Być kochanką... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 150 ]

66

Odp: Być kochanką...
batszeba napisał/a:

Mam tylko pytanie - o te sławne 99,9% pewności, że on z żoną nie sypia. Tylko nie pisz o podszeptach intuicji. Zainstalowałaś podsłuch w całym domu? Chowasz się pod ich łóżkiem? Facet jest całkowitym impotentem, niezdolnym w 100% do erekcji??

Pewnie jest impotentem w ... 99,9 % big_smile big_smile big_smile

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: Być kochanką...
1983 napisał/a:

Wiecie co ? Macie racje !!! Wrzucajcie tą historię do jakiego worka tylko chcecie !!! Mnie to i tak nie rusza!!! smile Wręcz bawi mnie i upajam sie tym jak się chyba boicie nas - kochanek smile? Sami nie wiecie już co robić więc atakujecie obelgami?  I nie wiecie jakich argumentów użyc- żeby tylko nas obrazić.HEHEHE

.

a jakie obelgi zacytujesz? a argumentów, których nie widzisz jakimś cudem nie było? merytorycznych, zdrowo rozsądkowych? ech...boimy sie kochanek?  nie.. ALE.. boimy się rozpadu rodziny, związku, małzeństwa.. i miliona z tym wszystkim związanych problemów.. no wiesz.. takie tam alimenty, rozwody, podziały majątku...w sumie pierdoły w obliczu miłości takiej jak Twoja...


acha i upajaj sie czym chcesz, gdzie chcesz, i ile razy chcesz...

68 Ostatnio edytowany przez Kriss (2013-02-25 16:35:44)

Odp: Być kochanką...

Odmawiam kreowania mężczyzn na bezwolne memłony, meble do ukradzenia albo inne tym podobne.
Czasami jest tak, że facet to tchórz. Odpad z produkcji, wadliwie hodowany, ma posrane w głowie. I nie ma gotówki.

Wtedy taki facet MÓWI. Słowa są za darmo. Kto uwierzy? Dziecko. Pełnoletnie dziecko z bardzo niskim poczuciem własnej wartości. Dziecko, które musi się sprawdzać na każdym kroku, dla którego "dorosłość" jest tożsama z uprawianiem seksu. Najlepiej "zakazanego". Na złość mamie utnę sobie rękę. Dziecko ze swoją mamusią ma kontakt żałosny, ojciec je raz olewa - raz stawia na piedestał (taka wewnętrzna wojna z mamusią dziecka). I to dziecko chce spróbować takiego "dorosłego" życia.

Żaden, powtarzam, żaden normalny mężczyzna nie zdradza. Nie zdradza też żadna normalna kobieta. Zdradza ten, kto jest tchórzem. Biednym tchórzem - bo gdyby był człowiekiem sukcesu, nie musiałby uwodzić na piękne słówka kolejnego pełnoletniego dziecka. Dziecko myśli nagle "mam władzę". Mam władzę nad innymi kobietami, bo moja piczka jest MŁODSZA. To jest ta moja wartość. Na krótko, co prawda, bo są już młodsze, ale na dzień dzisiejszy "rządzę". Rządzę moją matką, z którą się nie dogaduję, niemiłą nauczycielką, bo myślę sobie "jej mężusia też jestem w stanie zaciągnąć do wyra". Tylko, że jest dokładnie na odwrót - to każdy znudzony, tchórzliwy pajac jest w stanie posiąść Ciebie, droga dziecino.

Dla mnie meżczyzna, który zdradził jest NICZYM. Złamał przysięgę, słowo, zrównał się z robakiem. O co tu się bić? O puchar przechodni? Wybrakowany towar, który połasił się na chwilę "nowalijki"? Niech spieprza. Niech nowalijka go sobie bierze i się teraz sama martwi o młodsze piczki w zasięgu jego wzroku. Która da lepiej? Która da więcej? Która bez zobowiązań? Której nie przeszkadzają alimenty na te wszystkie dzieci tatusia? OK! Pani wygrała przechodzony toster! Voila.

Używane zabawki oddaje się bardziej potrzebującym. Taka jest prawidłowość w przyrodzie. Mnie przysługuje podział majątku i alimenty na dzieci oraz na mnie (mam kwity, Ty nie)- jesteś młoda, masz siłę do roboty. Mnie się marzą wakacje na Seszelach. Ty jeszcze zdążysz. Dla mnie przyszedł czas zbiorów. Dla Ciebie czas pracy na moje przyjemności. Dziękuję. I czego tu się bać?

69

Odp: Być kochanką...
Poprostu Daniel napisał/a:

Cześć Malwina big_smile No bo "panią kochankę" bardzo zabolało że do jednego worka ja wrzucamy , tymaczesem jej sytuacja okazała się ksiązkowa , stereotypowa do bólu , facet się pobawił , wykorzystał do zaspokojnienia swoich potrzeb , uzupełnił i wział to czego mu brakowała i rzucił w kąt.

"pani kochanka" twierdzi że jej historia jest inna i że "jej" facet nie sypia z żona na 99,9% - zastanawiam się w takim razie jak pani kochanka musi byc kiepska w łóżku skoro gośc woli żyć z żoną bez seksu niż mieć ją jako kochankę big_smile

I cześć Ninka wink

Po prostu wymiotłeś big_smile

70

Odp: Być kochanką...

Kriss, podpisuje sie. Wystarczy poczytac Pania 1983. Na tacy ma sie diagnoze podana. Tylko ja mam jeszcze sile wspolczuc, a nie tylko patrzec z politowaniem.

71

Odp: Być kochanką...

1983,

a Ty planujesz do konca zycia byc kochanka? Chcialabys byc zona miec dzieci i fajne zycie z mezem? Czy wtedy tez bedzie dla Ciebie ok, ze przyjdzie "kochanka" i zwyczajnie koniec malzenstwa?
Wiesz, ze faceci odchodza rowniez od fajnych zon? Moze wlasnie Ty bylabys taka naprawde fajna, dbajaca o malzenstwo zona?
Slyszalas o powiedzeniu "nie rob drugiemu co tobie niemile"?

72

Odp: Być kochanką...

Byłam kochanką. Nie żałuję, chociaż teraz leczę złamane serce ( tak, wyobraźcie sobie, że kochanka tez ma coś takiego w ciele). I nie sądzę aby ktokolwiek miał prawo mnie osądzać. Mimo iż jestem w związku od ponad 20 lat,to nie miałam pojęcia co znaczy naprawdę kochać,a dzięki niemu wiem. Moje małżeństwo nje jest udane,panuje w nim raczej chłód i obojętność. Brak również miłości, zaufania, seksu. Ten drugi jest żonaty z kobietą sporo młodszą ode mnie, mówił na nia różne niemiłe rzeczy, ale kiedy sprawa się wydała postanowił ratować rodzinę. Pewnie nigdy nie zrozumiem dlaczego ją zdradził, skoro teraz zależy mu na niej. Może dlatego, ze to jego drugie małżeństwo a może ze względu na swoje jedyne dziecko z tego małżeństwa. Nieważne. Jestem w stanie zrozumiec,ze mnie nie kochał, ale pojmuję dlaczego wmawiał mi ,ze jest inaczej. Stale słyszałam, ze bardzo mnie kocha. Wierzyłam,bo przeciez nie miałam powodu,aby mu nie ufac. Kilka miesięcy po rozstaniu powiedział mi ,że spędził ze mną cudowne chwile,których nigdy nie zapomni i nie żałuje. Po chwili dodał z uśmiechem na twarzy,ze cały czas mnie okłamywał, bo przecież wszyscy tak robią. Moze byłam naiwna,ale wolałabym zeby od poczatku szczerze powiedział "wiesz, kocham zone, ale jest kiepska w łóżku, a ty bardzo mi sie podobasz to może pozwolisz mi sie przeleciec kilka razy". Przez wiele miesiecy oszukiwał nas obie.
I naprawde to nie ja go uwiodłam. Robił podchdoy od kilku lat, a mi nie przyszło do głowy ze facet moze zdradzic zone,ktora podobno kocha i z ktora jest mu dobrze. Bo niby dlaczego miałby to zrobić? Z egoizmu? Po tej całej historii mogę poradzic obecnym i przyszłym kochankom, zeby znalazły w sobie siłe aby jak najszybciej zakonczyły swoje romanse. Nikomu nic dobrego z tego nie przyjdzie,bedzie wiele zranionych osób a to kochanka zazwyczaj najbardziej cierpi,nie on. Moj ukochany ani razu nie zapytał co u mnie i jak sobie radze, chociaż spotykamy sie na gruncie zawodowym. Po prostu w jednej chwili przestałam dla niego istniec.

73

Odp: Być kochanką...

Nieprawda Zuzka, nie okłamywał Cię. Wiedziałaś, że jest oszustem. Oszukiwał inną kobietę i dziecko (swoją żonę i ich wspólne potomstwo), dlaczego myślalaś, że jesteś lepsza i Ciebie nie oszuka? Że niby wyjątkowa? Żona była bardziej wyjątkowa - bo to jej przysięgał i z nią się ożenił. Ty byłaś tylko tą na boku. Nic nie był Ci winien. Ty też oszukiwałaś - swojego męża.
Po prostu trafił oszust na oszustkę. Bo tak to się nazywa.

Piszesz swoją łzawą historię - każdy ma prawo Cię osądzić.

74

Odp: Być kochanką...

Kiedys myslałam, ze nikt nie powinien rozwalac czyjegos małzenstwa. Zycie pisze rozne scenariusze i nie wiesz w jakiej sytuacji ty kiedys staniesz. Co do mojego meza, oszukał mnie, wpedził nas w ogromne długi, kłamał i wciagał w to 10 letnie dziecko. Naprawde nikt nie ma prawa mnie osadzac. To ze zabrałam glos na forum nikogo do tego nie upowaznia. Juz prezej osoby ktore nigdy nie staly przed takim wyborem i nie wiedza co znaczy miec partnera, ktoremu nie mozna zaufac nie powinny zabierac tutaj głosu

75

Odp: Być kochanką...

" tak, wyobraźcie sobie, że kochanka tez ma coś takiego w ciele"

Jak najbardziej rozumiem. Zdaję też sobie sprawę, do jakiej rozpaczy może człowieka doprowadzić życie w obumierającym związku.

"Wierzyłam,bo przecież nie miałam powodu,aby mu nie ufac."

I tak, jak wcześniej napisałam, że Cię rozumiem, to tego pojąć nie mogę, bo to bzdura. Miałaś jeden główny powód, aby mu nie ufać - bo był w stanie okłamać swoją żonę. Złodziejowi nie dasz pieniędzy na przechowanie, prawda?

"Moze byłam naiwna,ale wolałabym zeby od poczatku szczerze powiedział "wiesz, kocham zone, ale jest kiepska w łóżku, a ty bardzo mi sie podobasz to może pozwolisz mi sie przeleciec kilka razy". "
Piszesz tak z perspektywy czasu, bo wiesz, co z niego wyszło. Ale wtedy, na początku, gdyby Ci tak prosto w oczy walnął, to pewnie byś jakieś tam opory miała.

" a mi nie przyszło do głowy ze facet moze zdradzic zone,ktora podobno kocha i z ktora jest mu dobrze. Bo niby dlaczego miałby to zrobić? Z egoizmu?"
Owszem, z egoizmu i z głupoty. Wreszcie poczuł się panem świata. Bo dla takich panów liczą się tylko oni sami - oni i ich seks, oni i ich problemy, oni i ich emocje. Emocje żony czy kochanki są nieistotne, tak długo jak nie ma z nimi problemów.


"Nikomu nic dobrego z tego nie przyjdzie,bedzie wiele zranionych osób a to kochanka zazwyczaj najbardziej cierpi,nie on."

I to jest jedno z bardziej sensownych stwierdzeń w tym wątku.

76 Ostatnio edytowany przez Poprostu Daniel (2013-02-25 17:37:44)

Odp: Być kochanką...

Zuzka już pisałem. Jesteś kolejna DRUGĄ. Przegraną. Przegrałaś z jego złą żoną. Dlaczego okłamywał ? Dla darmowego seksu smile Proste.

Zastanawiasz się czemu okłamywał .. a Ty czemu okłamujesz męża ? Strasz przed zostaniem samą ?
Przegrałaś , jesteś gorsza.

I nikt Ci nie każe być z mężem który Cię skrzywdził.
Najbardziej kuriozalna wymówka dla zdradzających. Bo partner zły. To się odchodzi jak jest Nam źle a nie żyje dalej na 2 fronty licząc na cud.

77

Odp: Być kochanką...
Poprostu Daniel napisał/a:

Zuzka już pisałem. Jesteś kolejna DRUGĄ. Przegraną. Przegrałaś z jego złą żoną. Dlaczego okłamywał ? Dla darmowego seksu smile Proste.

Zastanawiasz się czemu okłamywał .. a Ty czemu okłamujesz męża ? Strasz przed zostaniem samą ?
Przegrałaś , jesteś gorsza.

Daniel, z drugiej strony - Zuzka pisze o długach i wciąganiu w nie dizecka. Tutaj jestem w stanie ją zrozumieć (co nie znaczy, że usprawiedliwiam) ale mam w rodzinie taką sytuację - facet wkopał żonę (oraz cześciowo córkę) w koszmarne długi (hazardzista). To jest koszmar, z którego wcale nie jest tak łatwo wyjść.

78

Odp: Być kochanką...
zuzka492 napisał/a:

Kiedys myslałam, ze nikt nie powinien rozwalac czyjegos małzenstwa. Zycie pisze rozne scenariusze i nie wiesz w jakiej sytuacji ty kiedys staniesz. Co do mojego meza, oszukał mnie, wpedził nas w ogromne długi, kłamał i wciagał w to 10 letnie dziecko. Naprawde nikt nie ma prawa mnie osadzac. To ze zabrałam glos na forum nikogo do tego nie upowaznia. Juz prezej osoby ktore nigdy nie staly przed takim wyborem i nie wiedza co znaczy miec partnera, ktoremu nie mozna zaufac nie powinny zabierac tutaj głosu

Jezeli mam partnera kanalie - to odchodze. I finito!
I blagam przestancie  z tekstem - to zycie pisze scenariusze. Zycie Ci nie pisalo scenariusza, sama go sobie napisalas.
Sa rzeczy na ktore wplywu nie mamy, ale w kontekscie romansow to jest zalezne od nas samych jak najbardziej.
Gadanie - takie jest zycie, tak sie potoczylo, serce nie sluga jest tylko gadaniem..................

79

Odp: Być kochanką...
betina2 napisał/a:
zuzka492 napisał/a:

Kiedys myslałam, ze nikt nie powinien rozwalac czyjegos małzenstwa. Zycie pisze rozne scenariusze i nie wiesz w jakiej sytuacji ty kiedys staniesz. Co do mojego meza, oszukał mnie, wpedził nas w ogromne długi, kłamał i wciagał w to 10 letnie dziecko. Naprawde nikt nie ma prawa mnie osadzac. To ze zabrałam glos na forum nikogo do tego nie upowaznia. Juz prezej osoby ktore nigdy nie staly przed takim wyborem i nie wiedza co znaczy miec partnera, ktoremu nie mozna zaufac nie powinny zabierac tutaj głosu

Jezeli mam partnera kanalie - to odchodze. I finito!
I blagam przestancie  z tekstem - to zycie pisze scenariusze. Zycie Ci nie pisalo scenariusza, sama go sobie napisalas.
Sa rzeczy na ktore wplywu nie mamy, ale w kontekscie romansow to jest zalezne od nas samych jak najbardziej.
Gadanie - takie jest zycie, tak sie potoczylo, serce nie sluga jest tylko gadaniem..................

Trafne podsumowanie. Jest źle to odchodzę . Nie ważne czy to są długi , czy brak czułości czy problemy w seksie. Nie pasuje Nam partner to odchodzimy a nie zdradzamy , kochamy innych a żyjemy dla wygody usprawiedliwiając się że życie Nam napisało taki scenariusz.

80

Odp: Być kochanką...

Ja troche złagodzę w tym momencie. Doceniam ( ja, mówię we własnym imieniu) tych którzy zbłądzili ale zrozumieli..każdy moze popełnic błąd.. przejechac się na rzadkim goooofnie....bywa. Nawet jeśli oczywistą oczywistością jest,że zdrada to syf. Owszem kochanka/nek tez potrafi się zakochać.. ma klapy na oczach i kieruję swoim losem( a przy okazji i losem wielu innych osób) poprzez pomroczność umysłową.. BYWA. Nie mam jednak przyzwolenia w sobie na premedytacje i obrzydliwą obłude z jaką mimo wszystko niektóre tego kalibru osoby sie obnoszą. O nie.!!!

81

Odp: Być kochanką...

Ale zuzka to robiła z premedytacją. Sama miała męża i wiedziała że kochanek też ma żonę i dziecko. I trawało to miesiącami a robiła to dla czułych słowek i jak sama napisała - nie załuje.

Rozumiem jak ktoś zostaje kochankiem i nie wiem o tym , nie wiem że jest tą druga. wtedy można współczuć. Ale jak ktoś świadomie , długotrwale i to nawet z 2 stron wdaje się w romans to nie ma żadnego usprawiedliwienia.
I co z tego że ma złamane serce ? mogła myśleć o tym zanim sie władowała do łóżka żonatego faceta smile niech pomyśli jak się czuła jego żona jak się to wszystko wydało..

82 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-02-25 17:58:10)

Odp: Być kochanką...
Malwina69 napisał/a:

Ja troche złagodzę w tym momencie. Doceniam ( ja, mówię we własnym imieniu) tych którzy zbłądzili ale zrozumieli..każdy moze popełnic błąd.. przejechac się na rzadkim goooofnie....bywa. Nawet jeśli oczywistą oczywistością jest,że zdrada to syf. Owszem kochanka/nek tez potrafi się zakochać.. ma klapy na oczach i kieruję swoim losem( a przy okazji i losem wielu innych osób) poprzez pomroczność umysłową.. BYWA. Nie mam jednak przyzwolenia w sobie na premedytacje i obrzydliwą obłude z jaką mimo wszystko niektóre tego kalibru osoby sie obnoszą. O nie.!!!

Ja także napiszę (we własnym imieniu) że jestem w stanie zrozumieć to, że czasami człowiek może znaleźć się na takim dnie, że popełnia najgłupsze nawet błędy, jednak istnieje coś takiego jak autorefleksja.

Zuzkę staram się zrozumieć i jej współczuję, natomiast nie mam zrozumienia i nie współczuję osobom typu 1983, black_coco czy też rzeszy innych pań, które same wchodzą w bagno a potem jojczą i płaczą na forum, że się ubrudziły, a do tego obwiniają o to wszystkich, tylko nie siebie (ze szczególnym naciskiem na żony/partnerki, które nie zechciały usunąć się w cień).

83 Ostatnio edytowany przez Netik4 (2013-02-25 18:25:55)

Odp: Być kochanką...
betina2 napisał/a:
zuzka492 napisał/a:

Kiedys myslałam, ze nikt nie powinien rozwalac czyjegos małzenstwa. Zycie pisze rozne scenariusze i nie wiesz w jakiej sytuacji ty kiedys staniesz. Co do mojego meza, oszukał mnie, wpedził nas w ogromne długi, kłamał i wciagał w to 10 letnie dziecko. Naprawde nikt nie ma prawa mnie osadzac. To ze zabrałam glos na forum nikogo do tego nie upowaznia. Juz prezej osoby ktore nigdy nie staly przed takim wyborem i nie wiedza co znaczy miec partnera, ktoremu nie mozna zaufac nie powinny zabierac tutaj głosu

Jezeli mam partnera kanalie - to odchodze. I finito!
I blagam przestancie  z tekstem - to zycie pisze scenariusze. Zycie Ci nie pisalo scenariusza, sama go sobie napisalas.
Sa rzeczy na ktore wplywu nie mamy, ale w kontekscie romansow to jest zalezne od nas samych jak najbardziej. Gadanie - takie jest zycie, tak sie potoczylo, serce nie sluga jest tylko gadaniem..................

jasne. Bo to jest takie proste. Ma ktos partnera bezmozgowca ktory wpedza rodzinę w długi wiec nalezy odejść. Byleby go bron boże nie urazić zdrada. A on nie zdradził rodziny wpedzajac ja w długi? Dla mnie to gorsze niz zdrada fizyczna ktora w koncu dotyczy tylko NASZEGO ciała. A ono jednak nie jest niczyją własnością tylko nasza. Czytam tak cały ten wątek i przeraża mnie wciąż panujące przekonanie ze to kobiety sa głównymi sprawczyniami wszelkich zdrad. A ja myślę ze jesli jest wszystko w porządku w małżeństwie to nie ma takiej opcji jak zdrada.  A moze ktos powie gdzie taka osoba ma odejść, wracając do tematu ze najlepiej poprostu odejść? Pod most? Bo skoro sa długi ktore pewnie tez dzieli sie po równo jak i cały majątek to raczej ciezko bedzie tak naprawde odejść. Można wziąć co najwyżej rozwod ale i tak pewnie mieszkac beda razem. Wszystko jest proste jak jest kasa. Oczywiscie nie pochwałam zdrady  ale czasem naprawde to wszystko nie jest takie oczywiste jak sie wydaje na pierwszy rzut oka. A sa gorsze rzeczy niz zdrada. Rozumiem Zuzke.

84 Ostatnio edytowany przez Kriss (2013-02-25 18:21:58)

Odp: Być kochanką...
zuzka492 napisał/a:

Kiedys myslałam, ze nikt nie powinien rozwalac czyjegos małzenstwa. Zycie pisze rozne scenariusze i nie wiesz w jakiej sytuacji ty kiedys staniesz. Co do mojego meza, oszukał mnie, wpedził nas w ogromne długi, kłamał i wciagał w to 10 letnie dziecko. Naprawde nikt nie ma prawa mnie osadzac. To ze zabrałam glos na forum nikogo do tego nie upowaznia. Juz prezej osoby ktore nigdy nie staly przed takim wyborem i nie wiedza co znaczy miec partnera, ktoremu nie mozna zaufac nie powinny zabierac tutaj głosu

1. Filozofia Kalego; ktoś Kalemu ukraść krowę - bardzo źle, Kali ukradł krowę - bo był głodny, mógł więc ukraść.

2. Oczywiście, ze nie wiem w jakiej sytuacji stanę, ale wiem jakie mam zasady według których postępuję. Nie manipuluj, że niby miałabym być wszechwiedząca, bo nie jestem. Jednak wiem jak się zachowuję i kiedy. Jakież to proste. I nie wynika z braku doświadczenia bynajmniej, właśnie z jego "nadmiaru".
Jak wchodzisz w układ ze złodziejem, to musisz się liczyć, że prędzej czy później Cię okradnie.

3. Zły, niedobry mąż. Okropny ojciec. Czemu zatem z nim jesteś? Krzywdził Ciebie, krzywdził Wasze dziecko. Przecież ani go nie kochasz, ani nie jest dla Ciebie nikim ważnym - skoro go oszukujesz. Że niby się odegrałaś, albo "miałaś prawo"? Czemu się nie rozwiodłaś, tylko wybrałaś oszustwo, a teraz próbujesz gloryfikować swoją postawę "bo tak starsznie źle miałam, to mi się chociaż trooooochę szczęęęęścia należałoooo". Po prostu wygrałaś plebiscyt w Waszym małżeństwie na kiepskiego współmałżonka. A matka, która chodzi na boki jest fajna? Fajniejsza od ojca malwersanta? Można samej odejść z dzieciakiem, można jego wyprowadzić. I tak nie ma kasy - i tak nie ma kasy.

Można wziąć rozwód - i wtedy nie ma mowy o zdradzie.

4. Upoważnia, upoważnia. Przeczytaj sobie regulamin. Skąd wiesz przed jakim wyborami ja w życiu stawałam? Po prostu wybierałam inną drogę. Skad wiesz jakich partnerów miałam i dlaczego już z żadnym z nich nie jestem? To, że byłaś kochanką a kochaś pokazał Ci środkowy palec i wybrał żonę - nie znaczy że zjadłaś wszystkie rozumy. Jeszcze młode pensjonarki, to jestem w stanie jakoś ogarnąć, duze dzieci, ale żeby dojrzała kobieta, matka miała taką linię obrony......

85

Odp: Być kochanką...

kochanka nawet z nazwy widać do czego służy, dziewczyno nie dorabiaj sobie ideologii do tego że nie szanujesz siebie i swojego ciala, dla faceta zawsze kochanka jest tylko workiem na nasienie jeśli od żony nie ma zamiaru odejść

86

Odp: Być kochanką...
Netik4 napisał/a:
betina2 napisał/a:
zuzka492 napisał/a:

Kiedys myslałam, ze nikt nie powinien rozwalac czyjegos małzenstwa. Zycie pisze rozne scenariusze i nie wiesz w jakiej sytuacji ty kiedys staniesz. Co do mojego meza, oszukał mnie, wpedził nas w ogromne długi, kłamał i wciagał w to 10 letnie dziecko. Naprawde nikt nie ma prawa mnie osadzac. To ze zabrałam glos na forum nikogo do tego nie upowaznia. Juz prezej osoby ktore nigdy nie staly przed takim wyborem i nie wiedza co znaczy miec partnera, ktoremu nie mozna zaufac nie powinny zabierac tutaj głosu

Jezeli mam partnera kanalie - to odchodze. I finito!
I blagam przestancie  z tekstem - to zycie pisze scenariusze. Zycie Ci nie pisalo scenariusza, sama go sobie napisalas.
Sa rzeczy na ktore wplywu nie mamy, ale w kontekscie romansow to jest zalezne od nas samych jak najbardziej. Gadanie - takie jest zycie, tak sie potoczylo, serce nie sluga jest tylko gadaniem..................

jasne. Bo to jest takie proste. Ma ktos partnera bezmozgowca ktory wpedza rodzinę w długi wiec nalezy odejść. Byleby go bron boże nie urazić zdrada. A on nie zdradził rodziny wpedzajac ja w długi? Dla mnie to gorsze niz zdrada fizyczna ktora w koncu dotyczy tylko NASZEGO ciała. A ono jednak nie jest niczyją własnością tylko nasza. Czytam tak cały ten wątek i przeraża mnie wciąż panujące przekonanie ze to kobiety sa głównymi sprawczyniami wszelkich zdrad. A ja myślę ze jesli jest wszystko w porządku w małżeństwie to nie ma takiej opcji jak zdrada.  A moze ktos powie gdzie taka osoba ma odejść, wracając do tematu ze najlepiej poprostu odejść? Pod most? Bo skoro sa długi ktore pewnie tez dzieli sie po równo jak i cały majątek to raczej ciezko bedzie tak naprawde odejść. Można wziąć co najwyżej rozwod ale i tak pewnie mieszkac beda razem. Wszystko jest proste jak jest kasa. Oczywiscie nie pochwałam zdrady  ale czasem naprawde to wszystko nie jest takie oczywiste jak sie wydaje na pierwszy rzut oka. A sa gorsze rzeczy niz zdrada. Rozumiem Zuzke.

Nikt nie napisal, ze to tylko kobiety sa sprawczyniami - racz jednak zauwazyc, ze tytul watku brzmi - Byc kochanka.
Jezeli antidotum na nieudane malzenstwo jest  zdrada, no to ja czegos nie wiem.
Czy autorkom zdrad polepszyl sie byt, relacje z mezem-kanalia sie poprawily, dlugi zniknely?
Sadze, ze dolaczyly do wora problemow jeszcze nastepna zgryzote.
I tak szczerze mowiac, to nie bardzo potrafie sobie wytlumaczyc checi romansowania, gdy w zyciu gnoj. To cokolwiek wyglada na metode strusia.......

87

Odp: Być kochanką...
zuzka492 napisał/a:

Byłam kochanką. Nie żałuję, chociaż teraz leczę złamane serce ( tak, wyobraźcie sobie, że kochanka tez ma coś takiego w ciele). I nie sądzę aby ktokolwiek miał prawo mnie osądzać. Mimo iż jestem w związku od ponad 20 lat,to nie miałam pojęcia co znaczy naprawdę kochać,a dzięki niemu wiem. Moje małżeństwo nje jest udane,panuje w nim raczej chłód i obojętność. Brak również miłości, zaufania, seksu. Ten drugi jest żonaty z kobietą sporo młodszą ode mnie, mówił na nia różne niemiłe rzeczy, ale kiedy sprawa się wydała postanowił ratować rodzinę. Pewnie nigdy nie zrozumiem dlaczego ją zdradził, skoro teraz zależy mu na niej. Może dlatego, ze to jego drugie małżeństwo a może ze względu na swoje jedyne dziecko z tego małżeństwa. Nieważne. Jestem w stanie zrozumiec,ze mnie nie kochał, ale pojmuję dlaczego wmawiał mi ,ze jest inaczej. Stale słyszałam, ze bardzo mnie kocha. Wierzyłam,bo przeciez nie miałam powodu,aby mu nie ufac. Kilka miesięcy po rozstaniu powiedział mi ,że spędził ze mną cudowne chwile,których nigdy nie zapomni i nie żałuje. Po chwili dodał z uśmiechem na twarzy,ze cały czas mnie okłamywał, bo przecież wszyscy tak robią. Moze byłam naiwna,ale wolałabym zeby od poczatku szczerze powiedział "wiesz, kocham zone, ale jest kiepska w łóżku, a ty bardzo mi sie podobasz to może pozwolisz mi sie przeleciec kilka razy". Przez wiele miesiecy oszukiwał nas obie.
I naprawde to nie ja go uwiodłam. Robił podchdoy od kilku lat, a mi nie przyszło do głowy ze facet moze zdradzic zone,ktora podobno kocha i z ktora jest mu dobrze. Bo niby dlaczego miałby to zrobić? Z egoizmu? Po tej całej historii mogę poradzic obecnym i przyszłym kochankom, zeby znalazły w sobie siłe aby jak najszybciej zakonczyły swoje romanse. Nikomu nic dobrego z tego nie przyjdzie,bedzie wiele zranionych osób a to kochanka zazwyczaj najbardziej cierpi,nie on. Moj ukochany ani razu nie zapytał co u mnie i jak sobie radze, chociaż spotykamy sie na gruncie zawodowym. Po prostu w jednej chwili przestałam dla niego istniec.

Zuzka dawno temu mieliście ten romans ?? Może byłaś naszą kochanką ? Duuużo podobnych faktów... big_smile wink
Normalnie jakbym czytała o moim eksie.  Też zdradzał mnie ze starszymi, a kobietki wyrywał na litość, nieczułą żonę i oczywiście  brak seksu. Taki mi portret wymalował przed jedną z kochanek, że podczas lektury ich wspólnej korespondencji, sama zaczęłam mu współczuć żony... Jak sprawa się "rypła" to skamlał o wybaczenie jak pies... bo ten romans, nic nie znaczył... a kochanka jest taka głupia... bo, ona się uczepiła...

88

Odp: Być kochanką...

Czytam czytam i wlasnym oczom nie dowierzam czego wy kochanki sie spodziewacie tu ? rozgrzeszenia za wasze grzechy? czy moze wspolczucia dla samarytanek ktore podstawiaja sie facetom, chyba macie jakies wlasne mozgi i potraficie odroznic dobro od zla i krzywde jaka innym wyrzadzacie , tyle sie tu mowi pisze ze z dialogu faceta mozna by dekalog ulozyc , i wystarczy sie stosowac zeby wyczuc czy to zwykly jebak czy ktos z kim warto porozmawiac , jesli mowi ze zona ze zla ze franca ze nie spi to na litosc boska juz wiadomo ze jest czyims męzem ojcem czy na tyle was tylko stac , zeby dowartosciowac sie w ten sposob pokazac ze jestescie lepsze na chwile , tak na chwilke bo on potem wraca do zony i klamie zone tak jak was kazda z osobna i wszystkie razem jesli juz wiadomo ze maja te same podchody to wiadomo tez powinno byc ze na pewno dla zadnej z was rodziny nie poswieci i jeszcze jedno zastanawiala sie ktoras z was kiedys co wy robicie tym zonom ich rodzinom , czy ktoras z was idac do lozka z zonatym facetem pomyslala kiedys o tym ze ona kiedys moze znalesc sie na miejscu tej zdradzanej zony i chyba tylko wtedy poczujesz jedna z druga ten bol niemal fizyczny jak serce ci rozdziera , zycze tego kazdej ktora jest kochanka i nie ma skropolow zeby zdradzac , kiedys was tez to spotka , a moze wasza matke spotkalo? to moze wtedy zrozumiecie bo tu rozgrzeszenia i zrozumienia nie dostanie z was zadna , przykre to ze tylko tyle jestescie warte zeby byc ta 3 a do tanga tzreba dwojga nie trojga prawda zawsze bedziecie tylko tyle warte ile same macie do siebie szacunku

89

Odp: Być kochanką...
zuzka492 napisał/a:

To ze zabrałam glos na forum nikogo do tego nie upowaznia. Juz prezej osoby ktore nigdy nie staly przed takim wyborem i nie wiedza co znaczy miec partnera, ktoremu nie mozna zaufac nie powinny zabierac tutaj głosu

Ja wiem co znaczy mieć partnera któremu nie mozna ufać
Stałam przed takimi wyborami. I to nie raz.
Zakładasz ze każdy w sytuacji gdy pojawi sie pokusa.. Ulegnie jej. I to jest założenie błędne. Bo jeśli w twoim przypadku okazało sie ze stworzylas sobie cała filozofię zeby usprawiedliwić swoją zdradę. To nie znaczy ze cała ludzkość zrobi jak ty. Rozumiesz?
Na szczescie jesteśmy różni.
I dlatego mamy prawo sie wypowiadać.
Bo ty zakładasz ze nikt z nas nie ma wyboru gdy zdarzy sie pokusa na drodze.
A ja uważam ze ten wybór mamy.

90

Odp: Być kochanką...

Ciekawe co obecni dwudziestolatkowie beda mieli do powiedzenia za 10 czy 15 lat. Poprostu Daniel czy Tegan, mam nadzieje ze uda wam sie przejsc przez zycie nie łamiąc żadnej z tak szumnie głoszonych zasad. Powodzenia. Co do rozwodu, to zamierzam odejsc od męża. Niestety aby to zrobic musze najpierw sprzedac dom,spłacic kredyt i reszte podzielic na pół. Nie jest łatwo przekreslic 20lat zycia, ale dłużej nie dam rady tak zyc. Premedytacja?? Chodził przy mnie, okazywał czułośc, zapewniał ze to miłosc,itp. Naiwnosc? Byc moze, ale kto z nas nie pragnie spotkac kogos takiego? Myslę ,ze mało która kobieta nie uwierzyłaby w jego zapewnienia.
Betina2 ja wcale nie miałam chęci na romans. Ten facet pojawił się w moim życiu wtedy gdy potrzebowałam oparcia, przyjaznej duszy, kogos kto da mi namiastke poczucia bezpieczenstwa.

91

Odp: Być kochanką...

Black-coco !! Posłuchaj,wyjdź z tego jak najszybciej,zakończ to! Będziesz cierpiała nie do zniesienia jak ona Cię zostawi..

92

Odp: Być kochanką...

Byłam kochanką. Mężczyzna rozstawał się z żoną, drugą, podobnie jak u Ciebie, pierwsza go zostawiła, zdradzała, zraniła,mają 2 dzieci. Z tą drugą nie ma dzieci,mają cywilny. Wiedziałam od jego córki, od jego pierwszej żony,że z tą dajmy na to Kasią mu się nie układa, ona ponoć go ograniczała, zazdrośnica, wredna,ale kochała go. Jego to męczyło. Rozstali się, kiedy się od niej wyprowadził,do swojej babci,bo nie stać go było na mieszkanie,w jego jest jego brat, to napisał mi ,,w końcu się wyprowadziłem". Oszukiwał ją kiedy z nią był, nie układało im się,ale ją oszukiwał,że jeździ w delegacje,jeździł do mnie. To on się stara,pisał,dzwonił. Nie jest zamożny, taki zwykły, jedyne co mi kupił,to kwiaty na dzień kobiet i tyle,nie dostawałam nic od niego,nie chciałam. Mi pieniędzy nie brakowało. Mówił,że mnie kocha,jestem jedyną kobietą,z którą chciałby mieć jeszcze dzieci itp itp. O urodzie nic, żadnych komplementów, od czasu do czasu,że jestem śliczna,ale ja to po nim widziałam,także nie na te słówka poleciałam. Poleciałam na ,,kocham" na dzieci, na to,że jestem taka wspaniała,wartościowa, dobrze mu ze mną. Dnie spędzaliśmy jeżdżąc na rowerach, zwiedzając moje miasto. Do stosunku nie doszło,ale robiliśmy wszystko inne, byłam dziewicą i miałam wartości, on baardzo mnie pragnął,ale nie nalegał, ograniczał się do tego,co robiliśmy - wszystko poza czystym stosunkiem. Nie obrażał jej, powiedział ze 2 razy,że go nie pociąga, jest fajną kumpelą,ale nie partnerką,jest wredna.

93

Odp: Być kochanką...

Spodziewalam sie czego innego a tu same zdradzone sfrustrowane i biedni bladzacy mezowie. Chcialabym tylko zauwazyc ze czasami byc kochanka to nie tylko seks. Czy nie gorsza jest zdrada emocjonalna? ja nie spotykam sie ze zdradzajacym facetem na ses, czesciej jest to rozmowa bliskosc i okazanie troche zainteresowania. Moj facet nie mowi ze jego kobieta jest zla, ale uwaza ja za bardzo dobra kobiete tylko miedzy nimi nie ma juz tej iskry. Nie rozmawiaja, do mnie przychodzi sie wygadac przytulic i wcale nie konczy sie to seksem. Mi pisze o swoich problemach. Ona stala sie matka jego dzieci i i tylko to ich trzyma. Nie sciemnia mnie ze czasem ze soba spia, ja nigdy nie przywiazywalam wagi do seksu i aktu wylacznosci na to. Ale zdrada emocjonalna-czy nie to boli najbardziej zdradzane zony?? skonczmy z tym pietnowaniem kazdy ma prawo decydowac o spbie, czasem sa to decyzje zle. Ale zdrada nie jest tylko wina KOCHANKI

94

Odp: Być kochanką...

Mówiłam ,,kocham,nie kocham" - uzasadniałam mu to,że nie kocham,jestem zakochana,nie chcę go zranić,nie chcę mówić takich słów tak szybko. On mi je mówił. Mówiłam ,,przyjedź,nie przyjeżdżaj" - uzasadniałam,że tęsknię, czekam,szaleję za nim,ale ma żonę,żeby ją docenił,nie brnijmy za daleko. I tak się starał i przekonywał. Wyprowadził się od niej, w Maju przed maturami jak u mnie był - zdeklarowałam się,że go kocham i chcę z nim być, pojechałam dla niego na studia do Warszawy.. gdzie powoli tracił mną zainteresowanie. Nie chciałam z nim zamieszkać - znaliśmy się pół roku jako para, moi rodzice, wiek, byłam dziewicą... mówiłam,że spotykajmy się kolejne pół roku na miejscu, nie smsy,nie telefony, nie spotkania raz w mc po tygodniu, nie upojne noce... teraz w tym samym mieście. Że go kocham, że chcę z nim być,ale potrzebuję czasu,żeby kolejne bariery pokonać. Pół roku. Żona przez te 3 mc jak z nią nie mieszkał poszła do neokatechumenatu, zadzwoniła do niego,że chce,żeby do siebie wrócili. Mówiłam mu,że go kocham, chcę z nim być,ale żeby wracał do niej, z nią mu bd lepiej,z nią wyjdzie na miasto do kawiarni jak prawdziwa para,z nią bd miał wspólnych znajomych. Żeby sam zdecydował z kim chce być, ja mu radzę ją,ale kocham go bardzo i to jego decyzja. Pieśliśmy się nago w samochodzie,powiedział mi,że mnie kocha.. 3 dni później dzwonię do niego i słyszę,że do niej wrócił. Przez 6 mc zero kontaktu z jego str, ja się dobijałam drzwiami i oknami,on nic. Powiedział mi,że wydawało mu się,że mnie kocha, że nie chciał być sam,ona chciała rozwodu ( wcześniej mi mówił,zę on go chce,ale mu się nie chce spraw urzędowych załatwiać). Że kocha ją, przejdzie mi,każdemu przechodzi. Pojechał z nią w góry,w które planował ze mną. Nawyzywałam go pod balkonem,ona przeczytała maile i smsy,wybaczyła mu. Umocniłam ich małżeństwo, kilka dni temu napisała mi smsa,że dziękuje mi za namolnośc,bo tak szybko ma mnie dosyć. Że dziękuje mi za to,że się pojawiłam w jego życiu,bo jest po stokroć bardziej czułym i kochającym mężem i zrozumiał ile ich łączy.

95

Odp: Być kochanką...
zuzka492 napisał/a:

Ciekawe co obecni dwudziestolatkowie beda mieli do powiedzenia za 10 czy 15 lat. Poprostu Daniel czy Tegan, mam nadzieje ze uda wam sie przejsc przez zycie nie łamiąc żadnej z tak szumnie głoszonych zasad. Powodzenia. Co do rozwodu, to zamierzam odejsc od męża. Niestety aby to zrobic musze najpierw sprzedac dom,spłacic kredyt i reszte podzielic na pół. Nie jest łatwo przekreslic 20lat zycia, ale dłużej nie dam rady tak zyc. Premedytacja?? Chodził przy mnie, okazywał czułośc, zapewniał ze to miłosc,itp. Naiwnosc? Byc moze, ale kto z nas nie pragnie spotkac kogos takiego? Myslę ,ze mało która kobieta nie uwierzyłaby w jego zapewnienia.
Betina2 ja wcale nie miałam chęci na romans. Ten facet pojawił się w moim życiu wtedy gdy potrzebowałam oparcia, przyjaznej duszy, kogos kto da mi namiastke poczucia bezpieczenstwa.

Zuzka, każdemu z nas zdarza się zagubić... na to wpływa wiele czynników. Ważne, żeby z otrzymanej od życia lekcji, wyciągnąć właściwe wnioski. Wierzę, że miałaś prawo przypuszczać, że jego zapewnienia o uczuciu są szczere. Sama jestem kobietą i doskonale pamiętam do jakich gestów i czynów, zdolni byli mężczyźni, którzy mieli ochotę na mnie zapolować... Każdy z tych typów był żonaty... i im bardziej żonaty był, tym bardziej udawał że nie jest... Mnie uratował tylko fakt, że jestem bardzo nieufna i mało wrażliwa na teatralne gesty. Ponadto wiedziałam, że moja zdrada będzie dla męża tzw. ciosem w plecy. Szkoda mi było naszego związku i domu który stworzyliśmy. No, ale on już takich dylematów, wobec mnie nie miał.. wink

96 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-02-25 23:03:37)

Odp: Być kochanką...

Piszę w częściach,bo takiego długiego posta ciężko się czyta. I przepraszam za błędy,ale w pośpiechu. Byłam w szoku, wiedział,że go kocham,prosiłam tylko o czas. Z nim zrobiłam tak wiele.. Byliśmy w Licheniu,w Sokółce,nad Wigrami.. itp. Świetnie nam się gadało,a raczej chyba mi. Anulował wszystko, pow mi,że nie uważa,żeby jakoś mnie zranił. Jego małżeństwo jest teraz super,oboje się starają. Zostawił mnie w Lipcu. Hmm przez 2 mc się do niego dobijałam - żałuję,ale chyba emocje, szok, pierwsza miłość. Słuchaj! Kładłam się spać po 3,wstawałam o 6,automatycznie. Płakałam cały dzień,budziłam się z płaczem. Kupiłam tabletki na sen - nic. Mama wyciągała mnie z łóżka,ogarniałam się.. i wegetowałam. Czas wydawał mi się wiecznością. Ryczałam,ryczałam. Nie jadłam. Schudłam 8 kg. Zaczęłam pić, codziennie,dzwoniłam do niego pijana - nic, ironia od niego i żony. Wyjechałam na rekolekcje, w góry... nic. W kółko o nim myślałam. Od 3 mc chodzę na terapię.. troszkę pomaga. Budzę się... od 8 mc się budzę i myślę o nim. Zasypiam i boli mnie,że się z nią kocha.. przecież dotykał moje czyste ciało i mówił takie słowa. Na uczelni... nic. Miałam myśli samobójcze,tak 2 mc. Totalny bezsens życia, szłam na uczelnię mechanicznie, robiłam co musiałam i płakałam. Bolało jak diabli. W Styczniu napisałam,do niego,żę żałuję,zę nie byłam wystarczająco dojrzała,że go straciłam itp itp żałuję tylko tego,że aby się z tego podnieść.. musiałam zacząć uprawiać seks. Nie byłam w stanie znieść,żę dotykał mnie,a zaraz potem ją, na dniach. Zeszłam na samo dno. Odpisał pierwszy raz od pół roku. Napisał,żę mnie pragnie,kocha,nienawidzi za to,ze oddałam się innemu, generalnie ciągle o tym. Ja mu o uczuciach on o tym. Wszystko wróciło na nowo. Ostatnio dostałam smsa od jego żony z jego numeru, pokazał jej mojego smsa po pracy. Żałuję,żę napisałam, bolało,ale zaczęłam się z tym godzić. Teraz wszystko wraca na nowo. Dziś płakałam 2 h jak byłam sama w domu. Przy piosenkach,które mu się ze mną kojarzyły ,,żeby się sobą zauroczyć" ,,czyjeś ciało" sraty taty. To tak z grubsza. On się starał,zdobył,zostawił,liczył,że się pozbieram,ogarnę,pow mi,że zawsze bd mnie miło wspominał... boli. Boli,boli,boli. Czekam na wakcje i aż wyjadę z Warszawy,bo nie daję rady być tu gdzie on.


No to tak z grubsza. Kochanki... NIE ! poważnie,nie ! Jest tu forum http://www.netkobiety.pl/t34857.html   , podobne przypadki. Wrócą do żony. Wy tylko dajecie im przygodę, ok,może są zakochani,ale nie kochają. Jesteście frajdą, ten facet nawet płakał przy mnie,że jest mu tak cudownie,a potem.. śmiał się. Wiem,że jesteście zakochane... i wiem,żę my na te słowa lecimy. Ale mają żony... nieważne czy 1 czy już 2,bo 1 nie chce. Poważnie, kończcie to jak najszybciej. Ja serio w takiej depresji nigdy nie byłam, nigdy takiego bezsensu życia nie miałam,totalny wrak człowieka. Im szybciej tym lepiej,tym mniej wspólnych wpomnień. Potem to się wyda.. żona wybaczy.. szczerze - nie wybaczyłybyście ? Jakby ten mąż tak się starał i zapewniał,że kocha? I chcecie być jego błędem ? Chcecie,żeby Was miło wspominał,taki ot sentyment? Są dzieci. Kościelnego i tak nie wolno rozbijać. Jak ma już 2 ... to niech się rozwiedzie. To jest facet. Chcecie taką miernotę,chcecie być niańską, tylko kochanką? Im to jest na rękę, ok,mają uczucia, nie wątpię,że mają wyrzóty sumienia itp itp... ale mają rozum. Z perpspektywy.. zakończyłabym to od razu. Po mojej historii widać,że to był facet ideał z początku,a potem ? Szok. ,,nie chciałem być sam". Nie kocha się 2 kobiet. Oni sypiają z żonami,jak bez seksu... heh.. tak cały czas bez seksu w 1 łóżku? Nie oszukumy się. Żona to żona, jak zła... to zła,ale to z nimi żyją. Kończcie to jak najszybciej! Poczytajcie ile jest przypadków jak u mnie,że wraca do żony. Ja byłam pewna,że nie bd zła itp. Bo żona, teraz im źle,pff o co być zazdrosną.. a wierzcie,że jak wróci na stare śmiecie,to wam serce pęknie. NIE ! Bądźcie mądrymi kobietami !

97

Odp: Być kochanką...

"Spodziewalam sie czego innego a tu same zdradzone sfrustrowane i biedni bladzacy mezowie."


No to idź na jakieś inne forum, skoro taka rozczarowana jesteś. Przymusu pisania nie ma, podobnie jak przymusu odpowiadania w pasujący Ci sposób.

" Chcialabym tylko zauwazyc ze czasami byc kochanka to nie tylko seks."

Czytaj, czytaj ze zrozumieniem, bo Ci tego wyraźnie brakuje.


"Ona stala sie matka jego dzieci i i tylko to ich trzyma."

Aaaa podobno Twój przypadek jest inny, niestereotypowy... no ale my tego przecież ciasnymi mózgami nie obejmiemy,

"Ale zdrada nie jest tylko wina KOCHANKI"
Ależ oczywiście, że nie. Fifty fifty, zdradzający i kochanka lub zdradzająca i kochanek.

98

Odp: Być kochanką...
Pumelka napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Jak wspomniałam, w małżeństwie winę za rozpad związku ponoszą obie strony. Natomiast do zdrady nie można nikogo zmusić, bo to wolny wybór każdego człowieka - winę wiec ponosi zawsze zdradzający.

Nie można wrzucać wszystkich do jednego wora i zakładać,że za każdym razem jest tak samo...mężuś który się znudził żoną i poszedł na bok żeby pobzykać.

Znam przypadek gdzie zona traktowała swojego męża jak bankomat, zero uczuć, zainteresowania nim i jego sprawami, czekała tylko na kasę, a jak nie było tyle ile chciała to była awantura i wyzwiska. Oczywiście nie twierdzę,że to go usprawiedliwia ale facet poznał kogoś i się zakochał. Zwyczajnie potrzebował uczucia i dostał je od kogoś innego.

Nie zawsze jest tak,że wina leży po stronie zdradzającego. Czasami żony same się o tę zdradę proszą, a gdy się okazuje że mąż poszedł na lewiznę to lament i rwanie włosów z głowy. Czasami trzeba winy szukać u siebie.

W tej sytuacji facet rozmawia z żoną, że czuje się krzywdzony, pyta czy żona zmieni swoje zachowanie. Jeśli nie zmienia- bierze papiery rozwodowe i się rozwodzi. Tylko wtedy można się z kimś wiązać na nowo.

black_coco napisał/a:

Dla faceta związek z kochanką też nie jest prosty

No padłam teraz! Biedny facet, który musi się ukrywać z kochanką i męczyć się! A prawda jest taka, że ma takie życie NA WŁASNE ŻYCZENIE!

1983 napisał/a:

No bo wiesz jak to jest - my kochanki na siłę ciągniemy tych biednych, bezwolnych, świętych mężów, którzy nie wiedzą co czynią. Gdyby nie my, to nadal byliby święci, a związek ze świętą żoną by kwitł.

Nie. To oni oni robią ten pierwszy krok, ale wasza wina jest w tym, że to wy- kochanki im na to pozwalacie.

1983 napisał/a:

Wyrzutów sumienia też nie mam - jak przystało na złą kochankę. Święty mężuś może je mieć, ale nie ja !!! (hehe tylko nie przesadźcie z wylewaną teraz żółcią - bo się jeszcze nią udławicie wink)

Jeśli wyrzutów sumienia nie masz to ogromnie Ci współczuje.

1983 napisał/a:

I wyyobraź sobie, że  jestem w tych 5% szczęśliwych i naprawdę on z nią nie śpi - jakkolwiek śmiesznie by to wygladało i brzmiało

Tutaj nam piszesz jedno: on mnie kocha, dzwoni, piszę, żony nie kocha, a w innym temacie piszesz, że unika Cię w pracy i nie odzywa się przez miesiąc. Nadal uważasz, że to my Cię obrażamy? Zamiast obrażać poziomu naszego i tego forum może zwróć uwagę, że użytkownicy na początku bardzo łagodnie z Tobą dyskutowali i wymieniali tylko swoje poglądy.

zuzka492 napisał/a:

Nie jest łatwo przekreslic 20lat zycia, ale dłużej nie dam rady tak żyć

Nie jest łatwo?! Przecież Ty je przekreśliłaś włażąc do łóżka innemu! Tobie to przyszło bardzo łatwo. W Twoim przypadku rozwód to tylko formalność, bo te małżeństwo zniszczyłaś, więc z całym szacunkiem ale nie masz już czego przekreślać.

zuzka492 napisał/a:

Betina2 ja wcale nie miałam chęci na romans. Ten facet pojawił się w moim życiu wtedy gdy potrzebowałam oparcia, przyjaznej duszy, kogos kto da mi namiastke poczucia bezpieczenstwa.

I te uczucia w łóżku dostałaś, między jednym, a drugim pchnięciem?

Ps: Poprostu Daniel z przykrością muszę stwierdzić, że Twoja aktualna partnerka również jest KOCHANKĄ...

99

Odp: Być kochanką...

Nie jest winą kochanki... kochanki nie widzą problemu,bo faceci wciskają nam kity o wielkiej miłości albo porozumieniu albo delikatnej bliskości. Emocjonalna boli bardziej.. nie.. po tym co się u mnie stało widzę to inaczej. Żona nie wie,że ma kochankę, kocha go, ona też ma serce, też ją boli. Nas też boli .. jesteśmy poniekąd zadowolone,że woli nas od niej. Bo nas ma od niedawne, na 4 h dziennie,raz na jakiś czas. Ją  na co dzień. Widzisz... wydaje Ci się... jakbyś zobaczyła jak wraca do domu, jak rozmawiają, jak wiodą normalne życie.. zazdrościmy im, bo my ich byśmy tak chciały. TYlko jak słyszymy te kity.. Słuchaj, ma 2 kobiety. Ja swojego faceta bardzo usprawiedliwiałam. Ale to bez sensu. Nie wolałabyś,żeby z Tobą był tak na prawdę,mieszkał,chodził do kina/teatru, nie chciałbyś mu gotować? Żeby wracał z pracy i żebyście fajnie spędzali razem czas? On to robi z nią. Ty jesteś do miłej rozmowy, ok,nawet nie seks,ale kochanka, jakieś uczucia ma do Ciebie. Czemu do niej wygasły? Czemu się nie rozwiedzie? Jakim prawem on ją rani? I Ciebie?? Gdzie jego rozum? Chciałabyś być zdradzana? A chciałabyś być zostawioną kochanką dla żony? To kończ to,żebyś nie była na żadnych z tych okropnych miejsc.

100

Odp: Być kochanką...
Volver napisał/a:

Sama jestem kobietą i doskonale pamiętam do jakich gestów i czynów, zdolni byli mężczyźni, którzy mieli ochotę na mnie zapolować... Każdy z tych typów był żonaty... i im bardziej żonaty był, tym bardziej udawał że nie jest...

Fakt, im bardziej w związku tym bardziej udaje, że w nim nie jest smile

101 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-02-25 23:05:17)

Odp: Być kochanką...

dajcie znać jak Was zostawią. Chyba każda musi na własnej skórze tego doświadczyć. Myślcie o żonach, ja nie myślałam i skończyłam ze złamanym sercem i moralniakiem. Na ołtarzu patrzyli im w oczy i ślubowali.. oj ci faceci... kobiety, jesteście potrzebne,żeby docenili je. Jak było u mnie??? Typoty ideał, poszkodowany. Jak się skończyło? Tak samo bd u Was, kwestia czasu. Nie chcą ranić żon,więc się nie rozwiodą? Heh, a teraz tego nie robią? Teraz ich nie ranią?


Kończcie to czym prędzej, dali słowo, to niech go dotrzymają. Są dwa wyjścia : albo zostawi was dla żony, albo od niej odejdzie i ją zrani. A boli... uhuhu 8 mc i nic nie ustaje. Opamiętajcie się ! Patrzcie ile jest takich przypadków ! Chodzą do Kościoła, 1 żona ich zostawiła... oni nie są święci. Zakończcie to !


ktoś tam napisał wcześniej,że życzy kochance być zawsze kochanką... kobiety... poważnie chcecie usłyszeć ,, POMYLIŁEM SIĘ" ,,NIE KOCHAM CIĘ" ,,JEDNAK KOCHAM ŻONĘ" ,,WRACAM DO ŻONY'' ,,NIE PISZ,NIE DZWON,KOCHAM ZONE,NIC JUZ NIE CZUJĘ'' CHCECIE BYĆ POMYŁKĄ ?? Jestem jego pomyłką. I wierzcie.. nanjwiększemu wrogowi nie życzę być pomyłką faceta,którego się kocha. Więc kończcie to czym prędzej,teraz,zaraz, napiszcie smsa,że to koniec,masz żonę,nie chcę utrzymywać już kontaktu i ZERO.


Poczytajcie inne fora, w jakim stanie my kochanki zostajemy. Żałuję,że nie wchodziłam na te fora kiedy mnie przekonywał o tym i o tamtym. Oj.. będziecie wyły. Wszystkie wyją,co do wyjątku. Poczytajcie sobie. I nie róbcie tym kobietom takiej krzywdy,niech mąż zrobi,ale wy się do tego nie przyczyniajcie. Chcecie faceta,który mówi wam o miłości,a wraca i kocha się z żoną? Seks? Nie,on się z nią kocha. Dobra,ja spadam, wszystkie skończycie marnie,jak my wszystkie skończyłyśmy. Z naiwności. Jeśli by nas kochali... to z miłości,nie plątali by nas w bycie kochanką, w ich związki. Z miłości by nas pragneli na odległość,a to pragnienie ustaje. Żona to żona. Dopóki ich śmieć nie rozłączy. Żebym mogła cofnąć czas i żeby ktoś mnie tak dosadnie odciągał jak ja was teraz.. upierdliwie aż,ale poważnie.... ZAKOŃCZCIE TO ! Z miłości do nich ? chociażby?


Nie pisz posta pod postem, korzystaj z funkcji "Edytuj", gdy chcesz coś dopisać.

102

Odp: Być kochanką...
Myszeczka23 napisał/a:

Ps: Poprostu Daniel z przykrością muszę stwierdzić, że Twoja aktualna partnerka również jest KOCHANKĄ...

Weź się walnij w głowę . Już mnie raz męczyłaś swoimi "mądrościami"  , powiedziałem Ci parę słow ale nie zrozumiałaś chyba. Masz problemu to do psychologa.

103

Odp: Być kochanką...
black_coco napisał/a:

Spodziewalam sie czego innego a tu same zdradzone sfrustrowane i biedni bladzacy mezowie. Chcialabym tylko zauwazyc ze czasami byc kochanka to nie tylko seks. Czy nie gorsza jest zdrada emocjonalna? ja nie spotykam sie ze zdradzajacym facetem na ses, czesciej jest to rozmowa bliskosc i okazanie troche zainteresowania. Moj facet nie mowi ze jego kobieta jest zla, ale uwaza ja za bardzo dobra kobiete tylko miedzy nimi nie ma juz tej iskry. Nie rozmawiaja, do mnie przychodzi sie wygadac przytulic i wcale nie konczy sie to seksem. Mi pisze o swoich problemach. Ona stala sie matka jego dzieci i i tylko to ich trzyma. Nie sciemnia mnie ze czasem ze soba spia, ja nigdy nie przywiazywalam wagi do seksu i aktu wylacznosci na to. Ale zdrada emocjonalna-czy nie to boli najbardziej zdradzane zony?? skonczmy z tym pietnowaniem kazdy ma prawo decydowac o spbie, czasem sa to decyzje zle. Ale zdrada nie jest tylko wina KOCHANKI

Jeśli nie ma iskry, to można ją ożywić. O związek trzeba walczyć, starać się. To normalne, że po wielu latach nie jest już tak jak na początku. On powinien dbać o swój związek, to dbanie to ciężka, codzienna praca. On w waszym "związku" nie szuka ciebie, nie kocha ciebie takiej, jaką jesteś w rzeczywistości, on szuka jedynie tego, czego mu brakuje w domu. Tylko że on na to nie pracuje. Nie stara się. Woli pójść na łatwiznę. Rozumiesz, czym ty dla niego jesteś? Erzacem, namiastką tego, co miał kiedyś i czego, jeśli nie będzie pracował nad sobą i nad małżeństwem, nigdy już nie będzie miał?

Załóżmy, że on odejdzie od żony i będzie z tobą. Załóżmy, bo tak się przecież na pewno nie stanie. Za jakiś czas, 10, może 15 lat wasz związek będzie wyglądał tak samo, jak obecnie jego małżeństwo: bez iskry, bez adrenaliny. I co wtedy? Poszuka innej, młodszej, nowszej, która da mu ułudę, złudzenie tego, czego potrzebuje.

Nie sztuka iść na łatwiznę, sztuka pracować nad związkiem, starać się, rozmawiać. On tego po prostu nie potrafi, a ty - czy naprawdę tak nisko oceniasz siebie samą, że wystarczają ci namiastki? Że wystarcza ci przedmiotowe traktowanie (erzac, przedmiot)?

104 Ostatnio edytowany przez 93 (2013-02-25 23:11:57)

Odp: Być kochanką...

żona to nie dziewczyna,nie narzeczona. To kobieta,której dobrowolnie i świadomie oświadczyli się, wybrali je na kobietę do końca życia, jak już wtedy nie kochali,to ich problem. Wybrali je,obiecali. Takich facetów się nie tyka. Zostawicie ich teraz - dalej żon nie docenią,bd za wami tęsknili,ale im to minie. Wejdziecie w to jeszcze głębiej - zakochacie się i zostaniecie na koniec pomyłką. Bo od żony się nie odchodzi na dobre. Jak umieją walczyć o kochanki,to o żony też umieją zawalczyć,więcej wyobraźni. Która kobieta odrzóca dobrego męża ? Coś z nimi nie tak, chyba nie są tak wylewni do żon,jak do nas. Jesteście w czymś co się i tak zakończy,kwestia czasu. Po co to ciągnąć?


MY NIE DZIELI SIĘ PRZEZ TRZY !! ........... (wpiszcie swoje imię ) nie kocham cię, byłaś pomyłką,kocham moją żonę.

105

Odp: Być kochanką...
Poprostu Daniel napisał/a:
Myszeczka23 napisał/a:

Ps: Poprostu Daniel z przykrością muszę stwierdzić, że Twoja aktualna partnerka również jest KOCHANKĄ...

Weź się walnij w głowę . Już mnie raz męczyłaś swoimi "mądrościami"  , powiedziałem Ci parę słow ale nie zrozumiałaś chyba. Masz problemu to do psychologa.

Formalnie jesteś zamężny, z inną sie spotykasz. Szkoda, że nie potrafisz w stosunku do siebie nazywać rzeczy po imieniu. Piszę prawdę. Naprawdę mi tego nie zabronisz.

106

Odp: Być kochanką...
93 napisał/a:

żona to nie dziewczyna,nie narzeczona. To kobieta,której dobrowolnie i świadomie oświadczyli się, wybrali je na kobietę do końca życia, jak już wtedy nie kochali,to ich problem. Wybrali je,obiecali. Takich facetów się nie tyka. Zostawicie ich teraz - dalej żon nie docenią,bd za wami tęsknili,ale im to minie. Wejdziecie w to jeszcze głębiej - zakochacie się i zostaniecie na koniec pomyłką. Bo od żony się nie odchodzi na dobre. Jak umieją walczyć o kochanki,to o żony też umieją zawalczyć,więcej wyobraźni. Która kobieta odrzóca dobrego męża ? Coś z nimi nie tak, chyba nie są tak wylewni do żon,jak do nas. Jesteście w czymś co się i tak zakończy,kwestia czasu. Po co to ciągnąć?

Do kogo Ty to wypisujesz?

107

Odp: Być kochanką...
Zielony_Domek napisał/a:
93 napisał/a:

żona to nie dziewczyna,nie narzeczona. To kobieta,której dobrowolnie i świadomie oświadczyli się, wybrali je na kobietę do końca życia, jak już wtedy nie kochali,to ich problem. Wybrali je,obiecali. Takich facetów się nie tyka. Zostawicie ich teraz - dalej żon nie docenią,bd za wami tęsknili,ale im to minie. Wejdziecie w to jeszcze głębiej - zakochacie się i zostaniecie na koniec pomyłką. Bo od żony się nie odchodzi na dobre. Jak umieją walczyć o kochanki,to o żony też umieją zawalczyć,więcej wyobraźni. Która kobieta odrzóca dobrego męża ? Coś z nimi nie tak, chyba nie są tak wylewni do żon,jak do nas. Jesteście w czymś co się i tak zakończy,kwestia czasu. Po co to ciągnąć?

Do kogo Ty to wypisujesz?

do kochanek smile już skończyłam,mam nadzieję,że jeszcze dziś skończą te głupie romanse

108

Odp: Być kochanką...
Myszeczka23 napisał/a:
Poprostu Daniel napisał/a:
Myszeczka23 napisał/a:

Ps: Poprostu Daniel z przykrością muszę stwierdzić, że Twoja aktualna partnerka również jest KOCHANKĄ...

Weź się walnij w głowę . Już mnie raz męczyłaś swoimi "mądrościami"  , powiedziałem Ci parę słow ale nie zrozumiałaś chyba. Masz problemu to do psychologa.

Formalnie jesteś zamężny, z inną sie spotykasz. Szkoda, że nie potrafisz w stosunku do siebie nazywać rzeczy po imieniu. Piszę prawdę. Naprawdę mi tego nie zabronisz.

Po pierwsze to nie jestem zamężny tylko żonaty wink
Po drugie jest to tylko na papierze, kto zna moją sytuacje to wie , była odeszła w lipcu , od prawie 8 miesięcy nie jesteśmy razem. Nie mieszkamy etc... czekamy na rozprawę rozwodową. Zarówno była jak i ja mamy już nowe związki. I nikt tu nie jest kochankiem ani kochanką bo nikogo nie zdradzamy.

Zarzucasz mi zdradę bo na papierze jestem jeszcze z kimś związany ? Czy Ty jesteś poważna ?

A jak ktoś nie jest na papierze związany ale jest w związku to może zdradzać bo formalnie jest wolny ?

109

Odp: Być kochanką...

daniel twoje zachowanie jest poprostu okropne.te teksty typu ,,walnij sie w leb,, pokazuja tylko jakim jestes sfrustrowanym facetem.a te inne komentarze...szkoda slow.nie przezyles nigdy tego co opisywaly ,,kochanki,, a tak po nich jedziesz.tez bym ci pojechala ale nie bede sie znizac do twojego poziomu.to jak traktujesz kobiety,zdradzajace czy nie,swiadczy o twoim niskim poziomie intelektualnym.troche kultury i szacunku!!!!!!!!(od razu mowie ze nie jestem kochanka)poprostu twoja mentalnosc nie dorownuje przedszkolakowi

110

Odp: Być kochanką...

Daniel. Padlam z wrażenia jak przeczytałam tekst o ... Kochance.
Chłopaku. NO nie przeprosze cie w imieniu tych komentatorek bo sie z nimi nie utozsamiam. Niemniej proponuje potraktować to jako trolostwo...

111 Ostatnio edytowany przez Kriss (2013-02-26 09:13:25)

Odp: Być kochanką...
black_coco napisał/a:

Spodziewalam sie czego innego a tu same zdradzone sfrustrowane i biedni bladzacy mezowie. Chcialabym tylko zauwazyc ze czasami byc kochanka to nie tylko seks. Czy nie gorsza jest zdrada emocjonalna? ja nie spotykam sie ze zdradzajacym facetem na ses, czesciej jest to rozmowa bliskosc i okazanie troche zainteresowania. Moj facet nie mowi ze jego kobieta jest zla, ale uwaza ja za bardzo dobra kobiete tylko miedzy nimi nie ma juz tej iskry. Nie rozmawiaja, do mnie przychodzi sie wygadac przytulic i wcale nie konczy sie to seksem. Mi pisze o swoich problemach. Ona stala sie matka jego dzieci i i tylko to ich trzyma. Nie sciemnia mnie ze czasem ze soba spia, ja nigdy nie przywiazywalam wagi do seksu i aktu wylacznosci na to. Ale zdrada emocjonalna-czy nie to boli najbardziej zdradzane zony?? skonczmy z tym pietnowaniem kazdy ma prawo decydowac o spbie, czasem sa to decyzje zle. Ale zdrada nie jest tylko wina KOCHANKI

1. Żeby wsadzić - trzeba mieć gdzie. Pewnie, ze nie tylko seks - za sam seks bez nawijania makaronu na uszy trzeba płacić. Albo tirówce, albo masażystce. Za samo gadanie i użalanie się nad swoim losem - też musialby zaplacić - terapeucie na przykład. A tak - ma 2 w 1 za darmochę. Ty się cieszysz, bo jesteś taka ważna, on się cieszy, bo dostał czego chciał. Pelen barter. Ważne, aby dorobić właściwą filozofię do całości.

2. Najgorsza zdrada - to zdradzić samą siebie. Ty jesteś jedyną osobą, której nie uda Ci się oszukać. Możesz pisać, opowiadać obcym ludziom cale epopeje - a jednak w środku Ty wiesz, ze samej sobie robisz krzywdę. I boisz się, że ktoś Ci te krzywdę zrobi kiedyś. Nie wchodzisz w normalny związek z mężczyzną ze strachu. W związku z żonatym - od razu wiesz, ze nie zostawi zony, więc jest to związek "bezpieczny". Ty jesteś na "wyższej" pozycji - bo jesteś wolna, jesteś w pozycji "dawacza". Nie musisz się ani specjalnie starać, ani niczego nie oczekujesz.

Nie wiesz jak jest NAPRAWDĘ w związku małżeńskim Twojego kochasia. On nie powiedzial o Tobie swojej zonie, nie znasz jej, skoro okłamuje ją - okłamuje i Ciebie.

3. Owszem, decydujesz o sobie i to Ty poniesiesz wszelkie konsekwencje swoich wyborów. I tak być powinno.
Jednakże, gdybyś rzeczywiście była taka spokojna o porządek rzeczy w któym uczestniczysz - nie miałabys potrzeby opisywania tego na forum i poddawania pod dyskusję. Nie dźgałyby Cię cudze komentarze i Ty nie miałabyś potrzeby wsadzania obcym ludziom slownych szpilek. Nie jesteś taka spokojna, za jaką chciałabyś uchodzić, szukasz usprawiedliwień, zmieniasz "kwalifikację" zdrady - przez dupną na emocjonalną, etc.

Masz 21 lat, a ileż Ty związków w swoim życiu przerobiłaś, ile małzeństw, żeby wiedzieć jak prawdziwy związek partnerski wygląda? Jak wygląda kiedy się jest razem naprawdę, odpowiedzialnie, kiedy się polega na drugiej osobie, ufa na tyle, zeby się zdecydować na założenie rodziny? Jak trzeba się czasem dostować - z każdej strony - wyjść naprzeciw. Jaką przyjemność sprawia spełnianie marzeń drugiej osoby i obserwacja jak bardzo ta druga osoba chce zrobić przyjemność, bo kocha.
Nie wiesz o tym NIC. Twoje doświadczenie oparte jest na razie na szkolnych sympatiach i kulawym pseudozwiązku miłościopodobnym. Oczywiście masz prawo do swoich doświadczeń, to Twoje ciało i Twój umysł. Ty to będziesz przeżywać, jeśli nie teraz - to kiedyś, kiedy dojrzejesz i spotkasz prawdziwego mężczyznę, z którym zamarzy Ci sie rodzina. I wtedy gdzieś z tyłu głowy będziesz Ty - sprzed lat. Ta, która uważa, że nudna żona zasługuje na oszustwo. A uwierz mi, KAŻDY kiedyś nudnieje. Nie za 5 lat, to za 10. Jeśli nie umie pielęgnować tego co ma. A Ty masz przyzwolenie na łatwe rozwiązania i nie szanowanie siebie. Jesteś od spełniania czyichś oczekiwań - męskich oczekiwań. Pudełeczko życzeń. Jak pudełeczko nie spełnia zadania - wymienia sie je na inne. Rola służalcza, nie sprawcza. Sama z siebie robisz najniższą kategorię.

Gdybyś była kimś ważnym - przedkładałby CIEBIE nad wszystko. Chciałby być tylko z Tobą, z Tobą dzielić życie, marzenia, teraźniejszość. Nie musiałby kraść chwil dla Ciebie, a mialby dla Ciebie cały czas. Jesteś składową, która wypełnia mu lukę, lukę którą jest zbyt leniwy żeby sam zagospodarować, żeby się wysilić. Ty jesteś łatwym, chwilowym rozwiązaniem. Naprawdę odpowiada Ci rola zapchajdziury? Nie szkoda Ci czasu, młodości? Trwonisz i marnujesz, na kogoś kto Cię wykorzystuje, a Ty - dorobiwszy do tego odpowiednią, łatwiejszą do przełknięcia teorię - dajesz na to przyzwolenie i DZIWISZ się opiniom.
Opiniom kobiet, i tych zdradzonych, i tych nie. Tu tak naprawdę nie chodzi o "kradzenie męża" - to nie mebel. Tu chodzi o wartość. Jako kobiety, człowieka. Nie "robisz źle", ale "sama sobie robisz krzywdę".

Weź to na logikę. PO CO jesteś mu potrzebna, dlaczego nie ma tego od żony, a jak nie ma - to dlaczego od niej nie odejdzie. Dziecko nie jest wytłumaczeniem a wymówką. Przecież gdyby mu tak zależało na dziecku - spędzałby czas z nim, a nie z Tobą.
Bawil się, zabierał na spacery, do ZOO, pokazywał, uczyl - tak jak tata powinien. Będąc rozwiedzionym - też mógłby byc dobrym tatą. Lepszym - bo szczęśliwym. Ale jednak tego nie robi. Jest mu wygodnie. Ma wszystko, a żadna z Was - kobiet w tym zwiazku trójosobowym - nie ma tego, co sprawiłoby że jest szczęśliwa. Z nim.

112

Odp: Być kochanką...
Kriss napisał/a:
black_coco napisał/a:

Spodziewalam sie czego innego a tu same zdradzone sfrustrowane i biedni bladzacy mezowie. Chcialabym tylko zauwazyc ze czasami byc kochanka to nie tylko seks. Czy nie gorsza jest zdrada emocjonalna? ja nie spotykam sie ze zdradzajacym facetem na ses, czesciej jest to rozmowa bliskosc i okazanie troche zainteresowania. Moj facet nie mowi ze jego kobieta jest zla, ale uwaza ja za bardzo dobra kobiete tylko miedzy nimi nie ma juz tej iskry. Nie rozmawiaja, do mnie przychodzi sie wygadac przytulic i wcale nie konczy sie to seksem. Mi pisze o swoich problemach. Ona stala sie matka jego dzieci i i tylko to ich trzyma. Nie sciemnia mnie ze czasem ze soba spia, ja nigdy nie przywiazywalam wagi do seksu i aktu wylacznosci na to. Ale zdrada emocjonalna-czy nie to boli najbardziej zdradzane zony?? skonczmy z tym pietnowaniem kazdy ma prawo decydowac o spbie, czasem sa to decyzje zle. Ale zdrada nie jest tylko wina KOCHANKI

1. Żeby wsadzić - trzeba mieć gdzie. Pewnie, ze nie tylko seks - za sam seks bez nawijania makaronu na uszy trzeba płacić. Albo tirówce, albo masażystce. Za samo gadanie i użalanie się nad swoim losem - też musialby zaplacić - terapeucie na przykład. A tak - ma 2 w 1 za darmochę. Ty się cieszysz, bo jesteś taka ważna, on się cieszy, bo dostał czego chciał. Pelen barter. Ważne, aby dorobić właściwą filozofię do całości.

2. Najgorsza zdrada - to zdradzić samą siebie. Ty jesteś jedyną osobą, której nie uda Ci się oszukać. Możesz pisać, opowiadać obcym ludziom cale epopeje - a jednak w środku Ty wiesz, ze samej sobie robisz krzywdę. I boisz się, że ktoś Ci te krzywdę zrobi kiedyś. Nie wchodzisz w normalny związek z mężczyzną ze strachu. W związku z żonatym - od razu wiesz, ze nie zostawi zony, więc jest to związek "bezpieczny". Ty jesteś na "wyższej" pozycji - bo jesteś wolna, jesteś w pozycji "dawacza". Nie musisz się ani specjalnie starać, ani niczego nie oczekujesz.

Nie wiesz jak jest NAPRAWDĘ w związku małżeńskim Twojego kochasia. On nie powiedzial o Tobie swojej zonie, nie znasz jej, skoro okłamuje ją - okłamuje i Ciebie.

3. Owszem, decydujesz o sobie i to Ty poniesiesz wszelkie konsekwencje swoich wyborów. I tak być powinno.
Jednakże, gdybyś rzeczywiście była taka spokojna o porządek rzeczy w któym uczestniczysz - nie miałabys potrzeby opisywania tego na forum i poddawania pod dyskusję. Nie dźgałyby Cię cudze komentarze i Ty nie miałabyś potrzeby wsadzania obcym ludziom slownych szpilek. Nie jesteś taka spokojna, za jaką chciałabyś uchodzić, szukasz usprawiedliwień, zmieniasz "kwalifikację" zdrady - przez dupną na emocjonalną, etc.

Masz 21 lat, a ileż Ty związków w swoim życiu przerobiłaś, ile małzeństw, żeby wiedzieć jak prawdziwy związek partnerski wygląda? Jak wygląda kiedy się jest razem naprawdę, odpowiedzialnie, kiedy się polega na drugiej osobie, ufa na tyle, zeby się zdecydować na założenie rodziny? Jak trzeba się czasem dostować - z każdej strony - wyjść naprzeciw. Jaką przyjemność sprawia spełnianie marzeń drugiej osoby i obserwacja jak bardzo ta druga osoba chce zrobić przyjemność, bo kocha.
Nie wiesz o tym NIC. Twoje doświadczenie oparte jest na razie na szkolnych sympatiach i kulawym pseudozwiązku miłościopodobnym. Oczywiście masz prawo do swoich doświadczeń, to Twoje ciało i Twój umysł. Ty to będziesz przeżywać, jeśli nie teraz - to kiedyś, kiedy dojrzejesz i spotkasz prawdziwego mężczyznę, z którym zamarzy Ci sie rodzina. I wtedy gdzieś z tyłu głowy będziesz Ty - sprzed lat. Ta, która uważa, że nudna żona zasługuje na oszustwo. A uwierz mi, KAŻDY kiedyś nudnieje. Nie za 5 lat, to za 10. Jeśli nie umie pielęgnować tego co ma. A Ty masz przyzwolenie na łatwe rozwiązania i nie szanowanie siebie. Jesteś od spełniania czyichś oczekiwań - męskich oczekiwań. Pudełeczko życzeń. Jak pudełeczko nie spełnia zadania - wymienia sie je na inne. Rola służalcza, nie sprawcza. Sama z siebie robisz najniższą kategorię.

Gdybyś była kimś ważnym - przedkładałby CIEBIE nad wszystko. Chciałby być tylko z Tobą, z Tobą dzielić życie, marzenia, teraźniejszość. Nie musiałby kraść chwil dla Ciebie, a mialby dla Ciebie cały czas. Jesteś składową, która wypełnia mu lukę, lukę którą jest zbyt leniwy żeby sam zagospodarować, żeby się wysilić. Ty jesteś łatwym, chwilowym rozwiązaniem. Naprawdę odpowiada Ci rola zapchajdziury? Nie szkoda Ci czasu, młodości? Trwonisz i marnujesz, na kogoś kto Cię wykorzystuje, a Ty - dorobiwszy do tego odpowiednią, łatwiejszą do przełknięcia teorię - dajesz na to przyzwolenie i DZIWISZ się opiniom.
Opiniom kobiet, i tych zdradzonych, i tych nie. Tu tak naprawdę nie chodzi o "kradzenie męża" - to nie mebel. Tu chodzi o wartość. Jako kobiety, człowieka. Nie "robisz źle", ale "sama sobie robisz krzywdę".

Weź to na logikę. PO CO jesteś mu potrzebna, dlaczego nie ma tego od żony, a jak nie ma - to dlaczego od niej nie odejdzie. Dziecko nie jest wytłumaczeniem a wymówką. Przecież gdyby mu tak zależało na dziecku - spędzałby czas z nim, a nie z Tobą.
Bawil się, zabierał na spacery, do ZOO, pokazywał, uczyl - tak jak tata powinien. Będąc rozwiedzionym - też mógłby byc dobrym tatą. Lepszym - bo szczęśliwym. Ale jednak tego nie robi. Jest mu wygodnie. Ma wszystko, a żadna z Was - kobiet w tym zwiazku trójosobowym - nie ma tego, co sprawiłoby że jest szczęśliwa. Z nim.

Pieknie - slowa trafione w 10 lepiej bym tego ujac nie mogla uklon z mojej strony w strone Kriss

113

Odp: Być kochanką...

Och, KRISS, obawiam sie, ze Twoj nadzwyczaj madry post nie spotka sie z odzewem.
Mam nadzieje, ze zainteresowane chociaz przeczytaja ze zrozumieniem, ale czy sie odniosa...........
Lubia odpowiadac w mniej istotnych kwestiach, natomiast odniesc sie do caloksztaltu to juz niekoniecznie.

114

Odp: Być kochanką...
Poprostu Daniel napisał/a:
Myszeczka23 napisał/a:
Poprostu Daniel napisał/a:

Weź się walnij w głowę . Już mnie raz męczyłaś swoimi "mądrościami"  , powiedziałem Ci parę słow ale nie zrozumiałaś chyba. Masz problemu to do psychologa.

Formalnie jesteś zamężny, z inną sie spotykasz. Szkoda, że nie potrafisz w stosunku do siebie nazywać rzeczy po imieniu. Piszę prawdę. Naprawdę mi tego nie zabronisz.

Po pierwsze to nie jestem zamężny tylko żonaty wink
Po drugie jest to tylko na papierze, kto zna moją sytuacje to wie , była odeszła w lipcu , od prawie 8 miesięcy nie jesteśmy razem. Nie mieszkamy etc... czekamy na rozprawę rozwodową. Zarówno była jak i ja mamy już nowe związki. I nikt tu nie jest kochankiem ani kochanką bo nikogo nie zdradzamy.

Zarzucasz mi zdradę bo na papierze jestem jeszcze z kimś związany ? Czy Ty jesteś poważna ?

A jak ktoś nie jest na papierze związany ale jest w związku to może zdradzać bo formalnie jest wolny ?

Kochanki zrobią wszystko, żeby choć trochę się wybielić, więc nie przejmuj się Daniel, niech sobie piszą nawet, że Twoja partnerka jest np. kosmitką.
big_smile


klementynka22 napisał/a:

daniel twoje zachowanie jest poprostu okropne.te teksty typu ,,walnij sie w leb,, pokazuja tylko jakim jestes sfrustrowanym facetem.a te inne komentarze...szkoda slow.nie przezyles nigdy tego co opisywaly ,,kochanki,, a tak po nich jedziesz.tez bym ci pojechala ale nie bede sie znizac do twojego poziomu.to jak traktujesz kobiety,zdradzajace czy nie,swiadczy o twoim niskim poziomie intelektualnym.troche kultury i szacunku!!!!!!!!(od razu mowie ze nie jestem kochanka)poprostu twoja mentalnosc nie dorownuje przedszkolakowi

Spokojnie, szaleju się najadłaś?
Gdyby Daniel napisał pogłaszcz się po wargach sromowych, zrób szybko zdjęcie i przyślij mi, to był by super facet dowartościowany?
Kochanki, jeżeli coś przeżyły to tylko i wyłącznie na własne życzenie. Nikt ich nie zmuszał to tych przeżyć, nikt im nie kazał uganiać się za żonatymi facetami. Same i świadomie pakowały się z buciorami w cudze małżeństwa, licząc na to że uda im się zdobyć chłopa, jakiego sobie upatrzyły. Przykład to nasza 1983, która zakochała się w żonatym koledze z pracy. Po tym co opisuje w swoim wątku można śmiało wywnioskować, że facet nie ma zamiaru z nią romansować. Widzi, że ona coś do niego czuje, więc unika jej jak tylko może, a ona bidulka cały czas liczy, że jej się uda, cały czas ma nadzieję, Żyje tą nadzieją, więc swoje kłamstwa zaczęła serwować nam na forum. To tak wygląda to cale wasze kochankowanie, te przeżycia? Polowanie na cudzych mężów, odciąganie ich siłą od rodzin? A jak panowie nie chcą, to cierpliwie poczekamy, pozmyślamy, rozsiejemy gdzie się da kłamstwa, pomówienia, może w końcu coś się ruszy i facet się skusi.I takich kochanek jak 1983 jest multum. Pojawiają się nagle i kombinują jak koń pod górę. Niech teraz taka 1983 czy jej podobna doniesie żonie faceta na którego poluje te brednie, że to on ja kocha, on za nią lata, on do niej dzwoni i nie chce tego zakończyć. Jak żona uwierzy pseudo kochance, to małżeństwo zaczyna się sypać z powodu zaplanowanego kłamstwa.
Dodam jeszcze, że tego typu kochanki najchętniej informowały by żony o zdradzie ich mężów tylko i wyłącznie bez udziału panów. Nigdy nie zdobędą się na odwagę w obecności faceta na którego polują.

115

Odp: Być kochanką...
black_coco napisał/a:

Spodziewalam sie czego innego a tu same zdradzone sfrustrowane i biedni bladzacy mezowie.

Przecież Cie uprzedzałam, jaka będzie reakcja na tego typu watek.
To nie jest temat, na który rozmawia się spokojnie przy kawie i ciastku.

Tak naprawdę sama na siebie ściągnęłaś ten lincz.
Nie uważam, by ten temat coś wnosił na forum, wręcz przeciwnie.
Powoduje jedynie wzajemne obrzucanie się błotem.

116 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-02-26 10:33:58)

Odp: Być kochanką...

Naiwna blac_coco oczekiwała pogłaskania po głowie i pochwały...
Ale niestety tu wypowiadają się nie sfrustrowane zdradzone zony i błądzący mężowie....
Tu przede wszystkim opinię swoją wypowiadają ludzie, którzy potrafią nazwać rzecz po imieniu: złodziej zawsze będzie złodziejem,
kochanka kochanką...i jakich by nie robiła wygibasów, to raczej nikt jej nie poklepie po pleckach ze zrozumieniem....no chyba, że druga kochanka!

117 Ostatnio edytowany przez Poprostu Daniel (2013-02-26 10:45:38)

Odp: Być kochanką...
klementynka22 napisał/a:

daniel twoje zachowanie jest poprostu okropne.te teksty typu ,,walnij sie w leb,, pokazuja tylko jakim jestes sfrustrowanym facetem.a te inne komentarze...szkoda slow.nie przezyles nigdy tego co opisywaly ,,kochanki,, a tak po nich jedziesz.tez bym ci pojechala ale nie bede sie znizac do twojego poziomu.to jak traktujesz kobiety,zdradzajace czy nie,swiadczy o twoim niskim poziomie intelektualnym.troche kultury i szacunku!!!!!!!!(od razu mowie ze nie jestem kochanka)poprostu twoja mentalnosc nie dorownuje przedszkolakowi

Nie jestem sfrustrowany , wręcz przeciwnie, jestem bardzo szczęśliwym młodym , fajnym, facetem wink

Tekst "walnij się w łeb" był nad wyraz delikatny na skalę tych bzdur które wypisują tutaj "kochanki" i nie tylko jak widać wink

O moim poziomie intelektualnym i kulturalnym już pisałem - dopasowuję go do odbiorców. Jeżeli chcesz ze mną podyskutować musisz wspiąć się na wyżyny bo Twój post pokazał że Twoja poprzeczka jest pod moją nogą smile

O to jak traktuje kobiety się nie martw , moja partnerka jest najszczęśliwszą kobietą na ziemi smile
Kobiety traktuje dobrze , kobietą może być dla mnie Kriss , End Aluzja czy MoniCa natomiast osoby do których skierowane były moje posty nie mają wiele wspólnego z kobietami.

Same się nie szanują , powiem więcej, faceci którzy z nimi zdradzają żony też w przytłaczającej większości ich nie szanują, traktują je przedmiotowo, są na pstryknięcie palcem, służą facetom tylko jako chusteczka do wypłakania i worek na spermę. Tylko od tego jest kochanka. I zawsze jest tylko DRUGĄ wink I zawsze kochanki wychodzą z niczym z takich układów smile Zawsze na koniec się okazuje że był to stracony czas , ani miłości ani związku ani nic z tego nie ma tylko poczucie wykorzystania i żal do samej siebie.

Z jednym masz rację , nie wiem 100% co jeszcze może czuć kochanka, z tego prostego powodu że nigdy nie byłem kochankiem (ciekawe skąd Ty wiesz co czują kochanki wink ) , i nigdy nie będę bo mam zasady , honor i ambicję być w życiu jakiejś KOBIETY najważniejszym mężczyzną. Za bardzo się cenię żeby służyć jakiejś sfrustrowanej mężatce do zaspokajania jej potrzeb tylko wink

Nie pozdrawiam również wink

PS: Kriss świetny post. Obawiam się nie dotrze. Ona same siebie okłamują. Ich poczucie wartości jest znikoma , od razu szeregują się jako DRUGIE, jako w czymś gorsze wink

118

Odp: Być kochanką...

poprostu Daniel,

nie frustruj sie. Sam wiesz, jak jest. U Ciebie jest inaczej, ok. Ja w wierze w 100%. ALE - na tym forum jest wiele kobiet i facetow, ktorzy pisza o tym, ze ich malzenstwo jest na papierze WYLACZNIE. I dlatego moga zmieniac partnerow kiedy chca.
Popatrz na to z boku. To mogloby tak wygladac w Twoim przypadku. Ale nie wyglada - bo wiem, ze nie sciemniasz. Tylko badz wyrozumialy dla reagujacych na to ostro, bo tu nie ma niepoturbowanych. Tu sa sami poturbowani.
Mnie sie zdaje, ze mamy wystarczajaco duzo problemow, zeby jeszcze sobie dodawac te, wynikajace z "zarcia sie" miedzy soba. My sobie mamy pomagac, tak?

119

Odp: Być kochanką...

oczywiscie nie wiem co czuje kochanka ale trzeba miec troche empatii.mozna wyrazic swoje zdanie ale z kultura a nie od razu jechac jak po lysej kobyle.sorry daniel moze mnie za bardzo ponioslo.wyznacznikiem kobiecosci chyba nie jest to czy jest sie kochanka czy nie ale wiele innych czynnikow.a ten tekst z poprzeczka pod twoja noga jest zalosny,glownie mi chodzilo o takie odzywki.jak mozesz pisac o moim poziomie intelektualnym skoro nic o mnie nie wiesz.jeszcze raz sorry ale to jest z leksza prostackie zachowanie.

120

Odp: Być kochanką...
klementynka22 napisał/a:

oczywiscie nie wiem co czuje kochanka...(...)....wyznacznikiem kobiecosci chyba nie jest to czy jest sie kochanka czy nie ale wiele innych czynnikow.

No to wymień 5? Sorry za protekcjonalny ton, ale młoda jesteś jeszcze dziewczyno więc nie wiesz, że na obecnym etapie życia będziesz czuła dokładnie to, co Ci wmówi starszy, żonaty facet-manipulant.

121

Odp: Być kochanką...

Black_coco, przeczytałem ten wątek i nie wiem jakich odpowiedzi szukasz, więc dorzucę parę groszy od siebie.


black_coco napisał/a:

Chcialabym tylko zauwazyc ze czasami byc kochanka to nie tylko seks. .... ja nie spotykam sie ze zdradzajacym facetem na ses, czesciej jest to rozmowa bliskosc i okazanie troche zainteresowania. Moj facet nie mowi ze jego kobieta jest zla... Nie rozmawiaja, do mnie przychodzi sie wygadac przytulic i wcale nie konczy sie to seksem. Mi pisze o swoich problemach.

No i? Co z tego? Może nie ma z żoną dobrego kontaktu to ma przyjaciółkę. Jaki masz problem?

Oczywiście naganne jest opowiadać kochance, że żona jest zła, gdy tymczasem w domu wszystko super -- rozmowy, seks, dzieci, kolacyjki, weekendy. Ale czasami jest tak, że małżeństwo funkcjonuje dobrze, a jednak facet spotyka się jeszcze z kimś -- na przykład w pracy. Albo dwa małżeńśtwa są w porządku, ale mąż z pierwszego a żona z drugiego małżeństwa się sobą zauroczyli (nawet był ostatnio taki wątek).

Poza tym czasami kochanki też manipulują -- np. wchodzą w rolę kochanki, liczą na to, że staną się żoną. A one są tylko w roli kochanki. Z tego co pisałaś w tym wątku -- ty masz swoje życie, twój kochanek ma swoje życie, więc nikomu krzywda się nie dzieje. On nie odejdzie od żony, nie będzie twoim mężem -- musisz sobie inaczej rodzinę zaplanować.

Pewnie ten facet jest "złym człowiekiem", bo zdradza żonę, biedną, uczciwą, zaangażowaną, która poświęciła wszystko w budowanie związku? A gdyby on z Tobą nie uprawiał seksu, to wciąż jest zdradzającym? A gdyby tylko poszedł na kawę? Przecież powinien chodzić na kawę tylko z żoną, a nie z jakąś inną kobietą...



Ale zdrada emocjonalna-czy nie to boli najbardziej zdradzane zony??

No to mamy takie rodzaje:   nieEmocjonalna/tylkoSeks (np. u prostytutki), emocjonalna/bezSeksu (przyjaciółka), emocjonalna/seks (kochanka). Każda  zapewne jest bolesna dla żony. emocjonalna/bezSeksu to chyba nie zdrada... no ale w małżeństwie nie można mieć przyjaciółek...



skonczmy z tym pietnowaniem kazdy ma prawo decydowac o spbie, czasem sa to decyzje zle. Ale zdrada nie jest tylko wina KOCHANKI

Po co szukać winnego w zdradzie? To tak jakby powiedzieć "kto zawinił, że tych dwoje ludzi stało się małżeństwem"? Czyja to wina, że oni są razem? Bez sensu pytania. Jest dwoje ludzi, podejmuje decyzje, z decyzji wynikają działania i życie toczy się tak lub inaczej.

Decyzję o zdradzie podejmuje zdradzający. Nie jest to wina ani kochanki ani tym bardziej żony.

122

Odp: Być kochanką...

dla mnie wazniejszym wyznacznikiem jest to jaka kobieta jest matka a nie to czy jest kochanka.to jest raczej wazniejsze.zdrady swiadcza ogolnie o tym jakim jest sie czlowiekiem i nie powinno sie umniejszac pod tym wzgledem kobiecosci czy meskosci tylko raczej czlowieczenstwa bo z plcia to raczej nie ma wiekszego znaczenia.kazdy moze miec swoje zdanie a ja mam wlasnie takie.mnie maz zdradzil ale nie pomyslalam o nim ze nie jest dla mnie juz facetem tylko podlym czlowiekiem nie szanujacym drugiego czlowieka.dlatego razi mnie postawa daniela.no ale to moje zdanie.

123

Odp: Być kochanką...
klementynka22 napisał/a:

dla mnie wazniejszym wyznacznikiem jest to jaka kobieta jest matka a nie to czy jest kochanka.

Jaką kobieta jest matką to można stwierdzić dopiero, gdy dziecko dorośnie, stanie się samodzielne. Wtedy widać jak na dłoni, czy matka wychowała dziecko na mądrego, wykształconego, zaradnego i uczciwego człowieka, czy np. próżną, prymitywną, bez ambicji kolejną zapchaj dziurę.

klementynka22 napisał/a:

mnie maz zdradzil ale nie pomyslalam o nim ze nie jest dla mnie juz facetem tylko podlym czlowiekiem nie szanujacym drugiego czlowieka.dlatego razi mnie postawa daniela.no ale to moje zdanie.

A postawa kochanek nie razi cię?

124

Odp: Być kochanką...

Coco pamietaj ,że nie trzeba iść ze soba do łózka ,żeby uznac to za zdradę , dla większości z Nas zdrada emocjonalna ma większy wymiar..Jak Ktos zamiast z żona , narzeczona .dziewczyna rozmawia. poswieca czas itd Komus innemu to jak to nazwać ? Wiążemy sie po to ,żeby sie wspierac , byc dla Siebie przyjaciólmi , nie tylko kochankami , to tylko dodatek jak deser do obiadu.. Więc nie kumam Twoich tłumaczeń ,ze On nieraz przychodzi i sie nie bzykacie tylko tulicie , rozmawiacie ..to nie zdrada w tym momencie ?? No tak, ale żona zimna , zła itd straszne ..no to kolesia usprawiedliwa , bo jak ma worek lodu w chacie to szuka lawy hahha i zostawia po sobie same trupy..Na co liczysz Coco , że Cie tutaj zaczniemy gloryfikować ?? ze spelniasz trudna misje pocieszenia biednego mężusia ?  masakra...

125 Ostatnio edytowany przez klementynka22 (2013-02-26 14:22:08)

Odp: Być kochanką...
xDeylax napisał/a:
klementynka22 napisał/a:

dla mnie wazniejszym wyznacznikiem jest to jaka kobieta jest matka a nie to czy jest kochanka.

Jaką kobieta jest matką to można stwierdzić dopiero, gdy dziecko dorośnie, stanie się samodzielne. Wtedy widać jak na dłoni, czy matka wychowała dziecko na mądrego, wykształconego, zaradnego i uczciwego człowieka, czy np. próżną, prymitywną, bez ambicji kolejną zapchaj dziurę.

klementynka22 napisał/a:

mnie maz zdradzil ale nie pomyslalam o nim ze nie jest dla mnie juz facetem tylko podlym czlowiekiem nie szanujacym drugiego czlowieka.dlatego razi mnie postawa daniela.no ale to moje zdanie.

A postawa kochanek nie razi cię?

oczywiscie ze mnie razi.ale raza mnie tez niektore epitety.mozna wyrazic swoje zdanie ale nie ublizac komus w taki sposob i obrazac.te teksty typu ,,nie jestes kobieta,, ,,walnij sie w leb,, czy ,,jestes workiem na sperme,, to jest jakas masakra.lepiej juz nie bede nic pisac.nie kazdy moze sie zgadzic z moim zdaniem.
Aha zapomnialam o tym maciezynstwie.nie zawsze sie to okazuje po latach.dla mnie te kobiety ktore zabijaja swoje dzieci nie sa juz kobietami.to moge smialo powiedziec.

126

Odp: Być kochanką...
xDeylax napisał/a:
klementynka22 napisał/a:

dla mnie wazniejszym wyznacznikiem jest to jaka kobieta jest matka a nie to czy jest kochanka.

Jaką kobieta jest matką to można stwierdzić dopiero, gdy dziecko dorośnie, stanie się samodzielne. Wtedy widać jak na dłoni, czy matka wychowała dziecko na mądrego, wykształconego, zaradnego i uczciwego człowieka, czy np. próżną, prymitywną, bez ambicji kolejną zapchaj dziurę.

klementynka22 napisał/a:

mnie maz zdradzil ale nie pomyslalam o nim ze nie jest dla mnie juz facetem tylko podlym czlowiekiem nie szanujacym drugiego czlowieka.dlatego razi mnie postawa daniela.no ale to moje zdanie.

A postawa kochanek nie razi cię?

Wszystko pięknie, ale ta "zapchaj dziurę" mogłeś naprawdę sobie podarować.

127 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-02-26 15:27:13)

Odp: Być kochanką...

Klementynka22, określenie "worek na spermę" jest co jakiś czas używane na tym forum także przez kobiety, nawet w tym wątku padło - użyła go bodajże Tegan, więc nie przesadzaj - panie także potrafią używać różnych epitetów i jakoś Twojego oburzenia to nie budzi...

128 Ostatnio edytowany przez Myszeczka23 (2013-02-26 18:06:22)

Odp: Być kochanką...
xDeylax napisał/a:

Kochanki zrobią wszystko, żeby choć trochę się wybielić, więc nie przejmuj się Daniel, niech sobie piszą nawet, że Twoja partnerka jest np. kosmitką.
big_smile

Tak się składa, że ja żadną kochanką nikogo nie jestem. Wręcz przeciwnie: nigdy bym nie chciała być!
Po prostu Poprostu Daniel spotyka się z inną gdy ma jeszcze żonę. Ja bym najpierw zakończyła swoje małżeństwo, a potem bym się z kimś wiązała. Ja na niego nie naskakuje. To jego życie. Jeśli jest szczęśliwy to ok. Ja po prostu na to inaczej patrzę. Nawet gdybym była ogromnie mega zakochana, a miała bym męża to bym nie budowała czegoś z nowym, zanim z tamtym nie skończę raz na zawsze! No taka ja jestem. Ja źle Danielowi nie życzę. Nawet chciała bym by mu się ułożyło tak jak planuje, czyli: bezproblemowy, szybki rozwód i dalszy, szczęśliwy związek z jego nową partnerką. Mam tylko nadzieję, że żona jego nie czuje się w żaden sposób zdradzona, że znalazł inną przed rozwodem.

xDeylax napisał/a:

Kochanki, jeżeli coś przeżyły to tylko i wyłącznie na własne życzenie. Nikt ich nie zmuszał to tych przeżyć, nikt im nie kazał uganiać się za żonatymi facetami. Same i świadomie pakowały się z buciorami w cudze małżeństwa, licząc na to że uda im się zdobyć chłopa, jakiego sobie upatrzyły. Przykład to nasza 1983, która zakochała się w żonatym koledze z pracy. Po tym co opisuje w swoim wątku można śmiało wywnioskować, że facet nie ma zamiaru z nią romansować. Widzi, że ona coś do niego czuje, więc unika jej jak tylko może, a ona bidulka cały czas liczy, że jej się uda, cały czas ma nadzieję, Żyje tą nadzieją, więc swoje kłamstwa zaczęła serwować nam na forum. To tak wygląda to cale wasze kochankowanie, te przeżycia? Polowanie na cudzych mężów, odciąganie ich siłą od rodzin? A jak panowie nie chcą, to cierpliwie poczekamy, pozmyślamy, rozsiejemy gdzie się da kłamstwa, pomówienia, może w końcu coś się ruszy i facet się skusi.I takich kochanek jak 1983 jest multum. Pojawiają się nagle i kombinują jak koń pod górę. Niech teraz taka 1983 czy jej podobna doniesie żonie faceta na którego poluje te brednie, że to on ja kocha, on za nią lata, on do niej dzwoni i nie chce tego zakończyć. Jak żona uwierzy pseudo kochance, to małżeństwo zaczyna się sypać z powodu zaplanowanego kłamstwa.
Dodam jeszcze, że tego typu kochanki najchętniej informowały by żony o zdradzie ich mężów tylko i wyłącznie bez udziału panów. Nigdy nie zdobędą się na odwagę w obecności faceta na którego polują.

Dokładnie! Dodam jeszcze tylko tyle, że każda kochanka zdobywa się na rozmowe z żoną tylko wtedy, gdy mąż już się tą kochanką znudził! Wtedy nagle otwierają im się oczy i zaczynają źle gadać na mężów. A wcześniej to byli kochanymi, biednymi mężczyznami, którym brakowało miłości. A jak Ci faceci chcą wrócić do żony, to nagle kochanki są gotowe uświadomić żony jakich mają dwulicowych mężów, a one biedne dały się na to nabrać. No żałosne...

Miriamm napisał/a:

poprostu Daniel,

nie frustruj sie. Sam wiesz, jak jest. U Ciebie jest inaczej, ok. Ja w wierze w 100%. ALE - na tym forum jest wiele kobiet i facetow, ktorzy pisza o tym, ze ich malzenstwo jest na papierze WYLACZNIE. I dlatego moga zmieniac partnerow kiedy chca.
Popatrz na to z boku. To mogloby tak wygladac w Twoim przypadku. Ale nie wyglada - bo wiem, ze nie sciemniasz. Tylko badz wyrozumialy dla reagujacych na to ostro, bo tu nie ma niepoturbowanych. Tu sa sami poturbowani.
Mnie sie zdaje, ze mamy wystarczajaco duzo problemow, zeby jeszcze sobie dodawac te, wynikajace z "zarcia sie" miedzy soba. My sobie mamy pomagac, tak?

Dokładnie tak! Ja też nie uważam, że Daniel jest tym złym, który zdradza żonę. Po prostu to tak może wyglądać z boku. I tak jak pisałam: ja bym na jego miejscu najpierw się rozwiódła, a potem wiązała się z innym. Nie pisałam tego by go obrazić, tylko by wyrazić swoją opinie na ten temat.

klementynka22 napisał/a:

Sorry daniel(...) Jak mozesz pisac o moim poziomie intelektualnym skoro nic o mnie nie wiesz.

To samo kiedyś go pytałam. Nie wiem jak może oceniać mój poziom nie znając mnie osobiście. Osądza moją inteligencję po tym, że mam inne zdanie od niego. Ale dobra, nie ważne. Taki już jest. Może kiedyś to zmieni i tak łatwo nie będzie kwalifikował ludzi.;)

ban napisał/a:

Decyzję o zdradzie podejmuje zdradzający. Nie jest to wina ani kochanki ani tym bardziej żony.

He he. Nie jest to wina kochanki?!
Dobre!!!
Jest!!!

klementynka22 napisał/a:

dla mnie wazniejszym wyznacznikiem jest to jaka kobieta jest matka a nie to czy jest kochanka.to jest raczej wazniejsze.zdrady swiadcza ogolnie o tym jakim jest sie czlowiekiem i nie powinno sie umniejszac pod tym wzgledem kobiecosci czy meskosci tylko raczej czlowieczenstwa bo z plcia to raczej nie ma wiekszego znaczenia.kazdy moze miec swoje zdanie a ja mam wlasnie takie.mnie maz zdradzil ale nie pomyslalam o nim ze nie jest dla mnie juz facetem tylko podlym czlowiekiem nie szanujacym drugiego czlowieka.dlatego razi mnie postawa daniela.no ale to moje zdanie.

A ja się w tej sytuacji zgadzam z Danielem. Bo kobieta która godzi się na romans (lub facet) nie ma szacunku do siebie! Swoją wartość kobiecości (męskości) zaniża, bo pozwala być potrzebną/ potrzebnym tylko do darmowego seksu. Bo czy ten mąż np pójdzie z kochanką do kina niedaleko swojego domu? Nie! Bo się boi. Taki związek jest bardzo ograniczony! Kochanka nie pozna jego rodziny, przyjaciół, znajomych... Będzie się liczyła z tym, że po upojnej nocy on wraca do żony. To bardzo upadlające.

129 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-02-26 20:32:33)

Odp: Być kochanką...

Myszeczka zlituj się....
Ręce opadają jak się człowiek wczyta w Twoją filozofię
Jeśłi chodzi o Daniela, to przypominam Ci, że to żona od niego odeszła a nie on od żony.
To żona sie pocieszała jak się okazuje w ramionach innego i dlatego nie chciała wrócić do Daniela..
Więc to chyba zdrada z jej strony była.
Dawno się rozstali, nie żyją ze sobą, każde z nich żyje własnym życiem....
A rozwód to tylko formalność... pieczątka sądu nic tu nie ma do rzeczy....

130

Odp: Być kochanką...

Dobrze, dobrze. Nie było tematu.

Posty [ 66 do 130 z 150 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024