Wika, albo masz lepszą pamięć niż ja, albo za szybko skończył się Twój związek. Gdybym miała w pamięci jakieś uniesienia, szczególnie przyjemne, to na pewno nie marzyłabym o jak najszybszym rozwodzie i pa, pa. Ostatnim uniesieniem, jakie przeżyłam dzięki prawie byłemu był widok billingu z komórki, a na poprawiny e-faktura z domowego. Te widoki uświadomiły nareszcie jak wielkim jest NIKIM.
Czytam ten wątek i zastanawiam się, czy aby na pewno chodzi tu o odzyskanie Exa? Raczej wątpię. Ale rady jak znaleźć siebie, skąd brać siłę, jak się polubić są OK. Lepiej być samemu niż z byle kim. Chociaż niektórzy myślą, że na odwrót, ale tym współczuję.
Owszem, można zatracić się w marzeniach, w codzienności- jednak, ciężko wymazać z pamięci ukochaną osobę
. Nawet jeśli mamy sporo zajęć, i tak- pojawi się skromna myśl/wspomnienie o byłym/byłej
. Wówczas, nieświadomie zaczynamy się uśmiechać (niektórzy, uronią łzę) wspominając przeszłość
. Szkoda, że większość z Nas, dopiero z czasem docenia obecność bliskiej Naszemu sercu "połówki"
. Może i dokonujemy złego wyboru, jednak- moim skromnym zdaniem, nie musimy negatywnie wspominać przeszłości
. Przyjemne uniesienia, również miały miejsce
.
Tu nie chodzi o wymazanie wspomnien z ex, tych drobnostek, ktore wzbudzaja w nas POZYTYWNE emocje. Chodzi o to, ze jesli postawi sie za cel (jak np w tym wypadku) odzyskanie kogos, to trzeba miec plan, wizje, wiare. W tym przypadku, z tego co ja rozumiem, mowimy o odzyskaniu kogos poprzez odzyskanie siebie, co brzmi trochę paradoksalnie na początku. Jesli jednak zrozumiemy te filozofie, ze bedac szczesliwi w zyciu, doceniajac to co mamy, wzbudzajac w sobie dobre emocje i wizualizujac to co pragniemy - emanujemy pozytywna energie, ktora przyciaga pozytywne rzeczy.
W moim przypadku jednak, przerwalem ten proces spotykajac sie dzisiaj z nia ( a i tak mi bylo bez tego ciezko). Widzac ja dzisiaj obudzilem swoje leki, obawy, niepewnosc siebie i poczucie, ze to ona caly czas trzyma wszystkie karty i kontroluje moje emocje.To jej skrepowanie, dystans, czasem obojetnosc - odebralem bardzo osobiscie i skupilem sie znow na tym co jest teraz a nie na tym, co ja chce, co chce stworzyc i czego pragne.
Jesli mialbym ja kiedykolwiek odzyskac to skupiajac sie na sobie, na stawaniu sie kims lepszym, pewniejszym siebie, pracujac nad wadami a jednoczesnie skupiajac na pozytywnych emocjach tylko. Ironia jest, ze ona jest jednoczesnie tym, co sprawia mi wiele radosci i tym, co daje wiele bolu przez obecna sytuacje. Kiedy sie na niej teraz skupiam, skupiam sie na tym co jest a to w niczym nikomu nie pomoze.
Niewazne co jest, wazne co chce osiagnac i zeby tak sie stalo musze sie skupic na rzeczach, ktore mnie doprowadza do celu i calkowicie pozbyc mysli i doswiadczen, ktore od tego mnie odciagaja...
...Czytam ten wątek i zastanawiam się, czy aby na pewno chodzi tu o odzyskanie Exa? Raczej wątpię. Ale rady jak znaleźć siebie, skąd brać siłę, jak się polubić są OK. Lepiej być samemu niż z byle kim. Chociaż niektórzy myślą, że na odwrót, ale tym współczuję.
Uwazam, ze ten watek jest doskonaly z dwoch przyczyn, tzn te madrosci w nim zawarte. Zauwazcie, ze to co tu jest napisane tak na prawde kazdy z nas w mniejszym lub wiekszym stopniu rozumie poprzez wlasne doswiadczenia, obserwacje, rady innych.
Kazdy z nas rozumie, ze atrakcyjnosc to pozytywne cechy, pewnosc siebie, poczucie humoru, optymizm i tu mozecie wpisac wszystkie inne cechy, ktore was zauroczyly w waszych obecnych facetach/ex.
Czy chcielibyscie byc z kims, kto was blaga, plaszczy sie, marudzi, rozkleja sie jaki to jest nieszczesliwy bo go zostawiliscie itd itp?
Czy chcialbyscie, kto z powodu waszego odejscia zalamuje sie, plaszczy nad soba, robi ofiare i ubolewa, ze to bez ciebie nie ma zycia i np zrobi sobie krzywde?
NIE...
Nie odzyskacie kogos tymi zalosnymi technikami a jesli tak, bedzie to raczej z litosci i pewnie dlugo nie potrwa.
Czy chcemy kogos odzyskac czy nie, dla wlasnego dobra i szczescia MUSIMY odzyskac nasza poprzednia rownowage i to szczescie, osobowosc, ktora mielismy przed poznaniem ex. Wiecej, to jest dobry czas aby nauczyc sie na bledach zwiazku byc kims lepszym i jeszcze bardziej atrakcyjnym atrakcyjna, bo to jest potrzebne dla dobra w naszym zyciu, czy przy odzyskaniu ex czy poznaniu kogos nowego.
To jest wlasnie piekno tego co jest tu napisane. Odzyskaj siebie, stan sie kims lepszym nawet, mysl pozytywnie, skup sie na milych uczuciach a przyciagniesz wiecej milych rzeczy. Jak juz odzyskasz rownowage i realny swiatopoglad, ze ona nie jest calym swiatem, jestes z powrotem w grze. Wtedy juz tak na prawde nie jest dla ciebie tak cholernie wazne jak przedtem, czy ona wroci do ciebie czy nie. Owszem, moze byloby fajnie, ale jesli nie - zycie toczy sie dalej. I to jest punkt, do ktorego kazde z nas, przezywajace teraz rozstanie, POWINNO dotrzec.
Wydaje mi sie, ze tylko wtedy jak osiagniemy ten punkt, jestesmy w stnaie przyciagnac ja/jego z powrotem, nie na ich warunkach ale wspolnych. Jak osiagniemy ten punkt, gra sie zaczyna od nowa i co lepsze - mozemy juz nie chciec pakowac sie do tej gry i szukac szczescia gdzies indziej.
Tego nam wszystkim zycze, zdrowego rozsadku, silnej osobowosci, poczucia wlasnej atrakcyjnosci i wartosci ![]()
wszedłem w to forum przez przypadek i czytając ostani post bardzo wiele mi uswiadomił!!! bardzo duzo !!! teraz wiem co zrobić !! musze znaleźc ten punkt (jak wyzej napisane).Nie bede pisał co przeżyłem i co dalej przezywam ale teraz wiem co mam robić. Mam nadzieje ze nie strace nadzieji
Jeszcze raz wielkie dzięki
69 2010-12-28 01:00:14 Ostatnio edytowany przez fenix (2010-12-28 01:02:07)
A ja się zastanawiam nad jednym jeśli ktoś nas nie chce to czy aby na pewno warto się uganiać za złudzeniem ?
Kiedy jesteśmy z kimś to akceptujemy go takim jakim on jest, kochamy jego wady i zalety w dobrych i złych chwilach i nawet jeśli dochodzi między nami do ostrych spięć to umiemy sobie to wybaczyć. Gdy się rozstajemy to znaczy że dana osoba jednak nie kocha tak bardzo, dusi się w związku. I tu pojawia się plan odzyskam go lub ją zmienię się ale dlaczego nie dal nas samych a dla uzyskania celu wiec ta osoba nie kocha nas samych a obraz który stworzymy czy aby o to chodzi ?
70 2010-12-28 10:13:29 Ostatnio edytowany przez un hombre (2010-12-28 10:27:10)
A ja się zastanawiam nad jednym jeśli ktoś nas nie chce to czy aby na pewno warto się uganiać za złudzeniem ?
Kiedy jesteśmy z kimś to akceptujemy go takim jakim on jest, kochamy jego wady i zalety w dobrych i złych chwilach i nawet jeśli dochodzi między nami do ostrych spięć to umiemy sobie to wybaczyć. Gdy się rozstajemy to znaczy że dana osoba jednak nie kocha tak bardzo, dusi się w związku. I tu pojawia się plan odzyskam go lub ją zmienię się ale dlaczego nie dal nas samych a dla uzyskania celu wiec ta osoba nie kocha nas samych a obraz który stworzymy czy aby o to chodzi ?
Co jest złudzeniem? Czy złudzeniem jest to, że ona może do ciebie wrócić? Dlaczego, skoro już kiedyś byliście razem, zakochani w sobie i zapatrzeni jak w lustro. Nie udalo sie, coś poszło nie tak no i się skończyło.
Złudzenie jest projekcją naszego umysłu, prawda jest taka, że ty nie wiesz co ona myśli, ona sama może nawet nie wiedzieć co myśli ani czego chce.
Przeczytaj pierwszego posta, tamten facet opowiedział trochę swoją historię, że ona mówiła, że jego nie kocha a pare tygodni czy tam miesięcy później wyznała, że nadal kocha. Czasem z najbardziej beznadziejnej sytuacji można wyjść obronną ręką, zależy to od naszego podejścia.
Ale to nieistotne nawet teraz. Złudzeniem jest, że ona wróci jeśli będziesz się zachowywał niemęsko, nieatrakcyjnie - czyli tak, jak się zachowywałeś do tej pory, co sprawiło, że się rozstaliście i tak jak zapewne się zachowujesz teraz, po rozstaniu, starając się ją odzyskać.
Nie mówię tutaj tylko o tobie, ale o każdym, każdej z nas.
Powiem wam teraz ciekawą tajemnicę. "Pociąg" pomiędzy dwojgiem partnerów NIE JEST ICH WYOBREM. Kobieta nie decyduje o tym, czy ten facet jej się podoba czy nie. Ja nie decyduję o tym, czy dana dziewczyna podoba mi się, czy też nie, to po prostu się dzieje.
Na atrakcyjność kobiety w moich oczach oczywiście działa wiele aspektów fizycznych, to jak się zachowuje, jaki ma charakter, ale to nie jest mój świadomy wybór.
Jakie są tego konsekwencje? Bardzo proste. Jeśli zakochała się w Tobie dziewczyna, pokochała Cię - to znaczy że pociągałeś ją, i to bardzo ![]()
Aspekt fizyczny nie jest tak istotny, bo kobiety zakochują się w męskim zachowaniu i jego słowach.
Pewnie byłeś dla niej atrakcyjny, bo może pokazywałeś cechy pewności siebie, świadomości własnej wartości, byłeś zabawny, potrafiłeś ją rozweselić, czuła się przy tobie swobodnie i bezpiecznie itd itp.
Jeśli Cię zostawiła, to tak na prawdę w większości wypadków nie można mieć pretensji do partnera o to.
Może nie znała Cię do końca i jak poznała to stwierdziła, że wasze charaktery nie są kompatybilne.
Może stwierdziła, że zmieniłeś się od czasu poznania i już nie jesteś tym pewnym siebie, męskim człowiekiem i np nie okazujesz już tych atrakcyjnych cech a stałeś się pantoflarzem i postawiłeś ją na piedestale.
Może poczułeś się zbyt pewnie i ona poczuła, że już Tobie na niej tak nie zależy i nie starasz się tak jak przedtem.
Może nie zdajesz sobie sprawy z któregoś z powyższych nawet, albo coś innego się wydarzyło w waszym związku.
Pamiętajcie jednak, nie można mieć pretensji do faceta, że nie czuje już do was takiego pociągu, jak przytyłyście 100 kg... Możecie mówić, że jestśmy płytcy i zwracamy uwagę na wygląd, ale do licha... My jesteśmy tak skonstruowani, nie można mieć o to do nas pretensji...
Nie można mieć pretensji do kobiety o to, że straciła zainteresowanie w facecie jeśli przestał się zachowywać tak jak wtedy, gdy się w nim zakochała i pokochała.
Zauważcie, że kobiety często nam mówią, że "zmieniłeś się" i " nie jesteś już tym samym facetem co kiedyś". ![]()
Często tak mówią, bo autentycznie się zachowujemy inaczej ale często tak również mówią, bo nie dostrzegały pewnych rzeczy w nas i żyły pewnego rodzaju iluzją, ale to oddzielna historia ![]()
Reasumując, moje zdanie jest takie, że jeśli skupiasz się tylko na odzyskaniu ex, tzn to jest jedyny dla Ciebie cel i imperatyw, to autentycznie, żyjesz w pewnego rodzaju iluzji.
Iluzji, że musisz ją mieć, odzyskać, dlatego że jest źródłem Twojego szczęścia, jedyna na tym świecie i bez niej nie ma życia. Wszystko podporządkowujesz jej i temu celowi.
Jeśli natomiast wyciągniesz wnioski z waszego rozstania, zrozumiesz swoje błędy i wady i poprawisz je, staniesz się kimś lepszym, to komu to zaszkodzi? Zatracisz własne ja?
Nie, będziesz znowu tym kimś, kogo pokochała a nawet kimś nowym, lepszym, bo bez wad które być może zadecydowały o waszym rozstaniu albo utracie atrakcyjności w jej oczach. Jeśli np w między czasie zrzuciłeś brzuszek i masz teraz kaloryfer, to myślisz, że będzie miała o to pretensje?
A czy ty stając się kimś lepszym, nie jesteś sobą? Jesteś sobą, ale doskonalszym "ja". To pokazuje motywację, charakter.
Jeśli zatem znów będziesz tym atrakcyjnym "ja" albo nawet kimś lepszym, to co stoi na przeszkodzie, żeby wróciła do twojego życia? Z czasem zapomnicie może wasze problemy i przyczyny rozstania, będziecie widzieć tylko zalety i jeśli odzyskacie kontakt, będziecie się super bawić, co stoi na przeszkodzie odzyskania pociągu do siebie? Powiem więcej, powinno to być nawet łatwiejsze, bo macie historię, pozytywne wspomnienia, przełamaną barierę intymności itd.
Także przy sprzyjających warunkach da się to zrobić i codziennie to się udaje ludziom, ale udaje się to pod paroma warunkami, najczęściej warunkami opisanymi w pierwszym poście i poradnikach.
Zaakceptujcie rozstanie, pogódźcie się z tym, skupcie na sobie, udowodnijcie sobie i innym, że jesteście ze sobą szczęśliwi i nie potrzebujecie nikogo do szczęścia. Pracujcie nad sobą, nad swoim szczęściem, kochajcie się i akceptujcie tacy jacy jesteście.
Jak już się staniemy pozytywnymi ludźmi, widzącymi nas samych w dobrym świetle - tak też inni nas dostrzegą.
Zauważyliście, że pozytywni, uśmiechnięci, zabawni ludzie mają taki magnetyzm, który przyciąga do nich innych ludzi, którzy lubią być w towarzystwie takiego osobnika?
Wtedy już jak z górki, przynajmniej taka teoria. ![]()
Takie moje zdanie.
Amerykański psycholog Albert Ellis uważa, że nasze emocje zależą od naszego punktu widzenia, od sposobu w jaki myslimy o ludziach, zdarzeniach i sytuacjach, a więc od tego, jaką mamy opinię o faktach, nie zaś od samych faktów. I duzo w tym racji, wszystkie nasze złości, smutki, przygnebienia, żale, depresje, poczucie krzywdy, winy lub nizszości, czyli przykre stany psychiczne (negatywne emocje) powodują nie ludzie czy zdarzenia, lecz nasz własny sposób myslenia. I w pierwszej chwili może się wydawać odwrotnie. Skoro bowiem nie obiektywne fakty ( nad którymi najczęściej nie mamy zadnej kontroli) lecz subiektywne nastawienie i przekonania są źródłem naszych irytacji, to mozna przyjrzeć się naszym nastawieniom i sprawdzić czy są realistyczne i uzasadnione i zweryfikować je. I w ten sposób "złe" emocje zmniejszać, łagodzić. Według Ellisa, zmiana charakteru czy osobowości - z ludzi depresyjnych, pesymistów, wiecznie wściekłych i sfrustrowanych mozemy stać się ludźmi pogodnymi, optymistami z poczuciem humoru, którzy potrafią wybaczać swoje i cudze niedociągnięcia. Psycholog ten opisuje pewne zdarzenie, otóż:
Do jego gabinetu przyszła młoda dziewczyna i mówi:
- Panie doktorze rzucił mnie chłopak, nie mam po co żyć, zostałam sama, życie straciło sens;
Doktor:
No dobrze, znamy fakty i wiemy jak sie czujesz. Jesteś przekonana, ze przyczyną zniechęcenia do życia jest porzucenie przez chłopaka. Jeśli tak byłoby naprawdę, mogłoby cię uratować jedynie przywrócenie ci narzeczonego. Obawiam się jednak, że na to nie mamy żadnego wpływu, porozmawiajmy nie tylko o tym co czujesz, ale co myślisz o tej sprawie;
Dziewczyna:
Jak to, co myslę? Przecież to jasne. Czyż nie okropne że zrobił mi takie świństwo? Mówił że mnie kocha, powinien więc byc ze mną. Nie zniosę tego, wolę popełnić samobójstwo. Nie miał prawa tak mnie potraktować. Nie powinien był tak postąpić. Chcę się zemścić. Jestem niczym skoro mnie zostawił. Czuję się kompletnie nic nie warta. Nikt już mnie nie pokocha, ja też nikogo.
Doktor:
- Pozwolisz że powtórzę to co powiedziałaś."To okropne","Powinien","Nie zniosę tego","Nie powinien","Jestem niczym","Chcę się zemścić","Wolę popełnić samobójstwo","Jestem nic niewarta".
Dlaczego uważasz, że twój chłopak coś powinien lub nie powinien?
MOŻE BYŁOBY LEPIEJ, GDYBY LUDZIE ROBILI TO CO MY UWAŻAMY ZA SŁUSZNE, ALE CZY MAMY NAD NIMI TYLE WŁADZY, BY TO OSIĄGNĄĆ?
Dziewczyna:
NIE MAMY.
Myslenie w kategoriach powinien lub nie powinien jest nierealistyczne, roszczeniowe i jako takie rodzi rozczarowania. Bo tak naprawdę to nic nie musi być tak, jak byśmy chcieli. Nikt nie zależy od naszej woli i chęci, tylko co najwyżej od swojej. Ilekroć posługujemy się słowem powinien, tyle razy zmieniamy swe pragniena w żądania, skazując się na rozczarowania, a to z kolei rodzi pretensje, urazy, zale, złość, poczucie przegranej. Ale możemy sami uczyć sie panować nad swoimi dokuczliwymi emocjami. Jeżeli każdą sytuację uważnie zbadamy, zobaczymy, że nic nie jest tak do końca okropne. Możemy stwierdzić, że dana sytuacja jest nieprzyjemna, ale mozemy znieść dużo więcej niż myslimy. Życie pełne jest niewygód i przykrości, ale przezywanie ich jako "potworne" i "nie do zniesienia" jest przesadą. Słowa te to potwory, które hodujemy sami w swoich głowach i wiele innych. Powinniśmy kwestionować każde "powinien"czy"powinna", pytając siebie:
DLACZEGO POWINNO COŚ BYĆ TAK, A NIE INACZEJ?
KTO TAK POWIEDZIAŁ?
KTO MI OBIECAŁ, ZE BEDZIE INACZEJ?
WCALE NIE MUSI BYĆ TAK JAK JA CHCĘ
Mimo że często byłoby dużo lepiej, gdyby tak było.
Nie znaczy to jednak, że tak być musi lub powinno być
Nie należą się nam żadne szczególne względy.
NIE MUSZĘ ZOSTAĆ OBDARZONA MIŁOŚCIĄ, SUKCESEM, BOGACTWEM, BO NIE JA RZĄDZĘ ŚWIATEM I NIC NIE MUSI BYĆ PO MOJEJ MYŚLI (chociaż dobrze by było, gdyby było...)
Przedstawiłam tu coś co może nam pomóc usunąc lub złagodzić negatywne emocje. Dzieki praktykowaniu tych wskazówek możemy się nie denerwować tak czesto i tak długo jak dotychczas i zając się sobą tak jak pisze autor tego mądrego wątku.
Może to komuś pomoże.
Un hombrew. Ja nie odzywałem się przez jakiś czas to sama napisała sms co robie, co slychac.... po kliku dniach ja napisałem sms to juz nie odpowiedziała. Odważyłem się w jej urodziny pojechać osobiście, było fajnie jak za starych czasów, nawet na noc pozwoliła zostać. Sama zaproponowała nawet żebym przyjechał do niej na dwa dni, przed świętami. No i byłem, było świetnie, była taka ciepła atmosfera, kochaliśmy się...ale co z tego usłyszałem od niej coś w tym stylu , że pasujemy do siebie, ale na razie musi zostać tak jak jest, powiedziała, że jak by nie tęskniła to by mnie u niej nie było, a i powiedziała jeszcze coś w tym stylu, "że nie skreśla mnie na zawsze". Kurcze te dwa dni dały mi taka siłę i poczucie, że faktycznie mogę ją odzyskać. Ale w święta już znowu odczuwałem dystans z jej strony, nie chciała się spotkać, że nie ma czasu itd.. jak się dowiedziałem w 1 dzień świąt impreze w domu organizowała... heh fajnie ;/ nawet nic nie wypomniała. Te klika dni u niej naprawdę dały mi sporą nadzieję, która gdzieś mi znowu ucieka.
dzisiaj do niej zadzwoniłem również nie chciała się spotkać, zapytałem czy sylwestra spędzimy razem to powiedziała, że jedzie gdzieś z koleżankami. I znowu dzisiaj poczułem się jak 1,5 miesiąca temu heh ;/ Kocham ją na maxa, nie było jeszcze godziny abym o niej nie myślał. Ciężko mi się funkcjonuje w ciągu dnia. Jest dla mnie całym światem. Robiłem teraz dla niej wszytsko co mogłem. A ja w tego sylwestra chciałem się jej oświadczyć, jeszcze nie dawno razem pierścionki wybieraliśmy ... najlepsze, że takie drobne rzeczy jak przytulenie czy pocałunek dawały mi bardzo dużo siłę do życia i do tego aby walczyć o Nią ... a teraz nawet jej zobaczyć nie mogę ;/ Po ostatnim telefonie napisałem tylko sms w którym zapytałem czy jestem jeszcze dla Niej kimś ważnym...nie odpisała nic .... Wiem jest teraz sama, może wszytsko, ale serducho moje boli i to bardzo, boję się ze szybko kogoś za mnie znajdzie. Nie ważne nawet jak by mnie mogła teraz zwyzywać ja i tak nie czuł bym do niej żadnej nienawiści tak to uczucie jest silne. Wiem, że ona może swobodnie sobie funkcjonować teraz, imprezować ze znajomymi, a mi zostaje cały czas ten ból....i nadzieja ....
ja choćbym bardzo chciała, mój ex nie wróci do mnie, po prostu mnie nienawidzi, choć to on mnie oszukał, skrzywdził. Bardzo prosze podajcie mi autora sekretu, bo na allegro jest kilka książek o tym samym tytule.
Carol, lepiej żeby on nie chciał do Ciebie wrócić, nie wiem kto jest autorem, a film widziałaś ???
czy to ten link co podałaś na początku wątku Kajuś?
tak to ten link
właśnie, film dobrze ci zrobi
pierwsza kwestia jestem kobieta
78 2010-12-28 13:32:09 Ostatnio edytowany przez Wika (2010-12-28 13:38:16)
Marynarka- Trochę w nim trwałam
. Mimo różnicy zdań, która pojawia się w większości związkach (jak nie w każdym), błahych sprzeczek - chciałam trwać dalej, jednak - zabrakło miłości.
Niestety, wielka euforia, czas zauroczenia, fascynacji, stabilizacji - nie przekształcił się w wielką miłość, choć jak niektórzy już wspomnieli - owe przyciąganie, było bardzo silne. Skoro, jesteśmy już pewni, że nic nie jest w stanie Nas do siebie ponownie zbliżyć to rozstanie jest jak najbardziej uzasadnionym wyjściem z sytuacji. Czyż nie lepiej rozstać się w sposób kulturalny (choć trudny), niż rzucać kąśliwe uwagi na temat partnerów?
Un hombre- Nie wszyscy, żyją marzeniami
. Rozpamiętywanie przeszłości, gdybanie - nie jest rozsądne - lepiej szukać lub dać się odszukać prawdziwemu przeznaczeniu. Czasem, warto zrozumieć, dlaczego los tak "pięknie" z Nas zadrwił
. ...ale, na szczęście ludzie są różni - każdy wybiera, to co lubi.
Pozdrawiam
.
Owszem Wika, każdy wybiera to, co lubi. Ale tylko z koszyczka jaki los mu zaoferuje. Często wybieramy to, co w tym koszyczku jest i jednocześnie nie jest nam obrzydliwe. Nawet, jeśli nie jest to najulubieńsze.
80 2010-12-28 16:41:07 Ostatnio edytowany przez un hombre (2010-12-28 18:21:05)
...NIE MUSZĘ ZOSTAĆ OBDARZONA MIŁOŚCIĄ, SUKCESEM, BOGACTWEM, BO NIE JA RZĄDZĘ ŚWIATEM I NIC NIE MUSI BYĆ PO MOJEJ MYŚLI (chociaż dobrze by było, gdyby było...)...
Nie musisz ale to nie znaczy, ze nie zaslugujesz i jesli pragniesz to, to uwierz, ze jest to osiagalne.
Gdyby tak nie bylo, najwieksze paskudy nie bylyby z pieknymi osobami (zdarza sie tak
)
Gdyby tak nie bylo, biedni nie zostawaliby milionerami (ilekroc tak sie dzieje i prosze nie mowic mi o jakims szczesciu albo zbiegu okolicznosci).
A najlepsze jest to, ze nie musisz rzadzic swiatem zeby to osiagnac ![]()
...No i byłem, było świetnie, była taka ciepła atmosfera, kochaliśmy się...ale co z tego usłyszałem od niej coś w tym stylu , że pasujemy do siebie, ale na razie musi zostać tak jak jest, powiedziała, że jak by nie tęskniła to by mnie u niej nie było, a i powiedziała jeszcze coś w tym stylu, "że nie skreśla mnie na zawsze". Kurcze te dwa dni dały mi taka siłę i poczucie, że faktycznie mogę ją odzyskać...
No coz, miala chwile slabosci, chcialo jej sie i jak jej to dales to zaspokoiles jej potrzeby i zaleczyles pewna ranke. Jakis czas temu slyszalem, ze kobiety sa "emocjonalnymi wampirami" i czesto, uzywaja swojego ex aby zaleczyc swoj wlasny bol. Bardzo ciekawe pojecie.
No coz, tez przez to przechodzilem, kochalismy sie, myslalem, ze wrocimy a tymczasem skonczylo sie na lzach i nie zmienieniu zdania.
Po prostu miala slabosc i tyle ![]()
Nie wszyscy, żyją marzeniami
. Rozpamiętywanie przeszłości, gdybanie - nie jest rozsądne - lepiej szukać lub dać się odszukać prawdziwemu przeznaczeniu. Czasem, warto zrozumieć, dlaczego los tak "pięknie" z Nas zadrwił
. ...ale, na szczęście ludzie są różni - każdy wybiera, to co lubi.
Pozdrawiam.
Kto mowi o zyciu marzeniami? Kto mowi o gdybaniu, rozpamietywaniu przyszlosci? Na tym nie polega Prawo Przyciagania, o tym nawet nie mowimy. Chociaz z drugiej strony, czy ta osoba, ktora nie ma celow w zyciu moze byc szczesliwa i spelniona tym co robi? A czy nasze cele, to nie sa marzenia, czyli cos co chcielibysmy miec/osiagnac a co poki co nie jest nasze? Ciekawe ![]()
W tym wszystkim chodzi po prostu o zdecydowaniu sie na cos i wywolaniu u siebie pozytywnych emocji, bo dzieki nim przyciagamy inne pozytywne rzeczy, doswiadczenia, ludzi.
Szkoda czasu na rozpamietywaniu przeszlosci i wbrew pozorom szkoda tez zbyt wiele tracic czasu na przewidywanie przyszlosci.
Tak wiele ludzi zyje przeszloscia i martwi sie o przyszlosc calkowicie zapominajac o tym, co sie wlasnie teraz dzieje i tracac tak wiele doswiadczen. Taki paradoks troche dzisiejszych czasow.
Problem w tym wlasnie, ze nie kazdy robi co lubi, czasem ludze robia wiele wbrew sobie albo robia cos, co mysla ze jest dla nich dobre a tak nie jest. "Takie zycie". ![]()
Owszem Wika, każdy wybiera to, co lubi. Ale tylko z koszyczka jaki los mu zaoferuje. Często wybieramy to, co w tym koszyczku jest i jednocześnie nie jest nam obrzydliwe. Nawet, jeśli nie jest to najulubieńsze.
To jest bierne podejscie, oddanie wladzy nad naszym zyciem czynnikom zewnetrznym, odpowiedzialnosc za nas los przez to co szykuje nam srodowisko i okolicznosci.
Ja wole ponosic odpowiedzialnosc za to co sie ze mna dzieje i zamiast uzalezniac swoja sytuacje od tego, co sie dzieje wokol, wole kreowac swoja rzeczywistosc.
Co jest lepszym podejsciem, zwalic nie zdanie egzaminu na "trudne pytania" i "wrednego profesora" czy dojsc do wniosku, ze bylo sie nie wystarczajaco przygotowanym i dac z siebie jeszcze wiecej? Nie na wszystko mamy wplyw, ale jedno z dwoch podanych tutaj podejsc jest lepsze a drugie troche gorsze ;P
Witam wszystkich... un hombre dzięki za przetłumaczenie tego artykułu naprawdę dzięki temu dużo zrozumiałam i spojrzałam na to wszystko z innej perspektywy ![]()
Od mojego rozstania z facetem minął ponad rok, więc myślę że wystarczająco dużo czasu ale chyba większość tego czasu zmarnowałam, ponieważ nie skupiałam się na sobie, lecz myślałam tylko o nim teraz wiem, ze to było ogromnym błąd, który z każdym dniem będę naprawiała więc mam nadzieję, że prawo przyciągania zadziała także u mnie. Zauważyłam także, ze sporo mężczyzn sie udziela w tym wątku więc chciałam zapytać.. bo w temacie ciągle przewija się hasło żeby zmienić, udoskonalić siebie stąd moje pytanie co was facetów najbardziej by zaintrygowało, zainteresowało, zaciekawiło ze zmian jakie by zaszły u byłej kobiety... co by przykuło waszą uwagę i w wyglądzie i charakterze... ![]()
Co do wygladu to nowa fryzura, ciuch, sposoba malowania.
Jesli nie jestes wysportowana, stronisz od ruchu to moze basen, troche fitnessu, silowni i cialko troche zjedrnieje?
Co do charakteru to zastanow sie, czy jest w tobie cos, co jest jakims tam powodem rozstania i co chcesz i mozesz w sobie zmienic.
Pamietaj jednak, nie rob wszystkiego pod kogos, bo zatracisz swoja tozszamosc, rob tylko te rzeczy, dzieki ktorym bedziesz w swoich oczach lepsza osoba, dla siebie.
Moi mili, ja wybieram sie na parenascie dni na urlop dzieki ktoremu mam nadzieje, ze zaczne konsekwentnie wcielac to o czym tu piszemy, bo do tej pory mialem mieszane efekty...
Mam nadzieje, ze wroce wypczety i pelen pozytywnej energii, ktora sie z wami podziele chetnie.
Milego nowego roku i piszcie dalej, zeby bylo co czytac po powrocie ![]()
83 2010-12-29 00:35:26 Ostatnio edytowany przez Wika (2010-12-29 00:39:58)
Marynarka- Przynajmniej, jesteś w stanie wybrać
. Ja np. częściej się godziłam, aby wybierano za mnie. Nie przyglądałam się, tym mało znaczącym wyborom, chociaż ich suma również miała wpływ na dalsze życie lub przynajmniej na zdolność podejmowania ważnych decyzji.
Na szczęście, z czasem nauczyłam się dokonywać właściwych wyborów - oby, właściwych
.
Un hombre- Hmm... Mogłabym napisać, że miałam na myśli emocje - w sumie, można by było, podciągnąć je, do kontrolowania myśli - więc, również do gdybania - czyli, przyciągam do siebie wszystko, o czym myślę - czy to nie jest również - prawo przyciągania? ![]()
A może się nie wyspałam, i zaczynam coś bredzić (nie musisz przytakiwać
).
Chociaz z drugiej strony, czy ta osoba, ktora nie ma celow w zyciu moze byc szczesliwa i spelniona tym co robi?
Może, wcześniej się rozczarowała, dlatego teraz nie chce nic planować - woli żyć teraźniejszością
. Mogłaby przyznać, że jest spełniona, jednak - na pewno pragnęłaby jeszcze, innych spełnień, do których potrzebny jest cel
Szczęśliwa? Hmm... Możliwe, że jest
...choć, do pełnego szczęścia, potrzeba czegoś więcej
.
Również życzę, Szczęśliwego Nowego Roku - pozytywnych myśli
.
Prawo Przyciągania działa! Dzisiaj, po dwóch tygodniach przyciągnęło kolegę, który reanimował wyjący domofon. I to tez jest szczęście. ( Przyciągnęło jeszcze przyjaciółkę na dwie wódki z colą). Ciekawe, co jutro przyciągnie? Robi się intrygująco
marynarka pisze regularnie co ci się udało przyciagnąć! bo bardzo to ciekawe
ale tak całkiem poważnie to działa, serio , udanego urlopu un hombre, a gdzie jedziesz ? czy to jakieś ciepłe kraje, wrócisz opalony niczym latynos i Twoje eks rzuci Ci sie do nóg
czy może na narty sie wybierasz :> z zamiarem wyrzeźbienia swojej sylwetki, pozdrawiam
86 2010-12-29 10:07:01 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-12-29 10:08:33)
Hej,
ja na razie niczego nie przyciagnełam,
poza bólem korzonek . Teraz dlawie w sobie ból glowy. jakoś nie działam jak magnes na Wszechświat.
Może Wszechswiat daje mi poczekać. No to siedze w poczekalni Wszechświata, a moje zamówienie stale sie powieksza o nowe pozycje.
Jednak cos w tym jest .
U mnie przyciagnelo dobry nastroj mojej ex z ktora niestety mieszkam dalej...
wczoraj byl fajny wieczor, pogadalismy sobie i posmialismy sie ![]()
takie oderwanie sie od rzeczywistosci pelnej wyzwisk, klotni i ublizania z jej strony ![]()
PS niestety ona przyciagnela na dzis moja niedoszla tesciowa
((
88 2010-12-29 10:10:41 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-12-29 10:34:16)
A Ty Szymcio jestes czysty od wyzwisk klótni i ublizania? czy na pewno?
A nie dręczysz czasami tej swojej też na znane sobie sposoby? Np. wyzywasz ja od wampirek energetycznych, bo gdzies tu wspominales , ze kobiety sa wampirkami energetyznymi ?A moze te jej jak to nazywasz wyzwiska sa odpowiedzią na przemoc np.psychiczna lub fizyczna z TWOJEJ strony? Siebie widzisz czystego jak łza, a całą winą obarczasz ją?
Bo to tak jest , zawsze widzimy wine tej , tego drugiego.
Ja uważam, ze w moim przypadku, wina była po obu stronach. Tak po obu.
U nas doszło do takiego stanu, że kazdy chciał zademonstrowac wieksze olewanie drugiej osoby. To był koszmar. To jest koszmar. Tortury psychiczna czasami wyzwalją w nas krzyk, tupanie , wrzask, bywa, że obrzucanie wyzwiskami. bo człowiek peka, nie wytrzymuje. Gdybym była mądrzejsza i to przetrzymała. Na spokojnie , może bym cos złagodziła. A ja wojowałam jego mieczem, on dał mi do rąk drugi miecz i stanał okrakiem do walki. A ja z wywalonym ozorem ruszyłam ze swoim zarzdzewiałym mieczem by walczyć. niepotrzebnie.
W jego imieniny mogłam spokojnie złozyc mu te cholerne zyczenia , złamac spokojem te jego niezdecydowanie wylotu z domu, bo ktos mocno go zagrzewał do opuszczenia domu, mogłam przymknać oczy na te babe i dzisiaj bym nie niała problemu. On miał racje, ze mogłam sobie też pisac z kims w internecie,bo zalecał mi , bym sobie kogos do korespondecji poszukała, hehe , ja jednak wolałam sie skupic na jego wybrykach. Błąd! Teraz mam. jako karę.
Wnioski : tylko spokój może nas uratować , prawda znana od lat, nie wykorzystana przeze mnie.
Gdybym przeczekała, ten cały szął zauroczen, na spokojnie, bym teraz nie siedizała skręcona z bólu korzonek nerwowych.
Gazia, zapraszam do przeczytania mojego watku w sekcji TRUDNA MILOSC ![]()
dwa - tak, jestem czysty od wyzwisk i ublizania bo nauczylem sie (a wlasciwie mnie nauczono) ze to nic nie daje i ze tylko rani osobe ktora sie kocha, wiec jak moge kogos kochac i swiadomie go ranic?
trzy - nigdzie nie napisalem nic o wampirkach energetycznych wiec mnie z kims pewnei pomylilas ![]()
jej wyzwiska nie sa odpowiedzia - poczytaj w moim watku a zrozumiesz ![]()
nie jestem czysty jak zla - wina jest zawsze po obu stronach... ja wiem co ja zrobilem zle i pracuje nad tym, aby juz tak nie robic w nastepnych zwiazkach, choc nie ukrywam ze to trudne...
wyzwiska nic nie daja i ja nie potrafie jej znienawidzic, wiec nie wyzywam jej bo niczemu dobremu by to nie sluzylo...
hipotetycznie - gdybym ja wyzywal, to bylby to puste wyzwiska bo tak naprawde bym tak nie myslal....
90 2010-12-29 10:30:31 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-12-29 10:31:09)
Szymcio, sory, to un hombre pisał o tych wampirkach. Zwracam honor. Dobrze watek doczytam, ale teraz mi sie na razie nie chce skupiac, bo bola mnie korzonki, juz pisałam starosc nie radosc. ![]()
Spoko, no hard feelings ![]()
Wspolczuje bolu korzonkow....
Tez kiedys mialem... Nie zazdroszcze ![]()
Ale mam pomysl (nie, nie jestem zlosliwy)...
Mysl pozytywnie o braku bolu... Sprobuj przyciagnac te mysl...
Ok. dzieki.Spróbuje.
A ja swoim spokojem i równowagą wewnętrzną sprawiłam że rozmawiamy sobie z byłym codziennie i bardzo miło, dopytuje się czy zadzwonię np jutro i jesli nie dzwonię (a przewaznie tak się zdarza) on dzwoni pierwszy z lekkim wyrzutem ze czekał od rana na mój telefon. Dzięki mojej zmianie z zazdrosnej i zaborczej osoby na spokojną, miłą i opanowaną nawiązała sie miedzy nami taka przyjemna koleżeńska więź. I jak na razie jest miło a naprawdę nie liczę na nic ale jestem taką osobą że nie lubię mieć wrogów, nawet exów.
Hej,
ja na razie niczego nie przyciagnełam,poza bólem korzonek . Teraz dlawie w sobie ból glowy. jakoś nie działam jak magnes na Wszechświat.
.
gazia, no jak żeś myslała o bólu korzonek, to go przyciagnęłaś
pamietam jak ja raz przyciagnęłam stłuczkę, myslalam codziennie o tym, ze mnie ktoś puknie od tyłu
to były początki za kierownicą i mnie puknał w końcu,
pamietam też na studiach ilekroć nakręcałam się, że dostanę złą ocenę, to nawet jak umiałam dostawałam to co chiałam, jak przyciągałam 5 to byla 5 , chociaż w głowie wówczas siano ![]()
oGLADAM FILM SEKRET...zaczynam działać...
o jakim artykule piszecie?
czy wystarczy film oglądnać czy lepsza jest książka?
PISZCIE O WASZYCH SUKCESACH Z PP![]()
96 2010-12-29 15:23:41 Ostatnio edytowany przez gazia (2010-12-29 15:24:26)
gazia napisał/a:Hej,
ja na razie niczego nie przyciagnełam,poza bólem korzonek . Teraz dlawie w sobie ból glowy. jakoś nie działam jak magnes na Wszechświat.
.gazia, no jak żeś myslała o bólu korzonek, to go przyciagnęłaś
![]()
pamietam jak ja raz przyciagnęłam stłuczkę, myslalam codziennie o tym, ze mnie ktoś puknie od tyłu
to były początki za kierownicą i mnie puknał w końcu,
pamietam też na studiach ilekroć nakręcałam się, że dostanę złą ocenę, to nawet jak umiałam dostawałam to co chiałam, jak przyciągałam 5 to byla 5 , chociaż w głowie wówczas siano
Nie, o bólu korzonek ani nie marzyłam, ani nie myślałam. Po prostu bola . Dzisiaj czai sie migrena, ale odpukac pomalu zdławiam. (puk, stuk). Tylko te mdlości przy - migrenowe .., no ale poalu. Komunikaty do PP ślę, modlitwy do Niebios tez. Musi być ok.
Duzo czytalam w tym watku, bardzo madre rzeczy sa w nim zawarte, mozna sie duzo nauczyc i jak sie czyta to jednym tchem naprawde:)
Ja mialam bardzo dziwna historie w zyciu un hombre zna troche moja hiostrie ![]()
Mialam faceta kotrego kochalam za zabuj nie wdziaalam swiata poza nim, zostawil mnie raz ciagle myslalam zeby wrocil zeby byl ze mna i faktycznie po pol roku wrocil bylam mega szesliwa bo to bylo moje marzenie
nikogo taknie kochalam, no i po poltora roku znow mnie zostawil i to w najgorszy sposob dosc bolesny dla mnie, caly czas mialam w podswiadomosci ze wroci do mnie, ze bedzie ze mna, praktycznie o to prosilam itd. zwodzil mnie kilka miesiecy niby ze wroci , ale sie narazie boi, bylam tak wykorzystywana kilka miesiecy, ale ja ciagle wierrzylam ze wroci myslalam o tym itd. i wiecie co? wkoncu znalazl inna ladna, zgrabna dziewczyne, zaczeli sie spotykac wiec przestal do mnie pisac i wogole odzywac sie. Potem zaczeli byc razem, zakochal sie po uszy, a ze mamy wspolnych znajomych widywalam jego i kilka razy z nia, wtedy robilo mi sie slabo, przykro, plakalam nie moglam tego zniesc, ale z drugiej sttrony widzialam jak bardzo jest szczesliwy i nigdy w zyciu nie przyszlomi na mysl zepsuc tego. Poznal ja we wrzesniu sa razem 3 miesiace szczesliwa, usmiechnieta para, bylam ostatnio z nimina weselu dalam rade, a tak akurat sie zdarzylo , ze przyszli wczoraj i siedzieli z naszymi znajomymi ogladalismy wszyscy film , bylo mi przykro ze sie przytulaja caluja, alepomyslalam ze to ja jestem tutaj najwazniejsza ze kocham siebie i nie warto ![]()
od momentu kiedy tak sobie powiedzialam , jest lepiej, juz sie nie rozplakalam jak ich widzialam razem.Jestem z siebie dumna ze nie pokazuje im ze mnie to tak strasznie boli, ze sobie radze, momentem przelomowym bylo gdy wczoraj zobaczylam przez przypadek pomieszane z zdjeciami z wesela ich fotki praktycznie nago , wiec o jednym to swiadczy, obrzydzilo mnie to , ze potrafi teraz sypiac z kims innym, ale wytlumaczylam sobie ze tak poprostumusi byc. Owszem jest mi przykro ze jestem sama i to w lutym minie juz rok, ale jakos do tej pory nie umarlam, ale przezywalam rozne etapy od najgorszych po lepsze. Byc moze ostatnio mam jakies lepsze dni ze jakos sobie z tym radze, nie wiem. Wyobrazcie sobie co czuje czlowiek gdy widzi ich razem, nagie fotki itd.ale wystarczy powiedziec sobie dosc i jakos to bedzie. Nie mowie poniewaz nadal cos do niego czuje nie wymazalam tych wspolnych chwil i lat, ale coz tak musi byc. byc moze jest tak ze jaknarazie nie przytulalam sie do zadnego innego faceta, nie czulam bliskosci dlatego tak do przezywam ale nie potrafie, mimo tego ze on ma juz nowa kobiete. Tak mi sie zycie powiadlo, ale ja wierze ze to ma jakis cel.
Wracajac do tematu
bo troche od niego odbieglam poprzez opowiedzenie mojej malej historii
ale to ma powiazanie ze wszystkim, wiec gdy pragnelam tak bardzo zeby wrocil to wrocil do mnie.
Po kolejnym rozstaniu tez tego chcialam , ale balam si epodswiadomie ze wkoncu znajdzie inna i juz mnie nie bedzie i co? i tak sie stalo dokladnie jak tego sie balam, doslownie. Byc moze sobie to przyciaglam? Nie wiem ale chyba musi cos w tym byc. Balam sie tego jak ognia ze znajdzie inna kobiete i tak sie stalo. Mialam rozne mysli po tym wszystkim nie moglam przestac plakac, ale poprosilam Boga ze skoro taka jego wola to ok zaakceptuje to. Tzn ja jestem bardzo wierzaca to daje mi sile, ale akceptuje ze kazdy ma co do tego rozne poglady ![]()
Jestem mloda osoba wiem o tym niewiadomo co mnie jeszcze spotka, jutro wyjedzam na kilka dni w gory ze znajomi i wlasnie bedzie tam on z nia, bedzie to dla mnie egzamin czy potrafie sama siebie kochac i bawic sie dobrze sama ze soba. zdaje sobie sprawe ze najgorsze beda noce gdy oni beda sie kladli kolo siebie a ja sama, ale z tym tez bede musiala sobie poradzic. Niemoglam zrezygniowac ze znajomych tylko dlatego ze oni tez tam przychodza, za duzo znacza dla mmnie koledzy i kolezanki. Teraz pracue na to zeby pokochac siebie daje z siebie wszystko, teraz moiim celem jest wygl;adac pieknie na swojej studniowce i bawic sie wysmienicie z kolega
kiedy dopadaja mnie zle momenty mysle wlasnie o tym
daje mi to sile ze to zycie nie jest takie zle:) pamietajcie usmiech jest najlepsza forma zatuszowania smutku, chodzby na sile, kiedys ktos mi powiedzial usmiechaaj sie gdy oni beda obok chodzby na sile, a pozniej to bedzie coraz latwiejsze i faktycznie :)nie wierzylam w to ale sie udalo ![]()
Kochajcie siebie, szanujcie swoje serce i uczucia, moje zostaly zlekcewazone ale moze kiedys to sie odmieni, moze poznam kogos? rozne sa problemy w zyciu. moim najwiekszym jest jaknarazie to zaakceptowanie przezemnie i moje cialo tego ze on juz z inna te rozne sprawy robi . to najbardziej mnie upokorzylo,ale wierze ze kiedys dla kogos to ja bede najwazniejsza:) trzymajcie za mnie kciuki zebym na tym wyjezdzie bawila sie swietnie, zebym nie plakala i duzo sie usmiechala ![]()
To byla moja historia
zycze wszystkim powodzenia w zyciu. i badzcie zawsze soba, niezaleznie czy jestescie z kims czy sami , przeciez to nie w tym sens. pozdrawiam wszystkich ![]()
fajnie że po raz enty przypomniałaś nam wszystko od A do Z
ale jeszcze fajniej, że wreszcie podjęłaś jakieś kroki ku temu, aby się pozbierać, po tym wszystkim, wreszcie widzimy cię wesołą i uśmiechniętą , mam nadzieję, że teraz będzie tylko do przodu ![]()
Ślepo zakochana trzymam za Ciebie mocno kciuki,jestes silną dziewczyną bo nie ma nic gorszego jak patrzeć kiedy ktoś kogo kochasz obsciskuje się z inną.Rozumiem to doskonale bo mój były też teraz obsciskuje inną.Wyznaję jednak zasadę że na czyjejs krzywdzie nie da sie zbudować trwałego i szczęśliwego związku, więc mimo iz naszym eks nie zyczymy źle to oby ich nie spotkała w życiu przykrośc jaką my musimy teraz przezywać.Najważniejsze że my ich już zrzuciłyśmy z piedestału i same się na niego wdrapałyśmy:)Szczęśliwego Nowego Roku/Związku:)
i cos w tym zlego zesie ztym wygadalam?sadze ze nie
lubie o tym pisac bo moze ktos ma podobna sytuacje i ktos przeczyta i bedzie wiedzialze sa osoby o podobnym problemie
byc mozeze duzo o tym mowie aleto jest dziwna historia ale jesli ktos nie chce niech nie czyta ![]()
mam duzego stresa przed tym wyjazdem poniewaz jadne na ten wyjazd jako singiel przez kilka lat bylam zawsze z nim teraz on z nia, bardzo dziwna sytuacja i czym blizej to coraz bardziej sie denerwuje, ale musze to przetrwac . jestem z siebie dumna ze pokonalam taka trudna droge, pomimo wszystkiego probuje pokochac siebie. ja dalam z siebie wszystko zeby odmienic swoj los czuje ze bylo warto pomimo ze uczcia to bardzo silne cos nie da sie wymazac kogos gdy go widujesz ale z dnia na dzien wierze zebedzie dobrze;) nie obchodzi mnie to czy jest ladniejsza czy jest lepsza , wazne ze ja jestem wyjatkowa;) czekam na ksiecia ,a chodzby nawet bede sama do konca zycia to tez bedzie dobrze.
jak wroce i powiem ze wyjazd byl udany to bedzi emoje marzenie na nowy rok
a dalej niech sie toczy moje skromne zycie ![]()
wierzcie w siebie i w ludzi wtedy wszystko bedzie ok ![]()
jakaja-mowisz ze mialas podobna sytuacje? mowisz ze jest podobna do mojej? nie wiem czy wierzyc w to ze na czyims nieszczescia nie zbudujesz szczescia, moim zdaniem to nie tak jesli ktosma byc z kims to i tak bedzie;) wiec moze oni wezma slub nic sie wiadomo
wszystko sie ulozy, fajnie ze nie jestem sama.
caluje wszystkich ![]()
Kaja,
zgodnie z Twoim życzeniem na bieżąco donoszę, że dzisiaj nie był dobry dzień na przyciąganie. Przyciągało same drobne niedogodności (czapka się dzieciakowi zgubiła, ulubiona miska pękła i takie tam " niekońce świata"). Ale wieczorem się odmieniło i przyciągnęło potencjalnego kupca na dom(???) oraz obietnicę stabilnej urzędniczej pracy(???). Jak przyciągnie faktyczną sprzedaż i faktyczną posadę, też zamelduję, mam nadzieję! szybko. Aha, i jeszcze zaproszenie na spokojnego Sylwestra z miłymi memu sercu przyjaciółmi. Co u Was przyciągnęło dzisiaj?
Ja miałam DOBRY dzień. Odbyłam dłuuuuuuugą rozmowę z koleżanką, która obu nam poluzowała zaciśnięte szczęki ![]()
Posłuchałam Zazdrości - będę szukać 2 pozytywów przy każdej z pozoru negatywnej sytuacji
Dziś nie było powodu, ale jestem przygotowana do boju.
wczoraj przyciągnęłam ugotowanie bigosu na sylwestra, każdy coś robi do jedzenia.. no wieć rozmawiałysmy z przyjaciółka, że może moja mam zrobi bigos, powiedziałam wtedy, ze pewnie nie bedzie jej się chciało, ze to tyle roboty, moze coś mniej absorbującego ... wspomniałam mamie, ze bede robić sałatkę, .. aż tu nagle ona wyskakuje mi z bigosem
![]()
a ja przyciagnalem pozytywne relacje z moja ex... zaczelo byc fajnie a ja mam wyrzuty sumienia ![]()
w koncu jest tak jak bylo na poczatku - duzo smiechu, rozmow, wspolne spedzanie czasu, wspolne obiady...
ciekawe co przyciagne jutro ![]()
zaglądam tu i czytam wszystko, aby trzymać swoje myśli na wodzy, czasem jednak nie wychodzi.
Jak to powiedział moj kolega - nie ma w zasadzie nas...jest swiadomosc i ciało ktore to obsluguje.
Ja wzięłam sie ostro do pracy z moją świadomością, jednak dzisiaj mam ten gorszy dzień..........pomimo uciekania w myślenie o innych rzeczach, pomimo muzyki, pomimo pracy hmmmm cóż może za to nieprawidłowe myślenia mozna "oskarżyć" hormony?
Hej, jesli ktos jeszcze nie wie jaki jest autor ksiażki: "Sekret" Rhonda Byrne, mozna kupic na allegro za 32.99 razem z przesyłką:)
Kupiłam,pozdrawiam!
Witaj a ja od 2 dni Przyciagam pracę..:)
Wysłałam parę CV i...czekam...
na ..,,zajefajną'' prackę ![]()
Byłam na zakupkach...i kupilam sobie małą czarną....:)
hmmm
Doris,
popieram. Lepiej czekać w małej czarnej, niż bez. Ja nabyłam dwie bardzo małe czarne i też czekam na zajefajną prackę. Niezależnie od stanu ducha i finansów wyprzedaże poprawiają jakość życia każdej prawdziwej kobiety.
Dzisiaj oprócz dwóch bardzo małych czarnych przyciągnęło oglądających posiadłość. Przesympatyczni, jeśli się zdecydują, to będę miała takie uczucie, jakbym ukochanego psa w dobre ręce oddała. Ale niech się decydują i to szybko, bo ta buda mnie zeżre.
Ha,
ja też mam nowiutką małą czarną, oczywiście z wyprzedazy. Tylko za cholerę nie mogę odnaleźć butów do tej sukienki i po raz kolejny stwierdzam, że moje mieszkanie to istny "trójkąt bermudzki". Jakoś muszę je do jutra przyciagnąć ![]()
ale mam ubaw z tego przyciagania, ja dziś przyciągnęłam etui na telefon, od pewnego czasu marzyło mi się takie ładne, najlepiej zdobione brylancikami, cekinami i nagle w China Town takie zobaczyłam! a telefon bardzo się rysuje i od jakiegoś czasu trzymam go w mało profesjonalnym etui z misia sagowego, więc teraz już jest ładne zamszowe etui, z motylkiem zrobionym z brylancików
przyciagnęłam urlop na jutro, miałam pracować, ale szef powiedział, że nie ma po co
,
może o tym co nie przyciagnęłam, a miałam nie będę pisać
legenda: China Town - chińskie centrum handlowe ![]()
Wszystkim "Przyciągającym" życzę w Nowym Roku, aby był naprawdę NOWY. Pod każdym względem, żebyśmy my również byli NOWI. Żebyśmy przyciągali same fajne rzeczy i żeby to, co nam miłe umiało nas znaleźć. Bawcie się dobrze!
Przyciagneliście udanego Sylwestra ? ja chyba tak, jak na okoliczności życiowe był nawet udany, wszystkiego NAJ
Witajcie..mała czarna sprawdziła się w noc sylwestrową ..chodz ogólnie nie było zbyt fajnie ![]()
i troszkę smutno...
Witajcie,
mała czarna i przyjaciele sprawdzili się w Sylwestra w 100%. Oby tak dalej w tym Nowym Roku. Czego Wam i sobie życzę z całego serca.
W tym przyciąganiu naprawdę coś jest... Miałam w planie nabyć w poniedziałek "Sekret" i przeczytać czym prędzej. W Sylwestra nocowałam u znajomych - organizatorów "domówki", rano budzę się, a na półce nad moją skołataną głową leży sobie "SEKRET"???
Czekał tam na mnie? Już "łyknęłam". Wprowadzam w życie. Na razie, na początek Nowego Roku przyciągnęłam dużo spokoju i luzu, oby tak dalej.
ja niestety przyciągnęłam fatalnego Sylwestra, ale zaczynam pracować nad sobą, trzeba nie tyle gadać co myśleć o tym co się chcei jeszcze mi to nie wychodzi.
Dzisiaj to mnie przyciągnęło do ziemi, w aspekcie fizycznym. Wywaliłam spektakularnego orła przed domem spiesząc do pracy. Dzięki Bogu, żem cała, tylko obtłuczona. Potem przyciągało same super sprawy, nawet chwalić się nie chcę. Wiem, że nie jestem sama, ludzie mnie kochają, jeśli będę ich potrzebowała, pojawią się. SUPER! Oby tak dalej.
118 2011-01-04 04:39:22 Ostatnio edytowany przez ten_ja (2011-01-04 04:41:55)
Mimo późnej pory i samotności czuję się o wiele lepiej po przerobieniu lektury tego tematu
dzięki un hombre za pracę, którą włożyłeś nad tekstem, nie wiem może to dziwne ale mimo pamięci i ogromnego bólu po słowach mojej ukochanej czuję ulgę, po pierwsze że nie jestem sam z takim przypadkiem, a po drugie że znalazłem poprzez ten temat szansę na rozwiązanie swojego problemu, przede wszystkim doceniając siebie. I choć tak jak Ty nie zapomnę o mojej miłości, to skupię się na sobie i postaram się być jeszcze lepszym człowiekiem niż do tej pory ![]()
Pozdrawiam
Dzisiaj to mnie przyciągnęło do ziemi, w aspekcie fizycznym. Wywaliłam spektakularnego orła przed domem spiesząc do pracy. Dzięki Bogu, żem cała, tylko obtłuczona.
dzięki tobie się usmiechnęłam, bo niestety wczoraj przyciagnęłam byłego chłopaka i pogrzebanie nadziei, nie za dobrze, ale jak przeczytałam sobie Twój wpis, to poplułam ekran, nie wiem jak wyglądasz, ale wyobraziłam sobie całą sytuację, a wyobraźnię mam bogatą , dzięki za usmiech
120 2011-01-04 10:09:48 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-01-04 10:20:23)
Ja tam nic nie przyciagam dobrego. Dlaczego? Wyobrazam siebie jak by na to nie spojrzeć , jako panią w biurze, z długopisem za uchem.I co? Nic. PP mi ofiaruje nawroty choróbsk. Czy ono głuche jest? Czy przekorne? Czy jakie?
Widze w moich myslach, siebie za przepastnym biurkiem, z wielkimi teczkami przede mna > ja długpis za uchem, skupiona, pisze...okulary silne na oczach ....wcinam wielką bułke, z kapiącym na biurko sosem , by dobrze sie skupic na tym, co pisze.....no i? Biurko lsni i owszem, bo pani sprzataczka zgodnie z logistycznymi zasadami je wypolerowała...no i? Rozdzwonione telefony z setkami spraw...... Ja 15 - każdego miecha lece po wypłate - oczywiście wysoką! Powiedzmy 3500na reke, kazdego miesiacą. Przeciez mam plik roboty. Jestem niesłychanie zapracowana w tej mojej wizji....I co ? Po pracy wsiadam do auuuuuuta , które mnie wiezie do chaty. Prowadzonego oczywiscie zdalnie .na plota.. Aaaaa może mam po prostu za wysokie wymagania i PP nic nie moze zrobić! Już nie wiem czy marzyc, wizualizowac dalej? Tylko zredukowac wizualizacje do bardziej realnego formatu?
gazia to nie działa tak, ze pstrykniesz palcem i masz. Zobacz wtecz czy przypadkiem nie kierowałaś się w życiu SEKRETEM?,
czy nie przyciągałaś do siebie wielu innych rzeczy? To, ze myslisz teraz nie znaczy, ze jutro to masz, wydaje mi się, że podświadomie i tak w to nie wierzysz co sobie wyobrażasz. ZACZNIJ CHCIEĆ! z perspektywy czasu zrozumiałam, ze wiele rzeczy w swoim rzyciu przyciągała np. to, ze nigdy nie miałam problemu z nauką, egzaminami, to, ze podswiadomie wiedziałam, ze facet nie jest dla mnie zawsze cos się psuło i wiele innych. Trzeba to pojąć i brac sie do roboty ze swoim umysłem
!!!
Pozdrawiam Cie 7mono9.
wybaczcie byka "rzyciu" czasem tez przyciągam błędy ortograficzne ![]()
Pozdrowienia ze slonecznego Egiptu.
Dobrze, ze sie jakos trzymacie. Wiafomo, raz jest lepiej a raz gorzej ale to normalne. Ja mialem rozne humory, szczerze powiedziawszy to ten wyjazd to niezle wyzwanie dla mnie bo wokolo same pary, malzenstwa, rodziny z dziecmi, kolezanki, koledzy i ja jako jedyny... Sam...
Na poczatku bylo mi na prawde ciezko, wiele wyrzutow i obwiniania siebie, ze gdybym nie spieprzyl paru spraw to bylibysmy tu razem itd. Ale trudno sie mowi, nabralem troche perspekrywy dzieki duzej ilosci sportu, sloncu i ogromnej ilosci Rosjanek w bikini ![]()
Nic raczej nie mam zamiaru poderwac bo uczuciami nadal jestem przy niej, ale dobrze jest widziec tyle ladnych i usmiechnietych dziewczyn.
Ja tez skupiam sie na sobie teraz, ciesze kazdym dniem i staram nie myslec o czym nie trzeba. Kontroluje mysli i jakos idzie.
Trzymajcie sie, pozdrowienia i trzymam za was i siebie kciuki.
Lepiej być samotnym w słonecznym Egipcie, niż tu, w mroźnej i jakże śliskiej (doświadczyłam) rzeczywistości.
W sprawach formalnych przyciągnęło dzisiaj pismo z sądu w sprawie zaświadczenia o dochodach. Wygląda na to, że sprawy ruszyły z miejsca i niebawem zakończy się dwudziestotrzyletni ( z hakiem już) epizodzik pod roboczą nazwą "szczęśliwa rodzinka".
Trzymajcie kciuki, niech się dzieje... Oby wszystko udało się godnie załatwić.
Kaja, wyglądam nie najgorzej, tylko ruszam się jak po polio, mam nadzieję że chwilowo.
marynarko, a po co zaswiadczenie o dochodach przy rozwodzie?
Gaziu,
prosiłam Wysoki Sąd o zwolnienie z kosztów, bom uboga. Dołączyłam oświadczenie, ale chcą kwitu z pieczątkami. To im jutro doniosę. Myślę, że może też mieć znaczenie przy ustalaniu wysokości alimentów. Mój przyszły były zadeklarował co prawda dość zadowalająco, ale jak to się faktycznie skończy, nie wiem.
128 2011-01-04 19:37:41 Ostatnio edytowany przez gazia (2011-01-04 19:38:05)
O, dobrze wiedizec, to ja jak by co tez poprosze Wysokiego Sądu o zwolnienie z kosztów, gdy dojdzie do rozwodu. dzieki, dobrze wiedziec.
129 2011-01-04 19:39:46 Ostatnio edytowany przez Monia139 (2011-01-04 19:44:55)
Gaziu,
to powód ponosi koszty wpisu stałego, nie pozwany. Pewnie to Marynarka złozyła pozew. Zddaje się o ile dobrze pamietam, że czekasz na jakis ruch ze strony męża, więc jesli On złoży pozew o rozwód to jSąd Jego obciązy tym kosztem. A generalną zasadą jest, że koszty postępowania ponosi strona przegrywająca sprawę.
Tak to mniej więcej wygląda. Przy rozwodzie bez orzekania o winie ( a o taki wniosłam) sąd może po połowie "obdarować" zainteresowanych kosztami. Dobrze przy ustosunkowaniu się do pozwu (jeśli Twój, Gaziu, mąż taki wniesie) poprosić o zwolnienie. Zwykle sąd przychyla się do takiej prośby. Mam nadzieję.