Wreszcie zacząłeś pisać/gadać bardziej do rzeczy ![]()
Podobne tematy
wczoraj dostałem od niej smsa o tych pitach normalnie załamałem się że nie mogłem odpisać robie to tylko dlatego aby ją odzyskać zrozumialem iż musi poczuć potrzebe mojej osoby, zatęsknić, zobaczyć że jestem inny jest to jedyne rozwiązanie w tej sytuacji nie wiem być może będzie próbowała mnie namówić na jakąś rozmowę gdy odbiorę te pity no niestety nie bede mogl sie zgodzic. Będe musiał pokazać osobę zadowoloną której zaczeło się układać a nie bęczacego marudzącego mazgaję.
no zaczełem tak pisać ponieważ jest to jedyne rozwiązanie aby ją odzyskać i jakoś pomału udaje mi się odzyskiwać wiarę. No chyba raczej nie bez powodu wczoraj sie odezwała w sposób dośc kulturalny. Gdzie ostatnio pisząc było odwal się lub daj mi spokój też bym takiego łotra pogonił. Myślę że drugim dość ważnym argumentem jest to , iż mieszkamy od siebie jakieś 300 metrów więc nie będzie problemem spotkać się przypadkowo na mieście a jeśli będzie chciała porozmawiać zgodzę się ale rozmowa ta byłaby całkiem inna z odpowiednim celem na życie i bojowo nastawionym do tych celów. Myślę iż za tydzień już bedzie nasza pierwsza rozmowa po ktorej postaram się już dużo zmienić pokazać to jej no i zakończyć rozmowę i odejść. Jeśli się odezwie bedzie można już spokojnie działać jeśli nie dać sobie jeszcze koło 2 tyg
Myślę, że napisała to z czystej uprzejmości o tych PITach, narazie nie podniecaj się tak wcześnie
Owszem, jest to możliwe, że po tak krótkim czasie stosowanie tych metod zadziała, u mnie zadziałało bodajże po tygodniu, ale pamiętaj, aby nie być już tym samym człowiekiem, nawet jeśli ona zacznie wykazywać zainteresowanie. Żelazną zasadą tej książki jest, aby zmienić swoje zachowanie i postawę na stałe tak, aby, jeśli eks wróci, zobaczyła zupełnie innego człowieka, zaznaczam, NIE UDAJĄCEGO INNEGO CZŁOWIEKA, TYLKO BĘDĄCEGO INNYM CZŁOWIEKIEM. Odmienionego, zadowolonego z życia, niezależnie od tego czy eks wróci czy nie, mającego swoje życie a nie wyczekującego na jej reakcję. Musisz zacząć być innym facetem niż tym jakim się zaprezentowałeś ostatnio. Zero desperacji.
Adamo, mogę Ci wysłać książkę, tylko musisz podac maila
walus101 małpa poczta.fm
dziękuję i obiecuję podzielić się oczywiście wrażeniami po przeczytaniu
A po co to robisz?? Po co ją okłamujesz?? Po co udajesz przed nią kogoś kim nie jesteś?? Byliście ze sobą 8 lat a Ty dopiero to TYLU latach uświadomiłeś sobie co robiłeś źle, mimo, że rozstawaliście się nie raz i nie dwa?? Uważasz, że teraz coś się zmieni?? Że teraz będziesz mężczyzną, jakiego ona potrzebuje?? Może i będziesz, przez miesiąc... dwa... A co potem?? - Zamknięte koło....
Widzisz podobieństwa między Twoim związkiem a małżeństwem Twoich rodziców???? Wspominałeś o tym w jednej z wypowiedzi. Może nie powinnam tego wspominać ale wydaje mi się to bardzo istotne w Twojej sytuacji. Niby taki szczegół a jednak...
Nie myśl też proszę, że jestem przeciwko Tobie - wręcz odwrotnie ale głaskanie po głowie to marna pomoc.
Jeśli wytrzymasz 4 tygodnie, to poczujesz różnicę, bo jeśli nawet jej nie odzyskasz, to zmienisz swoje życie na lepsze, poczujesz się lepiej, zobaczysz siebie samego jako inną osobę, żyjącą pełnią życia, a nie wyczekującą i proszącą o miłość. I o to właśnie chodzi - o poczucie wartości i godności, które musisz odzyskać dla siebie samego!
Adamoo, wysłałam książkę ![]()
Damiannoo, nie śpiesz się z tym spotykaniem jej, to nie ma być Twoim obecnym celem, celem nadrzędnym jest zmiana swojej postawy życiowej. Im więcej czasu upłynie do Waszej rozmowy czy spotkania tym lepiej.
Clemetninee brawo i dołączam się do twojej wypowiedzi ten chłopak naprawdę powinien się udać jak najszybciej do specjalisty........ również czytałam inne watki z jego udziałem i są naprawdę żenujące...mam nadzieje, że nigdy nie stanie mi ktoś taki na drodze a jego byłej dziewczynie współczuje z całego serca
A jakie są inne wątki?
Bo ja też może powinnam przeczytać, starałam się pomóc chłopakowi, podsunęłam książkę do przeczytania, ale ciężko zreformować tak zapatrzonego w kobietę faceta ![]()
A jakie są inne wątki?
Bo ja też może powinnam przeczytać, starałam się pomóc chłopakowi, podsunęłam książkę do przeczytania, ale ciężko zreformować tak zapatrzonego w kobietę faceta
ten chłopak ma obsesje na punkcie tej dziewczyny a to juz powinno się leczyc
To wiem, zauważyłam sama
Ja też kiedyś doświadczyłam takiego toksycznego związku, udało mi się z niego wyjść za pomocą terapeuty, co też doradzam tu koledze, ale on chyba nie chce słuchać, więc podsunęłam nu książkę o odzyskiwaniu eks, która skądinąd jest bardzo skuteczna i mi w drugim związku pomogła. Jednak nie samo odzyskanie eks jest trudne, to akurat po zastosowaniu metody, jest proste, trudniej jest utrzymać związek odzyskany i trudniej zmienić się trwale, a nie na chwilę i to próbowałam tłumaczyć tu: że zmiana siebie dla pozorów, dla zrobienia wrażenia na eks, po to, by wróciła do niego, jest utopią, bo za chwilę i tak wyjdzie jego prawdziwa natura i kobieta znów pryśnie ![]()
wiecie co weźcie mnie nie denerwujcie. Czemu niby jej współczujesz ona mnie znała 8 lat i po jaką cholerę bierze się do domu chłopaka którego sie nie kocha? Jeżeli nie zmienie swojego życia nigdy nie będzie dobrze i nie chce jej odzyskać na chwilę tylko na całe życie. Dostałem takiego kopa że wiem co pisze i co czuje skrzywdziłem sam siebie, a także ją. Moje postanowienie jest jasne i wyrażne chcę do niej wrócić i naprawić wszystko. Chce aby było jak nigdy dotąd i sprawić aby było już tak zawsze wiem że nie da się człowieka zmienić a co mi pozostało siedzenie w domu z piwem w ręku i użalanie się? to nic nie da. Czas pokaże. 4 tygodnie będzie mi bardzo ciężko wytrzymać bez swojej ex, będe czekał na jej ptierwszy krok
Ale pamiętaj, że istnieje prawdopodobieństwo, że nie uda się jej odzyskać, i wtedy nadal musisz iść swoją drogą, nie cofać się "w rozwoju" osobistym ![]()
no wiem wiem ale ja mam wielka nadzieje ze jednak sie uda. Chociaz nie jest do konca tego pewien czy ona wogole bedzie chciala sie w to angazowac
bardzo bym chcial no ale czas pokaze. nawet jesli uda mi sie ja odzyskac bede was informowal jak mi sie wiedzie co i jak ok mysle ze tu jest jedyne miejsce w ktorym mozna sie zwierzyc nikt nie wie o moich planach ani zamiarach tylko ja i wy czytelnicy
wiecie co wczoraj nie mogłem usnąć same łzy mi napływały. Usnełem koło 3 nad ranem obudziłem się po 7 strasznie tęsknie za nią boję się wszystkiego. Wiem jak się zachowywać co zmienić. Mimo wszystko tracę ochotę do życia.
Damiano, podziwiam Cie, że pragniesz sie zmienić dla kobiety, która kochasz i również dla samego siebie. Dobrze, że przejrzałeś na oczy i zauwazyłeś co niszczyło Wasz związek i miłość. Wytrwaj w tym postanowieniu i nie załamuj się, a wszystko będzie dobrze.
Ja nie mogę.. Dopiero co pisałeś że wiesz co masz czynić i że dostałeś wiatr w żagle a dziś co, znów obsuwa?
Ty naprawdę powinieneś odwiedzić psychologa, bo z tak gwałtownymi wahaniami nastroju to sam nie dasz sobie rady.
Powiedziałam, że musisz zająć się sobą, a jeśli Ty co drugi dzień odczuwasz totalne zwątpienie a co drugi przypływ sił, to nie jest normalne. Kłania się wizyta u specjalisty. Takich chwiejności to nawet ja nie miałam, a jestem wrażliwa i też przeżywałam odejscie eks. Jednak umiałam wziąć dupę w troki i zaparłam się że przez 4 tygodnie zajmę się sobą a nie myśleniem o związku.
Jesteś w kiepskim stanie, coś mi się zdaje że ciągle będziesz nas tu raczył takimi huśtawkami nastroju i groźbami samobójczymi...
tak mam hustawki i to straszne. Myśli samobojcze może i miewam ale nie byłbym w stanie tego zrobić. Trzeba jakoś żyć naprawdę jest mi b ciężko ale jakoś muszę.
wiecie co no niestety dzisiaj musiałem sie do niej odezwac poniewaz zostaly u niej moje ciuchy ktore potrzebuje. Garnitur - a dzis jade na pogrzeb bo zmarl u mnie w pracy brygadzista. Tak jej wiechałem na psychikę pokazalem totalna olewke i chciala ze mna sie umowic kolo poludnia. Napisalem jej jasno i wyraznie ze chce tylko swoje ciuchy i nie mam zamiaru do niej ani wracac ani rozmawiac. Napisala mi nie mam twoich ciuchow i daj mi spokoj. Odpisalem ok zajde do twojego ojca. wkoncu zaczelem zyc odrzucilas mnie zmienilem swoje zycie poznaje nowe kobiety a ty zyj sobie z bogiem pa. Napisala mi jak tak b chcesz to sobie szukaj ja bede typem samotnika i pojde na zakonnice. Rozbawila mnie po czym napisala mi ze na pogrzeb moge jechac w grubszej kurtce bo jest zimno. a spotkac sie mozemy jak wroce. Napisalem ok ale na nic nie licz te spotkanie ma byc kolezenskie. Myśle ze tu juz pomalu zadzialal plan 2 tyg bez odezwu wyslalem jedynie smsa na swieta.
Damiannoo1984 Ty wierzysz w to, że zmienisz się trwale, że jesteś stanie - jak Wam się ułoży - być innym człowiekiem? Czy jak do siebie wrócicie, wszystko zacznie się od początku? Dla mnie to wszystko jest niepoukładane, chaotyczne i przede wszystkim niedojrzałe.
tak ja w to wierze bo predzej czy pozniej musi mi sie ulozyc juz nie mowie tu o bylej swojej ale ogolnie o zyciu przezdewszystkim chce jej pokazac ze jestem innym czlowiekiem patrzacym na zycie pozytywnie
Kurde, Ty cały czas nie rozumiesz. Nie masz jej pokazywać że jesteś innym człowiekiem, nie masz jej wjeżdżać na psychikę, jak to określasz, nie masz jej mówić że umawiasz się z innymi kobietami, bo ewidentnie kłamiesz. Nic a nic nie zrozumiałeś z tej książki.
Ty przed nią cały czas udajesz jakim to nie jesteś nowym facetem, podczas gdy faktycznie nim wcale się nie stałeś!! Nie widzisz tego? Jęczysz na forum i wpadasz w dołki, a przed nią UDAJESZ chojraka. Przecież tym sposobem nie odzyskasz jej bo grasz kogoś kim nie jesteś! Książka nie radzi "UDAWAJ INNEGO CZŁOWIEKA PRZED EKS". Książka mówi aby zająć się sobą i swoim życiem na tyle, by stać się kimś niezależnym od byłego partnera, i dopiero wtedy można stać się dla niego/niej atrakcyjnym. A Ty płaczesz i żalisz się po kątach, natomiast przed nią roztaczasz FAŁSZYWY OBRAZ SAMEGO SIEBIE! To co robisz, jest skazane na porażkę. Po co staczasz z nią słowne bitwy, po co się popisujesz? Nic się nie zmieniłeś w jej oczach więc ona z pewnością Cię odrzuci. Ot co.
Po co zacząłeś jej pisać, że zacząłeś nowe życie, że poznajesz inne kobiety? Wiesz, co, to co robisz jest żałosne, nie ogarniasz w ogóle jak powinieneś się zachować. Tak nie pisze facet pewny siebie, ktoś kto ma swoje życie, nie musi chwalić się że oto, uwaga, zdobywam nowe kobiety, oto zacząłem nowe życie. W ogóle nie powinieneś był wchodzić na tematy osobiste, tak było w książce, ale Ty znów zrobiłeś po swojemu, czyli idiotycznie. Było odebrać garnitur lub nie odbierać i tyle, koniec kropka, zero dyskusji na tematy osobiste. Naprawdę jesteś aż tak nierozumny?
dramat chłopaku dramat...... ja sie dziwie twojej ex ze jeszcze z toba rozmawia... powinieneś sie w końcu pogodzić z porażką i dać lasce święty spokój....to nie dalej jej trujesz i użalasz się nad sobą
moze i dramat a coi do udawania wcale nie udaje. Dzisiaj nie chciała sie spotkać ze mną ale wkońcu napisała mi smsa że góra na 5 minut możemy się umówić. Nasza rozmowa zaczeła się o 17 a skonczyła o 20.. Rozmawialiśmy jak nigdy dotąd znam bynajmniej powody dla których się rozstaliśmy, teraz po spotkaniu piszemy ze sobą smsy i uwierzcie mi gdyby chciała spróbować w życiu tego nie spierdole. Stwierdziła że nie wierzy w moją przemianę i że chce być sama, ale widzi pomału moje zachowanie i być może że coś z tego będzie, będzie bardzo ciężko ale ja w to wierze i wiem że ten sukces mogę osiągnąć tylko swoją postawą. Tak jak pisałem spotkanie miało trwać 5 min a byliśmy 3 godziny. Teraz mamy się spotkać w poniedziałek jestem dla niej kulturalny, miły. Gdy ją zobaczyłem serce mi zadrżalo zmieniła fryzurę ładnie sie pomalowała. eh jak ja chciałbym ją odzyskać. Nie ma już smsów typu odwal się spadaj są miłe słowa z obu stron. A jak wynikło z tej książki uwierz mi nic by z tego nie wynikło bo stwierdziła ze ona mnie pamięta jako innego i szybko zdania by nie zmieniła.
O rany, przechwalanie się w stylu "umawiam sie z innymi kobietami" itp u mnie by nie przeszlo, wręcz by mnie takie kozaczenie odrzuciło. Ale może Twoja dziewczyna jest inna i na nią takie przechwalanie działa... Mimo wszystko, zastanów się nad tym czy rzeczywiście sie zmieniłeś? Pod jakim względem? Wiesz, mozesz sobie gadać, że się zmienisz, ze tym razem tego nie zepsujesz, ale tutaj potrzeba konkretnych kroków, a nie tylko gadania.
podjełem już dużo kroków,,, nie pale nie pije odkladam kasę jestem uprzejmy bardziej pracowity konkretny myslę że narazie starczy, Za bardzo mi na niej zalezy aby odpuscic nie bede nalegal na wczzesniejsze spotkania poniedzialek to poniedzialek ( na wekeend ma szkołę) ale ogolnie chce sie spotkac
a teraz czas do pracy. Nie chce mi się jak cholera ciągle myślę o niej ciągle mi siedzi w głowie prubóje zająć się sobą ale jakoś to mi nie wychodzi zbytnio.... Oboje stwierdziliśmy na naszym spotkaniu że te rozstanie było słuszną decyzją, a dlatego że ciągle byliśmy zamknięci w sobie mało rozmawialiśmy a jeśli już kłóciliśmy się i były tylko wzajemne pretensje. Ona powiedziała że teraz sama nie wie co ma robić wracać do mnie nie chce bo jej samej dobrze że przez to co było nieój czuje nic do mnie i miałbym b ciężko. Ze ogólnie nie chce mieć nikogo że samej jej dobrze i że pójdzie do zakonu. Więc powiedziałem jej że wiem o tym że byłem nieeodpowiedni dla niej, że możemy się od czasu do czasu spotkać , że mogę jej pomóc, że może na mnie liczyć, powiedziała ok więc pospotykajmy się, pewnie i tak już nie wroce do ciebie bo w nic nie wierze. A ja powiedziałem że ja wierze że już nie jestem tamtym leniem i pijakiem którym byłem. Nie wiem naprawde co mam o tym myśleć. Ale kontakt smsowy mamy taki normalny jak kolega z kolezanka. Myśle ze około 10 spotkań koło w przeciagu 2-3 miesiecy zmienie sie całkowicie i wtedy poprosze ją o powazna rozmowe zapraszajac ją na jakąś romantyczną kolację.
Jejku, jejku ! ![]()
zapowiada sie dosc ciepło otoz piszac normalniie smsy, napisałem jej dobra ja lece do pracy a tobie zycze miłego dnia.. odpisała dziekuje bardzo i wzajemnie milej pracy. Po mojej pracy napisala nikt mnie nie kocha, zawsze tak pisala kiedy sie klocilismy kiedy cos chciala ode mnie no mysle ze cos jednak z tego moze byc aczkolwiek nie jedtem pewien. odpisalem ze nie pisz , idz lepiej spac bo nie wstaniesz do szkoly, masz urlop wiec odpoczniesz, napisala mi ale taka jest prawda i takie zycie ze mnie nikt nie kocha, a co z tego ze mam urlop jak nie mam jak pracy napisac, ( w czerwcu broni magistra ) to jej napisalem jezeli juz nie ma kto ci pomoc to ja ci pomoge a terz spij milej nocy zycze... Mysle ze pomalu sa postepy ale czas pokaze
Ona zapytała mnie kto mi powiedział że ona pozyczyla mu te 2 tys zł powiedziałem że nie mogę. Nalegała aż jej powiedziałem. Dzisiaj napisała mi smsa że powiedziała mu temu gosciowi ktoremu pozyczyła dlaczego on wygadał. Zaczął się drzec na nią. Zaczeła mnie przepraszac
Jeśli chcesz ją odzyskać, po prostu badż jej przyjacielem. nie badż nachalny, wspieraj i pomagaj jej. tym bardziej jak napisałes zaczyna sie cos rozkrecac. staraj sie być jej przyjacielem nie oczekuj nic wiecej, jak narazie;)
głowa do góry i optymistycznie spójrz na życie;) rozejrzyj sie...:)
a czy ona nie wykorzysta tego? czy nie bedzie sie bawiła mną ? tego sie boje
moze tak byc ...
najpierw wyzywala, bronila sie a teraz przeprasza ?
ehh dziwna .. ![]()
wiecie co mi sie wydaje ze tak moze byc napisala mi Damian nie pisz mi ze chcesz wracac do mnie na te rozstanie sam sobie zasluzyles sam dobrze wiesz jaki byles ale komplementy mozesz mi pisac . A ja jej odpisalem a czy ja ci pisalem ze chce wracac? Nic takiego nie było poprostu jestesmy kumpalmi. napisala o widzisz i tak moze byc. O co tu kurwa chodzi ja sie kiedys wykoncze
widzisz, tak jak pisałam, badz jej kumplem. Nie znam jej ani Ciebie ale Wiem ze tez bym nie chciala po raz ktoryś wchodzic do tej samej rzeki, a przy najmniej na poczatku.
postaraj sie odzyskac jej zaufanie, badz jej bardzo dobrym kumplem, smiej sie z nia, baw a nawet jak trzeba to płacz. Wszystko z czasem samo przyjdzie- tylko daj jej czas sie z Toba ponown ie zaprzyjażnic
wiesz co jak sie okazuje to wszystko to bylo pic na wodę, ona pojechała w niedziele do szkoły napisała mi smsa że nie ma jak wrócić z olsztyna zebym sprawdził jej pociągi napisałem ze nie ma mnie w domu ( bo nie było ) napisałą to nara jesteś taki sam jak byłeś napisałem jeny to nara nie rozdwoje się i się wkońcu odczep zerwaliśmy kontakt i już nawet nie piszemy ze sobą mieliśmy od czasu do czasu się spotkać no ale wszystko prysło muszę się nauczyć żeyć sam a takie głópie sprawy to nie są powody do tego aby zrywać kontakt trudno się mówi ja już nie chve jej znać ani widzieć bo zauważyłem że ona jest jeszcze bardziej wymagająca co mi do cholery z domu nie wolno wyjść?? Kocham ją i brakuje mi jej strasznie ale nie na takich zasadach. Wczoraj pisałem z nią jeszcze i pisała że nie chce już sie spotykać i nie chce mieć kontaktu że tym jej się rzygać chce odpisałem ok jak uważasz żyj z bogiem i powodzenia bo ja więcej napewno się nie odezwe. No i zamilkłem .
Bo jeżeli żyłeś w przekonaniu, że ona się zmieni nagle o 180 stopni i zacznie Cię inaczej traktować, to byłeś w wielkim błędzie. Trwaj w swoich postanowieniach, będzie ciężko, ale nauczysz się żyć bez niej - to wymaga czasu.
Czytam to wszystko i jest mi ciebie żal człowieku. Ja mam podobny problem, tylko różnica polega na tym ze my jesteśmy małżeństwem od 18 lat i mamy dwoje dzieci. Moja małżonka przez nasze problemy wpadła w internet gdzie poznała jakiegoś gościa w którym się zakochała i pisze z nim juz od 1,5 roku. Też miałem huśtawki nastrojów, kilka razy chcialem skończyć swoje życie, ale zawsze coś lub ktoś mnie powstrzymywał. Byłem u psychologa, psychiatry, trochę mi pomogli ale przede wszystkim sam sobie wiele tłumacze. Ja niestety nie moge jej postawić ani tym bardziej dzieci. Mieszkamy razem i wierz mi to jest dopiero problem, jak widze ja z tel w ręku pisząca do tego pacjenta. Sam popełniałem te same błędy co ty, ale po przeczytaniu tego co tutaj piszecie wiele zmieniłem i jest teraz znacznie lepiej. Może w końcu znowu zacznie mnie kochac. Warto żyć żeby doczekać tego momentu:)
Myślę, że pomoże ci specjalista.
siedzę ciągle sam w domu i sie dołuje wydaje mi sie ze nikt mi już nie jest w stanie pomóc chyba mialem tylko jeden dzien taki w ktorym bylo w miare jak z nia normalnie pisalem i sie spotkałem teraz wszystko prysło wydaje mi się że jest dosłownie tylko 1 % szans na powrót moja zmiana też nic nie da. Nasze tamte spotkanie dało mi dużo do zrozumienia. Muszę jakoś żyć no ale pomału tracę ochotę na tę życie.
wszystko jest kurwa do bani szare życie nudna codzienność. Brakuje mi jej strasznie i zrobiłbym wszystko aby ją odzyskać. Ona zapytała mnie na spotkaniu czy chcę wrócic odpowiedziałem jej że tak ale nie jestem na to gotowy muszę zmienić swoją postawę i ogólnie sie zmienic powiedziała że jej wystarczy te 8 lat że w nic nie wierzy że i tak nigdy sie nie zmienie a jesli nawet to na chwile że najlepiej bedzie jak zerwiemy kontakt że jej samej lepiej że nie dbałem o nią i niczym się nie interesowałem. Powiedziała że już nie bedzie nigdy szczesliwa. Powiedziałem dałabyś nam trochę czasu i mozemy wszystko zmienic tylko trzeba wysiłku i pracy. Powiedziała ze nie chve ze samej jej lepiej i odeszła. Sami widzicie nic z tego
naprawde mam dosyc zycia
No i co że nic z tego?będziesz tak siedział i użalał się nad sobą? Jeśli życie wydaje Ci się szare i nudne to je zmień! zajmij się czymś,znajdz jakieś hobby itp.
Człowiek, ogarnij się. Czy to ze ona cie nie chce teraz to znaczy ze nie masz się zmienić tylko skończyć swoje życie? Ja pier... ! Też tak kiedyś myslalem a wczoraj swojej żonie powiedziałem ze nie jest tego warta. Jej się zrobiło przykro a mnie ulżylo. Idź kur... do psychologa albo psychiatry. To ci dużo pomoże
I nie siedz sam w domu tylko wyp....aj do rodziny albo jakiegoś kumpla. Bedziesz się nad sobą uzalal jak ciota?
ale zescie mnie pojechali masakra.... bo wam sie tak wydaje ze wszystko jest takie proste..... jak nie mam ochoty na nic i nic mi sie nie chce. Jestem przyzwyczajony ciagle ze soba pisalismy dzwonilismy spalismy razem wiele razy.... nie ma tego i jest strasznie szaro odechcialo mi sie wszystkiego zycie jest do bani nie jestem ciotą tylk człowiekiem który kogoś kocha i brakuje mi tej osoby wiem ze trzeba sie soba zajac znaleść hobby ale znam przypadki że takie coś tkwi w człowieku bardzo długo nawet do kilku lat. Kolżenaka miała to samo chłopak ją zostawił po 5 latach kochała go bardzo. Bardzo długo nie mogła dojść do siebie nawet po rozstaniu jeszcze z nim się spotykała aby się z nim kochać. Pisałem z nią i napisała mi że dalej go kocha i dalej jest jej ciężko mimo to że on ją zranił znalazł inną a mineło już chyba z 5 lat od ich rozstania. Boje sie tego i nie chce żadnej innej kobiety więc przestańcie mi gadac takie bzdety chyba mało kto z was coś takiego doświadczył
Uwierz mi, ludzie przeżywają większe tragedie i potrafią dojść do siebie. Nie jesteś jedynym cierpiącym na tym świecie. Takie użalanie się nad sobą tylko dodatkowo dołuje.
ale zescie mnie pojechali masakra.... bo wam sie tak wydaje ze wszystko jest takie proste..... jak nie mam ochoty na nic i nic mi sie nie chce. Jestem przyzwyczajony ciagle ze soba pisalismy dzwonilismy spalismy razem wiele razy.... nie ma tego i jest strasznie szaro odechcialo mi sie wszystkiego zycie jest do bani nie jestem ciotą tylk człowiekiem który kogoś kocha i brakuje mi tej osoby wiem ze trzeba sie soba zajac znaleść hobby ale znam przypadki że takie coś tkwi w człowieku bardzo długo nawet do kilku lat. Kolżenaka miała to samo chłopak ją zostawił po 5 latach kochała go bardzo. Bardzo długo nie mogła dojść do siebie nawet po rozstaniu jeszcze z nim się spotykała aby się z nim kochać. Pisałem z nią i napisała mi że dalej go kocha i dalej jest jej ciężko mimo to że on ją zranił znalazł inną a mineło już chyba z 5 lat od ich rozstania. Boje sie tego i nie chce żadnej innej kobiety więc przestańcie mi gadac takie bzdety chyba mało kto z was coś takiego doświadczył
Damian,
z wielką ciekawością czytam Twój wątek, nie pisze na forum bo uważam, że od tego są "madrzejsci, albo bardziej doświadczeni" ludzie ode mnie. Praktycznie od momentu rejestracji przeglądanie forum zaczynam od Twojego wątku. Zafascynowałeś mnie, zaciekawiłeś a jednocześnie zdziwiłeś. Naprawdę podziwiam Twój zapał, miłość, chęć powrotu itp. ale robisz dokładnie na odwrót niż należy. Piszesz, że ktoś pojechał po Tobie, ale spójrz na to obiektywnie, nic takiego nie miało miejsca, zawsze każdy chce Ci doradzić, pomóc, ale Ty tego nie przyjemujesz do siebie, jestes obrażony jak małe dziecko, jakbyś na złość innym chciał włożyc rękę do ognia. Nie jesteś nastoletnim dzieckiem, zeby nie wiedzieć, ze takim zachowaniem nic dokładnie nie zdziałasz.
Kilka osób pisze idż do spejcalisty, poczytaj książkę, zrobiłeś to, wyciągłeś wg mnie z tych rad jakieś wnioski?????
Odpowiedź jest prosta NIE NIE NIE.
Uprzedzam nie madruję się tutaj bo mam lajtowe życie. Sam przeżyłem rozstanie po 5letnim związki, a nawet po zareczynach, myślisz, że było mi latwo, pytanie retoryczne, dlatego doskonale wiem co przeżywasz, ale to teraz od ciebie zalezy co zrobisz, jak zrobisz, żeby później nie mieć do siebie żalu, że zrobiłeś wszystko co mogłeś, ale głową muru nie przebijesz jak wiesz co mam na myśli, a sądzę, ze wiesz.
Pomyśl nad tym, a zrozumiesz, że to świat jest piękny, a każdy z tego forum trzyma za ciebie kciuki.
Pozdrawiam,
181 2012-04-17 21:19:09 Ostatnio edytowany przez oglupialy (2012-04-17 21:22:59)
Napisałem ze zachowujesz się jak ciota tylko po to Zebys oczy otworzył. Jak ja się tak zachowywałem to żona powiedziała mi ze zachowuje się jak glupia piz... i miala rację. Teraz zachowuje się inaczej i widze ze ona też inaczej na mnie patrzy. Jak juz pisałem wcześniej moj przypadek jest podobny z ta różnica ze my jesteśmy małżeństwem od 18 lat i mamy dzieci, a jej miłość do mnie wygasła(sama mi to powiedziała) i zakochała się w jakimś gosciu z którym pisze
przestańcie mi gadac takie bzdety chyba mało kto z was coś takiego doświadczył
Wiesz, co jesteś żałosny. Radzimy Ci - źle, jedziemy po Tobie byś się otrząsnął - też źle. Czego Ty chcesz na forum????
Pieprzysz bzdury pisząc że nikt inny czegoś takiego nie doświadczył.
Olewasz wypowiedzi innych które mogą Ci pomóc.
KAŻDY przeżył kiedyś zawód miłosny. Nie jesteś pępkiem świata.
Przestań się użalać nad sobą. Albo zacznij pisać pamiętnik, zamiast siedzieć na forum, bo sam nie wiesz czego oczekujesz od czytających Twój wątek.
Z Twych postów wyłania się obraz właśnie jak ktoś napisal, cioty. Albo zmienisz swoje życie albo użalaj się dalej tylko nei publicznie bo to się robi już nudne.
wczoraj napisała mi smsa : o 24!!!! " hej co słychać może spotkamy się jutro" ? odpisałem że nie wiem ale raczej lepiej nie... Odpisała czemu? Bo już nie chce sie bawić w to... Dzisiaj znowu napisała hej i jak spotkamy się? Napisałem a w jakim celu jeśli tak bardzo chcesz to o 13.... Napisała odechciało mi się... To jej odpisałem to nie zawracaj mi gitary namawiasz mnie na spotkanie a później ci się odechciewa więcej nie będe się umawiał z Tobą bo sama nie wiesz czego chcesz pa... napisała bo o 13 nie mogę spiotkajmy się po 15... napisałem ok !! więc na 15 jestem z nią umówiony ale jeszcze napisała a oczym będziemy gadać i co będziemy robić? napisałem niewiem sama chciałaś . A ona ja sama niewiem czemu chciałam dziwna jestem co? Nie no musze jej jasno i wyraźnie powiedzieć czy chce abvy te spotkanie było naszym ostatnim
Jesteście oboje dzieciakami a nie dorosłymi ludźmi, oboje nie wiecie czego chcecie, co i raz zmieniacie zdanie, po co sie radzisz na forum skoro i tak wyprawiasz swoje głupoty? Nie lepiej zamknąć wątek?
facet, opanuj się! ile zamierzasz się jeszcze z nią męczyć?
jesteś na każde jej zawołanie. co z tego, że pierwszy raz odmówiłeś, jak na drugą prośbę już się zgodziłeś?
na jaką cholerę Ci to?
słuchaj ja nie jestem dzieckiem bo ja wiem czego chce i z kim chce być zrozum że ją kocham spierdoliłem a teraz małymi krokami moze uda mi sie ja odzyskac
może i chcesz do niej wrócić? ale czy warto?
sam pisałeś, że widzisz, że niektóre jej zachowania to pic na wodę... chcesz być z kimś, kto Cię będzie wykorzystywał do swoich celów? chcesz żyć bez miłości jaką może Cię obdarzyć inna kobieta?
jeśli tak, to brnij w to dalej...
Skoro chcesz odzyskać kobietę która pogrywa twoimi uczuciami, to JESTEŚ DZIECKIEM, niedojrzałym facetem, który nie ma swojej godności, koniec kropka.
dobrze nie wiem czy czytales moje wszystkie posty.... czy tam wątki? Ona miała prawo tak zrobić ja cały czas piłem byłem nie miły dużo odmawiałem nie dbałem o nią ani o siebie wiecznie nie miałem pieniędzy byłem nudny siedzenie w domu marudzenie , narzekanie. Ale teraz już tak nie jest oszczędzam kase interesuję się nią nie pije, jestem miły i w tym czekam na jej pierwszy sygnał widzę że chyba ona już pomału zaczeła tęsknić ale nie za tamtym człowiekiem jakim byłem tylko za takim którym pomału się staję. Ja ją kocham i chce aby widziała ze jestem inny ona także musi się troche zmienić musi być szczera i mieć do mnie zaufanie koniec kropka. Dużo lepiej się czuję walcząc o nia ale nie nachalnie tylko pracując nad sobą.
to pracuj dalej i zacznij czytać ze zrozumieniem, to co do ciebie tu piszą, a przekonasz sie że to cos pomoże
Dawno nie zabierałam głosu w twoim watku,,,, ale nie mogę sie nie odezwać:
1. jesteś gówniarzem ktory bawi się cały czas w tą piaskownice
2. nie kumasz nic co ludzie z dobroci serca ci piszą
3. podniecasz sie bzdurnymi sms od ex
4. zero konsekwencji
generalnie podtrzymuje swoje wcześniejsze stanowisko czas mija a ty się niczego nie nauczyłeś i co gorsza nie docierają do ciebie rady mądrych ludzi i tyle w temacie....ufffffff od razu lepiej
Po części macie racje mam pytanie takie jak myślicie o tym abym wysłał jej smsa typu: wiesz postanowiłem nie spotykać się już z Tobą i nie mieć kontaktu tak będzie dla nas obojga lepiej.. Rozstaliśmy się i nie ma co się męczyć?
pytanie czy zastosowałbyś się do tego smsa... ja w to raczej wątpię. bo znów jakby tylko poprosiła o spotkanie to Ty już byś na nim był...
pytanie czy zastosowałbyś się do tego smsa... ja w to raczej wątpię. bo znów jakby tylko poprosiła o spotkanie to Ty już byś na nim był...
Dokładnie!
Dzisiaj napiszesz jej smsa, a jutro jakby się do Ciebie odezwała i tak się z nią umówisz, pomyśl sam czy to ma sens.
Po co się nas radzisz, co masz robić? Przecież my tu się staramy tłumaczyć co i jak, a Ty i tak robisz swoje. Z każdym jednym drobiazgiem i smsem radzisz się na forum a potem jej piszesz swoje wymysły. Pisz dalej, tylko przestań cytować swoje i jej smsy tutaj bo chyba niedługo nikt już ci nie odpisze. Miesiącami tak będziesz snuł ten wątek?