Siłownia na pewno poprawiła twoją sylwetkę, ale przede wszystkim dodała ci pewności siebie - stąd i stres był dużo mniejszy (a i % miały nie małą zasługę). Gratki i oby tak dalej.
1,756 2012-10-13 00:41:17
1,757 2012-10-13 01:03:48
Fajnie.
Serio. Melduj co dalej się wydarzy.
1,758 2012-10-17 11:39:50 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-10-17 11:41:04)
samotnosc to nie problem sa teraz portale matrymonialne chociazby pomagaja niesmialym, zabieganym itp wiec kto chce to pozna w koncu swoje polowke ja korzystam akurat z portalu wstawianie adresów stron internetowych jest niezgodne z regulaminem i jest bardzo ciekawie....
1,759 2012-10-27 16:11:21
Historii cz. 2
Znamy się już dobre 2 tygodnie. Wspólne spacery były, urocze pożegnanie przed krótkim wyjazdem również. Coś jest w powietrzu, to na pewno.
Mam rozjechaną psychikę, jak narkoman na głodzie. Jutro znów będę kilka metrów nad ziemią.
Kiedy się widzimy, czy piszemy wyczuwam bardzo pozytywny feedback. Szkoda, że na razie ja wykazuje większą inicjatywę, zwykle też piszę pierwszy. Ale przyjmuję, że to kwestia jej charakteru, jak facet biorę to na klatę i pierwszy się bardziej odsłoniłem. Jutro postaram się ją bardziej odsłonić
Oboje studiujemy zupełnie różne kierunki, ale łączy je wspólny mianownik: DUŻO pracy. Więc akceptuję jej napięty plan, tym bardziej, że jest na początku akademickiej przygody, a ja już 4 sesje zaliczyłem.
Jeszcze w tygodniu będzie kino, na które umówiliśmy się pierwszego dnia
Mam mętlik w głowie, bo nie mam pojęcia jakie jest prawidłowe tempo rozwoju, ale stawiam na moją zajebistą intuicję
Generalnie wypierdzielam wszelkie bariery na naszej drodze. Brakuje mi tylko odrobiny więcej zaangażowania z jej strony, by odzyskać spokój ducha.
Ostatnio zapoznałem się z prostym i genialnym sposobem dla 'dobrych' facetów na uniknięcie friendzony. Hasło to 'keep it sexy', więc pilnuję temperatury rozmowy, odpowiednia dawka dwuznaczności (z bystrą dziewczyną to sama przyjemność) i niewybrednych komentarzy, odsuwają platoniczne wizje w niebyt
C.D.N.
Fascynujące, że napisanie zwykłego posta tak uspokaja i rozluźnia ![]()
1,760 2012-10-27 16:38:37
właśnie , jesteś miły , dobry .
po pewnym czasie takiej znajomości kobiety uznają ,że nie chcesz nic więcej i tu chyba jest problem ![]()
1,761 2012-10-27 17:33:42
właśnie , jesteś miły , dobry .
po pewnym czasie takiej znajomości kobiety uznają ,że nie chcesz nic więcej i tu chyba jest problem
Chyba nie czytasz zbyt uważnie
Poza tym, jeśli idę z dziewczyną trzymając ją w talii, to ona musiała by mieć niezły problem, myśląc ze nic nie chcę xD
Na szczęście ta, którą poznałem, jest bystra jak diabli. Jutro kolejna dawka fenyloetyloaminy, aż mnie wykręca na samą myśl ![]()
1,762 2012-10-27 21:20:32
właśnie , jesteś miły , dobry .
po pewnym czasie takiej znajomości kobiety uznają ,że nie chcesz nic więcej i tu chyba jest problem
Czyli jak facet jest "miły, dobry", to jest z założenia niezainteresowany ? Chyba naprawdę nigdy nie zrozumiem kobiet...
1,763 2012-10-27 22:20:23
A Ja Cię z miłą chęcią zaproszę na randkę ![]()
Skąd jesteś?
1,764 2012-10-29 11:57:55
Maćku,to dokładnie tak samo jak u mnie tylko że jeszcze dodatkowo mam problemy z rodziną i mam depresję,zbliżam się do trzydziestki i sam już zwątpiłem czy kiedyś będę szczęśliwy,porad w internecie otrzymasz niewiele i mało konkretnych bo inaczej być nie może,chyba najlepszym wyjściem jest jednak wyjście do świata i szukanie znajomości w realu bo przez serwisy i czaty raczej nikogo na poważnie się nie znajdzie,trzeba mieć siłę i chęć i to jest jedyna rada na wyjście z samotności
1,765 2012-10-29 23:32:41
Witam wszystkich. Dawno nie zaglądałem do tego wątku, ze 2 miesiące będzie
Po przejrzeniu paru stron, od razu rzuca się w oczy jedna rzecz. Wypowiadający się tu podzielili się na tych, którzy przede wszystkim narzekają na sytuację w jakiej od długiego czasu tkwią i na tych którzy na prawdę postanowili coś z tym zrobić i faktycznie pracują nad sobą
Ale do rzeczy.
Nie przedstawiałem się nigdzie i jestem raczej biernym użytkownikiem tego forum, więc może napiszę coś o sobie. Mam 21 lat i studiuję sobie spokojnie z mniejszymi lub większymi sukcesami na uczelni, która nie ułatwia zbytnio kontaktów z płcią przeciwną
Trafiłem tutaj mniej więcej rok temu, całkowicie rozbity emocjonalnie po pewnych nieprzyjemnych dla życiowych perypetiach, googlując właśnie bez sensu coś o samotności
. Z wyglądu jestem raczej przeciętnym facetem, raczej jakoś szczególnie się nie wyróżniam, chociaż są podobno kobiety którym się podobam
Mam dosyć pokręcony charakter, czego nie da się zauważyć na pierwszy rzut oka. W towarzystwie jestem generalnie lubiany, mimo, że zwykle stałem z boku, nie wyróżniając się zbytnio. Nigdy nie miałem powodzenia wśród kobiet i zawsze mnie zastanawiało dlaczego. Zastanawiałem się, co można zobaczyć nawet w moich nielicznych postach, co takiego niektórzy faceci w sobie mają, że one na nich lecą. Miałem pretensje o wszystko i do wszystkich, do całego świata, o swoje niepowodzenia
Po długim czasie dołowania się i totalnej bezczynności postanowiłem, że albo zrobię coś sobie albo zrobię coś z sobą
Zacząłem, co na początku nie było zbyt łatwe, pracować nad sobą, nad swoim charakterem i podejściem do życia. Przede wszystkim nauczyłem się odganiać złe myśli i organizować sobie czas w taki sposób, żebym nie miał właśnie ani czasu, ani siły ani chęci myśleć
Gdzieś kiedyś przeczytałem pewne mądre słowa "Zrób dzisiaj coś, czego innym się nie chce, a jutro będziesz miał coś czego inni pragną". I coś w tym jest. Wystarczą szczere chęci i odrobina wysiłku, żeby choć zacząć coś zmieniać w swoim życiu. Później to już samo się napędza, kiedy dostrzega się tego efekty. Nauczyłem się wiele. Cieszę się z małych rzeczy, z tego co mam dookoła, z tego że mam w pobliżu ludzi na których mogę liczyć i dla których coś znaczę. Naprawiłem wiele relacji które również zaczęły się sypać z mojej winy. Z wiecznie smutnego, przygnębionego i totalnie zdołowanego człowieka zacząłem powoli stawać się pewnym siebie facetem, który wie czego chce od życia, wie co chce robić i ma jakiś konkretny cel. Nawet w tym czasie dostałem niejednego kopa w dupę. Ale starałem się nie łamać, a raczej wyciągać z tego wnioski i iść jakoś do przodu. Nie narzekam, nie marudzę jak mi jest źle. Mam zły humor? Czarne myśli? Wracają przykre wspomnienia? Tak Samotność dobija? Czasem. Ale na wszystko są sposoby, żeby sobie radzić. Słuchawki z dobrą muzyką na uszy i na spacer, żeby w domu nie siedzieć
Na piwo ze znajomymi, na koncert, gdziekolwiek.
Jakie jeszcze efekty? Duuużo by opisywać
Co prawda nie znalazłem jak na razie odpowiedniej kobiety, ale cóż
wszystko przede mną. Zacząłem zauważać zainteresowanie moją osobą i z tego korzystam, rozmawiam, dobrze się bawię i cieszę się życiem
Więc widzicie, warto się wziąć za siebie zamiast bezczynnie siedzieć i narzekać, że nic się nie zmieni. I jeszcze jedno. Nie uzależniajcie swojego szczęścia w życiu od znalezienia drugiej połówki, bo to dosyć egoistyczne podejście. Szczęściem trzeba się nawzajem dzielić, a nie tylko je czerpać ![]()
1,766 2012-10-30 21:25:37
TakaNo napisał/a:właśnie , jesteś miły , dobry .
po pewnym czasie takiej znajomości kobiety uznają ,że nie chcesz nic więcej i tu chyba jest problemCzyli jak facet jest "miły, dobry", to jest z założenia niezainteresowany ? Chyba naprawdę nigdy nie zrozumiem kobiet...
Tu nie ma nic do rozumienia. Po prostu wystarczy flirtować i przesuwać granicę flirtu coraz dalej i dalej. Trzeba szukać kontaktu - fizycznego również. I nie mówię o seksie od razu. Objąć, przytulić, podać rękę. To niewiele, ale dosłownie skracając dystans zbliżasz się również emocjonalnie. A kiedy nadejdzie odpowiednia chwila to mówisz sobie "a co mi tam" i całujesz. Nawet jak powiesz to na głos, to się nic nie stanie. ![]()
Nie jest prawdą, że przez internet nie można nikogo poznać. Można. Tylko trzeba umieć przełożyć "wirtual" na "real". Niektórzy nie potrafią. Jak to zrobić? Jeśli się ma trudności wystarczy się zastanowić, co by się napisało....a potem to powiedzieć na głos. Można zagrać w otwarte karty i powiedzieć, że się jest osobą raczej nieśmiałą, że ma się trudności. Najlepiej wpleść w to w jakiś komplement np.: "nie spodziewałem się, że zrobisz na mnie tak dobre wrażenie i trochę mnie onieśmielasz". Najważniejsze to nie stać w miejscu, ale iść do przodu. A jeśli relacje są pozytywne to nie rezygnować ze znajomości - nawet jeśli nie prowadzi ona do związku i/lub seksu. A to najczęstszy błąd...
1,767 2012-10-31 10:07:39
Uff.... Dawno tu nie pisałem. U mnie coraz lepiej. Oczywiście nie jakoś rewelacyjnie. Ale rozmawiam z dziewczynami, osiągam cele i stawiam sobie nowe. Zacząłem co nieco ćwiczyć. Ogólnie jest bardzo dobrze. ![]()
1,768 2012-10-31 18:51:36
youghurt powiem Ci, że na początku mnie osobiście wkurzały Twoje rady
Być może dlatego, że nie potrafiłem się do nich zastosować
Ale trzeba przyznać, gadasz do rzeczy. Taka jest prawda, nie skracając dystansu nic się nie osiągnie i nieuchronnie ląduje się we friendzonie
Wszystko jest kwestią przełamania się i chociaż raz postawienia jasno sytuacji. Jak nie wyjdzie trudno, dalej może pozostać fajna znajomość, ale później jest już jakoś łatwiej ![]()
1,769 2012-11-01 04:30:59
Melduję, że u mnie sytuacja się dramatycznie poprawia!
![]()
Ostatnio była gruba impreza na uczelni, oczywiście odpowiedni lans i tańce na parkiecie i co doprawdy nieoczekiwane
poznałem fajną laske. Ona mnie wychaczyła, na parkiecie bomba, sporo wspólnych tematów, potem razem siedzieliśmy do rana, generalnie sytuacja mega rozwojowa. Nie mówione, że coś z tego będzie na dłużej. Ale nigdy wcześniej nie poszło mi to tak gładko, bez najmniejszego wysiłku i stresu.
Szczególne podziękowania dla siłowni i odrobiny alkoholu. Jeśli uratowały takiego suchara i sztywniaka jak ja do niedawna, pomogą i wam.
Definitywna rada w temacie samotnych 20-letnich, którzy chcą (słowo-klucz) coś zmienić: brać się za michę i sztangę, reszta przyjdzie szybciej niż myślicie.
Siłownia pomaga tylko w przypadku gdy się nie było odrzucanym zbytnio przez kobiety. Nie wiem ile miałeś koszy od kobiet ale u mnie to liczba dwu cyfrowa. A co do kulturystyki, to nawet mam za sobą zawody....bez większych wyników ale trenuje już 15lat w klubie "Atletic" w Siedlcach. Nawet mam już swojego podopiecznego.
1,770 2012-11-01 10:08:00
CIeszcie sie ze jeszcze studiujecie... Jak sie wpada w wir pracy to wtedy znika myslenie o podrywaniu ...
1,771 2012-11-21 00:49:24
Uuuu ale tu cisza nastała, dawno na forum nie zaglądałem to fakt, ale myślałem, że wątek żyje
.
Cóż mogę napisać. U mnie nic się nie zmieniło, mimo że tak napiszę olania i zajęcia się sobą i swoimi sprawami kompletnie nikt się na horyzoncie nie pojawił, baaaa mam wrażenie, że straciłem jeszcze paru znajomych . . . Kurka jakby nie patrzeć to teoretycznie mam 25 lat na karku ani to dużo ani jakoś strasznie mało jednak w pewnych kwestiach niedosyt jest i jakieś dziwne komentarze osób z rodziny na które raczej się uodporniłem.
Chyba nie ma żadnej zasady kto kiedy znajdzie kogoś pisanego sobie, od tych znajomych którzy się jeszcze ostali słyszę same dobre rzeczy na mój temat (tak, słodzą mi
aczkolwiek z przymrużeniem oka to traktuje bo nie jestem czysty jak łza
) każdy z jakimś problemem zapyta mnie co sądzę na ten temat, no lubią mnie to wiem ale wiem też dlaczego
. Patrząc na grono znajomych to osoby w 85% w wieku 34/35 i więcej bo z nimi najlepiej mi się rozmawia. Kulturalnie, grzecznie, na temat i wesoło, brak jakichkolwiek spięć czy kłótni! Normalnie życie jest tak strasznie nieprzewidywalne i to jakie osoby codziennie spotykamy na drodze, że tak kolokwialnie napiszę masakra
(tak wiem co to znaczy
jednakże młodość rządzi się swoim językiem
).
Patrząc z perspektywy czasu w przeciągu minionych 5 lat zmieniło się dużo i mało. Dużo bo główny cel osiągnięty (-30kg
) - i taka ciekawostka związana z tym, będąc "dużym" było mi jakoś łatwiej? Miałem więcej kolegów niż aktualnie, do 20 roku życia miałem jakieś tam pseudo związki dłuższe bądź krótsze ale były. Teraz gdy zadbałem o siebie mam gorzej!! Ok pewność siebie jakaś jest, nawet ostatnio usłyszałem, że bywam zbyt pewny siebie ale w moim wydaniu fajne to jest (przede wszystkim na wesoło bo tak mi pasuje), wreszcie mogę kupować ubrania które mi się podobają i mi pasują a nie tuszują
, ale jeżeli chodzi o kobiety to nagle jakby przestały się mną interesować? Ostatnie 5 lat było pełne różnych i dziwnych rzeczy w moim życiu, z większością sobie poradziłem. Część czeka na rozwiązanie bo trzeba ciężkie działa wytoczyć. Jednym słowem opisałbym te okres jako stagnacja. Ale ale po co ja się produkuję . . . Chyba musiałem się gdzieś wygadać (wypisać
) nie wiem jeszcze w jakim celu to zrobiłem ale chyba po prostu wygadania się. Każdy czasami ma takie chwile, chwile zwątpienia (?), bierności, bezradności? Dobra dosyć biadolenia kto to przeczyta temu winszuję
bo sam w potoku myśli swych się już powoli gubię, muszę je uporządkować wreszcie . . .
1,772 2012-11-21 16:42:10
No nie jesteś tutaj sam z tym problemem.. Chociaż zawsze myślałam, że faceci lepiej sobie z tym radzą.. Ja mam 19 i tez zawsze czulam się samotna.. mój ostatni '' związek '' jeżeli moge to tak nazwać nie udał się.. Nie chcę się tutaj Ci żalić, ale tak samo czuję się wśród moich znajomych i rodziny nie najlepiej.. Oni pytają '' kiedy w końcu sobie kogoś poszukam, a rodzina po prostu zadaje od lat to samo pytanie, na które juz nie wiem jak odpowiadać i jakie wciskać im kity '' że szkola jest dla mnie teraz najważniejsza' chociaż wcale tak nie jest.. Przez braku '' kogoś'' też czuje się gorsza od innych.. No ale jakoś z tym zyje, bo musze.. Nic, trzeba się z tym pogodzić, może przez to czekanie na tzw. '' miłość '' będziemy kiedyś bardziej szczęśliwi.
Jak ktoś mi ostatnio powiedział i mnie tym rozchmurzył nawet
'' nie szukaj nikogo na siłe.. '' ... '' Lepiej być sam niż z byle kim ''
także zyczę Ci powodzenia w tych sprawach.. Przecież w koncu kiedyś będziemy szczęśliwi!! ![]()
1,773 2012-11-21 18:39:49
Dużo bo główny cel osiągnięty (-30kg
) - i taka ciekawostka związana z tym, będąc "dużym" było mi jakoś łatwiej? Miałem więcej kolegów niż aktualnie, do 20 roku życia miałem jakieś tam pseudo związki dłuższe bądź krótsze ale były. Teraz gdy zadbałem o siebie mam gorzej!!
A może tak to się zmieniło przez to że zmieniłeś / skończyłeś szkołę / pracę / studia i stało się po prostu trudniej bo 'każdy żyje swoim życiem'?
1,774 2012-11-22 00:03:59
jeżeli chodzi o kobiety to nagle jakby przestały się mną interesować?
Może teraz robisz tak wielkie wrażenie swoim wyglądem, że one boją się do Ciebie odezwać.
Ja tak mam ostatnio, że jak facet mi się podoba to go ignoruję - zupełnie nie wiem z czego to wynika, robię to bezwiednie. Z każdym mogę wtedy pogadać, pośmiać się - a z nim nie.
1,775 2012-11-22 00:37:10
alfaalfa bez przesady
nie wyglądam jak Apollo
hahahah. Na serio zastanawia mnie to dlaczego tak się dzieje bo ja logicznej przyczyny w tym jeszcze nie widzę
.
Ciemnooki to co miało się pozmieniać pozmieniało wcześniej, teraz są tylko drobne modyfikacje
. Raczej zawsze od kiedy pamiętam jakoś mało miałem kolegów i byli nietrwali. Prościej mówiąc kiepsko było z moją akceptacją u nich i kompletnie nie wiem z czego to wynika/wynikało. Natomiast z dziewczynami nie było i raczej nie ma takich problemów. Mogę się odezwać do koleżanki z LO z którą się nie widziałem 4-5 lat ani nie rozmawiałem a ona na 95% znajdzie czas na kawkę i koleżeńskie spotkanie.
1,776 2012-11-22 01:03:06
nie czytałam prawie nic ale samotność dotknęla i mnie 27 lat mam męza,koledzy mu mowią ze takiej kobiety samej w domu sięnia zostawia a jednak woli alkohol ode mnie
1,777 2012-12-11 13:50:19
Widzę, że temat zaczął trochę "umierać" więc myślę, że czas go odkopać
Co u was słychać? Jakieś postępy w życiu? ![]()
1,778 2012-12-15 21:11:18
Widzę, że temat zaczął trochę "umierać" więc myślę, że czas go odkopać
Najwyraźniej wszyscy inni albo są już w 'związkach' albo zajęli się czymś innym niż pisanie tutaj w topicu. Przynajmniej na jakiś czas. ![]()
1,779 2014-11-25 09:24:32 Ostatnio edytowany przez Hetman (2014-11-25 09:35:46)
Ziomek napisał/a:Jestem facetem ,ale wypowiem się czego oczekują kobiety od mężczyzny moim zdaniem:
-pieniądze (czasami ładniej określane jako "zaradność życiowa".Domek za miastem ,furka te sprawy)
-wygląd (185 cm to absolutne minimum , dobra budowa ciała ,ładna twarz , niektóre lubią jeszcze troszkę dłuższe włosy, ciuchy nie muszą być markowe ,ale to nie byłoby minusem na pewno , najważniejsze ,żeby schludnie na Tobie wyglądały)
-pasja ,hobby (Jakieś zainteresowanie jest dużym plusem ,kobiety nie lubią się nudzić)
-charakter (Pewność siebie ,dobrze by było gdybyś potrafił rozśmieszyć dziewczynę i miał mnóstwo znajomych ,których mógłbyś jej przedstawić).Według mnie właśnie ta "zaradność życiowa", jak to mówią kobiety jest najważniejsza. Podobno im grubszy portfel u mężczyzny, tym on sam staje się przystojniejszy w oczach kobiety. Dobra fura też robi niezłą robotę. Ja mam 14letniego Golfa 3, na taką furę, to laski lecą, jak pszczoły do miodu hehehe. A tak poważnie, to nie chciałbym się dowiedzieć, że kobieta z którą jestem, jest ze mną dla kasy (gdybym ją miał). Jak poleci jakaś na mnie jeszcze kiedyś, to przynajmniej będę wiedział, że nie dla kasy. Chyba, że się wcześniej dorobie( garba na plecach heeh).
Chłopaki, założcie sobie eksperymentalnie konto na fotce. Tam to się dopiero dzieje- masakra!
Też mi problem... Ja nawet prawa jazdy nie mam (a już 3 krzyżyki na karku). . Quod attinet wychodzenia do klubów, dyskotek i na imprezy, dawno już straciłem wiarę w sens takich wyjść. Dziewczyny spławiały mnie pod byle pretekstem, choć starałem się jak ostatni kretyn. Kiedyś nie wytrzymałem i powiedziałem jednej, żeby wymyśliła sobie lepszą wymówkę. Od tamtej pory stałem się nieufny wobec kobiet. W końcu zupełnie już się zniechęciłem i nawet jak dziewczyna okazuje mi zainteresowanie (a wbrew pozorom takowych jest sporo; dlaczego pojawiły się dopiero teraz, gdy przestało mi zależeć?), nie jestem w stanie jej uwierzyć. Ciągle myślę, że z jakiegoś powodu chce mnie ośmieszyć, upokorzyć. Parę razy w przeszłości zostałem wyszydzony przez laski i dlatego zacząłem traktować je z rezerwą. Ale autor tematu ma dopiero 20 lat
1,780 2014-11-25 21:20:40 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2014-11-25 21:47:37)
Też mi problem... Ja nawet prawa jazdy nie mam (a już 3 krzyżyki na karku). . Quod attinet wychodzenia do klubów, dyskotek i na imprezy, dawno już straciłem wiarę w sens takich wyjść. Dziewczyny spławiały mnie pod byle pretekstem, choć starałem się jak ostatni kretyn. Kiedyś nie wytrzymałem i powiedziałem jednej, żeby wymyśliła sobie lepszą wymówkę. Od tamtej pory stałem się nieufny wobec kobiet. W końcu zupełnie już się zniechęciłem i nawet jak dziewczyna okazuje mi zainteresowanie (a wbrew pozorom takowych jest sporo; dlaczego pojawiły się dopiero teraz, gdy przestało mi zależeć?), nie jestem w stanie jej uwierzyć. Ciągle myślę, że z jakiegoś powodu chce mnie ośmieszyć, upokorzyć. Parę razy w przeszłości zostałem wyszydzony przez laski i dlatego zacząłem traktować je z rezerwą. Ale autor tematu ma dopiero 20 lat
No właśnie może "za bardzo" ci zależało, zachowywałeś się służalczo i trochę zapominałeś o swojej godności? Skoro mówisz, że starałeś się ''jak ostatni kretyn'' to przypuszczam, że tak mogło być.
Stawianie dziewczyny na piedestale jest bardzo nieatrakcyjne i po prostu nienaturalne.
Zastanawiam się też, na ile ze strony tych dziewczyn mogło to być ''szydzenie'', a na ile zwykłe zaczepianie, testowanie twojego poczucia humoru. Rozumiem, że musiało siąść ci na psychice, ale warto zastanowić się nad alternatywnym sposobem interpretacji.
(Polecam wygooglać sobie i zrobić: Lefkoe Method "I'm not good enough", takie 20-minutowe video - są jeszcze dwa inne, na inne tematy, jeśli ci się spodoba). Byłoby też fajnie, gdybyś starał się psychicznie uniezależnić od opinii dziewczyn na twój temat. Wyjdzie ci to na zdrowie
Wydajesz mi się fajny z charakteru, niezjedzony przez cynizm, który, jak mówisz, zaczyna ci dokuczać, więc szkoda by było się w nim zatapiać i obrzydzać sobie resztę życia..
Swoją drogą, niezbyt widzę sens szukania kogoś na dyskotece, jeśli samemu jest się, dajmy na to, introwertycznym pożeraczem książek. I tak mała szansa, że kogoś kompatybilnego tam znajdziesz.
Nie postuluję szukania za wszelką cenę, to bez sensu. Niezależność i osobiste szczęście to i tak zresztą podstawa wszystkiego (bez tych rzeczy ze związku najczęściej wychodzi wielki bałagan). Rozumiem, że tego związkowego Graala ci brakuje, ale przejmowanie się tym do niczego dobrego nie doprowadzi i nie jest zbyt korzystne.
1,781 2014-11-26 01:02:51
Witam wszystkich. Dawno nie zaglądałem do tego wątku, ze 2 miesiące będzie
Po przejrzeniu paru stron, od razu rzuca się w oczy jedna rzecz. Wypowiadający się tu podzielili się na tych, którzy przede wszystkim narzekają na sytuację w jakiej od długiego czasu tkwią i na tych którzy na prawdę postanowili coś z tym zrobić i faktycznie pracują nad sobą
Ale do rzeczy.
Nie przedstawiałem się nigdzie i jestem raczej biernym użytkownikiem tego forum, więc może napiszę coś o sobie. Mam 21 lat i studiuję sobie spokojnie z mniejszymi lub większymi sukcesami na uczelni, która nie ułatwia zbytnio kontaktów z płcią przeciwną
Trafiłem tutaj mniej więcej rok temu, całkowicie rozbity emocjonalnie po pewnych nieprzyjemnych dla życiowych perypetiach, googlując właśnie bez sensu coś o samotności
. Z wyglądu jestem raczej przeciętnym facetem, raczej jakoś szczególnie się nie wyróżniam, chociaż są podobno kobiety którym się podobam
Mam dosyć pokręcony charakter, czego nie da się zauważyć na pierwszy rzut oka. W towarzystwie jestem generalnie lubiany, mimo, że zwykle stałem z boku, nie wyróżniając się zbytnio. Nigdy nie miałem powodzenia wśród kobiet i zawsze mnie zastanawiało dlaczego. Zastanawiałem się, co można zobaczyć nawet w moich nielicznych postach, co takiego niektórzy faceci w sobie mają, że one na nich lecą. Miałem pretensje o wszystko i do wszystkich, do całego świata, o swoje niepowodzenia
![]()
Po długim czasie dołowania się i totalnej bezczynności postanowiłem, że albo zrobię coś sobie albo zrobię coś z sobą
Zacząłem, co na początku nie było zbyt łatwe, pracować nad sobą, nad swoim charakterem i podejściem do życia. Przede wszystkim nauczyłem się odganiać złe myśli i organizować sobie czas w taki sposób, żebym nie miał właśnie ani czasu, ani siły ani chęci myśleć
Gdzieś kiedyś przeczytałem pewne mądre słowa "Zrób dzisiaj coś, czego innym się nie chce, a jutro będziesz miał coś czego inni pragną". I coś w tym jest. Wystarczą szczere chęci i odrobina wysiłku, żeby choć zacząć coś zmieniać w swoim życiu. Później to już samo się napędza, kiedy dostrzega się tego efekty. Nauczyłem się wiele. Cieszę się z małych rzeczy, z tego co mam dookoła, z tego że mam w pobliżu ludzi na których mogę liczyć i dla których coś znaczę. Naprawiłem wiele relacji które również zaczęły się sypać z mojej winy. Z wiecznie smutnego, przygnębionego i totalnie zdołowanego człowieka zacząłem powoli stawać się pewnym siebie facetem, który wie czego chce od życia, wie co chce robić i ma jakiś konkretny cel. Nawet w tym czasie dostałem niejednego kopa w dupę. Ale starałem się nie łamać, a raczej wyciągać z tego wnioski i iść jakoś do przodu. Nie narzekam, nie marudzę jak mi jest źle. Mam zły humor? Czarne myśli? Wracają przykre wspomnienia? Tak Samotność dobija? Czasem. Ale na wszystko są sposoby, żeby sobie radzić. Słuchawki z dobrą muzyką na uszy i na spacer, żeby w domu nie siedzieć
Na piwo ze znajomymi, na koncert, gdziekolwiek.
Jakie jeszcze efekty? Duuużo by opisywać
Co prawda nie znalazłem jak na razie odpowiedniej kobiety, ale cóż
wszystko przede mną. Zacząłem zauważać zainteresowanie moją osobą i z tego korzystam, rozmawiam, dobrze się bawię i cieszę się życiem
![]()
Więc widzicie, warto się wziąć za siebie zamiast bezczynnie siedzieć i narzekać, że nic się nie zmieni. I jeszcze jedno. Nie uzależniajcie swojego szczęścia w życiu od znalezienia drugiej połówki, bo to dosyć egoistyczne podejście. Szczęściem trzeba się nawzajem dzielić, a nie tylko je czerpać
Puste słowa. Ja nie narzekałem siedząc bezczynnie i podejmowałem działania w odpowiednim kierunku; egoistą nie jestem. Efekt? 30letni prawiczek, z tabunem przyjaciółek, którego kobiety nie traktują jak potencjalnego partnera, ale jak przyjaciela. Narzekam dopiero teraz. "Wziąć się za siebie"? Co za bzdura!
1,782 2014-11-26 02:36:25 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-11-26 02:38:20)
Hetman a co masz do zaoferowania oprócz koleżenskich rozmów pocieszających właściwie tego samego typu co "wez sie za siebie", czyli "bedzie dobrze, nie martw się"? ![]()
Bo tak wlasnie zostaje sie koleżanką kobiety. Pocieszając, będąc, rozumiejąc, a nie dając czynami takiej inicjatywy by poczuła się jak kobieta. Ze jestes nią autentycznie zainteresowany i może sobie z Tobą wyobrażać cokolwiek - od pieszczot na związku kończąc. Poza tym nie zawsze chodzi o same czyny, zły sposób podchodzenia do kobiety, ale tez inne czynniki mogą jej nie pasować, chocby wygląd. Jak jestes w stanie sobie minimum zapewnić typu fajna praca, podroze i wygladasz zadbanie to jakiejś szarej myszy zaimponujesz. Im dalej tym poprzeczka idzie wyzej. Lajf. Albo w co nie jestem w stanie uwierzyc - wybierasz tylko te, które maja super wymagania, one wybierają. Albo nie widzisz sygnałów, kiedy kobieta sama daje Ci zainteresowanie. Jest multum takich rzeczy ktore sie liczą w swiecie damsko męskim, choc fakt faktem nikt nie poznał jeszcze sposobu na trwałą miłość. Często to wygląda jak... przypadek. No wiec jesli przypadek, to moze kiedys zaskoczyc Cie to zycie jeszcze ![]()
1,783 2014-11-26 05:08:30 Ostatnio edytowany przez Hetman (2014-11-26 11:18:36)
Hetman a co masz do zaoferowania oprócz koleżenskich rozmów pocieszających właściwie tego samego typu co "wez sie za siebie", czyli "bedzie dobrze, nie martw się"?
Bo tak wlasnie zostaje sie koleżanką kobiety. Pocieszając, będąc, rozumiejąc, a nie dając czynami takiej inicjatywy by poczuła się jak kobieta. Ze jestes nią autentycznie zainteresowany i może sobie z Tobą wyobrażać cokolwiek - od pieszczot na związku kończąc. Poza tym nie zawsze chodzi o same czyny, zły sposób podchodzenia do kobiety, ale tez inne czynniki mogą jej nie pasować, chocby wygląd. Jak jestes w stanie sobie minimum zapewnić typu fajna praca, podroze i wygladasz zadbanie to jakiejś szarej myszy zaimponujesz. Im dalej tym poprzeczka idzie wyzej. Lajf. Albo w co nie jestem w stanie uwierzyc - wybierasz tylko te, które maja super wymagania, one wybierają. Albo nie widzisz sygnałów, kiedy kobieta sama daje Ci zainteresowanie. Jest multum takich rzeczy ktore sie liczą w swiecie damsko męskim, choc fakt faktem nikt nie poznał jeszcze sposobu na trwałą miłość. Często to wygląda jak... przypadek. No wiec jesli przypadek, to moze kiedys zaskoczyc Cie to zycie jeszcze
Dostrzegam sygnały (nie jestem głuchy i ślepy), tylko nie bardzo wierzę w ich szczerość (w przeszłości kobiety zbyt często w taki okrutny sposób sobie ze mnie źartowały i zrobiłem się nieufny). Wygląd? Mimo dość specyficznego typu urody (niski wzrost, garbaty nos i facjata a la Jack Nicholson w II-ej połowie filmu "Lśnienie") oraz niskiego, mało przyjemnego głosu, mam pewien urok zdystansowanego i powściągliwego w słowach samotnika. Umiem zabawić kobietę rozmową, ale każde niepowodzenie się we mnie odkłada; nie jestem człowiekiem z teflonu, po którym wszystko spływa. Oswoiłem się juź jednak z myślą, że nic dobrego mnie na niwie kontaktów towarzyskich nie czeka. Poważnie nawet rozważam chirurgiczne usunięcie jąder na żądanie (nigdy nie uprawiałem, nie uprawiam seksu i mam na niego znikome szanse w przyszłości, więc są mi właściwie zbędne). Przynajmniej w przyszłości nie będę miał guza jąder he, he. Ograniczę kontakty ze światem zewnętrznym do niezbędnego minimum. A miłość? Coś takiego nie istnieje. Kobiety mające super wymagania zwykle kończą jako zgorzkniałe stare panny, bo odstraszają potencjalnych kandydatów. A co do "koleżeńskich rozmów", to nikogo zwykle nie pocieszam, tylko wysłuchuję (bywa, że się nie odzywam, tylko słucham). Ale zdarzyło mi się też, że najpierw dziewczyna mi odmówiła (nie wiedziała, że jestem prawiczkiem), a po pewnym czasie zmieniła zdanie (i bądź tu mądry!). Nie wiedziałem, co myśleć. Podobała mi się, jednak wolałem jej odmówić (zwykła przezorność, bo fałszywie pojmowaną dumę umiem w sobie poskromić)- wolałem nie fundować sobie takiej huśtawki. Może i miała względem mnie uczciwe zamiary, ale resztki godności mnie powstrzymały przed przyjęciem jej propozycji. Grzecznie odrzuciłem tę ofertę (nie wyglądała na zdesperowaną, ale poradziłem, żeby się nie poniżała, zabiegając o względy mężczyzny, którego awanse wcześniej sama odrzuciła). Nie odniosłem też wrażenia, że z jakiegoś powodu chce ze mnie zakpić. Była jedyną wśród wszystkich kobiet, które zmieniły zdanie na mój temat, nie budzącą mojej nieufności
1,784 2014-11-26 05:48:35
Hetman napisał/a:Też mi problem... Ja nawet prawa jazdy nie mam (a już 3 krzyżyki na karku). . Quod attinet wychodzenia do klubów, dyskotek i na imprezy, dawno już straciłem wiarę w sens takich wyjść. Dziewczyny spławiały mnie pod byle pretekstem, choć starałem się jak ostatni kretyn. Kiedyś nie wytrzymałem i powiedziałem jednej, żeby wymyśliła sobie lepszą wymówkę. Od tamtej pory stałem się nieufny wobec kobiet. W końcu zupełnie już się zniechęciłem i nawet jak dziewczyna okazuje mi zainteresowanie (a wbrew pozorom takowych jest sporo; dlaczego pojawiły się dopiero teraz, gdy przestało mi zależeć?), nie jestem w stanie jej uwierzyć. Ciągle myślę, że z jakiegoś powodu chce mnie ośmieszyć, upokorzyć. Parę razy w przeszłości zostałem wyszydzony przez laski i dlatego zacząłem traktować je z rezerwą. Ale autor tematu ma dopiero 20 lat
No właśnie może "za bardzo" ci zależało, zachowywałeś się służalczo i trochę zapominałeś o swojej godności? Skoro mówisz, że starałeś się ''jak ostatni kretyn'' to przypuszczam, że tak mogło być.
Stawianie dziewczyny na piedestale jest bardzo nieatrakcyjne i po prostu nienaturalne.
Zastanawiam się też, na ile ze strony tych dziewczyn mogło to być ''szydzenie'', a na ile zwykłe zaczepianie, testowanie twojego poczucia humoru. Rozumiem, że musiało siąść ci na psychice, ale warto zastanowić się nad alternatywnym sposobem interpretacji.
(Polecam wygooglać sobie i zrobić: Lefkoe Method "I'm not good enough", takie 20-minutowe video - są jeszcze dwa inne, na inne tematy, jeśli ci się spodoba). Byłoby też fajnie, gdybyś starał się psychicznie uniezależnić od opinii dziewczyn na twój temat. Wyjdzie ci to na zdrowie
Wydajesz mi się fajny z charakteru, niezjedzony przez cynizm, który, jak mówisz, zaczyna ci dokuczać, więc szkoda by było się w nim zatapiać i obrzydzać sobie resztę życia..
Swoją drogą, niezbyt widzę sens szukania kogoś na dyskotece, jeśli samemu jest się, dajmy na to, introwertycznym pożeraczem książek. I tak mała szansa, że kogoś kompatybilnego tam znajdziesz.
Nie postuluję szukania za wszelką cenę, to bez sensu. Niezależność i osobiste szczęście to i tak zresztą podstawa wszystkiego (bez tych rzeczy ze związku najczęściej wychodzi wielki bałagan). Rozumiem, że tego związkowego Graala ci brakuje, ale przejmowanie się tym do niczego dobrego nie doprowadzi i nie jest zbyt korzystne.
Nie obrażaj mnie, potrafię odróżnić autentyczne szyderstwo od droczenia się (i umiem śmiać się z siebie oraz z żartów innych osób na mój temat). Z dyskotek i klubów już się wyleczyłem. Dla mnie "miłość" jest tylko kolejnym pustym słowem, frazesem bez znaczenia. Nikogo nie stawiałem i nie stawiam na piedestale. Gdyby tak było, nie ratowałbym resztek mojej godności (parę razy kobieta, która mnie odtrąciła, zmieniała zdanie, ale było to podejrzane- już po jednym dniu, góra trzech po tym, jak odmówiła? Wtedy grzecznie, acz zdecydowanie ja z kolei odmawiałem jej). I nie zachowywałem się "służalczo", po prostu byłem uprzejmy (bez przesady czy bałwochwalczego uwielbienia). Cynizm mi nie "dokucza"- jest już częścią mnie, chociaż jeszcze nie zmieniłem się w Jerzego Urbana czy Gregory'ego House'a. Póki co trzymam go w ryzach
1,785 2014-11-26 10:37:41
blank napisał/a:Widzę, że temat zaczął trochę "umierać" więc myślę, że czas go odkopać
Najwyraźniej wszyscy inni albo są już w 'związkach' albo zajęli się czymś innym niż pisanie tutaj w topicu. Przynajmniej na jakiś czas.
Tak, teraz wlewam w siebie cztery butelki porto miesięcznie, zamiast dwóch. ![]()
1,786 2014-11-26 11:35:03
Przed wszystkim to gratulację za odkopanie tematu sprzed dwóch lat. Nagroda złotej łopaty do odebrania na forume ![]()
A tak do rzeczy.. jaką trzeba być ciapą żeby dać się zapędzie w tzw friendzone ?! O_0
No ale tak to jest jeśli zawsze do kobiet podchodzi się z dobrym słowem.
Czasem trzeba ugryźć żeby było ciekawiej.
1,787 2014-11-26 12:02:58
A tak do rzeczy.. jaką trzeba być ciapą żeby dać się zapędzie w tzw friendzone ?! O_0
No ale tak to jest jeśli zawsze do kobiet podchodzi się z dobrym słowem.
Czasem trzeba ugryźć żeby było ciekawiej.
Ja chyba już w ogóle przestanę podchodzić.
1,788 2014-11-26 13:15:52
Wiesz, to że Ty sobie odpuścisz kontakty z kobietami to akurat mnie nie zasmucaja:) więcej dla mnie.
Dopóki będziesz traktował kobiety jak równe sobie, tak jakby należały im się specjalne względy to zapomnij że spotkasz się z zainteresowaniem. Rozejrzyj się. Kobiety lubią chamów, całe to gadanie że musi mieć poczucie humoru i być inteligentny to o kant d. rozbić. Nie mówię żeby ubliżać, nic z tych rzeczy, ale jak powiesz do dziewczyny że ma ładny płaszcz i że podobny widziałeś w lidlu, dodasz uśmiech to już i tak więcej niż gdybyś miał pochwalić ją za modny strój. Serio. Tylko nie można z tym przeginać. To najlepiej wychodzi jako taki elektryczny pastuch. Dziewczyna zaczyna świrować, pokazywać co to nie ona, to takimi docinkami możesz ją sprowadzić do pionu.
Takie coś działa u mnie i jest to tylko moja obserwacja, jak się nie podoba - scroluj dalej.
A skoro już masz taki problem to powiedz, powtarzasz cały czas schematy tych rozmów czy np chciałbyś wiedzieć jak wygląda skuteczny podryw? Jeśli twoja odpowiedź jest twierdząca to ściągnij sobie audiobook, przeczytaj książkę o uwodzeniu.
I polecam zmianę podejścia, trochę luźniej :]
1,789 2014-12-09 23:40:47
Wi
esz, to że Ty sobie odpuścisz kontakty z kobietami to akurat mnie nie zasmucaja:) więcej dla mnie.
Dopóki będziesz traktował kobiety jak równe sobie, tak jakby należały im się specjalne względy to zapomnij że spotkasz się z zainteresowaniem. Rozejrzyj się. Kobiety lubią chamów, całe to gadanie że musi mieć poczucie humoru i być inteligentny to o kant d. rozbić. Nie mówię żeby ubliżać, nic z tych rzeczy, ale jak powiesz do dziewczyny że ma ładny płaszcz i że podobny widziałeś w lidlu, dodasz uśmiech to już i tak więcej niż gdybyś miał pochwalić ją za modny strój. Serio. Tylko nie można z tym przeginać. To najlepiej wychodzi jako taki elektryczny pastuch. Dziewczyna zaczyna świrować, pokazywać co to nie ona, to takimi docinkami możesz ją sprowadzić do pionu.
Takie coś działa u mnie i jest to tylko moja obserwacja, jak się nie podoba - scroluj dalej.A skoro już masz taki problem to powiedz, powtarzasz cały czas schematy tych rozmów czy np chciałbyś wiedzieć jak wygląda skuteczny podryw? Jeśli twoja odpowiedź jest twierdząca to ściągnij sobie audiobook, przeczytaj książkę o uwodzeniu.
I polecam zmianę podejścia, trochę luźniej :]
Nie podniecaj się tak- przecież użył trybu przypuszczającego.
1,790 2014-12-09 23:49:10
Widzę, że temat zaczął trochę "umierać" więc myślę, że czas go odkopać
Co u was słychać? Jakieś postępy w życiu?
Zamieniłem arszenik na cykutę.
1,791 2015-01-08 21:46:33
hejmozemy popisac na priva lubmeilowo