Pogrążają się , w końcu nie wiedzą , którą drogą mają iść, co powinni , a czego nie.I tak się ciągnie to całe życie , po jedna głupota pociąga za sobą następną i koło sie zamyka.Najważniejsza w życiu jest harmonia , spokój , poczucie bezpieczeństwa , a tego kochanka , która nie jest osobą wyrachowaną , tylko naiwnie ma nadzieję , na wielką miłość jak w romansach , nigdy tego nie doświadczy.I o tym właśnie pisze mroga77.
Ciężko pisać na spokojnie i radzic komuś , do kogo nie docieraja żadne argumenty.A każdy , kto tutaj się zaangażował w ten wątek taki właśnie miał zamiar - pomóc.Jednak w końcu nerwy puszczają , kiedy się okazuje , że juz bardziej po polsku nie można się wyrazić.Że osoba , która pisze , że potrzebuje pomocy , tak na prawdę oczekuje aprobaty w tym co robi.
Rozumienie, wspieranie  drugiej osoby to jedno .Ale to nie jest jednoznaczne z tym , że należy akceptowac to co robi.Można wspierać , kiedy człowiek stara się coś zmienić , zrozumieć...Ale jak to robić , kiedy on nie chce nic zmieniać , tylko dalej brnąć krętą , a nie prostą drogą? Wtedy nie pozostaje nic innego , jak zastosować terapię wstrząsową ...

406

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
Samanta napisał/a:

Moroga77 i o to właśnie chodzi, by w mądry sposób przekazać to co nam tu napisałaś. Nie trzeba kogoś wyzywać, żeby dotrzeć do umysłu. Swoją drogą to cała prawda, ale z dorosłymi jest jak z dziećmi, dopóki sami się nie sparzą i nie przekonają, to nie ma mowy o racjonalnym myśleniu.
Naprawdę dziewczyny uwierzcie, bardzo trudno jest powiedzieć żegnaj komuś kogo się kocha i nawet jeśli się wie, że tak będzie lepiej. To jest jak walka z narkotykiem i siłą swojego charakteru. To tak jakbyś sama sobie świadomie wbijała nóż w serce. Oczywiście o tym powinno się pomyśleć zanim to się zdarzy, ale jeśli już się zdarzy?? przecież miłość to nie jest uczucie sterowane. Jak wówczas dać sobie radę?

Samanto-nie rozumiem jak TY dorosła kobieta możesz po raz popierać po dwa rozumieć postępowanie takie jakie nam przedstawia Ola,ja rozumiem młode dziewczyny które jeszcze nie mają doświadczenia(chociaż niektóre nawet młode dziewczęta znają na tyle wartości rodzinne żeby potępiać zachowanie typu:Ola)
Jak wiesz sama jestem mężatką i mam wiele znajomych w wieloletnich związkach w których(tak samo jak i w moim) nie zawsze jest uroczo i słodko ale to nie jest powód do tego żeby robić skok w bok!Nie ma to wytłumaczenia ponieważ tego nie robi się nieświadomie!!!takie rzeczy nie przytrafiają się nam niechcący!!
Oczywiście każdy człowiek popełnia błędy i na nich uczymy się życia-tylko sprawa Oli to nie błąd!ona świadomie próbuje zmusić wszelkimi sposobami tego faceta do rozwodu a to już nie jest chwilowe zapomnienie.Kompletnie nie mogę ogarnąć dwóch ostatnich zdań z twojego postu-nie wiem może ja głupia jestem,może mam niereformowalne podejście do życia?nie wiem ale dla mnie w moim przekonaniu takie rzeczy jak zdrada nie maja prawa pojawić się w małżeństwie,i nie ma co tłumaczyć tego porywem serca-mamy jeszcze rozum.Zanim człowiek zdradzi powinien wyobrazić sobie siebie jako zdradzonego-to powinno pohamować rządzę.
Co sie tyczy Oli to ani z niej nie będzie żony ani z niego męża-to możemy wywnioskować z tego co nam Ola opisała o sobie oraz jej "ukochanym".

407

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Mimo,że mam niewiele lat zgodzę się z Brysią. Biorąc pod uwagę i to,że sama doświadczyłam czyjejś zdrady, jak i to,że wiem co znaczy miłość silniejsza niż rozum. Pozwoliłam sobie na taką raz w życiu i koszmar jaki przez to przeżyłam wiele mnie nauczył. Ale mimo to rzeczą,na którą nigdy sobie nie pozwolę jest rozbijanie czyjegoś związku.
Samanto-owszem istnieje coś takiego jak destrukcyjna miłość,silniejsza niż cokolwiek innego,miłość wyłączająca rozum.Ale przecież takie silne uczucie nawet jeśli się pojawia-nie robi tego od razu.Przecież najpierw ten cudzy mąż się podoba,coś do niego ciągnie,jest fascynacja,zakochanie...I zapewniam Cię,że w tej fazie rozum ma jeszcze wiele do powiedzenia,uczucia uczuciami ale decyzje podejmuje nasz umysł.Więc dla mnie to żadne tłumaczenie-że uczuciami nie da się sterować.Oczywiście,że się da!To odróżnia nas od zwierząt-świadomość,rozum,niekierowanie się instynktem i samymi emocjami.Kiedy czujesz,że coś zaczyna Cię ciągnąć do mężczyzny będącego już w związku używasz całej siły swoich zasad,charakteru,wyobraźni i odsuwasz się od niego zanim coś złego się wydarzy.Zanim pojawi się uczucie,które pochłonie Ciebie i Twoje racjonalne myślenie.
Jeszcze jedna uwaga odnośnie takiej potężnej miłości.Związek zdrowy-pełen miłości,szacunku i bezpieczeństwa to związek,w którym uczucia i rozum harmonijnie się uzupełniają,idą w parze.Jednak jeśli żeby trwać w związku musisz uciszać umysł,sumienie,zasady-to to jest chory układ,a uczucie duszące myślenie,przesłaniające wszystko inne poza tym facetem-to nie miłość tylko emocjonalne uzależnienie.
Brysiu podejrzewam,że Samanta ma wiele zrozumienia dla Oli,ponieważ sama ma na koncie podobną historię z byciem "tą drugą",opisywała ją kiedyś w innych postach.Zgodzę się,że my,które nie przeżyłyśmy czegoś takiego nigdy do końca nie zrozumiemy co się wtedy czuje. Ale mając bolesne doświadczenia czy chociażby twarde zasady mamy prawo wyciągać wnioski z tych historii,odnosić się do nich wedle naszego sumienia.
Nie wątpię,że bycie kochanką również wiąże się potężnym cierpieniem,jednak jest to ból na własne życzenie.Nic nie dzieje się ot tak.Jest to wynik świadomego działania kobiety.Działania zmierzającego wprost do zniszczenia rodziny ze względu na własną wielką miłość,do której świadomie dopuściła.

408

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Oooo, a to dla mnie nowosc, ze Samanta ma za soba taka historie wink to wszystko tlumaczy...S. Samanto moglas nam sie "pochwalic" dlaczego tak zazarcie bronisz Oli, a nie wciskac nam jakies smieszne bajeczki o wyrozumialosci empatii i innyh bzdurach smile Co jak co-Ole jeszcze jakbym sie uparla moglabym wytlumaczyc wiekiem-ze jest jeszcze mloda, nie ma wyrobionych zasad itd  Ale Ty osoba po 30?????

409

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
kjersti napisał/a:

Związek zdrowy-pełen miłości,szacunku i bezpieczeństwa to związek,w którym uczucia i rozum harmonijnie się uzupełniają,idą w parze.Jednak jeśli żeby trwać w związku musisz uciszać umysł,sumienie,zasady-to to jest chory układ,a uczucie duszące myślenie,przesłaniające wszystko inne poza tym facetem-to nie miłość tylko emocjonalne uzależnienie.

To powinno byc napisane duzymi, czerownymi literkami z wieloma wykrzyknikami.

Padlo tu wiele madrych slow i juz pomijajac Ole, mam nadzieje, ze inne kobiety, ktore beda miec podobne rozsterki przeczytaja Wasze wypowiedzi i dwa razy sie zastanowia nad tym, co chca zrobic...

410

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
mroga77 napisał/a:

. Nie ma co tu sie tak emocjonowac i obrzucac blotem. Trzeba tylko troche przemyslec. Zycie jest trudne i krotkie. \......Dziewczyny nie zdaja sobie tez sprawy, ze jak facet zostawia zone, to te sprawy nigdy nie zamykaja sie na zawsze. Gdy sa dzieci facet musi lub chce  najszesciej brac czynny udzial w wychowaniu tych dzieci. Wiec poswieca w dalszym ciagu czas tamtej rodzinie. Odwiedza tamten dom i kobiete a ciebie trafia szlag. No i musi lozyc pieniadze na tamten dom a ciebie znow trafia szlag i tak bez konca az nareszcie zwiazek powszednieje, milosc mija i zostaja tylko zale i pretensje. Gorzej, gdy tych pieniedzy i tak nie jest za duzo. a jeszcze gorzej, gdy pojawiaja sie inne dzieci a ciebie zrzera zazdrosc o stosunek do "starej" rodziny. Stajesz sie nerwowa a on, ten wymarzony zaczyna cie porownywac do zony jeszcze obecnej, czy juz balej. Prawie zawsze na twoja niekorzysc. Ten zwiazek ma swoj czar i urok dopoki jest zakazany i potajemny a potem wszystko pryska. ... Jestem psychoterapeltka. Na mojej kanapce siadaja wszyscy z tego zakleteg kola. ... Mam wiele zrozumienia i dla zon i kochanek. ....

Mroga77 bardzo mądry tekst zgadzam sie z tym że nie ma się o co kłócić bo każda z nas ma swoje zdanie i swoje doświadczenia, każda też ma inny charakter więc w inny sposób stara sie pomóc. Jednak tak jak to powiedziała Samanta kłótnie wynikły głównie o to że nie trzeba kogoś wyzywac żeby dotrzec do czyjegoś umysłu. Popieram rówinież to że od takich związków najlepiej trzymać się z daleka jednak jeśli juz się stanie to cos z tym trzeba zrobić.
Powiedziałaś że sprawy z byłą żoną nigdy się nie kończa i zawsze w tym drugim małżeństwie dzieje się źle(może i tak nie wiem bo nigdy w tak owym nie byłam) ale w takim razie powiedz mi mroga77 skąd się biora te szczęśliwe małżeństwa w których nie dzieje się źle a wręcz przeciwnie? oczywiście mówię tu o małżeństwach w którym jedno z małżonków juz kiedyś  było w związku małżeńskim i jak to powiedziałaś ma tą starą rodzinę. Znam takie pary, takie małżeństwa i są naprawde szczęśliwe a współmałżonkowie nie szukają kolejnych kochanek, kochanków. Oczywiście ty jesteś psychoterapeutką i napewno masz dużo racji w tym co piszesz ale sama musisz przyznać że do psychoterapeutów nie chodzą szczęśliwe pary tylko te którym się nie układa więc nie jest powiedziane że każde "drugie małżeństwo" ma takie problemy.
Najbardziej jednak podoba mi się to twoje zdanie że masz wiele zrozumienia dla żon i kochanek bo właśnie o to chodzi zeby też zrozumieć co kierowało tym drugim człowiekiem a nie tylko go osądzać.

Według mnie kochanka na początku często nie wie w co się pach a później często jest juz za późno żeby uzywać rozumu. Może kiedys faktycznie Ola pożałuje tego co robiła czy robi teraz ale to będzie dla niej nauczka na przyszłość nie na teraz. Skoro ona w tym momencie uważa że to jest dla niej najlepsze o należy jej uświadomić jak może być ale nie robić niczego na siłę bo jeśli sama się nie przejedzie nie będzie wiedzieć czy zrobiła dobrze czy źle.I jeśli ona go teraz naprawde kocha i czuje że to jest ten jedyny to choćby caly świat był przeciwko niej ona i tak zdania nie zmieni. Takie sa niestety zasady miłości, czasmi może chorej miłości, czasami moze trudnej, JEdnak właśnie przez tą miłoś ludzie robią głupoty. Równie dobrze może jej się ułożyć nie jest powiedziane że nie.
Oto przykłady z historii w których takowe małżeństwa powstałe na zdradzie i absurdalne przetrwały:

EdwardVIII syn króla Jerzego (Wielka Brytania) poślubił dwukrotna rozwódkę(drugi rozwód w trakcie gdy byli już parą) Amerykankę Wallis Simpson. Nie dość że mezalians to jeszcze rozwódka z obcego kraju. Edwart VIII aby ja poślubić abdykował na rzecz brata. Tak opisywał swoja decyzję:
"Uznałem za niemożliwe dźwiganie wielkiego ciężaru odpowiedzialności bez pomocy i wsparcia kobiety którą kocham.Willis dała mi wszytko czego potrzebowałem jest kobietą idealną".Jego idalna kobieta w rzeczywistości miała trudny charakter i jak w każdym małżeństwie dochodziło między nimi do scysji. Ale chociaż w młodości oboje słyneli z miłosnych podbojów, po ślubie dochowali sobie absolutnej wierności. Tropiciele sensacji nie natrafili na najmniejszy ślad zdrady.Byli ze sobą do śmierci 36lat.

Karol książe Rumuni ożenił się z grecka księżniczką Heleną. 1,5 roku po ślubie zaczął ją zdradzać z Magdą Lupescu która była rozwódką z dzieckiem i żydówką.Książe zrzekł sie tronu dla swojej ukochanej. Ślub wzieli po 24 lata bycia razem i byli ze sobą aż do śmierci. Oczywiście dochowali sobie wierności.

Charlie Chaplin mając 54lat zakochał się w niespełna 17 letniej Oonie O'Neill. Tak wypowiadał się o swojej wybrance:
"Gdybym wcześniej poznał takiego kogoś jak Oona nie miałbym żadnego problemu z kobietami."
Przeżyli razem 36lat. Charlie pozostał wierny swej wybrance chociaż przed ślubem słynął z wielu   romansów.

Woody Allen ożenił się z adoptowaną córką swojej partnerki Mii Farrow. Oczywiście w czasie ich związku z Mią miał romans właśnie z ową adoptowana córką. Soom-Yi bo tak miała na imię była sporo młodsza od Allena. Pobrali się po długim i wyczerpującym rozwodzie Woodiego w 1997roku i są razem do dziś.

Podobne przykłady można by mnożyć i to jest dowodem że czesto uczucia wygrywają z rozumem i okazuje się to strzalem w 10!

A co do żony tego faceta, to gość ją zdradził nie Ola. Padło na Ole że akurat z nią i akurat ona się zakochał a równie dobrze mogło paść na którąkolwiek inną. Myślę że lepiej jak laska dowie się teraz że jest zdrdzana kiedy jej małżeństwo jeszcze dobrze się nie rozpoczeło kiedy jej rodzina jeszcze dobrze nie rozkwitła i kiedy kobieta jest jeszcze młoda niż żeby stało się to za jakieś 10-15 lat.

kjersti Samanta wyciągneła napewno wnioski i dlatego nie ocania innych nie neguje tylko stara się im pomóc bo może wie czego taka osoba w takiej sytuacji potrzebuje. Naprawde nie jest miłe jeśli ktoś szuka wsparcia a słyszy pod swoim adresem obelgi.

Pozdrawiam

411

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

DeliciousNight no i popatrz normalna kultralna rozmowa a ty nagle tu do Samanty wyskakujesz z tekstem że jest zerem... ehh dziewczyno przecież jej nie znasz nie znasz jej zasad jej wartości, jej doświadczeń i przede wszystkim jej historii tej podobnej bo ta historie zna tak naprawde tylko ona i ewentualnie facet w nią uwikłany. Oceniasz troszkę wg stereotypów. Co to za gadanie że ktos jest zerem jeśli nic sie o nim nie wie.

Ale tak wogóle to coś mnie zastanawia powiedz czy jeśli ciebie kiedyś nie daj Boże(bo szczerze nie życzę ci tego) coś takiego spotka że twój kochamy mężczyzna- ten któremu oddałasz wszytko cię zdradzi obwinisz o to kochankę a faceta przytulisz do piersi bo biedaczek został owinięty przez ta kobietę w okół palca???? No i z tego co rozumiem do niego albo nie będziesz mieć żalu albo będziesz mieć o wiele mniejszy niż do tej kobiety. Ja to uważam że najpierw należy zacząć sprzątanie od swojego powóreczka a dopiero patrzeć na podwórko sąsiada:)

412

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

DeliciousNight, po raz kolejny zwracam Ci uwagę. Uwierz mi, że można pisać tak, żeby nie obrażać innych.

413 Ostatnio edytowany przez DeliciousNight (2009-05-07 13:56:43)

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

kasiulka188 nic na to nie poradze, ze dla mnie osoby rozbijajace malzenstwo sa nikim...moze nie powinnam tego mowic, ale tak czuje i nie potrafie sie opanowac, zeby tego nie powiedziec... Jestem tak zaangazowana w ten temat, bo wiem co czuje taka porzucona rodzina...Widzialam co przezywal moj chlopak,jego siostra i mama kiedy ojciec ich zostawil... I nie potrafie, nawet nie chce zrozumiec osob, ktore rozbijaja jakiekolwiek zwiazki (niewazne czy z dziecmi, czy bez). Pisalam wczesniej, ze moim zdaniem wina nie lezy tylko po stronie (w tym przypadku) Oli, ale tez po stronie tego "faceta". Ale uwazam tez, ze to kobieta jest madrzejsza, kobieta jest bardziej uczuciowa, wyrozumiala i empatyczna, dlatego tez to kobieta powinna sobie pomyslec : "A co ja bym czula na miejscy zony faceta, z ktorym chce sie zwiazac?" nie mozna myslec tylko o swoich uczuciach, a nawet jesli juz sie tak mysli, to jak mozna byc z kims, kto zdradzal swoja wczesniejsza kobiete?? Jak mozna takiemu czlowiekowi zaufac? Facet to tylko facet...oni zazwyczaj nie mysla w takich sytuacjach ani o zonie a juz tymbardziej o kochance...chca sie tylko zabawic, nic wiecej. Jezeli byloby tak jak to zazwyczaj mowia kochanka "(np.) Olu jestes ta jedyna, niepowtarzalna,nigdy cie nie zostawie, jestes idealna "itp.itd., to dlaczego do cholery dalej jest mezem, a Ola jest tylko kochanka?? Skoro tak bardzo ja kocha, to powinien miec gdzies uczucia zony i dawno ja zostawic. Same pomyslcie...jestescie z facetem z ktorym Wam sie nie uklada (jak twierdzila Ola, ze jej facetowi nie ukladalo sie z  zona), pojawia sie drugi-ten jedyny,najwspanialszy,zakochujecie sie na zaboj...czy wazne sa dla Was w tym momencie uczucia tego pierwszego faceta?Mysle, ze nie. Dlatego nie potrafie zrozumiec, co ma w glowie taka Ola, ze wierzy w te brednie....A juz tymbardziej nie moge zrozumiec kobiet, ktore rozbijaja malzenstwa!

414

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Delicious radzę Ci pilnuj się ze słowami, nie życzę sobie abyś oceniała ani mnie, ani kogokolwiek, chcesz wypowiedzieć swoje zdanie to zrób to bez ubliżania, bo ja odnoszę się do Ciebie z szacunkiem.
Co Ty możesz wiedzieć o mnie???

Oceniamy innych dopóki nam samym nie zdarzy się coś, co wywróci nam życie do góry nogami. Wtedy już nie jesteśmy tacy mądrzy. Wasze oceny są jak ocenianie alkoholika. sama mam Matkę, która całe życie nadużywała alkoholu, nigdy nike mogłam jej wybaczyć, że zanim sięgnęła po kieliszek , nie pomyślała o mnie i nie wtedy kiedy była już pijana, ale wtedy kiedy była trzeźwa i świadoma. Nie mogłam tego pojąć!! Wybaczyłam jej dopiero teraz...kiedy upłynęło tyle lat i spotkało mnie to o czym pisałam w innym poście. Zrozumiałam, że początkowo piła dla towarzystwa, potem dla przyjemności i nie widziała w tym nic złego, dopóki nie zabrnęła za daleko, ale było już za późno. Potrzebowała pomocy, ale najpierw musiałaby się sama przed sobą przyznać, że jest alkoholiczką.  Podobnie jest w miłości, ale nie mówię tu o tej miłości, której szukasz i wypatrujesz kogo by tu poderwać, ale o tej co przychodzi niespodziewanie. Wydaje Ci się, ze to przyjaźń, że jest dobrze, ale potem jak chcesz się oderwać już nie potrafisz. Nie umiesz wytłumaczyć sobie sama, że to złe, bo ta miłość odebrała Ci rozum. Może dlatego rozumiem Olę, bo wyznawałam dokładnie te same zasady przez wiele, wiele lat i nigdy bym nie przypuszczała, nawet mi się to nie śniło, żebym sama wpieprzyła się w sytuację, z której nie umiem się wydostać. Stąd wiem, że życie stawia nam na przeszkodzie różne sytuacje, ale nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, że tej przeszkody możemy nie pokonać. I to co mnie spotkało nie wynika z braku zasad, tylko ze słabości charakteru. To spowodowało z kolei, że mając taki stosunek do tych spraw jak WY, popadłam w depresję, nie potrafiąc tego wszystkiego pogodzić. Nie będę tu opisywać co dzieje się wtedy z ludzką psychiką, każde wyjście jest złe. Nie starałam się Oli wcale popierać, tylko po prostu rozumiem co może przeżywać, ale może się mylę, może są kobiety perfidne, które mają głęboko gdzieś co czuje ta druga kobieta zdradzona. Nie stanęłam po stronie tamtej skrzywdzonej, tylko po stronie jej problemu.

415

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

"Ale tak wogóle to coś mnie zastanawia powiedz czy jeśli ciebie kiedyś nie daj Boże(bo szczerze nie życzę ci tego) coś takiego spotka że twój kochamy mężczyzna- ten któremu oddałasz wszytko cię zdradzi obwinisz o to kochankę a faceta przytulisz do piersi bo biedaczek został owinięty przez ta kobietę w okół palca???? No i z tego co rozumiem do niego albo nie będziesz mieć żalu albo będziesz mieć o wiele mniejszy niż do tej kobiety. Ja to uważam że najpierw należy zacząć sprzątanie od swojego powóreczka a dopiero patrzeć na podwórko sąsiada:)"

kasiulka188 jak rozumiem rozmawiamy tutaj o kobietach wplątujących się w uczucie do zajętego faceta, zdradzający mężczyzna to materiał na równie obszerną dyskusję.
Oczywiście,że nie jest on bez winy,wręcz przeciwnie,ale w procesie zdrady nie uczestniczy sam.Jak powszechnie wiadomo-do tego trzeba dwojga.
Myślę,że niezbyt trafne jest twoje porównanie do podwórka. Bo w tym przypadku sąsiad-czyli kochanka sama pcha się na moje podwórko,mało tego-zabiera męża.Więc sprzątanie owego mojego podwórka obejmie ją również gdyż stała się jego częścią bez mojej zgody.
Skoro już jesteś za tym,żeby każdy własnego podwórka pilnował to w tej sytuacji zasadę tę łamie kochanka,nie żona.
Zgodzę się,że zdarzają się przypadki szczęśliwych związków ludzi mających za sobą inne-nieudane. Ale moim zdaniem kiedy już się czuje,że obecne małżeństwo to pomyłka,że nie jest się szczęśliwym,że ważniejszy niż współmałżonek staje się ktoś inny...należy odejść i dać drugiej stronie szansę na ułożenie sobie życia na nowo.A nie prowadzić podwójne życie,zdradzać,oszukiwać i upokarzać.I tyczy się to zarówno kobiet jak i mężczyzn.
Co do Samanty-nie miałam zamiaru jej w jakikolwiek sposób obrazić.Myślę po prostu,że jej własna historia ma spory wpływ na jej zdanie w naszej dyskusji.

416

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Samanta przepraszam, ze Cie obrazilam, ale nie potrafie sie powstrzymac. Ja kiedy spotykalam (teraz sama jestem zajeta od 2 lat)na swojej drodze zajetego faceta nie angazowalam sie w zadne przyjaznie, zadne spotkania sam na sam itd. Poprostu mam swoj rozum i wiem, ze moglabym cos do niego poczuc, dlatego od razu wykreslalam go ze swojej glowy. Najzwyczajniej-dowiadujesz sie, ze facet jest zajety, zwijasz swoje manatki, wykreslasz go z pamieci i nigdy do tego nie wracasz... Uczucie do zajetego faceta trzeba zabijac juz w zarodku, a nie kiedy sie zakochamy i pozniej placzemy i lamentujemy, ze tak go kochamy, iz nie mozemy bez niego zyc, nie potrafimy go zostawic. BZRUDA

kjersti-jak sie tego dowiedzilas?? hmm

417

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Czego się dowiedziałam DeliciousNight?
Samanto-to co teraz napisałaś i to co sama wiem świadczy chyba też o tym,że niektórzy mają taką naturę,iż nie potrafią uczyć się na cudzych błędach,jedynie na własnym doświadczeniu.Ja pewnie też nie byłabym taka mądra teraz gdybym nie przezwyciężyła zwalającej z nóg miłości i gdybym nie była zdradzana.Nauczką dla Ciebie są tylko Twoje błędy...najważniejsze,że je rozumiesz.
Szkoda tylko,że na tym naszym doświadczaniu cierpią osoby trzecie.

418

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

ja już oceniałam i takie tam...

oprócz tego, że Ola - przez niektórych chroniona płaszczykiem zrozumienia rozbija małżeństwo
Bo nie w Polssce i ten facet - Rycerz ją uratował...

Czy szokuje to tylko mnnie? Czy choroby i sposób życia takich ludzi nikogo nie sozkuje oprócz kilku osób?

czy naprawdę można czuć empatię aż tak daleko posuniętą?

może gdy robi się takie samee rzeczy, zdradza, poniża partnera, żyje bez lojalności, lub jest się kochanką...

Nie pojmuję.... Nic nie poradzę, że brzydzi mnie taki sposób na życie... Czasami smuci, czasami złości, jednak obrzydzenie jest dominujące.

419

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Delicious, ja przez całe życie od małego przyjaźniłam się tylko z chłopakami i nigdy nie patrzyłam na żadnego jako potencjalnego obiektu do miłości. Kiedyś nawet chłopak mojej przyjaciółki, był też moim przyjacielem i kiedy ona zginęła-utopiła się ja musiałam być przy nim i nigdy nie pomyślałam nawet, żeby zobaczyć w nim faceta. To był przyjaciel. nawet kiedy w moim otoczeniu byli żonaci też zawsze odnajdywałam z nimi język i tak jak piszesz,  byli wykreśleni z mojej głowy, bo po co zajmować sobie nimi czas. W ogóle mnie to nie interesowało i nie rajcowało, ani bycie tą drugą, ani rozbijanie czyjegoś szczęścia. No ale los w końcu już nie był dla mnie tak łaskawy i postawił przede mną przeszkodę, której nie pokonałam, a której skutki będę ponosić podejrzewam jeszcze wiele lat o ile dam sobie radę. To jest lekcja na życie, ale nie przekonasz o tym nikogo, dopóki ten ktoś sam nie wdepnie w to bagno. Nie ma co tu pisać, jakiego wyboru ma dokonać Ola, bo ona teraz będzie łapać się jak tonący brzytwy, żeby jakoś dopłynąć do brzegu. Może tylko przy okazji się mocno zakrztusić i nie być już tą samą osobą co była. Ale każdy z nas bierze z życia lekcje, tylko trzeba umieć coś z nich wynieść na dalsze życie.

420

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

kjersti pomyslilam osoby, moje pytanie mialo byc skierowane do Median wink Median skad sie o tym dowiedzialas??
Nadia mysle dokladnie tak samo , jak Ty.
Samanta na poczatku tego watku probowalam jakos zrozumiec Ole, ale nie potrafie...Nie potrafie zrozumiec nie tylko Oli, ale wszystkich kobiet tak postepujacych. Byc moze masz racje, ze takiego uczucia nie da sie przezwyciezyc, ale mi sie to w glowie nie miesci...sama kocham na zaboj, nie wyobrazam sobie zycia bez mojego faceta i wiem, ze chce  z nim spedzic reszte zycia ( moze tez powiecie, ze jestem za mloda , zeby tak czuc, ale to czuje) i wiem, ze jakbym teraz sie dowiedziala (co jest niemozliwe,ale przyjmijmy taka opcje), ze ma on zone, to napewno bym z nim nie byla.Nie ma nawet takiej opcji. Samo to, ze mnie oklalal skloniloby mnie do takiej a nie innej decyzji.Nawet gdyby zapewnial mnie, ze tamtej nie kocha, ze ja zostawi itd. nie zostalabym orzy nim.

421

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Wpadlam tu do was ponownie dziewczyny.widze,ze watek sie bardzo rozwinal.pozdrawiam.

422

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

""Ale uwazam tez, ze to kobieta jest madrzejsza, kobieta jest bardziej uczuciowa, wyrozumiala i empatyczna, dlatego tez to kobieta powinna sobie pomyslec : "A co ja bym czula na miejscy zony faceta, z ktorym chce sie zwiazac?" nie mozna myslec tylko o swoich uczuciach, a nawet jesli juz sie tak mysli, to jak mozna byc z kims, kto zdradzal swoja wczesniejsza kobiete?? Jak mozna takiemu czlowiekowi zaufac? Facet to tylko facet...oni zazwyczaj nie mysla w takich sytuacjach ani o zonie a juz tymbardziej o kochance...chca sie tylko zabawic, nic wiecej."

DeliciousNight ja nie uważam że to kobieta powinna myśleć więcej od faceta. Oboje powinni myśleć tak samo bo przecież oboje mają rozum i wolna wolę. Dodatkowo to w tym przypadku ten facet zdradził żonę... żonę którą jak to mówisz tak bardzo kocha, tak bardzo szanuje i tak bardzo pragnie z nią być że nie może od niej odejść...eh bzdurz skoro tak bardzo kocha szanuje i pragnie z nią być to po jaką cholere ją zdradza???? i to co gorsza zdradza nie robiąc sobie skoku w bok z byle jaką laską(no bo tu by można jeszcze mówić że góre wzieły hormony a gość faktycznie pragnie tylko sexu i nic nie czuje do kochanki poza fizycznością) tylko ze stałą drugą partnerką, owej partnerce mówi że ją kocha że jest najważnijesz itp. ja tu widze pewna różnicę. Ale może się mylę.
Czemu nie odchodzi taki facet od żony?? wg mnie dlatego że to pociąga za sobą pewne konsekwencje. Maja wspolnych znajomych, mają wspólny majątek, trzeba użerać się z rozwodem, trzeba wszytko wokół siebie zmienić. A nie każdemu się chce poprostu wygoda ludzka w tym przypadku tego faceta. Oczywiście nie wykluczona jest tez druga wersja że on jednak kocha ta swoją żonę a Ola sie tylko bawi no ale tego napewno nie wiemy.

""Ale tak wogóle to coś mnie zastanawia powiedz czy jeśli ciebie kiedyś nie daj Boże(bo szczerze nie życzę ci tego) coś takiego spotka że twój kochamy mężczyzna- ten któremu oddałasz wszytko cię zdradzi obwinisz o to kochankę a faceta przytulisz do piersi bo biedaczek został owinięty przez ta kobietę w okół palca???? No i z tego co rozumiem do niego albo nie będziesz mieć żalu albo będziesz mieć o wiele mniejszy niż do tej kobiety. Ja to uważam że najpierw należy zacząć sprzątanie od swojego powóreczka a dopiero patrzeć na podwórko sąsiada:)"

kasiulka188 jak rozumiem rozmawiamy tutaj o kobietach wplątujących się w uczucie do zajętego faceta, zdradzający mężczyzna to materiał na równie obszerną dyskusję.
Oczywiście,że nie jest on bez winy,wręcz przeciwnie,ale w procesie zdrady nie uczestniczy sam.Jak powszechnie wiadomo-do tego trzeba dwojga."

kjersti oczywiście masz rację do tego trzeba dwojga jednak ja uważam że wina czesto w większości jest faceta bo kochanka często zanim sie zakocha nie wie o tym że facet jest żonaty. Czemu żadna z was nie bierze tej opcji pod uwagę?
Oczywiście mowa tu o zakochanych kochankach a nie o d...ch które sypiaja z żonatymi bo lubia to jest zupełnie inna kategoria jak dla mnie i inny wątek.
Co do podwórka to chodziło mi o to że żona najpierw powinna zacząć sprzątanie od swojego kochającego wspaniałego męża a dopiero obwiniać laskę(kochankę).

"oprócz tego, że Ola - przez niektórych chroniona płaszczykiem zrozumienia rozbija małżeństwo to była zwykłą ... prostytutką - zagranicą...
Bo nie w Polssce i ten facet - Rycerz ją uratował..."

Nadia zgodizłam się z tobą że ten fakt nieco zmienia i mimo że uważasz że nie jestem na odpowiednim poziomie żeby z tobą dyskutować i tak się w tej kwestii wypowiem. Nie znam historii Oli jako prostytutki ale mogę przypuszczać że nie robiła tego z własnej woli. Napewno słyszalyście nieraz jak łatwo można dziewczynę wciągnąć do burdelu i jak trudno lasce jest z tam tąd uciec. Co do ratunku przez rycerza może poprostu pomógł jej się wydostac z tam tąd, ona czuła do niego wdzięczność która z czasem perzrodziła się w uczucie. Tego nie wiem to są tylko moje przypuszczenia. Jeśli ktoś wie coś więcej na ten temat to niech się wypowie bo nie czytałam wszystkich wypowiedzi Oli i wtedy moge sprostować swoją wypowiedź.

Samanta mówi z doświadczenia i ma bardzo dużo racji w tym co powiedziała ja nie uważam jej za zero a wręcz przeciwnie myślę że jest 100%kobietą nie tylko na forum ale i w życiu. A ponad to jest człowiekiem jak każdy z nas i ma prawo do poszanowania jej osoby co gwarantuje jej choćby nawet konstytucja że o prawie boskim już nie wspomnę.

Aha jeszcze jedna dygresja co do prostytutek... znacie Biblie? Pismo Święte? mniej lub bardziej pewnie każda z nas zna. Ja akurat tak średnio ale z tego co sobie przypominam był taki motyw w Piśmie Świętym jak aresztowano Jezusa i stawiano mu zarzuty. Jednym z nich był ten że rozmawia, pomaga  prostytutką. Dlaczegóż nasz BÓG nie ocenił prostytutek tylko jeszcze im pomagał, doradzał????

Droga DeliciousNight nigdy nie mów nigdy. Kochasz jak sama powedziałaś na zabój a miłość potrafi wiele wybaczyć naprawde wiele(wiem po sobie), kłamstwo też. A jeśli tak go bardzo kochasz szczerą prawdziwą miłością to zapewniam cię gdybyś się teraz dowiedziała że ma żonę zostawienie go graniczyłoby z cudem. Oczywiście udaje się to czasami jednak nie wszyscy mają na tyle siły:)

423

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Wiecie... powiem tak.....
Bycie druga jest okropnym uczuciem.... niestey wszechobecnym jak widac! Wygoda posiadania 2 kobiet to wygoda na jaka stac tylko tych facetow, ktorzy mysla wylacznie o sobie! Nie robi niczego dla Ciebie ani dla niej! On dba o siebie! Od zony nie odejdzie bo ona jest "pania domu" a kochanki nie zostawi bo jest zawsze kiedy on tego potrzebuje (i nie mowie tu tylko o sexie!)
W wiekszosci dzieje sie tak, ze kochanka sie wykrusza bo nie wytrzymuje, zona jesli sie dowie to wybacza i taki marazm trwa dalej. Maz staje sie przykladnym mezczyzna i mezem ale tylko do czasu kiedy pojawi sie kolejna kochanka!
Niestety taka jest prawda! Tkwilam w takiej chorej sytuacji! tyle, ze ja bylam zona, maz sie rozwiodl ze mna dla niej..... czas pokaze co z tego bedzie! pamietaj! jeste jeszcze jeden aspekt tego wszystkiego! SZARA RZECZYWISTOSC! a mianowicie, tajemne spotkania, wypady za miasto, weekendy itd sa super.....on jest najcudowniejszy na swiecie, ale pamietaj, kiedy bedziecie juz razem tak kolorowo juz nie bedzie bo proza zycia jest nieunikniona! tego nie przeskoczysz!
pomysl dobrze co z tym zrobic! rozbicie malzenstwa to nie tylko zona i dziecko to masa ludzi..... i zycie, ktore wcale nie bedzie tak kolorowe jak jest teraz!pomysl tez, czy skoro jesli zdradzal zone to Ty nie bedziesz kolejna? nie wiem....

424 Ostatnio edytowany przez kasiulka188 (2009-05-07 16:00:30)

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
PaniPuma napisał/a:

Wiecie... powiem tak.....
Bycie druga jest okropnym uczuciem.... niestey wszechobecnym jak widac! Wygoda posiadania 2 kobiet to wygoda na jaka stac tylko tych facetow, ktorzy mysla wylacznie o sobie! Nie robi niczego dla Ciebie ani dla niej! On dba o siebie! Od zony nie odejdzie bo ona jest "pania domu" a kochanki nie zostawi bo jest zawsze kiedy on tego potrzebuje (i nie mowie tu tylko o sexie!)
W wiekszosci dzieje sie tak, ze kochanka sie wykrusza bo nie wytrzymuje, zona jesli sie dowie to wybacza i taki marazm trwa dalej. Maz staje sie przykladnym mezczyzna i mezem ale tylko do czasu kiedy pojawi sie kolejna kochanka!
Niestety taka jest prawda! Tkwilam w takiej chorej sytuacji! tyle, ze ja bylam zona, maz sie rozwiodl ze mna dla niej..... czas pokaze co z tego bedzie! pamietaj! jeste jeszcze jeden aspekt tego wszystkiego! SZARA RZECZYWISTOSC! a mianowicie, tajemne spotkania, wypady za miasto, weekendy itd sa super.....on jest najcudowniejszy na swiecie, ale pamietaj, kiedy bedziecie juz razem tak kolorowo juz nie bedzie bo proza zycia jest nieunikniona! tego nie przeskoczysz!
pomysl dobrze co z tym zrobic! rozbicie malzenstwa to nie tylko zona i dziecko to masa ludzi..... i zycie, ktore wcale nie bedzie tak kolorowe jak jest teraz!pomysl tez, czy skoro jesli zdradzal zone to Ty nie bedziesz kolejna? nie wiem....

Otóż to PaniPumo bardzo mądra wypowiedź i taka prawdziwa. Właśnie o to chodzi ty jesteś osobą która zaczeła sprzatanie od swojego męża od tego kochającego, wspaniałego a dopiero przeszła na jego kochankę... Współczuje ci tej sytuacji i zarazem cieszę się że mimo krzywdy jaka zazanałaś potrafisz wypowiadać się pouczająco i kulturalnie,  takich ludzi powinno być więcej.

425

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
kasiulka188 napisał/a:

Droga DeliciousNight nigdy nie mów nigdy. Kochasz jak sama powedziałaś na zabój a miłość potrafi wiele wybaczyć naprawde wiele(wiem po sobie), kłamstwo też. A jeśli tak go bardzo kochasz szczerą prawdziwą miłością to zapewniam cię gdybyś się teraz dowiedziała że ma żonę zostawienie go graniczyłoby z cudem. Oczywiście udaje się to czasami jednak nie wszyscy mają na tyle siły:)

kocham go nad zycie, ale mam swoj rozum. Nie ma nawet takiej opcji, ze zostalabym przy nim, gdyby mnie zdradzil. Jestem tego PEWNA. Brzydze sie zdrada, a poza tym jestem osoba nieufna i nie potrafilabym zyc  z nim i meczyc sie caly czas, kiedy bylby poza domem, co robi, z kim jest, czy mnie czasem nie zdradza itd. Nie potrafilabym zyc z  kims takim. Wolalabym cierpiec latami, niz byc  z kims takim.

426

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

DeliciousNight tez tak kiedys myślałąm że nigdy pewnych rzeczy nie wybacze a wybaczyłam i zdradę i to że mnie udeżył i to że mnie zwyzywał... a zapierałam się dokładnie tak jak ty że nigdy przenigdy czegoś takiego nie wybacze i pewni zapierałbym się do dziś gdybym się nie przekonała na samej sobie... To jest właśnie weryfikowanie przez zycie koloru czarnego i białego... a najgorsze jest to że takiego człowieka można nadal kochać...

No ale to nie ten wątek więc to było tylko tak na marginesie

427

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
kasiulka188 napisał/a:

...skąd się biora te szczęśliwe małżeństwa w których nie dzieje się źle a wręcz przeciwnie? oczywiście mówię tu o małżeństwach w którym jedno z małżonków juz kiedyś  było w związku małżeńskim i jak to powiedziałaś ma tą starą rodzinę. Znam takie pary, takie małżeństwa i są naprawde szczęśliwe a współmałżonkowie nie szukają kolejnych kochanek, kochanków.

To prawda...bywaja szczęśliwe małżeństwa, w których chociaż jedno z dwojga było już wcześniej w związku, ale niestety , nie udało się go utrzymać.
Tak sie zdarza.Cały szkopuł tkiwi w tym , że człowiek , który w takim związku jest nieszczęśliwy , niespełniony, samotny, nie próbuje grać nie fair , tylko uczciwie wykłada karty na stół.Nie okłamuje swojej drugiej połowy , nie udaje , że wszystko jest w porządku, że jego małżeństwo kwitnie .
Nie musi sobie szukac nikogo na boku, uciekać z domu , kłamać w żywe oczy,prowadzić podwójne życie.Taki człowiek ,czy to jest kobieta , czy mężczyzna ma odwagę powiedziec , że coś jest nie tak.Kiedy pozna kogos innego ,  nie robi z partnera idioty, nie zataja prawdy.To maż , żona ma prawo o wszystkim , o zdradzie , o tej ( tym) drugim dowiedzieć się pierwsza.Chocby to była bardzo bolesna prawda.Bo uważam , że lepiej dowiedzieć się , że jest ktoś drugi od partnera , niz od obcych .Do kogoś takiego można mieć szacunek nawet wtedy , gdy mimo wszystko dojdzie do rozwodu.
Facet jeśli ma kochankę i uważa , że ją kocha , a pożycie z zona jest fikcją , powinien o tym zonie powiedzieć.Powinien zamknąć ten rozdział w jego życiu , "posprzątać " za sobą, rozstać się kulturalnie i z klasą.A takim człowiekiem można żyć nawet w zgodzie i sympatycznych relacjach bez pretensji , żalu, urazu...pomagac sobie w wychowywaniu dzieci...Dopiero póżniej może sobie układać życie z kochanką , czy jak tam kto chce sobie nazwać ta druga kobietę.I nie twierdzę , że ten drugi związek się nie uda, że jest skazany na niepowodzenie, bo może być wręcz przeciwnie.
Jedak nie da się stworzyć nowej rodziny na fundamencie kłamstwa , niedomówień , hipokryzji.Wcześniej czy póżniej tai związek nie przetrwa próby czasu.Kochanka będzie zawsze żyła w poczuciu , że jednak jest tą drugą, że ON ma jednak swoją rodzinę, zobowiązania wobec niej, że być może On jednak kocha nadal swoją żonę , skoro nie potrafi odejść.Bo skoro nie ma na to odwagi , to znaczy , że nie ma pewności , że to ją - kochankę kocha tak na prawdę.Całe życie będzie żyła w niepewności , w zawieszeniu , z nadzieją , że jednak się uda, ze stanie się coś , co sprawi , że jednak ON bedzie jej na wyłączność.A ON jak żeglarz będzie sobie żył jak lord , kursując od jednego portu do drugiego.
Związek udany można stworzyć , kiedy ma się poczucie , że nic mu nie zagraża.Kiedy sie ma zaufanie do drugiej osoby , szacunek.Sama miłość i fascynacja niestety nie wystarczy.
Życie nie weryfikuje koloru czarnego czy białego na szary.To my sami tak robimy , kiedy jest nam tak wygodnie.
Wybaczyć , a zapomnieć to nie jedno i to samo.Można wybaczyć, próbowac , a nawet zrozumieć.Ale nie da się zapomnieć.Może kiedyś z czasem , jak nic złego się nie wydarzy po drodze.Ale na to trzeba cierpliwości , a nie każdego na to stać, nie każdy chce odbudowywać ruiny , nie mając pewności , czy starczy mu życia , czy warto.
I przestańmy już z tym ocenianiem innych , bo nikt tutaj nie chce nikomu na żle.Prawda powinna uczyć , a nie obrażać.

428

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Jeanne nic dodać nic ująć smile

429

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

przyłączam się do postu Jeanne,faktycznie nic dodać nic ująć.
Pozostaje nam jedynie wierzyć że Ola kiedyś się obudzi z zauroczenia i będzie umiała ułożyć sobie życie normalnie zostanie matką i żoną-a zaistniała sytuacja będzie tylko przykrym wspomnieniem i nauką na przyszłość.

430

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

No dobra post bardzo mądry przyznam racje.Chociaż z niektórymi rzeczami nie do końca się zgadzam ale nie będę wałkować tego od początku.
Zadziwiające jest dla mnie tylko jedno dziewczyny że teraz zgadziacie się z Jeanne która w tym momecie wg mnie przedstawiła stanowisko że jednak w większości winny jest facet a wcześniej wszytko zganiałyście na Olkę! no ale cóż moze ja nie umiem czytać albo źle interpretuje.

Ale wracając do Oli i nawiązując jednak do tego postu Jeanne... A jeśli ten facet jednak zostawi dla Oli żonę i okaże się że stworzą świetne kochające się małżeństwo. On jej udowodni e to jednak ją wybrał że ją kocha i że to z nią chce być na zawsze to też powiecie że nie da się zbudować szcześliwego małżeństwa jeśli wcześniej byli tylko kochankami??

431

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Sledze ten wątek od dawna, ale nigdy nie brałam udziału w dyskusji... więc może teraz i Ja wyraże swoje zdanie.... Moim skromnym zdaniem kobieta , która poznaje mężczyznę żonatego powinna od razu sama sobie zakomunikować, że on jest zajęty.... nie dla mnie... Tak jak byłby gejem- nie mogę go mieć i już.... Wiadomo, że faceci to inny gatunek ludzkości... Faceci najpierw robią a później myślą... Lubią flirtować i uważają, że to przecież nic złego...Kobieta która od samego początku wiedząc o tym, że face jest żonaty, zadaje sie z takim, zachwyca się nim i liczy na to, że coś z tego będzie jest dla mnie osobą bez serca, egoistą... który myśli tylko o sobie i tylko o tym żeby jej było dobrze, doskonale wiedząc , że zrani kilka innych osób...
Faceci często mówią, że nie układa mu się z żoną, że sie rozwiedzie , że to tylko kwestia czasu.... to jest ich stała gatka.... przecież słszy się tyle o takich sytuacjach, a mimo to kobiety nadal dają się złapać na te kłamstewka facetów... Później okazuje się, że kobieta już się zakochała i nic innego się dla niej ni liczy jak tylko jej własne szczęście, zapominając o zdrowym rozsądku. Bo przeceż"liczy się tylko serce"..
Ja nie popieram kobiet które rozwalają czyjeś małżeństwo.... jeśli później cierpią przez tych facetów, to same są sobie winne. Chciały uszczęśliwić siebie , raniąc innych. Czy to jest fair?

432

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Kasiulka ty chyba nie do końca wiesz o co w tym wszystkim chodzi-co?
Przeczytaj moje np.wcześniejsze posty-mnie nie obchodzi czy to facet jest winny czy kobieta-mnie chodzi o sprawę Oli czyli:w tym wypadku nie wchodzi się pod żadnym pozorem w cudze życie z buciorami,nie nagabuje się żonatych facetów i nie kombinuje jak tu zajść w ciążę żeby go przy sobie zatrzymać(bo takie pomysły Ola miała jeszcze w grudniu,poza tym zarzekała się że w styczniu ów żonaty mężczyzna już zostawi żonę i ma zamiar się z nią żenić-mamy maj a o ślubie echo-wciąż ta sama sytuacja.

Moim zdaniem tam gdzie jest dwoje ludzi -dwie osoby są winne-w tym przypadku jest ich troje i na pewno każda z nich przyczyniła się do tego że sytuacja jest taka a nie inna.

Pomyśl nad zakończeniem swojego postu kasiula-naprawdę wierzysz jeszcze w bajki??(w sumie jesteś jeszcze młoda i masz prawo) ale ja jestem za stara na takie happy end-y.

433

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Takei happy end-y, że prostytuka próbująca zatrzymać przy sobie faceta na dziecko (w tej postaci - Ola), świadomie burząca małżenśtwo stworzy rodzinę (nie użyję słowa szcześliwą) z gnojem, gadem, pełzającym zerem (czyli facetem płacącym za seks, żonatym, rycerzem prostytutki,a nie swojej żony) zdarzają się w tanich filmach i jeszcze mniej nakładowych serialach.

kiedyś napisałam w tym wątku, że tacy ludzie powinni "parować się" nie wciągając w to innych, ale w jakim świecie wtedy byśmy żyli, wiadomo...

Szcześliwego małżeństwa nie stworzy ktoś bez zasad i kręgosłupa moralnego. Tu nie chodzi o płeć tylko o zasady...

Nie potarfię znaleźć żadnego "ułaskawienia" dla Oli, jej Rycerza... I tak jak już pisałam, jeśli kiedyś zacznę tłumaczyć takich ludzi i ich usprawiedliwiać to pojdę na terapię wink.

Szansę na nową, dobrą rodzinę mają ludzie kończący związek lojalnie informujący partnera najpierw o problemach, potem o ewnetualnych decyzjach (pomiędzy powinna być praca nad sobą i związkiem), z szacunkiem, a przynajmniej z prawdą na ustach.

to tak w telegraficznym skrócie...

434 Ostatnio edytowany przez Jeanne (2009-05-08 12:04:51)

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
kasiulka188 napisał/a:

No dobra post bardzo mądry przyznam racje.Chociaż z niektórymi rzeczami nie do końca się zgadzam ale nie będę wałkować tego od początku.
Zadziwiające jest dla mnie tylko jedno dziewczyny że teraz zgadziacie się z Jeanne która w tym momecie wg mnie przedstawiła stanowisko że jednak w większości winny jest facet a wcześniej wszytko zganiałyście na Olkę! no ale cóż moze ja nie umiem czytać albo źle interpretuje.

Ale wracając do Oli i nawiązując jednak do tego postu Jeanne... A jeśli ten facet jednak zostawi dla Oli żonę i okaże się że stworzą świetne kochające się małżeństwo. On jej udowodni e to jednak ją wybrał że ją kocha i że to z nią chce być na zawsze to też powiecie że nie da się zbudować szcześliwego małżeństwa jeśli wcześniej byli tylko kochankami??

Na to wygląda , że jednak żle interpretujesz smile Zobacz , ja nawiązałam do konkretnego - Twojego- cytatu , w którym pytałaś :

kasiulek188 napisał/a:

...skąd się biora te szczęśliwe małżeństwa w których nie dzieje się źle a wręcz przeciwnie? oczywiście mówię tu o małżeństwach w którym jedno z małżonków juz kiedyś  było w związku małżeńskim i jak to powiedziałaś ma tą starą rodzinę

Olka też jest winna , każda jedna , która świadomie przyczynia się do roapadu czyjegoś małżeństwa , jednocześnie się angażując w to coraz bardziej , zamiast tupnąc nogą i powiedzieć: Albo ja , albo ona.Decyduj.Powinna mu powiedzieć , że jeśli to ja własnie kocha , z nią chce spędzić resztę życia , to ma natychmiast coś z tym zrobić.Powiedziec o tym żonie ( narzeczonej ), złożyc pozew o rozwód , określić się konkretnie , co jest dla niego ważne , czego chce w życiu.Tak robi mądra kobieta z klasą.I zapeniam Cię , że nawet taka zdradzana żona , czy narzeczona ,mimo tego , jak wielkie to będzie dla niej bolesne przezycie,  będzie miała również szacunek do takiej kochanki.Do kobiety , która uczciwie stawia sprawę, ktora daje do zrozumienia , że szanuje również ją , mimo tego , co się wydarzyło złego i upokarzającego w jej życiu.Bo mimo tego co się dzieje , nic nie odbywa się za jej plecami.Nikt nie robi z niej idiotki, nikt ja nie upokarza.Nie zaniża jej poczucia własnej wartości.
Kiedy facet nie potrafi się określic , ta druga powinna powiedziec mu :żegnaj.Nie tylko dla dobra innych , ale i dla swojego.

A nawiązując do końcowego fragmentu Twojego posta : wypowiadasz sie na tak powazne tematy , a dalej wierzysz w bajki ?

435

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
Ola napisał/a:

ktoś moglby powiedziec ze to glupia historia niemalze z brazylijskiej telenoweli ale to niestety dzieje sie naprawde w moim zyciu.
Przyznaje ze poczatki byly naprawde ciezkie spotykalam sie z potepieniem niemalze codziennie... bylo mi bardzo zle z ty, w moj zwiazek wierzyłam chyba tylko ja . wiele przezylam ale warto bylo cierpiec.. dzis juz jestem szczesliwie zakochana i nie zaluje ani jednej chwili spedzonej  teraz juz z Moim  facetem. kochamy sie i tylko to sie liczy..
widze ze niektore z was byly zdziwione ze nie pisałam przez powien czas a spowodowane  to bylo szukaniem domu dla nas dwojga a potem jeszcze czekanie na podlaczenie neta  smile)

Droga brysiu to jest wypowiedź Oli z nie tak dawna, nie wiem ile w niej prawdy ale z tej wypowiedzi można wnioskować że jednka zostawił dla niej żone i są razem.

Ola napisał/a:

DROGA DARIO I POZOSTALE KOBIETY ODWIEDZAJACE FORUM...   A co mam powiedziec ja ? tez jestem w beznadziejnej sytuacji...ktos kiedys zrobil ze mnie prostytutke za granicami kraju....ukrywam sie przed moimi oprawcami co zrobic aby oni mi nic nie zrobili...

Nadia ja z tego wnioskuje że ta dziewucha nie była prostytutka z własnej woli a to dla mnie nieco róznica przy ocenianiu ludzi.

Jeanne napisał/a:

Olka też jest winna , każda jedna , która świadomie przyczynia się do roapadu czyjegoś małżeństwa , jednocześnie się angażując w to coraz bardziej , zamiast tupnąc nogą i powiedzieć: Albo ja , albo ona.Decyduj.Powinna mu powiedzieć , że jeśli to ja własnie kocha , z nią chce spędzić resztę życia , to ma natychmiast coś z tym zrobić.Powiedziec o tym żonie ( narzeczonej ), złożyc pozew o rozwód , określić się konkretnie , co jest dla niego ważne , czego chce w życiu.Tak robi mądra kobieta z klasą.I zapeniam Cię , że nawet taka zdradzana żona , czy narzeczona ,mimo tego , jak wielkie to będzie dla niej bolesne przezycie,  będzie miała również szacunek do takiej kochanki.Do kobiety , która uczciwie stawia sprawę, ktora daje do zrozumienia , że szanuje również ją , mimo tego , co się wydarzyło złego i upokarzającego w jej życiu.Bo mimo tego co się dzieje , nic nie odbywa się za jej plecami.Nikt nie robi z niej idiotki, nikt ja nie upokarza.Nie zaniża jej poczucia własnej wartości.

Jeanne dałabym słowo że gdzieś czytałam że ola chciała powiedzieć o wszytkim tej kobiecie. No i tak jak napisałam wyżej bodajże ten jej rycerz się określił.

Ola napisał/a:

prosze pomozcie mi spotykam sie z kims od 14 miesiecy na poczatku było super a po ok pol roku wyznal mi ze ma nazeczona..

Niteczka Olka chyba jednka nie wiedziała od początku że on z kimś jest a późnije mi się wydaje że już było za późno dla niej na racjonalne myślenie.

Jeanne moze faktycznie źle interpretuje ale w twoim poście było też nawiązanie do faceta który ma kochanke i mówi że ją kocha...itp. A ja mówiąc skąd się biora te szczęśliwe związki miałam na myśłi właśnie sytuacje gdy facet odchodzi do kochanki przeczytaj tego posta całego bo tam było to wszytko zawarte:)

Aha nie popieram tego że przez miłość rozleciał się związek w tym przypadku małżeństwo ale staram się przemyśleć czemu tak się stało a nie oskarżać Olki poprostu staram się i ja zrozumieć.

436

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
kasiulka188 napisał/a:
Ola napisał/a:

prosze pomozcie mi spotykam sie z kims od 14 miesiecy na poczatku było super a po ok pol roku wyznal mi ze ma nazeczona..

Niteczka Olka chyba jednka nie wiedziała od początku że on z kimś jest a późnije mi się wydaje że już było za późno dla niej na racjonalne myślenie.

Nigdy nie jest za późno na racjonalne myślenie, dla ludzi, którzy myślą...

437 Ostatnio edytowany przez Jeanne (2009-05-08 12:50:11)

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
kasiulka188 napisał/a:

Jeanne moze faktycznie źle interpretuje ale w twoim poście było też nawiązanie do faceta który ma kochanke i mówi że ją kocha...itp. A ja mówiąc skąd się biora te szczęśliwe związki miałam na myśłi właśnie sytuacje gdy facet odchodzi do kochanki przeczytaj tego posta całego bo tam było to wszytko zawarte:)

Nie tylko:

Jeanne napisał/a:

Taki człowiek ,czy to jest kobieta , czy mężczyzna ma odwagę powiedziec , że coś jest nie tak.Kiedy pozna kogos innego ,  nie robi z partnera idioty, nie zataja prawdy.To maż , żona ma prawo o wszystkim , o zdradzie , o tej ( tym) drugim dowiedzieć się pierwsza.Chocby to była bardzo bolesna prawda.Bo uważam , że lepiej dowiedzieć się , że jest ktoś drugi od partnera , niz od obcych .Do kogoś takiego można mieć szacunek nawet wtedy , gdy mimo wszystko dojdzie do rozwodu.

Wyrażnie odnoszę się do obydwu stron.Nie tylko do mężczyzny.

kasiulek188 napisał/a:

Jeanne dałabym słowo że gdzieś czytałam że ola chciała powiedzieć o wszytkim tej kobiecie.

Może i chciała , ale czy powiedziała ? A co do Rycerza , to nie byłabym taka pewna , czy się określił smile

kasiulek188 napisał/a:

Nadia ja z tego wnioskuje że ta dziewucha nie była prostytutka z własnej woli a to dla mnie nieco róznica przy ocenianiu ludzi.

Dla mnie prostytutką jest się z własnej woli.W innym wypadku taka kobieta jest wykorzystywana seksualnie.Dla mnie to różnica.

Nadia napisał/a:

Nigdy nie jest za późno na racjonalne myślenie, dla ludzi, którzy myślą..

Motto dnia smile

438

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Ola jakiś czas temu...
"ostatnio myślałam nawet zeby powiedziec o wszystkim jego zonie mysle ze zostawilaby go ale czy to mi da gwarancje ze ja z nim bede??myślalam tez o zajsciu w ciaze dziecko moze zblizyłoby nas troche ale on nie chce o tym słyszec sytuacja jest o tyle prostrza ze sie nie zabiezpieczamy wiec zawsze moze byc ten "przypadek"....przepraszam ze pisze takie rzeczy ale ja naprawde jestem zdesperowana i chce zrobic tak zeby cał trójka miała dobrze... Mysle  ze lepiej dla jego zony jesli teraz sie o tym dowie niz ktos za kilka lat jej powie ze juz przed slubem byla zdradzana... z powazaniem OLA"

Racja kasiulka188 - Ola chciała powiedzieć żonie...

Można się nadal wczuwać... Można nadal tłumaczyć... Ale czy warto?

Zasady życia powinny być proste, trzymanie się ich daje także jasne i krystaliczne spojrzenie na siebie, innych, cele...

ja nie ogarniam, jak można tego nie rozumieć?

439

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
Jeanne napisał/a:

Dla mnie prostytutką jest się z własnej woli.W innym wypadku taka kobieta jest wykorzystywana seksualnie.Dla mnie to różnica.

No włąśnie Jeanne dlatego też zacytowałam Nadi to co zacytowałam.

Jeanne napisał/a:

Wyrażnie odnoszę się do obydwu stron.Nie tylko do mężczyzny.

Oczywiście masz rację jednak cały posst daje do zrozumienia że dużo jest winy faceta a nie jak to było wcześniej mówione tylko kochanka jest winna bo jest kobieta i powinna ona myśłeć a facet to tylko facet.

Co do tego racjonalnego myślenia myślę że ona jak się dowiedziała o tej drugiej osobie to juz była zakochana i poprostu nie umiała się z tego wyrawać nie miała na tyle silnej woli i nie chciała tracic tego co zyskała jeśli fatycznie wcześniej nie spotkało ją wiele dobrego.

Nadia ja zasady życia społecznego czy też katolickiego doskonale rozumiem jednak uważam że człowiekiem "rządzą" dwie ogrome siły. Pierwsza to rozum a druga to serce(dusza, uczucia). Czasami jest tak że rozum mówi jedno serce drugie i wtedy człowiek staje w takiej sytuacji jak Ola. Sama widzisz że z tej wypowiedzi jej którą zacytowałaś wynikają różne poglądy. Z jednej strony myśłi o tym jak go usidlić bo tak go kocha że bez niego nie może(serce) z drugiej strony myśłi że lepiej dla jego żony jeśli sie dowie jakiego ma męza, i dodaje ze przeprasza za swoje słowa i że chciałaby żeby wszytkim było dobrze(rozum). Ciężko jest zakochanej kobiecie pogodzić te dwie rzeczy żeby razem mówiły jednym głosem.

440

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
kasiulka188 napisał/a:
Jeanne napisał/a:

Dla mnie prostytutką jest się z własnej woli.W innym wypadku taka kobieta jest wykorzystywana seksualnie.Dla mnie to różnica.

No włąśnie Jeanne dlatego też zacytowałam Nadi to co zacytowałam.

Jeanne napisał/a:

Wyrażnie odnoszę się do obydwu stron.Nie tylko do mężczyzny.

Oczywiście masz rację jednak cały posst daje do zrozumienia że dużo jest winy faceta a nie jak to było wcześniej mówione tylko kochanka jest winna bo jest kobieta i powinna ona myśłeć a facet to tylko facet.

Co do tego racjonalnego myślenia myślę że ona jak się dowiedziała o tej drugiej osobie to juz była zakochana i poprostu nie umiała się z tego wyrawać nie miała na tyle silnej woli i nie chciała tracic tego co zyskała jeśli fatycznie wcześniej nie spotkało ją wiele dobrego.

Żle mnie zrozumiałaś smile Ola nie napisała , że była wykorzystywana seksualnie , tylko , że była prostytutka.
Tak , zgadza się, dużo jest winy faceta , bo stoi po środku tego wszystkiego.To od niego powinno zalezeć , jak potoczy się sprawa.Problem w tym , że faceci , którzy zdradzają , jedną półkule mózgu maja w gaciach i to w kobiecie nadzieja , że sprawi , iż zacznie on myśleć jak homo sapiens .
Niestety , winą takich kobiet jest to , że nie potrafią rozsądnie myśleć i mądrze pokierować swoim życiem.Tak jak już zostało wcześniej napisane , nie jest nigdy za pózno ,żeby myśleć.Skoro facet nie umie , to kobieta musi.Dla niej to same korzyści.
Piszesz , że być może nie chciała tracić tego co zyskała ...A cóż ona takiego zyskała?...Coz takiego dobrego ja spotkało ?...Gdyby rzeczywiście tak było , nie żaliłaby się na forum.

441 Ostatnio edytowany przez Nadia (2009-05-08 13:19:17)

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
kasiulka188 napisał/a:
Jeanne napisał/a:

Dla mnie prostytutką jest się z własnej woli.W innym wypadku taka kobieta jest wykorzystywana seksualnie.Dla mnie to różnica.

No włąśnie Jeanne dlatego też zacytowałam Nadi to co zacytowałam.

Kasiulka, ale to nie ja Olę określiłam jako prostytutkę, tylko ona sama siebie. Jeanne właśnie to miała na myśli.

442

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Dziewczyny ale Ola napisała że ktoś kiedys zrobił z niej prostytutke i że ukrywa się przed oprawcami... dla mnie to jednoznaczna wypowiedź mówi że była wykorzystywana. Tak ja to odbieram i osoby którym Ola o tym napisała tez chyba tak to odebrały.

Jeanne a jeśli ten facet który zdradza też pokochał ta drugą i to jest prawdziwa miłość ale przyszła niestety za późno i może on nie chce skrzywdzić żony mówiąc jej to to jak to rozwiązać? Z jednej strony kocha a z drugiej jest zobowiązanie w tym przypadku żone...
Ja doskonale wiem że nie jest dobrym wyjściem takie postępowanie i że to powinno być jak najszybciej rozwiązane albo w prawo albo w lewo jednak myśle że czasmi potrzeba czasu żeby coś rozwiązać. Nie jest łatwo rozstać się z osoba z którą było się długo i nie jest łatwo zostawić osoby którą się kocha...

443

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Z tego, co wiem partnerka Rycerza najpierw była narzeczoną, a później po jakimś czasie została żoną.

Zreszta Ola wypowiadała się, że "on Ją przed ślubem zdradza".

kasiulka188 napisał/a:

Dziewczyny ale Ola napisała że ktoś kiedys zrobił z niej prostytutke i że ukrywa się przed oprawcami... dla mnie to jednoznaczna wypowiedź mówi że była wykorzystywana. Tak ja to odbieram i osoby którym Ola o tym napisała tez chyba tak to odebrały.

Jeanne a jeśli ten facet który zdradza też pokochał ta drugą i to jest prawdziwa miłość ale przyszła niestety za późno i może on nie chce skrzywdzić żony mówiąc jej to to jak to rozwiązać? Z jednej strony kocha a z drugiej jest zobowiązanie w tym przypadku żone...
Ja doskonale wiem że nie jest dobrym wyjściem takie postępowanie i że to powinno być jak najszybciej rozwiązane albo w prawo albo w lewo jednak myśle że czasmi potrzeba czasu żeby coś rozwiązać. Nie jest łatwo rozstać się z osoba z którą było się długo i nie jest łatwo zostawić osoby którą się kocha...

Nie łatwo się rozstać, ale łatwo jest płacić za seks prostytutce, nie łatwo jest się rozstać, a łatwo jest zdradzać?

Czyli wg Ciebie na co potrzeba czasu? Bo nie na naprawę związku tylko na lekkość bytu...

444

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Oj Nadia czepisz sie. Dałam założenie że on ją pokochał.... tego ani ja ani ty nie wiemy. Nie łatwo jest stawić temu czoło.! A czasu wg mnie potrzebba na to (przy założeniu że Rycerz jednak kocha Ole) żeby zakończyć jeden związek a zacząć drugi.
I druga strona medalu nie łątwo jest zostaiwić osobę którą się kocha( przy założeniu że Rycerz kocha Olę ale nie chce "skrzywdzić" żony i nie chce jej o tym mówić).
A jeśłi założymy że jej nie kocha to prędzej czy później ją zostawi i zostanie z żona. Patrząc z tej perspektywy to żal mi tylko w tym Oli ze względu na to że ona dzięki jego zapewnieniom narobiła sobie nadzieji i bardzo go pokochała i to ona będzie cierpieć.
Rycerz wróci do swojej damy życia(żony) ale zapewne pojawi się następna która zajmi miejsce Oli i tak żona bedzie oszukiwana i oszukiwana dopóki rycerzowi nie powinie się noga- żony w tym przypadku też mi żal!

445

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
kasiulka188 napisał/a:

Oj Nadia czepisz sie. Dałam założenie że on ją pokochał.... tego ani ja ani ty nie wiemy. Nie łatwo jest stawić temu czoło.! A czasu wg mnie potrzebba na to (przy założeniu że Rycerz jednak kocha Ole) żeby zakończyć jeden związek a zacząć drugi.
I druga strona medalu nie łątwo jest zostaiwić osobę którą się kocha( przy założeniu że Rycerz kocha Olę ale nie chce "skrzywdzić" żony i nie chce jej o tym mówić).
A jeśłi założymy że jej nie kocha to prędzej czy później ją zostawi i zostanie z żona. Patrząc z tej perspektywy to żal mi tylko w tym Oli ze względu na to że ona dzięki jego zapewnieniom narobiła sobie nadzieji i bardzo go pokochała i to ona będzie cierpieć.
Rycerz wróci do swojej damy życia(żony) ale zapewne pojawi się następna która zajmi miejsce Oli i tak żona bedzie oszukiwana i oszukiwana dopóki rycerzowi nie powinie się noga- żony w tym przypadku też mi żal!

ja się w ogóle nie czepiam, ja przedstawiam swoje racje, oparte na moich zasadach.

Ja uważam, że oni dwoje - Ola i rycerzyk - to najgorszy sort ludzi. Żal może być mi żony, może przyniósł jej jakąś chorobę od Oli.

Żal Ci Oli, że narobiła sobie nadziei? Hmm... I to ona będzie cierpieć... No oby... Może to nauczy ją czegoś na przyszłość, bo jak się nie ma zasad, to na własnej d**** trzeba doświadczyć.

Ta Żona na początku ich znajomości była TYLKO narzeczoną...

446

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

Nie życz drugiemu co tobie nie miłe:)

A że żona był tylko narzeczona no to tez Olka nie zakochała się w żonaty facecie. I wg mnie najbardziej winny jest facet i tego zdania nie zmianie. A Oli tak zal mi...
A o czepianie się chodziło mi o to że nie rozumiesz mojego przekazu tamtego postu i przez to przykładasz atak...ale to pomińmy. A swoje zdanie sobie przedstawiaj przecież ja ci absolutnie nie bronie:)

447

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
kasiulka188 napisał/a:

Nie życz drugiemu co tobie nie miłe:)

A że żona był tylko narzeczona no to tez Olka nie zakochała się w żonaty facecie. I wg mnie najbardziej winny jest facet i tego zdania nie zmianie. A Oli tak zal mi...
A o czepianie się chodziło mi o to że nie rozumiesz mojego przekazu tamtego postu i przez to przykładasz atak...ale to pomińmy. A swoje zdanie sobie przedstawiaj przecież ja ci absolutnie nie bronie:)

a ja życzę wink, bo może to jedyny sposób na zmianę, kto wie...

niech Ci będzie żal Oli, tak sobie włąśnie myślę, że niczego nie zmienię pisaniem w tym temacie. I nie aktakuję, to są stanowcze zdania po prostu.

Rozumiem Twój przekaz, Ty mojego nie. I właśnie tak to zostawiam, niech każdy żyje jak chce, demokracja;)!

448 Ostatnio edytowany przez kasiulka188 (2009-05-08 15:04:28)

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
Nadia napisał/a:

niech każdy żyje jak chce, demokracja;)!

I otóż to!!! a ja twój przekaz rozumiem tylko ze mam na ten temat swoje zdanie i tyle:)

449

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
kasiulka188 napisał/a:

Jeanne a jeśli ten facet który zdradza też pokochał ta drugą i to jest prawdziwa miłość ale przyszła niestety za późno i może on nie chce skrzywdzić żony mówiąc jej to to jak to rozwiązać? Z jednej strony kocha a z drugiej jest zobowiązanie w tym przypadku żone...
Ja doskonale wiem że nie jest dobrym wyjściem takie postępowanie i że to powinno być jak najszybciej rozwiązane albo w prawo albo w lewo jednak myśle że czasmi potrzeba czasu żeby coś rozwiązać. Nie jest łatwo rozstać się z osoba z którą było się długo i nie jest łatwo zostawić osoby którą się kocha...

Jak facet zdradza żone , zakochuje się w drugiej kobiecie i uważa , że w końcu to jest prawdziwa miłość, która niestety przyszła za póżno, to nie chcąc skrzywdzić żony ,co do której ma zobowiązania powinien jej mimo wszystko o tym powiedzieć.Pozawaljąc jej żyć w tej nieświadomości , że jest ktoś oprócz niej , że zdradza ją fizycznie i psychicznie jest czymś o wiele gorszym niż prawda.Tym ja krzywdzi najbardziej.

kasiulka188 napisał/a:

I druga strona medalu nie łątwo jest zostaiwić osobę którą się kocha( przy założeniu że Rycerz kocha Olę ale nie chce "skrzywdzić" żony i nie chce jej o tym mówić).

Moim zdaniem łatwo.Jak się kogoś naprawdę kocha , to nie ma wątpliwości , co do konkretnych decyzji.Miłość = całkowite oddanie.

kasiulek188 napisał/a:

A jeśłi założymy że jej nie kocha to prędzej czy później ją zostawi i zostanie z żona. Patrząc z tej perspektywy to żal mi tylko w tym Oli ze względu na to że ona dzięki jego zapewnieniom narobiła sobie nadzieji i bardzo go pokochała i to ona będzie cierpieć.
Rycerz wróci do swojej damy życia(żony) ale zapewne pojawi się następna która zajmi miejsce Oli i tak żona bedzie oszukiwana i oszukiwana dopóki rycerzowi nie powinie się noga- żony w tym przypadku też mi żal!

Jak to się mówi: nadzieja matką głupich.Umiera ostatnia.Można mieć nadzieje , ale nie wolno odrywac się od rzeczywistości.Trzeba mysleć realnie.
Trzeba miec wyobrażnię , ale nie taką , jaką mają producenci brazylijskich telenowel.Faktycznie , samo szczęście ...życ codziennie w kręgu obłudy i zakłamania , tłumacząc sobie swoje postępowanie tym , że nie chcemy krzywdzić innych ludzi.Cóż za wygodne podejście.
Gdyby każdy z trojga żył uczciwie , kochanka w razie W nie musiałaby zostac na lodzie , gdyby facet ( kobieta) zdecydował się zostać z żoną ( mężem) , on sam ( sama) nie musiałby się ukrywać z tym , że kochanke (ka) ma i tym samym obawiac sie "wpadki" , a żona ( albo mąż), nie musieli by byż oszukiwani .

450

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
Jeanne napisał/a:

kasiulka188 napisał:

    I druga strona medalu nie łątwo jest zostaiwić osobę którą się kocha( przy założeniu że Rycerz kocha Olę ale nie chce "skrzywdzić" żony i nie chce jej o tym mówić).Moim zdaniem łatwo.Jak się kogoś naprawdę kocha , to nie ma wątpliwości , co do konkretnych decyzji.Miłość = całkowite oddanie.

Jeanne chodziło mi o to że jeśłi rycerz kocha ole to nie łatwo mu ja zostawić. Źle mnie zrozumiałaś.

Jeanne napisał/a:

Gdyby każdy z trojga żył uczciwie

Otóż to gdyby każdy z trojga....

451

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
kasiulka188 napisał/a:
Jeanne napisał/a:

kasiulka188 napisał:

    I druga strona medalu nie łątwo jest zostaiwić osobę którą się kocha( przy założeniu że Rycerz kocha Olę ale nie chce "skrzywdzić" żony i nie chce jej o tym mówić).Moim zdaniem łatwo.Jak się kogoś naprawdę kocha , to nie ma wątpliwości , co do konkretnych decyzji.Miłość = całkowite oddanie.

Jeanne chodziło mi o to że jeśłi rycerz kocha ole to nie łatwo mu ja zostawić. Źle mnie zrozumiałaś.



Jeanne napisał/a:

Gdyby każdy z trojga żył uczciwie

Otóż to gdyby każdy z trojga....

Dobrze Cię zrozumiałam smile Jak naprawdę kocha Olę , to jej nie zostawia , tylko odchodzi od żony.Rozstaje sie z nia kulturalnie .Po co okłamywać , żyć z kimś , do kogo nic się nie czuje ...Niech kazdy ma szanse na ułożenie sobie życia na nowo...
Co do uczciwości tychże trojga....To byłoby idealnie.Ale niestety , nie na każdego można liczyć.Żona ( narzeczona ) o niczym nie wie.Facet jest wygodny , pasuje mu takie życie na dwa fronty ...No to na kogo spada odpowiedzialnośc? No na ta trzecią oczywiście - kochankę smile Wie w jakim jest położeniu i ma pole do popisu.Tak naprawdę od niej zależy najwięcej.

452

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

A ja myśle że jadnak od faceta bo to w końcu on oszukuje i żone i kochankę i to on jest punktem do rozwiązania problemu. W końcu żona nie podejmie za niego decyzji że ma zerwac kontakt z kochanką a kopchanka nie podejmie za niego decyzji że ma odejść od żony. Żona zapewne nie chce byc oszukiwana a kochanka zapewne nie chce być cale życie kochanka ale obie tkwia przy tym samym facecie któremu to odpowiada. To on jest kluczem do rozwiązania zagadki.

No ale na ten temat możemy się tu sprzeczać bez końca a to przecież nie ma najmniejszego sensu. Lepiej chodźmy w końcu do jakiegoś innego wątku. Może znajdziemy inne pole do dyskusji:)
Jeanne proponuje zaglądnij do wątku "zdradzał mnie przez 6 lat" jestem ciekawa twojego zdania w tej kwestii:)

453

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
kasiulka188 napisał/a:

A ja myśle że jadnak od faceta bo to w końcu on oszukuje i żone i kochankę i to on jest punktem do rozwiązania problemu. W końcu żona nie podejmie za niego decyzji że ma zerwac kontakt z kochanką a kopchanka nie podejmie za niego decyzji że ma odejść od żony. Żona zapewne nie chce byc oszukiwana a kochanka zapewne nie chce być cale życie kochanka ale obie tkwia przy tym samym facecie któremu to odpowiada. To on jest kluczem do rozwiązania zagadki.

No ale na ten temat możemy się tu sprzeczać bez końca a to przecież nie ma najmniejszego sensu. Lepiej chodźmy w końcu do jakiegoś innego wątku. Może znajdziemy inne pole do dyskusji:)
Jeanne proponuje zaglądnij do wątku "zdradzał mnie przez 6 lat" jestem ciekawa twojego zdania w tej kwestii:)

Tak jak już pisałam wcześniej , to facet jest po środku i to on powinien cos zrobic , postanowić.No ale coż...jest zbyt wygodny i ...głupi smile
Kluczem do rozwiązania zagadki jest , żeby kochanka , która wie na czym stoi , zmusiła takiego "niebieskiego ptaka" do tego , żeby zdecydował , czy chce być z nią , czy z żoną.Nie ma innego wyjścia.Powinna postawić ultimatum : chcesz być ze mną ? Ok , ale jak bedziesz wolny.Nie chcesz się rozstawac z żoną - żegnaj, szkoda mojego i Twojego czasu.

Co do tego wątku o zdradzie , czytałam.Temat podobny do tego smile

454

Odp: Rozbijam jego małżeństwo

no tak masz Jeanne coś racji tylko że teraz tu jest kwestia właśnie sztuki rezygnacji w razie co[czyt. jeśli wybierze żonę](przez kochankę) z osoby którą kocha. I kółeczko się zamyka:)

455 Ostatnio edytowany przez Jeanne (2009-05-08 17:31:33)

Odp: Rozbijam jego małżeństwo
kasiulka188 napisał/a:

no tak masz Jeanne coś racji tylko że teraz tu jest kwestia właśnie sztuki rezygnacji w razie co[czyt. jeśli wybierze żonę](przez kochankę) z osoby którą kocha. I kółeczko się zamyka:)

Nie ogarniam big_smile Jakiej sztuki rezygnacji ? Facet ma dokonać wyboru i tyle ! Jak nie potrafi tego zrobić , to powinna to za niego zrobić kochanka !
Czyli odejść od niego sama.

Posty [ 391 do 455 z 468 ]

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozbijam jego małżeństwo

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026