... uff udało się
już prezenty mam za sobą.
Co myślicie, o tym co powiedział Santorski "W gruncie rzeczy płacimy nie za upominki, płacimy za alibi. Za nieumiejętność kochania"? Obserwuje od kilku lat w mojej rodzinie jakąś absurdalną pogoń za prezentami.
W tym roku teściowa zaskoczyłam mnie pytaniem czy mam blender? W pierwszej chwili powiedziałam, że nie, a potem przypomniało mi się, że jednak mam w robocie kuchennym... (ja i kuchnia
). Udało mi się podsunąć jej pomysł na książki, a nie jakiś niepotrzebny gadżet, tylko dlatego, że jeszcze nie mam takiego dziwadła. W dzisiejszych czasach ludzie mają "wszystko", dlatego raczej stawiam na prezenty "przyjemne", może mało oryginalne, ale przyjemne np. dobry film - nie jest to nic specjalnego, ale uśmiałam się przy nim, więc czemu nie podarować go komuś w rodzinie?