Jak piszecie na forum swoje problemy to czujecie się wtedy lepiej czy tylko to robicie tak oo z nudów z myślą "a moze ktoś odpisze"?
Pewnie że lepiej. Jaki sens jest pisać żeby ktoś odpisał. Może komuś pomagasz pisząc.
No to dobrze. Kto ma takie zachwiania że raz jest obojętny na wszystko potem troche sie uśmiecha a następnie ma okropnego doła? Ludzie widza to co chcą widzieć a w środku tak naprawde ktoś ukrywa swoje emocje itp
Głównie piszę w odpowiedzi na pytania innych
a czasami samemu żeby lżej mi się zrobiło
nic nadto, żadnych podtekstów ani tym bardziej nadziei, że ktoś na to poleci
i poderwę
![]()
Nie umiem zapomnieć o kimś o kim dawno już powinnam. Nie ma szacunku ta osoba do mnie, kpi sobie, kłamie, prowokuje żebym sie złosciła. Bałam sie tak bardzo że stracę tą znajomość że zaczęłam się narzucać i to bardzo. No i wyszedł efekt nie taki jak chciałam. Wiem nie opłaca się ciągnać z taką świnią znajomości ale co jeśli ja pamiętam dobre momenty i te dobre rzeczy ktore zrobiła? Ciągle płaczę po słowach co mi napisała i daje dowody tym nieodzywaniem się do mnie że ma mnie gdzieś a zawsze było inaczej. Przegrałam a tak bardzo nie chciałam stracić...
Nie umiem zapomnieć o kimś o kim dawno już powinnam. Nie ma szacunku ta osoba do mnie, kpi sobie, kłamie, prowokuje żebym sie złosciła. Bałam sie tak bardzo że stracę tą znajomość że zaczęłam się narzucać i to bardzo. No i wyszedł efekt nie taki jak chciałam. Wiem nie opłaca się ciągnać z taką świnią znajomości ale co jeśli ja pamiętam dobre momenty i te dobre rzeczy ktore zrobiła? Ciągle płaczę po słowach co mi napisała i daje dowody tym nieodzywaniem się do mnie że ma mnie gdzieś a zawsze było inaczej. Przegrałam a tak bardzo nie chciałam stracić...
Coś, co od zawsze powtarza mój Ojciec "Czas najlepszy lekarz".
Chcesz by inni Cię szanowali?? Zacznij wpierw samą siebie szanować. Trudno z dnia na dzień się tego nauczyć ale uwierz mi, że można. Najgorzej pierwszy raz.
Najlepsza metoda?? Mieć w głębokim poważaniu. Przestań się odzywać. Po prostu. Odezwie się, to się odezwie, nie to nie. Jeżeli doprowadzał Ciebie do łez, nie jest ich wart. Masz zapewne tylu ludzi w koło siebie, że ktoś taki nie musi do ich otoczenia należeć. Rozumiem, że szkoda Ci tych dobrych momentów. Z każdym łączą nas dobre i złe wspomnienia. Na tym polega życie. Ludzie w dzisiejszych czasach są strasznymi egoistami, empatii w nich nie uświadczysz za grosz. Ktoś, kto ma miękkie serce, musi mieć twardy tyłek. Ja się tego uczyłam około 4 lat. Owszem nadal zdarzają się momenty, że ktoś mie wykorzysta, dam się podejść, ale o wiele szybciej sobie z tym radzę niż kiedyś. Do wszystkiego trzeba dojrzeć. Pamiętaj na przyszłość, że najważniejsze są czyny nie słowa. Faceci mają to do siebie, że bajać potrafią bosko, ale jak przychodzi do czynów - jest już gorzej. To typowi samcy, zdobywcy, - chociaż już nie tacy jak kiedyś. Strasznie się rozleniwili. Każdy z nich ma na celu jedno - wyszukanie najodpowiedniejszej samicy, by przekazać geny. My wcale nie jesteśmy lepsze. Po urodzeniu dziecka odstawiamy ich na bok, bo generalnie są nam już niepotrzebni i całą miłość przelewamy na potomstwo. (Tak przynajmniej wypowiadają się naukowcy. Ja jeszcze dzieci nie mam, więc zbyt obiektywnej opinii wydać nie mogę). Wiem, że to brutalnie brzmi, ale tak to niestety działa. I co najważniejsze masz 19 lat!!!! Dziewczyno, jeszcze tylu facetów spotkasz, od tylu będziesz się uganiać, że o tym jednym mamucim wypierdku przestaniesz pamiętać. Święta idą zajmij umysł nimi, pomóż w przygotowaniach, znajdź sobie hobby. Studiujesz?? Zacznij się już uczyć do sesji. Zajmij czymś głowę i po sprawie. W ostateczności zawsze pozostaje psycholog - on tez może Ci pomóc z tego wyjść. Pamiętaj, że nikt za Ciebie tego lepiej nie zrobi, a im bardziej będziesz się nad sobą użalać, tym glębiej w to wpadniesz i za kilka dni w ogóle się nie podniesiesz. Jak najszybciej trzeba wziąć się w garść i żyć dalej. Wiem co mówię ![]()
Pozdrawiam i uszy do góry, będzie dobrze ![]()
tylko że po pierwsze...
ja od początku wiem że on jest raczej typ taki odludzek że ma ich gdzieś itp. W sumie dobrze bo na ten świat to trzeba tak robić ale źle bo to jest wykorzystywane przeciwko mnie,
po drugie.. nikt tak całym sobą nie poświęcił mi tyle uwagi. Nie wiem czy to prawda co pisze bo on lubi zmyślać albo krzywde robić bo ma w szerokim poważaniu co ludzie o nim se pomyślą
po trzecie.. ciagle czepiał sie odleglości no bo nas to w sumie dzieli i ciagle to wypominał jakby to moja wina była
masakra
nie chcę go zostawić bo wiem że złe towarzystwo to on chłonie jak gąbka a naprawde serce okazywał mimo trudności. Nie wiem może ja taki natręt się zrobiłam i to mu zaczęło przeszkadzać ale jak widziałam jego obojętność to jaka mogła być osoby której zależy reakcja?
Widzę swoje błedy ciągle je widzę ale jego również. Ale nie, nie mam wcale dobrych znajomych oni to tylko ploty na pierwszym miejscu dają
tylko że po pierwsze...
ja od początku wiem że on jest raczej typ taki odludzek że ma ich gdzieś itp. W sumie dobrze bo na ten świat to trzeba tak robić ale źle bo to jest wykorzystywane przeciwko mnie,
po drugie.. nikt tak całym sobą nie poświęcił mi tyle uwagi. Nie wiem czy to prawda co pisze bo on lubi zmyślać albo krzywde robić bo ma w szerokim poważaniu co ludzie o nim se pomyślą
po trzecie.. ciagle czepiał sie odleglości no bo nas to w sumie dzieli i ciagle to wypominał jakby to moja wina byłamasakra
nie chcę go zostawić bo wiem że złe towarzystwo to on chłonie jak gąbka a naprawde serce okazywał mimo trudności. Nie wiem może ja taki natręt się zrobiłam i to mu zaczęło przeszkadzać ale jak widziałam jego obojętność to jaka mogła być osoby której zależy reakcja?
Widzę swoje błedy ciągle je widzę ale jego również. Ale nie, nie mam wcale dobrych znajomych oni to tylko ploty na pierwszym miejscu dają
No cóż no, przestraszyłaś Go. Widocznie nie lubi bluszczy. Ty lubisz jak Cię ktoś z każdej strony osacza i męczy swoim towarzystwem, problemami etc?? Poczekaj i tyle. Odezwie się, to się odezwie, nie to nie. (Kochasz?? Puść wolno. Wróci - znaczy, że jest Twój. Nie wróci, że nigdy Twój nie był). Czasem trzeba pozwolić komuś zbłądzić, by odnalazł swoją drogę. Dobrać sobie prawdziwych przyjaciół, to wyższa szkoła jazdy.
Tylko o to chodzi że on był zamknięty w sobie od zawsze, mało kiedy chciał o sobie rozmawiać i nawet powiedział że woli jak ktoś go ma w dupie. Ale ja się nie zmieniłam tylko on oddalił a ja czuję że mi coś się z rąk wymyka po prostu. Martwiłam się o niego, pytałam czy ma jakieś problemy itp a on że co mnie to obchodzi i że nie ważne. No normalne to nie jest ale ja nie chciałam ciągle o sobie gadać a tak to wyglądało własnie.
Czasem łatwiej nam rozmawiać o cudzych problemach niż o własnych. Nasze wtedy są uśpione, nie zajmują nam czasu. Możemy je odłożyć na potem, potraktować jakby ich nie było.
I co ja mam zrobić? na serio odpuścić? Ale ja nie chcę bo nie ma dwoch takich samych osob i za dużo już straciłam. Ale on nawet nie odpisuje, łatwo się wkurza- taki charater, ale na serio go polubiłam i powinno się dac z niego coś dobrego wyciagnąć mimo że krzywde rownie dobrze robi.
Wiem że to zaboli ale straciłaś go... Nawet gdyby się odezwał to nie powinnaś utrzymywać z nim kontaktu. Jesteś jego zabawką, na jego zawołanie. Nie zmienisz go choćbyś chciała...
Doman dobrze prawi
Niestety, albo stety zanim my baby nauczymy się o co chodzi, to troszkę czasu i łez upłynie...
Ale popatrzcie nie ma ideałów. Ja przynajmniej nie spotkałam się z osobą ktora by od początku do końca była fair. Nie potrafię się pogodzić własnie tu jest problem bo jakby taką selekcje robić to by nikt na świecie nie był godny uwagi. Nie wiem ciagle tylko to mam w głowie ciągle powraca ciągle..
Ludzie popełniają błędy... Czy aby zawsze byłaś fair wobec innych ? Czy oni to potwierdzą ? Każdy zasługuje na drugą szansę ale tych drugich szans nie może być nieskończenie wiele...
A co jeśli się okaże że ze mną jest coś nie tak? No bo na to wygląda bo każdy odchodzi wcześniej czy później po miesiacu, roku 6 latach nawet 10 latach znajomości. Teraz nie wiem czy to wiem czy co ale to dołuje jakby serio miała jakiś trąd czy co że nie może ktoś zostać na długo i to bardzo długo w znajomości ze mną. On ma schizy teraźniejszego świata że własnie obojętność, wszystkich mieć w dupie itp na pierwszym miejscu a mimo to i tak przyciąga
niewazne To, że jeszcze po tym wszystkim coś czujesz świadczy, że masz wielkie serce ale szkoda się martwić o takiego kogoś jeżeli nie potrafi zrozumieć, że Cię raki gdyby czuł to samo nie robił by tego. Rozumiem, że to dla Ciebie ciężki żeby kompletnie zerwać taką znajomość ale jest to znajomość toksyczna i może Ci jedynie zaszkodzić.
Według mnie jesteś bardziej normalna niż ktokolwiek kogo znam, co więcej wyznajesz jakieś życiowe zasady co dziś jest rzadkością. Powiem Ci tak: jeżeli ktoś nie chce sam sobie pomóc to nic na to nie poradzisz.
Nie masz trądu ludzie odchodzą z różnych przyczyn, mnie wykruszyli się kumple porozjeżdżali w różne strony świata. Jednak mam jednego przyjaciela, którego znam już 11 lat razem kończyliśmy średnią szkołę, zawszę się widujemy parę razy w tygodniu, gość wyznaje podobne zasady co ja toteż wiem, że jest człowiekiem i widzisz zawsze mogę liczyć na jego pomoc, a on na moją.
Szukaj ludzi o podobnych poglądach do twoich to zobaczysz, że nie będą Ci się wykruszać chyba, że ich śmierć zabierze, a nawet jak będą daleko to i tak zawsze się odezwą.
Gościowi, o którym piszesz nie pomożesz, a na siłę to możesz zaszkodzić tylko sobie. Często koleżanki piszą tutaj "stać Cię na więcej" choć nie zawsze tak jest bo, nie którzy nie zasługują na "więcej". Jednak Ty zasługujesz na DUŻO więcej, a przynajmniej mogę tyle wywnioskować z twoich postów o ile to co w nich pisałaś jest prawdą.
No własnie mam zasady i do nich też jest żeby nie kończyć znajomości tylko o nią walczyć bo potem się będzie żałować że się wszystkiego nie zrobiło. Też to zauważyłam że jest toksyczny ale wierz lub nie na bank takim łatwiej w życiu. No widzisz masz kogoś na kim możesz polegać a ja? Ja nie mam nikogo własnie przez to co stosuję. Jedna była "przyjaciółka" mi powiedziała: "jeśli się nie staniesz jak kameleon czyli nie dostosujesz do dzisiejszego świata to zginiesz" tak po prostu stwierdziła na mój temat po tym jak mi chamstwo zrobiła. Coś w tym jest że upadam już na serio upadam bo umiem raz poudawać że jest w miarę git a chwilę potem coś mi strzeli i się rozpłakać. Rodzina tez do mnie że jak wszystko tak będę przeżywac to się załamię. Już się załamuję tą ciągłą samotnością. Jak chcę z kimś pogadać to nagle wszyscy zajęci nikt od n czasu nie znalazł dla mnie chocby chwili.Przeraża mnie już to że jakoś tu na serio nie pasuję widze to z każdej strony.
Hmm, myślę że każdy ma takie chwile. Jesteś samotna ? Szukaj sposobu żeby sobie zająć czas, jakieś hobby może. Trzeba chcieć, a nie płakać nad sobą... Tylko uwierz w siebie że jesteś wartościową dziewczyną. Pozdrawiam.
280 2011-12-15 11:55:11 Ostatnio edytowany przez semiramida (2011-12-15 14:43:24)
niewazne, to, że nie masz dużego zaufania do ludzi to jedno, ale Ty nie masz zaufania do siebie, do tego, że potrafisz ludzi przyciagać i wyczuwać tych dobrych...troche wiary we własna intuicję...masz dopiero 19 lat...nie wierze, żeby przez ostatnia dekade czasy tak sie zmieniły i cięzko było znaleźć kogoś zaufanego...
doman dobrze mówi...nie płacz dziewczyno nad sobą...ja do 24 r.ż nie chodziłam na randki, bo jak już ktos budził moje zaufanie, to kompletnie na mnie nie działał, a jak działał, to nie dało się mu zaufać..po co robic coś na siłę? nigdy nie biadoliłam nad sobą..każdą wolną chwilę spędzałam COŚ robiąc...najczęściej chodziłam po górskich szlakach...jeździałam na rowerze, zaliczałam koncerty...jest dużo rzeczy, które możesz zrobić dla siebie...i nie koniecznie musi to być smucenie się, bo nie masz sie do kogo przytulić
też miałam koleżanki, które wiązały się w wieku 18, 19 lat..i wiesz co, żadnej związek nie przetrwał dłużej niż do 23 r.ż...i nagle się okazało, że mając 23 lata mam mnóstwo samotnych koleżanek..jedynie co nas różniło to to, że ja nie musiałam nigdy udowadniać swojej atrakcyjności, a one po nieudanych związkach niestety czuły taką potrzebę i często wpakowywały się w relacje z góry skazane na porażkę...każdy ma swój rozum i dokonuje własnych wyborów..a Tobie więcej uśmiechu życzę ![]()
No tak dobrze ale patrząc na teraźniejszość nie mam pewności że ktoś się pojawi.Żadnej. Nie mam hobby spacery codzienne samemu nie dają jakiejś przyjemności no nic nie ma co tak mnie oderwie chociaż od wszystkiego. Ciężko mówić o teorii a praktyka jest zawsze inna.
282 2011-12-15 16:28:21 Ostatnio edytowany przez semiramida (2011-12-15 16:31:29)
kochana, ja Ci nie mówię z teorii, ja Ci mówię z praktyki...własnej..
piszesz, że nie masz hobby...ale musi być coś, co lubisz robić bardziej...nie tylko spacery...lubisz zwierzęta? znajdź zajęcie w ramach wolontariatu w schronisku...lubisz tańczyć? zapisz się na kurs tańca...lubisz sport? zapisz się do jakiegoś fitnessclubu...jest naprawdę tyle możliwości...masz coś w sobie, to popracuj nad tym...ja np. byłam dość nieśmiała...wiesz, jaki znalazłam sposób, aby nad tą cechą popracować? zapisałam się na warsztaty teatralne...nie było łatwo, ale w końcu w jakimś stopniu cel osiągnęłam...
znajdziesz jakieś zajęcie, znajdziesz przyjaciół...tylko nie zamykaj się w 4 ścianach i nie myśl, że internet wszystko załatwi...i pozbądź się tego pesymizmu, bo pesymiści przyciągają zawsze czarne chmury do siebie..a tego nikt nie lubi..
Lubię zwierzęta ale nie mam możliwości żeby cokolwiek robić w tym kierunku. Mieszkam w zadupiu nic tu nie da sie rozwijać a tym bardziej spotkać normalnych ludzi
Zawsze coś się da zrobić. Trzeba być optymistą. Nawet mieszkając otoczonym lasami można np spacerować, czytać książki, pobiegać. Nie ma rzeczy niemożliwych, zapamiętaj to.
Nawet mieszkając otoczonym lasami można np spacerować, czytać książki, pobiegać.
ale mnie rozbawiłeś
taaa...można też wchodzić na drzewa i skakać z coraz to większej wysokości
mężczyźni...
a Ciebie koleżanko ktoś porządnie powinien wytrzaskać poduchą po głowie..
Choćby skakanie z drzewa na drzewo
. Kiedyś ktoś powiedział że człowiek inteligentny się nie nudzi. Zapomniałem tylko kto to powiedział ![]()
człowiek inteligentny się nie nudzi
a ja słyszałam, że inteligentni nudzą się szybko, to kreatywni nie nudzą się wcale ![]()
a w człowieku inteligentnym wyklucza się kreatywność ? ![]()
no pewnie że nie, ale wcale te dwie cechy nie muszą iść w parze
zresztą co ja tam wiem, ja jestem tylko kreatywna ![]()
A ja ani jeden ani drugi ![]()
![]()
to zostaje mi tylko Ci współczuć ![]()
Ale dlaczego ? Musi być równowaga w świecie, nie może być pełno inteligentnych, kreatywnych ![]()
jak na razie nie widzę żadnej równowagi
Ty ani inteligentny, ani kreatywny, a ja tylko kreatywna ![]()
inteligentni się znajdą pewnie też ![]()
nie będzie łatwo..nie wiesz, że inteligencja jest chorobą umysłową...i to mało rozpowszechnioną ![]()
Jak dobrze poszukamy to kogoś znajdziemy ![]()
Oj ole wymiana zdań nie ma co a zaczęło się od skakaniu na drzewie
Semiramida, inteligencja, to nie jest dobry temat na dyskusję z nami hahaha.
Dziewczyny jak mam sobie poradzić z samotnością ?
Robię wszystko co trzeba :pracuje ,studiuje ,chodzę na siłownie , basen ,kurs językowy , na melanże średnio co 2 tygodnie jakieś grubsze, poznaje nowych ludzi , ale czuję się samotnie w tym tłumie.
Tęsknie za dziewczyną ,za wychodzeniem do restauracji , kina ,teatru .Najbardziej za rozmowami z Nią. Inaczej się rozmawia z kimś bliskim a inaczej z koleżkami , jak kupiłem sobie takie średnie auto w granicach 40 tys. to udawali ,ze ich to cieszy a w oczach widzialem zawisc , tak samo z porazkami ,niby wspolczuja a widze ,ze kazda porazka ich cieszy ![]()
Z tego nie ma ucieczki .Jak wyjsc z tego marazmu ,ktory trwa juz rok
Zmienicć znajomych na takich którzy Cie będą wspierać a nie dołować?
aha..ok
mam 24 lata, wiec to nie będzie takie łatwe
Btw masz nick ziomek, piszesz o koleżkach, całe towarzystwo kojarzy mi się z gośćmi z xx paskami na ciuchach.
A do tego nie pasuje teatr?
Taki nick sobie wymyśliłem ,bo nic innego nie przychodziło mi do głowy ![]()
Kolegów nie mam dresów , normalni goście.
Do teatru chodziłem z dziewczyną ,teraz jestem sam i bardzo za Nią tęsknie 3 lata byliśmy razem ,zwiedziliśmy trochę świata,oglądneliśmy masę filmów ogólnie było super .Miałem dla kogo się starać i mimo ,że robie wszystko co wyczytałem w necie ,że nalezy robic po rozstaniu ,to nie mogę o niej zapomnieć.Koledzy mnie nie doluja ,ale wiadomo przecież,że nie będą się cieszyć z moich osiągnięć jak własna kobieta ,o to mi chodziło ![]()
Obejrzeliśmy masę filmów.
Tzn co dokładnie robisz i czemu się rozstaliście?
Dziewczyny jak mam sobie poradzić z samotnością ?
Tutaj dziewczyny teraz rzadko zaglądają, bo my za dużo marudzimy. Wychodzimy na zwykłe cioty- taka prawda.
Troszkę poboli i przestanie
Każdy musi swoje odcierpieć. Ja męczyłam się 2 lata- tylko weź poprawkę, iż babą jestem:) Z tego co wiem, to kumple raczej powinni umieć wysłuchać, pochwalić, opić sukces etc. Dziwne, że facet faceta nie potrafi szczerze pocieszyć. Co z solidarnością plemników?? Co możesz robić?? Może się przyzwyczaić do tego stanu rzeczy
Zaakceptować go:) Najbliżsi kumple po swoich rozstaniach starali się podbudować swoje ego kupując przeróżne nowinki techniczne, skacząc z łóżka do łóżka, spędzając całe tygodnie na imprezach itd - generalnie służyć to miało pocieszeniu. Baby za to ryczą miesiącami w poduszkę, poopadają w depresję, jedzą lody z popcornem oglądając bridget i wspierają rozwój produkcji chusteczek higienicznych. Trzeba się po prostu pogodzić z tym, że teraz jest Twój czas i umieć to wykorzystać jak najlepiej. Jeżeli nie umiesz z nikim z bliskich Ci kumpli porozmawiać o zainteresowaniach, nie czujesz z och strony wsparcia, to może to źli kumple są?? Może czas poszukać kogoś nowego, bardziej ogarniętego?? Masz tu Marzyciela pod nosem - korzystaj ![]()
307 2011-12-18 15:50:02 Ostatnio edytowany przez WomanOnTheMoon (2011-12-18 15:51:52)
ziomek napisał/a:Dziewczyny jak mam sobie poradzić z samotnością ?
Tutaj dziewczyny teraz rzadko zaglądają, bo my za dużo marudzimy. Wychodzimy na zwykłe cioty- taka prawda.
Ewidentnie idą święta
Do tej pory baby marudziły, faceci je podrywali etc, teraz świat na głowie stanął. Faceci marudzą i chcą być podrywani, a baby tego nie rozumieją. To tak oft
Wiecie co?? Czasem trzeba pomarudzić, każda forma ulżenia w cierpieniu jest dobra
Póki za dużo nie marudzicie swej kobiecie, wszystko jest ok i o przewagę cech babskich Was posądzać nie będzie. Aczkolwiek z drugiej strony, Wy musicie czasem pomarudzić, żebyśmy mogły was pocieszyć, przytulić etc. Tylko miejcie przy tym jaja
Ja tam nic do Waszego zrzędzenia nie mam:)
308 2011-12-18 16:12:39 Ostatnio edytowany przez semiramida (2011-12-18 17:10:12)
Semiramida, inteligencja, to nie jest dobry temat na dyskusję z nami hahaha.
z Wami facetami? ale to nie ja zaczęłam, tylko doman ![]()
Może się przyzwyczaić do tego stanu rzeczy Zaakceptować go:)
to jest jedyne rowiązanie, jeśli się chce iśc dalej do przodu...ziomek, może Ty za bardzo rozpamiętujesz? za bardzo analizujesz, porównujesz? nie da się rozpocząć nowego rozdziału, jeśli nie zamknęło się starego..mnie sie zawsze wydawało, że ja całe zycie miałam "z górki", ale jak czytam tu na forum historie ludzi, to doszłam do wniosku, że moja historia wcale sie nie różni wiele od innych...po prostu moje nastawienie było inne...nie rozpatruj niepowodzeń w kategoriach porażki życiowej, tylko nauki na przyszłość..nie rozpatruj tego, że jesteś sam w kategoriach samotności, tylko jako szansę na nawiązanie nowych interesujących relacji..ja wiem z autopsji jak boli rozstanie, ale dopóki nie uwierzysz, że tak się stało, zebyś miał lepiej, to bedziesz stał w miejscu...
Dziewczyny jak mam sobie poradzić z samotnością ?
Robię wszystko co trzeba :pracuje ,studiuje ,chodzę na siłownie , basen ,kurs językowy , na melanże średnio co 2 tygodnie jakieś grubsze, poznaje nowych ludzi , ale czuję się samotnie w tym tłumie.
Tęsknie za dziewczyną ,za wychodzeniem do restauracji , kina ,teatru .Najbardziej za rozmowami z Nią. Inaczej się rozmawia z kimś bliskim a inaczej z koleżkami , jak kupiłem sobie takie średnie auto w granicach 40 tys. to udawali ,ze ich to cieszy a w oczach widzialem zawisc , tak samo z porazkami ,niby wspolczuja a widze ,ze kazda porazka ich cieszy
Z tego nie ma ucieczki .Jak wyjsc z tego marazmu ,ktory trwa juz rok
Witaj. Boisz się samotności, ale na siłę nic nie zdziałasz... Tak jak pisze semiramida, potraktuj to jako nauczkę i idź do przodu. Zrozum że to było i minęło i nie wróci. Pozdrawiam.
Obejrzeliśmy masę filmów.
Tzn co dokładnie robisz i czemu się rozstaliście?
Napisałem we wcześniejszym poście :praca ,studia ,siłownia, basen, kurs językowy , imprezy ,spotkania ze znajomymi, poznawanie nowych ludzi ,dziewczyn ...to wszystko na nic.
Nakupowałem sobie nowych rzeczy od najnowszych ipadów ,smartphona, fenomenalnej fury , telewizora , kilku zegarków za pokaźną sume ,ciuchów itd.
To wszystko nie cieszy jak wczesniej , nie mam z kim sie tym cieszyc .Pamietam jak kupilem pierwszy wóz to pierwsze co zrobilem ,to jezdzilem nim z dziewczyna caly dzien .Bardziej cieszył mnie fakt, że Ona była zadowolona ,niż samo auto , ale doszedłem do tego dopiero teraz jak kupiłem kolejne ,dużo lepsze i jej przy tym nie było.
Zaznaczam ,że nie była to pierwsze dziewczyna, tylko 5 ,od poprzednich dziewczyn ja odchodziłem i nie czułem zadnego bólu.
Odeszła bo w pewnym momencie za duzo pracowalem i rzadko sie widywalismy ,,jednak rozmawialem z nia codziennie , a jak juz widzielismy sie ten minimum raz w tygodniu ,spedzaliśmy fantastycznie wspólne chwile.
Pewnego dnia do Niej przyjechalem i powiedziala ,ze to koniec ,podajac powody.Rozplakala sie , nie wiedzialem co sie dzieje.Powiedzialem ,ze spotkamy sie za jakis czas i porozmawaimy o tym w ekskluzywnej knajpie.Podjechalem w niedziele po 6 dniach nie odzywania sie , poszlismy do filharmonii .potem na kolacje ze swiecami (wydalem w ten dzien chyba z 1050 zl) powspominalismy wspolne chwile , miala lzy w oczach ..na koniec odwiozlem ją do domu , przytulilem . pocalowalem w czoło i powiedzialem ,ze byla czyms najwspanialszym ,co spotkalo mnie w zyciu i podarowalem Jej bukiet czerownych róż.Chciałem zakończyc to z klasą.
Od tego momentu mija równy rok , przyzwyczaiłem sie do bólu(o ile to możliwe) ,ale wciąż nie potrafie o Niej zapomnieć ![]()
i pomyśleć, że ja otworzyłam serce na faceta z rowerem...
ziomek, masz 24 lata, a 5 związków za sobą? Ty chyba masz problem ze stabilnością uczuć...może nie boli Cie samo rozstanie, tylko fakt, że to ONA Cie zostawiła?
nie czytam wszystkich postów bo za dużo czasu by mi to zajęło.
A Więc z tego co piszesz wynika że nie jesteś samotny. MAsz rodzinę która Cię kocha jak i również przyjaciół. A czy chcesz znaleźć dziewczynę na siłę?? To znajdziesz pełno jest takich. Pierwsza lepsza, która się nie szanuję, leci na pieniądze czy samochód. MAsz dopiero 20 lat i spokojnie znajdziesz dziewczynę. Widać że jesteś inteligentnym facetem. Dziewczyny patrzą na wygląd. A może spróbuj coś zmienić, styl ubierania, fryzurę ale uważam że najlepiej będzie jeżeli będziesz sobą. Mój kuzyn też nie miał nigdy dziewczyny i znalazł ją dopiero mając 24 lata. Więc spokojnie. Idź przez życie z uśmiechem. NIe myśl cały czas o tym że musisz kogoś mieć. Bądź odważny, mówisz że masz koleżanki. Jeżeli któraś Ci sie podoba daj jej to do zrozumienia. Albo zachowaj się jak gówniarz i kup sobie nowy nr do komórki i napisz jej podając się za kogoś innego spytaj sie jej co myśli o Tobie. NIe polecam ale może to coś pomorze.Bądź twardy. Uwierz w swoje możliwości:)P:)
Ewidentnie idą święta tongue .
A w święta życzenia się spełniają
(podobno). Więc pomyślcie życzenie i może coś z tego będzie
.
Ja chcę na te święta śnieżynkę, w krótkiej mini z dużym dekoltem ![]()
i pomyśleć, że ja otworzyłam serce na faceta z rowerem...
ziomek, masz 24 lata, a 5 związków za sobą? Ty chyba masz problem ze stabilnością uczuć...może nie boli Cie samo rozstanie, tylko fakt, że to ONA Cie zostawiła?
Oj, może wcześnie zaczął, a może pod pojęcie "związek" podciąga wszystko. Hmmm, podumajmy chwilkę. Gościu lubi teatr, filharmonię, zapewne też ambitne kino i alternatywną muzykę - chyba, że to było jej hobby i chodził tam dla niej. Zabierał ją do restauracji, ekskluzywnych knajpek etc. Kupuje jedno auto, drugie, trzecie, nieba przychyla, bo chce jak najlepiej. Cały czas poświęca pracy, z nią widuje się raz na tydzień... Tylko, że pieniądze to nie wszystko. One nie zastąpią bliskości drugiej osoby, jej zapachu, blasku. Jej sprawiało przyjemność podróżowanie coraz to nowszymi autami... Heh dziwne, ja tam zębów nie szczerzę, jak do auta wsiadam. Auto jak auto. Koła, szyby, maska. Też zostawiłam swojego faceta, m in. dlatego, że za dużo pracował. Doszły jeszcze inne aspekty z tym powiązane, whatever. Czasem kobieta nie zdaje sobie sprawy z tego, co facet dla niej robi. Podchodzi do tego inaczej. To on chce, to dla niego, a nie dla nich. Gdzież, żeby coś dla niej było. To do niej w ogóle nie dociera. Jesteśmy czasem infantylne i niestety mądre po szkodzie. Może faktycznie bardziej boli fakt, że takiego gościa ogarniętego zostawiła, zapewne całkiem normalna laska. No chyba, że była typową wizytówką, wtedy nie ma czego żałować. Zacznij szukać radości w małych rzeczach. Zacznij od podstaw. Wymyśl sobie jakiś codzienny rytuał, który będziesz celebrować ponad wszystko. Kwadrans z kawą, fajka nocą na balkonie, whatever. Coś, do czego będziesz przez cały dzień ciągnąć. Co będzie nagrodą za pozytywnie przeżyty dzień. Masz dużo zajęć, więc gdzie Ty jeszcze w tym ferworze znajdujesz czas na myślenie??
WomanOnTheMoon napisał/a:Ewidentnie idą święta tongue .
A w święta życzenia się spełniają
(podobno). Więc pomyślcie życzenie i może coś z tego będzie
.
Ja chcę na te święta śnieżynkę, w krótkiej mini z dużym dekoltem
I żeby długie nogi miała, ta mini niech skórzana będzie
Czerwona bielizna i czapeczka z dzwoneczkiem na głowie
Po co Ci dekolt?? Jak już prosisz to z rozmachem, niech sam stanik przyodzieje do tej mini ![]()
semiramida napisał/a:i pomyśleć, że ja otworzyłam serce na faceta z rowerem...
ziomek, masz 24 lata, a 5 związków za sobą? Ty chyba masz problem ze stabilnością uczuć...może nie boli Cie samo rozstanie, tylko fakt, że to ONA Cie zostawiła?
Oj, może wcześnie zaczął, a może pod pojęcie "związek" podciąga wszystko. Hmmm, podumajmy chwilkę. Gościu lubi teatr, filharmonię, zapewne też ambitne kino i alternatywną muzykę - chyba, że to było jej hobby i chodził tam dla niej. Zabierał ją do restauracji, ekskluzywnych knajpek etc. Kupuje jedno auto, drugie, trzecie, nieba przychyla, bo chce jak najlepiej. Cały czas poświęca pracy, z nią widuje się raz na tydzień... Tylko, że pieniądze to nie wszystko. One nie zastąpią bliskości drugiej osoby, jej zapachu, blasku. Jej sprawiało przyjemność podróżowanie coraz to nowszymi autami... Heh dziwne, ja tam zębów nie szczerzę, jak do auta wsiadam. Auto jak auto. Koła, szyby, maska. Też zostawiłam swojego faceta, m in. dlatego, że za dużo pracował. Doszły jeszcze inne aspekty z tym powiązane, whatever. Czasem kobieta nie zdaje sobie sprawy z tego, co facet dla niej robi. Podchodzi do tego inaczej. To on chce, to dla niego, a nie dla nich. Gdzież, żeby coś dla niej było. To do niej w ogóle nie dociera. Jesteśmy czasem infantylne i niestety mądre po szkodzie. Może faktycznie bardziej boli fakt, że takiego gościa ogarniętego zostawiła, zapewne całkiem normalna laska. No chyba, że była typową wizytówką, wtedy nie ma czego żałować. Zacznij szukać radości w małych rzeczach. Zacznij od podstaw. Wymyśl sobie jakiś codzienny rytuał, który będziesz celebrować ponad wszystko. Kwadrans z kawą, fajka nocą na balkonie, whatever. Coś, do czego będziesz przez cały dzień ciągnąć. Co będzie nagrodą za pozytywnie przeżyty dzień. Masz dużo zajęć, więc gdzie Ty jeszcze w tym ferworze znajdujesz czas na myślenie??
Hmm co do tego rytuału to bardzo dobry pomysł, muszę sam jakiś wymyślić ![]()
317 2011-12-18 18:34:52 Ostatnio edytowany przez semiramida (2011-12-18 18:37:00)
Cały czas poświęca pracy, z nią widuje się raz na tydzień... Tylko, że pieniądze to nie wszystko. One nie zastąpią bliskości drugiej osoby, jej zapachu, blasku.
napisał, że widywali się minimum raz w tygodniu...a o innych powodach rozstania nie pisał......w zasadzie o żadnych...
i znowu potwierdza się zasada, że dopiero, jak się coś straci, to się zaczyna to doceniać...
WomanOnTheMoon napisał/a:semiramida napisał/a:i pomyśleć, że ja otworzyłam serce na faceta z rowerem...
ziomek, masz 24 lata, a 5 związków za sobą? Ty chyba masz problem ze stabilnością uczuć...może nie boli Cie samo rozstanie, tylko fakt, że to ONA Cie zostawiła?
Oj, może wcześnie zaczął, a może pod pojęcie "związek" podciąga wszystko. Hmmm, podumajmy chwilkę. Gościu lubi teatr, filharmonię, zapewne też ambitne kino i alternatywną muzykę - chyba, że to było jej hobby i chodził tam dla niej. Zabierał ją do restauracji, ekskluzywnych knajpek etc. Kupuje jedno auto, drugie, trzecie, nieba przychyla, bo chce jak najlepiej. Cały czas poświęca pracy, z nią widuje się raz na tydzień... Tylko, że pieniądze to nie wszystko. One nie zastąpią bliskości drugiej osoby, jej zapachu, blasku. Jej sprawiało przyjemność podróżowanie coraz to nowszymi autami... Heh dziwne, ja tam zębów nie szczerzę, jak do auta wsiadam. Auto jak auto. Koła, szyby, maska. Też zostawiłam swojego faceta, m in. dlatego, że za dużo pracował. Doszły jeszcze inne aspekty z tym powiązane, whatever. Czasem kobieta nie zdaje sobie sprawy z tego, co facet dla niej robi. Podchodzi do tego inaczej. To on chce, to dla niego, a nie dla nich. Gdzież, żeby coś dla niej było. To do niej w ogóle nie dociera. Jesteśmy czasem infantylne i niestety mądre po szkodzie. Może faktycznie bardziej boli fakt, że takiego gościa ogarniętego zostawiła, zapewne całkiem normalna laska. No chyba, że była typową wizytówką, wtedy nie ma czego żałować. Zacznij szukać radości w małych rzeczach. Zacznij od podstaw. Wymyśl sobie jakiś codzienny rytuał, który będziesz celebrować ponad wszystko. Kwadrans z kawą, fajka nocą na balkonie, whatever. Coś, do czego będziesz przez cały dzień ciągnąć. Co będzie nagrodą za pozytywnie przeżyty dzień. Masz dużo zajęć, więc gdzie Ty jeszcze w tym ferworze znajdujesz czas na myślenie??
Hmm co do tego rytuału to bardzo dobry pomysł, muszę sam jakiś wymyślić
Polecam
Mi pomogło
Codziennie na balkonie kwadrans z kawą w szlafroku, a pode mną pędzące samochody
Super uczucie. Takie zatrzymanie czasu na chwileczkę.
WomanOnTheMoon napisał/a:Cały czas poświęca pracy, z nią widuje się raz na tydzień... Tylko, że pieniądze to nie wszystko. One nie zastąpią bliskości drugiej osoby, jej zapachu, blasku.
napisał, że widywali się minimum raz w tygodniu...a o innych powodach rozstania nie pisał......w zasadzie o żadnych...
Owszem, ale napisał, że dużo pracuje, więc w sumie to zapewne był jeden z powodów. Poza tym pamiętaj, iż to było tylko moje popołudniowe gdybanie
I oczywiście mogę się całkowicie mylić ![]()
Owszem, ale napisał, że dużo pracuje, więc w sumie to zapewne był jeden z powodów.
tak, masz rację...teraz doczytałam dokładnie..napisał, że to był powód...
i pomyśleć, że ja otworzyłam serce na faceta z rowerem...
Lepszy facet z rowerem niż ziomek z klasą, który potrafi wyliczyć ile wydał kasy na pożegnanie z ukochaną ![]()
Lepszy facet z rowerem niż ziomek z klasą, który potrafi wyliczyć ile wydał kasy na pożegnanie z ukochaną
taki młody, a tak mądrze rozumuje ![]()
Raz byłem w filharmonii z Nią ,bo chciałem na zakończenie zrobić coś czego nie robiliśmy wcześniej.Nie jestem jakimś filantropem ,teatru też jakoś bardzo nie uwielbiam ,ale fajnie tam było iść z kobietą ,bo pięknie się na tą okazję ubierała i był taki przyjemny klimat.
TO nie była wizytówka jak napisała gdzieś jedna z kobiet , była przy mnie w chwilach kiedy na prawdę nie było za ciekawie.Zawsze myślałem ,że gramy w jednej drużynie ,razem przeciwko całemu światu.Studiowała na dwóch ciężkich kierunkach ,poza tym była bardzo dobrym człowiekiem , bardzo empatycznym ,szczerym i biła od Niej taka radość życiowa ,chciało się żyć ,kiedy była obok.
Przez te 3 lata tylko raz się pokłóciliśmy , wyznawałem zasadę ,że i tak świat jest okrutny ,więc dla mojej kobiety zawsze będe dobry, bo w sumie Ona jest całym moim światem.
Nie była też blacharą ,nie interesowała się za bardzo autami , tylko cieszyło ją moje szczęście jak widziała jaki jestem podniecony po zakupie tego auta hehe
Zastanawiam się nad opuszczeniem miasta , bo wszystko kojarzy mi się z Nią.Byliśmy praktycznie wszędzie.Często bywała gościem w moim domu ,najczęściej oglądaliśmy filmy u mnie w pokoju ,bądź słuchaliśmy muzyki ,więc tez nie za fajnie mi się teraz w nim przebywa samemu.
Rzeczywiście ostatnie miesiące związku trochę o niej zapomniałem ,ale nie brałem pod uwage tego ,ze odejdze ... w końcu tyle mieliśmy wspólnych wspomnień..
Jeżeli chodzi o wygląd to 1 liga angielska .. ponad 1.70 wzrostu długie, ciemnie włosy ,wymiary perfekcyjne , ani grama tłuszczu i prześliczna twarz..zawsze taka pogodna ..heh jak ją sobie teraz wspominam , ile bym oddał za jedną chwile z Nią ..za jakiś spacer... masakra...a i jeszcze stanika nie nosiła za często ,bo miała tak jędrne piersi.Chwila zaniedbania i pewnie się jakiś facet pojawił w jej życiu , pamiętam,że miała spore powodzenie.Nie chcę się dowiadywać kto to ,ale mam nadzieje ,że da jej więcej szczęścia niż ja.
Mareczku wiem jestem nikim w tym momencie ,przyjmuje na klatę każdą krytkę
Piszesz że mija rok od rozstania a teraz nagle zastanawiasz się nad opuszczeniem miasta ? To przez 12 miesięcy wcześniej nie kojarzyło się Tobie nic z nią ? Kupy się to nie trzyma.
Kojarzyło mi się oczywiście ,myślałem jednak ,że to minie ...nie mija a wręcz się nasila.
Pierwszy raz jestem w takiej sytuacji po prostu ![]()