czy da sie i czy warto to ratowac - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czy da sie i czy warto to ratowac

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 75 z 75 ]

66

Odp: czy da sie i czy warto to ratowac
samotnaj napisał/a:

Zaproponowal mi spotkanie zeby pogadac tak o wszystkim,nie powinnam isc ale cos mnie ciagnie,czy mimo wszystko powinnam sie powstrzymac czy isc zobaczyc coc on takiego ma mi do powiedzenie???

Z wlasnego doswiadczenia powiem - pchasz sie w klopoty.
Nie idz - za wczesnie. Cala sprawa jeszcze nie przyschla, za malo czasu minelo, jestes jeszcze zbyt emocjonalnie do tego nastawiona.
Dobrze Ci radze - daj sobie czas.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: czy da sie i czy warto to ratowac

Ja też mam problem. Moja historia wygląda tak: Wyszłam za mąż z miłości, ale mimo, że przed ślubem było całkiem dobrze, po ślubie mąż bardzo się zmienił. Nie umieliśmy się dogadać, nasze plany się mijały, on uciekał od rozmów. Zdecydowaliśmy razem pójść na kolejne studia. Tam poznaliśmy nowych znajomych. Po pewnym czasie zakochałam się w jednym z naszych kolegów. W małżeństwie było coraz gorzej, a potem mimo moich chęci nie udało się tego zmienić. Odeszłam od męża. Zamieszkałam blisko uczelni. Nadal widywałam męża na studiach, kolegę również. Z biegiem czasu coraz bardziej zżyłam się z tym kolegą. Zaczęliśmy się widywać także poza szkołą. Trochę czasu upłynęło i się spełniło moje marzenie - chłopak jak się okazało też był we mnie zakochany. Szybko się rozwiodłam. On obiecał wspólne życie. Długi okres było dobrze, poza tym że on nie chciał, żeby w szkole się dowiedzieli inni ludzie, mój mąż, ani jego mama. Zdarzało nam się wcześniej jeszcze z mężem bywać u niego w domu. Poznałam jego przyjaciół. Wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. Jednak bolało mnie, że mój chłopak wciąż robi z naszego związku tak olbrzymią tajemnicę, poza tym z moim byłym mężem rozmawiał jak gdyby nigdy nic i tamten o niczym nie miał pojęcia. Mój chłopak był i jest bardzo poważnie chory, ale świadomie zdecydowałam się na ten związek. Na początku on bał się związać, żeby nie obarczać mnie swoimi problemami zdrowotnymi. Jeździłam do szpitala, kiedy musiał po raz kolejny tam trafić na badania. Pomieszkiwał u mnie, wychodziliśmy wspólnie, wspieraliśmy się. Wszyscy widzieli, że dobrze nam razem. Potem wszystko się zmieniło. Najpierw zaczęło się pogarszać w mojej pracy. Powoli nie było mnie stać już na mieszkanie, następnie straciłam pracę, potem mojemu chłopak też zaczął mieć problemy w pracy. Moi znajomi i rodzina mieli pretensje, że ja nie przywożę swojego chłopaka do nich, żeby go poznali. On do tego nie dążył za bardzo. Pewnego dnia po rozmowie z rodziną wygarnęłam mojemu chłopakowi jak mi teraz ciężko, że mógłby mi bardziej pomóc, pojechać ze mną do rodziny, żeby przekonali się do niego. Jakoś się dogadaliśmy, ale kilka dni później zostawił mnie z problemami, długami i złamanym sercem. Znalazłam pracę, przeniosłam się. Nadal spotykam się ze znajomymi, dużo wychodzę, staram się jakoś żyć, ale nie potrafię. Czuję straszną pustkę w sercu. Nie potrafię zapomnieć, co noc mam koszmary. Nie daje sobie rady. Nie wiem, czy jemu przestało naprawdę zależeć, jak utrzymywał w kilku rozmowach, czy może jednak zrozumiał, że nie jest dobrym partnerem i z jego zdrowiem jest coraz gorzej.  Martwię się też jego zdrowiem i chciałabym przy nim być. Bardzo mi go brakuje. Nie umiem z tym żyć. Wszyscy mówią, że się ułoży wszystko, ale jakoś nie czuję ulgi. Nie wiem co myśleć, co robić. sad((

68

Odp: czy da sie i czy warto to ratowac

Minelo trzy tygodnie od kiedy sie wyprowadzil,musze powiedziec ze jakos staram sie trzymac,zapisalam sie na silownie,staram sie zapelniac jak moge moj wolny czas,ale niewiadomo skad nachodza mnie takie mysli o nim, jaki byl kochany,jak sie usmiechal,jak mnie calowal,ze robilismy to i tamto i tak wkolko i zaczynam plakac,nie wiem jak mam odpedzac te mysli i jak juz zapomniec bo nie chce sie juz meczyc z tym dluzej

69

Odp: czy da sie i czy warto to ratowac
samotnaj napisał/a:

Minelo trzy tygodnie od kiedy sie wyprowadzil,musze powiedziec ze jakos staram sie trzymac,zapisalam sie na silownie,staram sie zapelniac jak moge moj wolny czas,ale niewiadomo skad nachodza mnie takie mysli o nim, jaki byl kochany,jak sie usmiechal,jak mnie calowal,ze robilismy to i tamto i tak wkolko i zaczynam plakac,nie wiem jak mam odpedzac te mysli i jak juz zapomniec bo nie chce sie juz meczyc z tym dluzej

Witaj, niestety nie ma dobrej rady jak odpędzić te myśli a co gorsza uczucia........ nie powiem nic orginalnego po prostu z upływem czasu będzie mniej boleć. Od mojego rozstania minęło 9 miesięcy - jestem z tym pogodzona ( wydawałoby sie przynajmniej) a jednak zdarzają się dni kiedy jeszcze tęsknię nawet zdarzają się takie dni, kiedy jeszcze płaczę..... ale już baaaardzo rzadko smile większość moich dni wypełni uśmiech bo podoba mi się moje nowe zycie - BEZ NIEGO!!!!

70

Odp: czy da sie i czy warto to ratowac

Dziewczyny nie wytrzymalam i zadzwonilam do niego, gadalismy co tam slychac itp a on mowi ze iza przychodzi do niego i ze mieli seks ale nie powie mi ile razy i jak itp a ja na to nie obchodzi mnie to, ale w sercu cos mnie zakulo.On jest z inna dobrze sie bawi, a ja czuje sie beznadziejnie mimo ze sie staram, czuje sie jakby brakowalo czesci mnie bez niego,mysle o nim,wspominam dawne chwile, a on sie dobrze bawi i nawet nie pomysli o mnie ani razu...Kiedy to sie skonczy,nie chce juz o tym myslec,chce sie obudzic i klasc sie spac i czuc sie dobrze,nie myslec o nim, czemu nie ogarnie mnie taka ogromna zlosc ze nie bede chciala go znac.Kasuje numer, juz nigdy nie zadzwonie.Kiedy przestane cierpiec, mam juz naprawde dosc, chce znowu byc szczesliwa.

71

Odp: czy da sie i czy warto to ratowac

Nie ma odpowiedzi na pytanie, kiedy to się skończy. Są tutaj różne historie i w każdym przypadku przebiega to inaczej. Ja sama jestem 4,5 miesiąca od rozstania (czyli o wiele dłużej niż TY) i jakiś tydzień temu też miałam nawrót tęsknoty, trochę smutku, w sumie nie wiem jak to opisać. Może to już takie bardziej myślenie o przyszłości, w której nie wiem co się wydarzy. Czasem boję się, że już nigdy się w nikogo tak nie zaangażuje jak w tamto.

Jedyne co mogę Ci powiedzieć, to to, że każdy tego typu telefon będzie rozdrapywaniem ran. Na początku każdej z nas zdarza się ulec: napisać, zadzwonić itp. po jakimś czasie łatwiej jest zwalczyć taką pokusę. Zwłaszcza gdy mamy świadomość, że ta druga osoba tak tego nie przeżywa jak my, bawi się świetnie, nie cierpi itd.
Zatem postaraj się nie dzwonić i nie kontaktować się z nim, bo będzie Ciebie bolało - bardziej/dłużej !

Będziesz szczęśliwa zobaczysz. Pytasz czemu nie ogarnia Cię złość na niego: po części wspominasz go z tego dobrego okresu, idealizujesz go, wspominasz to jak przy nim się czułaś i wszystkie pozytywy. Sporządź listę negatywnych cech, złych odczuć i tego jak się poczułaś oszukana i wykorzystana przez niego. Szybkie dojście do równowagi po rozstaniu wymaga od nas bardzo dużo pracy.

Śledzę wątek KKZB (sama mam symptomy KKZB) i np. Tarantella (jedna z udzielających się tam forumowiczek) jest dla mnie wspaniałym przykładem kobiety, która wkłada mnóstwo pracy w swoje wyleczenie. Warto brać z niej przykład, ja przed nią chylę czoła.

Życzę wytrwałości, dasz radę - zobaczysz.

72

Odp: czy da sie i czy warto to ratowac

Hej dziewczyny minal juz miesiac jak sie wyprowadzil,jakos sobie radze,staram sie na maxa wypelniac czas,biore tabletki na sen,wszystko jest niby ok,ale w srodku czuje ten bol i w glowie mam tysiac mysli o nim,o nich,czuje sie oszukana,zdradzona.Czas dluzy mi sie niesamowicie.Mam juz dosc tego meczenia sie sama ze soba kiedy to wreszcie sie skonczy,chce juz normalnie sie czuc,chce zapomniec.Nie wierze w zadne swiatelko w tunelu itp,czytam te wszystkie historie ze kiedys bedzie dobrze ale w moim przypadku nie bedzie dobrze.Co ja mam dalej robic,czuje sie tak beznadziejnie,czuje sie jakbym robila krok do tylu,a tak mi nawet dobrze szlo

73

Odp: czy da sie i czy warto to ratowac

I boli mnie mysl ze on jest z nia.Szczesliwy.

74

Odp: czy da sie i czy warto to ratowac

A o mnie nawet nie pomysli przez chwile,przeciez byl ze mna tyle czasu i mielismy tyle wspolnych cudownych chwil.Dlaczego on tak szybko i latwo mnie wykreslil i przestal o mnie pamietac.Jest mi naprawde ciezko pogodzic ie z tym.Pomozcie

Posty [ 66 do 75 z 75 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » czy da sie i czy warto to ratowac

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024