netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

391 odpowiedzi55 606 wyświetleńzałożony przez rozczarowana78, 10.10.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 392 ]

196

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Liwia ma rację: nie daj się.
Facet stara się zachować twarz przed samym sobą. Wypiera własną winę, która jest niezaprzeczalna. Przerabiam to od 4 lat. 4 lata po rozstaniu (wtedy stracił tylko rodzinę, córki, mnie), 4 miesiące po uprawomocnieniu się rozwodu (utracił połowę domu, resztki pieniędzy, musi spłacać komornika i grozi mu wyrok karny, bo co pewnie pisałam zgłosił na policję kradzież samochodu, a był przy tym jak komornik mu ten samochód za długi zabierał).
A ja wciąż jestem winna, bo on chciał naprawiać, wrócić do domu. Nigdy mi o tym nie powiedział, nigdy nie dał żadnego znaku. A najbardziej mu chyba żal że był bogaty, a jest biedny i że drobna niebieskooka blondynka, czyli ja, walczyła o siebie samą i o swoje i o córek też. No i skąd ja wiedziałam jak działać,  przecież sama tego nie wymyśliłam, pewnie to moi doradcy tak mną kierowali
Jeden z cytatów z ostatniej rozmowy: wiesz, ja wciąż chyba wyglądam na człowieka który ma pieniądze. W tłumaczeniu psychologa: pieniędzy już nie mam, ale jak patrzę w lustro to tak siebie widzę. Biedaczek, prawdziwe życie dla niego nie jest ważne tylko kłamstwa, kłamstwa, kłamstwa. A, i jeszcze zazdrość, on może być z kimś, ja nie.
Wiecie, gdzie go mam?

197

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

hej, byłam u psychologa, wiele mówiłam, ale jak mnie zapytała czego w tym momencie tak naprawdę chcę odpowiedziałam, że nie wiem, niestety zgodnie z prawda, bo cały czas nie wiem. Powiedziała mi cos dla mnie bardzo ważnego, że dla mojego męża zawsze i do końca życia będę ważna i cokolwiek by się nie wydażyło zawsze tak będzie ponieważ byłam (jestem) jego pierwszą żoną, która dała mu pierwsze wspaniałe dziecko...

198

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?
rozczarowana78 napisał/a:

hej, byłam u psychologa, wiele mówiłam, ale jak mnie zapytała czego w tym momencie tak naprawdę chcę odpowiedziałam, że nie wiem, niestety zgodnie z prawda, bo cały czas nie wiem. Powiedziała mi cos dla mnie bardzo ważnego, że dla mojego męża zawsze i do końca życia będę ważna i cokolwiek by się nie wydażyło zawsze tak będzie ponieważ byłam (jestem) jego pierwszą żoną, która dała mu pierwsze wspaniałe dziecko...

Kochana rozczarowana. Psycholog ma racje, tylko że panowie są tchórzami. Co z tego, że jesteśmy te pierwsze, najważniejsze, gdy to ich przerasta. Słabi mężczyźnie jak Twój mąż, czy mój ex czasami resztkami sił walczą o poczucie własnej wartości, a to niestety jest w konflikcie z zaakceptowanie tego, ze to Ty my jesteśmy silne i mądre. Wiem co mówię. Tyle lat nie jesteśmy razem, a ten sk..wiel teraz jest w żałobie, chyba po stracie majątku, bo na pewno nie po mnie. Na ślub starszej córki nie przyszedł. Jego ukochana zapewne była przeciwna, ale bał się też konfrontacji z córką , ze mną, rodziną i przyjaciółmi, bo ze wszystkimi zerwał kontakty. Chciałam nieco poprawić nasze relacje, bo młodsza córka ma 20 lat, bo mamy wnuczkę, ale chyba nie warto. Nie mam zamiaru wciąż wysłuchiwać, że ja mam wszystko a on nic. W końcu to jego sprawa, jego życie w bagnie, bez pieniędzy i z wiecznym poczuciem straty. Nie moja wina
Cokolwiek robisz rób myśląc najpierw o sobie samej, potem o dzieciach. O nim staraj się nie myśleć wcale.

199

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Witaj anno, usłyszałam ostatnio od męża, że chce ze mną rozmawiać, od razu zapaliła mi się lampka, po tym co mi kiedyś napisałaś, że twój ex też chciał rozmawiać. Powiedziałam mu, owszem ale tylko przy psychologu i o dziwo zgodził się. Zobaczymy czy przyjdzie....

200

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Cześć Dziewczyny, no to jestem w czarnej du... Przyszedł do psychologa. Rozmowa niestety (moze dlatego ze pierwsza) wygladała w ten sposób, ze to on cały czas mówił...znowu mnie oskarżał o wszystko, ale idziemy na następna i teraz ja zamierzam mówić. Szcerze to nie wiem po co tam poszliśmy i co chcę przez to osiągnąć. Napewno chciałabym aby zrozumiał, że on róznież jest winny rozpadu naszego małżeństwa.
Rozmawiałam z nim jeszcze po tym spotkaniu i wiecie co, on cały czas wypiera się zdrady, idzie w zaparte, mimo że mówię mu o tym że ja wiem na 100%. Dowodów mu nie pokażę, bo nadal mu nie ufam. Co mi radzicie, bo z jednej strony chciałabym pokazać mu wszystko co mam, co wiem, tylko czy on sie z tego nie wymiga. Powiem szczerze mam juz tego wszystkiego dosyć, trwa to juz 3 misiące a ja jestem w tym samym punkcie, ani w jedną, ani w druga stronę....

201

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?
rozczarowana78 napisał/a:

Cześć Dziewczyny, no to jestem w czarnej du... Przyszedł do psychologa. Rozmowa niestety (moze dlatego ze pierwsza) wygladała w ten sposób, ze to on cały czas mówił...znowu mnie oskarżał o wszystko, ale idziemy na następna i teraz ja zamierzam mówić. Szcerze to nie wiem po co tam poszliśmy i co chcę przez to osiągnąć. Napewno chciałabym aby zrozumiał, że on róznież jest winny rozpadu naszego małżeństwa.
Rozmawiałam z nim jeszcze po tym spotkaniu i wiecie co, on cały czas wypiera się zdrady, idzie w zaparte, mimo że mówię mu o tym że ja wiem na 100%. Dowodów mu nie pokażę, bo nadal mu nie ufam. Co mi radzicie, bo z jednej strony chciałabym pokazać mu wszystko co mam, co wiem, tylko czy on sie z tego nie wymiga. Powiem szczerze mam juz tego wszystkiego dosyć, trwa to juz 3 misiące a ja jestem w tym samym punkcie, ani w jedną, ani w druga stronę....

Skorzystaj z wizyty u psychologa dla siebie samej. Tobie ma dać zrozumienie, umiejętność rozpoznawania uczuć, wyrażania potrzeb, także nauczysz się jak rozmawiać, co mówić a czego nie, a jeśli jemu zależy na was, to też prędzej czy później zrozumie.
Sądziłam, że takie wizyty są osobno, ale widać się myliłam. Dopiero po kilku seansach możesz spodziewać się poprawy. Nie pokazuj mu swoich dowodów, bo może będziesz je musiała kiedyś wykorzystać.
Ciekawe po co Twój mąż tak się zapiera

202

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Jak do tego doszło, że u psychologa nie miałaś możliwości dojść do słowa?
Jakiego typu dowody masz w związku ze zdradą męża? Jeśli są Twoim mocnym atutem, to trzymaj je na wypadek sprawy rozwodowej. Tylko muszą być pewne, nie do podważenia

203

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

to była pierwsza nasza wspólna wizyta u psychologa. ja byłam tam wcześniej sama, więć podejrzewam, że psycholog dał mu się wygadać i poznać sprawę z jego strony.  Dowodów troszkę mam i nie ujawniam ich właśnie z tego powodu, ze moga mi sie przydać. On wie ze coś mam, ale nie wie co. Ja go troszkę sprawdzam i zadaję dziwne dla niego pytania, on oczywiscie ze wszystkiego sie wykręca, a ja utwierdzam sie jak kłamie. Ostatnio powiedziałam mu zeby spojrzał mi prosto w oczy i powiedział, ze mnie nie zdradził i wiecie że to zrobił....pieprzo... obłudnik

204

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Cześć dziewczyny, błagam dodajcie mi otuchy bo juz nie wytrzymuję. To, ze mam męża zakłamanego dupka to juz wiem, ale wiecie co, myślałam ze faktycznie coś się w nim zmieniło, ze zrozumiał, iż nas traci i naprawdę tęskni, ale nie to pieprzo... kłamca, on nadal spotyka się z ta kur..., nadal kłamie mi prosto w oczy. Ja juz nie mam siły. Błagam doraddzie com mam zrobić, czy zacząc działać i odciąć sie od tego totalnie (tylko jest jeszcze dziecko) czy grać w jego grę, chodzic na terapię..........
Nie daje juz rady, wraca ten cholerny ból, którego juz po troszeczku sie pozbywałam.....

205

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Terapia, jeśli nie pomoże waszemu związkowi, to na pewno Tobie, więc chyba lepiej, to ciągnąć.
Myślę, że on nie zdradza się ze swoim romansem, ponieważ chce być czysty stojąc przed sądem.
Słuchaj.... A może ma romans z kimś kogo znasz? Może dlatego tak się z tym kryje?

206

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

też myslę że chodzi o sąd, tylko on mi ostatnio powieział, ze nie chce rozwodu, więc ja juz nic nie kumam, moze właśnie z tego powodu nie chce rozwodu, bo wie że ja mam jakieś dowody... A ma romas z panną z pracy, nie znam jej ale wiem kim jest więc to nie to....

207

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Rozczarowana, pozbywałaś sie tego bólu, bo mąż znowu pojawił się w Twoim zyciu, a ponieważ cierpisz z powodu rozstania, to kiedy go nie ma - jest ból, a kiedy on jest - ból odchodzi.
Czy Wy nadal mieszkacie osobno?

208

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Dżoja, masz rację, jak go nie ma to czuję ból, ja sie pojawia też go czuję ale mniejszy. Nadal nie mieszkamy razem, ja nadal nie wiem gdzie on mieszka, nie pytam już, bo wiem ze mi nie odpowie. Chciałabym zaptać czy zamierza wrócić, ale boje się jego odpowiedzi.

209

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Dopiero jesteś 5 lat po ślubie,jest małe dziecko,więc możesz być wściekła.W dużej mierze obwiniamy zawsze tę drugą,że to ona oplotła naszego partnera jak bluszcz,omamiła i uwiodła,ale on też nie jest bez winy,gdyby nie chciał i myślał o rodzinie,do tego by nie doszło,ale to wydawałoby się chwilowe zauroczenie może trwać także dłużej niż byśmy się spodziewali.Wiele kobiet postanawia w takich sytuacjach przeczekać,czasem jest to najmądrzejsza decyzja.Bo najłatwiej jest unieść się ambicją,przegnać zdradzieckiego męża na cztery wiatry i rozwalić całe życie. Trudniej wybaczyć i poskładać to,co przepadło.Trzeba także myśleć o dziecku,ale widocznie mężowi to nie przeszkadzało zapomnieć o swoim,a bawić cudze.To jest bardzo trudno zrozumieć nam,ale jak to wytłumaczyć dziecku,gdzie jest tatuś?.Widocznie Twój mąż nagle przestał czuć się w obowiązku dalszego tworzenia rodziny z poślubioną kobietą.Chyba,że nagle to wszystko go przerosło,chociaż z drugiej strony kochanki dziecko mu nie przeszkadza.Ale...bo zawsze takie jest,zapewniam Ciebie,jako porzuconą i nieszczęśliwą,że zdrada choć pali żywym ogniem,to nie koniec świata.Musisz w to jak najszybciej uwierzyć,a będzie dobrze.Bo to co zrobił Twój mąż/na to miano wcale nie zasługuje/ Tobie i Waszemu dziecku nie jest warte tego,aby dalej o nim myśleć jak o mężu.Na Twoim miejscu czekałabym na dalszy rozwój,bo może rzeczywiście się opamięta,jeśli postanowił inaczej,będziesz się musiała niestety z tym pogodzić.Głowa do góry,jeszcze i dla Ciebie zaświeci słońce.Pozdrawiam.Dasz radę.

210

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?
rozczarowana78 napisał/a:

Dżoja, masz rację, jak go nie ma to czuję ból, ja sie pojawia też go czuję ale mniejszy. Nadal nie mieszkamy razem, ja nadal nie wiem gdzie on mieszka, nie pytam już, bo wiem ze mi nie odpowie. Chciałabym zaptać czy zamierza wrócić, ale boje się jego odpowiedzi.

Nie pytaj skoro sie boisz, poczekaj smile Skoro chodzicie na teriapię, a Tobie nadal na nim zależy, to może sam wróci, może nie chce żebyś pytała, bo może chce sam podjąć swoją decyzję.
Równiez znam ten ból - nie ma go, to boli jak cholera, jest - boli trochę mniej. A dlczego boli, kiedy jest? - bo nie wiadomo jak długo będzie, bo nie ma się pewności, że jest już na stałe.
Ale z czasem wszystkie emocje uspokajaja się. Ja u siebie widzę coraz więcej spokojnych chwil smile

211

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Nie masz możliwości wysłać kogoś, by go sprawdził? Wtedy miałabyś niezbity dowód jego zdrady

212

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

ale o to właśnie chodzi, ze ja mam niezbite dowody, i wiem ze nadal się spotykają, i co rzuce mu nimi w twarz?, ale co to da? On wie ze ja coś wiem, ale nie wie dokładnie co. Z drugiej strony jak je ujawnię to zadziałam na swoją szkodę ewentualnie w sądzie. No i jestem w kropce sad Bo mam cholerna ochotę pokazać mu to wszystko i zobaczyc jego reakcję. Cały czas go nie rozumiem, dlaczego kłamie mi w żywe oczy? Czy chce upiec dwie pieczenie na jednym ogniu? Czyli wrócic do rodzinki i nadal mieć mozliwość spotykania się z nią, no bo przecież jak by mi powiedział to wiadomo albo ja albo ona.

213

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Nie było mnie troszkę, i troszke się zmieniło....i dlatego znowu proszę was bardzo o radę.
Chodzimy do psychologa, byliśmy na 3 wizytach...szczerze, to narazie nic mi one nie dały. Jeszczemaż nadal idzie w zaparte i nie przyznaje sie do niczego (u psychologa jeszcze nie poruszalismy tego tematu), niestety łapię go na kolejnych kłamstwach, więc nadal obługa do potęgi entej. On ostatnio powiedział, że chce wrócic do domu naszemu znajomemu, mnie również jak go o to zapytałam. Ja oczywiście nie wiem czego chcę, nadal nie wiem. Czy to tak zawsze musi być: jak na poczatku tak bardzo go chciałam z powrotem to on nie chciał, jak ja teraz nie wiem co robić to on się nawraca. Błagam poraddzie cosik, wiem ze nie zadecydujecie za mnie, ale błagam o radę.

214

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

No właśnie...decyzja należy do Ciebie. Ty i tylko Ty wiesz, co mówi Twoje serce. Musisz przemyśleć, czy jesteś w stanie zapomnieć, a raczej wybaczyć zdradę. Aby umieć sobie poradzić z tym problemem, musisz być silna- jesteś silna?
Skąd ten nagły zwrot w życiu Twojego męża? Przecież twierdził do niedawna, że nic już nie czuje?
Coś poszło mu nie tak, jak sobie tego życzył?
Z drugiej strony, może wyszło mu to na dobre i zrozumiał, gdzie powinno być Twoje miejsce.
Fajnie, że nadal się odzywasz. Wiedz, że obojętnie jaką decyzję podejmiesz, to ja, jak i wiele tu osób będziemy Cię wspierać, jak tylko możemy.

215

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Świetnie rozumiem twoją niepewność co dalej.Ja jestem z mężem 14 lat po ślubie,7 lat temu mąż mnie zdradził rok czasu miał kochankę ,dostałam nawet pozew rozwodowy do rozwodu nie doszło wybaczyłam mężowi ,żyliśmy kolejne 7 lat i znowu mąż mnie zdradził ma kolejną kochankę a ja rozdarte serce. Zastanawiam się czym sobie zasłużyłam na takie traktowanie.Mamy mądrego syna,dobrze się uczy w domu mąż praktycznie nie robił nic ja go wyręczałam we wszystkim.Pracuje ,przychodzę do domu i ryczę w poduszkę nie wiem co mam robić jak dalej funkcjonować.Kocham męża ale to tak strasznie boli idą święta i jak tu się z nich cieszyć.

216

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Roma, strasznie przykro czytać, to co piszesz. Bardzo Ci współczuję. To straszny ból być zranioną przez kogoś, kogo się kocha, a już dwukrotnie zranioną... sad

217

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

myślałam o tym wszystkim dużo, czytałam wasze wątki i dochodzę do jednego wniosku, ze chyba jestem w stanie wybaczyć - chyba, (oczywiście nie zapomnieć) ale pod wieloma warunkami. Po pierwsze i najważniejsze - muszę to usłyszeć od niego, musi powiedzieć mi prawdę i oczywiście muszę zobaczyć w nim skruchę. na razie nie ma ani zalu ani skruchy, no bo przecież dlaczego, przecież on nic złego nie zrobił (cały czas to samo). Psycholog mnie zapytała (oczywiście jak byłam u niej sama) po co chcę uslyszeć to od niego, jeśli i tak mam pewność - nie umiałam odpowiedzieć, po prostu chcę, nie będę potrafiła z nim normalnie rozmawiać, żyć jeśli będę miała cały czas w świadomości jego kłamstwa - a jest ich wiele.
Nie wiem jak to się skończy, ale już mam dosyć takiego marazmu, wiem ze czas, dużo czasu jest potzrebne i pośpiech nic tu nie da, ale jak długo jeszcze....

218

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Masz rację kochana... Co nagle, to po diable. Wszystko pomalutku, małymi kroczkami i nic na siłę.
Trochę dziwne to pytanie ze strony psychologa. Przecież, to oczywiste po co chcesz usłyszeć od niego prawdę. Prawda, to pierwszy krok do naprawienia błędów, okazania skruchy. Jeśli tego nie zrobi, to okaże się wielkim tchórzem i trudno takiemu będzie w przyszłości zaufać, bo wiadomo jak wygląda związek oparty na kłamstwie.
Życzę Ci wszystkiego najlepszego kochana, spokoju ducha, tym bardziej, że zbliża się okres świąteczny, a ważne, by święta spędzać w gronie rodziny w ciepłej i miłej atmosferze. Mam nadzieję, że do tego czasu uda Wam się pojednać, czego z całego serca Ci życzę

219 Ostatnio edytowany przez kiniam1995 (2011-11-30 20:04:44)

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Nie zazdroszcze  Ci twojej sytuacji i nie wiem jak sie czujesz ale wydaje mi sie ze najlepsze rozwiązanie było by zapomniec o nim, wiem ze to nie latwe bo macie dziecko ale musisz sie postarac powoli bo powoli az w koncu zacznie spadac ci kamień z serca nic na siłe wink

220

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Bardzo ciężko jest wybaczyć zdradę jedne kobiety potrafią to zrobić inne nie....Dużo też zależy od tego jaką jesteś kobietą....jeśli wiesz że Twoja psychika zniesie to że mąż coś takiego zrobił to może daj mu jedną szansę. Pomyśl o dziecku że dużo zyska bo będzie miało pełną rodzinę. Ja gdyby był to związek bez dziecka nie wybaczyłabym wcale umiałabym tylko rozważyć taką opcje mając z kimś dziecko. Jednak gdy wybaczysz na pewno musisz też rozważyć opcję, że zdrada może się powtórzyć chociaż znam małżeństwa które po zdradzie przeżyły ze sobą całe życie.......To zależy tylko od ludzi.

221

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

No i chyba popełniłam błąd....Zaczęła się rozmowa, w której powiedziałam, zeby zastanowił się czego tak naprawde chce, ze ja też sie zastanowię i dalismy sobie tydzień czasu. Niestey rozmowa dalej się ciągnęła, ja naciskałam zeby w końcu był ze mną szczery, oczywiście nadal się do niczego nie przyznał, tylko chciał zebym mu powiedziała jakie mam dowody na jego zdradę... Ciągnał mnie za język, zadawał mnóstwo pytac i ja głupia na nie odpowiadałam...i w końcu padło ostatnie pyatnie: Co ja do niego czuję? I ja głupia odpowiedziałam szczerze, ze nadal go kocham, że moje uczucia się do niego nie zmieniły i co sie stało... Znowu wróciło wsztystko do punktu wyjścia, widzę ze juz nie chce się starać, nie chce ze mną rozmawiać... I wiecie co ja mam juz dosyć, chce przeprowadzic z nim ostatnią rozmowę, taka ostateczną i musze sama podjąc decyzję bo nie daję juz rady, za długo czekałam na to wszystko, za długo to wszystko w sobie trzymałam. wiem jedno on nie chce się zmienić, powiedział mi ze nie moge mu stawiać żadnych warunków. Boże i znowu czuję ten cholerny ból, jaki czułam 3 miesiące temu jak sie wyprowadził, znowu wiem ze go straciłam i jeśli nie powiem mu że to koniec to wszystko będzie trawało w takim zawieszenie, w takim gó..nie.

222

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Im dłużej to trwa, tym bardziej staje się niezrozumiałe.
Co Ci powiedział na to, jak mu przedstawiłaś fakty z jego zdrady?
Czego Ty chcesz? To co on chce jest oczywiste. Mieć azyl, do czasu kiedy znów nie nadarzy się okazja, by doprawić Ci różki. Taki jest mój punkt widzenia. Inaczej, gdyby okazał skruchę i przyznał, że popełnił największy błąd swojego życia, ale on idzie w zaparte... więc musi mieć w tym jakiś cel.

223

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?
rozczarowana78 napisał/a:

No i chyba popełniłam błąd....Zaczęła się rozmowa, w której powiedziałam, zeby zastanowił się czego tak naprawde chce, ze ja też sie zastanowię i dalismy sobie tydzień czasu. Niestey rozmowa dalej się ciągnęła, ja naciskałam zeby w końcu był ze mną szczery, oczywiście nadal się do niczego nie przyznał, tylko chciał zebym mu powiedziała jakie mam dowody na jego zdradę... Ciągnał mnie za język, zadawał mnóstwo pytac i ja głupia na nie odpowiadałam...i w końcu padło ostatnie pyatnie: Co ja do niego czuję? I ja głupia odpowiedziałam szczerze, ze nadal go kocham, że moje uczucia się do niego nie zmieniły i co sie stało... Znowu wróciło wsztystko do punktu wyjścia, widzę ze juz nie chce się starać, nie chce ze mną rozmawiać... I wiecie co ja mam juz dosyć, chce przeprowadzic z nim ostatnią rozmowę, taka ostateczną i musze sama podjąc decyzję bo nie daję juz rady, za długo czekałam na to wszystko, za długo to wszystko w sobie trzymałam. wiem jedno on nie chce się zmienić, powiedział mi ze nie moge mu stawiać żadnych warunków. Boże i znowu czuję ten cholerny ból, jaki czułam 3 miesiące temu jak sie wyprowadził, znowu wiem ze go straciłam i jeśli nie powiem mu że to koniec to wszystko będzie trawało w takim zawieszenie, w takim gó..nie.

Żeby powiedzieć że koniec, musisz być pewna, że tego chcesz. Musisz też wiedzieć czego oprócz końca chcesz dla siebie.
Kilka spotkań u psychologa to niewiele. Jeszcze nie zrozumieliście samych siebie, własnych potrzeb, uczuć, a rozmawiać chyba najtrudniej się nauczyć. Wydaję mi się, że najbardziej zależy Ci, żeby on się przyznał. Tylko po co? Ta wiedza tak naprawdę nie jest Ci potrzebna, chyba że do sprawy sądowej.
Ostateczna rozmowa musi być bardzo precyzyjna. Nie oczekuj od niego, że powie czego chce, a czego nie. Oni zazwyczaj chcą wszystkiego i niczego zarazem.
Tyle już o tym myślisz, że na pewno potrafisz postawić bardzo konkretne warunki: czego chcesz, czego nie akceptujesz

224

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?
annaJo napisał/a:

Żeby powiedzieć że koniec, musisz być pewna, że tego chcesz. Musisz też wiedzieć czego oprócz końca chcesz dla siebie.
Kilka spotkań u psychologa to niewiele. Jeszcze nie zrozumieliście samych siebie, własnych potrzeb, uczuć, a rozmawiać chyba najtrudniej się nauczyć. Wydaję mi się, że najbardziej zależy Ci, żeby on się przyznał. Tylko po co? Ta wiedza tak naprawdę nie jest Ci potrzebna, chyba że do sprawy sądowej.
Ostateczna rozmowa musi być bardzo precyzyjna. Nie oczekuj od niego, że powie czego chce, a czego nie. Oni zazwyczaj chcą wszystkiego i niczego zarazem.
Tyle już o tym myślisz, że na pewno potrafisz postawić bardzo konkretne warunki: czego chcesz, czego nie akceptujesz

Żeby związek można było na nowo odbudować, powinien mieć solidne fundamenty, powinien być budowany na szczerości i prawdzie, która już na starcie jest niezbędna do wspólnego życia.
Jeśli na początku nie będą grać w otwarte karty, to będą znów wracać do tego tematu. Żeby Rozczarowana mogła mu wybaczyć, to on musi okazać pierw skruchę i poprosić o wybaczenie.
Masz rację, że te kilka spotkań z psychologiem, to za mało by rozwiązać problem. Może jej mężowi również potrzebny jest czas, by mógł zebrać się na odwagę i przyznać do błędu.
Czas leczy rany, obojętnie jakby się to życie potoczyło...
Jedno jest pewne- do miłości nikogo się nie zmusi

225

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?
lewa4444 napisał/a:

Żeby związek można było na nowo odbudować, powinien mieć solidne fundamenty, powinien być budowany na szczerości i prawdzie, która już na starcie jest niezbędna do wspólnego życia.
Jeśli na początku nie będą grać w otwarte karty, to będą znów wracać do tego tematu. Żeby Rozczarowana mogła mu wybaczyć, to on musi okazać pierw skruchę i poprosić o wybaczenie.
Masz rację, że te kilka spotkań z psychologiem, to za mało by rozwiązać problem. Może jej mężowi również potrzebny jest czas, by mógł zebrać się na odwagę i przyznać do błędu.
Czas leczy rany, obojętnie jakby się to życie potoczyło...
Jedno jest pewne- do miłości nikogo się nie zmusi

masz 100% racje, tylko w rozmowie najpierw mówimy o naszych potrzebach i uczuciach. Wydaję mi się, że zbytnie drążenie w celu jego przyznania się, powoduje jego zamknięcie się na to co ważne. On myśli pewnie sobie, że dla rozczarowanej tylko to się liczy, nie rozumie, że za jej drążeniem jest to, że ona chce żyć z uczciwością, prawdą, zaufaniem no i czuje się osaczony. Nie zrozum mnie źle, bo ja go nie tłumaczę. Jest słabym facetem i ma problem, a jak to facet, niewiele umie z tym zrobić. To i tak duży postęp, że chce chodzić na terapię

226

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

już nie chce chodzić na terapię, już stwierdział, ze mu to nic nie daje i nie zamierza płacić więcje, bo moze sie ze mna kłócic do woli za darmo, a stało się to dlatego, ze właśnie chciałam wyciągnąc od niego u psychologa prawdę...

227

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Muszę się niestety zgodzić z AnnąJo. Zbyt mocno drążysz mu dziurę w brzuchu i widocznie to Go zniechęciło do dalszej terapii. Powinnaś poczekać, aż sam się otworzy, bo jeśli by mu zaczęło zależeć na odbudowaniu Waszych relacji, to prawdopodobnie przyznałby się w końcu- oczywiście jeśli by mu zależało! Ale widocznie jeszcze nie doszedł do tego etapu.
Co dalej zamierzasz? Walczysz, czy odpuszczasz?
Współczuję Ci, bo ta sytuacje staje się, jak zamknięte koło.

228

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

no i jestem w czarne du..., nie wiem co mam zrobić, chce nadal walczyć, ale chyba pozostaje mi odpuścić, bo co ja moge zrobić, już i tak jak dla mnie to trwa za długo, męczę się cholernie... Z jednej strony chciałam powalczyć, bo dał mi nadzieje ze również tego chce, ale zdrugiej strony teraz znowu widze ze się oddala i nie chce... Moze faktycznie zaczęłam za mocno naciskać, jak nie naciskałam było ok, moze powinnam odpuścić przynajmniej na jakis czas i może znowu uda nam sie spróbować, ale ja już tak nie mogę, nie moge zyc ciągłą nadzieją. Wiem ze lepiej byłoby dla mnie zostawić to wszystko, odciąć sie i zacząc pomagac sobie, ale jeszcze nie potrafie, bo znowu zamieszał mi w głowie.

229 Ostatnio edytowany przez lewa4444 (2011-12-06 17:33:14)

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Spokojnie, wypocznij, nabierz siły psychicznej, a później staraj się pomału Go zdobywać, tak jak to było na początku. Pokaż mu, że jesteś nadal tą zmysłową kobietą, w której się zakochał. Niech odżyją w nim dawne wspomnienia, niech zatęskni za tym, co było. Nie może widzieć w Tobie tylko zrzędzącej baby, dochodzącej prawdy za wszelką cenę.
Nadal utrzymuję, że prawda jest ważna, ale nie atakuj Go, by na siłę otwierał się przed Tobą. Ludzie latami budują zaufanie, tymczasem Ty chcesz teraz, już. Wiesz, że dla miłości człowiek jest w stanie wiele znieść? Na początek naucz się z nim rozmawiać, nie roztrząsaj przy każdej okazji tematu nr1.:"ZDRADA". Przyjdzie odpowiedni moment, kiedy już nabierze zaufania do Ciebie, dostrzeże w Tobie osobę, z którą nadal można rozmawiać na każdy temat(bo tak chyba kiedyś było-prawda?), to powie Ci o wszystkim, wytłumaczy co go do tego skłoniło. Musisz być cierpliwa...
Zbliżają się święta, a to chyba najlepszy moment na pojednanie. Zaproś Go na wigilijną wieczerzę i obiecaj nie roztrząsać tego tematu... Może to coś zmieni- na lepsze wink
Czego Ci życzę wink

230

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

a może kontynuuj terapię ale sama, tylko dla siebie? Zmiany otoczenia możemy zacząć od samych siebie. Wyobraź sobie kamyk rzucony do wody, jakie on zatacza kręgi. tak właśnie my wpływamy na otoczenie.

231

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Rozczarowana78 widać z daleka, że Twój mąż to straszliwy manipulator....
Bai się Twoimi uczuciami, żongluje miłością, patrzy z niemalże sadystycznym uśmiechem jak cierpisz.

Słońce pokochaj samą siebie i uwolnij się z tego toksycznego związku.
On Ci nie da szczęścia, przyniesie tylko ból.
Bądź ważna sama dla siebie, bo jesteś wspaniała, dobra i mądra i nikt nie ma prawa robić z Ciebie wraka człowieka!
Ty jesteś ważna! I rób tak, żebyś nie wstydziła się spojrzeć w lustro....

Buźka.

232

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

jestem ponownie, odbyliśmy ostania wizytę u psychologa, padły w niej podstawowe pytania czy chcemy wrócić do siebie? Ja powiedziałam ze tak, on że nie wie. Otworzyłam się przed nim bardzo, powiedziałam co czuję, zaproponowałam wspólne spędzenie świąt. On na wszystko odpowiedział że nie wie, albo nie chce, że świąt z nami nie spędzi. Jak powiedziałam, że ja juz dłużej tak nie mogę, ze go potrzebuję, że chce z nim spędzać każdą chwilę to on wtedy w druga strone ze już nic nie chce, że jesli ja juz dłużej tak nie mogę to nie, bo on uważa ze może to jeszcze trwać rok, może dwa.
Dziewczyny proszę o pomoc, bardzo chcę z nim być i myślałam ze jak mu to pokażę to będzie ok a tu znowu nie tak. Ja nie wyobrażam sobie dalej takiego życia, że będziemy mieszkać osobno a on sie będzie zastanawiał, czy chce wrócić czy nie. Co byście zrobiły w mojej sytuacji, z jednej strony bardzo chcę zeby był już przy mnie (on nie wie) a z drugiej nie jestem w stanie tego dłużej znosić, takiego zawieszenia.

233

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

wygląda to jak typowy kryzys wieku średniego...nic nie wie, chce mieć spokój i żadnych kłopotów (nawet katar dziecka urasta do rozmiarów wojny nuklearnej), życie chce zmienić (nawet czasami myślą o zmianie zawodu), a najgorsze, że nic go nie cieszy, z niczego nie jest zadowolony
ile on ma lat?

234

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Anno, on ma dopiero 33 lata, w takim wieku raczej nie miewa się kryzysu, a moze tak, nic nie wiem, nie wytrzymuję tego... Wiem że powinnam żyć swoim życiem, każdy mi to mówi, ale ja nie potrafię bez niego. Zrobił mi nadzieję i znowu bum, wracam do punktu wyjścia. Zastanawiam się po co ja się dałam w to wciagnąć, pewnie byłoby juz łatwiej a teraz znowu cierpię tak jak na poczatku.

235 Ostatnio edytowany przez atmosfere (2011-12-14 11:56:53)

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?
rozczarowana78 napisał/a:

jestem ponownie, odbyliśmy ostania wizytę u psychologa, padły w niej podstawowe pytania czy chcemy wrócić do siebie? Ja powiedziałam ze tak, on że nie wie. Otworzyłam się przed nim bardzo, powiedziałam co czuję, zaproponowałam wspólne spędzenie świąt. On na wszystko odpowiedział że nie wie, albo nie chce, że świąt z nami nie spędzi. Jak powiedziałam, że ja juz dłużej tak nie mogę, ze go potrzebuję, że chce z nim spędzać każdą chwilę to on wtedy w druga strone ze już nic nie chce, że jesli ja juz dłużej tak nie mogę to nie, bo on uważa ze może to jeszcze trwać rok, może dwa.
Dziewczyny proszę o pomoc, bardzo chcę z nim być i myślałam ze jak mu to pokażę to będzie ok a tu znowu nie tak. Ja nie wyobrażam sobie dalej takiego życia, że będziemy mieszkać osobno a on sie będzie zastanawiał, czy chce wrócić czy nie. Co byście zrobiły w mojej sytuacji, z jednej strony bardzo chcę zeby był już przy mnie (on nie wie) a z drugiej nie jestem w stanie tego dłużej znosić, takiego zawieszenia.

Co zrobić?
Odciąć się całkowicie, zupełnie, na amen, nie pokazywać że Ci na nim zależy. On wie, że jesteś na każde jego skinienie. Nie wiesz, że mężczyźni we krwi mają walkę, że walczą o to, co jest trudno dla nich osiągalne, że szanują rzeczy, o które muszą walczyć? Teraz jesteś dla niego na skinienie palca(bo nawet już nie ręki) i on to wie, więc będzie jeszcze tak Cię podtrzymywał w tym "NIE WIEM" sam w tym czasie prowadząc towarzyskie życie.
  A gdybyś Ty tak mu zaczęła mówić "NIE, NIE WIEM"? co co on na to? Byłoby na pewno zaskoczenie, dezorientacja bo oto ta zawsze czekająca, skamlająca postawiła się i zmieniła front.
Ja też przed dwoma laty skamlałam, proponowałam wspólne święta, powiedział "NIE WIEM'' , dwa dni przed wigilią wrócił z ciepłych krajów z kochanką(jeszcze nią śmierdział), przyjechał do mnie z łaskawą zgodą na wspólne spędzenie wigilii(kochanka spędzała święta z mężem i dzieckiem), wtedy ja powiedziałam NIE, NIE WIEM. Wiecie, jak mu szczena opadła??? Odprawiłam go z kwitkiem i zmieniłam  sposób działania. Efekt? Czołgał się na mojej wycieraczce, bo tak to ujmę. Teraz jesteśmy razem, okazuje mi, że mu na mnie zależy, że znów mnie kocha  a ja zachowuję rezerwę w stosunku do niego bo wiem, że nie zaufam mu, on wie, że ja sobie bez niego doskonale poradziłam i robię to nadal.

236 Ostatnio edytowany przez lewa4444 (2011-12-14 14:04:26)

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Rozczarowana, ten Twój facet jest jakiś strasznie skomplikowany i niezdecydowany. Niby wszystko na NIE, ale jednak na terapię chodzi...
Atmosfere ma rację, niestety... Za bardzo się przed nim płaszczysz. Wyznając mu i zapewniając, jak bardzo jest Ci potrzebny, odkrywasz się przed nim cała. Nie ma już krzty tajemnicy w Tobie, jaką on mógłby odkryć. Wie, że wszystko, co mógł w Tobie zdobyć, już zdobył.
Pomimo tego, że jest to trudne, musisz okryć się twardszą skorupą, stać się niedostępna. Może, jak będzie miał trudniej, to zacznie wkładać w odnowę waszego związku więcej wysiłku.
Wiem, że Ci ciężko i naprawdę bardzo współczuję, ale postaraj się. Ja  złożyłabym pozew (chociaż) o separację i zaczęła mu z lekka utrudniać, by poczuł, że nic lekko nie przychodzi. Wyznacz mu wizyty z dzieckiem( rzadziej niż by chciał), oczywiście jeśli będzie chciał częstszych wizyt, to zgódź się,ale niech prosi. Niech poczuje, jak żyje się w rozbitym małżeństwie. W tej chwili ma wszystko: wolność, dziecko, pewnie pieniądze, kochankę... i Ciebie w zasięgu ręki. Niczego mu nie brakuje, nie ma żadnych zobowiązań i takie rozwiązanie bardzo mu odpowiada.

237 Ostatnio edytowany przez atmosfere (2011-12-14 15:05:24)

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Przede wszystkim wymiana zamków w drzwiach, dom to nie hotel(mój m wpadał o każdej porze i z garnków mi wyżerał), zmiana nr telefonu, zajęcie się czymkolwiek, chociażby robótki ręczne, siłownia  aby wyrzucać myśli o nim z głowy.  Nie dzwonić do niego, nie smsować, dość często nie odbierać od niego telefonu. Zacząć stawiać warunki, walczyć o "swój kawałek podłogi". Sądzisz, że jak będziesz się na wszystko zgadzała to on powie, pomyśli, że jesteś wspaniała?  Nie, pomyśli, że jesteś głupia i naiwna.  I chyba będzie miał rację, przepraszam, że to piszę ale takie są fakty.
Zauważy zmiany w Twoim postępowaniu to zacznie coś kumać.
Pomyśl, czy Ty chciałabyś spędzać czas z osobą, która cały czas marudzi, płacze, skomle, prosi? Przecież gdzieś tam czeka go radosny powitalny uśmiech innej kobiety, zabawa wśród wesołych przyjaciół, miałby wracać do zapłakanej smutnej żony? Po więcej wyrzutów?
Wiem, że trudno, wiem, że ciężko ale to mój mąż uświadomił mi pewnego dnia, że płaczem, smutkiem, marudzeniem odpycham go od siebie a ona zachęca beztroską,. uśmiechem, zalotnym spojrzeniem. Oni tak to widzą.
I tak też mu się pokaż-radosna, zadowolona, wyluzowana ale na dystans, niedostępna dla niego.
Zobaczysz, przy takim postępowaniu efekt po 2-3 miesiącach murowany.

238

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Macie dużo racji, odciąć sie niestety nie mogę bo mamy dzicko. Ja przez 3 miesiace się właśnie tak zachowywałam, obojetna, uśmiechnięta, niedostępna no i zaczął tęsknić, starać się, jednak nie chciałam tej gry, podchodów z każdej strony więc sie otworzyłam, powiedziałam co czuję, i znowu łup. Oczywiście że w tym cos jest, ze jeśli ja go odepchnę to on przyjdzie, ale myślałam że cos zrozumiał, więc chciałam mu pokazać, że jeśli chce to czekam, no i sie pomyliłam, oj jak bardzo się pomyliłam, no ale cóż człowiek uczy się na błędach. Więc zaczynam walkę już teraz ze sobą, znowu musze być usmiechnieta (na pokaz), znowu muszę grać w nie otwarte karty. Zobaczymy co będzie. Chociaż szczerze mówiąc nie mam juz siły na te gierki.

239 Ostatnio edytowany przez atmosfere (2011-12-14 15:50:07)

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

A może już czas uświadomić sobie, że musisz polegać tylko na sobie? Oderwać tę nić współuzależnienia. Odkryłaś się i dostałaś po  łapkach. Spróbujesz ponownie? Znów zaboli. Otworzyć się można gdy ma się pewność, że PAN skończył z kawalerskim żywiołem, skończył z pannami, gdy udowodni, że chce z nami być, nie otwierać się gdy nam SIĘ WYDAJE, że on chce.
I co z tego, że macie dziecko? Owszem, nie utrudniaj mu dostępu do dziecka, ale podczas tych spotkań nie musisz przecież być, niech spędzają sami czas bo to czas dla dziecka, nie dla ciebie. Ja podczas takich spotkań specjalnie ubierałam się ładnie, wychodziłam, czasem wracałam z kwiatem, czasem z rozmazaną szminka na ustach. A co tam, niech se baran pomyśli i pogłówkuje co ja wyrabiam jak on przy potomstwie siedzi. Poskutkowało.

240

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Atmosfere, tak robiłam, tak jak Ty, wychodziłam, ładnie sie ubierałam, kwiaty tez były. Do tego stopnia zgłupiał, że któregos dnia przegrzebał mi telefon w poszukiwaniu jakis kontaktów. No i co, wystarczyło, że powiedział  że tęskni, że chce o nas walczyć i zmiękłam, a jak ja zmiekłam, zobaczył, ze otworzył sobie furtkę, wrócilo wszystko do początku. Dlatego teraz nie wiem co robić, bo ponowne takie moje zachowanie może juz nie przynieść skutku. Bo moze zorientowac sie że to gra. Popełniłam błąd, ogromny błąd. No cóż człowiek sie na nich uczy. A moze tak miało być, moze miałam dostać po raz drugi po dupie, żeby więcej tego nie robić, żeby uświadomić sobie, ze to są tylko słowa, nie poprate gestami, i ze nie wolno w nie wierzyć. Powiem szczerze, długo nie wierzyłam, mówiłam mu to, ze nie wierzę, a on nadal próbował, chciał abym uwierzyła, do dnia w którym się otworzyłam, tak naprawdę na jego prośbę. Powiedziałam wszystko co czułam, co czuję, bałam sie bo podejrzewałam, ze moze to przeciwko mnie wykorzystać i nie myliłam się.

241

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Trochę późno trafiałam na Twoją historię, niestety doskonale wiem co czujesz. Nie wiem co w tej chwili u Ciebie się dzieje, ale wydaje mi się, że towarzyszą  nam identyczne uczucia. Mój mąż w momencie jak dowiedziałam się, o tym iż ma od  roku romans z koleżanką z pracy powiedział, że takich rzeczy się nie wybacza i musi odejść. Mieliśmy mnóstwo planów na przyszłość, piękny nowy dom, a przede wszystkim małe dziecko. Ja widziałam, że się oddalamy, setki razy pytałam co się dzieje, może jakaś pomoc psychologa, może gdzieś sami wyjedziemy  i co słyszałam "kotuś nie szukaj problemów tam gdzie ich nie ma". W tej chwili  od roku nie mieszkamy razem, złożył pozew bez orzekania o winie (kochanka wyparowała na potrzeby sądu). Wiem, że z tą panią spotyka się prawie codziennie (w jej domu i w pracy, bo razem pracują). Mój mąż oficjalnie mieszka u mamy, z kochanką spędza kilka nocek w tygodniu. Uwierz mi przez osiem miesięcy prosiłam tłumaczyłam, że nie warto, że wybaczę, bo Go kocham, bo mamy wspaniałe dziecko, że wszystko będzie dobrze. Moja siostra Go wspierała, że mu pomoże  żeby w rodzinie jakoś to przeszło i tak na zwodził  przez pół roku, że myśli nad tym, że to ważne , ale nie wie co ma zrobić, a tymczasem w kochanką śmiał się z mojego zachowania.  Ja uważałam, że mimo  wszystko między Nim, a mną jest coś magicznego, bo już wtedy wiedziałam, że chcę mu wybaczyć. Miałam do tego powód , bo mi wmawiał, że zbłądził, ale nie było warto, bo  ona go ładnie podeszła, bo jest milutka. Cały czas mówił: "to nie twoja wina niczego sobie nie zarzucaj". Dzisiaj po roku nie mieszkania razem, po dwóch rozprawach (gdzie Sąd uważa, że nasze małżeństwo należy ratować) mój mąż twierdzi, że to  tylko i wyłącznie moja wina,że rozwaliłam rodzinę, że tak się stało, bo coś tam kiedyś powiedziałam na Jego rodziców (trudno nie powiedzieć jak dziadkowie widzą  jedynego wnuka 3 razy w roku, a mieszkają 10 kilometrów od nas), a tak w ogóle to byłam z niczego niezadowolona, a on czuje się wykorzystany.  On wie, że najbardziej dotknie mnie wmawiając we mnie winę i powiem Ci , że  ja już tracę wiarę w ludzi. To jest zwyczajny tchórz, który nie potrafi się przyznać, że tak panna uzależniła Go od seksu z nią, że nie umie się temu oprzeć, bo kandydatka na żonę to raczej nie jest.  Mam na dzieję, że u Was jest  jednak trochę inaczej. Ja nie potrafiłam się poddać w walce o Niego i mogę dzisiaj w 100% powiedzieć ja zrobiłam wszystko żeby nas ocalić, On nawet nie spróbował.

242

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Kaja, bardzo dobrze Cie rozumiem, ja równiez miałam swoje zasady, ze zdrady nigdy nie wybaczę, ale wyciągnęłam rękę, bo widziałam, ze chce cos naprawić, jednak to były tylko słowa, a ja w nie uwierzyłam, chodziliśmy do psychologa. Wyciagaliśmy brudy, powiedziałam czego chcę, otworzyłam sie przed nim. Niestety on nie przyznał sie do zdrady, był czas ze sie z nią nie spotykał, ale teraz znowu sie spotykaja, wiem to. I teraz wiem dlaczego zmienił front, dlaczego znowu zaczął mówic ze nie wie czego chce. Teraz zrozumiałam ze panienka wrociła do łask i on nie chce wracac do mnie. Chciałabym mieć tyle siły co Ty i moze czekać i mieć nadzieję. Jednak chyba muszę zacząc ratować siebie, bo nie daje rady, każdy dzień to ogromny ból, żyje w tym bólu już prawie 4 misiące. Ból był mniejszy gdy widziałam, ze się stara, ale teraz ból wrócił a nie chcę go juz więcej czuć. Wiele kobiet tutaj ma dylematy, ale u nich przynajmniej męzowie sie przyznają, u mnie cały czas idzie w zaparte. Cały czas kłamie mi w zywe oczy. I po co mówil że chce rozmawiać, ja nie umiem rozmawiać z kłąmcą. Ale próbowałam, próbowałam nas ratować, żeby zobaczył, ze jestem w stanie z nim być, ze wiem o jego romansie (on idzie w zaparte, że to koleżanka). Nie daję juz rady, bardzo chcę go miec znowu przy sobie, ale sama nic nie wskóram. Po Twojej historii widzę, ze u mnie może byc podobnie. Jak Ty to wytrzymalaś, tak długo. Jesteś starsznie dzielną osobą.

243 Ostatnio edytowany przez Kaja112233 (2011-12-15 13:47:51)

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Wiesz wytrzymałam, bo mam wspaniałą rodzinę,  ja nie potrafiłam i do dziś nie potrafię o tym nie mówić (ja w krytycznym momencie dzwoniłam do siostry po 5 razy na dzień, a ona nigdy nie powiedziała daj już spokój i nie mów mi o Nim) . Nie umiem oszukiwać siebie, że mnie nie boli. Bardzo boli, bo byliśmy fajną rodziną, od losu dostaliśmy wszystko to o czym niektórzy mogą pomarzyć i mój mąż to zniszczył. Z tym, że w naszym domu ( o którym mój synek śni po nocach, bo od roku też tam nie był) nie zamieszkam to już się pogodziłam, ale z tym, że po tym co On zrobił ma czelność mnie obwiniać nie pogodzę się nigdy. U nas była wielka szansa, bo nawet moi teściowie mieli wielką nadzieję, że to małżeństwo ocaleje (oni długo z Nim walczyli), mimo tych bajeczek, które wraz z upływem czasu nabierają coraz to nowych rumieńców,  oni wiedzą jak było naprawdę, bo mój mąż przez 5 lat nie powiedział na mnie złego słowa (no gdyby tak się synuś męczył to oni powinni o tym wiedzieć). Najgorsze jest to, że nasi mężowie nam się nadal podobają, że za nimi tęsknimy, bo ich kochamy, a teraz powiem dosadnie: oni kochają się z kim innym - to nas boli. To nie jest tak , że raptem znalazły się dwie połóweczki, które wcześniej się nie spotkały. Tą są wyrachowane k....., które albo lecą na kasę i seks ( tak jest u nas), albo chcą przeżyć przygodę, a reszta ich nie interesuje. One nam do pięt nie dorosły i tak sobie powtarzaj. Ani jedna, ani druga ich do końca nie zdobyły, więc jeszcze jest super, jak będzie orzeczony rozwód zacznie się normalne życie. Nasi mężowie żyją jak kawalerowie i nawet nie widzą, że to co najcenniejsze w życiu już stracili. Mój ostatnio sili się na super tatusia ..... żałosny jest.  On myśli, że prezentami zrekompensuje dziecku swoje odejście. Ja też wiele mu tłumaczyłam, mówiłam co czuję,że baaardzo Go kocham i wiesz co nawet powiedziałam "no może nie byłam super żoną" i to był mój wielki błąd, bo teraz to jedno moje zdanie słyszę jak echo przy każdej rozmowie z Nim. Ja  miałam na myśli to , że może miałam za mało czasu dla Niego, tylko z drugiej strony jak ta pani się Nim zajęła to on już mojego czasu nie chciał. On zaczyna mnie obwiniać, bo dociera do niego to co zrobił, ja wiem, że kociaczek jest milutki, ale też ma pazurki i te pazurki niedługo pokaże. To jest straszne, bo kładziemy się spać i wstajemy z tą jedną myślą " Jego nie ma, a chcę żeby tu był", ale wiesz to świadczy jak my ich kochałyśmy, a co oni nam za to zrobili. Myślę że Ty też nie wyobrażasz sobie życia z kimś innym.  Nie rozmawiaj z Nim niech sobie będzie z tą k....oleżanką, jeszcze nas docenią zobaczysz,  im Ty będziesz silniejsza tym on będzie słabszy. Oni muszą poczuć, że my ich już nie chcemy (nawet jeśli prawda  jest inna). Po tym co zrobili z naszej strony nie może być wyciągniętej ręki, bo to ich tylko śmieszy i świadczy, że same się nie szanujemy. Nie zrobiłyśmy nic złego. Kto zawinił niech się stara, a jak się nie stara to znaczy, że jeszcze nie widzi co traci. To smutne co powiem, ale czas jest przyjacielem, ja po roku jestem  już inna, mimo, że moje uczucia do Niego się nie zmieniły. My tez byliśmy u psychologa, ale chyba tylko dla tego, że ja tego chciałam. Nic to nie dało wręcz odwrotnie, bo pani psycholog powiedziała, że  zawsze winne są dwie strony choć w różnym stopniu  i mąż nie jest  jeszcze gotowy  do rozmowy (dolała jeszcze oliwy do ognia, choć byłam u niej sama trzy razy i narobiła mi wielkich nadziei, bo jeśli w ogóle mąż chce przyjść  to już coś znaczy). Teraz żałuje , że ta wizyta była, bo nic na siłę się nie da.  Trzeba się szanować, bo inaczej nie da się żyć. Kiedyś o ciebie zabiegał, bo mu się podobałaś, to teraz nie ma powodu  żebyś ty zabiegała o Niego. Facet ceni to o co musi walczyć. Trzymaj się Ty też jesteś silna. Ja wiem, że w jednym i drugim przypadku to co było kiedyś do końca jeszcze nie umarło, zobaczysz jeszcze kiedyś to usłyszymy, tylko nie wiem czy będziemy jeszcze zainteresowane.

PS. Po co mają rezygnować z kochanki jak wiedzą, że i tak czekamy, same Im to pokazałyśmy, ale nie róbmy tego więcej, bo efekt jest odwrotny. Niestety ludzie uczciwi tacy są. Trzymaj się, co ma być to będzie, każdy dostanie to  na co zasłużył tylko nie od razu. Pa. Będę czekać, jak możesz to się odezwij.

244

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Kaja i Rozczarowana, mogę Wam obiecać, że te wszystkie tęsknoty, rozterki, wszystko co teraz przeżywacie powoli będzie słabło. Im więcej zajmiecie się sobą, tym lepiej w całej tej sytuacji będziecie się czuły i wyciągniecie z tego wszystkiego pozytywną naukę. Trochę na zasadzi "co nas nie zabije to nas wzmocni". Nawet z niektórych teraz dramatycznych sytuacji będziecie się kiedyś śmiały. Obiecuję!
Bardzo Wam życzę, żeby wasze koszmary już zaczęły odchodzić w siną dal, choć jakieś tam ogony zawsze będą się ciągnąć. Trwa to zawsze długo...za długo.
Są takie 2 wątki, na których wypowiadają się panie - następczynie nas ex. Jeden jest w dziale psychologia, coś o byciu macochą, a drugi tutaj o ex włażących z butami...czyli o nas. Poczytajcie, pośmiejcie się i nie bierzcie tego do siebie. Ja nawet coś tam napisałam i tyle obrzydliwej, pokracznej złości na mnie wylano, że uśmiałam się serdecznie, zwłaszcza, że większość tych drugich też ma kawał życia za sobą.

245

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Kaja,
jak czytam Twoja chistorię to widzę siebie. mnie też nie pomogły wizyty u psychologa, a wręcz przeciwnie tez usłyszałam ze jestem również winna. I to go podbudowałao. Również usłyszłam, jak byłam u niej sama, że mój maż ma dużo uczuć do mnie i tym zrobiła mi nadzieję. chyba tez popełniłam błąd ze tam poszłam z nim. Na początku miałam plan chodzić sama, ale łaskawie się zgodził. Ale to była moja inicjatywa. On sie zastanawiał czy to ma sens. Mam wrażenie ze wilele błędów popełniłam, ze za szybko dałam się skusić na jego słówka, jak to bardzo tęskni i chce walczyć. Jednak to była ściema, on chciał mnie wyczuć, czy ma jeszcze szansę, no i pokazałam mu że ma. teraz mnie nie szanuję, bo dla niego zmieniłam zasadę, ze zdrady nie wybaczam. Najsmiejszniejsze w tym momencie jest to, że on chciałby zebym ja podjęła ostateczną decyzję, że go nie chce. Prowokuje mnie. 4 misiące temu mówił mi że on nigdy do mnie nie wróci, teraz mówi ze nie wie i jeszcze stara się żebym to ja powiedziała koniec. Robi to tylko dlatego żebym to ja była winna do końca, ze nie chiałąm czekać aż się jasniepan namysli. Źle się z tym wszystkim czuję, bo nie cofnę czasu, a czuje się że straciłam do siebie szacunek, który miałam, ale powiedziałm co czuję, więc teraz nie mogę znowu grać. Nie chcę czekać na niego w nieskończoność. zastanawiam się czy nie postawić mu warunku i dać okreslonego czasu np. miesiąc, dwa. I jeśli po tym czasie nie bedzie się w stanie okreslić to koniec i nie ma więcej szans. W tym momencie wyglada to tak, ze on nic nie wie. Nie wie czy chodzimy dalej na terapię, nie wie czy chce spędzić z nami np. weekend, nie wie czy chce spędzić z nami święta. Nic nie wie, albo mówi ze musi się zastanowic i da mi odpowiedź np. jutro. Niestey to jutro nigdy nie nadchodzi, a ja pytania nie powtarzam.
Kaja czy Ty stawiałaś jakieś ultimatum? dawałaś mu jakis określony czas?

246

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Ja nie postawiłam ultimatum, mało tego mówiłam "pamiętaj ja na Ciebie czekam" i uwierz mi byłam pełna nadziei , że nadejdzie taki dzień i usłyszę jego głos w telefonie " jestem, teraz mów co mam zrobić żebyśmy mogli być znowu razem". Miałam tyle siły, że myślałam sonie , że nigdy się nie poddam.  Ja wiedziałam, że On jest zakochany, ale uważałam Go za dobrego człowieka, który się pogubił w życiu i zbłądził (sam mi to mówił zresztą, że nie było warto). Na ten telefon od męża się nie doczekałam nigdy, doczekałam się natomiast na pozew, który wręczył mi listonosz, a ja nie wiedziałam jak mam dojść do domu spod bramy. Mąż zdecydował , bo tamta Go postawiał pod ścianą, że albo ona, albo koniec. Niestety wybrał ją. Doświadczony prawnik powiedział mi, że w takim przypadku racjonalne argumenty nie docierają i to, że próbowałam jakoś ta jego winę umniejszyć, że nam się nie udało ale zaczniemy od nowa to był mój wielki błąd, bo wtedy działa na nich tylko siła. Zrobili sobie z nas podnóżki, a każda rozmowa  z nami jest powtarzana i analizowana wraz z kochanka dlatego bardzo dobrze pamiętają Nie dyskutuj z Nim  już teraz o niczym, bo to nic nie da.   On jak będzie chciał to znajdzie sposób, by do ciebie  dotrzeć. Prawda jest taka, że jeden jak i drugi niestety wybrali. Mój mąż przez pół roku winę brał wyłącznie na siebie , ale prosił o rozwód mimo, że mówił, że o nas myśli (przeczytaj sobie mój wątek), potem pół roku nasza wspólna wina , w tej chwili wina za rozpad rodziny jest tylko moja  potrafi dzwonić do mnie trzy raz pod rząd i mi to powtarzać). Smutne co powiem, ale obaj są tacy sami, Twój mąż też (niestety) zaczął myśleć jak pozbyć się winy, może uda się Ciebie w to wrobić ( bo coś tam robiłaś, czy powiedziałaś nie tak). U nas ostatni rok małżeństwa był identyczny jak u Was. Niby normalnie, a jednak nie, non stop wyjazdy pod byle pretekstem, kasa topniała, seks nie ten, wczasy obok siebie, rozmowy telefoniczne zawsze w samochodzie, czy gdzieś tam, jego telefon albo wyłączony, albo nie odbiera,  mąż wiecznie poddenerwowany. Ja też pytam się codziennie gdzie ja wtedy byłam, że jego głupie tłumaczenia mi wystarczały. Odpowiedź jest jedna: ja Go kochałam. Na pocieszenie powiem Ci my im nie byłyśmy obojętne, bo żaden wprost nie potrafił powiedzieć sam "ja Cię nie kocham odchodzę", oni potrzebują czasu żeby to zrobić, ale mają kochanki, które non stop nad nimi pracują ( z nimi zresztą też). Ja naprawdę zrobiłam wszystko co mogłam, chciałam wybaczyć romans ( no cóż trafił na dobra kochankę w łóżku i się chłopak zatracił), ale nie dam sobie wmówić, że przeze mnie rozpadła się rodzina, już teraz nie. Rok temu każde Jego  słowo, że będzie rysa na tym związku , jak tu żyć, natychmiast łagodziłam " Mamy siebie, ja Cie kocham , damy radę, zdarza się". Ja się oszukiwałam. Teraz już wiem ja od roku, od pierwszego dnia już byłam sama, on wybrał w momencie jak nie wrócił do domu w dniu kiedy zastałam Go u niej w domu i to był nasz koniec. Myślę, że lepiej już nie mieć nadziei, bo to już nie są nasi mężowie, to inni faceci, którzy się poddali kochankom. Jak coś naprawdę się zmieni to najwyżej życie nas mile zaskoczy, bo ta miłość do nich jest bezwarunkowa i ona jeszcze długo potrwa. Jest jak jest  jesteśmy my i nasze dzieci. Takiej szansy jak dałaś Ty i ja nie da im już nikt i bardzo dobrze, bo nie są tego warci. Jesteśmy fajne, mądre i jak kiedyś zmienią zdanie to wtedy pogadamy, trudno  w tych sytuacjach  już (przepraszam, że generalizuje, ale mechanizm jest niestety ten sam, bo ja jak czytam Twoją historię to jakbym czytała o sobie) nie ma odwrotu. Ja jestem pewna , że to trzeba skończyć, tak bardzo chce rozwodu  zobaczymy, czy jak go dostanie to będzie to co da Mu szczęście. Oni żeby nas na nowo docenić muszą nas definitywnie stracić. Nie wydawaj już kasy na psychologa, bo widzisz tu nie ma misji ratowania  rodziny tu się mówi to co powinno się powiedzieć w takim przypadku, a nikomu nie przyjdzie do głowy, żeby tym niby mężom trochę namieszać w głowie, że skoro ta sytuacja jest taka to może   pan to źle ocenia, może tak  nie było, nam się mówi co innego jak jesteśmy same i co innego jak jesteśmy razem. Kup sobie lepiej coś, bo te nasze panie psycholog niestety nam zaszkodziły, mężowie pamiętają z całej wizyty jedno zdanie " wina po obu stronach, no może w różnym stopniu". Śmieszne to jest , trzymaj się damy radę, nie mamy innego wyjścia. Powiem Ci, łzy mi płyną same, bo to nie miało tak być. .... a niby taka mądra jestem. Jestem jednak pewna, że ta nieustająca nadzieja  najbardziej mnie osłabiała. Mimo wszystko trzymaj się.

247

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Rozczarowana, Kaja.
Wiem jak bardzo jest Wam ciężko, bo przeżywałam dokładnie to samo, tez myślałam o ex na pierwszym miejscu, stawałam na głowie,  chciałam ratować małżeństwo wszystkimi znanymi mi metodami. Najpierw walczyłam jak lwica o rodzinę, potem o zdrowie (nawet życie) córek i moje. Teraz nie żałuję niczego, rozwodu też. Dziś po raz kolejny i chyba ostatni wyciągam wnioski z mojego i innych życia.
Przeczytajcie wątek "Maz porzucil mnie w ciazy a tak bardzo sie cieszyl z tego dziecka..."
Przeczytajcie o miłości, nieszczęściu i bólu.
Ja już nigdy nie pozwolę, żeby jakikolwiek mężczyzna zrobił mnie i moim córkom krzywdę.

248

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

No to chyba koniec....i znowu się obwiniam, kurcze dlaczego on buduje we mnie tak ogromne poczucie winy? Spotkaliśmy sie w piątek, było naprawdę miło, mała impreza w przedszkolu. Później wspólny obiad. Naprawdę było miło. I w sobotę wybuchło, oczywiscie ja zaczęłam, krótkim pytaniem, które wywaliło cała lawinę. Powiedziałm mu znowu o swoich uczuciach, na co usłyszałam, ze on nie chce słów tylko czynów, ale ja pytam jakich????????????????????? Kurcze zrobiłam duzo zeby to ratować, on nic nie zauważył. Mówi mi tylko, ze muszę się zminić, ze on z taka jak jestem nie będzie (chyba chodzi o moje gadanie - nie wiem). Powiedziałam, że ja nie jestem mu w stanie dać tyle czasu ile on chce, to stwierdził nie to nie i ze na wyraźną moja prośbę skłąda pozew. Wyłam całą noc. Wszystko skończone, znowy sie zminił o 180 stopni, jest oschły i zimny. Powiedział, ze nie chce juz wiecej byc ze mną. A dzisiaj rano znalazłam maila od niego z naszym wspólnym zdjęciem i podpisem "to była wspaniała rodzinka". Przecież on nie chiał tej rodzinki!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Tak okrutnie gra mi na emocjach, że już nie daję rady, czuję się winna, ze znowu wszytko spie...

249

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Rozczarowana, może to co napiszę zabrzmi złośliwie, ale...
Prosisz nas o rady, my Ci udzielamy, dajemy wskazówki, dziewczyny podobnie doświadczone, jak Ty piszą, czego masz nie robić, a z Tobą, jak grochem o ścianę, i tak zrobisz swoje. Nie pierwszy raz dostajesz "po głowie" od męża, za swoja otwartość. Sama widzisz, jakie skutki przynosi Twoje płaszczenie się przed nim- wręcz przeciwne, niż byś chciała, ale Ty i tak robisz swoje. Fakt, nie możemy Ci przecież tego zabronić, ale chociaż wytrzymaj w swoim postanowieniu- mówisz:"Nie będę mu mówić, jak bardzo jest mi potrzebny, jak mi na nim zależy" i się tego postanowienia trzymaj. Bądź twarda, bo nic z tego nie wyjdzie. Kaja dobrze Ci radzi i doskonale Cię rozumie, bo sama to przerabiała. Przynajmniej trochę bierz z niej przykład. Wiem, że Ci ciężko. Sama też nie raz dostałam życiowego kopa, byłam zdradzana, porzucana- może nie przez męża, ale to też bolało i też toczyłam walkę.
Może ostro Cię potraktowałam, ale czasem tak trzeba na otrzeźwienie, więc nie miej mi tego za złe i bierz się w garść Malutka wink

250

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Teraz to już ten Twój mąż przegiął. On wie jakie wrażenie robi na Tobie słowo "rozwód", że oddałabyś wszystko żeby do tego nie doszło. Nie wiem tylko po co on to robi, przecież wychowujesz Jego dziecko i powinnaś być zdrowa, nie ty musisz być zdrowa, nie tylko powinnaś, a skoro  On będzie tak dalej postępował to wylądujesz w szpitalu psychiatrycznym, a on będzie mówił ,że przecież nie mógł być z wariatką. Przepraszam, że w takim tonie moja rada, ale mnie wkurzył ten Twój...., no nie ważne. Ja wiem, że Go bardzo kochasz,  bo jesteś fajna, uczciwa i swoje małżeństwo traktujesz na tyle serio, że nawet  mimo, iż jest związany z inną kobietą  nie jest w stanie przekreślić Twoich uczuć do Niego. Ja jestem taka sama, czułam dokładnie to samo  co ty i uważałam, że  jak tak bardzo będę chciała, modliła się o to to w końcu Go przekonam. Obie mamy  świadomość, że to nie chodzi tylko o zdradę (bo to że przespałby się z dziewczyną to jeszcze w sumie nic) oni nas zwyczajnie porzucili i nie obchodzi żadnego czy jesteśmy zdrowe, czy chore. Dziecko czyściutkie, zadbane, tatuś jak ma ochotę to proszę bardzo. Ja wiem, że nie wyobrażasz sobie na Jego miejscu żadnego faceta, ja też nie, ale w żadnym wypadku nie mów przy Nim nic o jakimkolwiek braku czasu, czy swojej winie. Przecież wiesz, że on powie to tamtej , a  ona tylko Go nakręca. Nawet jak coś w tych związkach było nie tak  to jak można porównać  to co my mamy na sumieniu ze znalezieniem sobie baby, do której bezczelnie się żaden nie przyznaje. Jakimi oni byli ojcami , przecież idąc z tamtą do łóżka i angażując się w romans wiedzieli , że będą musieli zostawić swoje dzieci. Ale do rzeczy, wiem, że nie ma takich słów, które w tej chwili Cię pocieszą, czy choćby uspokoją, ale proszę Cię ja naprawdę to niedawno sama przeżywałam nie rozmawiaj już z Nim o Was. Jeśli to możliwe spróbuj Go jakiś czas nie widywać, to trochę zmienia odczucia. Mnie też brakowało Jego głosu, dotyku i takich rzeczy do których się przyzwyczaiłam przez te lata. Nasz staż  małżeński i wiek jest bardzo podobny do waszego. Rozmowy jeśli już tylko na temat dziecka i koniec. Ty wiesz, że bardzo Go kochasz, ja też to wiem, ale Jemu tego nie okazuj.  Prawda jest taka  był grzech  musi być i pokuta. Niech sobie żyje z tą panną, ale Ty daj mu odczuć, że w takim razie do Ciebie nie ma już żadnych praw. On to zauważy, nawet nie chodzi o to by wydawać kasę na sexy ciuchy, ważne jest, że zmienisz się wewnętrznie. Mój mąż kiedyś  zwierzył się swojej mamusi jak bardzo się zmieniłam, że się śmieję, że  jak odbierałam dziecko to nawet o  nas nie wspomniałam słowa, zdziwiło Go to, a ja już taka zostałam (choćbym miała płakać w poduszkę, przy nim jestem już inna). Czasami musiałam się bardzo powstrzymywać żeby do niego nie dzwonić.Ja wiem, że potrzeba mówienia jest ogromna i nam się wydaje , że jak tak będziemy im tłumaczyć to w końcu wygramy, ale nie tędy droga. Przecież wiesz dlaczego one ich zdobyły, bo były inne, uśmiechnięte, milutkie no panienki na luzie, a oni biedni mieli już dosyć tych swoich żon i wiecznie chorych dzieci.  Powiem to po raz kolejny Twój mąż już wybrał, do mnie to też nie docierało przez pół roku, ale  wiem, że tak było. Zachowaj klasę i daj mu tę wolność, niech ci nie opowiada bzdur tylko powiedz niech robi to co uważa za słuszne.Przecież  tak naprawdę nic już nie możesz zrobić , bo on wcale na to nie czeka. On liczy, że może nie wytrzymasz i ty złożysz pozew. Niestety, ale jeden i drugi posunęli się do granic możliwości.  Po co Ci mąż, który nawet jeśli teraz wróci nie będzie Cię szanował i kochał. Nie to nie, trudno, od paru miesięcy i tak jesteś sama i żyjesz.  Istnieje przecież opcja, że tamten związek nie wypali i będzie chciał wrócić, ale on tak nagrzeszył, że teraz będzie musiał długo Cię o to prosić i się starać, a Ty jak uznasz, że chcesz to ewentualnie się zgodzisz. Po co Ci facet, który następne 10 lat będzie miał pretensje, że nie jest szczęśliwy  i to nie to. Po tym co Oni zrobili to powinni Nas nosić na rękach, a nie łaskawie rozważać czy wrócić czy nie. Mój mąż w tej chwili  zaczął mnie obwiniać i mówić, że ma żal i takie tam, szkoda, że rok temu o żalu nic nie wspominał tylko prosił żebym już mu dała święty spokój. Powiedz ile można żyć seksem, randkami, telewizją, która  przy małym dziecku  w domu nie może być non stop. Chcieli spróbować to mają, tylko  facet po 30 - stce już ma trochę inne priorytety i czy to jest to  o co im chodziło to jeszcze zobaczymy.  Rok temu to ja zabiegałam o rozmowy, a on o Nas nie chciał rozmawiać teraz jest odwrotnie, wprawdzie mówi, że było nie tak, ale skoro jest mu z nią dobrze to po co w ogóle mówi. Zacznij się cenić, on wie kim jesteś, tylko uważa, że jesteś jak 12  - sta w południe zawsze, codziennie i jakby co to może zawsze wrócić. Przecież to jest kpina żeby  jeszcze tak Cię wkurzał, po takiej rozmowie masz trzy dni z głowy zanim dojdziesz do siebie. Tak się zdarzyło, że zupełnie przypadkiem spotkałam księdza (nie wiedząc zupełnie kim ten człowiek jest) i on mi powiedział, że tyle ile potrzeba było czasu mężczyźnie na zaangażowanie się w taki romansik tyle samo z powrotem, albo więcej. Ja też uważałam, że nie przeżyję jak dostanę w końcu pozew i byłam w stanie błagać Go na kolanach żeby tego nie robił, ale zrobił, ja przeżyłam (mimo iż przed nami kolejne rozprawy), ale jak na razie wszyscy którzy spotykają mojego męża przekonują się, że jedyne czym żyje to kłamstwo (jego rodzice też). Chciał być kochankiem pewnej pani i  jest, a czy ta pani jest na pewno tym kogo On szukał to się okaże. Pomyśl sobie kim Oni są skoro nas tak potraktowali.  Ten ciągły stres Cię zniszczy, trudno zrobiłaś co mogłaś więc teraz daj sobie spokój. Przestań za niego myśleć  i sugerować co ewentualnie powinien zrobić. Umiał znaleźć kochankę to będzie  też umiał zawalczyć o żonę jeśli do tego dorośnie. Na siłę nic się nie da, wiem, że jak Go widzisz z dzieckiem to oddałabyś wszystko żeby cofnąć czas, ale niestety to niemożliwe. Ja się pocieszam, że mam cudowne zdrowe dziecko, a dziewczyny mają jeszcze gorzej, najczęściej tak się delikatnie to ujmuje " tatuś nie wytrzymał obciążenia psychicznego z powodu choroby dziecka". Co ma być to będzie, jesteś w porządku sama z sobą, a on ..... nawet nad tym się nie zastanawia, bo panienka by się niecierpliwiła. Trzymał się, naprawdę bardzo bym chciała Ci pomóc i wiem, że Cię to denerwuje jak ktoś o Nim mówi źle , takie niestety już jesteśmy.

251

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Kaja, chciałabym sie od niego odciąć, nie oglądać go, ale on codziennie przychodzi do dziecka, codziennie.... Robi sobie herbatę, wywiesza mi pranie, wyrzuca smieci i takie tam bzdury.... Nie chcę zeby to robił, bo po co ale z drugiej strony Pani psycholog mi powiedziała, ze jeśli chcę zeby wrócił, musze mu pokazać ze to jest również jego dom, więc nie zabraniam przychodzić, nie zabraniam robić tych drobnych rzeczy. Od wczoraj z nim nie rozmawiam i obiecuję wytrzymam w tym postanowieniu. Zrobiiłam dużo, pewnie za dużo on tego nie docenił, ale teraz wiem, ze na tym etapie nawet jakbym stanęła na głowie to i tak nic z tego. Mam plan wyjechac na tydzień, odciąc się od tego wszytskiego, nie oglądać go. Wiem ze później będzie robił mi pretensje, ze uniemozliwiłam mu kontakt z dzieckiem, ale trudno.
Kaja masz rację, ze on czeka aż ja nie wytrzymam i złożę pozew o rozwód, bo do tego dąży. Ja jednak tego nie zrobię, nie ułatwie mu życia, raz juz to zrobiła wyrzucająć go z domu, a teraz on niech robi co chce. Przeraza mnie tylko fakt, ze to się tak będzie ciagnąć jak u Ciebie, ze on zawsze gdzies będzie a ja nie będę umiała zapomnieć. Czasami chciałabym odciąć się zupełnie, zeby nie przychodził, zeby dał mi spokój, ale on tego nie zrobi. Kurcze i co mnie najbardziej zadziwia i w Twojej i w mojej historii to fakt, ze oni się nie przyznaja i idą w zaparte, ze nikogo nie mają. To jest nesamowite. Przecież wiadomo, że nie uda im się stworzyć normalnego związku, zycia z panną o której nikt nic nie wie. To jest chore.

252

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?
rozczarowana78 napisał/a:

Przecież wiadomo, że nie uda im się stworzyć normalnego związku, zycia z panną o której nikt nic nie wie. To jest chore.

Rozczarowana, ja też dołączę się do wcześniejszych porad........wciąż za dużo w Tobie tego ON, ONI. Musisz to zostawic i zacząć myśleć i robić JA. Wyjazd na 100% ciut pomoże, samozaparcie w niegadaniu też.
Może pomoże Ci to co ja sama używałam. Napisałam sobie kiedyś na jednej kartce NIE, a na drugiej NIE CHCE, wielkimi, drukowanymi literami. Czytałam to wielokrotnie, nauczyłam się na pamięć (wcale łatwo nie było), chyba nawet zrobiłam sobie takie zdjęcia w głowie tych napisów. Ilekroć miałam ochotę zadzwonić, powiedzieć coś, pojawiała mi się taka karteczka w głowie i nie dzwoniłam, nie odzywałam się. Małżeństwa nie uratowałam, bo nie było czego ratować ale mnie to krok po kroku bardzo pomogło

253

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Dziękuję Wam za rady i za to ze czasami "kopniecie mnie w tyłek" dla otrzeźwienia. Ponieważ nadal kocham męża i chcialabym abysmy kiedys mogli być ze sobą, muszę cos postanowić, a jedynym i najważniejszym postanowiem, które zrozumiałam dzięki Wam to zawalczyć o siebie. Na razie walczyłam o nasz związek o niego (mimo, ze usłyszałam, że walczę z nim nie o niego) i ta walka dała mi więcej upokorzenia i bólu, niz mogłąm sobie wyobrazić. Dał mi nadzieję, a ja się nabrałam. Z jednej strony chciłabym aby kiedyś dał mi ją ponownie, ale chcę być wtedy na innym etape mojej swiadomości, abym mogła wtedy racjonalnie na wzsystko spojrzeć i nie poddać się po kilku miłych słówkach.
Mój maż zrezygnował ze wspólnej terapii ( z jednej strony chciałam tego, bo to nie ten etap), więc postanowiłam ratować siebie, teraz sama będę chodzić do psychologa i wiem, ze długa praca przede mną, ale chcę sie do tego wszystkiego zdystansować, zrozumieć siebie, i nie chcę sie wiecej za wszytsko obwiniać. Bo na razie tak jest. Winię się za to co ja mówię, winię za to co on powie, zrobi, winię się za rozpad związku, za wszystko i jest mi z tym cholernie źle. Chciłąbym móc kiedyś powiedzieć - nie byłaś idealna, ale to nie tylko Twoja wina, było nas dwoje i wspólnie to spiep.... Na razie tak nie jest, na razie nawet za jego zdradę obwiniam siebie.
Wiecie co jest najśmieszniejsze, ze ja gdzieś tam głęboko wiem, ze jestem dla niego ważna i że on to kiedys zrozumie, ale ja chcę zrozumic teraz siebie. Na tym etapie szukam odpowiedzi wszędzie tylko nie w sobie.

Dziekuję Wam wszystkim, że byliście ze mną i mam nadzieję, ze kidys będę mogła Wam napisać w swoim wątku, że jest juz dobrze z nim lub bez niego, ale dobrze......

254

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

W końcu jakiś postęp smile Jak najszybciej wdróż swoje zamiary w życie, już na nic nie czekaj.
Pozytywne myślenie daje przyszłość, ale z uśmiechem łatwiej przejść przez życie smile
Skup się teraz na sobie i dziecku, a reszta sama przyjdzie. Bóg dał dzień, da i radę wink
Może przyjdzie taki dzień, że mąż stanie Ci się obojętny i okaże się, że Twoja walka i całe poświęcenie nie było jego warte, bo on nie jest wart Ciebie.
Ja życzę Ci miłości- tej odwzajemnionej, szczerej i bezinteresownej, u boku wymarzonego,ukochanego  mężczyzny, nie ważne którego- byleby dbał o Ciebie i dziecko.
Obojętnie, czy mąż okaże skruchę i wróci, czy też nie, życzę Ci, by rany na Twoim sercu szybko się zabliźniły, byś odnalazła ten wewnętrzny spokój.
Mocno trzymam kciuki wink

255

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Droga Rozczarowana
Czy coś się zmieniło w zachowaniu Twojego męża? Bardzo często o Tobie myślę, bo uważam, że jeszcze istnieje szansa na uratowanie Waszego małżeństwa. Mąż chyba do końca nie jest zdecydowany, tylko nie wiadomo jakie argumenty ma tamta Pa... no nieważne to zbyt ładne słowo, by takie osoby tak nazywać.

256

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Prawda:) Mnie również wciągnęła Twoja historia, dlatego często powracam do tego wątku, by sprawdzić, czy coś się zmieniło ( na lepsze)

257

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Witajcie Dziewczyny, u mnie znowu duzo się dzieje, az za dużo, a obiecałam sobie zająć się sobą, no i oczywiscie po moim postanowieniu, zaczęłam je realizować.... i co .... i doopa. To moze po kolei:
zaplanowałam wyjazd w góry ze znajomymi w sylwestra na kilka dni, w piątek przed sylwesterm zadzwonił do mnie mój mąż z pytaniem co robie w sylwestra, ja go tylko zapytałam dlaczego pyta i czy chce go spędzić ze mną, stwierdził, ze on nic nie planował i ze jesli ja nic nie robie to moglibysmy go spędzić razem. Więc co ja głupia zrobiłam, zaproponowałam zeby pojechał ze mna w góry, oczywiscie sie nie zgodził, wyniknęła znowu wymiana zdań i rozmowa zakończyła się jak zwykle w kłótni. Następnego dnia wyjechałam, dotstawałam od niego tylko smsy, ze przeprasza za taka rozmowę, że nie miał takich intencji abysmy sie znowu pokłócili. Ja nie odpisywałam, więc były kolejne, ze on powinien o nas walczyc, ze teraz to juz chyba za późno i takie tam.... Rozmawialismy dopiero po północy w sylwestra, rozmowa dziwna z której oczywiscie nic nie wynikało. Później codzinne smsy w róznych sprawach, z pytaniami jak się bawię, czy jest ok i takie tam. Wiem, ze sylwestra spędził sam. W nowy rok poszedł do naszych wspólnych znajomych, którym podobno powiedział, ze ja chyba nie chcę juz walczyć o nas, że on by bardzo chciał, ale sie boi (ciekawe czego?). Kilka dni wcześniej był u tych samych znajomych, gdzie próbował wybielać się, oskarżać mnie o wszystko i liczył, ze wstawią się za nim a tu pech, dostał od nich niezłą lekcję, oczywiście nie przyznał się do niczego, powiedział im ze za bardzo mnie kochał, zeby móc mnie zdradzić ha, ha, ha. Oni wiedzą ode mnie bardzo dużo i zadawali mu wiele pytań z których wynikało ze nadal kłamie.
Później wydażyło się jeszcze wiele, oj chyba za wiele , może opiszę to później, ale obecnie jestem w jeszcze większej czarnej doopie niż 2 tygodnie temu. Mam tylko wrażenie, że on próbuje coś zrobić, że chciałby wrócic ale nie wie jak, na razie próbuje odbudować relacje ze wszystkimi naszymi znajomymi... a ja znowu zrobiłam kilka głupot, a moze nie głupot sama nie wiem...

258

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Tak trzymaj i nie odpuszczaj. Jak będzie mu zależało, to zrobi wszystko, by Cię zdobyć. Niech się stara i włoży w to co najmniej tyle wysiłku, co Ty.
To już nie taka czarna doopa, jak sama widzisz sprawy pomału idą naprzód.

259 Ostatnio edytowany przez Kaja112233 (2012-01-09 20:59:53)

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Jestem cały, sercem z Tobą, nie tylko z reszta z Tobą, ja jestem  z Wami, ale jedna rzecz mi się tu nie podoba, skoro coś w Nim drgnęło, jeżeli faktycznie szuka sposobu żeby do Ciebie wrócić dlaczego próbuje  zrzucić odpowiedzialność za ten kryzys na Ciebie. Tyle już w życiu nakłamał, że jedynym sposobem na uzdrowienie tej sytuacji jest szczerość bez względu na to jaką cenę miałby za to zapłacić On. Tylko On jest odpowiedzialny za tę sytuację, że sprawy potoczyły  się tak, a nie inaczej,  więc jeśli Jego intencje są czyste i faktycznie Mu zależy nie powinien na Ciebie zwalać winy i próbować się wybronić wśród znajomych. Tak naprawdę znajomi, sąsiedzi, rodzina to tylko otoczka, ważna jesteś Ty, Wasze Dziecko no i on, cała reszta to tylko tło i On Ciebie teraz ma nosić na rękach, a nie tłumaczyć wszystkim dookoła co i  jak. To jest tylko Wasza sprawa, a On wie kto jest temu winien. Dlatego bądź naprawdę ostrożna i zastanów się dziesięć razy zanim cokolwiek postanowisz i ja radziłabym powściągliwość  w rozmowach  z Nim. On nie musi koniecznie wiedzieć gdzie  i kiedy byłaś. Przepraszam za ton moich rad, ale ja wiem to najlepiej jak mój mąż udawał zainteresowanie moją osobą  i nawet mnie pocieszał, a odkładał słuchawkę i jechał do niej. Pocieszeniem u was ten samotny Jego Sylwester to może o czymś świadczyć, u mnie natomiast  jest inaczej mój mąż już zamieszkał z panią, za długo Sąd mu kazał czekać na rozwód więc zrobił to mimo, że jeszcze jesteśmy małżeństwem,  no ale oficjalnie to  jest sam i w ogóle bajki jakieś opowiadam, przecież on nigdy nie miał kobiety. Bądź ostrożna, może  faktycznie coś się u Twojego męża zmieniło, ale człowiek który naprawdę kocha  jest gotów  wziąć wszystko na siebie, a nie obwinia osobę, którą kocha i o którą walczy.

260

Odp: małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

mój mąż chce wrócic do domu..............................................................................................
i powinnam zostawic to bez komentarza, ale...
dowiedziałm sie o tym dzisiaj od!!!!!!!naszej wspólnej znajomej!!!!!!!, której powiedział, ze wraca do domu, ze do końca miesiaca wynajmuje mieszkanie, a później wraca........................
co jeszcze smieszniejsze, ze mnie nic nie powiedział, faktem jest, ze ja mu dałam ultimatum do końca miesiaca miał podjąc decyzję, ok rozumiem, ze ja podjął tylko dlaczego mnie o niej nie poinformował???????????????? Co jeszcze smieszniejsze, po rozmowie ze znajoma, rozmawiałam z nim przez telefon, i usłyszałam, ze muszę zrobic ponownie miejsce w szafie, że musi do brata wywieźć pare rzeczy bo po co nam np. 2 czajniki elektryczne. Byłam w tak wielkim szoku, ze nic nie mówiłam, odpowiedziałm tylko ok. Ma dzisiaj przyjechac wieczorem, więc muszę z nim pogadać, czuję sie dziwnie, osoba najbardziej zainteresowana dowiaduje sie najpóźniej. Nie wiem tylko jak zaczac te rozmowę......

Posty [ 196 do 260 z 392 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » małżeństwo się kończy i co dalej-ja tego nie chcę?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026