młody-stary napisał/a:Kto w dzisiejszych czasach się nie sprzedaje?
By dostać dobrą pracę - trzeba się sprzedać na rozmowie kwalifikacyjnej.
By dostać/zarobić pieniądze sprzeajemy swój czas i umiejętności - czyli jakąś część siebie, swego zaangażowania no i wiedzy.
Ok, ok..nie każdy sprzedaje dając w zamian miast wiedzy ciało..bo swój czas i tak się daje i tak.
Jesli robi to z własnej woli to dla mnie jest..hmm.To zestawienie prostytucji z rozmową kwalifikacyjną jest niedorzeczne.
Rozmowa kwalifikacyjna, sprawianie dobrego wrażenia, wykonywanie pracy, o ile pozbawione oszustwa i kłamstw, są neutralne moralnie.
Prostytutka też musi sprawiać dobre wrażenie - musi tu być kłamstwo?
Słowo "prostytucja" wywodzi się z łaciny "prostituo, -ere", czyli wystawiać się na sprzedaż.
Obecnie pracownicy bywają niczym niewolnicy i są "kupowani" obietnicami zarobku.
Poza tym wszelcy spece od rozmów kwalifikacyjnych używają stwierdzenia, że na rozmowie należy się sprzedać.
Natomiast prostytucja od początku istnienia ludzkości jest kontrowersyjna moralnie.
Zależy dla kogo.
W starożytnym Rzymie za prostytutkę uznawano kobietę, która uprawiała swój zawód nie tylko w lupanarze (domu publicznym), ale i w każdym innym miejscu, biorąc od mężczyzny pieniądze za swoją usługę, lub też czyniąc to w sposób bezinteresowny. Prostytutki były obłożone podatkiem dochodowym. Podlegały edylom, czyli urzędnikom municypalnym, którzy wyznaczali miejsca do uprawiania nierządu i czuwali nad porządkiem w lupanarach. Edylowie zbierali również podatki od prostytutek. Panie uprawiające nierząd nielegalnie, bez rejestracji u edyla, podlegały karze (wypędzenie z miasta). Kara związana była z wykroczeniem przeciwko państwu (przestępstwo skarbowe), a nie z wykroczeniem moralnym, etycznym.
http://historia.gazeta.pl/historia/1,99641,8830027,Wieczna_prostytucja,,ga.html
Czyli była prostytucja powszechna i legalna, nikt się specjalnie nie krył, chyba, że bez rejestracji u edyla.
Pisałem to już kiedyś, dla mnie pieniądze nie są brudne, są święte, reprezentują naszą pracę i kompetencje, czyli naszą wartość.
Prostytutki się cenią i lepiej zarabiają niż zwykły pracownik w biurze. Zatem są więcej warte?
A ja myślałem, że o naszej wartości świadczy to jacy jesteśmy dla innych ludzi..
Z tego powodu nie uznaję zasady "biznes to biznes", robienia pieniędzy na rzeczy niezgodnej z moim kodeksem moralnym.
A kogo oprócz ciebie i komuś komu zależy na tobie on obchodzi?
Każdy ma własny kręgosłup moralny i to co dla jednego będzie niemoralne, dla drugiego już tak.
Na pewnym forum zrobiłem eksperyment, zrobiłem coś co część uznała za niemoralne a część pochwaliła.
Kto miał rację? Każdy. Tylko swoją.
Pieniądze są brudne w opinii ludzi którzy myślą, że dorobić się można wyłącznie na oszustwach i kosztem innych.
Czyli robią coś co uważają za złe czy dobre?
Dla nich może to jest akurat dobre, zatem jakie brudne?
Brudne są dla ciebie, dla nich są ok.
Biorę rzeczy takimi jakimi są, oceniam je miarą własnego umysłu, nikt mi nie wmówi, że wiecznie pijany bezdomny jest wartościowy bo jest człowiekiem, że Polakom należą się przywileje i pozycja w Polsce, bo są Polakami.
Wiecznie pijany nie, lecz bezdomny może być wartościowym człowiekiem.
Nikomu nie należą się przywileje a co w ogóle oznacza pozycja w Polsce?
Kogo interesuje Polska poza Polakami, którzy jeszcze stąd nie uciekli?
Jeżeli kobieta sprzedaje swoje ciało i czuje się upokorzona, trudno, "chcącemu nie dzieje się krzywda".
Istnieją kobiety które upokorzone się nie czują, to chyba kończy dyskusję.
Powtarzasz tutaj to co pisałem.
Czy skorzystałbym z usług prostytutki?
Wychodzę z założenia, że mężczyzna jest ponad kobietami, więc dlaczego miałbym za to płacić?
A ja uważam, że są równi sobie. A dlaczego miałaby się zgodzić?
Na razie nie muszę, jednak kto wie, może kiedyś mi odbije i będę oczekiwał udziwnień, na które ciężko dostać przyzwolenie od kobiet które lubią seks i uprawiają go za darmo...
Wiesz, seks z trzema może być ciekawy a czy udziwnienie? Dla emirów i innych posiadających haremy to normalka.