Nie będę tu opisywać podobnego związku i zakończenia go u mojej przyjaciółki.
Ale było podobnie, rozstanie po 8 letnim związku, kilku rozstaniach i powrotach gdy prosił , obiecywał poprawę i zmiany.
Gdy się rozstali z jej inicjatywy to płakała, trudno jej było pogodzić się z tym, ze zmarnowaniem tych 8 lat.
A dziś po trzech latach od tamtej chwili dziwi się temu, że tak bardzo to przeżywała, rozpaczała.
Poznała kogoś innego po roku jest szczęśliwa.
Czego i Tobie życzę.
I jest mądrzejsza, stawia warunki, terminy, chce aby nowy partner liczył się z jej zdaniem, zaspokajał jej potrzeby, dotrzymywał obietnic, wspólnych ustaleń. Sama też stara się aby w ich związku było dobrze, aby on też czul, że jej zależy, że potrafi się poświęcić, pójść na kompromis gdy sytuacja tego wymaga.
67 2015-01-28 08:40:17 Ostatnio edytowany przez vinnga (2015-01-28 11:03:44)
Głupia Babo, ponownie wiesz coś uczynić powinna, wszakże powinność tę skrupulatnie olewasz.
Ponownie jara Cię perspektywa napisania za dwa lata: ''no tak, faktycznie, to było do przewidzenia''.
ZERO KONTAKTUZ EXEM!!!
Skończyłaś z nim, to co Cięwulgaryzm obchodzi ile lat ma jego nowa dziunia?
I czy onpotrafi łatwo czy trudno wchodzić w nowe relacje i czy kryzys wieku średniego ma czy nie ma.
Po amerykańsku by to brzmiało 'not your wulgaryzm busines'; po naszemu wystarczy przaśne : wulgaryzm Cie to obchodzi.
Moze tobie latwo wyrzucic 8lat z zycia.
Nie osadzaj nie wiesz co to zniewolenie.
Carlsberg prosze nie wracaj nigdy.
69 2015-01-28 10:19:57 Ostatnio edytowany przez vinnga (2015-01-28 11:04:15)
Pitagoras,
Może i wulgaryzmmnie to obchodzi.
Ale to nie moja wina, że wiem.
A za dwa lata nie przewiduje ponownego roztrząsania problemu i pisania że to było do przewidzenia.
Nie pytałam o to, jak sprawic żeby wrócił ani nic takiego.
Pytam jak zapomnieć.
Zero kontaktu, tak, już jest zero.
Ale sprawy rozliczeniowe nie pozwalają nam go kompletnie uciąć.
W innych sprawach jest już i będzie zero.
Wystarczy, że miniesz się z nim na ulicy raz w miesiącu i całe zapominanie o kant dupy.
Rozliczeniowo, zawodowo czy jakkolwiek.Jak masz z facetem jakikolwiek kontakt to będzie Ci ropieć ta znajomość następnych 10 lat.
Nie przeskoczysz tego.
Tu może być problem, bo mieszkamy w miarę blisko siebie.
A mnie jak na razie nie stać na zmianę miejsca zamieszkania.
pewnie trochę poropieje, pewnie masz rację, ale naprawdę staram się odsuwać od siebie myśli o nim, robię co innego.
Poza tym, nie dołuj mnie, nie mam zamiaru płakać za nim następnych 10 lat ![]()
w zasadzie już w ogóle nie mam zamiaru za nim płakać ![]()
Bo gdzieś tam wiem, że nie mam za czym.
Wylałam tu swoje żale, by zrobiło mi się lżej.
I zrobiło. Popiszę, powylewam jeszcze ewentualne troski, ale myślę że zasadniczo rozdział mojego życia o tytule "P" jest już zamknięty.
Uporam się z tym.
Cały czas planuję różne rzeczy, które chcę robić.
WYbieram się tam, gdzie będąc z nim nie mogłam.
Zaraz po wypłacie bukuje bilet na samolot do Wielkiej Brytanii, połowę czerwca planuję spędzić tam na wakacjach.
Wybieram się do kina w najbliższym czasie, na Carte Blanche (jak tylko będą to grać w mojej pipidówie), nawet mam towarzystwo do tego kina.
Podejmę porzuconą w grudniu naukę hiszpańskiego, bo już wiem, że znowu się skupię.
Poza tym standard, pójdę do fryzjera, kosmetyczki, na zakupy itd ![]()
a co!
Nie muszę z wypłaty zadbać już o całą rodzinę, więc mi wolno ![]()
Mam czas zajęty do końca lutego, czas i towarzystwo w tym czasie.
Myślę że to pomoże.
Poza tym, jest to forum, i zawsze będę mogła się w razie czego wypłakać.
I zawsze ktoś pogłaska, a ktoś drugi kopnie w zadek.
I będzie dobrze.
Musi być.
Jestem młoda i fajna.
Będzie git...
Tak trzymaj, będzie git. Życie jest pełne niespodzianek również tych przyjemnych.
Trzymam za ciebie kciuki ja tkwie w zawieszeniu jak ty kiedys, sytuacje mam dosc podobna do twojej, boje sie co bedzie kiedys i czy dobre decyzje podejme. Najgorsze masz juz za sobą.