Śmierć męża - jak sobie poradzić? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 548 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 56 do 110 z 30,117 ]

56

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?
Smutna Marysia napisał/a:

Dziękuję MILENO9. mam wrażenie, że nasz stan psychiczny jest bardzo podobny, może masz rację i znajdziemy tutaj na tym forum jakąś ulgę, Bardzo boję się nadchodzącej zimy. tych ponurych dni. o świętach Bożego Narodzenia to już nie wspomnę. Nie wiem czy dam radę, z pewnością tak ale jakim kosztem, wszystko jest już inne, nie chce mi się nic. Codziennie jadę na cmentarz, chciałabym z tym skończyć, ale nie mogę, muszę tam być, chociaż na chwilkę. żyję dniem dzisiejszym a przyszłości nie ma, nie wiem po co żyję. Ciągle zadaję sobie pytanie dlaczego. Mój mąż zmarł na raka trzustki, to jest wyrok, wiedziałam o tym od początku, ale razem do końca mieliśmy nadzieję, walczyliśmy 1,5 roku, cały czas chemia, tylko paliatywna ale chemia.Ostatni tydzień to było piekło dla nas, a teraz ból dla mnie, nie mogę z tym się pogodzić i dlaczego,,,,

A dlaczego nie cieszysz sie, ze Twoj maz juz sie nie meczy, nia czuje bolu, jest w miejscu gdzie nie ma chemii, cierpienia, lekarzy, szpitali, ponizenia przez chorobe..... ze w koncu los przyniosl mu ulge po poltora roku meczarni?? Moj tata zmarl na raka, zal jest duzy, ale z drugiej strony jaki koszmar jest patrzac jak ukochana osoba cierpii, wije sie z bolu, jest ponizona przez w slwoim czlowieczenstwie przez chorobe do najgorszego (sama napisalas, ze przeszlas przez pieklo)??? Pomodl sie za Niego, zrob cos dla Niego aby bylo latwiej, lzej przejsc przez rozpacz, zalobe, uwierz mi ONI tego potrzebuja, bardziej niz rozpaczy...

Oczywiscie to taki moj punkt widzenia. Wszystko ma dwie strony. Zal, pustka... wszystko jest.... tylko czy wolalabys aby trwalo to wszystko nadal, aby trwala choroba?? Oczywiscie, lepiej by bylo aby choroba nie przyszla nigdy, ale tak sie stalo i nie zmienisz tego.... i nie pytaj dlaczego!!! Takie jest zycie!  Widocznie to byl czas dla twojego meza aby zejsc z tego swiata i wspomoc Ci tam z nieba.

Ja tez stracilam meza, zmarl nagle, przyszedl z pracy, polozyl sie spac, nigdy sie nie obudzil.

Zobacz podobne tematy :

57

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Tak kochane. ostatni tydzień to był koszmar.Sama modliłam się, żeby Bóg mu ulżył i go zabrał, prosiłam jego matkę, którą bardzo kochał i już zmarła, żeby mu pomogła przejść na drugą stronę.Dzisiaj ciągle sie modlę za niego i za wszystkich, którzy już tam są, może kiedyś mi też pomogą przejść na drugą stronę. Tylko raz jak było 6 tygodni od śmierci w nocy sie obudziłam i czułam, że on jest obok mnie, po prostu go czułam, powiedział mi naszą tajemnice, dał buzi i ja zamknęłam oczy i to powtórzyło się dwa razy.Jestem pewna, że to nie był sen. Więcej od tego czasu nic się nie wydarzyło, ani się nie przyśnił, chociaż codziennie proszę oto. Bardzo za nim tęsknię.

58

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Tak kochane. ostatni tydzień to był koszmar.Sama modliłam się, żeby Bóg mu ulżył i go zabrał, prosiłam jego matkę, którą bardzo kochał i już zmarła, żeby mu pomogła przejść na drugą stronę.Dzisiaj ciągle sie modlę za niego i za wszystkich, którzy już tam są, może kiedyś mi też pomogą przejść na drugą stronę. Tylko raz jak było 6 tygodni od śmierci w nocy sie obudziłam i czułam, że on jest obok mnie, po prostu go czułam, powiedział mi naszą tajemnice, dał buzi i ja zamknęłam oczy i to powtórzyło się dwa razy.Jestem pewna, że to nie był sen. Więcej od tego czasu nic się nie wydarzyło, ani się nie przyśnił, chociaż codziennie proszę oto. Bardzo za nim tęsknię.

59

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Marysiu piszesz, że żyjesz dniem dzisiejszym, że nie myślisz o przyszłości. Tak chyba powinno być.Mam wrazenie , że my wszystkie zatrzymałyśmy się w tym zabieganym zyciu.
Żyjemy dniem dzisiejszym i powinnyśmy sie cieszyć z małych rzeczy.Nie liczą sie rzeczy materialne, bo przecież nie one są najwazniejsze.Ja też bardzo tęsknię, ale cieszę się że mam komu się wygadać, odezwała się koleżanka.
Jest mi trochę lżej i kiedy już teraz widzę go na zdjęciu zaczynam uśmiechać sie do niego.Nie myślę narazie o Świecie Zmarłych o Bożym Narodzeniu.To jeszcze tyle dni a jeden tylko dzień potrafił tak radykalnie zmienić nasze życie.

60

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jestem w strasznym dołku, wczoraj były 3 miesiące od śmierci i nasza rocznica ślubu.którą spędziłam sama, Byłam 2 razy na cmentarzu, miałam mszę za męża. Jestem bardzo samotna, tak mi żle, nie wiem co będzie dalej, czy ten ból chociaż trochę ulży, czy już pozostanie na zawsze? Bardzo się staram żyć normalnie ale chyba mi nie wychodzi. Tylko płaczę i mam pretensje do wszystkich i o wszystko.Myślę, że chyba dostaję do głowy.

61

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Marysiu!
Takie nasze stany emocjonalne są chyba "normalne"Ja też potrafiłam jechać dwa razy na cmentarz.Poprzedni miesiąc miałam też okropny tez myślałam, że zwariuję.Jednego dnia myslę, że jest lepiej a nastepne są nie do zniesienia. Czuję się również samotna kazdy ma przecież swoje zycie. Ja już się chyba z tym pogodziłam nie rozpoczam tak z tego powodu choć nie jest mi łatwo.Staram sie przezyć kazdy kolejny dzien nie myśląc za bardzo o przyszłości.
Pozdrawiam

62

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?
Smutna Marysia napisał/a:

Jestem w strasznym dołku, wczoraj były 3 miesiące od śmierci i nasza rocznica ślubu.którą spędziłam sama, Byłam 2 razy na cmentarzu, miałam mszę za męża. Jestem bardzo samotna, tak mi żle, nie wiem co będzie dalej, czy ten ból chociaż trochę ulży, czy już pozostanie na zawsze? Bardzo się staram żyć normalnie ale chyba mi nie wychodzi. Tylko płaczę i mam pretensje do wszystkich i o wszystko.Myślę, że chyba dostaję do głowy.

Bol i rozpacz ulzy napewno, w sercu pozostanie pustka na dluuugo... ja mam wrazenie, ze na zawsze.  Naprawde ze smiercia bliskiej osoby mozna zyc, trzeba sie nauczyc wielu rzeczy od nowa, ale mozna. Ja doszlam do wniosku, ze rozpacz niczego nie zmieni. Tylko ja i moje dziecko, moje zdrowie na tym stracimy. A tak naprawde nic to nie zmieni. Nauczylam sie cieszyc malymi sprawami, malymi drobnostkami... wszystkim co mnie otacza, kazdy dzien to nowe wyzwanie do zycia, kazdy dzien to prezent od Boga... chycby za to, ze sie obudzilam.... Dziewczyny, glowy do gory... Nasi mezowie patrza na nas i sa z nami... Oni chca juz teraz odpoczynku, nie patrzenia na nasze lzy... pokazmy im usmiech i wdziecznosc za wspolne zycie.....

63

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dziękuję wszystkim za słowa otuchy. Zdaję sobie sprawę, że już nic się nie zmieni. ale smutek pozostanie już na zawsze, Taki nasz los. chociaż są osoby, które szybciej sobie z tym radzą, ale to jest chyba też i kwestia charakteru. Dobrze, że chociaż
tutaj można się wyżalić, wszędzie jest tyle tragedii, bólu, dlatego musimy starać się wzajemnie sobie pomagać i wspierać chociaż duchowo.Pozdrawiam wszystkie Panie.

64

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Nie mogę uwierzyć że nikt nie pisał od miesiąca.Ciekawa jestem jak sie czujecie przed Świętem Zmarłych? Ja już od kilku dni mam problem ze  sobą.Wszystko wraca tak jak wczesniej a wydawało mi się że sprawy dnia  codziennego przygaszą problem.Czuję się dziwnie nie mogę uwierzyć że muszę iść do męża na grób chociaż przecież chodziłam. Nie mogę uwierzyć że go ze mną nie będzie w tym roku.

65 Ostatnio edytowany przez Smutna Marysia (2010-11-04 08:03:32)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Te dwa dni wolnego były dla mnie dobre. z uwagi że nie musiałam iść do pracy byłam po 4 razy na cmentarzu, Gdy tam jestem czuję się tak jakbym była koło Męża. ale Dzień Zaduszny i wczoraj to powrót bólu i rozpaczy.Bardzo za nim tęsknię i nie potrafię się z tym pogodzić, że go już nigdy nie będzie. że nie przytuli mnie. nie pocieszy i da mi tego spokoju. który tylko on mi potrafił dać, gdy się czymś martwiłam. Teraz zaczynam się bać przyszłości i coraz bardziej tęsknię i nadal nie mogę się pogodzić z tym co mnie spotkało i ciągle się pytam dlaczego ja. czym sobie zasłużyłam na to? Tak bardzo boli, nie ma dnia żebym nie myślała o moim Mężu, żebym się nie popłakała.

66

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Trzy tygodnie tem zmarł mój maż miał zaledwie 35 lat. Tak bardzo starałam się wierzyc w to że choroba go nie pokona, że wyjdzie ze szpitala i wróci do mnie i naszego Synka. To miała byc tylko niewielka operacja trwała 8 godzin. Doktor powiedział ze gdyby mąz nie trafił do szpitala to juz by nie żył. Ale miało byc super mąż już wstawał na nagi, cieszyłam się ze teraz bedzie tylko lepiej. Niestety musieli go operowac ponownie nastąpiło zapalenie otrzewnej dawali mu pare procent życia. Dwa tyg na oiomie było coraz lepiej, wszyscy mówili ze zobacz on wyglada super, dobrze się czuł, gadalismy planowalismy, tak starałam sie wierzyc ze z tego wyjdzie, ale z dnia na dzien widziałam ze on umiera, Boże widziałam jak gaśnie w nim życie jak stara sie wyjsc z tego ale nie ma sił. W sobote pojechałam do niego ale mnie nie wpuścili a później przyszedł pan doktor i powiedział zebym poszła sie z mężem porzegnac. Nasz 4 letni synuś kiedy powiedziałam mu ze tatuś jest w niebie z aniołkami powiedział tak "mamuś nie martw się znajdziesz sobie innego męża tylko pamietaj niedobrego, bo dobrego to Ci Bozia zabierze". Cięzko z dnia na dzien jest ciężej, ciagle wydaje mi sie ze on czeka na mnie w szpitalu i bedzie sie uśmiechał.

67

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Bardzo bardzo Ci współczuję dadzia, jest Ci strasznie ciężko.Ja też miałam nadzieję do końca, że pokonamy chorobę, że nas to nie spotka.Niestety stało się, chociaż minęły 4 miesiące ja nadal nie mogę się z tym pogodzić i nie wiem jak mam dalej żyć.Mówią, że czas leczy rany...

68

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Cieszę się że znowu jestescie! Nie jest łatwo. Ja też od Święta Zmarłych nie wiem co się ze mna dzieje. Chociaz to jest prawie  6 miesiecy nie moge powiedzieć że  jest lepiej.Nie wiem co się ze mna dzieje. Nie mogłam uwierzyć że go nie ma.Kupiłam mu piękne kwiaty było tylu znajomych miał tyle zniczy ale to wszystko wróciło....Samotne wieczory gdy widzę jego zdjęcie chce mi sie po prostu wyc z rozpaczy!Nie jestem w stanie funkcjonować normalnie pracować co się z nami dzieje?Wszystko się zawaliło nic nie jest normalne. Nie pomagaja dzieci i wnusia taka cudowna co bierze za raczkę i nie chce żeby odchodzić.Dlaczego to jest taki ból?
Pozdrawiam Marysiu!

69

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam! Jestem tu pierwszy raz...i potrzebuję wsparcia...Miesiąc temu zmarł mi mąż. Miał 32 lata!całkiem zdrowy, nigdy na nic nie chorował. Był tylko 8 dni w szpitalu...Nigdy nie pomyślałabym, że to będą nasze ostatnie dni...Przeszłam w życiu wiele...5 lat starania się o dziecko, 7 zabiegów..., 3 poronienia...Teraz byłabym w 5 miesiącu ciąży!Zostałam bez niczego!Straciłam męża, mieszkanie i wszystko co miałam...Moje życie straciło sens. Wszystko o co walczyłam, straciłam w jednej chwili. Nie wiem czym życie może mnie jeszcze zaskoczyć...

70

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jest sobota rano wolny dzień a ja nie mogłam spać.Jeszcze jak czytam tak straszne rzeczy az ciarki przeszły mi po całym ciele.Tyle jest problemów, tyle kobiet/ coraz więcej młodych/cierpiących.Czy życie składa sie z samych problemów?Ja też myślałam że śmierć męża to najgorsze co mnie spotkało ale nie ono toczy sie dalej pojawiają sie nowe problemy.Ciągle coś się dzieje niedobrego a ja próbuje zyć.Z kazdym dniem jest coraz gorzej.Może tylko świadomośc że nie jest się samemu w tym cierpieniu przyniesie nam jakąs ulgę.Pozdrawiam!

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam! Ja też tu jestem po raz pierwszy...i też jak wszystkie potraebuję wsparcia.Mój maż odszedł od nas 14 września.W maju 2009r wykryto raka płuc nieoperacyjny.Miał 5 chemii 33 cykle radioterapii.Rak cofnął się ponad 50 % Niestety zamiast wtedy dobić go jeszcze jakąś inną chemią to przeciez wprowadzono mu amerykański program badawczy START W tym programie miał dostawać nową szczepionkę STIMUWAX albo placebo.Do dzisiaj niewiem co dostawal.Program ten miał przerwany na prawie 3 miesiące.Bo komuś ponoć zaszkodził i w tym czasie nie leczono męza wcale.Wtedy zrobił mu się przerzót na drugie płuco.Dano mu inną chemię ale już nie działała potem następny przerzót.Wywalczyłam jeszcze chemię w tabletkach TARCEVĘ ale to było już za póżno.Mam żal do lekarza a mąż mu tak zaufał bałam się tej przerwy namawiałam męża żeby iść do innego lekarza, ale on nie chcial.Teraz w jakimś reportażu w tv słyszałam że leczenia onkologicznego nie mozna przerywać.Zastanawiam się nad tym czy nie nagłosnić jakoś tej sprawy,żeby inni ludzie mieli jeszcze jakąś szansę,dobra każda chwila przedłużenia życia ukochanej OSOBY.A był bardzo kochany byłam z Nim 26 lat mamy 4 synów :25 24 22 i najmłodszy ma dopiero 17 lat.Nie doczekał się wnucząt a tak bardzo pragnął.Nie mam siły.Wiem że muszę coś robić,próbuję ale to jest jakieś automatyczne.Czuję pustkę żal, nienawiść, okropny żal do Boga.Gdybym Go tak nie kochała pewnie łatwiej byłoby mi się z tym pogodzić.Ale On był wspaniałym mężem ukochanym ojcem .Jak bardzo kochał swoich synów a oni JEGO.Miał tyle planów.Niestety wszystkie zostały przerwane.Jestem z wami wszystkimy kochane Panie musimy sie wspólnie wspierać.Czasami takie wyzalenie się tutaj mam nadzieję że trochę pomoże.Teraz przy życiu trzyma mnie tylko nadzieja że kiedyś spotkam się z NIM.Inaczej życie nie miałoby sensu.Pozdrawiam.

72

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Ja też uważam. że obecnie to nie jest życie. to jest wegetacja. Codziennie modlę się za mojego Męża i i bardzo chcę wierzyć że kiedyś będziemy razem.Fakt. że możemy tutaj na forum się wyżalić przed sobą przynosi może nie ulgę ale poczucie wzajemnego wsparcia. bo przecież najbardziej rozumie ten kto też cierpi.Tak bardzo mi brakuje mojego Męża. życie ograniczyło się. nie potrafię się już śmiać, nie wiem co będzie dalej, Za szybko nam odeszli. a teraz miało już być dobrze, dzieci odchowane. teraz byśmy mieli czas dla siebie. a tu się skończyło... Piszcie kochane.może to nam chociaż trochę pomoże.

73

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Oj strasznie życie doświadcza, tyle bólu wylanych łez tyle nadzieji. Staram się byc silna dla dziecka, uśmiecham sie, walcze o to zeby mały nie widział jak mnie to boli. Kiedy wieczorem zasypia wtedy siadam przed komputerem spoglądam na zdjęcie męża i wracaja wszystkie wspomnienia, tak bardzo cierpiał przez te ostatnie tygodnie, tak bardzo starał sie i walczył zeby życ dla nas, Boże jak ja za nim tęsknie. Gdyby nie syn rodzice i przyjaciele nie wiem czy dała bym rade. Nie chce zeby mi sie śnił, nie chce zeby do mnie przychodził, jeszcze nie teraz jest za wczesnie, teraz musze byc silna dla dziecka teraz musze byc matka i ojcem. Artur zawsze bedzie w Naszych sercach, zawsze bedziemy go kochali.

74

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Okropne są te wolne dni tak dłuży sie czas.Tyle myśli tyle do zrobienia a nie ma siły na nic.Wszystko odkładam na pózniej ale kiedy....Nie chcę mi się chodzić do pracy ale boję sie tez tego że jak zamkne sie w domu to nie będzie dobrze.Rodzina i przyjaciele są czasami kazdy ma jednak swoje życie.Ten kto tego nie przezył nie wie jakie targaja nami emocje i uczucia.Przecież chciałoby sie w miare normalnie zyć i funkcjonować a coś nie pozwala.Dzisiaj jade znowu na cmentarz póżniej do kościoła może przetrwam kolejny dzień?Też zadaję sobie pytanie kiedy mnie zabierze do siebie.

75

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Minął kolejny smutny dzień.Dzisiaj na cmentarzu spotkałam koleżankę. była tam z mężem. a ja stałam sama koło grobu mojego Męża. jeszcze teraz boli mnie serce.Dlaczego nas to spotkało? Mieliśmy jeszcze tyle wspólnie zrobić, nie doczekaliśmy się żadnego wesela naszych synów ani wnuków.Teraz jestem sama i czy sobie poradzę jak Go nie będzie obok.Wiem, jestem potrzebna dzieciom i one mają już tylko mnie i muszę jakoś dalej żyć.

76

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam.Jestem po raz pierwszy na tym forum.Mój mąż zmarł po ciężkiej chorobie 21.06.2010.Chorował 8 miesięcy na raka płuc z przerzutami do CUN.Już w momencie wykrycia nie dawano mu żadnych szans.Lekarze dawali mu zdecydowanie poniżej roku.To był dla nas ogromny szok!Leżał w szpitalu ponad miesiąc zanim stwierdzili rodzaj nowotworu.Dostał chemię a na naświetlania było już za późno...Guz rósł praktycznie w oczach.Byliśmy razem 14 lat mamy 10 letnią córkę.Po wiadomości o chorobie podjęliśmy decyzję o ślubie(żyliśmy na tzw. kocią łapę).Dziś właśnie byłby rok....Byłam przy mężu do końca jego dni i pomogłam mu przejść na "drugą "stronę.Mąż zmarł zgodnie z jego życzeniem w domu wśród bliskich.Tą decyzję podjął tydzień wcześniej. Później stracił świadomość...."Przebudził" się trzy dni przed śmiercią zaskoczony co się dzieje.Zapalił ostatniego papierosa zjadł ulubione ziemniaki i zasną na wieki.Na szczęście zdążyłam mu powiedzieć jak bardzo go kocham...Teraz minęły już cztery miesiące od jego śmierci a mi jest coraz trudniej żyć.Starałam się uciec w pracę ale i ona zaczyna mnie irytować.Nie umiem się pogodzić z jego śmiercią i mam żal do Boga że mi go zabrał.Denerwuje mnie dziecko wkurzają ludzie za słowa :weź się w garść czy masz dla kogo żyć.Co tak naprawdę oni wiedzą?Maciej nie był ideałem ale BYŁ!!!Teraz nie mam nawet z kim się pokłócić porozmawiać.Mam 33 lata Maciej miał 54.To nie jest wiek na umieranie!!na cmentarz chodzę codziennie i gadam do grobu ale nie umiem inaczej.To daje mi jakieś wytchnienie.W każdym razie z każdym dniem jest coraz ciężej...A ponoć czas leczy rany.A słowa :świetnie dajesz sobie radę czy jesteś dzielna tylko mnie dołują..Tak na dobrą sprawę nie mam wokół siebie nikogo z kim mogła bym pogadać tak szczerze i od serca.Powiedzcie skąd brać siły by dalej żyć bo tęsknota mnie wręcz zabija.

Zrozumie kto stracił.

CZASEM ODEJŚCIE JEST NAJWYŻSZĄ FORMĄ OKAZANIA MIŁOŚCI I SZACUNKU DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA.

77

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Wydaje się. że ze śmiercią męża nigdy się nie pogodzimy. zawsze będziemy za nimi tęsknić. Mamy dużo wspomnień związanych z nimi i dlatego nam ich będzie na każdym kroku brakowało. Ja mam wrażenie. że już się wszystko skończyło i teraz została już tylko pustka i czekanie. Też mam problem z rozmową na temat tego co jest w środku we mnie. mam wrażenie, że i tak nikt tego nie rozumie. Na cmentarzu spotkałam Panią. która już 22 lata temu straciła męża. była wtedy w moim wieku, i do dzisiaj tęskni. myśli. co tydzień jest na cmentarzu, już tak nie płacze. bo wypłakała wszystkie łzy. Nie będzie nam lekko...

78

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Ja mam wrażenie że ten cały żal i rozpacz siedzi gdzieś głęboko we mnie i tli się coraz bardziej.Czasami mam chęć walić głową w mur ale rozsądek podpowiada mi że to nic nie da.Szwagierka radzi mi abym poszła po antydepresanty do lekarza ale boję się że nie dam rady po nich pracować.zwłaszcza że pora roku nie nastraja optymistycznie.Najgorsze są wieczory gdy leżę w łóżku i staram się nie myśleć o tym co było...Wymyślam więc sobie pracę aby położyć się i zasnąć od razu ale nie zawsze mi to wychodzi.No i wtedy "wyję "do północy....nikt kto nie przeżył straty bliskiej osoby nie jest w stanie nas zrozumieć bo to jest trudne.Dla mnie problemem jest choćby podjęcie jakiejkolwiek decyzji bo zawsze myślę "a ciekawe co zrobiłby Maciej?"A tych decyzji jest po śmierci  bliskiej osoby coraz to więcej..Posłuchałam rady wujka Macieja żeby zmienić cokolwiek w sypialni w której zmarł mój mąż aby nie przypominała mi o tym co tam się zdarzyło.Owszem kupiłam nowe meble pościel ale i tak to już zawsze będzie mi kojarzyło się z jednym...Zresztą przez pierwsze dwa tygodnie nie byłam w stanie położyć się spać w sypialni a przez następne dwa spałam przy zapalonym świetle.Dobrze że zaczynało się lato.Marzeniem Maćka było dożyć wiosny.Gdy zmarł powiedziałam mu że dożył pierwszego dnia lata....Jedyną pociechą którą powtarzam sobie jak mantrę jest to że już nie cierpi...Innych słów nie ma.

Zrozumie kto stracił.

CZASEM ODEJŚCIE JEST NAJWYŻSZĄ FORMĄ OKAZANIA MIŁOŚCI I SZACUNKU DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA.

79

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jak przypomnę sobie zeszły rok i to odliczanie "ostatnie "święta sylwester urodziny itp.itd.a teraz to "pierwsze".....Ciężkie było dla mnie też święto zmarłych gdy w pewnym momencie uświadomiłam sobie że będę stała nad grobem własnego męża!!!Wyłam wtedy w poduszkę 4 godziny i na następny dzień wyglądałam jak straszydło tak że  aż teściowa się przestraszyła.Nie potrafię opisać co siedzi we mnie w środku .Jest to ból połączony z nienawiścią rozpaczą lękiem strachem....Ciesze się że jest takie forum gdzie można znaleźć osoby które czują to samo co ja.Które wiedzą jak to jest naprawdę które to rozumieją..Które wiedzą dlaczego nie umiem cieszyć się z dobrego dnia jeśli nie mam się z kim tą radością podzielić.I dla których grzechem jest myślenie o własnych przyjemnościach czy układanie życia dalej...

Zrozumie kto stracił.

CZASEM ODEJŚCIE JEST NAJWYŻSZĄ FORMĄ OKAZANIA MIŁOŚCI I SZACUNKU DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA.

80

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Ja też wspominam każdy ważniejszy dzień, pamiętam jak obchodziłam ostatnie święta Bożego Narodzenia, jak bardzo się bałam czy to już ostatnie.Od postawienia diagnozy miałam tak ogromny ciężar w sobie i taki strach o każdy następny dzień wspólny dla nas.Wydaje mi się, że taka świadomość że grozi nam strata ukochanej osoby to tak jak powolne konanie, tyle dni i tyle bólu. Mieliśmy nadzieję do ostatnich dni, bardzo ją chcieliśmy mieć, ale lekarze przygotowywali nas na najgorsze, ale na to nie można się przygotować.Ja nic nie zmieniłam w domu, mało tego nawet nie pozwolę ruszyć niczego, wszędzie mam Jego zdjęcia.W szafie czekają Męża rzeczy, tak jakby on był.Bardzo chcę, żeby mi się śnił, nawet dzieciom się pytam czy śni się Tata, jeżeli tak to muszą mi mówić co i jak.Dla mnie to jest jak jakaś wiadomość od niego, jakbym miała telefon on niego.Nie mogę się pogodzić z tym, że już nigdy nie będzie tak jak przedtem.tak bardzo za nim tęsknię i ciągle czekam... i jakoś mija kolejny dzień.

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Muszę dzisiaj się wyżalić bo strasznie się rozkleilam.Wylam jak małe dziecko.W końcu wiecie o co zaczęłam prosić BOGA, o cud zmartwychwstania męża.Nie wiem czy to normalne?Czy któraś z Was nie wpadła na taki pomysł?Zastanawiam się czy czasem nie zwariowałam.Jest mi strasznie cięzko.Nie wiem czy uniosę ten ciężar?Pozdrawiam!

82

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Uniesiesz, bo tak na prawdę nie masz innego wyjścia.
To początek żałoby i Twoje reakcje są jak najbardziej naturalne, też przez to przechodziłam. Teraz przeżywam żałobę inaczej, spokojniej, panuję nad swoimi emocjami. Minęło w końcu 8 miesięcy.... Nadal jest mi jednak bardzo ciężko na sercu i nie pogodzę się z myślą, że moje dzieci będą prawie całe swoje życie wychowywane bez ojca, który je bardzo mocno kochał..

83

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

U mnie wczoraj było znośnie a dzisiaj też nie najlepiej.Jestwm zła nie mam na nic ochoty i siły.Na poczatku jakoś podejmowałam decyzje trochę spraw załatwiłam, a teraz gdy patrze że mam trochę odległy termin.. to sobie mówię zdążę/ a nigdy taka nie byłam/. Powinnam zrobić remont w mieszkaniu pojawiają sie takie myśli a zaraz strach bo nie wiem od czego zaczać że nie dam sobie rady.Przekładam wszystko na przyszły rok bo zaraz święta i na pewno nie bedzie sił.
Cud zmartwychwstania chyba nie nastąpi bardziej możemy sie modlić o przejście na drugą stronę żeby być z nimi.

84

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie kobietki. Alu ja też wpadłam na ten pomysł ale wiem że to jest nierealne!!!!Nie nie zwariowałaś tylko tęsknota podsuwa ci takie rozwiązania.Ja też oddałabym wszystko żeby Maciej do mnie wrócił.Ciężar jest ogromny ale za radą którejś z Pań próbuję cieszyć się z drobiazgów jak choćby z tego że nie chorujemy razem z córką.Dużo dało mi też to że mogłam się wczoraj wyżalić na forum i znaleźć osoby które czują to samo.To mnie mocno podbudowało.Pamiętam jak lekarz z opieki paliatywnej opiekujący się Maciejem, po jego śmierci powiedział mi że jego brak odczuję po ok.3, 4 miesiącach.I miał rację.Wtedy zaczynają puszczać emocje i adrenalina związana z pogrzebem i tą całą masą formalności.Ja zresztą cały czas jeszcze mam do załatwienia mnóstwo "papierów".Mój Maciek śnił mi się do tej pory trzy razy.Pierwszy raz 2 tygodnie po śmierci kiedy przyszedł się pożegnać.We śnie przytulił mnie i powiedział że jestem dzielna i że  dziękuje mi za wszystko.Drugi raz wtedy kiedy zaczęłam jeździć autem.pamiętam że był wtedy uśmiechnięty i taki jakby odprężony.Wytłumaczyłam sobie że jest mu tam u góry dobrze.Trzymajcie się dziewczyny.Ważne że mamy miejsce gdzie możemy się pożalić i poczuć że gdzieś obok jest ktoś kto czuje się tak samo jak my i nie jest dla nikogo z otoczenia "dziwadłem".

Zrozumie kto stracił.

CZASEM ODEJŚCIE JEST NAJWYŻSZĄ FORMĄ OKAZANIA MIŁOŚCI I SZACUNKU DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA.

85

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Nie ma żadnych słów pocieszenia, dla takich jak my. Każda z nas musi sobie tak na prawdę poradzić sama, i każda znajdzie na to swój własny sposób. Wierzę w to głęboko.


Kasiu, mój Mąż też śnił mi się kilka razy, ostatnio 3 dni temu. Też był uśmiechnięty i odprężony, ale nie chciał ze mną rozmawiać. Nie chciał powiedzieć jak tam jest-unikał tego.
Śniąc o Nim mam świadomość jego śmierci, jednocześnie wydaje mi się, że On tej świadomości nie ma. Gdy pytam Go dlaczego mnie samą zostawił-odwraca się i odchodzi. To, że widzę Go w dobrej formie dodaje mi sił i wywołuje pozytywne uczucia.
Nie wierzę w życie po śmierci. Póty żyjesz, póki żyje pamięć o Tobie. Ich życie jest częścią życia naszych dzieci i naszych wspomnień.

86

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witaj nas nie da się pocieszyć.Myślę że my same powinnyśmy próbować sobie pomóc choćby drobiazgami.Wiem na pewno że każda z nas powinna umieć dać sobie jakiś czas na przeżycie żałoby a przede wszystkim na pogodzenie się ze śmiercią naszych mężów. Myślę że powinnyśmy im w jakiś sposób "pozwolić" odejść choć nie oznacza to że mają zniknąć z naszych serc.Ja miałam takie uczucie w momencie kiedy postawiłam Maćkowi pomnik na cmentarzu na jego grobie.Wtedy pomyślałam że w ten sposób zamykam w jakimś sensie pewien rozdział mojego życia.Że dokończyłam jakąś sprawę że doprowadziłam ją do końca.Co nie oznacza że było mi łatwiej...Staram się na przykład wymazać z pamięci moment jego śmierci i to co się z nim wtedy działo.moment kiedy jego oddech zwalniał żeby w końcu ustać zupełnie.Bałam się tego strasznie ale cieszę się że przy nim byłam że nie umierał gdzieś w szpitalu sam bez bliskich.I wierzę  ze on czuł że jestem przy nim że trzymałam go za rękę...Przeczytałam na innym forum mądre słowa "ZROZUMIE KTO STRACIŁ".Jest w nich zawarte wszystko to co czujemy.

Zrozumie kto stracił.

CZASEM ODEJŚCIE JEST NAJWYŻSZĄ FORMĄ OKAZANIA MIŁOŚCI I SZACUNKU DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA.

87

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kochane jak bardzo się cieszę. że jesteście, dodaje mi to dużo sił. Widzę, że moje dziwaczne zachowania nie są inne od Waszych, a nieraz miałam wyrzuty .ze jestem zła. niewyrozumiała. że nie jestem saka sama jak przedtem. Ja nie modliłam się o zmartwychwstanie. ja modliłam się. żebym się wreszcie obudziła i to wszystko okazało się koszmarnym snem. Ja też odkładam ważne sprawy na potem, jakoś nie mogę się skupić, jeżeli już coś zrobię to wielkim wysiłkiem, Moje myśli są zawsze koło Niego.Muszę załatwić sprawy spadkowe i to mi idzie bardzo trudno. jakoś nie mogę tak ''wymazać'' mojego Męża, ciągle z tym zwlekam.
Kochane wspierajmy się. to tak dużo nam daje.

88

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

mój Artuś zmarł w szpitalu, tak sie cieszyłam jak jechałam do niego w sobote specjalnie wziełam mu laptopa zeby poczytał jak wszyscy znajomi go wspieraja, wyjechałam z domu wczesniej niz jak mu napisałam chciałam byc juz przed 9 rano i byłam nie pozwolili mi wejsc do niego a o 9:16 zmarł. Teraz czekam na wyniki sekcji bo przeciez z brzuchem było coraz lepiej a tu nagłe zatrzymanie krążenia. Artur chorował na chorobe Leśniowskiego-crohna to była bardzo ostra postac choroby. Po jego śmierci kiedy przeczytałam ostatni wypis ze szpitala a miało to miejsce w czerwcu...ze ja tego wczesniej nie przeczytałam, wydaje mi sie, że Artus nie mówił mi prawdy i ukrywał jak jest z nim źle, w wakacje mielismy remont i on tak sie spieszył. Nasze dziecko tak wiele straciło, ma 4 latka a juz taki bagaz, miał 2 latka jak zmarł Artura tata a teraz jego ukochany tatus. Wczoraj się mnie zapytał "mamuś to kiedy tatus do nas wróci". Artur był wspaniałym męzem i ojcem, każdej kobiecie życze takiego mężczyzny tyle dobroci i serca które miał w sobie, tego nigdy nie zapomne. Nie chce chodzic na cmentarz nie pomaga mi to, tam są tylko jego prochy i nic wiecej, on jest w naszym domu nie czuje jego obecnosci ale wiem ze jest obok, na komodzie stoi jego ulubione zdjęcie pali się świeczka i tak sobie z nim rozmawiam raz płacze raz smieje się. Najbardziej boli mnie widok ojców z dziecmi, dlaczego to mój syn stracił ojca?, pewnie nikt mi na to nie odpowie.

89

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dadzia, mnie też to boli. Mój synek ma 4 latka, córeczka 6. Mąż był fantastycznym Ojcem. Miłość do dzieci miał ogromną. Były dla niego najważniejsze....

I tu już o mnie nie chodzi, ale właśnie o nasze dzieci. Ja, być może przeżyłam już co swoje, mój limit szczęścia być może już się wyczerpał. Dlaczego jednak moje dzieci los tak okrutnie potraktował? Czym sobie na to zasłużyły??? I gdzie jest w tym wszystkim Bóg?

90

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie moja córka ma 10 lat.Chorobę taty przeżywała razem z nami razem ze mną jeździła  co weekend do szpitala do Poznania.Była z nami kiedy Maciej tydzień przed śmiercią stracił świadomość i cieszyła się gdy trzy dni przed odzyskał ją na kilka godzin.Wtedy po raz ostatni przytuliła się do niego i podzieliła się z nim borówkami które oboje lubili.Później widząc co się dzieje wywiozłam ją do dziadków.Kiedy przejeżdżała ze szkoły obok naszego domu w południe w poniedziałek Maciej umierał. Przeżyła jego śmierć bardzo choć ja starałam się jej to przekazać jak najdelikatniej...Dlaczego BÓG ją tak bardzo doświadcza to nie wiem?Nie potrafię z nią o tym wszystkim rozmawiać płakać przy niej...Agata nie chce chodzić na cmentarz i za rada psychologa nie zmuszam jej do tego.Ale widzę że tęskni za Maćkiem bardzo.Co do chodzenia na cmentarz to jestem tam codziennie dla mnie jest to miejsce gdzie on jest tam nie ma tylko jego prochów on tam sobie śpi...I gadam do niego jak najęta daje mi to jakąś ulgę referuje mu cały dzień.

Trzymajcie się dziewczyny i głowa do góry,jesteśmy silne.Powtarzajcie to sobie najlepiej co 5 minut.

Zrozumie kto stracił.

CZASEM ODEJŚCIE JEST NAJWYŻSZĄ FORMĄ OKAZANIA MIŁOŚCI I SZACUNKU DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA.

91

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

witam! ciesze się że jesteście.Właściwie wekend przed nami a to chyba najgorsze.Jak zmusić się zeby coś zrobić zeby zleciał czas?Tyle dni tyle godzin tyle minut be nich...
Ja też mam takie przeswiadczenie że im więcej płacze narzekam to jemu nie jest lekko.A może już taka nasza natura kobieca że nie chcemy nikogo obarczać problemami martwić? Myślę ostatnio o tym że w szpitalu będąc w szoku nie zapytałam nawet czy był przytomny do końca czy coś mówił? Mam ochotę zadzwonić i zapytać ale czy będą go jeszcze pamiętać?
Brakuje mi go jakby zabrakło połówki mnie samej.Wydawało mi sie że wszystko sama robię o wszystkim decyduję a teraz co .......nie potrafię nic zrobić.Patrzę na zdjęcie i trudno mi jeszcze uwierzyć że go nie ma a już sześć miesięcy mija.

92

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

MILENO nasze myśli krążą cały czas koło naszych mężów i dlatego nie bardzo możemy coś zrobić.zdecydować, Ja też jestem bardzo rozkojarzona, Też przez cały czas myślę  i i spoglądam na zdjęcia, Nie wiem jak długo dam radę tak żyć. czy ta stagnacja kiedyś minie i nabiorę chęci do jakiegoś innego działania, Teraz moje życie ograniczyło się do trzech miejsc: dom. praca i cmentarz, Nie chcę nikogo odwiedzać i nikt nie musi do mnie przychodzić, jeżeli już odwiedzę to tylko najbliższą rodzinę i to tylko na chwilkę. bo już mnie gdzieś gna. Pozdrawiam Was wszystkie i trzymajcie się.

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam.Wiecie Panie że mnie już tu wciągnęło żeby poczytać Waszych smutnych zwierzeń i żeby samej się wyżalić.Chociaż dzisiaj mam wszystkich czterech synów w domu,musiałam tu zajrzeć.Chcialam powiedzieć że zazdroszczę Wam które Byłyście z męzami przy ich odejściu na tamten świat.Ja chociaz byłam z moim kochaniem 26 lat nie byłam wtedy przy Nim.Tego dnia mąż wdomu dostał krwotoku .Zawieżliśmy Go z synem na pogotowie.Ale po drodze zastanawiał się żeby może nie jechać bo już mu to wszystko przeszło.Jednak mówi pojadę bo troche jestem słaby .Tam oczywiście na samo przyjęcie do szpitala czekaliśmy 3 godziny .Na oddziele podłączyli Mu kroplówkę dali lek od krwotoku i mąż wygnał nas do domu .Syn jeszcze przywózł jego grupę  krwi bo lekarka powiedziała że pewnie będzie mia łpodaną .No i wyszliśmy od Niego.Po jakimś czasie wróciłam się bo kupiłam mu coś do jedzenia to tak sobie smacznie spał że nie słyszał nawet jak do niego podeszłam nachyliłam się i obudziłam Go pocalunkiem .Dałam mu jeszcze tarcevę{chemię w tabletkach )No i pocałowałam Go i poszłam nie wiedziałam że to był ostatni pocałunek żyjącego męza.W tym czasie gdt umieral chodziłam sobie w lsie po grzybach jeszcze mówiłam ze zamiast mnie to ty powinneś tu być a nie leżeć w szpitalu bo mąż strasznym był grzybiarzem to był Jego zywioł.Czekałam na syna bo był w Białej i zaraz mieliśmy jechać do szpitala. Niestety wpierw ten talefon którego nie zapomnę do końca mojego istnienia (mamy dla pani smutną wiadomość mąż miał krwotok nie było żadnych szans ) odszedł o 13 25.Gdy zaleciałam do szpitala był jeszcze cieplutki ale już Go nie było.Siedziałam z synami przy nim kilka godzin modiiliśmy się.Bo niby mieli zabrać Go do prosektorium za 2 godziny ,ale my byliśmy tam 4 godz.i jeszcze nie zabrali ciała.Zostawiliśmy Go bo w domu różaniec.Bardzo boli mnie to że nie zostałam wtedy w szpitalu .Ze nie mialam żadnego przeczucia,że musiał umierać sam.No dobra bo się strasznie rozżaliłam i rozpisałam.Proszę was przelewajcie swoje smutki tutaj widzę po sobie że to takie wspólne zwierzanie się dużo pamaga.Pazdrawiam.
(

94

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Boże jakie to wszystko smutne i bolesne.Alicjo nie miej żalu do siebie. że nie zostałaś przy mężu.Widocznie tak miało być. Najważniejsze było to że byłaś z nim duchowo. On to i tak wiedział.nieważne czy Cię widział. na pewno tylko Ty  byłaś w jego myślach do końca.Tak mi smutno i boleśnie. ja byłam przy śmierci.Dziękowałam Panu Bogu, byliśmy wszyscy z 3 synami.Moi synowie nie mieszkają z nami. studiują i pracują. ale jakoś udało się mi ich ściągnąć do domu na te ostatnie dni. Zresztą paliatywni mnie na to przygotowywali. Teraz najmłodszy mieszka ze mną.Mąż go przed śmiercią go o to prosił. tak bardzo myślał o mnie w tych ostatnich  dniach..... Boże jak mi ciężko. Piszcie, mi też to bardzo pomaga.

95

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Ja z moim męzem bylismy raptem 6 lat w lutym 2011 stuknełaby nam 5 rocznica ślubu. Mieliśmy całe zycie przed sobą i tyle planów. Teraz wszystko musze robi sama, do tego mieszkam w ogromnym domu i przeraza mnie to, dokańczam remont i chyba dzieki temu tez jakos się trzymam. Wiecie cholernie pusto w tym domu, brakuje mi jak mój mąż siedział sobie w pokoju i grał na komputerze hehe wsciekałam sie nieraz na niego smile. Bradzo mi go brakuje

96

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Mój mąż lubił drzemać w fotelu, oglądać sport, wędkować też byłam czasami zła. Teraz bardzo brakuje mi tego.Kiedyś tylko jeden raz chyba włączyłam sport bo pomyślałam że może przyjdzie obejrzeć?

97

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Nie mogę spać. chyba znowu są te kiepskie dni, Ciągle tylko rozmyślam. wspominam i tak bardzo mi żal...ze to już skończyło się bezpowrotnie.Żyję bo muszę. ale jest bardzo ciężko. Mój mąż miał takie specyficzne gatki, każdy z domowników miał swój pseudonim i tego teraz nie słyszę. jest w domu bardzo smutno.

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dzisiaj o 13.25 minie 2 miesiące od śmierci męża.Jest mi strasznie cięzko.Wczoraj byłam u niego na cmentarzu.Nie wiem dlaczego zaczęłam spacerować po cmentarzu.Wiecie że dopiero zobaczyłam jak tam jest moc pochowanych dzieci,nastolatków,młodych ludzi.To jest straszne co ten Pan Bóg z nami robi? Ile znajomych twarzy młodych.Wiek męża to co drugi prawie grób.To jest okropne.Bardzo za nim tęsknie.Taka piękna pogoda a on tam musi leżeć w tym ciemnym grobie.Tak nam wszystkim jest tu potrzebny.Zostawił tutaj swoje kruliki kórki,strasznie to lubił.Mówię do Boga czy tam dał mu jakieś zajęcie bo nie umiał siedzieć bezczynnie.Nienawidzę całego świata.

99

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

kobietki jak ja dobrze znam te wszyskie uczucia:ból który rozrywa ciało i dusze tesknotę która aż boli...zal który nie pozwala oddychać no i wyrzuty sumienia...moje zycie także sie zmieniło mhh mozna powiedzieć ze w jakims sensie sie skonczyło 20 maja dokładnie o 5:20 kiedy zadzwonił telefon. do dziś słysze ten telefo i ten głos z wiadomością ze mój kochany nie zyje!!!! Tak naprawde to nikt nie zrozumie tego co czujemy, nikt nie potrafi sobie i nawet nie próbuje wobrazić tego co przeżywamy. ludzie tego poprostu nie ogarniają... nie wiem jak było w waszym przypadku ale ja sie złościłam kiedy dostawałam DOBRE RADY TYPU: czas leczy rany....tak musiało być...musisz być silna...musisz zyć ....trzeba zyć dalej. ja mówie super zyc dalej tylko jak??? kiedy traci sie marzenia traci sie wszystko kiedy nie ma zadnego punktu zaczepienia jak zyc?? najbardziej trafiało mnie gdy ktoś mowił ze znajde sobie kogoś innego...ze miłośc czeka za rogiem...Zrobiłam sie teraz dziwna dla ludzi....chodze własnymi scieszkami...nie słucham nikogo...jesli wychodze z domu to tylko z słuchawkami na uszach zeby nie słyszec tych DOBRYCH RAD....wykresliłam ze swojego słownika słowa MUSZĘ i TRZEBA....ostatnio zauważyłam ze nie odczuwam przyjemności. to uczucie jest mi obce juz...eh...same wiecie to wszystko wiec co tu dalej mowic...ŁĄCZĘ SIĘ Z WAMI W BÓLU.....pozdrawiam

,,Vivo sin vivir en mí....Muero porque no muero.''

100

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witaj wiem aż nadto dobrze co czujesz.Ja na cmentarz chodzę codziennie daje mi to jakieś wytchnienie.No i stojąc nad grobem Maćka gadam do niego o wszystkim.Zawsze mu mówię że wiem że śpi (choć całe życie miał z tym problem)a ja mu głowę zawracam ale gadam.Dla mnie to nie jest puste miejsce.W miejscu gdzie leży Maciej jest mnóstwo pochowanych młodych osób zmarłych  głównie na zawał lub udar.No i w jego rzędzie na 10 grobów 8 osób zmarło na raka płuc.Maciej lubił łowić ryby więc myślę że tam ma  wielkie jezioro i siedzi i łowi.Ja mam taki zwyczaj że na każdy miesiąc bez niego daję mu jedną czerwoną różę jako symbol mojej miłości do niego,choć myślę że on wie że bardzo go kochałam i kocham nadal...Mnie też ostatnie dni wszystko i wszyscy drażnią.Do tego stopnia że nie odbieram nawet telefonów bo nie mam siły z nikim rozmawiać.Trzymaj się i pisz jak najwięcej bo to naprawdę przynosi ulgę.

Zrozumie kto stracił.

CZASEM ODEJŚCIE JEST NAJWYŻSZĄ FORMĄ OKAZANIA MIŁOŚCI I SZACUNKU DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA.

101

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Alicjo trzymaj się. bardzo trudne są zawsze te dni.Będziemy z Tobą.

102

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Męką są dla mnie te wolne dni.Pamiętam jak na poczatku wróciłam do pracy i wszyscy cieszyli się ze piątek a ja wracałam z płaczem.Póżniej może troche było lepiej a teraz znowu nie wiem co ze soba zrobić.Wczoraj wszystko zaczynałam i nic nie potrafiłam skończyć.
Ja czsami też miewam przeczucia a wtedy gdy czuł sie żle jakby mi rozum odebrało.Nie było żadnej myśli że coś może się  stać że on może odejść.Wiedziałam tylko że muszę szybko jechać do szpitala.Właściwie nie zdążyłam a on jakby czekał na nasz przyjazd.Zmarł w momencie kiedy tam dotarliśmy.
Nawet na mentarzu nie mogę spokojnie posiedzieć tyle ludzi i mam wrażenie że patrza sie na mnie jak na dziwadło co po takim czasie siedzi i rozpacza.

103

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kasiu mój mąż miał przed domem staw i ostatnio też często siedział na rybach .Bardzo to lubił.A wszystkie koty jak tylko zobaczyły że bierze wędkę szły za nim na staw.Bo zawsze te malutkie które się złapały dawał kotom.Nawet jeszcze w takie ładne dni to wystawiam jego krzesełko przy stawie że  moze sobie przyjdzie posiedzić .Więc Podpowiedz Swojemu ,może tam razem sobie powędkują.Pozdrawiam.

104

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witaj Alicjo na pewno już tam siedzą i wędkują i przynajmniej z otoczenia Maćka jest tam z nimi z dziesięć osób.Więc tych krzeseł trochę by trzeba było....Staw przed domem to było zawsze marzenie mojego męża nie zdążył go spełnić.On zawsze brał ze sobą na ryby naszego psiaka i razem jechali.Co dziwne to nasza psina nadal go szuka i na słowo pan rozgląda się dookoła.A była w domu gdy Maciej zmarł jednak gdy go ubrałyśmy i położyłyśmy na podłodze to podeszła na próg pokoju  powąchała i odeszła ze zwieszonym ogonkiem...No i do tej pory jej miejsce do spania jest w naszej sypialni pod łóżkiem...a i regularnie chodzi ze mną na cmentarz.Ja wte wolne dni "wrzuciłam na luz" i tylko trochę ogarnęłam dom.Dopadła mnie jakaś taka apatia i nie mam ochoty na nic.
Trzymajcie się pa.

Zrozumie kto stracił.

CZASEM ODEJŚCIE JEST NAJWYŻSZĄ FORMĄ OKAZANIA MIŁOŚCI I SZACUNKU DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA.

105

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Wiecie co zastanawiam sie czy tam zabrakło wedkarzy ze takie zapotrzebowanie na nich.Kazdy z nich to lubił? Mój mąz zaraził tym hobby takze syna.
Nie potrafie odnależć sie między ludżmi strasznie mi ciezko,chcę być od nikogo niezależna a to takie trudne.

106

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Mój mąż akurat nie wędkował, uwielbiał czytać książki. szczególnie historyczne i przygodowe. Potrafił je czytać po kilka razy. Ja ostatnio tez Zle się czuję, tak bardzo mi jest tęskno za nim. nie daję rady z tą samotnością. wczoraj to nawet byłam niedobra dla syna. mam napady fochów. jestem niewyrozumiała, nawet mój syn mi powiedział, że się zmieniłam. Co się ze mną dzieje.jak tak będzie dalej to wszystkich do siebie zrażę a ja przecież kocham moje dzieci. ja tylko tak bardzo tęsknię za Męzem. Nie wiem czy dam radę tak dalej żyć. Dlaczego go nie ma, przecież to nie jest wiek na umieranie. czy Pan Bóg się na mnie pogniewał i chciał mnie ukarać,Boże jak mi żle,POZDRAWIAM

107

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Marysiu chyba wszystkie zadajemy sobie takie pytania.Wszystkie mamy podobne odczucia.Ja dzisiaj rano gdy wyszłam na dwór splakałam się widząc Jego pozaczynaną robotę i nie skończoną.Tyle miał  j eszcze planów.Ja to znów teraz siebie winnie za to że nie powiedziałam Mu że lekarze dawali ostatnio tylko tygodnie, miesiące życia.Chociaż ja wtedy nie chciałam w to wierzyć.Ja też nie wiem jak mam teraz żyć,nie daję sobie rady,to jest okropne.Nie mam siły.Trzymajcie się wszystkie chyba musimy jakoś się z tego podżwignąć.Ale jak......?

108

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

W naszym przypadku postawiliśmy na szczerość nawet tą okrutną.Maciej od samego początku wiedział jaki jest jego stan i ile mu zostało życia. Dzięki temu mogliśmy pozałatwiać pewne sprawy które mają teraz swój ciąg dalszy.Przede wszystkim po 13 latach bycia razem wzięliśmy ślub dzięki czemu teraz mam z córką rentę rodzinną.Ale nie wszystko zdążyliśmy.....Moją metodą na samotność jest praca i jeszcze raz praca.Wynajduję sobie wciąż coś do zrobienia.To coś naprawiam maluję czyszczę przerabiam itp.musiałam nauczyć się bardzo wielu rzeczy
(np prowadzić samochód)pomalowałam pokój umeblowałam go.To pozwala na jakiś czas zająć czymś głowę i nie myśleć.Ja też czasami nie odbieram telefonów nie otwieram drzwi bo mnie to drażni.Myślę że to jest jakiś kolejny etap żałoby w który wkroczyłyśmy.Najpierw był żal rozpacz która teraz zmieniły się w złość.

Trzymajcie się pa.

Zrozumie kto stracił.

CZASEM ODEJŚCIE JEST NAJWYŻSZĄ FORMĄ OKAZANIA MIŁOŚCI I SZACUNKU DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA.

109

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Ja jednak nie wytrzymałam obciążenia psychicznego idę jutro do lekarza i mam zamiar trochę posiedzieć w domu.Nie wiem co będzie dalej ale chcę odpocząc zająć się troche domem bo im bliżej swiąt tym gorzej, no i postaram się pozałatwiac zaległe sprawy urzedowe.Dziwnie to wygląda jak otrzymuje jeszcze awiza na niego.
Zazdroszcze osobom które mogą uciec w pracę mi nic narazie z tego nie wychodzi.W ciągu sześciu miesięcy juz drugi raz czuje sie tak żle.Czy my sie tak dziwnie zachowujemy czy ci co sa obok nas zbyt mało wiedza o tych uczuciach?

110

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

MILENO. jesli moge coś powiedziec to l4 to zadne wyjście. ja byłam na nim 4 miesiace razem z urlopem nie był mnie w pracy jakies 5miesiecy. nie jest mi lepiej a wrecz gorzej, bo teraz jeszcze doszły klopoty w pracy....Współpracownicy sa na mnie źli że musieli tyle czasu pracowac za mnie...atmosfera taka że głowa mała...wczoraj czytajac to wszystko co napisałyscie poczułam w jakimś sensie ulge że chyba nie jestem samotnym dziwolągiem. wiele uczuc mam podobnych do was. wiele podobnych zachowań...Boje sie świąt ale postanowłam że spędze je sama, może to głupie ale serce chyba by mi pękło podczas wigilinej kolacji..często czuje zazdrość kiedy patrze na szczescie innych..My sie staraliśmy bardzo o dziecko,było to naszym marzeniem...jak się okazało to marzenie sie nie ziściło...pamietam kiedy dowiedziałam sie ze moja bratowa jest w ciąży zamiast sie ucieszyć ja wyłam w poduszkę...ot taki dziwny odruch...nauczyłam sie nakładac maskę na twarz zeby nikt nie wiedział co czuje, bo wówczas jest mniej zbędnych pytań..moja pani doktor mowiła ze mam głeboką depresje nie wiem bo antydepresanty na mnie nie działały lub nie tak jak powinny, bo i się tylko film urywał. Mówła także że nie zacznę życ dopóki nie pogodze sie ze śmiercia swojego narzeczonego...więc długoooo jeszcze nie bede żyć ...może nigdy.....pozdrawiam Was wszystkie

,,Vivo sin vivir en mí....Muero porque no muero.''

Posty [ 56 do 110 z 30,117 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 548 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018