No nie spotyka... Łapiccy i ta różnica 60 lat to pewien fenomen. Ja znam dwie kobiety, które miały ( bo są już wdowami) mężów starszych o ponad 40 lat. To nie były dobre związki, ona były raczej pielęgniarkami tych mężczyzn niż żonami, nie mieli dzieci, nie mieli wspólnych zajęć i zainteresowań - tak było w obu przypadkach. Duża różnica wieku bardzo utrudnia zbudowanie trwałej relacji.
Czyli w innych krajach niż Polska częściej spotyka się takie związki? ja myślałam, że wszędzie ludzie wiążą się najczęściej z równolatkami
457 2012-09-03 15:22:22 Ostatnio edytowany przez gosia_91 (2012-09-03 15:44:46)
Chodziło mi o to, że młoda osoba nie powinna pisać o starszej per "dziadek" bo jest to dziecinne i nieodpowiednie do poziomu dyskusji. Uważam, że lepiej użyć sformułowań "podeszły wiek" "starszy człowiek" . tak samo o młodej osobie należy pisać "młoda osoba" a nie "gówniarz".
Znam 70-latka uprawiającego seks i trudno by mi było nie nazwać go "dziadkiem" xD Co w tym szczeniackiego?
Mój pierwszy i jedyny był dużo starszy. Nie udało nam się stworzyć nawet stałego związku ale zyskałam przyjaciela ( mam nadzieję, że na dłuuugie lata). Jest doświadczony i odpowiedzialny i jeśli chodzi o "tę" sferę życia to nie mogłam narzekać
POKRĘTNA LOGIKA: jak trafisz na kochającego mężczyznę, to na pewno zakończy tę twoją znajomość
Niektórzy uważają, że zazdrość jest miarą miłości. Przerażające to jest.
"Niektórzy uważają, że zazdrość jest miarą miłości. Przerażające to jest."
No.
460 2012-09-03 18:26:42 Ostatnio edytowany przez gosia_91 (2012-09-03 18:30:08)
gosia_91 napisał/a:Mój pierwszy i jedyny był dużo starszy. Nie udało nam się stworzyć nawet stałego związku ale zyskałam przyjaciela ( mam nadzieję, że na dłuuugie lata). Jest doświadczony i odpowiedzialny i jeśli chodzi o "tę" sferę życia to nie mogłam narzekać
POKRĘTNA LOGIKA: jak trafisz na kochającego mężczyznę, to na pewno zakończy tę twoją znajomość
Niektórzy uważają, że zazdrość jest miarą miłości. Przerażające to jest.
Nie rozumiem o Ci chodzi.
Edit: jeśli myślisz, że ja nadal sypiam z tym mężczyzną to jesteś w błędzie - nie widzieliśmy się od 1,5 roku. Obecnie mieszka w UK. Czy nie można się przyjaźnić ze swoim "eksem"?
Że Twój następny pogoni Twojego pierwszego ![]()
Że Twój następny pogoni Twojego pierwszego
Aha, aha!
Ja jestem tak bardzo pokręcona, że mój ewentualny przyszły partner musiałby walczyć ze mną a nie moim eksem
Bardzo się przywiązuję do ludzi i raczej żaden nowy facet nie byłby w stanie wyperswadować mi przyjaźni do kogoś komu wiele zawdzięczam a zazdrość jest uczuciem jakiego szczerze NIENAWIDZĘ dlatego wszystkich ewentualnych zazdrośników i tych, którzy chcą chcą mi dobierać znajomych odsyłam najpóźniej po 3 randce ![]()
Nie miałam na myśli tego, że 8 lat to różnica, która powinna być zakazana, ludzie
Myślałam bardziej, że jak mieliście te "naście" lat, 18-20 i spotykaliście na swojej drodze osobę, np. 8 lat starszą... wtedy ta niewielka różnica jest dość widoczna, ale nieważne. Nie drążmy tego skoro wzbudza takie kontrowersje ![]()
a zazdrość jest uczuciem jakiego szczerze NIENAWIDZĘ dlatego wszystkich ewentualnych zazdrośników i tych, którzy chcą chcą mi dobierać znajomych odsyłam najpóźniej po 3 randce
Tak trzymaj. Nigdy nie rezygnuj ze swojej wolności. Żyj swoim życiem.
ja mam takie inne pytanie.....
Czy uważacie, że osoby, które rezygnują np. z seksu PRZEDmałżeńskiego ze względów religijnych, coś tracą? Sa w jakiś sposób uboższe?
ja mam takie inne pytanie.....
Czy uważacie, że osoby, które rezygnują np. z seksu PRZEDmałżeńskiego ze względów religijnych, coś tracą? Sa w jakiś sposób uboższe?
Są uboższe o doświadczenia i nigdy nie wiedzą czy ich partner zaspokoi. Nie mam nic do takich zasad, jak dla mnie to bardzo szlachetne, ale sama dziewictwa do ślubu zachowywać bym nie chciała ![]()
ale czy sądzisz/cie, że jest to taka naprawdę osobista decyzja na zasadzie "I tak nie mam ochoty na seks" czy raczej narzucona teoria duchownych ?
Nie miałam na myśli tego, że 8 lat to różnica, która powinna być zakazana, ludzie
Myślałam bardziej, że jak mieliście te "naście" lat, 18-20 i spotykaliście na swojej drodze osobę, np. 8 lat starszą... wtedy ta niewielka różnica jest dość widoczna, ale nieważne. Nie drążmy tego skoro wzbudza takie kontrowersje
Od bodaj 12 roku życia, jeśli spotykam się z facetem, to jest on ode mnie co najmniej 4 lata starszy xD Nigdy nie stanowiło to dla mnie problemu i nie dostrzegałam wielkich różnic. Może dlatego, że psychicznie i emocjonalnie byłam bardzo dojrzała. Moi rówieśnicy najczęściej mnie męczyli (i męczą) i generalnie przebywam w towarzystwie osób o jakąś dekadę starszych ode mnie. Mam po prostu z nimi lepszy kontakt.
No i mężczyzn w związku z tym też preferuję starszych. Dekada to dla mnie norma, ale powiedzmy, że górną granicą jest różnica 15 lat.
469 2012-09-03 22:53:24 Ostatnio edytowany przez grace_west (2012-09-03 22:54:08)
ale czy sądzisz/cie, że jest to taka naprawdę osobista decyzja na zasadzie "I tak nie mam ochoty na seks" czy raczej narzucona teoria duchownych ?
Dla jednych to narzucane zdanie duchownych, dla drugich indywidualny wybór - przynajmniej ja tak sądzę ![]()
Od bodaj 12 roku życia, jeśli spotykam się z facetem, to jest on ode mnie co najmniej 4 lata starszy xD Nigdy nie stanowiło to dla mnie problemu i nie dostrzegałam wielkich różnic. Może dlatego, że psychicznie i emocjonalnie byłam bardzo dojrzała. Moi rówieśnicy najczęściej mnie męczyli (i męczą) i generalnie przebywam w towarzystwie osób o jakąś dekadę starszych ode mnie. Mam po prostu z nimi lepszy kontakt.
Mnie również rówieśnicy męczą, ale nie skreślam ich, czasem też potrafią być dojrzali ![]()
Olinka napisał/a:Przy okazji nasunęło mi się takie pytanie - czy wraz z Waszym dojrzewaniem bardzo zmieniły się Wasze poglądy dotyczące seksu? To że człowiek staje się bardziej otwarty i chętniej eksperymentuje, to jest dosyć oczywiste, ale czy na przykład tematy, które wcześniej budziły kompletne niezrozumienie (jako przykład podam choćby fetysze, dewiacje czy odmienności) z czasem stały się po prostu częścią olbrzymiego zagadnienia jaka mieści się pod nazwą seks? I nawet jeśli sami nie macie takich skłonności, to czy akceptujecie je u innych, rozumiecie ich istotę i przestały Was dziwić? Czy może jednak jest coś, co wykracza już poza te ramy?
Hmm, chyba jeszcze nie mogę o sobie napisać, że jestem dojrzałą kobietą. W fizycznym sensie- na pewno, ale psychicznie człowiek dojrzewa całe życie i dochodzi do swoich własnych wniosków.
U mnie zrozumienia nigdy nie będzie dla dewiacji. Bo jak tu rozumieć osobę dojrzałą, która obiekty seksualne widzi w dzieciach lub zwierzętach? Albo jak zrozumieć seryjnego mordercę, który zabija po to, by ze swoją (już nieżywą ofiarą) odbyć stosunek seksualny? Takie zachowanie nie podchodzi pod zagadnienie seksu. To jest dewiacja, to jest choroba i to jest niepojęte. Takich ludzi trzeba zamykać (mam bardziej radykalne poglądy w tym przypadku, ale ich nie przytoczę). Uważam, że osoba, która raz zacznie zabijać, gwałcić po odbyciu kary w więzieniu wróci do tego. Takie jednostki powinno się eliminować, bo są niepotrzebne. I niech mi nikt nie mówi o resocjalizacji. W ciągu najbliższych dwóch lat mają wyjść na wolność trzej seryjni zabójcy, którzy najpierw gwałcili swoje ofiary, a potem zabijali. Jeden z nich gustował w chłopcach 10-12 letnich. To są ludzie, których ujęto i osądzono pod koniec PRL-u, i którzy mieli wyrok kary śmierci. Kara ta została zamieniona po 1990 roku na 25 lat pozbawienia wolności. Czy oni wyzbyli się swoich dewiacji w więzieniu? Na pewno nie.Akceptuję różne formy seksu pod warunkiem, że uprawiają je ludzie dojrzali, którzy nie krzywdzą w ten sposób nikogo. Może to być trójkąt, seks analny, transseksualizm, itd. Każda z tych form jest do zaakceptowania, o ile jest wynikiem relacji damsko- męskich, męsko- męskich, damsko- damskich. Są formy uprawiania miłości, które nie są dla mnie, ale jeżeli innym sprawiają przyjemność, proszę bardzo. Nie dziwi mnie to. Wszak na świecie jest 7 miliardów ludzi i każdy ma inne preferencje. Byleby te preferencje nie były skierowane w stronę dzieci.
A propos tego tematu przytoczę kawał- Tatry, hala, którą idą turyści i podziwiają widoki. Wtem z bacówki wybiega przerażona owca, a za nią wychodzi baca, który zapinając rozporek, powiedział- "Aj, zebyś ty jesce gotować umiała."
A wiedzieliście, że caryca Katarzyna uprawiała seks ze swoim...koniem?
Szkoda, że nikt nie podjął polemiki.
ja mam takie inne pytanie.....
Czy uważacie, że osoby, które rezygnują np. z seksu PRZEDmałżeńskiego ze względów religijnych, coś tracą? Sa w jakiś sposób uboższe?
Ubozsze...? Wypadaloby to zdefiniowac
Napewno omija je jakies doswiadczenie.
Ale z drugiej strony jesli swiadomie z tego doswiadczenia rezygnuja bo nie jest im potrzebne to mnie to nie interesuje
Doswiadczenie ktorego sie nie chce nie jest zadna strata dla tego kogo ono omija ![]()
Ale sama nie zrezygnowalam z seksu przedmalzenskiego. ![]()
472 2012-09-03 22:56:18 Ostatnio edytowany przez Vamp (2012-09-03 23:00:39)
ale czy sądzisz/cie, że jest to taka naprawdę osobista decyzja na zasadzie "I tak nie mam ochoty na seks" czy raczej narzucona teoria duchownych ?
Myślę, że jest to osobista decyzja, ale nie na zasadzie "nie mam ochoty na seks". Ochotę na seks mam, ale z właściwym mężczyzną. W tym rozumowaniu właściwy jest mąż. Piękne i szlachetne - sama tego kiedyś chciałam. Jak już jednak wcześniej pisałam, obawiałabym się tego, że mój małżonek mógłby mieć 5cm w zwidzie, być egoistycznym (=beznadziejnym) kochankiem lub mieć dziwne upodobania (pissing na przykład), których nie mogłabym zaakceptować. Seks po ślubie byłby dla mnie osobiście zbyt wielkim ryzykiem, więc dziękuję ![]()
EDIT:
Nie podjęłam polemiki, bo nie mam z czym polemizować, a o carycy słyszałam xD Znasz może jakąś ciekawą książkę na ten temat? Interesują mnie takie rzeczy ![]()
ale czy sądzisz/cie, że jest to taka naprawdę osobista decyzja na zasadzie "I tak nie mam ochoty na seks" czy raczej narzucona teoria duchownych ?
Narzucona przez duchownych, religię i rodziców. Jeżeli ktoś jest osobą, która sugeruje się zdaniem innych to nie jest to na pewno osobistą decyzją.
Chociaż podziwiam niektórych młodych ludzi, którzy świadomie podjęli taką decyzję.
Aczkolwiek, miałabym obawę, że po ślubie okazałoby się, że jednak w tej sferze nie dogadałabym się z moim mężem. Wtedy taki związek sypie się bardzo szybko.
Co do seksu ze starszymi...Podobają mi się dojrzali faceci, ale jest to na zasadzie, jak młodym chłopakom podobają się dojrzałe kobiety. Zresztą, ja się dobrze czuję w towarzystwie znajomych mojej mamy. Zupełnie inna rozmowa jest z nimi, niż z niektórymi moimi rówieśnikami. Ale ja znajomych dobieram sobie takich, z którymi mogę sobie porozmawiać nie tylko o dupie Marynie, choć o dupie fajnie się gada
.
A znacie związki, które posypały się, bo ludzie wierzący trzymali cnotę do slubu a potem się nie dogadali w tej sferze ?
475 2012-09-04 00:06:43 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2012-09-04 00:08:31)
Nie podjęłam polemiki, bo nie mam z czym polemizować, a o carycy słyszałam xD Znasz może jakąś ciekawą książkę na ten temat? Interesują mnie takie rzeczy
Ja raczej lubię oglądać filmy dokumentalne o historii. Również czasopismo "Mówią wieki" czasem przeglądam. Bardzo interesuje mnie temat II wojny światowej. I z tego zagadnienia mogę polecić książki.
Hmm, nie znam osobiście, ale wiem, że takie rzeczy się zdarzają.
A co uważacie na temat dzisiejszej antykoncepcji? Mam na myśli tabletki, spirale, czy też plastry. Chodzi o środki z hormonami. Kamila Skolimowska zmarła właśnie przez hormonalne środki antykoncepcyjne...Tzn. sama swego czasu brałam pigułki, ale zrezygnowałam, bo w moim przypadku nie jest to konieczne i stwierdziłam, że po co mam ingerować w organizm. Chociaż po urodzeniu dziecka nie wykluczam spirali.
ja mam takie inne pytanie.....
Czy uważacie, że osoby, które rezygnują np. z seksu PRZEDmałżeńskiego ze względów religijnych, coś tracą? Sa w jakiś sposób uboższe?
Tracą fragment swojej młodości, zabijają popęd, walczą ze sobą, przeciwko sobie w imię idelogii. To tak jakby z jakiś ideologicznych poglądów schowali się w piwnicy i nie mogli nigdy świata w ciągu dnia oglądać, bo jest zbyt kolorowy, nieprzyzwoicie kolorowy, dozwolone byłoby wyłącznie wychodzenie po zmroku. Ci ludzie ryzykują problemy małżeńskie, to jest totalny fałsz przysięgać komuś, że się będzie z nim całe życie a nie poznawszy go we wszystkich możliwych sferach życia. Jeśli dwoje młodych ludzi chodzi ze sobą, podobają się sobie, oboje mają ochotę się głaskać, mają ochotę na seks to viola! Niech działają. Pewnie będą to wspominać jako piękne chwile młodości.
Ja z żoną uprawiałem seks wakacyjny po jednej z pierwszych dyskotek jakie razem przeżyliśmy. Było super, choć wpadek wynikających z niedoświadczenia było niemało...
Swoim synom powiem im więcej seksu tym lepiej, byle czegoś nie popsuć (choroba, ciąża, uraz psychiczny).
A co uważacie na temat dzisiejszej antykoncepcji? Mam na myśli tabletki, spirale, czy też plastry. Chodzi o środki z hormonami. Kamila Skolimowska zmarła właśnie przez hormonalne środki antykoncepcyjne...Tzn. sama swego czasu brałam pigułki, ale zrezygnowałam, bo w moim przypadku nie jest to konieczne i stwierdziłam, że po co mam ingerować w organizm. Chociaż po urodzeniu dziecka nie wykluczam spirali.
Nie pakować w swój organizm chemii!
Spirala pewnie jest ok, ale my używamy gumek i tez jest ok.
Catwoman napisał/a:ja mam takie inne pytanie.....
Czy uważacie, że osoby, które rezygnują np. z seksu PRZEDmałżeńskiego ze względów religijnych, coś tracą? Sa w jakiś sposób uboższe?Tracą fragment swojej młodości, zabijają popęd, walczą ze sobą, przeciwko sobie w imię idelogii. To tak jakby z jakiś ideologicznych poglądów schowali się w piwnicy i nie mogli nigdy świata w ciągu dnia oglądać, bo jest zbyt kolorowy, nieprzyzwoicie kolorowy, dozwolone byłoby wyłącznie wychodzenie po zmroku. Ci ludzie ryzykują problemy małżeńskie, to jest totalny fałsz przysięgać komuś, że się będzie z nim całe życie a nie poznawszy go we wszystkich możliwych sferach życia. Jeśli dwoje młodych ludzi chodzi ze sobą, podobają się sobie, oboje mają ochotę się głaskać, mają ochotę na seks to viola! Niech działają. Pewnie będą to wspominać jako piękne chwile młodości.
Ja z żoną uprawiałem seks wakacyjny po jednej z pierwszych dyskotek jakie razem przeżyliśmy. Było super, choć wpadek wynikających z niedoświadczenia było niemało...
Swoim synom powiem im więcej seksu tym lepiej, byle czegoś nie popsuć (choroba, ciąża, uraz psychiczny).
Ciekawy pogląd i dobra argumentacja. Mam bardzo podobne zdanie w tej kwestii. Nie mam nic przeciwko dochowaniu "czystości" do ślubu ale wydaje mi się to przysłowiowe "kupowanie kota w worku". Sex jest zbyt ważnym aspektem życia aby Powiedzieć sobie - "jakoś to będzie". Może będzie a może nie będzie...
Ale zakazy i nakazy religijne mają to do siebie że ustalane setki czy tysiące lat temu nie przystaja do naszej rzeczywistości i po za fundamentalnymi ,typu- nie zabijaj ,nie kradnij ,nie krzywdź - zwyczajnie często się zdewaluowały. Mamy już inny światopogląd.
Emancypacja kobiet, równouprawnienie zniesienie i potępienie niewolnictwa i potępienie rasizmu - wszystko to pokazuje jak bardzo zmieniły się zwyczaje i zmienił się świat od czasu kiedy te biblijne zasady były spisywane.
Ale zakazy i nakazy religijne mają to do siebie że ustalane setki czy tysiące lat temu nie przystaja do naszej rzeczywistości i po za fundamentalnymi ,typu- nie zabijaj ,nie kradnij ,nie krzywdź - zwyczajnie często się zdewaluowały. Mamy już inny światopogląd.
Emancypacja kobiet, równouprawnienie zniesienie i potępienie niewolnictwa i potępienie rasizmu - wszystko to pokazuje jak bardzo zmieniły się zwyczaje i zmienił się świat od czasu kiedy te biblijne zasady były spisywane.
Wydaje mi się, że niewolnictwo i rasizm zawsze były potępiane w Biblii.
480 2012-09-04 09:16:04 Ostatnio edytowany przez karolcia_38 (2012-09-04 09:32:34)
sam22
"Czyli jeśli jesteś na stałe z jakimś mężczyzną, to on może zaspokoić swoje potrzeby seksualne z inną kobietą i nie masz nic przeciwko? Wolałabyś o tym wiedzieć, czy nie wiedzieć? Dlaczego to jest tak wielka tragedia życiowa, jak jest szczęśliwe małżeństwo, a jedno z małżonków pod wpływem samego popędu pójdzie z kimś na jedną noc do łóżka...? Gdyby moja żona tak zrobiła, a nie miało to wpływu na mnie (choroba, odwrócenie się jej ode mnie, nie wiedziałbym o tym, wciąż maksymalny poziom zaufania), to nie robiłbym tragedii."
już odpowiadam. tak jestem na stałe z mężczyzną. taki i nie jeśli chodzi o zaspokajanie jego potrzeb seksualnych z inna kobietą. my jesteśmy trochę inni niż standardowi partnerzy bynajmniej tak jak tu czytam. jesteśmy bardzo otwarci na trudne tematy co nie znaczy że namiętnie siebie zdradzamy czy latamy i szukamy okazji do seksu. nasza otwartość dotyczny rozmów na trudne czasem bolesne tematy bo staramy się nie koloryzować rzeczywistości i mamy dość dużą tolerancję na naszą odmienność potrzeb. oczywiście nie było tak od początku to ewaluowało a punktem kulminacyjnym było odkrycie przeze mnie dlaczego mój partner nie ma na mnie aż takiej ochoty jakbym sobie tego życzyła. wystarczy poczytać mój wątek tam to opisałam. do rzeczy. w zwiazku z ujawnieniem owej "prawdy" początkowo moją reakcją można by zasilić w prąd małą elektrownię. po uspokojeniu się (kilka dni) nagle zaczeło do mnie docierać dlaczego tak impulsywnie zareagowałam. i wcale nie chodziło o to że kręci go sex telefon ale o to że poczułam się odrzucona. ja potrafię zrozumieć pewne "inne" potrzeby i to że czasem ktoś chciałby je spełnić i w sumie i w zasadzie nie wpływa to znacząco na związek a jeśli wpływa to tak naprawdę zaspokojony partner chętniej dzieli się sobą niż zaszczuty sfrustrowany. (nie piszę tu o notorycznych zdradach!) mój partner należy do tego pokroju mężczyzn którzy uważają że sex kobiety z kobietą to NIE JEST ZDRADA. i stąd on wie i mam oficjalne przyzwolenie na zaspokajanie swoich potrzeb z kobietą. natomiast z mojej strony mój partner ma zielone światło na to że od czasu do czasu powzdycha sobie ze swoją koleżanką. ja wiem że na pierwszy rzut oka wygląda to na jakąś paranoje ale my naprawdę przegadaliśmy kilkadziesiąt dni świadomi swoich słabości ograniczeń pragnień. główną zasadą jest to aby w żaden sposób nasze działania nie odsuwały nas od siebie a wręcz odwrotnie mają nas bardziej przyciągać i tak też się dzieje. tyle tylko że my jesteśmy cholernie skoncentrowani na tym by tego nie spieprzyć i to się dzieje każdego dnia. poza tym żadnych kłamst w i lawirowań. nie inwigilujemy się ale też nie robimy z tego chorych sytuacji. ja wiem o wielu rzeczach mój partner też.
"Chciałem o tym porozmawiać w innym wątku i kobiety uznały, że szukam usprawiedliwienia dla zdrady. Można ufać drugiemu człowiekowi bezgranicznie. Ja tak robię w domu, w pracy. Bez takiego zaufania musiałbym kontrolować, a wolę nie kontrolować, tylko zaufać. Natomiast nie można się poświęcić dla drugiego człowieka bezgranicznie, bo to obciąża zarówno jego jak i tego co się poświęca"
nie można ufać BEZGRANICZNIE. nie można wyłączyć granic bez względu jakiego aspektu życia one dotyczą. to jest niezwylke niebezpieczne i z reguły kończy się tragedią. tak kontrolować musiasz ale jedynie siebie i swoje życie jeśli wydaje ci się że jesteś w stanie kontrolować kogoś w 100% zmień to podejście bo będziesz cierpiał. wogóle człowiek nie powinien się poświęcać. poświęcenie w człowieku uruchamia meczanizm "nagrody i roszczeń". poświęciłem/łam się a teraz ty. ba poświęcenie jest narzędziem manipulacji. ludzie o psychice ofiary często poświęcenia używają do wzmocnienia swojej roli. to jest pewien schemat i mogłabym o tym dużo.
"Hahaha! Cudownie, że ktoś się taki trafił na forum i do tego kobieta. Nie jesteś gorsza, jesteś super! Jeśli chciałabyś się zdołować to zapytaj na innych wątkach -- dowiesz się, że jesteś słaba bo nie panujesz nad swoim popędem. Z mojego punktu widzenia opanowanie popędu to zerowy problem, ale chyba większe szczęście w życiu czują osoby, które tego nie muszą robić"
ja NIE PANUJE nad swoim popędem i nie opanuję go. ja panuję nad moimi zachowaniami. nie da się ZAPANOWAĆ nad własną biologią chyba że długo i namiętnie będziemy się do tego przygotowywać ćwiczyć itp. ja akurat wierzę w wielką moc naszego mózgu. ludzie którzy są pogodzeni ze swoim ciałem z jego sygnałami którzy podążają za nim (nie bezmyślnie) cieszą się z niego przeżywają całą sobą przyjemność śmiem zaryzykować teorię że są bardziej szczęśliwi. seks jest ogromna siłą pierwotną atawistyczną i jak my będziemy nim zarządzać zależy tylko i wyłącznie od nas czy sprawi nam on mnóstwo przyjemności czy będzie powodem wstydu bólu wielu rozczarowań.
"Co do "rozwiązłości": jeśli dziewczyna robi loda na dyskotece aby pochwalić się to jest głupie, bo sensem robienia loda jest przyjemność; jeśli robi loda, bo lubi to robić, to jest ok!"
no własnie tu chodzi o samoświadomość akceptację i motywację. niedojrzały człowiek tak też będzie traktował swoje ciało i taka też będzie jego motywacja do określonych działań. ja wcale nie jestem inna znaczy się nie byłam. co prawda fakt nie robiłam takich rzeczy w sensie ze gdzies tam w toalecie na dyskotece itp ale robiłam inne może nawet na równi nieprzyzwoite. czy żałuję kurde nie. mało co mnie już dziwi mało co zaskakuje. niemniej teraz patrzac na przeszłość widzę że sugerowałam się stereotypami. moja przychika moje ciało miało pragnienia ale mój mózg moralność blokowało mnie skutecznie by za tym podążać. efekt masa poczucia winy stresu urąganie sobie dewaluacja swojego ciała wartości. koszmar. a teraz po tych latach bicia siebie po głowie za to kim i jaka jestem powiedziałm do cholery. stop! teraz ja! mać! i świat się kręci:-)
481 2012-09-04 10:25:40 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-09-04 10:26:07)
przemo77 pozwól, że się przyczepię: w Biblii jest również dekalog, a on nie stracił na znaczeniu przez wiele lat, więc trudno mówić, że coś, co było hoho czasu temu, dzis absolutnie nie ma znaczenia.NATOMIAST jeśli chodzi o pewne przepisy wystepujące w Biblii, to oczywiście straciły na znaczeniu, ponieważ większość z nich była jedynie symbolami mówiącymi o nadejściu Mesjasza, jak np. pieczenie 12 chlebów, czy układ świątyni (która, pomimo iż wraz ze śmiercią Jezusa, została zburzona poprzez trzęsienie ziemi a zasłona rozdarła się na pół na znak, że to już minęło i nie obowiązuje, ze się wypełniło proroctwo, nadal jest w wielu kościołach katolickich w takiej formie) czy zabijanie zwierząt..... i teraz pytanie: do czego przyłatać "czystość przedmałżeńską" (o której de facto w Biblii nie ma nawet w kontekście, jest jedynie o kobietach lekkich obyczajów) ?
Jaga Baba07 Co do antykoncepcji: nie tylko Kamila Skolimowska, ale ja znam i osobiście, i widziałam wiele "ofiar" pigułek; od tych śmiertelnych (młode dziewczyny, w wieku 18-22) po te, które okupują pęczkami oddziały szpitalne- mam znajomą pielęgniarkę, więc wiem o tym. Te z kolei wylądowały z powodu zakrzepicy ,zatoru itd., też to są kobiety, które nie przekroczyły 30 r.ż. !
Ja też jestem za tym by nie ingerować sztucznie w swój organizm. Ja latami z parterem używałam gumek, teraz mam dodatkowo Pearly -komputer cyklu. Skuteczny w 99,3 % a w żaden sposób nie dziala na zdrowie.
Więc gdy mam wg niego "zielone światło" to bez gumki, a jak "czerwone" to z gumką i jest O.K. ![]()
ALE o dziwo....wiedza o antykoncepcji wśród ludzi jest nadal zatrważająca. I to dorosłych osób.
i teraz pytanie: do czego przyłatać "czystość przedmałżeńską"
Do matki Jezusa...niestety, co jest czystą symboliką. To po pierwsze. Po drugie wiele z tych nakazów i zakazów (jak choćby post) mają podłoże....biologiczne. Post stanowił również okres ochronny dla zwierząt. Wstrzemięźliwość i wierność miała również na celu zabezpieczenie przed rozprzestrzenianiem się chorób. Po trzecie, w czasach Chrystusa (i późniejszych również), kobiety wydawano za mąż, kiedy tylko mogły mieć już dzieci (a więc jak tylko zaczynały miesiączkować), a często i wcześniej. Więc pretekst "czystości" i "wiecznego potępienia" miał również ustrzec przed zbyt młodą inicjacją seksualną na dobra sprawę dzieci.
Nigdy nie było przykazania "nie zabijaj". W oryginale było "nie morduj". To tak na marginesie.
A co ma Matka Jezusa do czystości? OK: poczeła Jezusa nie za sprawą plemnika swego męża, ale tylko dlatego, iż miał być to znak, że Jezus nie jest w 100% człowiekiem, że ma pierwiastek boski.
Sama Maria nie pozostała na całe życie dziewicą ale jak mówi 1. rozdział ewangelii Mateusza wiersz 24: "I nie obcował z nią (Józef) dopóki nie poczęła syna".
A co ma Matka Jezusa do czystości?
Maryja była dziewicą, więc i inne kobiety, chcąc być "czyste" i "błogosławione" powinny ową czystość zachować. Taka pokrętna trochę symbolika. Wystarczy sobie poczytać np św. Augustyna i jego nauki co do kobiety i mężczyzny.....
485 2012-09-04 11:11:26 Ostatnio edytowany przez Przemo77 (2012-09-04 11:25:49)
Catwoman- bardzo dobrze wytłumaczył to Yoghurt a Ty mylisz symbolike z kontekstem (z początkami kościoła). Powstawał właśnie w czasach niewolnictwa ,rasizmu, szowinizmu wszechogarniającego patriarchatu. Innowiercy byli wyrzynani albo siłą nawracani. Na początku to wyznawcy nowej wiary (chrześcijaństwa) byli rzucani lwom na porzarcie ale bardzo szybko kościół przejoł te metody i z wielką wytrwałością stosował przez ponad tysiąc lat. Inkwizycja ,palenie na stosach ,"Młot na czarownice".
Sex też był traktowany jako władza mężczyzn nad kobietami. Kościół nie tylko nie walczył z tym ale jeszcze to utrwalał.
Kobiety były poddanymi mężczyzn -od małej dziewczynki pod władzą ojca do dorosłej kobiety pod władzą męża.
I prosze nie przypisuj mi słów których nie napisałem : "... dziś absolutnie nie ma znaczenia... - gdzie urzyłem tych słów względem zasad dekalogu? Twoja zbyt daleko idąca nadinterpretacja.
"Wystarczy sobie poczytać np św. Augustyna i jego nauki co do kobiety i mężczyzny...." -no dobra, ale kogo w tak ważnej kwestii obchodzą nauki tej szowinistycznej świni jaką był Augustyn?
Jeśli ktoś wiąże faktycznie "czystość" z naukami Biblii to.... no średnio to wychodzi.
no dobra, ale kogo w tak ważnej kwestii obchodzą nauki tej szowinistycznej świni jaką był Augustyn?
Na dobra sprawę, był jednym z twórców Kościoła, więc sama sobie odpowiedz na to pytanie....
Jeśli ktoś wiąże faktycznie "czystość" z naukami Biblii to.... no średnio to wychodzi.
Problem z Biblią jest taki, że wszystko co tam jest to jest jedna wielka zgadywanka pod tytułem "co autor miał na myśli". Oryginalnie ewangelii było jak pamiętam 13. Czemu wybrano te, a nie inne? Czy naprawdę zachowano je w oryginale, czy podobnie jak te niepasujące ewangelie, wywalono też fragmenty, które nie pasowały do wizji twórców Kościoła? Błędy tłumaczeń już przemilczę, bo to też temat na osobną dyskusję....
Dobra poddaję się. Jesli chodzi o te wszystkie zalecenia i przepisy to z kolei można by się zastanawiać w nieskończoność, które odnosiły sie do tamtych ludzi i ich kultury, a które mają wartość jeszcze dziś.
No ale gdy zaczęliśmy wiązać "czystość" przedmałżeńską z powodów religijnych z Marią to i tak średnio. Ale OK: w końcu do wszystkiego można dorobić ideologię, można wszystko sobie wytłumaczyć.
Yoghurt- bardzo celna riposta. Trudno z tym polemizować.
A czy kiedykolwiek mieliście wyrzuty sumienia z powodów religijnych , po seksie?
Nie, nie miałem wyrzutów sumienia z tego powodu.
Miałem z innych powodów...
Jest, jest, jest ,jest
!!!
Urodziła się trochę ponad godzine temu ![]()
Zdrowa i piękna (54cm i 3,1kg)
Mamusia też ma się dobrze
Jestem przeszczęśliwy
Sorry za prywate ale nie mogłem sie powstrzymać
w takiej chwili ![]()
GRATULACJE przemo77 !!
Życzę Wam szczęścia i dużo zdrowia ![]()
GRATULACJE przemo77 !!
Życzę Wam szczęścia i dużo zdrowia
Dzięki Cat ![]()
To juz nasze trzecie ale dopiero pierwsza dziewczynka więc dopiero teraz czuje sie spełnionym facetem ![]()
Jest, jest, jest ,jest
!!!
Urodziła się trochę ponad godzine temu
Zdrowa i piękna (54cm i 3,1kg)![]()
Mamusia też ma się dobrze![]()
Jestem przeszczęśliwy![]()
Sorry za prywate ale nie mogłem sie powstrzymać
w takiej chwili
Gratulacje ![]()
Jest, jest, jest ,jest
!!!
Urodziła się trochę ponad godzine temu
Zdrowa i piękna (54cm i 3,1kg)![]()
Mamusia też ma się dobrze![]()
Jestem przeszczęśliwy
I moje graty dla taty! ![]()
Dzięki Vamp. Choć od Ciebie sie tego nie spodziewałem ![]()
sex kobiety z kobietą to NIE JEST ZDRADA.... może powzdychać z koleżanką... nasze działania nie odsuwały nas od siebie ...
Ok! Zupełnie Was rozumiem. Ale zdrady nie dopuszczasz, prawda? Nie może mąż wejść penisem w koleżankę, bo to by Wam zaszkodziło. Nie musisz odpowiadać, bo cokolwiek powiesz, to i tak nie będę dalej dyskutował -- to tylko Wasze podejście.
nie można ufać BEZGRANICZNIE. nie można wyłączyć granic bez względu jakiego aspektu życia one dotyczą. to jest niezwylke niebezpieczne i z reguły kończy się tragedią....
Może o jakimś innym zaufaniu rozmawiamy. Ufam bezgranicznie żonie, bratu... nie ma problemu.
wogóle człowiek nie powinien się poświęcać.
Człowiek musi tak postępować, aby w wyniku jego działań powstawało szczęście. Jeśli ktoś się poświęca, to wprawdzie daje komuś szczęście (wampirowi na przykład), ale sam na tym traci. Skoro jego działania nie powodują wzrostu szczęścia u wszystkich, którzy tym działaniem zostali dotknięci, to jego działanie jest niemoralne. Dlatego poświęcenie nie jest moralne.
W tym kontekście można zapytać o zdradę. Mąż przespał się z koleżanką, oboje są zadowoleni. Wraca do żony, są szczęśliwi. I wszystko jest dobrze do momentu, gdy sprawa wyszła na jaw. Wtedy jest wiele nieszczęśliwych osób. Czyżby zdrada była moralna tylko wtedy gdy nie wyjdzie na jaw? To jakiś paradoks się robi chyba... Nie znam tutaj odpowiedzi.
Dlatego poświęcenie nie jest moralne.
Wychodzisz z założenia, że osoba poświęcająca się robi to wbrew sobie. A co jeśli ona również czerpie z tego przyjemność, hę?
W tym kontekście można zapytać o zdradę. Mąż przespał się z koleżanką, oboje są zadowoleni. Wraca do żony, są szczęśliwi. I wszystko jest dobrze do momentu, gdy sprawa wyszła na jaw. Wtedy jest wiele nieszczęśliwych osób. Czyżby zdrada była moralna tylko wtedy gdy nie wyjdzie na jaw? To jakiś paradoks się robi chyba... Nie znam tutaj odpowiedzi.
Zdrada już ze swojej definicji jest zła i moralnie naganna. Pytanie tylko kto co rozumie poprzez zdradę. Czy bezemocjonalny akt cielesny można uznać za zdradę? W większości wypadków - tak. Ale nie zawsze tak jest i są pary, które takie zachowania dopuszczają.
Sam22- dobry tekst a szczególnie fragment ze zdradą bardzo ciekawy punkt widzenia na pojęcie moralności.
Kiedyś słyszałem taką sentencje ( nie wiem czy to dobre słowo) Kultura wymaga aby nie dłubać w nosie w przedziale pełnym ludzi ale kulturalnym jest tylko ten kto nie dłubie w nosie nawet będąc samemu w przedziale.
To takie porównanie trochę "od czapy" ale sens można wyłapać.
Czy zasady sie zmieniają kiedy nikt nie widzi i nie wie co robimy???
Uważam, że nie. Bo morderstwo, które nigdy nie zostanie odkryte nadal jest morderstwem: działaniem na szkodę innego człowieka.
w Biblii jest również dekalog, a on nie stracił na znaczeniu przez wiele lat, więc trudno mówić, że coś, co było hoho czasu temu, dzis absolutnie nie ma znaczenia
A jeśli obca cywilizacja prowadziła eksperyment polegający na testowaniu maszyny, która z glonów i światła produkowała pokarm i potrzebowali kupę ludzi wodzić po pustyni w tym celu? Oto link:
http://www.paranormalne.pl/topic/6410-maszyna-do-produkcji-manny/
Bóg dał ludziom wolną wolę. Bóg w starym testamencie nie daje wolnej woli.
Bóg nie chce, aby ludzie modlili się do posągów. A co jeśli ktoś zły zmianipulował treść przykazań? Na przykład wykreślił coś i potem aby liczba się zgadzała powtórzył "ani żadnej rzeczy, która jego jest", choć przecież to powtórzenie "Nie kradnij"?
Osobiście jestem za tym by poznać tego Boga-wtedy będzie mniejszy problem ze zrozumieniem reszty:) Jeśli już mowa o Jego woli wobec naszego , indywidualnego życia.
504 2012-09-04 13:38:49 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-09-04 13:46:10)
Jeśli osoba czerpie przyjemność z poświęcenia, to już to nie jest poświęcenie moim zdaniem, bo nic się nie traci. Wszyscy zyskują szczęście. Tak rozumiem poświęcenie -- wyrzeczenie się części swojego szczęścia. Poświęcenie to moim zdaniem zgodzenie się na swoje nieszczęście w zamian za czyjeś szczęście.
Na przykład jak matka zostaje w domu i zajmuje się dziećmi z jej własnego wyboru, to nie jest to poświęcenie -- to wybranie pewnej drogi życia. Matka traci szansę na karierę, ale nie traci szczęścia. Jak chodzę do pracy to nie poświęcam się, bo generuję szczęście dla siebie, rodziny, klientów. Fakt -- nie mogę w tym czasie byczyć się na plaży... ale nie czuję się z tego powodu nieszczęśliwy.
Morderstwo nie jest moralne, bo odbiera wolną wole ofiary. Morderstwo zabiera szczęście ofierze.
Dłubanie w nosie jest niemoralne jeśli przedział jest pełen ludzi, bo ktoś mógłby poczuć się zniesmaczony. Wygeneruje to negatywne uczucia w tej osobie, jej poziom szczęścia się obniży, czyli wygenerowaliśmy nieszczęście. Jeśli przedział jest pusty to wtedy nie ma problemu. Jeśli wszyscy uwielbiają patrzeć jak ktoś dłubie w nosie to można dłubać.
Jest takie prawo -- jakiekolwiek uczucia wygenerowałeś w drugiej osobie, to takie same uczucia będziesz musiał przeżyć. To jest prawo karmy. Uczynki są dobre jeśli u wszystkich podnosza poziom szczęścia. Dlatego czasem lepiej po kryjomu pomagać niż oficjalnie, bo jeśli ktoś poczuje zawiść lub złość, to może obrócić dobry uczynek w zły. Niestety nauka nie bada losów ludzi, praw moralnych, musimy sami obserwować losy ludzi... co kto zrobił parę lat temu i jakie ma teraz konsekwencje.
Opowieść o życiu (informacja o działaniu karmy, czyli konsekwencjach wyborów własnych)
Autor: człowiek z planety Ziemia - Nikt
http://magnokraft.ufonauci.cba.pl/Opowiesc_o_ZYCIU.html
Gdy dojdziemy z tą filozofią do zdrady to nie ma prostych odpowiedzi. To chyba się rozgrywa pomiędzy małżonkami... kiedy kto będzie czuł się szczęśliwy lub nieszczęśliwy. O tym czym jest miłość i jak ma się ona do seksu też niewiele wiemy.
Osobiście jestem za tym by poznać tego Boga-wtedy będzie mniejszy problem ze zrozumieniem reszty:) Jeśli już mowa o Jego woli wobec naszego , indywidualnego życia.
Uważam, że Bóg stworzył cały świat i prawa nim rządzące. Te prawa realizują system nagród i kar na zasadzie karmy. Każdy jest kowalem swojego losu, a Bóg bezpośrednio nie karze ani nie nagradza. Dusza jest nieśmiertelna, po śmierci może być kolejne życie -- z całym rachunkiem z poprzedniego życia. Może za 1000 lat będzie więcej wiadomo... to niby tylko filozofia życia... nie ma twardych dowodów... każdy wierzy w co chce.
Jeśli osoba czerpie przyjemność z poświęcenia, to już to nie jest poświęcenie moim zdaniem, bo nic się nie traci. Wszyscy zyskują szczęście. Tak rozumiem poświęcenie -- wyrzeczenie się części swojego szczęścia. Poświęcenie to moim zdaniem zgodzenie się na swoje nieszczęście w zamian za czyjeś szczęście.
Wszystko fajnie, cacy wręcz. I bym się zgodził, gdyby nie jedno ale. Nie mówimy tutaj o poświęceniu się dla kompletnie obcej osoby, ale tej jednej, jedynej ukochanej. Odejmujesz sobie, aby dać jej. Ale widok jej szczęścia również i ciebie napawa szczęściem. Takie sprzężenie zwrotne. Uśmiech rodzi uśmiech.
Kradzież jest kradzieżą niezależnie od tego, czy zostanie wykryta czy nie. Podobnie zdrada. Zawsze nią będzie niezależnie od tego czy się wyda, czy nie. Osoba zdradzająca nie będzie ufać tej drugiej osobie w związku, tak jak ufała przed zdradą, bo sama stanie się osobą podejrzliwą. Szkoda się zawsze dokona - choćby w osobie zdradzającego. W jego podejściu do drugiej osoby, w kłamstwie, w obłudzie.
sam22 napisał/a:Jeśli osoba czerpie przyjemność z poświęcenia, to już to nie jest poświęcenie moim zdaniem, bo nic się nie traci. Wszyscy zyskują szczęście. Tak rozumiem poświęcenie -- wyrzeczenie się części swojego szczęścia. Poświęcenie to moim zdaniem zgodzenie się na swoje nieszczęście w zamian za czyjeś szczęście.
Wszystko fajnie, cacy wręcz. I bym się zgodził, gdyby nie jedno ale. Nie mówimy tutaj o poświęceniu się dla kompletnie obcej osoby, ale tej jednej, jedynej ukochanej. Odejmujesz sobie, aby dać jej. Ale widok jej szczęścia również i ciebie napawa szczęściem. Takie sprzężenie zwrotne. Uśmiech rodzi uśmiech.
To zależy. Można poświęcać się dla kogoś i generować przy tym radość zarówno swoją, jak i drugiej osoby, ale można się poświęcać i generować jednostronne szczęście. Przykład? Nasz partner nie chce, żebyśmy szli na imprezę, więc nie idziemy, nie chcemy sprawiać tej osobie bólu, a przy tym rozpętać "wojny". Czujemy się szczęśliwi? No chyba nie, bo poświęcamy swój wolny czas, który mieliśmy ochotę spędzić ze znajomymi. Ja to tak rozumiem. I wtedy już nie generujemy szczęścia dla siebie.
Czemu tak uważasz? Skoro policzyłaś wszystko "+" i "-" pójścia na imprezę i zdecydowałaś się nie isc, to czemu uważasz to za złą decyzję skoro więcej było "+" za tym, aby jednak nie iść?
Ja bym nie poszła dla świętego spokoju, to nie oznacza, że mnie coś takiego uszczęśliwi.
Jest, jest, jest ,jest
!!!
Urodziła się trochę ponad godzine temu
Zdrowa i piękna (54cm i 3,1kg)![]()
Mamusia też ma się dobrze![]()
Jestem przeszczęśliwy![]()
Sorry za prywate ale nie mogłem sie powstrzymać
w takiej chwili
Gratulacje, niech rośnie zdrowo duma taty i mamy
. Oj, coś mi się wydaje, że to będzie oczko tatusia
. A mamie życzę powrotu do formy
.
Przemo gratulacje.
Szczescia i mocnych nerwow. Beda ci potrzebne ![]()
Przemo gratulacje.
![]()
Szczescia i mocnych nerwow. Beda ci potrzebne
Ma już 2 dzieci, albo nerwy są już całkowicie zerwane, ale wyćwiczone ![]()
WŁAŚNIE! Gratulację, Przemo! ![]()
Jest, jest, jest ,jest
!!!
Urodziła się trochę ponad godzine temu
Zdrowa i piękna (54cm i 3,1kg)![]()
Mamusia też ma się dobrze![]()
Jestem przeszczęśliwy![]()
Sorry za prywate ale nie mogłem sie powstrzymać
w takiej chwili
Spokojnie, taka spontaniczność jest w cenie
.
G r a t u l u j ę szczęśliwym rodzicom, a maleństwo niech rośnie Wam na pociechę
.
Przy gotowaniu obiadu słuchałam radia. Podali informację, że pełnomocnik rządu ds. równego traktowania kobiet chciałaby, żeby Polska podpisała konwencję na temat kobiet, które są ofiarami przemocy. Konwencja pozwalałaby m. in. na to, ażeby infolinie dla maltretowanych kobiet działały całą dobę. Konwencji przeciwny jest minister sprawiedliwości, a episkopat wydał oświadczenie, że ta konwencja godzi w naturalnie biologiczne różnice między kobietami i mężczyznami. Jak to usłyszałam, to aż mi chochla z ręki wypadła.
Żyjemy niby w XXI wieku, ale nasz episkopat tkwi dalej w czasach średniowiecza.
Sorry, że tutaj o tym piszę, ale jest to dla mnie szok.
Ja bym powiedziała...... Żyjemy niby w XXI wieku, a episkopat nadal się wpier....a do zycia publicznego!
Przy gotowaniu obiadu słuchałam radia. Podali informację, że pełnomocnik rządu ds. równego traktowania kobiet chciałaby, żeby Polska podpisała konwencję na temat kobiet, które są ofiarami przemocy. Konwencja pozwalałaby m. in. na to, ażeby infolinie dla maltretowanych kobiet działały całą dobę. Konwencji przeciwny jest minister sprawiedliwości, a episkopat wydał oświadczenie, że ta konwencja godzi w naturalnie biologiczne różnice między kobietami i mężczyznami. Jak to usłyszałam, to aż mi chochla z ręki wypadła.
Żyjemy niby w XXI wieku, ale nasz episkopat tkwi dalej w czasach średniowiecza.
Sorry, że tutaj o tym piszę, ale jest to dla mnie szok.
Mnie to szokuje i już sama nie wiem, co się z tym naszym państwem dzieje, naprawdę : O
Co? KK rządzi.
Ja bym powiedziała...... Żyjemy niby w XXI wieku, a episkopat nadal się wpier....a do zycia publicznego!
Oj tak. Odkąd żyjemy w kapitalizmie episkopat stał się wyrocznią dla naszych polityków. Tak samo drażni mnie temat in vitro. Nosz kurczę, jest niż demograficzny, a oni debatują nad tym, czy zygota to człowiek. I jeszcze chcą wsadzać lekarzy, którzy wykonują zapłodnienie in vitro za kraty. Paranoja. Od trzeciego miesiąca zarodek staje się człowiekiem.
Naprawdę młode pokolenie powinno wyprzeć tych starych zgredów z sejmu, bo cofniemy się w czasie. Jeszcze kobietom cofną prawo wyborcze.
Ta, to jeszcze nic. Ja z kolei czytałam, że KK wpływa na PiS by ten zakazał w Polsce sprzedaży pigułki "po", czyli antykoncepcji awaryjnej.
Ta, to jeszcze nic. Ja z kolei czytałam, że KK wpływa na PiS by ten zakazał w Polsce sprzedaży pigułki "po", czyli antykoncepcji awaryjnej.
Naprawdę popieram partie lewicowe, które chcą rozdzielić państwo od kościoła.
Jeżeli kogoś obrażę, to przepraszam, ale głównie wschodnie regiony Polski są za Kaczorem i raczej są marne szanse, aby PiS wyeliminować. Mam rodzinę na Podlasiu i wiem, jaka tam jest mentalność.
Jak odwiedziłam ich z moim chłopakiem, to spaliśmy w osobnych pokojach (tam nie ma mowy o tym, żeby nawet narzeczeni spali razem, musi być ślub). I moja ciocia, która wstaje zwykle ok. 5 rano codziennie wchodziła do pokoju mojego chłopaka niby sprawdzić, czy ma otwarte okno. Ale wiadomo było, o co chodzi
. Pilnowali mojej "cnoty".