Piszę w częściach,bo takiego długiego posta ciężko się czyta. I przepraszam za błędy,ale w pośpiechu. Byłam w szoku, wiedział,że go kocham,prosiłam tylko o czas. Z nim zrobiłam tak wiele.. Byliśmy w Licheniu,w Sokółce,nad Wigrami.. itp. Świetnie nam się gadało,a raczej chyba mi. Anulował wszystko, pow mi,że nie uważa,żeby jakoś mnie zranił. Jego małżeństwo jest teraz super,oboje się starają. Zostawił mnie w Lipcu. Hmm przez 2 mc się do niego dobijałam - żałuję,ale chyba emocje, szok, pierwsza miłość. Słuchaj! Kładłam się spać po 3,wstawałam o 6,automatycznie. Płakałam cały dzień,budziłam się z płaczem. Kupiłam tabletki na sen - nic. Mama wyciągała mnie z łóżka,ogarniałam się.. i wegetowałam. Czas wydawał mi się wiecznością. Ryczałam,ryczałam. Nie jadłam. Schudłam 8 kg. Zaczęłam pić, codziennie,dzwoniłam do niego pijana - nic, ironia od niego i żony. Wyjechałam na rekolekcje, w góry... nic. W kółko o nim myślałam. Od 3 mc chodzę na terapię.. troszkę pomaga. Budzę się... od 8 mc się budzę i myślę o nim. Zasypiam i boli mnie,że się z nią kocha.. przecież dotykał moje czyste ciało i mówił takie słowa. Na uczelni... nic. Miałam myśli samobójcze,tak 2 mc. Totalny bezsens życia, szłam na uczelnię mechanicznie, robiłam co musiałam i płakałam. Bolało jak diabli. W Styczniu napisałam,do niego,żę żałuję,zę nie byłam wystarczająco dojrzała,że go straciłam itp itp żałuję tylko tego,że aby się z tego podnieść.. musiałam zacząć uprawiać seks. Nie byłam w stanie znieść,żę dotykał mnie,a zaraz potem ją, na dniach. Zeszłam na samo dno. Odpisał pierwszy raz od pół roku. Napisał,żę mnie pragnie,kocha,nienawidzi za to,ze oddałam się innemu, generalnie ciągle o tym. Ja mu o uczuciach on o tym. Wszystko wróciło na nowo. Ostatnio dostałam smsa od jego żony z jego numeru, pokazał jej mojego smsa po pracy. Żałuję,żę napisałam, bolało,ale zaczęłam się z tym godzić. Teraz wszystko wraca na nowo. Dziś płakałam 2 h jak byłam sama w domu. Przy piosenkach,które mu się ze mną kojarzyły ,,żeby się sobą zauroczyć" ,,czyjeś ciało" sraty taty. To tak z grubsza. On się starał,zdobył,zostawił,liczył,że się pozbieram,ogarnę,pow mi,że zawsze bd mnie miło wspominał... boli. Boli,boli,boli. Czekam na wakcje i aż wyjadę z Warszawy,bo nie daję rady być tu gdzie on.
No to tak z grubsza. Kochanki... NIE ! poważnie,nie ! Jest tu forum http://www.netkobiety.pl/t34857.html , podobne przypadki. Wrócą do żony. Wy tylko dajecie im przygodę, ok,może są zakochani,ale nie kochają. Jesteście frajdą, ten facet nawet płakał przy mnie,że jest mu tak cudownie,a potem.. śmiał się. Wiem,że jesteście zakochane... i wiem,żę my na te słowa lecimy. Ale mają żony... nieważne czy 1 czy już 2,bo 1 nie chce. Poważnie, kończcie to jak najszybciej. Ja serio w takiej depresji nigdy nie byłam, nigdy takiego bezsensu życia nie miałam,totalny wrak człowieka. Im szybciej tym lepiej,tym mniej wspólnych wpomnień. Potem to się wyda.. żona wybaczy.. szczerze - nie wybaczyłybyście ? Jakby ten mąż tak się starał i zapewniał,że kocha? I chcecie być jego błędem ? Chcecie,żeby Was miło wspominał,taki ot sentyment? Są dzieci. Kościelnego i tak nie wolno rozbijać. Jak ma już 2 ... to niech się rozwiedzie. To jest facet. Chcecie taką miernotę,chcecie być niańską, tylko kochanką? Im to jest na rękę, ok,mają uczucia, nie wątpię,że mają wyrzóty sumienia itp itp... ale mają rozum. Z perpspektywy.. zakończyłabym to od razu. Po mojej historii widać,że to był facet ideał z początku,a potem ? Szok. ,,nie chciałem być sam". Nie kocha się 2 kobiet. Oni sypiają z żonami,jak bez seksu... heh.. tak cały czas bez seksu w 1 łóżku? Nie oszukumy się. Żona to żona, jak zła... to zła,ale to z nimi żyją. Kończcie to jak najszybciej! Poczytajcie ile jest przypadków jak u mnie,że wraca do żony. Ja byłam pewna,że nie bd zła itp. Bo żona, teraz im źle,pff o co być zazdrosną.. a wierzcie,że jak wróci na stare śmiecie,to wam serce pęknie. NIE ! Bądźcie mądrymi kobietami !