Ja rozumiem, że facetom potrzebne jest czasem męskie towarzystwo tak jak babom babskie.
Mnie nie przeszkadza to, że ktoś opowiada o swych łóżkowych frustracjach czy narzeka na partnera O ILE to samo mówi samemu zainteresowanemu.
nie wyciągną ze mnie tego co chcesz przeczytać.
Niekoniecznie muszę to czytać, aż tak mnie to nie interesuje ![]()
Co prawda szkoda, bo byłoby to świetne uzupełnienie tego wątku ale cóż ![]()
Ja rozumiem, że facetom potrzebne jest czasem męskie towarzystwo tak jak babom babskie.
Mnie nie przeszkadza to, że ktoś opowiada o swych łóżkowych frustracjach czy narzeka na partnera O ILE to samo mówi samemu zainteresowanemu.
Catwoman- to nie działa w ten sposób. Czasami zbytnia szczerość w związku może więcej zepsuć niż naprawić. Wiem co mówie.
Szczerośc tak ,ale nie do przesady. Można kogoś urazić,dotknąć.
Relacja z kolegami jest inna- tu nikt nikogo nie ocenia( przynajmniej u nas tak to czuje) ,to wolna wymiana zdań o naszych paniach, o naszych doświadczeniach o naszych wzlotach i upadkach. Z naszej perspektywy, bez owijania w bawełne( i nie chodzi tylko o język) .
Vamp - cipka jak już nie raz mówiłem ma dla mnie konotacje bardzi pozytywne więc co chcesz zdziałać nazywając mnie cipką?
to prawie jak komplement. Jeśli dla Ciebie cipka jest słowem wulgarnym czy nacechowanym negatywnie to już twój problem co nosisz w majtkach... O ile nosisz majtki ![]()
Co prawda szkoda, bo byłoby to świetne uzupełnienie tego wątku ale cóż
Problem w tym że czasami może mówimy za dużo. Nie wiem do końca z czego to wynika. Znamy sie na tyle dobrze że potrafimy wyczuc kiedy ktos bajeruja a kiedy mówi prawdę. Czasami też zalatuje stereotypem ale kilku z nas potrafi trzymać poziom dyskusji ( czasem broniąc kobiet a innym razem...)
Jak to ładnie kiedyś ujoł Fox Mulder w Archiwum X - Prawda leży daleko
U nas jest wiele prawd. Każdy ma jakąś swoją.
Nasunęło mi się inne pytanie - komu i w jakich okolicznościach zdradziliście szczegóły waszego pierwszego razu? I czy żałowaliście potem tego że powiedzieliście lub nie o tym?
137 2012-08-26 22:37:00 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2012-08-26 22:38:59)
Najlepszej przyjaciółce, czyli mojej mamie. Leżałyśmy razem w łóżku, popijałyśmy winko i tak jakoś się Jej zwierzyłam. A że nie było to zbyt miłe doświadczenie w moim życiu, to mnie pocieszyła. Zresztą, z mamą się gada o seksie, jak z nikim innym. Doświadczona- to i doradzi w tych sprawach. W późniejszym czasie mojemu partnerowi, ale bez szczegółów. Nie żałuję.
Nasunęło mi się inne pytanie - komu i w jakich okolicznościach zdradziliście szczegóły waszego pierwszego razu? I czy żałowaliście potem tego że powiedzieliście lub nie o tym?
Powiedziałam siostrze i swojej przyjaciółce...bardzo żałuję bo okazało się, że dyskrecja nie jest jej mocną stroną. Po tygodniu wszyscy znajomi już wiedzieli, że "to" ma za sobą... i co gorsza z kim
![]()
Nie popełniłabym tego samego błędu, dostałam nauczkę, że moja przyjaciółka nie jest osobą godną zaufania w takich kwestiach.
Nasunęło mi się inne pytanie - komu i w jakich okolicznościach zdradziliście szczegóły waszego pierwszego razu? I czy żałowaliście potem tego że powiedzieliście lub nie o tym?
No ja też powiedziałam mojej ówczesnej "przyjaciółce" jeszcze z czasów podstawówki, ale też okazało się, że wygadała
Teraz wie o tym oczywiście więcej osób (co najmniej 2 lub 3) ale jest już dłuuuuuugo po czasie ![]()
ps. a o SZCZEGÓŁACH nie wie nikt, jedynie ja i mój ówczesny partner.
Przemo77 napisał/a:nie wyciągną ze mnie tego co chcesz przeczytać.
Niekoniecznie muszę to czytać, aż tak mnie to nie interesuje
Hah, chciałam to samo napisać ;] Zresztą wyciagać to ja mogę newsy od psiapsióły, a nie od obcego koleżki z forum ;]
Odnosząc się do pytania: nikomu bym nie zdradziła
Mój pierwszy raz = moja sprawa. ![]()
141 2012-08-27 13:25:34 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2012-08-27 13:26:03)
Zastanawiam się też nad tym, czy wkraczając w życie intymne, radziliście się w tej kwestii kolegów/koleżanek, którzy już mieli jakieś doświadczenia za sobą? A może rodzice Wam także radzili w tych kwestiach?
142 2012-08-27 13:26:34 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-08-27 13:26:47)
Ja nie. Korzystałam z fachowej literatury ,własnej intuicji a potem byłam informatorką dla rówieśników ![]()
U mnie to moje wszystkie koleżanki dawno były już "po", a ja nawet o tym nie myślałam, także miałam informatorów. Z mamą dopiero później zaczęłam wymieniać się doświadczeniami. Ona mi w tych sprawach radzi. A co do literatury, to właśnie mama podsunęła mi "Sztukę kochania" Wisłockiej. Świetna, fachowa i nie tylko o seksie.
....i na pewno lepsze to niż słuchanie kompletnie różnych "rad" kolegów i koleżanek.
ps. zaintrygowałas mnie- jak to z mamą się wymieniacie doświadczeniami tzn. ona ci radzi? Super, naprawde, ale mogłabys coś przybliżyć?
Im więcej pada tu pytań, tym bardziej dociera do mnie jak straszną w tamtym czasie byłam indywidualistką. Kiedy wkraczałam w świat seksu nie tylko nie miałam potrzeby o tym z kimkolwiek rozmawiać, ale też dzielić się swoimi przeżyciami. Kiedy więc przede mną był ten pierwszy raz, nie radziłam się koleżanek co zrobić, żeby było ,,wow!". Kiedy natomiast był już za mną, to temat zamknął się pomiędzy mną, a moim ówczesnym partnerem - i nieważne, że miałam całkiem spore grono znajomych, przyjaciółkę i kilka bliskich koleżanek. Intuicja, intuicja i jeszcze raz intuicja plus sporo zasłyszanej i przeczytanej wiedzy. Było naprawdę w porządku
.
ps. zaintrygowałas mnie- jak to z mamą się wymieniacie doświadczeniami tzn. ona ci radzi? Super, naprawde, ale mogłabys coś przybliżyć?
Nooo... Mnie też intryguje jak daleko można wchodzić w swoją intymność podczas rozmów z... mamą.
No to podajmy sobie reke, Olinko
Poza przeczytaniem kilku ksiazek (ktore przeszly przez cenzure mojej matki
) zdalam sie na intuicje, wlasnie zaslyszane informacje, lektury ktore udalo mi sie jakos przemycic
Ale generalnie skupilam sie na intuicji i rozmowach z owczesnym partnerem. Mialam to szczescie ze trafilam na starszego i doswiadczenszego wiec niejako jesli mialam pytanie czy watpliwosc to mi wyjasnil/odpowiedzial ![]()
Jakos z matka nie umialabym rozmawiac o seksie bo bardzo roznimy sie stopniem....wyzwolenia. ![]()
Wiem ze moj maz nie rozmawia z kumplami o swoim zyciu seksualnym. Nie wnikam ani nie dociekam...nie chce to nei mowi. I mnie taki stan rzeczy odpowiada. Gdyby mowil to tez wielkiej roznicy by nie bylo ![]()
Mam wieksze jaja niz wiekszosc facetow i absolutnie nie czuje sie skrepowana tym ze ktos tam by cos wiedzial o moim zyciu seksualnym. Niech sobie wie. Niby w jaki sposob moglby tego uzyc przeciwko mnie?
Co do cipki...takie slowo nawet mojemu mezowi nie przejdzie przez usta. Pruderyjny on jak cholera
(wcale nie) I ja tez za nim nie przepadam. Czemu? Aaaaa juz wiem bo wedlug trendow lokalnych jestem pruderyjna
Guzik prawda. Po prostu uwazam ze inteligentna osoba jest w stanie wymyslic takie okreslenie ktore nie bedzie mialo negatywnych konotacji dla obu stron. My z mezem nazywamy to miejsce "goracym trojkatem" ![]()
147 2012-08-27 16:50:49 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2012-08-27 17:02:46)
Na początku nie wyobrażałam sobie rozmawiać z mamą o moim życiu intymnym. Ona też miała problem pogodzić się z moją seksualnością. Jej jedyne dziecko wkraczało w "ten" intymny świat. Wiedziała, że coś się święci, gdy miałam wyjechać w góry z moim chłopakiem. Zaczęłyśmy rozmawiać, ja Ją uświadomiłam, że jak dotąd mam za sobą swój pierwszy i do tamtej pory ostatni raz, popłakałyśmy się, bo nie było to miłe doświadczenie ( tamten chłopak dzień później mnie rzucił). Było to trudne dla mnie zwierzyć się najbliższej mi osobie z takiej rzeczy.
Gdy wróciliśmy z moim M. z wyjazdu, oczywiście usiedliśmy w trójkę przy flaszeczce i mama z nas wyciągnęła, jak nam było
. I zaczęła nam radzić. Od tamtej pory gadam z Nią o seksie tak, jak o wszystkich innych rzeczach. Jak mam problem w tej kwestii, to właśnie mama mi radzi. W końcu jest bardziej doświadczona
. Koleżankom tyle nie mówię, co Jej.
Tylko potem chłopakowi było trochę głupio potem, ale że teściową ma spoko, więc się oswoił
.
Co do słowa "cipka"- tak używamy go z chłopakiem, ale mamy również inne nazwy, np.powierzchowność
. Ja za to mam problem, jak się wyrażać o penisie
. Penis?? Nieee...
Zastanawiam się też nad tym, czy wkraczając w życie intymne, radziliście się w tej kwestii kolegów/koleżanek, którzy już mieli jakieś doświadczenia za sobą? A może rodzice Wam także radzili w tych kwestiach?
ja wiedzę zdobywałam z 'literatury' starszych braci (przynajmniej były obrazki
), internetu i sióstr starszych ![]()
z rodzicami w życiu o tym nie rozmawiałam, bo oni są, że tak powiem, starszej daty ![]()
No to podajmy sobie reke, Olinko
Poza przeczytaniem kilku ksiazek (ktore przeszly przez cenzure mojej matki) zdalam sie na intuicje, wlasnie zaslyszane informacje, lektury ktore udalo mi sie jakos przemycic
Mało tego, mnie zwyczajnie bawiły te wszystkie koleżanki, które aż piszczały na wieść, że któraś już ,,to" zrobiła, a zaraz potem z pytaniem ,,jak było?" otaczały ją kółeczkiem i traktowały niemal jak bohaterkę. Nie wiem, jakaś dziwna chyba jestem
, bo na mnie nie robiło to najmniejszego wrażenia. Nie wspomnę już, że kiedy dziś przypomnę sobie tamte opowieści, to założę się, że dwie trzecie z nich było wymyślonych
lub przynajmniej mocno pokoloryzowanych.
Jaga Baba, w pewnym sensie zazdroszczę Ci (pozytywnie) tej możliwości porozmawiania z mamą o tak osobistych sprawach, a z drugiej strony ja naprawdę nigdy nie miałam potrzeby, aby temat wychodził poza mnie i mojego mężczyznę. Ta intymność zawsze była dla mnie ważna, a skoro ,,intymność", to też coś, o czym z innymi się po prostu nie rozmawia, co pozostaje wyłącznie między nami, bo tylko nas dwojga dotyczy. O seksie mogę rozmawiać, a jakże, mogę żartować, dzielić się wiedzą i doradzać, ale nie opowiadam ze szczegółami o tym, co dzieje się za ścianami naszej sypialni.
żeby 2/3!
a bo to o "pierwszym razie" mozna opowiadać jak o scenie z najlepszego pornola ? Raczej nie :d więc pokoloryzowane być musiały i z pewnością wersje JEJ opowiadane wśród koleżanek i JEGO-wśród kolegów różniły się drastycznie ![]()
żeby 2/3!
![]()
a bo to o "pierwszym razie" mozna opowiadać jak o scenie z najlepszego pornola ? Raczej nie :d więc pokoloryzowane być musiały i z pewnością wersje JEJ opowiadane wśród koleżanek i JEGO-wśród kolegów różniły się drastycznie
Hehehe... No dokładnie!
W opowiadaniach on to oczywiście młody bóg, a ona bogini seksu, choć rzeczywistość pewnie daleko odbiegająca od tego obrazka - ona przestraszona, on przejęty, oboje zestresowani do granic możliwości
.
Zdarza mi się ale szczerość za szczerość, jezeli mam przed soba wolnego słuchacza wole zachować szczegóły ze swojego życia intymnego dla siebie.Natomiast mam taką koleżanke która nie tylko słucha ale też opowiada wtedy lubie powymieniac poglądy łóżkowe !Sumując trzeba mieć odpowiednią osobę żeby poruszać tak delikatne tematy:)
Sumując trzeba mieć odpowiednią osobę żeby poruszać tak delikatne tematy:)
otóż to.
Koniec tych sporów! Może być cipka/piczka/muszelka/wagina/etc, co tylko sobie człowiek zażyczy, byle było czule
To samo z penisem/kutasem/fiutem/pałą/etc
Ważne, zeby było dobrze
Wszystko zależy kto co lubi. Ile osób tyle gustów.
Niemniej dla mnie określenia typu kutas, pała, wagina czy cipka nie kojarzą mi się z czułością, a z wyżyciem się, z takim przedmiotowym traktowaniem seksu. Ciężko wyobrazić słowo - "dupa" wypowiadane z czułością ![]()
No jeden lubi czułość, inny ostry seks i już. Jeden lubi miłe słówka, drugi wulgarne odzywki w trakcie. Zależy co podnieca. Najważniejsze, by osoba z którą seks się ma podniecała, bez nawet dodatków w stylu owych słów. Czasem nie trzeba mówić zupełnie nic ![]()
Pozdrawiam.
Sadie napisał/a:No to podajmy sobie reke, Olinko
Poza przeczytaniem kilku ksiazek (ktore przeszly przez cenzure mojej matki) zdalam sie na intuicje, wlasnie zaslyszane informacje, lektury ktore udalo mi sie jakos przemycic
Mało tego, mnie zwyczajnie bawiły te wszystkie koleżanki, które aż piszczały na wieść, że któraś już ,,to" zrobiła, a zaraz potem z pytaniem ,,jak było?" otaczały ją kółeczkiem i traktowały niemal jak bohaterkę. Nie wiem, jakaś dziwna chyba jestem
, bo na mnie nie robiło to najmniejszego wrażenia. Nie wspomnę już, że kiedy dziś przypomnę sobie tamte opowieści, to założę się, że dwie trzecie z nich było wymyślonych
lub przynajmniej mocno pokoloryzowanych.
Zeby nie zabrzmialo to dziwnie...ale ja po swoim pierwszym razie nie odczulam zeby sie jakos wrota nieba przede mna otwarly i zebym dostala anielich skrzydel i medalu za osiagniecia dla ludzkosci. ![]()
Ja tez jakos nie podniecam sie jakos specjalnie ani cudzym dziewictwem ani jego strata. Dla mnie to normalny stan rzeczy. inny niz wczesniej ale wciaz normalny.
Kurcze czasem mam wrazenie ze niektorzy uznaja utrate dziewictwa za przejscie w wyzszy stopien wtajemniczenia ![]()
A ja sobie mysle "ok fajnie. Dluuuuga droga przed toba" ![]()
Sorrrrry ale ja sobie nie wyobrażam żeby mój mąż podczas stosunku powiedział do mnie wsadze ci kutasa w cipke ja pierdziele a gdzie romantyzm, uczucie,delikatność;wrażliwość .wiem natomiast jak bym zareagowała w minute znalazłabym mu nr. agencji tow. i życzyła powodzenia:)!!!
właśnie rozważam... czy pokolenie naszych rodziców gadało o seksie i z kim ![]()
przypadkiem słyszałam kiedyś rozmowę kobiety po 50 tce , która radziła swojej nastoletniej córce, żeby "nie robiła głupot'' (seks) i jak się beda pytać to żeby machnęła ręką i powiedziała, że "ja już też!" (pierwszy raz)
![]()
Zeby nie zabrzmialo to dziwnie...ale ja po swoim pierwszym razie nie odczulam zeby sie jakos wrota nieba przede mna otwarly i zebym dostala anielich skrzydel i medalu za osiagniecia dla ludzkosci.
Ja tez jakos nie podniecam sie jakos specjalnie ani cudzym dziewictwem ani jego strata. Dla mnie to normalny stan rzeczy. inny niz wczesniej ale wciaz normalny.
Kurcze czasem mam wrazenie ze niektorzy uznaja utrate dziewictwa za przejscie w wyzszy stopien wtajemniczenia
A ja sobie mysle "ok fajnie. Dluuuuga droga przed toba"
Czytam i myślę sobie... tak... tak... no dokładnie tak, jak u mnie
.
Do dziś nie pojmuję dlaczego niektórzy ,,pierwszemu razowi" przypisują aż tak wielkie znaczenie, nadają mu niemal mistyczną rangę, miesiącami się do niego przygotowują, traktują jak coś, co odmieni ich życie o 180 stopni. Dla mnie ważne było, żeby nie żałować, poza tym wcale nie oczekiwałam, że muszę stanąć u nieba bram
. Takie podejście ma to do siebie, że raczej trudno się rozczarować, więc ja byłam tylko mile zaskoczona
.
159 2012-08-27 19:46:59 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-08-27 19:47:21)
Bo ten pierwszy raz to taki najfajniejszy pretext by zaimponować dorosłością ![]()
pamietam ze swego czasu modne było wynajmowanie pokoi podczas 100-dniówki "na pierwszy raz":)
szpan jak cholera bo kazdy wiedział ![]()
właśnie rozważam... czy pokolenie naszych rodziców gadało o seksie i z kim
Cat, powiem szczerze, że jako małolata nigdy nie usłyszałam, aby moi rodzice, krewni czy sąsiedzi rozmawiali na ,,te" tematy. Hmmm... Byłoby trochę zaskakujące, żeby aż tak się z tym pilnowali, więc...
Czyżby nie rozmawiali? ![]()
Ja w każdym razie się z tym nie pilnuję, więc dla mojego syna rozmowy o seksie są naturalne. Rozmawiamy my, rodzice, między sobą, rozmawiamy też z synem, zatem i on na ten temat wypowiada się bez skrępowania - oczywiście wszystko na miarę jego wieku.
a ja sie zastanawiam czy oni jako 18-20 latki gadali
Tzn. ponoć faceci wymyslali na potęgę nawet najlepszym kumplom że uprawiali seks z tą czy tamtą ![]()
Aaa... Tego Ci nie powiem, bo... nie wiem
. Przypuszczam też, że kogokolwiek wprost nie zapytam, to mi nie odpowie, za to obleje się purpurą
.
a ja sie zastanawiam czy oni jako 18-20 latki gadali
![]()
Tzn. ponoć faceci wymyslali na potęgę nawet najlepszym kumplom że uprawiali seks z tą czy tamtą
Oczywiście, że gadali. Sam nie raz barwne historie słyszałem, bardziej naturalne ale barwne opowieści o motorach, potańcówkach, seksie itp.
Tylko, że dzisiaj wiek to nie 18-20, a 15-17 ![]()
164 2012-08-27 21:09:06 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2012-08-27 21:26:56)
Jaga Baba, w pewnym sensie zazdroszczę Ci (pozytywnie) tej możliwości porozmawiania z mamą o tak osobistych sprawach, a z drugiej strony ja naprawdę nigdy nie miałam potrzeby, aby temat wychodził poza mnie i mojego mężczyznę. Ta intymność zawsze była dla mnie ważna, a skoro ,,intymność", to też coś, o czym z innymi się po prostu nie rozmawia, co pozostaje wyłącznie między nami, bo tylko nas dwojga dotyczy. O seksie mogę rozmawiać, a jakże, mogę żartować, dzielić się wiedzą i doradzać, ale nie opowiadam ze szczegółami o tym, co dzieje się za ścianami naszej sypialni.
Ależ, szczegóły pozostają w mojej alkowie. Te pierwsze, nieporadne kroki w krainę seksu i rozkoszy musiałam, że się tak wyrażę- obgadać z doświadczoną w tej kwestii osobą, którą niewątpliwie jest moja rodzicielka. Opowiedziała mi o swoich doświadczeniach, poradziła od strony technicznej, a resztą ja się zajęłam i mój równie niedoświadczony wtedy chłopak.
Teraz na ten temat właśnie rozmawiamy,śmiejemy się, mama od czasu do czasu doradzi. No po prostu rozmawiam z nią na ten temat, jak z koleżanką. U nas zresztą nigdy nie był to temat tabu. Wręcz przeciwnie. Pamiętam, że jako 3, 4-letnia dziewczynka weszłam mamie do toalety i zobaczyłam, że jej krew leci. Przestraszyłam się, więc mi wytłumaczyła wszystko. Jak miałam 7 lat, to mama mi uświadomiła, co to jest seks i skąd się biorą dzieci. I potem ja uświadamiałam moich kolegów i koleżanki, którzy myśleli, że mama ich znalazła w kapuście
. Niektórzy wiedzieli, o co chodzi, ale jeden kolega, to się rozpłakał
.
W liceum o pierwszych razach mówiło się tylko w bliskim gronie. A owszem, były pytania i ekscytacja
. Ale żadne piski, czy krzyki "Ooo, Kryśka już jesteś po drugiej stronie rzeki!!!"
. Ja tam im nie zazdrościłam.
Co do studniówek- moja bliska koleżanka po studniówce zarezerwowała pokój wiadomo po co i śmiać mi się chciało, jak zawiedziona potem opowiadała, że jej chłopak był tak pijany, że od razu zasnął
.
Niemniej dla mnie określenia typu kutas, pała, wagina czy cipka nie kojarzą mi się z czułością, a z wyżyciem się, z takim przedmiotowym traktowaniem seksu. Ciężko wyobrazić słowo - "dupa" wypowiadane z czułością
No jeden lubi czułość, inny ostry seks i już. Jeden lubi miłe słówka, drugi wulgarne odzywki w trakcie. Zależy co podnieca. Najważniejsze, by osoba z którą seks się ma podniecała, bez nawet dodatków w stylu owych słów. Czasem nie trzeba mówić zupełnie nic
Pozdrawiam.
Ależ oczywiście się z tobą zgadzam, jednak ile osób, tyle gustów
Ja sobie nie wyobrażam, żeby mój partner powiedział "zaraz wsadzę ci kutasa", przecież gdzie tu czułość czy romantyzm, ale jeśli komuś odpowiada...
Jeśli natomiast chodzi o rozmowy o seksie. Jestem "młodej" daty, rodzice uświadamiali mnie bardzo nieporadnie i gdyby nie rozmowy z rówieśnikami z pewnością nie wiedziałabym nic ![]()
Sadie napisał/a:Zeby nie zabrzmialo to dziwnie...ale ja po swoim pierwszym razie nie odczulam zeby sie jakos wrota nieba przede mna otwarly i zebym dostala anielich skrzydel i medalu za osiagniecia dla ludzkosci.
Ja tez jakos nie podniecam sie jakos specjalnie ani cudzym dziewictwem ani jego strata. Dla mnie to normalny stan rzeczy. inny niz wczesniej ale wciaz normalny.
Kurcze czasem mam wrazenie ze niektorzy uznaja utrate dziewictwa za przejscie w wyzszy stopien wtajemniczenia
A ja sobie mysle "ok fajnie. Dluuuuga droga przed toba"Czytam i myślę sobie... tak... tak... no dokładnie tak, jak u mnie
.
Do dziś nie pojmuję dlaczego niektórzy ,,pierwszemu razowi" przypisują aż tak wielkie znaczenie, nadają mu niemal mistyczną rangę, miesiącami się do niego przygotowują, traktują jak coś, co odmieni ich życie o 180 stopni. Dla mnie ważne było, żeby nie żałować, poza tym wcale nie oczekiwałam, że muszę stanąć u nieba bram. Takie podejście ma to do siebie, że raczej trudno się rozczarować, więc ja byłam tylko mile zaskoczona
.
Ano grunt to nie miec oczekiwan z kosmosu bo sie zawsze czlowiek zawiedzie
Ja swojego pierwszego razu nie zaluje. Nie odbyl sie wprawdzie na satynowej poscieli w otoczeniu swiec i kandelabrow ale za to z facetem z ktorym chcialam to zrobic i ktory nie zrobil mi jakiejs psychicznej czy fizycznej krzywdy. Nikomu sie potemm nie zwierzalam, nie wywieszalam ogloszen na bilboardach ani nic z tych rzeczy ![]()
Ot zycie i tyle.
Co do rozmow o seksie pokolenia naszych rodzicow...mysle ze mogli gadac partnerzy miedzy soba...ale napewno mniej gadali na zewnatrz o tajemnicach alkowy...
Rzneli sie podejrzewam rownie ostro jak my ale mniej o tym gadano ![]()
a ja myslę że rżneli się mniej bo nie mieli ku temu sprzyjających okoliczności
Tyle "wolnych chat" wtedy nie było, z tego co wiem organizowano-jak ktoś miał większy dom- "potańcówki" ale rodzice wcale nie wpadali na pomysł by wychodzić z domu ![]()
Jaga Baba07 a Tobie pogratulować Mamy... dla mnie byłoby to całkowicie naturalne- rozmowy z dzieckiem o seksie, ale jak widać..... nie dla każdego.
Tak że pozdrów Mamę, pewnie niebawem Ty jej będzxiesz dawac korepetycje , haha ![]()
169 2012-08-28 00:04:05 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2012-08-28 00:22:43)
Dzięki, pozdrowię
. Pewnie by się tutaj wypowiedziała w paru kwestiach, ale nie zaznajomiła się jeszcze tak bardzo z internetem
.
Tak że pozdrów Mamę, pewnie niebawem Ty jej będzxiesz dawac korepetycje , haha
Już bierze u mnie korki
. Nie no żartuję, dalej to ja mam więcej pytań. Ale po swojemu dochodzę do wtajemniczenia w sprawach seksu
.
Co do seksu w czasach PRL-u- kiedyś właśnie rozmawiałam o tym z mamą i ona stwierdziła, że kiedyś może temat seksu nie był na porządku dziennym. Teraz dzieci od małego są "faszerowane" informacjami na ten temat, mają łatwiejszy dostęp także do tych wiadomości. W latach 70' i 80' byłoby to nie do pomyślenia. Lecz jeżeli chodzi o "rżnięcie tamtych czasów", to powiedziała, że ludzie nie mieli za bardzo co robić, więc uprawiali seks
. I też nie jest tak do końca prawdą, że dzisiejsza młodzież tak szybko zaczyna, bo wiele jej koleżanek zaczęło życie seksualne w wieku 15- 16 lat. Dużo tez powpadało przed zdaniem matury.
Ja też jak większość tu piszących wiedze o sexie zdobywałem z różnych źródeł ale najwięcej z książek i od rówieśników. Rodzice nie byli specjalnie pomocni w tym temacie. Jakieś tam pruby i ogólniki były ale to w latach podstawówki,potem już nie. Potem pewnie wiedziałem więcej niż Oni ![]()
Ale teraz już w latach dorosłości mam bardzo dobry kontakt z ojcem. Rozmawiamy o sprawach sexu nie raz i to bardzo szczerze. Nasza relacja pod tym względem jest bardzo dobra.
Ja jednak jako ojciec nie zamierzam zostawiać moich synów na "pastwe" rówieśników ![]()
Zdecydowanie wole sam być dla Nich kolegą i mentorem w tym temacie od początku. Podsune też dobre fachowe materiały aby mieli pełną wiedze a nie jakieś ogólniki,plotki i stereotypy.Są wychowywani bez wstydu (przynajmniej z mojej strony) i nieraz widzieli mnie nago. Nie jest to dla nich sensacja. Zwyczajna naturalna sprawa.
Przemo77! Ja też mam synów (średnia wieku 10 lat), oczywiście z nimi rozmawiam, też nie ma tabu, nago się widzimy. Problem jest taki, że oni do pornografii dotrą szybciej niż do swojego pierwszego razu. Już gdzieś grzebali w sieci, a tylko na przerwie słyszeli jakie hasło trzeba do Youtube wpisać. Trzeba ten problem jakoś załatwić... Co proponujesz? Komputera nie ma co blokować, bo jak nie redtube to inne xvids znajdą, jak nie w domu to u kolegi.
Albo kto inny na forum -- czy ktoś może powiedzieć, że naoglądanie się pornografii przed swoim pierwszym razem nie szkodzi współżyciu w dorosłości?
Ja wiem, że pierwszy raz jest przereklamowany, ale jest bardzo ważny, żeby nie mieć urazu na resztę życia...
sam22 Nie mam dzieci, ale mam kilka znajomych które miały ten sam problem ze swoimi dorastającymi dziećmi, no nie da sie ukryc głównie synami, ale dziewczynka też się zdarzyła ![]()
Otóż wyglądało to mniej więcej tak że każda z nich wzięła dziecko na rozmowę- bez tabu, oczywiście wszystko dostosowane do wieku dziecka z książką o tym jak zbudowana jest kobieta, jak mężczyzna, jak dochodzi do zapłodnienia no i czym jest seks. Wyjasniła również, że w filmach, o których mówią koledzy jest pokazana nieprawda na ten temat, że zbliżenie dwojga ludzi tak nie wygląda. I podziałało. Plus oczywiście mieć dobry kontakt z dzieckiem cały czas tak by sie zwrociło do rodzica jako do każdego autorytetu.
Ja mogę powiedzieć jedynie, że mnie pornografia nigdy nie interesowała. Parę filmów w swoim życiu obejrzałam, od początku z lekkim dystansem, gdyż to ciężko było nazwać jakąkolwiek formą miłości. Mnie takie "rżnięcie" nie odpowiada, więc na mnie wpływu to nie miało chyba żadnego, ot może dowiedziałam się o co chodzi w miłości francuskiej. Pierwszy raz widziałam pornografię na sylwestrze u znajomych, miałam może z 15-16 lat.
Co do oddziaływania na życie seksualne. Nie wiem, moje było w porządku, co prawda nie mam za sobą pierwszego razu, ale wiem, że to poważna decyzja, a nie chwilowa zachcianka z pierwszym lepszym.
Otóż wyglądało to mniej więcej tak że każda z nich wzięła dziecko na rozmowę- bez tabu, oczywiście wszystko dostosowane do wieku dziecka z książką o tym jak zbudowana jest kobieta, jak mężczyzna, jak dochodzi do zapłodnienia no i czym jest seks. Wyjasniła również, że w filmach, o których mówią koledzy jest pokazana nieprawda na ten temat, że zbliżenie dwojga ludzi tak nie wygląda. I podziałało. Plus oczywiście mieć dobry kontakt z dzieckiem cały czas tak by sie zwrociło do rodzica jako do każdego autorytetu.
To już załatwiliśmy, dzięki za info!
Może źle zadałem pytanie -- czy jeśli naoglądają się pornografii, to mogą zostać upośledzeni, mieć problemy z dziewczyną? Czy wiecie, że ktoś tak miał? Echh... to może zależy od osobowości chłopaka.
Innymi słowy -- czy znacie kogoś, kto naoglądał się redtube, a potem miał problemy?
czy znacie kogoś, kto naoglądał się redtube, a potem miał problemy?
Znam kogoś kto ma problemy, ale to chyba bardziej z powodu nierozładowania seksualnego i po prostu szuka kogoś do "przelecenia".
Dziś ogólnie ludzie mają problemy
To zależy od psychiki dziecka!
Są ludzie którzy od dziecka są bardziej podatni a bodźce, mają czasem latami te obrazy przed oczyma, inni zaś potrafią to sobie z biegiem lat wytłumaczyć, skonfrontować z rzeczywistością (np,., że prawdziwy seks tak nie wygląda) i jest O.K.
Mój kolega (27 l.) powiedział mi kiedyś, że zapamiętał oglądany w dzieciństwie pornol, gdy kobieta OCZYWIŚCIE głośno jęczała przez pół filmu i potem latami sadził, że nie zadowala partnerek w łożku, bo one tak nie krzyczą, oczywiście seks starał się przeciągać w nieskończoność. On miał kompleksy, dlatego że tak nie krzyczą, a one zdegustowane z nim zrywały.
Sam, co prawda nie znam takiego przypadku, niemniej intuicja podpowiada mi, że jeśli ktoś najpierw naogląda się porno, a dopiero potem rozpoczyna życie seksualne, to jego widzenie seksu i seksualności może zostać mocno wypaczone. Być może to, co zobaczy uzna za normę, a przecież doskonale zdajemy sobie sprawę, że rzeczywistość wygląda mimo wszystko inaczej. Chłopak/dziewczyna może poczuć się rozczarowany, może też oczekiwać, a tym samym wymagać, znacznie więcej zarówno od siebie, jak i od partnera - to może rodzić konflikty, kompleksy, a w rezultacie różnego rodzaju zaburzenia.
Oczywiście nie twierdzę, że to jest standard i że to musi się zdarzyć, niemniej nic nie dzieje się bez przyczyny, więc przypuszczalnie (zaznaczam, że nie wiem tego na pewno) jednym z podłoży problemów, na które ludzie napotykają rozpoczynając swoją przygodę z seksem, może być zbyt wcześnie poznana pornografia - uczenie się na niej pewnego rodzaju zachowań, a tym samym stanowiąca wypaczony wzorzec tzw. normy.
Nawiasem mówiąc ja mam syna, który pół roku temu skończył 14 lat i to jest dopiero jazda
.
Edit:
Cat, o widzisz! Podałaś doskonały, z życia wzięty, przykład, który tylko potwierdził to, co napisałam powyżej
.
Może źle zadałem pytanie -- czy jeśli naoglądają się pornografii, to mogą zostać upośledzeni, mieć problemy z dziewczyną? Czy wiecie, że ktoś tak miał? Echh... to może zależy od osobowości chłopaka.
Innymi słowy -- czy znacie kogoś, kto naoglądał się redtube, a potem miał problemy?
Znam takich osób na pęczki. Nawet tutaj na forum widać w postach niektórych osób rozbieżność pomiędzy wyobrażeniami opartymi na filmach porno czy opowieściach znajomych, a praktyką. Moja była narzeczona miała ogromny problem z seksem. Lata masturbacji, sporo porno, opowieści znajomych i.....w pewnym momencie się na mnie zamknęła. Nie potrafiła czerpać przyjemności z seksu ze mną. W dodatku byłem jej pierwszym partnerem więc winą za ten stan rzeczy obarczała mnie, wmawiając mi, że jestem po prostu miernym facetem i kiepskim kochankiem. Przez to wszystko co między nami było nawet w to uwierzyłem....
Choć od rozstania w związku nie byłem to kilka partnerek seksualnych w tym czasie miałem, które bardzo skutecznie mnie z tego wyleczyły. A i swego czasu była napisała, że tęskni i że wcale taki kiepski jednak nie byłem. Tylko co z tego? Tyle co się złego nasłuchałem to moje i pomimo tego gdzieś to wszystko będzie we mnie siedzieć jeszcze długo....
Innymi słowy -- czy znacie kogoś, kto naoglądał się redtube, a potem miał problemy?
Osobiście to nawet o takich nie słyszałem ale jak widać są. Pewnie jak ktoś hurtowo ogląda jak leci dla zabicia czasu to beret mu/jej padnie, ale czy inaczej jest z tymi co tak właśnie oglądają telenowele - też są wyobcowani z 'reala'
Porno podobnie jak wszystkie inne używki jest niebezpieczne jak się przegnie pałę.
Mnie to zastanawia, jak oni to robią, że maja tak obfite wytryski. Przecież w tych pornosach to non stop leje się sperma
.
Kiedyś z koleżanką za małolata oglądnęłyśmy, ale stwierdziłyśmy, że nudny był ten film, bo tylko babkę pokazywali, a my chciałyśmy zobaczyć faceta, a raczej jego przyrodzenie
. No i te krzyki, one jęczą nawet, jak jak mają członka w ustach
.
Sam22, bardzo fajny program leci na TVN Style "Korepetycje z seksu" i tam znajdziesz na pewno odpowiedzi dotyczące Twoich obaw. Chyba nawet sezon drugi był poświęcony pornografii i dostępu do niej przez dzieci.
bardzo fajny program leci na TVN Style "Korepetycje z seksu" i tam znajdziesz na pewno odpowiedzi dotyczące Twoich obaw. Chyba nawet sezon drugi był poświęcony pornografii i dostępu do niej przez dzieci.
Owszem, był taki sezon - sama z ciekawości oglądałam i trzeba przyznać, że program prowadzony jest całkiem dobrze, bez tabu i na luzie ![]()
I co do pornosów i ich wpływu na postrzeganie seksu przez młodzież...
Chłopak opowiedział mi kiedyś o swoim kumplu, który miał dziewczynę-dziewicę. On już był doświadczony. Postanowili, że skonsumują związek. Nadszedł ten piękny dla nich dzień, kiedy przed nią miały się otworzyć wrota rozkoszy. Ale dziewczyna chyba nie wiedziała co i jak, bo wyskoczyła mu z pytaniem- "Czy to będzie tak samo, jak w pornolach?", a on rozbawiony jej odpowiedział- "Tak, będziemy robić wszystko tak, jak w pornolach."
.
Ale dziewczyna chyba nie wiedziała co i jak, bo wyskoczyła mu z pytaniem- "Czy to będzie tak samo, jak w pornolach?", a on rozbawiony jej odpowiedział- "Tak, będziemy robić wszystko tak, jak w pornolach."
.
Całkiem zabawne, ale jednocześnie przerażające jaką niską wiedzę mają moi rówieśnicy...
Mnie to zastanawia, jak oni to robią, że maja tak obfite wytryski. Przecież w tych pornosach to non stop leje się sperma
.
FARMAKOLOGIA
Nie uważam, że można przegiąć z oglądaniem pornoli, bo jeśli ktoś się naogląda xhamster do znudzenia, to ma mniej wypaczony obraz, niż osoba, która zobaczy kilka filmów i na tej podstawie wyrabia sobie pogląd. Przecież gdyby wziąć zwykłą kobietę i zwykłego mężczyznę i tak ich wypielęgnować jak aktorów w pornolach, to będą wyglądali tak samo jak ci aktorzy. Fakt -- wiele filmów jest z pogranicza -- duży penis, duże piersi, krzyki i jęki... ale to już jest taka forma artystyczno-cyrkowa, bo są też filmy amatorskie, które wyglądają zupełnie normalnie.
Powyższe dotyczy tylko osób z doświadczeniem.
No więc chyba trzeba synom powiedzieć tak -- "Słuchajcie! Pornole będziecie mogli oglądać dopiero jak nabierzecie dużego doświadczenia w seksie. W przeciwnym wypadku możecie się skrzywdzić na całe życie. Najpierw dziewczyna, a potem video. To jest waszym interesie, aby tego nie oglądać. Jak coś zchrzanicie, to rodzice wam pomogą, ale potraktujcie to ostrzeżenie poważnie. "
Sam ma racje, chociaż dzieciaki bywają bardzo ciekawskie i jestem niemal pewna, że i tak by zerknęły. To czy do oglądania dziecko potem wróci to już zależy tylko od niego i od ogólnej wiedzy chyba...
Jaga Baba07 napisał/a:Mnie to zastanawia, jak oni to robią, że maja tak obfite wytryski. Przecież w tych pornosach to non stop leje się sperma
.
FARMAKOLOGIA
I sztuczna sperma. Efekty specjalne jak w każdym innym filmie.
Glock napisał/a:Jaga Baba07 napisał/a:Mnie to zastanawia, jak oni to robią, że maja tak obfite wytryski. Przecież w tych pornosach to non stop leje się sperma
.
FARMAKOLOGIA
I sztuczna sperma. Efekty specjalne jak w każdym innym filmie.
Ale to chyba strasznie szkodzi na ich późniejsze życie erotyczne, nie?
na psychike pewnie tak ![]()
Glock napisał/a:Jaga Baba07 napisał/a:Mnie to zastanawia, jak oni to robią, że maja tak obfite wytryski. Przecież w tych pornosach to non stop leje się sperma
.
FARMAKOLOGIA
I sztuczna sperma. Efekty specjalne jak w każdym innym filmie.
A potem jeden z drugim małolat porównuje się i siłą rzeczy wypada blado.
na psychike pewnie tak
Myślałam o "fizycznych" ubytkach ![]()
na psychike pewnie tak
I dlatego właśnie uważam, że zachowana powinna być właściwa kolejność - najpierw z autopsji poznajemy ludzką naturę i możliwości, a dopiero potem bierzemy się za porno
.
Catwoman napisał/a:na psychike pewnie tak
I dlatego właśnie uważam, że zachowana powinna być właściwa kolejność - najpierw z autopsji poznajemy ludzką naturę i możliwości, a dopiero potem bierzemy się za porno
.
Byłoby idealnie gdyby tą kolejność dało się zachować:)
Byłoby idealnie gdyby tą kolejność dało się zachować:)
No niestety, przeważnie rzeczywistość daleka jest od ideału. Ponadto kiedy już hormony zaczynają buzować, zwykle zwycięża czysta ciekawość
.
195 2012-08-28 22:00:28 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2012-08-28 22:01:15)
Ale napiszę Wam, że jak żeśmy oglądały tego pornosa (miałam 15 lat wtedy), to jakoś zauważyłam tą sztuczność
. Więc trzeba być (tu przepraszam za wyrażenie) idiotą, żeby wierzyć, że rzeczywistość łóżkowa jest taka sama, jak w pornolach. Ale to już trzeba mieć IQ równe lub bliskie zera. Raczej zawsze do mnie przemawiały sceny łóżkowe ze zwykłych filmów. Mam nadzieję, że na inne młode osoby też.
Zdaję sobie sprawę ,że to farmakologia (studiowałam biotechnologię), tylko te specyfiki muszą działać na OUN i jądra, co z pewnością prowadzi do psychicznych i fizycznych dolegliwości.
Tak swoją drogą, to w latach 70' gwiazdą porno był pewien pan, którego penis mierzył sobie 35 cm.