Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 147 ]

66

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

Długo jesteście już małżeństwem? I czy od samego początku byliscie jednomyślni?

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
Catwoman napisał/a:

Widzisz sinnerssmile w Polsce człowiek może zawrzeć związek małżeński w wieku 18 lat, w wieku 15 lat legalnie uprawiać seks (oglądać od 18ego roku życia) ale nie ma prawa podejmować decyzji co do swej płodności. Coś tu jest nie halo.

Masz rację. Ja nie neguję tego, podwiązywanie jajowodów powinno być legalne, oczywiście, ale mówię tylko, że podejmowanie takich decyzji na całe życie jest warte przeczekania chociaż do tej 30tki..

68

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

Wiesz, też jestem za tym by jednak poczekać. Ja jedynie z perspektywy czasu, bo skończyłam już 30. rok życia, mogę powiedzieć, że gdybym podjęła taką decyzję 10 lat temu, to bym tego nie żałowała dziś również.
Ale to już każdy człowiek powinien mieć prawo o tym zadecydować; bo jak  ludzie w wieku 18-20 lat zakładają rodzinę, to też mogą przecież tego żałować z czasem. Zatem w drugą stronę również to powinno działać.

69 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2013-05-13 14:34:21)

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

Już dobre kilka lat jesteśmy małżeństwem.
Czy od początku byliśmy jednomyślni? Hm. To było tak, że ja mój mąż był już po 40 dobrze jak się poznaliśmy i powiedział, że może by chciał może nie. Myślał jak to pogodzić nawet przez chwile, ale w końcu jednak wyszło, że żadnych dzieci nie będzie.
Myślał o wynajęciu macicy cudzej żebyśmy mogli mieć dziecko, i o zajmowaniu się samemu na pełen etat, ale tylko stworzylibyśmy dysfunkcyjną rodzinę.
On się nie nadaje na ojca tak naprawdę, chociaż uwielbia dzieci.

A co do czekania do 30, to zgadzam się również. Ale dla mnie znaczyłoby to tylko kolejne lata poczucia zagrożenia.

70 Ostatnio edytowany przez Anik38 (2013-09-12 16:40:24)

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
BabaOsiadła napisał/a:

Wyjdę teraz na jedną z tych starych, ciasnych na umyśle bab wink, ale to wcale nie musi być ciasnota czy szok z gatunku "jak kobieta może nie chcieć dzieci, bez nich jest bezwartościowa". Naprawdę pomiędzy 22 a, powiedzmy, 30 rokiem życia może się u Ciebie wiele zmienić. Nie zrozum mnie źle, po prostu wiem to sama po sobie.

Ja jestem pięknym przykładem, że sie zmieniło. Miałam podobne podejście do dzieci jak WitchQueen czy NinaLafairy. W wieku 22 lat nic by mnie nie zmusiło do posiadania dziecka. Jak widziałam jakieś to tak z odległości co najmniej metra, w życiu bym tego na ręce nie wzięła. No może gdyby trzeba było wynieść z pożaru wink i pewnie nawet wtedy miałabym wyrzuty sumienia, ze najpierw nie wyniosłam kota.
I o dziwo tak przed trzydziestką zachciało mi się dziecka, dostałam typowego wścieku macicy. Bałam się jak cholera, że nie dam rady, przede wszystkim emocjonalnie. Ale dałam smile .
Co ciekawe, do obcych dzieci nadal mam podobne podejście jak kiedyś, może nie tak drastyczne, ale na ręce obcego dziecka nie wezmę jeżeli nie muszę.

71

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
Anik38 napisał/a:

W wieku 22 lat nic by mnie nie zmusiło do posiadania dziecka. Jak widziałam jakieś to tak z odległości co najmniej metra, w życiu bym tego na ręce nie wzięła. No może gdyby trzeba było wynieść z pożaru wink i pewnie nawet wtedy miałabym wyrzuty sumienia, ze najpierw nie wyniosłam kota.
I o dziwo tak przed trzydziestką zachciało mi się dziecka, dostałam typowego wścieku macicy. Bałam się jak cholera, że nie dam rady, przede wszystkim emocjonalnie. Ale dałam smile .
Co ciekawe, do obcych dzieci nadal mam podobne podejście jak kiedyś, może nie tak drastyczne, ale na ręce obcego dziecka nie wezmę jeżeli nie muszę.

U mnie identycznie, nawet to z kotem big_smile

72

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
BabaOsiadła napisał/a:
Anik38 napisał/a:

W wieku 22 lat nic by mnie nie zmusiło do posiadania dziecka. Jak widziałam jakieś to tak z odległości co najmniej metra, w życiu bym tego na ręce nie wzięła. No może gdyby trzeba było wynieść z pożaru wink i pewnie nawet wtedy miałabym wyrzuty sumienia, ze najpierw nie wyniosłam kota.
I o dziwo tak przed trzydziestką zachciało mi się dziecka, dostałam typowego wścieku macicy. Bałam się jak cholera, że nie dam rady, przede wszystkim emocjonalnie. Ale dałam smile .
Co ciekawe, do obcych dzieci nadal mam podobne podejście jak kiedyś, może nie tak drastyczne, ale na ręce obcego dziecka nie wezmę jeżeli nie muszę.

U mnie identycznie, nawet to z kotem big_smile

Super, a ja myślałam już, że jakaś nienormalna jestem smile

73

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

A jak sobie radzisz na placu zabaw, gdzie jest mnóstwo dzieci? Albo jak do dziecka przychodzą koledzy?

74 Ostatnio edytowany przez Anik38 (2013-09-12 18:39:20)

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
BabaOsiadła napisał/a:

A jak sobie radzisz na placu zabaw, gdzie jest mnóstwo dzieci? Albo jak do dziecka przychodzą koledzy?

Na placu zabaw dzieci maja swoich rodziców więc niańczyć obcych nie muszę big_smile .
Z koleżankami i kolegami moich dzieci (bo ja idąc za ciosem zmontowałam sobie parkę big_smile ) lub kuzynami, to trochę gorzej, bo chcąc nie chcąc, jak są u mnie w domu muszę się nimi trochę zająć.
No cóż....część z nich chyba trochę się mnie boi  hmm  bo czasami warczę.
Jednego (na prośbę jego mamy) w przedszkolu straszyli: jak nie będziesz jadł to przyjdzie ciocia A. i cię nakarmi lol
A są też takie inne, nie wiedzieć czemu upodobały mnie sobie: jedna kuzyneczka moich dzieci od niemowlaka darła się jak widziała wszystkie swoje ciotki i chichotała szczęśliwa jak tylko mnie zobaczyła czy usłyszała yikes , a niedawno koleżanka mojej córki zapytała czy może mówić do mnie "ciociu"? Ciężkie życie....:rolleyes: wink

75 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-09-12 19:31:34)

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

Jakbym miała ten rozum i doświadczenie co teraz 10 lat temu, to dziecka bym  nie miała. Poszłam za dobrymi radami co z tego? Może właśnie trzeba było słuchać instynktu, który mówił "Nie!"
Są ludzie, którzy rodzicami być nie powinni i to czują - po co z tego robić temat do dyskusji na urodzinach u cioci Jadzi? Jak ktoś nie chce mieć psa, to mu się go na siłę nie wciska. A mądre ciocie uważają, ze na dziecko namawiać mogą!

I co z tego, ze kiedyś mogłabym żałować, że nie mam dzieci? Chyba gorszą opcją będzie jeżeli pewnego dnia moje dziecko będzie żałować, ze jej się taka matka trafiła...

76

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
Iceni napisał/a:

Jakbym miała ten rozum i doświadczenie co teraz 10 lat temu, to dziecka bym  nie miała. Poszłam za dobrymi radami co z tego? Może właśnie trzeba było słuchać instynktu, który mówił "Nie!"
Są ludzie, którzy rodzicami być nie powinni i to czują - po co z tego robić temat do dyskusji na urodzinach u cioci Jadzi? Jak ktoś nie chce mieć psa, to mu się go na siłę nie wciska. A mądre ciocie uważają, ze na dziecko namawiać mogą!

I co z tego, ze kiedyś mogłabym żałować, że nie mam dzieci? Chyba gorszą opcją będzie jeżeli pewnego dnia moje dziecko będzie żałować, ze jej się taka matka trafiła...

Może nie będzie tak źle.
Czasami wydawało mi się, że wredna matka jestem, że wymagam od dzieci jak od dorosłych, nie mam cierpilwości i wogóle te moje dzieci to za przeproszeniem przesrane mają.
Ale jak moja córka pooglądała tak bardziej z bliska rodziców i domy koleżanek i kuzynek, to stwierdziła, że jestem najlepszą mamą i nigdy nie chciałaby mieć takiej jak niektóre dziewczynki. Najpierw pomyślałam, że jak to dziecko, każde myśli, że jego mama najlepsza. Potem zapytałam dlaczego uważa, że jestem taka "najlepsza"? Odpowiedź była krótka: "bo wymagasz". Ciekawe stwierdzenie, ośmiolatka doceniła dyscyplinę w domu.

Wracając do tematu, po poście Iceni widać, że trzeba olać takie "dobre rady". Posiadanie dziecka to nie kupno sukienki, której można nigdy nie założyć, dziecka nie schowa się w szafie albo nie wyrzuci, jak się znudzi. Tutaj rozumem powinny wykazać się wspomniane ciocie, i nie otwierać buzi na temat, który ich nie dotyczy. Ja też parę głupot zrobiłam we wczesnej młodości, bo nie potrafiłam postawić na swoim i słuchałam "mądrych" rad.

77

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
Anik38 napisał/a:

Na placu zabaw dzieci maja swoich rodziców więc niańczyć obcych nie muszę big_smile .

No widzisz, a mnie drażnią samym faktem, że są big_smile A też do mnie lgną jakoś dziwnie big_smile
Na zapraszanie do domu, dzięki Bogu, moja córa jest jeszcze za mała.


Anik38 napisał/a:

Odpowiedź była krótka: "bo wymagasz". Ciekawe stwierdzenie, ośmiolatka doceniła dyscyplinę w domu.

Wow. Jaka mądra dziewczynka! smile

78

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

Wiem, że każdy powinien przeżyć swoje życie tak jak chce i że nie powinno się zmuszać do zmiany w jakikolwiek sposób. Ale wolno mi mieć tez swoje zdanie. A osobiście uważam, że małżeństwo bez dzieci jest dziwnym tworem. I dla mnie naturalnym jest że po ślubie pojawiają się dzieci. I ze tych dzieci jest conajmniej dwoje. I nie trafia do mnie argument, że "nie stać nas na dziecko".
Osobiście uważam, że moje dzieci są najlepszym co mi się przytrafiło w życiu. I satysfakcja, duma i przyjemność (chociaż bywa czasem trudno)z ich wychowywania nie może się równać z najwspanialszymi wycieczkami czy osiągnięciami zawodowymi. Zresztą jak ktoś ma ambicje, to posiadanie dzieci temu nie przeszkadza. Może się tylko trochę przeciągnąć w czasie.....

79

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

bbasia rozbawiłaś mnie stwierdzeniem: "I nie trafia do mnie argument, że "nie stać nas na dziecko". " big_smile To ja zapytam inaczej: Masz w garażu astona martina?

80 Ostatnio edytowany przez bbasia (2013-09-13 09:40:12)

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
Catwoman napisał/a:

bbasia rozbawiłaś mnie stwierdzeniem: "I nie trafia do mnie argument, że "nie stać nas na dziecko". " big_smile To ja zapytam inaczej: Masz w garażu astona martina?

Nie, mam stare uno na parkingu pod domem... i świadomość że przez najbliższe około siedem lat czeka mnie mocne zaciskanie pasa, bo synowie idą na studia. Ale jakoś nigdy nie pociągało mnie życie dla pozyskiwania tylko dóbr materialnych. Ciągle nowszych....
Decydując się na dzieci nie miałam jakiejś super sytuacji materialnej. Pracował tylko mąż nie zarabiając kokosów i musiałam się mocno nagłowić żeby utrzymać za to rodzinę. Ale zawsze wychodziłam z założenia że dziecko nie potrzebuje tysiąca gadżetów które sprzedawcy wmawiają nam, ze bez tego dziecko nie przeżyje. Szkoła tez może być państwowa. Wiem, podręczniki zeszyty i inne pierdoły do szkoły kosztują ale to dopiero będzie za siedem lat od momentu decyzji o urodzeniu dziecka, wiec po co od razu zakładać, że za te siedem lat nie będzie nas stać?

81

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

bbasia, a czemu nie masz astona martina?

82 Ostatnio edytowany przez bbasia (2013-09-13 09:43:14)

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
Catwoman napisał/a:

bbasia, a czemu nie masz astona martina?

Bo nawet jakby mnie było na niego stać, to jest dla mnie za duży. A ja jestem niedzielny kierowca smile
Catwoman, a Ty masz takiego astona martina?

83

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

No widzisz- Ciebie nie stać na Astona Martina, innych nie stać na dziecko.

84

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

Eeee tam, lepiej poczekać aż będzie nas stać. Znaczy ten Aston w garażu będzie stał, obok jakiś vanik żeby mieć czym dzieciaki przewozić, dom z pięcioma sypialniami i odpowiednią bawialnią dla dzieci, na koncie odłożona suma specjalnie na fundusz edukacyjny dzieci. No i teraz można się zacząć starać o dziecko...ups żonka już menopauzę zaliczyła? Jaki problem, stać nas na surogatkę albo się przywiezie parę maluchów z Afryki...

85 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-09-13 09:53:04)

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

W moim małżeństwie (tzn jeszcze heeet przed ślubem) od razu uwzględniliśmy wybór ,że wspólnych dzieci mieć nie będziemy i szanujemy tą podjęta decyzje .Nikt na nikogo nie naciskał z żadnej strony. Mąż dobrze zna mój pogląd na temat dzieci i to rozumie, ja jego też. On akurat nie jest bezdzietny, no ale ja nie miałam zamiaru zmuszać się do czegoś (czyt. rozmazać się) bo taka rola kobiety , bleee z takimi stereotypami

86

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
mortisha napisał/a:

bleee z takimi stereotypami

Dokładnie tak. Każdy powinien żyć swoim życiem, a nie życzyć innym tego, by przypadkiem nie było im lepiej smile Bo najczęściej tak to wygląda.

87 Ostatnio edytowany przez bbasia (2013-09-13 09:51:06)

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
Catwoman napisał/a:

No widzisz- Ciebie nie stać na Astona Martina, innych nie stać na dziecko.

Ale słowa "nie stać mnie na dziecko" słyszę najczęściej od ludzi posiadających samochody dosyć wysokiej klasy, mieszkanie i wydatki na gadżety. I wkurza mnie takie załamanie, bo głupio chyba przyznać im się, że po prostu są zbyt egoistyczni i zapatrzenie w te dobra materialne by znalazło się w ich życiu miejsce na dziecko. I może dobrze, że ich nie mają.....
Sadzę, że jeżeli naprawdę chce mieć się dzieci, to sytuacja materialna jest ostatnią sprawą którą się bierze pod uwagę. Bo nigdy nie będzie tak, że starczy nam pieniędzy na wszystkie nasze potrzeby, które zawsze rosną w miarę zwiększania się kasy....
Żeby nie było niejasności, nie mówię o patologii, która rozmnaża się przypadkowo i w dużej ilości....

88

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

bbasia, ja myślę, że są po prostu zbyt mało odważni by powiedzieć: "Chcemy żyć po swojemu".

89

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

Akurat nas stać na niejedno dziecko, na dobre auto również,na marki samochodów jakie posiadamy nie narzekam, lecz tez wychwalać się ty nie mam zamiaru, ale patrząc ile nerwów ,zdrowia, emocji kosztuje ciąża- macierzyństwo -dziecko które nie koniecznie  jest takie cukiereczkowe, słodziutkie, tititit jak w czasopisemkach  obłudnie przedstawiają to ja dziękuję za taki  " ekskluzyw  "

90

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
Catwoman napisał/a:

bbasia, ja myślę, że są po prostu zbyt mało odważni by powiedzieć: "Chcemy żyć po swojemu".

Albo są właśnie za bardzo zapatrzeni w zdobywanie dóbr materialnych...
Zresztą ja wyraziłam tylko swoje zdanie.... i nie dopytuję się znajomych dlaczego tych dzieci nie mają. Ich sprawa.....

91

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

Czyli denerwują Cię ludzie, którzy nie nie mają dzieci, a którzy są nastawieni na konsumpcjonizm?

92 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-09-13 10:33:42)

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
bbasia napisał/a:
Catwoman napisał/a:

No widzisz- Ciebie nie stać na Astona Martina, innych nie stać na dziecko.

Ale słowa "nie stać mnie na dziecko" słyszę najczęściej od ludzi posiadających samochody dosyć wysokiej klasy, mieszkanie i wydatki na gadżety. I wkurza mnie takie załamanie, bo głupio chyba przyznać im się, że po prostu są zbyt egoistyczni i zapatrzenie w te dobra materialne by znalazło się w ich życiu miejsce na dziecko. I może dobrze, że ich nie mają.....
Sadzę, że jeżeli naprawdę chce mieć się dzieci, to sytuacja materialna jest ostatnią sprawą którą się bierze pod uwagę. Bo nigdy nie będzie tak, że starczy nam pieniędzy na wszystkie nasze potrzeby, które zawsze rosną w miarę zwiększania się kasy....
Żeby nie było niejasności, nie mówię o patologii, która rozmnaża się przypadkowo i w dużej ilości....

Może z twojego punktu widzenia wystarczy - ale co by było gdyby twoje dzieci okazały się utalentowane - gdyby np jedno okazało sie muzykalne i do państwowej szkoły doszły koszty lekcji prywatnych, zakupu instrumentów, jeżdżenia na koncerty. Co by było, gdyby okazało się, że jeden z twoich synów jest uzdolniony matematycznie i normalna szkoła to dla niego za mało?

Albo wprost przeciwnie - okazał się opóźniony intelektualnie i wymagał szkoły specjalnej, rehabilitacji itd?

Ja rozumiem ludzi, którzy twierdzą, że nie stać ich na dziecko, bo nie każdego średnia krajowa satysfakcjonuje.

To nie tylko materializm - są ludzie, którzy wykonują takie zawody, że albo dzieci, albo kariera - kiedy łączą jedno z drugim dzieci bardzo często na tym cierpią. Albo kończy się uwiązaniem jednego rodzica do domu i zrobienie z niego opiekunki do dzieci by drugi karierę mógł robić.

Poza tym nie widzę zupełnie nic złego jeżeli ktoś rezygnuje z dzieci by prowadzić rozrywkowo-podróżnicze życie. To jakaś "patologiczna" wizja tego, co słuszne - nikt nie ma OBOWIĄZKU posiadania dzieci. - To sprawa danej osoby, czy ma ochotę sędzić życie na bankietach, czy w pokoju dziecinnym - i jacyś tam Iksińscy tyrający by zarobić na kolejny rok studiów swojej córki nie mają prawa krytykować takiej decyzji u nikogo.

Dla mnie ludzie rezygnujący z dzieci to ludzie mądrzy - mierzą swe zamiary na siły, a nie decydują się na dzieci z myślą "jakoś to będzie" ...

93

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
Anik38 napisał/a:

Ja jestem pięknym przykładem, że sie zmieniło. Miałam podobne podejście do dzieci jak WitchQueen czy NinaLafairy. W wieku 22 lat nic by mnie nie zmusiło do posiadania dziecka. Jak widziałam jakieś to tak z odległości co najmniej metra, w życiu bym tego na ręce nie wzięła. No może gdyby trzeba było wynieść z pożaru wink i pewnie nawet wtedy miałabym wyrzuty sumienia, ze najpierw nie wyniosłam kota.
I o dziwo tak przed trzydziestką zachciało mi się dziecka, dostałam typowego wścieku macicy. Bałam się jak cholera, że nie dam rady, przede wszystkim emocjonalnie. Ale dałam smile .
Co ciekawe, do obcych dzieci nadal mam podobne podejście jak kiedyś, może nie tak drastyczne, ale na ręce obcego dziecka nie wezmę jeżeli nie muszę.

Mam dokładnie tak samo. 10 lat temu najchętniej bym sie wysterylizowała:) teraz mam syna, którego baaardzo kocham, ale nie przekłada sie to na miłość czy nawet sympatię do innych dzieci. Drugiego nie będzie, bo hormony sie uspokoiły, instynkt macierzyński został zaspokojony i luz. Pewnie jakbym parę lat temu przeczekała, to teraz bylibyśmy bezdzietni:)
A cudzych dzieci nie lubię. Znajome toleruję, ale bez szału.

94

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

"Dla mnie ludzie rezygnujący z dzieci to ludzie mądrzy - mierzą swe zamiary na siły, a nie decydują się na dzieci z myślą "jakoś to będzie" ..." - dla mnie również.

A takich co zdecydowali się na dziecko, bo "już czas" też mam wokół siebie- dzieckiem zajmuje się niania dokładnie cały dzień od 7.00 do 17.00 lub 18.00. Nawet gdy dziecko jest chore, rodzic nie bierze urlopu, tylko podrzuca do babci lub znów niania z nim siedzi. I to nie jest tylko 1 przypadek; wśród ludzi, których znam, to jest naturalna praktyka.

95

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
harmagedon napisał/a:
Anik38 napisał/a:

Ja jestem pięknym przykładem, że sie zmieniło. Miałam podobne podejście do dzieci jak WitchQueen czy NinaLafairy. W wieku 22 lat nic by mnie nie zmusiło do posiadania dziecka. Jak widziałam jakieś to tak z odległości co najmniej metra, w życiu bym tego na ręce nie wzięła. No może gdyby trzeba było wynieść z pożaru wink i pewnie nawet wtedy miałabym wyrzuty sumienia, ze najpierw nie wyniosłam kota.
I o dziwo tak przed trzydziestką zachciało mi się dziecka, dostałam typowego wścieku macicy. Bałam się jak cholera, że nie dam rady, przede wszystkim emocjonalnie. Ale dałam smile .
Co ciekawe, do obcych dzieci nadal mam podobne podejście jak kiedyś, może nie tak drastyczne, ale na ręce obcego dziecka nie wezmę jeżeli nie muszę.

Mam dokładnie tak samo. 10 lat temu najchętniej bym sie wysterylizowała:) teraz mam syna, którego baaardzo kocham, ale nie przekłada sie to na miłość czy nawet sympatię do innych dzieci. Drugiego nie będzie, bo hormony sie uspokoiły, instynkt macierzyński został zaspokojony i luz. Pewnie jakbym parę lat temu przeczekała, to teraz bylibyśmy bezdzietni:)
A cudzych dzieci nie lubię. Znajome toleruję, ale bez szału.

Właściwie miałam podobnie, ale mimo to, że kocham moje dziecko nad życie uważam, że matką być nie powinnam. Że to, ze nie chciałam dzieci przez pierwsze niemal 30 lat nie było bezpodstawne. Ja NIE POWINNAM mieć dzieci i uważam, że mój instynkt macierzynski  to symptom wysoce egoistyczny.

Pragnienie dziecka powinno być OSTATNIM powodem przy decydowaniu się na dziecko. To nie jest zabawka i decyzja "Chcę to mieć!"  Ludzie czasem dłużej się zastanawiają nad posiadaniem psa niż nad posiadaniem dziecka. Więc jezeli ktoś nie chce tego dziecka, to mu go na siłę nie wciskajcie! Nawet jeżeli w zamian za to ma ochotę przez następne 30 lat leżeć do góry tyłkiem na Bahamach i popijać martini. Nic nikomu do tego.

96

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

Jeżeli ktoś wybiera dobra materialne zamiast dziecka to też ma do tego prawo.
Tyle, że obywatele naszej ojczyzny są tak stereotypowi, że jest to dla nich czymś niepojętym.

Każdy ma wybór. Chce dziecko- będzie je miał, nie chce- nie będzie.
I na tym moim zdaniem pytanie o potomstwo powinno się kończyć.
Często jest tak, że ktoś kto decyduje się na to, iż nie będzie rodzicem, jest bardziej świadomy swojej decyzji niż ten, który decyduje się na rodzicielstwo.
Lepiej zastanawiać się jakby to było być mamą czy tatą, niż być tą mamą i tatą i pluć sobie w brodę, że decyzja o dziecku była błędna, bo jednak nie jest tak kolorowo jak to się sobie wyobrażało. Czyż nie?

Poza tym...
Lepiej być świadomym nierodzicem, niż nieświadomym rodzicem.
Jeśli ktoś rozumie co mam przez to na myśli. smile

97

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

Inceni, bo dokładnie tak jest: lepiej leżeć tyłkiem do góry na Bahamach i mieć opinię egoisty i skrajnego hedonisty niż potem wyrodnej/złej/niedbającej/nieuważnej/nieodpowiedzialnej/obojętnej matki.

Ileż to razy się mówi: "On/ona to w ogóle nie powinna mieć dzieci!" - no to sobie MÓWIĄCY wyobraźcie, że są ci "oni" i "one" które potrafią uprzedzić fakty. smile

98

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
BabaOsiadła napisał/a:
Anik38 napisał/a:

Odpowiedź była krótka: "bo wymagasz". Ciekawe stwierdzenie, ośmiolatka doceniła dyscyplinę w domu.

Wow. Jaka mądra dziewczynka! smile

No cóż, dziewczątko doceniło. że nie wstaje "za pięć siódma" i nie leci jak szalona do szkoły bez śniadania,
że obiad je przy stole o przyzwoicie stałych porach,
że lekcje odrabia w czasie, kiedy potrafi jeszcze rozsądnie myśleć,
że (czasami pomimo protestów) idzie spać wykąpana,
że ma zdrowe zęby (mamusia pilnuje, żeby umyła),
że ma porządek w pokoju
itd mogę tak wyliczać długo, to co moje dziecko streściło w dwóch wyrazach smile

99

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
Nataluszek napisał/a:

Poza tym...
Lepiej być świadomym nierodzicem, niż nieświadomym rodzicem.

Krótko zwięźle i na temat.
Polać tej pani wink

100 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-09-13 11:01:48)

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

Ludzie czują, że dzieci mieć nie powinni - ba! ja nawet wiązać się z zadnym facetem nie chciałam - ale w naszym społeczeństwie tacy ludzie są uważani za "pasożytów" żyjących tylko dla własnej uciechy. Tylko mało kto się jednak zastanawia, że dziecka nie WYSTARCZY TYLKO KOCHAĆ! Ja nie mam żadnych wzorców wyniesionych z domu, pochodzę z rodziny patologicznej, zimnej emocjonalnie, pozbawionej więzi - wiem, ze pod tym względem jestem wypaczona - kiedy dzwonię do domu czuję się jak przed wizytą u dentysty - to obowiązek, trzeba to znieść i tyle.

Moja matka była właśnie taka nieudolna matką - niewykształcona, bez zawodu, stłamszona przez męża-alkoholika...  Czy ja jestem wyrodnym dzieckiem jeżeli tak o niej piszę? Czy moja córka kiedyś okaże mi niewdzięczność jeżeli tak o mnie pomyśli? Przecież ja NIE MUSIAŁAM mieć dziecka.
Tyle tylko, ze nie chciałam być jeszcze większym dziwolągiem niż jestem - skoro wszyscy mi mówili "jakoś to będzie" to im uwierzyłam.

A teraz każdego wieczora kładąc się spać zastanawiam się czy już zrobiłam z mojego dziecka nieudacznika takiego jak ja, czy może jeszcze nie....

101

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
Iceni napisał/a:

...kocham moje dziecko nad życie ...

I to jest w Twojej sytuacji najważniejsze. Co innego, gdybyś je nienawidziła za to, że jest. A czy urodziło się dlatego, że Ty tego chciałaś, czy ciotki, czy ktokolwiek inny, w tej chwili jest już nieważne.

102

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
Iceni napisał/a:
bbasia napisał/a:

Może z twojego punktu widzenia wystarczy - ale co by było gdyby twoje dzieci okazały się utalentowane - gdyby np jedno okazało sie muzykalne i do państwowej szkoły doszły koszty lekcji prywatnych, zakupu instrumentów, jeżdżenia na koncerty. Co by było, gdyby okazało się, że jeden z twoich synów jest uzdolniony matematycznie i normalna szkoła to dla niego za mało?

Albo wprost przeciwnie - okazał się opóźniony intelektualnie i wymagał szkoły specjalnej, rehabilitacji itd?

Tu akurat nie trafiłaś.... starszy syn okazał się utalentowany muzycznie i skończył dodatkowo szkołę muzyczna. Państwową. W której jak pewnie w każdej tego typu szkole jest możliwość wypożyczenia instrumentu za symboliczna opłatę ( chyba było to około 10zł na miesiąc)
Młodszy syn jest za to uzdolniony w przedmiotach ścisłych i to że uczęszczał do publicznego gimnazjum nie przeszkodziło mu w osiągnięciach w olimpiadzie przedmiotowej.

Gdyby byli opóźnieni intelektualnie poszli by do również państwowej szkoły specjalnej i mieliby rehabilitację finansowana przez NFZ uzupełnianą rehabilitacją prowadzoną przeze mnie w domu.

Tematem wątku jest jak postrzegamy małżeństwa bezdzietne z wyboru... więc ja akurat postrzegam je jako egoizm. Nie odmawiając nikomu prawa do takiego egoizmu.....

Osobna sprawą jest sprawa finansowania emerytów przez młodsze pokolenie.... więc dlaczego będę się musiała dzielić z bezdzietnymi kwotą mojej emerytury? wink smile

103

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
bbasia napisał/a:

Osobna sprawą jest sprawa finansowania emerytów przez młodsze pokolenie.... więc dlaczego będę się musiała dzielić z bezdzietnymi kwotą mojej emerytury? wink smile

No bez jaj- na swoja emeryturę to my pracujemy( tak, tak wiem- teoria, ale co to w ogóle jest, ze przyszłe pokolenia maja nas utrzymywać?)

104

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

Bo taka jest rzeczywistość w Polsce. Nasze składki idą na utrzymanie teraźniejszych emerytów. Na nas będą pracować nasze dzieci.
Zresztą jest do model stosowany od stuleci. Chociaż może nie w wersji finansowej. Po prostu zawsze było tak we wszystkich chyba kulturach, że starsze pokolenie dożywało swoich dni na utrzymaniu dzieci. Dopiero cywilizacja konsumpcji sprawiła, że wydaje nam się to niesprawiedliwe.....

105

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
bbasia napisał/a:

mieliby rehabilitację finansowana przez NFZ

http://imgx.wizaz.pl/forum/images/smilies/x_rotflx.gif


Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać.

106

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
Iceni napisał/a:

Ja nie mam żadnych wzorców wyniesionych z domu, pochodzę z rodziny patologicznej, zimnej emocjonalnie, pozbawionej więzi - wiem, ze pod tym względem jestem wypaczona

Iceni- ale ty to wiesz, jesteś świadoma i możesz zadziałać/ przeciwdziałać. Co nasze dzieci o nas pomyślą- nie wiadomo. Pewnie o coś będą miały pretensje, przynajmniej w okresie nastoletniego buntu.

Iceni napisał/a:

Moja matka była właśnie taka nieudolna matką - niewykształcona, bez zawodu, stłamszona przez męża-alkoholika...

Tzn ten opis charakteryzuje tez ciebie?

Iceni napisał/a:

Czy ja jestem wyrodnym dzieckiem jeżeli tak o niej piszę? Czy moja córka kiedyś okaże mi niewdzięczność jeżeli tak o mnie pomyśli?

Nie- nie jestes wyrodnym dzieckiem:) masz prawo nie lubić, nie szanować, wykładać lachę. Tak po prostu. A niewdzięczność córy- zależy co jej dajesz od siebie, poza porodem...

107

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

No super. Rodzenie dzieci po to, żeby miał kto mi emeryturę płacić jest zupełnie pozbawione egoizmu big_smile

108

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
harmagedon napisał/a:
Iceni napisał/a:

Ja nie mam żadnych wzorców wyniesionych z domu, pochodzę z rodziny patologicznej, zimnej emocjonalnie, pozbawionej więzi - wiem, ze pod tym względem jestem wypaczona

Iceni- ale ty to wiesz, jesteś świadoma i możesz zadziałać/ przeciwdziałać. Co nasze dzieci o nas pomyślą- nie wiadomo. Pewnie o coś będą miały pretensje, przynajmniej w okresie nastoletniego buntu.

Iceni napisał/a:

Moja matka była właśnie taka nieudolna matką - niewykształcona, bez zawodu, stłamszona przez męża-alkoholika...

Tzn ten opis charakteryzuje tez ciebie?

Iceni napisał/a:

Czy ja jestem wyrodnym dzieckiem jeżeli tak o niej piszę? Czy moja córka kiedyś okaże mi niewdzięczność jeżeli tak o mnie pomyśli?

Nie- nie jestes wyrodnym dzieckiem:) masz prawo nie lubić, nie szanować, wykładać lachę. Tak po prostu. A niewdzięczność córy- zależy co jej dajesz od siebie, poza porodem...

podpisuję się w 100%

109

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
BabaOsiadła napisał/a:
bbasia napisał/a:

mieliby rehabilitację finansowana przez NFZ

http://imgx.wizaz.pl/forum/images/smilies/x_rotflx.gif


Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać.

będąc w kolejkach kosmicznych lat świetlnych
Tutaj nawet Asterka pisała jak to wygląda i jedynie co chce zdziałać to z prywatnej kieszeni MUSI wyskakiwać, inaczej stałaby w miejscu i nic by się nie ruszyło

110 Ostatnio edytowany przez Snake (2013-09-13 12:31:36)

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
mortisha napisał/a:

W moim małżeństwie (tzn jeszcze heeet przed ślubem) od razu uwzględniliśmy wybór ,że wspólnych dzieci mieć nie będziemy i szanujemy tą podjęta decyzje .Nikt na nikogo nie naciskał z żadnej strony. Mąż dobrze zna mój pogląd na temat dzieci i to rozumie, ja jego też. On akurat nie jest bezdzietny, no ale ja nie miałam zamiaru zmuszać się do czegoś (czyt. rozmazać się) bo taka rola kobiety , bleee z takimi stereotypami

No, a po co ma naciskać skoro dziecko/dzieci już ma? Sam bym robił tak samo. Mam dwójkę dzieci i gdyby przyszło mi związać się z nową kobietą, to na dzieci akurat z nią bym nie naciskał. Natomiast to ona musiałaby sobie poradzić z tym, że ja resztę życia będę rozkładał swoją uwagę i zaangażowanie między moje dzieci z inną kobietą, a moją aktualną kobietę. Stąd znam zupełnie odwrotne sytuacje. Nowe partnerki dzieciatego faceta czym prędzej rodzą mu nowe dzieci aby go odciągnąć od problemów "starej" rodziny.

A co do problemów z dzieckiem niepełnosprawnym, to ja akurat dziecko miałem w przedszkolu państwowym, rehabilitację przeróżną mam w przychodni refundowanej przez NFZ (pod tym względem nie dokładam grosza). Teraz chodzi do szkoły społecznej, płatnej ale głównie dlatego, że szkoła o podobnym profilu państwowa prowadzi jeszcze przez 2 lata taki dziwny, autorski program koedukacji dzieci chorych z dziećmi zdrowymi ale z rodzin trudnych, patologicznych czy z innego powodu nie bardzo fajną. Nie chciałem aby moje dziecko brało udział w tym eksperymencie i to jedyny powód, że płacę za coś co miałbym za darmo.

111

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

To ja nie wiem, czy ja nie mieszkam ma innej planecie....
Syn ma problemy z kręgosłupem i korzysta już chyba piaty rok z rehabilitacji refundowanej przez NFZ. I będzie miał ja bezpłatną do osiemnastego roku życia. Razem z rehabilitacja ruchową ma możliwości skorzystania nie tylko z ortopedy raz na pół roku ale również z innych specjalistów przyjmujących w tej przychodni.
Ja nie twierdzę, że opieka zdrowotna w Polsce jest idealna, ale nie jest aż tak tragicznie, że nie ma dostępu do lekarzy....

112

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

Nina podziwiam Cię, że wzięłaś sprawy w swoje ręce i podjęłaś tak istotną decyzję w wieku zaledwie 21 lat.:)

113

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

rebel dziekuje. Byla to ryzykowna decyzja w tak mlodym wieku zapewne , ale ja juz w tym wieku czulam sie bardzo stara big_smile

114

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

Pytanie a w zasadzie pytania zasadnicze powinny brzmieć:
- dlaczego uważamy bezdzietne pary za coś złego/dziwnego/odrażającego/niemoralnego
- dlaczego z bądź co bądź niewielkiej grupy społecznej ( w stosunku do całości ) jest to często sztucznie rozdmuchiwane do rangi 'problemu'?

Teraz przyszły takie dziwne czasy, że jeżeli - przykładowo:
- dziewczyna nie znajdzie męża/faceta do 30stki
- facet nie ożeni się do 40stki
- facet będzie długoletnim prawiczkiem
- para/małżeństwo nie posiada dzieci

to wtedy takich ludzi z automatu kwalifikujemy jako dziwaków, odmieńców. Dlaczego? Kto nam dał takie prawo by wmawiać takim osobom, że nasze racje i poglądy są jedynymi słusznymi? Dlaczego często nie dajemy ludziom zwyczajnie żyć?

115

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
Metyl napisał/a:

Dlaczego? Kto nam dał takie prawo by wmawiać takim osobom, że nasze racje i poglądy są jedynymi słusznymi? Dlaczego często nie dajemy ludziom zwyczajnie żyć?

A dlaczego ja nie mogę mieć własnego zdania na te tematy? I dlaczego w imię tolerancji nie wolno mi go głośno wyrażać? Może trochę więcej tolerancji? wink

116

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

Ech ... jak ja nie lubię jak ludzie nie czytają całych postów ze zrozumieniem a jedynie wyłuskują z nich to co im pasuje nie patrząc na kontekst i sens całej wypowiedzi.

A więc specjalnie dla Ciebie, czarno na białym. Nie chodzi o to, że każdy z nas nie może mieć zdania - innego na przykładowo ten temat. Irytujące staje się to wtedy gdy próbujemy innym narzucać swoje zdanie, zwłaszcza w momencie gdy nie mając żadnych podstaw uważamy, że nasze poglądy są jedynymi słusznymi a to co myślą inni nadaje się do kosza.

117

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

Glodny sytego nie zrozumie i odwrotnie...

Wiekszosc osob wychodzi z zalozenia ze zamozniejsi ludzie jak dzicy gonia za dobrami materialnymi, nie mysla o innych tylko o sobie i wlasnych przyjemnosciach. Nikomu do glowy nie przyszlo ze pieniadze rzadko kiedy leza na ziemi, rzadko kiedy same do drzwi pukaja i pchaja sie do domu oknami. Solidne pieniadze dostaje sie za ciezka prace, dodatkowe obowiazki, elastycznosc, mobilnosc (pomijam szczesliwych dziedzicow rodzinnych fortun)
ZArabiam swietnie ale to wszystko ma swoja cene. Mam tel sluzbowy pod ktorym musze byc dostepna, jak mam interwencje w mojej dzielnicy to musze sie stawic o kazdej porze dnia i nocy i nadzorowac do konca, jak potrzeba tlumacza to musze leciec deszcz nie deszcz, burza nie burza, jak musze podpisac wyniesienie zwlok z nieruchomosci to czesto musze dogladac profesjonalnego czyszczenia i odkazania....kilka godzin...

Dobra moge zawsze powiedziec "w dupie mam, rzucam te posade i zaczynam sie rozmnazac" Tylko wtedy nie bede w stanie dac moim dzieciom to czego potrzebuja. A kazdy rodzic chcialby dac dzieciom to co najlepsze a to niestety kosztuje. Czesto spore pieniadze.
W razie choroby mniejsze zarobki tez powoduja ze i mozliwosci sa mniejsze, w razie dlugotrwalej rehabilitacji co zrobic? Po prosbie chodzic?

Dzieci to odpowiedzialnosc, to zobowiazanie, TO WYDATKI (milosc jest dokladka ale brutalna rzeczywistosc wiaze sie z placeniem rachunkow i kupowaniem jedzenia tudziez zywnosci).
Jest jeszcze mozliwosc niani na pelnym etacie ale czy aby napewno po to sie rodzi dzieci zeby je jak najszybciej komus podrzucic?
Rodzine tworzy spedzany z nia czas, same wiezy krwi nie wystarcza.
I z tym wiekszosc zamoznych ma problem.
Wiedza ze koszta utrzymania im wzrosna ale majac dziecko nie rzuca sie nieodpowiedzialnie pracy kwitujac problemy naiwnym "jakos to bedzie".
Zamozni nie dorobili sie na naiwnosci zyciowej smile

118

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
Jaguar napisał/a:

Dobra moge zawsze powiedziec "w dupie mam, rzucam te posade i zaczynam sie rozmnazac" Tylko wtedy nie bede w stanie dac moim dzieciom to czego potrzebuja. A kazdy rodzic chcialby dac dzieciom to co najlepsze a to niestety kosztuje. Czesto spore pieniadze.
W razie choroby mniejsze zarobki tez powoduja ze i mozliwosci sa mniejsze, w razie dlugotrwalej rehabilitacji co zrobic? Po prosbie chodzic?

I taka postawa właśnie mnie wkurza. Czy to najlepsze to jest komputer, telewizor w pokoju, kupę markowych ubrań, prywatna szkoła i słono płatne zajęcia pozalekcyjne, wakacje w światowych kurortach itp?
I dlaczego od razu zakładać, że dziecko będzie chore i będzie potrzeba kosztownych operacji i rehabilitacji? 
Zawód który wykonujesz będziesz wykonywać zapewne do emerytury, wiec on akurat nie ma w tym przypadku znaczenia.
Wiec po prostu powiedz, że dzieci mieć nie chcesz. I to jest Twoje prawo nie chcieć. I nikt nie może Cię zmuszać do posiadania tych dzieci. Ale może mieć swoje zdanie.....

119

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

Bbasiu, bo Cię ugryzę big_smile Operujesz takimi skrajnościami, że ręce opadają. Jak ktoś myśli rozsądnie, że go na dziecko nie stać, to od razu snob chcący zapisać niemowlę na jazdę konną i pierdyliard języków obcych, ubierać je w jedwabie i obsypywać najdroższymi gadżetami? Bez jaj, spójrz choćby na ceny wyprawki szkolnej, mleka modyfikowanego, wózków, przedszkola...

Własne zdanie wolno mieć. Ale odróżniasz:
"Ja mam inne zdanie, fajnie podyskutować"
od:
"Uuu, jak wy mnie wkurzacie, jak tak można, to, co robicie jest złe, moja racja jest najsłuszniejsza i najmojsza a reszta to (piii...), będę specjalnie zaglądać tam, gdzie są bezdzietni i głosić moje zdanie, że bezdzietni są fe!"

? wink

120

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
bbasia napisał/a:

A dlaczego ja nie mogę mieć własnego zdania na te tematy? I dlaczego w imię tolerancji nie wolno mi go głośno wyrażać? Może trochę więcej tolerancji? wink

Nawołując do tolerancji operując takimi wygłaszanymi poglądami do osób które nie chcą mieć dzieci, ze to egoiści ,nie rozumiesz ich podjętej decyzji bezdzietności , nie pojmujesz ich wyboru życia bez dzieci NIJAK to ma się do tolerancji z twojej strony

121

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

Dobrze BabaOsiadła żeś na to swe oko czujne zwróciła smile Bo ja też nie wiem jakimi kategoriami rozumuje bbasia czy sądzi, że pieniądze na dziecko trzeba mieć jedynie wtedy jak się chce je w przysłowiowe("Baboosiadłowe") jedwabie ubierać i szkoły językowej na chiński z japońskim fińskim i rosyjskim posyłać? A jeśli aż takich wymagań nie mamy, to przecież jak w Australii "mleko od królowej" polskimi fosami płynie wink

Dziecko to wydatek miesięcznie i 1500 zł - jeśli policzyć niańkę, która dziecięciem się będzie zajmować gdy mama z tatą na te jedwabie będą tyrać.

Dlatego ja zapytałam bbasię, czemu nie posiada astona martina w garażu - nawet jeśli jej nie stać za gotówkę, to można wziąć kredyt i spokojjjjjnie po 1500 zł na miesiąc płacić. A bbasia nie chce smile

122 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-09-18 12:46:25)

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
bbasia napisał/a:

Sadzę, że jeżeli naprawdę chce mieć się dzieci, to sytuacja materialna jest ostatnią sprawą którą się bierze pod uwagę.........

No to już mam odpowiedz skąd rodziny stojące w kolejkach do Opieki s. z dzieciakami pod na rękach, żerując na koszt państwa cale lata regularnie. Mimo ze wiadomo było iż z swoich  dochodów  finansowych,  z prywatnego kapitału wyżywić ,ubrać dziecko  nie dadzą rady ,ale dla nich to żaden argument przeciw  rodzeniu dzieci (a przynajmniej wstrzymaniu się z tym) przecież MOPS jest do tego i im się należy .,albo tabuny postów w necie proszących o pomoc podając liczbę ileś tam dzieci ,co nie zawsze na 1 się kończy
To są własne efekty kiedy ludzie sytuacje własna materialną nie biorą pod uwagę na start mając podejście takie ,że im pomoc się bezdyskusyjnie odgórnie należy ,o własną nieudolność finansowa w postaci  nakarmienia, ubrania dziecka martwic się nie muszą
Ot bbasia to są ludzie właśnie z twojego pokroju myślenia . ja z moich podatków musze karmić /ubierać czyjeś dzieci bo pseudo dorosła osoba miała kompletnie w nosie fakt,że sytuacja materialna nie pozwal im na posiadanie dziecka
Wychodzi na to ,że na obcych ludzi robotę zwalacie, spychając na czyjąś głowę swój obowiązek rodzicielski któremu  NIE potraficie podołać ( tyczy się to ludzi z takim myśleniem)

Dalej kierujcie się obłudnym przekonaniem, że przy chęci dziecka warunki/sytuacje  materialne nie powinny być uwzględniane i to jest ostatnia rzecz o jakiej się myśli, czyżby?
Skoda ,żod narodzenia dziecka zaczyna być to PIERWSZA rzecz , z którą brutalnie się stykają takie osoby  ,z taki myśleniem otrzymując kubeł zimnej wody na łeb jęcząc  "jak ja nie mam za co dziecka wykarmić, w co ubrać, skąd na pieluchy, skąd wyprawka"  i zaczyna się odpalanie wrotek latając po Opiekach społecznych, zapomogach państwowych  ,wrzucając do neta  błagalne prośby o pomoc ..to jest CZĘSTO wlasnie FINAL idiotycznej ideologii  "jeżeli naprawdę chce mieć się dzieci, to sytuacja materialna jest ostatnią sprawą którą się bierze pod uwagę"

123 Ostatnio edytowany przez Anik38 (2013-09-18 13:18:39)

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

Mortisha trafiła w sedno. Popieram w 100%

bbasia napisał/a:

Sadzę, że jeżeli naprawdę chce mieć się dzieci, to sytuacja materialna jest ostatnią sprawą którą się bierze pod uwagę.........

Tak zupełnie poważnie pytam, co się bierze pod uwagę, jeżeli naprawdę chce się mieć dzieci? Co bierzesz pod uwagę Ty? Co biorą pod uwagę inni?
Bo ja całkiem chętnie urodziła bym sobie jeszcze jedno. I sytuacja materialna i mój wiek to są dwie pierwsze sprawy, jakie biorę pod uwagę. Poza tym mnóstwo innych. Ale te dwie pierwsze całkowicie wykluczają u mnie posiadanie kolejnego dziecka.

124

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

Mortisha - amen.

Dla mnie takie mini drzewko decyzyjne powinno wyglądać tak:
1. Czy chcę mieć dziecko? Jeśli nie, to koniec tematu, jeśli tak, to przechodzimy do pytania nr 2: Czy stać mnie na to dziecko? Jeśli odpowiedź brzmi "nie", to zastanawiam się co mogę zrobić, żeby zmienić tą sytuację i robię to. Jeśli "tak", to zostaje do rozpatrzenia jeszcze jakiś milion drobnych kwestii i mogę brać się do roboty wink

125

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

Dlaczego od razu popadacie w skrajności i podajecie przykłady tych którzy w pijanym widzie robią gromadkę dzieci i stoją w kolejkach MOPSów?
A tak z ciekawości, ile według Was powinien wynosić dochód na osobę, żeby można było powiedzieć, ze stać kogoś na dziecko?

Poza tym czytajcie tez całe moje posty.
Na końcu ostatniego napisałam: "Wiec po prostu powiedz, że dzieci mieć nie chcesz. I to jest Twoje prawo nie chcieć. I nikt nie może Cię zmuszać do posiadania tych dzieci. Ale może mieć swoje zdanie....."
Wychodzi na to, że nie należy się wychylać ze swoim zdaniem jeżeli jest ono odmienne od większości....

126

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
bbasia napisał/a:

Wychodzi na to, że nie należy się wychylać ze swoim zdaniem jeżeli jest ono odmienne od większości....

A skąd, to jest forum dyskusyjne i właśnie o to chodzi, by było dużo odmiennych zdań smile

127

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
bbasia napisał/a:

A tak z ciekawości, ile według Was powinien wynosić dochód na osobę, żeby można było powiedzieć, ze stać kogoś na dziecko?

Zależy co się chce temu dziecku zapewnić.
Dla jednych to będzie osobne łóżko w pokoju u rodziców, którzy z kolei mieszkają u swoich rodziców na przysłowiowej kupie, i dla tych dużego dochodu nie trzeba.
Inni chcieliby, aby dziecko miało to łóżko w swoim pokoju, w mieszkaniu które należy do nich. I tutaj ten dochód jednak musi być większy, bo mieszkania z nieba nie spadają, trzeba hipotekę płacić.......

Nie odpowiedziałaś, co Ty bierzesz pod uwagę w pierwszej kolejności.

128

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

bbasia każdy ma zupełnie inne potrzeby życiowe; jedni nie mają kredytu, inni mają, jedni nie mają pracy, inni mają, jedni nie chcą co roku jeździć na wakacje zagranicę, inni chcą, a tych jednych i drugich oraz przeróżnych kombinacji jest cała masa smile

Żal Ci, że Ty się użerasz z dzieckiem a inni zdecydowali się inaczej spędzić życie? Zawsze możesz mieć kolejne dziecko smile

129

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

Catwoman, właśnie o to chodzi, że uważam, ze dzieci to jest to co mi się najlepszego przydarzyło w życiu. I nie zamieniłabym macierzyństwa (które ma również te ciemniejsze strony) na żadne wycieczki zagraniczne, astona martina i inne dobra materialne. Może dlatego żal mi tych ludzi, którzy rezygnują z tego szczęścia na rzecz gonitwy za rzeczami materialnymi....
Anik38, gdy decydowałam się na pierwsze dziecko priorytetem było samo dziecko. Decyzja o drugim dziecku była spowodowana tym, żeby syn miał rodzeństwo. Może to akurat było spełnienie moich marzeń z dzieciństwa....;)

130 Ostatnio edytowany przez Anik38 (2013-09-18 15:12:43)

Odp: Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?
bbasia napisał/a:

Catwoman, właśnie o to chodzi, że uważam, ze dzieci to jest to co mi się najlepszego przydarzyło w życiu. I nie zamieniłabym macierzyństwa (które ma również te ciemniejsze strony) na żadne wycieczki zagraniczne, astona martina i inne dobra materialne. Może dlatego żal mi tych ludzi, którzy rezygnują z tego szczęścia na rzecz gonitwy za rzeczami materialnymi....
Anik38, gdy decydowałam się na pierwsze dziecko priorytetem było samo dziecko. Decyzja o drugim dziecku była spowodowana tym, żeby syn miał rodzeństwo. Może to akurat było spełnienie moich marzeń z dzieciństwa....;)

Popadasz w skrajności. Z jednej strony luksusy i aston martin, z drugiej wszystko nieważne, CHCĘ dziecko.
Nie rozumiem obu przypadków, oczywiście gdy wezmę pod uwagę, że ktoś chce mieć dzieci (jak nie chce, to pierwsza wersja jest jak najbardziej OK).
Jak ja dostałam "wścieku" macicy, oboje z mężem przez dwa lata zapierdzielaliśmy po 16 godzin na dobę, żeby mieć jakieś zabezpieczenie w razie czego. Przerażała mnie myśl, że mąż może na przykład stracić pracę, gdy ja nie będę miała możliwości pracować (bo wiadomo - dzieci), że nie będę miała co do garnka włożyć, że wyrzucą nas z mieszkania i tysiące innych kataklizmów.
Jak miałam już to zabezpieczenie i błogi spokój, wzięliśmy się do roboty wink
Nie odważyłabym się wcześniej.
W końcu to ja i mój mąż odpowiadamy za to jakie życie mają nasze dzieci. A luksusów wcale nie mają.

Posty [ 66 do 130 z 147 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Małżeństwa bezdzietne z wyboru - jak je postrzegacie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024