Witajcie,
na poczatek,co do DPS-ow.Wiem,ze dzieja sie tam nie stworzone rzeczy.Czy prywatne czy panstwowe-nie ma roznicy.Jest zle.I naprawde blogoslawienstwem jest gdy do konca zycia rodzicami moga zajac sie najblizsi.Ale roznie w rodzinach jest.Czasem sie nie da inaczej.Dlatego ja np moich rodzicow nie oddaje do takiego domu.Bo poprostu wiem jak jest.Ale ja nie bede miec na starosc takiej opieki i musze myslec rozsadnie ,poki umiem jeszcze myslec :)Jesli mam zostac sama na starosc ,chorobe ,to naprawde wole byc w takim domu,aby ktos mna sie zajal.Oby nie.Strasznie tak pisac ,ale trzeba czasem w przyszlosc popatrzec.
Co do pogody.Wczoraj byla taka zawierucha ,ze pociagi szalaly.Moja corka ,nie umiala do Opola dojechac,pociag byl spozniony.A aby wrocic od 16:05 czekala do ...19-tej.Wrocila zmarznieta ,wsciekla.Nie dziwie jej sie wcale.Jeszcze we Wroclawiu tory naprawiaja po ostatnim wykolejeniu przez pijanego maszyniste plus pogoda ,wiec nasza kolej szwankuje.
Dzis mloda zastrajkowala,nie jechala na uczelnie.Ale chyba cos ja lapie,go Gripexy na stole leza ,wiec pewnie wstawala w nocy.
Dziewczyny,nie umiem sie ustosunkowac do postow Julki.Dla mnie to poprostu w glowie sie nie miesci.Skad w dziewczynach tyle nienawisci.Julka,Ty musisz cos robic.Niech one sie wyprowadzaja ,jak sa takie madre.Niech pokaza ,jak sie zyje.Zobaczysz,jeszcze wroca z placzem.
Ale tak jak Koma pisze,daj spokoj sobie z ksiedzem i szkolnym psychologiem.Szukaj psychologa na zewnatrz.Wspominam "moje " ciezkie czasy w gimnazjum.Kiedy zwrocilam sie o pomoc do wychowawcy i psychologa,zwrocono mi uwage,abym corke przeniosla do innej szkoly.Szkola nie lubi trudnych dzieci.A z ksiedzem bylo tak,ze kazal mojej corce opuscic lekcje religii (przed bierzmowaniem),bo zadawala zbyt duzo pytan na temat wiary i tez byla niewygodna uczennica.To bylo jej ostatnie spotkanie z ksiedzem.
Wtedy ,kiedy byl problem z moim dzieckiem ja i jej ojciec duzo rozmawialismy z nia i to jakos ja wyprowadzilo z dna.Ale zaznaczam,nigdy w naszej rodzinie nie bylo przemocy,wyzwisk,zakazow i nakazow.Nigdy nikt na mnie nie podniosl reki,dlatego ja nie znam takich sytuacji,ani moje dziecko nie widzialo bojek w domu.A to niestety dzieci wynosza z domow.
Moja corka tez pysknie,ale nigdy mnie nie wyzywala.A i ja jej nie puszczam epitetow.Moge sobie w duchu pomyslec,ale nigdy w twarz jej nic nie powiedzialam co mogloby ja obrazic.No,oprocz leniow 
Julka,Twoje dzieci byly wychowywane w przemocy i to wyniosly z domu.Dlatego tak one sie zachowuja.Musisz znalezc dobrego psychologa dla siebie kobieto.Dziewczyny ,musza same szukac dla siebie pomocy.
Ty musisz wyjsc z cienia swoich dzieci zaczac zyc.
Milego dnia ,pa