Miłość na odległość - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 202 ]

131

Odp: Miłość na odległość
szirina napisał/a:

tu też przyznam racje że stajemy się wredne i bardziej wymagające.  dopiero się tego wszystkiego uczę dlatego się martwię przeżywam i w ogóle. czyli mogę zapomnieć już o przeżywaniu tego dreszczu co był kiedyś ??

Absolutnie nie smile Im więcej będziecie ze sobą rozmawiać, tym lepiej również będzie wyglądało Wasze życie uczuciowe smile Rozmowa to naprawdę najlepsze rozwiązanie, wiem z doświadczenia. Wszystko się ułoży; od Was dwojga zależy to, jak będzie wyglądać Wasza przyszłość smile

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Miłość na odległość
szirina napisał/a:

czyli mogę zapomnieć już o przeżywaniu tego dreszczu co był kiedyś ??

Uczucia się zmieniają. To normalne, że dreszcze czy drżenie kolan to objawy zauroczenia, zwykłych reakcji chemicznych i z czasem się kończą, wracając już później tylko okazjonalnie. Możliwe, że zeszliście z etapu fascynacji na etap docierania się i prawdziwej burzy, ale dobra wiadomość jest taka, że jeśli dojrzale przez to przejdziecie, efekt spodoba Ci się jeszcze bardziej niż jakiekolwiek dreszcze i będzie mowa o dojrzałej miłości smile

133 Ostatnio edytowany przez yvette (2009-11-15 21:04:54)

Odp: Miłość na odległość

Cześc kobitki dawno sie nie odzywałam tu bo dużo sie wydarzyło ach.
Facet powiedział mi że nie czuje że ja mu ufam, że dopiero jak razem zamieszkamy to poczuje smile co wy na to?
A jak pytałam czy czuł me zaufanie nim zaszła ta sytuacja z tą dziewczyną jego koleżanką ze studiów to powiedział, ze tak czuł.
A teraz w dodatku wybrali go na starostę i kurczę (nie mówiłam mu o tym) ale obawiam sie że ta ... jeszcze bardziej zacznie sie do niego "kleić"

134

Odp: Miłość na odległość

wiecie co brak mi sił. teraz kiedy on jest w domu u rodziców jest jeszcze gorzej. nie odzywa się do mnie praktycznie w ogóle. odzywa się dopiero kiedy ja się o coś zapytam czy zadzwonię.
jak mam to ratować ?? SAMA ?? sama mogę co najwyżej płakać ale na pewno nie ratować związek.
co mam zrobić tak samo nie odzywać się do niego ?? mam się wyłączyć ? przecież go nie będę atakować telefonami. ehh dziewczyny my tak nawet do świąt nie wytrzymamy !!! jestem nieszczęśliwa !! ;((

135

Odp: Miłość na odległość

Szirina, spokojnie. Może on potrzebuje chwili oddechu?
To nie był łatwy związek, wystarczy prześledzić Twoje posty w tym temacie i w naszej kafejce związków na odległość, żeby to stwierdzić. Teraz zamieszkaliście razem, osiągnęliście to, na czym Wam zależało, a w odpowiedzi nadeszły tylko kłótnie i problemy finansowe, nic dziwnego, że to się odbiło na Waszym związku...

Macie teraz kryzys, wszystko się sypie, nic nie układa i to jest jakaś "skała" na Waszej drodze. Czy się na niej rozbijecie, to już zależy od Was. W takiej sytuacji albo weźmiecie się w garść i spróbujecie znaleźć jakieś rozwiązanie albo się rozstaniecie, naprawdę nie ma trzeciej opcji. I tu niestety możesz doświadczyć bardzo gorzkiej prawdy o relacjach z ludźmi - możesz dać z siebie wszystko, ale Twoje starania to tylko 50% sukcesu. 50% szans na to, że dwójce ludzi się uda zależy od partnera, z którym jesteś. I nie możesz zrobić nic, jeśli on nie jest dość dojrzały/gotowy do podjęcia tego trudu z Tobą, jeżeli zagubił w tej codzienności uczucie do Ciebie i sens bycia razem. Nie sprawisz, że on dojrzeje czy poczuje jak Ty, że podejmie dobrą decyzję - a jaka decyzja będzie najlepsza to kwestia subiektywnych odczuć. Ty możesz widzieć wyjście w związku, on - w wyjściu ze związku...
Bądź gotowa na obie opcje. Niezależnie od podjętej przez Was decyzji pamiętaj, że mimo trudnych chwil walczysz wciąż o SIEBIE. O siebie szczęśliwą - a czy osiągniesz to z tym facetem, czy nie to jest coś, co dopiero się okaże. Związek jest dla Ciebie, nie Ty dla związku i weź do sobie do serca, kochana...
"Jesteśmy" z Tobą smile

136

Odp: Miłość na odległość

Dziewczynki.
Bylam w zwiazku na odleglosc ponad rok czasu,dzielilo nas 700km,10 godzin pociagiem hmm dzielnie dalismy sobie rade,bo wiedzielismy ze dokladnie tego chcemy,bycia ze soba! Wszystko bylo cudownie,a teraz po przeprowadzcce,na ktora sie zdecydowalismy jest jeszcze lepiej (poszlismy na kompromis i mieszkamy w polowie drogi do kazdego z domow rodzinnych) smile wspolne rozmowy,obiadki,kolacje,spedzanie czasu...
Moze zastanowcie sie czy nie podjac sie takiego korku i nie sprobowac,lepiej dowiedziec sie wczesniej czy to sie uda.
pozdrawiam

137

Odp: Miłość na odległość

dziewczyny jestem już w czarnej du....e. godzinę temu dowiedziałam się że mój facet ma sprawę w prokuraturze o rozboje czy jakieś pobicia z przeszłości i za to albo będzie miał odsiadkę albo prace społeczne !!!!
dopiero się przeprowadził a tu ciągle coś na niekorzyść !!!!!! co ja mam zrobić zostawić go ?? pomóc mu nie wiem już nic. on sam jest tak zdołowany że szok.
wszystkie jego sprawy z przeszłości go ścigają i odbijają się na mnie !!!!!! boże czemu mnie to spotyka !!

138

Odp: Miłość na odległość

O rany. A myślałam, że już Wam trudniej być nie może.

Powiem Ci tak... Zastanawiałam się kiedyś nad taką okolicznością "aresztową", kiedy mój znajomy spowodował wypadek ze skutkiem śmiertelnym i kalectwo dwóch osób. Obserwowałam wtedy Olę, jego dziewczynę, która ani przez chwilę nie dawała po sobie poznać, że rozstanie przechodziło jej przez głowę i myślałam, czy i mnie byłoby stać na podobny gest w obliczu zagrożenia, że będę kogoś odwiedzać w więzieniu.

To nie są łatwe dylematy, ale w Twoim wypadku rozmiar przestępstwa nie jest przekreślający człowieka na całe życie. Jak rozumiem wiedziałaś, że on ma jakieś "czarne sprawy" na swoim koncie i w tej kwestii Cię nie okłamywał?
Pomyśl, macie tyle problemów, że może w obliczu tego najpoważniejszego będziecie umieli odnaleźć w sobie wsparcie i miłość. Z pewnością on Cię potrzebuje jak nigdy wcześniej i słysząc Twoje "Kocham" zapewne się takiego wsparcia spodziewa. Gdybym w przeszłości popełniła jakiś okropny błąd, którego dziś bym żałowała i nagle przyszłoby mi za taki błąd płacić, chciałabym raczej móc liczyć na człowieka, z którym żyję i który zapewniał mnie o swojej miłości. A z drugiej strony nie możesz tracić rozumu, jesteście wciąż bardzo młodzi i może nadmiar przeszkód to jakiś sygnał, który ignorujesz, że ten związek zbyt wiele Cię kosztuje?

Zastanów się nad tym...

139

Odp: Miłość na odległość

dziś odbyłam z nim rozmowę nie mogłam czekać do momentu aż wróci do domu.
powiedziałam mu nie owijając w bawełnę co czuje, jak czuje ...... że czuje się zmęczona, że marzę o tym aby być z niego dumną, aby pokazać mu że nie musi być tylko tym złym, że musi teraz zapłacić za swoje błędy. pytałam czy on sam by chciał być z takim człowiekiem jak on sam jest. powiedział odrazu NIE. więc zapytałam "więc myślisz że ja będę chciała jak dłużej tak będzie?" cisza ...... na to ja "no właśnie więc postaraj się być osobą z która chciał byś sam być"
dziś przez to wszystko złożył aplikacje na marynarza aby wypłynąć, to jedyna szansa dla niego na jakieś dobre pieniądze. niestety to brutalna prawda.

potem dostałam sms - a "będę taki jaki chcesz, ale jak mi się nie uda i znów przeze mnie będziesz płakać sam odejdę, nie jestem wart twoich łez. teraz już śpi a ja myślę jak to przeżyję kiedy on wróci do domu, kiedy wypłynie w morze. ile ja jeszcze jestem w stanie znieść ?? ile ??

140

Odp: Miłość na odległość

no a dziś kiedy go zapytałam czy mnie kocha to napisał "no jakoś na pewno cie kocham ale na pewno nie tak mocno jak kiedyś przez to że nam się nie układa"

141

Odp: Miłość na odległość

Ojejku szirina przeczytałam wszystkie posty z tego watku... nie sadzilam ze moze sie u ciebie tyle dziać .....jak z wenezuelskiej telenoweli.... to z pewnoscia nie znaczy ze nie ma na to rozwiazania, z kazdej sytuacji musi byc przeciez jakies wyjscie...

mieszkanie razem na poczatku napewno nie jest sielanka , ja miałam tak samo. klocilismy sie, ja miałam doła az pewnego dnia przyszłam z pracy polozyłam sie do lozka i zaczelam plakac .. a moj Ł. siedzial przed tv i czekal az ja zrobie obiad... kiedy zobaczyl co sie dzieje przyszedl przytulil mnie i porozmawialismy... musicie tak samo zrobic... to nowa sytuacja dla was i nie facet nie umie moze do konca sie odnalesc....synus mamusi nie musial w domku robic nic a tu nagle musi byc glowa rodziny.... teraz juz minely 3 miesiace odkad  mieszkam z Ł. i jest super.. Moj kochany nagle wie jak zrobic obiad kiedy jest w domu czasem szybciej niz ja,  jak złozyc pranie ,jak wyniesc smieci a nawet jak zmyc naczynia... uzupelniamy sie nawzajem i pomagamy i codzienne obowiazki domowe nie sa juz zadnym problemem , mozemy usiasc sobie spokojnie przed tv i posmiac sie przy ulubionej komedi. Do tego potrzeba czasu ... nie mozecie sie od siebie oddalac przez te wspolne mieszkanie.... wiadomo jesli pieniazki sie koncza to zaczynaja sie problemy ale tak jak juz jedna z dziewczyn pisala wyzej moze wziac dodatkowy dzien w pracy albo nie kupic czegos w zamian za cos... los okaze sie zyczliwy i dla was ... kochana głowa do góry! musicie tylko porozmawiac na spokojnie ze zrozumieniem i zyczliwoscią , nie naskakując ciagle bo to facetow tylko odstarsza... kochacie sie przeciez i jak jest taki mały kryzys to te słowa przychodza ciezej ale on napewno tez cie kocha.... inaczej nie chcialby tego tak samo mocno jak ty... a ze teraz sie nie odzywa to moze ma troche problemów albo chce sobie wszystko poukladac... zadzwon do niego i milym tonem zapytaj cos w sensie"kochanie jak ci minal dzien ja juz jestem w naszym mieszkanku kiedy przyjedziesz tesknie za toba......"
jak przyjedzie do domu usiadzcie porozmawiajcie, spedzcie jakos milo dzien wyjdzcie do kina czy cos.. rozmawiajcie smiejcie sie , zapomnijcie o problemach one wszystkie napewno sie rozwiaza ... przezyliscie już tyle i kiedy wkoncu mozecie byc razem wykorzystajcie to smile

jesli chodzi o jego sytuacje prawną to napewno nie jest miła sytuacja ale nie mozna odrazu myslec o najgorszym... sama pracuje w sadzie i wiem z praktyki ze tak łatwo do wiezienia się nie idzie.. napewno sprawa bedzie sie toczyła i dostanie w rezultacie zawiasy albo  grzywne czy prace spoleczne ale wazne jest zebys była dla niego wsparciem zeby widzial w tobie kobiete z ktora moze przezywac nie tylko dobre chwile ale i te gorsze... kazdy z nas mial w przeszłosci dziwne historie o ktorych chce sie zapomniec to co zrobil napewno sie nie powtorzy ale niestety konsekwencje musi poniesc, co nie znaczy ze to go od razu przekresla, nie wiem na ile powazne ma zarzuty ale kochana musisz wierzyc w niego.
wierze w ciebie ! 3mam kciuki!!

142

Odp: Miłość na odległość
szirina napisał/a:

no a dziś kiedy go zapytałam czy mnie kocha to napisał "no jakoś na pewno cie kocham ale na pewno nie tak mocno jak kiedyś przez to że nam się nie układa"

W jego sytuacji myślę, że nie powinien sobie pozwalać na takie wyznania... W końcu jest teraz przyczyną Waszych cierpień, a sądząc po jego dotychczasowym zachowaniu, niewiele robił, by rozwiązać jakiekolwiek problemy.
Chyba czas najwyższy zadać sobie kilka pytań. Mężczyzna, który powinien niebu dziękować, że był głupi i nieodpowiedzialny, a mimo to jeszcze przy nim trwasz - pisze Ci w smsie (!), że kocha Cię mniej? Co on chce Ci przez to powiedzieć? Czego oczekuje? Że będziesz się jeszcze bardziej starać? Nie, nie, nie, nie tędy droga, bo jak na tą chwilę układ sił w Waszym związku i tak rozkłada się nierównomiernie i to Ty latasz wokół niego jak dzika, byle tylko nie doszło do rozstania. Ty przeżywasz, martwisz się, tracisz nerwy, a Pan Pojadę-Do-Rodziców-I-Nie-Będę-Się-Interesował spokojnie do tego podchodzi.

Kochana, zrobiłaś, co radziłam? Zastanowiłaś się, ile Cię ten związek kosztuje, a ile z tego masz?
Wiem, że to wymaga ogromnej odwagi, ale niekiedy po takich przejściach i braku chęci współpracy z drugiej strony nasze uczucia też się wypalają. Może tak jest i w Twoim przypadku, ale w głowie hodujesz wciąż wyobrażenie, że Ty powinnaś, wręcz musisz go wspierać i kochać i nie dajesz sobie prawa do zweryfikowania własnych uczuć...?

Miałam w życiu związki, o które walczyłam z całych sił. Sądziłam, że niczym wierna żona muszę trwać przy mężczyźnie "na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie...", więc znosiłam wszystkie wybryki, każde bolesne wyznanie w stylu tego, którym Cię Twój facet potraktował. Powtarzałam jak mantrę, że kocham, że muszę wspierać. A potem, gdy związek się rozpadał - do tanga trzeba dwojga, niestety - nagle otwierałam oczy na to, że trwałam przy mężczyźnie tak naprawdę tej miłości już nie czując. Czując przywiązanie, strach przed rozstaniem, końcem czegoś i tylko w tych kategoriach widziałam zerwanie.
W konsekwencji marnowałam czas, energię i zaangażowanie z mężczyzną, który tego nie doceniał.
Czy to dla Ciebie nie brzmi znajomo?

143

Odp: Miłość na odległość

wiem że yvette masz rację. wiem o tym i sama kiedy go nie ma przy mnie widzę to jak wielki świecący neon. Boli mnie to że on prędzej czy później musi wrócić do domu, znów będzie odległość znów czekanie znów denerwowanie się i tak w koło macieju. nie mam nic z tego związku, ani radości ani szczęścia ani perspektyw.niby sytuacja jasna jak słońce, ale trudno mi powiedzieć stop. nie wiem co on takiego myśli, dziś wraca w nocy i mamy rano pogadać ale ja już nie umiem czekać. wykańcza mnie to wszystko. jak mam znaleść pozytywy z tego skoro mnie to tak niszczy. muszę się z tego oderwać a nie umiem. nie mam siły bo całe siły poszły w walkę o nas

144

Odp: Miłość na odległość
szirina napisał/a:

wiem że yvette masz rację. wiem o tym i sama kiedy go nie ma przy mnie widzę to jak wielki świecący neon. Boli mnie to że on prędzej czy później musi wrócić do domu, znów będzie odległość znów czekanie znów denerwowanie się i tak w koło macieju. nie mam nic z tego związku, ani radości ani szczęścia ani perspektyw.niby sytuacja jasna jak słońce, ale trudno mi powiedzieć stop. nie wiem co on takiego myśli, dziś wraca w nocy i mamy rano pogadać ale ja już nie umiem czekać. wykańcza mnie to wszystko. jak mam znaleść pozytywy z tego skoro mnie to tak niszczy. muszę się z tego oderwać a nie umiem. nie mam siły bo całe siły poszły w walkę o nas

Świetnie Cię rozumiem. Ale czasami resztkę sił, które się ma trzeba właśnie wpakować w rozstanie, bo na związek będzie potrzebny jeszcze większy zapas, którego nie masz. A co najważniejsze, niezależnie od Twoich starań, musiałoby zależeć Wam obojgu.
Jeżeli nie umiesz podjąć decyzji o rozstaniu, zaproponuj przerwę. Wielu psychologów obstaje przy tym rozwiązaniu, bo pozwala złapać pewien zdrowy dystans i nie jest żadnego rodzaju cięciem. Uczciwie powiedz, co czujesz, jakie masz wątpliwości i przy tej przerwie obstawiaj, nawet, gdyby miało Ci się kroić serce. Jak pokonasz emocje - głównie strach przed rozstaniem - to usiądziesz potem sama i po raz pierwszy od dłuższego czasu poczujesz autentyczną ulgę.

145

Odp: Miłość na odległość

trudno mi . nawet po zdradzie mojego ex faceta nie czułam się tak źle. gdybym go nie kochała gdybym go wyrzuciła z serca. tak mnie ciśnie na płacz tak nie mogę znów do końca oddychać.

146

Odp: Miłość na odległość

A jak ratować związek na odległość? Czuje już od jakiego czasu że sie między nami pieprzy...;/ Miał teraz wolny weekand mógł do mnie przyjechać, ale wolał spać w domu,czy 3 h pociągiem to taka katastrofa żeby się zobaczyć ze swoją dziewczyną. nie widzieliśmy się ponad miesiąc a jemu sie nie chciało przyjechać. Kiedy mówie mu że chyba mu już na mnie nie zależy po prostu, to oczywiście zaprzecza,ale po co skoro nie robi nic żebym to poczuła. Przez tel gadamy to się kłocimy, mówi mi że zadzwoni niedługo a nie odzywa się pół dnia, nienawidze jak ktoś nie dotrzymuje słowa, a on to notorycznie robi. Już nie wiem co zrobić żeby to jakoś odbudować, jak nawet nie mam mu jak wytłumaczyć co czuje bo nie chce przyjechać żeby porozmawiać...

147

Odp: Miłość na odległość
mylenne napisał/a:

A jak ratować związek na odległość? Czuje już od jakiego czasu że sie między nami pieprzy...;/ Miał teraz wolny weekand mógł do mnie przyjechać, ale wolał spać w domu,czy 3 h pociągiem to taka katastrofa żeby się zobaczyć ze swoją dziewczyną. nie widzieliśmy się ponad miesiąc a jemu sie nie chciało przyjechać. Kiedy mówie mu że chyba mu już na mnie nie zależy po prostu, to oczywiście zaprzecza,ale po co skoro nie robi nic żebym to poczuła. Przez tel gadamy to się kłocimy, mówi mi że zadzwoni niedługo a nie odzywa się pół dnia, nienawidze jak ktoś nie dotrzymuje słowa, a on to notorycznie robi. Już nie wiem co zrobić żeby to jakoś odbudować, jak nawet nie mam mu jak wytłumaczyć co czuje bo nie chce przyjechać żeby porozmawiać...

Co robić? Po pierwsze głęboki wdech i wydech. To, co piszesz, dla mnie brzmi bardzo znajomo, bo miałam kiedyś związek, który choć nie był na odległość, zafundował mi właśnie takie przeżycia i stale obecny był w nim syndrom "Nie chce mi się". I dobrze wiem, jak bardzo irytuje niesłowność, dla mnie też nie ma nic gorszego. ALE...
Zastanów się, czy to, co się dzieje między Wami nie jest przejściowe. Spróbuj potraktować to w ten sposób i choć będzie to wymagało zaciśnięcia zębów zgrzytających z wściekłości, zdobądź się na wyrozumiałość. Czasami każdy człowiek ma w życiu moment, kiedy nie ma motywacji, żeby zająć się nawet najbardziej elementarnymi sprawami, a co tu dopiero mówić o tak złożonej czynności jak dbanie o związek, co wymaga przecież nie lada siły i chęci.
I teraz masz dwie możliwości - tą, którą już "wybrałaś" i stosujesz, a która totalnie się nie sprawdza - mówienie "Nie zależy Ci na mnie" i przelewanie swojej frustracji na niego. Nawet, jeśli Twoja frustracja ma swoje powody i jest uzasadniona, prowadzi do tego, że jemu jeszcze mniej chce się przyjeżdżać, bo wie, że z Twojej strony może liczyć tylko na kolejne pretensje.
Możesz też zrobić to, o czym wspominałam i spróbować "wrzucić na luz". Czasami im więcej energii wkładamy w związek, tym bardziej się denerwujemy, zwłaszcza, kiedy partner ma okres, gdy nie wkłada w tą relację wiele więcej niż protokół wymaga. Zamiast się wściekać, spróbuj zająć się czymś innym. Może on widząc, że nie jesteś zależna od jego przyjazdu i za przeproszeniem nie czekasz na niego jak pies na powrót pana będzie miał ochotę dołączyć do Ciebie...
A może nie. Jak już powiedziałyśmy te parę postów wcześniej, nie na wszystko można mieć wpływ i do tanga trzeba dwojga...

148

Odp: Miłość na odległość

Wydaje mi się ze jest to spowodowane tym że dawno się nie widzieliśmy i stąd narastają niedomówienia i pretensje. Stad że bardzo tęsknie i chciałabym się z nim spotkać a nie ma jak.
Co do tego że może liczyć ode mnie tylko na pretensje, właśnie nie, powiedziałam mu dlaczego tak się zachowuje, i chciałabym żeby przyjechał żebyśmy porozmawiali, mamy sobie wiele do powiedzenia, i za sam fakt że przyjechałby wszelka złość by mi przeszła wiem o tym...
Postaram się teraz wrzucić na 'luz' będę się starać, bo nie chciałabym tego zniszczyć. Być może po licencjacie zdecyduje się n przeprowadzke do niego, tylko do tego czasu musimy dbać aby między nami było wszystko ok.
Co do tego że do tanga trzeba dwojga wiem wiem, wiem też że mu zależy, tylko ma trudność z okazywaniem i mówieniem o uczuciach, ja nauczyłam się o uczuciach mówić on jeszcze nie, i choć czesto tego nie mówi to wiem że mu zależy, dlatego też jak czasem tak emocjonalnie podchodze do naszego związku...
Życzcie mi powodzenia:)

149

Odp: Miłość na odległość
mylenne napisał/a:

Wydaje mi się ze jest to spowodowane tym że dawno się nie widzieliśmy i stąd narastają niedomówienia i pretensje. Stad że bardzo tęsknie i chciałabym się z nim spotkać a nie ma jak.
Co do tego że może liczyć ode mnie tylko na pretensje, właśnie nie, powiedziałam mu dlaczego tak się zachowuje, i chciałabym żeby przyjechał żebyśmy porozmawiali, mamy sobie wiele do powiedzenia, i za sam fakt że przyjechałby wszelka złość by mi przeszła wiem o tym...
Postaram się teraz wrzucić na 'luz' będę się starać, bo nie chciałabym tego zniszczyć. Być może po licencjacie zdecyduje się n przeprowadzke do niego, tylko do tego czasu musimy dbać aby między nami było wszystko ok.
Co do tego że do tanga trzeba dwojga wiem wiem, wiem też że mu zależy, tylko ma trudność z okazywaniem i mówieniem o uczuciach, ja nauczyłam się o uczuciach mówić on jeszcze nie, i choć czesto tego nie mówi to wiem że mu zależy, dlatego też jak czasem tak emocjonalnie podchodze do naszego związku...
Życzcie mi powodzenia:)

Będziemy trzymać za Was kciuki smile
Skądś to znam, złość przechodząca na widok ukochanych oczu, zdziwiłabym się, gdyby na kobietę w niektórych momentach to spojrzenie nie działało kojąco wink
Wydaje mi się, że jeżeli nie dacie się zjeść frustracji to się dotrzecie - w końcu każdy związek ma swoje zakręty... wink

Tak jeszcze tylko jedno słowo odnośnie pytań "Czy zależy Ci na mnie?" - nie każdej kobiecie doradzałabym ich zadawanie... Bo w czystej złości można kiedyś usłyszeć nie to, czego się oczekiwało...

150

Odp: Miłość na odległość

mylenne wiem co czujesz przechodziłam przez to samo. jedyne co można tu zrobić to czekać i zająć się sobą.
ja powoli przystosowuje się do bycia samą, patrze na niego i uświadamiam sobie że on nie jest dla mnie że nie teraz że to nie to. Przekonuje sama siebie do tego że może kiedyś się znów spotkamy za parę lat i będziemy szczęśliwi, bo teraz to się nie uda. przecież wiem że on znów wróci do domu i znów na odległość a potem on wypłynie prędzej czy później i znów osobno. Nie nadaje się do tego niestety, nie umiem tak żyć ciągle sama, to dobrowolne męczarnie wieczna tęsknota .......
uświadomiłam sobie też iż ja jemu w ogóle nie ufam, nie ma miedzy nami już takiej zażyłości. coś się skończyło i nie wróci eh
i znów wydaje mi się że się nigdy nie zakocham, i znów wydaje mi się że to koniec świata

151

Odp: Miłość na odległość

Na pewno koniec świata to nie jest. Nie jest jedynym mężczyzną. Więc prędzej czy później spotkasz kogoś dla siebie.
Jeszcze z tym moim się nie rozstałam,ale bałabym się tego mimo że tak rzadko się widzimy, bałabym się że nie spotkam nikogo dla siebie póki co. A też nie chce być całkiem sama...

152

Odp: Miłość na odległość

dziewczyny ja juz nic nie rozumiem, od ostatniej naszej klotni było super mowił mi (tak mi sie zdawalo) wszystko a wczoraj dowiedziałam sie ze ma nowy portal facebook i na tym portalu ma tamtą byłą laske co go podrywała ba wdarłam sie na jego konto (udalo mi sie namiary wklepac) i ujrzałam tam komentarze do zdjec innych lasek na tamta juz nie mialam sily wejsc i czytac i i znia ma nadal kontakt,  dzis rano powiedzialam mu ze weszlam na jego facebook i sie wpienił ( weszłam bo gadał ze go to nie interesuje że gada tylko tam z kumplami itp) a jak sie okazalo z laskami tez to on mi na to ze moze miec kontakt z kim chce, że jest wolny itp i ogolnie mnie zjechał po calosci kazal sobie znalesc innego faceta i powiedzial ze ja jestem chodzacy ideal chorobliwie zazdrosna!!! itp a mi jedynie chodziło by mi gadal ze ma kontakt z laskami a nie to ukrywal! jak gadal ze tam jakas go podrywała laska na zywo i na dyske zapraszała to nie robilam mu awantury tylko spokojnie to przyjelam bo mi to powiedział ( a moglam robic awanture bo w ten sam dzien powiedzial ze idzie do kumpla na impreze i co dziwny zbieg okolicznosci? laska go wieczorem na tance zaprasza a ten sie wybiera do kumpli, jakbym była chorobliwie zazdrosna to bym mmu powiedziałam ej krecisz mnie nie wierze ze idziesz do kumpli itp a tak z zadowoleniem mu powiedzialm ze super i milej zabawy i do nocy był poznej( i żaden to dla niego argumet ze wtedy z ta laska tak spokojnie zareagowalam). wiec mówie mu czemu mi nie powiesz ze masz kontakt jednak z laskami itp a ten ze mi nie powiedział bo sie boał ze wybuche, cholera a wcale tak nie jest!!! juz nic nie rozumie ach

i czemu jest tak że ja go spokojnie pytam czemu mi nie powiesz itp bez wyrzutow bez zlości a ten mi ze zlościa gada ze jestem ta zła i wogole? tez tak macie jak sie kłociecie? tez facet źle o was mówi?

153

Odp: Miłość na odległość

Bliźniaczko, wiesz co, ale to nawet z boku już od pewnego czasu wygląda tak, jakbyś była jednak zbyt zazdrosna.

Przepraszam Cię bardzo, ale jestem zdania, że wchodzenie na konto swojego faceta i prowadzenie jakichkolwiek śledztw w internecie to już spore nadużycie zaufania. Poza tym ta dziewczyna to jakiś Twój punkt zapalny - zamiast już dawno ten temat pogrzebać, co chwilę go poruszasz...
I wobec nadmiaru tych pretensji - jak nie do tej dziewczyny to do koleżanek na Facebooku - nic dziwnego, że jednorazowy incydent, kiedy ze spokojem przyjęłaś jakąś informację traci na znaczeniu. Jedna normalna sytuacja w morzu pretensji o... Byle co. Nie masz żadnych dowodów na to, że Twój partner Cię zdradza, zbierasz za to i poszukujesz dowodów tego, że do kogoś pisze, z kimś rozmawia - to nie jest zdrowe!

Miałam kiedyś faceta, który czepiał się każdego mojego komentarza na naszej klasie, każdej rozmowy z jakimś facetem. Nie mogłam się z żadnym innym mężczyzną przyjaźnić, chociaż chciałam być wierna jak pies. I też od niego odeszłam, bo zwyczajnie nie miałam już siły tego znosić.

Tylko wierność psa zależy od wytrzymałości smyczy. Z mężczyzną działa to "niestety" na odwrót, im bardziej próbujesz go kontrolować i mieć na własność, tym szybciej Cię zostawi.

Czemu Ci nie powie? Bo jest dorosłym człowiekiem. I ma prawo zawierać czy kontynuować znajomości niezależnie od tego, czy jest z kimś związany czy nie. Nie ma obowiązku informować Cię o wszystkim, a to, że tego wymagasz sprawiło, że dziś jesteście od siebie o mile świetlne dalej niż bylibyście, gdybyś mu zaufała.
Weź się w garść, masz ostatni moment.

154

Odp: Miłość na odległość

Moim zdaniem już jest za późno na jakieś zmiany. ty jesteś już zepsuta z zazdrości a on jest tylko facetem. ale tak omijając temat, wy się widzicie cholerrrrnie rzadko, dziwie się że dalej to wytrzymujecie. czy czasem nie trzymacie się siebie zbyt kurczowo ?
dawno temu kiedy miałam 16 lat weszłam na gg swojemu facetowi  też było dam dużo rzeczy przykrych dotyczących innych dziewczyn, była afera na całego. prawie się rozstaliśmy no ale jakoś pociągnęliśmy to dalej. rezultat był taki że po 4 latach i tak zrobił to co mu wmawiałam czyli zdradził.
od tamtej pory ani razu nie naruszam prywatności nikogo, czy to mój facet czy moja siostra czy przyjaciółka.

155

Odp: Miłość na odległość

weszlam bo gadał mi że nie pisze nie interesuje go już patrzenie i komentowanie koleżanek a dziwnie sie zachowywal pisał smsy itp nie na temat i wogóle nie do mnie. gadał mi że nic złego nie robi itp a znow sie dziwnie zachowywał chłod itp

156

Odp: Miłość na odległość
Bliźniaczka22 napisał/a:

weszlam bo gadał mi że nie pisze nie interesuje go już patrzenie i komentowanie koleżanek a dziwnie sie zachowywal pisał smsy itp nie na temat i wogóle nie do mnie. gadał mi że nic złego nie robi itp a znow sie dziwnie zachowywał chłod itp

Mam wrażenie, że w ogóle nie czytasz tego, co Ci piszemy i nie rozumiesz głównego przesłania. Nie chodzi o to, co robi Twój facet, bo nie robi nic złego/nie zdradza Cię, a przynajmniej to, co opisujesz na to nie wskazuje. Chodzi o to, jak Ty się zachowujesz i jaką gehennę Wam zgotowałaś. Tak, to wygląda jakbyś była chorobliwie zazdrosna.
Twój facet ma rację mówiąc, że nie robi nic złego. A nie mówi Ci o tym, bo wie, że tylko czekasz na takie informacje, żeby znów zacząć węszyć wokół nic nieznaczących koleżanek.
My ludzie już tak mamy, że sobie oszczędzamy przykrości, a rozmowa z Tobą o tym, że się chce prowadzić normalne towarzyskie życie, co swoją drogą powinno być oczywiste - pewnie do przyjemnych nie należy.
Facet Ci ucieka, czuje się jak zwierzę w klatce, a Ty jak z klapkami na oczach powtarzasz, że przecież "pisał smsy", więc go sprawdziłaś. Obawiam się, że z czasem zrozumiesz, co poszło nie tak i zobaczysz swoją winę w obecnej sytuacji - ale będzie już wtedy za późno.

Zgadzam się, Szirina, że może być "po herbacie" w kwestii ratowania tego związku, bo co tu ratować, gdy nie ma zaufania i... Wolności?

I naprawdę, Bliźniaczko, ja też żyję w związku na odległość, Mój Mężczyzna też ma koleżanki, z byłą wymienia maile, nie jest to mój pierwszy związek w życiu i wiem, jak to jest, gdy się pojawia pokusa zwariowania. Ale nie wyobrażam sobie, że miałabym limitować znajomości swojego mężczyzny czy też mówić, na jakie koleżanki się zgadzam, a na jakie nie. Ufam i wierzę, że jest i będzie mi wierny. A jak nie będzie? Cóż, to jego strata, na szczęście nie kosztem moich nerwów, bo takowych nie szarpię fiksując na zapas.

157

Odp: Miłość na odległość

Yvette wszystko świetnie podsumowała(jak zawsze zresztą)

Musisz Blizniaczko zastanowić się nas sobą i tym co tak naprawdę jest między Tobą i Twoim chłopakiem- możesz interesowac się jego znajomymi, rozmawiać z nim na ten temat, ale nie wolno Ci czytac jego wiadomości, włamywac się na konta, itd.

każdy ma swoich znajomych, ale trzeba miec też zaufanie do swojej połówki, dopóki człowiek tego nie zrozumie, dopóty związek będzie się rozpadał..

158

Odp: Miłość na odległość

no cóż u mnie sytuacja miedzy nami się poprawiła on się stara jest fajnie, ale dziś dostał pismo że od 15 grudnia ma pierwsze godziny do odrobienia społecznie. mieszkanie trzeba będzie wymówić w przeciągu 4 dni bo nie opłaca się już go trzymać do 15 - tego.
raz chce mi się płakać na te sytuacje a raz mam już dość i mnie to nie rusza. nie umiem tego zrozumieć czemu się tak dzieje. szok że tak się to potoczyło, a ja stojąc teraz przed sobą samą nie wiem co dalej. ..... po prostu już nie wiem co będzie dalej. mieliśmy wigilię spędzić razem mieliśmy się docierać we dwoje i znów życie inny plan nam dało. trzeba się z tym pogodzić ale jak .....

159 Ostatnio edytowany przez szirina (2009-11-27 15:01:48)

Odp: Miłość na odległość

to jest coś okropnego dziewczyny. całą noc nie spałam tylko analizowałam cały swój związek. Przyszłość i teraźniejszość, doszłam do wniosku iż przy nim wiecznie będę musiała o wszystko walczyć. Czy to o czułość czy to o wyegzekwowanie czegoś od niego czy też o uwagę.
wiem też że on nie dorósł jeszcze do prawdziwego życia z kimś, do dzielenia się obowiązkami do wspierania się wzajemnie do dbania o drugiego człowieka. to człowiek wiecznie bujający w chmurach który marzy o milionach a matury nawet nie ma. wiem że przy nim wiele będzie mi brakować i już nawet brakuje, ale ....... no właśnie ale. nie umiem powiedzieć koniec. serce mówi nie rozum tak, nie mogę uwierzyć w to że znajdę się w takiej sytuacji. Kocham tego faceta, kocham go jak cholera, i ciągle mam nadzieję chyba że on jednak dojrzeje że on coś zrozumie że bardziej mu zależy na mnie niż to okazuje. nie chcę go stracić ..... myślałam że to tylko w telenoweli może być możliwe  a tu proszę. ehh  coś okropnego nie umiem się pogodzić z tym że moje życie z nim to jeden wielki nie wypał. kiedy on wyjedzie z powrotem do domu to może będę miała czas na uporządkowanie sobie wszystkiego w głowie nie wiem, może wtedy to ja dojrzenie do decyzji która znów zmieni moje życie. czasem trzeba czasu, czasem trzeba dostać jeszcze więcej po dupie aby coś zrozumieć......
jestem już zmęczona wszystkim. 1 lub 2 grudnia opuszczamy nasze mieszkanie. znów wracamy do domów i znów zacznie się to od czego się zaczęło. kolejny cios od losu, a ja dalej nie umiem powiedzieć sobie stop.
jednak wiem że tym razem zajmę się tylko sobą i swoimi marzeniami nie będę się skupiać na tym aby jemu było dobrze i fajnie tylko mi. pójdę w końcu na prawko, kupie sobie laptopa ehh fajnie by było wyjść na prostą

160

Odp: Miłość na odległość

Niestety kobiety często dają z siebie to 100% a oni tego nie potrafią docenić... dlaczego to ciągle my mamy walczyć o miłość związek o 'odrodzenie' uczucia a faceci nawet nie widzą problemu... Cóż chcemy być z kimś, choć o wszytsko musimy walczyć. takie właśnie jesteśmy zakochane kobitki... eh...
ja ciągle walcze o to żeby dotrzymywał słowa, ale jakoś pod górke mi to idzie;]

161

Odp: Miłość na odległość

I tak to już właśnie jest...Czasem lepiej byłoby to wszystko dosłownie "olać". Ciekawe jak wtedy by się zachowywali mężczyźni... Bo na razie jak widać, to większość z nich jest egoistami z typowym syndromem Piotrusia Pana.
A my kobietki potrzebujemy, aby to o nas zabiegano, walczono, abyśmy czuły się kochane i potrzebne.
Tylko "Gdzie Ci mężczyźni?"

Pozdrawiam Was serdecznie smile

162

Odp: Miłość na odległość

nie mam nawet z kim o tym porozmawiać. Moja rodzina nie może się dowiedzieć dlaczego on musi wracać do domu, wtedy on był by spalony w oczach mojej rodziny.
gryzie mnie to od momentu kiedy się budzę rano do chwili kiedy JESZCZE kładę się przy nim spać.
czuje że nie dam rady znów żyć na odległość, czuje to po sobie bo bardzo boję się znów tego stanu.
nie wiemy kiedy znów nadejdzie czas abyśmy mogli być razem, abyśmy mogli znów zacząć razem żyć. w czerwcu kończę licencjat i mam otwartą drogę, ale czy my dotrwamy do tego czasu ?? tyle pytań bez odpowiedzi, boże jak mnie to przerasta. taki mój mały prywatny horror, który spędza sen z powiek.
gdybym wiedziała jak to będzie wyglądało, nie pakowała bym się w to drugi raz, no ale kto mógł to wiedzieć. myślę aby iść do wróżki może chociaż mała informacja na temat przyszłości dała by mi spokój wewnętrzny.
tak bardzo mnie to przerasta

163

Odp: Miłość na odległość

ta pojdziesz do wrózki jakby ona to wiedziała, jasne. Widać nie jest wam pisane i tyle, albo jest ale baaardzo trudno bedzie wyjsc na prostą, we wrozke to kazda z nas sie bawic moze.
tak jak juz tu pisala pewna kobieta, to my jestesmy takie glupie że sie staramy martwimy itp a im to po prostu wszystko zwisa!

164

Odp: Miłość na odległość

Szirino-nawet nie wiesz jak ja dobrze rozumiem co czujesz..

Jednak jestem zdania że jeśli coś po raz kolejny nie wychodzi, okazuje się klapą, kiedy czujemy się samotne, bezradne, nie możemy liczyć na czyjeś wsparcie to lepiej chyba naprawdę powiedzieć sobie dość i zacząć wszystko od nowa..

życie nie jest latwe, niestety niektórzy mają wiele problemów, wiele trudnych decyzji do podjecia, ale nic na to nie da się poradzić.. najważniejsze to umieć wyjść obronną ręką z danej sytuacji..

wiesz, jeśli nie masz sił już dalej walczyć to się poddaj, ciągłe zadręczanie siebie samej, płacz, stres nic tu nie pomoże! jeśli z góry wiesz że nie macie szans na wyjście z tej sytuacji, jeśli mimo uczuć do tego chłopaka wiesz że nie dacie rady to lepiej to skończ.. no chyba że chcesz kolejnych kilka miesięcy spędzić zastanawiając się co robi, czy Cię nie zdradza itd.

a wróżkę sobie daruj-lepiej kup sobie jakiś ładny ciuszek na poprawę nastroju wink

165

Odp: Miłość na odległość

dziś przyszłam do domu, potrzebowałam obecności moich rodziców. mama powiedziała do mnie po pewnym czasie "dziecko ty jakoś zgasłaś coś jest nie tak" no i wtedy się przytuliłam i powiedziałam że potwornie się boje tego że my zwyczajnie już nie przetrwamy bo mój ukochany wraca do domu.
wtedy usłyszałam od niej że, co ma być to i tak będzie a teraz jest czas abym zadbała o siebie o swoje sprawy o swoje szczęście. niektóre sprawy trzeba przyjąć na klatę jak są i nic nie da się zrobić tylko czekać na leprze dni, a na pewno nadejdą bo zawsze wychodzi słońce. mówiła że jeszcze wiele przede mną i jeszcze życie mnie nie raz mile zaskoczy. a co się tyczy mojego S, to wszystko teraz leży w jego rękach, wszystko jest teraz zależne od jego dojrzałości, ja już tu nic nie mogę zrobić bo swoje zrobiłam.
pomogło mi to i mimo że dalej chodzę zamyślona to jednak mam odwagę temu stawić czoła.
super że mamy to forum, czuję się dzięki temu bezpieczniejsza że nie zeświruje z rozpaczy, i nie zrobię nic głupiego.
jeden zły ruch po jego powrocie do domu, który spowoduje że będę płakać, to KONIEC ..... przysięgam, bo dłużej nie mogę  już być nieszczęśliwa.

166

Odp: Miłość na odległość

Boże jakie wy jesteście cierpliwe jakie odważne i wojownicze dobrze że walczycie o przetrwanie .Gdybyście zrezygnowały z walki wcale wam by lepiej niebyło  żalowalybyście tego do końca może nawet życia

167

Odp: Miłość na odległość

od jakiegoś czasu śni mi się mój eks. rozmawiamy, on nie jest zachwycony rozmową ze mną. w senniku piszą że to tęsknota za nim, ale ja ABSOLUTNIE za nim nie tęsknie, ale tęsknie za poczuciem takiego bezpieczeństwa i pewności w związku tego mi brakuje i dlatego mi się tak śni.

dziś zabieram rzeczy z mieszkania. moment czekania na jego wyjazd do domu jest katorgą. ciągle myślę o tym jak to będzie. w pracy jestem non stop bo tylko tu nie myślę o tym, ale już jestem zmęczona tym wszystkim. nie wysypiam się bo miałam już 3 nockę z rzędu. jeden dzień wolnego i potem znów w pracy na 12 godzin. muszę sobie zrobić terapię zakupowo, fryzjerowo, alkoholową KONIECZNIE

168

Odp: Miłość na odległość

no i pojechał. wczoraj przewiozłam z powrotem moje rzeczy do domu. dziś zostaje na mojej głowie oddanie kluczy i rozwiązanie umowy. Najśmieszniejsze jest to że nie dał mi pieniędzy na  opłacenie rachunku za gaz który ma przyjść w połowie grudnia. myślałam że sam na to wpadnie aby mi zostawić chociaż 50 zł. no ale nie hmm jestem lekko zdegustowana i już bardzo zmęczona tym wszystkim

169

Odp: Miłość na odległość

ja tu czegoś nie rozumiem ty tutj a on tam przyjeżdzatu wynajmujecie mieszkanie na jakiś czas potem on wraca do własnego domu a ty do rodziców nie rozmawiał z tobą o rachunku za gaz a tobie śni się chłopak z dawnych lat tęsknisz za poczuciem bezpieczeńswa stabilizacji płaczesz nieśpisz coś tu nie tak jak powinno być szirino napisz mi po krutce co i jak może twoja intuicja się odzywa a ty niedajesz jej dojśc do głosu przeczuwszasz że coś nie tak tylko niewiesz co ; uszy do góry z czasem będzie dobrze tylko trzeba przeżyć to piekło.

170

Odp: Miłość na odległość

półtora roku razem, wiele przeszliśmy ze sobą fajnie i złe chwile.
w tym roku we wrześniu przeprowadziłam się do jego miasta, nie wyszło bo nie miałam dojazdu do szkoły bo robili trakcję kolejową na moim odcinku a że mam ostatni rok to nie chciałam się pogrążać. kombinowałam dojazdy może PKS albo auto no ale nie wyszło. w listopadzie on mieszkał u mnie w mieście wynajęliśmy mieszkanie i zaczęło się życie. czułam się ogromnie obciążona obowiązkami, o wszystkim musiałam myśleć ja. zakupy rachunki.on dawał czasami kasę na zakupy ale nie interesowało go to czy czegoś nie ma w domu i sam mógł by kupić aby chociaż trochę mnie odciążyć. po rozmowie z nim że czuje się przytłoczona obowiązkami zaczął się starać, gotował obiady kiedy ja wracałam po 1 godzinach z pracy. chwaliłam go za to dziękowałam.
okazało się że musi wracać do domu bo ma od 15 grudnia do odrobienia godziny społeczne za sprawę o pobicia i rozboje. wyjechał 3 dni temu. ja znów jestem u rodziców a on u siebie. coś umarło. tęsknie za poczuciem bezpieczeństwa i nadzieją że będzie dobrze. dziś rozmawiając powiedział że ma mnie dość że ja szukam ideału bo jak to on powiedział 'przecież się staram, dzwonie wieczorem i nigdzie nie wychodzę a tobie mało". powiedziałam mu że miłość to nie tylko telefony i siedzenie w domu wieczorami.
powiedział mi że ciągle narzekam że ja jestem idealna a on ciągle coś źle robi.
nie rozumiem już tego nie rozumiem nic. co mogła bym zrobić albo czemu nie umiem powiedzieć w końcu dość. może ja się naprawdę aż tak bardzo czepiam ehh

171 Ostatnio edytowany przez Agatka (2009-12-04 22:44:58)

Odp: Miłość na odległość

oj Boże mam siostre w twoim wieku sama jestem 10 lat od ciebie starsza sama nie wiem co ci poradzić to wcale nie łatwa sprawa bo najprościej jest powiedzieć : skończ to i już , te staromodne dyrdymały że to męzczyzna ma dbać o względy kobiety itp nie ja ci tego nie powiem miłaś w życiu już jakieś poważne związki ile miałaś lat jak miałaś pierwszego życiowego partnera ? ile ten nierozważny męzczyzna ma lat? ile on miał lat jak miał pierwszą partnerke życiową partnerkę? czy wczesciej był w jakiś związkach ?pytam o cały balans doswiadczeń szczególnie twoich .Kłania się pytanie jaki miałaś wzorzec z domu rodzinnego ? jakie relacje były między twoimi rodzicami ? jeśli masz starsze rodzeństwo zastanów się jaki rodzaj relacji jest w ich małżeństwach ? poszukaj odpowiedzi na te pytania względem tego Piotrusia Pana. tych odpowiedzi nie pisz tu . weź zeszyt i sama sobie odpowiedz czy dłużej warto ciągnąć te farse . przeanalizuj za i przeciw co ci to daj a co odbiera policz ile jest na nie ile na tak napisz co ci wyszło jaką podjełaś decyzje Szczególnie pod lubię wieś swoje relacje z ojcem i pierwszym  życiowym partnerem nawet jak nie było to coś poważnego zaufaj najbardziej sobie kochaj zdrowym egoizmem a wszystko z czasem się ułoży .Sama piszę się na psychoterpie bo tego wszystkigo już mam dosyć też miałam dwa związki choć mieszkaliśmy bardzo blisko rozpadły sie z wielkim hukiem .Pierwsze trzy lata żyłam jak zakonnica kolejnych 3 popadałam w rozliczne romanse od roku prubuje to zmienić i w końcu kiedy sobie kogoś znalazłam poczułam się docenina i hormony strzeliły mi 300% przez krótką chwile myślałam że nie jestem już sama dal mi buzi i tyle go widziałam choć było to1380 km stąd chciałam walczyć o przetrwanie tego wytworu tylko że 'do tanga trzeba dwojga''Jeszcze tam na skandynawi doszły mnie wieści zresztą postronne że to zwykły łajdak co ma problem z kobietami nie może zagrzać sobie stałego miejsca przy żadnej i pędzi jak wiatr na złamanie karku i szuka wiatru w polu. najgorsze jest to że ja tego podrywcza wyśniłam sobie ciemną nocą samotnie leżąc w łóżku i rozmyślają nad swoją samotnościa .Boję się tych świąt bo jeszcze popełnie jakiś głupstwo wymiotowac mi się chce jak poprzyjeżdzają moje siostry z mężami i tylko z każdej strony mężu mężu a ja muszę być sama choć tego nie chce no i ten sylwester to też będę musiała jakoś przeżyć to chyba najgorsze dni w roku w tamtym roku to spedziłam go z matką przed telewizorem a potem jak wyszłam na podwórko to rozmawiałam z sąsiadką i jej kilkuletnim wnukiem  patrzyłyśmy jak strzelają petardy .W tym roku ona zachorowała na raka a jej wnuk razem z rodzicami wyjechał Ach to bedzie cieżki sylwester i z roku na rok jest gorzej pozdrawiam

najdłużej z mężczyzną byłam 2.5 roku pomimo doświadczenia życiowego to wciaż boli . Od przyjazdu do polski mineło póltora miesiąca a mnie myśli dręczą

172

Odp: Miłość na odległość

dziewczynki moje drogie kochane to już koniec. stało się to 4 godziny temu. oboje stwierdziliśmy że to nie ma sensu. on powiedział że nie pasujemy do siebie, i jak on to powiedział mam za duże wymagania a on im sprostać nie może nie umie, bo za bardzo chcę go zmienić.
jeszcze tego wieczoru napisał do mnie że kocham mnie i rozstaliśmy się tylko dla mojego dobra.
moja mama powiedziała że jemu się po prostu nie chciało starać już o nas bo jeśli się kocha to jest się w stanie walczyć o związek ale to wymaga nie lada wysiłku a jemu się zwyczajnie nie chciało.

no cóż tak musiało być przede mną ciężkie chwile, już nie jestem w związku na odległość lecz singielką. wiem że kiedyś do mnie się los uśmiechnie i znów kiedyś będę kochać.

mój S nauczył mnie jednego  TERAZ JUŻ WIEM CZEGO OCZEKUJE OD MOJEGO PARTNERA NA ŻYCIE wcześniej tego nie wiedziałam.

173

Odp: Miłość na odległość

za parę lat jak to będziesz wspominć będziesz wiedziała że to nie była miłość a słowo kocham co to znaczy? czasmi słowo kocham brzmi jak podziekowanie za piekne chwile tak ma już nasz piękny polski jezyk przed tobą  straszne chwile myśl o sobie i swoich mażeniach a jeśli dopadnie cie handra masz to forum zobaczysz że bedziesz sie ztego śmiać dobranoc

174

Odp: Miłość na odległość

współczuję ale jednocześnie mam nadzieję że ten związek nauczył Cię więcej niż myślisz.

Teraz pewnie będzie ciężko, ale nie ma co się męczyć w czymś co na dłuższą metę nie ma racji bytu..

175

Odp: Miłość na odległość
szirina napisał/a:

dziewczynki moje drogie kochane to już koniec. stało się to 4 godziny temu. oboje stwierdziliśmy że to nie ma sensu. on powiedział że nie pasujemy do siebie, i jak on to powiedział mam za duże wymagania a on im sprostać nie może nie umie, bo za bardzo chcę go zmienić.
jeszcze tego wieczoru napisał do mnie że kocham mnie i rozstaliśmy się tylko dla mojego dobra.
moja mama powiedziała że jemu się po prostu nie chciało starać już o nas bo jeśli się kocha to jest się w stanie walczyć o związek ale to wymaga nie lada wysiłku a jemu się zwyczajnie nie chciało.

no cóż tak musiało być przede mną ciężkie chwile, już nie jestem w związku na odległość lecz singielką. wiem że kiedyś do mnie się los uśmiechnie i znów kiedyś będę kochać.

mój S nauczył mnie jednego  TERAZ JUŻ WIEM CZEGO OCZEKUJE OD MOJEGO PARTNERA NA ŻYCIE wcześniej tego nie wiedziałam.

Bardzo Ci współczuję, mogę się tylko domyślać, że nie jest Ci teraz lekko. Sama rok temu o tej porze rozstawałam się z partnerem i wiem, że Gwiazdka to nie jest najlepszy moment na takie życiowe przewroty. Ale pomyśl sobie, że za chwilę wchodzisz w Nowy Rok, bardziej świadoma swoich oczekiwań i gotowa, żeby zrobić coś dobrego dla siebie. Wierzę, że jeśli skupisz się na tym, czego najbardziej Ci trzeba i dasz sobie czas, za kilka miesięcy będziesz o wiele szczęśliwsza niż byłabyś tkwiąc w tym związku.
Gdybyś chciała z kimś pogadać, do kogoś się zwrócić - masz nas tutaj, dumne z Twojej odwagi - pisz śmiało!

176

Odp: Miłość na odległość

masakra czuje się jakby świat stał w miejscu nie dość że za oknem jest szaro to w moim życiu tak samo. nie rozpaczam tak jak kiedyś za swoim pierwszym ale jednak ten ból jest podobny. najgorsze są noce, wtedy siadam w pościeli i gryząc poduszkę płaczę i proszę boga aby to zabrał już odemnie.
znów wydaje mi się że się nigdy nie zakocham że to już nie będzie mi dane. czuje się oszukana przez niego bo jednak tyle czasu mnie wodził za nos.
chcę już to mieć za sobą i robię wszystko by zapomnieć WSZYSTKO

177

Odp: Miłość na odległość
szirina napisał/a:

masakra czuje się jakby świat stał w miejscu nie dość że za oknem jest szaro to w moim życiu tak samo. nie rozpaczam tak jak kiedyś za swoim pierwszym ale jednak ten ból jest podobny. najgorsze są noce, wtedy siadam w pościeli i gryząc poduszkę płaczę i proszę boga aby to zabrał już odemnie.
znów wydaje mi się że się nigdy nie zakocham że to już nie będzie mi dane. czuje się oszukana przez niego bo jednak tyle czasu mnie wodził za nos.
chcę już to mieć za sobą i robię wszystko by zapomnieć WSZYSTKO

Ech, wiem, że to wątpliwa pociecha, ale chyba każda z kobiet na tym Forum przynajmniej raz w życiu tego doświadczyła i wszystkie świetnie wiemy, jak te noce bolą. Serce mi się kiedyś - tak jak Tobie - rozdzierało. Wracałam do domu, ogarniałam wzrokiem mieszkanie, w którym spędziliśmy tyle czasu razem i nie miałam siły wyjść z przedpokoju. Jedyną motywacją, żeby się wziąć w garść była praca i treningi tańca, jedyne miejsca, gdzie muzyka z niczym mi się nie kojarzyła i gdzie czułam się w pewien sposób "oczyszczona". Wydawało mi się, że to będzie trwało wiecznie. A potem któregoś dnia wstałam rano i odkryłam, że dziś boli ciut mniej niż wczoraj. I w końcu przyszedł taki dzień, gdy już o tym nie pomyślałam. Z Tobą też tak będzie - rozstanie jest jak żałoba, ma swoje etapy i trzeba przez nie po prostu przejść, z tymi zaciśniętymi zębami.

Przypomnij sobie, co mi pisałaś, jak ja się zdobyłam na singlowanie, byle nie zadowalać się byle czym - łatwo się mówi, ale weź teraz te wszystkie rady do siebie. Jesteśmy silnymi kobietkami, nie z takich rzeczy się już podnosiłyśmy to i z tego wyjdziemy!

178

Odp: Miłość na odległość

dziewczyny nie jest ze mną dobrze, przechodzę jakiś dół znów.
po rozstaniu jeszcze się do mnie odzywał aż do dziś, ale już od teraz postanawiam sobie nie mieć z nim kontaktu muszę zabrać się za siebie, przecież niedługo będą święta i sylwester nowy rok a nie chce z dołem go witać.
nachodzą mnie wspomnienia myśli o nas kiedy byliśmy szczęśliwi. Przychodzi rozstanie i myśli się tylko o tych dobrych rzeczach nie pamiętając już tych złych chwil. nie wiem znów co robić mam wrażenie że już szczęścia długo nie zaznam. ehh kiedyś już z tego wyszłam i muszę i tym razem. pomocy !!!

179

Odp: Miłość na odległość

hey:) ja byłam w takim związku przez rok.. 2 miesiace temu rozpadło sie , tak poprostu bez sprzeczki, kłótni mówiąc szczerze nawet nie wiem o co.. mysle że miłość na odległość ma sens wtedy kiedy znasz ta osobę na tyle że możesz jej zaufać tzn jeżeli ona mieszka w Twoim mieście i jesteście ze soba np 1,2 poźniej np sie rozjeżdżacie na studia np a jeżeli od początku jest to miłość na odległośc to może być to trudne do utrzymania. Tak mi się wydaje ale może sie myle.. wink 'pozdrawiam

180

Odp: Miłość na odległość

a ja wierzę głęboko, czasem irracjonalnie, czasem w coś co wydaje się na pozór niemożliwe. A wszystko jest możliwe. Wszystko można osiągnąć, nawet miłość, która jest tysiąc kilometrów dalej, jak się bardzo chce, to nie ma czasu, nie ma przestrzeni. Wkrótce, moja niesamowita opowieść, a będze niesamowita.
Pozdrawiam

181

Odp: Miłość na odległość

i moj związek na odległeść przestal istniec zerwał ze mną po 4 latach z taką łatwością i złością to juz drugi dzień jak jestem singlem, siedzę w domu i czytam forum smile świat jest bolesny. Myślałam że łączy nas coś pieknego, wyzwał mnie i nawet dorzucił że nie mogę sobie pracy nadal znaleśc i jestem beznadziejna, że ma koleżanke w pracy którą lubi (podrywała go) i powinnam brac z niej przykład bo to porządna dziewczyna i pracuje by utrzymac siebie i dziecko heh zmieszał mnie z blotem ot tak... nie uwierze juz facetowi!!!

182

Odp: Miłość na odległość

... Dziewczyny, ja jestem w związku na odległość od 2 lat. Dzieli mnie 150 km od NIEGO. I przyznam że czasami jest bardzo trudno, a odległośc zaczyna irytować. Moim zdaniem nie ma mowy o miłości gdy nie widziało sie kogoś na żywo, przecież przez sieć można się wykreować na kogoś kim  wcale nie jesteśmy...

183

Odp: Miłość na odległość

ale były spotkania duuuzo pzre te lata i była ta chemnie itp smile czulo sie to z obu stron

184

Odp: Miłość na odległość

oczywiście ze ma sens moja przetrwała 4 lata i w tym roku bierzemy ślub a nie często mielismy okazje sie widywać jednak siła miłości przezwyciężyła wszystkie problemy i niedogodności.

185

Odp: Miłość na odległość

Witam was dziewczyny,a ja tak po skrócie chciałam wam opowiedziec o mnie...jesli chodzi o milosc na odległosc to oczywiscie jest,,,ja poznałam mojego obecnego meza przez telefon..calkiem przypadkiem i pisalismy do siebie i dzownilismy przez 2lata..byl u mnie tylko raz przez 3dni i postanowilismy sie pobrac,,,i ot tak mija 2lata po slubie...i jestesmy szczesliwi a jak wspominam te chwile kiedy tylko pisalismy do siebie to cieplutko na sercu sie robi,bo to bylo takie fascynujace........;)))))

186

Odp: Miłość na odległość

W takli razie Sisi99 tylko pozazdrościć:) Że mimo takiego no dziwnego początku, teraz jesteście szczęśliwi, bardzo miło takie historie czytać bo to daje mi nadzieje na to, że i ja z moich chłopakiem kiedy zamieszkamy razem mimo odległości też będziemy szczęśliwi smile

187

Odp: Miłość na odległość

Ja byłam w związku na odległość z moim mężem ponad 2 lata zanim zamieszkaliśmy razem. Daliśmy radę, chociaż strasznie ciężko było. Mieliśmy do siebie ponad 400 km, czasami nie widzieliśmy się 2 miesiące, a jak już się widywaliśmy to na 2-3 dni. Najważniejsze w takim związku jest zaufanie do drugiej osoby, bez tego, nie widzę przyszłości dla takich związków.

Evelinqa Twój wybranek nie wie czego chce. Uważam, że powinniście się jak najszybciej spotkac, poznać w realu. Ja zanim spotkałąm sie poraz pierwszy z moim wtedy chłopakiem minął miesiąc. Też postanowiliśmy być razem zanim się spotkaliśmy, ale wiecznie nie można czekać na to spotkanie.

188 Ostatnio edytowany przez KaerbEmEvig (2010-03-19 21:42:28)

Odp: Miłość na odległość

Wiem, ze nie wypada, ale osobiscie licze, ze wlasnie taki zwiazek mojej znajomej z roku sie rozpadnie (z wiadomych powodow). Nie mi go oceniac, ale wspomne tylko szczegoly: ~400 km, on rok starszy, obydwoje studiuja.

Raz mowila mi, jak to chlopak jej przyjaciolki chyba sie jej (swojej dziewczyny) wstydzi - unika pokazywania sie z nia przy znajomych, nie zaprosil jej na otrzesiny swojego wydzialu (sklamal, ze nie mozna przyjsc z osoba towarzyszaca). Stwierdzilem, ze moze jest z nia z przyzwyczajenia. Ona powiedziala, ze uwaza, ze tak nie jest i ze ona sama nie bylaby z kims, gdyby - tu chwila ciszy - dopowiedzialem za nia "nie byl to ten jedyny". Nie przeszlo jej to przez gardlo, baknela pod nosem ciche "nie..." (ze nie to miala na mysli). Dopowiedzialem: "go nie kochala" - rowniez nie przytaknela - nie przeszlo jej to przez gardlo.

Oczywiscie powodem nie musial byc fakt, ze tak nie uwazala, ale rozmawialismy o roznych, mniej lub bardziej intymnych, rzeczach - duzo bardziej intymnych niz przyznanie sie do tego, ze sie kocha wlasnego chlopaka. Moge sie tylko domyslac. Inna dziwna sytuacja (przestala sie do mnie odzywac - nie rozmawialismy jakies dwa tygodnie). Zblizala sie sesja, wiec wyslalem jej kilka sms'ow - pytalem sie czy ja czyms urazilem. Nie chodzilo mi nawet o zerwanie kontaktu - z tym bym sie jakos pogodzil. Chodzilo o to, ze, jak sama mi mowila, ma dosc duze zaleglosci z fizyki i matematyki, a ja jej obiecalem, ze jej pomoge. Nie chcialem, zeby z mojego powodu zawalila sesje.

Napisala, ze jej niczym nie obrazilem - przestala sie odzywac, bo "boi sie". Znow - moge sie tylko domyslac, o co jej chodzilo. Boi sie, ze ja sie zakocham? Ze ona sie zakocha? Ze znajomosc ze mna rozbije jej zwiazek? Nie wiem. Stwierdzilem, ze nie bede z nia rozmawial i nie bede gmatwal jej zycia - musze dojrzec do tego, zeby ja zapytac, co miala na mysli (pewnie niedlugo to zrobie). Od czasu do czasu nadal rozmawiamy, bo nadal jej pomagam w fizyce i matematyce.

PS Wiem, ze napisalem to niczym jakis troglodyta, ale na prawde ciezko mi jest to wszystko ubrac w slowa.

189

Odp: Miłość na odległość

ja chyba zwariuję. w maju stuka mi 2 lata kiedy żyje w powalonym związku na odległość. powalony bo już rady nie daję. do końca szkoły zostało mi tylko 3 miesiące i zbliża się moment że moglibyśmy zmienić nasze życie, zmienić wszystko i być razem ALE ALE ALE ALE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
on nie ma pracy już rok czasu ;(( teraz czeka na rejs aby dostać kontrakt. ile może trwać bezrobocie !!!!??? powoli zaczynam się czuć w tym związku jak facet, ja do niego jeżdżę te 400 km raz w miesiącu, omijają mnie przy tym często zjazdy w szkole, przez te wyjazdy mi też brakuje już kasy do kolejnego 1 dnia miesiąca. nie wiem już co zrobić, czasami myślę że nie wytrzymam już. dopada nas brak zaufania, gryziemy się tym. często się kłócimy i to wszystko przez ten głupi brak pracy !!! jak byliśmy pierwszy rok razem i miał pracę było inaczej, a teraz jest z miesiąca na miesiąc gorzej. i to ja się staje oziębła obojętna i boje się że w końcu puszczą nerwy i któreś z nas powie dość. boże nie wiem co zrobić, dać temu wszystkiemu szanse czy co ?:((

190

Odp: Miłość na odległość

szirina, Wy się przypadkiem gdzieś po drodze nie rozstaliście?

191

Odp: Miłość na odległość

zgadza się było tak yvette

192

Odp: Miłość na odległość

Niestety rozwój technik telekomunikacji przyniósł ze sobą coś takiego, jak związek na odległość...
Mój były facet był fanem jakiejś internetowej nawalanki, dzień w dzień w to nawalał... okazało się, że jakiś jego growy "kumpel" był "kumpelą", chodzili tam rozwalać razem jakieś potwory; on sie nią opiekował, bo miała niższy level, ona go leczyła czy coś w tym rodzaju... no iśmy się rozstali, jak mi oznajmił, że się zakochał w lasce z anglii której nigdy nie widział.
tym razem stwierzenie "zostańmy przyjaciółmi" padło z mojej strony bo bardzo byłam ciekawa jak to się rozwinie. Rozwinęło się tak, że wyjechał tam do niej i wrócił w te pędy, bo laska to ona była tylko w photoshopie - a tak tłusta angielka spędzająca całe dnie przed kompem.związek nie przetrwał długo, chyba tydzień na żywo:P

193

Odp: Miłość na odległość

lireen, oplułam ekran po Twoich ostatnich słowach tongue

194

Odp: Miłość na odległość

To jak to się stało, szirinka, że jednak wróciliście do siebie?

195

Odp: Miłość na odległość

po ostatnim rozstaniu nie odzywałam się do niego przez cały czas, nie reagowałam na smsy a jemu odwalało. mi też nie powiem. potem dzwonił też nie odbierałam. przyjechał do mnie ......
rozmawialiśmy dużo, oboje stwierdziliśmy że robimy błąd. ja za bardzo chciałam zrobić go na mój wzór, nie dając mu szansy być sobą. on to widział i czuł się z tym źle że nie akceptuje JEGO jako JEGO tylko chce aby był kimś kim nie jest. a on zrobił błędy typu że nie umiał pójść ze mną na kompromis tylko chciał abym robiła tak jak on chce, do tego stwarzał sytuacje że czułam się nie kochana i zaniedbana bo kiedy byliśmy każde w swoim mieście on starał się zapominać o tęsknocie wychodząc ciągle z domu. nie mówię że na imprezę, bo nawet nie miał za co. ale do kolegów ......
denerwuje mnie to okropnie że dalej nie ma pracy. wiem że się stara. po robił kursy uczy się angielskiego, dał nawet łapówę aby dostać szybciej rejs aby go dali pierwszego na liście w kolejności. ale ciągle siedzi w domu sad ja do niego jeżdżę bo on nie ma za co.
po 2 latach takiego związku wysiadam już psychicznie, dopada nas furia a dochodzi często do tego że filmujemy się że któreś gdzieś jest że nie mówi się całej prawdy itp itd .... bla bla...... masakra jednym słowem

Posty [ 131 do 195 z 202 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024